Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Zacieniony salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość


Tuilelaith Black

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 28
Galeony : 112
  Liczba postów : 97
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyPon Mar 14 2011, 20:28;

First topic message reminder :




Ustronny i wyciszony zaklęciem zacieniony salon to miejsce, gdzie stoi najwygodniejsza kanapa w całym zamku i kilka foteli. Idealne na długie rozmowy. Kominek znajdujący się w pomieszczeniu jest zaklęty i nigdy nie daje się rozpalić.

Uwaga! W tej lokacji na okres październik/listopad musisz rzucić kostką kiedy tu jesteś, ze względu na wykonane tu zadanie na kółka przez Yuuko Kanoe.

||Zmiany w wyglądzie lokacji:
stary i podniszczony dymiący kociołek z cukierkami w pobliżu foteli, bogate zdobienia na meblach wzorowane na antycznych meblach ze starych willi, porozstawiane stare świece, które tlą się w półmroku, rzucając upiorne cienie.
Rzuć k6 na efekt cukierka:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 307
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyNie Gru 12 2021, 22:09;

.  Z reguły unikała ciemnych, ponurych miejsc, bez względu na to, jak wygodnych kanap by ktoś w nich nie postawił, czy jak słodkie cukierki nie prosiły się o to, by wsadzić je do ust i pozwolić im sprawić podniebieniu najprawdziwszą przyjemność. Sęk w tym, że doireannowe lęki były ułożone wedle pewnej hierarchii - i jeśli uniknięcie interakcji z Irytkiem wiązało się z wrzuceniem siebie w odmęty zacienionego salonu, robiła to nawet bez chwili zastanowienia. Ten wścibski duszek miał ostatnio zdecydowanie zbyt dużo energii, jak na kogoś, kto był martwy, śpiewając w głos te bardzo nieprzyzwoite piosenki i… bogowie, w paru zwrotkach mogła rozpoznać postać Drake’a, a tego słuchać nie chciała. Kiedy tylko usłyszała ten skrzekliwy głos, chwyciła za najbliższą klamkę i - jak przystało na osobę skradającą się - weszła do środka najciszej, jak potrafiła, bezgłośnie zamykając za sobą drzwi, po czym przymknęła powieki i oparła się o nie plecami, oddychając głośno z ulgą.
  Było cicho, spokojnie, a ona sama zawsze mogła pomóc sobie prostym lumos, by odegnać ten nieprzyjemny półmrok. Powoli otworzyła oczy, trzymając dłonie przyciśnięte do piersi (bo jak zwykle wolała upewnić się, że serducho jej nie wyskoczy), po czym… napotkała wzrokiem rozwalonego na sofie Eskila. Zmarszczyła brwi i wpatrywała się w półwila, zaskoczona tym, że znalazła go sobie ot tak, na dodatek śpiącego. I była gotowa przysiąść sobie przy kanapie, wcale nie po to, żeby sobie na niego popatrzeć i powzdychać nad tym, że wygląda ładnie i całkiem sielsko, kiedy w połowie swojej drogi zarejestrowała ruch. Niewiele myśląc odskoczyła do tyłu, ustawiając się raz jeszcze blisko drzwi, starając się wyglądać przy tym możliwie najnormalniej, zupełnie jakby dopiero co weszła do pomieszczenia. No ani trochę nie uśmiechała się przy tym głupio.
  - Bo ja cię tak, wiesz, przypadkowo znalazłam. - zaczęła od usprawiedliwiania się - bo jakżeby inaczej. - Jesteś chory? - zapytała momentalnie, bo w końcu ten sen z czegoś go nie uleczył. Eskil nie musiał jednak odpowiadać. Wystarczyło podciągnięcie koszuli, które wywołało szereg reakcji; od czerwieniejących się policzków, po zrozumienie sytuacji i przejęcie się jego stanem. - Och. Ojej. - jęknęła, kiedy zmartwienie pokonało nieśmiałość, po czym w paru krokach doskoczyła do chłopaka. Usiadła obok niego i pochyliła się do przodu, starając się lepiej przyjrzeć siniakowi. - Bogowie, musi okropnie boleć. Wygląda, jakby ktoś cię pobił. - na żebrach każdego innego człowieka wyglądałby on co najmniej paskudnie. Znajdował się jednak nie na ciele jakiegoś podrzędnego Hawka, czy innego Murphiego, a na Eskilu. Bogowie, to, że jej chłopak chodził potłuczony sprawiało, że jej serce łamało się na pół.
  - C-Czekaj, co? - wspomnienie o turlaniu się po kamieniach ani trochę jej nie uspokoiło. Wyprostowała się, przysunęła jeszcze bliżej, po czym - najdelikatniej, jak mogła - ujęła w dłonie twarz chłopaka. Palcami przesunęła po jego żuchwie, zahaczając o uszy (bo mógł je sobie jeszcze rozciąć i wtedy byłby koniec świata). - Nie ruszaj się. - mruknęła, wspierając się na swoich kolanach. Znajdowała się teraz odrobinę wyżej, przez co z łatwością mogła obejrzeć blond-głowę, szukając między włosami jakichkolwiek urazów. - Boli cię, jak gdzieś dotykam? - spytała, zerkając na moment w eslikowe oczy. - Bogowie, może lepiej chodźmy do skrzydła szpitalnego? Jeśli uderzyłeś głową w jakieś kamień, to siniak były najmniejszym problemem…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyWto Gru 14 2021, 10:45;

Zachichotał bezgłośnie kiedy wydało się, że natknęła się na niego przypadkowo.
- Przeznaczenie. - odparł krótko i zarejestrował w głowie myśl, aby znaleźć dzisiaj kogoś kto mu to wyleczy bo inaczej będzie stękać do końca dnia. Nie lubił kiedy cokolwiek mu dolegało i choć gdyby został zmuszony to zacisnąłby tak teraz nie miał na to ochoty. Męska duma i wytrzymałość? To swoją drogą. Póki co lubił znajdować się w centrum czyjejś uwagi a skoro Dori się na niego napatoczyła to tym chętniej teatralnie postęka, ciekaw jej reakcji. Z drugiej strony mógł przewidzieć jej odpowiedź: zmartwienie się i kazanie na temat uważania na siebie bądź wysłania go w profesjonalne ręce lecznicze.
- Poobijany ale nic nie trzeba amputować.- zachichotał jak zawsze, niepoważnie.
- Agresywny kamień mnie pobił. A choinka na dziedzińcu jest otoczona chochlikami gryzącymi po palcach. - nie przejmował się tak jak należy. Bolało ale nie z takich rzeczy wychodził. Jego planem było perfidne obijanie się i wyczekiwanie (poprzez lusterko dwukierunkowe i wizzbooka) aż jeden z jego sprawdzonych przyszłych uzdrowicieli będzie mógł do niego doczłapać. Nie opierał się przed jej oględzinami choć nie posłuchał prośby o znieruchomieniu. Położył dłoń na jej boku, ot. Uśmiechał się kącikiem ust, jakby gotowy był do obłąkańczego chichotania.
- Boli jak nie dotykasz.- puścił jej oczko, spoglądając na jej czerwone policzki dosyć wymownie. Ot, postanowił trochę się z nią podroczyć i podtrzymać czerwony odcień jej zakłopotania.
Momentalnie wzdrygnął się gdy wspomniała o skrzydle szpitalnym. Mogła wyczuć ten dreszcz, który przemknął przez jego sylwetkę.
- Póki Whitehorn tam pracuje to nie pójdę tam choćby nie wiem co. Nic mi nie jest. - od razu zmienił taktykę i zasłonił siniaka, gotów teraz udawać, że nic go nie boli, nic się nie stało i ogólnie kłamał. Klasyk.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 307
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyWto Gru 14 2021, 19:04;

.  Uśmiechnęła się słysząc o przeznaczeniu, jednak w żaden sposób nie zamierzała tego komentować. Wystarczyło, że przez ostatnie tygodnie nadinterpretowała słowa chłopaka do tego stopnia, by uznać, że mogła się zakochać i to jeszcze na tyle, że powiedziała o tym głośno. Starała się więc traktować jego słowa nieco ostrożniej. To znaczy… Oczywistym było, że w duchu rozpłynęła się nad wizją miłosnego fatum, skupiając się na tym, że może faktycznie znajdują siebie nawzajem w momentach potrzebnych i odpowiednich. Bo przecież wpadła tutaj, spłoszona zbereźnymi piosenkami Irytka, by odnaleźć poobijanego chłopaka. Logicznym było, że oto Wszechświat pociągnął za wszystkie sznurki losowych zdarzeń, by mogła się tym całym Clearwaterem zaopiekować.
  Zaś to, że Eskil lubił, kiedy ktoś nad nim biegał, wzdychał i ojojojał, kiedy działa mu się krzywda nad krzywdy - to jest, coś bolało - było do przewidzenia. Ktoś z nieco ostrzejszym językiem pewnie uznałby, że oto proszę, typowe męskie chorowanie, bo wystarczył obity bok, by już półwil tutaj umierał, stękał i się obnażał, pokazując te wojenne rany. Sheenani natomiast sprawy zdrowotne traktowała na tyle poważnie i histerycznie, by nawet nie próbować sobie z nich żartować, bez względu na to, że Ślizgon swój stan zaczął obśmiewać. Zapewne gdyby nie to, dziewczyna dostałaby wyrzuty adrenaliny i własnoręcznie zatargałaby go przed oblicze Perepetuy.
  - Musisz przeprosić się z kamieniami. - westchnęła, odrywając się od oględzin głowy chłopaka. Nie wyglądało na to, by oberwał w nią jakoś szczególnie mocno - nie zauważyła ani żadnych ranek, czy otarć (co mogło być jednak widną nienajlepszego oświetlenia), podobnie też nie wyczuła pod palcami żadnego guza. Nie zdążyła jednak polecić mu trzymania się z dala od drzew, skoro chochliki też zaliczały się do grupy “stworzeń i przedmiotów, które chętnie pobiłyby Eskila”, skutecznie rozkojarzona przez dłoń, która nagle zmaterializowała się na jej talii. Zgodnie z przewidywaniami chłopaka rumieniec nie opuszczał jej twarzy. Ba, po jego komentarzu jedynie przybrał na sile, kiedy jego właścicielka zamarła z dłońmi wiszącymi jedynie milimetry nad chłopakiem. - O. - skomentowała mądrze, ostatecznie kładąc palce na jego ramionach. No bo skoro wtedy nie bolało, to… może go tam sztywno i nieśmiale podotykać.
  Sheenani nie zdążyła jednak wpaść w humor, który można by było nazwać flirciarskim. Westchnęła, kiedy chłopak zaczął się wypierać i, by powstrzymać jego szamotanie się z koszulą, chwyciła go za nadgarstki. - Ale nie wygłupiaj się. Nie zaciągnę cię do niej na siłę. - i chociaż nie rozumiała, dlaczego ze wszystkich sił unikał Whitehorn, tak nie zamierzała go do niczego zmuszać. Zwłaszcza, że Ślizgon bywał bardziej uparty od stada nadąsanych osłów. - Wiesz… - zaczęła mówić cicho, mając trochę nadzieję, że Eskil ostatecznie jej nie usłyszy, a ona przecież nie miała zamiaru podobnych propozycji powtarzać. - Bo… teoretycznie to znam zaklęcie przeciwbólowe. I tak przydałoby się, żeby ktoś to… - zerknęła na przykryty materiałem bok. - ...obejrzał, ale nie musiałbyś się męczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyWto Gru 14 2021, 19:36;

W kwestii własnego zdrowia reagował dwojako. Jeśli miał ukryty cel w okazywaniu cierpienia i stękaniu to pozwalał sobie trzymać na sobie dane obrażenie na tyle, aby uzyskać odpowiedni poziom satysfakcji. Kiedy jednak miał coś ważnego do zrobienia, a coś zaczynało doskwierać to stawał na rzęsach, aby ktoś mu to wyleczył - choć dalej wolał cierpieć aniżeli udawać się do skrzydła szpitalnego. Wolał wywabić stamtąd Felinusa aniżeli zbliżyć się na teren gdzie zacznie już wyczuwać aurę Perpetuy. Na samą myśl dostał zimnych dreszczy.
W obecnej sytuacji na rękę było mu teatralne stękanie i choć naprawdę ten siniak w jakiś sposób mu dokuczał to chciał to wykorzystać. Nie dogadali się ostatnio i to go dosyć mocno gryzło, a co omijał zarazem szerokim łukiem. Drobny flirt czy chociażby próby przekomarzania się, podtrzymywania koloru rumieńców na jej twarzy sugerowałoby mu, że nieporozumienie może zostać zamiecione pod dywan. Obgadać to? Tchórzył.
Uniósł pytająco brwi kiedy skomentowała ciężar jego dłoni zaczerwienionym "O". Nie myślała chyba, że będzie się wszystkiego słuchał? Nie miał nastroju na przestrzeganie wszystkich zasad dlatego też w chwili obecnej wagarował, bowiem powinien być bodajże na historii magii. Zapewniał zatem, że nic mu już nie jest, byleby wybić jej z głowy pomysł chodzenia do skrzydła szpitalnego. Skoro porzuciła tę myśl to uspokoił swoje ręce i mimikę. Nie wyjaśniał czemu, dlaczego, jak i po cholerę skazywał siebie na dłuższą męczarnię. Potrafił odnaleźć korzyść w każdej sytuacji, włącznie z tymi negatywnymi.
- Nie lubisz magii więc bez zaklęć. - zbył ten pomysł szybciej niż zdołał się nad tym zastanowić. - Pokażę to Felkowi, Lucasowi albo Sophie. Zajmą się tym. - podał aż trzy alternatywy, taktownie przemilczając imię Robin, która już kiedyś dźgała go zaklęciami leczniczymi. Przesunął dłoń wzdłuż jej pleców, aż do końcówek włosów, w które wplótł sobie palce.
- Do tego czasu wiem, że skutecznie działa odciąganie uwagi od tego, że tak boli. - posłał jej wymowne spojrzenie, spoglądając przy tym na kąciki jej ust, przesuwając wzrokiem po policzkach, szyi... ot tak, z ledwie słyszalnym wydechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 307
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyWto Gru 14 2021, 21:25;

.  Oboje tchórzyli. Doireann nie miała zamiaru przypominać mu o tym, co w jej odbiorze było absolutnym zbłaźnieniem się, bo cholera jasna, wystarczało, że cała scena przypominała jej się przed snem. Nie czuła w związku z tym większej złości wobec Ślizgona, ani też nie pozwalała sobie też na to, by najzwyczajniej w świecie zawieźć się jego reakcją, czy by uznać, że w sumie jest jej dalej przykro. Wszystko rozchodziło się o fakt, że to ona wyznała tutaj swoje uczucia w możliwie najgorszym momencie - i nie dość, że Clearwater widział, że był kochany, to jeszcze miał świadomość, że jego dziewczyna, nieodkryty matematyczny geniusz, była życiową idiotką.
  Ani trochę nie zależało jej więc na tej rozmowie. Wystarczyło, że kochany przez nią człowiek w ogóle chciał z nią przebywać, co i tak nie zgadzało się z większością najgorszych scenariuszy, które zdołała sobie od tamtego czasu wyobrazić.
  Może i nie lubiła magii (chociaż nie była to raczej kwestia sympatii, a strachu i niewiary w swoje umiejętności), jednak w tej konkretnej sytuacji, będąc przekonaną o tym, że Eskil cierpi okrutnie, była w stanie poświęcić swój własny komfort psychiczny i zająć się bolesnym sinakiem. Prawdopodobnie zebranie się w sobie, by w ogóle przyłożyłć różdżkę do jego boku zajęłoby jej parę długich minut pełnych prób uspokojenia siebie, rozedrganej dłoni i dudniącego serca. Kolejne pół godziny zajęłoby jej upewnienie się, że nie popełni żadnego, najmniejszego błędu podczas samej inkantacji, czy towarzyszącym jej odpowiednim ruchu. Niemniej jednak istniała szansa, że w końcu rzuciłaby ten czar, może nawet przed skończeniem pracy przez Felinusa.
  Sęk w tym, że na podobne starania nie było przy Eskilu czasu. Nie dość, że Clearwater ani nie należał do osób najcierpliwszych, to jeszcze zdecydowanie zbyt szybko się nudził. Najwyraźniej tyczyło się to nie tylko lekcji, czy długich spacerów parkowymi ścieżkami, ale i własny ból potrafił doprowadzić go do stanu irytacji, który nakazywał jak najszybszą zmianę aktywności; i tak oto od cierpienia przeszedł do całkiem jawnego flirtu. Puchonka odetchnęła cicho, zastanawiając się, czy aby na pewno powinna teraz myśleć sobie, że lubi, jak chłopak głaszcze ją po plecach i bawi się jej włosami, czy może jednak powinna chociaż odrobinę go przycisnąć i zająć się siniakiem. Sposób w jaki półwil na nią patrzył mówił jasno - powinna zapomnieć o tym paskudnie zaczerwienionym boku i zająć się wszystkim innym, byle nie tym. - Przestaję wierzyć, że to aż tak boli. - chociaż niekoniecznie było to prawdą. Piekielnie bała się, że jak go gdzieś niechcący naciśnie, to zwinie się z bólu, a ona ze wstydu dokona wtedy jakiegoś samozapłonu. - Bogowie, naprawdę będzie lepiej, jeśli nie będziesz się za bardzo ruszał. - dodała (wcale nie traktując tego jako element flirtu) i - z racji, że wciąż na sofie bardziej klęczała, niż siedziała - pochyliła się tak, by ich twarze znalazły się odrobinę bliżej siebie. Cały czas wyglądała na zmartwioną, jednak na jej twarzy przebijał się uśmiech. No, wzięła i obejrzała go siebie, była pewna, że w przeciągu paru najbliższych minut jej nie umrze.
  Niemalże jednocześnie przypomniała sobie Eskila, kiedy mówił, że byłoby całkiem miło, gdyby to ona, chociaż ten jeden jedyny raz, zainicjowała pocałunek. Przez sekundę czy dwie wpatrywała się w jego usta (Melinie, jak dobrze, że nie poharatał sobie twarzy o kamienie), by ostatecznie zebrać w sobie całą odwagę i delikatnie musnąć jego wargi swoimi. Na większą namiętność nie pozwalała jej nie tylko nieśmiałość, ale i głos z tyłu głowy, który nieprzerwanie twierdził, że chłopak naprawdę powinien dać sobie pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptySro Gru 15 2021, 19:02;

Fakt, dosyć szybko się nudził. To znowuż tworzyło okoliczności do popadania w chore pomysły i wymyślania zajęć, które mogłyby pobudzić krążenie krwi oraz produkcję adrenaliny. Nic tak dobrze nie robi jak przyspieszony oddech, napięcie, kropla potu spływająca po czole i te wybuchające w trzewiach emocje, proszące się o jak najintensywniejsze ich przeżywanie. Lubił to. Teraz był obolały, ale wyczuł w powietrzu możliwość niegroźnego droczenia się z Doireann na rzecz próby zapomnienia o tym jak się przed nią wówczas zbłaźnił. Przeraziła go, on popsuł - bo jakżeby inaczej - i teraz bał się do tego wracać. Nawet o tym z nikim nie rozmawiał. Nie miał w sobie odwagi.
- Boli, boli. - zapewniał i nawet demonstracyjnie się skrzywił na potwierdzenie swojego cierpienia. - Okay, nie ruszam się. - obiecał choć ten błysk w oku zdradzał, że to posłuszeństwo nie wzięło się ot tak. Musiało coś się za tym kryć, może jakaś nadzieja, może ciekawość, a równie dobrze wszystko inne. Pewnym jest, że nie było to bezinteresowne słuchanie się złotej rady. Kiedy tak pochyliła się i przyglądała mu z uwagą to poczuł pod skórą twarzy przyjemne mrowienie. Powietrze wydawało się słodsze, a ciepło w okolicach oczu i ust podpowiadało jakże łatwo byłoby mu teraz rozwilować się na dobre. Powstrzymywał to jednak i starał się nie nastawiać na nie wiadomo co. Faktycznie, nie ruszał się ani nawet nie przesunął więcej ręki, trzymając ją jedynie przy jej włosach. Korciło go wiele gestów, ale ni drgnął. Przymknął powieki czując na ustach leciuteńki dotyk. To było mniej niż kropla w morzu potrzeb ale jednocześnie stanowiło to nad wyraz tyle słodyczy, że dostał gęsiej skórki. Przez parę sekund czekał na coś więcej, uznawszy, że to tylko rozgrzewka ale ciepły oddech Dori nie zbliżał się tak, jak chwilę temu. Otworzył oczy, szukając na jej twarzy odpowiedzi.
- Mogę się już ruszać czy jeszcze nie przeszkadzać? - zapytał nieco ciszej z błąkającym się w kącikach ust uśmiechem. Wodził przy tym wzrokiem od jej oczu do ust i nie potrafił powstrzymać tego rodzącego się w jego spojrzeniu głodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 307
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptySro Gru 15 2021, 22:37;

.  Demonstracyjne jęknięcie wystarczyło, by Sheenani przekonała się do końca, że musi być delikatna i możliwie najspokojniejsza. Między innymi pocałunek wyglądał, jak wyglądał - bo przecież musiała sprawdzić, czy nie pozwija jej się z bólu, czy… Nie wydarzą się inne reakcje, za które oboje nie staną w płomieniach. Do tej pory w końcu to Eskil całował ją, a nie na odwrót, co sprawiało, że miała w głowie nieśmiałą teorię, że była to rzecz, która powstrzymywała Wszechświat przed wymierzeniem jej gromkiego lania za obsceniczne zachowanie. Czyli tak, racjonalizowała swoją chorobliwą ostrożność stanem zdrowia półwila, próbując nie myśleć o tym, że bliskość bywała straszna.
  Kiedy jednak nie stało się nic, co dziewczyna mogłaby zinterpretować jako karę za popełnione zbrodnie - to jest, za niemalże poprawne całowanie własnego chłopaka - zamarła na parę sekund, jedynie odrobinę odsuwając się od jego twarzy. Była szczerze zaskoczona tym, jak miło było coś zainicjować, nawet, jeśli owym czymś było tak nikłe muśnięcie czyichś ust. Nie znajdowała się ani na skraju paniki, ani też nie myślała, że zaraz wydarzy się coś, za co dziadkowie najpewniej wyrzuciliby ją z domu. Po prostu była; patrzyła sobie na Ślizgona, analizując krój jego warg i myśląc, że mogłaby spróbować raz jeszcze, tym razem odrobinę śmielej, skoro nikt nie umierał, a Belzebub nieprzerwanie siedział w swojej norze
  - Tylko powoli. - nie sposób było nie uśmiechnąć się, kiedy Eskil wyglądał tak… Bogowie, jakby świata poza nią nie było. To w dużym stopniu rekompensowało jej brak głośno wyrażonej miłości. Mogła tak żyć - po prostu wiedząc, że mimo wszystko chciał jej w swoim życiu i to na możliwie wiele sposobów.
  I tym razem to ona zainicjowała pocałunek, chociaż ten różnił się od poprzedniego. Przede wszystkim nie trwał zaledwie milisekundy, ani też nie należał do tych ledwo odczuwalnych. Doireann wciąż nie była w nim nachalna, czy zachłanna, chociaż ich wspólne doświadczenie mówiło, że taki stan rzeczy niekoniecznie trwał u niej długo. Teraz jednak stawiała na spokój i pohamowanie nagłych zrywów namiętności, uznając, że dzięki temu będzie mogła pobyć z nim w takich sposób odrobinę dłużej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyCzw Gru 16 2021, 09:19;

Nie miał pojęcia jakie procesy zachodzą w jej głowie jednak żywił nadzieję, że posłucha hormonów. Mogłyby być jego solidnym sojusznikiem gdyby nie miała tej tendencji do niesłuchania ich. Po co komu rozsądek, Merlinie! Czekał cierpliwie choć palce go świerzbiły, zaczynał ekscytować się i usilnie przy tym próbował nie nastawiać się na nie-wiadomo-co, aby potem wyobrażenia nie legły w gruzach. Walczył sam ze sobą, toczył zażarty bój i tylko Merlin mu świadkiem ile kosztowało go trzymanie się w spokoju i opanowaniu. To było wbrew jego naturze. Te kilka sekund kiedy patrzyła na niego i myślała nad kolejnym krokiem były dla niego fizyczną katorgą. Dłonie poczynały drżeć ze zniecierpliwienia ale zmuszał się, bo przecież to ona tutaj może grać pierwsze skrzypce, a on obiecywał, że nie będzie jej notorycznie nagabywać. Nie miała pojęcia o co go prosiła, nie potrafił być teraz powolny, spokojny, grzeczniutki. Wystarczyło, że znów pochyliła się do jego ust, a jednocześnie wciągnął powietrze do płuc kiedy w końcu ten dotyk był silniejszy. Nie tak obficie jak powinien, ale samo w sobie... Niestety, ale jego wola pokruszyła się w drobny mak. W odpowiedzi naparł na jej ustach tak, jak powinno to wyglądać od samego początku, wygłodniale wywierając na jej wargach bardzo pewny siebie pocałunek. Momentalnie wplótł dłoń w jej włosy, przysuwając się do niej na tyle na ile było to w pozycji siedzącej możliwe, a drugą rękę posłał do wcięcia jej talii. Odbiła mu szajba gdy rozchylał jej usta, aby musnąć choć trochę koniuszek jej języka i sycić się gorączką i przyspieszonym oddechem. Chciał całować porywająco, namiętnie, nieprzyzwoicie, długo, coraz gorliwiej. Wystarczył posmak jej ust, a niechcący puścił hamulce. Nieumyślnie narzucał intensywność pocałunków, a jego dłoń powędrowała z talii do jej uda, które pogładził, zatrzymując się dopiero przy kolanie. Ups?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 307
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyPią Gru 17 2021, 01:47;

.  Tak właściwie, to właśnie tego się spodziewała. Nauczyła się Eskila na tyle, by wiedzieć, że “ale spokojnie” albo “tylko pomalutku” działały jedynie przez pierwsze parę minut. U chłopaka istniało wszystko, albo nic - dlatego też nie dotykał jej wcale, jakby bał się, że od zwykłego przytulenia, czy silniejszego pocałunku znów spanikuje do stopnia, w którym nic jej rozedrgania nie powstrzyma, albo też nieprzerwanie brnął do przodu, robiąc rzeczy, które bardzo wykraczały poza ustalone normy. Teraz jednak… Doireann nie czuła, by miała cokolwiek do stracenia. Rozmawiała z nim podczas tej nieszczęsnej herbaty, że przecież jest znacznie bardziej gotowa na pewne namiętności - a przez to jej reakcje nie należały do tych z serii “Ale już sobie idź”.
  Stłumione jęknięcie, może tylko troszeczkę zaskoczone, wyrwało się z jej piersi, kiedy nagle znalazła się tak blisko chłopaka. Jednocześnie - co było niecodzienne - próbowała jak najbardziej nadążać za tempem pocałunków. Rozchyliła usta, kiedy powinna, sama również (wprawdzie znacznie delikatniej, ale jednak) napierała na jego wargi. Wzdrygnęła się, bardzo wyczuwalnie dopiero kiedy Eskil dotknął jej uda. To… było nowe. Bardzo nowe i chociaż ekscytujące, to też na swój sposób niepokojące. Oderwała się więc na moment, korzystając z chwili, by złapać głębszy oddech i spojrzała sobie na niego; jego zaczerwienione usta i nieco różowe policzki, znacznie szybciej unoszącą się klatkę piersiową, a potem na dłoń, którą trzymał na jej kolanie. - Wszystko jest dobrze. - mruknęła, głaszcząc palcami żuchwę Ślizgona. Wiedziała, że to nie on potrzebuje podobnych zapewnień; uspokajała samą siebie.
  A potem, po zaledwie paru sekundach przerwy, wróciła do pocałunku, po czym zrobiła coś możliwie najodważniejszego w całej historii ich wzniosłych chwil - uniosła jedną nogę i przerzuciła ją ponad kolanami Eskila, siadając na nim okrakiem. Długa spódnica i znajdujące się pod nimi halki skutecznie omiotły jej łydki, co zaś sprawiło, że pozycja ta była dla niej dość niekomfortowa. Uniosła się więc lekko i pociągnęła za materiał, by nieco się z niego wyswobodzić, gdy… tkanina wymsknęła się z jej palców, a reszta dłoni poleciała dalej, zatrzymując się zaraz na posiniaczonym boku Clearwatera. I już nie miało znaczenia, czy bolało to okropnie, czy też było to łatwe do zniesienia. Sheenani wyprostowała się, przyciskając dłonie do ust i z przejęciem przyglądała się twarzy półwila. - Bogowie. Bogowie, przepraszam. - wyszeptała pełna przekonania, że oto popełniła jakąś niewybaczalną zbrodnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyPią Gru 17 2021, 10:06;

Gdy już akceptował w sobie łamanie narysowanej granicy to niełatwo było mu zawrócić. Nie żeby starał się powstrzymywać. Usłyszane jęknięcie nie włączyło w jego głowie żadnej czerwonej lampki, a wręcz przeciwnie - zmotywowało do naparcia na jej usta w bardziej gorliwym pocałunku. Rozochociła go kiedy zaczęła na to wszystko odpowiadać, podekscytował się i jednocześnie niedowierzał, ale nie mógł zatrzymać się i delektować kontaktem ich ust bowiem obawiał się żywo, że zaraz te znikną i znajdą się poza zasięgiem. Zakrył palcami jej policzek i ignorując potrzebę oddychania scałowywał milimetr po milimetrze jej wargi kiedy nastąpił ten okrutny moment i odsunęła się. Położył dłoń na jej ramieniu w niemym geście "nie uciekaj teraz", co chyba odczytała bo nie drgnęła w kierunku narzucenia dystansu. Patrzył w jej oczy płonącym wzrokiem i kiedy zaakceptowała obecność dłoni na swoim udzie to je dodatkowo pogładził, jakby pokazując, że przecież nic złego nie robi jeszcze. Nie był skory do rozmowy i wymiany zdań. Usiadła na jego kolanach co wpędziło go w wilowy zachwyt, momentalnie rozpływający się w nowym odcieniu blasku policzków, wyrazistości rzęs, brwi, rysów twarzy, koloru ust, a i nawet włosów. Objął ją w talii i przysunął bliżej siebie, pogłębiając raz po raz pocałunek. Dotyk jej ręki w okolicach żeber wybił go z rytmu bo jednak dotarł do niego dyskomfort ale gotów był to lekceważyć. Musiała chyba usłyszeć jego tłumiony syk bo odsunęła się i wpadła w wir przepraszania. Sięgnął po jej dłoń, którą tak zakrywała usta, a którą go musnęła i pocałował wnętrze jej palców. Powolutku, spokojnie, jak chciała.
- Jeszcze dziś się tego pozbędę. - obiecał, schrypniętym głosem. Serce dudniło entuzjastycznie w jego trzewiach.
- Teraz mam motywację. Ciebie. - zachichotał jakby opowiedział wyborny żart. - Chyba, że wywabisz dla mnie Felinusa ze skrzydła szpitalnego to załatwi się to szybciej... - spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 307
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 EmptyNie Gru 19 2021, 00:47;

.  Bez wątpienia pozwoliła sobie na naprawdę wiele, dodatkowo niemalże doskonale radząc sobie z całą gamą przytłaczających uczuć. Powoli odwracała głowę od każdej jednej myśli, która krzyczała o rzeczach przerażających; bo wciąż, w głębi siebie nieprzerwanie wierzyła, że nie robiła nic dobrego. Były w końcu zasady, które łamała, przemilczane prawdy i ciągły stres, że ostatecznie wszystko się wyda - i nikt poza nią samą nie poniesie konsekwencji tych słodkich pocałunków. Ignorowała to, każde przygnębiające uczucie, próbując nie myśleć teraz o kwestiach przyszłościowych, by nie łamać sobie nimi serca. Skupiała się na tym zacienionym salonie, ciepłym dotyku Eskila na swojej talii i tym, że świat potrafił jednak być przyjemny.
  Mimo wszystko, to nieszczęsne uderzenie szybko przywołało ją do porządku. Może nie odskakiwała od niego na pięć metrów, ani też nie uciekała w żaden inny sposób, jednak wewnętrznie uznała, że to syknięcie było jakimś przedsionkiem kary wymierzonej przez wszechświat. No wzięła i sprawiła mu ból. Bogowie, siedziała jeszcze chwilę, przyciskając dłonie do ust, próbując ze wszystkich sił powstrzymać nadchodzącą salwę przeprosin. Dopiero kiedy Clearwater ujął jej palce, a potem odezwał się i to głosem całkiem spokojnym, odetchnęła głębiej, jakby dopiero teraz dotarło do niej, że chyba jednak go nie zabiła.
  - F-Felinus jest bezpieczniejszą opcją. - zająknęła się delikatnie, co zdradzało, że jednak przejęła się sytuacją bardziej, niż powinna. Jednocześnie jej skóra nie przybrała trupio-bladego odcienia, a dłonie nie drżały nerwowo, co było… cóż, dużym krokiem w kierunku trzymania nagłych, panicznych reakcji na wodzy. - Postaram się go przyprowadzić. Och, mam nadzieję, że… no, nie będzie tam tłumów. - jęknęła, powoli schodząc z jego kolan. - Wiesz, Gryfoni mieli trening, a to… - nie musiała mówić, że kiedy wychowankowie domu Godryka Gryffindora latali na miotłach, to często kończyli bardziej poobijani, niż zawodowi bokserzy.
  Stojąc już na własnych nogach, poprawiła jeszcze spódnicę - winowajczynię eslikowych cierpień, by zaraz potem ruszyć w stronę drzwi. - Czujesz się na siłach, żeby przejść ze mną kawałek? Czy wolisz tutaj zaczekać? - nie była pewna, czy Lowell zgodziłby się przejść ten cały dystans dla siniaka (chociaż w oczach Doireann było to AŻ siniak), ale nie chciała zmuszać Clearwatera do nadmiernego wysiłku. Nie po tym, kiedy go zdzieliła.

|| zt x 2 ||
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Zacieniony salon - Page 6 QzgSDG8








Zacieniony salon - Page 6 Empty


PisanieZacieniony salon - Page 6 Empty Re: Zacieniony salon  Zacieniony salon - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Zacieniony salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zacieniony salon - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-