Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Gabinet Patricii Brandon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptySro Maj 05 2021, 12:20;


Gabinet Patricii Brandon


Dość przestronne pomieszczenie, z dużym oknem, pod którym znajduje się wygodna jasna sofa. Zarówno na biurku, jak i na stoliku przeznaczonym dla gości zawsze znajdują się świeże kwiaty (zazwyczaj są to białe lilie, ale czasami też żółte frezje). Regał przy stoliku mieści starannie posegregowane albumy rockowych zespołów, a także jej nagrody i puchary, zdobyte dzięki sukcesom w magicznym sporcie. Na biurku przeważnie panuje rozgardiasz, który sprząta dopiero, kiedy ktoś ma ją w gabinecie odwiedzić. Pomimo tego, że ściany pomieszczenia są utrzymane w ciemnych kolorach to dzięki jasnym meblom i dość dużej porcji światła, wpadającego przez szerokie okno, za dnia w środku jest jasno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 192
  Liczba postów : 989
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptySro Maj 05 2021, 20:11;

Jak on gorzko pożałował realizacji swojego super planu! Miało być tak pięknie, a okazało się, że sam podłożył sobie kłody pod nogi. Nici z powrotu do dormitorium gdzie wyprosi u Lucasa łaskę, aby to go uratował. Nie, musiał przyjść tutaj z nauczycielką, która uparła się, że nie wypuści go choćby nie wiadomo co wymyślił. A tu proszę, czoło miał bardzo ciepłe od sztucznie wywołanej gorączki, rozczochrane włosy kleiły się do jego skroni, a koszula pod czarnym swetrem przylepiona była do skóry. Ledwo na oczy widział ale nie miał teraz w sobie tyle samozaparcia, aby protestować wobec przyprowadzenia aż tutaj - do paszczy wściekłej nauczycielki. Nawet nie miał sił stwierdzić, że to obciachowo musi wyglądać kiedy niższa od niego nauczycielka trzyma go pod ramię. Z lekkim opóźnieniem dotarło do niego co właśnie powiedziała. Akurat wprowadziła go do swojego gabinetu (to ona ma swój gabinet?! Tutaj?! Na gacie Merlina, wiedział już, że będzie unikać tego miejsca jak ognia) kiedy gwałtownie się zatrzymał i z szeroko otwartymi oczami popatrzył na jasnowłosą nauczycielkę wzrokiem jakby właśnie słodkim głosem obiecała mu najgorsze tortury świata. W jego spojrzeniu pojawiło się dziwnego rodzaju uczucie - coś pomiędzy lękiem, niepewnością a żalem. Dosyć trudna do zrozumienia mieszanka dla kogoś, kto nawet nie wie jak się Eskil nazywa. - Nie, nie, niech pani tego nie robi! - co z tego, że widział kobietę podwójnie. Próbował koncentrować na niej wzrok. - Pani Dear ma ważniejsze rzeczy na głowie niż kolejne przyłażenie w mojej sprawie. To niech pani da mi już ten szlaban, cokolwiek, ale po co przeszkadzać profesor Dear. - wypowiedzenie tego zmęczyło go, a wszystko przez tę okropną gorączkę. Nie miał antidotum!! Ile to będzie trwać?! Kiedy przeminie ten głupi sztuczny efekt? Podniósł wolną rękę i roztarł swoje powieki, które były coraz to cięższe i cięższe. - Czemu nie mogę iść na historię magii? - zapytał słabo, a były to już majaki bowiem nikt zdrowy na umyśle nie da wiary jego chęci uczenia się tego przedmiotu. Nie chciał dokładać profesor Dear kolejnych powodów do wściekłości. Miał z nią zamieszkać! Wypadałoby nie wpadać w kłopoty, ale co zrobić kiedy one same do niego przyłaziły i przykładowo, dziś uwięziły w tym gabinecie? Próbował rozejrzeć się po pomieszczeniu ale mu nie wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptySro Maj 05 2021, 21:09;

Jeżeli jego super planem było schowanie się w jakiejś nieużywanej sali w tym czasie i przespanie popołudnia, to rzeczywiście - coś poszło nie tak. Było nie obgadywać nauczyciela w miejscu jego pracy, jeszcze do tego na dziedzińcu, gdzie mógł liczyć się z tym, że nie pozostanie to miedzy nim a jego koleżkami. Najpierw była wściekła o te teksty, a później już poszło lawinowo, bo podpadł jej lekceważącym stosunkiem i to nie tylko do niej samej, ale także do szkolnych zasad, związanych ze strojem. Pewnie takich uczniów było niemało, ale jednak napatoczył się Clearwater. No tak, wreszcie dopatrzyła tę naszywkę na jego mundurku, na którą wcześniej nie przyszło jej do głowy spojrzeć. W każdym razie ostatecznie nagle dostał wypieków na twarzy, gorączki i ogólnego spadku formy, a to wszystko dziwnym trafem, akurat kiedy zmierzali do klasy historii magii. Najpierw sądziła, że to sprawka specyficznego cukierka, tak dobrze znanego wagarującym uczniom, jednak kiedy chłopak zaczął naprawdę źle wyglądać i zatrzymywać się po drodze, uznała, że coś jest nie tak. Kilka minut później znaleźli się więc pod drzwiami jej gabinetu, bo kompletnie nie wiedziała co z tym gamoniem ma zrobić. Najgorzej, że zareagował bardzo wyraźnie, kiedy wspomniała o Beatrice. Posadziła go na miękkiej kanapie pod oknem, po czym zmarszczyła lekko brwi, przyglądając się poczerwieniałemu uczniowi, zastanawiając się na ile dba on o samą opiekunkę, a na ile o własny tyłek, próbując ją przekonać, aby nie wzywała Dear. - Musi wiedzieć co się dzieje z jej uczniem. Tym bardziej, że jesteś rozpalony i potrzebujesz pomocy. Więc, albo dasz mi się sobą zająć albo sprowadzam tu Beatrice. - oznajmiła twardo, na moment przystając przy nim, aby za chwilę podejść do regału i wyciągnąć ze szkatułki pół fiolki eliksiru ekstra pieprzowego. Jedna połowa wylała się jej w transporcie, kiedy przewoziła rzeczy z domu do zamku. Cóż, będzie musiało na razie wystarczyć. - Masz pij. - nakazała mu, odkorkowując naczynko, aby wsadzić mu je do ręki i tym samym sięgnąć po koc, znajdujący się w jego nogach i nakrywając go nim. Najpierw jednak usłyszała jego majaczenie by chwilę później zaobserwować jak przechodzą go zimne dreszcze. Choróbska były paskudne. Chyba jednak nie byłby na tyle głupi, żeby samemu to na siebie sprowadzić. podeszła do biurka, aby zerknąć na mały zegar w jego rogu. Cudownie, godzinę temu wyszła pobiegać, a skończyła niańcząc jakiegoś młokosa, który w dodatku nazwał ją starą babą... Czy ta praca przewróciła jej w głowie? Odwróciła się do niego, aby spojrzeć na jego twarz i sprawdzić czy wygląda choć trochę lepiej. - Jak dojdziesz trochę do siebie to sobie pogadamy. Mamy szczegóły szlabanu do ustalenia. - rzuciła w jego kierunku, słysząc jak jeszcze coś sobie tam mamrocze. Biedaczysko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 192
  Liczba postów : 989
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptySro Maj 05 2021, 21:30;

Zauważył po sobie, że ostatnio odwala rzeczy po prostu głupie. Uświadomienie sobie tego było pierwszym krokiem ku nieco dojrzalszemu zachowaniu. Niepotrzebnie upijał się na umór, niepotrzebnie w ogóle z kimkolwiek rozmawiał skoro sekunda nieuwagi powodowała rozmowy z wściekłą nauczycielką. Połowa kadry pedagogicznej na jej miejscu obcięłaby mu punkty, dała szlaban i sobie poszła. To dziwne, że profesor Brandon tego nie robiła. Chciało się jej go tachać za sobą? Gdyby nie czuł się tak paskudnie to by dociekał po co ta szopka. - Sam jej... sam powiem profesor Dear. To nie jest jakieś bardzo ważne i profesor wie co się ze mną dzieje bo jej wszystko mówię. - rozmasował swoje czoło, przepocone, gorące, aż się wzdrygał. Odlepił włosy ze skroni, przeczesał je, poluzował krawat, odpiął guzik kołnierzyka bowiem jego ciało wołało o ochłodę bo inaczej ugotuje się we własnej krwi. Nie pozostało nic innego jak ulec. Dał się zaprowadzić na miękką kanapę, na którą opadł z ogromną ulgą i był dosłownie o krok od położenia się na niej i zapadnięcia w błogi - choć niezbyt teraz zdrowy - sen. Plecak zsunął się z jego ramienia i upadł gdzieś u jego stóp, ale nawet tego nie zarejestrował. Psioczył na siebie w myślach. Nie mógł uwierzyć, że jest takim idiotą, że najadł się karmelka wywołującego gorączkę i nie miał na to antidotum. Teraz będzie podwójnie cierpieć bo nie miał pojęcia czy to ustąpi za chwilę czy może za dwie godziny. Zadrżał od kropli potu spływającej po karku. Podniósł powieki (nawet nie zauważył kiedy je zamknął) i popatrzył na fiolkę w swoich palcach. Ohyda. Nienawidził eliksirów. - Nie ma tam... nie ma tam glicynii? - wymamrotał i odchrząknął, zwilżając usta koniuszkiem języka bo gardło miał już tak wysuszone, że to głowa mała. Powąchał eliksir i wykrzywił się w grymasie. - Przecież ja się po tym ugotuję bardziej niż już się ugotowałem. - jęknął bo nie chciał rozgrzewać się eliksirem ekstra pieprzowym skoro już i tak ma problem z wysoką temperaturą ciała. Mógłby po prostu zaufać nauczycielce - wypadałoby, prawda? - i to wypić ale nie cierpiał zażywać eliksirów bo ich smak zawsze wywołał w nim mdłości. Zwlekał jeszcze chwilę bowiem chciał się upewnić czy aby na pewno po wypiciu płynu nie zamieni się w kałużę ślizgońskiego nieszczęścia. Koc był ciężki, ale przynajmniej wyeliminował dreszcze. Położył potylicę na oparciu kanapy, a rękę z fiolką o swoje udo. I tak na moment zastygł, modląc się w duchu aby działanie cukierka już minęło. Ile ma to znosić?! Nie da się jasno myśleć w ten sposób!- Taaa... Izba Pamięci... standard... - mamrotał z zamkniętymi oczami. Tik tak tik tak, a może jednak nauczycielka nie zauważy jeśli sobie tu przyśnie? Nawet nie zdołał spostrzec, że ta kobieta ma kanapę w swoim biurze. Czaderska sprawa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptySro Maj 05 2021, 22:02;

Ludzie mieli to do siebie, że uwielbiali robić głupie rzeczy. Nie wiedziała jak to jest, ale sama też się na tym przyłapała i to przerażająco często. Cały szkopuł tkwił w tym, aby wyciągać jakiekolwiek wnioski z tego co się już stało. W przypadku uczniów bardzo ważną, wychowawczą rolę pełniły właśnie kary. Wtedy każdy zapamiętywał swoje błędy na dłużej. Jednak Patricia należała do osób, które lubiły dyskutować. Dlatego też wdawała się w kompletnie bezsensowne wymiany zdań, które czasami niewiele wnosiły, ale przynajmniej dawały jej satysfakcję. W przypadku Eskila też tak było. Wierzyła, że nie tyle zapamięta jej szlaban, co właśnie tą męczeńską drogę krzyżową, którą przeszedł do jej gabinetu. Już nawet nie słuchała jego wymówek co do tego jak to on nie jest blisko z nauczycielką eliksirów, bo zwyczajnie zajęła się skuteczną formą pomocy, przykrywając go kocem i szukając flakonika z wywarem rozgrzewającym, który za moment pojawił się w dłoni Ślizgona. W między czasie jeszcze za pomocą bardzo praktycznego zaklęcia zmierzyła mu gorączkę i okazało się, że miał prawie trzydzieści osiem stopni. Uu, sporo. Usłyszawszy dość specyficzne pytanie chłopaka zamarła, bo najpierw musiała sobie przypomnieć czym jest glicynia. - Nie, z tego co mi wiadomo nie ma tam glicynii. Pij. - ponagliła go, pewna, że w przepisie na eliksir na przeziębienie nie znajdowała się roślina brana jako narkotyk, o właściwościach mocno pobudzających. Za chwilę jednak, nim zdążyła odejść dwa kroki, usłyszała kolejny komentarz. Szybko odwróciła się i spiorunowała go wzrokiem - czego pewnie nawet nie zauważył, bo leżał jak długi na tej sofie z przymkniętymi powiekami. - CLEARWATER, PIJESZ TO W TEJ CHWILI ALBO SPROWADZAM TU DEAR! - zagrzmiała, tracąc cierpliwość do niego. Ona go próbuje jakoś wszelkimi siłami ogarnąć, a ten będzie jeszcze odstawiał jakieś cyrki? Jeszcze chwila a podejdzie do niego i wstrząśnie nim tak, że mu się białko w każdej komórce zetnie! - Nie Izba Pamięci. Jednak wymyślę coś ciekawszego. Spokojna Twoja rozczochrana - odparła po chwili, kiedy już trochę ochłonęła i mogła ocenić jego stan na spokojnie. Na razie nie pozwoli mu zasnąć, dopóki gorączka mu nieco nie spadnie, a musi ją kontrolować co jakiś czas. Dlatego chwyciła bawełnianą chusteczkę z biurka i mocząc ją za pomocą zaklęcia uformowała w kompres, mało delikatnie kładąc go Eskilowi na czole. - Tylko mi tu nie odpłyń, bo musisz współpracować. Jak, lepiej coś? - spytała, jednocześnie znowu przystawiając mu różdżkę do skroni, aby sczytać temperaturę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 192
  Liczba postów : 989
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyCzw Maj 06 2021, 07:09;

Umknęła mu chwila kiedy z pozycji siedzącej przeszedł w pozycję leżącą-dogorywającą. Jak on się wewnątrz siebie wściekał! Po co mu to było, no po co? A teraz jeszcze miał wypić eliksir przez który będzie mu jeszcze goręcej, a to już w ogóle przechodzi najśmielsze oczekiwania. A nie lepiej zimny prysznic? Byle tylko nie w stylu profesor Dear. Opierał się przed piciem eliksiru, a i nauczycielka postanowiła zająć się nim w taki sposób aby nie przyszło mu na myśl cokolwiek protestować. Przynajmniej nie ma tam glicynii, a pytanie o to wchodziło mu już w nawyk. Nie chciał ani halucynacji ani tym bardziej odwalać gorszych scen. Podskoczył na kanapie kiedy usłyszał ryk, okraszony jego nazwiskiem. Niemal wylał trzymany flakonik! No nie, wiedziała już kogo dopadła. Podniósł się na łokciu i otworzył oczy, patrząc ze złością na nauczycielkę. - To szantaż! To nie fair!- z męczeńską miną przytknął flakonik do ust i wypił zawartość jednym łykiem, a i od razu wzdrygnął się od okropnego smaku. Jęknął żałośnie. - Ale od tego będzie mi goręcej…- biadolił. Jeśli ma do wyboru wypić eliksir pieprzowy a narażać się na kolejny gniew profesor Dear to wybierał wypocenie się za wszystkie czasy. Po co mu woda w organizmie? Profesor Dear ją uzupełnia. Zewnętrznie. Westchnął i usiadł, bo głupio było mu leżeć w gabinecie. Co, jeśli by zasnął? Nie zdziwiłby się gdyby kanapa miala zaczarowane niewidzialne ręce przytulające ofiary z delikatnością akromantuli. - Malowanie graffiti? Uczenie portretów przeklinania?- zapytał z cieniem uśmiechu na ustach. Jemu było chyba mało. Dalej denerwował nauczycielkę. Po tym co po niej zaobserwował to mogłaby go nieźle dobić. Może jest ukrytym masochistą? Żartował sobie bo był już w rozpaczliwej sytuacji. Przymknął jedno oko i wykrzywił usta kiedy kobieta przyłożyła różdżkę do jego skroni. Rozkaz Avady? Korciło aby zapytać, ale już nie chciał przeciągać struny. - Za gorącooo…- marudził, zsuwając z siebie koc, odklejając od szyi kołnierzyk. Z jego uszu buchało trochę pary. - Zamienię się w kałużę. To ma być szlaban?- dreszcze ustały ale pocił się teraz za dwóch. Nieporadnie, bo nieporadnie ale powoli zdjemował z siebie czarny sweter, aby zostać w mokrej koszuli. Cóż, teraz nie może mu zarzucić za niedbałość wizerunku - miał prawo! Miał problem aby ściągnąć rękawy z nadgarstków, ciągnął ten sweter i ciągnął z rąk, a jeszcze chwila i go rozpruje. - Mam żelki. Chce pani profesor czaderskie żelki? Są z witaminami! - to mu pomoże! Był tego przekonany. Trochę majaczył a trochę mówiły przez niego nerwy bo miał nadzieję, że sztucznie wywołana gorączka i eliksir pieprzowy nie będą się ze sobą kłócić w jego organizmie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyCzw Maj 06 2021, 07:57;

Zawsze szybko opróżniała zapasy swojej cierpliwości. A tego dnia już za dużo zadziało się na jej oczach, aby mogła dalej dyskutować ze Ślizgonem, który sobie zaczynał grabić. Ja nic nie zrobiłem! Nic mi nie jest, nie chce żadnego eliksiru! Nie chce profesor Dear! Ale mi gorąco, nie wypije, bo będzie mi jeszcze bardziej gorąco!Niech to jadowita tentakula trzaśnie! Z chłopakiem szło zwariować! Nawet święty by nie wytrzymał... - Ja Ci dam szantażu, ty mały... - rzuciła jeszcze, na szczęście widząc, że przechyla fiolkę. Ile trzeba było gadania, żeby zrobił te prostą czynność. Zacisnęła mocniej zęby, usłyszawszy kolejne słowa, ale już się nie odezwała. Gdyby to zrobiła z pewnością nie byłaby to wypowiedź godna nauczyciela. Po chwili jednak uznała, że przydałby się prowizoryczny kompres, dlatego zrobiła go z chusteczki, niemal rzucając go na czoło Eskila. Wywróciła oczami na jego pomysły szlabanu. - Testowanie najnowszego eliksiru likwidującego szare komórki. Zdaje się, że te resztki, które Ci zostały, nie będą Ci juz potrzebne - odparła równie głupio co on przed momentem, spoglądając na niego ze zmrużonymi lekko oczami, przysuwając sobie fotel zza biurka ku kanapie i zakładając nogę za nogę. Musiała mieć na niego oko, dlatego zmierzyła mu jeszcze raz temperaturę i aż się w niej zagotowało, kiedy znowu dotarł do jej uszu głos chłopaka. Merlinie, litości! - Siedźże cicho, bo szlaban zamiast trwać tydzień potrwa cały miesiąc - mówiła, obserwując jak mocuje się ze swetrem, który nie chciał zejść z jego rąk. Super, jej gabinet od razu przemienił się w przytułek dla potrzebujących, chorych i irytujących uczniów. Brawo, Brandon zdecydowanie o tym marzyłaś. Posłała mu pełen niedowierzania wzrok, kiedy zaproponował jej żelki. Nachyliła się ku niemu, aby postukać końcówką różdżki w środek jego czoła, pchając go jednocześnie na oparcie kanapy. - Połóż się lepiej, bo masz się wygrzać - oznajmiła uznając, że nie warto denerwować się przez jego majaki. Zaraz zacznie widzieć galopujące jednorożce i będzie chciał któregoś dosiąść. Niech siedzi lepiej na tyłku i dla własnego dobra niech mu ta gorączka spadnie w ciągu kwadransa, bo powoli przestaje ją bawić niańczenie go i pośle za chwilę po jego wężową mamusię. W każdym razie, jeszcze musiała wytrzymać, aby doprowadzić do do stanu względnej funkcjonalności dlatego wstała i nalała wrzątku do imbryka, aby po chwili rozlać do filiżanek aromatyczną herbatę. - Masz, możesz sobie do środka wrzucić kilka żelek z witaminkami - podała mu herbatę i sama wzięła się za kilka kartonów, które jeszcze leżały na biurku. Musiała je wynieść do starego schowka, by poprzedni nauczyciel mógł je kiedys odebrać. Podniosła więc jedno pudełko, aby skierować się do niewielkich drzwi tuż przy regale z płytami. Ślizgon nie miał już aż tak dużej gorączki, dlatego nie musiała przy nim siedzieć non stop. A chociaż zrobi coś pożytecznego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 192
  Liczba postów : 989
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyCzw Maj 06 2021, 19:35;

Nie od dziś wiadomo, że ten dzieciak sprawia problemy wychowawcze. Miał na koncie kilka większych szlabanów, pomniejsze zwracanie uwagi czy pouczenia, nagany od opiekunki domu... miał swoje za uszami, ale ogólnie to był dobry chłopak. Może trudno było to dostrzec, ale jeśli spędzić z nim trochę więcej czasu to da się spostrzec, że nie jest wcale taki zły jak się to na pierwszy (i drugi) rzut oka wydaje. Nauczyciele mieli z nim urwanie głowy bowiem szlabany bądź utraty punktów z reguły nie motywowały go do pomyślunku nad własnym zachowaniem, a bardziej nastawiały go przeciwko kadrze nauczycielskiej. Nienawidził karania, jak każdy człowiek w tej szkole. Tym bardziej przemawiały do niego osoby, które zamiast wlepić szlaban i odejść, postanowiły przystanąć na chwilę i męczyć rozmową. Cóż, to bardziej do niego docierało aniżeli upierdliwy szlaban nawet jeśli sobie na niego bardzo zasłużył. Ugryzł się w język i przywołał do porządku, prosząc w myślach samego siebie, aby już nie drażnił smoka. Nie ma sensu być przezeń pożartym skoro tyle rzeczy ma jeszcze do zrobienia! Na przykład pozbyć się tej głupiej gorączki i rozebrać do wilgotnej koszuli. Gdyby był w dormitorium to latałby w samych galotach. Podniósł wzrok i zmrużył oczy kiedy kobieta mu pocisnęła. Odnosił wrażenie jakby rozmawiał z nastolatką, a nie starą babą. Mocno przygryzł kącik swoich ust i widać było jak na dłoni, że powstrzymuje się przed komentarzem. - To nie fair, nie mogę nawet nic na to odpowiedzieć bo wtedy pani da mi dziesięć szlabanów za ripostę! - poskarżył się, ale fakt faktem, nie wypalił słów, które mogłyby załatwić mu karę do końca roku szkolnego. Z drugiej strony rozmowa z profesor Brandon nie była nudna, a to się ceni. Naburmuszył się kiedy mu tak groziła, cisnęła, a on nie mógł się sprawnie bronić aby nie napytać sobie biedy. Minę miał dosadnie obrażoną, a ręce wymownie skrzyżował na piersi, opierając palce w zgięciach swoich łokci. Odsunął się od tej tykającej różdżki i dotknął plecami chłodnego obicia kanapy. Jak miło! - Jak się nie położę to też będę mieć wielki szlaban? - nie mógł powstrzymać się przed tą drobną złośliwością, ale i tak zachowywał się nieco grzeczniej niż dotychczas. Był rozgrzany, cieplutki, wzrok miał nieco przytomniejszy. Zsunął nawet kompres z czoła, bo po co ma mu przeszkadzać. Wytarł nim kark i szyję, ścierając ze skóry wilgotne kropelki potu. Zaraz to trzymał znowu w dłoniach parującą herbatę. Musiał poczekać aż ostygnie bo nie chciał zionąć ogniem. - To nie mogę iść do dormitorium grzecznie leżeć, pić herbaty, jeść żelki i te sprawy? Przecież ja tu tak bardzo przeszkadzam. Nie będę przecież pani profesor męczyć... a do dormitorium mam rzut beretem... - wołał za nią kiedy wynosiła jakieś pudła, które go zbytnio nie zainteresowały. Wolałby schować się pod kołdrą a nie siedzieć na kanapie, gdzie zaraz dostanie wyrok dożywotniego szlabanu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyCzw Maj 06 2021, 20:23;

Też nie przepadała za karaniem, bo pamiętała dokładnie jak jej młodsze rodzeństwo reagowało na wszelkiego rodzaju kary ze strony rodziców, kiedy byli mali. Sama też nie najlepiej to wspominała zarówno w domu jak i w Hogwarcie. Dlatego też odkąd zaczęła prowadzić lekcje bardziej truła swoim podopiecznym, kiedy coś przeskrobali, czasami zadając im też mnóstwo wysiłku fizycznego, aby się niemiłosiernie zmęczyli i nie mieli czasu myśleć o głupotach. Tylko, że jak odciągnąć Eskila od kłopotów, kiedy wydawało się, że to dla niego rozrywka. Przez to właśnie chłopak wylądował u niej w gabinecie i przez to musiał wysłuchiwać jej gderania, które było wynikiem niezbyt wychowawczego podejścia do nastolatka. Raczej nikt nie robił by sobie nic z tego, że straszy go wymyślonym eliksirem na zanik mózgu... - Cenię dobre riposty. Dziesięć to za mało. - odparła krótko w odpowiedzi, po czym posłała mu perfidnie nikły uśmiech i dźgnęła go różdżką, aby opadł głową na oparcie sofy. - Tak się upominasz o te szlabany, że zaraz pomyśle, że się we mnie zakochałeś. Radzę wzdychać do swoich młodych koleżanek, bo na moich szlabanach byś się zamęczył, moje chucherko. - doprawdy było wiele do zrobienia na szkolnym boisku, w wszelakich schowkach, starych magazynkach i ogólnie ze sprzętem. Naprawdę wymyślić mu zajęcie na szlaban nie było dla niej problemem. Niech dalej tak szczeka to będzie ją regularnie widywał. Podając mu herbatę, chciała go czymś zająć, żeby na moment przestał gadać i odpoczął, ale najwidoczniej nie było na niego sposobu. Odwróciła się do niego z pudłem w rękach, przybierając bliżej nieokreślony wyraz twarzy. - Siedź na tyłku, jak Ci dobrze. Spadnie Ci gorączka, to Cię puszcze. Kto potem będzie odpowiadał za Ciebie, jak zemdlejesz w tym dormitorium? Na pewno nie ja... - oznajmiła znikając na moment za ścianą, kiedy weszła do małego schowka. Poszperała tam jeszcze chwilę, aby za moment wrócić po kolejne rzeczy. - Chyba bardzo ubolewasz nad tym, że ominęła Cię historia magii, co? - przygadała mu jeszcze, zerkając kontrolnie, kiedy podnosiła karton z podłogi i uśmiechając się znacząco półgębkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 192
  Liczba postów : 989
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyCzw Maj 06 2021, 20:48;

Kiedy jego samopoczucie lekko się poprawiało mógł rozejrzeć się w końcu po gabinecie nauczycielki. Dopiero teraz zauważył, że niejako była w trakcie sprzątania tego pomieszczenia po poprzednim nauczycielu. Nie miał nic wspólnego z quidditchem - Julia sprawdzała go i posłała do diabła - a więc nie będzie pojawiać się na lekcjach miotlarstwa. Gdyby nie dzisiejsza sytuacja to chyba nigdy by nie zamienił słowa z nauczycielką. Nie miałby po prostu powodu bo sportowcem nie był choć parokrotnie próbował zrobić coś z tymi swoimi chudymi ramionami, aby nie odstawać tak chudością od reszty rówieśników. Niestety jego wytrwałość w dążeniu do tego celu została przerwana przez pogrzeb babci i łamanie serca. - Aha, czyli bez względu na poziom riposty i tak miałbym przechlapane. - westchnął i ułożył wygodniej głowę na oparciu kanapy. Czekał aż herbata ostygnie i dopiero po tym czasie spokojnie ją sobie sączył. Nie spieszył się bo i tak historia magii miała być jego ostatnią lekcją na dzisiaj, więcej ich w planie lekcji nie miał. Zakrztusił się lekko słysząc słowa nauczycielki. Otarł kłykciami usta. - Mam po dziurki w nosie tych głupich zakochań. - prychnął i rozmasował swoje czoło, zauważając, że choć dalej było ciepłe, to już mniej. Ciężko stwierdzić co pomagało - eliksir, koc i herbata czy po prostu efekt zjedzonego cukierka przemijał. Mimo, że sytuacja zdrowotna miała skończyć się dobrze, to i tak wypompowało to z niego moc. - Kazałaby mi pani biegać wokół boiska? - tak to wywnioskował. - Nie mam smykałki do latania. Julia mnie sprawdzała i szlag jasny ją trafił. Nie będzie miała pani ze mnie żadnego pożytku. - oczywiście mogłaby na upartego użyć go do paskudnej pracy czyszczenia brudnych rzeczy w imię pracowitości godnej Huffelpuffu, ale jak wiadomo, nawet to nie nauczyłoby go niczego poza większą niechęcią do jakichkolwiek prac porządkowych. Standardowe sposoby karania wywoływały w nim skutek odwrotny od zamierzonego. - Przecież nikt nie musi za mnie wiecznie odpowiadać. - jęknął. - Niedługo będę mieć siedemnaście lat i serio, nawet jak sobie zemdleję to przecież nikt nikogo za to nie... no wie pani, nie będzie się wściekać. - trochę się do tego doczepił, a i trochę się rozgadywał kiedy odkrył, że nauczycielka nie jest aż taka okropna jak z początku to sobie zakładał. Uniósł filiżankę do ust, przypominając sobie, że miał pić herbatę. Rozleniwił się. Było mu tak wygodnie...! Zauważalnie się rozluźnił. Nieumyślnie odwzajemnił uśmiech, który posłała mu nauczycielka. Musiał uciec wzrokiem aby nie uśmiechnąć się szerzej. - Monotonny głos mnie usypia wbrew mojej woli. - rozłożył ręce na boki w geście bezradności, rzecz jasna cały czas trzymając w ręku herbatę. - Czemu pani nie użyje magii z tymi kartonami? - wskazał brodą pudła. Powinien zaoferować pomoc? Nieee, nie chciało mu się. Nie miał jeszcze tyle sił, aby teraz bawić się w rolę dżentelmena. Poza tym mogłaby odebrać to jako próbę podlizania się, a nie wiedziałaby, że czasem próbował być miły po to, aby uwierzyć, że któregoś dnia będzie tak fajny jak Lucas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyCzw Maj 06 2021, 21:29;

Nie uważała, że wszyscy powinni biegać, skakać, grać w coś i ogólnie wyciskać z siebie siódme poty. Po prostu w ruchu znalazła sposób na siebie i chciała się z tym dzielić z innymi. A nóż kogoś przypadkiem zarazi wysiłkiem fizycznym i ten ktoś za kilka lat, zmotywowany jej bakcylem, którego złapał na jej zajęciach, będzie odnoszącym sukcesy sportowcem? Marzyła o tym. Za to, słysząc jego reakcję na jej wcześniejsze słowa a propos zakochania się, uśmiechnęła się mimowolnie, prostując i opierając o krzesło, na którym na moment zasiadła, jeszcze zanim zajęła się kartonami. - Uuu, ktoś tu chyba potrzebuje plasterka na serduszko... - skomentowała niezbyt delikatnie, bo też nie wykazywała takich uczuć względem ludzi zranionych w tenże sposób. Zakochał się nieszczęśliwie, to i się odkocha. Wielkie mi halo. Po kolorach na jego twarzy było widać, że już mu lepiej. Już nie wyglądał jak burak i nie trzęsło nim aż tak jak jeszcze przed kwadransem. To dobry znak. - Nie no żartowałam. A z Julki jest niezła bestia. Pewnie dała Ci porządny wycisk - przypomniała sobie ostatni wspólny trening dziewczyn, po którym czuła się jak po dobrym meczu. Uwielbiała to uczucie i naprawdę ubolewała nad tym, że Eskilowi nie przynosi to takiego wewnętrznego ukojenia jak właśnie jej. Dzięki fizycznemu odreagowaniu, nie musiała toczyć walki ze swoimi nadpobudliwymi emocjami, które czasami niebezpiecznie wyrywały się na zewnątrz. - W szkole my za Was odpowiadamy. Nie ważne czy masz dwanaście lat czy dwadzieścia dwa... A poza tym, nie przyszło Ci do głowy, że chcemy dla Was po prostu dobrze, dlatego się tak martwimy? - spytała rozbrajająco szczerze, bo wiedziała, że chłopak ma zupełnie inne myślenie. Owszem, jako nauczyciele czy opiekunowie mieli obowiązek dbać o bezpieczeństwo uczniów, ale przecież też sami z siebie nie chcieli dla nich źle. Dostrzegła ten uśmiech i aż zaśmiała się pod nosem i pokręciła głową z niedowierzaniem, poprawiając nieco pudełko, trzymane na przedramionach. Oparła je o biurko i odpowiedziała: - To też trening. Wysiłek fizyczny, najlepsze ćwiczenie na pośladki. Przysiady. - wytłumaczyła bez skrępowania, bo przecież to normalna rzecz - opis tego jakie mięśnie pracują podczas ruchu podnoszenia kartonów. Ona naprawdę wykorzystywała każdą możliwą okazję, aby się zmęczyć. Ponownie weszła do drugiego pomieszczenia, za chwilę pojawiając się z powrotem, by podejść najpierw do półki, gdzie dołożyła dwie płyty - Wizardowar i Zobacz Testrala - które gdzieś jej się zawieruszyły na wierzchu. Widząc tytuł najnowszego albumu Testrali "So rude" prychnęła z rozbawienia, zerkając kątem oka na Ślizgona. Pasuje jak ulał. - I jak tam? Nadal Ci gorąco? - spytała po chwili, podchodząc do niego, już z pustymi rękami i tym razem przykładając mu rękę do czoła. No, nie było źle, już praktycznie nie miał temperatury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 192
  Liczba postów : 989
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyPią Maj 07 2021, 18:30;

Raz wydawało mu się, że przy nauczycielce może pozwolić sobie na trochę więcej swobody a przy drugim razem gasiła to poczucie z zatrważającą dokładnością. Nie miała oporów przed ironizowaniem, sarkazmem czy ukrytą między wierszami złośliwością - tym wyróżniała się na tle innych nauczycieli. Ponownie przybrał naburmuszoną minę bo nie wiedział co miałby odpowiedzieć na tę dawkę ironii, a i tematu też nie zamierzał rozwijać. Halo, to przecież profesorka. Im nie można za bardzo ufać... póki co. Nie zdziwił się, że znała Julię, która podchodziła do quiddticha śmiertelnie poważnie. - Wytrzymała całe dwadzieścia pięć minut zanim straciła cierpliwość. - oznajmił... z dumą? A może z ukrytym przesłaniem "pani nie wytrzymała dłużej niż sześć minut". Zdawał sobie sprawę, że czasem był trudny do zniesienia jednak niektóre jego zachowania wychodziły z niego zanim w ogóle pomyślał. Ulegał chwilom, spontaniczność była mocną stroną... takie tam rzeczy z życia prawie siedemnastoletniego chłopaka, który zachowywał się adekwatnie do swojego wieku. Nie był przedwcześnie poważny ani też infantylny... no może czasami, ale to sytuacje w zdecydowanej mniejszości. Wypił już połowę herbaty, która swoim ciepłem rozlała się po jego gardle wywołując namiastkę szczęścia. - Nie wiem, pani profesor, ale nie jestem co do tego pewien. - przyznał szczerze, aż sam siebie tym zaskoczył. - Spotkałem się z nałożeniem kary bo "takie są zasady", gdzie nie było miejsca nawet na krztynę empatii więc nie widzę w tym żadnego zmartwienia. - obruszył się, ale jednak zachowywał względny spokój. - Mało który z moich znajomych w ogóle ma ochotę przedstawiać swoje pomysły kadrze, bo powód jest ten sam - nałożenie zakazu i profilaktycznie kary. - dodał jeszcze jako osoba, która miała wprawę w knuciu czy łamaniu zasad. Dlaczego nigdy nie powiedział nauczycielom, że czasem naprawdę potrzebuje posiedzieć za drugą linią drzew Zakazanego Lasu? Wiedział, że dostanie na to zakaz. Nie umiał wyjaśnić dlaczego tak bardzo czuł się tam dobrze kiedy stres osiągał apogeum. Musiał odwrócić wzrok, który akurat padł na regał z rockowymi albumami ułożonymi alfabetycznie. Na Merlina, ta stara baba słucha takiej muzyki? Wow. Nie patrzył na nauczycielkę, aby nie musieć komentować wzmianki o trenowaniu pośladków bowiem jego myśli nie należały do grzecznych, a hormony podpowiadały kilka różnorakich interpretacji ćwiczenia pośladków. Cóż, miał wciąż szesnaście lat! - Nie, już nie. - odparł choć niechętnie, bo to oznaczało, że zaraz da mu karę, a to nie była ulubiona część rozmowy. Przymrużył lekko oczy kiedy przyłożyła rękę do jego czoła. Miała chłodną dłoń, ale w ten przyjemny sposób. - To co, szlaban i mogę iść na obiad? - zapytał z głosem pełnym goryczy, bo choć nie zgadzał się z karą to jednak nie miał sił dalej się wykłócać bo jeszcze by się pogrążył. Nie chciało mu się odbywać szlabanów, ale przywykł, że jak już ma ich groźbę to raczej się nikt z tego nie wywinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyPią Maj 07 2021, 21:07;

Szczerze to nie wyobrażała sobie jego treningu z Brooks, po tym w jaki sposób jej go opisał. Domyślała się jak bardzo Krukonka mogła go mieć dość, skoro Pat sama nawet nie zadawała mu żadnych poważnych poleceń, a już nie miała do niego siły. Chociaż zdążały się takie gagadki w drużynie, w której przed paroma laty zaczynała jako trenerka i też trzeba było sobie z nimi jakoś radzić i jakoś motywować ich do utrzymania czy też polepszenia formy. Wcale nie wzięła jego komentarza jako nawiązanie do tego, że ona straciła do niego cierpliwość szybciej niżeli Julka. Po prostu na te słowa uśmiechnęła się znacząco, po czym zmienili temat. Na nieco poważniejszy. - Słuchaj, szczerze powiedziawszy guzik wiem na temat wychowania. Nie mam aż takiego stażu jak niektórzy, którzy tutaj uczą. Ale wiem jedno: hipogryf, kiedy czuje się niepewnie i wyczuwa zagrożenie, nie pozwala się do siebie zbliżyć. Uważam więc, że siejący postrach nauczyciele kopią sobie dołek pod sobą - zakończyła luźnym wzruszeniem ramionami. Naprawdę nie wiedziała nic w kwestii wychowania, oprócz tego co obserwowała na przykładzie rodzeństwa i własnych wspomnień z dzieciństwa. A każdy profesor po swojemu radził sobie z uczniami. Ale widać było, że chłopak uważa, ze został niesprawiedliwie potraktowany, przez co być może przeklął wszystkich belfrów w tej szkole. W sumie to mu się nie dziwiła, ale też nie oceniała samego nauczyciela, wydającego karę, bo kompletnie nie znała sytuacji. W końcu większość rozrabiaków, których przyłapie się na czymś, mówi, że nie są winni i niesprawiedliwie chce się im wymierzyć karę. - Ale szkoda, że masz taki stosunek do kadry. Na pewno nie wszyscy są tacy - oznajmiła łagodnie, próbując koniec końców postawić się w jego sytuacji. Coś w jego głosie mówiło jej, że jednak błąd popełnił dorosły. Chwilę później po uprzątnięciu pudełek, podeszła do niego, żeby zobaczyć czy gorączka spadła i w jakim ogólnym stanie jest. Okazało się, że już w całkiem nie najgorszym. Przeniosła wzrok z jego czoła, na które opadły pojedyncze kosmyki jego przydługich włosów jego jasne tęczówki, z tajemniczym błyskiem w swoich własnych. Uśmiechnęła się półgębkiem, po czym rzuciła: - Idź na obiad. To byłaby też dla mnie kara, gdybym miała wysłuchiwać Twojego jojczenia w czasie tego szlabanu - nieco rozbawiona tymi słowami pochyliła się, aby sięgnąć po pustą fiolkę znajdującą się na oparciu sofy, by wyrzucić ją do kubła ze śmieciami. - Uciekaj i nie grab sobie więcej u mnie - dodała jeszcze, zanim to nie usiadła wygodnie przy biurku, aby otworzyć jedną z szuflad u na legalu wyciągnąć i otworzyć wizbooka, zaczynając przeglądać wpisy znajomych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 192
  Liczba postów : 989
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptySob Maj 08 2021, 08:34;

Niespotykane jest, aby jakiś nauczyciel przyznał się do własnej wady. W tym przypadku był to brak doświadczenia w wychowywaniu. Sam fakt, że podeszła do tego z taką swobodą sprawił, że Eskil spojrzał na profesorkę nieco inaczej... z większą sympatią? Nie była wcale taka stara. Powinien się jej wcześniej przyjrzeć aniżeli rzucać słowa na wiatr zamiast zbywania znajomych. Niestety przeprosiny nie chciały przejść mu przez gardło. Czuł względem tego silny opór zmieszany ze wstydem. Czy kiedyś osiąga się jakiś wiek, gdzie przychodzi to wszystko łatwo?
- Gdyby każdy myślał tak jak pani to może byłoby coś lepiej. - odparł bardzo ogólnikowo, ale nie chciał zagłębiać się w temat bowiem istniało ryzyko, że miałby podać przykład nauczyciela, który nie wzbudza zaufania, a to już było zarezerwowane na rozmowy z rówieśnikami, a nie z nauczycielką, choćby nie wiadomo jaka fajna się wydawała. - No nie wszyscy są tacy. Za profesor Dear stoję murem. Eeee... ale niech pani tego nikomu nie mówi. - ugryzł się w język bowiem powiedział zdecydowanie zbyt dużo. Skoro opiekunka domu czasem chciała go zabić to halo, nie powinien rozpowiadać na prawo i lewo, że tak naprawdę zyskała sobie jego stuprocentowe zaufania - a szczerze mówiąc, była jedyną nauczycielką na świecie, której się to udało. Kiedy Brandon podeszła sprawdzić temperaturę jego ciała, zauważył dziwny błysk w jej oczach. - No co...? - palnął nie popisując się zbytnio elokwencją. Nie mógł uwierzyć, że wysyła go na obiad bez szlabanu. Zmrużył podejrzliwie oczy. - To nie jest jakiś podstęp? - zapytał, spoglądając na kobietę wzrokiem, który sugerował, że szukał tutaj haczyka. Wychylił się po to, aby odstawić filiżankę na pobliski stolik. To takie miłe uczucie kiedy gorączka przeminęła! Głupie bombonierki. Wyrzuci je wszystkie do ognia. Pieprzyć takie chorowanie! - Będę grzeczny jak aniołek. Na pani widok będę uśmiechniętym wzorowym ślizgonem. - niby żartował, niby nie, a jednak to była pewnego rodzaju deklaracja, że będzie na nią uważał. I może ukryta pokora bądź też zrozumienie, że nie powinien paplać głupot takim donośnym tonem bo nie przynosi to nic dobrego? Uniósł brwi widząc na jej kolanach zeszyt. - Janiemogę, nauczyciele mają wizbooki? - skomentował to pod nosem, ale w końcu - po trzydziestu minutach - podniósł się z kanapy i przeciągnął. Zaraz zorientował się, że to nie wypada więc opuścił ręce i sięgnął po wilgotny sweter, który nadawał się tylko do prania. Może poprosi Hope aby mu z tym pomogła? Nienawidził chodzić do pralni, to było takie nudne, uhm. Zarzucił plecak na jedno ramię i zerknąwszy w szybę, zebrał włosy z czoła i zgarnął je do tyłu, mamrocząc pod nosem, że w końcu musi coś z nimi zrobić. - No to eee... do widzenia, pani eee... profesor. - czuł się niezręcznie, że może stąd wyjść bez obietnicy katuszy i agonii. Po drodze do drzwi obejrzał się jeszcze jeden raz na nauczycielkę jakby oczekiwał, że zaraz krzyknie "chyba nie myślisz, że mówiłam serio?", ale nic się takiego nie stało. Otworzył drzwi, wyszedł, zamknął je za sobą i czekał jeszcze minutę, bo nie chciało mu się uwierzyć, że jednak nie jest uziemiony. - Wow...? - skomentował sam do siebie i powolnym krokiem ruszył w kierunku parteru, gdzie rozpoczął się już obiad. Towarzyszyło mu donośne burczenie w brzuchu.

| zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 324
  Liczba postów : 2279
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyNie Maj 09 2021, 20:25;

Prace Brooks nad miotłą szły powoli, ale sukcesywnie do przodu. Nie miała czasu, aby oddać się temu w stu procentach. Czekały ją jeszcze dwa spotkania, decydujące o mistrzostwie ligi, miała w cholerę lekcji i prac dodatkowych, a do tego doszły jej zgrupowania kadry. Kiedy jednak udao jej się wygospodarować jakąś wolną chwilę, myślami odlatywała w kierunku własnej miotły sportowej. Nie miała wątpliwości co do tego, że jej pierwsza miotła, Soton One, nie będzie prawdziwym dziełem sztuki. Raczej surowym i niezbyt szybkim kawałkiem drewna. Ale jej kawałkiem i krokiem ku postępom. Po „jedynce” przyjdzie w końcu czas na „dwójkę”, „trójkę”, aż uda jej się stworzyć miotłę idealną dla pałkarzy – szybką i zwrotną, ale również cholernie wytrzymałą. Poza nazwą i ogólnym pojęciem o tworzeniu mioteł, dzięki wiedzy zdobytej na kursie, nie miała niemal nic. Co prawda wiedziała, jakich materiałów chce użyć, a do tego przez te wszystkie lata, gdy nie było jej stać na Nimbusa, oblatała wszystkie miotły w szkole, więc wiedziała całkiem sporo, ale między teorią i praktyką była spora różnica, więc postanowiła zaczerpnąć opinii kogoś bardziej doświadczonego. Jej wybór padł na Patkę. Młoda nauczycielka nie tylko grała zawodowo przez wiele lat, ale do tego pochodziła z rodziny, która od pokoleń wytwarzała sportowe miotły. Nie wahała się, prosząc o pomoc i od razu, gdy do głowy przyszła jej ta myśl, wysłała swojego roztrzepanego Kruka Russela z listem dołączonym do nóżki. O umówionej godzinie zjawiła się pod drzwiami gabinetu, po raz pierwszy w swoim życiu, zapukała i weszła.

- Pani Profesor – skinęła głową w geście przywitania, po czym zamknęła za sobą drzwi, postawiła na biurku butelkę „Smoczej Krwi” i usiadła na wolnym krześle. – Prosto z Bułgarii. W ramach podziękowania za poświęcenie mi czasu. I za ostatni wyścig. Świetnie się bawiłam. Ale o tym już chyba mówiłam. A tak swoją drogą, ładnie tu – uśmiechnęła się delikatnie, kładąc zamknięty plecak na podłodze, między swoimi nogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8




Gracz




Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon EmptyNie Maj 09 2021, 23:17;

Wiadomość od Julii trochę ją zaskoczyła, zwłaszcza to w jakim celu dziewczyna chciała się z nią spotkać. Nie spodziewałaby się, że Krukonka ma tak ambitne plany stworzenia własnej miotły, jednak nie sprawiało to, że w nią nie wierzyła. Sama wiedziała jak przebiega cały proces wytwórczy tego magicznego pojazdu jednak wiedziała, że dużo lepiej wychodzi jej eksploatowanie mioteł, aniżeli ich konstruowanie, zwłaszcza pod odpowiednie potrzeby. Mieli już na rynku tyle różnych modeli, że naprawdę ciężko było przebić się po pierwsze z pomysłem, a po drugie z samym wykonaniem. O ile miotły użytkowe nie musiały być jakoś specjalnie lekkie czy mieć opływowego kształtu, idealnego do zwinnych manewrów, uników przed tłuczkiem, o tyle już te wyścigowe modele, dla zawodowców były produkowane według ścisłych wytycznych Departamentu Transportu Magicznego. Dlatego trzeba było liczyć się, że jakiś urzędnik w procesie rejestracji patentu na nową miotłę może wytknąć nawet najdrobniejszy szczegół, który nie zdadzą się ze specyfikacją, przedstawioną przez ministerstwo. I wtedy zaczynały się schody.
Jednak była dobrej myśli co do pomysłu Brooks. Wiedziała, że dziewczyna ma głowę nie od parady i dodatkowo teraz kiedy na świeżo po skończonym kursie zabrała się za projektowanie swojej własnej miotły, zrobiła to rzetelnie. Dlatego czekała na nią w gabinecie o ustalonej porze, aby przywitać ją z uśmiechem, kiedy przekroczyła próg.
- Hej. Nie wygłupiaj się, przecież dla mnie to sama przyjemność - odpowiedziała na jej słowa, po czym zlustrowała wzrokiem butelkę zagranicznego wina. - Z Bułgarii powiadasz... A może kiedyś wypijemy go razem? Rzecz jasna nie w szkole, bo to wysoce niestosowne... - wywróciła lekko oczami, po czym na wspomnienie o wyścigu rozpromieniła się - Dawno się nie ścigałam, nawet nie wyobrażasz sobie jaką frajdę mi tym przyniosłaś. - dodała z nieukrytym entuzjazmem, a następnie rozejrzała się machinalnie po gabinecie, kiedy Julka skomplementowała wnętrze.
- A dzięki, starałam się żeby nie było zbyt sztywno - odparła z rozbawieniem, opierając plecy o oparcie miękkiego fotela i zakładając nogę za nogę spojrzała z błyskiem w oku na dziewczynę. - Okej, to do rzeczy - jaki ma być ten Twój Soton? Co masz a czego chciałabyś się dowiedzieć? - zaczęła bez zbędnego przeciągania. W końcu to było celem tego spotkania - aby omówić ewentualne wątpliwości Julii, które mogła mieć, w związku z tworzeniem miotły, co nie było łatwym zadaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Gabinet Patricii Brandon QzgSDG8








Gabinet Patricii Brandon Empty


PisanieGabinet Patricii Brandon Empty Re: Gabinet Patricii Brandon  Gabinet Patricii Brandon Empty;

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Patricii Brandon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Gabinet Patricii Brandon JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
 :: 
gabinety na I piętrze
-