Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość


Daemon Avrey

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
C. szczególne : lekka wada wzroku, blizna w okolicy serca, sygnet rodu Avery na placu wskazującym
Galeony : 542
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t19324-daemon-avrey-iii
https://www.czarodzieje.org/t19330-luna
https://www.czarodzieje.org/t19326-daemon-i-jego-zyciowe-rozterki
https://www.czarodzieje.org/t19325-daemon-avrey-iii
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPon Paź 26 2020, 20:26;

First topic message reminder :

Ale czy nie właśnie na tym polegało życie? Człowiek świadomie oddawał się w ręce przewrotnego fatum, które często z nim igrało. Świadomie godził się z tym co przynosi los, jedynie czasem wyrażając swoją sprzeciw, który często był jedynie zbędnym zrywem wynikającym z dumy istoty ludzkiej i jej naiwności. W ich relacji nie było niczego, czego wcześniej nie doświadczyli, choć tym ją wyróżniało był fakt, że trwali w tym razem. Wydawało się, że ścieżką życia łatwiej jest podążać, gdy ma się kogoś u boku, jednak Odey nie do końca chciała się na to zgodzić. Niezależna, pozbawiona pokory, dzika.
Ich zachowanie było również niejako ironią losu. Przy każdym spotkaniu wzajemnie poddali się próbom, którym nie byli w stanie sprostać, a jednak tworzyli pozory, żyli w kreowanej przez siebie rzeczywistości licząc, że to wszystko w końcu nie pierdolnie. A przecież to było oczywiste, jak fakt, że człowiekowi do życia potrzeby jest tlen. Lubił ją zaskakiwać, malujące się w jej lazurowych tęczówkach zdziwienie nadawało im blasku i którego nie był w stanie porównać do niczego innego, co widział na własne oczy. Było w nich coś bardziej magicznego niż poświata rzucanego zaklęcia.
Słysząc pytanie padające z ust ciemnowłosej przybrał bliżej nieokreślony wyraz twarzy. Z jego ust znikł delikatny uśmiech, zamiast tego tworzyły teraz cienką linię, natomiast w stalowo-niebieskich tęczówkach malowało się zastanowienie.
- A co znaczy dla ciebie? - w końcu po kilku długich sekundach odpowiedział pytaniem na pytanie, badawczo przyglądając się twarzy Gryfonki. Powietrze wokół nich powoli zaczynało gęstnieć, jednak tym razem nie było przesycone ani namiętnością, ani pożądaniem, tylko zupełnie czymś innym. Budziło to pewne obawy, jednak Avrey odsunął je od siebie, jak znienawidzone brokuły, którymi karmiła go matka w dzieciństwie.
- A sądziłem, że ten etap mamy już za sobą - zaśmiał się, wracając do swojej naturalnej postawy dupka.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Christian Hastings

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 11
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 152
C. szczególne : Rozwichrzone włosy
Galeony : 42
  Liczba postów : 63
https://www.czarodzieje.org/t20685-christian-hastings#656607
https://www.czarodzieje.org/t20721-poczta-christiana-hastingsa#657830
https://www.czarodzieje.org/t20724-christian-hastings#657839
https://www.czarodzieje.org/t20686-christian-hastings#656610
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyNie Wrz 05 2021, 16:06;

Tiara: 1
Smak ciasteczka: 5
Wróżba: J
Cały ostatni etap podróży robił, co mógł, żeby podtrzymać kuzynkę na duchu, dodać pewności siebie. Ale dopiero w sali zaczęła naprawdę tego potrzebować. Zauważył jej bladość i zdenerwowanie, które zrozumiał bezbłędnie, bała się przydziału. On też bardzo, ale to bardzo nie chciał, żeby trafili do różnych domów. Złapał ją za rękę, żeby dodać jej otuchy i zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Przez chwilkę pomyślał, że zaraz usłyszą "zakochana para, zakochana para", ale miał to w głębokim poważaniu. Od początku znajomości był dla niej opiekuńczy, w końcu był od niej starszy o dobre pół roku!
Zauważył jej spojrzenia w stronę innych pierwszorocznych. Sam nie słuchał ich zupełnie, zajęty swoimi myślami, ale  @Jenna Hastings najwyraźniej słuchała, bo widział zmieniające się na jej twarzy emocje, kiedy spojrzała na dwójkę rówieśników. Ale kiedy jej wzrok padł na  @Emrys A. R. Landevale, wiedział, że za chwilę Jenn powie coś, co chłopakowi pójdzie w pięty, a na pewno się nie spodoba. Już tak miała, że pod wpływem stresu wchodziła w "dorosły" tryb i to z tych mało przyjaznych. Odruchowo też się spiął, na wypadek, gdyby musiał jej bronić. 
Ale nie doczekał się ciągu dalszego, bo został wywołany do ceremonii przydziału. Jeszcze raz ścisnął mocniej dłoń przyjaciółki, przywdział uśmiech pewnego siebie i ruszył do przodu. Kiedy już był do niej tyłem, odetchnął bardzo głęboko. Teraz kiedy jego uwaga nie była zajęta Jenn, poczuł ucisk w żołądku. Było mu bardzo nieswojo, kiedy wszyscy na niego patrzyli. Ale maskował to powagą, bo wydawało mu się, że tak powinien.
Okazało się jednak, że jego obawy były bezpodstawne. Zanim zdążył się oswoić z uczuciem kapelusza na głowie, usłyszał "Ravenclaw!. Następny proszę." Kilka sekund zajęło mu zrozumienie, co się stało. Ale kiedy już do niego dotarło, że dostał się tam, gdzie chciał, jego usta rozszerzył zachwycony uśmiech. 
Wrócił do kuzynki i mrugnął do niej.
- Ciebie też wybierze od razu, zobaczysz, jesteśmy zbyt podobni do siebie, żeby mogło być inaczej. - potem poszedł do stołu Krukonów, żeby zająć miejsce, dla siebie i Jenn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 484
  Liczba postów : 492
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyNie Wrz 05 2021, 16:54;

żaba

Kiedy pojawiam się obok Tadak wywracam oczami na jego oznajmienie, że mam przed sobą ciasteczko. To wiem tylko po chuj kładą takie dziadostwo przed nami - mamy w końcu tyle niesamowitych potraw! - To chyba powinno być bardziej dla mnie - zauważam tekst o ważonych słowach. To ja zazwyczaj mówię byle co, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Ledwo jednak kończę i odkładam na bok paskudne ciastko, zaczynają dziać się ze mną bardzo dziwne rzeczy. Odrobinę dziwię się niefrasobliwemu tekstowi Tadeusza, chociaż całkowicie się z nim zgadzałam. Bardziej jednak spodziewałabym się coś takie usłyszeć od Brooks czy Bogdana, szczerze mówiąc. Jednak Krukonki nie widziałam w okolicy, a Boyd był bardzo zajęty seksi dupeczkami z Gryffindoru, co nie było zbyt miłe, więc nie przejmował się mną i Tadkiem.
- Plewnie slesznie - bełkoczę mydalnie na to przemywanie mojej niewyparzonej gęby, odganiając ręką bańki, które pojawiły się wokół mnie. Jednak kiedy słyszę kolejne słowa Tadeusza, podnoszę wzrok by w kompletnym szoku spojrzeć na przyjaciela, który mówi swoje nieuprzejme rzeczy do siedzących obok dziewczyn. Ponownie - bardzo nie w jego stylu. Nawet nie wiem jak mam to skomentować, a kiedy on się do tego zabiera znowu jest bardzo niemiły. Parskam głośnym, rubasznym śmiechem, przerywany bańkami mydlanymi, ponownie kładę głowę na ramieniu chłopaka, starając się uspokoić. Co za dzień. I co za idiotyczne ciasteczka. - W końcsu mówis jak czlawiek - oznajmiam z dumą klepiąc po plecach Tadeusza. - Co jessce ciekawego uwazass? - pytam, bo nie brzmi jak on przez te całe ciasteczka. Sama wyciągam kartę z czekoladową żabą z kieszeni, mając nadzieję, że może jak nią zagryzę, to hm... cokolwiek to pomoże. Otwieram opakowanie i łapię szybko żabę, po czym patrzę na brzydkiego smoka, którego dostałam.
- Masz teszz? - pytam z chęcią dzieląc się jedną, jeśli tylko by chciał.

______________________


I have seen the

future, and it sucks!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -350
  Liczba postów : 379
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyNie Wrz 05 2021, 18:15;

.  Najgorsze, co mogła uczynić przesadna ostrożność, to pozbawić ją paru ciekawych wrażeń. Obecnie jednak nie uważała, by plucie mydlanymi bańkami i problemy z mową było czymś, co czego jej puchońskie serduszko szczególnie mocno by tęskniło. A przecież tego drugiego kiedyś doświadczyła, racząc się zupełnie darmową herbatką od człowieka, którego wzięła za przemiłego staruszka. Od tamtej pory wyznaje zasadę, by lepiej nie pić i nie jeść niczego, co nie wyszło spod jej własnych rąk.
  - Mam nadzieję, że zniknie. - Walkerówna miała rację. Większość podobnych “psikusów” nie trwała szczególnie długo. A nawet jeśli coś wykraczałoby po przyjęte normy czasowe, tak plucie bańkami nie było niczym, z czym personel Skrzydła Szpitalnego nie poradziłby sobie w przeciągu pięciu minut. I nawet jeśli wiedziała to wszystko, to nie oznaczało to, że martwiła się nawet odrobinę mniej. - Ale jeśli tylko poczujesz coś jeszcze, co by cię niepokoiło, to daj mi znać, dobrze? Pani Whitehorn siedzi tylko parę metrów od nas, na pewno by się tobą zajęła. - Perpetua mogła nie być ich opiekunką - nad czym Sheenani ubolewała, bo pewna była, że znalezienie drugiej tak ciepłej i łagodnej osoby nie należało do rzeczy możliwych - ale wciąż posiadała swoje wielkie, zawsze chętne do pomocy serducho. Na pewno zajęłaby się Puchonką.
  Chociaż… O ile skutki zjedzenia ciasteczka były stresujące, tak obraz roześmianej Cassandry, z której ust wylatywały tuziny kolorowych, uroczych baniek jakoś bardzo mocno pasował do dziewczyny. Przez chwilę Sheenani zastanawiała się, czy jej przyjaciółka nie wyglądałaby znacznie naturalniej, gdyby efekt ten utrzymywał się już do końca.
  Doireann siedziała, wpatrując się w przyjaciółkę, a troska mieszała się a jej twarzy z odrobiną rozczulenia. No, nie sposób było się nie uśmiechnąć. Walker była chodzącym słoneczkiem.
  - Albo żarty, albo ktoś wie, że musisz te swoje talenty poodkrywać. - Mruknęła, kiedy tak trzymała karteczkę w rękach. Jasnowidzenie istniało, nawet jeśli bardzo nie pasowało to do światopoglądu Doireann. Niektóre wróżby podobnie - miały sens i przepowiadały rzeczy trafnie. Nie mogła jednak traktować papierku wyciągniętego z ciasteczka na poważnie. W innym przypadku musiałaby pewnie przejmować się każdym jednym horoskopem, a była zajęta zamartwianiem się naprawdę wieloma rzeczami.
  Teraz, na przykład, martwiło ją, że już wystarczająco długo nie sprawdzała, co dzieje się przy Ślizgońskim stole. Mało dyskretnie wyciągnęła więc swoją szyję, zerkając w stronę, gdzie królowała zieleń. - Cassandro, pamiętasz te moje listy z Arabii? - Zagadnęła ją bez większego zastanowienia.

@Cassandra Walker
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariel D. H. Dickson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 11
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 149
C. szczególne : Dziewczęce rzęsy, pieprzyki na lewej stronie twarzy i ciele, piegowaty nos, wiecznie nieobecne spojrzenie
Galeony : 23
  Liczba postów : 36
https://www.czarodzieje.org/t20726-ariel-dante-horace-dickson
https://www.czarodzieje.org/t20729-poczta-ariela#657948
https://www.czarodzieje.org/t20727-ariel-d-h-dickson
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPon Wrz 06 2021, 15:24;

Ceremonia przydziału: 2
Ciastko: 5, E → jem mydło i wyrasta mi lemurzy ogonek.

Ilość otaczających mnie nowości budzi mój zachwyt i jednocześnie trochę mnie przytłacza. Chciałbym wszystkiego dotknąć, wszystko zobaczyć z bliska, zwiedzić cały zamek najlepiej w jeden wieczór, ale wiem, że nie mogę sobie na to pozwolić. Ta chęć sprawia, że stojąc, przytupuję w miejscu, szukam czegoś po pustych kieszeniach, poprawiam dziwaczną tiarę; ręce świerzbią mnie, żeby zaczepić stojącą przede mną rudą dziewczynę, ale zanim cokolwiek robię, kolejny element magicznej szkoły przykuwa moją uwagę i zupełnie o tym zapominam. Podróż pociągiem minęła szybko, właściwie jakbym teleportował się pierwszy raz w życiu. Miałem szczęście, bo deszczowa pogoda i stukot kół uśpiły mnie w mgnieniu oka, odpłynąłem w niebyt i obudzono mnie kiedy byliśmy już na miejscu. Nie zdążyłem przez to poznać nikogo, ale nie jest mi szczególnie żal, będę mieć na to cały rok. Zresztą w podróży zawsze kiepsko mi to wychodzi, za oknem dzieje się tak wiele interesujących rzeczy, że zawsze co chwilę gubię albo wątek, albo słowa. Potem wszystko dzieje się szybko – to dobrze. I tylko kolejka do tiary przydziału doprowadza mnie do szaleństwa.
Kiedy w końcu udaje mi się dostać na zaszczytne miejsce na środku sali, a czapka zakrywa mi widok na cały świat, jestem już na skraju wytrzymałości. Usadowiony na niewygodnym krześle, macham nogami jakbym dalej miał pięć lat. Nawet nie jestem tego świadomy. Zamykam oczy, ale myśli nie chcą się uspokoić. Głos tiary przemawiający do mnie z wnętrza mojej prywatnej czaszki rozprasza mnie niesamowicie, plączę się w swojej własnej głowie i mam ochotę krzyczeć. Nie słucham jej, nie potrafię wytrzymać tego monologu. Czemu trwa to aż tak długo? „Ravenclaw”, słyszę w końcu i sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. W Ravenclawie była kiedyś moja mama, więc powinienem się cieszyć, ale coś podpowiada mi, że ani trochę nie będę tam pasować. Tak jak gdziekolwiek indziej.
Jestem zdezorientowany kiedy blondwłosa nauczycielka ściąga mi z głowy czapkę, z nieco naburmuszoną miną zeskakuję z wysokiego krzesła i biegnę do swojego stołu, zbijając po drodze piątki ze starszymi Krukonami. Ostatecznie uśmiecham się od ucha do ucha, bo najważniejsze jest to, że w końcu tutaj jestem i przez następne miesiące nie muszę myśleć o swoim rodzinnym domu.
Chcę zasiąść do kolacji, ale zastygam z łyżką pełną ziemniaków w ręku kiedy dostrzegam odznakę siedzącego naprzeciwko starszego chłopaka.
OJA, pan jest prefektem? — wołam do @Darren Shaw. — Moja mama też była prefektką w Ravenclawie jak jeszcze chodziła do Hogwartu – chwalę się bez oporów, bo o mamie mógłbym mówić bez końca, chociaż większość historii jest zmyślona, bo wcale nie znam jej zbyt dobrze. Ktoś szturcha mnie w bok, mówiąc, żebym się pospieszył, a ja bez zastanowienia chcę nałożyć mu/jej te nieszczęsne ziemniaki na talerz, tyle że robię to zbyt agresywnie i część ląduje na czarnej szacie. Marszczę brwi i bez słowa nabieram nową łyżkę, która tym razem ląduje na moim własnym talerzu.

(gdyby ktoś miał ochotę oberwać ziemniakami to zapraszam @Ravenclaw)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 516
  Liczba postów : 1526
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPon Wrz 06 2021, 15:59;

Siedział, ze stoickim spokojem przyglądając się miotającej dookoła, rozsypującej frytki i paplającej prawie bez przerwy na oddech Rutce i nie do końca nadążając za jej słowotokiem, w który próbował się wbić z jakąś odpowiedzią, ale nie było to łatwe. W końcu wykorzystał moment, w którym siostra po prostu musiała przełknąć ślinę i zamknęła paszczę na ułamek sekundy.
- Rutka... nie czeźnij, tylko ten, musisz się wyluzować - polecił, kładąc jej dłoń na ramieniu jakby uspokajającym gestem - Daj sobie czas, widzisz, Hope czekała sześć lat, ja też nie dostałem się do drużyny od razu. Musisz być najlepszą wersją siebie i uzbroić się w cierpliwość, aż Moe dostrzeże drzemiący w tobie potencjał i weźmie cię pod swoje lwie skrzydła, żebyś u jej boku mogła zostać prawdziwą latawicą. - kontynuował, ważąc słowa niczym wielki mędrzec, dzielący się tajemną wiedzą ze swoimi uczniami. Z całego tego pierdoolenia nie zarejestrował pojawienia się przy stole nowej osoby aż do momentu w którym niespodziewanie dostał w czoło zwiniętą w kulkę karteczką i podniósł wzrok na dołączającą właśnie do ich wspaniałego grona Marlę. Brutalne słowa krytyki wobec jego aparycji mało go obeszły, a w dodatku nawet nie wiedział, o czym ona mówi, bo był przekonany, że prezentuje się zupełnie zwyczajnie.
- Szanuję twoją opinię Marla, ale mam ją w dupie, zwłaszcza że sama wyglądasz jakbyś jeszcze nie doszła do siebie po ostatnim dniu świętego Patryka - skwitował beznamiętnie, wzruszając ramionami, i zaczął mozolnie odwijać skrytą w kulce wróżbę - Każdy krok zostawia ślad - oświadczył, nawet nie próbując przekrzyczeć pięciu innych głosów, które w tym czasie mówiły jednocześnie. - Tak, tak. Trzeba iść powoli, a dojdzie się do celu - dodał, święcie przekonany o prawdziwości tych słów, po czym z namaszczeniem sięgnął do rutkowego talerza, by kolejne pięć minut przeżuwać frytkę z wyrazem twarzy tak obojętnym, jakby właśnie zamiast kolacji zażywał pocałunku dementora. Ożywił się nieco, kiedy okazało się, że Marla potrafi dłońmi rysować jakieś neonowe ślady.
- Narysuj mi tu ten... taki ten - poprosił, podtykając jej swoje przedramię pod ręce i nie precyzując już nigdy, co dokładnie miał na myśli, po czym, pozostawiając kwestie kreatywne dziewczynie, wsłuchał się na chwilę w dyskusję Gryfonek o nowej dyrektorce. Odejście Hampsona i zmiana, jaka nastąpiła na jego stołku, nie budziła w nim absolutnie żadnych emocji i prawdopodobnie byłoby mu to wszystko jedno nawet gdyby nie siedział przyćpany ciastkiem.
- Medytacje by się nam wszystkim przydały... w końcu jakaś cisza, spokój, mógłby się człowiek trochę zrelaksować... - skomentował obawy Marli, resztę konwersacji puszczając mimo uszu, i przymknął powieki, jakby sam zaraz miał zamiar oddać się wielkiej podróży w głąb siebie - W Stanach jest fajnie. Lubią tam Irlandczyków. Marla, Rutka, też musimy tam pojechać - dodał bez cienia ekscytacji w głosie, i odetchnął głęboko, napawając się cudownym uczuciem wypełniającego go od środka spokoju.

@Ruth Callahan @Marla O'Donnell @Hope U. Griffin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassandra Walker

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, kolczyki w uszach i pomalowane usta
Galeony : 90
  Liczba postów : 101
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20561-relacje-cassie#650351
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPon Wrz 06 2021, 18:29;

Nie rozumie, co może oznaczać wróżba z jej ciastka: ""Twoje ukryte talenty znajdą drogę, by objawić się światu." Jednak szybko to się wyjaśnia. Chociaż z początku Cassandra nie przywiązuje dużej uwagi do nagłego przypływu energii, która przechodzi przez jej ciało niczym przyjemne rażenie prądem, to coś na pewno się zmieniło.
- Właściwie czuje się znakomicie.- Oznajmia przyjaciółce, zauważając, że już nie bełkocze, a bańki z jej ust znikają niczym za pomocą jakiegoś zaklęcia. - O, widzisz, nie było czym się martwić. - Dodaje, nadal czując dziwny posmak w ustach, jednak już bezpiecznie może sięgnąć po kielich i napić się soku dyniowego, nie martwiąc się o dodatkową piane w ustach.
Na pewno, gdyby zaistniała taka potrzeba Pani Whitehorn pomogłaby, szkoda, że już nie piastuje stanowiska opiekunki Hufflepuffu. Za to pojawił się nowy pan z jakiegoś chyba egzotycznego kraju.
- Myślę, że mam w sobie dużo mocy. Może spróbuje coś po czarować? - Cassie szuka obiektu, na którym mogłaby przetestować, jak wydaje jej się nową moc, jaką zyskała dzięki niebieskiemu ciasteczku. Intuicja jej podpowiada, że nie musi używać różdżki. Nie zwraca uwagi na dziwne zachowanie Doir, która spojrzenie co rusz kieruje w stronę ślizgońskiego stołu. Wypatrując... No właśnie kogo? Chyba nie tego wrednego Clearwatera.
- A pamiętam. Zapomniałam Ci odpisać. - Odpowiada, nie poruszając szczególnie tematu ojca, zaraz to przechodząc do treści listów. - Mówiłaś, że mieliście pappary, kolorowe piękne stroje jak dla księżniczek i upalną pogodę. No i wspominałaś coś o Eskilu? Miałam wrażenie, że źle przeczytałam. - Od razu wraca do wspomnień, gdy pierwszy raz spotkała Eskila, a ten zachował się jak dupek, niemal doprowadzając Walker do płaczu. Zresztą najbardziej niepokojące są te niby plotki o Eskilu i Dori, a właściwie chyba już nie takie plotki.

@Doireann Sheenani
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 745
  Liczba postów : 2034
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPon Wrz 06 2021, 19:02;

Kostka: Jakiegoś głuptaska muszę znaleźć, ale to tam do rozegrania potem

  Początek roku szkolnego dla Darrena był dość... burzliwy. Nie spodziewał się takiej plagi pierwszorocznych - a i zachowanie innych młodych uczniów było dość "luźne". Być może dwanaście miesięcy temu popis twardej ręki profesor Dear szybko ostudził nastroje krukońskich rozrabiaków, w tym roku było jednak zupełnie inaczej. Próżne były próby Shawa, który chciał okazać nieco wsparcia w okiełznaniu tego jedenastoletniego żywiołu swoim współprefektkom z kruczego domu, Jess oraz Alise. W końcu się jednak poddał - dzieciaki i tak go nie słuchały, a czarną, prefekciarską robotę odwalał już rok temu. Teraz czas, żeby dziewczyny zbierały doświadczenie w zarządzaniu nieletnimi, Shawowi pozostało zaś machanie lub unoszenie dwóch kciuków do każdego nowego Krukona, który pojawiał się przy stole jego domu.
  Na szczęście, wszystko uspokoiło się nieco po zakończeniu Ceremonii Przydziału i napełnieniu półmisków przeróżnymi potrawami przygotowanymi przez hogwarckie skrzaty domowe. Darren nałożył sobie porcję pieczonych ziemniaków, pasztecików dyniowych - wstręt do dyni z czasu poprzedniej Nocy Duchów już mu minął - oraz sałatki z jabłek i marchewek. Musiał w końcu zostawić miejsce na deser, nawet jeśli po powrocie z Arabii Grzywka rozpieszczała go pod względem słodkości.
  - Serwu-uuus. Ano jestem. A co, chcesz przymierzyć? - pomachał do @Ariel D. H. Dickson Shaw po przełknięciu kęsa pasztecika, stukając palcem w kawałek metalu z herbem Hogwartu - O popatrz - uśmiechnął się w odpowiedzi na mały kawałek rodzinnej wiedzy uzyskanej od siedzącego naprzeciw smyka - Jestem Darren - przedstawił się, wyciągając rękę nad stołem w stronę świeżo upieczonego Krukona, drugą dłonią dbając o to, by rękaw nie wylądował mu w wazie z jarzynową.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 134
  Liczba postów : 195
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPon Wrz 06 2021, 20:54;

Jeśli sądził, że ten dzień może być jeszcze normalnym, to Ruby skutecznie utwierdzała go w przekonaniu, że nie mógł! Nawet nie wiedział, czy powinien śmiać się, czy płakać, więc roztropnie nie robił nic. Ot, stał dokładnie w tym samym miejscu, zastanawiając się, jakie jeszcze absurdy przyjdzie mu dzisiaj znosić i Merlin mu świadkiem, że choć wyobraźnie posiadał bujną, na żaden konstruktywny pomysł nie mógł wpaść. W przeciwieństwie do Gryfonki, on nie rozglądał się po ludziach. Nie musiał widzieć ich szerokiego uśmiechu na ustach, którego zapewne stał się powodem. Po co mu to?
- Ej, spokojnie, bo zaraz jeszcze coś gorszego się stanie - stwierdził, nieco zmęczonym tonem, Nie ma co się dziwić, że taka nuta zabrzmiała w jego głosie. Miał za sobą naprawdę parszywy dzień, który jak widać, nie dobiegł jeszcze końca i wiele jeszcze rzeczy mogło się wydarzyć po drodze. Jak na przykład... Nie zdążył zareagować, bo dziewczyna już rzucała zaklęcie, prawie go podpalając. Po chwili, na szczęście, poczuł jednak przyjemne ciepło, które było skutkiem zaklęcia osuszającego. Nawet przez chwilę dzięki temu kompletnie zapomniał o tym, co miało miejsce jeszcze kilka minut temu - Dzięki wielkie - powiedział od razu, kiedy uchylił ponownie powieki.
Nawet udało mu się nieco zaśmiać, kiedy wspomniała o tym, że lepiej prezentuje się z plamą na ubraniu! Jakby odruchowo spojrzał na swoją szatę i pokręcił z niedowierzaniem głową. - Faktycznie, czerwony naprawdę dobrze kontrastuje z czarnym - przyznał w końcu, dalej się przy tym uśmiechając. Co miał innego zrobić? Krzyczeć na nią za to, że rozlała na niego zupę? Wiedział, że prawdopodobnie znaczna większość ludzi właśnie tak by zrobiła, ale dla niego nie miało to znaczenia. Może miała tak samo parszywy dzień, jak i on? Po co miał jej jeszcze dokładać, skoro nic większego się nie stało? Ostatecznie szatę zawsze mógł wyprać i pewnie nie pozostanie po tym incydencie nawet jeden ślad, nie licząc ich własnych wspomnień. To o nią martwił się bardziej, bo jej upadek naprawdę wyglądał nie najlepiej.
- Jesteś pewna, że nic ci nie jest? Zawsze można przyłożyć lód, albo mógłbym poprosić Aurorę, żeby na to zerknęła - zapewnił ją, przekonany, że siostra byłaby zachwycona, mogąc się kimś zająć. Uwielbiała w końcu uzdrawianie. Na pewno wizja pomocy Ruby byłaby dla niej wyjątkowo ciekawą perspektywą.
Usiadł z powrotem na ławce, obok Gryfonki, czyli praktycznie w tym samym miejscu, które zajmował dotychczas. Rozglądał się bez większego zaangażowania po wielkiej sali. Jakoś chwilowy przejaw radości go opuścił, więc westchnął głośno. Po chwili usłyszał słowa Ruby, co spowodowało, że zerknął na nią kątem oka.
- Twój też jest beznadziejny? - zapytał, choć w zasadzie nie potrzebował żadnego potwierdzenia. Widać to było wyraźnie po tym, jak mocno dziewczyna przygasła. W myślach już się ganił za to, co chciał za chwilę zrobić, ale nie miał innej opcji. Przecież nie mógł jej zostawić w takim stanie, nie? - Dobra, dawaj. Po tym, jak mnie oblałaś zupą, należy mi się wyjaśnienie, co cię tak zirytowało w ciągu dnia - oznajmił jej. Wykorzystał swój wzrost i długość ramion, by sięgnąć do jednej patery, na której znajdowały się różnego rodzaju słodycze. Złapał dwie babeczki (oczywiście czekoladowe, bo jakże by inaczej...) po czym szturchnął Ruby w ramię i podał jej jedną z wyczekującym wyrazem twarzy. - No więc? - ponaglił ją, już zajęty odwijaniem swojej z papierka, by po chwili złapać dużego gryza. Czekolada naprawdę była dobra na wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emrys A. R. Landevale

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 145
C. szczególne : Rzadko się uśmiecha, jeszcze rzadziej śmieje; ma na nadgarstku małą bliznę ugryzieniu gnoma
Galeony : 52
  Liczba postów : 37
https://www.czarodzieje.org/t20450-emrys-a-r-landevale
https://www.czarodzieje.org/t20484-emrys-a-r-landevale#647515
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyWto Wrz 07 2021, 20:07;


Ceremonia przydziału: 3

Wzruszył ramionami, bo z pewnością nie chciał się kłócić o poziom epickości, kiedy nie mieli do tej rozmowy żadnych rozstrzygających miar - w cezarowym głosie pobrzmiewała zresztą jakaś nuta, która zamknęła Emrysowi usta. O wiele łatwiej było mu się skonfrontować z wcinającą się dziewczynką niż z przerastającym go o głowę chłopakiem; jej energia była dla niego zresztą bardziej przewidywalna i wbrew pozorom przystępniejsza.
- Moi rodzice też noszą wielkie imiona. I ja wiem, że zasłużę i będę miał kiedyś własną kartę czekoladowej żaby, mam na to cały plan - odparł dziewczynce, unosząc się w głośnym szepcie, z uczuciem piekących uszu, bo wcale jeszcze nie wiedział, w jaki sposób to osiągnie, nawet jeśli wiedział, że osiągnie. Dał się więc łatwo rozproszyć Oliverowi, automatycznie próbując zrobić krok w bok, gdy jasnowłosy gaduła wciskał się pomiędzy niego a Cezara, ale osiągnął jedynie nastąpnięcie na czyjś skraj szaty.
- Jeśli jest sławnym aktorem, to czemu uczy? - zainteresował się wcale nie złośliwie, marszcząc brwi i próbując zrozumieć tę nieścisłość. - Mój tata mówi, że w szkole kończą tylko ci, którzy nie mają szans na większą karierę. Poza nauczycielami prawdziwych przedmiotów, jak zaklęcia czy eliksiry - wytłumaczył, wcale nie mając wyrobionego zdania na ten temat, ale skoro Cadeyrn Landevale tak twierdził, to musiała być to prawda. Wspiął się więc na palce, by dojrzeć lepiej profesorów i stwierdził, że w ogóle część kadry nie miała bród ani okularów, jak często bywało na przedstawieniach poważnych czarodziejów w książkach, toteż niezbyt wyróżniali się spośród starszych uczniów Hogwartu. Na ciekawostkę dorzuconą przez Caesara zaraz skrzywił się zdegustowany, opadając z powrotem na pięty. - Nagich ludzi? Ewww.
Nie mógł jednak dowiedzieć się niczego więcej - czy były to zajęcia obowiązkowe? Czy było to legalne? - bo chłopiec wywołany został na środek Wielkiej Sali. Emrys z napięciem liczył w głowie, jak wiele czasu Cezar przesiedział na stołku nim Tiara wszem i wobec ogłosiła jego przynależność do domu Godryka. Kolejka szła dosyć sprawnie, nim się obejrzał dziewczyna o chłodnym spojrzeniu wędrowała do stołu Ravenclaw, a Oliver mianowany został Puchonem. I w końcu nadeszła pora na niego samego. Świadomy dziesiątek par oczu wyczekująco wpatrujących się w jego osobę, zasiadł na wysokim stołku. Tiara znalazła się na jego głowie, opadając nieco na oczy - więc je zamknął, by lepiej wsłuchać się w głos kapelusza. Nie do końca wiedział, czego się spodziewać, być może szczegółowych pytań, jak z tych wszystkich quizów, które wypełniał, być może jakiegoś testu? Im dłużej jednak siedział na stołku, tym bardziej się rozluźniał, gdy we wnętrzu czaszki zaczęły rozbrzmiewać przeróżne komplementy, łechtające emrysowe ego. Jaki to był rozsądny, jaki bystry, a i ambicji w tym wszystkim wcale mu nie brakowało - przecież wiedział, że musiał być kimś wielkim. Gdy wreszcie radosny okrzyk "RAVENCLAW" poniósł się po Wielkiej Sali, z prawdziwym uśmiechem zeskoczył ze stołka, zapominając już praktycznie o nowych znajomych, bo przecież witany był oklaskami i wiwatami większymi niż ktokolwiek dotąd. Z buzią trochę czerwoną od emocji opadł na skraj ławy, naprzeciwko Hastingsów.
- Co wam mówiła Tiara? - zapytał od razu, ciekawy, czy wszystkim pierwszorocznym opowiadała podobne rzeczy, czy może faktycznie w jej komplementach kryły się wielkie nadzieje na jego przyszłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 802
  Liczba postów : 1935
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyWto Wrz 07 2021, 21:12;

Kostka dla nauczycieli: 3

  Dopiero teraz dopadało go to zmęczenie, które odpuściło mu w trakcie poranka. Całkowicie zamulił w pociągu, czytając jedną z książek, które wziął na podróż. Nie teleportował się – tym razem było zbyt dużo pierwszorocznych, których trzeba było w razie czego upilnować, aby pozwolić sobie na komfort przemieszczenia się z jednego miejsca na drugie tak szybko. Musiał się w jakiś sposób ocucić – a z tego wszystkiego nie wziął nawet ze sobą termosu z kawą. Jakim wspaniałym ratunkiem był wózek ze słodyczami, przy którym były również napoje. Z wdzięcznością poprosił o naprawdę dużą porcję tego pobudzającego napoju bogów, który dopijał jeszcze w drodze do szkoły. Na całe szczęście powóz, do którego wsiadł był pusty i nie miał zamiaru się zastanawiać czy była to kwestia przypadku czy braku chęci dojeżdżania do szkoły z belfrem.
  W tym roku szkolnym wiele miało się zmienić – a największym szokiem była posada dyrektorska, bowiem profesor Hampson postanowił (według oficjalnych źródeł) zrezygnować. Nie to, żeby miał po nim płakać – w większości przypadków nie zgadzał się z jego osądami, a jego logika przyprawiała go o gęsią skórkę. Nie będzie tęsknił, nawet nie mógł tu mówić o żadnym sentymencie. Ot, miał nadzieję, ze będzie to zmiana na lepsze. Był w Wielkiej Sali dość szybko, dlatego też usiadł na swoim miejscu kiedy trwało jeszcze spore zamieszanie. Widział rzecz jasna @Perpetua Whitehorn ochoczo dyskutującą z @Huxley Williams i oczywiście nowym w szkole @Oberon Lancaster, dlatego też uprzednio przywitał się z nimi podając panom rękę, a jeszcze wcześniej przytulając uzdrowicielkę. Nie przeszkadzał im jednak, najwyraźniej bardzo zajętych tematem powrotu Puchona do szkoły. Poza tym całkiem dobrze czuł się we własnym towarzystwie i musiał się otrzeźwić. Kawa, kawa i jeszcze więcej kawy. Będzie chyba musiał porozmawiać z Sam na temat skutków niewyspania przed ważnymi wydarzeniami.
  Było jeszcze coś co zwróciło jego uwagę – siadająca wkrótce na stołku dyrektorskim kobieta. Nie przyglądał się jej z ciekawością, bo nie miał tego w zwyczaju, ale co jakiś czas pobieżnie zerkał w jej stronę. Na razie bardziej interesowała go ceremonia przydziału, którą to oglądał z zainteresowaniem, szybko orientując się jak wielu pierwszorocznych mieli w tym roku. Na dodatek tak wielu z nich trafiło do Ravenclawu. Oznaczało to co najmniej dwa razy tyle więcej pracy, ale prawdopodobnie prefekci powinni sobie z nimi poradzić. Ekstremalnymi przypadkami zajmie się on. Dopiero kiedy nowa dyrektor wyszła na środek zaczął obserwować ją czujnie i słuchać każdego z jej słów. Zdawała się być perfekcjonistką i z jego perspektywy to dobrze, poza tym uczyła niegdyś obrony przed czarną magią. Nie kojarzył jej, więc prawdopodobnie nie było to za jego czasów. Tak czy siak wysłuchał ich do końca, a później zaczęła się uczta, na której jak zwykle nie zjadł praktycznie nic – mimo smakowicie wyglądających dań i deserów. Może później.
  Minęło kilka minut, kiedy w Sali rozpoczął się nieco większy gwar i zmiany miejsc. Każdy rozmawiał z każdym, ale taki to był już urok tej imprezy. Wstał ze swojego miejsca i powoli zszedł z nauczycielskiego podestu podchodząc do stołu Krukonów i witając się najpierw z nowymi prefektami @Jessica Smith i @Alise L. Argent, gratulując im stanowisk, a później z @Darren Shaw również chwaląc go za naczelną prefekturę. Zamienił jedno-dwa słowa z bardziej zainteresowanymi uczniami, w międzyczasie też będąc świadkiem sprzeczki na końcu stołu w której zainterweniował – z racji starszego wieku chłopców – groźbą wrzucenia ich na szlaban do profesora Craine’a co skutecznie uciszyło obojgu. Zaproponował im też zmianę miejsc, co skutecznie miało zapobiec dalszemu zaognianiu się konfliktu. Czuł na sobie wzrok dyrektorki, ale poza chwilowym spotkaniem się z nią spojrzeniem niewiele sobie z niego zrobił. Była człowiekiem jak każdym innym, a na autorytet trzeba było sobie zapracować.

______________________


Magic gives you a lot of choices
- most of them are bad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanael O. Whitelight

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Niezwykle jasne i mocno pomalowane oczy, styl vintage, taneczna gracja przy każdym ruchu, wiecznie perfekcyjnie pomalowane paznokcie
Dodatkowo : Prefektka, metamorfomagia
Galeony : 374
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t19962-nanael-o-whitelight#612606
https://www.czarodzieje.org/t20214-now-or-never#628807
https://www.czarodzieje.org/t19963-nanael-o-whitelight#612607
https://www.czarodzieje.org/t20225-nanael-o-whitelight-dziennik#
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyWto Wrz 07 2021, 21:15;

Prefektowanie: 4 -> 2

Od dawna nie przejmowała się już zbyt mocno hogwarckimi uroczystościami, które w gruncie rzeczy przebiegały bardzo podobnie... ale tym razem musiało do niej dotrzeć, że to jej ostatnie rozpoczęcie roku. Ostatni raz oglądała Ceremonię Przydziału i ostatni raz słuchała powitania w tym niesamowitym zamku. Fakt faktem, rozpoczynała swój ostatni rok z przytupem, bo z dumnie przypiętą do piersi odznaką, wysłaną może jeszcze przez Hampsona, ale najwyraźniej respektowaną również przez nową dyrektorkę Wang. I Nanael naprawdę nie potrzebowała żadnych dodatkowych poleceń, by czuć się w obowiązku już od pierwszej chwili, od pierwszego wieczora, przybrać nową rolę i pełnić funkcję prefektki Slytherinu tak dobrze, jak tylko będzie w stanie.
Szybko okazało się też, że całkiem słusznie przyglądała się młodym Wężom, bo kiedy tylko na uczcie zaczęło się nieco towarzystwo rozluźniać, to zobaczyła jak kilku knypków z oznaczonymi zielenią szatami przedziera się w stronę Krukonów... I stamtąd wystarczył już tylko jeden błysk charakterystycznego opakowania, by Nanael domyśliła się, że ktoś zaplanował dowcip, który definitywnie nie powinien mieć miejsca.
- Na litość merlinowską! - Syknęła do chłopców, przystając obok nich i różdżką szybko przyzywając do siebie jeszcze zamkniętą paczkę łajnobomby. Mogła tylko dziękować w duchu, że opakowanie nie było rozerwane i nikt nie mógł poczuć nieprzyjemnego zapachu tej głupiej zabawki. Przegoniła towarzystwo, starając się zapamiętać na kogo trzeba uważać, a potem zorientowała się, że stoi przy Krukonach i trzyma skonfiskowaną łajnobombę. - Och, przepraszam - wyrwało jej się, gdy odnalazła spojrzeniem znajomą twarz. Przysunęła się nieco do @Jessica Smith, zerkając na jej odznakę. - Nowe obowiązki przypominają o sobie już od pierwszej chwili, huh? - Zagadnęła ją lekko, nie chcąc uciekać w popłochu, by nie wyglądać niepoważnie.

______________________



Sometimes silence can seem so loud
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 727
  Liczba postów : 1104
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptySro Wrz 08 2021, 03:02;

Żegnam się póki co z dwójką Gryfonów, by przejść do dalszej części całej imprezy. Przechodzimy we trójkę przez Wielką Salę, by radośnie usiąść na wybranych miejscach oczywiście zarówno ja, jak i Oberon, rzucamy się nierozważnie na ciastka, zwyczajnie nie podejrzewając, że mogą być w niej ukryte jakieś bardzo nierozsądne czary. - Co? - pytam kiedy Perpetua śmieje się do mnie wesoło, chyba nie z czystej radości, a Oberon próbuje to robić dość nieudolnie. - A Ty co? Zatkało Cię ze wzruszenia, że tak świetnie się prezentuję? - mówię do nietypowo milczącego przyjaciela. Perpa świergoli o każdym uczniu po kolei, ja zaś odwracam się ku swoim Gryfonom, gdzie właśnie moja własna prefektka ziała ogniem na resztę. - O tak, młody półwil mnie uwielbia - komentuję ironicznie słowa Perpetuy, bo on naprawdę za mną nie przepada, szczególnie porównując go do innych podopiecznych, którzy raczej mieli o mnie dobre zdanie.
Uśmiecham się również na powitanie do całej reszty - zarówno mojego nowego asystenta @Felinus Faolán Lowell jak i @Alexander D. Voralberg kiedy podchodzi do mnie i wyciąga dłoń. Trwa ceremonia przydziału i na jakiś czas zaprzestaję ploteczek z moimi przyjaciółmi. Za to radośnie klaszczę podczas gdy wszystkie pierwszaki zostają przydzielone do domów. Oczywiście najgłośniej kiedy takie smerfy jak @Ruth Callahan czy @Caesar U. Badcock trafiają do najlepszego stołu na całej imprezie - mojego, czerwonego.
Aż nie bardzo wiem na czym się skupić - podrywaniu Perpy (zawsze bardzo ważna sprawa, ale chyba nie dziś), patrzeniu na gryfoński stół gdzie dla odmiany robiło się zbyt głośno i gwarnie, czy może na nową dyrektorkę. I to jest chyba dobry wybór po po tym jak przepytywała Felinusa, który sprawnie uniknął mówienia o tym co jeszcze osiągnął w tamtym roku (np. zawieszenie), zadała mi takie samo pytanie. Unoszę lekko brwi. Czyżby była ukrytą fanką uzdrawiania, że akurat nas pytała o takie sprawy akurat mnie i mojego podopiecznego?
- Choroby nieuleczalne, głębsze rany, eliksiry lecznicze. Dla pierwszaków - podstawy jak zwykle - mówię prędko kiedy pyta mnie o to jaki mam plan na ten rok, wymieniając to co w mojej opinii zbyt mało trenowałem podczas lekcji. Oczywiście nie tylko to, ale nie będę jej tłumaczył po kolei wszystkiego jaki mam harmonogram zajęć. Unoszę brwi na pytanie jakim jestem nauczycielem. Chyba gołym okiem widać, że nie biję uczniów po łapskach i nie jestem zbyt sztywny. - No cóż, staram się przyjaźnie podchodzić do wszystkich, chociaż bywam surowy, kiedy trzeba - udzielam dość lakonicznej odpowiedzi, bo bardzo trudno mi opowiadać o sobie. Patrzę na stół Gryfonów oraz całą ucztę przed sobą, zastanawiając się czy mogę już wrócić do reszty zajęć.

@Perpetua Whitehorn  @Oberon Lancaster

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jenna Hastings

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 145
C. szczególne : Piegi; jasne, przenikliwe oczy; spojrzenie zbyt poważne jak na jej wiek. Bardzo rzadko się uśmiecha, a jej słownictwo jest zaskakująco rozbudowane.
Galeony : 108
  Liczba postów : 133
https://www.czarodzieje.org/t20652-jenna-hastings#654948
https://www.czarodzieje.org/t20720-poczta-jenny-hastings#657820
https://www.czarodzieje.org/t20722-jenna-hastings-relacje#657833
https://www.czarodzieje.org/t20653-jenna-hastings#654950
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyCzw Wrz 09 2021, 16:36;

Jenna zmarszczyła brwi. Niby karty z czekoladowych żab były fajne, ale czy naprawdę takim szczytem ambicji było znalezienie się na nich? Popatrzyła na Emrysa w zamyśleniu, ale nie mówiła już nic więcej. Christian został wywołany i poszedł do Tiary, ale Jennie nie było dane dużo czasu na przygotowanie się mentalne na własną kolej. Kiedy się mijała z kuzynem, poczuła bijące od niego wsparcie, ale niewiele jej to pomogło. Jeszcze bardziej się zdenerwowała. A co będzie jeśli ona nie trafi razem z nim do wymarzonego domu? Przyglądała się wszystkim stołom i ten w niebiesko-brązowych barwach przemawiał do niej najmocniej. Ludzie tam wyglądali najsensowniej. No, jeszcze zielono-srebrni przypadli jej do gustu, ale gdyby miała trafić do gryfońskich krzykaczy... ugh. Nie wiedziała, czy potrafiłaby to znieść.
Usiadła na stołku, a Tiara opadła jej na oczy, po czym zaczęła... mówić. I mówić. I mówić. Część wyraźnie, część nie, a Jenna coraz bardziej się denerwowała, że nie usłyszy czegoś ważnego, przegapi pytanie, które rozstrzygnie o wszystkim. Usłyszała coś o wygórowanych ambicjach i o wiążącym się z tym niebezpieczeństwie, o gryfońskich predyspozycjach do... łamania zasad? Co? Nie, chyba się przesłyszała. O pracowitości, o pociągu do nauki...
Dziewczynce zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Nie wiedziała, do czego Tiara właściwie zmierza, bo z tego, co usłyszała, pasowała po trochu do wszystkich domów. Potem mówiła coś o absolwentach, porównywała niektóre z ich cech, do jej własnych i w ogóle tak się rozgadała, że Jenna myślała, że dłużej już tu nie usiedzi. Miała wrażenie, że trwało to wszystko wieczność, aż wreszcie padł wybór na Ravenclaw, a dziewczynka nie była pewna, czy te słowa rzeczywiście wybrzmiały, czy to jedna z kolejnych dywagacji Tiary. Na szczęście wiwat niebieskiego domu rozwiał jej wątpliwości, ale dziewczynka i tak poczuła sie bardzo nieswojo. Niby chciala trafić właśnie tu, ale siadała koło Christiana, czując, jak targają nią sprzeczne uczucia.
- Chyba nie jesteśmy tak całkiem podobni - szepnęła do @Christian Hastings. - Ciebie przydzieliła natychmiast, a mnie tak koszmarnie długo...

Kiedy naprzeciwko usiadł @Emrys A. R. Landevale i zadał pytanie, Jennie lekko zaróżowiły się policzki. Nie chciała zdradzać całego przebiegu przydziału, ale cos odpowiedzieć musiała.
- Przede wszystkim mówiła bardzo dużo. - rzuciła oszczędnie. - Myślę, że tak potężny artefakt mógłby decydować szybciej.

Kiedy już wypadało jeść, Jenna sięgnęła po czerwone ciasteczko, zupełnie nie spodziewając się, że może być to ciasteczko magiczne. Rozłamała je, żeby zobaczyć, co jest w środku, a potem uraczyła się wypiekiem o truskawkowym smaku.
- "Każdy krok zostawia ślad" - przeczytała na głos, pokazując Christianowi napis. - Czyli wszystko, co robimy, ma znaczenie? Myślisz, że o to chodzi? Ja... O-och! J-jak pali!
Dosłownie. Z jej uszu i nosa buchnął dym. Dziewczyna sięgnęła szybko po puchar z sokiem dyniowym, popijając obficie, ale dymienie nie ustało.
- N-nie polecam tych czerwo... o... o...
Zdawało się, że Jenna zaraz kichnie, ale niespodziewanie, zanim zdążyła zasłonić twarz dłonią, z jej ust uleciał gwałtownie widowiskowy, ognisty obłok, który poleciał prosto na @Emrys A. R. Landevale.
- P-przepraszam - bąknęła Jenna, rumieniąc się mocniej i odgarniając ręką włosy. I niespodziewanie odgarnięty kosmyk zmienił barwę na neonowo niebieską. Ale Jenna tego nie zauważyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver F. Fox

Nieokreślony
Wiek : 11
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 135
C. szczególne : Nadmierna dbałość o dykcję, więc gdy się podekscytuje jego "r" może brzmieć nieco zabawnie; specyficzny, nieco niezręczny uśmiech, który prezentuje niemal cały czas; zapach jabłkowej gumy balonowej; okulary z grubymi szkłami
Galeony : 89
  Liczba postów : 171
https://www.czarodzieje.org/t20456-oliver-flynn-fox#647281
https://www.czarodzieje.org/t20461-korespondencja-olivera-f-foxa#647375
https://www.czarodzieje.org/t20459-oliver-flynn-fox#647328
https://www.czarodzieje.org/t20464-oliver-f-fox-dziennik#647383
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyCzw Wrz 09 2021, 17:10;

Tiara: 4

Ściągnął brwi, szczerze oburzony tym komentarzem Emrysa o Panu Ezrze, który przecież był najlepszym nauczycielem i aktorem na tym świecie, nawet jeśli Ollie wcale nie miał okazji być jeszcze na żadnej jego lekcji, a tym bardziej nie widział go na deskach teatralnej sceny. W swoim oburzeniu wykręcił głowę w stronę Baby, by znaleźć w jej oczach nieco siły do protestu, a może żalem wybitym we własnych tęczówkach chcąc zachęcić ją do walki o godność kogoś, kto tak miło potraktował ich nie tylko podczas warsztatów, ale też zasponsorował im przecież wizbooki.
- To na pewno miało coś super ważnego na celu... To rysowanie nagich ludzi - zapewnił, bezgranicznie wierząc w to, że Pan Ezra nie był jednym z tych zwyroli, przed którymi ostrzegał go Max i cała ta sytuacja albo była jedynie głupią plotką, albo niezwykle przemyślaną przez nauczycielka akcją, do której na pewno nie byli dopuszczani niepełnoletni czarodzieje.
Po wyczytaniu jego nazwiska uścisnął dłoń Baby po raz ostatni, uśmiechając się do niej szeroko, choć w jego głowie zakręciło się już z wątpliwości czy nadal chce być w Hufflepuffie, skoro poznany w pociągu kolega trafił już do Gryffindoru. Pierwszą myślą, jaką zdradził magicznej tiarze nie było to, gdzie on sam chciałby być, a to, że chciałby, by Baby znalazła się w tym samym domu co on i... to właśnie wywołało zażartą dyskusję między nim a artefaktem, podczas której miał wrażenie, że nie powiedział ani jednego zdania o samym sobie, a jednak Tiara bez żadnego zawahania wykrzyczała nagle "Hufflepuff". Nagła decyzja oszołomiła go na tyle, że przez chwilę siedział wciąż na przygotowanym dla nich stołku, przytrzymując Tiarę na swojej głowie i dopiero uspokojony słowami magicznego błogosławieństwa ruszył w stronę przyozdobionego w żółć i czerń stołu. Serce łomotało mu z radości i bezgranicznej wiary, że za moment obok usiądzie koło niego jego siostra, by gwałtownie rozbić się na kawałki, gdy tylko @Baby O. Macha usłyszała nazwę srebrno-zielonego domu. Spojrzał na nią tęsknię przez całą długość sali, z żałośnie szklącymi się oczami przyglądając się temu, jak ta przysiada przy tak odległym od niego stole, bo choć dopuszczał do siebie zmartwienie, że to naprawdę mogłoby się tak skończyć, dopiero teraz dotarło to do niego w pełni. Pociągnął cicho nosem, zabierając z rezerwowanego obok siebie miejsca dłoń i bez przekonania spojrzał na pojawiające się przed nim jedzenie, na które tak długo czekał, nagle zupełnie tracąc apetyt.

| Jak ktoś z @Hufflepuff ma ochotę zaczepić samotnego pierwszaka, to zapraszam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -350
  Liczba postów : 379
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyCzw Wrz 09 2021, 18:18;

.  Dziewczyna odetchnęła z ulgą, kiedy seplenienie ustało. Obeszło się bez wołania o pomoc, a i sam absolutnie nieśmieszny i bezczelny urok psikus nie przybrał w międzyczasie na sile. Raz jeszcze było po prostu dobrze, spokojnie i miło. Doireann mogła na nowo nieco się rozluźnić; tylko po to, by zaraz znów się spiąć. Kochała Cassie, ufała jej i nigdy nie miała najmniejszych wątpliwości, co do jej dobrych zamiarów. Ale Bogowie, po co to całe czarowanie?
  - Może lepiej nie? - Uśmiechnęła się naprawdę szeroko, starając się wyglądać jak najuprzejmiej. Nie chciała, by przyjaciółka pomyślała, że nie wierzy w jej umiejętności. Po prostu… Sheenani wolała jeszcze troszkę poczekać, nim wszyscy dookoła zaczną wyciągać różdżki i miotać zaklęcia na każdą stronę. - Wiesz jakie są różdżki. Zrobią coś same z siebie, podpalą i... zrobi się nieprzyjemnie. - Z każdym słowem uśmiech znikał z jej twarzy. Zawsze, ale to zawsze czuła się zażenowana, kiedy próbowała przekonać czarodzieja, by nie używał przy niej magii. Miała wrażenie, że równie dobrze mogłaby poprosić kogokolwiek, by przestał oddychać, bo czuje się niekomfortowo przez sposób, w jaki gwiżdże mu nos. Nie chodziło tutaj jednak o jakiegoś przypadkowego człowieka, a Walkerównę. Na pewno zrozumie.
  - Dobrze przeczytałaś. Ostatnio tak sobie myślałam... - Oznajmiła, obracając głowę w stronę Cass. Wyglądała przy tym na dość poddenerwowaną - jakby planowała powiedzieć jej coś bardzo, ale to bardzo ważnego. I chociaż Sheenani chciała zwierzyć się przyjaciółce, tak najwyraźniej jej mózg starał się ratować od tego, jak tylko mógł. Kiedy tylko jej wzrok napotkał siedzącego nieopodal nich pierwszaka, na dodatek bardzo smutnego, poklepała Walker po ramieniu i ruchem głowy wskazała biedaka. - Och, no zobacz tę kruszynkę. - Doireann była uratowana. Nie będzie rozmawiać o uczuciach, kiedy gdzieś tam siedziało dziecko wymagające opieki. - No zobacz, ma łzy w oczach. Chodź, nie może siedzieć sam. - Mówiła na tyle cicho, by mieć pewność, że nikt, poza Cassandrą nie usłyszy tych bardzo przejętych komentarzy. Zaraz potem wstała z miejsca, zacisnęła swoją dłoń na palcach przyjaciółki i pociągnęła ją ze sobą w stronę chłopca.
  - Hej. - Zagadnęła, kiedy tylko znalazły się bliżej niego, wskazując palcem wolne miejsce obok. - Nazywam się Doireann, a to Cassandra. Miałbyś coś przeciwko, gdybyśmy się dosiadły? - Puchonka nawet nie musiała się starać, by brzmieć przyjaźnie i spokojnie. - Wszystko w porządku?

@Cassandra Walker  @Oliver F. Fox
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver F. Fox

Nieokreślony
Wiek : 11
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 135
C. szczególne : Nadmierna dbałość o dykcję, więc gdy się podekscytuje jego "r" może brzmieć nieco zabawnie; specyficzny, nieco niezręczny uśmiech, który prezentuje niemal cały czas; zapach jabłkowej gumy balonowej; okulary z grubymi szkłami
Galeony : 89
  Liczba postów : 171
https://www.czarodzieje.org/t20456-oliver-flynn-fox#647281
https://www.czarodzieje.org/t20461-korespondencja-olivera-f-foxa#647375
https://www.czarodzieje.org/t20459-oliver-flynn-fox#647328
https://www.czarodzieje.org/t20464-oliver-f-fox-dziennik#647383
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPią Wrz 10 2021, 02:55;

Próbował opanować zalewające go emocje, jednak im mocniej myślał o tym, że musi powstrzymać tak żałośnie napływającą do oczu wilgoć, tym mocniej czuł jak ta próbuje przebić się przez jego opór. W pewnym momencie niemal wstał od puchońskiego stołu, gotów wcisnąć się między Baby a jakąś inną uczennicę, by porozmawiać z nią przez chwilę, dobrze wiedząc, że właśnie tego potrzebuje by się uspokoić. Opanowanie dziewczyny, które inni mogli mylić z chłodem, zawsze działało na niego kojąco w połączeniu ze świadomością, że może powiedzieć jej o każdej, nawet najbardziej żenującej wątpliwości, a ona zawsze go wysłucha, często odnajdując przy tym odpowiednią radę.
Zupełnie zbity z tropu uniósł zaszklone spojrzenie w górę, przeskakując nim po parze dużo starszych od siebie uczennic, momentalnie czerwieniejąc pod świadomością, że jego emocje muszą być widoczne jak przez omnikulary.
- Jasne. Znaczy- Oczywiście, że nie mam - wyrzucił z siebie pospiesznie, nie za bardzo wiedząc, w którą stronę powinien się przesunąć, by obie Puchonki znalazły koło niego wygodne miejsce.  - Moja siostra trafiła do innego domu. Da się ją jakoś tutaj przenieść? - podpytał, nieszczególnie potrafiąc ukryć nadziei w swoim głosie, bo przecież właśnie to od samego początku powtarzała mu Baby - muszą trafić do jednego domu, bo żadna Tiara nie jest w stanie ich rozdzielić.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christian Hastings

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 11
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 152
C. szczególne : Rozwichrzone włosy
Galeony : 42
  Liczba postów : 63
https://www.czarodzieje.org/t20685-christian-hastings#656607
https://www.czarodzieje.org/t20721-poczta-christiana-hastingsa#657830
https://www.czarodzieje.org/t20724-christian-hastings#657839
https://www.czarodzieje.org/t20686-christian-hastings#656610
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPią Wrz 10 2021, 16:48;

Siedział na ławie, czekając na kuzynkę. Z każdą minutą przeciągającej się ceremonii, był coraz bardziej spięty. Jego Tiara przydzieliła natychmiast, jakby to było coś oczywistego. Od kiedy usłyszał o Domach, chciał należeć do Ravenclaw. Jenna też wybrała ten właśnie dom. I zdaniem chłopca pasowała do niego jak mało kto. A ta dziwna czapka miała jakieś problemy i coś tam mruczała, zamiast powiedzieć to samo co jemu i po krzyku. W pewnym momencie poczuł ból w palcach, jak na nie spojrzał, to zobaczył zaciśnięte kciuki, tak mocno, że kostki miał białe. W końcu usłyszał to na co czekał: "Ravenclaw!". Dookoła siebie usłyszał wiwaty, i inne objawy radości, sam aż podskakiwał na ławce. Jego twarz prawie świeciła od radosnego uśmiechu.
Kiedy przyjaciółka dotarła do niego uścisnął ją entuzjastycznie, wyciskając jej cześć powietrza z płuc.
- Jesteś bardziej wszechstronna niż ja, to pewnie dlatego tak marudziła. Ale byłem pewny, że tak będzie, zająłem ci miejsce. - powiedział siadając na swoim miejscu, obok którego było puste miejsce, którego zamierzał bronić gdyby musiał.

Spojrzał na @Emrys A. R. Landevale , kiedy ten zadał pytanie. To był ten chłopak, któremu Jenn posłała swoją mądrość życiową. Na szczęście nie wyglądał, jakby go to ubodło. Wydawał się w porządku, mówił i zachowywał się kulturalnie, co zawsze imponowało Chrisowi.
Jenn skomentowała swoją ceremonie raczej oszczędnie, jak zwykle. Nie lubiła się dzielić takimi rzeczami. On z kolei nie miał o czym opowiadać.
- Mi od razu powiedziała Ravenclaw i tyle. Nie wiem czy to dobrze, ale chciałem tu być, więc chyba dobrze.
Ziejąca ogniem Jenn wyglądała czadowo, aż otworzył usta z wrażenia.
- Wooow, super, to ciastko tak zrobiło? Ja też chcę!
Sięgnął po drugie ciasteczko, przecież nie mógł być gorszy od Jenn, ale nie wziął czerwonego, tylko niebieskie. Nie było ostre, ale dobre też nie. Właściwie smakowało, jak perfumowane mydło,, albo coś równie niefajnego. Ze środka wyjął papierek z wróżbą.
- "Jeśli zdobędziesz się na cierpliwość w jednej chwili gniewu, zaoszczędzisz sobie sto dni przykrości." - przeczytał na głos
- Fałkiem mofre.. - Zamilkł nagle, bo usłyszał że mówi niewyraźnie, a do tego zaczął puszczać bańki ustami. Wolałby taki fajny ogień jak miała Jenn. - Ae chaem ohień, a nje bomfelki. - Znowu zamilkł, a jego uśmiech zgasł, jakby mu się baterie skończyły. Nałożył sobie jakieś jedzenie i zaczął jeść, zerkając na płomienie Jenn, już nie robiły na nim takiego wrażenia, jak wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassandra Walker

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, kolczyki w uszach i pomalowane usta
Galeony : 90
  Liczba postów : 101
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20561-relacje-cassie#650351
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPią Wrz 10 2021, 18:55;

Doskonale rozumie obawy Doir przed czarowaniem, używaniem magii w jakiejkolwiek postaci, bo dość często różdżki potrafiły sprawiać psikusy. Może i Cassie nie należała do hogwarckich oferm Hogwartu, ale bywało, że niezdarność dopadała i ją. Puchonka jednak nie zamierza używać magicznego patyka, ponieważ czuje, w sobie ogrom mocy. Mocy, która chce wyrwać się na zewnątrz, demonstrując całemu światu, że o to stoi przed nim Cassandra Walker, wielka czarownica o super mocy niczym ten supermen co, niemagiczne kuzynostwo od strony matki lubiło oglądać z nim filmy.
- Widzę, jak wierzysz we mnie i moją różdżkę. - Żartuje, wypatrując jakieś dwa metry od siebie puchar, chyba stoi pusty. Może przewróci go niewerbalnym depulso? Siłą umysłu odepchnie naczynie. Czy to było możliwe? W tej chwili wydawało się to Cassandrze jak najbardziej możliwe.
Nie ma pojęcia, co Doir chce powiedzieć. Oczekuje, że odpowiedź zostanie przez nią rozwinięta, ale ta nagle zmienia temat, co Walker z zaskoczeniem przenosi wzrok na Sheenani i kruszynkę, którą ta wypatrzyła. Zaskoczona przez przyjaciółkę, która kieruje już nimi w stronę uroczego puchońskiego pisklęcia, w panice szybko przenosi uwagę na puchar, który chciała odepchnąć za pomocą magii. Wyrzuca naczynie w powietrze, gdy wypowiada zaklęcie w myślach, kierując na nie swoją dłoń jak Jean Grey w X menach.
- Ale moc! Bez różdżki! - Wyrywa jej się, kiedy już znajdują się przy Olivierze. Nagle jednak cichnie, zdając sobie sprawę, że mogła nieco przesadzić ze swoim entuzjazmem i zwrócić na siebie niepotrzebną uwagę, a tego nie lubiła. No, a także wystraszyć tego smutnego pierwszoroczniaka. - Przepraszam, ale ciastka tej nowej Pani dyrektor dają super moc! - Nadal nie może uwierzyć, że ma zdolności magii bezróżdżkowej.
- A ty jak masz na imię? - Siada obok Fox'a razem z Doireann, nie słyszała, aby chłopak się przedstawił. - Chyba się nie da, a raczej nie słyszałam, że tak można, ale nie martw się to nie koniec świata. Mój brat Liam trafił do gryffindoru i nadal trzymamy się mocno razem. Wiadomo mamy swoje dormitoria, które mieszczą się troszkę dalej od siebie, ale to żadna przeszkoda. Mówię Ci, będzie dobrze. - Sięga po dyniowy pasztecik. - Nic nie jesz? Zjedz musi duzoo sily mięć. - Bełkocze przez zajadanie się jedzeniem. - Przepfraszam. - Sięga po puchar i popija sokiem.
- A do którego domu trafiła twoja siostra? - Pyta zaciekawiona.

@Doireann Sheenani, @Oliver F. Fox
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -350
  Liczba postów : 379
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptySob Wrz 11 2021, 01:15;

.  Doireann nie zamierzała już niczego rozwijać. Spróbowała przedtem już raz, kiedy to wymieniała listy z Cassandrą. Teraz… też nie wyszło. Puchonka postanowiła więc wrzucić swoje sercowe sprawy do worka z wieloma innymi tematami, o których nie potrafiła mówić. Wolała już poczekać na moment, aż przyjaciółka dowie się o wszystkim z jakiś plotek. Znacznie łatwiej było przepraszać za trzymanie rzeczy dla siebie, zwłaszcza, że Walkerówna nie należała raczej do osób, które długo trzymałyby urazę. Przynajmniej jej gniewu Sheenani nie musiała się bać.
  Chociaż wystrzelony w powietrze puchar skutecznie zmącił spokój w jej sercu. Obejrzała się przez ramię, zaalarmowana głuchym, głośnym brzdęknięciem, szeroko otwierając przy tym oczy. Raz po raz zerkając to na brzydko przewrócone naczynie, to na przyjaciółkę. - J-Jak? - Spytała, ponownie zaskoczona bezróżdżkową magią, która wzięła się znikąd. Wystarczyło, że Drake stresował ją tym cholerstwem w Arabii. - Bogowie, nikomu to na głowę nie spadło? - Rozejrzała się szybko po widocznych łepetynach, szukając wzrokiem kogoś, kto pobierałby bolące czoło. Wyglądało jednak na to, że tym razem obeszło się bez ofiar. - Bogowie, że też dyrektorka coś takiego kładzie na stół. - Była zawiedziona brakiem wyobraźni nowej głowy Hogwartu. A gdyby pierwszak coś takiego zjadł? Nie dość, że dziecko zaplułoby się tymi bańkami, to jeszcze spanikowane mogłoby wysadzić pół stołu. No… naprawdę. Odrobina ostrożności nikogo nie zabiła.
  - Spokojnie, nikomu nic się nie stało. - Rzuciła uspokajająco w stronę Walkerówny. Kiedy tylko upewniła się, że wszyscy żyją, a ona sama jeszcze nie była aż tak blisko zejścia na zawał, wróciła wzrokiem do Olivera. Spojrzenie mogła mieć nieco spanikowane, chociaż wciąż wydawała się być raczej spokojna. Trzymała się tam ze wszystkich sił, żeby nie rozdygotać się przy pierwszorocznym. Tylko tego brakowało chłopcu, któremu chyba tak trochę pękło serducho z tęsknoty - spanikowanej i zapłakanej siódmoklasistki.
  - Niestety. - Uśmiechnęła się do niego pocieszająco, po czym po lewej stronie Puchątka. - Mamy też naprawdę dużo miejsc, gdzie można spędzać czas razem. Na trzecim piętrze jest nawet herbaciarnia. To naprawdę miłe i spokojne miejsce. - Nie była pewna, czy picie ciepłych naparów z siostrą było czymś, co chłopiec lubił robić. Wiedziała natomiast, że ją istnienie pomieszczenia pełnego najróżniejszych odmian herbaty naprawdę mocno pocieszało.

@Cassandra Walker  @Oliver F. Fox
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emrys A. R. Landevale

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 145
C. szczególne : Rzadko się uśmiecha, jeszcze rzadziej śmieje; ma na nadgarstku małą bliznę ugryzieniu gnoma
Galeony : 52
  Liczba postów : 37
https://www.czarodzieje.org/t20450-emrys-a-r-landevale
https://www.czarodzieje.org/t20484-emrys-a-r-landevale#647515
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPon Wrz 13 2021, 16:28;

Trudno było mu opanować ciekawość, więc lakoniczne wypowiedzi średnio go satysfakcjonowały, choć zazwyczaj tak bardzo cenił przecież stonowanie. Gdy mówiło się dużo i głośno, łatwo było stracić sens.
- To nie jest źle, siedzieć dłużej - wypalił praktycznie tuż po chłopaku, ledwie wyrabiając się, by nie wejść mu w słowo, skoro miał wiedzę, którą mógł się pochwalić - szczególnie przed dziewczyną, która wcześniej zwróciła mu uwagę. - Ale tak naprawdę dłużej. Takie osoby mają specjalną nazwę. Head... um, hat- hatstealer? - Zmarszczył brwi, próbując wyciągnąć z pamięci prawdziwą nazwę, bez większego powodzenia. Zaraz więc podjął, by przykryć ten brak wiedzy. - Minerva McGonagall siedziała ponad pięć minut! - Dumny z siebie dziobnął jednego z ziemniaków, jakby miał na tym zakończyć swój wywód, jednak nic takiego się nie zadziało. - Ja też siedziałem trochę dłużej i mnie bardzo dużo wtedy chwaliła i była bardzo miła -  pochwalił się jeszcze, nie mogąc sobie tego darować, bo może i nie było żadnego oficjalnego rankingu, ale i tak czuł się tak, jakby wypadał trochę lepiej na tle rozmówców. Sam nie sięgnął po ciasteczka, choć z początku miał ochotę - nie wierzył we wróżby i żadnej nie chciał losować, żeby potem doszukiwać się znaczenia w przypadkowych zdarzeniach.
- Woah, uważaj! - zawołał z oburzeniem, kiedy płomień otarł mu czubek nosa, a gorąc przypalił policzki. - To wydaje się bardzo nieprofesjo-o-nalne, żeby takie jedzenie podawać. Może ktoś wam robi żart. - Rozejrzał się, jakby miał zobaczyć kogoś celującego w pierwszaków różdżką, bo było to logiczniejsze wytłumaczenie niż fakt, że świadomie podawano takie niebezpieczne przekąski.

@Christian Hastings @Jenna Hastings
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver F. Fox

Nieokreślony
Wiek : 11
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 135
C. szczególne : Nadmierna dbałość o dykcję, więc gdy się podekscytuje jego "r" może brzmieć nieco zabawnie; specyficzny, nieco niezręczny uśmiech, który prezentuje niemal cały czas; zapach jabłkowej gumy balonowej; okulary z grubymi szkłami
Galeony : 89
  Liczba postów : 171
https://www.czarodzieje.org/t20456-oliver-flynn-fox#647281
https://www.czarodzieje.org/t20461-korespondencja-olivera-f-foxa#647375
https://www.czarodzieje.org/t20459-oliver-flynn-fox#647328
https://www.czarodzieje.org/t20464-oliver-f-fox-dziennik#647383
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptySro Wrz 15 2021, 02:56;

Wykręcił głowę, próbując złapać spojrzeniem odrzucony daleko puchar, błyskawicznie powracając uwagą do dziewczyny, która z taką łatwością przerzuciła go magią na tę zabójczą odległość i usta same rozchyliły mu się w lekkim szoku, gdy spoglądał na dziewczynę z otępiałym podziwem. Dał speszyć się dopiero pytaniem o imię, nagle zdając sobie sprawę, że nie przedstawił się tym miłym dziewczynom w zamian i na chwilę zamilkł zupełnie, próbując wysłuchać Puchonek do końca, jednocześnie układając już swoją wypowiedź w głowie.
- Jestem Oliver. Oliver Flynn Fox, ale możecie mi mówić Ollie, bo wydajecie się być supermiłe, więc na pewno będę Was lubił, a wszyscy, którzy mnie lubią, mówią do mnie Ollie - wyrzucił z siebie na wydechu, brzegiem rękaw ocierając zagubioną gdzieś przy kąciku oka wilgoć, gdy brał już nieco zbyt głośny wdech. - Moja siostra siedzi tam. O tam. Ta z ładnymi włosami, naburmuszona przy kurczaku - wskazał dziewczynom, na tyle rozkojarzony swoimi emocjami, że właściwie miał problem z nazwaniem domu do którego trafiła @Baby O. Macha, bo jedyne co miało teraz znaczenie to to, że nie był to jego dom. - To nie fair, że nie mogę z nią dzielić pokoju - dodał ciszej, właściwie samemu wiedząc już, że zachowuje się głupio, a jednak musząc wyrzucić z siebie ten jeden żal więcej, zanim nie uniósł spojrzenia na  @Doireann Sheenani.
- Jesteś prefektką? - zapytał, bardzo starannie wypowiadając to słowo z należytym dla niego szacunkiem, ciekawsko pozerkując po szacie dziewczyny, a jednak nie mogąc znaleźć żadnej widocznej odznaki. - Wydajesz się być bardzo odpowiedzialna. Przypominasz mi moją... - urwał gwałtownie, niemal słysząc w głowie ostrzegawczy głos Baby, że nie powinien tak szybko wspominać o niczym, co byłoby związane z domem opieki, więc tylko uśmiechnął się i wykręcił głowę w stronę  @Cassandra Walker, by zapytać z gwałtownie wybuchającym entuzjazmem. - Też będę potrafił czarować bez różdżki za kilka lat?


Ostatnio zmieniony przez Oliver F. Fox dnia Pią Wrz 17 2021, 12:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassandra Walker

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, kolczyki w uszach i pomalowane usta
Galeony : 90
  Liczba postów : 101
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20561-relacje-cassie#650351
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPią Wrz 17 2021, 11:58;

Czasami ją bawiła ta ostrożność Doireann, z drugiej strony bywało często, że Sheenani miała racje. Cassandra w ogóle nie pomyślała o tym, że pusty — chyba puchar może komuś spaść na głowę, więc odwróciła się, żeby zobaczyć, czy nikomu krzywdy nie wyrządziła. Jednak nic się nie stało, tym bardziej była zadowolona ze swoich nowych mocy, a właściwie krótkotrwałych zdolności magii bezróżdżkowej. Nie oszukujmy się, na zawsze to jej to nie zostanie, a szkoda. Wiedziała, że taka moc wymagała nie tylko talentu, niewywołanego kolorowym ciastkiem, ale także lat ćwiczeń i cierpliwości. Na pewno można było być zadowolonym z efektów takiej pracy, jednak Cassandra nie wiedziała, czy byłaby w stanie poświęcić tyle uwagi jednemu zagadnieniu i co najważniejsze, czy miała do tego predyspozycje? Teraz okazało się, że jak najbardziej tak!
- To prafda herbacianowy raj jest klawy. - Znowu zaczęła seplenić, zajadając się jakimiś ciastkami bez opamiętania, przytakując Doir, a jej wzrok popędził gdzieś w stronę ślizgonów.
- O, Slytherin... - Zaczęła mniej optymistycznie, jakby wychowankowie tego domu jej coś zrobili. Miała nadzieje, że jednak Olivier nie usłyszał w jej głosie niepewności czy rozczarowania. - Slytherin, bardzo ładnie. - Dodała, jakby właśnie powiedziała najgłupszą rzecz na świecie, nie chcąc spalić się burakiem przy nowym znajomym, nawet jeśli to był pierwszoroczniak.
- Na pewno ma zadatki na prefektke. - Walker zaśmiała się, co oczywiście uważała za najświętszą prawdę. Miała ochotę poczochrać Olliego po jego miodoworudawych włosach, ale nie zrobiła tego.
- Emm... Chciałabym, żeby to tak działało. - Odpowiedziała chłopakowi z zakłopotaniem. - No bo ten... eee... Trzeba się tego nauczyć, ja nie umiem... To te ciastka. - Wskazała na niebieskie ciacha od tej nowej dyrektorki. Nie chciała go zniechęcać, że magia bezróżdżkowa to trudna sztuka, dla jakichś wybranych, bo przecież tak nie było — sama miała nadzieje, że dane będzie jej nauczyć się tego trudnego rzemiosła magicznego, ale może kiedyś.

@Doireann Sheenani, @Oliver F. Fox
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -350
  Liczba postów : 379
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptyPią Wrz 17 2021, 15:44;

.  Oliver! Jak ona przepadała za tym imieniem; a szczególnie jego irlandzką wersją. Oilibhéar pisało się ładnie i mówiło ze świetnym akcentem. I chociaż sama Doireann, trochę w ramach buntu, kiedy przebywała z dala od swojej rodziny, starała się mówić z porządnym angielskim akcentem, tak przy Oilibhéarze nawet by nie próbowała. Narzuciłaby na ramiona irlandzką flagę, stanęła na stole i z odpowiednim dostojeństwem powtarzałaby to imię raz za razem, oddając się bez reszty tej niesamowitej przyjemności płynącej prosto z adoracji imion. Niestety, chłopiec nie tylko był nieco mniej zachwycającym Oliverem, ale jeszcze wolącym, by zwracać się do niego Ollie. I chociaż poczuła, jak na słowa “na pewno będę was lubił” jej puchońskie serduszko roztapia się, a ona sama ma ochotę chwycić chłopca w objęcia i nazwać cukiereczkiem, tak… Bogowie, “Ollie” nie miał u niej prawa bytu!
  - Oliver to naprawdę piękne imię. - odezwała się. - Wiesz, że pochodzi od drzewa oliwnego? Jego gałązka jest symbolem pokoju, a to może znaczyć, że kiedyś nazywano tak osoby, którym zwiastowano niesienie pokoju na ziemi. - lubiła imiona. Lubiła ich brzmienie i znaczenie. Do tej pory pamiętała, jak mocno zawiodła się, kiedy dowiedziała się, że Doireann znaczy “ponura”. Zaraz potem przeniosła wzrok w stronę Ślizgońskiego stołu i jakoś tak… rozpromieniła się jeszcze mocniej. - Och, to wspaniale. Nasze dormitoria są na jednym piętrze, więc będziecie mieć naprawdę wiele okazji do spotkań. Możecie czekać na siebie i zawsze chodzić razem na lekcje. - przez chwilę wydawał się być rozmarzona, zwłaszcza, że jej wzrok nie spoczywał już na młodej dziewczynie gniewnie skubiącej kurczaka, a na wysokim blondynie, który kręcił się gdzieś dalej. Mogłaby sobie z nim chodzić na lekcje! Że też wcześniej o tym nie pomyślała. - Och, wiesz… Dormitoria dzielą się na damskie i żeńskie. - dodała, jakby wyrwana z rozmyślań. Nie była pewna, czy fakt, że dzielenie pokoju z siostrą nie było opcją, nawet gdyby byli w jednym pokoju, w jakikolwiek sposób poprawi mu samopoczucie. Wiedziała jednak po samej sobie, że świadomość, że coś nie było nawet opcją sprawiało, że często przestawała rozwodzić się w myślach nad pewnymi rzeczami - a przez to i akceptacja przychodziła łatwiej.
  Nie spodziewała się też, że ktokolwiek pomyliłby ją z prefektką. Był to jednak komplement tak miły, że… naprawdę, miała ochotę ozłocić chłopca, nawet jeśli nigdy nie chciałaby sprawować podobnej funkcji. Tyle odpowiedzialności, obowiązków, świecenie przykładem… Nie, zdecydowanie wolała piec ciasteczka i zostawiać je w salonie Hufflepuffu, jednocześnie trzymając się jak najdalej od wszelkich konfliktów. - Nie, nie jestem. - zerknęła na Olliego odrobinę rozczulona. - Ale staram się być odpowiedzialna, to prawda. Ty też wydajesz się być bardzo przykładnym i rozsądnym młodym człowiekiem. - dodała. A niech młody wie, że jego maniery i dbałość względem wymowy nie pozostały niezauważone!
  Przeniosła na moment spojrzenie ku swojej przyjaciółce - i też miała ochotę poklepać ją po głowie, chociaż również się powstrzymała. Bezsprzecznie uważała ją za o wiele zdolniejszą czarownicę od siebie, jednak była świadoma tego, że sama Cassie nie była najśmielszą osobą - przynajmniej, jeśli o czary chodziło. Bezpieczne do chwalenia było za to... - Czarowanie to jedno, ale jest wiele innych, czasami nawet ważniejszych przedmiotów. Cassandra jest na przykład niesamowicie dobra z historii magii. Pamiętanie dat, nazwisk i wydarzeń jest równie trudne, co odpowiednia wymowa zaklęcia i gest. Chociaż jestem pewna, że z tym nie będziesz miał problemów. - uśmiechnęła się szerzej. Wolała, tak na wszelki wypadek, nie przedstawiać magii jako czegoś niesamowicie trudnego i niebezpiecznego. Jeden bojący się różdżek Puchon wystarczył.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby Maguire

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów | zawsze dwie gumki na nadgarstku
Galeony : 110
  Liczba postów : 237
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 EmptySro Wrz 22 2021, 14:18;

Była gotowa na przyjęcie na klatę wszelkich obelg, bowiem właśnie wystawiła Gryfona na próbę, kiedy była zbyt rozkojarzona, by chociażby patrzeć pod własne nogi. Mimowolnie jednak lekko się uśmiechnęła, kiedy ten okazał się nader miły i jakoś tak stwierdziła, że nawet nie rozumie dlaczego na nią teraz nie krzyczał. Jej gorąca głowa najpewniej już by wymyślała jakieś średnio miłe słowa, a tymczasem Alec okazywał się być oazą spokoju. Niemniej, ulżyło jej. Nie wiedziała czy wytrzymałaby jeszcze dzisiaj jakiejś kłótni, więc jedynie z wdzięcznością na niego spojrzała i pokręciła głową, kiedy zadał jej pytanie.
Nie, nic mi nie będzie, miewałam gorsze wypadki. — odparła i parsknęła śmiechem, uświadamiając sobie, że właściwie to całkiem często jej się coś działo i chociaż większość wypadków była poprzez jej własną głupotę, to już się przyzwyczaiła do randomowych siniaków, czy też niezidentyfikowanego bólu nadgarstka. Przejdzie jej, była tego pewna, a jeśli nie to może, w ostateczności, poprosi kogoś o pomoc, chowając do kieszeni swoją gryfońską dumę, albo po prostu swoją własną, kiedy za cholerę o pomoc prosić nie potrafiła.
Całe to rozpoczęcie było nie takie jak być powinno i nie mogła się pozbyć wrażenia, że teraz cały rok będzie właśnie taki. Totalnie parszywy. Nie wiedziała dlaczego tak źle się czuła, dlaczego tak bardzo miała Hope za złe, że ta ją kompletnie olała. Może nie powinna być zazdrosna? W ogóle była zazdrosna? Przecież wcale nie chodziło jej o tę głupią odznakę, miała ją kompletnie w nosie, nawet ciesząc się, że Griffin ją miała. Ale dlaczego teraz najwyraźniej ta cała funkcja była ważniejsza od przyjaciółki? Ruby machinalnie zacisnęła zęby, kiedy poczuła ogromną irytację na całą tę swoją przyjaźń od siedmiu boleści. Postanowiła więc mieć to głęboko w nosie, kiedy z uśmiechem przyjęła babeczkę od Gryfona, choć nie zaczęła jej jeść. Straciła apetyt już jakiś czas temu.
Moja przyjaciółka mnie kompletnie olała, ale jebać to, powinnam skupić się na tym, że mam owutemy w tym roku i jestem totalnie nieprzygotowana, a muszę iść na studia jeśli jakkolwiek moja przyszłość ma wyglądać, chociaż w oczach ojca powinnam być sędzią wizengamotu, ale prędzej zjem własną stopę. Jeszcze mój młodszy brat jest kompletnym idiotą i o wszystkim muszę myśleć za niego. — wzruszyła ramionami i zaczęła bawić się papierkiem od spodu ciastka, by w końcu podnieść spojrzenie swoich zielonych tęczówek na Aleca — A u ciebie? Co się stało? — zapytała, choć nie oczekiwała jakiejś głębokiej odpowiedzi, ani też do niej nie zmuszała. Jeśli nie chciał jej nic mówić, to było w porządku, nie znali się przecież super dobrze, ale jakaś jej część czuła, że powinna zapytać.
Usłyszała swoje imię i od razu spojrzała w kierunku, z którego znajomy głos dobiegał. A kiedy tylko ujrzała swojego kuzyna, zmierzającego do gryfońskiego stołu – szeroko się uśmiechnęła.
Caesar! — rzuciła i porwała go w ramiona, będąc naprawdę szczęśliwą, że jej ulubiony kuzyn był w tym samym domu co ona — Orany to fantastycznie! — powiedziała i odsunęła go na długość swoich ramion, żeby dobrze mu się przyjrzeć, z jakiegoś powodu miała wrażenie, że nie widzieli się całe wieki — To jest Alec, Alec – to Caesar, mój kuzyn. — przedstawiła ich sobie, jakoś czując się w obowiązku, by to zrobić — Gryffindor to najlepszy dom w tej szkole, Alec potwierdzi. — dodała jeszcze i wyszczerzyła swoje zęby w uśmiechu.


______________________

Take chances.  Make mistakes.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wielka Sala - Page 8 QzgSDG8








Wielka Sala - Page 8 Empty


PisanieWielka Sala - Page 8 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 8 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wielka Sala - Page 8 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
wielka sala
-