Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Stołek w korytarzu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1070
  Liczba postów : 3433
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Moderator




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyNie Cze 27 2021, 20:16;


Stołek w korytarzu


 Jeden z tysiąca pałacowych korytarzy, długi i o wysokich ścianach, zdobionych mozaikami, a czasem i złotem. Wydawać się mogło, że ten ciągnie się w nieskończoność. Przy witrażowych oknach, zaraz przy przejściu do głównej części holu wraz ze schodami prowadzącymi do różnych części budynku, ktoś postawił samotny stołek. Nic nadzwyczajnego, ale doskonale odgrywa swą rolę przystanku na zamkowych spacerach. Dodatkowo widok przez okno z tej części jest oszałamiający — prosto na ogrodową menażerię.

Tutaj musisz nosić specjalny strój.  


______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyNie Lip 25 2021, 20:30;

Minęły dwadzieścia dwie godziny od chwili kiedy szlag jasny go trafił. Szykował się psychicznie, aby czym prędzej udać się do Robin i naprawiać to, co spartaczył. W ciągu jednego dnia naruszył wiele relacji i był tym przerażony. Wiedział, że będzie musiał porozmawiać z dziewczynami, a potem najlepiej jeszcze z Lucasem, najlepiej zahaczyć jeszcze o profesor Brandon i nie pogardzi wymiana zdań z Hunterem, aby upewnić się, że między ich paczką wszystko jest okey. Dużo miał do naprawienia, a nie czuł się do tego na siłach. Z polecenia Beatrice z rana profilaktycznie zażył rozcieńczoną esencję eliksiru, aby jednak być pewnym, że kryzys został zażegnany. Problem został obgadany, emocje uspokojone, toksyczne myślenie przerwane… a więc pozostało zebrać się w sobie i ratować relacje. Strasznie źle się czuł z tego względu. Nawalił na całej linii dlatego unikał Doireann jak ognia, a Robin próbował wyłapać w samotności, gdzie nie będzie otoczona koleżankami. Od dwudziestu minut stał przy wysokich oknach i przez kwadratowy kawałek okna spoglądał na zewnątrz, na jasnowłosą Robin, która zajęta była rozmową z jakimś chłopakiem. Opierał policzek o chłodną szybę aż w końcu uznał, że to bez sensu. Czas się ogarnąć i zachować tak, jak zachowałby się Lucas - pogadać, naprawić, wydusić z siebie to obrzydliwe słowo zwane "przepraszam", podać sobie rękę… cóż, nie spodziewał się, że los zorganizuje mu możliwość naprawiania błędów już, natychmiast. Odwrócił się od okna, dosyć niespodziewanie i stanowczym krokiem ruszył naprzód. Nie zauważył, że tuż za nim ktoś cicho szedł (dywan wytłumił kroki), a więc w tego kogoś wpadł ze sporym impetem. - Ech, nie zauważyłem cię. - mruknął, bo nie miał ochoty przepraszać obcej osoby za ten wypadek. Z głębokim westchnieniem przeniósł wzrok na tę drobną istotę, w której minutę później rozpoznał… - Doireann.- wydusił z siebie i cofnął się o krok. Znacząco pobladł, bo nie wiedział co robić. Iść sobie? Patrzeć jak ta mdleje albo spojrzy na niego ze strachem? Udawać, że ktoś go woła i rzucić nieuprzejme "pogadamy potem"? Nigdy nie miałem problemu, aby opuścić czyjeś towarzystwo albo w nie wpaść. Teraz jednak sytuacja była zgoła inna. Nogi wrosły mu w ten dywan, nie mógł się ruszyć bardziej niż już to zrobił. Słodka Morgano, czemu musiał wpaść akurat na nią? Czemu nie może to być Olivia, Hope albo Ruby? Nie miał pojęcia co zrobić z Doireann, bo póki co planował unikanie. Nie patrzył jej w oczy, nie patrzył nawet na jej twarz. Usunął się jej z drogi, niezdolny zapytać czy nabił jej siniaka. Ona go widziała. Bała się go, a on bał się wtedy jej miny. Zamknął oczy i czekał aż odbiegnie. Nie wiedział co powiedzieć, a próbował się zebrać w sobie, naprawdę. - Jak chcesz to idź.- usłyszał swój głos, szykując się, że skorzysta z oferty. Tym razem to on panikował, miła odmiana w tym duecie, czyż nie? - Nie musimy gadać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyNie Lip 25 2021, 21:34;

  Minęły dwadzieścia dwie godziny odkąd prawie dostała zawału serca. Spędzone na ciągłej analizie wszystkiego ciągnęły się jej niesamowicie długo. Myślała o Eskilu, o postaci, jaką przybrał i o tym, że nie chciała być blisko niego już nigdy. I chociaż bardzo chciała, to nie potrafiła wymazać z głowy tych okropnych obrazów; pazurów wbitych we framugę tuż obok jej twarzy, krwi ściekających po szponach, kiedy chłopak się zranił, tego, jak chwilę przed tym pędził wprost na nią…
  Nie zmrużyła oka nawet na chwilę, a to jedynie owocowało w coraz głębsze przemyślenia. Nie przestała nawet kiedy opracowała sobie sposób poruszania się po Hogwarcie tak, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo spotkania się z półwilem. To zaś sprawiło, że zawędrowała do innych wspomnień, których zazwyczaj starała się unikać. Myślała o Rowanie i o tym, jak bardzo nie chciała usłyszeć raz jeszcze, że jest jak Sienna. Z tym, że… była jak ona. Jej matka mówiła wiele o tym, że ją kocha, że będzie jej bronić i nie pozwoli jej nigdy skrzywdzić. Wystarczyła jednak magia - coś, co przerażało jej rodzicielkę - by ta bez wahania złamała wszystkie obietnice, odtrąciła ją i skazała na trzy długie miesiąca zamknięcia, ciemności i tortur. Bolały ją ciągłe porównania do tej kobiety, jednak nie przez to, jaką treść ze sobą niosły. Ona naprawdę nie chciała… nie mogła być jak Sienna.
  Wczesnym porankiem udała się więc w stronę biblioteki, by zrobić jedną rzecz, która potrafiła poradzić coś na jej strach. Musiała zrozumieć. Dowiedzieć się jak najwięcej, nazwać wszystko i rozwiać wszelkie wątpliwości. Naprawdę miała nadzieję, że zarzucenie się wszelkimi dostępnymi dla niej informacjami pomoże. Ukierunkowała się, i to bardzo wcześnie, na to, że nie porzuci Eskila tylko przez to, że miał w sobie coś strasznego. Im dłużej czytała, tym mocniej czuła, że półwil nie budzi w niej jedynie przerażenia - w dużej mierze bała się o niego, nie jego.
  Po paru godzinach edukowania się na temat eskilowej przypadłości poczuła, jak senność zaczęła raz jeszcze o sobie przypominać. Zebrała swoje notatki, a potem opuściła pomieszczenie, ruszając przed siebie. Nie rozglądała się specjalnie, chcąc po prostu bezpiecznie dostać się do swojego pokoju. Nic dziwnego więc, że nawet nie zauważyła jakiegoś chłopaka, który akurat postanowił wykonać szybki krok do tyłu.  - Przepraszam. - Rzuciła odruchowo, gotowa iść dalej. Była mała, ludzie na nią wpadali, nie była to szczególnie nowa sytuacja. Dopiero usłyszenie swojego imienia odzianego w ten bardzo szczególny głos sprawiło, że stanęła, jak wryta. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, chociaż bardzo chciała tego nie robić. Przeczytała dzisiaj setki stron, jednak na myśl nie przyszło jej, by zajrzeć do poradnika "Jak radzić sobie z atakami paniki", czy "Interakcje społeczne dla opornych - jak pokonać stres".
  Ku swojemu własnemu zdumieniu pokręciła przecząco głową. Nie chciała iść - nie bez sprawdzenia, jak czuje się po tym wszystkim. Nie będzie jak Sienna, która nigdy nie próbowała dowiedzieć się, jak radzi sobie jej córka. - E-Eskil. - Szepnęła, wyrywając się z tego chwilowego otępienia. Musiała być teraz dzielna. Nie odważna, a po prostu dzielna. - Dobrze się czujesz? - Ani nie brzmiała, ani nie wyglądała teraz na oazę spokoju. Jednocześnie… Nie była tak roztrzęsiona, jak podczas ich ostatniej rozmowy. Wszystko, co wtedy ją trapiło - to, czym jest ich relacja i czy w ogóle może sobie na nią pozwolić - nie miało w tym momencie większego znaczenia. Nie mogła przecież martwić się kim dla siebie są i kim mogliby być, kiedy czuła, że groziło im bycie "jakimiś obcymi sobie ludźmi" - zwłaszcza, że sama, zaledwie parę godzin temu, nastawiła się na podobną opcję. - Jak... twoje dłonie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyNie Lip 25 2021, 21:56;

Może i bywał odważny (albo głupi) w nietypowych sytuacjach, jednak kiedy chodziło o naprawianie relacji to wykazywał się tchórzostwem. Dosyć często coś psuł, a kiedy się to działo to tracił zapał i wiarę w siebie. Nie wiedział jak rozmawiać z dziewczyną, a więc odkładał to na jak najpóźniej. Wolał najpierw pogodzić się z Robin (bo cierpiał strasznie z myślą, że znowu przez niego płakała), a potem poradzić się Lucasa do zrobić w kwestii Doireann. Los chciał, że wpadł na nią w nieodpowiednim ku temu momencie. Zdołał poznać ją na tyle, aby zauważyć, że jeśli coś ją przerasta to popada w panikę. Eskil nie radził sobie do końca ze sobą a więc czego miałby oczekiwać od tak porcelanowej osoby? To cud, że nie rozbiła się na milion kawałków kiedy widziała jego paskudną twarz. Między innymi z tego powodu otaczał się osobami o silnych charakterach - tacy przetrwają ten widok, a i zaczną aktywnie działać, aby to przerwać. Gdyby nie zawołała wtedy profesor Brandon to mogłoby minąć naprawdę dużo czasu zanim gniew miałby opaść. Był jej za to wdzięczny, ale nie potrafił tego powiedzieć, bo bardziej pamiętał własną panikę, że w ogóle go widziała . Nie powinno to nigdy nastąpić. Chciał wcisnąć ręce do kieszeni, ale ten głupi śmieszny strój nie przewidywał takiego luksusu. Musiał więc skrzyżować ręce na ramionach i czekać aż Doireann wyminie go. Nie wierzył, że będzie chciała się konfrontować i dlatego jej nie docenił. Drgnął, słysząc jej pytanie. Podniósł niepewny wzrok i szukał na niej prawdziwej ochoty udania się jak najdalej od niego. - Ty mnie o to pytasz?- prychnął, a przez ten przejaw uczucia przesiąkało zestresowanie. Jak dobrze, że posłuchał Beatrice i wypił rano ten eliksir…! - To ty źle się czułaś.- to znowuż stanowiło zakamuflowane zapytanie o jej samopoczucie. Przyglądał się jej ukradkiem i badawczo. Własnego stanu nie chciał opisywać bo wstydził się tego. Wstydził się, że wylazło z niego tak dużo emocji. Tamta sytuacja go przerosła. Gdyby miał teraz wybór to łaziłby non stop za Beatrice dopóki ból w sercu nie minie. Przy niej byłoby bezpiecznie… Gdy teraz stał tak sztywno przy speszonej Doireann to czuł się kiepsko, bowiem żadne przeprosiny nie wymarzą z jej pamięci tego widoku. Wolałby, aby o tym zapomniała. - Naprawione, zwyczajne.- odparł, zerkając na swoją zwykłą dłoń, która wtedy była wyraźnie wykrzywiona. Potrafiłby opisać każdy jej detal. Nie miał nawet blizn. - Mówiłem poważnie o tym eliksirze zapomnienia. Oboje wiemy, że nie miałaś się o tym dowiadywać. - brzmiał oschle, bo się bał. Próbował nastawić się na odrzucenie, wierząc, że będzie mniej boleć skoro będzie to już trzeci raz. Powinien ratować relację, zrobić cokolwiek, co udowodniłoby, że jest niegroźnym i potulnym szesnastolatkiem, ale… to byłoby kłamstwo. Nie miał w sobie nic z grzeczności (chyba, że czegoś chciał albo został zmuszony do przyzwoitego zachowania przez zabójczy wzrok Dear), a jego styl życia prowokował do niebezpiecznych sytuacji, włączając w to ekstremalne warunki, gdy emocje go przerastają i cechy harpii chcą przejąć nad nim kontrolę. Nie ma co kłamać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyNie Lip 25 2021, 22:50;

  - Chyba oboje źle się czuliśmy. - Stwierdziła, wbijając wzrok gdzieś obok twarzy Eskila. Czuła silną potrzebę podkreślenia, że w tym wszystkim nie tylko jej uczucia są ważne. Chociaż dużo łatwiej przypominała sobie o tych chwilach pełnych trwogi, tak wciąż pamiętała, że to właśnie emocje chłopaka były w połowie winne temu, jak zareagowała. Gdyby tak tylko wyglądał strasznie, warczał i miotał szponiastymi łapami gdzie popadnie - pewnie po prostu by uciekła. Ale nie, nie miała przed sobą bezmyślnej bestii. Widziała tam człowieka przerażonego, zrozpaczonego i pełnego gniewu. Przyjaciela, któremu chciała pomóc, a czuła się kompletnie bezradna. A to bolało. Zaskoczenie, strach i rozpalona do czerwoności empatia połączone z ich wcześniejszą rozmową (która zostawiła ją z jeszcze większą ilością wątpliwości) musiało zaowocować paniką. W chwili obecnej niespecjalnie wychodziło mu ukrywanie swoich uczuć - chociaż bez wątpienia starał się nie pokazywać po sobie emocji. Mimo to, chciała dać mu znać, że je widzi i akceptuje. Dokładnie tak samo, jak akceptuje własne ataki. Ona panikuje, on manifestuje harpie cechy, to taka… “mała” różnica. Doireann westchnęła w duchu, zastanawiając się chwilę, dlaczego nagle zaczęła racjonalizować sobie całą sytuację.
  Swoje spojrzenie przeniosła na jego dłonie, przyglądając się im przez chwilę. Nawet nie zorientowała się, że wydała z siebie pełne ulgi westchnięcie. Nie było krwi. Nie było szpon. Zupełnie, jakby nic się nie stało. - To dobrze. - Skwitowała krótko.
  Cała pogodność, którą próbowała na siebie wymusić zniknęła, kiedy usłyszała o eliksirze zapomnienia. Przycisnęła do siebie umazany od purdu na dłoniach notatnik i odetchnęła ciężko, zupełnie, jakby tym jednym zdaniem Eskil położył jej na pierś wielki głaz. Nie miał prawa wymagać od niej, by zapomniała - tak samo, jak ona nie mogła naciskać, by nie wsadzał swoich wspomnień o niej do myśloodsiewni. - To nie fair. - Odezwała się w końcu. Była rozżalona tym, co słyszała. Ślizgon powtarzał jej, że mogła podejmować własne decyzje - i kiedy w końcu to zrobiła, nie miał oporów, by okazywać swoje niezadowolenie? - Chciałeś chodzić ze mną na schadzki, ale nigdy nie planowałeś, by mi o tym powiedzieć? Namawiasz mnie do buntu, ale masz problem z moją decyzją? - Trzęsła się raz jeszcze, jednak nie ze strachu, a złości. Pierwszy raz od dawna nie uciekła przed konfrontacją - zapomniała już, jak trudne one są. Nie zawsze wystarczało być miłym i uprzejmym. - Proszę. Buntuję się teraz. - Dodała, a w jej głosie przebiło się coś silnego.
  A zaraz potem przypomniała sobie, że pod tym pełny uczuć chłopaczkiem czaiła się harpia. Cała zawziętość i złość momentalnie uciekły z jej oczu, a wraz z nimi straciła odrobinę koloru z twarzy. Przypatrywała mu się teraz niepewnie, jakby gotowa wychwycić jakiś znak przemiany. Może jednak warto było być miłym i uprzejmym? - Przepraszam. - Powiedziała szybko, asekuracyjnie, jednak wciąż z autentycznym żalem. - T-teraz jest już… no, za późno. -

Strój:
góra
dół
chusta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyPon Lip 26 2021, 21:05;

Wstydził się tamtego dnia. Nie pokazał się od zbyt ciekawej strony. Ba, zaprezentował się jako przegryw. Nie potrafił poradzić sobie z własną głową, a próbował mieszać w cudzej? Czasami opadał z sił i nie miał energii, aby walczyć o relację. Chętnie poczekałby aż czas załatwi sprawę bo trudno było mu odnaleźć odpowiednie słowa, którymi mógłby wyrazić co czuje. Wstyd, żal, pewnego rodzaju strach. Nigdy w swoich myślach nie przewidywał opcji, że Puchonka właśnie chociażby na podejrzenia tego, w co może deformować się jego twarz. Powinien zapamiętać, że jego plany prawie nigdy nie realizują się w taki sposób jaki to sobie wyobraził. Próbował bronić się choć nikt go nie atakował. Próbował zapobiec rozłamowi ich relacji sugerując, że powinna zapomnieć - mimo, że było już za późno na ingerencję we wspomnienia. Nie chciał musieć oswajać się z rzeczywistością, gdzie kolejna osoba wie jaki potrafi być paskudny i niebezpieczny, a przy tym żałosny, skoro nie potrafi tego opanować. - Na schadzkach nigdy byś nie zobaczyła tej paszczy. - mruknął niewyraźnie, cały czas przyjmując postawę zamkniętą. Nie patrzył w jej oczy, bo w sumie właśnie go opierniczała i akurat nawet on musiał przyznać jej rację. Coś zmieniło się w powietrzu między nimi. To drgnienie głosu, coś innego w jej słowach, co sprawiło, że podniósł wzrok i pierwszy raz od dwudziestu dwóch godzin spojrzał na jej twarz. Widząc ten bunt i złość w oczach poczuł, że w końcu jego zabiegi przyniosły efekt - tylko na Merlina, buntowała się przeciwko niemu! Lepsze to niż nic, prawda? - I dobrze, że się buntujesz. Buntuj się cały czas.- kącik jego ust drgnął, ale równie dobrze mogło to być przywidzenie. Rozplótł ręce z ramion i westchnął głęboko. Cofnął się, aby oprzeć plecy o ścianę. - Wiem, wiem, tak gadam, bo nie chciałem żebyś o tym wiedziała.- machnął ręką na jej przeprosiny wszak nie ona była tu winna. Robiło mu się coraz bardziej głupio, miał ochotę zapaść się pod ziemię. Tymczasowo stracił zdolność patrzenia Doireann w oczy (!). - Dzięki, że zawołałaś profesor Brandon.- rzucił w jej stronę i wbił wzrok w swoje buty. - Dzięki niej i Beatrice poszło szybciej niż no, ostatnio. - mruknął niewyraźnie, chcąc też zasygnalizować dziewczynie, że dalej ją lubi tylko teraz z jego strony widnieje skrępowanie. Niecodzienny widok u Eskila Clearwatera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyPon Lip 26 2021, 21:40;

  Nie podobała się jej taka odpowiedź. Kochała wszelkiego rodzaju stałości - dlatego też dobrze wiedziała, że na schadzce mogło wydarzyć się coś, co sprowokowałoby pojawienie się tej okropnej paszczy. A wtedy… co miałaby zrobić? Byliby sami, pewnie na zamkniętej przestrzeni; to byłby najgorszy możliwy sposób, by dowiedziała się o jego harpiej stronie. I, na wszystkich bogów, czy musiała teraz rozważać, co działoby się na kolejnych schadzkach? Irytacja raz jeszcze zagościła na jej twarzy - tym razem była w większości zła na siebie. Zachowała się przy nim irracjonalnie.
  Ale.. nie zareagował źle na jej wybuch. Nie zareagował źle na cokolwiek, co powiedziała, chociaż spodziewała się kolejnego warknięcia, ewentualnie tego, że odwróci się i po prostu odejdzie. Zamiast tego pochwalił ją i... zrobił się taki mały, miękki. Zupełnie, jakby nagle zrównał się z nią wzrostem. Patrzyła na niego skołowana, przygryzając lekko wargę. Co... powinna z nim teraz zrobić? Przyzwyczaiła się do głośnego, dominującego Eskila, a przez ostatnie dwadzieścia dwie godziny dodawała do tego obrazu pokłady ukrytej brutalności. Teraz miała przed sobą chłopca ze szkła; a takich trzeba było opatulić kocami i poduszkami, żeby przypadkiem się nie przewrócili i nie rozbili.
  - Nie musisz mi dziękować, Eskil. Będę je wołać zawsze, kiedy będzie taka potrzeba. - Odpowiedziała bez chwili wahania. Do ostrożności dołączyła łagodność, którą chłopak mógł pamiętać z ich wędrówki po drzewie. Chciała pokazać mu, że chce mu jakoś pomóc - i będzie to robić, nawet jeśli będzie polegało to wyłącznie na bieganiu i wołaniu odpowiednich osób. Nie zrezugnuję z ciebie, Eskilu Clearwaterze, rozbrzmiało w jej głowie. Miała wokół siebie zbyt mało osób, by pozwolić sobie na straty w ludziach. - Przynajmniej dopóki sama nie będę wiedziała, co wtedy z tobą zrobić. - Mruknęła trochę ciszej, niezbyt zastanawiając się nad własnymi słowami. Rozum tym razem postanowił ustąpić sercu.
  Jego skrępowanie zdecydowanie udzieliło się Doireann. Przez chwilę miała poczucie, że przez jego nagłe onieśmielenie stała się taka odważna. Była jednak tylko sobą - dziewczyną, której bohaterskie uczucia nie trzymały się zbyt długo. Szybko więc spokorniała i dołączyła się do kompletacji butów Eskila. Była zawstydzona własnymi słowami; brzmiała, jakby faktycznie miała kiedyś przestać umierać na wygląd harpich cech półwila. - To się często dzieje? - Odezwała się, mając nadzieję, że to odwróci jakoś uwagę od jej (w mniemaniu dziewczyny) pseudoheroicznej postawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyPon Lip 26 2021, 22:12;

Nie wybiegał myślami aż tak daleko bo to nigdy nie mogło dobrze się skończyć. Przecież nie poszłaby z nim na schadzkę. Wyraźnie dała mu do zrozumienia, że całowanie się z nim niewiele zmienia w jej życiu, choć przynajmniej miała na tyle taktu, aby dokładnie zaznaczyć, że to wspomnienie było miłe. A więc skoro schadzek nie będzie to być może dowiedziałaby się o jego cechach przypadkowo albo zdecydowanie dużo później. Jego dotychczasowe metody uspokajania się były na nic. Rozbił fiolkę z eliksirem bo tak trzęsły mu się ręce, że buteleczka wypadła. A potem próbował skontaktować się z Hunterem… Właśnie tu i teraz rozbolała go głowa. Rozmasował skroń, aby pozbyć się napięcia z okolic czoła. Naprawdę nie potrzebował więcej zmartwień. Wystarczy jedna kłótnia a ile rzeczy nagle się psuje! Doireann jednak nie uciekła czym go zaskoczyła. Nie skorzystała z hojnej oferty uniknięcia tematu rozmowy, co zapewne doceni jak tylko przestanie go tak zżerać wstyd i złość na siebie samego, że kolejny raz okazał się taki żałosny. Choćby próbował być Lucasem to nigdy nie wygra. Nie potrafił skomentować jej zapewnienia gotowości co do regularnego sprowadzania nauczycielek. Gdzieś w nim tliła się wdzięczność i mały rozmiar ulgi, że w razie awaryjnej sytuacji kolejna osoba wie, co robić. Nie atakować go, nie prowokować, a zawołać kogoś, kto zna go na tyle, aby wiedzieć jak mu pomóc. Sam sobie nie daje rady to sama myśl, że w razie czegoś ktoś będzie wiedzieć kogo sprowadzić była pocieszająca. Trochę się rozluźnił, ale dalej był zawstydzony i dalej nie podnosił na nią wzroku. To było trudne, a gdy coś takie się stawało to Eskil nie był sobą. Przeszedł go lodowaty dreszcz kiedy dziewczyna zasugerowała, że też się dowie "co z nim zrobić". Choć panował upał, jego dopadła gęsia skórka. - Na gacie Merlina, Doireann, nie próbuj nic z tym robić. - przeraziła go na tyle, że nie tylko podniósł na nią wzrok, ale zrobił krok w jej stronę, z lekko uniesioną ręką. - To znaczy… ja serio wtedy odbieram inaczej bodźce. Byle co wytrąca mnie wtedy z równowagi. Zostańmy przy tym, że zawołasz panią Dear. Albo Huntera. To taki wysoki chłopak ze Slytheirnu. On wie najlepiej co robić, już mi pomógł parę razy. - podsunął jej parę opcji. Dzięki wypitemu nad ranem roztworów teraz nie złapały go nerwy. Uff. Rozmasował palcami dłoń, w miejscu, gdzie się wtedy nieumyślnie zranił. Potrzebował tych słów od Doireann. Dla niego mogłaby mówić tak cały czas, a słuchałby bardziej niż niekiedy Robin, kiedy ta na niego o coś wrzeszczy. Oparł głowę o ścianę i przez chwilę milczał, bo nie miał teraz w sobie mocy, aby zniszczyć skrępowanie. Lubił wychodzić z inicjatywą, ale nie kiedy się wstydził, coś go bolało albo się czegoś obawiał. Nie był Gryfonem, halo.  To się oboje dobrali…
- W tym roku jest tego więcej niż kiedyś…- mówił ciszej, oglądając swoje buty. - Już odkryliśmy ze znajomymi, że to przez moje hormony i dużo niefajnych zdarzeń. Wiesz, babcia mi zmarła, dwa razy dostałem kosza, długo łaziłem rozemocjonowany… to mocno wpłynęło na te cechy i no, częściej "czuję je pod skórą". - czuł się winien jej całą prawdę. Skoro już widziała i teraz nie uciekła to niech chociaż wie, jeśli coś chciała odkryć. - No ale ostatnio było tak w marcu… - na samo wspomnienie przeszedł go kolejny lodowaty dreszcz. Wzdrygnął się i obiecał podziękować Beatrice za to, że kazała mu profilaktycznie pić z rana eliksir spokoju. Bez tego trzęsłyby mu się teraz ręce. A emocje są wciąż świeże. To dziwne, ale nagle zrodziła się w nim potrzeba egoistycznego przytulenia Doireann. O zgrozo, nie zrobił tego. Nie zrobił...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyPon Lip 26 2021, 22:56;

  Nabrała gwałtownie powietrza, odchyliła się lekko i zesztywniała, kiedy Eskil wykonał bardziej gwałtowny ruch. Przeskoczyła wzrokiem parę razy pomiędzy nim, a uniesioną dłonią, jakby próbując ocenić, czym tak właściwie był ten gest. Uderzy ją? Nie uderzy? Poklepie po ramieniu? Mógłby ją poklepać, lubi, jak ją klepie. Błyskawiczna analiza tego, co mówił i robił jasno wskazała, że nie ma najmniejszego zagrożenia - jest tylko przejęty Ślizgon, a to, chociaż było bardzo niecodzienne i niespodziewane, nie wymagało asekuracyjnego chowania głowy pod barierą z rąk. Powoli wypuściła powietrze przez nos i rozluźniła ciało, posyłając mu przepraszające spojrzenie. Nie chciała, by źle ją zrozumiał; zareagowałaby tak na każdą osobę, która zaszarżowałaby na nią z uniesioną dłonią.
  - Dobrze. - Pokiwała głową, jakby nie przyciskała do piersi zeszytu pełnego informacji na temat harpii. Ku jej rozpaczy, nie znalazła wielu bezprzemocowych rozwiązań; zazwyczaj podręczniki zakładały sytuację, że szalejąca harpia nie była chłopcem, na którego widok miękły komuś kolana. Liczyła się bezpieczna ucieczka, a nie na tym jej zależało. Nie oznaczało to jednak, że da sobie spokój z dalszymi poszukiwaniami. Musiała wiedzieć; to, czy w przyszłości będzie z owych umiejętności korzystać nie miało już znaczenia.
  W żaden sposób nie ukrywała swojego zmartwionego wzroku, kiedy słuchała odpowiedzi Clearwatera. Rozmawiali już o jego hormonach i zachciankach - wiedząc teraz, z czego wynikała ich dyskusja, poczuła się naprawdę poruszona. Już wtedy, w jakiś bardzo okrojony sposób, podzielił się z nią swoim problemem. Szukał u niej swego rodzaju pomocy... Pocieszenia? W pewnym momencie naszła ją myśl, że chłopak musiał poczuć się przy niej naprawdę bezpiecznie; stąd zaproszenie na bal. Bogowie, przecież ona oskarżyła go tam o jakieś podłe motywacje. Zaraz też pomyślała o ich ostatniej rozmowie. Była tylko kolejną osobą, która mówiła mu "nie". Ze smutkiem stwierdziła, że serce Eskila zostało złamane wiele razy; śmierć i odrzucenie w końcu raną je dogłębnie; w tym to pierwsze wydawało się być znacznie gorsze, bo ostateczne. Jej ciągłe odmowy, kiedy szukał u niej bliskości, na pewno w niczym mu nie pomagały.
  Raz jeszcze poczuła silne ukłucie w klatce piersiowej, a jej oczy zaszkliły się. Niewiele myśląc przysunęła się, stanęła na palcach (kto pozwolił mu być tak wysokim?) i objęła go, wcześniej rzucając trzymany przez siebie notatnik na pobliski stołek. Zasługiwał na odrobinę współczucia; nawet jeśli pewna część dziewczyny, wciąż mocno wystraszona tym, co było, naprawdę nie chciała go dotykać. Później odchoruje ten zdecydowanie zbyt wczesny gest. - Przykro mi. - Szepnęła mu do ucha, starają się ukryć swoje rozemocjonowanie. Nie chciała, by chłopak musiał przejmować się jej tkliwością. Teraz to ona miała się nim zaopiekować. - Naprawdę zasługujesz na chwilę spokoju. - Dodała, w ramach odruchu delikatnie gładząc jego kark kciukami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyWto Lip 27 2021, 16:49;

Zamarł w połowie ruchu kiedy zorientował się, że po twarzy Doireann przemknął strach. Tak czy siak nie dotknąłby jej, to był jedynie odruch. Trochę pobladł bowiem od razu pomyślał, że może zraził ją do siebie na tyle, że nie życzy sobie gwałtownych ruchów w swojej sferze prywatności. Cholera, to akurat bardziej bolało niż bladość jej skóry. Ledwo co zaczął uczyć ją, że można się przytulać, nieprzypadkowo inicjować kontakt fizyczny czy chociażby całować, a już miałby stracić cały efekt swojej pracy? Skinął nieznacznie głową gdy odebrał od niej przepraszające spojrzenie. Cofnął ręce, już nie ruszał się naprzód, a minę miał niepocieszoną. W głębi serca cieszył się, że nie chciała zgrywać bohaterki i narażać własnego zdrowia, aby pokazać jaka to jest silna. Z taką sytuacją nie ma żartów, a on nie potrzebuje wokół siebie bohaterów, a przyjaciół. Wolałby, aby Doireann została w tej sferze i nie uciekała z niej w popłochu. Z drugiej strony zdawał sobie sprawę, że dzieliło ich niemalże wszystko i trudno będzie trzymać Doireann przy sobie w nieskończoność.
Wyjaśniał jej przyczyny zwiększonej aktywności harpich cech. Nie wymieniał tych sytuacji w imię użalania się nad sobą, a przestawiał to jedynie jako fakty, prawdziwe przyczyny rozemocjonowania. Nie oczekiwał litości czy klepania po ramieniu, a choć było mu smutno to oswajał się z myślą, że tak będzie zawsze ilekroć pomyśli o tych problemach, które nim targały. Myślał, że wiosenne nerwy przeminęły, a tu się okazywało, że wystarczy poruszyć bardzo bolesny temat i przy tym go zdenerwować, a traci nad sobą kontrolę. Wstyd. Odwracał wzrok, bo było mu wstyd. Nie widział zatem zaszklonych oczu dziewczyny. Z pewnością przypisałby winę wypowiedzeniu jakiejś głupoty a nie jej empatii. Oderwał wzrok od swoich butów kiedy wyczuł w pobliżu jej ruch. Sekundę później był już przytulony. Nie musiał nawet o tym myśleć, a jego ręce lekko objęły jej plecy, głowa zaś opadła blisko jej gęstych włosów. Owionęło go miłe ciepło i miły zapach jej perfum, ten sam, co na balu. Zamknął oczy, rozluźnił się, bo właśnie tego teraz potrzebował. Usłyszał własne westchnienie ulgi kiedy pogładziła jego kark. W odpowiedzi oparł lekko głowę o jej włosy. Miłe łaskotały. - Przy mnie rzadko jest spokojnie. To drugi sekret.- nie lubił współczucia, a więc odpowiedział na to w taki sposób. Ani myślał przerywać przytulenie. To Doireann niech decyduje bowiem dał jej sposobność, aby cofnęła się kiedy tylko zapragnie. - Ale tamto w pokoju to było ekstremalne, nawet jak dla mnie.- nie musiał mówić cicho, a jednak głos zniżył do szeptu. Czuł jej oddech, przebijał się przez warstwę jego ubrania i grzał ten mały obszar skóry. - Ty mnie nigdy nie denerwujesz więc nie musisz się tym martwić.- to kolejna zakamuflowana forma przeprosin za tamtą sytuację. To również deklaracja, że będzie dbać o to, aby złość odkładać na bok kiedy Doireann znajduje się w pobliżu. Przecież jest taka krucha, mała. Gdyby ją zaatakował pazurami to chyba do samych kości. Cóż, okazywało się, że w umowie adopcyjnej pojawił się drobny kruczek - zdenereowny ekstrawertyk to niebezpieczny ekstrawertyk. Ups.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyWto Lip 27 2021, 17:38;

  Kłamstwem byłoby powiedzenie, że dotyk ze strony chłopaka jej nie ruszył. Miała się w miarę dobrze, póki przez ten krótki moment była jedyną osobą trzymającą kogoś w objęciach. Spięła się, czując delikatny - jak na eskilowe możliwości - dotyk dłoni na nagich plecach, wydając z siebie stłumione piśnięcie. Nie omieszkała skorzystać w tego, że uścisk nie był silny, na krótką chwilę odrywając się lekko od chłopaka. Ten jednak... zatopił się w niej. Czuła oddech Ślizgona we własnych włosach, słyszała to ciche westchnięcie; a to wystarczyło, by się rozkleiła. Pociągnęła lekko nosem, najpierw raz, potem drugi, starając się powstrzymać od płaczu, jednocześnie wkładając w swój uścisk znacznie więcej siły, przyciskając twarz do szyi chłopaka.
  Z łatwością mógł poczuć, jak Doireann traci panowanie; jej plecy raz po raz przechodziło drżenie, z ust wydobywało się ciche szlochanie (które pomimo mocno zaciśniętych ust i tak znajdowało sposób, by się manifestować), a skóra Eskila zaczynała wilgotnieć od jej łez. Wypłakiwała swój strach wprost do jego ucha - a kiedy ten zmalał, pozostawały jeszcze ogromne pokłady zmartwienia, stresu i smutku, już niekoniecznie związanych jedynie ze Ślizgonem. Rozkleiła mu się - bo ile może być silna? Ani myślała wypuścić go teraz z rąk. Potrzebowała tego bardziej, niż myślała. Trwała tak blisko minuty, nie interesując się tym, że ktoś może ich zobaczyć. Niech gadają. Mogą nazywać ją idiotką - głupią Puchonką, która płacze w Ślizgońskich ramionach. Nie obchodziło jej to teraz; bo wzięła świat, który zaproponował jej Eskil i dała radę utrzymać go w dłoniach. Tylko to się liczyło.
  Kiedy tylko jej szloch zelżał, osłabiła uścisk i stanęła na całych stopach. Jedną z dłoni przeniosła na policzek Clearwater’a i odchyliła się, by móc na niego spojrzeć. Miała wilgotną twarz, zaczerwienione oczy i opuchnięte usta, które cały ten czas uparcie zaciskała. - Więc bądź blisko mnie. - Wyszeptała, nie kusząc się nawet o najmniejszą analizę, jak mogło to zabrzmieć. - Będę cię tak przytulać cały czas. - Raz jeszcze pociągnęła nosem, a wierzchem wolnej dłoni obtarła łzy z twarzy. - Wtedy będzie spokojnie, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyWto Lip 27 2021, 18:31;

Próżno oczekiwać od Eskila bierności kiedy ktoś go przytula. Musiałby być maksymalnie przygnębiony i załamany, aby nie reagować na ciepłe gesty. Chwilę temu pomyślał, że właśnie teraz, po tej ciężkiej dobie potrzebował się przytulić zanim pójdzie do Robin przepraszać ją za swoje zachowanie. Dorieann odczytała z jego twarzy tę potrzebę i ją zrealizowała, a więc nic dziwnego, że chwilę później westchnął z ulgą. Tak niewiele było mu potrzeba! Zwyczajne przytulenie, miły zapach, miękkie włosy - innymi słowy, wsparcie. Nastawiał się, że będzie musiał przekonywać dziewczynę do siebie od nowa, a ona przeszła samą siebie i pokazała mu, że pomimo swojego strachu to dalej chce z nim rozmawiać. To było niesamowite. Nie spodziewał się tego po niej. Przecież miał w sobie więcej wad aniżeli zalet, a Puchonka przetrawiła najgorszą z najgorszych wad. Nie potrafił objąć rozumem tego, co właśnie się działo. Ledwie westchnął, rozluźnił się przy niej, a ona pękła. Przez minutę panikował, że zaraz się odsunie gdy tak się odsunęła, ale później… chyba wystraszył się jej reakcji i gotów był odskoczyć, gdyby nagle nie wzmocniła uścisku. Było to tak błagalne i ciepłe, że nie ośmielił się nawet pytać co się, do jasnej avady, stało. Oplótł ją ramieniem nieco mocniej, a dłonią gładził po plecach za każdym razem kiedy wyczuł na sobie jej dreszcz. Trzęsła się jakby właśnie wylała z siebie długo skrywane emocje. Nie ośmielał się cofać i pytać, bo przecież Lucas nigdy nie odtrąciłby płaczącej dziewczyny. Eskil zaś często chciał zachowywać się tak, jak kuzyn. Cokolwiek się stało, nie odsunęła się od niego, więc postanowił dzielnie przetrwać swoje zdezorientowanie i po prostu... być? Nie widział co mógłby więcej zrobić. Im bardziej płakała tym robiła się cieplejsza, a jej łzy wywołały w nim elektryzujący dreszcz. Doprowadził drugą dziewczynę do płaczu…? Słodka Morgano… jak się tu nie załamać? Pochylił się ku niej jeszcze bardziej, aby nie musiała się w niego tak wczepiać. Bardzo wiele kosztowało go milczenie, ale zaciskał zęby i czekał, bo jeśli palnie zaraz jakąś głupotę to pogorszy tylko sytuację. Nie wiedział ile minęło czasu, ale w końcu szloch zelżał. Wyczekiwał momentu kiedy to będzie mieć prawo się odezwać, kiedy ona pierwsza to zrobiła. Jej gorąca dłoń opadła na jego polik i tym gestem sprawiła, że na moment świat przestał istnieć. Niebywałe! Patrzył na nią zdezorientowany i zaniepokojony. Wyglądała bardzo smutno. Niby co ma teraz zrobić? Zacisnął lekko palce na kawałku jej sukni, jakby tym samym przytrzymywał się dziewczyny. Słowa, które wypowiedziała… wlały wprost do jego serca dużo kojącego ciepła; dokładniej rzecz ujmując, dźwięk tych słów rozlał się cudownym znieczuleniem na te rany po złamaniu serca. Pierwszy raz odkąd Robin i Hunter go "rzucili" poczuł taką prawdziwą ulgę. Nie potrafił uwierzyć, że to się właśnie dzieje. Jakim cudem? Pierwszy raz ktoś powiedział do niego szczerze, aby był blisko. Tak długo pragnął usłyszeć takie słowa, że teraz nie potrafił się otrząsnąć kiedy nagle się urzeczywistniły. Wstrzymał oddech, głęboko wstrząśnięty i zaskoczony tym, co słyszał. Coś ścisnęło go za gardło przez co musiał dwukrotnie zamrugać powiekami. - Nie mów tak, bo zacznę na tobie polegać.- wydusił z siebie nieswoim głosem, a po jego ciele cały czas przebiegało to drżące ciepło, pochodzące prosto z jej dłoni i słów. - Przywiążę się do ciebie, a wtedy nie będzie już odwrotu. - dopowiadał, jednocześnie wsuwając dłoń pod kurtynę jej włosów, tuż przy gorącym karku. Kciukiem pogładził skórę tuż pod jej uchem. - A ja nie chcę żeby kolejny raz ktoś przeze mnie płakał…- te słowa skrywały sobie dużo bólu, ale fakt faktem, nie oderwał wzroku od Doireann. Nie potrafił. Nie po tym, co zrobiła. Bał się, że jeśli cokolwiek przerwie ten kontakt to z jego ciała zniknie to całe ciepło, które jakimś cudem znieczuliło złamane serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyWto Lip 27 2021, 19:39;

  Jej podbródek zadrżał ostrzegawczo, zdradzając, że miała w zanadrzu jeszcze sporo łez do wypłakania. Była poruszona do granic wszelkich możliwości, a to nie pomagało w zachowywaniu spokoju. Miała świadomość, że dzieje się coś ważnego - i już teraz zaczynała martwić się przyszłością. Nie czuła, by rzucała te słowa na wiatr, ba, nie wybaczyłaby sobie nigdy, gdyby po tym wszystkim odwróciła się od Eskila i odeszła. Mimo to jej dom, Rowan i dziadkowie ponownie próbowali przedrzeć się do jej świadomości, starając się przypomnieć Puchonce o wszystkim; manierach (bo nie wypadało obściskiwać się z chłopakiem, mając na sobie skąpy strój i to jeszcze na widoku, ani płakać w głos), o tym, że nazwisko Sheenani wystarczająco już wycierpiało i nie potrzebuje już więcej dyshonorowych zachowań i wszystkich ideach, którym hołdowała jej rodzina. Czysta krew była dla nich czystą krwią jedynie wtedy, kiedy nigdy, przenigdy żaden mugol, czy szlama nie przewinęły się po drodze. Do tego Ślizgon był półwilem - a to, w oczach dziadka sprowadzało go do roli potwora, nie człowieka.
  Jednak patrzyła na niego - swojego ekstrawertka. Raz po raz fala drżenia przenikała jego ciało. Czuła, jak zaciska dłoń na jej sukni - i nawet nie przyszło jej na myśl, by mu w tym przeszkodzić. No i patrzyła na nią (wprost na nią!) z takim niesamowitym przejęciem. Miała dość tych ciemnych, czekoladowych spojrzeń, które zewsząd otaczały ją w domu; chciała patrzeć jedynie w te niebieskie, wzruszone oczy. Słuchać już tylko Eskila; bo tylko on zaakceptował jej bunt. Zachęcał ją do niego i nie wściekał się, gdy oberwał rykoszetem. Och bogowie, znów tak okrutnie potrzebowała wszystkiego, co tylko mogła od niego dostać.
  - Mieliśmy umowę. - Na jej ustach pojawił się uśmiech przetkany mieszanką smutku i wzruszenia. Odetchnęła głębiej, kiedy poczuła, jak odgarnia jej włosy, by po chwili położyć palce na jej karku. W porównaniu do niej miał naprawdę ogromne dłonie. - Obiecałeś się do mnie przywiązać. Ja już.... - Głos miała miękki, łagodny - pojawiało się w nim też coraz więcej nieśmiałości i zawstydzenia. - ...to zrobiłam. - Dodała cicho, tym razem uginając się pod spojrzeniem Eskila. Wzrok skierowała na materiał spódnicy, który półwil zaciskał w palcach. Nie mogła obiecać mu, że już nigdy nie będzie przez niego płakać - mogła za to zapewnić, że za każdym razem będzie do niego wracać.
  Może i nie było jej wolno niemalże wszystkiego - jednak dziś, na tym długim, pustym korytarzu, miała wystarczająco dużo siły, by podjąć jedną decyzję. Było jej wolno tego oto Eskila Clearwater’a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyWto Lip 27 2021, 20:01;

Och, on tak nie lubił cudzych jakichkolwiek łez! Zawsze czuł się ich winien, bowiem przywykł, że jest o coś non stop obwiniany (niekiedy słusznie). Aż tu nagle wybuchnęła szlochem i ustanowiła go swoim pocieszycielem. Mógłby przysiąc, że gdy go przytuliła to ona miała wspierać jego, a efektem końcowym stało się to, że nie miał jakoś w sobie werwy aby zabrać ramię z jej ciała i przestać grzać się ciepłem jej ciała. O Merlinie, to było takie kojące! Żył w przekonaniu, że będzie użerać się ze swoim złamanym sercem miesiącami. Nie wierzył, gdy mówiono mu "poznasz kogoś to będzie lepiej". Nawet nie szukał dla siebie nikogo na siłę (no, może Marcusa, ale to osobna historia), bo nie chciał kolejny raz słyszeć słowa "nie". Doireann też stawiała mu granice, a teraz, tak przytulona aż prosiła o jeszcze więcej bliskości. Dawała mu tak dużo tego ciepła, a on się w tym roztapiał. Tak bardzo tego łaknął, że nie mógł się na niczym innym skoncentrować. W trakcie jednej z rozmów wyraźnie zrozumiał, że dziewczyna nie złamie swoich zasad ani nie przekroczy granic. Było to smutne, a teraz nie wiedział co myśleć. Czy ona zdawała sobie sprawę jakie znaczenie miało jej zachowanie? Poczuł się jakby musnęła palcami kawałek jego duszy, wprawiając go w wewnętrzne drżenie. Tym razem nie były to objawy cech harpii. To był on, prawdziwy on.
Zahaczył wzrokiem o ułożenie jej ust, kiedy uśmiechnęła się, a chwilę później odetchnęła, utwierdzając go w przekonaniu, że lubiła jego dotyk nawet jeśli czasem się na to nie zgadzała. Z opóźnieniem zorientował się, że coś mówiła. Zamrugał, aby odzyskać rezon bo chyba za bardzo się na nią zapatrzył. Puścił materiał jej sukni, aby ułożyć wygodnie palce w okolicach jej kręgosłupa. Dłoń z karku przeniósł bliżej jej podróbka, który to sobie uniósł, aby popatrzeć na zawstydzone policzki i wilgotne od płaczu rzęsy. - Powinienem właśnie teraz uświadomić cię, że przywiązywanie się do mnie jest męczące, że będziesz mieć jeszcze więcej myśli w głowie, że będę jeszcze bardziej zachęcać cię do buntu… ale skoro już się stało to nie będę narzekać. - mówił sobie spokojnie, a jego kciuk pogładził kącik jej ust, ocierając stamtąd drobniutki wilgotny ślad łzy. Uśmiechnął się w końcu, bo coraz bardziej przyzwyczajał się do tej ulgi w sercu. Bał się, że to minie jak tylko Doireann przypomni sobie, że "nie wolno". - Jeszcze kilka chwil, a ukradnę cię Drake'owi.- w ten sposób odpowiedział na kwestię własnego przywiązania. To delikatny temat więc udzielił ostrożnej odpowiedzi. Rozluźnił się, kolejny raz. Nie był pewien czy to dobrze, że tak miękł… przecież tak bardzo się różnili…! - Wolno…?- nie był świadomy tego szeptu, który opuścił jego usta. Jest przekonany, że rozbrzmiał w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyWto Lip 27 2021, 20:48;

  Jakiekolwiek pokłady śmiałości, wzbudzone przez widok skruszonego, zbolałego Ślizgona, zaczynały powoli ustępować jej naturalnemu stanowi. Skromność i wstydliwość przypominały o sobie z każdym gestem i słowem półwila - nie był już w końcu pasywny, nie bał się jej dotykać. Przestał trzymać się jej spódnicy, tak, jak mógłby to robić wystraszony, mały chłopiec, szukający pocieszenia. Ta dłoń, która zawędrowała na jej plecy jedynie umacniała ją w przekonaniu, że Eskil przestał być tak strasznie malutki - zdecydowanie był mężczyzną, który urósł do rozmiaru własnych rąk. Ona zaś pozostała potulną calineczką oblaną rumieńcem, która z lekką powściągliwością pozwalała mu na coraz śmielszy dotyk. Kiedy uniósł jej podbródek poczuła się taka… widoczna. Całe jej roztrzęsienie, emocje, każda jedna łza i ten przeklęty rumieniec - Ślizgon obejmował to wszystko swoimi palcami, tak bezwstydnie przyglądając się jej twarzy.
  Kiedy tak mówił o wszystkim, co ją czeka, posłała mu krótkie, niepewne spojrzenie. Nie chciała słuchać teraz o tym, że będzie chciał więcej i więcej; czy to buntu, jej własnych myśli, czy… po prostu jej. Pewna część Doireann dobrze to wiedziała - w końcu rozmawiali już na ten temat, chwilę po tym, gdy tak usilnie próbował wmówić jej, że onieśmieliła małego nieśmiałka. Przez chwilę pomyślała, że swoją odwagą dorasta co najwyżej mu. Dziwnie było poczuć się, jak mały, liściasty robaczek. Mimo to, pragnęła być teraz wystarczająca. Przed wyciągnięciem możliwie najgorszych wniosków (co przy ich zupełnie skrajnych charakterach wydawało się być normą) i spłoszeniem się powstrzymywał ją ton głosu Eskila. Spokój od niego bijący stał w mocnej opozycji do tego, co mówił.
  Sama Doireann nie miała teraz większych szans na spokoj. Jej wargi rozchyliły się mimowolnie, kiedy tylko poczuła dotyk w okolicach ust. Cokolwiek planowała odpowiedzieć na słowa Ślizgona, całkowicie wyparowało. Udało się jej jednak zatrzymać na nim swoje spojrzenie - podobne do tego, które posyłała mu, kiedy chowała się za filarem. Zrobiło się tak… okropnie intensywnie i gorąco. Jakby dopiero teraz dotarło do niej, ile ciepła bije z jej własnego ciała. Nie pozostawała w tym sama; Eskil też bił rozgrzaną aurą. Nie sądziła, że w Arabii cokolwiek będzie parzyć ją mocniej od pełnego, popołudniowego słońca. - Nie będzie o to zły. - Pogładziła jego policzek, odpowiadając lekkim uśmiechem na jego uśmiech. Było w nim coś absolutnie rozkosznego - dziewczyna zaś pozwalała sobie na coraz śmielsze myśli. Nie zastanawiała się, jak nazwać ich relację; etykietami będzie martwiła się później. Obecnie jej głowę zajmowały jego usta. Te zaś, jakby na zawołanie, zadały odpowiednie pytanie. - Wolno. - Na potwierdzenie swoich słów zadarła swój podbródek nieco wyżej. Wciąż nie miała śmiałości, by zainicjować pocałunek - czekała więc na jego ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyWto Lip 27 2021, 21:41;

W chwili kiedy odetchnął z ulgą opuścił go żal. Spłynął na niego spokój i trudno orzec czy to była zasługa wypitego rozcieńczonego eliksiru spokoju czy zachowania Doireann. Pomijając wybuch płaczu (o którego przyczynę zapomniał zapytać, a teraz było mu głupio) dziewczyna stała się idealnym znieczuleniem na porannego poharpiowego kaca. Skróciła jego cierpienie o dobre parę dni i prawdopodobnie do Robin uda się spokojny, wyciszony i całkiem zrównoważony (a przy takiej dziewczynie jak Doppler warto uzbroić się w zapas mnisiego spokoju). Przywykł do chaosu, energii, biegu, szybko płynącej krwi w żyłach, a teraz nagle się zatrzymał. Jest trzymany przez dziewczynę, która wcale nie pozwala mu ot tak, biec dalej. Sugerowała złapanie oddechu, a kiedy stała między jego ramionami to sprawiała, że czas zwolnił na parę chwil. Tego dzisiaj potrzebował jednak powstaje pytanie… na jak długo? W końcu powróci do niego zew przygody. Teraz nie myślał o tym tak intensywnie jak powinien. Nie czuł już temperatury pustynnego słońca przebijającego się przez szybę. To Doireann go grzała i to nie tylko z zewnątrz, ale również wewnątrz. Nie miał pojęcia jak się jej to udało, ale niech trwa. Niech się nie kończy…
Obserwowanie jej twarzy sprawiało mu przyjemność. Im dłużej się przyglądał tym więcej dostrzegał. Zauważył gdzie zaczyna się rumieniec, a gdzie kończy. Widział, że z jednej strony rzęs jeszcze tkwi maleńka kropelka łzy, która to chwilę później roztopiła się na ciepłej powiece Doireann. Zapatrzył się, nie mając pojęcia co dzieje się w jej głowie. Wydawało mu się, że zrozumiał znaczenie niepewnego spojrzenia dlatego trochę urwał temat. Nie ma sensu jej straszyć, a nie chciał teraz przygotowywać ją do tempa, którym żyje. Przecież musiała wiedzieć ile w nim energii i życia, które często wyładowywał pakowaniem się w kłopoty. Nic nie odpowiadała na jego słowa i zapomniał zapytać co o tym sądzi. Nawet nie zwrócił uwagi na treść jej słów dotyczących zabierania jej Drake'owi. Nie rozumiał jakim cudem ten facet nie zadurzył się w Doireann skoro znał ją tyle lat. Coś w jego oczach błysnęło kiedy uśmiechnęła się i znów go pogłaskała, bowiem nie wyglądała teraz na spiętą, a poruszoną. Miła odmiana! Brwi Eskila drgnęły, gdy odpowiedziała na jego myślowe zapytanie. Potrzebował kilku sekund, aby zrozumieć, że to jego usta mówiły, a jej odpowiadały. Twierdząco. Na końcu języka miał pytanie "mówisz poważnie?" ale uznał, że nie warto dopytywać bo jeszcze się rozmyśli. Zwlekał całe trzy sekundy bowiem musiał w ten czas przypomnieć sobie gdzie w ogóle ma serce, a gdzie mózg, bo coś mu się pomieszało. Ponownie pochylił się w jej stronę, bo ani trochę nie urosła przez ten czas, po to, aby musnąć jej polik, a dopiero krótką chwilę później przytulić swoje wargi do jej ust. Fala gorąca objęła teraz cały jego mózg, a chwilę później każdą komórkę ciała. Przyzwyczajony był do krótkich acz intensywnych pocałunków, niekiedy pospiesznych, a tutaj… inny wymiar, który uczył delikatności wszak skóra na jej ustach była tak delikatna iż czuł pulsującą w nich cieniutką siateczkę żył. Było cicho, kojąco, a słyszał tylko swoje bicie serca. Po chwili usłyszał jeszcze własny bądź Doireann oddech kiedy na chwilę odsunął się od tego nie-pocałunku, aby dwa oddechy i trzy mrugnięcia później wrócić do jej ust, ale już całując je w należyty sposób i subtelnie na nie napierając. Objął ją całym ramieniem. Nie potrafił kończyć na jednym… jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyWto Lip 27 2021, 22:56;

  Bez wątpienia nie zachowywała się w możliwe najmądrzejszy sposób. Do tej pory większość decyzji podejmowała (o ile w ogóle to robiła) po długich, dogłębnych analizach, nie pozwalając sobie na zbyteczną spontaniczność. Trzeźwo myśląc zdawała się być świadoma tego, jak działa Eskil; nie uznała przecież jego pocałunków za niezbyt skuteczną formę buntów bez powodu. Wychowanie skutecznie tłumiło jej Puchoński charakter, przykrywając uczuciowość chłodną kalkulacją. Teraz jednak jej biedny mózg stwierdził, że ma dość - było już zbyt dużo zmartwień, strachu i nieznanych dotąd uczuć. Potrzebował przerwy, dlatego - bez pisania ośmiu podań - pozwolił sercu usiąść za sterem. A serce miała jednak głupiutkie, stęsknione i wygłodniałe. Zaś teraz, gdy czuła się najmniejsza na świecie i kompletnie odurzona półwilem, było na dodatek poruszone i rozochocone. Nie chciało pamiętać o tym, co mogłoby być złe, kiedy oczy widziały, jak chłopak pochyla się ku niej.
  Była wdzięczna za początkową delikatność; chociaż i ta wydawała się być dziwnie wyrazista, taka… bardzo, ale to bardzo zaznaczona. Początkowe muśnięcie policzka jednak skutecznie uspokoiło jej dudniące serce. Eskil nie był teraz tak natarczywy, jak za pierwszym razem. Wszystko działo się pomalutku, kroczek po kroczku, jakby tym razem był przygotowany na to, że emocje szybko potrafią ją przytłoczyć. Była tam… czułość. Doireann z łatwością wyobraziła sobie ich dwójkę odzianych w długie, złote szaty (Clearwater pewnie by tego nie zniósł), zamkniętych na zawsze w ramach klimtowskiego “Pocałunku”. Biorą wzór z uwiecznionych kochanków, przerzuciła jedną rękę przez ramię chłopaka, chowając ją w jego włosach, drugą zaś kładąc na dłoni, którą ten trzymał na jej podbródku. Delektowała się tą krótką, ciepłą chwilą - małym zaproszeniem przed czymś większym, wspanialszym.
  Tym razem nie musiał czekać na oddanie pocałunku. Była w nim delikatna i uległa, jakby pokładała w nim niesamowite dozy ufności. Pomimo tego, że nie ustalili wcześniej żadnych nieprzekraczalnych barier, nie martwiła się. Cieszyła się tą miękkością, ciepłem; tym, że nie pędzili teraz, jakby mieli zaraz zginąć. Czuła się, jakby siedzieli na ciepłej polanie, z dala od wszystkiego, gdzie nawet czas nie mógł ich dosięgnąć. Eskil nie mógł być świadomy ogromu jej żalu, kiedy na chwilę przerwał to krótkie, delikatnie spotkanie ich ust. Ciche, rozgrzane sapnięcie wydostało się z jej płuc, kiedy przez te dwa oddechy i trzy mrugnięcia tęskniła do niego. Nie wiedziała, jak poprosić o więcej; ogarnął ją wstyd, echo silnego “nie wolno”, które zabraniało jej chcieć podobnych rzeczy. Na szczęście nie musiała mówić nic. Kiedy Ślizgon wrócił do jej ust nie napotkał ani grama oporu; Doireann nawet przysunęła się bliżej, wymuszając na nim, by zamknął ją w nieco ciaśniejszym uścisku. Nie chciała zostawiać sobie drogi ucieczki.
  Nie kojarzyli się jej już z klimtowskim “Pocałunkiem”. Byli tym od Heyeza - pasjonującym i namiętnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptySro Lip 28 2021, 09:50;

Próżno było szukać w nim wyrzutów sumienia związanych z namawianiem dziewczyny do spełniania zachcianek. W jego mniemaniu zachowywała się starzej niż Profesor Brandon i Dear razem wzięte. Halo, ma siedemnaście lat! Czas szaleć, popełniać błędy, rzucać się w wir spontaniczności… po co komu nudne analizowanie czy coś wolno czy nie. Gdyby tak jak ona zastanawiał się nad każdym swoim krokiem to być może nigdy by jej nie pocałował, a ograniczyłby się jedynie do myślenia o tym. W chwili obecnej wyczuł, że coś się między nimi zmieniło. Atmosfera zgęstniała, ale przy tym mile łaskotała po skórze. Znieczulenie cały czas działało i zasługa leżała w jej słowach. Przesunął dłoń na jej odsłonięte w sukni plecy, a przy tym coś fiknęło w jego trzewiach. Miałam ochotę tak pozostać bo lada moment czeka go trudna rozmowa z Robin. Teraz jednak był bardzo skutecznie wyciszany przez Doireann. Zamiast myśleć o tym co działo się dwadzieścia dwie godziny temu to koncentrował się na drobnych przyjemnościach. Nie planował, że będzie ją jeszcze kiedykolwiek całować bowiem sugerowała mu, że niewiele to zmienia. Gdy teraz stała blisko to czuł wyraźnie, że potrzebuje jeszcze trochę czułości. Apetyt wzrasta w miarę jedzenia, to prawda. Chwilę wcześniej cieszył się z samego przytulenia, a teraz chciał więcej. Czy to się kiedykolwiek zmieni? Tyle dobrego, że pocałował ją powoli, jakby jeszcze nie wierzył, że się na to zgodziła. Nie napotkał żadnego oporu, a więc odsunął się na moment, aby złapać dech w piersiach i zaobserwować jak wybucha w nim słodka ekscytacja. Dosyć szybko wrócił do jej ust, zamykając przy tym oczy, przesuwając dłoń bliżej jej policzka i trzymając blisko jej gładką twarz. Nim miał się powstrzymać sięgnął językiem między jej usta, chcąc całować ją dłużej i intensywniej. Zawsze było mu mało, a więc ten początkowy spokój był szczytem jego cierpliwości. Opuścił trochę dłoń, którą to chwyciła między swoje palce, ale ani myślał przerywać pocałunek. Każdym ruchem warg napawał się delikatnością jej ust. Nie były bierne, nieruchome, obojętne i to go jedynie zachęcało do napierania na jej usta z coraz to większą pasją. Oplótł ciaśniej jej talię, przytulając ją tym samym do swojego tułowia. A potem już pocałunki były coraz cieplejsze, przez co nawet jego policzki i uszy nabrały odpowiedniego odcienia. Oddychał płycej, ale był teraz taki szczęśliwy, że nie obchodziło go czy za moment nie popadnie w niedotlenienie mózgu. Krew w jego żyłach przyjemnie wibrowała, a on wcale nie przerywał. Przesunął drugą dłoń na jej talię, ostatecznie odcinając jej drogę ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptySro Lip 28 2021, 19:01;

  Doireann można by z łatwością porównać do zapomnianego ogrodu otoczonego warstwą groźnie wyglądających, stromych murów. A ten chciał być odwiedzany; tęsknił do kogoś, kto przytuliłby to młode, usychające drzewo, pogładził liście palcami i uspokoił. Kogoś na tyle odważnego, by nie bał się wyrwać z niej ogromnych, zabierających tlen i światło chaszczy, odkopał ją i pomógł raz jeszcze nasycić się słońcem. Eskil zaś próbował; wspinał się po murze, raz po raz spadając, tylko po to, by odkryć, że po drugiej stronie czai się kolejny; większy, pochyły i porośnięty pnącymi się, kłującymi chwastami. Jego zniechęcenie nie było więc niczym zaskakującym, nie można było w końcu spadać w nieskończoność; zwłaszcza, gdy usłyszało się dosadne "nie wolno".
  Teraz jednak przed Ślizgonem pojawiła się brama, lekko uchylona, zachęcająco prosząc, by ją przekroczyć. Na horyzoncie zaś jawiła się kolejna, nieśmiale manifestując swoją obecność. W prawdzie nie doprowadziły go do miejsca, którego usilnie (chociaż obecnie bardzo nieudolnie) próbowały chronić, jednak były, udowadniając półwilowi, że istnieje droga prosta i bezbolesna.
  Sama Doireann była zachwycona tym, jak łatwo przyszło się jej zatracić w młodym Clearwaterze. Świat pochylał się nad nią, nie wykraczając już poza ramy ciała Eskila. Raz po raz wycałowyłał z niej resztki strachu i zwątpienia, pozwalając jej na całkowite oddanie się tej jakże niewinnej pieszczocie; przynajmniej do czasu jej pierwszego, stłumionego przez usta chłopaka jęknięcia, gdy - wedle jej woli - zamknął ją w ciasnym uścisku. Druga brama szczęknęła i otworzyła się z cichym skrzypnięciem. Nie różniła się teraz szczególnie mocno od półwila - też chciała więcej. Mógł poczuć, jak przyciska się do niego, jakby odległość dzieląca ich atomy była dla niej zbyt dużą. Musiała odreagować, a ta pierwsza namiętność wydawała się być obecnie naprawdę dobrym rozwiązaniem. Na nieszczęście (według doireannowego serduszka) byli na korytarzu, na którym i tak pozwalali sobie na zbyt wiele.
  Ekstazę przerwało prozaiczne ukłucie w karku. Jakiekolwiek bóstwo nie odpowiadało za skrojenie Sheenani, na pewno nigdy nie przypuszczało, że zechce całować znacznie wyższego od niej Clearwatera. Powoli, z niewysłowionym żalem do własnego ciała, odsunęła swoją twarz od Ślizgona. - Trochę... Boli mnie szyja. - Szepnęła, posyłając mu spojrzenie; roziskrzone, rozgrzane i przepraszające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptySro Lip 28 2021, 19:39;

Łatwo przychodziło mu przekraczać granice. Nie potrzebował dodatkowej zachęty, bardzo chętnie wyrywał się do ciepła i czułości jeśli tylko poczuł względem drugiej osoby tę "iskrę", bądź jak to się mawia, miętę. To nie tak, że poszedłby całować się z każdym. Wbrew pozorom dobierał sobie ostrożnie towarzystwo, a Doireann zaskoczyła go tym, że była w stanie go przy sobie zatrzymać dłużej niż kilka chwil. Nie nudziła go, a rozmowa z nią była przyjemna. Jeszcze lepiej było kiedy pozwalała się całować, kiedy odpowiadała tym samym a najcudowniej, gdy pozwalała by to trwało. Mógł się nasycić smakiem jej ust, nie myśleć co to mogłoby znaczyć, a i w ten sposób i siebie i ją pocieszać. Ściskał ją mocno, trzymając przy sobie i absolutnie nie przerywając pocałunków bowiem były tak prawidłowo dawkowane, że nie tracił tak szybko tchu. Rumieniec jej policzków ogrzewał go, a odpowiadające usta eliminowały z jego głowy wszelkie niepotrzebne myśli. Poczuł ukłucie w okolicach mostka kiedy z jakiejś przyczyny się odsunęła. Westchnął cicho kiedy wyjaśniła swoje zachowanie czymś tak prozaicznym jak ból szyi. Fakt, utrudniało to czerpanie przyjemności, ale on chciał więcej… Pocałował więc jej policzek, a sekundę później pochylał się jeszcze bardziej, aby zahaczyć ustami o jej żuchwę. - Zauważyłaś, że gdy znowu się całujemy to kolejny raz jesteśmy wystrojeni?- zagadnął z rozbawieniem, a głos miał schrypnięty. Sięgnął pocałunkiem do jej drugiego policzka, wolną dłonią przesunął sobie po jej plecach aż do karku, który to lekko rozmasował. Miał nadzieję na kontynuację. - Mam nadzieję, że to nie reguła.- zastrzegł i zamiast na nią patrzeć to cały czas gdzieś sięgał drobnymi pocałunkami, a to przy uchu, a to w kącikach ust, gdzie tylko przypadkowo trafił, byleby jeszcze trochę wyciągnąć z niej czułego ciepła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptySro Lip 28 2021, 21:26;

  Podobno ludzie powinni ostrożnie życzyć sobie pewnych rzeczy. Doireann przekonywała się o tym na własnej skórze. W końcu jeszcze chwilę temu jej prosiła o więcej, w dość dosadny sposób sygnalizując Eskilowi, że może sobie teraz pozwolić na wiele. Bo jak inaczej półwil miał wytłumaczyć sobie jej rozwarte usta i wciśnięte w niego drobne ciało? Kiedy jeszcze pozostawali złączeni w pocałunku czuła przyjemny dreszcz z coraz śmielszych gestów Clearwatera. Nie przeszkadzał jej wpraszający się język, dotyk na nagich plecach, ani ten narastający, ogłuszający gorąc, który całkowicie przyćmiewał wszystko, co nie było nim.
  Teraz jednak z lekkim przestrachem rejestrowała, że rozłączenie ich ust wcale nie oznaczało końca. Drobny całus w policzek nie wywołał w niej większego zaskoczenia, jednak ten skierowany na żuchwę (w odczuciu wrażliwej Doirann bardzo intensywny) wywołał w niej silny, dobrze wyczuwalny dreszcz. - Mhm. - W odpowiedzi wydała z siebie jedyne niemrawe mruknięcie. Nie miała pojęcia, jakim cudem Eskil był w stanie cokolwiek mówić, kiedy właśnie działy się takie rzeczy. Bogowie, miała wrażenie, że zaczyna się tam roztapiać.
  Kiedy chłopak przesunął rękę wzdłuż jej pleców wydała z siebie pełnoprawne, zawstydzone jęknięcie - to zaś dobitnie uświadomiło jej, gdzie dokładnie są, co robią i do czego to wszystko zmierza. Przerażony mózg wrócił ze swoich krótkich wakacji, po czym rzucił się do bohaterskiej walki o ster. Serce jednak nie chciało odpuszczać. Doireann zesztywniała lekko, łapiąc się na tym, że nastawia się do kolejnych pocałunków. - E-Eskil. - Jedną z dłoni położyła na podbródku chłopaka, delikatnym gestem próbując oderwać go od swojej twarzy. - Już, już... - Powiedziała bezmyślnie, a w jej głosie rozbrzmiał raczej błagalny ton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptySro Lip 28 2021, 21:46;

Półwile mają to do siebie, że lubią kontakt fizyczny. Chociaż... nie mógł być tego pewien, bo znał jedynie Astrid, a ona lubiła dotyk. Tak czy siak, łatwo było rozochocić takiego delikwenta, zwłaszcza jeśli takowy cierpiał na deficyt czułości. To było niedopuszczalne! Doireann rzekła "wolno", nie kazała przestać więc nie przerywał. Boląca szyja? A co to za przeszkoda skoro może się pochylić bardziej i całować niedaleko ust? Jest tyle skóry do pocałunków...! Potrzebowałby większego powodu do zaprzestania klejenia się do dziewczyny. Czytał z mowy jej ciała, powieki miał przymknięte a więc wyczuwał każde drgnięcie jej mięśni, zaś nierówność jej oddechu podjudzała do kontynuacji czułości. Ani razu przez te kilka cudownych minut nie dała mu do zrozumienia, że jest jej źle, a więc dał się temu porwać. Muśnięcie pleców, odgarnięcie pukla jej włosów, łaskotanie oddechem ciepłego policzka, przy którego temperaturze jego usta przyjemnie mrowiły... Westchnął kiedy dotknęła jego twarzy i wrócił sobie do jej ust, gotów je znów całować. Wyczuł jednak opór co rzecz jasna nie spotkało się z zadowoleniem. Mruknął coś, a gdy w powietrzu rozbrzmiał jej błagalny to jęknął z żalu. - Czemu?- zapytał kiedy siłą rzeczy musiał odsunąć swoją głowę. Skóra na jego polikach delikatnie jaśniała, nieznacznie, być może niezauważalnie dla tego, który by ich wyminął. Kolor oczu był odrobinę bardziej nasycony, ale też nie hipnotyzował bowiem w jego żyłach płynął beztrosko roztwór z eliksiru uspokajającego. Ot, śladowe ilości tego, co mogłoby dziać się na jego twarzy gdyby był w pełnej formie do działania. Przeniósł dłoń na jej szyję, otulając jej kawałek swoją ciepłą dłonią. Spoglądał na nią łakomie, ale czekał na jakąś sensowną odpowiedź. - Możemy sobie gdzieś iść... - zaproponował, a ton jego głosu sugerował, że jeśli tylko znaleźliby się w innym miejscu to wysoce prawdopodobne rozpędziłby się z pocałunkami, które mogłyby przerodzić się w cieplejsze pieszczoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
Galeony : 273
  Liczba postów : 696
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Moderator




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptySro Lip 28 2021, 21:58;

Szybko przestawił się na panujące tutaj zasady, chociaż niezbyt łatwo przyszło mu przekonanie się do tej całej nieszczęsnej brody. Nie był tutaj jednak pierwszy raz, żeby się tego nie spodziewać – tak więc w pełnym stroju przemierzał pałacowe korytarze, zostawiając swojego upierdliwego pappara gdzieś w tyle. Do brody się przekonał, to jednak wiecznie coś przestawiająca mu papuga grała mu na nerwach niczym prawdziwy wirtuoz. Czasem się zapominał, że pojechał do Arabii jako szkolny opiekun, co sprawiało, że nawet na wakacjach – nie był na nich całkowicie. Zupełnie tak, jakby opuszczenie szkolnych murów kompletnie nic nie zmieniło, chociaż zmiana otoczenia wyszła mu – i jak mniemał Beatrice – na dobre. Zostawił część problemów w Anglii, przede wszystkim prywatnych, co pozwoliło jego głowie odpocząć chociaż w części, i przestać zamartwiać się, że jego rodzina posunie się o ten jeden krok za daleko. Mógł spodziewać się wszystkiego. Wracał do swojego pokoju, trzymając w dłoni różdżkę i niewielki pakunek arabskich słodyczy, kiedy zorientował się, że odrobinę jednak się zgubił. Kraj już odwiedził – pałac Wielkiej Wezyrki wciąż poznawał. Panujące zasady nie przeszkadzały mu za bardzo. W trakcie swoich wieloletnich podróży zdążył zrozumieć, że do pewnych miejsc należało się dostosować, jeśli tylko nie chciało narobić sobie problemów, które mogły urosnąć do kolosalnych wielkości. Skręcił w jeden z korytarzy i stanął jak wryty, powstrzymując się od zrezygnowanego westchnięcia i przypominając, że był opiekunem. I nauczycielem. A przed jego oczami znajdowała się dwójka uczniów – bardzo sobą zajętych. Szybko też rozpoznał Eskila i jakaś jego część ogarnęła złość. Ile jeszcze razy będzie trzeba ustawiać go do pionu? Może to i lepiej, że właśnie Camael tamtędy przechodził. Przeszedł kilka kroków dalej i skrzyżował ramiona na piersi, unosząc jedną brew. Chyba zapomnieli, że znajdują się w miejscu całkiem publicznym, w arabskim pałacu.
Ekhem. — odchrząknął, patrząc nieco zrezygnowanym wzrokiem na tę dwójkę — Czy ja naprawdę muszę wam przypomnieć, że istnieją, no nie wiem, pokoje? — zapytał, nie ruszając się z miejsca i pozwalając im na reakcję. Ton miał spokojny, chociaż nieco niedowierzał, że pozwolili sobie na takie rzeczy w samym środku miejsca, gdzie straż niespecjalnie tolerowała wyjścia w nietradycyjnym stroju. Nie wiedział co by dokładnie się stało, gdyby trafili na strażnika. I nie chciał wiedzieć.

@Eskil Clearwater  @Doireann Sheenani

______________________

   We were one,  
more than blood runs through these veins. cuts can heal, scars will fade, what we had will never change.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Bardzo gęste, kręcone włosy. || Jest drobniutka.
Galeony : 85
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenan#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptySro Lip 28 2021, 22:26;

  Czemu?, jęknęło wraz z Eskilem rozżalone serduszko, kiedy Doireann szukała odpowiednich słów. Coraz głośniej domagało się wyjaśnień, raz po raz uderzając z niesamowitą siłą o jej pierś, jakby uznało, że jeśli zaraz nie wydarzy się nic więcej, to ono rezygnuje i wysiada. Puchonka nie działała najlepiej pod presją, więc po prostu patrzyła na niego coraz większymi oczami - te zaś urosły do absurdalnych rozmiarów, gdy usłyszała propozycję Ślizgona. Mózg najwyraźniej wygrał bitwę, bo twarz dziewczyny pobladła, a ona sama cofnęła dłonie i przycisnęła je do piersi.
  - J-Ja dzisiaj mało spałam... - Zaczęła mamrotać wbijając spojrzenie gdzieś w bok. Trzeźwiej myśląca wiedziała, że niekoniecznie chce jakichkolwiek cieplejszych pieszczot; nie była nawet w stanie zrozumieć, jakim cudem skończyła, jak skończyła. Przecież wracała z biblioteki z nadzieją, że zmęczyła się nauką na tyle, że zaśnie nietrawiona koszmarami o harpii. Zamiast tego stała w objęciach chłopaka i... Zauważyła czyjeś buty.
  Powoli podniosła wzrok na nauczyciela transmutacji - i jakby dopiero teraz dotarło do niej znacznie dosadniej, że faktycznie byli w bardzo publicznym miejscu, robiąc bardzo niepubliczne rzeczy. Niewiele myśląc wyrwała się chłopakowi, nie uciekając jednak, ani nie chowając się za nim. Całkowicie nieświadoma niemalże rodzinnych powiązań między Eskilem, a Camaelem, zasłoniła sobą tyle Ślizgona, na ile pozwalał jej mały rozmiar, a potem spuściła z pokorą głowę. - Naprawdę bardzo przepraszam. - W jej głosie słyszalne było widoczne przejęcie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 416
  Liczba postów : 1125
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Gracz




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptySro Lip 28 2021, 22:46;

Najgorsze są chwile kiedy Doireann zaczyna uświadamiać sobie sytuację. Póki jest rozczulona, rozgrzana i uśmiechnięta to można całować ją bez najmniejszego oporu. Gorzej, kiedy zaczyna myśleć logicznie. Rozsądek dziewczyny to wróg Eskila. Widząc jak pobladła, westchnął i zsunął grzecznie dłoń z jej szyi na wątłe ramię.- Nie patrz tak na mnie, przecież nie chcę twojej duszy.- uśmiechnął się, chcąc ją trochę rozbawić, rozluźnić i tym samym jakoś przetrwać gorycz wywołaną przerwaniem tych pocałunków. Uniósł wzrok słysząc czyjeś kroki. Widok profesora wywołał w Eskilu... wesołość. Zero skrępowania, zawstydzenia czy bicia się w pierś. Został tak ucieszony zachowaniem Doireann, że na widok wymownego spojrzenia nauczyciela błękitne oczy półwila zaiskrzyły. Dorieann postanowiła rzecz jasna z pokorą przepraszać, co było mu nie w smak. Powinna być z tego dumna, chwalić się, a nie traktować ich zachowania jako coś złego. Przecież tylko się całowali. Zacisnął dłoń na jej ramieniu i pochylił się w kierunku jej ucha. Nie spuszczał wzroku z nauczyciela, ale szepnął do dziewczyny jedno zdanie: - Zostaw to mnie.- mruknął ciepło, miło, kojąco bo tchnął spokojem. Wyprostował kręgosłup i uśmiechnął się od ucha do ucha. - Panie profesorze, pokoje to nie jest dobry pomysł. Tam są łóżka. A łóżka namawiają do niegrzeczności. - szczerzył do niego zęby, jak gdyby nigdy nic. - Ale w porządku, będę o tym na przyszłość pamiętać. - och, odżył! Czuł się jakby ktoś wtłoczył mu do żył sporą dawkę kofeiny, a wystarczyło dużo całowania Doireann oraz konfrontacja z bardzo ciekawą osobistością. - Ja w ogóle profesorze to muszę panu pogratulować. - wyszedł zza malutkiej Doireann i chwycił jej dłoń, zerkając na dziewczynę z błyszczącymi z wesołości oczyma. - Czy ty słyszałaś, Dori? Pan profesor oświadczył się profesor Dear!- nie miałby nic przeciwko, aby ta wieść rozniosła się wśród hogwardzkiej społeczności. Becia zapomniała go poprosić o milczenie, a on postanowił wykorzystać ten myk. - Serdecznie panu gratuluję!- wyciągnął w jego stronę rękę gotów uścisnąć jego dłoń.- Miałem pytać pani Beatrice, ale w sumie skoro pan tu jest to... zrobicie wesele w Wielkiej Sali? - miał ogromną ochotę doczepić się do mężczyzny i testować go na milion sposobów, sprawdzić co za ziółko postanowiło uwięzić Beatrice pierścionkiem zaręczynowym. Ścisnął pocieszająco dłoń Puchonki. Teraz było widać jeszcze więcej różnic w ich zachowaniu - ona gotowa była się kajać, a Eskil pchał się nogami i rękami do konwersacji. Poluzował ścisk jej dłoni na wypadek gdyby chciała strategicznie się stąd ulotnić. Chętnie kontynuowałby całowanie ale skoro przerwała, a znikąd zjawił się nauczyciel...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
Galeony : 273
  Liczba postów : 696
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Stołek w korytarzu  QzgSDG8




Moderator




Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  EmptyCzw Lip 29 2021, 00:01;

Nie chciał przeprosin, nie wymagał tego. Za to wymagał chociaż minimalnej pokory, przypomnienia sobie gdzie właściwie byli i co mogłoby się stać, gdyby to nie Camael tamtędy przechodził. Ale to wymagało odrobiny inteligencji, chwili myślenia, co w przypadku Ślizgona zdawało się chyba niewykonalne. Skinął jedynie głową Puchonce i już miał jej odpowiedzieć, kiedy z ust Eskila wylał się potok zbędnych słów. Whitelight nie ruszył się z miejsca, nie powiedział nic, a jedynie uniósł brew nieco wyżej. Camael nie lubił wyższego traktowania, nie lubił tworzenia tej irracjonalnej granicy, stawianej przez dumnych profesorów – toteż unikał tej praktyki na swoich lekcjach. Ale oczekiwał szacunku, chociaż złudnej jego iluzji.
Nie wykazywał żadnej oznaki złości, bo też nie był zły. Był kompletnie i bez dwóch zdań zażenowany. Zarówno sytuacją, która miała miejsce chwilę temu – w miejscu publicznym, jak miał ochotę przypominać – jak i tej w chwili obecnej, kiedy Clearwater wyraźnie wciąż nie potrafił zrozumieć w jakiej sytuacji się znalazł. Camael nie zamierzał dać się wciągnąć w żadne jego gierki, własnemu ojcu dorównać nie mógł, ale już na pewno był kilka stopni wyżej od ucznia w rozdawaniu tego typu kart. Ale skoro chciał grać… Ogarnął go powiew chłodu, który sięgnął również jego oczu, gdy tylko spojrzał w oczy ucznia, z niebezpiecznym błyskiem we własnych tęczówkach.
Dziękuję, panie Clearwater. — odpowiedział z chłodnym spokojem, patrząc nieco pobłażliwie na wyciągniętą w jego stronę rękę i nie wykonując żadnego ruchu w tym kierunku, słuchając kolejnych bezsensownych słów. Perspektywa wesela w Hogwarcie wydawała mu się tak irracjonalna, że z trudem powstrzymał parsknięcie śmiechem. Szybko jednak sobie przypomniał, że nie było na to teraz miejsca. Nie kiedy Eskil tak jawnie twierdził, że łączyły ich jakieś bliższe relacje. Nie do końca mógł połapać się w tym co było między Ślizgonem a Trice, ale z Camaelem nie łączyło go zbyt wiele. Na ułamek sekundy przeniósł wzrok na Puchonkę, przypominając sobie, że na innego typu rozmowę będzie czas później i wrócił spojrzeniem do chłopaka. Mógł przerażająco upodobnić się do ojca, ale nie chciał.
Nie robi pan teraz wrażenia ani na mnie, ani jak mniemam na swojej koleżance. — powiedział powoli. Niesamowite jak bardzo chłopak próbował przejąć kontrolę nad sytuacją, kiedy jawnie ją utracił wraz z pojawieniem się Whitelighta na tym korytarzu. — Nie mam pojęcia co dokładnie wam strzeliło do głowy, żeby obściskiwać się w arabskim pałacu, gdzie chodzą strażnicy, co chyba należy wam przypomnieć, i wierzcie mi, że nie chcecie wiedzieć, co by się stało, gdyby uznali, że obrażacie dobre imię Wielkiej Wezyrki. Może powinniście wziąć lekcję historii? Albo może tak bardzo chcecie przetestować tutejsze więzienia? — zwrócił się do dwójki uczniów. Nie byli w Anglii i to było sednem zaistniałego problemu. — Następnym razem po prostu chwilę się zastanówcie. Panno Sheenani, może pani już iść, pana Clearwatera poproszę, żeby chwilę został. — rzucił i poczekał aż Puchonka się oddali.
Podszedł kilka kroków do chłopaka, splatając dłonie za plecami i nie tracąc przy tym swojego spokoju, tak dla niego charakterystycznego. Nie zamierzał pokazać irytacji, chociaż ta bez wątpienia w nim wzrastała. Nie zamierzał spierać się o głupią przewagę z szesnastolatkiem, który niespecjalnie chyba zdawał sobie sprawę, że był na przegranej pozycji, zanim zdążył otworzyć usta.
Nie wiem na ile możesz sobie pozwolić przy Beatrice, ale nie próbuj ze mną grać, bo nie będziesz nawet blisko wygranej, Eskil. — powiedział z ledwo wyczuwalną, ostrzegawczą nutą. Nie miał ochoty pozwalać na testowanie przez nastolatka, a doskonale wiedział co Ślizgon próbował zrobić. Skoro chciał zostać potraktowany najwyraźniej równo z samym Camaelem, to zostanie.

@Eskil Clearwater  @Doireann Sheenani

______________________

   We were one,  
more than blood runs through these veins. cuts can heal, scars will fade, what we had will never change.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Stołek w korytarzu  QzgSDG8








Stołek w korytarzu  Empty


PisanieStołek w korytarzu  Empty Re: Stołek w korytarzu   Stołek w korytarzu  Empty;

Powrót do góry Go down
 

Stołek w korytarzu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Stołek w korytarzu  JHTDsR7 :: 
Arabia
 :: 
Miasto
 :: 
Pałac
-