Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Restauracja "Fanus"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1110
  Liczba postów : 3433
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Moderator




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyNie 11 Lip - 18:14;


"Fanus"


Kameralna restauracja w dzielnicy burzowej słynie z doskonale doprawionych potraw. Chociaż niepozorna, przyciąga wielu ludzi - zwłaszcza przez niższe ceny, niż w lepszych częściach miasta. Wnętrze jest skromne, kamienne ściany i metalowe stoliki rozświetlone są świecami, latarenkami oraz lampionami. Na podłodze leży wzorzysty dywan, który kontrastuje z kolorowymi poduchami na miękkich siedziskach. W ścianie zrobione są półki, gdzie można znaleźć książki oraz inne bibeloty, a zamiast okien - w złotych ramach wiszą lustra. Miejsca to ma niewątpliwie swój urok.

Możesz zakupić tu każdą potrawę ze spisu.

Tutaj nie musisz nosić specjalnego stroju.  


______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Gracz




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyPon 12 Lip - 21:35;

Strój: Jedyneczka
Twoja szata nie jest jednego koloru; jest niesamowicie kolorowa! Ma fikuśne wzorki, na dodatek ruchome. Z pewnością przykuwasz wszystkich uwagę, gdziekolwiek nie idziesz!
Mój pappar: Jest śpiochem! i nic szczególnego nam się nie śniło!


Miasto Jamal było W S P A N I A Ł E !!!
Perpetua była absolutnie zakochana w miejscu, gdzie przyszło im spędzić te wakacje - zakochana dosłownie, w mieście; i zakochana w sensie opisującym swój stan. Miasto w chmurach wyglądało obłędnie, ale to złotowłosa czuła się - i zapewne wyglądała również - dosłownie jakby płynęła w powietrzu, niesiona na skrzydłach. Emanowała swoim światłem, nie szczędziła uśmiechów i wręcz radośnie migotała, orbitując rozszczebiotana wokół Huxleya. Łagodny, ciepły klimat jej sprzyjał - nawet biodro dawało jej chwilę oddechu od tępego bólu. Mogła się cieszyć wszystkimi dobrodziejstwami, a ich było naprawdę wiele! Począwszy od doborowego towarzystwa swojej bratniej duszy; poprzez Florence, która - jak zwykle anielsko grzeczna - miała swoją własną opiekunkę na pełen etat (co uspokajało w równym stopniu Perpetuę co Huxleya); kończąc na niespodziankach oczekujących ich w przydzielonym pałacowym pokoju: niezwykłych papparach i tradycyjnych strojach, charakterystycznych dla Jamal.
Przebieranki? Nie trzeba im było tego dwa razy powtarzać! Zwłaszcza, że Perpetua dostała iście królewską kreację, która nie dość, że leżała na niej jak szyta na miarę, to jeszcze mieniła się pięknymi, jaskrawymi kolorami, zaskakująco dobrze współgrając z jej perłowo białą skórą. Jakby tego było mało, tęczowe wzory wiły się fantazyjnie, zarówno na jej piersiach jak i długiej spódnicy. Dobierając do niej - z nieocenioną pomocą Huxleya, rzecz jasna - błękitną chustę, którą przykryła swoje jasne pukle i złoty barwnik, którym pokryła własne dłonie. Jeszcze nim tak przygotowani wyszli na podbój Jamal - Perpetua czuła się dosłownie jak sułtanka i milion galeonów. Głównie za sprawą ochów i achów Williamsa, których nigdy jej nie szczędził.
To tutaj? — zwróciła się do swojego ukochanego, wolną dłonią wskazując na jedną z restauracji (drugą czochrając siedzącego jej na ramieniu i drzemiącego w najlepsze pappara). Przydzielone jej stworzenie nie było zbyt rozmowne, jednak widocznie lubiło ucinać sobie drzemki w jej obecności - zupełnie jak mała Florka, która momentalnie uspokajała się w jej ramionach.
Cóż, dobrze, że Huxley tak przy niej nie zasypiał, bo jeszcze pomyślałaby, że jest nudna.
Na Merlina, musimy zwiedzić tu wszystko! W s z y s t k o, Huxy! — szczebiotała radośnie, łypiąc iskrzącymi pomiędzy połami chusty ślepiami. Jej szczęście było dosłownie namacalne - zapewne zwróciła na siebie kilka ciekawskich spojrzeń, kiedy chwyciwszy pod ramię swojego mężczyznę, wmaszerowali oboje do wnętrza restauracji - i zsunęła ze swoich włosów zwiewny woal. Rozejrzała się bez krępacji, kierowana czystą ciekawością po wnętrzu - spojrzeniem poszukując drugiej pary, z którą Huxley ich umówił. Ekscytacja pełgała po jej skórze - dawno nie czuła się tak... żywa!
Chyba jesteśmy pierwsi. — Wzruszyła ramionami, przysuwając się delikatnie do Williamsa i przyciskając jego ramię do mostka, między piersiami. — Ale tu klimatycznie — pozwoliła sobie zauważyć, rozciągając usta w subtelnym uśmiechu. — Który stolik wybieramy?

@Huxley Williams

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Moderator




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyPon 12 Lip - 23:34;

Sporo dywagacji wymagała decyzja o przybyciu do Arabii. Jednak byliśmy zdecydowanie zbyt podekscytowani naszą nową - starą sytuacją, w której się znaleźliśmy; odmówienie sobie wakacji w takim lukrowym dla nas okresie, wydawało się być wręcz zbrodnią przeciwko ludzkości. Musieliśmy po prostu wydać więcej galeonów na pomoc dla Florki i cieszyć się tymi miodowymi miesiącami w takim miejscu jak słoneczna Arabia. A raczej pochmurna, ha!
Okazuje się, że nie tylko całe miasto jest niesamowite. Fakt, że mieszkamy w pałacu, gdzie dostajemy stroje, pappary... Wszystko wydawało się być szalenie interesujące i nie wybrałbym nikogo innego, by spędzać ten czas niż z piękną Perpetuą, która zawsze była na wyciągnięcie ręki. Z czego korzystałem, bo co raz wyciągałem dłoń, by ją przygarnąć do siebie, składałem przelotne pocałunki, obejmowałem spontanicznie. Tylko kiedy trzeba przyjmując co jakiś czas postawę poważnego (na tyle ile taki byłem) nauczyciela, gdy musiałem przekazać coś uczniom, sprawdzić ich pokoje, wysłać na śniadania, czy inne pierdoły.
Strasznie trudno było jednak wyglądać czy zachowywać się z odpowiednim autorytetem, kiedy po pierwsze byłem nieustannie pijany szczęście, po drugie musiałem chodzić w turbanach, po trzecie mój pappar był ptaszorem, który otwarcie, przy każdej okazji próbował mnie namówić na alkohol i ćpanie.
Na początku wyjazdu zagadałem z Becią, byśmy spotkali się razem we czwórkę w jakiejś restauracji. I dziś nadszedł dzień spotkania. Ja wraz z Perpetuą postanowiliśmy dziś najpierw przejść się po Jamalu. A ponieważ w jednych miejscach strój był wymagany, w innych nie i naprawdę trudno mi było się w tym połapać, zdecydowaliśmy się zostać w naszych przebraniach. Perpetua wyglądała lepiej niż krzątająca się gdzieś Wielka Wezyrka w swoim bajecznym ubraniu. Co powtarzałem nieustannie, całując jej złote dłonie, poprawiając chustę, rzucając czułe spojrzenie. A fakt, że była blisko mnie, niemalże przyklejona do mojego ramienia, nie zwracając nawet uwagę na spojrzenia, które przyciągała, jeszcze bardziej poprawiało mi humor.
Mój strój każdego dnia zmieniał kolor; dziś był w odważnym różu ze złotym turbanem. Całe szczęście, że szata zmieniała kolor, bo szczerze mówiąc moja garderoba była równie barwna co te stroje.
- Tak... tutaj - mówię rozglądając się po okolicy i ściągając niebieską brodę. To był najmniej lubiany przeze mnie element. No to i mój pappar, który narzekał na to jacy jesteśmy nudni, jedynie wzbijał się na wyżyny konwersacji, gdy zaczynałem palić papierosy. Sądzę, że bar akurat mu się spodoba.
- Wszystko zobaczymy. W s z y s t k o - potwierdzam naśladując jej entuzjazm z uśmiechem, by wspólnie wejść do dusznego wnętrza. Faktycznie, było klimatycznie, aż mój pappar wzbił się w powietrze okrążając wszystkie sale, by po chwili nie wrócić z wiadomością, że jeszcze nasi kompani nie przybyli. To był jego najbardziej przydatny moment w ciągu całej dzisiejszej wycieczki. Szczególnie, że kieruje nas do wolnego stolika, który miał pod ręką parawan, który będziemy mogli się zakryć jeśli zaczną tu biegać jacyś uczniowie.
- Chodź, piękna - mówię do Perpy i łapię jej drobną dłoń, by poprowadzić nas do tego przytulnego miejsca. Natychmiast dostajemy też karty, zaglądam na egzotyczną kartę dań, a papuga już podsuwa mi kartę alkoholi; zaczyna nawet opisywać każdy z nich, na co zwracam uwagę Perpetuy, bo to jego druga przydatna rzecz tego dnia.
- Krwawy Ifryt brzmi fajnie... Chcesz coś zjeść? - pytam Perpy, obejmując ją ramieniem.

@Camael Whitelight  @Beatrice L. O. O. Dear

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
Galeony : 273
  Liczba postów : 696
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Moderator




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyPią 16 Lip - 22:49;

Nie spodziewał się, że kiedykolwiek będzie szedł na podwójną randkę, ale dochodził do wniosku, że Arabia sprzyjała ciekawym doświadczeniom. Wciąż nie przetrawił do końca faktu, że dzielił pokój z Beatrice i Salemem, intencjonalne pomijając nowinę, że znał Latifa całkiem dobrze. Nie był to pierwszy raz kiedy odwiedzał ten kraj, ale też nie mógł robić za żadnego przewodnika. Zwiedził wiele krajów zaraz po skończeniu studiów, niemniej - nigdzie nie zagrzewal miejsca zbyt długo, toteż za specjalistę się nie uważał. Niemniej jednak znał tutejsze zasady i wiedział, że tradycyjny strój był wymagany w wielu miejscach. W obawie, że znajdzie się w złym otoczeniu w nieodpowiednim ubraniu, szedł przez miasto w sherwani i tej durnej brodzie, która sypała się na wszystkie strony, mając nadzieję, że restauracja, w której się znajdą będzie sprzyjała pozbycia się tego, cóż, dodatku. Musiał jak najszybciej znaleźć się w sklepie, zanim zostawi za sobą ślady niczym Jaś i Małgosia okruszki. Wiedział, że byli nieco spóźnieni, ale nic nie mógł poradzić na to, że trafiło mu się ptaszysko, które umiłowało sobie grzebanie w jego rzeczach. Stawał więc na głowie w poszukiwaniu różdżki zanim wyszli, zastanawiając się jaka kara go spotka za uduszenie pappara.
Spojrzał na swoją narzeczoną, wciąż nie mogąc do końca nacieszyć się jej nowym tytułem i już chciał coś powiedzieć, kiedy kichnął przepotężne, rozsypując wokół tę głupią brodę.
Już pamiętam dlaczego ostatnim razem wyjechałem stąd tak szybko. — stwierdził i zdjął ją, niczym się nie przejmując i będąc gotowym zapłacić jakąś karę, byle tylko nie musieć w niej chodzić. Transmutował swój zacny dodatek w guzik i schował do kieszeni, zanim rozsypie się cała i zirytuje go jeszcze bardziej.
Kraj jest ładny, ale na miesiąc miodowy wybrałbym zdecydowanie coś innego. Coś bez wymogu brody na przykład. — powiedział, przenosząc swoją dłoń na talię kobiety i mrugajac do niej jednym okiem. W ich życiu wiele się zmieniło i miał wrażenie, że wciąż zmieniało się bardzo dynamicznie. Nie wiedział czy to odpowiedni czas na wybranie daty. Niespodziewanie stał się – nie wiedział – poniekąd opiekunem, czymś na wzór ojca? Nie potrafił stwierdzić, ale ta świadomość zaskakiwala go za każdym razem kiedy o tym pomyślał. Nie mieli zbytnio czasu nacieszyć się swoim narzeczeństwem, Eskil, egzaminy, średnia sytuacja z ojcem i resztą Whitelightów – skutecznie odciągała ich od świętowania, a Camael miał szczerą nadzieję, że właśnie teraz, uda im się znaleźć czas pomiędzy zawracaniem niesfornych uczniów z niespecjalnie przychylnych im miejsc. Że w końcu uda im się odpocząć, miał bowiem wrażenie, że oboje tragicznie tego potrzebowali. Perspektywa zapomnienia o wszystkich problemach była nader pociągająca i zamierzał się oddać w jej objęcia bez żadnych wyrzutów sumienia. W takich chwilach stwierdzał, że życie było zbyt krótkie, a będąc w tym kraju przypominał sobie jak wolny był ostatnim razem. Od tego czasu miał nowe zobowiązania i żadnego nie żałował, choć pewna jego część z utęsknieniem patrzyła w przeszłość, sentymentalnie.
Kiedy znaleźli się na miejscu, bez żadnego namysłu otworzył drzwi i przepuścił w progu Beatrice, by po chwili się z nią zrównać i złączyć ich dłonie.
Myślisz, że powinniśmy jakoś obwieścić swoje zaręczyny? W mojej rodzinie takie rzeczy obchodzi się raczej specyficznie, wielkim przyjęciem, ale zakładam, że takich rzeczy raczej nie potrzebujemy. — mruknął do niej nieco rozbawiony, kiedy kierowali się do swoich towarzyszy tego wieczoru. Rozciągnął swoje wargi w uśmiechu, gdy tylko znaleźli się odpowiednio blisko, nie przy nawał tego na głos, ale nigdy nie przepadał za Shercliffem.
Wybaczcie nam spóźnienie. — rzucił na wstępie i w wyuczonym dżentelmeńskim geście odsunął krzesło Dear, by mogła na nim usiąść, samemu zajmując miejsce chwilę później.


______________________

   We were one,  
more than blood runs through these veins. cuts can heal, scars will fade, what we had will never change.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 604
  Liczba postów : 1537
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Gracz




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptySob 17 Lip - 20:18;

Jeśli ktoś poprosiłby ją o szczera opinie na temat swoich relacji z mężczyznami, to stwierdziłaby otwarcie, że nigdy w życiu nie przypuszczała iż doczeka momentu kiedy będzie naprawdę szczerze zakochana i zaręczona z człowiekiem najważniejszym w jej życiu. Nie ma co ukrywać, nie miała lekko i wielu spośród jej znajomych miało tego świadomość. Sama nigdy nie narzekała przekonana że nie ma to najmniejszego sensu i w ogóle rozdrabnianie się na temat jej pożycia było kompletnie bezowocne. Krocząc z Camaelem u boku przez ulice tego wspaniałego miasta dalej nie mogła uwierzyć w to, co miało miejsce. Ciężki sygnet rodowy Whitelightów ciążył na jej palcu, kiedy przemierzali kolejne ulice. Sama nie miała wcześniej okazji być w tym kraju. Kiedy zdecydowała się na swoje podróże, nie zawitała w te rejony, jednak nie uważała tego za żadną stratę. Jak widać los sam uznał, że powinna to miejsce zobaczyć, w dodatku w tak doborowym towarzystwie narzeczonego...
Uśmiechnęła się delikatnie, słysząc jego narzekanie na cudowny dodatek, który przyszło mu nosić w tym kraju. Nie ma co, do Camaela z brodą nie zamierzała przywyknąć i miała szczerą nadzieję, że to nie będzie ozdoba, którą mężczyzna zdecyduje się przywdziewać na co dzień w Wielkiej Brytanii
- Wyglądasz uroczo - stwierdziła lekkim tonem, podkreślając ostatnie słowo. Spojrzała na niego i prychnęła lekko pod nosem, kiedy transmutował brodę w guzik i schował do kieszeni. - Trzeba jednak przyznać, że ten strój wyjątkowo ci pasuje - dodała po chwili bezwstydnie lustrując go od stóp aż po sam czubek głowy. Co prawda znacznie bardziej wolała, kiedy był po prostu bez niczego, ale tak też prezentował się nienagannie. Odruchowo wygładziła materiał spódnicy w swoim stroju, by po chwili cały jej wysiłek został zniweczony, kiedy przygarnął ją do siebie. Zerknęła na niego unosząc brwi do góry.
- Już planujesz miesiąc miodowy? Myślałam, że najpierw trzeba zaplanować ślub - zauważyła z uśmiechem na ustach. Sama nie wybiegała myślami tak daleko w przyszłość. Nie wątpiła w to, że to właśnie z Camaelem u boku pragnęła spędzić resztę swojego życia, jednak wiedziała, jak zagmatwaną sytuację posiadali. Była pewna, że jego rodzina nigdy nie zaakceptuje jego wyboru. W końcu była Dear. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie poczynania jej ojca, wygnanie i kompletne zniesławienie. Nie ma co, idealna partia dla następcy głowy rodu Whiteligh...
- U Dearów też się taki rzeczy obwieszczała z pompą. Tylko no, jakby nie patrzeć, moja rodzina raczej uznała mnie za niegodną. Ale jeśli ty chcesz urządzić tego typu przyjęcie, to nie mam nic przeciwko - powiedziała, patrząc mu prosto w oczy. Na Merlina, nie miałaby nic przeciwko, gdyby mogła gubić się dzień w dzień w tych lazurowych tęczówkach. A jeśli urządzenie przyjęcia zaręczynowego miałoby go w jakikolwiek sposób uszczęśliwić, to była gotowa zrobić wszystko.
Weszli do środka i bez większego problemu odnalazła wzrokiem ich dzisiejszych towarzyszy. Szeroki uśmiech zagościł na jej ustach, kiedy dostrzegła Perpetuę oraz Huxleya. Wspomnienia z tańca na barze wróciły wyjątkowo wyraźnie do jej głowy, przez co parsknęła lekko pod nosem, nie zdradzając się jednak w żaden sposób. Jednak nic nie mogła poradzić na to, że kiedy spojrzała na Perpę, to jej oczom ukazał się widok jej oraz Huxa zjeżdżających z dziecięcej zjeżdżalni...
- Mam nadzieje, że nie czekaliście na nas długo - dodała, posyłając uśmiech w stronę swojego narzeczonego, kiedy odsunął dla niej krzesło. - Nie wiem, jak wy, ale ja wciąż gubię się w tym mieście - dodała po sekundzie, odgarniając lewą dłonią kosmyk czarnych włosów, który nieproszony wymknął się spod kontroli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Gracz




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyNie 18 Lip - 19:15;

Bez żadnych protestów - bo też niby czemu? - podążyła za Williamsem w kierunku stolika, który wypatrzył dla nich jego czarny pappar. Jeśli Huxley narzekał na jego pożyteczność - to co miała powiedzieć złotowłosa, której bielutka papuga nawet nie dzieliła się ciekawostkami, a cicho pochrapywała jej do ucha...? Niemniej, Perpetua nie była typem szukającym dziury w całym - pocieszała się myślą, że ptaszysko widocznie dobrze czuło się w jej obecności (choć miała nadzieję, że nie jest to objaw jakiejś choroby). Nie miała też zresztą zbyt wiele czasu na takie rozmyślania - bardziej zaaferowana swoim towarzyszem i komplementami, którymi ją obrzucał. A przy każdym kolejnym jaśniała coraz bardziej, błyskając w stronę Huxa rozkokoszonymi spojrzeniami spod rzęs.
Już nawet wnętrze knajpki nie bardzo ją interesowało, gdy usiedli przy stoliku i Williams objął ją ramieniem. Każdy czuły gest i bliskość chłonęła dosłownie jak gąbka wodę.
Jeśli mamy pić to na pewno nie na głodnego — zaczęła, z żalem wręcz odrywając wzrok od wyraźnie zadowolonego Williamsa i zerkając na pozycje w karcie dań. Przestudiowała ją pobieżnie, marszcząc z frasunkiem brwi i wodząc złotym palcem po papierze. Apetyt wrócił już do niej jakiś czas temu - jednak od zawsze jadła jak wróbel. Chyba, że naleśniki.
Krwawe ifryty i jebra do zagryzania? — rzuciła propozycją, w głowie komponując jakiś sensowny zestaw. Ledwo jednak uniosła spojrzenie na swojego partnera - a przy stoliku pojawili się Camael z Beatrice. Perpetua momentalnie się wyprostowała - dosłownie na moment wyplątując się spod ramienia Huxleya, żeby przywitać nowoprzybyłych.
Ależ pięknie razem wyglądacie, aż miło popatrzeć! — Zaszczebiotała, jak to tylko ona potrafiła - z ciepłym, serdecznym uśmiechem wychylając się przez stół, żeby ucałować policzek Camaela i nie oszczędzić również młodej Dear. Oczy jej błyszczały, kiedy z jawną aprobatą lustrowała parę. Szybko jednak powróciła do boku Huxleya, bezwiednie układając drobną, złotą dłoń na jego udzie.
Beatrice, wyglądasz jakby ten strój szyli specjalnie dla Ciebie, nie mogę się napatrzeć — zachichotała jeszcze, rzucając znaczące spojrzenie Whitelightowi, jakby chciała niewerbalnie powiedzieć, że całkowicie rozumie jego życiowy wybór. Bynajmniej nie tylko ze względu na uroki Dear - bo Whitehorn również bardzo ceniła ją sobie jako osobę w ogóle.
Postawicie nam pierwszą kolejkę szotów i wybaczymy spóźnienie — rzuciła jeszcze nim Huxley dorzuciłby równie błyskotliwy sposób zadośćuczynienia - nie traciwszy przy tym ani krzty swojego uśmiechu. Teraz i w tym momencie, nie martwiła się niczym - najzwyczajniej w świecie ciesząc się swobodnym spotkaniem, co też wszystkim dobitnie dawała odczuć. — Jeszcze parę dni i przestaniemy się gu... — Przerwała, śledząc jasnym spojrzeniem ruch Dear, kiedy ta lewą dłonią odgarniała kosmyk włosów. — Co Ty masz na palcu...? — Spostrzegawcza z niej była bestia. Obrzuciła gorączkowym spojrzeniem najpierw Beatrice, a potem Camaela i zasłoniła usta dłonią. Oczy jej się śmiały, uradowane jeszcze bardziej. — Chyba mamy za co dzisiaj piiiiić! — melodyjny śmiech wyrwał jej się spomiędzy palców, gdy opierała złotą głowę o obojczyk Huxleya.

@Huxley Williams @Beatrice L. O. O. Dear @Camael Whitelight

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Moderator




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyNie 18 Lip - 23:54;

Faktycznie, chociaż pappar należący do Perpetuy idealnie pasował do swojej pięknej właścicielki ze swoimi jasnymi piórkami, z charakteru dobrali się gorzej. No ale za to mógł współgrać z maleńką ćwierćwilą, którą próbował widocznie przebić w ilości przespanych godzin.
Usiedliśmy we dwójkę przeglądając kartę. Nie znam kompletnie arabskiej kuchni, więc muszę wszystko szczegółowo czytać, co szybko mnie nuży i pozwalam Perpie na podjęcie decyzji. Szukam wzrokiem tego co zaproponowała i kiwam lekko głową.
- Weźmy trzy talerze jebry, bo inaczej wszystko mi zjesz - mówię do przyjaciółki kompletne farmazony,  bo doskonale wiem, że gdyby nie fakt, że nie będziemy tu sami wystarczyłby jeden talerz na spółkę. Wtedy też przychodzą nasi towarzysze. Również wstaję z miejsca, by ucałować w policzek Beatrice i podać dłoń Camowi.
- Jak się dobraliśmy. My różowi, wy ciemne kolory. Jedno z pary z genami wili - mówię pokazując głową na Cama i Perpę. Może i nie dotyczyło to mężczyzny, ale każdy by przyznał, ze wyglądał wilowato. - Drugie wygląda znośnie i jest prawdziwym geniuszem - dodaję żartobliwie, uśmiechając się do Beatrice. Wszyscy rozsiadamy się, szorując krzesłami i robiąc rozgardiasz przez nasze zamaszyste, kolorowe stroje. Podnoszę ramię, by w naturalnym geście objąć swoją partnerkę i poszukać jej drobnej ręki, by zamknąć jej złotą dłoń, w swojej wytatuowanej. Prędko kiwam głową z aprobatą na słowa Perpetuy o stawianiu kolejek, ale też ja zamawiam prędko krwawe ifryty od przechodzącego kelnera, żeby nie tracić czasu. Kiedy się odwracam z powrotem do reszty słyszę pisk Perpy i niepewnie zerkam to na kobietę, to na drugą parę, przez chwilę nie załapując o co chodzi w sytuacji.
- O matko, gratulację, co nic nie mówiłaś. Kiedy to się stało? I jak? - mówię żywiołowo do Beatrice i patrzę po twarzach, najwyraźniej narzeczeństwa. - Camael, pozwól, że udzielę Ci porady, jako starszy, doświadczony wdowiec... - mówię na chwilę pauzując jakby to co chcę powiedzieć faktycznie było jakkolwiek ważne. - Nie pozwalaj jej tańczyć na barze, ma tragiczną koordynację po alkoholu - daję cenną radę, wskazując palcem na Beatrice i mrugając do niej wesoło.

@Perpetua Whitehorn @Beatrice L. O. O. Dear @Camael Whitelight

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
Galeony : 273
  Liczba postów : 696
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Moderator




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyPon 19 Lip - 23:24;

Uniósł brew i zerknął na nią kątem oka, kiedy obdarzyła go tym cudownym epitetem. Już miał oponować, kiedy w jego głowie pojawił się zupełnie inny plan, a w oku lekki błysk.
Skoro tak, to myślę, że czas na mój poważny męski krok i zapuszczę własną. — rzucił, z odrobinę złośliwym uśmiechem, bowiem doskonale zdawał sobie sprawę, że Dear wcale za nim w brodzie nie przepadała. Nie byłby jednak sobą, gdyby chociaż trochę się z nią nie droczył. Zaśmiał się, dostrzegając jak go lustruje wzrokiem i pokręcił głową, by w końcu westchnąć teatralnie i nieco rozłożyć ręce, jeszcze lepiej prezentując swój nienaganny wygląd. Przyciągnął ją do siebie i pocałował w czubek głowy, cicho się śmiejąc na jej kolejne słowa. Nie obchodził go fakt na jak niebezpiecznie wojenną ścieżkę wkroczył ze swoim ojcem. Nie lekceważył go, doskonale zdawał sobie sprawę jak wpływowym człowiekiem był – niemniej, nie miał zamiaru rezygnować z własnego życia, na życzenie ojca, już nigdy więcej.
Niby tak, ale tam nie będziemy sami. — odparł — Poza tym nie masz pewności, że już wszystkiego nie zaplanowałem. — dodał, mrugając do niej jednym okiem. Był szczęśliwy, w końcu ponownie mogli odetchnąć, nieco uciec od problemów i cieszyć się tym co mieli, czego Camael nie zamieniłby na nic innego. — Myślę, że uczestniczyliśmy w wystarczającej ilości przyjęć w naszym życiu. — rzucił i wzruszył ramionami. Nie potrzebował tego, nie był nawet pewien czy jakakolwiek jego część tego chciała. Miał wrażenie, że to jedynie było coś, do czego był przyzwyczajony. Zwyczajnie tak się robiło w ich stronach, więc chciał poznać zdanie Beatrice. Nawet jeśli mógł przyznać, że piana z ust członków ich rodziny była całkiem kusząca – to nie miał ochoty na tak otwarty ogień. Nie wiedział jeszcze jak do końca rozwiązać sytuację z własnym ojcem, ale obiecał sobie, że na wakacjach odpuści i właśnie to zamierzał zrobić. Jeśli tylko starszy Whitelight nie wynajmie jakiegoś arabskiego snajpera.
Uśmiechnął się na słowa Perpetuy i dał się przywitać, doskonale wiedząc, że była po prostu sobą. Uścisnął też rękę Huxley’a, trochę powstrzymując się przed parsknięciem przy tak oficjalnym przywitaniu. Mrugnął do Whitehorn, widząc jej wzrok i siadając odpiął górny guzik swojego stroju, wciąż nie był specjalnie przyzwyczajony do wysokiej temperatury, tak innej od deszczowej Anglii. Uśmiechnął się lekko na ich propozycję i skinął głową, a kiedy Huxley zamówił pierwszą kolejkę, rzucił jedynie, że najwyżej rozliczą się później.
Wiedział, że Beatrice nosiła sygnet i nic nie uszczęśliwiało go bardziej – jednak nie sądził, że nie zdążą nic powiedzieć. Przeniósł wzrok na swoją narzeczoną, na ułamek sekundy krzyżując z nią wesołe spojrzenie i cicho się zaśmiał, nie docenili Perp. Czyżby mieli właśnie swoje przyjęcie? Nie spodziewał się, że ich zaręczyny wywołają taką ekscytację, ale sam był gotów do nich dołączyć. Ostatnie miesiące były intensywne, nie pozwalając im do końca nacieszyć się tą sytuacją. A Whitelight był szczęśliwy, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
W momencie, w którym kobieta oznajmia ci, że postanowiła zostać opiekunem prawnym szesnastolatka, stwierdzasz, że nie możesz być mniej szalonym. — odparł rozbawiony, ponownie pozerkując  na Dearównę, która sama w tamtej majowej chwili stwierdziła, że oszalał i bezwiednie splótł ich palce, by w końcu parsknąć na słowa Williamsa — Przypilnuję, żeby nie spadła. — gdzieś w jego głowie pojawiły się obrazy jeszcze kiedy byli w szkole i nie potrafił – a nawet nie chciał – powstrzymać uśmiechu. Podziękował kelnerowi i rzucił do niego kilka arabskich słów, które pamiętał jeszcze ze swojej poprzedniej wizyty. Nie był biegły w tym języku, ale pamięć językową miał całkiem dobrą, na tyle, by potrafić zamówić jeszcze dla wszystkich po ferezie. Skoro już uznali, że mają co świętować – to czemu nie?


______________________

   We were one,  
more than blood runs through these veins. cuts can heal, scars will fade, what we had will never change.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 604
  Liczba postów : 1537
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Gracz




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptySro 21 Lip - 14:54;


Nie ma co, bardzo szybko ją przejrzał. Nie sądziła, że będzie to dla niego tak łatwe zadanie, a tu proszę. Camael Whitelight wciąż potrafił ją zaskakiwać! Uśmiech jej nieco zrzedł, co na pewno dostrzegł bez większego problemu. Szybko jednak zmarszczyła brwi i ponownie się uśmiechnęła.
- Jeśli ty zaczniesz nosić brodę, to ja też - oznajmiła od razu, a uśmiech na jej wargach jeszcze niebezpiecznie się powiększył. Oh, była do tego zdolna i miała przede wszystkim taką możliwość, co nie mogły normalnie powiedzieć kobiety na swój temat. Naprawdę, czasami metamorfomagiczne zdolności były naprawdę bardzo potrzebne, jak chociażby w tym momencie, by otwarcie zaszantażować swojego narzeczonego. Nie ma to jak związek idealny, prawda? Jak zaczynali w taki sposób, to ciekawe, co będzie po ewentualnym ślubie...
Naprawdę, cały czas ją zaskakiwał. Nie sądziła, że to on będzie spośród ich dwojga tym, który to tak szybko będzie dążył do małżeństwa i zalegalizowania tego wszystkiego. Ona jakoś kompletnie o tym nie myślała. Nie mówiła otwarcie, dlaczego tego nie robiła i za żadne skarby nie przyznałaby się do tego przed nim.
- Cam, coraz bardziej mnie przerażasz. To narzeczeństwo kompletnie ci nie służy - podsumowała go, jak zwykle szczerze, bo przecież ona nie kłamała. Co najwyżej nie dopowiadała pewnych kwestii. Teraz jednak mówiła otwarcie to, co dokładnie sądziła. Pokręciłą głową z lekki niedowierzaniem, ale więcej na ten temat nie rozmawiali, bo już znaleźli się w restauracji, gdzie oczekiwali na nich Hux oraz Perpetua.
Odpowiedziała pocałunkiem na ten, który zaserwowała jej półwila, obdarowując ją nienaturalnie szczerym w jej wykonaniu uśmiechem. Czuła się w towarzystwie jej jak i obecnego tutaj Huxleya nadzwyczaj komfortowo i ochoczo z tego korzystała. Zaśmiała się głośno na słowa Williamsa.
- Masz szczęście, że chociaż nazwałeś mnie geniuszem, tytuł najpiękniejszego pozostawię Camaelowi - zerknęła przelotnie na swojego partnera, ciekawa, jak on sam odbierze ten nietuzinkowy komplement, który postanowił im zaserwować mężczyzna.
No i wtedy się zaczęło...
Sama zupełnie przyzwyczaiła się do dzierżonego na palcu serdecznym sygnetu i czasami zapominała, że on tam jest. Na przykład w momentach takich jak ten, kiedy robiła coś odruchowo, nie zwracając uwagi na to, którą dłonią i przede wszystkim na fakt, co się na niej znajdowało. Zaatakował ją ogromny dyskomfort bo czegoś takiego się nie spodziewała. Spojrzała nieco przerażonym wzrokiem na Camaela, jakby szukając u niego pomocy, ale po sekundzie czy dwóch zrozumiała, że tutaj chyba nie ma się czego obawiać. Niepewnie zerknęła na Huxa i Perpę, którzy szczerze cieszyli się tym, co miało miejsce. To pozwoliło jej złapać nieco głębszy oddech i uspokoić się.
- To wcale nie było tak! - od razu zaprzeczyła, kiedy Camael zaczął ją szkalować - Znaczy... no trochę było, ale nie do końca! - próbowała się nieudolnie bronić, żeby nie wyjść za chwilę na kompletną wariatkę. Po chwili spojrzała groźnie na Huxleya, kiedy to wspomniał o pewnym incydencie, który nie tak dawno miał miejsce. Nim jednak zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, uśmiech pojawił się ponownie na jej wargach, kiedy to jej narzeczony uznał, że po prostu będzie jej pomagał w kolejnych ekscesach. Uścisk jego palców na jej dłoni dodatkowo pomagał w tym wszystkim, to bez wątpienia. - No dobra, oboje mieliśmy wtedy jakieś dziwne zaćmienie umysłu - powiedziała w końcu, parskając lekkim śmiechem, jakoś tak zaczynając cieszyć się z faktu, że ktoś dowiedział się o tym, co łączyło ją z Whitelightem. Powoli zaczynało to do niej docierać i jednocześnie stawać się nieco bardziej realnym.

@Camael Whitelight @Huxley Williams @Perpetua Whitehorn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Gracz




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyPon 26 Lip - 15:20;

Z nieukrywaną radością przyjęła odwzajemnienie jej wylewnego przywitania - nie musiała się w jakikolwiek sposób ograniczać, zwłaszcza mając przy swoim boku Huxleya. Kto jak kto, ale ten człowiek doskonale rozumiał jej naturę i w żaden sposób jej nie tłamsił; nie czuła się zobligowana do zgrywania... poważnej i powściągliwej. Oczywiście, mogła być i taka, kiedy wymagała tego sytuacja. Ale czy teraz był czas na powagę? Wzniosłość?
Niewiele rzeczy było w końcu lepszych od swobodnego dzielenia się radością z własnego szczęścia z przyjaciółmi. A jak było widać, zarówno Perpetua jak i Huxley byli przychylni młodemu narzeczeństwu. Właściwie na potwierdzenie tej całej rewelacji, którą złotowłosa chcąc nie chcąc odkryła - w oczach zalśniły jej szczere łzy, które szybko jednak przegoniła perlistym śmiechem.
I mimowolnie zerknęła z czułością na Williamsa. Nie żadną pretensją, żalem czy smutkiem - jakby chciała z rozbawieniem zauważyć, że przynajmniej inni nie zwlekają z tymi sprawami tak długo jak oni. Ścisnęła jego dłoń, powracając rozpromienionym spojrzeniem do Camaela i Beatrice.
Czyli to była spontaniczna decyzja? — podpytała, szczerze zaciekawiona, jednak zaraz zmarszczyła idealne brwi w wyrazie konsternacji. — Opiekunem prawnym szesnastolatka? Na Morganę, ile spraw mnie ominęło? — parsknęła śmiechem. Nie było co zgrywać, że przez ostatnie miesiące była właściwie wyjęta z życia towarzyskiego - i dopiero teraz do niego wracała.
W pierwszym odruchu na wzmiankę Williamsa o tańcu na barze młodej Dear, roześmiała się - szybko jednak trybiki zaskoczyły w jej złotej główce i w moment przerwała, rzucając przyjacielowi pytające spojrzenie.
A więc to nie tylko ze mną szalejesz, taaaak Huxy? — zmrużyła oczy, ale tylko po to, żeby ukryć rozbawione w tęczówkach ogniki. — Camael, złotko, musimy to sobie odbić! — oznajmiła, zwracając się do Whitelighta, by puścić mu perskie oczko. Uwielbiała młodego profesora transmutacji, ale też żadną tajemnicą było to, że traktowała go protekcjonalnie. — Jesteś mi to winien za zeszłoroczną Celtycką, kiedy mnie zostawiłeś — wypomniała mu z udawanym wyrzutem, zaśmiewając się pod nosem i klepiąc Williamsa po udzie, gdy kelner ustawiał przed nimi pierwszą kolejkę Krwawych Ifrytów.
Bez zwłoki sama porozdzielała trunki, chwytając swojego shota w drobną, złotą dłoń.
Chyba zaczniemy od toastu za narzeczeństwo? — podjęła, szczerząc idealnie proste zęby w niemniej idealnym uśmiechu, gdy z zachwytem błądziła jasnymi tęczówkami od Whitelighta do Dear.

@Huxley Williams @Beatrice L. O. O. Dear @Camael Whitelight

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Moderator




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyWto 27 Lip - 13:42;

Przez chwilę panuje wesoły rozgardiasz, gratulacje i czysta radość ze szczęście młodego narzeczeństwa. Zerkam na Perpę, która spogląda na mnie czulej i marszczę brwi, widząc łzy, które zaczynały lśnić w jej oczach.
- Co ty robisz? Płaczesz? Ale z ciebie miękka mątwa - mówię kręcąc głową z niedowierzeniem i całuję przelotnie czubek głowy swojej kobiety, przyciągając ją najpierw do siebie. Próbuję zrozumieć historię ich początków narzeczeństwa, ale odrobinę gubię się w tym co mówią, niezbyt składnie. Kiwam głową by potwierdzić pytanie Perpy o spontaniczność wydarzenia. - Nic nie rozumiem, to gdzie się oświadczyłeś? Jak? - pytam, po czym odwracam się ze zmarszczonymi brwiami na zdumienie Whitehorn nad byciem opiekunem prawnym. Wiedziałem, że młody Clearwater został bez babki i Beatrice podjęła się zadbaniem o młodego Ślizgona, w szkole nie była to specjalnie cicha sprawa.
- Eskila Clearwatera... Półwila, mówiłem ci na pewno - przypominam Perpie, próbując przypomnieć sobie kiedy o tym dyskutowaliśmy. - Szkoda, że na Solberga się nie załapałaś! - dodaję w stronę Beci; może Eskil nie sprawiał aż tyle kłopotów co Maximilian, ale jeśli nie pogodzi się ze swoją harpią, szedł w dobrym kierunku.
Uśmiecham się do Beatrice i jej partnera, przyznając rację tej pierwszej, a Perpa już mruży oczy, drocząc się ze mną i zarzucając szalenie za kimś innym. - Tak, kiedy tylko nie jestem z Florką albo z Tobą, biegam po barach szukać tańczącej Beatrice - oznajmiam z prawie pełną powagą, rysując niesamowicie absurdalną wizję moich działań. Unoszę brwi do góry, patrząc rozbawiony na swoją ukochaną, kiedy sobie beztrosko zagaduje Cama, plotąc coś o Celtyckiej i wspólnym odbijaniu. - Skoro chcesz - mówię tylko, nie traktując poważnie paplaniny Perpy. Szczególnie, że przyszły drinki i czas było napić się za narzeczonych. Podchwytuję toast półwili, biorąc prędkiego szota. Kiwam głową w stronę Whiteligheta, który już zamawia kolejnego.
- O ja mam grę. Od Callahana, więc z pewnością nieszkodliwa - przypominam sobie i wyjmuję zwyczajną kulę, którą stawiam przed Camem. - Kładziesz rękę, pojawi się pytanie i musisz odpowiedzieć. I się napić. Nie wiem jak to tam dokładnie działa.
Ostatnią część kompletnie dopowiadam, pewnie wcale nie trzeba pić, ale z pewnością to dobry pomysł.

@Perpetua Whitehorn @Beatrice L. O. O. Dear @Camael Whitelight

Gierka:

Dotykamy magicznej kuli i wylatuje z niej pytanie. Kiedy odpowiadamy na nie świeci się na zielono jeśli mówimy prawdę i na czerwono jeśli kłamiemy. Możecie wylosować pytanie, które macie, wybrać sobie jedno z poniższych, albo wybrać sobie jakieś inne jeśli bardzo nie chcecie trafić na wylosowane. Możecie też przekazać pytanie, które wylosowaliście kolejnej osobie. Wtedy obydwoje odpowiadacie na dane pytanie. Dodatkowo kula ma magiczną moc wywoływania prawdy. Jeśli długo nie mówimy prawdy, rzucamy kostką. Jeśli wylosujemy kostkę parzystą, nasza odpowiedź pojawi się na czołach, albo sami możemy uznać, że się pojawiła.
Jeśli chcecie losować rzucacie k100

0 – 5 Jaka była Twoja najbardziej żenująca randka?

6- 10 Jaka była Twoja najlepsza randka?  

11 – 15 Jaka była najbardziej atrakcyjna osoba z wyglądu z którą się spotykałeś?  

16- 20 Jakie jest Twoje najprzyjemniejsze wspomnienie związane z osobą grających w grę?  

21 – 25 Z iloma osobami się całowałeś?  

26 – 30 Z iloma osobami spałeś?  

31 – 35 Kim chciałeś być w młodości?

36 – 40 Gdzie się widzisz za 10 lat?

41 – 45 Z kim miałeś swój pierwszy raz?

46 – 50 Czy kiedykolwiek odbiłeś komuś partnera?

51 – 55 Jaki był Twój pierwszy pocałunek?  

56 – 60 Jaka jest Twoja największa zaleta i wada w wyglądzie oraz charakterze?  

61 – 65 W ilu poważnych związkach byłeś i z kim?  

66 – 70 Najbardziej zawstydzający intymny moment?

71 – 75 Czy kiedykolwiek całowałeś się/byłeś z osobą tej samej płci? Z kim?  

76 – 80 Z kim byłeś w najdłuższym związku? Ile?

81 – 85 Czy kiedykolwiek kogoś zdradziłeś?

86  - 90 Za kim najdłużej “latałeś”?  

91 – 95 Jaka jest największa wada i zaleta osób po Twojej lewej i prawej?

96- 100 Sam wymyśl pytanie!

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
Galeony : 273
  Liczba postów : 696
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Moderator




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptySro 28 Lip - 20:33;

Lekki uśmiech nie schodził mu z twarzy, kiedy słuchał gratulacji i skinął głową w podziękowaniu, nie do końca wiedząc jak zareagować. Nie był specjalnie na to przygotowany, chociaż nie dawał po sobie tego poznać. Może jedynie odrobinę zmieszany wzrok mógł go zdradzić, to jednak iskry radości skutecznie to przysłaniały. Splecione palce z Beatrice, skutecznie go uspokajały, czując, że właściwie tak miało być. Czyż nie zapytał ją o pozwolenie na oznajmienie całemu światu, że należą do siebie nawzajem? Czyste szczęście go przepełniało, kiedy miał – jeszcze – Dearównę. Pokręcił głową na pytanie o spontaniczność i spojrzał w oczy Trice, unosząc jeden kącik nieco wyżej, łącząc swoje jasne tęczówki z jej ciemnymi i patrząc czule, szczerze, z nieskrywanym uczuciem.
Nie była spontaniczna. — odparł, by po kilku długich sekundach odwrócić się znowu do ich towarzyszy i lekko się zaśmiać — Chociaż przyznam, że całkiem zabawnie się złożyło, że oboje mieliśmy takie rewelacje do ogłoszenia. — dodał, wciąż pamiętając swój stres zanim pojawiła się w domu i tą konsternację, kiedy podzieliła się z nim swoimi planami. Zupełnie nie spodziewał się, że tamten wieczór potoczy się w taki sposób, gdy we własnych czterech ścianach, wpatrywał się w ten durny sygnet – któremu w końcu ktoś nadał znaczenie.
Nie wtrącał się w pytania o Eskila, uznając, że nie on powinien to tłumaczyć. Obiecał jej swoją pomoc i wsparcie w każdej decyzji – to jednak Dear tkwiła w papierach i to ona została opiekunem szesnastolatka. I tak zostanie do ślubu, jak mniemał. Odchylił się więc nieco na krześle, chwytając drinka w dłoń i zataczając nią małe kółko. Parsknął śmiechem na krótką wymianę zdań starszej dwójki i rozbawiony zerknął na Beatrice.
Widzę, że musimy pospieszyć się z tym ślubem, może to cię Huxley powstrzyma! — rzucił również zupełnie poważnie i przeniósł wzrok na Perpetuę — Koniecznie, muszę wziąć ciebie i Florkę na jakieś balety skoro tak. — odparł i całkiem teatralnie cmoknął z niezadowoleniem na swoje własne zaniedbanie.
Chwilę potem już wychylał shota i lekko się krzywił, czując palenie w gardle. Uniósł nieco brew, kiedy Williams wyjął grę, ale nie oponował. Cóż, to mogło być ciekawe, chociaż zupełnie nie wiedział czego się spodziewać. Skinął głową na słowa drugiego mężczyzny, uznając, że przynajmniej zasady nie były za bardzo skomplikowane. Oby tylko zdołali wyjść o własnych siłach. Bez większych rozmyślań – bo i po co – położył dłoń na kuli. Jaka była Twoja najlepsza randka? Musiał się chwilę zastanowić, jakaś jego część chciała powiedzieć, że każda z Beatrice, ale z drugiej strony nie sądził, żeby brzmiało to jakoś satysfakcjonująca.
Hm. Nie wiem chyba, chociaż kiedyś, jeszcze w szkole wieki temu, wyciągnąłem Trice nad jezioro na romantyczny wschód słońca! Co prawda potem ją do tego jeziora wrzuciłem, ale to piękne wspomnienie. — powiedział i wyszczerzył zęby w uśmiechu, patrząc na swoją narzeczoną i puszczając jej perskie oczko. Kula zaświeciła się zielonym światłem, na co uniósł jedną brew. —  A to co niby oznacza? — zapytał, ale wzruszył tez ramionami i wypił kolejnego shota – dokładnie tak jak kazał Williams. Zasady to zasady.


______________________

   We were one,  
more than blood runs through these veins. cuts can heal, scars will fade, what we had will never change.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 604
  Liczba postów : 1537
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Gracz




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyPią 30 Lip - 8:44;

Gra: 66 - Najbardziej zawstydzający intymny moment
W końcu naprawdę poczuła się rozluźniona. Nie powiedziałaby tego głośno, jednak dotychczas mocno obawiała się tego, jak ludzie zareagują na jej związek oraz zaręczyny z Camaelem. Wiedziała, że o ile związku nikt nie traktował nader poważnie, tak oświadczyny mężczyzny już o czymś informowały. Teraz jednak, widząc tak pozytywną reakcję ze strony Perpetuy oraz Huxleya, nie miała wątpliwości co do słuszności podjętej przez nich decyzji. Poczuła się dodatkowo poruszona kiedy w oczach półwili zatańczyły łzy. Mimowolnie sięgnęła dłonią w jej stronę poprzez stół, by delikatnie ścisnąć jej palce. Naprawdę potrafiła docenić coś takiego, nie była kompletnie nieczułym gumochłonem, wbrew powszechnie krążącej na jej temat opinii.
Zerknęła na Camaela, gdy padło pytanie o spontaniczność podjętej przez niego decyzji. Sama też była ciekawa, ile czasu nad tym myślał, choć nie zadała jeszcze tego pytania. Ale teraz kwestia się wyjaśniła, gdy mężczyzna odpowiedział.
- Śmiechu było co niemiara - stwierdziła, dalej z uśmiechem goszczącym na karminowych ustach. Tak, tamten dzień na jeszcze długi czas pozostanie w pamięci Beatrice. Ani ona, ani on nie spodziewał się tego, co nastąpi. Jak widać, oboje byli cholernie zaskoczeni informacjami, którymi pragnął podzielić się z nimi partner. Jakby na potwierdzenie tego, parsknęła śmiechem, choć nie powinna, bo sytuacja w której znalazł się wtedy Eskil do łatwych nie należała.
- Tak, to była naprawdę paskudna sytuacja. Jego babcia była jedynym opiekunem prawnym i zmarła. Chłopak był nieletni, groził mu sierociniec, kandydatury kuzyna w ogóle nie chcieli wziąć pod uwagę - wyjaśniła, celem wprowadzenia Perpetuy w temat.
Nie podejrzewała, że tak szybko wyjdzie na wierzch temat jej ostatniego pijaństwa w towarzystwie Huxleya. Nie to, że w jakikolwiek sposób jej to przeszkadzało, ale i tak, tamto wspomnienie napawało ją pewnego rodzaju zażenowaniem. Jakby na potwierdzenie tego, jej postka ubodła nagle delikatnym bólem. Zerknęła na narzeczonego, kiedy Perpa wspomniała o celtyckiej nocy. Ale nie pytała. Czasami lepiej tego nie robić. Można było przez przypadek dowiedzieć się zbyt wiele. Zamiast tego sięgnęła dłonią w stronę shota i wypiła go jednym haustem. Skrzywiła się nieznacznie, z głośnym stuknięciem odstawiając szkło na blat zajmowanego przez nich stolika. - Spieszyć się ze ślubem? Może w takim razie zrobimy to jutro? Będzie z głowy - zaśmiała się po tych słowach. Beatrice ledwie pogodziła się z wizją narzeczeństwa, a ten już proponował zmianę nazwiska? Jak tak dalej pójdzie, to za rok o tej porze będą już bawić jakiegoś berbecia!
A potem przyszedł już czas na grę którą przyniósł ze sobą Huxley. Przed jej rozpoczęciem Beatrice zadbała o to, aby kieliszki wszystkich obecnych ponownie zostały napełnione. Była ciekawa odpowiedzi Camaela na pytanie, które mu przypadło. Pokręciła głową, kiedy zaczął opowiadać o najlepszej randce, jaką miał w życiu.
- Ale się podlizujesz - stwierdziła, choć kula zaświeciła się na zielono. Uniosła zaskoczona brew, bo to chyba oznaczało, że chłopak nie kłamał. - Co z tego, że potem przez tydzień musiałam zażywać pieprzowe, ważne, że Tobie się podobało - wykonała efektownego młynka czarnymi oczami, po czym przejęła kulę od Camaela. - Najbardziej zawstydzający intymny moment... - przeczytała, z każdym słowem coraz ciszej. Przed oczami od razu pojawiła się jej jedna, naprawdę zawstydzająca sytuacja. Wyjścia nie miała, musiała o tym opowiedzieć... - Kilka lat temu, na wakacjach w Meksyku z pewnym mężczyzną sytuacja zaczęła się robić coraz bardziej gorąca. Powoli już zrzucaliśmy z siebie ciuchy, kiedy usłyszeliśmy, jak ktoś robił zdjęcia - parsknęła śmiechem, kuląc się nieco na krześle. Dopiero po chwili ze łzami w oczach powiodła spojrzeniem po zgromadzonych przy stole osobach. - Okazało się, że w to samo miejsce dotarła jakaś wycieczka, prawdopodobnie mugolska, wszyscy w wieku moich dziadków, którzy robili zdjęcia ruin, gdzie my postanowiliśmy spędzić czas - nie chciała tego pamiętać, jednak wspomnienie to powracało do niej nie raz i nie dwa. Kula w jej dłoni zaświeciła się na zielono, co pewnie oznaczało, że Beatrice mówiła prawdę. Podała kulę dalej i chwyciła w dłoń kolejny kieliszek wypełniony alkoholem. Tak, te słowa zdecydowanie należało przepłukać mocnym trunkiem, by nie paliły dalej w gardło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Gracz




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyPią 30 Lip - 20:06;

Kostka: 2
Jaka była Twoja najbardziej żenująca randka?

No kto jak kto, ale żeby Huxley kpił z jej emocjonalności? Sam był przecież równie uczuciowym człowiekiem i Perpetua doskonale zdawała sobie z tego sprawę - dlatego też nigdy się ze swoimi emocjami przy nim nie kryła. Na szczęście powstrzymał ją od kąśliwego komentarza i odkupił swoje kpiarskie winy czułymi gestami, na które napuszyła się szczęśliwa. Musiała jednak znowu odgonić łzy, kiedy Beatrice sięgnęła po jej dłoń. Perpetua zamrugała kilkukrotnie, posyłając uśmiech młodszej kobiecie - naprawdę szeroko i naprawdę promiennie. Szczerze się cieszyła.
A na niejasne odpowiedzi narzeczeństwa zachichotała filuternie, dopowiadając sobie scenariusz.
Odpowiadacie tak po łebkach o miejscu oświadczyn, że już chyba nie chcę drążyć — mrugnęła do nich zawadiacko, zaśmiewając się jeszcze chwilę. — Ale racja, racja, ja też się wstydziłam jak byłam młoda! — zamachała figlarnie złotą dłonią, zakrywając śmiejące się usta.
Szybko jednak rozbawione ogniki w jej oczach zgasły, w moment zastąpione przez jawne zmartwienie - tak bardzo dla niej typowe, jeśli chodzi o innych. Zwłaszcza młodszych - i to tak młodych.
Och jej... Tak. Clearwater, już wiem. — Uniosła wzrok na Huxleya i skinąwszy głową ściągnęła usta w wąską linię. Słyszała o 'małym spięciu' między Williamsem a Dear po pewnym wybuchu młodego Ślizgona. Ugryzła się jednak w język, żeby nie poruszyć teraz tej sprawy. Miast tego z zatroskaniem zerknęła na Beatrice. — Podziwiam, że się tego podjęłaś, skarbie — zaczęła, zaraz na samą siebie wskazując palcem. — Doskonale wiem jak to jest z nastoletnimi półwilami... — uśmiechnęła się kącikowo, porozumiewawczo mrugając - zupełnie luźno, niewerbalnie proponując swoją ewentualną pomoc. Zupełnie nagle, niefrasobliwie zamknęła też policzki Huxleya w swojej dłoni, robiąc mu z ust dziubek. — A ten Pan wie o tym jeszcze lepiej! — skradła Williamsowi całusa, z prawdziwie dziewczęcym chichotem, ponownie moszcząc się pod męskim ramieniem. Szampański humor jej nie opuszczał.
Choć nie mogła sobie odmówić wydęcia warg na 'poważne deklaracje', które przedstawił jej partner - i jego zlekceważenie jej farmazonów. Rozpromieniła się jednak na propozycję Whitelighta, od razu obrzucając go wesołym spojrzeniem.
O tak! Flo musi w końcu poznać swojego wujka Camaela! — zaszczebiotała, również wychylając swojego szota - prawie się krztusząc z ekscytacji, gdy Beatrice wspomniała o przyspieszeniu ślubu. Wymierzyła palec w kobietę, zaznaczając, że się z nią zgadza (kto by pomyślał, biorąc pod uwagę jej małżeńskie doświadczenia...) - musiała się jednak rozkaszleć, uspokajając się dopiero, gdy Camael zaczął odpowiadać na wylosowane w grze pytanie. Mruknęła z rozczuleniem, jako swój komentarz - bardziej na następującą interakcję między młodym narzeczeństwem, aniżeli przedstawiony scenariusz randki.
Na opowieść Beatrice parsknęła jednak śmiechem.
Seks na powietrzu? W meksykańskich ruinach? I to z widownią? No, no... — Na zielone światło rozjaśniające kulę zaśmiała się raz jeszcze - jednocześnie podnosząc się, by przysunąć przedmiot do siebie. Na powierzchni zafalowało pytanie 'Jaka była Twoja najbardziej żenująca randka?" - co również przeczytała na głos. I zmarszczyła brwi, milknąc na chwilę w zadumaniu.
Było ich wieeeeeeeeeele — podjęła, bez żenady jednak; opierając się wygodnie o ramię Williamsa i zakładając nonszalancko nogę na nogę. — Najbardziej żenująca... Myślę, że... Huxy, pamiętasz Steve'a? Tego z wymiany z Ilvermorny, II klasa studencka. — Zerknęła na ukochanego, a na jej bladych policzkach już wykwitły pudrowe rumieńce. Ścisnęła kolano Williamsa, żeby chociaż przez chwilę się nie śmiał i nic nie dopowiadał, po czym podjęła: — Ludzkiej fizjologii się czasem nie oszuka. Szalałam za Stevem i jego czarnymi lokami, chłopak był aspirującym magirehabilitantem i jego dłonie czyniły cuda! — Zaczęła opowieść, chcąc nieco bliżej nakreślić obraz. — Umówiłam się z nim w Londynie, na dworcu, bo akurat był w rozjazdach w związku z praktykami, no, nieważne... Czekałam na niego na szczycie schodów, ubrana w moją najlepszą, krótką sukienkę w grochy. Nawet laski nie wzięłam. Kiedy dostrzegłam go na dole tunelu, chciałam zbiec po kilka stopni i... Oczywiście, nie wyszło, zjechałam po schodach na tyłku, na sam, samiutki dół. Niby żaden wstyd, ale tego samego dnia rano na śniadanie jadłam fasolkę po angielsku mojej siostry... — zerknęła po swoich towarzyszach, ze znaczącym spojrzeniem sugerującym jasną odpowiedź. — W tunelu rozszalały się... tubalne wiatry — oznajmiła niezwykle elokwentnie, kontynuując: — Steve był dżentelmenem, zachował dobrą miną do złej gry i chciał mi pomóc się podnieść. Ale ja sama zrobiłam to szybciej. I zaczęłam uciekać. Gorzej: on zaczął mnie gonić! — trzęsła się ze śmiechu, rzucając po raz kolejny spojrzenie Williamsowi - i wskazując na niego kciukiem: — Jeszcze gorzej, że w czasie tej pogoni natknęliśmy się na Huxleya... Pomyślał biedny, że ten Steve coś mi zrobił i dlatego uciekam, kulejąca, brudna od kurzu, z rozwianym włosem. Nos mu złamał — zakończyła nagle, dławiąc swój chichot kolejnym szotem - a kula rozjarzyła się na zielono.

@Huxley Williams @Beatrice L. O. O. Dear @Camael Whitelight

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Restauracja "Fanus" QzgSDG8




Moderator




Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" EmptyYesterday at 0:19;

Kostka: 87
Za kim najdłużej “latałeś”?  

To prawda, nie usłyszeliśmy nadal całej historii oświadczyn i nie wiem czy to kwestia ich zawstydzenia, jak twierdziła Perpetua czy może zbytniej ekscytacji, w której nie potrafili się skupić na opowiadaniu. A szczerze mówiąc znacznie bardziej wolałbym usłyszeć co mają do powiedzenia, niż rozmawiać o Clearwaterze. Chłopak mnie naprawdę nie trawił, odkąd poradziłem mu wycieczkę do magipsychologa (nadal mam nadzieję, że do takiego poszedł). Postanawiam więc dyplomatycznie milczeć w tej kwestii. Nie wyrywam się kiedy rozchichotana Perpetua łapie mnie za buzię, robiąc dziubek, a potem tuli się do mnie rozkosznie, nie tracąc ani na chwilę dobrego humoru. - Tak, tylko ja geny harpii poznawałem najlepiej w innych okolicznościach - mówię pod nosem, machając zalotnie brwiami do Perpy. Oczywiście odrobinę przesadzałem. Przecież na początku naszej znajomości Perpetua również często nie potrafiła opanować swoich czarnych oczu, czy twardych rysów twarzy. W przypływie większych emocji zdarzało jej się to regularnie. Jednak wolałem płynnie przechodzić do lżejszych tematów.
- Wszyscy uwielbiają szybkie śluby. Szczególnie Perpa poleca - mówię wskazując głową na półwilę, która nie ociągała się z Shercliffem po ich oświadczynach. Chichoczę też pod nosem na swoją drobną złośliwość, każda moja wzmianka o Cainie jest zazwyczaj małą zaczepką, z której umiem doskonale się śmiać. Momentalnie też przytulam do siebie kobietę, całując jej złote loki.
W końcu zaczynamy gierkę, a Cam opowiada o swojej rance, na którą unoszę do góry brwi z niedowierzaniem. Kręcę głową kiedy kula świeci się na zielono. - Ten kolor oznacza, że jesteś strasznym pantoflem, nie wierzę, że siedzenie przy jeziorze było najlepszą randką! Mam nadzieję, że po prostu później robiliście niesamowite rzeczy, bo inaczej zwątpię w Ciebie Whitelight - mówię sobie żartobliwie, naprawdę sądząc, że po prostu nie mówi wszystkiego i potem działo się coś nie z tej ziemi. Kolej jednak przechodzi na Beatrice, a ja popijam sobie alkohol, mimo że nie jest to moja tura. Parskam śmiechem na historię Dearówny. - Wzięłaś od nich fotki? - pytam, naprawdę przekonany, że powinna.
Perpa losuje pytanie, a ja przez chwilę razem z nią zastanawiam się co wybierze. Kiedy wspomina imię od razu śmieję się lekko w odpowiedzi na pytanie czy pamiętam kim był. Kiwam też głową na potwierdzenie opisu Whitehorn, kiedy ta zachwala wygląd chłopaka. - Ostatecznie nie wiesz czy jego dłonie czyniły cuda - zauważam tylko wskazując na nią wytatuowanym palcem. Kiedy jednak kontynuuje historię, chichoczę pod nosem cały czas, parskając bardziej słysząc określenie tubalne wiatry. Macham lekko ręką na mój udział w tym wszystkim. - Tak to wyglądało, że każdy by tak zrobił na moim miejscu - mówię tylko, raczej nie mając racji. Pewnie większość rozegrałaby to mądrzej. - Pamiętam, że miałem wtedy fazę na noszenie sygnetu, większego niż tej Twój, Beatrice. Dramatycznie wyglądał ten przystojniak - mówię, kręcąc głową.
Biorę do ręki jej pytanie, chcąc włożyć do kuli. - Ja mogę powaflować jak Cam. Kiedyś przekręcałem imię dziewczyny na Perpetua, bo miała podobnie. Nadal nie pamiętam jak się nazywała naprawdę - dopowiadam prędko i kula momentalnie przemienia się z zielonej na czerwoną. - Ej to nie była moja odpowiedź... Moja najgorsza randka nie jest do opowiadania, pierdy Perpetuy brzmią uroczo, przy gównie, które było u mnie - stwierdzam kręcąc głową. Losuję karteczkę i czytam ją wesoło.  - Za kim najdłużej latałeś? No nie wiem, za Perpą? Nie bo w sumie nie było to latanie, to było co innego trochę co? Może za Walshem! On dopiero zaczynał karierę (qudditcha i gejowską) i trudno było mi się z nim złapać.
Piję szota i rzucam karteczkę, uśmiecham się do Perpy i skradam jej pocałunek w policzkach, żeby nie przejmowała się moją odpowiedzią.

@Perpetua Whitehorn   @Beatrice L. O. O. Dear  @Camael Whitelight

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Restauracja "Fanus" QzgSDG8








Restauracja "Fanus" Empty


PisanieRestauracja "Fanus" Empty Re: Restauracja "Fanus"  Restauracja "Fanus" Empty;

Powrót do góry Go down
 

Restauracja "Fanus"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Restauracja "Fanus" JHTDsR7 :: 
Arabia
 :: 
Miasto
 :: 
Burzowe obrzeża
-