Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pokój 10

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Pokój 10 QzgSDG8




Moderator




Pokój 10 Empty


PisaniePokój 10 Empty Pokój 10  Pokój 10 EmptyNie Lip 11 2021, 18:52;




Pokoje w są w tym roku bardzo luksusowe i przyjemne. Światło mieni się w oknach, ma oczywiście egzotyczny wygląd oraz specyficzny aromat unoszący się w powietrzu. Na środku jest bardzo niski stolik bez krzeseł. Nie ma tu jednak charakterystycznych łóżek, na ziemi leżą podwyższane maty i mnóstwo poduszek. Tak naprawdę sami możecie wybrać sobie układ "łóżek" w sposób jaki chcecie, zmieniając położenie mat i poduszek! Na początku w każdym pokoju jest tyle miejsc do spania ile jest osób, a nad każdym posłaniem jest baldachim; może nie zasłoni on was w zupełności, ale da chociaż odrobinę poczucia prywatności. Są one również bardzo przestronne, macie mnóstwo miejsca. Włącznie z szafą, w której macie stroje, które musicie zakładać. Każdy pokój ma swoją łazienkę.

Uwaga. Jeśli wchodzicie do specjalnych lokacji, gdzie musicie nosić wymagany strój, bierzecie go właśnie ze swojego pokoju. Zanim nie wyruszycie, koniecznie rzućcie kostką jaki strój wyjściowy macie w przydziale. Nie musicie być w pokoju, by go zabrać. Rzucacie tylko raz na to jaki macie strój i posiadacie taki właśnie do końca wyjazdu, chyba że udacie się do odpowiedniego sklepu i tam zakupicie odpowiedni strój.

Oto przykładowy krój stroju męskiego oraz stroju damskiego. Do tego mężczyźni muszą mieć brody, zaś kobiety ręce w magicznym, kolorowym pudrze. Konieczne jest również nakrycie głowy turban, bądź chusta.

Rzucacie jednorazowo kostką k6:

Charakterystyka stroju:
1 - twoja szata nie jest jednego koloru; jest niesamowicie kolorowa! Ma fikuśne wzorki, na dodatek ruchome. Z pewnością przykuwasz wszystkich uwagę, gdziekolwiek nie idziesz!

2 - twoja szata jest dość... staroświecka. Szybko zauważasz, że jest jakaś starsza, nie tak modna jak inne i na dodatek ewidentnie śmierdzi jakimś starym jedzeniem... Należy ją z pewnością wyprać i liczyć na to, że zapach niedługo straci na mocy... Przez trzy wątki Twoja szata nie pachnie przyjemnie.

3 - jeśli jesteś kobietą - z Twoim strojem jest wszystko w porządku! Jeśli jesteś mężczyzną okazuje się, że z Twoją brodą jest coś poważnie nie tak... Za każdym razem jak chodzisz, ta straszliwie się sypie! Włosy z brody dosłownie latają wokół ciebie jak szybko chodzisz, wpadają ci do nosy, za szatę... Na dodatek z każdym dniem jest jej coraz mniej. Po 3 wątkach stracisz resztkę brody i musisz kupić sobie nową brodę! Link do odpowiedniego sklepu, powyżej.

4 - jeśli jesteś mężczyzną - z Twoim strojem jest wszystko w porządku! Jeśli jesteś kobietą okazuje się, że masz okropne uczulenie i wysypkę na barwnik do rąk, który dostałaś! Nieważne ile masz punktów uzdrawiania, nie jest to rodzaj magii, który spotkałaś i cokolwiek nie używasz, wysypka pojawia się ponownie. Musisz kupić sobie krem, którym będziesz musiała się regularnie smarować, bądź kupić całkiem nowy barwnik. Link do odpowiedniego sklepu, powyżej.

5 - niestety szata, którą posiadasz jest zdecydowanie - rzuć kostką k6: parzysta - jest za mała, nieparzysta - jest za duża. Nawet jeśli zmieniasz ją zaklęciem, nadal ta wraca do poprzedniego stanu. Aby to zmienić, musisz oddać szatę do specjalisty. Złóż tam wizytę, by ktoś naprawił Twoją szatę.

6 - rzuć kostką ponownie. Parzysta - Twój strój zmienia kolor! Za każdym razem gdy się budzisz jest inny i musisz na nowo rzucać kostką na kolor szaty! Nieparzysta - Twój strój jest bardzo ładnie dobrany, bo wszystko jest w takim samym kolorze, dzięki temu wygląda jak komplet z turbanem oraz barwnikiem/brodą.

Aby dowiedzieć się jaki macie kolor: brody/barwnika, turbany/chusty oraz szaty, polecamy wylosować!. Jeśli sami wybieracie i nie macie ochoty na losowanie, pamiętajcie, że nie możecie mieć wszystkiego w jednym kolorze, o ile nie mieliście takiej kostki w charakterystyce stroju.

Lokatorzy:

1. Marla O'Donnell
2. Narcyz Bez
3. Freddie Moses
4. Stephanie Davies




______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time



Ostatnio zmieniony przez Huxley Williams dnia Sob Lip 24 2021, 15:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia
Galeony : 14
  Liczba postów : 18
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
Pokój 10 QzgSDG8




Gracz




Pokój 10 Empty


PisaniePokój 10 Empty Re: Pokój 10  Pokój 10 EmptyNie Lip 11 2021, 21:52;

Jej głowę wypełniały piękne, kolorowe motyle, a nogi same parły do przodu z powodu ekscytacji nowym miejscem i wakacjami, zwiastującymi multum przygód i okazji do rozerwania się po kolejnym arcynudnym roku szkolnym i jeszcze bardziej nudnymi egzaminami. Pożegnała deszczową Irlandię pełna nadziei, wręcz rozsadzającej serce i wyposażona w walizkę, z upchanymi w środku sukienkami i chustami, ruszyła na podbój nieznanej krainy - gdziekolwiek nie trafi, wszędzie będzie idealnie. No chyba że byłby to obóz pod batutą Patola Craine'a.
Widok pałacu, w którym przyszło jej przez najbliższy miesiąc mieszkać, wprawił ją w euforię, a ze spierzchniętych warg wydarł się radosny okrzyk, gorszący stojących obok uczniów i studentów. Nie przejmując się jednak ich zażenowanym spojrzeniem, podskoczyła kilka razy w miejscu i pobiegła szukać swego pokoju.
Wpadła do środka; wręcz rozpłynęła się z rozkoszy, bo mieszanka barw, specyficzny zapach i pappar, siedzący na jej kuferku, zachwycały do granic możliwości. Przykucnęła przy ptaku, wesoło zajmując go typowym dla siebie strumieniem słów, a gdy okazało się, że jest równie gadatliwy, co ona, wiedziała, że to będą piękne wakacje.
Dopiero po chwili zauważyła schylonego w rogu chłopaka, nieśmiało obserwującego jej poczynania. - O matko, nie widziałam cię, przepraszam! - pacnęła się w głowę. Ze szczerym uśmiechem podeszła do niego, wyciągając chudą rękę przed siebie. - Marla - przedstawiła się, wzrokiem świdrując blondyna i próbując sobie przypomnieć czy już go gdzieś kiedyś spotkała.
Chciała zagadywać dalej, wypytać go o najważniejsze dla niej szczegóły, typu jaki ma znak zodiaku albo jakie piwerko pije, ale pappar, z cichym łoskotem usiadł jej na ramieniu, delikatnie skubiąc w obojczyk i skutecznie rozpraszając, wywiad więc został odroczony w czasie. - Twój też jest takim przylepą? To miła odmiana, bo moja sowa nic tylko dziobie i żebrze o żarcie, a gdy próbuję ją dotknąć to drapie jak pojebana. Patrz, tutaj mam nawet dowód jak mnie czule pożegnała - wskazała zadrapanie na nadgarstku, upewniając się, że współlokator zbada każdy milimetr tej rany, która w głowie Marli urosła do niebotycznych rozmiarów. - Ale ty mnie tak paskudnie nie potraktujesz, prawda? - zerknęła na papugę z czułością, pyrgając ją palcem po pierzastej główce. - Jesteś nowy czy dążysz do perfekcji w ukrywaniu się przed całym światem? - spytała Narcyza z uśmiechem, bez cienia ironii czy złośliwości. Zazwyczaj większość ludzi kojarzyła, a jego twarzy nie potrafiła odnaleźć w odmętach pamięci. - Ej słuchaj, bo ja to ogólnie niewiele wiem o arabskiej kulturze, myślisz, że mogę tak wybiec na zewnątrz czy raczej ubrać się w jakiś worek, żeby nie daj Merlinie pokazywać moje zgrabne nogi? - okręciła się dookoła siebie, prezentując chłopakowi swoją wściekle żółtą sukienkę w ruchome słoneczniki tak, jakby właśnie znajdowała się na rozdaniu nagród dla czarodzieja roku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 237
  Liczba postów : 250
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Pokój 10 QzgSDG8




Gracz




Pokój 10 Empty


PisaniePokój 10 Empty Re: Pokój 10  Pokój 10 EmptySro Lip 14 2021, 10:34;

Pierwszy raz w życiu znajduję się tak daleko od rodzinnego domu i sam nie wiem, czy napawa mnie to większą ekscytacją, czy jednak lękiem; oszołomiony barwami i pałacowym przepychem, ledwo orientuję się w kolejnym specyficznym akcencie, do którego będę musiał nawyknąć. Z odrobiną odstraszającej desperacji rozglądam się za znajomą twarzą, bo zdecydowanie byłoby mi łatwiej, gdybym ciężar podejmowania decyzji mógł przenieść na kogoś innego. Nie ma jednak pełnej entuzjazmu Azy, nie ma słodkiej Bird, choć przecież drugiego tak bajkowego miejsca prawdopodobnie już nigdy nie zobaczymy, a większość osób kręci się już w grupkach, do których nie mam odwagi się dołączyć.
Stojąc samotnie czuję się zdecydowanie za bardzo na widoku, więc wcześniej od innych idę odnaleźć mój pokój. Prześladuje mnie myśl, z kim tym razem przyjdzie mi dzielić przestrzeń - ostatnie ferie wspominam z pewną ambiwalencją i generalnie dużymi emocjami, których wolałbym tym razem uniknąć. Spokoju i tolerancji, tego potrzebuję od moich współlokatorów, a o czym mogę zapomnieć już w chwili, gdy drzwi pokoju otwierają się po raz drugi.
Uśmiecham się do Ciebie szeroko, pamiętając jak ważne są pierwsze wrażenia. Ba, już nawet otwieram usta, by się przywitać, przedstawić, wykrzyknąć z ulgą, że na groszkowane gacie Merlina, przecież już kiedyś się spotkaliśmy. Twój wzrok jednak przemyka po pomieszczeniu, mnie zupełnie pomijając - zagryzam dolną wargę, tego się nie spodziewając. Odpowiedni moment na zwrócenie na siebie uwagi przemija zbyt szybko, więc składam ręce, trwając w niezręcznym poczuciu nieistnienia. Im dłużej ten moment trwa, z tym większym zakłopotaniem Cię obserwuję, a ostatecznie potem zbywam przeprosiny gorliwym "Nie, nie. Nie przejmuj się!", będąc wdzięczny, że to Ty nie złościsz się na mnie za milczące towarzystwo.
- Narcyz - odpowiadam Ci, wyciągając rękę, czując jednocześnie jak pazurki mojego Pappara - który choć od razu załapał, że nie jestem najrozmowniejszą osobą na tym świecie, nie odstępuje mnie nawet na jedno uderzenie skrzydłem - mocniej wbijają się w moje ramię. Nie wiem, czy to moja wyobraźnia, czy ptak faktycznie się stroszy i łypie na Ciebie z niechęcią, więc uspokajająco dotykam jego piór, orientując się przy okazji, że nie do końca wiem, w jaki sposób obchodzić się z charakternym ptakiem. - Och, ała...  Może jesteś zbyt gwałtowna dla niej? Mam na myśli, wydajesz się ekspresyjna i gestykulujesz dużo i szybko.  - Przytłaczająco. Wyobrażam sobie, że Twój sposób bycia może być dla drobniejszego ptaka przytłaczający, nie chcę jednak byś wzięła moje jakiekolwiek słowo jako obrazę. - Moja sowa jest kochana. Ale my też chyba się polubimy bardzo, prawda? - szukam potwierdzenia u ptaka, trochę tylko stresując się tym, że doskonale rozumie wszystkie ludzkie słowa i jest kolejną istotą, którą w jakiś sposób muszę zadowolić i nie skrzywdzić brakiem uwagi.
- Ja- nie, jestem od roku, w zasadzie my się poznaliśmy już. Ty kiedyś stanęłaś w mojej obronie- głupia sytuacja, po eliksirach jeden chłopak był zły, że przeze mnie gorzej mu poszło. Nie pamiętam, czy ci wtedy podziękowałem... Więc dziękuję - przypominam Ci, wcale nie łudząc się, że będziesz pamiętać i wcale nie łudząc się, że na moich podziękowaniach Ci zależy. Widzę że lubisz swój głos i lubisz obdarowywać napotkanych ludzi swoimi myślami - gdy tak skaczesz z tematu na temat trudno mi powiedzieć, na które rzeczywiście potrzebujesz odpowiedzi, a o których pytaniach zapominasz na trzy sekundy po ich wypowiedzeniu. Wykorzystuję pauzę pomiędzy zdaniami, zanim okaże się, że jest to tylko przerwa na oddech.
- Oni Ci to zostawili, myślę, że możesz pokazywać swoje zgrabne nogi gdzie tylko chcesz. Ale jeśli Ty znajdziesz jakiś worek, daj mi znać. Prawdopodobnie będzie pachniał lepiej. I wyglądać lepiej. Spójrz - skarżę się na brunatny, staromodny strój, który uderza po nozdrzach tak, jakby wcześniej służył jedynie do osłaniania przed słońcem i robakami szybko gnijącego jedzenia. Mam wrażenie, że nawet pranie w tym wypadku nie pomoże...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia
Galeony : 14
  Liczba postów : 18
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
Pokój 10 QzgSDG8




Gracz




Pokój 10 Empty


PisaniePokój 10 Empty Re: Pokój 10  Pokój 10 EmptySro Lip 14 2021, 13:10;

- Narcyz - powtórzyła po nim, a imię zaskakująco gładko i przyjemnie ulokowało się na jej wargach. - Ładnie, kryje się za nim jakaś historia czy twoi rodzice po prostu lubili kwiaty albo stwierdzili, że nikogo nie pokochasz tak bardzo jak siebie? - spytała zaintrygowana, zawsze doszukując się jakiejś większej filozofii w imionach.
Nawet nie drgnęła, kiedy pappar chłopaka nastroszył się i spoglądał na nią niepewnie. Raczej nie mogła poszczycić się prawidłowo działającymi mechanizmami obronnymi - wręcz chciała się z nim odpowiednio przywitać i pogłaskać po kolorowych piórkach, w ostatniej chwili rezygnując z tego durnego pomysłu. - Nie myślałam nigdy o tym, ale ona jest taka dla każdego, także jakbyś kiedyś dostał ode mnie list to uważaj na nią - ostrzegła z uśmiechem. - W ogóle fajna sprawa z tymi papparami, czuję się jak w jakimś luksusowym resorcie, w którym robią wszystko, żeby spełnić moje oczekiwania. Które swoją drogą są niskie - zaśmiała się, bo w istocie, niewiele do szczęścia potrzebowała. - W dupach nam się poprzewraca, Hampson tego nie przemyślał, bo we wrześniu znowu musimy wracać do zatłoczonych dormitoriów.
Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia, a trybiki w jej głowie intensywnie pracowały, próbując odnaleźć w pamięci sytuację, o jakiej wspominał Puchon. Było widać jak intensywnie się zastanawia - zmarszczki przecinały jej piegowatą twarz i nie odzywała się od około trzydziestu sekund. - No tak! - krzyknęła, kiedy odpowiednie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce. - To była czysta przyjemność mu wtedy nakopać, bo prosił się o wpierdol od dłuższego czasu i swoją drogą, użył złego składnika, a potem próbował zrzucić winę na ciebie. Nie skojarzyłam cię od razu, bo miałeś inny kolor włosów i byłeś w szkolnej szacie, a ja się trochę wkurwiłam i no, właśnie, tak to było. W każdym razie polecam się na przyszłość, trzeba tych frajerów szybko weryfikować i przywoływać do porządku - klepnęła go delikatnie w ramię, wcale nie czując się bohaterką czy godna podziękowań - zrobiła to, co podpowiadało jej narwane serce.
Zerknęła na strój, który jej pokazał i skrzywiła się, kiedy dotarł do niej zapach szaty. - Jakby się hipogryf na to zesrał - skomentowała elokwentnie, w międzyczasie zaglądając do szafy w poszukiwaniu swojego ubrania. Oczami wyobraźni widziała się w pięknym, kolorowym, egzotycznym wdzianku, jak przechadza się po tych wszystkich uliczkach albo z dumnie wyprostowanymi plecami, niczym dama, przemierza na latającym dywanie podniebne przestworza, wobec czego podekscytowanie rosło z sekundy na sekundę. Los jednak bardzo szybko zniweczył jej plany, bo gdy wyciągnęła szatę, od razu wiedziała, że coś jest nie tak. 
Zdjęła sukienkę, kompletnie nie przejmując się stojącym obok Narcyzem i prezentując mu przerażająco kościste ciało. Narzuciła na siebie nowo zdobyty outfit i kiedy zerknęła w lustro, jęknęła żałośnie. - Przecież ja w tym wyglądam jak ofiara obozu pracy, komuś się srogo rozmiary pojebały - spojrzała zafrasowana na chłopaka. - Podejrzewam, że spokojnie można by było zrobić z tego i szatę dla ciebie, żebyś nie musiał nosić tej śmierdzącej. Myślisz, że powinniśmy gdzieś zgłosić, że gościu od tych szmat odjebał manianę? To nawet ja z moimi dwiema lewymi rękami bym to lepiej zrobiła - stwierdziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 399
  Liczba postów : 389
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Pokój 10 QzgSDG8




Moderator




Pokój 10 Empty


PisaniePokój 10 Empty Re: Pokój 10  Pokój 10 EmptySro Lip 14 2021, 21:35;

Nie trafiam od razu zgrabnie do pokoju. Sprawdzam gdzie mieszka Julia, Viola, Alec. Upewniam się, że będę mieć każdego w miarę pod ręką, podziwiając ich pomieszczenia z zachwytem. W końcu jednak czas przejść na sam środek, gdzie ja miałam mieszkać. Z werwą otwieram drzwi, rozglądając się po pokoju. Po pierwsze zauważam, że jest znacznie bardziej różowy niż te należące do moich ziomków, na co krzywię się delikatnie. Prędko jednak orientuję się w dość absurdalnej scenie, gdzie widzę przebraną Gryfonkę i trzymającego męską wersję tego stroju (aż znacznie bardziej śmierdzącą) Puchona. Zerkam mimowolnie na ciuszki, które mam na sobie, składające się oczywiście z wąskiego dresiku, trampek i zwykłej koszulki.
- Co wy odpierdalacie? - pytam uprzejmie na powitanie, poprawiając czapkę z daszkiem; zaś z nereczki przewieszonej przez ramię wyciągam miętówki, jedną biorę sama, a opakowanie wyciągam w stronę nowych współlokatorów, by ich poczęstować.
- Marla. Narcyz - witam się jeszcze pośpiesznie. Obydwoje znam z klasy. Marlę lepiej, bo jest dłużej, zna się z Boydem i jest głośna; nie znam dobrze Puchona, kojarząc go głównie z Pokoju Wspólnego i wyczytywaniu nazwisk na lekcji. Patrząc na jego charakter, nie trzymam się ze zbyt wieloma Narcyzami. Zakładam, że tacy by ze mną nie wytrzymali. Moja prosta szczerość nie jest zwykle piękna i odświeżająca.
- To jest to co mamy nosić? Gruby Arab coś gderał, że potrzebujemy jakichś specjalnych strojów klaunów... hmm... Zapomnieli, kurwa, wyprać? I wymierzyć? - pytam pokazując na obydwie szmaty, które dostali moi współlokatorzy. Kręcę na to głową i parskam śmiechem. Biegnę w kierunku swojego ubrania i rozkładam je na swoim materacu. Wącham je i przykładam materiał do siebie. Sukienka jest cała czerwona, tak samo jak chusta do niej i puder, który odkręcam, dotykając z ciekawością, rozcieram pył między palcami, a ten z łatwością wnika w moją skórę. - Wygląda ładnie. Przynajmniej dopóki leży - mówię gładząc z zastanowieniem materiał; unoszę głowę, szczerzą się w swoim szaleńczym uśmiechu. - Będę wyglądać jak taki pajac - stwierdzam rechocząc niezbyt elegancko. Nawet na bale zakładałam raczej garnitury. Słyszę jakiś zlękniony skrzek, i natrafiam wzrokiem na swoją papugę.
- No chodź, kici, kici - mówię próbując dzielnie przywołać Pappara, zachęcająco wyciągając rękę; ten jednak ucieka na drugą stroną swojej żerdzi. Zerkam pytająco na moich towarzyszów, nie wiedząc dlaczego mam jakiegoś strachliwego ptaszora.

hejka :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój 10 QzgSDG8








Pokój 10 Empty


PisaniePokój 10 Empty Re: Pokój 10  Pokój 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pokój 10

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój 10 JHTDsR7 :: 
Arabia
 :: 
Miasto
 :: 
Pałac
 :: 
Pokoje
-