Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Igloo #18

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 589
  Liczba postów : 1428
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Igloo #18 QzgSDG8




Moderator




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Igloo #18  Igloo #18 EmptyNie 31 Sty - 10:55;




Uczniowie zakwaterowani są w najlepszym przybytku – magicznych igloo, które są prawdziwą chlubą miasteczka. Pokoje są dwuosobowe i jedynie w łazience jest opcja weneckiego lustra. Całą resztę widać jest jak na dłoni, by zbyt duże łóżka i samotność nie zachęcały do harców. Oraz oczywiście kwestei bezpieczeństwa. Są wykonane ze specjalnego szkła – iglaa świecą w ciemności, dzięki czemu rozjaśniają ciemne noce, ale równocześnie będąc wewnątrz igla nie widać, by budynki obok się żarzyły, co nie przeszkadza w spaniu. Dzięki temu zabiegowi możemy oglądać zorzę polarną całą noc, bądź piękne gwiazdy na niebie.

Uwaga. Ciche demony w nocy krążą często nad kopułami i czasem ich wpływ mogą odczuwać osoby, przy których się pojawiają. Możesz przed każdym wątkiem rzucić kostką k100 jak spało Ci się tej nocy. Nie jest to jednak obowiązkowe

Spoiler:
0 - 20 - Całą noc nie męczyły waszego igloo kompletnie żadne demony. Żadnego nieprzyjemnego uczucia. Tylko ciepłe igloo, wy, zorza i gwiazdy nad waszymi głowami.

21-50 - Przez maksymalnie godzinę mogliście czuć wpływ demonów krążących nad kopułami przez co mogliście mieć problemy z zaśnięciem bądź obudziliście się odrobinę wcześniej niż zakładaliście, jednak nie mogło zepsuć to waszego snu jakoś szczególnie.

51 - 70 - Mogło być gorzej, jednak chociaż nie trwało to długo, aż dwa demony krążyły nad wami przez godzinę, przez co czuliście się podwójnie zdołowani. Na szczęście dość szybko zostały przegonione, ale jednak na jakiś czas czuliście to nieszczęście i smutek nad wami, ze wzmożoną siłą.

71 - 90 - Nie była to dobra noc. Zimno jakby przenikało przez zwykle ciepłe ściany igloo. Trudno było skupić się na spaniu, dopóki jakiś pracownik nie przyszedł w środku nocy, zauważając krążącego nad wami demona. Mimo to pozostaje jakiś strach przez kolejne uczucie, że demon może wrócić? Albo po prostu zasnęliście jak kłody kiedy tylko poczuliście się z powrotem bezpiecznie. Jednak pół nocy zmarnowane.

91 lub więcej - Chłód i niepokój odczuwaliście niemalże całą noc. Trudno było zasnąć i ruszyć się z miejsca. Jedynie kołdra wydawała się być bezpieczną przystanią, a osoba obok mogła być waszym jedynym wsparciem. Demony męczyły wasz sen nieprzyjemnymi koszmarami kiedy tylko na chwilę udało wam się zamknąć oczy na dłużej. Wasze najgorsze obawy i rozterki były jedyne o czym mogliście myśleć w nocy. Może jednak pójdziecie na dzienną drzemkę...




______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 36
  Liczba postów : 141
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
Igloo #18 QzgSDG8




Gracz




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 EmptyWto 2 Lut - 1:08;

Gorące kakao jest tym, czego pragnie zziębnięte ciało i nie mogę dziwić się tym, którzy sięgają po nie z takim entuzjazmem, jednak sam trzymam się z daleka od parującej kadzi, wykorzystując tę chwilę na zorganizowanie bardziej odpowiedniego dla siebie trunku. W końcu to nie ciało potrzebuję ogrzać, odkąd potrafię poradzić sobie z zimnem kilkoma prostymi zaklęciami, a jedynie (i aż!) duszę i dlatego trafiam do swojego igloo na samym końcu ciągnącego się turystycznego ogona, ale wzbogacony o rozgrzewaną pod grubą kurtką butelkę.
I nagle porzucam ten mrok i ziąb, wpadając do ciepłego wnętrza gwałtownie i równie nagle zatrzymując się, gdy moje spojrzenie pada wprost na te Twoje jasne jak Morze Koralowe oczy.
- Narcyzia! - wołam wesoło na powitanie, otrzepując się z pokrywającego mnie białego puchu, który zdaje się podkreślać jak bardzo nie pasuję do tego śnieżnego obrazka w przybranej przeze mnie hiszpańsko-włoskiej postaci. - Układ przypadków to właśnie plączące się nam pod nogami przeznaczenie - dodaję beztrosko, porzucając już bagaże i grubą kurtkę, by pomachać Ci wymownie przyniesioną przeze mnie butelką Nisse, chcąc w ten sposób zapowiedzieć Ci jakie porządne zapoznanie nas czeka.
- Zaraz nam transmu... - urywam, ściągając brwi, gdy zdaję sobie sprawę, że jedyne widziane przeze mnie drzwi prowadzą do łazienki. - ... - Obracam się, rozglądając się tak, jakby nagle miało wyrosnąć za mną całe dodatkowe pomieszczenie i w milczeniu okręcam się raz jeszcze w koło, zanim nie celuję w Ciebie ciężkim, pytającym spojrzeniem, jakbyś naprawdę mógł mi wyjaśnić to wszystko. To jedno łóżko. To jedno pomieszczenie. Te obnażające nas szklane ściany.
I powoli, stopniowo, czuję jak serce przyspiesza mi panicznie, bo przecież już podświadomie wiem, co to znaczy. Doskonale wiem, że stracę tę beztroską szansę na uczniowskie wakacje, jeśli tylko choć raz spojrzysz na mnie śpiącego, a Merlin mi świadkiem, że nawet najgłośniejsze wycie Cete nie zbudzi mnie w taką ciemnicę zbyt łatwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 304
  Liczba postów : 164
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Igloo #18 QzgSDG8




Gracz




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 EmptyWto 2 Lut - 11:42;

Nigdy nie widziałem zorzy polarnej, więc nie uważam za żenujące, że porzucam swoje rzeczy gdzieś pośrodku pomieszczenia i natychmiast dopadam do szklanej ściany, by wędrować zachwyconym spojrzeniem po miętowo-fioletowej łunie, wdzięcznie zdobiącej ciemne niebo. Nie ściągam nawet jeszcze puchowej kurtki, bo choć w samym igloo atmosfera jest przytulna, wciąż czuję efekty lodowatego norweskiego powietrza, przecinającego aż do szpiku kostnego. Mam wrażenie, że nigdy już nie przestanę drżeć...
Od polarnego zjawiska trudno oderwać wzrok, nawet gdy słyszę coraz głośniejsze skrzypienie śniegu, zwiastujące, że ktoś się zbliża. Mój wysiłek zostaje jednak nagrodzony; chwilę wcześniej nie powiedziałbym, że jesteś tym, kogo mam nadzieję zobaczyć, ale spotkanie Twoich brązowych oczu przynosi równie ciepłą i lepką przyjemność, jaką mógłby dać kubek gorącej czekolady. I to zaprawionej piankami!
- Nie mów tak na mnie - oponuję, bo najwyraźniej lubię sobie strzępić język. Odstępuję od okno-ściany, śmiejąc się wesoło na to trochę enigmatyczne zdanie, na które potrzebowałbym dłuższej chwili, by w pełni je zrozumieć. Sam wreszcie zdejmuję wierzchnie ubranie, nie uciszając Twojego entuzjazmu, nawet jeśli w mojej głowie kłębi się trochę obaw odnośnie alkoholu na szkolnym wyjeździe.
Uśmiech na moich ustach szybko jednak zastyga, gdy zaczynasz zdawać sobie sprawę ze skromnego otoczenia. Te ciężkie spojrzenie, które na mnie kładziesz, sprawia, że czuję się wyjątkowo głupio i dziwnie; to pod nim się łamię i spuszczam na moment wzrok, choć przecież to nie ja jestem winny.
- Hej. J-ja wiem, że to nie wygląda wcale dobrze. I też jest mi źle, bo każdy może sobie spojrzeć po prostu i to n-n-narusza jakakolwiek prywatność. Ale Tobie nie musi być niekomfortowo ze mną. To znaczy... Ja mogę spać na podłodze. To naprawdę w porządku - zapewniam Cię cicho, ignorując kłujące poczucie odrzucenia w klatce piersiowej. Masz prawo do tego, by nie dzielić z niemal obcą osobą przestrzeni tak przesiąkniętej intymnością, jak łóżko. Zdobywam się nawet na uśmiech, żebyś wiedział, że nie jest to pusta formułka, by wypaść altruistycznie w nietypowej sytuacji. Naprawdę mam to na myśli.
- Jest śmieszna historia w mojej rodzinie... - zaczynam, posyłając Ci pytające spojrzenie, nie będąc pewny, czy nie wolisz w dalszym ciągu zamartwiać się otoczeniem, na które i tak nie masz żadnego wpływu. Kolejne słowa mam niecierpliwie podrygujące na końcu języka, ale podejmuję wypowiedź dopiero, kiedy mi na to pozwalasz. - Moja prababka nie lubiła tego, jak wygląda rano i każdej nocy dawała mężo- w sensie mojemu pradziadkowi, eliksir słodkiego snu, bo ona nie chciała, żeby obudził się po niej. Przed nią? Przed nią. Nie chciała, żeby obudził się przed nią. - Pomijam metamorfomagiczny kontekst tej opowieści, bo nie on jest najistotniejszy - niekoniecznie chcę opowiadać o sobie, co po prostu przekonać Cię, że w każdej sytuacji można się jakoś odnaleźć. - Ale nie inspiruj się metodą - dodaję z uśmiechem, siadając na brzegu dwuosobowego łóżka i gestem zachęcając Cię do dołączenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 36
  Liczba postów : 141
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
Igloo #18 QzgSDG8




Gracz




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 EmptyWto 2 Lut - 19:08;

Cyziu, gdybyś tylko mógł teraz spojrzeć na siebie moimi oczyma. Zobaczyć tę skruchę, której nikt od Ciebie nie oczekiwał. Czy i w swoich własnych uszach słyszysz te zająkane nuty? Te drżące w wibracjach eR? Mam wrażenie, że jestem w stanie skrzywdzić Cię i zgnieść samym spojrzeniem, bez  krzyku, bez słowa, bez choćby grymasu... Ale krzywdzenie Cię zdaje się być niczym kopnięcie szczeniaka. Banalnie proste, niezwykle dostępne w Twojej naiwności, a jednocześnie na wskroś szpiku złe. By zrobić coś takiego nie wystarczy być bezczelnym, złośliwym czy zwyczajnie niemiłym. Nie. Trzeba być po prostu z całej duszy złym.
A moja jest przecież jest jedynie zagubioną, więc uśmiecham się tylko nieco pobłażliwie, machnięciem głowy i rozkołysaniem ciemnych loczków zapewniając Cię, że Twoja propozycja jest zupełnie zbędna, nawet jeśli przez chwilę faktycznie zawiesiłem się na opcji zdobycia dla siebie całego tego łoża.
 - Niezwykle kosztowny lęk - śmieję się głośno, dając spiętym od zimna mięśniom rozluźnić się nieco i na chwilę faktycznie dając się rozproszyć Twoim głosem z wibrującym mi w głowie akcentem. Przede wszystkim jednak ogarnia mnie chęć zagarnięcia dla siebie większej beztroski, jaką może dać mi alkohol, bezgranicznie wierząc, że rozwiązanie tej sytuacji przybędzie do mnie wraz ze zwiększoną winem weną. - I niezwykle okrutny. Pozbawił Twojego pradziadka jednego z piękniejszych przeżyć -ciągnę dalej tonem teoretycznego znawcy, opadając na łóżko, ale nie tak subtelnie jak Ty, a z pełnym dramatyzmem lądując na plecach, chcąc poczuć w żołądku tę łaskoczącą ekscytację przy upadku, gdy dociskam do piersi butelkę tak, jakbym ściskał swoją prawdziwą i jedyną miłość. - Pobudka u boku śpiącej ukochanej to przeżycie, którego powinien doznać każdy. To jak... Całe życie zerkać w stronę słońca i nigdy nie widzieć, jak ono wschodzi - nakreślam powoli, niespiesznie, bo i ja uspokajam się, gdy mogę wyłożyć się leniwie na miękkim materacu i dostrzec piękno mieniącej się nad nami zorzy. I w tym spokoju chętnie odpycham swoje zmartwienia na później, byle dalej, pozostawiając je dla Viro z przyszłości.
- No nic, trzeba tkać z tych nici, które podsyła nam Nona - mruczę w końcu, bardziej do siebie, niż do Ciebie, chcąc skupić się na mojej ulubionej Parce i podrywam się gwałtownie, tylko dlatego, że czuję jak obijający się o szkło płyn nawołuje mnie przy każdym moim ruchu, już zaraz łapiąc Twoje dłonie, by odwrócić je wnętrzem ku górze, na każdej z nich układając po złociutkim galeonie, które szybkimi machnięciami różdżki przemieniam w błyszczące pucharki. - Mógłbym wykorzystać to w drugiej części "Wieczystej Przysięgi"... - zagaduję, hojnie wypełniając kielichy norweskim winem, po takim czasie w końcu gotów sprawdzić jak ma się Twoja znajomość moich sprzedajnych tworów, bo przecież nie "dzieł".  - Chociaż to chyba aż nazbyt oczywisty zabieg, prawda? - dopytuję, kradnąc z Twojej dłoni moją własność, by posłać Ci czujne spojrzenie, które iskrzy z zadowolenia już przy pierwszym półsłodkim łyku, niedowierzając, że tak mroźne krainy mogą mieć tak dobre trunki, których owoce wymagają codziennej kąpieli w promieniach słońca. - Jedno łóżko, wieczna noc i wino, które posłuży później za wymówkę... - ciągnę dalej coraz ciszej, spojrzeniem uciekając od czystości Twoich oczu, by ciekawsko musnąć Twoje policzki uwagą, chcąc sprawdzić czy i teraz dasz spłoszyć się w tej aluzyjnej zabawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 304
  Liczba postów : 164
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Igloo #18 QzgSDG8




Gracz




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 EmptyWto 2 Lut - 23:58;

Dobierasz słowa tak pięknie, że nie wiem, czy ktokolwiek byłby w stanie się z Tobą nie zgodzić. Obserwuję w milczeniu jak padasz na materac, a krótkie loki rozsypują się chaotycznie wokół twojej głowy, trochę jak (nie)anielska aureola. Na moje usta ciśnie się nieco zazdrosne pytanie, czy być może to przeżyłeś, czy to słodkie wspomnienie Twojej ukochanej stoi za tym poetyckim porównaniem, czy jedynie obnażasz się przede mną jako artysta. Zanim jednak formułuję wystarczająco nienachalne pytanie, Ty już uciekasz myślami dalej. Albo raczej po lirycznej wędrówce wracasz nimi do bardziej przyziemnego i jednocześnie jedynego słusznego pragnienia.
Do alkoholu.
Do butelki, którą z taką troskliwością trzymasz w rękach, które wcale nie wyglądają na Twoje. Nie od razu jednak potrafię powiedzieć, co dokładnie mi nie pasuje, jakbym nie do końca ufał swojej pamięci. Na pewno nie bardziej niż oczom.
- Wykorzystać co? - dopytuję głupio, nie wyczuwając Twojej intencji. Nie muszę sięgać w odmęty pamięciowej przeszłości, by przypomnieć sobie treść książki, o której wspominasz; niesamowita właściwość błahych tematów, że zawsze znajdują się tuż, tuż, przy powierzchni. - Jaaa myślę że to, co oczywiste też może być ciekawe. Zwłaszcza, gdy ktoś to napisze dobrze. A Ty piszesz dobrze. I pierwsza część też nie były bardzo... - Oryginalna. To chcę powiedzieć, ale w zasadzie kim jestem, by Ci cokolwiek wytykać? Przemilczam więc określenie, przygryzając wargę i wzruszając ramionami na znak, że nie mam nic więcej do dodania.
Wiem, że jeśli ktoś sięga po romans, to spodziewa się konkretnego rozwoju akcji, nieważne czy akcja rozgrywa się w przytulnej chatce pośrodku niczego, czy w rezerwacie smoków. My jednak nie jesteśmy bohaterami takiej powieści, więc Twoja, zrozumiała nawet dla mnie, insynuacja wydaje mi się wyjątkowo nie na miejscu.
Nie rozumiem, dlaczego zawstydzanie tak powszechnie traktowane jest jak świetna zabawa; czy czerwień na moich policzkach sprawia, że czujesz się pewniej z samym sobą? Czy, spośród tak wielu tematów, to mój wyraźny brak doświadczeń naprawdę uważasz za najlepsze pole do żartów? I niekoniecznie obwiniam o to Ciebie, ale obowiązującą kulturę, wedle której każde spłonięcie mojego policzka czerwienią jest trzy razy śmieszniejsze niż gdybyś w moim miejscu miał zaledwie dziewiętnastoletnie dziewczę.
- Więc przeżywasz historie zanim je zapisujesz? Ponieważ, jak tak, t-to druga część może nigdy nie powstać - Głos jest zdradziecki. Buntownicza nuta, którą chcę Ci udowodnić, że mam charakter i nie możesz sobie w ten sposób pogrywać, rozmywa się przy zająknięciu. Drobne potknięcie, przez które nie potrafię wrócić na właściwy tor. Nie daję Ci jednak satysfakcji obserwowania jak mieszam się z powodu świadomości, że właśnie zadałem bezpośrednie pytanie o Twoje erotyczne doświadczenia - dla tego osiągnięcia zmuszony jestem za jednym zamachem wychylić połowę zawartości pucharka.
Zwolnij, Cyz, zwolnij.
Słodkawy smak rozchodzi się po moim podniebieniu z jakimś przedziwnym łaskotaniem, wymuszającym na mnie chichot. To chwilowe zagniewanie z mojej strony było wyraźnie nieuzasadnione i teraz to dostrzegam; abyś mi tego nie zapamiętał, przekierowuję Twoją uwagę na inny fakt, który od kilku minut mnie frapuje.
- Na tańcu Ty nie miałeś tatuaży. Czemu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 36
  Liczba postów : 141
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
Igloo #18 QzgSDG8




Gracz




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 EmptyCzw 4 Lut - 19:34;

Nie zauważam tego momentu, gdy wyciągasz dłoń do mojego ego i daję zaskoczyć się tym, jak przyjemnie je pieścisz. I to chyba właśnie w tym momencie udaje Ci się zrobić coś, co sprawia, że patrzę na Ciebie nieco inaczej, jakbym w końcu dostrzegł, że poza ciekawym akcentem i woalką rumieńców jest w Tobie coś więcej. Doceniasz ten mój niewymuszony styl, którym upycham swoje romanse, jednocześnie nie kryjąc wcale przede mną, że masz świadomość jak niska jest to rozrywka. To odróżnia Cię od tych dziewcząt, którym zwykłem składać dedykację czerwienią atramentu, i które zdają się myśleć, że zapewnię im to wszystko, o czym piszę w tych swoich poczytadłach. Że naprawdę gotów bym był do poświęceń, których dokonują moi bohaterowie, że w jedną noc wydałbym tysiące, byle stworzyć randkę idealną i że doprowadzałbym je do głośnej utraty zmysłów samym muśnięciem ich ustami.
I może dlatego śmieję się tak szczerze, gdy jednak wpędzam Cię w wątpliwości, zmuszając Cię do, o Merlinie, odmowy na propozycję, która faktycznie nigdy nie padła. Po co zrywać kwiat, który tak pięknie kwitnie, dla zaledwie chwili egoistycznej satysfakcji.
- Odpowiem tak... - zaczynam powoli, na chwilę milknąc, by z pełnym poszanowaniem zwilżyć usta w czerwieni przyniesionego przeze mnie trunku - Druga część powstanie. Pojawi się w niej bohaterka o dźwięcznym imieniu Narcyza, którą wcisnę w sztywne ramy atrakcyjnej blondynki - opowiadam, leniwie kręcąc kielichem, by poczuć to przyjemne uczucie obracającego się ciężarem płynu - Będzie świadoma przywilejów swojego wyglądu, ale jej atuty staną się ciężarem, gdy dość już będzie miała płytkich komentarzy i zaczepek na ulicy - urywam, spojrzeniem przemykając po rozciągającej się nad nami zorzy, jakbym oczekiwał, że jej kolory urozmaicą mi doznania podczas kolejnych łyków norweskiego wina. - A jednak wciąż jest przerażona przed jakąkolwiek zmianą, nie chcąc utracić tego i tych, których, jak jej się wydaje, pozyskała wyglądem. Punkt zwrotny w jej życiu to moment, w którym trafia na naszego macho, z którym przez nieporozumienie ma dzielić łoże podczas służbowego wyjazdu - ciągnę dalej, może tylko nieco ciszej, wolniej, dając sobie chwilę do namysłu w przeciągających się pomrukami słowach, zaraz zerkając na Ciebie przelotnie, by sprawdzić czy nadal mam Twoją uwagę, czy słuchasz, czy wciąż jesteś ze mną, karmiąc się dawaną atencją, jakbym bez niej nie mógł udźwignąć swojego dalszego istnienia. - Narcyza podawać będzie naszemu bohaterowi Eliksir słodkiego snu, każdego wieczora, po spędzeniu całego dnia razem, leniwym poznawaniu się, subtelnym docieraniu charakterów, aż w końcu ulega mniej lub bardziej widocznym zalotom, a ich ostatnia noc jest długa, sen krótki, a choć Narcyza już poznała smak miłości z jego ust, pozwala im usnąć we własnej magii, bez eliksiru, by poranek obnażył prawdę jej urody, gdy wszystkie rzucone zaklęcia opadną w krótkim, głębokim śnie - kończę, nie zamierzając nakreślać finału całej historii, w gruncie rzeczy wcale nie musząc tego robić, skoro głupi romans erotyczny dopuszcza tylko jedno satysfakcjonujące czytelników zakończenie, a chłodząc się solidnym łykiem wina moje myśli odbiegają już ku temu, jak korzystne marketingowo jest to zagranie kartą Pięknego i Bestii.
 - Hm? - mruczę cicho, dając wybić się z zamyślenia, by powieść wzrokiem za Twoim spojrzeniem i zaraz z łobuzerskim uśmiechem młodocianego gangstera unoszę rękę, by wprawić metamorfomagiczne tatuaże w ruch, przesuwając jeden ze wzorów na wnętrze mojej dłoni, by zaczepnie puścić Ci nim oczko. - Nie chciałem rzucać się w oczy - przyznaję zgodnie z prawdą, to nie atencji uczniów poszukując pojawiając się w lustrzanej sali. - Ej, Cariño, co to za spojrzenie? Nie podoba Ci się moja sztuka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 304
  Liczba postów : 164
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Igloo #18 QzgSDG8




Gracz




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 EmptyCzw 18 Lut - 1:19;

Pobyt w Wielkiej Brytanii na nowo uczy mnie słuchania. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem, ale słowa we własnym języku płyną; wpadają i wypadają ze świadomości dosyć swobodnie, nie wymagając pełnego zaangażowania. Czasem zdaje Ci się nawet, że słuchasz, a kilka chwil później łapiesz się na radosnym i beztroskim błądzeniu w chmurach. W obcym kraju nie mogę pozwolić sobie na taki luksus; wyłączenie się choćby na chwilę wyrzuca mnie z kręgu rozmowy. Dlatego, gdy zaczynasz snuć historię Narcyzy i naszego macho, przez cały czas patrzę na Ciebie. Nie na mieniące się niebo ani nawet na sylwetki innych ludzi zmierzających do swoich igloo. Na Ciebie. Jeśli mój wzrok gdzieś błądzi to tylko na Twoje usta - jakbym chciał bezpośrednio z nich odczytywać słowa, choć przecież sekunda, której potrzebują, by wybrzmieć, nie powinna robić różnicy. I pomimo wcale nie najprostszej składni, słuchanie Ciebie to żaden nadludzki wysiłek, a czysta przyjemność.
Poprawiam się w pewnym momencie na łóżku - tylko dzięki wcześniejszemu braku umiaru nie rozlewając przy tym Twojego cennego napoju - tym samym z krańca materacu przysuwając się do Ciebie o te kilka niewinnych centymetrów. Mam ochotę sięgnąć dłonią do czarnych linii znaczących Twoją skórę, znajdując w sobie wyjątkowo dużą fascynację do tatuaży. Twoje z pewnością określiłbym mianem intrygujących.
Co innego dalej jednak zaprząta Twoje myśli.
- Podoba mi się, oczywiście, że mi się podoba! - zapewniam Cię, unosząc nagle głowę, abyś mógł w moich oczach dojrzeć krystalicznie przejrzystą prawdę. Nie mam pojęcia, jak to się stało, że w ogóle odnosisz inne wrażenie. Być może powinienem obwiniać Twoją profesję - ciche uznanie nie dorasta swoją siłą przebicia do tego, co mogą pisarzowi zaoferować odpowiednio dobrane słowa. Nie jestem najlepszy w ich formułowaniu, dla Ciebie jednak przynajmniej się staram. - L-lubię jak opowiadasz o swoich książkach. I jak tak po prostu wszystko Cię inspiruje. Jakbyś wcale nie chciał, ale potem sięgasz po to, dołączasz tamto i powstaje coś wow. I to też miłe uczucie, że- mam na myśli, że w pewny sposób ktoś jak ja inspiruje kogoś jak ty, bo coś powiedziałem, a Ty to chcesz użyć. - Nie wiem, czy na pewno dobrze mnie rozumiesz, bo w trajkocie przypadkowo wchodzę na wyższą częstotliwość, prawdopodobnie bardziej docenianą przez gryzonie niż ludzi. Musisz mi jednak wybaczyć, ponieważ nigdy dla nikogo nie byłem muzą i nie nawykłem do radzenia sobie z takimi sytuacjami.
- Jestem szczęśliwy dla Narcyzy. A-ale Ty powinieneś powiedzieć mi więcej o naszym macho. Czy on jest Latynosem? Bo ja tak myślę, że Narcyza lubiłaby, gdyby był. - Myślę też, że polubiłaby kręcące się zabawnie kosmyki i ciało, na którym zapewne zapisana jest jakaś fascynująca historia życia. Myślę, że polubiłaby kogoś takiego jak Ty, więc beztrosko zadaję kolejne pytanie, choć w jego miejsce prawdopodobnie powinno paść coś prozaiczniejszego; ulubiony kolor, najsmaczniejsza potrawa... W Twoim towarzystwie trudno jest jednak zadowolić się taką trywialnością. - Czy próbowałeś kiedyś zrobić postać opartą o Ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 36
  Liczba postów : 141
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
Igloo #18 QzgSDG8




Gracz




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 EmptyNie 21 Lut - 19:15;

Kąciki ust mimowolnie unoszą mi się ku górze w nieco lisim uśmiechu, który chowam za kolejnym łykiem wina, nie potrafiąc nie dać się choć trochę oczarować tą Twoją szczerą naiwnością. Nie mogę powiedzieć, że nie podoba mi się to z jakim przejęciem przyjmujesz moje słowa, dając mi to złudne wrażenie, że mają jakąkolwiek wartość, choć przecież wiem jak mało wysiłku mnie kosztowały. Opuszczam dłoń, ciekawsko zerkając w błyski Twoich oczu, musząc złapać się na nieprzyjemnej myśli, że bardziej interesuje mnie własne oblicze w nich odbite, niż faktycznie ta nawołująca mnie nieśmiało dusza.
- Ta gra wymaga więcej, niż Ci się wydaje. Nasz macho też ma swoje sekrety - odpowiadam wymijająco, wychylając resztę swojego wina jednym haustem i zbywając Twoją ciekawość bez informacji, że ta postać nie zaprzątnęła jeszcze mojej głowy wystarczająco, by dostać jakiekolwiek cechy, a nawet imię. I prawdę mówiąc, wcale nie musi, skoro schemat męskich bohaterów wiecznie opiera się na tym samym, bo to kobietom wolę pozwolić zakwitnąć indywidualnością. Mężczyzna ma tam tylko być, uwodzić z dystansu i pożądać całą swoją męską prostotą. - O Narcyzie z miejsca wiemy wszystko. My, ale nie on. On poznają ją równie powoli, co my poznajemy jego. My - to znaczy czytelnicy i Narcyza - tłumaczę wiec, dorabiając do tego wszystkiego całą grę, pozory, tajemnice do odkrycia, tak naprawdę myślami będąc tylko przy tym, że sięgam już po butelkę, by dolać Ci więcej wina, dopiero później zapełniając własny kielich z myślą powracającą do problemu, który muszę jeszcze dziś rozwiązać.
- Nie. Nie całościowo. Bo każda moja postać dostaje coś ze mnie, nawet Narcyza - zdradzam Ci więc powoli, myśląc gorączkowo jak naprowadzić tę rozmowę na odpowiednie tory, jak upewnić się w tej Twojej puchońskiej wierności i lojalności, czy może dokładniej, jak ją zdobyć dla siebie.
- Narcyz - zwracam się do Ciebie spokojnie, chyba pierwszy raz wypowiadając Twoje imię w prawidłowej formie, a przynajmniej na pewno pierwszy raz robiąc to w pełni świadomie, rozkoszując się jego brzmieniem, gdy poważne spojrzenie zdaje mi się tak brutalnie uciąć swobodność tej rozmowy. Dlatego też uśmiecham się do Ciebie ciepło i łagodnie, dłonią sięgając do tej Twojej uroczej grzywki, by poprawić ją nieco, Twoim potencjalnym zawstydzeniem pozbywając się własnego. - Cieszę się, że to na Ciebie tutaj trafiłem - dodaję nieco ciszej, bo i pochylając się w zapowiedzi nadchodzącej tajemnicy, wolniej niż wcześniej kreśląc słowa, by upewnić się, że na pewno zrozumiesz ich sens, choć wcześniej to zmartwienie ani razu nie przyszło mi do głowy. - Bo widzisz, rozumiesz chyba, jak konieczne jest rozciągnięcie w czasie wyjawienie sekretu Narcyzy. Najpierw muszą odpowiednio się ze sobą poznać, muszą przeżyć pierwszą kłótnie, pierwszą zgodę; poznać brzmienie swoich śmiechów i nerwowych z przejęcia oddechów; nauczyć się nawzajem chociaż kilku drobnych przyzwyczajeń, które niby nie mają znaczenia, a jednak urastają do rangi najważniejszych, gdy tego ostatniego dnia to on budzi się pierwszy, przygotowując Narcyzie jej ulubione śniadanie z kawą podbitą taką ilością kakao, jaką lubi najbardziej - wyliczam, z przejęciem łapiąc spojrzeniem Twoje krystaliczne oczy, by nie umknęła Ci waga żadnego mojego słowa, bo nawet jeśli zgubisz gdzieś sens anglojęzycznego wyrazu, to wciąż pozostaje Ci ten ładunek emocjonalny, który na Ciebie narzucam. - Dlatego...  Wierzę, że między nami eliksir jest zbędny, że mogę Ci zaufać i... - urywam, opadając dłonią do Twojego uda, bo i tak opada mój wzrok w sztucznym zawstydzeniu, ale autentycznym przejęciu, czując jak serce trzepocze mi się w klatce, gotowe wyfrunąć z niewoli. - Że gdy ostatniej nocy zdejmę z siebie metamorfomagię, to zachowasz dla siebie to, co zobaczysz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 304
  Liczba postów : 164
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Igloo #18 QzgSDG8




Gracz




Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 EmptyPon 22 Lut - 18:15;

Nie docieram jeszcze do dna błyszczącego pucharka, a Ty już usłużnie go dopełniasz. Nie chcąc zawieść Twoich oczekiwań, a może bojąc się, że uznasz mnie za nazbyt cnotliwe towarzystwo, od razu zamaczam usta i mruczę cicho z aprobatą, skierowaną zarówno pod adresem trunku, jak i Twoich rozważań. Zaczynam już zauważać, że nie oczekujesz po mnie zbyt wielu pytań - lub raczej wyjątkowo łatwo przychodzi Ci zbywanie tych na wpół trafionych, na które nie masz ochoty odpowiadać. To trochę tak, jakbyś podążał za własnym scenariuszem; moje działania, jakiekolwiek by nie były, rozwijają i różnicują jedynie poboczne wątki, mające nikłe znaczenie dla głównej fabuły. Od pewnego momentu kiwam więc już tylko zachęcająco głową, wyczuwając wirujące już w powietrzu dążenie, które mniej lub bardziej świadomie zaczynasz przede mną zdradzać.
Stąd wiem, że to nie jest czas, by skonfrontować Cię z przedrzeźniająco niepoważnym "Jasper", które próbuje wcisnąć mi na usta wino - nie mogę jednak polegać na mojej mimice, tym bardziej, gdy w takiej poufałości sięgasz do moich włosów. Przygryzam więc dolną wargę i uciekam na chwilę spojrzeniem. Pewnie lepiej niż ja zdajesz sobie sprawę z tego, jak silną metodą perswazji jest dotyk. Nie lubimy, gdy dotykają nas obcy ludzie, nie lubimy, gdy robią to bez naszej zgody. To nie jest to samo, co przypadkowe muśnięcie na zatłoczonym korytarzu, ani nawet to, co dzieliliśmy na zajęciach artystycznych - ten dotyk nie zostaje wymuszony sytuacją i zdecydowanie uderza swoją celowością.
Zabierasz mi dwie sekundy. To obiektywnie chyba mało. Ale przez te dwie sekundy obaj stajemy się jedynie na wpół odrębnymi jednostkami; nie wiem, czy to Twoje, czy moje zawstydzenie sprawia, że naciągam na dłoń sweter i pocieram intensywnie policzek, jakbym upewniał się, że nie pozostanie na nim żaden ślad po emocji.
- Och... dziękuję? - Nie wiem, czy za takie rzeczy się dziękuje, ale to słowo, które zawsze najszybciej przychodzi mi do głowy, zaraz po "przepraszam".  
Na karb alkoholu zrzucam to, że moje serce zaczyna bić troszkę szybciej; w końcu nie od razu pojmuję, że właśnie w moje ręce składasz Sekret.
- O nie, ale ja lubię Twoje włosy - zauważam z nutką żalu, patrząc na te urocze kręciołki i bezwiednie już biorąc kolejny łyk wina. Jak widzisz, nie przejmuję się odpowiednio Twoją tajemnicą - chyba w tym wszystkim trochę umyka mi fakt, że od początku mnie okłamujesz, że okłamujesz wszystkich. Ale nie czułym się dziś dobrze w płaszczu hipokryzji. Przeciwnie - Twoja metamorfomagia szczerze mnie cieszy i prawdopodobnie żywą radość możesz dostrzec w moich oczach, nawet jeśli jej pochodzenie pozostaje dla Ciebie niezrozumiałe.
Czuję potrzebę, by znów przerzucić między nami ten niestały most, więc kładę nieśmiało dłoń na Twojej, leżącej na moim udzie. Dotyk jest perswazją, ale też sposobem na przekazanie, że wszystko jest w porządku. A ja próbuję osiągnąć obie te rzeczy.
- Pokaż mi - proszę, choć przecież wiem, jak sam nie przepadam za podobnymi życzeniami, gdy metamorfomagia przypadkiem wymknie mi się spod kontroli i przed kimś ujawni. Nie mogę poskromić jednak ciekawości - nie spotkałem jeszcze nigdy metamorfomaga, który tak długo, tak stabilnie kontrolowałby swoją przybraną twarz. Imponuje mi, że porywasz się na takie wyzwanie - na wytrwanie w tym ciele, gdy ściany są przezroczyste, a oczy wścibskie. Zastanawiam się nawet, jak długo utrzymałbyś w niewiedzy mnie. Cieszy mnie jednak, że dajesz mi ten kredyt zaufania już na początku i tylko dlatego przypominam sobie, że wciąż nie otrzymałeś ode mnie żadnego potwierdzenia słuszności tej decyzji. - Ja już ci powiedziałem, że Tobie nie musi być źle ze mną. Ja bym nigdy- nigdy nie zrobił nic... - zacinam się, nie potrafiąc odpowiednio dobrać słów i czując, jak język plącze mi się nawet na tych najprostszych. - Możesz mi ufać. Ja wiem- mam na myśli, mogę wyobrazić sobie, jak to jest, kiedy czasem czujesz się bardziej jak Ty, kiedy nie jesteś Ty.
Mam ochotę opowiedzieć Ci o sobie, o moich rozterkach i wątpliwościach, o Nadziei... wyjaśnić, dlaczego jestem tak bardzo wyrozumiały. Coś jednak mi nie pozwala. Obawa lub niepewność zaciskają się na moim gardle, bo choć cieszy mnie, że Ty wyjawiasz prawdę mi, to nie jestem w stanie tak samo bardzo zaufać Tobie. Mimo wszystko nie jestem na tyle naiwny, by nie wiedzieć, że nie zrobiłbyś tego, gdybyś nie musiał. Ja nie muszę.
W końcu, pod pretekstem odstawienia pucharka na szafkę, zwiększam dystans między nami, potrzebując spojrzeć na Ciebie z większej odległości. Z większej odległości łatwiej dostrzec całokształt i nie dać się oszukać poszczególnym zmysłom. Nie zamierzam dociekać Twojej prawdziwej tożsamości, ale jest jedna rzecz, która w tym wszystkim nie daje mi spokoju.
- A-ale musisz mi powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Czy ja Ciebie znam? Drugiego Ciebie.
Na pewno zrozumiesz, że dziwnie bym się czuł, gdybyś wiedział o mnie więcej niż sądzę, że wiesz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Igloo #18 QzgSDG8








Igloo #18 Empty


PisanieIgloo #18 Empty Re: Igloo #18  Igloo #18 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Igloo #18

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Igloo #18 JHTDsR7 :: 
Norwegia
 :: 
Miasteczko
 :: 
Igloo
-