Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Zasypane domostwo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1708
  Liczba postów : 4102
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Moderator




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptySro 7 Lip 2021 - 18:42;


Zasypane domostwo

Budynek ten ledwo widać, bowiem w dużej części schowany jest w jednej z wyższych wydm. Dopiero będąc na jej szczycie można dostrzec puste przestrzenie okien, przez które do środka wsypało się mnóstwo piasku. Najprawdopodobniej jest to jakieś stare domostwo, które nie przetrwało burzy piaskowej. Wchodzenie do środka pewnie nie jest zbyt bezpieczne, a na pewno nie jest proste (o wychodzeniu nie wspominając!), ale w ruinach można znaleźć sporo ciekawych fantów, takich jak zdjęcia mieszkającej tu niegdyś rodziny, trochę biżuterii czy ubrań... których kompletnie nie da rady wynieść na pustynię!
Co ciekawe, kiedy w środku znajduje się już jedna osoba, wydma zdaje się chować wejście do domostwa, zupełnie uniemożliwiając dla kogoś innego dostrzeżenie jej bądź dostanie się do środka. Tego, co dzieje się wewnątrz nie słychać i nie widać na zewnątrz - może to zatem idealna kryjówka? Jeśli chcesz spędzić tu czas ze znajomymi, musisz wyjrzeć do nich przez okno, by mieli szansę do ciebie dołączyć. Pamiętaj jednak, że ten tajemniczy efekt działa tylko na ludzi, a nie na stworzenia magiczne...

Tutaj nie musisz nosić specjalnego stroju.  

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin
but you're messing with a (cute) beast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPią 23 Lip 2021 - 9:08;

Ciut przed pełnią
W połowie fabuły będzie pełnia czy coś
Ekwipunek: x2 wiggenowe, x1 czuwania, x1 czyszczący rany, różdżka (+5pkt CM), pierścionki, jedzenie, woda, fajki, leki

Zbliżała się pełnia - a dumbadery, na których się poruszali, zdawały się to odpowiednio odczuwać. Jakby intuicja mówiła im, że znajdujący się leniwie na niebie księżyc jeszcze - jeszcze! - nie osiągnął pełnego widoku, niemniej jednak za niedługo się to wydarzy. Opatulając się materiałem szaty, Lowell nie bez powodu skierował spojrzenie czekoladowych oczu na wyposażenie, które ze sobą zabrał. Ogromna ilość jedzenia, gdyż zawsze miał spory przemiał, a do tego odpowiednie eliksiry wraz z zapasem wody, miały zapewnić im obu odpowiednie warunki do spędzenia czasu poza pałacem. Raczej nikt nie chciałby, żeby to właśnie tam wilkołak spędził czas - w pokoju, strasząc innych swoim wyglądem, choć on niespecjalnie się bał. Człowiek jak człowiek - jeżeli zachowuje świadomość umysłu, niespecjalnie zamierzał zmienić swoje podejście do Drake'a. A podesłany wcześniej eliksir, w ramach uzupełnienia kuracji, miał nadzieję, że ten wykorzystał odpowiednio.
Podróż trwała spokojnie - piasek nie był już aż tak rozgrzany, a temperatura otoczenia znacząco się obniżyła. Jednego chłopak był pewien - jeżeli znajdą to, czego szukają, na pewno pierwsze rozpocznie przygotowania nie tylko od stawiania odpowiednich barier, ale także od ogniska, byleby było ciut cieplej. Na szczęście bluza z tańczącym derwiszem skutecznie zatrzymywała ciepło, choć nie był fanem tak nagłego spadku temperatury.
- Podobno gdzieś na pustyni jest zasypane domostwo, gdzie moglibyśmy przeczekać... - powiedział w kierunku ludzkiej postaci Gryfona, trzymając w dłoni różdżkę z ostrokrzewu. Czasami ostrzegała o zbliżającym się zagrożeniu oraz natężeniu magii, jak zresztą większość tych, które zostały stworzone z drzewa ochronnego. Z czasem, gdy minuty mijały, ciągnąc się w godziny, poprzez wejście na jedną z wyższych wydm udało im się odnaleźć stary, poniszczony budynek. Nie był on w najlepszym stanie, niemniej jednak nie mieli wyjścia, jeżeli chcieli się gdzieś skryć poza wścibskimi oczami. Poza tym, wiedział o tym, że zamiana w wilkołaka potrafi być bolesna i raczej ten nie chciałby, by cały zamek obserwował go w takim stanie. - Bingo! - Felinus ostrożnie przybliżył się do budowli, korzystając z zaklęcia ujawniającego ludzką obecność; palcami pewniej chwycił drewniany patyczek, by móc się ewentualnie ochronić - i tym samym obronić Lilaca.
- Czysto. - mruknąwszy, dostanie się do domostwa wcale nie było takie proste, jak mógłby na początku przypuszczać. Wymagało to wiele wysiłku, gdy i tak czy siak znajdowała się tam ogromna sterta piasku, który zapewne tylko czekał na to, by dostać się do butów. Absolwent Hogwartu westchnął ciężko, ogarniając chociaż część tego, niemniej jednak nie mógł nic poradzić na to, by warunki były bardziej komfortowe. - Rozgość się, wziąłem jakieś eee, karty, więc nie powinno być źle... - kompletnie nie wiedział, jak będzie grał z Drake'em w formie wilkołaczej, niemniej jednak to nie było obecnie jego największe zmartwienie.
I zaczął powoli szykować w pełni zabezpieczenia. Tueri Abi było bardzo silnym zaklęciem ochronnym, w związku z czym spędził na zewnątrz trochę więcej czasu, nie chcąc, by nikt niepowołany dostał się do środka, używając przy okazji czaru alarmującego. Jeszcze nie wiedział o tym, że nawet obecność jednej osoby jest w stanie ukryć budynek z dala od wścibskich oczu, w związku z czym być może rzucał ten urok na darmo, choć niespecjalnie się tym zamartwiał. Dopiero, gdy dokończył w pełni inkantację, powrócił do środka - gramolił się przez to wejście jak jakaś gąsienica - by uśmiechnąć się szerzej i poprawić czarną bluzę z haftem.
- Jak samopoczucie? - zapytał się standardowo, powoli rozkładając własne graty i koc, byleby lepiej siedziało się na tym skupisku ogromnej ilości piachu.

Drake, rzuć kostką k6:
parzysta - wziąłeś ze sobą cały odpowiedni prowiant. Jedzenie, picie, różdżkę, ubrania... no, na pewno powrót do ludzkiej formy nie będzie stanowił aż nadto problemu.

nieparzysta - coś Ci świtało po głowie, byś wziął ze sobą dodatkowe rzeczy, ale kompletnie nie wiedziałeś, jakie. Dopiero po tym, jak postanowisz sprawdzić, czy wszystko masz, okazuje się, że nie masz ubrań na czas po pełni. Ups?


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 195 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 243
  Liczba postów : 363
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 6:29;

Kosteczki: 1  - będę nago brew
Ekwipunek: Różdżka, butelka po zażytym już tojadowym, ubrania na zmianę zeżarte przez dumbadera kiedy Drake nie patrzył, jedzenie, woda>

Pełnia jak to pełnia. Przed nią czuł się nieco nieswojo, bo przemiana bolała niesamowicie i szczerze wątpił żeby coś było w stanie wyrządzić większy ból niż ona. No może poza jakimiś konkretnymi czarnomagicznymi zaklęciami. Prawdopodobnie gdyby nie nastawienie Nessy podczas korypetycji, które miał z nią przed egzaminami, to mocno by się stresował tym że Felinus znał jego nie aż tak mały sekret. O dziwo ludzie w tych czasach nie chcieli traktować wilkołaków widłami, pochodniami i dosyć bolesnymi zaklęciami zanim te postanowią coś zrobić. Z drugiej strony lepiej było się nastawić na najgorsze i się pomylić. Spakował wszystko co potrzebne, a ostatnią dawkę eliksiru zażył przed wyjazdem. Nie powinien więc zbzikować po przemianie. W sumie, to nigdy mu się to nie zdarzyło, bo ciasno pilnował tego żeby zażywać eliksiry. I w sumie jeśli chodziło o eliksiry... Nie zdążył podziękować Felinusowi za podesłany tojadowy. W sumie to będzie mógł to zrobić zaraz po dotarciu na miejsce.
Dlatego więc kiedy tylko dojechali na miejsce, Drake zlazł z wielbłąda nieopatrznie zostawiając przy nim otwartą torbę z rzeczami. Skurkowaniec wyjął i zeżarł mu ubrania, które były zostawione na poranek, a żaden z nich nawet tego nie zauważył. Wszedł zaraz za Felkiem do środka. -To dobrze, chociaż nie mam pojęcia jak ja mam karty trzymać. Łapami niby mógł bo palce miały, ale jakoś nie nawykł do używania przemienionych dłoni do wykonywania jakichkolwiek czynności. A w pysk raczej ich brać nie bedzie, bo wiadomo... Skoro wilkołactwo przechodzi przez ugryzienie, to klątwa siedzi w ślinie... Chyba. Tak przynajmniej mu się zdawało. Nie wiedział jak to właściwie działa i wolał niepotrzebnie nie ryzykować. W sumie to mógł wziąć ze sobą kaganiec. Na wszelki wypadek. Chociaż wątpi żeby zadziałał. Co jak co, ale w byciu wilkołakiem podobało mu się to że te bydlaki po przemianie były dosyć silne. Usadowił się koło okna, niedaleko rozpalonego ogniska.-Jak ci będzie zimno, to może dam się pogłaskać.- Rzucił żartem. W sumie pierwszym tego typu żartem w życiu.  Skoro ludzie nie reagują na to aż tak źle, to może powinien przestać trzymać to w tajemnicy? Nah... Prędzej czy później ludzie i tak się dowiedzą, więc może będzie informował o tym innych dosyć powoli. Raz na jakiś czas. Jak już komuś zaufa. -To pierwszy raz jak z kimś będę spędzał pełnię, więc lepiej niż zazwyczaj. - Samotność nie była w takich sytuacjach niczym dobrym. Obecność innej osoby mogła być pokrzepiająca. Wolał też pogadać, póki w ogóle jeszcze był w stanie. Zdjął też bluzę ukazując tym też się w czarnej koszulce na ramiączka, a na jego barku było widać bardzo dużą bliznę po ugryzieniu. Bolała na samą myśl.-I szczerze... Zaskoczyła Cię trochę wiadomość o moim... przypadku? No, i dzięki za eliksir. - Ciekawiło go jak w ogóle do tego doszło. Huxley dał Felinusowi smycz i poprosił żeby mu wilkołaka przypilnował? Nie żeby nie było to prawdopodobne, ale opcji było całkiem sporo. Reakcja puchona w tej sytuacji też była nieco ciekawa. Po kilku długich chwilach, Drake przeprosił Felinusa na moment i przeszedł do innego pomieszczenia. Pełnia dała już o sobie znać, a on zaczął transformację. Ubrania jakie nosił poszły się jebać kiedy przekształcane ciało, któremu przybyło mięśni i futra rozerwało je na strzępy. Zwłaszcza że już jako człowiek miał prawie dwa metry, to po transformacji było z niego całkiem spore bydle. No i puchate. Finał transformacji, zgodnie z obyczajem skwitował głośnym niczym bombadrdy które puszczali niedaleko Hogsmeade rykiem przechodzącym w wycie do naturalnego satelity ziemi. Oby Felinus miał zatyczki, bo z takiej odległości mogło zaboleć w uszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 9:28;

Obecne czasy były bardziej łaskawe... dla wszystkich. Znał już paru wilkołaków, a do tego, jakby nie było, ostatnie wakacje spędził w Luizjanie, gdzie wilkołaki trzymały się w plemieniach, będąc dumnymi ze swojej klątwy. Co prawda robili to w irracjonalny sposób, zagrażając nie tylko innym, ale także i sobie, niemniej jednak tego typu rzeczy przechodziły do informacji życia codziennego. Zresztą, Felinus taki nie był. Nie szufladkował ze względu na najróżniejsze rzeczy, na które inni nie mają po prostu wpływu. Sytuacja z grudnia i dochodzenie z samym sobą do zgody miał już opanowane do perfekcji, chociaż nawet i bez tego akceptował ludzi takimi, jakimi po prostu są. Wiele go już nie zdziwi w sumie, skoro wcześniej przeglądał furry pełną gębą, a jeszcze potem to wysyłał. Gdyby zamierzał na Lilaca iść z widłami, równie dobrze siebie mógłby posłać na terapię, by wyprzeć się własnej orientacji. Wyrwać ją, starać się zmienić, nie zrozumieć, a uznać za coś, co zwyczajnie powinno zniknąć. Albo uznać, że brak jąder jest wystarczającym powodem, by się zajebać.
Znalezione domostwo może nie było jakoś prześliczne, niemniej jednak posiadało w sobie krztę prywatności, która była potrzebna, by chłopak mógł przejść w ciszy i spokoju przemianę, bez zbędnych oczu łupiących w jego stronę. Jednocześnie, jak Lilac, nie zauważył, że dumbader Gryfona postanowił dość szybko i sprawnie zjeść dzierżone na czas po przemianie ciuchy. Paciorkowe oczy nic sobie nie robiły z tego, jak będą wracać. Zresztą, jeszcze o tym nie wiedzieli.
- Może po prostu rzucę na nie zaklęcie i będą lewitowały? Jak tykniesz łapą odpowiednią kartę, to ją wyciągnę kolejnym urokiem... i jakoś to pójdzie. - lekko się uśmiechnął, bo ta wizja miała swój specyficzny urok, którego trudno mu było odmówić. Co jak co, ale granie z wilkołakiem w karty może nie należało do standardowych rzeczy, niemniej jednak jakoś musieli sobie zagospodarować odpowiednio czas. No chyba że Lowell uzna, iż piasek jest bardzo dobrym miejscem do spania... na wszelki wypadek wziął koce! - ...GWARANTUJESZ MI TO? - jego oczy wręcz zabłysnęły, a charakterystyczne świetliki pojawiły się w źrenicach, jakby nie mógł uwierzyć. Możliwość pogłaskania wilkołaka - nawet jeżeli pod tą postacią znajdowała się ludzka sylwetka - była bardzo unikalna, a poza tym intrygowało go to, jak miękkie futro jest u tych stworzeń magicznych. - Biorę w zapasie, nie uwolnisz się ode mnie! - zaśmiał się szczerze, bo zawsze lubił to, co miękkie i puchate.
- Pierwszy raz? - podniósł wzrok, jakby w zastanowieniu, niemniej jednak jakiej odpowiedzi mógł oczekiwać? Mało kto chce opiekować się wilkołakami podczas pełni. Masz, bierz eliksir i radź sobie sam - reszta tak naprawdę nie interesowała nikogo. Czy to dorosłych ludzi, czy kompletnie kogoś innego. - Przynajmniej nie będziesz się nudził. - powiedział, gdyż w sumie to była prawda. Nie wiedział, co robią osoby dotknięte likantropią na czas przemiany - ze zdolnością myślenia oczywiście - w związku z czym mógł tylko gdybać. Siedzą, czekają w samotności? - Szczerze? Tak bardzo szczerze? - chwycił się jedną ręką za głowę i rozciągnął. - Niespecjalnie. Znam już paru wilkołaków... to znaczy się, wiadomo, to jest w sumie takie, że och, nie spodziewałem się tego, ale koniec końców nie zmienia to tego, jak podchodzę do ciebie czy do tamtych innych paru gości. - odpowiedział szczerze, wszak nie zamierzał brnąć w żadne kłamstwa. Poza tym, jako opiekun wycieczki - wszak w pełni się do tego zakwalifikował - miał na celu zapewnienie bezpieczeństwa innym uczestnikom. Zauważywszy, że w sumie w pałacu nie mia dobrego miejsca na ukrycie wilkołaka, a przemiana jest wyjątkowo bolesna, dowiedział się o miejscu na pustyni. Potem poszło już z góry - puszczenie ucznia w nocy na pustynię nie jest zbyt dobrym pomysłem, więc uzyskanie zgody na opiekę nad Drake'em nie było aż takie trudne. - Spoko, mam nadzieję, że się przydał. - wiedział, że szkoła organizuje zapasy, ale również momentami czasami można je zgubić. 
Po dłuższej chwili, gdy ognisko radośnie wydobywało z siebie dźwięki, a na piasku znajdowały się rozstawione karty do gry w Eksplodującego Durnia lub jakieś inne tego typu rzeczy, nadszedł ten moment. Kiwnąwszy głową, dał trochę prywatności Lilacowi podczas przemiany, nie chcąc tym samym go krępować własną obecnością. Podejrzewał, że przemiana musi być bolesna, choć wiadomo - tojadowy łagodzi jej skutki. Po krótszej chwili wycie wilkołaka przedostało się w powietrze, aż były student momentalnie się skrzywił i zatkał własne uszy dłońmi, jakby znajdował się w promieniu rzucanej Bombardy Maxima. Nie było to przyjemne uczucie, wszak wolał słyszeć, niemniej jednak, kiedy to lekko zaglądnął w stronę pomieszczenia, ogromny wilkołak o równie sporej ilości futra... zwyczajnie się w nim znajdował. I wszystko wyglądało na to, że poszło dobrze, choć Puchon - były Puchon - musiał się upewnić. Gdzieś wewnętrznie poczuł swoisty strach, wszak przecież miał przed sobą wilkołaka, niemniej jednak wiedział, że jest on nieszkodliwy.
- Wszystko dobrze, nic nie boli, masz pełną świadomość? - co jak co, ale wolał się upewnić, bo nie wiedział, jak rozpoznać wilkołaka przed tojadowym i po tojadowym. Niemniej jednak wyglądało na to, że wszystko poszło zgodnie z planem i chłopak nie zatracił zmysłów, skrupulatnie biorąc odpowiednie eliksiry; po tym, zgodnie z odpowiedzią, wyczarował świetlistego wilka, który w pełnię również postanowił lekko zawyć do księżyca, czekając na zakodowanie wiadomości. Gdy ją usłyszał z ust rzucającego i dokąd jest zaadresowana, wydostał się z zasypanego domostwa, by przekazać ją do odbiorcy. - Okej, część odhaczona, teraz będę gadał jakby do siebie, ale nie do końca... - lekko się uśmiechnął w stronę Gryfona. - Więc mamy możliwość pogrania w karty, które trochę zmodyfikowałem, by nas nie wyrąbało na pobliską wydmę... - spojrzał na niego. - Albo po prostu posiedzieć przy ognisku i pogadać. Która z opcji jest dla ciebie lepsza? Jedno skinięcie głową na pierwszą, dwa skinięcia - na drugą. - komunikacja tutaj ubolewała, niemniej jednak nie mógł z tym nic zrobić.

@Drake Lilac, @Maximilian Felix Solberg - możesz słyszeć wycie

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1068
  Liczba postów : 6752
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 12:14;

Sam nie do końca wiedział, co go znowu pojebało. Może to ta nieodparta chęć ucieczki przed samym sobą, a może czysty niepokój wywołany notatką od Felinusa. Bez względu na przyczynę, coś kazało mu wsiąść dzisiaj na dumbadera i ruszyć przez pustynię po zmroku. Powinien wiedzieć, że nie jest to ani mądre, ani bezpieczne, jednak myśli krążyły zupełnie gdzie indziej. Cholernie się bał. Złe przeczucie nie odpuszczało go na krok. A co jeżeli ukochany coś zauważył? Co jeśli zaczął się od niego oddalać, bo znowu odpierdalał? Nie... Próbował sobie logicznie przetłumaczyć, że Feli taki nie jest. Że wybrałby konfrontację zamiast ucieczki. Mimo to, to chujowe ziarenko strachu nie pozwalało Maxowi dzisiaj spać i przygnało go na pustynię.
Wokół było przerażająco cicho i pusto. Wbrew samemu sobie, w kieszeni dzierżył różdżkę, jakby resztki zdrowego rozsądku nakazywały mu mieć jakąkolwiek broń na wypadek niebezpieczeństwa. Na nic podobnego się jednak chwilowo nie zapowiadało. Pogrążony we własnych myślach przemierzał bezkresne morze piasku, nie wiedząc do końca, dokąd zmierza.
Tak było przynajmniej przez jakiś czas, bo nagle ten nienaturalny spokój został brutalnie przerwany przez wycie. Przeraźliwe wycie, jakiego Max nie miał okazji raczej słyszeć.
Dumbader momentalnie spłoszył się, zrzucając z siebie Solberga. Upadek nie był najbardziej przyjemny i nim chłopak zdołał stanąć na nogi, zwierz już spierdolił gdzieś w nieznane.
-Kurwa, zajebiście... - Mruknął, po czym poprawił torb na ramieniu i na piechotę zaczął brnąć przed siebie. Wiedział, że w ostateczności może teleportować się do pałacu, ale nie był w stanie jeszcze tam wrócić. Był zbyt niespokojny, by zamknąć się samemu w czterech ścianach luksusu i tak po prostu trwać. Musiał pozostać w ruchu.
Nieświadomie zmierzał w kierunku, z którego wcześniej dochodziło wycie. W tych warunkach nie było łatwo się połapać, gdzie jest co.
Nie mógł wędrować długo, gdy dotarł do jednej z zajebiście wielkich wydm. Planem Maxa było na chwilę przystanąć i odpocząć, przy okazji delektując się szlugiem. Gdy jednak podszedł bliżej, coś kazało mu przyjrzeć się temu miejscu dokładniej. Odpalił zapalniczkę i w jej nikłym świetle rozglądał się wokół, aż dostrzegł zarysy czegoś, co zdawało się być budynkiem. Odpalił papierosa, potrzebując chwili na zastanowienie się. Nie wiedział, jak długo ten budynek tu stał. Wejścia nigdzie nie widział, ale istniał cień szansy, że ktoś tam potrzebował pomocy.
Nikotyna pojawiała się w jego żyłach, a on ani trochę nie czuł się lepiej z sytuacją. Westchnął ciężko, wyjmując z kieszeni różdżkę. Widział tylko jedno rozwiązanie, by dowiedzieć się, czy warto szukać schronienia, czy lepiej iść w swoją stronę. Wykonał odpowiedni gest, mruknął Aviatores i już przed nim jawił się hologram ptaka, który pozwalał Maxowi na wdarcie się pod wydmę i zobaczenie tego, co działo się w środku.



Aviatores: 3 posty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 195 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 243
  Liczba postów : 363
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 13:50;

Muzyczka Żeby klimacik był. Here!

Większość osób gdyby mogła, to podczas przemiany prawdopodobnie rzuciłaby każdym możliwym przekleństwem w każdym języku, żeby chodź trochę sobie ulżyć. Na szczęście po eliksirze bolało mniej niż powinno, dzięki czemu mógł zachować świadomość. I dlatego stres związany z tym że eliksir mógł nie zadziałać, zniknął. Już nie musiał się obawiać że przez przypadek zeżre kolegę albo zakazi swoją przypadłością. To ostatnie tylko na własne, niesamowicie namolne życzenie wsparte podaniem na papierze i oświadczeniem że gryzący wilkołak za to nie odpowiada. Z tego co słyszał, to ministerstwo potrafiło się dobrać do dupy wilkołakowi który kogoś pogryzł. O ile oczywiście tak jak on - widnieje w rejestrze.
Jeśli zaś chodziło o głaskanie wilkołaka, to zdecydowanie nie każdy był w stanie się czymś takim pochwalić. Wiadomo że szaleńców na świecie jest wielu, ale coś czuł że nawet oni by czegoś takiego nie ogarnęli. Felinus miał o tyle dobrze że Drake go miarowo znał i był w stanie się zgodzić na jakieś głaskanie. Gorzej jeśli na nim zaśnie, bo jak transformacja się cofnie, to będzie się czuł niesamowicie niezręcznie. Na szczęście miał ubrania na zmianę. Po zakończonej przemianie, odwrócił się w miarę zgrabnie jeszcze na dwóch nogach w stronę poprzedniego pomieszczenia z którego wyglądał były student. Jego żółte w tym momencie ślepia z łatwością przebijały się przez półmrok w zrujnowanym pokoju. Gdyby miał nieco bardziej "Bekowy" charakter, to pewnie spróbowałby go przestraszyć żeby potem zwijać się ze śmiechu. Na szczęście takiego charakteru nie miał. Wyrzucił z siebie typowo psie "mhm", bo to był chyba szczyt jego możliwości komunikacyjnych w owym momencie. Zaraz po tym ruszył na czterech w kierunku pokoju z puchonem. Przy przejściu pojawił się pierwszy problem. Musiał stanąć na dwie nogi, wsadzić jedną łapę przez drzwi i praktycznie wbijając pazury w ścianę, zaczął się pchać i przeciskać. Po dłuższej chwili wypadł z przejścia spektakularnie przywalając w ziemię z małym hukiem i kurząc lekko. Jeśli zaś chodziło o rozpoznanie wilkołaka przed i po tojadowym, to było to banalnie proste. Ten przed tojadowym rzuci się na człowieka odrazu jak mu oszołomienie minie i zawyje. Ten po jak mu się zachce. Szkoda tylko że ten sposób weryfikacji grozi utratą ręki albo życia. Wstał nieco i otrzepał się z piachu jak pies po kąpieli. Nie żeby było to jakoś szczególnie skuteczne. Kiedy Felinus wyczarował patronusa, nie zareagował w większy sposób. Dopiero kiedy ten zawył, wywołało to reakcję łańcuchową rodem z kreskówki czy innej bajki. Wstał na dwie nogi, wypiął klatę, inhale,  i dołączył się do wycia. Głośnego jak skurwysyn nawiasem mówiąc. Na szczęście zdołał się wstrzymać na tyle żeby Felinus mógł patronusowi przekazać wiadomość. Byłoby szkoda gdyby została zagłuszona wyciem, prawda? Dopiero jak się ogarnął, usiadł na ziemi nieco zawstydzony. Nad opcjami jakie następnie Lowell zaproponował nieco się namyślił i doszedł do wniosku że chyba na granie zdecyduje się nieco później. W końcu noc jeszcze młoda. Machnął więc głową dwa razy.

@Felinus Faolán Lowell @Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1068
  Liczba postów : 6752
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 14:13;

Choć ciało Maxa pozostawało na wydmie, jego wzrok wraz z magicznym hologramem udał się już do wnętrza domostwa. Początkowo nic niezwykłego tam nie dostrzegł oprócz kupy piachu i zawalonych desek. Dopiero po chwili natknął się na dwie siedzące postaci i odruchowo zamarł. Mężczyznę poznał od razu. Tę kędzierzawą głowę i spokojny ton poznałby nawet bez dodatkowych oczu, ale jego towarzysz to była zupełnie inna bajka. Wątpliwości nie miał, że jego ukochany siedzi tutaj z wilkołakiem. Miliony myśli zaczęły krążyć w głowie Maximiliana, który nie miał pojęcia, jak się z tym wszystkim czuje. Z jednej strony dobrze przypuszczał, że Felkowi może grozić niebezpieczeństwo i poczuł pewną ulgę, że odkrył, gdzie ten dzisiaj się udał, z drugiej czuł się cholernie źle naruszając jego prywatność, a z trzeciej był w pewien sposób zły, jak nieodpowiedzialny Lowell w tej chwili był. Szybko skarcił się w głowie a tę ostatnią część. Sam przecież spierdalał z pokoju robiąc krzywdę nie tylko sobie ale i partnerowi. Nie mógł mieć teraz pretensji, że ten też ucieka. Może schadzki z wilkołakami nie były do końca na tym samym poziomie, ale Solberg nie myślał już jasno. Przerwał czar, czując w sercu ból wywołany tym wszystkim. Chciał stąd odejść, nie patrzeć i nie słuchać tego wszystkiego, co mogło tylko ten stan pogorszyć. Niestety postawił nieostrożnie krok i spierdolił się nieco w dół lądując na konstrukcji domu i choć do środka przez czary dostać się nie mógł, narobił zdecydowanie zbyt dużo hałasu.
-Kurwa... - Przeklął do siebie, próbując jak najszybciej się podnieść i oddalić, by jego obecność nie została tutaj wykryta. Jeszcze tego mu było trzeba choć z drugiej strony nie czuł się dobrze zostawiając tu Felka samego. Wilkołak wyglądał, jakby był pod kontrolą. Pewnie był rozsądny i zażywał swoje tojadowe, ale nie oznaczało to, że coś mu nagle nie odwali, a były puchon znajdzie się w niebezpieczeństwie. Zapewne, gdyby mógł, posłałby Felkowi patronusa z informacją, że ten hałas to jego sprawka i w razie czego ma się do niego zgłosić o pomoc. Nie było to jednak możliwe. Zaklęcie patronusa było daleko poza zasięgiem Maxa, a korzystanie z lusterka dwukierunkowego nie wydawało się też być teraz poprawnym rozwiązaniem. Bał się tej konfrontacji nie wiedząc, co Lowell o nim w tej chwili pomyśli, bo zdecydowanie sytuacja nie wyglądała najciekawiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 14:47;

Lowell jeszcze nie wiedział, że jest śledzony - pozostawał zatem w słodkiej świadomości, że wszystko idzie jak najbardziej w porządku, w związku z czym, gdy przemiana zaistniała, a Drake stał się najprawdziwszym wilkołakiem z krwi i kości, mógł odetchnąć. Chłopak zachował w pełni własny rozum i chociaż mózg trochę mu krzyczał, żeby spierdalał tam, gdzie pieprz rośnie, kontrolował własne, pierwotne instynkty, by przypadkiem nie spowodować jakiegoś niekontrolowanego zachowania. Wszystko wskazywało na to, że ta noc będzie spokojna. Nie zamierzał się bać. Poza tym, był obecnie jedyną osobą, która mogła zabrać Lilaca na pustynię i tym samym pozwolić mu na spędzenie tego czasu poza spojrzeniami innych, w towarzystwie kogoś, kto był doświadczony i potrafił obronić ich obu. Choć nie ulega wątpliwości to, że w sumie koniec końców wilkołak powinien sam się móc ochronić przed niespodziewanym atakiem. Mimo to oboje wiedzieli, że istnieją osoby, które bardzo chętnie pozyskałyby z takiego stworzenia dodatkowe futro bądź krew, wszak stanowią one dość cenne składniki, w związku z czym pozostawianie ucznia samego na pustyni wiązało się z samymi niebezpieczeństwami. Większymi niż on sam.
Złote ślepia go nie przerażały. Wbrew pozorom potrafił zachować odpowiednią kontrolę, a oklumencja pozwalała odpowiednio się wyciszyć. To pierwszy raz, gdy spotykał takie stworzenie, w pełni świadome, bez chęci ataku. Było jednocześnie przerażające, jak i niesamowite. Problem był jednak taki, iż ten nie posiadał kciuków, w związku z czym drzwi, przez które się przebił, wymagały prawdopodobnie naprawy.
- Ło matko, mogłeś powiedzieć! No... zapukać czy coś... - ciągle łapał się na tym, że traktował go nadal jako tego zwykłego Lilaca, z którym może pogadać, a jednak niestety wiązało się to z koniecznością gadania jak do ściany. Bo odpowiedzi nie uzyskiwał, co najwyżej pomruczenie bądź przytaknięcie. Drake w postaci takiego magicznego stworzenia był cholernie duży i trudno było mu odmówić puchowatości. Pewne instynkty nim najwidoczniej rządziły, bo wysłany patronus, który zawył do księżyca, spowodował podobną reakcję u przemienionego ucznia. - Ja to przy tobie chyba ogłuchnę... - ponownie zatkał uszy, dzierżąc między palcami różdżkę, którą następnie - po tym, jak jego bębenki nie były gwałcone przez głośne wycie - obracał radośnie w palcach. Wiadomość na szczęście przekazał normalnie, bez wycia, w związku z czym mógł odetchnąć z ulgą.
- Ej, mam takie pytanie. - spojrzał na niego dokładniej, lustrując wilczą sylwetkę. Było to niesamowite doświadczenie, jako że w nim również znajdowały się pewne instynkty, którymi się kierował. Co prawda nie przemieniał się w wilkołaka na okres pełni, niemniej jednak charakteryzował się tym, czym charakteryzować się mogą właśnie te zwykłe psowate. - Mogę przytulić? Tak SERIO? - zapytawszy się, skierował błyszczące oczy w jego stronę. Ło matko. Przytulenie przez wilkołaka wydawało się być pojebanym pomysłem, ale jako tako nie zamierzał sobie z tego rezygnować, a gdy otrzymał pozwolenie - bez żadnego skrępowania się przybliżył i po prostu skorzystał z własnej, puchońskiej natury, no i przytulił. Szkoda tylko, że Lilac trochę mocno ściskał, trochę za mocno. - Eeeej, ale zaraz mi żebra połamiesz... - wydukał, kiedy to ogromne łapska z równie sporymi szponami oplotły jego sylwetkę, na co zareagował śmiechem. Jezu, tak blisko niebezpieczeństwa, które było łagodne jak baranek. Czuł się jak na jakiejś fazie, ale w sumie przyszedł tutaj opiekować się nim, a nie rozpraszać, choć miało to swój specyficzny urok.
Niestety - wraz z hukiem odpaliła się bariera, która powiadomiła go o obecności kogoś w jej obszarze. Wbrew pozorom zabezpieczył miejsce na tyle, by móc czuć się w nim bezpiecznie, niemniej jednak, gdy ją usłyszał, wzdrygnął się natychmiastowo, chwytając pewniej za różdżkę, by tym samym wykonać parę szybszych kroków. Słyszał, gdzie ta osoba postanowiła narobić hałasu. Ktoś ich śledził, na co przeklął pod nosem, bo innego wyjścia nie miał.
- Czekaj tutaj, ja się tym zajmę. - zalecił, bo jednak nie chciał, by jemu coś się stało, przygotowując naprędce Absorptio na bluzie wraz z rzuconym Protego. Cenił sobie własne bezpieczeństwo, a możliwość odbicia jednego zaklęcia zdawała się być możliwością przechylenia szali na jego stronę. Nie wiedział, kto to był, a kiedy to spokojnie i ostrożnie powiódł, rzucając Homenum Revelio, które zdradziło obecność jegomościa, udał się w kierunku hałasu, który wcześniej się wydostał. Nie był zadowolony z tego, że mógł wziąć udział w potencjalnym pojedynku, a gdy zauważył sylwetkę - skrytą mrokiem, bo jednak światła tutaj nie było - wysunął w jego stronę różdżkę, nie wiedząc jeszcze, z kim ma do czynienia. - Różdżka w dół, wstajesz. Żadnych gwałtownych ruchów. - rozkazał na wszelki wypadek, mając pod kopułą czaszki naprawdę wiele inkantacji, którymi mógłby poszczuć jegomościa. A gdy wydobył z końca różdżki latającą kulę, która oświetliła jego twarz, jak i podsłuchiwacza, zamarł. Na krótki moment stał w ciszy, dokładnie się przyglądając i powoli odczuwając wewnętrznie złość. - W porządku? - zerknął na niego uważnie, początkowo pozwalając na to, by troska przedostała się przez jego usta.
Nie potrzebował nikogo, kto by go śledził. A tu proszę, okazało się, że nie jest zbyt wiarygodny, by móc samemu się udać, po pozostawieniu listu, na pustynię. Przez kopułę jego czaszki przeszła myśl, że lepiej już było zniknąć bez słowa; byłoby wówczas łatwiej.
- Śledzisz mnie? - westchnął ciężko, czując wewnętrznie gniew, niemniej jednak się powstrzymał, biorąc głębszy wdech i opuszczając w pełni różdżkę. Oczywiście, nie ma to jak brak zaufania. Czekoladowe tęczówki nie świeciły tym samym blaskiem, co zazwyczaj, a prędzej się powoli odcinał, by nie wybuchnąć gniewem; robił to wręcz znakomicie, nawet jeżeli ostatnio od tego uciekał.
- To mój chłopak, nic nam nie zrobi! - powiedział głośniej, odwracając się w stronę zasypanego domostwa, by ponownie się do niego dostać. Raz po raz, własnymi krokami. Czuł się okropnie, że Max postanowił go śledzić, a teraz jeszcze się okazywało, iż ten mu nie ufał. Bardzo dobrze. Bo samemu pokładał w pełni zaufanie i go nie śledził. - Niezależnie od tego, co powiesz, to moja praca. Opiekun wycieczki. - spojrzał na niego ciemnymi obrączkami źrenic. - I byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś następnym razem uszanował to, że znikam i że wrócę. - zmrużył oczy, czując gorzki żal. 
Miał tylko nadzieję, że jakoś Drake się tego wszystkiego nie przerazi, bo naprawdę szkoda byłoby opanowywać wilkołaka, który może zrobić większą krzywdę, gdy tylko się przestraszy.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 195 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 243
  Liczba postów : 363
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 15:53;

W tym tempie Felinus na spotkania z nim faktycznie będzie musiał targać ze sobą zatyczki. Bo jeśli nie bombardy które dawały efekt wybuchu granatu hukowego, to wilkołacze wycie głośne na tyle żeby wywołać u niektórych migrenę. Na jego szczęście nie miał już zamiaru wyć w niebogłosy. No chyba że ktoś go sprowokuje, bo szczerze... To wycie było naprawdę przyjemną czynnością. Pytanie Felinusa nieco go zaskoczyło, ale nie wyraził sprzeciwu. W sumie obiecał że da się pogłaskać, więc na tulenie był w stanie się zgodzić. Nawet jeśli w rzeczywistości miał obecnie chyba nieco więcej mięśni niż futra, to i tak nie zmieniało to faktu że było ono mięciutkie i puchate. Nadawało się więc do tulenia. Rozłożył więc ręce czekając aż Felinus rzuci się na niego z celem przytulenia. Kiedy tylko to się stało, zamknął go w uścisku nieco się zapominając. Jako bestia miał nieco więcej pary, więc uścisk był dosyć mocny. Cóż teraz zdecydowanie jeśli ktoś zapyta Felinusa o najbardziej szaloną rzecz jaką zrobił, to z całą pewnością będzie mógł odpowiedzieć że przytulanie się z przemienionym wilkołakiem. No i musiał przyznać że było to przyjemne też dla niego. Zwłaszcza że puchoni są w tej czynności dosyć doświadczeni. Kiedy coś pizło w barierę, wypuścił Felinusa z swojej pułapki. I w sumie dobrze dla niego bo jeszcze trochę i by tak z nim przysnął, co mogło się przełożyć na to że Felinus musiałby się expelliarmusem z jego przytulańca uwalniać. Oczywiście o ile by na wilkołaka zadziałał. W końcu nie było to sprawdzone przeciwko nim zaklęcie, bo rzadko wilkołak coś trzyma w łapach. Nie obawiał się zbytnio o siebie, bo w tej postaci był odporny na całkiem sporą ilość zaklęć pomijając już fakt że pojedyńczym chłapnięciem szczęki jest w stanie pozbawić kogoś dłoni. Mimo to siedział przy ogniu spokojnie i czekał. Felinus był bardziej wprawnym czaromiotem niż Drake, więc był to kolejny powód żeby się nie martwić. Nie zmieniało to faktu że chciał wiedzieć co tam się dzieje, dlatego poszedł do okna i po cichu zaczął obserwować. Z zewnątrz było widać tylko wystające, sterczące wilcze uszy. Na wieść że to tylko chłopak Felinusa, uspokoił się już całkowicie i wrócił do ognia. No i właśnie w tym momencie poczuł się niezręcznie, bo dostał oświecenia... Kiedy Felinus go tulił, Drake w rzeczywistości gdyby nie futro byłby kurde nagi. Oby się z jego powodu mocno nie pokłucili, bo z tym akurat najlepiej czuć się nie będzie.

@Maximilian Felix Solberg @Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1068
  Liczba postów : 6752
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 19:37;

Pech zdawał się wisieć nad nim niczym złowieszczy cień. Chciał dobrze. Chciał się wycofać nie naruszając więcej prywatności, która widocznie była wymagana skoro Feli nie zdecydował się podzielić z nim swoimi planami na tę noc. Co prawda wiele nieprzyjemnych rzeczy działo się teraz we wnętrzu Maxa, ale nie chciał dłużej tu siedzieć. Życie jednak miało inne plany i chłopak zwrócił na siebie niepotrzebnie uwagę.
Gdy Feli wyszedł z domu, Solberg już miał różdżkę w kieszeni. Włożył ręce do przednich kieszeni, nieprzyjemnie przypominając sobie, jak prawie rok temu magiczny patyk Felka wylądował między jego łopatkami. Zdecydowanie nie chciał podnosić rąk ku górze, by dać sobie szansę na oddalenie tego nieprzyjemnego wspomnienia.
-To tylko ja. - Powiedział spokojnie, nie ruszając się. Kula światła nieco go oślepiała, przez co musiał zmrużyć oczy. Kiwnął tylko głową na znak, że nic mu nie było. Jedynie trochę się poobijał, a to nie było warte uwagi.
Zniknięcie bez słowa zapewne wywołałoby bardzo podobny efekt, choć żaden z nich nie mógł być teraz tego pewien. Max obserwował to, co działo się w postawie i oczach ukochanego, a im dłużej się mu przyglądał, tym gorzej się czuł. W pewnej chwili odwrócił nawet wzrok, jakby nieco speszony, lecz gdy usłyszał kolejne słowa, coś się w nim zagotowało i ponownie w miarę swoich możliwości spojrzał w czekoladowe tęczówki.
-Ta, bo nie mam kurwa nic lepszego do roboty. Jakbym chciał Cię śledzić, na pewno nie zrobiłbym tego w tak debilny sposób. - Wyszło dużo ostrzej niż zamierzał, ale szczerze go te słowa zabolały. Ufał partnerowi i choć martwił się o niego niesamowicie, nie przyszło mu nawet na myśl, by śledzić jego dzisiejsze kroki. Cała sytuacja wyglądała jednak inaczej. Przez chwilę Max nawet zwątpił, czy powinien Felkowi ufać, co było wynikiem tylko i wyłącznie tego, że sam jego zaufanie porządnie nadszarpywał. Prawdą było jednak, że gdyby chciał śledzić kroki Felka użyłby peleryny niewidki i kilku kryjących go zaklęć. Może nawet transmutacji, by zmienić swój wygląd
-Wybacz... Nie, nie śledzę Cię. Nie mogłem spać więc postanowiłem opuścić pałac, ale ten debilny dumbader się spłoszył na jakieś wycie. Pewnie Twojego towarzysza. - Wyjaśnił już nieco łagodniej, choć pewien wyrzut wciąż było w jego głosie słychać.
Prychnął, nie do końca potrafiąc powstrzymać wzbierający w nim śmiech. On miał być niby tutaj zagrożeniem? On?! W towarzystwie wilkołaka i ciskającego zaklęciami Felka, Max wydawał się tu być pyłkiem, który bez problemu da się zdmuchnąć i posłać w nicość. Te wszystkie dziwne emocje kształtowały się w jedno wielkie wkurwienie, którego przez rozchwianie spowodowane tęsknotą za używkami po prostu nie potrafił opanować. Znów stawał się zbyt wybuchowy. Zbyt emocjonalny, w najgorszym tego słowa znaczeniu.
-Wybacz, nie widziałem w umowie, że mamy zajmować się jebanymi wilkołakami. - Jego oczy zaświeciły przepełnione czymś nienaturalnym. Szczęka była mocno zaciśnięta, a papieros, którego trzymał w dłoni dawno już zniknął gdzieś w piasku. -Zresztą, czy ta dyskusja ma sens? I tak... - Zacisnął mocniej szczękę, ostatkiem siły powstrzymując się od dokończenia zdania. - Nie będę się kłócić i to nie dlatego, że masz kurwa wilkołaka na swoje zawołanie. Przynajmniej... - Znów się zaciął, gdy zdał sobie sprawę, że właśnie chciał powiedzieć coś dość bolesnego. Może i był zły, ale nie chciał go ranić. Nie, jeżeli mógł temu jakoś zapobiec.
Kątem oka zauważył wystające z piasku uszy. W pewien sposób był to naprawdę zabawny widok, ale nie było mu teraz do śmiechu. -Ty, wilczur, spróbuj tylko go zaatakować, to zrobię z Ciebie dywanik do łazienki, rozumiesz? Jak wyjdziesz z tojadowego to Ci go kurwa uwarzę, ale nie mam zamiaru odwiedzać Felka w szpitalu. - Może grożenie wilkołakowi nie było najmądrzejszą decyzją, ale w tej chwili zdrowy rozsądek spierdolił gdzieś za zaginionym dumbaderem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 21:46;

Czuł się cholernie źle, wiedząc, że mógł to inaczej jakoś pokierować. Niestety - początkowe emocje wzięły w górę, a samemu nie był w stanie jakoś normalnie funkcjonować. Ta noc miała być cicha. Granie w karty, co najwyżej jakaś niema rozmowa na tiki, tulanie przyjaznego wilkołaka, co było przecież nietypowe, a jednak w swej naturze... bardzo miłe. A teraz? Okazywało się, że prywatność została zaburzona, a intuicja wrzeszczała wręcz na niego, że co teraz odwala. W środku zaczynała powoli panować dziwna pustka, której nie potrafił wytłumaczyć.
Próbował się uspokoić, co zresztą robił, niemniej jednak nie chciał angażować do tego umiejętności, której nabył w wyniku złych doświadczeń. Nie teraz. Zresztą, to wszystko, co się działo - kiedy odnalazł chłopaka, kiedy to zauważył, jak wiele rzeczy umysł samemu próbował dopisać, tłumacząc irracjonalizm tego, ze akurat znalazł jego tutaj... oparł się o budynek, szukając w tym jakiegoś wewnętrznego spokoju. Nie chciał niczego zepsuć, a co najgorsze - świadkiem tej sytuacji był jeszcze przy okazji Lilac. Przymknął na krótki moment oczy, nie reagując tym samym na to, co powiedział Max.
Spojrzał za to z lekkim przeproszeniem. Nie chciał, by to wszystko tak wyglądało, a okazywało się, że albo ponownie zawalił w pełni, albo po prostu... nie potrafił sobie poradzić. Czekoladowe tęczówki skrywały w sobie wewnętrzną gorycz, ale nie do otoczenia, a prędzej do samego siebie. Za bardzo ostatnio ufał własnym emocjom. Musiał je zacząć czasami pozostawiać na bok. Nie odezwał się; przełknął za to bardzo nieprzyjemną reakcję, która ewidentnie spowodowała równie niemiły posmak. Jakby postanowił sobie wepchnąć do gardła nóż. Wziął cięższy wdech. Oddał się szumowi własnych myśli, nie skupiając się na tym, jak one brzmią. Po prostu starał się skupić na czymś kompletnie innym.
- Nie chciałem cię osądzać... po prostu to tak wyglądało. - sam zmarkotniał, chwytając siebie za lewą rękę i mimowolnie gładząc. Pokora pojawiła się na pierwszym miejscu, w związku z czym trudno było mu spojrzeć w jego oczy. Zresztą, jeszcze całe zdarzenie podsycało to, że tuż obok okazję miał to śledzić wszystko Drake. Było mu wstyd za własne zachowanie. - Przepraszam. - powiedział już trochę pewniej, choć nadal nie wiedział, co zrobić. Mimo to odczuł, że to wszystko jest jego winą.
Miał ochotę się wycofać. Zrobił krok do tyłu, a samo prychnięcie zdawało się to wszystko zapieczętować. Odpowiadał. Lilac był niepełnoletnim uczniem Hogwartu, który miał czuć się bezpiecznie. Użycie jego szponów bądź kłów uważał za absurdalne i nikomu niepotrzebne, a łowcy, kto wie, być może kręcili się gdzieś dookoła, szukając potencjalnej ofiary. Nie podobało mu się to, choć na razie nie chciał nic z tym zrobić. Odłożywszy w pełni różdżkę, schował ją do kieszeni. Przecież nie uważał Maximiliana za wroga; drżąca dłoń skrupulatnie szukała czegokolwiek, czym mogłaby się zająć.
- Sam się zgłosiłem. - powiedział już bardziej stanowczo. - I żaden jebany wilkołak. Nie wybierał tego.  - powiedział coś, co zabolało go trochę wewnętrznie, bo sam siebie samego nie wybierał - przeszłości i zdarzeń ludzkich, ale skutecznie się od tego odseparował. Słowa, które wystosował, powiedział chłodno, ale nie w kierunku Maxa, lecz kierunku samego siebie. Nikt z nich nie wybierał tego, kim są. Zapewne, gdyby Drake mógł, to odsunąłby od siebie tę klątwę. Sam odczuł nagle chęć zapalenia, czego jednak nie zrobił. - Nie zamierzam się kłócić. I... nie, nigdy nie traktuję nikogo przedmiotowo. - odpowiedział zgodnie z prawdą, spoglądając czekoladowymi tęczówkami w jego stronę. Czuł się dziwnie pusto i ten stan na razie mu odpowiadał.
- Na litość merlinowską, on mnie nie zaatakuje! - powiedział już zrezygnowany, zakładając ręce na klatce piersiowej, gdy powoli szedł w stronę schronu, dostrzegając te wystające z piasku uszy. Były na swój sposób niesamowite, niemniej jednak czuł się głupio z dwóch powodów - że osądził Maximiliana o śledzenie oraz z tego powodu, że Lilac musiał tego wszystkiego wysłuchiwać. Tego im jeszcze brakowało. Doceniał troskę, ale to było zwyczajne grożenie, którego trochę jednak nie aprobował. Czuł się co najmniej dziwnie z tym wszystkim, niemniej jednak znalezienie idealnego środka - złotego środka - zdawało się być czymś nie do końca możliwym. - I co teraz w ogóle zamierzasz zrobić? Bez debilnego dumbadera, bez prowiantu, bez niczego, poza własnymi nogami? - powiedział już spokojniej, choć cień poprzednich wydarzeń zdawał się nieść te słowa z pewnego rodzaju żalem.
Zatrzymał się na wejściu do domostwa, a w oczach, zamiast tych charakterystycznych ogników, znajdował się żal. Być może były jeszcze przy okazji trochę zaszklone, niemniej jednak emocjonalność brała w nim trochę w górę i naprawdę go bolało to, jak to wszystko musiało się potoczyć. Wolałby inny scenariusz, niemniej jednak jedyne, co mu pozostało, to tylko przyglądać się temu, jak to wszystko upada.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 195 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 243
  Liczba postów : 363
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 22:59;

W pełnię księżyca różne rzeczy się działy. Wilkołaki się przemieniały, księżycowa rosa wyrastała, lunatycy zaczynali łazić we śnie, lunaballe zaś tańczyły na polach. W sumie to jakby na to nie spojrzeć, to w pełnię działo się cholernie wiele rzeczy. Między innymi sprzeczki kochanków, takich jak ta której był właśnie świadkiem. Nie żeby coś, ale zaniepokojenie i zdenerwowanie Maxa w PEŁNI rozumiał. W końcu wiadomo jak niebezpieczne potrafią być wilkołaki. XXXXX w kartotece ministerstwa nie stoi tam bez powodu. Podczas tego nie do końca udanego podsłuchiwania, jedna rzecz mu się nieco nie zgadzała, ale nie było po co nad tym rozmyślać. W końcu nawet gdyby spróbował się o to zapytać, to z jego pyska wyszłyby jakieś niezidentyfikowane odgłosy. Z drugiej strony zawsze mógł spróbować złapać w łapy swoją różdżkę i pisać nią po piachu, ale biorąc pod uwagę jej rdzeń i drewno, to wolałby tego nie robić bo jeszcze by przez przypadek dach wybuchnął. Jeśli chodziło o jego wilkołactwo, to przywykł do niego już tak bardzo, że gdyby go z niego wyleczono, to czułby się nieco dziwnie. Przemiany owszem były bolesne, trzeba było pilnować kalendarza, ograniczać cukier w okolicach zażywania tojadowego, kupować albo ważyć tojadowe, znajdywać sobie bezpieczny kącik, istniała szansa na przypadkowe zabicie kogoś albo rozniesienie tego dalej ale... Kiedy już przebywało się w tej postaci przy zachowaniu ludzkich odruchów i wspomnień, to nie było aż tak źle. Niekiedy fajnie było pobiegać, powyć do księżyca i dać tym samym upust frustracji jaką mógł zebrać przez dany miesiąc. No były jeszcze osłabienia, gorączki i koszmary ale do tego też dało się przyzwyczaić a nawet zaradzić.
Rozmowie przysłuchiwał się w ciągu dalszym i z całą pewnością mógł stwierdzić że jedyny atak na jaki mógł się zdobyć, to najwyżej zbyt mocne tulenie, co zresztą już się zdarzyło. Kiedy Max go wywołał, nieco wychylił głowę żeby go zobaczyć, przy czym wydał z siebie ciche, typowo psie parsknięcie za którą była odpowiedzialna bardziej typowo gryfońska brawura i pewność siebie wynikająca z transformacji. Na szczęście nie było zbyt głośne, bo nie miał zamiaru potem się tłumaczyć niepotrzebnie. Odszedł od okna żeby już nie podsłuchwiać ich małej sprzeczki, która już chyba zmierzała do końca. Zamiast tego zainteresował się zostawionymi przez Felinusa kartami. Planował nieco je podglądnąć lekko unosząc je pazurem.

@Felinus Faolán Lowell @Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1068
  Liczba postów : 6752
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyNie 25 Lip 2021 - 23:29;

Emocje miały to do siebie, że często przyćmiewały logikę. Max wiedział o tym doskonale i domyślał się, że Feli jako oklumenta też powinien zdawać sobie z tego sprawę. Ciężko było jednak teraz powstrzymać to, co rodziło się w sercu Solberga. A był to cholerny ból. O ile do oceny był raczej przyzwyczajony, o tyle Feli nigdy tak bezpośrednio go w ten sposób nie potraktował nawet, gdy Max dawał mu ku temu wiele powodów. Dzisiaj jednak wystarczyło, by przypadkiem znalazł się na pustyni, by partner wystosował w jego stronę naprawdę bolesne słowa. Złość, która z byłego ślizgona wylatywała nie była więc czystą nienawiścią, a właśnie tym zamaskowanym bólem, którego nie chciał pokazywać.
Nie obchodziło go, że ktoś im się przysłuchuje. Był człowiekiem, który nie bał się konfrontacji, co nie raz w życiu już udowodnił. Może w tej konkretnej sytuacji było to niezbyt mądre ze względu na wilkołaka, którego nie znał i nie wiedział, na ile ten potrafi kontrolować własne instynkty, ale szczerze miał to gdzieś. Ten wieczór i tak był już spisany na straty.
Nie odpowiedział nic na przeprosiny, bojąc się własnej reakcji. Zamiast tego po prostu usiadł na wydmie i wyciągnął z kieszeni kolejnego papierosa. Przez chwilę w milczeniu siłował się z zapalniczką, nie mogąc wydobyć z niej płomienia, lecz po chwili udało mu się zapalić szluga, którym głęboko się zaciągnął nieco spokojniej, lecz wciąż z goryczą w oczach spoglądając w stronę Felka.
-Nie powiedziałem, że wybierał. Oczywiście, że nikt o zdrowych zmysłach nie wybiera takiego losu. - Może to ta złość buzująca w jego żyłach, a może niskie poczucie wartości, ale nagle poczuł, że Feli ma go za idiotę, który myśli, że chłopak w domu dał się ugryźć dla zabawy, czy coś podobnego.
-Mówimy tu o wilkołaku, nie o psie spuszczonym ze smyczy. Skąd możesz być pewny? Wiesz, czy regularnie bierze tojadowy? Znasz jakość tego eliksiru? Widziałeś go już wcześniej podczas przemiany? - Objął prawą dłonią swoje lewe przedramię nieświadomie wbijając w nie paznokcie. Nerwowy tik powrócił, gdy Max przypomniał sobie o wszelkich pozornie bezpiecznych sytuacjach, jakie przeżyli, a które skończyły się dość nieciekawie.
-No już, nie prychaj na mnie. Widzę, że jesteś świadomy. Nie zrozum mnie źle, masz kurewsko przejebane z tą klątwą, ale nie oznacza to, że mam Ci w pełni zaufać. - Odpowiedział, gdy usłyszał odgłos wypuszczony z pyska wilkołaka. Szczerze współczuł każdemu, kto co miesiąc musiał przeżywać te katusze, ale nie znaczyło to, że miał podchodzić do nich z kocykiem i herbatką. Gdyby znał tego człowieka może podszedłby do sprawy inaczej, ale w tej chwili nie było to takie proste.
-Miałem zamiar chwilę odpocząć i ruszyć dalej. Nie przeszkadzajcie sobie. - Odpowiedział odwracając się w stronę horyzontu i ponownie zaciągając papierosem. Czuł cholerną potrzebę znalezienia się w mieście. Może nawet napisania do Fillina, czy ten nie chce spędzić z nim tej nocy w jakiejś innej fontannie czy rynsztoku. Nie podniósł się jednak z miejsca. Ściskał swoje przedramię, które raz po raz unosiło się do ust, by dać mu nowy zastrzyk nikotyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPon 26 Lip 2021 - 0:08;

W tym wszystkim bolało go to, że nadal błądził. Że nadal był tak naprawdę tylko i wyłącznie zagubionym dzieckiem, które nagminnie szukało pomocnej dłoni w tym wszystkim. W jednym momencie miał ochotę po prostu te wszystkie starania wyrzucić do kosza. Zamiast konfrontować się, zgodnie z obietnicą - zwyczajnie zniknąć. Rozpłynąć się, stać się jednością z powietrzem, które okalało wszystkie sylwetki dookoła, a jednak było za ciężkie, osadzając się na płucach z podwójną złośliwością. To wszystko nosiło tak naprawdę miano absurdu, niemniej jednak nie mógł na to nic poradzić. Wdech, wydech. Spokojne podejście. Powolne, subtelne; harmonijne oczy, które tak rzadko się pojawiały na jego twarzy. W ten sposób blokował wypływ bólu. W ten sposób żył przez ostatni rok, udając, że nic nie jest. Tak naprawdę było, a samemu sobie - kompletnie nieświadomie - wbił szpilkę prosto w serce. Trudno było siebie oszukać pod tym względem, uśmiechnąć, pójść dalej. Smętność zdawała się być jednak tym, co przedostawało się przez mimikę jego twarzy. Charakterystyczne, melancholiczne. Tak znajome, tak obce.
Żałował nagle, że zostawił fajki w domostwie. Miał ogromną ochotę zapalić, niemniej jednak tylko i wyłącznie się temu przyglądał, choć dym nie był widoczny. Noc skrywała większość rzeczy, które byłyby widoczne w normalnym świetle. Gorzką minę, ból, znajdującego się w domostwie wilkołaka. Zamartwiał się, obarczał z powrotem całą winą. Jakby wykonał ponownie jeden spory krok do tyłu, nie mogąc zareagować inaczej. Zamknąwszy jeszcze raz powieki, starał się w tej czynności odnaleźć jakiś wewnętrzny spokój, którego mu brakowało. Co z tego, że potrafił odciąć się od tego wszystkiego, jak nadal był człowiekiem, który czuje. A brak odpowiedzi na słowa zdawał się być jeszcze bardziej bolesny.
Nie odpowiedział. Raz jeszcze, kiedy to przekierował spojrzenie w stronę piasku, który zdawał się nie osądzać. Nie niósł ze sobą niczego, co zdawałoby się tym samym z góry zakładać cokolwiek. Nie oceniał, po prostu się znajdował pod nimi. Budynek? Ciekawe oparcie na plecy. Palce mimowolnie się ściskały, aż samemu żałował, że nie wziął ze sobą czerwonego flamastra. Nie sądził, by ten jednak był jakoś szczególnie potrzebny; otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, ale obecnie nie miał siły. Chciał, by ta cholerna noc się skończyła, niemniej jednak nie było to aż tak możliwe. Wbrew pozorom wszystko mogło zaprowadzić ich na dno. Nie tylko spotkanie z wilkołakiem, w związku z czym na większość pytań miał już odpowiedzi, aczkolwiek ich nie udzielił. Zamiast tego przemilczał.
I milczał cały czas. Aż do końca. To nie dlatego, bo nie wiedział, co powiedzieć. Po prostu wewnętrznie czuł, że nie wniesie to nic pozytywnego. Poza jednymi.
- Jeszcze raz - przepraszam za tamte słowa. - niemniej jednak dopilnował wszystkiego. Miał odpowiednie informacje od opiekuna domu, eliksir zakupił co prawda w mieście, niemniej jednak od istoty, która ma we krwi uzdrowicielskie zapędy; do tego dopilnował, by Drake brał te tojadowe. Wbrew pozorom dopilnował wszystkiego, ale nie chciał już tego udowadniać. Z łatwością przyjął łatkę idioty, po prostu mając w dupie to, za kogo będzie uznany. Zacisnął pięści, gdy usłyszał kolejne słowa.
- Brawo, ruszyć dalej, no nieźle! - burknął już kompletnie, czując, jak dłonie mu się trzęsą od nadmiaru emocji, aczkolwiek te wepchnął do bluzy, by tego nie było aż tak widać. - Jeżeli uważasz, że pozwolę ci wrócić bez dumbadera, bez prowiantu i na nogach, to się grubo mylisz. - podszedł do niego i chociaż był niższy, emanowała od niego dziwna aura składająca się z wielu rzeczy jednocześnie. Opiekuńczości, gniewu, troski, złości. Cała ta mieszanina obecnie otrzymywała pełny upust, pełną gębą. Wyciągnął dłoń, chwycił za te cholerne szmaty, zmechecił kompletnie materiał ubrań partnera, niemniej jednak nie z zamiarem uderzenia. Nigdy nie ciągnęło go do przemocy. - Mówimy tu o pustyni, nie o podwórku w Inverness. Skąd możesz być pewien, że nie wyskoczy ci jakiś inny wilkołak, który nie zażył tojadowego? Albo magiczne stworzenie charakterystyczne dla tego obszaru geograficznego? Albo jakaś bardzo fajna, zgniatająca wydma? Kościotrupy? - to wszystko przelewało się przez słowa, które z siebie wydobył. Było mu cholernie żal, że w sumie tak to się rozegrało, niemniej jednak chciał wskazać uwagę na bardzo ważną rzecz. - Wchodzimy ze skrajności w skrajność. Nawzajem siebie ponownie krzywdzimy, mimo że tego nie chcemy. Bo tak jest najlepiej. - odpowiedział łagodnie, acz z dozą stanowczości, puszczając już te ubrania, a dłonią starając się uspokoić tę należącą do Maxa, która ściskała ramię. Zauważył ten tik. Ślepy nie był; palce raz po raz gładziły wierzch. - Nie chcę więcej nieporozumień w tym zakresie. Proszę cię, zostań i jakoś przesiedźmy przez tę noc - chociaż jedną - spokojnie i bez zamartwiania się jeden o drugiego. Błagam. - poprosił, spoglądając czekoladowymi tęczówkami w jego stronę, by tym samym poczuć, jak powoli jego własna złość opada, powodując zmęczenie. Miał złe przeczucie, że to wszystko się skończy nieodpowiednio, jeżeli drogi się jakoś rozejdą. Ostatni raz tak samo było. I żałował tej decyzji bardziej, niż czegokolwiek innego w swoim krótkim, dość nędznym życiu.
A jeszcze nie wiedział, że skubany przegląda karty - był zbyt zajęty czymś innym.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 195 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 243
  Liczba postów : 363
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPon 26 Lip 2021 - 1:00;

Kości na przypalenie ogonka:
Przyjaram sobie ogon?
Parzysta - tak
Nieparzysta - nie

Kości: 5

W międzyczasie kiedy Maximilian i Felinus prowadzili na zewnątrz rozmowę, Drake szperał przy kartach starając się zapamiętać jak najwięcej, żeby przy dalszej rozgrywce szło mu trochę lepiej niż dotychczas. Oczywiście nie było to zbyt uczciwe, ale na pewno lepsze niż gonienie własnego ogona na co nie do końca mógł sobie przy takiej ciasnocie pozwolić. W sensie mógł, ale ryzykował wdepnięcie w ognisko. Co i tak prawie się stało kiedy podglądał karty. Przez nieuwagę zbliżył ogon do ognia. Na szczęście się spostrzegł i w miarę wcześnie zareagował. Przypaliło się kilka włosów a w powietrzu zaczęła się unosić silna dla niego woń spalonych włosów. Jeśli Felinus i Max wejdą do środka, nie powinni tego aż tak wyczuć. W końcu to tylko kilka włosków z końca ogona, a nie cały ogon. Gdyby cały się zajarał... To Drake jakoś wybiłby dziurę w ścianie żeby dało się oddychać. A jeśli nie w ścianie, to przynajmniej wywaliłby drzwi z zawiasów. Sprawdził jeszcze czy jego różdżka leży w bezpiecznym miejscu. Nie chciał w końcu niechcący jej podpalić albo złamać. Dalej już kart też nie przeglądał. Zamiast tego pierdzielnął się na zdecydowanie większą część koca Lowella i gapił w sufit delikatnie poruszając ogonkiem. Po kilku kolejnych chwilach zaczął już nucić niezidentyfikowaną melodię o bardzo niskiej tonacji. I to dosyć głośno. Lepsze to niż spanie podczas pełni. W sumie to wszystko jest od tego lepsze, co tłumaczy jego zmęczenie dzień po.

@Maximilian Felix Solberg @Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1068
  Liczba postów : 6752
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPon 26 Lip 2021 - 1:26;

Prawdą było, że Felek niepotrzebnie się obwiniał. Maxa nie powinno tu być, a skoro już się w tym miejscu znalazł, zdecydowanie zbyt gwałtownie zareagował. Niestety stres, jaki się w nim wciąż gromadził w końcu znalazł ujście, a ukochany stał na celowniku. Był na siebie wściekły. Czuł pogardę do własnej osoby i najchętniej sam sobie by przypierdolił. Nie potrafił jednak. Mógł tylko wylewać z siebie gorzkie słowa, a milczenie ze strony Felka ani trochę mu nie pomagało. Wręcz wzmagało tę złość, jakby ten go ignorował, choć sam nie zachowywał się dużo lepiej, decydując się na przemilczenie niektórych słów.
Nie miał pojęcia co odpowiedzieć na przeprosiny. Oczywiście, że je przyjmował. Problem polegał tylko na tym, że nie czuł, by były tu potrzebne. Feli nie powinien przepraszać za to, że Max nie potrafił sam ze sobą się porozumieć i czasem, tak jak tej nocy, wyżywał się po prostu na innych, choć cholernie tego nie chciał. Nie chciał ranić. Nie jego.
Przewrócił oczami i prychnął, gdy usłyszał protest. Nie miał zamiaru pytać nikogo o pozwolenie. Obydwoje dobrze wiedzieli, że gdyby jego obecność tutaj nie została wykryta, ten scenariusz zapewne by doszedł do skutku. Nocny spacer po pustyni brzmiał niebezpiecznie, ale w pewien sposób Max odczuwał tu spokój. Szczególnie, że o tej porze daleko było do upałów i chłopak aż tak się nie męczył.
Nieco zdziwił się, gdy Lowell podszedł chwytając go za ubrania. Odpowiedział twardym spojrzeniem, instynktownie pokazując tym samym, że ani się nie boi, ani nie wycofa. Słowa, które padły następnie szybko tę sytuację jednak zmieniły. Gdy usłyszał to horrendalne porównanie poczuł okropny, pulsujący ból na skroni. Jego nozdrza zostały uderzone charakterystyczną mieszanką zapachu potu i ziemi, a dłoń mocniej wbiła się w przedramię. Było mu niedobrze, choć udawało mu się stłumić wszelkie świadczące o tym odruchy. Przymknął na chwilę powieki czując, jak mięśnie odmawiają mu posłuszeństwa, a wciąż palący się papieros wypada mu z dłoni. Nie miało to teraz znaczenia. Słyszał w głowie ten cholerny stukot furgonetki, na co paznokcie jeszcze dotkliwiej zatopiły się w tkankę. Tępy ból powoli sprowadzał go na ziemię, a gdy otworzył oczy, w zielonych tęczówkach nie było już śladu tego gniewu. Emanowały dziwną pustką, w której gdzieś głęboko krył się ból.
Nie potrafił zgodzić się ze słowami partnera. Nie ranili się nawzajem. To Max go ranił, choć ten nie był tego do końca świadom. Przynajmniej taką nastolatek wciąż miał nadzieję. Przez chwilę zastanawiał się, czy znów podświadomie nie chce go od siebie odsunąć, by temu wszystkiemu zapobiec i zniwelować jakoś szkody, jakie miał poczynić. Powoli rozluźniał uścisk na przedramieniu pod kojącym wpływem dotyku ukochanego, choć wzrok powędrował gdzieś z dala od jego czekoladowych tęczówek.
-Masz rację, poniosło mnie. Przepraszam.... - Powiedział szczerze, choć nieco głucho, jakby wrzące się w nim emocje nagle wszystkie wyparowały, pozostawiając puste naczynie. -Zostanę. - Skierował kroki w kierunku domostwa, jakby nigdy nic. Uważnie obserwował przysypany piaskiem budynek, a gdy dotarł do środka, w duchu nawet uśmiechnął się na ten niecodzienny widok. Leżący na plecach wilkołak nucący bliżej nieznaną Maxowi melodię.
-Czyli co, dzisiaj noc karaoke? Co polecasz? Szanty? Country? Jakieś wilkołacze rapsy? - Rzucił luźno w stronę futrzastego, nie mając do niego żadnej urazy. W końcu naprawdę nie mógł nic poradzić na kondycję, w jakiej się znajdował, a przesiedzenie z nim nocy wydawało się być ciekawą alternatywą dla samotnej podróży przez pustynię. Nieważne, jak ta opcja wciąż wydawała się być kusząca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPon 26 Lip 2021 - 4:17;

Samemu czuł, że to wszystko było potrzebne - jakby ciało znajdowało się nie na świeżym powietrzu, gdzie bluza przestawała wystarczać względem panujących na pustyni warunków, a właśnie pięć metrów pod wodą, próbując zaznać jakiego względnego spokoju. Bycie wilkołakiem w takich warunkach miało swoje plusy i powoli zaczynał zazdrościć Drake'owi, że w sumie futro izoluje bardziej niż jakiekolwiek ubranie. Od zawsze był tą stroną, która mogła przyjąć więcej batów, a i tak przepraszał. Nie bez powodu jego patronus podchodził pod psowate. Gdyby nawet został przywiązany do torów, na których jechałby pociąg, czekając na najgorsze, siedziałby na tych torach. Wierny do końca, niczym właśnie pies. Jeżeli kiedykolwiek trafiłby na osobę, która postanowiłaby to wykorzystać, a on by jej zaufał, nie skończyłoby się to zbyt dobrze. Był tego świadom - od momentów spotkań z psychologiem - i jakoś starał się zmienić. Czasami odzywała się w nim jednak natura tego, by otrzymać baty i jeszcze przeprosić za ich otrzymanie. Ten dzień nadszedł właśnie dzisiaj.
Chwycenie za ubranie było prędzej instynktowne. Sam zazwyczaj tego nie robił, niemniej jednak nie wiedział jednocześnie, jak bardzo to wpłynęło na partnera. Rzucenie o porównaniu do Inverness było wręcz naturalne, pozbawione tego, co się kiedyś wydarzyło. Po jednej rzeczy zdołał stwierdzić, że to, co wydostało się z jego ust, było czymś za wiele; wbijające się w tkankę paznokcie. Zaczął snuć dłonią bardziej po tej należącej do niego, spoglądając tym samym czekoladowymi obrączkami źrenic uważniej. Potem, gdy spojrzał w te jasne tęczówki, miał ochotę przegryźć wargę; po dłuższym przyjrzeniu, nawet jeżeli emanowały pustką, były to tylko pozory. Zauważył w nich ból.
To prawda - nie był tego świadom. Żył przekonaniem, prawdziwym, acz okrutnym, że wszystko jakoś idzie do przodu. Nie wiedział o specyfiku, nie wiedział o niczym więcej. Nie wiedział, że jego reakcja dzisiaj podsycona była nie faktem, że tuż obok ma osobę potrafiącą odgryźć za jednym zamachem łeb, a właśnie czymś innym. Czuł się zatem zobligowany do ponownych przeprosin; do bycia tuż obok, nawet jeżeli umysł Maximiliana chciał powiedzieć coś innego. Nie był świadom tych myśli o odsunięciu się z powrotem, niemniej jednak gdyby się o nich dowiedział - dłoń w łatwością pacnęłaby tę czuprynę. Zamiast tego go uspokajał, a gdy wbite paznokcie ustępowały, mógł odetchnąć z niemą ulgą. Tym samym w oczach pojawiło się pytanie, gdy chwycił za różdżkę - może były to małe ranki, aczkolwiek na pustyni to cholera wie, co mogą znaleźć. Preferował ich uleczenie.
- Mnie też poniosło... naprawdę, nie chciałem, byś pomyślał, że gdy cię zauważę gdziekolwiek, od razu sądzę, że mnie śledzisz czy cholera wie co... Ufam ci. - dodał trochę skrępowany. Obydwoje zawalili na tym polu, ale teraz było jakoś lepiej i mogli poprawić chociaż tę jedną noc. Podszedł i jak gdyby nigdy nic przybliżył jego własną skroń, by pozostawić na niej lekki pocałunek. Wziąwszy głębszy wdech, odetchnął z ulgą we własnej duszy, iż partner nie zamierzał błądzić po pustyni bez konkretnego polotu. O tej porze. Gdy mogą znajdować się wilkołaki o mniej łagodnej naturze. Gdy piaski zechcą wziąć za sobą śmiertelników, zwracając życie gnijącym ciałom.
Dostanie się do środka było monotonne, aczkolwiek tym samym posiadało swój urok. Dopóki jakoś mogli patrzeć na Drake'a przez okno z niemym zaproszeniem z jego tęczówek, nie musieli się martwić o wejście. Zresztą, teraz wliczał się jako magiczne stworzenie, więc magia zwyczajnie na niego nie działała. Gdy dwójka weszła, a Lowell położył własne dłonie na biodrach, strzepując wcześniej kurz z dłoni, spojrzał bardzo uważnym wzrokiem w stronę wilkołaka, który rozłożył się na kocu i popierdalał z jakąś muzyką. Początkowo chciał mu powiedzieć, by zsunął swoje szanowne cztery litery, niemniej jednak nie potrafił, lekko śmiejąc się pod nosem na widok magicznej istoty, która nuciła piosenkę, jakiej to nie znał. Mimo to, trzeba przyznać - niezwykle specyficzny i urokliwy widok.
- Mój koc! - dopiero po krótszej chwili zauważył, że w sumie to nie ma jako tako miejsca do spania. Czyżby musiał podlegać głównie na tym, że piasek będzie mu uwierał szanowne cztery litery? Tego nie wiedział, niemniej jednak uśmiechnął się widocznie. Zarówno w stronę Drake'a, jak i Maximiliana, którego dłoń pogładził kciukiem, jakby chcąc zapewnić, że wszystko jest w porządku. - Wilkołacze rapsy... czyżbyś odnalazł nowy gatunek? - jako że był facetem, dość szybko i normalnie podchodził do partnera z poprzednimi emocjami. Coś się kłębiło pod kopułą czaszki, niemniej jednak nie było to na tyle intensywne, by się temu zatracał. Noc była jeszcze młoda, więc mogli coś porobić... o ile sam nie zaśnie wyjątkowo szybko. Oczywiście, jak żeby inaczej, miał do tego naturalny talent. W szczególności, gdy było ciepło i wygodnie, a odpowiednia temperatura barwowa płomieni jeszcze bardziej potęgowała ten efekt. Idealnie. - Okej, więc jako że formalności są trochę utrudnione... Mogę cię przedstawić? Mogę was obu przedstawić? - zapytał się Lilaca, bo nie wiedział, czy ten chciał, żeby do świadomości przeszedł fakt posiadania przez niego klątwy. Gdy uzyskał zgodę, wziął głębszy wdech. - Drake, to jest mój chłopak, Maximilian. W skrócie - Max. - wziął głębszy wdech. - Max, to jest Drake. - o mało co nie wybuchnął śmiechem, bo wyglądało to tak, jakby obydwoje byli pięciolatkami, ale sam dzierżył w sumie tę tajemną wiedzę. - Podejrzewam, że podanie ręki jest utrudnione, no ale polecam przytulanie! Testowałem, próbowałem, więc w sumie będzie chyba wygodniej od przysłowiowej sztamy z uderzeniem w ramię. - lekko się uśmiechnął, by tym samym obserwować, co chłopaki w tej kwestii poczynią, gdy nadział na kija po prostu pianki i zaczął je odpowiednio przygotowywać. Prowiantu wziął jak dla wojska, więc raczej nie zginą z głodu. Raczej.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 195 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 243
  Liczba postów : 363
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPon 26 Lip 2021 - 5:30;

Właśnie dzięki futrze nie było mu zimno na pustyni nocą. No i pobliskie ognisko też odegrało w tym ogromną rolę, bo jako że leżał całkiem niedaleko niego to się nagrzewał i szczerze? Było to kurde niesamowicie przyjemne. Zobaczenie nucącego pod nosem wilkołaka raczej też nie należało do dosyć często spotykanych rzeczy. Jeśli zaś chodziło o melodię, która wydobywała się z jego gardła, to po głębszym wsłuchaniu ktoś obeznany ze starą muzyką, bo z lat 80 mógł w tym rozpoznać "Werewolves of London". Miał jednak nadzieję że żadnemu z nich nie przyjdzie do głowy tego śpiewać, bo gwarantuje że jeśli dojdzie do refrenu w którym jest coś na rodzaj wycia, to obydwoje jak nic przez niego ogłuchną. Wilkołak spiął się, przestał nucić i jakoś się podniósł żeby usiąść, dzięki czemu ogromna część koca stała teraz otworem przed Felinusem i Maxem. Postanowił zaufać Felkowi i zgodził się na ujawnienie jego tożsamości. Zwłaszcza jeśli miało to Maxowi ułatwić komunikację z przerośniętym futrzakiem. Jeśli Max przyjął propozycję Lowella odnośnie przytulenia, Drake mógł też go przytulić. Ale tak samo jak wcześniej Felinusa, czyli trochę za mocno. Jeśli nie chciał, to Lilac nie miał zamiaru naciskać. Wzrok przeniósł na pozostawione niedaleko karty, a potem z powrotem na chłopaków. W sumie mógłby spróbować zagrać, ale coś czuł że wtedy byłby idealnym pierwowzorem dla obrazu "Wilkołak grający w Pokera". Tyle że raczej oni będą grali w durnia. Jeszcze przez moment popatrzył na swoją różdżkę, która równie bezwstydnie jak on wcześniej wylegiwała się na nie swoim kocu. Niby mógłby spróbować ją przełożyć nieco bardziej na bok, ale nie ufał swojej zręczności. Zwłaszcza że nie miał ludzkich dłoni.

@Felinus Faolán Lowell @Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1068
  Liczba postów : 6752
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPon 26 Lip 2021 - 10:50;

Otaczający ich nienaturalny spokój pustyni zdawał się być w tej chwili pojebanie ironiczny biorąc pod uwagę burzę, jaka szalała we wnętrzu Solberga. Mimo, że stał przed ukochanym pewne instynkty działały w nim bez większej logiki, jakby właśnie konfrontował kogoś obcego, komu nie może pokazać swoich słabości. Wiedział, skąd to się bierze, choć przyznanie się do tego było cholernie bolesne. Wciąż miał nadzieję, że wszystko się naprostuje. Że nie jest taką spierdoliną życiową, za jaką się obecnie uważał i uda mu się jakoś ogarnąć całą sytuację.
Nieprzyjemne wspomnienia poniekąd go uspokoiły sprawiając, że gniew odszedł gdzieś w zapomnienie na rzecz bólu i strachu. Nie zdarzało się to już tak często jak wcześniej, ale mimo to wciąż był prześladowany przez marcowe wydarzenia. Nie bronił się, nie odpowiadał, po prostu próbował powrócić umysłem na tę cholerną pustynię. Z dala od furgonetki i tego okropnego smrodu.
Początkowo nie do końca wiedział, czemu Feli celuje w niego różdżką. Dopiero gdy spojrzał na swoje przedramię zauważył małe ranki, z których delikatnie sączyła się krew. Wzruszył ramionami, pozostawiając partnerowi decyzję. Nie zależało mu. Nie czuł, że była to sytuacja wymagająca natychmiastowej opieki medycznej, ale też nie widział sensu w kłótni na ten temat.
-Wiem... Wiem, że mi ufasz. - Powiedział nieco zawstydzony, w środku krzycząc, że Feli zdecydowanie nie powinien tego robić. Jednocześnie chciał i nie chciał, by partner zauważył, co działo się poza jego zasięgiem. Potrzebował pomocy, ale oczywiście nie umiał o nią poprosić. Nie powinien jednak się na partnerze przez to wyżywać.
Mimowolnie wzdrygnął się, gdy otrzymał pocałunek w skroń, która wciąż pulsowała ogromnym bólem. Szybko jednak złagodniał, posyłając Lowellowi lekki uśmiech, by następnie skierować się do wnętrza zasypanego domostwa, gdzie mieli być świadkiem naprawdę zabawnej sceny.
-Miło mi Cię poznać Drake. Wybacz za tamto. - Powiedział, gdy Feli ich sobie w końcu przedstawił. -Przytulić? Serio? - Zapytał nie wiedząc, czy Ci robią sobie z niego jaja, czy też mówią poważnie. Mimo wszystko poszedł na to wpadając w ramiona wilkołaka. Odruchowo mocniej zaczerpnął powietrza, gdy ten ścisnął go mocno, by po chwili odnaleźć w tym dziwnym przytulasie nie tylko dziwny spokój ale i pewną przyjemność.
-Faktycznie jesteś w tym dobry. - Wyszczerzył się do wilkołaka, gdy już był w stanie znów mówić i oddychać normalnie.
-Widzę przygotowani jesteście. To co, krwawy? Dureń? Poker? - Zaczął wymieniać, instynktownie od razu skupiając się na talii kart, jaka leżała nieopodal. Nie trzeba było więcej, by pappar Maxa od razu się ożywił sięgając do kieszeni chłopaka nim ten zdążył zareagować.
-Się obudziłeś mały kurwiu.... - Posłał mu gromiące spojrzenie, bo doskonale wiedział, co oznaczała wyrzucona na środek sakiewka z galeonami. -Panowie, mój pappar proponuje hazard. Może gra o pięć galeonów? - Zaproponował, nie widząc dlaczego miałby na to nie przystać skoro i tak mieli spędzić tu czas, a i nie chciał wysłuchiwać marudzeń pappara, który i tak już się obudził i zaczął drzeć mordę, że za pięć to nie warto nawet wchodzić. -Stul dziób, nie przepierdolę wszystkiego, dla Twojego widzimisię. - Odpowiedział może trochę za ostro, ale z tym ptaszyskiem inaczej się nie dało.
Spojrzał pytająco na Felka i Drake`a, tasując już talię w rękach. W końcu, jakoś ten czas spędzić musieli.

//zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPon 26 Lip 2021 - 11:17;

Sytuacja powoli się uspokajała - na salony wchodził lepszy nastrój, gdy wszyscy przysiadli przy ognisku; Lowell pokwitował uśmiechem to charakterystyczne przytulenie, którym zapewne będą mogli się pochwalić, gdy przyjdzie okazja do mówienia o najbardziej dziwnych rzeczach, które zrobili. Może mieli na swoim koncie fałszywe oświadczyny z nadziewaniem chochlików na badyle, ale było ono zbyt dramatyczne dla szerszej publiki, w związku z czym musieli w sumie znaleźć coś innego. I proszę bardzo - nie ma to jak tulenie się do magicznej istoty, która z łatwością przegryzłaby kark.
A potem, jak się okazało, gdy Lowell piekł pianki i je zjadał niemiłosiernie, mając gdzieś to, ile cukru w siebie właduje - po prostu zagrali w karty. Co prawda trochę inne, niż mogliby się spodziewać, ale talia niespecjalnie wiele się różniła, w związku z czym mogli kontynuować rozgrywkę, gdy powoli znużenie i zmęczenie dawało o sobie znać. Felinus siedział, wyjął kolejny koc i przykrył się nim, nie przepadając jakoś specjalnie za zimnem. Już praktycznie nie odczuwał tego, jak ognisko potrafiło wydobyć z siebie ciepło, w związku z czym dotknięcie łydek wiązałoby się z bezpośrednim poparzeniem. 
W czasie krótkiego siedzenia wchłonął wręcz zatrważającą ilość rzeczy. Niestety, jego przemiał ściśle był powiązany z tym, ile miał pod ręką, w związku z czym nic dziwnego, że zjadał samodzielnie już trzecie opakowanie pianek. Cukier był pewnie wysoki i wyjebało go poza wszelką możliwą skalę, niemniej jednak tego aż tak nie odczuwał, gdy chwycił po kolejną paczkę i jak gdyby nigdy nic zaczął ją jeść. Dziwne, że mu dupa od tego jakoś specjalnie nie grubnęła, niemniej jednak temat ten pozostawał poza wszystkim innym. Normalnego człowieka po prostu by już zmuliło i pewnie kazałoby mu wyrzygać całą zawartość żołądka. A on mielił - tak samo, jak dumbader zmielił ubrania Lilaca, który siedział w swojej wilkołaczej formie, grając z nimi w karty.
- Piętnaście galeonów. - uśmiechnął się złowieszczo, gdy rozpoczynali kolejną rozgrywkę, przyciągając do siebie nogi, na których zwyczajnie usiadł, westchnąwszy ciężko. - Pianki? Ktoś coś? - zaproponował, wystawiając paczkę w stronę pierwsze Maxa, a potem wilkołaka, by następnie samemu wepchnąć bombę cukrową do własnej buźki. Dawno nie grał w karty, więc w sumie trochę się gubił, gdy dzierżył je we własnych dłoniach, starając się trafić na jakąkolwiek dobrą kombinację. Starał się nie przejmować tym, co wcześniej miało miejsce, w związku z czym w pełni skupiał się na innych czynnościach.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 195 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 243
  Liczba postów : 363
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyPon 26 Lip 2021 - 15:15;

Cóż... Wychodziło na to że przytulanie wilkołaka naprawdę było czymś przyjemnym i miało potencjał bycia czynnością terapeutyczną. Szkoda tylko że taki wilkołak może czarodzieja bardzo łatwo zabić. Nie koniecznie samymi kłami, które mogą skazać kogoś na podobny los. Nadal też nie był pewny jak on właściwie ma zagrać w te karty nie mogąc ich za bardzo trzymać. Chyba jednak ktoś z nich będzie musiał rzucić mu to zaklęcie lewitacji na karty.
Jeśli zaś chodziło o pianki, to jakoś go do nich nie ciągnęło. I nie tylko dlatego że nie chciał za bardzo próbować jeść w tej postaci. Nie chciał za bardzo opychać się piankami, które jakby na to nie spojrzeć nie przynosiły nic korzystnego poza chwilową radością i dobrym smakiem w mordzie. No i też nie chciał zamieniać sześciopaku na oponkę. Westchnął lekko kiedy przyszła pora na zakłady, bo szczerze to nie miał przy sobie żadnej kasy. Nie brał jej ze sobą, bo nie spodziewał się że będąc przemienionym do czegoś będzie mu potrzebna. Dlatego zamiast podbić zakład jeszcze bardziej, wydał z siebie mruknięcie i czekał na rozdanie kart.

@Felinus Faolán Lowell @Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1068
  Liczba postów : 6752
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyWto 27 Lip 2021 - 1:11;

Zdecydowanie zrobiło się luźniej, gdy wszelkie oskarżenia poszły w kąt, choć wewnątrz Max wcale nie był spokojny. Przeszłość ponownie go prześladowała i nie potrafił pozbyć się tego paskudnego odoru z nozdrzy. Nie bacząc więc na reakcję zgromadzonych, tuż po tym, jak Drake oswobodził do z uścisku rzucił zaklęcie mające wypełnić powietrze przyjemnym zapachem. Głęboko się tym zaciągnął czując, jak powoli osiąga większy spokój.
Skoro mieli grać w karty ciężko było mu nie wejść za pieniądze szczególnie, że ptak usilnie starał się, by chłopak w te wakacje zbankrutował. Cud, że Max nie przejebał wszystkiego na nielegalnych wyścigach dywanów. Co prawda wyszedł na zero, ale przynajmniej nie stracił!
-Może być piętnaście. - Przystał, wciąż tasując w rękach talię i obserwując tę groteskową scenkę. Ślizgon, puchon i wilkołak przychodzą na pustynię... Przecież do brzmiało jak wstęp do jakiegoś kiepskiego żartu.
-Dzięki, spasuję. - Z uśmiechem odmówił pianek, bo nie przyszedł tu się napychać. Sięgnął za to po wodę, i wziął kilka głębszych łyków.
-Już rozdaję! - Powiedział słysząc mruknięcie wilkołaka, po czym zaczął rozkładać karty, a te należące do Drake`a oczywiście trzeba było wprowadzić w lewitację, by ten miał szansę oddać się rozrywce razem z nimi. Pierwszy rzucił kośćmi i jęknął widząc dwa oczka. Zapowiadało się naprawdę ciekawie.

Kości: 2, cesarzowa, Drake
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyWto 27 Lip 2021 - 11:26;

Przyjemny zapach był dla niego różny. Zahaczał o papierosy, co było wręcz absurdalne, a także o perfumy, połączone ze starą wersją - lasem. Nie przejmował się tym jednak, a zamiast tego skupił w pełni na tym, by zapomnieć o tym, co miało miejsce. Fałszywe oskarżenia nie były na miejscu i zdawał sobie z tego sprawę, gdy postanowił wreszcie usiąść i odsunąć w otchłań nicości to, co miało miejsce między nimi. Zależało mu, w związku z czym nie zamierzał dalej tego ciągnąć, choć lekki cień zdawał się go śledzić. Jakby nieme, ciche pióro, które opadało swobodnie na kałużę, wzbudzając ją do delikatnego ruchu. Delikatnego, aczkolwiek istniejącego, na co nie mógł nic poradzić. Całe szczęście, że wzięty ze sobą prowiant pozwalał na to, by z łatwością jakoś zapchać ten smutek, choć nie był kompletnie typem takiego człowieka. Mimo to lepszy był brzuch wypełniony piankami niż bez nich; metabolizm miał wyjątkowo szybki, więc nawet jeżeli jadł sporo, niespecjalnie grubnął. Choć różnica i tak była spora w stosunku do poprzednich miesięcy.
Uśmiechnął się zadziornie, widząc, że najwidoczniej piętnaście galeonów wystarczyło. Nim się obejrzał, a karty zostały odpowiednio potasowane, by tym samym zostać rozdane do rozgrywki. Pierwszą pociągnął Max, trafiając od razu na amortencję, na co wybuchnął widocznym śmiechem, wszak trudno było inaczej zareagować; lekko się uśmiechnął, bo co jak co, ale mieli szczęście do takich rzeczy. Albo pecha.
- Oho, zapowiada się interesująca rozgrywka. - wziął głębszy wdech, dmuchając na biedną kosteczkę, by tym samym wylosować pięć oczek. Idealnie, nie będzie musiał mieć do czynienia z dodatkowymi problemami, gdyby jednak pozostał pustelnikiem, choć łachy niespecjalnie by się różniły od tych, z którymi miał do czynienia obecnie. Lowell spojrzał na Drake'a, opatulając się bardziej kocem.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 195 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 243
  Liczba postów : 363
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyWto 27 Lip 2021 - 17:15;

Chciał się wypowiedzieć w sprawie pieniędzy, ale szczerze? Ni cholery nie miał jak tego zrobić, bo jedyne dźwięki jakie mogły się wydostać z jego paszczy z całą pewnością nie mogły zostać zrozumiane przez człowieka. No chyba że jakiś psychopata ogarnął język wilkołaczy, ale wątpił żeby komuś się to udało. Tak czy siak przyszła pora na granie, a jego towarzysze byli na tyle mili i sprawili że karty mu lewitowały, dzięki czemu nie miał aż takich trudności z graniem. Kiedy przyszło do rzutów kostką wziął głęboki wdech i spróbował ją złapać. Na szczęście nie było to aż tak ciężkie jak myślał. Poturlał nią delikatnie i popatrzył na wynik. Wychodziło na to że Max przepierdzielił to rozdanie. Jednak nie pamiętał co robiła jego karta, dlatego ciekawy był efektów.

Kości: 4,wisielec

@Felinus Faolán Lowell  @Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1068
  Liczba postów : 6752
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyWto 27 Lip 2021 - 17:32;

Kości: 6, wieża

Czy ktokolwiek dziwił się, że gdy na salony wchodził Dureń, to od razu, bez jakiejkolwiek dyskusji musiała pojawić się Amortencja? Zdawałoby się, że Max był jakimś jebanym magnesem na to gówno. Po całej zimowej akcji szczerze nienawidził tego eliksiru, choć miał wrażenie, że nieco lepiej go rozumie. Miesiące poświęcił w końcu na badanie tego jednego konkretnego wywaru oraz jego różnic i podobieństw względem Afrodisii. Nie uzyskał co prawda odpowiedzi na najbardziej nurtujące go pytania, ale zdecydowanie dużo się dowiedział nie tylko o tych eliksirach ale i ogólnie o zależności poszczególnych składników i wpływie konkretnych czynności na rezultat końcowy. Widząc, że ma najmniejszą liczbę oczek na kostce i cesarzową do kompletu jęknął cicho.
-No to czas zacząć ten ... - Nie dokończył, gdy poczuł, jak igła wbija się pod jego skórę, a eliksir dostaje się do krwioobiegu. Po raz kolejny miał mieszane uczucia. Z jednej strony był zły i zrezygnowany na obecność konkretnego wywaru, z drugiej czuł pewien dziwny pociąg do tego, by zaaplikować sobie coś innego poprzez iniekcję, a ta myśl dodatkowo wywołała w chłopaku odrazę do samego siebie. Nie wiedział, jak jego twarz musiała wyglądać, gdy to wszystko przeleciało przez jego tęczówki i mimikę. Szybko jednak te wszystkie uczucia ustąpiły jednemu, przyćmiewającemu wszystkie inne.
-Cięż jest utrzymać tak lśniące futro? - Zapytał głębokim, cichym głosem, delikatnie przejeżdżając ręką po torsie wilkołaka, chcąc zapoznać się ze strukturą włosia i dodatkowo zapewnić sobie tę bliskość, jakiej Amortencja wymagała. Maślanym wzrokiem przejeżdżał po pysku kreatury zastanawiając się... No cóż, wiele dziwnych i nieprzyzwoitych myśli obecnie krążyło po jego rozczochranej głowie, których lepiej było nie wypowiadać na głos.
Jakimś cudem na oślep rzucił po raz kolejny kostką i wyciągnął następną kartę, choć nie był wcale nią zainteresowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 508
  Liczba postów : 6063
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zasypane domostwo QzgSDG8




Gracz




Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo EmptyWto 27 Lip 2021 - 18:09;

Tak, ewidentnie wchodziła amortencja. Kiedy natomiast jeszcze grali po przyjacielsku, gdy nie wytłumaczyli sobie wielu spraw, talia karota nie wysrała ani jednej cesarzowej. To była ironia losu - gdy razem grali, Dureń chyba uznawał, że chemia między tą dwójką niespecjalnie się zmieni, gdy poda eliksir miłosny, w związku z czym koniec końców ta musiała odzywać się na samym początku, kiedy to grali z kimś innym. Zaśmiawszy się głośniej, nie odbierał tego jako coś złego. Zresztą, nigdy nie odbierał; zabawa trwała, a Lowellowi nieświadomie wchodziła kolejna głupawka, której nie potrafił powstrzymać, gdy ta się w nim uaktywniała. Tak samo miał podczas haftowania wzoru na bluzie - wystarczył ciąg pewnych wydarzeń, które go bawiły, by później wyjątkowo trudno było go wyciągnąć z tego stanu. 
- Dasz sobie rady, wierzę w ciebie! - sprzedał mu na siedząco kuksańca w bok, okrywając się jeszcze szczelniej kocem, gdy i tak czy siak pozostawał cholernie rozgrzany. Kompletnie tego nie zauważał, na co nie mógł aż tak bardzo zaradzić. Po prostu dobrze czuł się w takiej temperaturze i niespecjalnie mu się widziało, żeby odsuwać się od miękkiego materiału, z którego został wykonany kocyk. Zamiast tego z uśmiechem i dozą zainteresowania, gdy karty lewitowały, a rozpoczęła się kolejna runda, spoglądał zarówno na Drake'a, jak i na Maxa. A gdy zobaczył, co jego ukochany robi, parsknął głośno śmiechem, o mało co nie przewracając się na bok.
- Ty, gdybym wiedział, że cię interesują wilkołaki, to sam bym się chętnie przemieniał co pełnię w jednego z nich. - no i super, wchodziło mu ciągłe śmianie się, a mięśnie brzucha powoli zaczynały boleć. Obserwowanie tego wszystkiego zahaczało o absurd, a opowiadanie "no, chciałem poderwać wilkołaka" brzmiało jak jedna z tych niesamowitych historii, o których każdy słyszał, ale nikt nie widział. - Spokojnie, Drake, on nie gryzie... chyba. - uśmiechnął się szerzej, wyrzucając kolejną kość, która była równie wysoka, a jak się okazało - ktoś inny teraz miał przegrać to rozdanie.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Zasypane domostwo QzgSDG8








Zasypane domostwo Empty


PisanieZasypane domostwo Empty Re: Zasypane domostwo  Zasypane domostwo Empty;

Powrót do góry Go down
 

Zasypane domostwo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zasypane domostwo JHTDsR7 :: 
Arabia
 :: 
Pustynia
-