Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ogród Kaktusów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1070
  Liczba postów : 3433
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Moderator




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptySob Lip 10 2021, 21:20;


Ogród Kaktusów


Znajdujący się we wschodniej od miasta części pustyni zagajnik, jest dość nietypowy, porośnięty samymi kaktusami we wszystkich odmianach! Chociaż rośliny uzbrojone są w kolce, nie zniechęca to ludzi, którzy znajdują to miejsce od prób zerwania ich kwiatów lub robienia sobie zdjęć na ich tle. Nocą uwalniają niesamowity aromat, brany za miejscowych za skuteczny afrodyzjak. Magiczne odmiany popularnej nawet wśród mugoli rośliny bywają jednak kapryśne, gdy naruszysz ich przestrzeń i poczują się zagrożone.

Kostki:

Rzuć kostką k6.
1 -  Podchodzisz chyba zbyt blisko jednej z większych roślin, zahaczając o nią ubraniem, przez co powstaje w nim dziura. Kaktus zadrżał, wydał z siebie dziwny świst i po chwili wystrzelił igłami z których część wbiła Ci się w skórę. Będziesz miał paskudne, bolesne ślady - jak już oczywiście wyjmiesz wszystkie z nich.
2 - Spod małego kaktusa wybiega na Ciebie straszna bestia..! Panikujesz, że to skorpion, ale okazuje się, że to mały lisek fenek, próbujesz go gonić, żeby go pogłaskać, ale umyka gdzieś bez śladu, a Ty gubisz 10 galeonów, potykając się o kamień i upadając — na szczęście nie na kaktusy...
3 -  Słyszałeś kiedyś, że w kaktusach jest woda i czujesz nieodpartą chęć zbadać tę teorię. Zastanów się dobrze jak się do tego zabrać:
Spoiler:

Parzyste - wymyślasz durny, acz skuteczny sposób i wyciskasz z kaktusa odrobinę soku, który jest bardzo słodki i sycący, poprawia Ci to humor na cały dzień, Dostajesz +1 punkt do zielarstwa.
Nieparzyste - próbujesz bardziej, niż potrafisz, niestety cały się okułeś, boli okropnie i robisz się przez to marudny do końca dnia.
4 -  Chciałeś pooglądać kaktusy, ale pogoda Ci skutecznie utrudnia. Silny wiatr sprawia, że piasek ciągle leci do oczu, a rośliny są niespokojne.
5 -  Masz szczęście, trafiłeś na porę kwitnienia. Widok oraz zapach są niesamowite, a im dłużej przyglądasz się roślinom, tym bardziej marzysz o jednym z różowych kwiatów. Szczęście Ci dopisuje, zrywasz roślinę bez większego trudu, ostrożnie chowając ją do torby. Możesz zachować kwiat pustyni lub sprzedać na bazarku za zawrotne 40 galeonów!
6 - Spacerujesz pomiędzy ogrodem kaktusów i nagle coś błysnęło między niby, jakiś czort skusił Cię by zbadać co to... a to żmija! Jeśli masz więcej niż 10pkt z ONMS ,rozpoznajesz potworę, ale jeśli nie rzuć kostką:
Spoiler:
2,4,6 - udaje się, a nawet okazuje się, że żmija ucieka od Ciebie szybciej niż Ty od niej. Widocznie był to młody osobnik!
3 - udaje się, choć wciąż czujesz przestrach, że ona się gdzieś czai, by Cię ukąsić i chyba zdobyłeś nową traumę w życiu, bo wciąż masz wrażenie, że czujesz łuski na skórze nogi.. Przechodzi Cię nieprzyjemny dreszcz.
1, 5 - Masz pecha, Twoja obecność ostro zdenerwowała węża, który zaczął syczeć. Jeśli jesteś wężoustym, udaje Ci się z nią porozmawiać i zyskujesz 1 punkt ONMS! Jeśli nie, to żmija wpełza Ci do nogawki, wydajesz z siebie niekontrolowany pisk, zwracając na siebie uwagę wszystkich wokół i odprawiasz dziwny taniec, a wąż i tak Cię kąsa, a potem ucieka. W następnym wątku masz całą spuchniętą i swędzącą nogę, trochę kulejesz, a najgorsze, że reagujesz paniką na każdy syk, który dotrze do Twoich uszu.

Spróbuj rzucić kostką jeśli twój Pappar jest dobry z ONMS.
Tutaj nie musisz nosić specjalnego stroju.  


______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 1004
  Liczba postów : 853
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptyWto Lip 13 2021, 11:44;

Kostki: 2 - goni mnie fenek ale to później

Pośród pędu, który ogarniał ją z każdej strony, potrzebowała momentu na to, aby samodzielnie, na własną rękę, pozwiedzać miejsce, w którym przyszło im mieszkać przez najbliższe niespełna dwa miesiące.Tym razem nie potrzebowała towarzystwa ani Eskila, ani Hnutera. Umiała zająć się sama sobą i chciała sprawdzić, czy wciąż aby na pewno tak jest. Miała dziwne przeświadczenie, że bez chłopaków obok, nie czeka jej aż tak wiele niebezpiecznych dla zdrowia i życia sytuacji, ale z drugiej strony, kto to może wiedzieć?
Udając się w to miejsce, nie musiała zakładać na siebie tych przecudnych strojów, które w większości miejsc publicznych były wymagane. Nie ma co, poniekąd poczuła ulgę. Bo choć te stroje wyglądaja naprawdę wspaniale, to jednak są tak bardzo niewygodne, jak to tylko możliwe. Była ciekawa, czy to tylko jej prywatne odczucia, czy raczej wszystkich kobiet przybyłych tutaj z Hogwartu, jednak dotychczas nie miała okazji o to spytać. Niemniej, cieszyła się mogąc założyć prostą, zwiewną sukienkę z kieszeniami. Te ostatnie były kluczowe, bo dzięki nim miała możliwość ukrycia swojej różdżki. Ostatecznie z torbą z wodą i kilkoma innymi niezbędnymi rzeczami i z papparą na ramieniu, postanowiła udać się w drogę. Nie wiedzieć czemu, pustynia wydawała się jej idealnym miejscem do odwiedzenia.
Szybko okazało się, że kapelusz to coś, co Robin po prostu musi mieć w miejscu takim, jak to. Żar lejący się z nieba wypacał z niej wszelkie siły i chęci do życia, ale nie zamierzała odpuścić, tylko iść dalej. Wyczarowała przy pomocy różdżki duży kapelusz, który teraz skutecznie ochraniał jej głowę i twarz przez upałem. W końcu zauważyła przed sobą coś innego niż piasek, co przywitała uśmiechem na ustach. Zagajnik wydawał się być całkowicie porośniętym, więc istniało prawdopodobieństwo, że spotka tam coś fajnego. Ochoczo ruszyła przed siebie, nucąc bliżej nieokreśloną melodię pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 748
  Liczba postów : 1031
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptyWto Lip 13 2021, 18:28;

Spoiler:
Kostka: 1 - jeden
Podchodzisz chyba zbyt blisko jednej z większych roślin, zahaczając o nią ubraniem, przez co powstaje w nim dziura. Kaktus zadrżał, wydał z siebie dziwny świst i po chwili wystrzelił igłami z których część wbiła Ci się w skórę. Będziesz miał paskudne, bolesne ślady - jak już oczywiście wyjmiesz wszystkie z nich.


Nie lubiła nosić kapeluszy, nie wiedzieć czemu - może był to wpływ mugolskich baśni i filmów -  te zawsze kojarzyły jej się z nadąsanym pannami, kręcącymi na wszystko nosem; zdecydowanie bardziej wolała chusty, którymi od czasu do czasu związywała włosy w koński ogon, ale dziś zdecydowała się by nakryć nią prawie całą głowę. Słońce w Arabii było bardziej gorące - jeśli coś takiego jest możliwe - a fakt, że świeciło prawie całą dobę jedynie potęgował to dotkliwe odczucie. Uznała więc, że zapuszczanie się w pustynne tereny bez odpowiedniego przygotowania w tym nakrycia głowy, pełnej butelki wody i różdżki mogło być bardzo nieodpowiedzialne z jej strony.
Nie przypuszczała tylko, że równie nieroztropna będzie chęć przyjrzenia się roślinności porastającej piaszczyste tereny; kaktusy wyglądały naprawdę pięknie,a część z nich nawet kwitnęła wydzielając cudownie pachnącą woń, która przyciągała owady gotowe poświęcić się dla odrobiny słodkiego nektaru. Wspięła się delikatnie na palce chcąc lepiej zobaczyć co skryło się w jednym z wielobarwnych kielichów, kiedy niespodziewanie kaktus zadrżał, wydał z siebie dziwny świst i po chwili wystrzelił igłami.
Głośny syk wydobył się spomiędzy malinowych ust Olivii, gdy część z nich wbiła jej się w odsłoniętą skórę nóg i ramion.
- Cholera, cholera, pieprzona mać! - proste, aczkolwiek niewybredne słowa, które młodej damie na pewno nie przystoi wymawiać wypełniły przestrzeń,gdy próbowała odsunąć się od atakującego sprawcy; każdy nawet najmniejszych ruch wywoływał ból. Oczy dziewczyny zaszkliły się, a ona sama nie mogąc iść dalej usiadła na rozgrzanym piasku.
Nie była pewna ile czasu minęło, bo ten wlókł się niemiłosiernie choć dla Liv mógłby się nawet zatrzymać. Nieporadnie przez te kilkanaście minuty a może godzin? próbowała pozbyć się z ciała igieł, jednak szło jej to bardzo opornie, a czary też nie chciały pomóc, zupełnie jakbym magia nie działała na to dziadostwo. - Pięknie,Call… - ironiczna pochwała właśnie miała opuścić jej usta, kiedy do uszłu doszła nucona melodia, gwałtownie ucichła nasłuchując. Czy ktoś tu był? A może to tylko wyobraźnia płata jej figla?
-Halooo, jest tu ktoś? - zawołała, chcąc zwrócić na siebie uwagę przybysza.

@Robin Doppler

______________________

Ulec emocjom i popaść w rezygnację jest łatwiej, ale wcześniej warto nieco się rozejrzeć. 
Często po prostu nie dostrzegamy znaków, które nas otaczają, pokazując możliwości rozstrzygnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 1004
  Liczba postów : 853
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptyCzw Lip 15 2021, 13:31;

Nie zwracała uwagi na czas, nie zwracała większej uwagi na nic wokół niej z jednego, bardzo prostego powodu; po prostu nie chciała tego robić. Zamierzała spędzić ten dzień w swoim własnym towarzystwie, być może szukając czeogś, co natchnie ją do zrobienia kolejnego artykułu. Dlatego nie powiedziała nikomu, gdzie się wybiera i po prostu poszła w nieznane, gotowa poświęcić na to wiele czasu.
Wiele czasu okazało się być naprawdę ogromną ilością względem faktu, że Robin przebywała właśnie na pustyni. Jakoś wcześniej nie wpadł jej do głowy pomysł, że tutaj zwyczajnie ukrop leje się z nieba i nawet znalezienie jakiegokolwiek schronienia może być problemem. Więc kiedy zobaczyła ten dziwny zagajnik w pobliżu, musiała iść w jego stronę. Piach sypał się do jej butów, ale niestrudzenie szła dalej z nadzieją, że tam w końcu znajdzie coś wartościowego. Nie do końca oczekiwała znaleźć to, co faktycznie tam znalazła...
Usłyszała nagle jakiś głos. Zatrzymała się w miejscu i nasłuchiwała. W pierwszym odruchu pomyślała, że to jej wyobraźnia zaczyna płatać figle od nadmiaru słońca. Jednak po dłuższym zastanowieniu uznała, że ten głos był zbyt wyraźny, zbyt ludzki, by mogła go sobie wyobrazić. Ruszyła znacznie żwawiej w stronę, skąd jak sądziła, on dochodził. Jej zdziwienie było ogromne, kiedy dostrzegła Callahan w oddali.
- Ah, to ty - mruknęła z nutką zawodu w głosie, kiedy znalazła się już wystarczająco blisko. Teraz nie wypadało zawrócić więc westchnęła cicho pod nosem i podeszła do dziewczyny. Od razu zauważyła, że Gryfonka znajdowała się w naprawdę nieciekawym położeniu. - A tobie co się stało? - zapytała po chwili. Odsunęła nieco swój kapelusz do tyłu, aby nie zasłaniał jej widoku na dziewczynę. Widziała igły wystające z różnych części jej ciała, więc domyślała się ogólnego zarysu tej historii, chociaż wolała, aby dziewczyna potwierdziła jej przypuszczenia. - Znalazłaś tutaj coś ciekawego? - zapytała jeszcze, pochylając się nad nią, aby z bliższej odległości przyjrzeć się sytuacji. Kto by pomyślał, że Doppler będzie tą, która ruszy na ratunek Olivii...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 748
  Liczba postów : 1031
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptySob Lip 17 2021, 08:06;

Skrajna nieodpowiedzialność, chociaż głupota lepiej - głos brata rozbrzmiewał w umyśle nastolatki - pasowała do oskarżycielskiego tonu Boyda, gdyby tylko wiedział w co wpakowała się jego młodsza siostra. Samotna wyprawa na rozległe, pustynne tereny, brak przezorności i rozwagi, kiedy słysząc bliżej niezidentyfikowane nucenie postanowiła zwrócić na siebie uwagę. Jaką miała pewność, że nie będzie to żaden zbój chcący zrobić jej krzywdę? Dopiero kiedy jej własny, lekko spanikowany głos wypełnił powietrze zrozumiała, że mogła świadomie narazić się na niebezpieczeństwo. Instynktownie chwyciła różdżkę, naciskając na niej szczupłe, długie place gotowa rzucić zaklęciem, gdyby nieznajoma osoba postanowiła ją zaatakować. W skupieniu nasłuchiwała dźwięków, jednocześnie wytężając wzrok; najpierw zobaczyła wielki kapelusz, a następnie zaskoczoną minę… Robin. Ta widocznie nie spodziewała się spotkać w tymże miejscu Callahan,a i Gryfonka wydawała się zdziwiona widokiem współlokatorki, której w ostatnim czasie bardziej unikała niż dążyła do jakiejkolwiek konfrontacji. 
- To ja, a to ty  - oznajmiła również nie siląc się na udawany, miły ton, choć niewątpliwie ucieszyła się, że to blondynka, a nie żadna obca osoba. Z drugiej zaś strony czuła dyskomfort. Potrzebowała pomocy,co widocznie było na pierwszy rzut oka, niemniej nie chciała otrzymać jej od dziewczyny,bo nie chciała stać się jej dłużnikiem. 
Syk opuścił malinowe usta brunetki, kiedy poruszała się niespokojnie a skóra gdzie tkwiły igły zapiekła.
Słysząc padające pytanie w pierwszym odruchu miała ochotę odburknąć, że nic i sama sobie poradzi - przecież jest taka silna i niezależna - ale ewidentnie widać było, iż potrzebuje pomocy, a poza panną Doppler w okolicy nie było nikogo. I jak Oliv ma się z tym czuć? - Mały wypadek - odpowiedziała po dłuższej chwili, wcześniej gryząc się w język.
- Kaktus mnie zaatakowała niezależnie od tego jak komicznie to brzmi, to jeszcze bardziej boli - przyznała, dotykając jednego z kolca, ale kiedy po raz kolejny chciała go usunąć poczuła okropne pieczenie, które zmusiło ją do przymknięcia powiek, pod nimi pojawiły się łzy.
Wzięła głębszy wdech, nabierając powietrza w płuca, odczekała pięć sekund i wypuściła je ostrożnie, próbując zapanować nad bólem,ale również przezwyciężyć dumę, jaka przez nią przemawiała, by zapytać - - Czy… - przełknęła gulę w gardle - Czy mogłabyś mi pomóc?

______________________

Ulec emocjom i popaść w rezygnację jest łatwiej, ale wcześniej warto nieco się rozejrzeć. 
Często po prostu nie dostrzegamy znaków, które nas otaczają, pokazując możliwości rozstrzygnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 1004
  Liczba postów : 853
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptyPon Lip 19 2021, 10:11;

Nie ma co, widok, który tutaj zastała Robin, na pewno nie należał do tych, które widuje się każdego dnia. Nie wiedziała, w jaki sposób to komentować, czy co o tym myśleć. Po pierwsze, nie miała prawa ani chęci na żadne krytykowanie dziewczyny. W końcu sama też udała się samodzielnie na pustynię, jednak śmiała sądzić, że posiadała większe doświadczenie z ewentualnym radzeniem sobie w niebezpiecznym sytuacjach. O co chodziło Olivii, to nie miała najmniejszego pojęcia, ale i nie zamierzała nad tym dalej się rozwodzić. Kimże była, aby oceniać Gryfonkę? Ani jej rodziną, ani jej opiekunem, czy przyjacielem. Nie jej cyrk, nie jej zabawki i nie jej sprawa, na co panna Callahan się decydowała. I faktycznie, takiego spotkania na środku Arabskiej pustyni się nie spodziewała. I nie zamierzała udawać, że było inaczej?
Pokręciła głową z niedowierzaniem, kiedy usłyszała taką odzywkę z jej strony. Nie ma co, dziewczyna miała niezły charakterek, skoro w tak beznadziejnej sytuacji, w jakiej aktualnie się znajdowała, miała jeszcze siłę na to, aby zachowywać się w podobny sposób. Z jednej strony to podziwiała, a z drugiej chciało się jej śmiać. Były w życiu sytuacje, kiedy należało schować dumę do kieszeni i po prostu dać sobie pomóc.
Jedna jej brew uniosła się nieco do góry, kiedy wspomniała o wypadku. Uśmiech poszerzył się na jej ustach, jakby właśnie usłyszała naprawdę dobry żart. - No widzę, że miałaś wypadek - bez skrępowania stwierdziła naprawdę luźnym tonem. Uśmiech zelżał na jej ustach, kiedy jednak dziewczyna postanowiła powiedzieć o tym, co ją spotkało i dlaczego coś takiego miało miejsce. Robin słuchała tego z uwagą, nie przerywając jej, jedynie przyglądając się dokładnie dziewczynie i obrażeniom jakie odniosła. Na szczęście miała dziwne przeczucie, że to nie był problem z którym nie można by było sobie nie poradzić. Westchnęła głośno, kiedy dziewczyna biła się z myślami.
- Nie jestem bez serca, jasne, że ci pomogę - powiedziała patrząc swoimi czekoladowymi tęczówkami prosto w te należące do Gryfonki. Kucnęła obok niej i wyjęła z kieszeni swojej sukienki różdżkę. - Tylko się nie ruszaj, żebym przez przypadek nie wbiła ci tego głębiej w ciało - ostrzegła, zanim wzięła się do pracy. Raz po raz niewerbalnie rzucała zaklęcie Astral Forcipe, które odpowiadało za usuwanie wszelkich ciał obcych z organizmu. Skrupulatnie celowała w każdą pojedyńczą igłę i obserwowała, jak ta powoli wydostaje się z ciała dziewczyny. Nie ma co, czekało ją naprawdę sporo pracy, bo w końcu było sporo tych igieł. - Długo tutaj tak leżałaś? - zapytała, podnosząc wzrok na jej twarz, żeby odczytać lepiej jej odczucia. Na chwilę też przerwała czynność, aby nie nadużywać swojej magicznej mocy. Coś jej mówiło, że minie jeszcze przynajmniej kilka minut, nim uwinie się ze wszystkim, a już teraz przynajmniej z tuzin razy rzuciła ten sam czar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 748
  Liczba postów : 1031
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptyWto Lip 20 2021, 09:03;

Olivia wcale nie była taką niezdarą za jaką uchodzić mogła w oczach Robin, kiedy ta patrzyła na nią w obecnym stanie. Naprawdę potrafiła radzić sobie w beznadziejnych sytuacjach, nawet będąc na bakier z zaklęciami uzdrawiającymi, jednak tym razem sytuacja nieco ją przerosła; każdy choćby najmniejszy ruch wywoływał okropny ból, co skutecznie uniemożliwiało pozbycie się igieł bez pomocy drugiej osoby.  A mimo to widząc Ślizgonkę, słysząc jej " powitanie" nie potrafiła ugryźć się w język, chociaż świadoma była tego, że blondynka jest jedyną osobą, która może jej pomóc. Callahanowie - niestety- mieli to do siebie, że nawet w najgorszym położeniu nie potrafili pohamować swojej dumy, choć nie byli rodziną, która z niej słynęła, bo z czego być tu dumnym? W dodatku świadomość, że po raz kolejny ma być od kogoś w pewnym stopniu uzależniona wywoływała u Olivii złość. Zawsze uważała się za silną osobę, która potrafi poradzić sobie ze wszystkim,a tymczasem na każdym kroku przewrotne fatum pokazywało jej, że wcale tak nie jest. Dlaczego miała więc zachować spokój i oddać się w ręce Doppler? 
Widząc, jak uśmiech dziewczyny powiększa się z ledwością powstrzymała prychnięcie i komentarz, który jako pierwszy przyszedł jej do głowy - " śmiejesz się jak głupi do sera". Być może nie był zbyt wyszukany, ale kiedy wypowiedziała go w myślach kąciki malinowych ust drgnęły lekko. Olivii ciężko było pogodzić się z tym, że musi prosić o pomoc, a tym bardziej kogoś z kim nie miała najlepszych relacji, chociaż do końca nie potrafiła stwierdzić dlaczego. Czy to była wina Fillina? A może tej sytuacji z Eskilem? W jednymi i drugimi przypadku nie chciała w żaden sposób urazić Robin, ani tym bardziej z nią zadzierać. Nie była podobna do brata, który często sam szukał zaczepki i nawet jeśli często dążyła do konfrontacji lubiąc jasne sytuację, a nie takiego pełne niedopowiedzeń to zawsze robiła to w dobrej wierze. 
Ciche westchnienie wraz z ciężkim oddechem opuściło usta brunetki, co uznać można było za odpowiedź na słowa Ślizgonki. -Wcale nie uważam, że nie masz serca - tylko tyle zdążyła powiedzieć, nim jedna po drugiej igły zaczęły wychodzić z jej ciała. Nie należało to do zbyt przyjemnych doznań, Liv zacisnęła mocno zęby próbując zapanować nad sykiem bólu, który co kilka sekund wydobywał się spomiędzy jej warg. Przytknęła nawet oczy, by nie patrzeć na cały proceder i otworzyła je dopiero, kiedy w powietrzu rozbrzmiało pytaniem. Skupiła spojrzenie niebieskich tęczówek na twarzy dziewczyny. 
- Nie mam pojęcia, trochę? - odpowiedź zaskoczona znakiem zapytania nie wniosła niczego nowego. Czas wydawał się biec tu zupełnie inaczej, dlatego też nie była w stanie określić czy minęły sekundy, minuty a może godziny? 
- Dlaczego właściwie mnie nie lubisz? - pytanie zadane z pewną dozą ostrożności, jakby Olivia nie była do końca pewna czy chce poznać na nie odpowiedź, a jednak wrodzona ciekawość nie pozwoliła jej nie wykorzystać sytuacji. Kto wie, kiedy kolejny raz będą mogły porozmawiać sam na sam?

______________________

Ulec emocjom i popaść w rezygnację jest łatwiej, ale wcześniej warto nieco się rozejrzeć. 
Często po prostu nie dostrzegamy znaków, które nas otaczają, pokazując możliwości rozstrzygnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 1004
  Liczba postów : 853
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptyPią Lip 23 2021, 09:04;

Nigdy nie powiedziała, ani nie pomyślała o niej, jako o niezdarze. Szczerze mówiąc, rzadko kiedy w ogóle myślała cokolwiek na jej temat. Uprzedzenia, których nabawiła się względem dziewczyny skutecznie jej to utrudniały. Poza tym, miała całą masę własnych problemów, na których musiała się skupić i które niekoniecznie oscylowały wokół sylwetki Callahan. Poza tym, nie znała jej dosyć dobrze, aby móc wiedzieć, czy dziewczyna jest zdolną czarownicą, czy raczej należącą do grona tych miernych. Dlaczego więc miałaby ją pod tym względem oceniać? Na pewno była zadziorna, co Robin mogła zauważyć nawet w tak paskudnej sytuacji, w jakiej znalazła się dziewczyna. Może i zrobiłoby to na niej jakiekolwiek wrażenie, gdyby sytuacja była nieco inna. Taka jednak nie miała miejsca. Właśnie obserwowała jak Gryfonka próbowała poradzić sobie z nagłym atakiem dziwnych kaktusów. Tak, zdecydowanie należało skupić się na tym, a nie na niczym innym. Czasami dumę należało schować sobie w buty, bo niekoniecznie każda sytuacja była tą, która jej wymagała.
Może to i lepiej, że dziewczyna pohamowała swój język, bo gdyby tylko Robin usłyszała coś podobnego z jej ust, na pewno odeszłaby stąd, nie bardzo myśląc o tym, co się stanie. Nie miała problemu z pomaganiem ludziom, jednak nienawidziła, gdy ktoś tej pomocy nie potrafił docenić.
Uniosła wzrok od właśnie oglądanego kawałka jej ciała, kiedy usłyszała jej słowa. Jedna brew powędrowała ku górze, a kącik ust podążył w ślad za nią. - Tak? Odniosłam całkowicie odwrotne wrażenie - stwierdziła luźnym tonem, tak naprawdę szczególnie mocno nie przejmując się tym, co Gryfonka mogła sądzić o jej osobie. Pokręciła lekko głową i jeszcze raz rzuciła odpowiednie zaklęcie. Może i powinna, bo przecież Olivia miała jakieś bliższe relacje z Hunterem. Sama przecież się z nim spotykała i pewnie ten życzyłby sobie, by utrzymywała dobry kontakt z dziewczyną. Jednak jakoś nie mogła.
Oczyściła właśnie całą rękę dziewczyny z igieł i zabrała się za drugą, kiedy usłyszała kolejne pytanie skierowane w jej stronę. Dalej rzucała zaklęcia, jakby udawała, że nie usłyszała go, zbyt skupiona na zadaniu, które nieoczekiwanie się przed nią pojawiło. Ale słyszała doskonale. Po prostu dawała sobie nieco czasu na znalezienie odpowiedzi.
- To nie tak, że cię nie lubię - jeszcze raz rzuciła czar, a wyjątkowo duża i paskudna igła wydostała się z ciała dziewczyny - Po prostu uważam, że niekiedy twoje zachowanie jest tak kompletnie irracjonalne, że nie umiem tego zrozumieć. - nie nawiązywała do żadnej konkretnej sytuacji, choć jak żyw stanął jej przed oczami obraz zajęć z działalności artystycznej, gdzie Robin oberwała wodą wskutek zbiegu okoliczności, co zapoczątkowało definitywnie brak jej sympatii względem Olivii. Dalej nie rozumiała jej zachowania, ale nie musiała więcej nic mówić, bo mogła dalej rzucać zaklęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 748
  Liczba postów : 1031
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptyPon Lip 26 2021, 09:13;

Zawsze uważała, że niedopowiedzenia są główną przyczyną konfliktów między ludźmi i chociaż jej relacja z Robin nie osiągnęła takiej rangi, to wydawało się, że dziewczyny są na dobrej drodze, co głównie zawdzięczały swoim charakterkom. Mimo interwencji Ezry podczas lekcji i dojścia do porozumienia między Ślizgonką a Gryfonką wciąż było napięcie, które pogłębiła sytuacja z Eskilem. Tylko ślepiec by nie zauważył, że blondynce ewidentnie na nim zależy, a Olivia wyrządziła mu poniekąd krzywdę, nawet jeśli jej zamiary były dobre. To było trochę jak słaby dowcip losu, niekorzystny splot zdarzeń, który stawiał brunetkę w nie najlepszym świetle. Normalnie nie przejmowała by się tym za bardzo, bo nie miała wpływu na to, co myślały o niej osoby, które tak naprawdę jej nie znały, oceniając tylko na podstawie pewnych sytuacji w jakie została uwikłana. Niemniej z Robin łączyli ją inni - Hunter, będący chłopakiem Ślizgonki a jej przyjacielem, czy Eskil, bo ten również z niewidomych przyczyn wciąż była obecny w życiu Oli, chociaż sama utrzymywała, że nie łączy ich żadna relacja. Nie chciała pchać się między trójkę wychowanków Salazara. 
- Tak się dzieję, gdy ocenia się po pozorach - oznajmiła, unosząc przy tym prawą brew w pytającym geście. Miała rację, Doppler w taki sposób podeszła do Gryfonki? Wciąż nie mogła zrozumieć dlatego blondynka była na nią zła o to, co wydarzyło się podczas lekcji tańca chociaż ewidentnie był to zbieg okoliczności, czy może Fillin miał w tym swój udział? Wiedziała, że przyjaciel brata ma do niej ogromny żal za to, że stanęła w obronie Solberga. 
Czuła ból za każdym razem kiedy igła opuszczała jej ciało, dlatego za każdym razem zaciskała coraz mocniej zęby, żeby nie krzyczeć, chociaż widząc szklące się niebieskie tęczówki jawnie manifestowały ile ją to kosztuje. 
Istniały pytania na które nigdy nie pozna się odpowiedzi, były też takie, które baliśmy się zadać, nie dlatego że były trudne, tylko odpowiedź mogłaby okazać się nie taka jakiej oczekiwaliśmy. Niezależnie co za sobą niosły Olivia była osobą, która śmiało kończyła zdanie znakiem zapytania, bo była to jedyna możliwość by uzyskać klarowny obraz. 
Siarczyste - Cholera - rozbrzmiało w malinowych ustach, gdy wielka igła wysunęła się z ciała brunetki, a na jej policzku pojawiła się mokra ścieżka. Bardzo szybko otarła łzę zewnętrzną stroną dłoni, mając nadzieję, że Robin powstrzyma się od komentarza. Nie lubiła okazywać słabości, nie chciała by inni byli jej świadomi, dlatego w ich oczach była silna.
- A ty zawsze zachowujesz się racjonalnie? Każdy twój ruch jestem przemyślany od początku do końca? - zapytała, kierując spojrzenie na oczy Ślizgonki bardzo ciekawa jej odpowiedzi, gotowa nazwać ją kłamczuchą, gdyby odpowiedziała twierdząco. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że życie polegało na wyborach a te często podejmowane były w przypływie emocji czy chwili. Westchnęła. 
- Nie wiem jakie moje zachowanie masz na myśli. Jeśli chodzi o Eskila chciałam mu zwyczajnie pomóc, natomiast jeśli na myśli masz to co wydarzyło się podczas lekcji to nie wiem co Fillin ci powiedział, ale o ile mojego brata lubi i się przyjaźnią, tak mnie nie znosi więc nie zdziwiłabym się gdyby chciał zadziałać na moją niekorzyść. Tamta sytuacja była po prostu wypadkiem, potknęłam się i wpadłam na ciebie i nie zrobiłam tego specjalnie,bo po co? - zapytała, nie tylko chcąc pokazać jak to wyglądało z jej punktu widzenia, ale przede wszystkim wyjaśnić to nieporozumienie. W obecności Ślizgona nie było to możliwe, a jego zachowanie mocno zaskoczyło Callahan, bo o ile mogła zrozumieć, że jest na nią zły,to jak mógł nastawiać przeciwko niej kogoś kogo nawet nie znała? To było słabe.

______________________

Ulec emocjom i popaść w rezygnację jest łatwiej, ale wcześniej warto nieco się rozejrzeć. 
Często po prostu nie dostrzegamy znaków, które nas otaczają, pokazując możliwości rozstrzygnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 1004
  Liczba postów : 853
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptySro Lip 28 2021, 08:11;

Tak, niewątpliwie pomiędzy tymi dwoma zawisło wiele słów, które nigdy nie zostały głośno wypowiedziane, a które kołatały się w głowie jednej, czy drugiej dziewczyny. Kolejne wydarzenia, które miały miejsce z ich wspólnym udziałem, tylko utwierdzały Robin w przekonaniu, którego nabyła podczas ich pierwszego, oficjalnego spotkania. Oczywiście, że Robin zależało na półwilu. Stał się jej przyjacielem i niewątpliwie pragnęła dla niego jak najlepiej. Dlatego gdy stała się świadkiem tak absurdalnej sytuacji, jaka miała miejsce w jednym z korytarzy Hogwartu, zwyczajnie nie zaakceptowała zachowania młodszej Gryfonki. Uważała jej działanie za kompletnie nierozważne, pełne nieodpowiedzialności i nie bała się o tym mówić głośno. W końcu, aby komuś pomóc, należało zbadać najpierw problem, niekoniecznie zmuszać go do radzenia sobie z nim w sposób, który nie był sprawdzonym i nikt nie mógł wiedzieć, jaki skutek odniesie.
Brwi jakby bez udziału jej woli uniosły się ku górze, w geście zaskoczenia. Miala ochotę parsknąć śmiechem, jednak pozwoliła sobie tylko na delikatny, dosyć wymowny uśmieszek.
- I kto to mówi... - stwierdziła prosto z mostu. Wiele można było powiedzieć na temat zachowania Robin, czy relacji z innymi ludźmi na świecie, jednak z pewnością nie to, że oceniała ich po pozorach. Nie słuchała plotek i nie angażowała się w spory, które jej bezpośrednio dotyczyły. Gdyby tak było, to przecież już dawno miałaby wyrobioną opinię na temat Gryfonki, jeszcze zanim miała z nią do czynienia na pamiętnej lekcji. Przecież cały Slytherin i nie tylko huczał aż od plotek na temat tego, co działo się między nią i Solbergiem. Nie wspominając już o bracie dziewczyny i nienawiści, jaka wytworzyła się między nim a Ślizgonem. Gdyb y faktycznie oceniała po pozorach, to prawdopodobnie uważałaby dziewczynę za zło wcielone, a przecież wcale tak nie było. To, że sama nie pałała względem niej miłością, wynikało tylko z własnych doświadczeń, żadnych innych.
Dalej zajęta usuwaniem drzazg z jej ciała, kulturalnie udała, że nie słyszała głośnego przekleństwa z jej ust i nie widziała łez toczących się po jej policzkach. Chciała oszczędzić dziewczynie dodatkowego wstydu, który mogła odczuwać.
- Znaczna większość moich działań jest dokładnie przemyślana - odpowiedziała kompletnie szczerze, dalej nie unosząc wzroku z nad dopiero co usuniętej igły. Powoli zmierzały do końca i to nawet lepiej, bo Robin zaczynała odczuwać pewnego rodzaju zmęczenie. Dawno nie używała tak wielu zaklęć leczniczych na raz, nawet jeśli było ono jednym i stale się powtarzającym.
Wzięła głębszy oddech i odgarnęła kilka luźnych kosmyków, które wysunęły się spod ronda kapelusza prosto na jej twarz. Słuchała jej dalej uważnie, nie komentując jak na razie jej słów. Nie sądziła, że będa jeszcze kiedyś wracać do tamtych wydarzeń, jednak jak widać, los bywał bardzo przewrotnym.
- Fillin nie powiedział mi nic, więc nie musisz się obawiać, że nastawiał mnie przeciwko Tobie - powiedziała w końcu, choć do tematu tego Ślizgona wolałaby nie wracać. Szczególnie po tym, co z nim robiła na wyjeździe w Norwegii. Dobrze, że wokół nich było naprawdę gorąco, więc rumieniec, który pojawił się na jej policzkach, można było uznać za kompletnie normalne zjawisko. - Nieszczególnie mnie interesuje, jakie masz powiązania z Eskilem i co chciałaś wtedy zrobić, serio nie powinnam się w to wtrącać. On jest moim przyjacielem i troszczę się o niego, ale nie uważam, aby mogła decydować o jego powiązaniach z innymi osobami i tym, co z nimi robi. - podniosła na nią spojrzenie czekoladowych tęczówek i odsunęła nieco kapelusz do tyłu. Zostało jej niewiele do zrobienia, pewnie jeszcze tylko kilka mniejszych igieł kaktusa.
- Nie podoba mi się natomiast to, w jaki sposób potraktowałaś po wszystkim Huntera. Mówił mi o tym. Że zwrócił ci uwagę na to, że nie powinnaś tak się zachowywać, a ty się jeszcze na niego obraziłaś i uznałaś, że trzyma jakąś stronę - skoro już rozmawiały, to waliła prosto z mostu. A co jak co, ale nie pozwalała, aby jakakolwiek krzywda działa się jej chłopakowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 748
  Liczba postów : 1031
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Ogród Kaktusów  QzgSDG8




Gracz




Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  EmptySro Lip 28 2021, 15:37;

Ściągnęła brwi nie rozumiejąc do końca reakcji Ślizgonki, bo przecież to ona odniosła mylne wrażenie, to ona założyła, że Olivia zrobiła coś specjalnie, chociaż tak naprawdę brunetka nie dała jej powodu, by mogła myśleć w ten sposób. Nie znały się, nie rozmawiały ze sobą, nie zwracały nawet na siebie uwagi, więc dlaczego miałaby darzyć ją niechęcią? Myśląc logicznie nie miała ku temu żadnych powodów. 
Plotki. Oczywiście miała świadomość, że te krążą wśród wychowanków Salazara, zwłaszcza, że jeszcze do niedawna łączyło ją coś z jednym z nich, ale ile było w nich prawdy? Los odrobinę kpił sobie z jej rodziny, stawiając na drodze Liv czy Boyda Solberga, który okazał się być przyczyną wielu nieszczęść; ostatecznie chłopak dokonał wyboru przekreślając grubą kreską ich znajomość. Dlaczego? Nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie, a każda próba jaką podjęła, by wyjaśnić wszystko kończyła się fiaskiem. Ostatecznie dała za wygraną, nawet jeśli nie była to dla niej łatwa decyzja, bo przecież zawsze do końca walczyła za tych na których jej zależało. W gruncie rzeczy chociaż Callahan nie była ideałem, to nie można było powiedzieć też, że jest złem wcielonym; jak każdy człowiek popełniała błędy, podejmowała złe decyzję, ale nigdy nie uciekała przed odpowiedzialnością za nie. Nawet teraz - to ona pierwsza podjęła temat ich wzajemnej niechęci, chcąc wyjaśnić sytuację, bo wydawała się wręcz absurdalna. 
Co mogła jej powiedzieć? Prawdopodobnie Robin należała do ludzi, którzy w sposób analityczny podchodzili do życia, natomiast Gryfonka tak nie potrafiła. Zbyt często ulega emocjom, podejmując decyzję pod wpływem chwili czy impulsu, a te nie zawszę idą w parze ze zdrowym rozsądkiem. Różniły się. Nie miała zamiaru sprzeczać się z odpowiedzią, jaką usłyszała, zaakceptowała ją, patrząc na blondynkę nieco inaczej niż wcześniej. Oczywiście, gdy utkwiła w dziewczynie niebieskie ślepia nie potrafiła nie zwrócić uwagi na zmęczenie malujące się na jej wciąż skupionej twarzy; raz za razem wyciągała kolejne igły, których było znacznie więcej niż Liv przypuszczała. - Może odpocznij? - zaproponowała, poniekąd obawiając się, że Robin całkowicie opadnie z sił. - Z resztą powinnam sobie poradzić - dodała pospiesznie,nie chcąc by tamta się nadwyrężała. Była jej niezmiernie wdzięczna, bo już czuła dużą ulgę, choć miejsca w których były wbite igły nawet po ich usunięciu nadal bolały. - Bardzo ci dziękuję za pomoc, chociaż no...nie jestem przyzwyczajona by ją przyjmować - wyznała robiąc krótką pauzę, jakby zastanawiała się, co powiedzieć. Prawdopodobnie "bycie silną" wyniosła z rodzinnego domu, nauczona w nim, że sama powinna sobie radzić. Na wsparcie rodzicieli nie mogła liczyć, natomiast jeśli chodziło o rodzeństwo - Boyd był najstarszy, zaraz za nim na liście była ona, a jako dziewczyna musiała zadbać o resztę, bo starszych Callahan nie był w stanie wciąż na siebie wszystkiego. Było to odrobinę smutne, ale była to rzeczywistość do jakiej zdążyła się przyzwyczaić i ją zaakceptować. Podobnie jak tą obecną, bo choć nie czuła się komfortowo z pomocą Robin i okazywaniem przed nią słabości, to nie zamierzała walczyć udając, że nic się nie stało. 
Wzięła głęboki wdech, pozwoli wypuszczając z ust powietrze, gdy wspomniała o Hunterze. Nie sądziła, że temat chłopaka może się między nimi pojawić, dlatego spięła się delikatnie, zatrzymując w powietrzu igłę, której właśnie próbowała się pozbyć. Rozczuliła delikatnie usta, obdarzając blondynkę niepewnym, aczkolwiek smutnym spojrzeniem. Miała wyrzuty sumienia wywołane tym, jak postąpiła z przyjacielem,ale z drugiej strony czuła też złość. Oceniający wydźwięk jego listu naprawdę ją zirytował i wcale nie chodziło o to, że krytykował jej zachowanie,bo to było naprawdę nieodpowiedzialne, ale przede wszystkim najbardziej uraziły ją słowa w których wypominał to, jak reagowała Ja wiem, że krew i te sprawy, ale tam nawet dużo tego nie było… w głosie rozbrzmiały zapisane atramentem słowa. Poczuła się oceniana za coś, na co tak naprawdę nie miała wpływu. 
- Nie obraziłam się na niego - odpowiedziała powoli, ważąc każde ze słów - Wtedy chciałam,żeby mi dał spokój i zajął się Eskilem, który ewidentnie go wtedy potrzebował. To zostało źle odebrane, a potem poszła lawina słów i ciężko było to zatrzymać, dlatego ostatecznie nie brnęłam w to dalej ignorując jego ostatni list. - wyjaśniła, wciąż uważając, że są dwie strony medalu. - Naprawdę nie chciałam w żaden sposób doprowadzić do sprzeczki z Huntrem i wiem… należą mu się wyjaśnienia, zmierzam z nim porozmawiać. - przyznała, tylko dlaczego tak długo się do tego zabierała?

______________________

Ulec emocjom i popaść w rezygnację jest łatwiej, ale wcześniej warto nieco się rozejrzeć. 
Często po prostu nie dostrzegamy znaków, które nas otaczają, pokazując możliwości rozstrzygnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ogród Kaktusów  QzgSDG8








Ogród Kaktusów  Empty


PisanieOgród Kaktusów  Empty Re: Ogród Kaktusów   Ogród Kaktusów  Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ogród Kaktusów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ogród Kaktusów  JHTDsR7 :: 
Arabia
 :: 
Pustynia
-