Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2259
  Liczba postów : 3999
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Stołówka  Stołówka EmptyCzw Sty 28 2021, 15:41;


Stołówka


Bardzo turystyczna stołówka z dużą ilością małych stolików. Znajduje się w dużym, nieoszklonym igloo, umiejscowionym blisko tych sypialnianych. Można tutaj zasmakować lokalnych potraw, ale kucharze zawsze pamiętają o zapewnieniu opcji dla tych bardziej wybrednych obcokrajowców - i tylko trochę się z nich naśmiewają.
Śniadania i kolacje zwykle przybierają formę szwedzkiego stołu, ale podczas obiadów dania same pojawiają się na porozstawianych talerzach, po zaznaczeniu na dołączonej karteczce z menu wybranej opcji.

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin
but you're messing with a (cute) beast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyWto Lut 02 2021, 17:55;

Nie miał czasu narzekać na przenikliwy norweski mróz. Opatulony jak siedem nieszczęść w jakieś pięć warstw ciepłych ubrań przemknął przez cały teren ich lodowych domków po to, aby dostać się do stołówki. Nie chodziło mu teraz wcale o jedzenie, choć nie pogardzi jakimś pitnym miodem z imbirem. Dowiedział się od ludzi, że tutaj znajdzie szukającego Slytherinu, tego ubierającego się na czaro Irlandczyka, którego akcent był tak silny, że trudno było go zrozumieć. Nigdy z nim nie gadał, a jego nazwiska nie potrafiłby powtórzyć bez poczwórnego połamania języka. Wiedział o nim to, co wiedzieć mógł każdy Slytheryjczyk - dobry w quidditcha, ale mistrz transmutacji. Do tego drugiego właśnie go potrzebował tylko sęk w tym, że nie wiedział na ile ten człowiek jest chętny do współpracy. Nie miał ochoty mu ani płacić ani w ogóle wymieniać się przysługami, ale brał pod uwagę, że nie dostanie od niego pomocy za darmo. Innego mistrza transmutacji nie znał, a więc szedł na łatwiznę i szukał tego, który teoretycznie jest w zasięgu ręki. Po wejściu do stołówki rozpakował się z ocieplanej zimowej szaty (którą notabene Sophie mu wynalazła w tym nieszczęsnym sklepie w Hogsmeade), szalika, wielkich rękawic, ale oczywiście ślizgońską czapkę zostawił na głowie. Przez chwilę napawał się oryginalnym i fajnym wyposażeniem stołówki, a potem ruszył na zwiad. Zlokalizował poszukiwanego poprzez jego czarny ubiór (dogadałby się koleś z Felinusem) i chyba wydawało mu się, że słyszał ten jego akcent. Od razu podszedł w jego kierunku. - Sieeema, słuchaj, mam do ciebie interes. - zagadał i oparł się o poręcz krzesła, od razu odnajdując jego wzrok. - Mam udawać teraz, że jaram się fanem quidditcha by mieć pretekst do gadania czy mogę przejść do sedna? - zapytał wprost, bo nie chciało mu się teraz bawić w jakieś tam podchody. Wolał załatwić swoją sprawę jeszcze przed pójściem spać. Ta noc polarna mogła namieszać w głowie, te ciemności oszukiwały organizm, że niebawem ma udać się na spoczynek, a przecież była dopiero osiemnasta! Zastukał palcami o poręcz krzesła i żywił ogromną nadzieję, że zrozumie wszystkie słowa chłopaka i nie będzie musiał co chwila pytać o co mu chodzi. Gdzieś tam na tyłach głowy kojarzył, że ten koleś kumpluje się z Boydem. Poza tym hej, to najstarszy rocznik studencki. Niewielu uczniaków miało odwagę podchodzić do tych dorosłych i poważnych, ale jak wiadomo, instynkt samozachowawczy Eskila potrafił szwankować w najdziwniejszych momentach. Sądząc po wysuniętych wnioskach będzie musiał chłopakowi zapłacić, aby odwalił za niego najgorszą robotę. Nie miał innej alternatywy, a więc zależało mu na dogadaniu się z tym ślizgonem. Z tego też względu ułożył usta w uśmiechu, aby jednak zadbać o to pierwsze wrażenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 589
  Liczba postów : 1428
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySro Lut 03 2021, 01:38;

Niezbyt jestem zajętym jedzeniem, a bardziej gadką z siedzącą ze mną Cali, której co jakiś czas zabieram coś z talerza, albo zagaduje zaczepnie, przeszkadzając jej w jedzeniu. W końcu dziewczyna ma dość posiłku (albo mnie) i wstaje z miejsca ogłaszając mi swoje odejście.
- Ej, ale zobacz w jakie ładne miejsce Cię zabrałem, następnym razem ty stawiasz! - krzyczę jeszcze za nią z uśmiechem reagując na jej zalotne środkowe palce, oddalające się ode mnie. Nadal z lekko uniesionymi kącikami ust wracam do swojej ryby, chcąc jak najszybciej ją skończyć i przemyśleć co zrobić z dalszą częścią ciemnego dnia. Powinienem znaleźć Boyda, bo za długo pozwoliłem mu łazić gdzieś samemu w jego markotnym humorze i wrócić do naszego uroczego igloo... Nie zdążam jednak rozwinąć w głowie swoich światłych pomysłów, bo ledwo zniknęła Cali, pojawił się obok mnie... ktoś inny. Ze zdumieniem podnoszę głowę znad talerza, na nieznajomy głos, który najwyraźniej kierowany był w moją stronę. Faktycznie, jak zwykle byłem ubrany w czarne wąskie spodnie, sweter, oraz płaszcz. Obok mnie leżała czapka, którą bardziej nosiłem w ręku cały pobyt, najwyraźniej już zbyt przewrażliwiony na swoją misterną fryzurę, by ją psuć. O ile mój nowy towarzysz posiadał o mnie garść podstawowych informacji, które większość o mnie wiedziała, ja niespecjalnie kojarzyłem chłopaka. Może dlatego, że był sporo młodszy. Dlatego słysząc, że ma do mnie jakiś interes, z rozbawieniem świdruje go wzrokiem. Kazałbym mu sobie od razu iść, ale mimo wszystko wygrywa ciekawość. Co takiego mógłby chcieć ode mnie Ślizgon. Pewnie kilka razy przemknął mi w dormitorium, ale od kiedy tam nie sypiam, jestem znacznie gorzej obeznany w młodszych rocznikach.
- A jaki to możesz mieć do mnie interes? - pytam rozbawiony ignorując jego kolejne pytanie, które uznaję za średnio uprzejme jak na kogoś kto nie ma dla mnie wiele do zaoferowania. Chyba że się mylę. Kiedy zawieszam na nim oko na dłużej orientuję się, że jest to chłopczyk z którym moja przyjaciółka była na balu halloweenowym. Chodzi o nią? Zerkam w ślad za Ślizgonką, która już wyszła. Mówiłem jej, żeby nie bawiła się w niańkę, teraz wchodzi mi tu na głowę jakiś typ...
Kiedy jednak ten uśmiecha się do mnie w bardzo uroczy sposób, moje nastawienie z lekkiej ciekawości bardzo się zmienia i wręcz krzywię się z jawną niechęcią. Wbijam wzrok w swoje jedzenie, stwierdzając bardzo prostą rzecz - dobrze pamiętam takie czarujące uśmiechy Diny, która potem manipulowała mną jak chciała, trzymając w związku, którego nie chciałem.
- Podziękuję - oznajmiam wobec tego, uznając że sama ciekawość to coś niewartego zadawania się z kimś kto może mnie zmusić do robienia czegoś czego nie chcę i kontynuuję swoją rybę, czekając aż mój niechciany kompan sobie pójdzie.

______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySro Lut 03 2021, 06:59;

Powinien bardziej dopracować plan swojego interesu. Poszedł na tak zwany żywioł, a dopiero kiedy stanął przed Irlandczykiem to poczuł się przy nim trochę jak taki smarkacz, który ma czelność w ogóle do niego podchodzić. Cóż, powiedział A to i powie B, nie ma odwrotu bo zrobiłby z siebie totalnego idiotę, a tego wolał uniknąć. Mignęła mu Cali jednak był na tyle zaaferowany swoimi sprawami, że dostrzegł ją dopiero wtedy gdy opuszczała stołówkę. Szkoda! Skoro znała Filina to mogłaby mu pomóc jakoś go przekonać do wyrażenia przysługi, najlepiej za darmo oczywiście. Eskil nie dysponował zbyt wieloma galeonami, a odnosił wrażenie, że jego otoczenie nigdy nie miało z nimi problemów. Z drugiej strony jeśli tak było to znaczy, że nie miał pojęcia co zaoferować w zamian. Teraz miał nadzieję, że chłopak okaże się bezinteresowny jak jakiś Puchon. Cóż, wystarczyło zerknąć na jego blade policzki i wyraz twarzy, aby uzyskać pewność, że to łatwe być nie może. Nic w tej Norwegii nie zaczynało prosto. Nagle lubiło się wszystko komplikować, a więc skoro nie mógł dostać to, czego chciał to chociaż spróbuje sobie dogodzić w kwestii załatwienia sobie tych głupich kotar to łóżka. Nie wiedział jak je doczepi, ale musiał odgrodzić się czymś od Huntera bo inaczej rozszarpie go na strzępy albo gorzej… zechce z nim pogadać. Lepiej tego uniknąć. Jak to przewidział miał mały problem ze zrozumieniem jego słów. Zmrużył oczy i wsłuchiwał się w ten akcent, wyłapując kontekst wypowiedzi. Uhh, przydałaby się tlumacz, Cali, czemu wyszłaś? Koleś wydawał się… rozbawiony? - Jeśli się dogadamy to interes korzystny dla nas obu. Zależy tylko co będziesz chcieć w zamian za przysługę. - próbował brzmieć niczym profesjonalny rekomendator produktu jednak w tym to Robin bardziej by się sprawdziła, a nie on. Nie miał bladego pojęcia dlaczego tak się stało, ale gdy chłopak podniósł wzrok to wydawał się… rozczarowany? Ech, Eskil nigdy nie był dobry w tych sprawach. Uznał jednak, że nie ma co panikować, a więc dalej bawił się w uśmiech, choć chłopak zbił go z pantałyku odmawiając ot tak. - Ej no, przecież jeszcze nie wiesz o tym interesie! - a może po prostu nie chciał pokazywać się z kimś z grona uczniów? Dziwne, dotychczas studenci nie robili z tego żadnych problemów, a głównie wśród nich się otaczał. Nieźle się ustawiał jak na szesnastolatka, który zawalił SUMy. Przysiadłby się ale nie miał chyba na to pełnej odwagi więc dalej stał przy krześle. - Jesteś mistrzem transmutacji, co nie? W sumie wszyscy o tym wiedzą. - a jednak dalej gadał, nie odchodził choć Irlandczyk wydawał się tego oczekiwać. Kurczę, nie miał innej alternatywy, potrzebował jego umiejętności! Nie znał nikogo innego… Przygryzł kącik ust i wytężał swoje szare komórki do kreatywności. - Potrzeba mi by jakiś mistrz na długi czas mocno powiększył cztery albo pięć koców. Te igloo są do bani z tymi ścianami. Przecież nie można nawet latać w galotach bo wszystko się gapi!- a może trajkotanie i próba wywołania w nim tych samych uczuć (w końcu kto byłby zachwycony przezroczystymi ścianami własnego domku? Nawet podrapać się po tyłku nie wypada!) może zachęci go do współpracy. - Słuchaj…- nachylił się trochę nad krzesłem, aby nadać sytuacji odpowiedniej powagi. Próbował wyłapać jego wzrok. - Nawet ci zapłacę trochę kasy. Co tam wymyślisz, ale weź mi to transmutuj. Tobie to zajmie chyba minutę z tego co ludzie opowiadają. - lekkie przypodobanie się, jeszcze lżejszy komplement… niech się zgodzi! Przecież nie ma nic do stracenia. Ani przez chwilę nie pomyślał, że jego odmowa mogłaby mieć przyczynę w pochodzeniu. Nie miał z tym żadnego problemu… no dobra, harpia mu doskwierała, ale póki co jeszcze nie było źle więc nie było szans by miał wybuchnąć jakimś chorym gniewem czy coś w tym stylu. Zaciskał palce na krześle i jeszcze trochę, a fiknie do przodu i rozbije sobie głowę o stół. Zależało mu na współpracy, a więc mógł się targować. Akceptacja odmowy? Jeszcze nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 589
  Liczba postów : 1428
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySro Lut 03 2021, 22:38;

Najgorszy w tym wszystkim był fakt, że chłopak ewidentnie nie przemyślał całego tego podejścia do mnie, najwyraźniej zbyt skupiony by znaleźć kogoś kto może mu pomóc; nie wziął pod uwagę, że ktoś może nie mieć wcale ochoty mu pomagać. A wbrew pozorom miał tyle osób, które mógłby mnie nakłonić w jego otoczeniu! Nawet jego partner w igloo. Ale kiedy mi przychodzi do głowy, że blondyn nic nie przemyślał, zakładam, że jest przyzwyczajony, że ludzie robią to co on chce. Czy to na piękne oczy czy może, bo nieźle kontroluje swoją wilową moc? Z lekkim powątpiewaniem zerkam na chłopaka, kiedy zarzeka się, że interes który ma dla mnie jest w jakikolwiek sposób atrakcyjny, a moje brwi wędrują ku górze, by pokazać swoje zwątpienie. Mimo to nie komentuję akurat tego, tylko zwyczajnie odmawiam zanim usłyszę co chłopak w ogóle ode mnie chce. Okazuje się jednak, że to co ma do zaoferowania jest tak kuszące, że nie dostrzega jawnej niechęci w moim zachowaniu i próbie zakończenia rozmowy zanim na dobre się zaczęła. Nie podnoszę wzroku na jego pochwały jeśli chodzi o moje zdolności transmutacyjne, jednak orientuje się w jednej rzeczy. To on coś ode mnie chce, a nie mam pojęcia co takiego ma mi do zaoferowania. Kiedy jednak zaczyna mi opowiadać o powiększaniu koców aż przestaję udawać, że jem rybę. Widelec zawisa w powietrzu a ja podnoszę wzrok na chłopaka, nie mogąc się nadziwić na tą niesamowitą ofertą, którą właśnie dostaję. Jednak kiedy nadal nic nie mówię i patrzą na niego jak na idiotę, którym prawdopodobnie jest, ten pochyla się i proponuje mi pieniądze.
- Zapłacisz mi trochę kasy? - pytam kiedy odrobinę nachylam głowę i próbuję wyglądać, jakby faktycznie mnie tym zainteresował. Równocześnie wyjmuję różdżkę z kieszeni i wyciągam dłoń, by uderzyć jej czubkiem o jej stół. - Bo jestem biednym Irlandczykiem, który potrzebuje kieszonkowego gówniarzy? Odsuń się ode mnie zanim nie zamienię cię rybę i jasne igloo będzie twoim najmniejszym problem - mówię cicho, chcąc uchronić się przed ewentualną hipnozą. - Jesteś debilem. Koce. Mógłbym przyciemnić ci każdą szybę w tym ustrojstwie, wyczarować oddzielne łóżko, a ty proponujesz mi powiększanie koców - prycham, kręcąc głową. - Do tego, na pewno gdyby chodziło o podglądanie naszych bladych dup, nauczyciele jako pierwsi zakryliby to cholerstwo. Tak? To nie może być samo naruszanie prywatności - tłumaczę teraz dokładnie chłopakowi, zakładając niegrzecznie że i tak nie zrozumie o co mi chodzi. Dlatego podnoszę z powrotem widelec. - Każdy student umie rzucić powiększające zaklęcie. Idź poszukać jakiegoś chętnego i zawołaj mnie jak rozwiesisz swoje koce, zakładam, że będzie z tego durna afera - mówię i kiwam głową, by sobie już poszedł.

______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyCzw Lut 04 2021, 07:19;

W porównaniu do siebie sprzed paru miesięcy to i tak zaczął zachowywać się względnie znośnie. Oczywiście daleko było jeszcze do dojrzałości niebawem-siedemnastolatka, ale co tu się dziwić, był swoistym buntownikiem, który robił tak jak chciał, a potem dziwił się, że dostaje szlabany albo kary. Ostatnimi czasy coraz częściej mu odmawiano niemal każdej potrzeby czy zachcianki a to doprowadzało go do szewskiej pasji. Miał świadomość, że nie będzie już nigdy rozpieszczany tak jak za dzieciaka, ale i tak nieczęsto spotykał się z niewytłumaczalną wrogością. Z reguły gdy już komuś podpadał to mniej więcej wiedział którym swoim zachowaniem. Tutaj nie wiedział co zrobił źle by odebrać od Filina nieprzyjemne sygnały. Wydawał się być w porządku… ale z daleka patrząc. Eskil miał ciężki ostatni tydzień, nie miał pojęcia ile jeszcze wytrzyma zanim szlag go jasny trafi. Gdy chłopak nachylił się nad stołem to sam Eskil był o krok, aby usiąść naprzeciw i od razu wciągnąć go w debatę co może ten zyskać za pomoc. Na widok różdżki zesztywniał na swoim miejscu i uniósł brwi, zdziwiony nie tylko stuknięciem jej o blat stołu ale też groźbą. Przełknął ślinę. Nie był pewien co z tym zrobić, ale za to wyraźnie poczuł pod skórą twarzy i rąk mrowienie, a więc zacisnął mocniej palce na poręczy krzesła. Choć istotnie poczuł w trzewiach lęk przed transmutacją w rybę (phh, nie może tego zrobić!! Prawda…?) to jednak nie był typem, co zwiewa gdzie pieprz rośnie, gdy ktoś to wyzywa. Oczywiście nie zamierzał się z nim pojedynkować bo przegrałby w drugiej minucie, a i harpia nie mogłaby nawet mrugnąć bo skończyłoby się to tragicznie… nie chciał widzieć dla kogo bardziej, a męczyć z się znowu z harpią było.ponad jego siły. Powinien iść do profesor Dear wspomnieć jej, że to znowu się dzieje .Rozejrzał się po stołówce odkrywając, że kręci się tu parę osób, w tym z Hogwartu. - Czemu mi GROZISZ?- tak, zapytał o to głośno. Zwracał uwagę otoczenia, akcentował tematykę rozmowy, aby w razie czego Filin musiał powściągnąć język jeśli zależało mu na własnej reputacji. - Wyzywasz mnie, grozisz, a ja tylko chce pogadać. - a jednak stracił trochę pewności siebie. Chyba lepiej nie robić z nim interesów skoro ten reaguje w tak nieprzyjemny sposób. Może jednak iść gdzie indziej, do kogoś bardziej przystępnego. Nie miał pojęcia skąd takie zachowanie Ślizgona. Przecież nie był nawet złośliwy ani upierdliwy! Nie miał nic na sumieniu oprócz trochę głupiego zaczęcia rozmowy, ale żeby od razu grozić? Zmrużył oczy i robił źle, brnął dalej w tę rozmowę. - Nie obchodzi mnie co myślą nauczyciele, ja potrzebuję tych koców do zrobienia sobie kotar. Reszta mi wisi. I serio myślisz, że jakaś afera mnie rusza? To im to będzie przeszkadzać, nie mi, a ja i tak zrobię po swojemu nawet jak będą się wściekać.- wzruszył ramionami odsłaniając swoją ignorancję wobec zasad, które bardzo ingerowały w jego spokój. Być może jeszcze miesiąc temu olałby ten problem, jednak sęk w tym, że nie mógł patrzeć na Huntera. Chciał, ale musiał sobie to uniemożliwić na wszelkie sposoby, zwłaszcza gdy obaj idą spać. Wiązało się to z wieloma powodami i po prostu nie przyjmował do świadomości innego scenariusza. Zasłoni jakoś swoje łóżko, nie obchodziło go jak, ale znajdzie sposób. Najwyżej pomaluje czarną farbą całe igloo, a wokół swojego łóżka rozstawi meble. Cokolwiek, musiał! Nie mógł znieść obecności Huntera choć nie miało to niestety związku z nienawiścią a bardziej pokusą i żalem. Myślał, że Filin nie będzie robić większych problemów ale najwyraźniej enty raz pomylił się w ocenie ludzi. - Mam oddzielne łóżko, ale to za mało. - ale przecież ten człowiek tego nie zrozumie. Pałał taką wrogością, że aż naprawdę miał ochotę wyjść stąd i więcej na niego nie patrzeć. Nie miał szans go przekonać, a ta bezsilność i myśl o tym, że znowu coś mu się nie udaje, a się stara sprawiała, że szlag go jasny trafiał. - Ludzie gadają, że jesteś fajny. Mają chyba nieaktualne informacje. Ciekawe co Obserwator o tym pomyśli. - czy… czy on mu podsuwał małą groźbę? Wolał uznać to za krótkie i dosyć słabe ostrzeżenie, bo równie dobrze Irlandczyk może mieć w poważaniu swoją reputację. Szansa rozsiania plotek na jego temat idealnie wpisywała się w jego złośliwość, która ostatnimi czasy przeżywała swą najsilniejszą formę. Nawet gdyby oberwał od chłopaka to był niemal przekonany, że obróci to przeciwko niemu. Przecież szesnastolatek jest taki bezbronny wobec dorosłego studenta i mistrza transmutacji, prawda…? Profesor Dear musiałaby uwierzyć właśnie jemu. Zaciskał coraz mocniej palce na krześle. Wiedział już, że go nie polubi za tę bezpodstawną wrogość. I Boyd się z nim kumpluje? Miał pecha chłopak… i chyba kiepski gust z doborem przyjaciół. Może dlatego stracił rękę, bo ulokował swoją sympatię w złej osobie? Na szczęście ta myśl została w jego głowie. Coś czuł, że nie wyszedłby cało z tej stołówki gdyby coś takiego powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 589
  Liczba postów : 1428
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySob Lut 06 2021, 14:32;

To prawda, to wszystko musi wyglądać jakbym bezpodstawnie nie lubił kogoś kogo nie znam. Bo faktycznie chłopak tylko podszedł prosząc o pomoc. Był uprzejmy, może trochę naiwny, ale z racji wieku chyba nie dziwne. Dlatego kiedy krzyczy na całą salę o groźbach unoszę do góry brwi i nie odpowiadam na to, jedynie odsuwając się znacznie o chłopaka. Nie rozglądam się po sali jakby nie miało znaczenia, że Ślizgon próbuje urządzić przedstawienie przy wszystkich, chociaż odrobinę mnie to irytuje. Uznaję też, że może wypada powiedzieć powody mojego grubiańskiego zachowania, chociaż w pewnym stopniu.
- Żebyś mnie nie zmusił do robienia twoich głupich koców - mówię dość spokojnie pokazując wolną rękę w sposób nieokreślony na twarz mojego towarzysza. - Chodziłem rok z kimś takim jak ty, nie mogąc zerwać - dodaję przyznając się do mojej niechęci do tego co mogą zrobić wile z człowiekiem. Co prawda nie dostałem potwierdzenia, że faktycznie ma w sobie jakieś geny, ale jestem prawie pewny swojej racji. W końcu to mój bogin, a ja jestem na nie cholernie wyczulony. Irtyuje mnie też fakt, że chłopak kompletnie nie czai co do niego mówię. Dlatego wywracam oczami i uderzam różdżką o stół, jakby to mogło pomóc mu w jakimś zrozumieniu moich słów.
- Nauczyciele nie zakrywają swoich igloo, czaisz? Musi być jakiś powód dlaczego świecą się jak latarnie. Po prostu odpuść sobie i spędź kilka dni nie chodząc nago albo w samych gaciach, zamiast robić sobie problemy - ponownie przybieram ton, w którym próbuję wytłumaczyć mu coś jak dziecku, ale dość prędko się poddaje. Bo ile razy mogę mu próbować coś wyjaśnić? Niech ginie w swoim ciemnym igloo, bo chciał latać z siurem na wierzchu. I kompletnie nie obchodzą mnie problemy romansowe Ślizgona. Może co najwyżej delikatnie bym się zdziwił, że to wszystko dotyczy Huntera, którego nie podejrzewałem o takie upodobania (nie wiedziałem i o chłopcach i o młodych chłopcach). Uśmiecham się nagle rozbawiony, kiedy mówi, że napisze do Obserwatora. Ostatnio jak w nim byłem zostałem oskarżony o całowanie się z dwoma laskami, chociaż byłem w związku. I całowałem się tylko z jedną z nich! Opowieść o kocykach Eskila brzmiałaby więc wtedy wręcz uroczo.
- I co napiszesz? Fillin Któregonaziwskanieumiemwymówić nie chce mi powiększyć kocyków, którymi chcę zakryć sobie igloo. A sam jestem głupi i nie mogę rzucić Engorgio prostego. Proszę napisać, że Fillin jest niegrzeczny - cytuję mu na pomoc co takiego może napisać w liście i wstaję z miejsca, by odłożyć tackę z niedojedzonym jedzeniem w odpowiednie miejsce, po czym kieruję się do wyjścia, bo chyba już dogadaliśmy się totalnie co do naszych poglądów.

______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySob Lut 06 2021, 17:50;

Sęk w tym, że nie miał nawet możliwości podejrzewać skąd ta wrogość. Filin nie dał mu ani jednej wskazówki choć może gdyby był bardziej skoncentrowany na rozmówcy (jak na przykład w trakcie zauroczenia) to być może zatrzymałby swoją uwagę na dłużej w chwili gdy Filin podniósł na niego wzrok, a wtedy w tej sekundzie wiele zmieniło się w jego spojrzeniu. Nie, Eskil tego nie dostrzegł, był zbyt rozkojarzony własnymi sprawami, a teraz chciał wyeliminować jedną przeszkodę. Okazywało się, że nie miał na to zbyt wielkich szans bo nie było między nimi nawet jednej nici porozumienia. Same spięcia, nieprzyjemne wrażenie. Słysząc wyjaśnienie potrzebował chwili, aby zorientować się do czego Filin pije. Po tej minucie intensywnego myślenia dodał sobie dwa do dwóch, jego brwi od razu zmarszczyły się, a w oczach pojawiło typowe eskilowe zbulwersowanie. - Co? To chore. To, że jakaś wilowata szuja cię do czegoś zmusiła nie znaczy, że masz mnie wrzucać do tego samego wora. Nie znasz mnie! - oburzył się bo poczuł się zaszufladkowany. Starał się ukryć swoje zaskoczenie i niedowierzanie związane z jakąkolwiek możliwością regularnego poddawania kogoś zauroczeniu. Najwyraźniej tamto wilowate było "dobre" w "uroku", a Eskil oczywiście zamiast jakiejś korzyści ze swojego pochodzenia użerał się z aktywną harpią. Jak to "nie mogłeś zerwać"? Przecież ten urok to musi być regularne gapienie się w oczy, nie da się omotać na tak długo!- to było dla niego abstrakcją. Eskilowi "udało się" (niechcący!) utrzymać urok maksymalnie dwadzieścia parę minut, a przy Felinusie gdy ćwiczyli to na samym końcu oczy tak go bolały, że Robin musiała aplikować eliksir, aby mógł w ogóle otworzyć powieki. Nie chciało mu się wierzyć w taką potęgę typową jedynie dla wil. Na samą myśl o nich i sam Eskil dostawał zimnych dreszczy. Przejął się, naburmuszył, ożywił, rozdrażnił słowami Filina, zapominając na moment o zirytowaniu jego postawą. - To nie kilka dni, to czternaście dni i nocy bycia na widoku. Nie wierzę, że tobie to nie przeszkadza. - gdy Filin wstał odnieść tacę z naczyniami, poszedł za nim, niczym magnes, ale jeszcze w przyzwoitej odległości. Wykrzywił się słysząc jego zjadliwy ton odpowiedzi na własną głupią zajawkę o Obserwatorze. Po namyśle musiał przyznać, że było to żałosne i powinien zamknąć swój dziób. - Czyli profilaktycznie grozisz mi, bo inaczej będę cię zmuszać? Na gacie Merlina, gdybym faktycznie tego chciał to jaki jest sens pytania cię w ogóle o to czy próby wytargowania tego za coś w zamian? - ruszył za nim do wyjścia. Niestety nie posłuchał instynktu samozachowawczego. Sięgnął po własną kurtkę, ale nie chciał jeszcze iść w swoją stronę bowiem okazuje się, że ma przed sobą kogoś, kto był regularnie poddawany zauroczeniu innego wilowatego. - To nienormalne, półwil nie może tego tak umieć. Musiałbyś być jakoś bardziej podatny na tego konkretnego albo coś... - mówił zanim ugryzł się w język. Są podejrzenia, że Robin mogła być podatna na niego choć nie rozmawiali o tym. To wszystko było ważne. To mogło… udowodnić hipotezę Robin, że faktycznie wytrenowane półwile są cholernie potężne. Sam się jakoś taki nie czuł, a nie lubił nikogo zauroczać. Sama myśl, że ktoś miałby się znęcać nad drugą osobą w ten sposób… wzdrygnął się od wewnętrznego zimna. To za bardzo kojarzyło się z wilami. Doskonale zdawał sobie sprawę jak zginął jego własny ojciec. Został wyżarty z całej energii i sił witalnych przez potwory. Wbił więc wzrok w ramię Filina i pytał, chciał wiedzieć ale też jakoś w nieporadny sposób akcentować, że w jego stylu nie jest rzucanie uroku na każdego rozmówcę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 589
  Liczba postów : 1428
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie Lut 07 2021, 21:04;

Po sekundzie pożałowałem, że przyznałem dlaczego nie jestem pozytywnie nastawiony do typka. Wywracam oczami na te słowa i nie komentuję tego, bo nie chce mi się tłumaczyć. Od razu myślę o Gabrielle, która uwiodła Boyda w tamtym roku przez co zerwał z dziewczyną. Oczywiście o machlojkach Diny. No i oczywiście o tej przeklętej polanie... I wcale nie obchodzi mnie co chłopak miał do powiedzenia. Dysponował czymś, co wiele z nich skrzętnie wykorzystywało. Jeśli jest za młody by panować nad swoim darem teraz, to z czasem na pewno spróbuje go użyć dla swoich własnych względów. Jestem tego niemal pewny. Ten zaczyna krzyczeć, że nie da się omotać na tak długo, na co zirytowany patrzę na koleżkę, marszcząc brwi.
- A no to przepraszam! Skoro ty tak mówisz, doświadczony, wielki pół wilu, to musiałem po prostu być ślepo zakochany! - mówię podniesionym głosem, zanim nie wstaję z furią z miejsca, chcąc jak najszybciej uciec ze stołówki. To nie mój problem, że chłopak nie zna swoich ograniczeń (a raczej nie potrafi wyjść poza nie). I z pewnością nie będę osobą, która pomoże mu cokolwiek opanować. Nie chce mi się już na nic odpowiadać i staram się po prostu wyjść i olać natarczywego kolegę, ale ten ku mojemu kompletnemu zdziwieniu - idzie za mną. Co jest z nim nie tak?
- Nie przeszkadza mi, bo wiem że to czemuś służy! Jezu debilu, chodź. Całe igloo ci przyciemnię. Mam nadzieję, że za to dostaniesz wpierdol i nie będziesz już nigdy nikomu zawracał głowę głupotami. No dajesz, zanim się rozmyślę - oznajmiam nagle i macham ręką by pokazać mi do którego igloo chce żebym szedł. Kiedy idziemy, a ten dalej pierdoli, ja rozmyślam w co go zamienić na koniec tej podróży, bo po takim męczeniu mnie nie zamierzam tak po prostu mu pomóc, czego oczywiście nie mówię na głos. Poza tym Eskil widocznie lubi słuchać swojego głosu.
- Jezu. Nie moja wina, że jesteś wybrakowany. Ona mogła i miała broszkę, więc była jeszcze bardziej ultra. Nic o sobie nie wiesz, to nie moja sprawa - mówię poirytowany, byle przestał się bronić i tłumaczyć jaki to nie jest inny. Na pewno nie jest.

______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPon Lut 08 2021, 18:30;

Są pewne granice. Do jednej z nich Eskil już docierał bowiem kończyła mu się cierpliwość. Można okazywać niechęć, choć tej chłopak nie miał ochoty dłużej znosić bo wszak była całkowicie bezpodstawna, ale ta ironia, kpina, cała ta jego postawa zaczynała już działać mu na nerwy. Przyszedł tu w jasnej sprawie, a napotkał mur wrogości i traktowanie go w zły sposób ot tak, profilaktycznie, bo potrafił robić coś, co zwykły człowiek nie dałby rady ot tak.
- Ja nie mogę, jaki ty jesteś nieprzyjemny. - wykrzywił usta w grymasie jakby faktycznie napotkał coś bardzo niesmacznego. - Mówię ci jak to wygląda z drugiej perspektywy, ten ktoś musiał mieć jakieś zadatki hipnotyczne albo czarnomagiczne. Przecież to nie jest zaklęcie niewybaczalne! - a w sumie, czemu on to jemu mówił? I tak zostanie całkowicie zlany, a cokolwiek teraz nie zrobi to Filin wolał pozostać w swojej sferze profilaktycznej wrogości wobec Eskila, którego totalnie nie znał. Nawet nie zauważył kiedy mocniej zaciskał szczękę i pięści jednej ręki. Z nim nie da się gadać. Zaczynał tracić już na to całkowitą ochotę, a te pieprzone szklane ściany zastawi meblami, odgrodzi się od Huntera w jakiś inny sposób, choćby miał samodzielnie wybudować lodową ścianę. Od Filina już nic nie chciał, nie miał ochoty na rozmowę z nim. Wykrzywił się znowu w grymasie zniesmaczenia. - Wiesz co? Mam gdzieś takie interesy z tobą. W ogóle nie da się z tobą gadać. Grozisz, wyzywasz a teraz łaskawie się zgadzasz? Wypchaj się swoją litością. - warknął, a i zdziwił się tonem swojej odzywki bo przecież nieczęsto tak zjadliwie intonuje wypowiedź. Doprawdy, ten rok jest jakiś popieprzony. Zauważał w swoim zachowaniu coraz więcej gwałtowności, choćby to miało być odpyskowanie. Tak bardzo musiał pilnować się przy Hunterze, że już teraz tutaj puszczały mu nerwy. Nie obchodziło już go, że w potencjalnym starciu nie miałby szans z Filinem ani to, że chłopak jest najstarszym studentem i takowym lepiej nie podpadać. Teraz miał to w poważaniu bo został przez niego potraktowany niemal jak śmieć. Zacisnął jeszcze mocniej zęby kiedy chłopak zaczął go wyzywać "wybrakowaniem". Akurat tutaj trafił w dosyć czułe miejsce wszak Eskil cały czas zmagał się ze znalezieniem swojego miejsca w świecie. Cały czas sprawdzał swoje granice, możliwości i gdyby nie Robin i Hunter z Felkiem to dalej nie umiałby nic w kwestii swojej wilowatości. Nie miał pojęcia o jakiej mówił broszce i jaki to miało związek z byciem "ultra". - Kuźwa, ty masz jakieś klapki na oczach. Półwil półwilowi nierówny. Nie wmówisz nikomu, że jej urok cię trzymał tak długi czas. To niemożliwe. - zatrzymał się, bo jeśli jeszcze dłużej z nim porozmawia to naprawdę, nie ręczył nawet za wewnętrzną harpię, która otwierała leniwie oko zainteresowana wzrostem złości w organizmie już i tak poirytowanego od paru dni Eskila. Pomny porad profesor Dear starał się utrzymać harpię w środku siebie, a więc nabrał głębszy wdech i wypuścił go powoli przez usta. Od razu poczuł się lepiej choć dalej był spięty. Wwiercał się spojrzeniem w ślizgona, nie mogąc uwierzyć jak można być tak bardzo krzywdząco oceniać kogoś za sam wygląd i pochodzenie. Normalnie rasista!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 589
  Liczba postów : 1428
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySro Lut 10 2021, 03:02;

To prawda są pewne granice. I nie mam pojęcia czemu Eskil je przekracza od dobrych piętnastu minut nie idąc sobie ode mnie, tylko dosłownie mnie śledząc, jęcząc o jakieś głupoty i wmawiając, że wie wszystko lepiej niż ja. I szczerze mówiąc nie wiem też dlaczego Ślizgon dalej mi coś mówił. Już nie mówiąc o tym, że doskonale zdają sobie sprawę, że miała dodatkowe moce połączone ze swoim wyglądem, po prostu nie chce mi się to tłumaczyć chłopakowi, chociaż ten skrzętnie próbował mi wmówić, że wie lepiej. A moje powtarzanie, że okej, wie lepiej wcale nie pomagało. Ten nadal za mną szedł, próbując udowodnić coś dla oczywistego dla mnie, na zmianę z oznajmianiem mi, że nie miałem prawa czuć się tak jak opisuję. No świetnie. A kiedy zgadzam się w końcu na to pomalowanie igloo, zrobienia koców, czy co on tam na srające niuchacze nie chciał, ten nagle stwierdza, że jestem nieuprzejmy i on nie chce, żebym mu pomagał. Zatrzymuję się wobec tego gwałtownie. Próbuję zrobić kilka regularnych wdechów, by się uspokoić, bo już naprawdę brakowało mi siły.
- No to nie - mówię wobec tego tylko i rozglądam się po polu igloowym (hm), by sprawdzić w którym rzędzie jest moje igloo. Najłatwiej było wypatrywać Boyda w środku. Zazwyczaj tam spędzał czas, więc nie powinno być problemów. Okazuje się, że moim największym był bardzo irytujący pół-wil, który najwyraźniej postanowił mnie przekonać, że wile nie są takie złe krzykami dwunastolatka i dąsaniem się czterolatka. Miałem wrażenie, że patrzę na wszystko co naprawdę nie lubię. Łącznie z przywilejami, które dostaje się wraz z ładną buzią - możliwość mówienia więcej niż wypada. Ja musiałem dostać się do drużyny qudditcha, przenieść się na najwyższe lata studiów i być wybitny z transmutacji, by mieć możliwość tak się odzywać, a i tak bardzo rzadko to robię. Młody Ślizgon najwyraźniej tego nie pojmował. Na dodatek nieustannie kwestionował to co mówię. Nie mogłem zrozumieć co on ode mnie w tym momencie chce. Chyba zwyczajnie rozdrażnić.
- Bu, hu, biedny pół-wil został oceniony jak zwykle po okładce. Ale nie pozytywnie, wobec tego to jest niesprawiedliwe. Nikogo to innego nie spotkało w życiu na pewno, napisz i o tym do Obserwatora - równocześnie mam dość tego okropnego jazgotu, więc rozglądam się po okolicy, wyciągam różdżkę i szepczę Diversis Voce w kierunku Eskila. Myśląc o głosie, który mi przychodzi na myśl od razu - przyjemne mruczenie Cete, które wydobywało się z niego za każdym razem jak chciał coś powiedzieć. - O, chłopie, o niebo lepiej. Mówię ci to przysługa dla społeczeństwa. Jutro powinno ci przejść, no, maks, pojutrze byłem średnio delikatny. Albo szukaj innego transmutatora. I dziewczyna mogła mnie zaczarować jak chciała, miała czarnomagiczną broszkę oprócz swojego wyglądu . Dobra, to ja spadam skoro nie chcesz mojej pomocy - oznajmiam wesoło kończąc wywód, w końcu nie przerywany piskami blondyna. Cofam się ostrożnie o kilka kroków, by upewnić się, że ten nie rzuci się na mnie za to co zrobiłem.

______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySro Lut 10 2021, 19:41;

Czasami Eskil bywał głupi. No dobra, często zdarzało mu się zachowywać niepoprawnie i niejednokrotnie niedojrzale, ale taki był wiek - szesnastka na karku, a więc w tym czasie miał prawo do jeszcze wielu szaleństw. Teraz przykładowo dowiadywał się, że nieuzasadniona wrogość drugiego człowieka jest krzywdząca, ale też z reguły nikogo to nie obchodzi oprócz samego pokrzywdzonego. Jak w takich warunkach ma żyć empatia Clearwatera? Po co w ogóle się tym przejmował? Ten człowiek był spisany na straty pod kątem jakiegokolwiek cywilizowanego kontaktu. Zachowywał się jakby nordycki troll ugryzł go w zadek. Cierpliwość Eskila całkowicie się wyczerpała, szlag jasny go trafiał, a w oczach pojawił się srogi gniew wobec takiej chorej postawy chłopaka. Co prawda Eskil nie był bez winy, ale mimo wszystko!
- W tym wszystkim tylko raz powiedziałeś coś mądrego. Tracę na ciebie czas. - warknął i gotów był go wyminąć i mieć głęboko w poważaniu jego osobę. To spotkanie miało być proste jak nos Swanna. Przychodzi, ubija interes, wychodzi. Teraz to już nie miało sensu. Nie chciał łaskawej litości aroganckiego Irlandczyka. Nawet nie zauważył rzucanego zaklęcia. Doprawdy, powinien popracować nad swoją spostrzegawczością bo póki co ma w sobie więcej wad aniżeli zalet. Tak być nie może! Nagle coś dźgnęło jego tchawicę i gdy próbował zapytać co się odwala, z jego gardła wydobył się dziwny dźwięk... melodyjno-muczący? Zgłupiał, rozmasował gardło, ponowił próbę odezwania się i wtedy pojął czyja to sprawka. Teraz miarka się przebrała. Wkurwił się za to szczeniackie zagranie. Naprawdę się wkurzył, bo miał parszywe dni, a tu jakiś irlandzki dupek rzuca na niego beznadziejne zaklęcia! Oczy Eskila zalała gęsta czerń, na kilka sekund jego twarz wykrzywiła się w szpetnych deformacjach w postaci krzywych fałd zmarszczonej skóry, a palce rąk zgrubiały, wykrzywiły się i uwydatniły na paznokciach przez moment czarne pazury. Zrobił jeden krok w kierunku Filina, popchnął go warcząc coś niezrozumiałego z powodu utrzymywanego zaklęcia, ślepia patrzyły na niego z wściekłością, ale nie zrobił nic ponadto. Wyminął, wypadając ze stołówki niemalże biegiem. Zimne powietrze wypędziło z Clearwatera całą harpiowatość, ale wkurwiony był solidnie i miał ogromną ochotę zawrócić i walnąć chłopaka w zęby. Wiedział jednak, że to przyniesie solidne kłopoty, a więc lepiej iść gdzieś przeczekać działanie zaklęcia i wyżyć się w swojej złości.

| zt

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 251
  Liczba postów : 336
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią Lut 12 2021, 20:14;

Porywam jedną z ulotek, które leżały w stołówce, nie mogąc uwierzyć w to co widzę. Nazwa imprezy walentynkowej, która najwyraźniej miała się odbyć w pobliskiej remizie była nad wyraz zachęcająca. Dlatego też kładę ją na swojej tacce z jedzeniem, zanim nie siadam na miejsce przy którym czekał na mnie Antosha. Rosjanin jak zwykle wyglądał na złowrogiego kiedy siedział nad swoim łososiem, rozglądając się czujnie po stołówce. Chociaż wydawałoby się, że poszukuje jakiegoś rozrabiającego ucznia, jestem pewny, że po prostu sprawdzał gdzie ja polazłem znowu. Z uśmiechem wskakuję na siedzenie naprzeciwko Avgusta, niefrasobliwie rzucając przed siebie swoją tackę z jedzeniem. Hey, you krzyknęła moja kolorowa koszula w stronę Antka kiedy tylko znalazłem się obok przyjaciela. Ignoruję moje krzyczące ubrania i patrzę na tacę kolegi czy ma to samo co ja, a widząc, że dostał coś czego ja nie wziąłem, sięgam sobie po to widelcem.
- Co tam? - pytam, chociaż widzieliśmy się dosłownie przed stołówką i na pewno nic takiego się nie zmieniło w przeciągu ostatnich kilkunastu minut. Robię to jednak jako bardzo kiepski wstęp do rozmowy, bo kładę na tacy Antka ulotkę, którą znalazłem po drodze.
- Robią walentynkową… eee… chyba dyskotekę z morsowaniem, jeśli dobrze rozumiem. Brzmi okropnie tandetnie. Idziemy? - pytam wesoło, bo w końcu ostatnio byliśmy razem na balu i się wykwintnie bawiliśmy! Powiedziałbym, że co innego iść na bal przebierańców a na jawnie bardzo wiejską imprezę, ale w końcu ostatnio Antek zgodził się przebrać za butelkę, więc nie sądzę, że ma w sobie tak wiele dumy jak udaje.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antosha Avgust

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
C. szczególne : rosyjski akcent
Galeony : 5
  Liczba postów : 173
https://www.czarodzieje.org/t19662-antosha-avgust#587797
https://www.czarodzieje.org/t17516-poczta-profesora-antoshy-avgusta#491595
https://www.czarodzieje.org/t19663-antosha-avgust
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią Lut 12 2021, 20:16;

Nic nie wskazywało na to, że ten dzień nie będzie się niczym różnił od pozostałych spędzonych w Norwegii - ot, zwiedzanie okolicy, trochę odpoczynku, przeplatane wspólnymi posiłkami z Huxem, które jakoś bez ustalnia tego faktu nagle stały się ich wspólnym rytuałem jeszcze w zamku. Nie miał nic przeciwko temu, nawet jeśli Huxley miewał takie momenty, że zdecydowanie za dużo gadał, wyjadał mu jedzenie z talerza i średnio co drugi dzień gubił się w drodze od szwedzkiego stołu do ich stolika, mimo tego  że Antek zawsze siadał w tym samym miejscu, przy oknie. Tego dnia przyjaciel również zaginął przy smakołykach na podejrzanie długo i Antek właśnie zaczynał się rozglądać, by podjąć ewentualną interwencję w postaci machania i wołania "Halo Huxley, ja tu jestem!!!"; okazało się jednak, że nie musi się fatygować, bo Williams trafił prosto w jego ramiona sam. Okazało się też, że ten dzień będzie inny niż wszystkie. A dlaczego? A dlatego, że razem z Huxem do Antka przywędrowała ulotka informująca o odbywającej się wkrótce imprezie walentynkowej. Stara remiza, wygibasy do tandetnej muzyki, świecenie klatą przed resztą imprezowiczów... brzmi jak Antosza? Ani trochę! Łypnął z niezbyt ukontentowaną miną na świstek papieru, pobieżnie przeglądając opis mający go zachęcić do udziału i zatrzymał widelec z ziemniakiem w połowie drogi do ust, gdy Huxley wesoło zaproponował, żeby poszli razem. Odłożył widelec i, ani przez chwilę nawet nie kwestionując, że będzie pasował do tego typu imprezy jak wół do karety (z drugiej strony, do przebrania butelki pasował tak samo, a mimo to bawił się wyśmienicie - bo był w doborowym towarzystwie. Szczerze? Z Huxem poszedłby nawet i  na jakieś rytualne świniobicie, gdyby ten postanowił go zaprosić), wbił wzrok w mężczyznę naprzeciwko. Wiedział już, że nie odmówi - ani mu się śniło odmawiać - ale pozostawała jedna kwestia, którą podczas ostatniego zaproszenia postawił dosyć jasno, a teraz... teraz wiedział, że wtedy popełnił błąd. Ale skąd miał wiedzieć, że tak szybko zmieni zdanie w tak istotnej kwestii? Skąd miał wiedzieć, że ten stary ekscentryk stanie mu się tak bliski? Skąd miał wiedzieć, że zacznie się przyłapywać na odliczaniu czasu do obiadu, i nie dlatego, że w menu mają być żeberka, tylko dlatego że nie będzie mógł się doczekać spotkania z Huxem? Milczał zdecydowanie  za długo, Hux mógłby pomyśleć, że się waha, a gdy się wreszcie odezwał, spytał tylko: - Jako znajomi? - i dodał, uśmiechając się znacząco i nawiązując do rozmowy przed balem halloweenowym - ... czy jako nieznajomi? - jeśli Hux nie zrozumie tej subtelnej aluzji, to po prostu uda, że to był jeden z jego dziwnych żartów, których nikt nie łapie i które mają sens po rosyjsku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 251
  Liczba postów : 336
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią Lut 12 2021, 21:16;

Dzisiaj obyło się bez zbyt długiego błąkania się po stołówce. I robiłem to czasem nie dlatego, że nie mogłem znaleźć tego samego miejsca co zawsze, po prostu kiedy nie jest mi wszystko podstawiane pod nos, tak jak w Wielkiej Sali, bardzo szybko się rozpraszam najróżniejszymi rzeczami. To zagadam do jakichś uczniów, to będę wypytywać o coś Norwegów pilnujących stołówki, a na dodatek często wychodzi tak, że wracam na swoje miejsce z nadprogramowym jedzeniem, którego i tak nie zjem całego, a jedynie popróbuje część i próbuję wcisnąć resztę Antkowi. Dziś jednak tak przejąłem się ulotką, że wziąłem dwa razy mniej wszystkiego niż zwykle, by zaproponować przyjacielowi niesamowitą okazję do spędzenia walentynek razem!
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że kompletnie nie są to klimaty Antoszki i jeśli pójdzie to dlatego, że ja go namawiam, ale nie sądzę, że to jakiś szczególny problem. Miałem wrażenie, że mój przyjaciel lubi bujać się ze mną po różnych wycieczkach i imprezach i nie przeszkadza mu mój niefrasobliwy sposób bycia. Czasem zaryzykowałbym stwierdzenie, że aż odpowiada mu bycie odpowiedzialnym z naszej dwójki i czuje się wtedy zawsze potrzebny; w dobrym znaczeniu oczywiście. Jem trochę z mojego talerza, kiedy Antek przygląda się dość krytycznie ulotce. Jestem gotowy na ewentualne dalsze batalie z Rosjaninem, jeśli ten wyrazi krytykę na temat tej niezbyt porządnej imprezy. Nie mam zielonego pojęcia co tam rozmkninia mój towarzysz, ale zakładam, że raczej stawia plusy i minusy na pójście na coś co ktoś nazwał morosoteką, więc nie do końca go winię za wahanie.
- No dajesz, nie byłem nigdy na imprezie w Norwegii - mówię kiedy stwierdzam, że ten się waha, napychając sobie do buzi trochę jedzenia. Antosza utkwił we mnie wzrok, więc próbuję wybełkotać jakieś co, ale zanim mi się to udaje, słyszę bardzo zadziwiającą odpowiedź. Unoszę do góry brwi i przestaję na chwilę przeżuwać to co mam w buzi. Biorę prędko do ręki wodę, by szybciej przełknąć to co akurat jem i równocześnie chichoczę próbując nie parsknąć śmiechem. Mam nadzieję, że Antek nie uzna to za kpinę z jego propozycji czy coś w tym stylu, ale naprawdę nie mogę się powstrzymać. Szczerze mówiąc, od kiedy dość jasno dał do zrozumienia, że nie jest zainteresowany mężczyznami (a przynajmniej ja tak to odebrałem), raczej zakładałem że moje sytuacyjne żarciki czy teksty raczej przyjmuje jaki miłe pochlebstwa.  A jeśli coś mi odpowiadał, starałem się nie brać tego na poważnie. A tu taka niespodzianka. W końcu udaje mi się opanować i pochylam się konspiracyjnie do przyjaciela.
- Antosha, czy ty mnie zapraszasz na randkę? - pytam cicho, machając przy tym zalotnie brwiami. I żeby nie odebrał tego za jakąś ironię, kpiny, czy cokolwiek, prędko dopowiadam dalej. - Cudownie, chodźmy na imprezkę jako para wobec tego! - dodaję i klaszczę w dłonie z uśmiechem, trochę nadal nie mogąc uwierzyć co się tu dzieje. Oczywiście wszystko normlanym tonem, żeby nie słyszała cała stołówka, bo jeszcze Antek się speszy i ucieknie i tyle będzie z podrywu przystojnego byłego gracza (który przy okazji ma spoko charakter oczywiście, nie patrzę tylko na wygląd).

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antosha Avgust

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
C. szczególne : rosyjski akcent
Galeony : 5
  Liczba postów : 173
https://www.czarodzieje.org/t19662-antosha-avgust#587797
https://www.czarodzieje.org/t17516-poczta-profesora-antoshy-avgusta#491595
https://www.czarodzieje.org/t19663-antosha-avgust
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią Lut 12 2021, 22:20;

Antek speszył się przeokrutnie, kiedy po jego słowach Hux zaczął chichotać, chociaż jednocześnie ani trochę nie dziwiła go taka reakcja i był na nią poniekąd przygotowany; dlatego choć wewnętrznie ześlizgiwał się właśnie z krzesła pod stół i wypełzał po podłodze ze stołówki, żeby w igloo schować się pod kołdrą jak czternastolatek ze złamanym sercem, to na zewnątrz nie okazywał nic z tego i był gotów w każdej chwili wybuchnąć wesoło śmiechem razem z rozmówcą i uznać to wszystko za niezły dowcip. Zdawał sobie sprawę, że to absurdalne, nieoczekiwane i w ogóle dziwne, sam nie do końca rozumiał to wszystko co się działo, ale po prostu nie mógł się powstrzymać przed tym, żeby nie wykorzystać takiej okazji i nie dać znać Huxowi, że może mieć nieaktualne informacje na temat antkowych preferencji. Miał właśnie spytać o coś bardziej neutralnego - czy Hux naprawdę jest gotowy na morsowanie, albo jak powinien się ubrać na taką imprezę (naprawdę nie miał pojęcia, nigdy nie bywał na dyskotekach w wiejskich remizach) - gdy dość szybko i niespodziewanie okazało się, że ten śmiech to jednak wyrażał... aprobatę? Lekko skonsternowany, ale z ogromnym poczuciem ulgi, że nie zrobił z siebie kompletnego idioty, sięgnął po kubek z kawą, a entuzjazm Huxa - oby na poważnie, a nie jakiś żartobliwy czy ironiczny - sprawił, że miał wrażenie, że spada z niego jakiś ogromny ciężar, o którym nawet nie wiedział, że go posiada. Zanim odpowiedział na pytanie, upił solidny łyk kawy, bo nie wiedzieć czemu nagle strasznie zaschło mu w gardle! - Nie, to ty zapraszasz mnje, a ja przyjmuję zaproszeni. - poinformował go uprzejmie niewinnym tonem, ale uwaga, sprytnie kłamał, bo tak naprawdę było dokładnie tak jak mówił Hux. I bardzo go cieszyło, że ten nazwał rzecz po imieniu, tak że nie groziły im już żadne niedomówienia, a w dodatku Huxley wyglądał jakby się ucieszył. Odwzajemnił uśmiech SWOJEJ PARY, odpuszczając część z wesołym klaskaniem, i choć wyglądał powściągliwie jak zawsze, to w środku, cholera, był podekscytowany jakby właśnie wygrał kolejne mistrzostwa. Dziwne uczucie, niby znajome, a tak odległe, że niemalże zapomniał, jak to jest.


/eot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie Lut 14 2021, 19:33;

wątek walentynkowy od słodkiej swatki: B - Przygotuj ze swoją Walentynką dowolne danie główne, zasiądźcie razem do stołu i delektujcie się nim!

Nie zamierzał realizować tego zadania od jakiejś tam Słodkiej Swatki jednak gdy poczuł charakterystyczne ssanie w żołądku to zastanowił się nad tym drugi raz. Gdyby kogoś znalazł... niezobowiązująco, kumpelsko... to dostałby fajny prezent! Z oczywistych względów nie mógł iść do Robin bowiem wolał nie wchodzić w paradę Hunterowi, a poza tym komplikowanie sytuacji z walentynkami nie było tu wskazane. Najlepiej jest znaleźć kogoś, kto się zgodzi, a nie będzie doszukiwać drugiego dna. Przygotowanie dania nie jest przecież jakimś szczególnie wielkim wyczynem, a też nie ma romantycznego podłoża. Nie musi nawet tej osobie mówić, że to ze względu na walentynki. Doprawdy, nie miał głowy do miłostek po tym, co mu się przytrafiło. Nie ochłonął na tyle, aby iść nawet na tajemniczą randkę z anonimem, który to ostatnio przyniosła mu cudza sowa. Znalazł się na nowo na stołówce, siedział na stole z buciorami opartymi na ławce, a na kolanach zaś trzymał rozłożony przepiśnik pożyczony dawno temu od hogwardzkich skrzatów. Jak to możliwe, że na pierwszej stronie było pismo Skylera, który to życzył smacznego oraz powodzenia? Uśmiechnął się krzywo na wspomnienie ich nieudanego spotkania. Rozszyfrowywał malutkie pismo i szukał jakiegoś prostego dania, które nie zajęłoby zbyt wiele czasu, byłoby smaczne, proste i syte. Jeśli ustali co chce zjeść to będzie mu łatwiej znaleźć kogoś kto by mu przy tym towarzyszył. To tylko jedzenie, to nie obietnica miłości ani nawet nie randka. Kartkował sobie strony aż trafił na płetwalki. Chipsy rybne choć brzmiały niezbyt apetycznie to były naprawdę smaczne. Pamiętał jak babcia mu je smażyła co piątek. Pycha! Przerzucił stronę i napotkał przepis na lazanię, która wydawała się bardzo prosta w przygotowaniu. Podniósł głowę kiedy drzwi stołówki otwarły się, a do środka weszła znajoma osoba. Hope! Czy to nie wskazówka losu? Magia ją tutaj zesłała bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że nadawała się idealnie do wspólnego pichcenia? Uniósł wysoko długaśną ręką i pomachał. - Hope! Tutaj! - zawołał i skinął na nią ręką, aby podeszła, ale i nawet dosiadła się na stół. Udawał, że wcale nie zaniedbał znajomości z rówieśnikami na rzecz szlajania się ze studentami. Nie miał pojęcia kiedy ostatnio rozmawiał z Hope, ale oto jest okazja aby to jakoś nadrobić.
- Wiesz, że menu na ten tydzień to w większości ryby, ser i mięso z fernich? - zapytał tonem sugerującym niezadowolenie związane z lokalną kuchnią. Widział włochate ferni i nie wyobrażał sobie jeść ich mięso. Nie był wegetarianinem, ale na brodę Merlina, bez przesady. Kury i świnie nie są takie przyjazne jak inteligentne ferni. Postukał palcami o przepiśnik. - Kusi mnie ogarnąć sobie lazanię, aleee... - uniósł obie brwi i przystroił usta w wymowny uśmiech. - ... samemu to tak głuuupio. - to była pokraczna forma zaproszenia do wspólnego pichcenia. Ten normalnie spędzony dzień byłby idealnym sposobem odreagowania od napotykanych problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi - zimą słabo widoczne
Galeony : 79
  Liczba postów : 80
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie Lut 14 2021, 20:26;

Słodka Swatka: I

Nie spodziewała się, że w tym roku będzie sobie zaprzątać głowę walentynkami. Była umiarkowanie romantyczną duszą – nie szukała miłości na każdym kroku, ale była otwarta, gdyby takowa stanęła jej na drodze. Nie chodziło tu jednak o nastawienie, a o fakt, że nie posiada nikogo, z kim mogłaby chcieć spędzić ten wieczór. Szybko doszła do wniosku, że w takim wypadku najlepiej jest okazać miłość samej sobie, począwszy na dobrym jedzeniu, przez wędrówkę w jakieś urokliwe miejsce, a kończąc w gorącej saunie, która, jak wiedziała, znajdowała się w sercu ich ośrodka.
Jeśli jedzenie, to stołówka.
Jeśli walentynki to... Eskil?
Potuptała chwilkę na wycieraczce, chcąc oczyścić podeszwy butów ze śniegu, a potem palnęła się lekko w czoło, wyciągnęła różdżkę i rzuciła na nie chłoszczyść. Czy magia kiedykolwiek stanie się dla niej intuicyjnym rozwiązaniem, po które sięga się bez zastanowienia? Uniosła rękę, wciąż zresztą ściskając w niej różdżkę, pomachała i ruszyła ku niemu, ciesząc się, że jednak będzie miała towarzystwo.
Mięso... fernich? — powtórzyła po nim, ewidentnie zmartwiona. Biedne, słodkie ferni, ani myślała, żeby jeść ich mięso! Ich miejsce było na zewnątrz, w lasach i na pokrytych śniegiem polanach. Popatrzyła na chłopaka z niedowierzaniem, a potem w stronę kuchni z nieskrywaną niechęcią. — No to chyba będę musiała przeżyć na galaretce z deseru... — mruknęła bardziej do siebie niż do niego i z westchnieniem skrzyżowała na piersi ręce. Może i próbowanie obcej kuchni było częścią podróży, ale wcale nie uśmiechało jej się pożeranie magicznych reniferów.
Uniosła brew i rzuciła mu pytająco-oskarżające spojrzenie, z wargami ściągniętymi w oczywiste „czuję, że coś kombinujesz, Clearwater”. Znała ten ton, ten charakterystyczny akcent, jaki pojawiał się w jego głosie, kiedy coś od niej chciał.
A robiłeś już kiedyś lazanię? — zapytała nieco niepewnie, trochę zła na siebie, że jak zwykle ulega jego urokowi. Koleś nawet nie musiał się specjalnie starać!
Urok... ano właśnie. Przypomniało jej się o tajemniczym liście, jaki przyszedł do niej przy śniadaniu – o walentynkowym zadaniu, jakie wyznaczyła jej Słodka Swatka. Nie zamierzała bawić się w te bzdety, a gdyby nawet coś planowała, z pewnością nie poszłaby z tym do chłopaka, do którego kiedyś cicho wzdychała. A jednak sytuacja była zbyt idealna, by pozwolić okazji przejść jej obok nosa.
Założę się, że bez magii nie zrobiłbyś nawet jajecznicy — uniosła kącik ust w łobuzerskim uśmiechu, spojrzeniem rzucając mu nieme wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie Lut 14 2021, 20:55;

Oparł łokieć o zeszyt i przyglądał się z daleka dziewczynie, która zanim dotarła pomyślała w ogóle o wytarciu butów o wycieraczkę, a potem potraktowanie ich zaklęciem czyszczącym. Zdał sobie sprawę, że on nawet nie zwrócił na to uwagi, dlatego też ławka o którą opierał buciory była teraz ubłocona. Cóż. Priorytety bywają różne, a na takie detale kultury osobistej Eskil póki co nie zwracał uwagi. Miał co innego na głowie, a dokładniej rzecz ujmując to żołądek zawodził pieśń żałobną domagając się jakiegokolwiek jedzenia. Obiad powinien zjeść dobrą godzinę temu. Zamrugał i popatrzył na twarz dziewczyny, musząc w duchu stwierdzić, że przez ostatni rok sporo się zmieniła. Nie była taka pyzata... albo to kto inny miał okrągłe policzki? Już nie pamiętał. Ważnym jest, że dostrzegał jakąś różnicę w jej wyglądzie tylko nie potrafił jej dokładniej nazwać.
- Norwegowie są zapalonymi mięsożercami. Ryby jeszcze ratują sytuację, ale te serowe bomby... większość dań zalecają popijać lodowym piwem. - cały czas intonował wypowiedź w taki sposób, aby dało się zrozumieć co sądzi o norweskich kulinariach. Tęsknił do zwyczajnych dań, które nie wykręcały mu buzi na drugą stronę od pierwszego kęsa. Widząc konsternację na twarzy dziewczyny sam sobie pogratulował dobrej zagrywki. Skoro nie była chętna do zajadania reniferów (a oczywiście kłamał jak z nut jeśli chodzi o menu na ten tydzień; nawet nie zaglądał do karty dań) to powinna zgodzić się na zrobienie lazani! - Mam lepszy pomysł niż galaretka. - oznajmił uroczyście i wyprostował plecy jakby oczekiwał właśnie teraz pochwały za swoje taktyczne zagranie. Podrapał się po policzku kiedy zadała mu podchwytliwe pytanie. - Raz. - ale odwrócił wzrok do przepiśnika, aby nie wydać się, że nie było to do końca zgodne z prawdą. Widział jak się robi lazanię. Sophie ją przygotowywała w noworoczny poranek i on, jako tymczasowy gospodarz, wraz ze swym kuchennym giermkiem Lucasem, podawali dziewczynie wszelkie potrzebne składnik i naczynia. Można to chyba zaliczyć do "robienia lazani", prawda? Uśmiech na jego twarzy poszerzył się słysząc tą jawną prowokację z jej strony. - Jajecznica niemagiczna to jest pikuś! - prychnął, a buzia sama mu się cieszyła, bo miał już niemalże pełną zgodę dziewczyny. - A niemagiczna lazania, która nie wypali nam gardła ani kubków smakowych, hę? Podejmiesz się ze mną wyzwania? - nieco jawniej ponowił swoją propozycję bo chciał już, teraz zacząć to robić i najlepiej od razu wszystko zjeść. Mięso, pomidory, makaron, przyprawy... aż ślinka napływała do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi - zimą słabo widoczne
Galeony : 79
  Liczba postów : 80
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie Lut 14 2021, 21:22;

Tolerowanie laktozy staje się tutaj drugą supermocą, zaraz po magii — wyszczerzyła się w uśmiechu i jakby dla zaprezentowania swojej magii numer jeden machnęła różdżką na naniesione przez chłopaka błoto, wymrukując pod nosem formułkę zaklęcia. To było niegrzeczne, tak brudzić poza godzinami wydawania posiłków... ale znała go już zbyt długo i zbyt dobrze, żeby spodziewać się, że nie tylko przejmie się swoim przewinieniem, ale też wyciągnie z tego lekcję na przyszłość. Niektórzy byli niereformowalni, tak po prostu.
Ech, ci Ślizgoni.
Choć zwykle nieco kpiła z jego delikatnego podniebienia, teraz zgadzała się z nim jak jeszcze nigdy dotąd. Gdyby tak się nad tym zastanowić, wegetarianie na tej wycieczce byli w naprawdę kiepskiej sytuacji. Czy Hogwart w ogóle wziął to pod uwagę? Czy Hapmson wziął?
„Pikuś” – przedrzeźniła chłopaka w myślach, starając się nie robić przesadnie pobłażliwej miny. Choć oszukał ją w kwestii menu i zawierzyła mu w stu procentach, w tym przypadku miała pewność, że kłamie jak z nut. Nie wyglądał na kogoś, kto gotuje samodzielnie, nawet kiedy różdżka odwala za niego większość najbrudniejszej roboty. Nie nie, Eskil był raczej typem, który miał od tego ludzi.
Nie miała zamiaru zostać jego osobą od przygotowywania lazani, ale... ssanie w żołądku i zwykła gryfońska ciekawość podpowiadały jej, że może warto przystać na tę propozycję. Zresztą sama rzuciła tę rękawicę, prawda? Nie mogłaby teraz jej nie podjąć.
Wolisz współpracę, czy rywalizację? — zanim zdążył odpowiedzieć, zgarnęła przepiśnik tuż sprzed jego nosa, zatrzasnęła go teatralnie i złapała go za rękaw, ciągnąc go w stronę kuchni. Nie było czasu do stracenia, lazania nie była chyba takim szybkim daniem
Chyba – bo sama też znała ją głównie z obserwacji i radosnej, nieskalanej pracą konsumpcji. Zgrywała hardą, ale w kuchni wcale nie czuła się jak ryba w wodzie.
Ciągnęła go za sobą, ale tuż przed wejściem na kuchnię zatrzymała się i popatrzyła na niego wyczekująco. Wstydziła się wejść tam jak do siebie... w tej jednej sprawie zdecydowanie potrzebowała jego wsparcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie Lut 14 2021, 21:51;

Parsknął śmiechem słysząc jej mądry komentarz, z którym nie pozostało nic innego niż się zgodzić. Istotnie, wegetarianie mieli tutaj przechlapane choć z tego co się orientował to nie brakowało tu kilku rodzajów sałatek. Z drugiej strony jak można na takowych wyżyć? Eskil znowuż między posiłkami uzupełniał sobie zapas słodyczy aż doszło do momentu, że kieszonkowe mu się skończyło. Babcia więcej mu już pieniędzy nie wyśle. Szkoda. Przynajmniej ma ten antałek z prawie niekończącym się miodem! Mniam. Z zaciekawieniem zaobserwował mignięcie czaru, potem podniósł stopy i popatrzył na czyściutką ławkę. - Czad! - nie musiał przecież dziękować za coś, co nieposprzątane nie sprawiało mu żadnego problemu. Poszło jej nieźle z tym zaklęciem, jemu zapewne udałoby się osiągnąć taki efekt za drugim bądź trzecim razem. Nie dociekał czy mu uwierzyła w te drugie z kolei kłamstewko. Czy to ważne? Nawet gdyby nie wiedział co to "lazania" to i tak by spróbował sobie to upichcić, a nuż odkryje w sobie tę samą smykałkę co Sophie? Trudno stwierdzić, zdecydowanie lepiej czuł się na świeżym powietrzu aniżeli w kuchni. - Współpraca! Jak chcesz rywalizować to spróbuj ze Schuesterem. - rzucił ot tak, aby wiedziała do kogo się zwrócić gdyby naszło ją na testowanie swoich umiejętności. Naprawdę nie mógł uwierzyć, że znalazł jego autograf w szkolnym przepiśniku. Przecież nie jest żadną legendą, co nie? Nie walczył zażarcie o ten zeszyt, ba, dał go sobie zabrać. Hope zaciągnęła go do izby kuchennej, a on nie protestował bowiem buzia cieszyła mu się, że na to przystała. Nie mówił jej, że nie zna żadnych zaklęć kulinarnych, a więc w grę nie wchodziło nic innego oprócz niemagicznego sposobu przygotowania jedzenia. - No co? - zapytał gdy się zatrzymali. Pchnął ramieniem drzwi, naciskając jednocześnie klamkę i wparował do środka bez najmniejszych skrupułów. Przez siedem minut próbował dogadać się z tutejszym kucharzem co do powodu ich obecności. Łamany angielski Norwega był niemalże niemożliwy do zrozumienia. Dopiero kiedy Eskil pokazał mu w zabranym od Hope przepiśniku rysunek lazanii, a potem na siebie i na dziewczynę to Norweg pojął w czym rzecz i nawet się zgodził. Wydzielił im miejsce w kuchni i podsunął fartuchy ochronne. - Gotowe! - uśmiechnął się pogodnie do dziewczyny kiedy mogli przystąpić do poszukiwania składników i zastanawiania się od czego tu zacząć. - Mięso, cztery gryzące cebule, dużo czosnku, pieczarki, pomidory... - nagle zachciało mu się rzucić "Accio", ale skoro umówili się na niemagiczne to pozostało westchnąć. - Gdy moja kuzynka robiła na święta danie to przez pół godziny musiałem ganiać uciekającą cebulę. Mówiła, że im żwawiej się przemieszcza tym jest świeższa. - podzielił się eskilową mądrością i zaczął przeszukiwać szafki i szuflady, które to pozostawiał otwarte nawet gdy odchodził do sąsiedniej. Kto jak kto, ale Eskil z łatwością tworzył wokół siebie bałagan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi - zimą słabo widoczne
Galeony : 79
  Liczba postów : 80
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
Stołówka QzgSDG8




Moderator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyCzw Lut 18 2021, 10:41;

Z tym prefektem? — jakoś niezbyt jej się to uśmiechało. Po pierwsze koleś był znacznie starszy i wydawał się być kompletnie poza jej zasięgiem, nawet pod tym nieromantycznym względem. W głowie świtało jej, że pracował w jakiejś cukierni, a ostatnio chyba otworzył pub z tym swoim wilkołaczym chłopakiem. Tak, plotki niosły się szybko i dotarły nawet do niej, dziewczyny z szóstej klasy, która czuła się, jakby była z zupełnie innego świata niż to towarzystwo. W każdym razie nie zdawało jej się, by po pierwsze miał czas, po drugie ochotę na zadawanie się z jakąś rudą smarkulą, a po trzecie – by miał nie zgnieść jej ogromem kulinarnych umiejętności. Może i Eskil tylko żartował, a i tak wywołał w jej głowie całą lawinę myśli. — To ty go znasz? Dobrze? — doszukiwanie się w jej głosie podziwu byłoby zbyt dużą nadinterpretacją, ale z całą pewnością była zaskoczona. Jak on to robił, że tak po prostu poznawał ludzi? Nie miał w sobie za grosz oporów... przed czymkolwiek w zasadzie. Nawet teraz wparował do kuchni jak gdyby nigdy nic, pozwalając jej bezpiecznie skryć się w jego cieniu. Gdyby miała w sobie więcej odwagi, więcej siły przebicia, zwłaszcza przy pierwszym kontakcie... ale wstyd zwykle zaciskał jej gardło do momentu, aż kogoś choć trochę poznała. Trudno poznaje się ludzi, kiedy unika się rozmowy...
Właśnie dlatego to, jak szybko i sprawnie poradził sobie Eskil wywołało w niej niejaki podziw. Z zaskoczeniem przyjęła fartuch i założyła go na siebie.
Właśnie dlatego mugolska kuchnia jest znacznie lepsza — oznajmiła, świadoma wypowiadanej kontrowersji. Uciekające cebule, gryzące w palce oliwki i przedziwne dodatki rodem z horroru... to była ta część magicznego świata, która przekonywała ją najmniej.
Różdżka — oznajmiła tonem nieznoszącym sprzeciwu, stanąwszy przed nim i wyciągnąwszy przed siebie rękę. Oczekiwała, że jej ją odda, tak żeby miała pewność, że nie będzie oszukiwał. Minę miała upartą i musiałby wcale jej nie znać, by nie wiedzieć, że nie ma szans na żadne ustępstwa.
Czytaj składniki z chłodzących półek, to po nie sięgnę. Na pewno mięso i ser...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyCzw Lut 18 2021, 19:04;

- Weź, to nie tylko prefekt. To prefekt naczelny. - powiedział to tonem sugerującym, iż ten tytuł to wcale nie jest do przechwałek a bardziej do pilnowania się, by w obecności takiej osoby lepiej nie łamać zbyt bezczelnie regulaminu. - Poznałem go bo dał mi szlaban. - sprostował, aby nie myślała, że obraca się wśród takich "szych". Może i łaził ze studentami, ale ogólnie ci najbardziej popularni byli poza jego zasięgiem. Z drugiej strony faktycznie to było niespotykane, aby szesnastolatek miał się czuć tak swobodnie wśród tych wszystkich studentów. W tym roku przestał tak gorliwie "trzymać się" swojego rocznika. Niepewność Hope poniekąd uszła jego uwadze. Gdzieś tam na sekundę tknęła go myśl czemu to stała za nim, a nie obok kiedy rozmawiał z kucharzem, ale nie było to na tyle rażące, aby miał ciągnąć ją za język. Nie dziś, nie tutaj kiedy mają do zrobienia zwyczajną lazanię i to bez pomocy magii. - Lepsza? A czemu lepsza? Bo nie ma skaczących cebulek? E tam, to przecież fajna zabawa ganiać warzywa po kuchni. - zaśmiał się na wyobrażenie sobie choćby wielozębnego pudełka na sztućce, który to babcia trzymała od trzydziestu lat w tej samej szufladzie albo o szufladzie mrożącej plującej sopelkami lodu, którą to Lucas musiał reperować magią. Otworzył pierwszą napotkaną szafkę i swoją długaśną ręką wyciągnął stamtąd jakiś opancerzony słoik z małym łańcuszkiem i kłódeczką, a napisem obok "ogniste nasiona, nie ruszać". - Co "różdżka"? - popatrzył na dziewczynę z uniesionymi brwiami. Jej mina była groźna. - Czemu wszystkie dziewczyny tak na mnie patrzą? Jakbym wam warkoczyki transmutował w gąsienice czy coś. - kręcił nosem i ociągał się z oddaniem różdżki. Co prawda nie była mu do niczego potrzebna, ale wrodzona złośliwość zachęcała do zrobienia na przekór dziewczynie. Ostatecznie jej mina zwyciężyła, niechętnie bo niechętnie, ale przekazał jej swoją różdżkę, bo w końcu się umówili na niemagiczne gotowanie, prawda? Zerknął do piśmiennika. - Kostka żółtego sera, masło, mleko, pomidory... ale to nie tu, eee... szklanka oleju rycynowego, ale musi być z lodówki, może mają. - sam odnalazł kilka pozostałych składników, w tym płaty makaronowe i przyprawy typu nux myiristicę, pieprz przyklejony do ścianek słoiczka czy sól. - Mięso też tam będzie. Dobra to teraz miski... Na Merlina, ile trzeba się nachodzić. - zbierając składniki przemieścił się jakieś pięć razy, a teraz musiał przechodzić z kąta w kąt aby odnaleźć to, czego szuka. - O, brzmi prosto. Mięso wymieszać z przyprawami. - ucieszył się czytając pierwszy punkt przepisu. Miał nadzieję, że to Hope pobrudzi sobie ręce a on będzie podawać jej wszystko pod nos. Przy gotowaniu z Sophie sprawdzało się to idealnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 304
  Liczba postów : 163
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie Lut 21 2021, 22:19;

WĄTEK WALENTYNKOWY SŁODKIEJ SWATKI: B
zdarzenia mają miejsce w innym czasie

Ty mówisz szepczę do Ciebie, jeszcze zanim przekraczamy próg stołówki, bo choć pomysł w głównej mierze wyszedł ode mnie, nieszczególnie czuję się na siłach, by norweskich kucharzy przekonywać, że mogą nam zaufać, że nie zniszczymy sprzętu, że posprzątamy po sobie, że na pewno nie zrobimy sobie krzywdy. Jedyne, co ja mam do zaoferowania to chaotyczne prośby przeplatane wyższymi tonami, którymi tak często zdradzam swoje zdenerwowanie. Z tego powodu wiem, że Tobie z pewnością łatwiej się poddadzą, szczególnie gdy oczarujesz ich serią uśmiechów; z doświadczenia potrafię już powiedzieć, że nie można im się oprzeć.
- Cieszę się, że to robimy. Cieszę się, że to Ty - wyznaję swobodnie, gdy już znajdujemy się sami w tej jeszcze trochę obcej przestrzeni, a ja biorę się do przygotowywania nam potrzebnych desek i noży, mając nadzieję, że Ty z kolei zorientujesz się w składnikach, które moglibyśmy wykorzystać. W końcu to Ty jesteś specjalistką od wegańskiej kuchni i potrafisz wyczarować cuda z niczego. A właśnie niczego poniekąd spodziewam się po tym miejscu, skoro już wiem, że Norwegowie są specyficznym narodem, gustującym w ciężkich, mięsnych potrawach, od których po moim karku przechodzi dreszcz zgrozy. Nie zdziwiłabym się wcale, gdyby ich żołądki po takim czasie zmieniły część swojej anatomii! - Ponieważ, wiesz, my jesteśmy najlepszymi... co-chef. - Marszczę na chwilę brwi, bo nie jestem przekonany, czy to słowo na pewno pochodzi z angielskiego, ale w Twojej obecności przejmuję się tymi drobniejszymi potknięciami mniej niż przy kimkolwiek. Posyłam Ci ciepły uśmiech i myślę, że to idealna nie-randka dla nas, skoro to właśnie w kuchni spotkaliśmy się po raz pierwszy.

@Aza Whitelight wub
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aza Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 171
Galeony : 13
  Liczba postów : 11
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie Lut 21 2021, 23:07;

Wolała nie określać tego jako nie-randka. Skupiała się na tym, że spędzają ze sobą walentynki, a ten pomysł jak najbardziej jej odpowiadał. I nie tylko dlatego, że nie musiała siedzieć sama, robiąc listę rzeczy za które docenia siebie samą i w pełni akceptuje brak bardziej złożonej relacji w jej życiu. Po prostu wierzyła, że może dzięki tej magicznej dacie, oboje gdzieś z tyłu głowy pomyślą o tym trochę inaczej, niż jak o przyjacielskim gotowaniu.
Wyglądała ładniej. Każdy kto ją znał i był dobrym obserwatorem, zauważyłby że o tej jeden procent ładniej niż zwykle - to nie były szalone różnice, żadnej seksownej sukienki czy czerwonych ust. Za to lekko podmalowane rzęsy, staranniej ułożone włosy i jej ulubiony, różowy błyszczyk. Nie chciała przesadzać, ale nie chciała też wyglądać byle jak, więc postarała się o bezpieczny balans.
- Jak zawsze - rzuciła, ale bez pretensji, czy kpiny, takie po prostu były ich role, a Aza nie miała problemu z przejęciem inicjatywy w takich sytuacjach. Na szczęście, nie spotkali się z większymi przeszkodami, co dobrze rokowało na resztę wieczoru. Uśmiechnęła się, słysząc jego wyznanie. Oczywiście, ona też się cieszyła, chociaż prawdopodobnie znacznie bardziej i z trochę innych powodów. - Oczywiście. Kto inny wyczarowałby ci wegańską ucztę z tak zaopatrzoną kuchnią - zauważyła, bo rzeczywiście, spiżarnia nie pękałą od nadmiaru świeżych warzyw. Znalazła parę przydatnych składników, z których pewnie łatwo dałoby się przyrządzić coś na szybko, ale powinni zrobić coś specjalnego. Zawahała się chwilę, sięgająć po kalafiora i uznała, że to on będzie królował dzisiaj na ich stole. - Co powiesz na steki z kalafiora? Może z sosem z frutokwiatu, żeby nie było, że gardzimy lokalnymi przysmakami... do tego tabbuleh z figą i bazylią i zapiekane ziemniaki - zaproponowała, sięgajac po najostrzejszy nóż, gotowa wykrajać porządne, roślinne steki. - Pokroisz figi? - zaproponowała i rzuciła w jego kierunku kilka drobnych owoców, widocznie uznając, że to dobry moment na sprawdzenie jego refleksu. Włosy opadały jej kiedy nachylała się nad deską do krojenia, więc przerzuciła je na jedną stronę i zerknęła na niego z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 304
  Liczba postów : 163
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPon Lut 22 2021, 23:35;

Domy to wygodny wynalazek. Nie tylko w sensie budynków mieszkalnych - bo tego chyba nikt by nie kwestionował - ale tych hogwarckich. Zdaję sobie sprawę, że te kilka cech, którymi przerzucamy się dla wygody to ogromne uproszczenie i nie oddaje wcale różnorodności osób, które zrzeszają. To pomaga jednak, jeśli chodzi o nastawienie; wiem na przykład, że Ślizgoni generalnie nie lubią, jak im się pałętam pod nogami i niekoniecznie do nich pierwszych powinienem się zwracać, jeśli potrzebuję pomocy. Z Krukonami nie miałem jeszcze wiele do czynienia, za to Gryfoni mają tendencję do przejmowania dowodzenia. Być może właśnie dlatego lwie towarzystwo, spośród obcych domów, odpowiada mi najbardziej - potrzebuję osoby, która trochę mną pokieruje.
- Nie wiem, ale dalej bym ja wybrał Ciebie - śmieję się, kontynuując ten festiwal słodzenia, ponieważ biorę sobie do serca tradycję, która nakazuje w tym dniu dzielić się taką ilością miłości, jak tylko jest to możliwe. Kiwam entuzjastycznie głową, gdy zaczynasz dzielić się swoimi pomysłami na posiłek - i nawet nie robię tego tylko dlatego, że sam nie miałbym nic lepszego do zaoferowania! - Trzy razy tak!
Mój refleks jest z pewnością dużo, dużo lepszy niż za czasów sprzed quidditcha, dzięki czemu - niezgrabnie, bo niezgrabnie - udaje mi się złapać rzucane przez Ciebie owoce, choć z pewnością byłoby to dużo łatwiejsze, gdybyś nie robiła mi takich niespodzianek. Ten mały sukces dodaje mi śmiałości, aby żartobliwie się napuszyć.
- Pfff, kogo próbujesz zaskoczyć? Ja jestem Narcyz, The Bez of the Best, szukający... z przypadku.
I oczywiście jedna z fig w tym momencie wypada z moich rąk i przetacza się zgrabnie po blacie, najwyraźniej sugerując mi, że powinienem zacząć gotowanie, bo istnieje szansa, że to pójdzie mi trochę lepiej. Uśmiech nie schodzi z moich ust, gdy zabieram się za krojenie ich na równe cząstki i mniej lub bardziej dyskretne podjadanie.  
- Użyć quinoa, tak? - upewniam się, co dokładnie rozumiesz pod nazwą "tabbuleh" - w końcu, co osoba, to inne kulinarne inspiracje. W międzyczasie wyciągam garnek i napełniam go zimną wodą. I o ile zazwyczaj generalnie miewam problemy z przypomnieniem sobie odpowiedniej inkantacji, to akurat czary dotyczące magicznego gotowania łatwo zapamiętuję. Co nie znaczy, że zawsze mi wychodzą, ale nie można mieć wszystkiego. - Calefactio - wypowiadam, kierując różdżkę na wodę i czekając aż nabierze odpowiedniej temperatury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Stołówka QzgSDG8








Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka Empty;

Powrót do góry Go down
 

Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Stołówka JHTDsR7 :: 
Norwegia
 :: 
Miasteczko
 :: 
Igloo
-