Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Igloo #14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 588
  Liczba postów : 1426
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Igloo #14 QzgSDG8




Moderator




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Igloo #14  Igloo #14 EmptyNie 31 Sty - 10:29;




Uczniowie zakwaterowani są w najlepszym przybytku – magicznych igloo, które są prawdziwą chlubą miasteczka. Pokoje są dwuosobowe i jedynie w łazience jest opcja weneckiego lustra. Całą resztę widać jest jak na dłoni, by zbyt duże łóżka i samotność nie zachęcały do harców. Oraz oczywiście kwestei bezpieczeństwa. Są wykonane ze specjalnego szkła – iglaa świecą w ciemności, dzięki czemu rozjaśniają ciemne noce, ale równocześnie będąc wewnątrz igla nie widać, by budynki obok się żarzyły, co nie przeszkadza w spaniu. Dzięki temu zabiegowi możemy oglądać zorzę polarną całą noc, bądź piękne gwiazdy na niebie.

Uwaga. Ciche demony w nocy krążą często nad kopułami i czasem ich wpływ mogą odczuwać osoby, przy których się pojawiają. Możesz przed każdym wątkiem rzucić kostką k100 jak spało Ci się tej nocy. Nie jest to jednak obowiązkowe

Spoiler:
0 - 20 - Całą noc nie męczyły waszego igloo kompletnie żadne demony. Żadnego nieprzyjemnego uczucia. Tylko ciepłe igloo, wy, zorza i gwiazdy nad waszymi głowami.

21-50 - Przez maksymalnie godzinę mogliście czuć wpływ demonów krążących nad kopułami przez co mogliście mieć problemy z zaśnięciem bądź obudziliście się odrobinę wcześniej niż zakładaliście, jednak nie mogło zepsuć to waszego snu jakoś szczególnie.

51 - 70 - Mogło być gorzej, jednak chociaż nie trwało to długo, aż dwa demony krążyły nad wami przez godzinę, przez co czuliście się podwójnie zdołowani. Na szczęście dość szybko zostały przegonione, ale jednak na jakiś czas czuliście to nieszczęście i smutek nad wami, ze wzmożoną siłą.

71 - 90 - Nie była to dobra noc. Zimno jakby przenikało przez zwykle ciepłe ściany igloo. Trudno było skupić się na spaniu, dopóki jakiś pracownik nie przyszedł w środku nocy, zauważając krążącego nad wami demona. Mimo to pozostaje jakiś strach przez kolejne uczucie, że demon może wrócić? Albo po prostu zasnęliście jak kłody kiedy tylko poczuliście się z powrotem bezpiecznie. Jednak pół nocy zmarnowane.

91 lub więcej - Chłód i niepokój odczuwaliście niemalże całą noc. Trudno było zasnąć i ruszyć się z miejsca. Jedynie kołdra wydawała się być bezpieczną przystanią, a osoba obok mogła być waszym jedynym wsparciem. Demony męczyły wasz sen nieprzyjemnymi koszmarami kiedy tylko na chwilę udało wam się zamknąć oczy na dłużej. Wasze najgorsze obawy i rozterki były jedyne o czym mogliście myśleć w nocy. Może jednak pójdziecie na dzienną drzemkę...




______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyNie 7 Lut - 22:53;

Tak bardzo nie mógł doczekać się tych ferii, a w rezultacie nic nie poszło zgodnie z jego przypuszczeniami. Nie wylądowali w ciepłych krajach, nie mieli pokoi w luksusowym hotelu i na domiar złego dzielił kwaterę z nikim innym jak z Eskilem... Tak bardzo chcieli być zdystansowani względem siebie, żeby nie kusić losu, a ten zagrał im na nosie i sprawił, że ze wszystkich uczniów i studentów to właśnie im przyszło zostać współlokatorami na dwa tygodnie. Był w szoku, kompletnym. Jak miał trzymać się od niego z daleka, skoro byli uwięzieni sam na sam na czterech metrach kwadratowych? Na szczęście-nieszczęście igloo miało szklane ściany co chociaż trochę ostudzało jego zapędy w momentach, kiedy znalazł się zbyt blisko chłopaka. Ale powiedzmy sobie szczerze - nie dało się w takiej sytuacji zupełnie siebie unikać. I choć półwil wstawał znacznie później od Deara, to i tak wieczorami dzielili pomieszczenie razem. Czasami przeszkadzały im w spaniu demony, co było jeszcze gorsze, bo Hunter będąc długo w stanie czuwania, mając świadomość, że Eskil śpi w łóżku obok, dostawał szału. Ale wytrwał w postanowieniu i nie zbliżał się do niego na odległość bliższą niż dwa kroki. Nie mógł kusić losu, naprawdę. Bo wiedział, że jak tylko się temu podda, dotknie go, to przepadnie. Tak jak miało to miejsce w cieplarni i w jego sypialni... Był obłąkany. Kilka dni temu spotkał się z Robin i rzeczywiście wyglądało na to, że dziewczyna nie była mu obojętna. Czuł się względem niej podobnie jak przy Eskilu - bezradny. Nie mógł nic poradzić na to, co się z nim dzieje, mógł tylko próbować tłumić w sobie te emocje, na razie, aby nie wyszły wszystkie w jednym czasie i nie narobiły bajzlu. Ale w jego głowie już był jeden wielki rozgardiasz. Tego wieczora, znowu nie mógł spać. Jak tylko wrócił do igloo, umył się przebrał, liczył na to, że w miedzy czasie wróci Eskil i jak zwykle jakoś przebrną przez ten kolejny wieczór. Ale nie było go długo i w pewnej chwili Hunter zaczął się niepokoić. Zazwyczaj wracał przed ustaloną odgórnie godziną, którą byli ograniczeni młodsi uczniowie, jednak nie tym razem. Dochodziła dwudziesta trzecia, a Hunt niespokojnie wiercił się w pościeli, zerkając na puste łóżko chłopaka. Coś było nie tak, na pewno coś, kurwa odwalił i teraz pewnie próbuje się wykaraskać, tylko gdzie... Nagle drzwi pokoju rozwarły się i progu pojawił się Eskil. Cały brudny i umorusany... w krwi? Dear poderwał się z łóżka, jak tylko to zobaczył i zaraz znalazł się przy wejściu. - Co Ci się stało, do cholery jasnej?! - wrzasnął na niego, stając przed nim i oceniając jak bardzo mu się oberwało. Nie wierzył w to. Normalnie nie wierzył. Czy ten dzieciak musiał pakować się w kłopoty? Tak mało miał ich do tej pory? - Kurwa, Eskil, nie mam do Ciebie słów! - jęknął jeszcze kopiąc kosz na śmieci, a kiedy kubeł się wywrócił Hunter przeklął pod nosem widząc paskudną ranę, z której sączyła się nadal krew. Zacisnął zęby i ruszył w kierunku swojego kufra, aby zacząć grzebać za eliksirem wiggenowym. Ten gówniarz był skrajnie nieodpowiedzialny! Zupełnie niereformowalny, do kurwy nędzy!

@Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyPon 8 Lut - 10:24;

Musiał przyznać, że jego sposób oderwania myśli i rozerwania się przyniósł nadzwyczajne efekty. Istotnie nie miał ani chwili by pomyśleć o tym co trapi skoro przez cały wieczór siedział z Zoe i próbował pozbyć się wściekłego mimika. Zadowolony jak nigdy, że udało się go pokonać wracał po ciemku późną porą na teren igloo. Miał zarzuconą na siebie czarną zimową szatę, na głowie kaptur, a więc był jedynie ciemną przemykającą plamą, która nie chciała zwracać na siebie uwagi. Nawet nie zapalał światła w różdżce! Ryzykował, że się gdzieś zgubi ale co to dla Eskila. Nieodpowiedzialnością żonglował niczym wprawny cyrkowiec, a więc nie przejmował się tak jak powinien faktem poinformowania opiekunów o tym co się stało i w jakim stanie wracał do igloo. Trzymał się go śmiech, oczywiście będący przejawem nerwów kiedy pomyślał o swojej twarzy i kurtce umazanej ciemną krwią. Na udzie chyba miał głębokie zadrapanie, przy barku tak samo, a prawa ręka była najbardziej poszkodowana bowiem właśnie tutaj mimik zatopił w nim swoje zęby chwilę przed śmiercią. Adrenalina sprawiała, że nie czuł jeszcze bólu, a więc dzięki temu doczłapał w ogóle z powrotem do igloo. Nie martwił się niczym choć jego mózg pracował na najwyższych obrotach. Po prostu szedł i wiedział, że jak już będzie na miejscu i odklei od siebie ubrania to zapewne wówczas podejmie jakieś kroki, choćby obudzenie w środku nocy Felinusa i jęczenie "pomóż mi, tu jest dużo krwi". Ujrzawszy przez szklane ściany Huntera coś go tknęło na wysokości serca. Dotychczas dzielnie unikał z nim wszelkiego kontaktu wzrokowego, nawet nie posyłał w jego stronę żadnego uśmiechu, a przy minimalnej konwersacji burczał zdawkowo pod nosem. Nie wiedział zatem czy widział się z Robin i w sumie nie chciał tych informacji. Wyszedł stąd po to, aby nie myśleć a teraz… w głębi duszy ucieszył się, że ten jest w igloo choć poproszenie go o pomoc będzie graniczyć z cudem. Miał ochotę opowiedzieć mu szczegółowo co go spotkało ale już wiedział, że Sophie się myliła - nie może mieć wszystkiego czego chce. Rozejrzał się czy nikt się nie zbliża i przemknął do środka pomieszczenia, od razu zamykając za sobą drzwi. Podskoczył gdy odwracając się spotkał go tak blisko siebie w pakiecie z krzykiem. - Cicho! Bo ktoś usłyszy i przyjdzie.- machnął ręką gotów mu zasłonić nią usta ale cofnął dłoń bliżej swojej szaty aby oczywiście tego nie robić. Ubranie kleiło się nieprzyjemnie do ciała, a on musiał zejść z widoku i doprowadzić się do porządku. - Czyżbyś nagle się o mnie martwił, HUNTIE?- parsknął śmiechem i choć zdrobnił jego imię ironicznie tak od razu poczuł, że nienpiwinien igrać z ogniem. Kiedy Hunt odwrócił się gdzieś do kufra, Eskil doczłapał do łazienki, zostawiając otwarte drzwi niby przypadkiem, a jednak celowo. Widząc swoje odbicie aż zawołał - - O kuźwa, ale wyglądam. - zaśmiał się wciąż nerwowo i zdjął z siebie szatę a potem po prostu usiadł na, a jakże, zamkniętym sedesie i mocował się z butami. Tutaj nikt z zewnątrz nie będzie się interesować czemu szesnastolatek wygląda jakby coś go zjadło, przeżuło i wypluło. - Ej, weź mojego wizza i zawołaj Robin, co? Ale się działo, mówię ci! To było niezłe! - nie dał rady już zdjąć z siebie niczego więcej bo z przedramienia dalej się sączyła krew i sklejała na ubraniu. Widząc Huntera zaczęła opadać z niego adrenalina, a pojawiał się ból. Czuł się dziwnie teraz, niby skrępowany, nie był pewien co robić i co mówić. - Może Robin ma wiggenowy bo swojego już nie mam.- mamrotał niby do siebie a niby do Huntera. Rozpiął kurtkę i zdjął ją przez jedno ramię, a przy rannym miał już problem bo się krzywił i szybciej męczył. - No nieeee, czemu to booooli…- marudził i rozprostował mogę patrząc na rozdarte ubranie na udzie. - Dopiero niedawno je kupiłem! Ech, Sophie mnie zabije.- a nie miał tyle kasy aby regularnie naprawiać swoje ubrania gdy coś im się przytrafiało. Najwyraźniej nie przejmował się krwawiącą ręką bardziej niż ubraniem i utrzymaniem tego w tajemnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyPon 8 Lut - 11:28;

Gdyby miał powiedzieć z czym kojarzy mu się Eskil, to odpowiedziałby jednym słowem:kłopoty. Bo zarówno po eksperymencie z harpią, jak i późniejszymi wydarzeniami, których Hunt nie był w stanie sobie poukładać, namnażały się problemy, związane z jego osobą. Znał go zaledwie kilka tygodni a już zdążył tyle namieszać wokoło, że to było nie pojęte. Był specyficznym dzieciakiem, którego wydawało się, trzeba było pilnować, bo inaczej rozniesie wszystko dookoła i zostanie tylko jeden wielki burdel. Mieszkając z nim przez te kilka dni zauważył, że się nie mylił na samym początku. Eskil przeważnie zachowywał się jak rozkapryszony dzieciak, chociaż Dear gdzieniegdzie wyłapywał w jego zachowaniu też te pozytywne cechy. Można było powiedzieć, że młodszy Ślizgon stara się zapanować najmocniej jak potrafi nad tą gwałtownością, która tak często nim włada, chociaż zazwyczaj ostatecznie się jej poddaje. Potrafi też od czasu do czasu nabrać dystansu do siebie - o ile nie jest w nerwach - i śmiać się z własnego zachowania. Takiego Eskila rzadko można było oglądać, ale od kiedy Hunter został jego współlokatorem, miał okazję widywać go częściej. Nie spodziewał się jednak, że tego wieczoru znowu Clearwater przyniesie do igloo kłopoty... Widząc go w w takim stanie nie mógł powstrzymać przekleństw, które cisnęły mu się na usta. - Serio martwisz się o to, że ktoś tu teraz wejdzie?! Coś Ty ze sobą zrobił?! - widział ten jego ruch ręką, który wykonał, ostatecznie spuszczając ją wzdłuż tułowia. On też nie raz tak robił i doskonale to znał. Zakaz dotykania. To podstawowa zasada panująca w tym igloo. Dobrze, że obaj jej przestrzegali do tej pory... Usłyszawszy kolejne jego słowa, zaśmiał się szyderczo. - Nie rozśmieszaj mnie - mruknął tylko po chwili, odwracając się za moment, aby ruszyć do kufra. Kiedy odszukał dwie fiolki eliksiru wiggenowego i chciał wrócić do Eskila, tego już nie było na swoim miejscu. Za to zobaczył uchylone drzwi do łazienki. - Zwariowałeś? Jeszcze nam tutaj Robin trzeba... Chyba by nam obu oczy wydrapała, gdyby Cię zobaczyła w takim stanie. Rozbieraj się i ogarnij - powiedział stanowczo, wyciągając na koniec do niego rękę z fiolką eliksiru. Miał nadzieję, że sam sobie poradzi, bo po jego gadce było widać, że jest całkiem świadomy i może wypić lub nałożyć na rany leczącą miksturę. - Jojczysz jak stara baba. Weź się w garść. Walić ubranie, zajmij się tymi ranami, bo ubabrałeś cały pokój... Idę to posprzątać - oznajmił, wycofując się z łazienki, aby sięgnąć po różdżkę i zacząć usuwać szkarłatne ślady na podłodze. Naprawdę chłopak nie wyglądał źle, do tego gadał od rzeczy jak zawsze, więc Hunter uznał, że da sobie radę sam, skoro miał już to co mu było trzeba. Nie był pięciolatkiem, którego trzeba było niańczyć. A poza tym, nie ma zamiaru łamać zakazu, tylko dlatego, że dzieciak znowu coś odwalił. Owszem, ta rana na przedramieniu nie wyglądała najlepiej, ale naprawdę wierzył, że wiggenowy pomoże. - Gdzieś się tak w ogóle załatwił? - rzucił do niego jeszcze, kiedy wracał w okolice wejścia do łazienki, czyszcząc podłogę też w tamtej okolicy. Później przeszedł na ceramiczne płytki w niewielkim pomieszczeniu, zerkając na współlokatora - kontrolnie, aby zobaczyć czy czasem nie obsuwa się na zimną posadzkę, tracąc przytomność...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyPon 8 Lut - 15:48;

Całkowicie przestał reagować na te hunterowe zażalenia związane z nazywaniem go rozpieszczonym dzieciakiem. Uznawał to za swoiste zaczepki i raz na jakiś czas odgryzał się nazywając go zarozumiałym dupkiem, ale poza tym ucinał rozmowę z nim do minimum. Miał wobec niego spory żal za to "odstawienie na bok" i próbował stłumić w sobie chęć bliskości, aby nauczyć siebie i swoje ciało nie reagowania na obecność Huntera. Póki co szło to opornie, wielokrotnie zasypiał nasłuchując uważnie jego oddechu a wówczas przypominały mu się chwile kiedy czuł gorące wydychane powietrze na swoich ustach. Czasami mimowolnie dostrajał się do jego obecności i gdy się na tym przyłapywał to czym prędzej wymyślał złośliwą uwagę (trzymaj ten syf po swojej części igloo!), obrażał go (czy ty zawsze musisz zachowywać się jak rozwścieczony gumochłon?!) lub przeszkadzał swoim zmysłom w koncentracji w każdy możliwy sposób. Dzisiaj wyszedł z igloo wcześniej od chłopaka, zdenerwował się okropnie gdy przebudzeniu niechcący na niego popatrzył, gdy ten spał i gdy usilnie zatęsknił, by schować się pod tą samą kołdrą. Wściekł się na siebie, na Huntera więc wyszedł, a wrócił w takim stanie. Ciemna krew zdobiła jego policzki i brodę, wszak mimik siedział mu na obojczyku gdy potraktował go silnym Diffindo po szyi. Oczywiście był to bardziej przypadek niż zamiar wszak nie myślał wtedy o odbieraniu życia a o uwolnieniu się przed jego zębiskami. Krew siekła po jego twarzy i szyi, a reszta ran robiła swoje i przez to Eskil wyglądał jak siedem nieszczęść. Sęk w tym, że coraz silniej docierał do niego ból przedramienia i pieczenie tych dwóch zadrapań. Adrenalina opadała bo znalazł się już w cieple, w bezpiecznym miejscu. Odruch ucieczki został zażegnany. - To nie tylko moja krew, wylu…- urwał kiedy zdał sobie sprawę jak to zabrzmiało, jakby kogoś mordował. - Broniłem się! Mimik chciał mnie zjeść, widzisz?!- podniósł przedramię gdzie tkwiły ślady po ostrych jak brzytwa zębach, które to chciały oderwać mu kawałek mięśni. Zerknął na swoją ranę i zakręciło mu się w głowie bowiem uzmysłowił sobie, że jednak tej swojej krwi trochę stracił. Tym chętniej ucieszył się, że mógł już usiąść i zmniejszyć wirowanie świata. Kilka głębszych wdechów sprawiło, że mógł się powoli rozebrać ale nie miał już na to sił. Nagle poczuł jaki jest zmęczony. Roztarł ręką twarz, rozmazując sobie na czole krew. Wzdrygnął się. - Ona zachowałaby zimną krew i nie darłaby się na mnie tylko opieprzała dopiero jak dowiedziałaby co się stało!- wytknął mu z przekąsem, bo już naprawdę ręka go bolała, a nie umiał przecisnąć jej przez rękaw bez narażania się na kolejny ból. Eskil nie lubił gdy cokolwiek go bolało oprócz przygryzionych jego zębami ust. Sięgnął po fiolkę lecz gdy tylko ledwie musnął jego palce swoimi, ręka zadrżała i wypuścił fiolkę nim zdołał ją złapać. Eliksir wiggenowy roztrzaskał się na podłodze, a zawartość rozlała i zmieszała z naniesionym błotnistym śniegiem. - Kuźwa!- chciał krzyknąć na Huntera za jego nieudolność w podawaniu czegokolwiek, ale znowu poczuł, że zawinił. Unikał jego wzroku jak ognia, ale nie zdołał wydusić z siebie przeprosin. Zrobiło mu się cholernie głupio i źle, miał ochotę zapaść się pod ziemię. Eliksir wiggenowy jest drogi. Będzie musiał zwrócić Hunterowi podwojoną wartość swojego marnego kieszonkowego. - Ech, potem ci odkupię.- burknął, co musiało zostać potraktowane jako jakiejkolwiek przeprosiny bo na inne nie było go teraz stać. Naprawdę ciężko szło mu oswoić się z tym słowem, a ostatnio musiał co rusz kogoś przepraszać. Można dostać szału. Przekuł tę złość w postanowienie zdjęcia z siebie do końca kurtki bo robiło mu się już zbyt gorąco, a ból przyćmił umysł. Zdjął kurtkę ale zabolało na tyle, że musiał oprzeć głowę o zimną ścianę, aby stłumić jęk. Poczuł spływającą po dłoni krew i wzdrygnął się, a harpia wtedy poruszyła się pod jego skórą. - Kuuuuuźwa, idź po Felka. Boli jak cholera. Nie mogę iść do nauczycielki, w końcu wywali mnie ze szkoły.- mówił z zamkniętymi oczami i czołem opartym o zimne kafelki ściany. - Albo dobra, chyba wolę profesor Dear. - bo przypomniał sobie, tak, właśnie teraz, że poznał tajemnicę Felinusa i to zaszkodziło jego psychicznemu samopoczuciu. To znowuż przekładało się na chęć odkładania spotkania z nim na jak najpóźniej. - Mimik chciał nas zjeść. - odparł obrażony takimi uwagami w stylu pobrudzenia pokoju czy robienia bałaganu. To był najmniejszy problem. Powinien zrobić coś z tą krwią na przedramieniu ale nie miał narazie sił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyPon 8 Lut - 20:15;

Tak jak Eskilowi ciężko było pogodzić się z faktem, że został poniekąd odstawiony na bok, tak jemu trudno było przejść do porządku dziennego z tak drastyczną zmianą, jaka zaszła w ich relacji. Najpierw się nienawidzili, później połączyło ich pożądanie, następnie znaleźli jakąś nić porozumienia, a teraz znów stają do siebie plecami, rzucając w swoją stronę zgryźliwościami i złośliwościami. To wszystko za szybko się zmieniało. Tym bardziej teraz, kiedy mieszkami pod jednym dachem, spali koło siebie i musieli przywyknąć do tego, że mają siebie na wyciągnięcie ręki, ale ta ręka nie ma prawa dotknąć drugiego. Wyżywanie się na drugim nie było tylko dla Eskila dobrą strategią. Hunter też w końcu ją przyjął, jakby zły na niego, o to, że tak bardzo go do niego ciągnie. Teksty, które czasami słychać było w ich igloo były momentami naprawdę wredne i nierzadko Hunter czepiał się chłopaka, na siłę znajdując choćby najmniejszy szczegół, który mógłby go w nim irytować. A takich drobnostek było multum, od krzywo zaścielonego łóżka, które "wyglądało niechlujnie", po choćby niewielką kałużę, pozostawioną pod nogami przy umywalce. W ten sposób próbował jakby zniechęcić siebie do niego, aby nie czuć potrzeby dotykania go. Jednak mógł robić wszystko, nawet stanąć na głowie, a i tak to w nim gdzieś tkwiło i niespokojnie domagało się uruchomienia. Tego dnia, jak zwykle miał w planach albo go ignorować, albo wyżyć się na nim poprzez złość i jak na ironię dostał więcej powodów do wściekłości niż oczekiwał. Nie miał pojęcia gdzie Eskil spędził wieczór i jak to się stało, że jego skóra i ubranie było pokryte krwią, ale pierwsze co oczywiście od razu zrobił Hunter, to stracił panowanie nad sobą. Bo jak ten gówniarz mógł znowu coś odjebać?! Kiedy usłyszał o mimiku i zobaczył ranę po jego zębiskach, lekko pobladł, a w następnej chwili już szedł do kufra, po eliksiry, które mogły uleczyć jego obrażenia. - A co za różnica kiedy by Cię opieprzyła? I tak jesteś skończonym głąbem i tak... - rzucił do niego, pojawiając się w łazience i widząc jego twarz ubabraną w krwi, pokręcił głową z niedowierzaniem i uniósł dłoń, podając mu wiggenowy. On także nie spodziewał się tego przypadkowego dotyku, przez co też jego palce drgnęły niespokojnie w momencie, kiedy poczuł jego skórę, jednak myślał, że Eskil pochwyci fiolkę, ale tak się nie stało. Roztrzaskała się w drobny mak, a jej zawartość pokryła posadzkę. Przeklął pod nosem, posyłając Ślizgonowi spojrzenie pełne złości. Słowa, że odkupi mu eliksir zirytowały go jeszcze bardziej. Ten lek był im potrzebny tu i teraz, chuj mu z tego, że mu odkupi go za kilka tygodni, kiedy zmarnował go, a mógł przez to się uleczyć! Widząc jak chłopak odwraca się i zdejmuje ubranie, a następnie opiera o ścianę zacisnął zęby i palce na umywalce, o którą musiał się oprzeć, kiedy przyszła fala wściekłości. - Kuuuurwaaa mać! - jęknął znowu, odkorkowując buteleczkę trzymaną nadal w jego drugiej dłoni i podchodząc do niego. Chwycił go za zdrową rękę i odwrócił do siebie przodem. - Niech Cię szlag, Eskil... - mruknął pod nosem, podciągając jego zabrudzony krwią rękaw i podtrzymując pogryzioną rękę, przechylił nad nią fiolkę, aby kilka kropel wywaru mogło opaść na ranę. Próbował skupić się na tym, aby nałożyć część eliksiru na jego poranioną skórę, a resztę zostawić do wypicia dla chłopaka. Nie podnosił na niego wzroku, pewny, że łatwiej będzie mu wytrzymać bliskość Eskila, kiedy nie będzie widział jego twarzy. Chciał mu pomóc, nic więcej. Zmawiał sobie w myślach, że zrobi swoje, a potem go opierdzieli z góry na dół i mu ulży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyPon 8 Lut - 20:52;

Wzajemne wyzywanie się było dobrym sposobem dla utrzymania kondycji posiadanych w zanadrzu ripost. To też świetny trening dla umysłu i kreatywności wszak dzięki temu znajdują powody do sprzeczek, których w ciągu tych paru dni było tutaj sporo. Uważał, że Hunter przesadza i czepia się naprawdę beznadziejnych rzeczy a więc nie pozostawał mu dłużny u i wymyślał podobne rzeczy typu "zabrałeś mi dwie poduszki, oddawaj!!". Dzisiejszy dzień był na tyle szalony, że trudno określić Eskilowi własny humor. Podobała mu się płynąca w żyłach adrenalina choć istotnie trochę bał się, że mimik odgryzie najpierw trochę Zoe, a potem trochę jego. Był jednak zbyt przejęty wymyślaniem jakiejś formy obrony aby skupiać się na strachu. Odkrył dzięki temu, że Zoe to po prostu pacyfistka, a jemu na barki opadł obowiązek ogarnięcia sytuacji. Z reguły nikt zdrowy na umyśle nie powierzał Eskilowi odpowiedzialnych zadań, a tu proszę, jakoś udało się wybrnąć z prawdziwych kłopotów i to go cieszyło. Gotów był przeżywać to wszystko pełną piersią, opowiadać o wszystkim ze świecącymi oczami, nawijać co ślina przyniesie na język, trajkotać, męczyć... Przerwane to zostało nagłym spadkiem ukochanej adrenaliny i zachowaniem Huntera. Za bardzo przypominała mu się sprzeczka z Filinem. Wyczulił się gdy ktoś na niego krzyczał bez powodu. Jeśli już coś przeskrobał to był w stanie machnąć ręką na opieprzanie, ale teraz uważał siebie za niewinnego. Hunter też postanowił zniszczyć jego radość z wygranego starcia poprzez wyzywanie. Eskil był naprawdę obolały i wymęczony, a teraz jeszcze stracił werwę do cieszenia się z przygody, a więc słysząc obelgę odnalazł błyskawicznie wzrok Huntera i posłał mu bardzo wściekłe spojrzenie - a warto zaznaczyć, że nawiązał z nim kontakt wzrokowy pierwszy raz od dobrych pięciu dni. Samo zobaczenie teraz zielono-mętnych tęczówek chłopaka zrobiło na nim wrażenie, ale teraz nie dał się temu pochłonąć bo się na niego wściekał.
- Wiesz co? Stul dziób! Cieszyłem się, że pokonałem mimika ale ty to popsułeś! - rzucił do niego z wyrzutem, gotów go teraz obwiniać za odbieranie jakiejkolwiek chęci do radości z nabytych doświadczeń. Przecież żył. Co to Huntera obchodziło? Wolał Robin! Zaraz... czy to opieprzanie nie mogłoby być zakamuflowanym zmartwieniem się? Coś w nim drgnęło na samą myśl, ale odsunął to od siebie, aby nie odnajdywać powodów do lubienia Huntera. Nie mogą się przyjaźnić i już. Po prostu muszą wytrzymać jeszcze niecałe półtora tygodnia pod jednym dachem, a potem każdy pójdzie w swoją stronę. Do niczego między nimi nie dojdzie. Dostał wyraźne znaki, że Hunter sobie tego nie życzy, a i sam akcentował swoją niechęć do niego... a gdzieś w głębi duszy czuł, że oszukują siebie samych. Odkryli wszak, że mogliby się naprawdę dobrze dogadywać, ale było to zabronione. Mieli umowę. Nie chciał więcej do niego cokolwiek czuć, musiał przestać. Dlaczego więc do cholery jasnej jego palce zadrżały, gdy odbierał od niego fiolkę? Nie był przygotowany na ten dotyk, a tym bardziej na zatrzymanie tego mikroskopijnego dreszczyku, który to rozlał się od razu po całym ciele. To było okropne! Jeden sukces odbierał wszelkie dalsze powodzenia i łuty szczęścia. Rozbita fiolka eliksiru, wściekły Hunter, narastająca złość Eskila, ból zadrapań i ugryzienia... to naprawdę idealne podłoże do solidnej awantury. Coś burknął słysząc to jego pełne zniecierpliwienia zawodzenie i gotów był go stąd wygonić, gdy to zorientował się, że jest druga fiolka wiggenowego i najwyraźniej też ją chciał poświęcić. Podciągnięcie brudnego rękawa (przyklejonego poprzez zakrzepniętą krew do rany!) zabolało, ale nie tak bardzo jak wylanie zimnej cieszy do środka rany. Całkowicie niekontrolowanie gwałtownie cofnął rękę, a jego twarz ugościła na kilka sekund rozbudzoną harpię. Z jego gardła wydobył się charkot ciasno zmieszany z jękiem kiedy jego komórki nerwowe zostały porażone nową falą bólu. Uniósł barki, a wolną rękę (już szponiasto-palczastą) wbił w swoje kolano, kiedy próbował walczyć na dwa fronty - odciąć się od bardzo bolącej ręki i trzymać harpię za twarz, jak najdalej od swojej świadomości. Wtłoczył do siebie trochę świeżego powietrza... niech to szlag, pachnącego zapachem Huntera! Stał za blisko, tak cudownie blisko, był na wyciągnięcie szponów... i tym samym ta świadomość pomogła uspokoić trochę harpię i wycofać ją do pewnego stopnia z twarzy i rąk. Oczy Eskila były lekko przymglone czernią, twarz delikatnie pomarszczona szpetnymi nieludzkimi fałdami, a kłykcie pogrubiałe i wygięte w paskudny sposób. I tyle. - Odbiło ci? To boli! - usłyszał swój charcząco-własny głos i popatrzył na chłopaka z oburzeniem i złością wymalowaną na twarzy. - Masz tyle delikatności co pijany jormungander! - zadrżał od nowej fali zapachu jego ubrań, czuł to tu, w tej odległości i chciał się w tym zatracić, ale to przecież zakazane, jak wiele rzeczy. Oderwał od niego wzrok na swoje przedramię, które na szczęście już nie krwawiło, ale bolało jak diabli. Rozmasował palce swojej lekko szponiastej ręki pamiętając jak Lucas to robił i jak mu to pomogło. - Przecież to można wypić. - jęknął bo bolało i bolało, a on już miał dosyć. Gdyby byli przyjaciółmi albo kimkolwiek innym niż tymi, kim są, to... to z pewnością nie byłoby między nimi teraz spięć. - Już ty lepiej nie budź harpii, nie mam na nią dzisiaj sił. - kolejny jęk i może faktycznie dawał się już we znaki ze swoim marudzeniem, ale miał dziś do tego prawo! Rozmasowywał i rozmasowywał wewnętrzną stronę rannej ręki, ale jak harpie naleciałości się pojawiły tak nie chciały całkowicie się już wycofać. Jak on zaczynał tego nie lubić...! Odchylił głowę i oparł potylicę o ścianę. Zamknął na moment oczy, a brudna twarz zakrywała bladość skóry. Dlaczego nie może po prostu oprzeć się o Huntera i zapomnieć o reszcie? Ach tak. Nie mogą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyPon 8 Lut - 21:30;

Chyba najbardziej irytował go fakt, że to on sam zrobił sobie pod górkę, kiedy uległ pokusie, uległ Eskilowi pierwszy raz i teraz nie mógł tego w sobie ogarnąć. Wyżywał się na Eskilu a tak naprawdę nienawidził samego siebie za to, że poniekąd on go od siebie uzależnił. Ile dałby za to, żeby móc wrócić do tej sytuacji sprzed dnia, kiedy zażyli amortencje, wtedy wszystko było łatwiejsze. Nienawidził go za to, że tam patrzy na Robin, nienawidził go za te wszystkie szczeniackie teksty i dziecinne podejście do życia z mottem "wszystko mi się należy". Chciałby aby tylko to pozostało w jego głowie i aby nie było w niej tych wszystkich wspomnień rozkosznych chwil z jego udziałem. Gdyby nigdy nie poznał smaku jego ust, nigdy by go do nich tak nie ciągnęło i nigdy nie musiałby się od tego powstrzymywać. A tak musiał trzymać go na dystans, zapomnieć o tym jak było im razem dobrze i wyzywać go dla zatuszowania wyrzutów sumienia. Ale czy tak naprawdę było mu z tym lepiej? Wcale nie... Czuł się beznadziejnie ze świadomością, że chce ukarać Eskila za własną głupotę, a przecież nazwanie go kretynem niczego nie zmieni. Nadal będą tak samo w czarne dupie jak teraz. Nie miał pojęcia, że wyjątkowo dobry stan Ślizgona na samym początku, kiedy pojawił się w igloo był spowodowany krążącą w jego żyłach adrenaliną, więc tak samo nie wiedział, że po chwili ona rozeszła się po jego organizmie i spowodowała nagły przypływ bodźców bólowych. Gdyby był tego świadomy to może nie pogarszałby sytuacji wyzywaniem go, ale teraz było już za późno. Wkurzył go i teraz Dear oprócz zmęczenia i grymasy bólu na jego twarzy, zobaczył również tę wściekłość skierowaną w niego samego. - Dobra, już dobra. Możesz cieszyć się dalej - odparł, kończąc tę bezsensowną wymianę, podając mu eliksir, który chwilę później rozbił się na ceramicznych płytkach. Nie wierzył w to, że dotyk Eskila po takim czasie znów może być tak samo intensywny jak wcześniej, a przecież to było zaledwie muśnięcie opuszkami palców. Jednak tyle wystarczyło, aby zbić go z tropu i wywołać lekki dreszcz, biegnący wzdłuż jego ręki, aż do ramienia. I pewnie to też była podstawa do jego późniejszej złości, bo nie dość, że chłopak zniszczył wywar, który mógł mu pomóc dojść do siebie, to jeszcze przez niego miał znowu ciarki na plecach. Ale widząc w jakim jest stanie, zacisnął szczękę i zbliżył się do niego, aby wylać odpowiednią ilość wiggenowego bezpośrednio na ugryzienie mimika. Z uzdrawiania był kiepski, ale na eliksirach trochę się znał i wiedział, że takie jego zastosowanie przyspieszy zdecydowanie gojenie rany. Jednak nie przewidział, że może to spotęgować ból u Eskila, dlatego jak tylko ten cofnął rękę, mimowolnie zerknął na jego twarz, po której przemknęła harpia maska. Na moment zamarł, przypominając sobie bliskie spotkanie z nią w pokoju przy kominku i chyba już zawsze tak będzie reagował na pojawienie się tej twarzy. Na szczęście na przestrzeni kilku sekund nie doszło do przemiany, chociaż cera Eskila zmieniła odcień i nieco kształt, a także dłonie zaczęły się deformować. - Chcesz, żebym Ci pomógł? To zaciśnij zęby i siedź grzecznie - odważył się powiedzieć, usłyszawszy nadal eskilowy głos, choć nieco już zmieniony. Ostatnio w jego dormitorium też nie przemienił się w pełni i Ślizgon był świadomy wszystkiego. Hunter liczył na to, że i w tym przypadku tak będzie. Dokończył to co zaczął, po czym podniósł na niego wzrok, kiedy ten znowu się odezwał. Serce zabiło mu mocniej, kiedy ich spojrzenia się spotkały, a byli tak blisko siebie... jednak pozwolił sobie na ten kontakt wzrokowy zbyt długo. Zerknął jeszcze kontrolnie na ranę, po czym wcisnął mu fiolkę z reszta eliksiru w dłoń. - No to pij - burknął, po czym odsunął się od niego gwałtownie, chcąc uniknąć niepotrzebnego kontaktu cielesnego i alarmującej strefy, odległości mniejszej niż dwa kroki od niego. - Gdybyś tego nie rozbił, mógłbyś się teraz w pełni wyleczyć - wypomniał mu jeszcze, przechodząc obok kałuży magicznego płynu, rozlanego na posadzce. Skrzywił się też, kiedy jego wzrok padł na stertę zakrwawionych ubrań. Przystanął w progu - jak najdalej od niego - opierając się o framugę drzwi i obserwując go z daleka. - Mam serio napisać do Robin? - spytał po chwili, przypominając sobie, że chciał żeby tutaj przyszła. Nie uważał to za dobry pomysł, ale jeśli sam nie mógł mu dostatecznie pomóc, to może warto było skorzystać z pomocy dziewczyny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyPon 8 Lut - 22:06;

Innego rozwiązania nie widział. Obaj wiedzieli kto ucierpi najbardziej na ich relacji, a też Hunter jasno dał mu do zrozumienia, że musi posprawdzać swoje odczucia względem innych. Z tego też powodu Eskil zmuszał się do trzymania od niego z daleka i nie myślenia o nim, o jego gorącym oddechu, miękkich ustach i swoistym miłym zapachy. Odwracał wzrok za każdym razem, a gdy cedził słowa to starał się uderzyć jak najcelniej, aby wywołać prawdziwą nienawiść, aby zmusić Huntera do takiego gniewu przez który Eskilowincałkowicie odechce się być obok. Potrzebował tego bodźca bo było ciężko funkcjonować obok niego po tym czego razem doświadczyli. Był na niego teraz wściekły za wyzywanie, ale z drugiej strony to dobrze, przynajmniej mniej myślał o kolorze jego tęczówek, który podziwiał niegdyś ze znacznie wygodniejszej odległości. Miał go dosyć, tego chłopaka, który mu psuł w głowie. Próbował o nim zapomnieć, dlatego poszedł z Zoe do tej głupiej chaty i szukał wrażeń. Oczywiście mu tego nie powie, a jakże. Potrafiłby przewidzieć jego reakcję aż zanadto wyraźnie. Prychnął z gorzkim śmiechem.- Normalnie dziękuję za pozwolenie!- buczał pod nosem już wyraźnie wybity z jakichkolwiek pozytywnych emocji. Jak to wszystko bolało! Naprawdę tak oberwał? Wydawało mu się, że to powierzchowne obrażenia, no poza przedramieniem. A tu proszę, tak boli, że nie mógł odzyskać pełnej koncentracji, a i z tego też powodu harpia jednak pojawiła się na jego twarzy. Chciała przejąć nad nim kontrolę a on miał ochotę ulegnąć jej sile. Ileż razy można z nią walczyć? Nie lepiej choć raz się z nią pogodzić? Oczywiście wtedy ktoś zazwyczaj cierpi ale skoro Eskil oznaczał kłopoty niemal zawsze to raczej nieuniknione aby nie zadawał nikomu obrażeń samą swoją obecnością. Hunter tylko spotęgował ból, ale od razu mu to wynagrodził bliskością, którą to obaj wyczuli, a i wiedzieli, że nie jest wskazana. Powinien powiedzieć, że jego zapach koi zmysły? Powieki Eskila opadały, ale podnosił je, aby nie odpłynąć zanim się nie ogarnie. Zacisnął posłusznie zęby (w końcu go posłuchał) i próbował siedzieć grzecznie jednak harpia drżała i wykrzywiała jego twarz. Podniósł wzrok i napotkał niedaleko lustro. Pierwszy raz w życiu (!) zobaczył na sobie te harpie zmiany i jęknął, pobladł choć nie było to widać pod warstwą brudu na twarzy. - Nigdy nie widziałem jak to wygląda.- odchrząknął i wskazał ręką swoje odbicie, które na pierwszy rzut oka wskazywało, że coś jest nie tak. Szok związany z odbiciem wybił harpię z koncentracji. Na szczęście, uff. Nie chciał jednak siebie oglądać więc wrócił niechcący wzrokiem do Huntera i uderzyła go fala gorąca, gdy uzmysłowił sobie, że przekroczyli dozwoloną odległość. Rozchylił usta przez które wydostało się ogrzane jego oddechem powietrze, a wtedy Hunter zrobił gwałtowny w tył zwrot, co było dla Eskila komplementem. Dalej go kusił… Odprowadzając go wzrokiem, uniósł fiolkę do ust i wypił wszystko do dna, nawet nie sprawdzając czy faktycznie to wiggenowy. Odstawił szkiełko na umywalkę i zdjął z siebie czapkę, szalik, rozpiął kołnierzyk a potem znieruchomiał z kilku powodów. Głównie z wciąż trwającej obecności Huntera, którego teraz jednak nie chciał wyganiać bo czuł się spokojniejszy o ile ten nie otwierał ust by wrzeszczeć. -Przecież nie zrobiłem tego celowo!- wykrzywił usta i wstał powoli, stękając oczywiście pod nosem. Odkręcił wodę w wannie i nalał do środka pół butelki żelu pod prysznic… Huntera. Opakowania mieli podobne więc pomyłka była bardzo możliwa zwłaszcza w stanie Eskila. Tylko on jeden widział, że to celowe zagranie. Usiadł na brzegu wanny aby odspnąć i sprawdzał w lustrze zadrapanie na barku, wciąż schowane pod materiałem koszulki. Udo podobnie ukryte. Zerknął w odbicie Huntera i owionął wzrokiem jego sylwetkę, która go wolała nawet z takiej odległości. - To dopiero jak się ogarnę… przecież ona mnie zabije, że jej tam nie zabrałem, a potem pewnie profilaktycznie ukatrupi ciebie za współudział.- zanurzył dłoń w strumieniu wody i otarł swoją twarz, z której powoli znikały deformacje. Rozmazywał na sobie krew przez co wyglądał jeszcze gorzej niż dotychczas. Po chwili odetchnął kiedy ból skumulowany na przedramieniu znacznie zelżał. Podniósł wzrok na Huntera, ale omijał spojrzeniem jego oczy i usta. -Chyba zasnę zanim przyjdzie. - przetarł twarz, próbując ściągnąć z niej zmęczenie ale tylko pogarszał sytuację. Uśmiechnął się lekko czując zapach jego żelu pod prysznic. Udawał, że to niechcący. - Muszę się ogarnąć ale lepiej żebyś był po drugiej stronie drzwi. O, dasz mi jakieś ubrania z mojego kufra? Zanim ja tam dojdę i wrócę to miną wieki. - stłumił ziewnięcie i zdjął z szyi smoczy naszyjnik Uroborosa, odkładając go na szafeczkę obok. Marzył o zanurzeniu się w wodzie i najlepiej zaśnięciu w niej. To długi dzień a i Hunter też rozpraszał jego uwagę. Jego myśli chciały cały czas się nim zajmować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyWto 9 Lut - 22:26;

Trzeba było przyznać, że strategię mieli niegłupią. Tylko pytanie, czy długo będą w stanie tak wytrzymać. Mając solidne podstawy do tego, aby się wściekać byłoby łatwiej, ale złoszczenie się o jakieś pierdoły było naciągane... Oboje wiedzieli, że to wymówka. Od samego początku szukali tylko pretekstu, żeby rozjuszyć drugiego. To nie było normalne, ale działało. Chociaż tymczasowo. Tylko, że jeśli Eskil pakował się w kłopoty nie mógł udawać, że w ogóle go to nie interesuje. Był na niego wściekły, kiedy zobaczył go całego we krwi. Właśnie tak, był zły, że tak wyglądał i opieprzyłby go nawet jakby ledwie stał na nogach. Ale wtedy jeszcze czuł się całkiem dobrze. Dopóki nie opadł mu poziom adrenaliny w organizmie i nie dostał prawdziwego zastrzyku bodźców bólowych. I dopiero po wstępnej awanturze, kiedy wygrzebał te przeklęte wiggenowe i wszedł do łazienki zobaczył, że chłopak umazany krwią, całkiem stracił kolory na twarzy. I na dodatek jedna porcja eliksiru wylądowała roztrzaskana na podłodze, przez co Hunter stracił cierpliwość. Bo przecież trzeba było mu jakoś pomóc, a ten idiota nie był w stanie nawet utrzymać samodzielnie fiolki. Nie zastanawiał się więc długo i nałożył drugą porcję zewnętrznie, aby przyspieszyć regenerację pogryzionego fragmentu ciała Eskila. Nie spodziewał się zobaczyć w tym momencie harpii. Nawet jeśli pojawiła się na twarzy chłopaka przelotem, to nadal wzbudzała w nim nieprzyjemne uczucia. Nie takie jak wtedy, za pierwszym razem, ale ciągle czuł niepokój patrząc na szponiaste palce i pomarszczoną skórę. - Naprawdę? Nigdy? Nawet przypadkiem? - spytał zaciekawiony po tym jak posłał mu pytające spojrzenie w odpowiedzi na jego słowa. Hunt zdawał sobie sprawę z tego, że Ślizgon jest mało świadomy w momencie, kiedy harpia przejmuje nad nim kontrolę, jednak sądził, że jeśli pojawia się co jakiś czas, to kiedyś ją widział. Dokończył rozprowadzanie magicznej substancji na ranie Eskila, a potem jak najszybciej od niego uciekł. Czuł jego ciężkie spojrzenie na sobie, więc wiedział, że musi się ewakuować. Bo za moment on popatrzyłby na niego, ich spojrzenia by się spotkały i byłoby pozamiatane. Lepiej trzymać się z dala, jak do tej pory. Obserwował jak chłopak wypija resztkę eliksiru, po czym westchnął i pokręcił lekko głową na jego słowa, jednak ich już nie komentował. Nie chce już krzyków, miał dość na dziś. A potem... - Eskil, kurwa! - wrzasnął podrywając się do przodu, widząc jak przechyla opakowanie JEGO żelu pod prysznic i praktycznie opróżnia ją do połowy. - Zabiję Cię, jak będziesz używał MOICH rzeczy! - warknął do niego, niemal wyrywając mu butelkę z kolorowym płynem i wbijając w niego wściekły wzrok. W tej chwili potrafił zdobyć się tylko i wyłącznie na złość skierowaną do niego. Grabił sobie i przez to co robił, powoli Hunter zaczął tracić resztki cierpliwości, ale na szczęście nie skupiał się wtedy na tym, a nie na jego ustach i zapachu. Wrr, jakie to było irytujące... - A niech Cię morduje, zasłużyłeś... A mnie jak zabije to przynajmniej nie będę musiał z Tobą wytrzymywać. - jęknął po chwili, wracając na swoje miejsce, myśląc nad tym czy tak naprawdę jest sens wołać Robin, skoro już i tak wypił ten wiggenowy. Prychnął z rezygnacją, ale ostatecznie poszedł przynieść mu ubrania, po czym wrócił i powiedział: - Dobra, ogarnij się. Myślę, że Robin nie będzie potrzebna, ale nadal wyglądasz jak gówno, więc musisz doprowadzić się do ładu. - schował jeszcze ostentacyjnie butelkę z płynem do kąpieli głęboko do szafki, po czym zatrzasnął drzwi do łazienki, żeby ten gamoń mógł się umyć. Przez kilka minut siedział po prostu na wizzbooku, słysząc szum wody i inne odgłosy świadczące o tym, że ranny Eskil odbywa za drzwiami kąpiel. Po dłuższej chwili wyszedł, co Hunter skwintował dłuższym spojrzeniem na niego z daleka, po czym oznajmił, że teraz on idzie się myć. Zabrał potrzebne rzeczy i ruszył do łazienki, która już pachniała jego ulubionym grejpfrutowym żelem pod prysznic...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySro 10 Lut - 7:16;

Ta złośliwość miała pomóc w unicestwieniewiu wzajemnego przyciągania. Hunter powinien to zrozumieć co nie znaczy, że musiało być mu łatwo mieszkać z nim pod jednym dachem. Nawet sam Eskil musiał przyznać przed sobą, że jego zachowanie bywało naprawdę okropne. Przechodził samego siebie i w chwili denerwowania go nie zastanawiał się jak bardzo się ten wścieknie. Dzisiejsze spięcie mogło jedynie podpowiadać, że Hunter w pewnym stopniu się nim przejmował i to był niejako zakamuflowany komplement. Nie mówiono jednak o tym. W tym igloo panowało naprawdę wiele zasad których złamanie mogłoby grozić katastrofą. Zero dotyku, dłuższego spoglądania w oczy i porozumienia. Eskilowi było odrobinę łatwiej bo naprawdę miał żal do chłopaka za to odtrącenie. Nie zmienia to jednak faktu, że choć głowa zmądrzała to ciało nie. - Naprawdę sądzisz, że harpia chce przeglądać się w lustrze?- wywrócił oczami a mówił tonem zniecierpliwionego dorosłego tłumaczącego coś dziecku setny raz, oczywiście bez skutku. Policzki Eskila poczerwieniały (dzięki krwi nie było to tak widoczne) kiedy miał czelność oglądać malującą się na twarzy Huntera złość kiedy celowo wylał połowę jego żelu pod prysznic. Niby dziecinne zagranie, ale złość wywołana! Uderzyła go fala gorąca kiedy Hunt pojawił się tak na wyciągnięcie ręki. Wystarczyłoby złapać jego nadgarstek, a obaj widzieliby co mogłoby się dalej stać. Hunt nie wyrwałby się, czuł to w kościach. Przywołał się do porządku i oderwał od niego lekko maślany wzrok, przypominając sobie, że ta złośliwość bierze się z wyrzutów i złości. Wzruszył ramionami. - Naskarżysz Robin, że wylałem ci żel? Ojej, już widzę jak wybucha śmiechem. - ileż ironii! To znak, że czuł się już lepiej. Wiggenowy zasklepił rany, a ból zelżał o dobrą połowę. Oczywiście wciąż był trochę osłabiony i przyćmiony, ale to już było do wytrzymania. Musiał powstrzymać się przed rozluźnieniem kiedy dotarł do niego zapach żelu, który czuł już wcześniej ale na skórze szyi Huntera. Zamrugał, potarł kłykciem powiekę i nie, nie przejął się jego złością tak jak powinien. Robił to wszystko w dobrej wierze. Dla ich dobra. Muszą się nienawidzić. MUSZĄ. - Wal się, DEAR!- krzyknął za nim gdy ten go enty raz wyzwał. Sięgnął nawet po swojego brudnego buta i rzucił nim w wychodzącego chłopaka, ale trafił oczywiście w umywalkę, a nie w cel. Zaraz pojął jakie to żałosne zachowanie więc psiocząc na niego pod nosem pozbył się swoich ubrań i rzucił je w kąt, zwinięte, brudne, mające tam pozostać dopóki nie zabraknie mu ciuchów na zmianę bądź Hunter nie opieprzy go za bałagan. Kąpiel trwała dobre pół godziny, bo musiał wyszorować z siebie zaschniętą krew, a i wszystko go bolało. Skrycie cieszył się z ładnego zapachu żelu, tak dobrze kojącego zmysły. Aby być wobec siebie fair przez cały czas trwania kąpieli podjudzał swoje myśli. Wynajdywał milion powodów do nielubienia chłopaka. Wymieniał w myślach wszystkie szczegóły które go drażnią. To pomogło otrzeźwieć. Wyszedł rozlewając wodę na podłodze, ale też się tym nie przejął. Robił wokół siebie epicki bałagan ale dzisiaj czuł się na to usprawiedliwiony i już na zaś uodpornił się na kolejną falę złości chłopaka. Po ubraniu się i pozostawieniu włosów w stanie agonalnego rozstrzepania, wyszedł z łazienki, mijając się z chłopakiem. Syknął przez zaciśnięte zęby, gdy ich ramiona się lekko o siebie otarły. - Uważaj jak leziesz.- warknął bowiem dostał od tego gęsiej skórki i wzmogła się w nim potrzeba ukrycia twarzy przy jego szyi. Gdy zamknęły się za Hunterem drzwi to popatrzył przed siebie nieprzytomnym wzrokiem. Zmęczenie było już tak silne, że powieki same mu opadały. Świat się rozmazywał od wilgotności oczu kiedy stłumił ziewnięcie. Poczłapał i potknął się o leżące na podłodze hunterowe buty (ehe, karma wraca). Oparł dłoń o wezgłowie jego łóżka… i to była sekunda kiedy jego organizm sam podjął tę decyzję. Wczłapał pod kołdrę Huntera. Na jego łóżku, poduszce, ugrzanej trochę pościeli, przepełnionej jego zapachem. Zmysły Eskila zatańczyły z radości, a głowa sama opadła na miękką poduszkę. Minutę później powieki opadły, a on momentalnie zapadł w głęboki sen, zaś jego usta wygięły się w delikatnym uśmiechu. To była namiastka tej cudowności która już raz między nimi wybuchła. Do swojego łóżka miał pół metra za daleko, ale naprawdę w tym stanie w którym był przejście tej dodatkowej odległości było wyzwaniem. A tutaj… zawinął się szczelnie jego kołdrą i tylko głowa z mokrymi włosami wystawała na poduszce. Nie miał sił myśleć jakie to chore i że Hunt dostanie szału, a i najpewniej go zrzuci na podłogę. Nie dał rady. To było silniejsze, a on był zbyt zmęczony aby z tym walczyć. W ciągu jednej sekundy rozluźnił się w tym cieple i zapachu, a w jego trzewiach rozlała się ogromna ulga jakby przez te sześć dni wstrzymywał oddech. Obolałe mięśnie przygwoździły go do miękkości materaca. Nie było siły, spał spokojnie i nawet jeśli Hunt go zrzuci na podłogę to nie wiadomo czy zdoła się dobudzić. Musiał sobie go odmawiać, ale w ich niepisanej umowie nie było wzmianki o wynajmowaniu na jedną noc łóżka (oczywiście bez właściciela u boku).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySro 10 Lut - 10:22;

Właśnie tak było. Miał wrażenie, że Eskil za bardzo powziął sobie za cel, ciągłe wnerwianie Deara, bo co rusz robił coś - nie wątpił, że specjalnie - co go rozwścieczało. Hunt rozumiał, że musieli jakoś radzić sobie z emocjami, które w nich gdzieś tam szalały, ale na Merlina, ile człowiek jest w stanie wytrzymywać takich celowych zaczepek, które ewidentnie świadczą o niedojrzałości chłopaka? Ciągle zachowywał się jak ten rozkapryszony gówniarz i jak go tu takim nie nazywać... To prawda, on nie był lepszy bo wypominał mu nawet najmniejsze błędy, ale widać było, że Eskil jest bardzo zawzięty i gorliwie wziął sobie do serca postanowienie, żeby nienawidzić Huntera. Ten, może i rzeczywiście martwił się o niego, ale tak samo jak to się odbywało w stosunku do Robin, nie robił tego jawnie, a na swój pokraczny sposób, kamuflując się z tym, choć nieświadomie. Po prostu nie mógł do siebie dopuścić myśli, że istnieją osoby, na których zależy mu bardziej niż powinno. Jednak momenty takie jak te, kiedy Eskil zużywa jego kosmetyki czy pożycza sobie jego rzeczy, sprawiały, że momentalnie podnosiło mu się ciśnienie. To już nie było jawne pokazanie nienawiści względem niego - to była ewidentna prowokacja. I jeszcze te teksty... Jakby rozmawiał z pięciolatkiem... Nie chciał dać się jeszcze bardziej rozjuszyć, bo czuł przez napięcie wszystkich niemalże mięśni, że za moment go rozszarpie. Miał taką ochotę podejść do niego nim potrząsnąć! Ale nie mógł tego zrobić. Pamiętał doskonale jak skończyła się ich podobna kłótnia, kiedy złapał go za fraki. Musiał stamtąd jak najszybciej wyjść i się uspokoić, inaczej może skończyć się źle, a tego obaj nie chcieli. Dlatego jak tylko przyniósł mu te przeklęte ubrania, wycofał się z łazienki i dostrzegł nawet, zamykając drzwi latającego buta, ale się tym nie przejął. Przemknęło mu tylko przez myśl, że ten dzieciak jest upośledzony. Zeszło mu dość długo z kąpielą. Ale w sumie czemu się tutaj dziwić, skoro cały lepił się od krwi i był brudny, jakby czołgał się na brzuchu przez połowę Zakazanego Lasu. Ale kiedy wyszedł, Hunter ocenił jego ranę na przedramieniu jako całkiem nieźle już wyglądającą, dlatego uznał, że i on powinien iść się wymoczyć. Mijając się w przejściu - de facto powierzchnia igloo była całkiem niewielka - niechcący nadział się na niego, co oczywiście nie zostało pozostawione bez komentarza przez chłopaka. Hunter sam się wzdrygnął, kiedy poczuł jego skórę na swojej, ale po tym jak Eskil na niego warknął, od razu otrzeźwiał. Może to i dobry alarm dla pokus. Posłał mu tylko lodowate spojrzenie, po czym zatrzasnął drzwi do łazienki. Świeża, ciepła woda w wannie wynagradzała mu wszystko. Nawet cały ten rozpiździel, który musiał za niego posprzątać, a jaki zostawił po sobie w niewielkim pomieszczeniu. Teraz była chwila dla niego i próbował nie skupiać się na atrakcjach jakie spotkały go tego wieczora, wraz z powrotem Eskila do igloo. Osuszając dłuższe kosmyki ręcznikiem, założył na siebie spodnie od piżamy i dodatkowo koszulkę, jak nauczył się już w tym tygodniu, bo po pierwsze w domku było zero prywatności, a po drugie nie chciał nikogo kusić. Wychodząc z łazienki, automatycznie jego wzrok padł na łóżko Eskila i przez chwilę zamarł widząc, że pościel jest pusta. Już zaczął myśleć czy chłopak jednak poszedł do Robin czy może było tak z nim źle, że może jednak zdecydował się odwiedzić Felka, ale nie. Wystarczyło spojrzeć na jego łóżko. Od razu się w nim zagotowało. Naprawdę wiele mógł znieść, wiele rodzajów zaczepek, ale wlezienie do jego łóżka, pod jego kołdrę to już była przesada. Ruszył ku niemu i już miał zacząć wrzeszczeć, kiedy dostrzegł jak rytmicznie porusza się jego klatka piersiowa, skryta pod kołdrą. Stanął nad nim i zgłupiał. Na twarzy Eskila było widać błogi spokój, odprężenie i resztki rozciągniętego na ustach uśmiechu. Wyglądał tak spokojnie i potulnie, że ktoś jakby go nie znał pomyślałby, że to złoty chłopak, że ktoś z takim wyglądem nie byłby w stanie do niczego złego. Hunter jednak znał prawdę, co nie zmieniało faktu, że zwyczajnie odpuścił. Przypominając sobie w jakim był stanie jeszcze godzinę temu i jak bardzo potrzebny był mu odpoczynek, westchnął cicho i usiadł na łóżku Clearwatera. Ale cholera jasna, nie miał zamiaru spać w jego łóżku, co to to nie. Poderwał się więc i nie zastanawiając się zbyt wiele, wsunął dłonie pod ciało Eskila, aby podnieść go na ramionach razem z kołdrą. Poczuł jego równy oddech na swoim policzku, a kilka jasnych kosmyków drażniło w tym momencie jego szyję. Policzył do dziesięciu, próbując zachować zdrowy rozsądek i ulec choremu rozumowi, który podpowiadał mu, aby dalej wgapiać się w jego śpiącą twarz. Odstawił go na jego własny materac, pozostawiając go przykrytym tą samą, ograną kołdrą i posyłając mu ostatnie spojrzenie, zacisnął palce w pięść. To naprawdę było trudne, trzymanie się z dala od niego, kiedy miał tyle okazji, aby go dotknąć, choćby pogładzić jego policzek (zwłaszcza teraz, kiedy mógł zrobić to bezkarnie, bo chłopak nie był tego świadomy). Jednak ciągle trenował swoją siłę woli i ostatecznie porwał gruby koc w fotela przy wejściu i opatulając się nim, odwrócił plecami do śpiącego chłopaka i sam próbował zasnąć, co było jak zwykle trudne, kiedy słyszał jego spokojny oddech za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySro 10 Lut - 15:25;

Spał głęboko i nie reagował na żaden dotyk ani tym bardziej przenosiny do sąsiedniego łóżka. Głowa mu jedynie opadła bliżej hunterowej twarzy jednak dalej spał i faktycznie wyglądał całkiem miło dla oka. Było ciepło, przyjemnie, pachnąco, odpoczywał snem zdrowym i spokojnym. Zero snów, zero myśli. Otulony zewsząd miękkim materiałem kołdry spał długo - około dziewięciu bądź dziesięciu godzin. Nawet się jakoś specjalnie nie wiercił, a i nie zdawał sobie sprawy, że padł na nie to łóżko, co trzeba. Dopiero jakoś nad ranem zaczął się trochę kręcić w łóżku bowiem odnosił wrażenie, że coś próbuje dotknąć harpii. Jakaś dziwna moc, gęste powietrze przeciekające przez kopułę igloo. To coś napierało na Eskila, czuł się jakby ktoś usiadł na jego klatce piersiowej i utrudniał oddychanie. Ocknął się kiedy jego twarz owionął chłód. Otworzył zaspane oczy i wydawało mu się, że widzi pod sufitem załamanie lodowego powietrza. Roztarł powieki i jego uwagę odwróciła ciężkość ciała. Ból. Kilka siniaków, chyba guz na czole, pobolewające po wczorajszym przedramię, taka ospałość… ale psychicznie czuł się z jednej strony cudownie - jakby dostał jakiś prezent - a z drugiej tak dziwnie przez obecność demona. Zerknął na sufit i dalej widział tam falistość powietrza. Usiadł powoli na łóżku (swoim, a jakże) i zlokalizował Huntera owiniętego kocem. Przez nieprzyzwoite trzydzieści sekund wpatrywał się niechcący w linię jego rozchylonych ust, a potem rozmasował swój kark, gdy poczuł nrowienie na własnych. Przełknął ślinę, miał wysuszone gardło i język. Potrzebował chwili aby zorientować się, że ma dwie kołdry, jedną pod sobą, drugą na sobie. Zdziwił się. Hunter miałby go przykryć? Nie powinien… ale jeśli tak było to jakoś tak zrobiło mu się zbyt miło na tę myśl. To dlatego tak dobrze mi się spało, a gdy się zbudził to wydawało się, że czuł zapach swojej amortencji. Wygramolił się z łóżka i złożył nieswoją kołdrę w kostkę (!) a potem odłożył ją w nogach sąsiedniego łóżka. Przez chwilę był w sferze prywatności Huntera, a więc dostrzegł poruszające się pod jego powiekami oczy, które mogłyby być zwiastunem albo pobudki albo złych snów. Podniósł głowę szukając tego załamania powietrza i choć nie widział go już wyraźnie tak czuł, że to coś jeszcze tu jest. - Ej, Hunt, wstawaj.- z ogromnie niewskazaną przyjemnością szturchnął go w ramię.- Demon tu łazi. Wstań, trzeba to coś wygonić.- sam się odsunął i na boso wyszedł do łazienki, by wyciągnąć z brudnych ubrań (o, Hunt posprzątał wczorajszy bałagan?! Czemu? Nie musiał. Powinien podziękować i narażać się na kolejne pretensje?) swoją różdżkę. Zatrzymał się w połowie drogi powrotnej do pokoju głównego i z zaciekawieniem oglądał piereszą bliznę na przedramieniu. Nie była duża ani mega szpecząca, ale to pierwsza skaza w jego wilowatości zewnętrznej. Macał ją palcami choć dotyk tu jeszcze pobolewał. Ciekawe czy Zoe też takie coś ma na sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySro 10 Lut - 20:05;

Przeklinał w myślach, wiercąc się niespokojnie, co kilka minut zmieniając pozycję na pościeli. Raz po raz zerkał na zegarek i za cholerę nie mógł zasnąć. Nie miał pojęcia czy to ten nieznośny oddech Eskila, który go rozpraszał, czy to ta dziwna energia, którą znowu rozpostarły nad ich igloo skandynawskie demony... Ważne było to, że był zmęczony i oczy naprawdę mu się kleiły i chciałby odpłynąć wreszcie w nieznane, ale nie było na to szans, przez najbliższą godzinę. Przez ten czas, kiedy odwracał się bokiem ku śpiącemu współlokatorowi nie mógł oprzeć się wrażeniu, że kiedy jest nieprzytomny, pogrążony w głębokim śnie jego skóra jaśnieje jakby mimowolnie roztaczając wilową aurę. Nie wiedział czy to złudzenie czy może się w nim jednak zadurzył, ale ostatecznie zwalił to na geny chłopaka. Widocznie w śnie, otulony objęciami Morfeusza nie panował nad swoimi zdolnościami. Ale koniec końców, to właśnie ten obraz, błogo utulonego do snu chłopaka zapamiętał jako ostatni. W pewnej chwili sam oddał się otchłani, która pochłonęła go w pustkę. Kompletnie nieświadomy nierealności znalazł się na ogromnej pustyni, gdzie wiatr wiał niemiłosiernie i rozsypywał piach na dalekie odległości. On sam szedł wytrwale przed siebie, jakby czegoś szukał. Musiał to znaleźć. Od tego zależało jego życie, musi to przynieść. Przebijał się przez kolejne piaszczyste fale, które rozbijały się na jego ramionach, którymi zasłaniał sobie twarz i próbował mimo wszystko patrzeć jakoś przed siebie. Nagle piaskowa zamieć ustała, a ramiona Huntera opadły wzdłuż ciała. Rozejrzał się wokoło i kiedy wrócił spojrzeniem przed siebie dostrzegł mały, zielony punkt, który o dziwo bardzo rzucał mu się w oczy. Ruszył w tamtym kierunku, przed siebie i kiedy znalazł się już wystarczająco blisko, aby rozpoznać ten obiekt, żołądek wywinął mu salto, bo okazało się, że to Pokraka. Tak, to właśnie jej szukał! I ją odnalazł, jest! Przyspieszył kroku, próbując jak najszybciej mieć zwierzaka w zasięgu ręki, ale w miarę tego jak się zbliżał, kameleon blakł, stapiał się z piaszczystym otoczeniem, aż w końcu całkiem zniknął, pozostawiając w nim jedynie wściekłość. Przecież miał go przynieść! Miał go dostarczyć... Miał... Rozwarł powieki, słysząc znajomy głos, który nakazywał mu wstawać. Minęła dłuższa chwila zanim pojął gdzie się znajduje i co tutaj robi, a kiedy świadomi sobie, że to wszystko to tylko sen, odetchnął z ulgą, że Eskil go nie zbije znowu za zgubienie Pokraki. Za to gadał coś o jakimś demonie i dopiero po kilku dobrych sekundach Hunter zaczaił o co chodzi. - Wygonić? Weź się puknij... - mruknął do niego, zanim ten zniknął w łazience, a po chwili wrócił z różdżką w ręku, oglądając jeszcze swoją ranę ugryzienia na ręce. Dear usiadł na łóżku, przecierając oczy i spierając łokcie na kolanach. Oczy same mu się zamknęły, ale zaraz oprzytomniał. - Po co mnie, kurwa budzisz? Przecież ja normalnie spałem, nie ma żadnego demona... - jęknął, krzywiąc się i wiercąc na łóżku, gdzie po chwili pościel zaczęła dziwnie drżeć, jednak nie widział, aby się ruszała. Po prostu czuł uporczywe wibracje, przez które zaraz dostał bólu głowy. Był pewny, że to od tego, bo dokładnie, kiedy w jednej chwili drżenie ustało, dolegliwości również. Ale za kilka chwil znowu wróciły. Sięgnął po różdżkę znajdującą się na stoliku przy łóżku. - By to szlag jasny... Masz jakiś pomysł? - spytał go wprost, bo wiedział, że Robin miała rację: z niego dupa a nie różdżkarz. Może młody ma lepsze pomysły od niego, a może przynajmniej umie je urzeczywistnić lepiej niż on...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySro 10 Lut - 20:34;

Mógłby przysiąść w nogach jego łóżka i przyglądać mu się jak śpi jednak wiedział, że to niedozwolone. Nie mógł kusić losu. Starał się sobie wybić go z głowy, a więc oglądanie go w trakcie snu było okropnym pomysłem. Przecież same obserwacje mogą skusić do dotyku, a od dotyku byłaby prosta droga do wgramolenia się pod ten sam koc, blisko ciała, tak jak kiedyś, kiedy nie dzieliły ich nawet ubrania... Potrząsnął mocno głową i zmusił się do wyjścia do łazienki. Trzymanie różdżki było też przeszkodą przed jakąkolwiek fizyczną interakcją. Zauważył, że gdy stał boso na podłodze to tak jakby igloo straciło swoją zdolność samonagrzewania się. Dostał gęsiej skórki i trudno stwierdzić czy to faktycznie od niskiej temperatury czy od przeuroczo roztrzepanych hunterowych włosów, opadających mu trochę na czoło. Prosiły się o należyte ułożenie! I to natychmiast! Dobrze, że ten się obudził i zaczął gadać tym swoim pretensjonalnym głosem. Westchnął głośno i wymownie, zerkając na niego znad swojego starannie oglądanego przedramienia. - Na gacie Merlina, choć raz mi uwierz. Mówię, że tu to jest, nie wydaje mi się. - burknął ze zniecierpliwieniem, bo ileż można było znosić jego ton. - Obudziło mnie jakby coś mi siedziało na klacie. I jakby chciał dotknąć lodowym pazurem harpii. Mówię ci, że tu gdzieś tu siedzi. Tam, chyba pod sufitem. Raz widać załamanie powietrza a raz nie. - wskazał mu brodą potencjalną lokalizację nordyckiego demona. Nie miał pojęcia czy faktycznie to coś dalej tam jest, ale wiedział już, że nie wróci do snu choć mógłby leżeć tak do wieczora. Najlepiej pod jego kołdrą skoro już się nią tak szczodrze podzielił. Wolał jednak tego nie poruszać bo jeszcze by nie daj Merlinie, musiał mu podziękować. Widział zmianę na jego twarzy kiedy najwyraźniej musiał sam odczuć cudzą obecność. Posłał mu spojrzenie typu "a nie mówiłem?". Oparł się o framugę drzwi łazienki. - Umiesz patronusa? Może by podziałało. - wzruszył ramionami, podsuwając swoją propozycję. Powrócił do oględzin swojego przedramienia choć wcale się nie koncentrował na badaniu nierówności niedużej blizny. Po prostu nie mógł patrzeć zbyt długo na odsłonięty kawałek obojczyka Huntera. Zbyt kusząco. - Albo ogrzać to igloo. On jak przylazł to zobacz, jest zimniej. To jak zrobimy tu saunę to sam stąd zwieje. Chyba. - jak na mało ambitnego ucznia Slytherinu to pomysły miał całkiem znośne, jeśli nie powiedzieć, że ciekawe. Zerknął teraz na swój bark, wsunął pod koszulkę palce i wymacał skórę, ale nie znalazł tam śladu po pazurach mimika. To samo z udem, nie było na nim ani śladu. Powrócił wzrokiem najpierw do zaspanego ślizgona, a potem do sufitu. Cóż, niech Hunter czyni powinność! Nie oczekuje chyba, że Eskil będzie wykazywać się swoimi umiejętnościami? Nie były zbyt imponujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySro 10 Lut - 21:34;

To cholerne miejsce, oprócz tego, że było tu zimno i ciemno musiało mieć jeszcze jakieś inne upierdliwe wady, a jak! Dokuczliwe złe duchy, które zatrzymywały się czasami nad igloo, które sobie upatrzyły czasami doprowadzały człowieka do szału, kiedy wbijały się w ludzki umysł, nie dając mu odpocząć. Czasami ich obecność była tak wyraźnie i konkretnie wyczuwalna, jak właśnie w przypadku Eskila, a czasem wystarczyły tylko niepozorne znaki, przez które było wiadomo, że demony krążą nad nimi. I naprawdę tylko właściciele przybytku, w którym się znajdowali byli w stanie jakoś je przegnać, aby na kilka dni nie wracały. Chyba mieli już wypracowane względem nich jakieś skuteczne metody. W sumie co się dziwić - inaczej nie mieliby jak z nimi żyć. A Hunter wyczuwał ich obecność wcześniej, zanim kładł się spać, ale najwidoczniej były tylko gdzieś niedaleko i to sprawiło, że męczył się ponad godzinę, zanim zasnął. I naprawdę był mu potrzebny ten odpoczynek, spało mu się wyśmienicie (choć dziwne sny zaprzątały mu głowę), ale oczywiście Eskil musiał się do niego dobijać. I nawet nie wiedział czy to dobrze czy źle, bo zapewne sam obudziłby się przez późniejsze psoty demona, ale w tej chwili zły był właśnie na Ślizgona. Półprzytomny wysłuchał jego słów, które jakby wleciały mu jednym uchem, a wyleciały drugim. W tej chwili naprawdę nie wierzył, ze coś niepokojącego się dzieje i uważał to za niepotrzebną histerie chłopaka. Przeciągnął się jeszcze, widząc jak Eskil wraca z łazienki, a potem sam na własnej skórze poczuł obecność kogoś w ich igloo. - Myślę, że nie podziała - uciął prędko temat, bo nie potrafił wyczarować patronusa i nie zamierzał się tym chwalić, tym bardziej Eskilowi, który za chwilę by go wyśmiał. Obracając różdżkę w dłoniach, spodziewał się kolejnego nieprzyjemnego ataku bólu w skroniach, słuchając kolejnej propozycji Clearwatera. Uniósł jedną brew, wydymając lekko wargi, jakby zastanawiając się nad czymś. Zaklęcia były dla niego zmorą. Raz mu wychodziły, a raz nie. To było naprawdę dziwne, ale prawdziwe. Po prostu musiał mieć dzień na czarowanie. Miejmy nadzieje, że to był ten dzień. - Dobra, czekaj. Spróbujemy. - mruknął, wstając i wyciągając różdżkę przed siebie. Wypowiedział kilka razy formułę zaklęcia ocieplającego, zauważając, że powoli temperatura powietrza wokół niego zaczyna być nieznacznie przyjemniejsza. Począł chodzić po pokoju i rozprowadzać magię, wzorując się na tym skupieniu, które od początku wykazywał. Zajęło mu to trochę czasu, a kiedy tak spacerował koło Eskila, oczywiście zaklęcie słabiej działało (ciekawe dlaczego?). - Weź się odsuń - rzucił do niego, pewny, że to przez niego rozprasza się i musi dwa razy dłużej czarować. Naturalnie to była jego wina, że go rozpraszał, a jak! Kiedy można było wyraźnie odczuć, że w igloo zrobiło się naprawdę ciepło, przystanął w miejscu i jakby nasłuchiwał i rozglądał się po kopule pomieszczenia, jakby coś nagle miało się zmienić. Demon na pewno zaraz dałby jakiś znak, że jest blisko, o ile jeszcze tu w ogóle jest. - Myślisz, że zwiał?
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySro 10 Lut - 21:53;

Powinien zaoferować pomoc, zapytać jakiego chłopak chce użyć zaklęcia, cokolwiek. A on po prostu stał zajęty sobą. Ta cudowna poranna ospałość opuściła jego ciało i być może było to winą obecności nordyckiego demona, a może świadomością, że zaczął się nowy dzień, a oni absolutnie nie są na żadnej prostej drodze do rozwiązania własnego problemu. Zaczynał odnosić wrażenie, że Hunterowi może już przeszło? Nie dostał od niego dzisiaj żadnego intensywniejszego spojrzenia... tak bardzo unikali swojego wzroku, dbali o to, aby nie okazywać sobie żadnych cieplejszych uczuć... a może faktycznie Hunter zapominał już o nim? Chciałby to sprawdzić. Chciałby nawet go celowo dotknąć, aby zobaczyć wyraz jego oczu, ułożenie ust, usłyszeć choćby pojedyncze drgnienie jego głosu. Nie, oczywiście, że nie mógł. NIC NIE MÓGŁ. A chciał. Bardzo. Wykrzywił usta w nieudolnym uśmiechu kiedy Hunter zaczął spacerować po igloo i rzucać zaklęcia ocieplające. Nie mówił mu nic, ale wystarczyłoby dać się ponieść emocjom, a raz dwa zrobiłoby się tu tak gęsto, że żaden demon nie wlazłby tu nawet na sekundę. Słysząc tok własnych myśli tylko się zirytował. Właśnie zaburzyli codzienną rutynę. Po porannej pobudce z reguły mijali się, jeden wychodził, drugi zostawał. Teraz obaj są w jednym pomieszczeniu, a w tle nie ma złości ani kłótni. To niebezpieczna sytuacja. Opuścił wzrok na podłogę i niech to szlag, obserwował odsłonięte stopy i łydki Huntera kiedy ten spacerował. Przegoniony ze swojej miejscówki przeszedł do kufra skąd wyjął nowe ciuchy. Gdyby nie Sophie to nie miałby w czym chodzić, naprawdę. Wyszedł do łazienki gdzie z uchylonymi drzwiami błyskawicznie się przebrał i na szybko uczesał. Wyglądał dalej trochę kiepsko z cieniami pod oczami, ale co tam. Nie może tu zostać bo inaczej zrobi coś, czego obaj będą żałować. Wrócił do pokoju akurat na pytanie Huntera. - Nie wiem, ale ja stąd spadam. Zrobiłeś za dużo gorąca.- wytknął mu z wyrzutem, kryjąc w tej wypowiedzi o jakie dokładnie "gorąco" mu chodzi. Założył czapkę, szalik, rękawiczki, podrapaną po pazurach kurtkę, buty... a popatrzył przy tym na chłopaka i poczuł ssanie w żołądku. Chciał do niego podejść. Za bardzo chciał do niego podejść i zrobić wiele rzeczy, które są tu zakazane. - Odkupię ci potem wiggenowe. - obiecał, bo znowu nie umiał mu podziękować słowem. Musiał zrobić to gestem, inaczej nie potrafił tego okazać. - Idę do Robin. - nie wiedział po co mu to powiedział. Naprawdę nie miał pojęcia. Potrząsnął głową. - Zresztą, nie ważne. - machnął ręką i wyszedł z igloo.

| zt x2
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyCzw 11 Lut - 16:05;

Dni wypoczynku spędzanego na feriach zimowych mijały, a codziennie wydawało się jakby ich wcale nie ubywało. Hunter miał wrażenie, że już przyzwyczaił się do chłodnego otoczenia, ciemności panującej przez długie dni, a także do leniuchowania długimi godzinami. Zwiedzanie juz zdążyło mu się znudzić i przyjął teraz inną taktykę, chcąc porządnie wypocząć przed powrotem do szkoły i pracy, aby nabrać sił. Dlatego często można było go zastać w igloo popołudniami, kiedy zwyczajnie przesiadywał na pościeli, po prostu nic nie robiąc. I właśnie wracał ze stołówki po posiłku, chcąc odbyć swój leniwczy rytuał, kiedy już zza zamkniętych drzwi usłyszał dziwne odgłosy, dochodzące z pokoju. Trzask i huk jakby przedmiotów spadających na ziemie i ogólny harmider. Szybko wszedł do środka i to co zastał wryło go w podłogę. W pomieszczeniu panował straszliwy rozgardiasz, koce walały się po posadzce, jego kufer był przewrócony do góry nogami, pościel na łóżkach zrolowana i w połowie zwisająca z niego. Nagle znów usłyszał jakiś hałas, w którego kierunku zwrócił głowę i znalazł winowajce tego wszystkiego. Po igloo cięgle krążył kot o czarnej sierści, panosząc się niesamowicie. Hunter skądś kojarzył chyba tego gagatka....Podszedł do niego, kiedy futrzasty zwierzak nagle pochylił się nad czymś tuż przy materacu Eskila. - Ty parszywy gamoniu... - burknął do niego, wchodząć w głąb pokoju i przystając nagle zszokowany. O kurwa - przemknęło mu przez myśl, kiedy zobaczył co leży na ziemi. To była Pokraka... Pokiereszowana jak jarmuż do sałatki. W pierwszej chwili przypomniał mu się jego sen, który w tej chwili nabierał troche znaczenia, ale to nie zmieniało faktu, że nie miał pojęcia co robić. Czy... on jeszcze żyje? Ratować go, nie ratować? Zostawić i udać, że tego nigdy nie widział? Przecież Eskil się wścieknie, jak się dowie. Kurwa, kurwa, kurwa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyCzw 11 Lut - 19:24;

Cały poranek szlajał się po wyspie, potem odwiedził saunę, okładał śnieżkami Cysię, łaził z nosem na wizbooku, próbował robić zdjęcia pożyczonym aparatem Robin (który notabene dał jej na Boże Narodzenie)... dzień był spokojny, wydawało mu się, że zrobiło się jaśniej, a to znak, że niebawem pierwszy raz od tygodnia uda mu się zobaczyć norweskie słońce. Tęsknił za tym jak cholera bo ten mrok wydawał się być przytłaczający. Humor trochę mu się poprawił bo mógł lenić się tyle ile zechce tylko sęk w tym, że musiał to robić poza igloo bo oczywiście jego zacny współlokator trzymał swoje troki w każde popołudnie w ich wspólnej miejscówce. Dzisiaj niestety było zdecydowanie zbyt zimno, wiatr siekał po policzkach przez co cera Eskila poczerwieniała od mrozu. Opatulony po sam czubek nosa i nieco ośnieżony wszedł do igloo, bez zaglądania przez przeźroczyste szyby. Wytupał buty ze śniegu i błota, zaczął się odpakowywać już w ciepełku i póki co nie interesował się resztą igloo. Zdołał zdjąć z siebie kurtkę i pozostać w ciemnozielonej bluzie z kapturem, a wtedy do jego uszu dobiegł... miauk? Zerknął przez ramię i uniósł brwi widząc syf, a gdzieś w tym bałaganie skamieniałego Huntera. - Jeśli ukradłeś Robin Lucyfera to chyba cię wyjątkowo dzisiaj polubię. - oznajmił, zdradzając, że też całkiem humor mu dopisywał. Ileż razy można zaczynać z nim rozmowę od sprzeczek. Odkrył, że teraz... po tych wielu dniach mijania się w jednym pomieszczeniu, łatwiej było milczeć niż zagadywać go o każdą pierdołę. Wcisnął różdżkę do przedniej kieszeni bluzy i wyminął rozwalony kufer Huntera, a potem nadepnął skarpetą na coś mokrego i czerwonego. - Bleeh... coś ty tu rozlał... ej... czy to jest...? - podniósł swoją stopę i upewnił się, że dobrze widzi. Krew. Momentalnie podniósł wzrok na Huntera, ale po to aby sprawdzić czy ten aby na pewno żyje (niby stoi, ale w świecie magicznym śmierć w takiej pozycji raczej nie byłaby wyczynem), a skoro tak to czy się nie wykrwawia. - Co ty masz taką minę? Lucyfer cię ugryzł czy co? - zrównał się z nim i go szturchnął, będąc trochę zaniepokojonym. Kolejny miauk... a potem skierował wzrok w to samo miejsce w które spoglądał Hunter. - O kurwa. - pobladł i zrobił ten jeden potężny krok w kierunku leżących w otwartym terrarium zwłok kameleona. - O KURWA, POKRAKA! - podniósł głos, wcisnął rękę do szklanego pojemnika, odwrócił ciało gada i zrobiło mu się niedobrze na widok rozgryzionego brzucha. Nie wierzył w to, co widzi. Martwy kameleon we własnym terrarium, jakiś kot w igloo, krew na podłodze... zamrugał, ale chyba to do niego jeszcze nie dotarło. Bezczelny kocur postanowił podejść do Eskila, jakby oczekiwał, że dostanie trochę gadzich wnętrzności do jedzenia. Przeniósł wzrok na czarnego jak smoła kocura, a krew odpłynęła mu z twarzy. - Zrobię z ciebie rękawiczki. Zapłacisz mi za to! - próbował złapać kota, ale oczywistym jest, że ten kto próbuje pochwycić ten gatunek wbrew jego woli, z góry skazany jest na niepowodzenie. Rzucił się za kotem, łapał po drodze jakieś przedmioty: termos, przypominajkę, nawet model swojego ogniomiota, wizzboka, buta, kubek... wszystkim próbował rzucić w kota, trafić to paskudztwo, ale oczywiście pudłował. Eskilowi wpadło się w silne zdenerwowanie, zmieszane z szokiem i wilowatą porywczością. Ten chłopak nigdy nie używał przemocy ale teraz był po prostu wściekły na tą czarną paskudę. - ZEŻARŁEŚ POKRAKĘ! WRACAJ TU, ODDAWAJ FUTRO! - wrzasnął i gotów był roznieść igloo na strzępy, ale dopadnie kocura, choćby to miała być ostatnia rzecz jaką dzisiaj zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyCzw 11 Lut - 22:18;

Nienawidził afer, a ostatnio wydawało mu się, że coraz częściej był w ich centrum. A dokładnie od kiedy poznał Eskila... Cóż, nie mógł narzekać, bo chociaż nie wiało nudą, ale jednak czasami człowieka irytowało, że niektórzy ludzie aż tak potrafią przyciągać problemy i wciągać nawet mimochodem ludzi w ich sam środek. Nie lubił zwierząt, jednak z kameleonem Eskila wiązał pewne wspomnienia i były to naprawdę miłe wspomnienia. A teraz leżał z rozszarpanym ciałem obok łóżka właściciela, zamordowany przez nieznanego kota, który jakimś cudem znalazł się w ich igloo. Nie miał pojęcia co myśleć, a tym bardziej nie wiedział co ma w tej chwili począć. I już przez jego myśl przemknęło, aby schować gdzieś zwłoki zwierzaka i potem zdecydować jak Eskilowi o tym powiedzieć, kiedy usłyszał odgłos otwieranych drzwi i zamarł nieco przerażony widokiem Ślizgona, który wszedł do środka. Przez chwilę tylko rejestrował słowa, które chłopak do niego kierował, nie mogąc zdecydować się na to, jak poinformować go o zaistniałej sytuacji. I już otwierał usta, żeby jakoś go zagadać, kiedy ten wszedł w niewielką plamę krwi. No i pozamiatane... Wreszcie poruszył się, robiąc automatycznie krok w kierunku nieruchomego ciała kameleona, jednak było za późno - wzrok chłopaka padł wprost na pokiereszowanego zwierzaka i Hunter widział dokładnie zmieniające się na jego twarzy emocje. - Eskil, tylko spok... - odezwał się w końcu, jakby odzyskując głos, w momencie kiedy Ślizgon dosłownie rzucił się w pogoni po całym pokoju za futrzakiem. - Eskil! - warknął na niego, kiedy ten począł rzucać wszystkim co popadnie w kocura. - Zostaw żesz go, to tylko głupi kot! - jęknął po chwili, automatycznie ruszając w jego kierunku, kiedy znowu zaczął za nim latać, widocznie rozwścieczony. Dopadł go przy drzwiach i chwycił za ramiona z tyłu, mocnym szarpnięciem zatrzymując go w miejscu. - No już, już! Zeżarł go, ale co mu zrobisz? Też go pogryziesz? - spytał ironicznie, starając się trzymać go mocno, żeby tylko się nie wyrywał ku czarnemu mordercy. Nawet nie zarejestrował faktu, że znowu znajduje się niebezpiecznie blisko niego, a jeszcze do tego złamał zasadę zakazu dotykania. Jakoś tak przyszło mu to z tak prosto, kiedy złapał go od tyłu za barki, by go powstrzymać przed uduszeniem kocura, więc nie myślał nawet o tej bliskości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptyCzw 11 Lut - 22:35;

Nie obchodziło go co Hunter ma do powiedzenia. Na Merlina, do ich igloo wlazł kot, który postanowił stołować się gadem! To w ogóle możliwe aby kotowaty zeżarł kogoś pokrytego łuskami? Ach tak, pewnie potraktował Pokrakę jako rybkę, która w dodatku nie szamotała się tak jak ona. Miał nadzieję, że kocur oberwał choć raz paszczęką kameleona, ale sądząc po bardzo żwawym uciekaniu przed latającymi przedmiotami to raczej nic mu nie było. Wkurwił się, nie chodziło tylko o samą obecność intruza. Eskil tak zażarcie walczył o gada, którego nawet nie lubił, rozsławił go na cały zamek, suszył o niego głowę Hunterowi a teraz co? Miał w terrarium gadzie zwłoki przez jakiegoś nienażartego sierściucha. Och, jaką on zrobi awanturę właścicielowi tej bestii! Nie wypuści jej stąd żywcem. Dorwie to coś, uwięzi, rozpowie w całym polu igloowym o jego akcie mordu… teraz jednak zaciskał palce na samonagrzewającym się kubku i byłby go rozbił, rzucając nim w kota, gdyby nagle Hunter go nie złapał. Gwałtownie odwrócił w jego stronę głowę, a jasne oczy Eskila zalśniły. Halo, złamanie zakazu to jawna prowokacja! Wypuścił kubek spomiędzy palców i próbował się wyzwolić zanim do wszystkich zakamarków jego mózgu nie dotrze informacja, że Hunter jest bardzo blisko i wystarczy zrobić jeden krok w tył, aby oprzeć plecy o jego tors. Kot w tym czasie schował się pod komodą. - Zrobię z niego rękawiczki na zimę. - warknął choć obaj wiedzieli, że Eskil nie byłby zdolny do takiej brutalności. Mimo wszystko ta groźba brzmiała dosyć obiecująco w jego ustach. - Zeżarł Pokrakę! Nie ujdzie mu to płazem, znajdę jego właściciela i zrobię mu epicką awanturę! - wysunął jedno ramię z jego uścisku, odwracając się do niego bardziej bokiem. Zawiesił wzrok na jego twarzy, a ciało Eskila zaczęło już usychać z tęsknoty, wibrowało za ciepłem i zapachem Huntera, rozsyłało po wszystkich komórkach ciała informację, że jest tu, jego dotyk, jego ciepła dłoń… Oddech Eskila wybił się ze spokojnego rytmu. - Czemu łamiesz zasadę? - zerknął na ich kontakt fizyczny przed którym nie uciekł tak jak sobie to przez ten tydzień obiecywał. Było mu gorąco, od złości wobec kota, którego dorwie za chwilę i od Huntera, jego głosu i bliskości. - Złap mi tego kota to będzie żyć. Jeśli ja go dorwę to przerobię go na nową czapkę. - ajj, nie powinien patrzeć przy tym w niebieskawy odcień jego oczu. Istotnym faktem jest to, że Eskil został skutecznie zatrzymany w miejscu. Już niczym nie rzucał, ale było to raczej mniejszym złem aniżeli łamanie ich głównej zasady. Nie mógł wykrzesać z siebie za to pretensji ani tym bardziej teraz podsycać swoją złość na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySob 13 Lut - 9:22;

Nie umiał postawić się w sytuacji Eskila, poczuć jaką odczuwa w tej chwili wściekłość, widząc zwłoki swojego pupila. Sam nie wiedział jak to się stało, że kocur połakomił się na takiego kameleona, ale stało się i mieli wyraźny dowód przed sobą. A Dear pamiętał dokładnie z jaką zawziętością chłopak szukał zwierzaka, kiedy ten zaginął, więc mógł domyślać się, że taki widok to dla niego cios. Ale miał wrażenie, że bardziej niż utrata Pokraki boli go to, że w ogóle śmiał go dotknąć. Bardziej przemawiała przez niego złość niż cierpienie po śmierci gada. Najpierw ocenił to po jego zachowaniu, a kiedy ten zaczął pędzić za kotem po całym igloo, musiał zatrzymać go siłą. I to był ewidentny błąd. Dotknął go i uświadomił to sobie dopiero po fakcie,. Eskil odwrócił ku niemu głowę i zaczął się wyrywać, co udało mu się częściowo. - Dobra, znajdź właściciela i opieprz go, że nie pilnuje tego demona, ale na Merlina, uspokój się - mruknął do niego, jednocześnie dostrzegając wzrok Ślizgona wędrujący po jego twarzy. A potem to pytanie... Automatycznie przeniósł spojrzenie na rękę, która nadal trzymała go za ramię i szybko ją z niego zdjął. - Jaką zasadę? Przecież tylko Cię trzymałem, żebyś nie zrobił niczego głupiego... - wytłumaczył się, uciekając wzrokiem i udając, że szuka kota po pokoju. Bo dopiero kiedy uświadomił sobie jak blisko jest Eskil, poczuł potrzebę posiadania go jeszcze bliżej. Znów wróciło to chore pragnienie, któremu tyle się opierał i chciał wytrwać w tym, aby dalej nie dopuszczać go do siebie. Nie chciał tego, ale z drugiej strony Eskil tak bardzo go pociągał, że musiał użyć naprawdę całej siły woli, aby w tej chwili nie zatonąć w jego tęczówkach. Nie, nie, nie! Weź się, kurwa w garść! - powiedział sobie w myślach - Nie możesz tego czuć jednocześnie myśląc o Robin. Zbyt wiele zmieniło się od tamtego wieczora w jego dormitorium. Wydawało mu się, że to było naprawdę coś, do momentu, kiedy nie poczuł na własnej skórze tego jak bardzo Robin jest dla niego ważna. Z Eskilem było mu dobrze, naprawdę czuł się cudownie, tylko, że... nie było to tak głębokie jak z nią. Dostrzegł tę różnicę i właśnie dlatego w tej chwili musiał zdjąć z niego rękę, która inicjowała bliskość. Jednak po chwili wrócił wzrokiem do niego i ich spojrzenia w końcu się spotkały. Przełknął ledwie zauważalnie ślinę, nie mogąc oderwać od niego oczu, kiedy już natrafiły na te jasne tęczówki. Wmurowało go w ziemie i przez moment dosłownie nie mógł się ruszyć. - Eskil... Proszę Cię... - zaczął, ale nie był w stanie powiedzieć w tej chwili czego dokładnie od niego chce. Zapomniał o kocie, o kameleonie. - Możesz tak na mnie nie patrzeć? - wyszeptał w końcu, nieco poirytowany tym, że jego wzrok go pochłania i czuje się pod nim taki mały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySob 13 Lut - 10:01;

Zbierało mu się już trochę "rzeczy" mających być zapalnikiem do wybuchnięcia solidną złością. Teraz wściekał się, bo miał resztę dnia przeleżeć w łóżku z nosem w wizbooku, a wychodzi na to, że znowu ma pod górkę. Dodatkowo Hunter złamał główną zasadę panującą w tym igloo i przez to coraz więcej eskilowych myśli dotyczyło jego osoby. Nie miał tego w planach! Udawało mu się tłumić to i trzymać w ryzach póki obaj przestrzegali ich niepisanej umowy, a teraz szlag jasny trafiał. Krew w jego żyłach zawrzała. - MAM DOŚĆ! - krzyknął na niego, bo ten zaczął się odsuwać niczym spanikowana niewiasta, a przecież nie miał prawa teraz cofać ręki skoro już złamał zasadę. To go wkurzało. To jak prowokowanie, a cierpliwości Eskil nie miał. - Mam się uspokoić, nie robić nic głupiego, a jak zrobię to będziesz mnie opieprzać, mam nie patrzeć, nie dotykać, nie myśleć... KUŹWA! Wieczne pretensje o wszystko! - i nie mówił teraz o samym Hunterze, ale chyba o całym świecie. Zaczęła się wylewać z niego frustracja. Tak bardzo cieszył się z ferii, przeżywał zmianę otoczenia, łaził po wielu fajnych lokacjach, świetnie się bawił, ale poza tym odnosił wrażenie, że cały czas musi sobie czegoś odmawiać albo przygotowywać się psychicznie, że jego zachowanie się komuś nie spodoba. Tęsknił za tą pełną swobodę myśli, która towarzyszyła mu ostatnio przy Robin. Teraz już się pieklił, zaciskał palce w pięści i serio, sprawę zeżartego kameleona zepchnął na granice świadomości, bowiem nie był zżyty z tą paskudą, która go dziabała ile wlezie za niewinność. - Czyli co? Cokolwiek zrobię to będzie głupie? Z góry to zakładasz? Że zrobię coś idiotycznego?! - zabolał go ten brak wiary, że mógłby zrobić coś mądrego. To, co mówił Zoe to była prawda. Z reguły musiał wysłuchiwać opieprzania i nawet jeśli połowa tego była słuszna to teraz go to ubodło. W dodatku gorączkował się, wpatrywał teraz w jego twarz, a nie pozwalał sobie na to przez cały okres ferii. Teraz już miał dość, pochłaniał wzrokiem każdy detal jego skóry, wpatrywał się łakomie w linię jego warg i nawet nieświadomie zrobił krok w jego stronę. Minę musiał mieć piekielną, być może demoniczną kiedy jasne oczy płonęły z emocji, a ciało spinało się, pchając go w kierunku Huntera. - Idź do łazienki. - wydusił z siebie pobielałymi wargami i trudno stwierdzić czy chodziło mu o oddzielenie ich poprzez zamknięte drzwi czy wręcz przeciwnie, schowanie się za weneckim lustrem gdzie będzie mógł sięgnąć po smak jego ust. Rysy twarzy Eskila zafalowały ale trudno orzec czy było to rozbudzanie się harpii czy wilowatości. Jeśli Hunt miał go posłuchać, to szedł za nim. Krok w krok. Cały drżał za Hunterem, bo właśnie teraz postanowił odpuścić, ale nie ich przyciąganie, a walkę z tym. Wystarczy, że znajdą się w osłoniętym miejscu a wtedy puści wszelkie hamulce. Był sfrustrowany, zmęczony, rozeźlony, a miał przed sobą gorącą pokusę, która sama go prowokowała dotykiem. Skoro Hunt z góry zakładał, że Eskil zrobi coś głupiego... to niechaj tak się stanie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySob 13 Lut - 17:20;

Też chciał spędzić to popołudnie w spokoju, ale przecież to nie jego wina, że ten parszywy kocur wparował im do igloo i poczęstował się Pokraką! I też przecież w tym siedział z nim. Też musiał się hamować i odmawiać sobie tego na co miał ochotę. Chodził poddenerwowany, odkąd zamieszkali razem w jednym domku, ale przez to nauczył się trochę panować nad własnym ciałem. Nie pozwalał mu sobą kierować. To była dobra cecha, chociaż frustracja związana z niemożnością dotknięcia Eskila zapadła mu w pamięć na długo. Nie spodziewał się jednak, że chłopak tak nagle wybuchnie zbieraną przez ostatnie dni złością. Jednak nie rozumiał co spowodowało u niego tak natychmiastową wściekłość. Dotknął go, ale jak tylko ten go upomniał, zrehabilitował się, więc o co mu chodziło? Z każdą sekundą nakręcał się tak, że Deara aż zamurowało na moment. Ale był w stanie zrozumieć jak Eskil może się w tej chwili czuć. Właśnie powróciły do niego całe zapasy tej frustracji i musi wylać się ona na zewnątrz. Naprawdę, rozumiał go w tej chwili, bo sam też poczuł złość, utożsamiając także swoją sytuacje z jego. - Weź przestań, to nie tak - mruknął niezbyt konkretnie, starając się jakoś załagodzić sytuacje. Nie chciał się z nim kłócić, bo w tym momencie jego własne negatywne emocje odsunięte zostały na bok, w momencie, kiedy pomyślał o Robin i o uczuciu, które w nim od pewnego czasu wzbiera. Będzie musiał poinformować Eskila o tym co odkrył... I to właśnie na chwilę obecną powstrzymywało go przed tym, żeby na niego nie wrzeszczeć. - Po prostu działasz w emocjach. A te negatywne, to najgorsze co może nami kierować - oznajmił przekonująco, starając się nie zwracać uwagi na wyraz twarzy chłopaka, który najwidoczniej miał już tego wszystkiego po dziurki w nosie - może nawet jego samego miał dość... Usłyszawszy jego kolejne słowa, podczas których jego intensywne spojrzenie utkwione było w jego własnym, uniósł nieznacznie brwi, chociaż po chwili zrozumiał to tak, że Ślizgon chce zostać sam. To także był w stanie zrozumieć. Chciał pewnie ochłonąć, mieć odrobinę prywatności, po tym jak zobaczył martwe ciało swojego kameleona. Widział, że jego twarz jaśnieje z każdą kolejną sekundą, co odebrał jako niepokojący znak, więc po chwili milczenia skinął lekko głową i ruszył w stronę łazienki. Dopiero u progu niewielkiego pomieszczenia, chcąc zamknąć drzwi, zauważył, że Eskil szedł za nim. - Co Ty...? Nie możesz - rzucił do niego, stając naprzeciwko w odległości jakieś półkroku przed nim (za blisko, zdecydowanie za blisko!), zagradzając mu drogę. Uważał, że postąpił by nie fair względem siebie, gdyby znowu wodził siebie i jego na pokuszenie. Niech zostanie tak jak jest. Muszą trzymać się od siebie z daleka. Nawet jeśli miałby zwariować od chęci pocałowania go, musi się powstrzymać. Eskil zasługiwał na prawdę, powinien wiedzieć, że teraz tym bardziej nie powinni poddawać się temu przyciąganiu. Nie po tym, jak uzmysłowił sobie, że jest zakochany w Robin. To wszystko skomplikuje. Znowu. - Eskil... - wymruczał, patrząc mu w oczy i starając się w nich nie utonąć. Jednak nie mógł powtrzymać odruchu, aby powieść wzrokiem po jego twarzy, zatrzymując się na tych cudownych wargach, które pamiętał jak nieziemsko całowały... Dear, kretynie skończony! Nie możesz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySob 13 Lut - 17:55;

Ależ się w nim kotłowało! Doszło do kulminacji wszystkich zebranych przez ten tydzień frustracji. Po prostu coś w nim pękło. Widok zwłok kameleona, dotyk Huntera... nie, to dla niego jest za wiele. Musiał wyładować swoje emocje, a skoro została mu odebrana możliwość rzucania czym popadnie w tego pieprzonego kocura (i dobrze, żałowałby gdyby coś mu zrobił) to potrzebował znaleźć zamiennik. Sęk w tym, że takowy znajdował się tuż przed nim, na wyciągnięcie ręki. Wrzeszczał na niego bowiem z jednej strony miał go serdecznie dosyć, nie mógł z nim wytrzymać, a z drugiej o niczym innym nie marzył jak o przylgnięciu do jego warg w łapczywym nienormalnym pocałunku. Można oszaleć. Nie dość, że zmagał się ze swoją wilowatością to jeszcze dochodziły do tego emocje. Mieli trzymać się od siebie z daleka, tak dobrze im szło! Tak dobrze czuł się przy Robin kiedy z nią ostatnio rozmawiał, a teraz... znowu jego myśli zostały przyćmione gniewem. Nie myślał jasno. - TO NIE TAK?! - wrzasnął na niego gestykulując przy tym iście nerwowo. - PRZESTAŃ MNIE POUCZAĆ! - już nie myślał rozsądnie, zachowanie Huntera odbierał jako atak oraz prowokację. - Jakoś ci to ostatnio nie przeszkadzało!!! Teraz NAGLE jesteś rozsądny?! PIEPRZĘ TO! - wrzeszczał i aż poczerwieniał ze złości... nie wróć, teraz jego skóra nie była pokryta rumieńcem, a pomarańczowym odcieniem wibrującej pod skórą harpii, której niewiele potrzeba było, aby z niego wyjść. Udawało im się obok siebie jakoś funkcjonować (kiedy już wyczerpali przez ten tydzień powody do wszelkich kłótni) właśnie z tego powodu, że obaj borykali się z tym samym. Dzięki tej świadomości łatwiej było odwracać od niego wzrok, ale teraz Eskil już o tym nie pamiętał. Szlag jasny go trafiał od tej... niesprawiedliwości. Chciał być zakochany w jednej osobie. Nie chciał czuć nic do dwóch! Żądał jasności, wyklarowanych emocji, pogodzenia się ze swoim ciałem, które go wcale nie słuchało. Nie potrafił zrezygnować z Robin, ale nie umiał zmusić się do pozostania w miejscu tu i teraz. Nogi same ruszyły za Hunterem, a gdy ten się zatrzymał w progu, Eskil zrobił to samo, ale dopiero wtedy kiedy stykali się stopami. - Nie mogę? - parsknął wściekłym śmiechem jakby Hunter zaserwował mu bardzo udany żart. Zachowywał się jakby nie znał Eskila. Dla niego słowa "nie mogę" brzmiały jak "tak, zrób to!". -Gdybyś wierzył w to, co mówisz to nigdy w życiu byś mi na to nie pozwolił. - nie poznawał swojego głosu, brzmiącego tak ochryple, ale z taką niezłomnością iż sam siebie tym zaskoczył. Pochwycił go za ramiona, wepchnął go do łazienki, te pół kroku przez próg i zamknął z trzaskiem za nimi drzwi. Nie usłyszał już swojego imienia, zrobił w jego kierunku krok. Potem kolejny, nawet jeśli ten chciał się cofnąć. Krew szumiała w jego żyłach. - Już dawno to spieprzyliśmy. Dzisiaj niewiele się w tym zmieni. - wycedził i złapał jego łokieć, przysuwając się tym samym do niego i od razu opadając wargami na hunterowe usta. Na Merlina, marzył o tym od ostatniego razu! Tęsknił jak cholera. Dławił się swoją frustracją, a więc wylewał ją z siebie poprzez intensywność pocałunków, których nauczył go właśnie Hunter. Lodowatą dłoń ulokował na jego karku i rozchylił koniuszkiem języka jego wargi, dopadając do nich niczym napalony i wygłodniały wil. Od razu odurzył go wytęskniony smak jego ust. Nie został powstrzymany ani zatrzymany. Odebrał jego słowa jako prowokację, a nie miał dzisiaj żadnej cierpliwości. Owszem, robili bardzo źle ale teraz Eskil nie zamierzał słuchać swojego rozsądku. Tak bardzo, bardzo pragnął ulgi i szukał jej w fizyczności, w Hunterze. Z histerycznym pośpiechem, niedokładnością, dozą desperacji całował jego gorące usta jakby obawiał się, że zaraz zostanie mu to odebrane raz na zawsze. Coraz mocniej zaciskał palce na jego łokciu i karku, byleby wydłużyć to jak tylko się da, a szukał w tym wszystkim potwierdzenia, że i Hunter o tym marzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 608
  Liczba postów : 462
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Igloo #14 QzgSDG8




Gracz




Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 EmptySob 13 Lut - 20:46;

Nie zdawał sobie sprawy z tego w jakim stanie znajduje się w tej chwili Eskil. Widział po nim, że tego dnia już za dużo rzeczy na niego spadło, ale nie miał zupełnie pojęcia o tym, że ten jego niewielki dotyk przeważył szalę i przez to skończyły się znikome ilości cierpliwości, które chłopak w sobie posiadał. Zawsze szybko można było wytrącić go z równowagi, jednak tym razem to nie była zwykła złość. To było wyżycie się, przez frustrację, która gromadziła się całymi dniami, podobnie jak u Huntera. On jednak miał odrobinę lżejszą głowę, przez czas spędzony z Robin i uzmysłowienie sobie, że to ona jest adresatka jego uczuć. Ale nie był jeszcze gotowy powiedzieć o tym Eskilowi, tym bardziej teraz kiedy widział, że ten dalej działa na niego jak magnes. Nie chciał, aby to wszystko tak się potoczyło i dalej dostawał bólu głowy, kiedy myślał o tym jak to rozwiązać, aczkolwiek wiedział, że to nie może wyglądać tak jak teraz. Za dużo było w tej eskilowej złości żalu. Z początku wściekał się na niego tak po prostu, ale teraz widać było, że wszystko się skumulowało i dodatkowo zapewne miał mu za złe to "odstawienie"... A każde jego słowo, które krzyczał do niego w złości godziło go w samą pierś, przez ten ukryty uraz, który z pewnością Eskil do niego miał, choć Dear nie dawał po sobie poznać, że to co mówi robi na nim wrażenie. - Nigdy nie powiedziałem, że byłem rozsądny - wychrypiał jakby sam do siebie, patrząc gdzieś w przestrzeń za jego plecami. To naprawdę bolało, ale nie miał zamiaru tego pokazywać. Zwyczajnie nie mógł wyjść na miękkiego; nie chciał. Żałował tego, że zaczął go zwodzić, czując coś do Robin, będąc jednocześnie z nim. Ale nigdy się do tego nie przyzna i nie zawróci czasu. Zauważywszy prześwity harpiej twarzy na skórze Eskila, nieco zamarł. Wiedział, że taki stan to pierwszy i łatwy krok do obudzenia bestii. Jednak już jakiś czas nie bał się tej przemiany - może był głupi, ale wierzył w to, że Ślizgon potrafi ją zatrzymać w sobie. Gdyby wiedział, że Eskil idzie za nim, wolałby wyjść całkiem z igloo niżeli skierować sie do łazienki. Patrząc mu w oczy, nie mógł w nich poznać tej szyderczości, którą ociekał też jego śmiech. No tak, buntowniczy nastolatek... Posłał mu pytające spojrzenie, z momentem kiedy chłopak pchnął go za próg pomieszczenia i zamknął drzwi. - Idioto! - zdążył jeszcze do niego warknąć, zanim Ślizgon zaczął się do niego zbliżać. Pierwszy pół metra, o które się cofnął było najzwyklej automatyczne. Dopiero kiedy usłyszał jego kolejne słowa zatrzymał się, chcąc odpowiedzieć, ale Eskil zaraz znalazł się przy nim i poczuł najpierw uścisk na ręce, a później jego ciepłe wargi na swoich własnych. Znowu po jego wnętrzu rozlał się ten cudowny gorąc, który oznaczał nagły przypływ ekscytacji. Dawno tego nie miał. Nie miał Eskila na wyłączność. Był zakazany. Trwał w tym postanowieniu, chociaż uważał go za durne. Ale tak musiało być. A teraz, kiedy wilowaty pogłębił pocałunek, a Hunter najzwyczajniej w świecie się temu poddał, miał wyrzuty sumienia, ale nie potrafił go odepchnąć. Nie, kiedy był tak blisko i czuł jego słodki język na swoim podniebieniu, nie potrafił się temu oprzeć. Sięgnął jego szyi, aby po chwili wpleść palce w długie kosmyki, plączące się przy jego karku. Zdecydowanym ruchem przyciągnął go do siebie, przygryzając jego dolną wargę, by po chwili jego język wyszedł na przeciw tego eskilowego. Wszystkie wspomnienia z chwil spędzonych z chłopakiem nagle zbombardowały jego umysł, podsycając jeszcze bardziej jego pragnienie bycia bliżej niego. Nie mógł tego od siebie odgonić. Nie był w stanie. Czując jak oddech gwałtownie przyspiesza mu na skutek coraz to bardziej zachłannych pocałunków dzielonych z Eskilem, zjechał ręką trzymaną na boku chłopaka na jego pośladek, aby zacisnąć na nim lekko palce. Tym samym jęknął cicho, wprost w jego usta, po chwili smakując je z jeszcze większą pasją. To było takie przyjemne, a on nie potrafił sobie tego odmówić. Machina ruszyła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Igloo #14 QzgSDG8








Igloo #14 Empty


PisanieIgloo #14 Empty Re: Igloo #14  Igloo #14 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Igloo #14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Igloo #14 JHTDsR7 :: 
Norwegia
 :: 
Miasteczko
 :: 
Igloo
-