Share
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 39 z 39 Previous  1 ... 21 ... 37, 38, 39
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Dziedziniec - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 39 Empty


PisanieDziedziniec - Page 39 Empty Dziedziniec  Dziedziniec - Page 39 EmptyPią Cze 11 2010, 02:49;

First topic message reminder :


Dziedziniec

Po środku szkoły znajduje się sporych rozmiarów dziedziniec z równo przystrzyżoną trawą. Z każdej strony otaczają go mury zamku. Na samym środku stoi natomiast duża fontanna, zawsze zbierająca wokół siebie chcących odpocząć po lekcjach, uczniów.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 18:06, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Runa Grímsdóttir

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.org/t9479-runa-demetria-grimsdottir#263703
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9489-maly-cwaniaczek#263844
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9490-misfit#263847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9488-runa-demetria-grimsdottir#263840
Dziedziniec - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 39 Empty


PisanieDziedziniec - Page 39 Empty Re: Dziedziniec  Dziedziniec - Page 39 EmptyWto Wrz 09 2014, 15:49;

Jednej robiło się już słabo. Druga rozpadała się na milion kawałeczków. A Runa? Runa po cichu mówiła sobie w myślach, że zabawa dopiero się zaczyna. Wstając tamtego poranka z nie do końca wygodnego, szkolnego łóżka, nigdy by nie pomyślała, że wpadnie w sam środek takiej awantury. Poczynając od dziwacznego, trochę niespodziewanego listu, kończąc na przepychankach, dziewczyna cały czas czuła coś, czego początkowo nie potrafiła zidentyfikować. Dopiero teraz, będąc świadkiem kilku niemiłych słów, kilku niekoniecznie przyjaznych min oraz jednego, konkretnego, wrogiego gestu, zrozumiała że owe "coś" to napięcie, budujące się między siostrami od ich pierwszego spotkania, a które zaczęło powoli przechodzić na wszystkich wokół. Chociaż, kto wie, może to tylko Demi była aż tak wyczulona na emocje innych osób. Trzymałoby się to nawet sensownie, zważając na to, z jakim trudem przychodzi jej tłumaczenie Shane, że ona wcale nie chce powtarzać ich przygód, zauważywszy że Villadsenówna przywiązała się ociupinę zbyt mocno. Bo przecież trzeba być okrutnym, bezdusznym człowiekiem, aby bez skrupułów kazać takiej osobie spadać. Bierne obserwowanie rozwijającej się nienawiści też wymagałoby całkiem sporego okrucieństwa - chyba że Grímsdóttir usłyszałaby, że jest wariatką. Wtedy pewnie bez cienia wątpliwości opowiedziałaby się za wersją Gemmy, iż to Eiv gra w jakąś chorą grę i udaje poszkodowaną Zaharov. Chociaż to też nie takie proste, bo przecież Henley przedstawiała się jako zupełnie inna osoba, a nie jako Gemma Zaharov. Póki co, Włoszka wzruszyła tylko ramionami na względnie dobrą radę dotyczącą naiwności, dochodząc do wniosku, że każdy jej argument zostanie pewnie jakimś cudem zniwelowany. Później stała z założonymi na piersi rękoma, bacznie obserwując rozwój wydarzeń. Od samego początku zauważyła konsternację u swojej przyjezdnej przyjaciółki, obierając sobie za główny cel pilnowanie jej, aby nie zrobiła niczego głupiego. Zrobiła krok, może dwa, podążając za Mołdawianką, był to jednak gest zbyt nieśmiały, przez co jej działań nie miała szansy powstrzymać. Dopiero kiedy warknięcie wraz z odepchnięciem zapisały się już w rozdziale pod tytułem "Przeszłość", rudowłosa położyła dłoń na ramieniu Gemmy, zaciskając ją nieco. Było to działanie zdecydowane, wyrażone również kamiennym wyrazem twarzy najmłodszej ze wszystkich panien. Nie chciała tu żadnego darcia kotów, ani darcia się w sposób klasyczny, aby zaraz pół szkoły miało się zlecieć na widowisko. Zielone oczy wyłapały gnieciony przez Gryfonkę zwitek papieru, a do głowy przyszło jej kilkanaście pomysłów na to, czym ów zwitek może być. Osiemnastolatka pociągnęła swoją - nazwijmy to - ofiarę lekko w tył, chcąc jej niewerbalnie przekazać, aby się uspokoiła.
- Nie odzywaj się na razie - szepnęła, wymijając dziewczynę i podchodząc do drugiej z bliźniaczek. Przykucnęła obok niej, przyjmując nieco zmartwiony wyraz twarzy. Chwilę trwała w ciszy, aż wreszcie sięgnęła dłonią do jej głowy, zabierając się do głaskania. Czy to ktoś lubił, czy nie, taki gest zawsze sprawiał, że człowiek czuł się delikatnie bardziej jak ofiara, ale przynajmniej miał pewność, że jest ktoś, kto okazuje chociaż minimalną troskę. Licząc na jakiekolwiek spojrzenie w jej stronę, Demetria uśmiechnęła się delikatnie.
- No już, głowa do góry. Co masz na tej kartce? Mogę ją zobaczyć? - głosem operowała jak jakaś natchniona mistrzyni hipnozy. Głównym zamiarem było przekonanie Eiv do współpracy i nie wyglądało na to, żeby miała się jakoś zdenerwować za takie próby. Przecież z nich trzech to właśnie Grímsdóttir była tu dla wszystkich najmilsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Zaharov

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov
Dziedziniec - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 39 Empty


PisanieDziedziniec - Page 39 Empty Re: Dziedziniec  Dziedziniec - Page 39 EmptySro Wrz 10 2014, 16:14;

To przecież była jakaś farsa. Jakaś pierdolona próba wymuszenia na nich, aby przyznały, iż to Eiv jest ofiarą. Nonsens! To ona tu była ofiarą, ona, Gemma, nikt inny! Takie właśnie myśli huczały jej w głowie, desperacko poszukując w odmętach umysłu jakiegoś sensownego wyjścia z tej sytuacji. Niestety nic z tego. Stała jak kołek, kiedy gryfonka mówiła, kiedy wygrzebywała coś z torebki, kiedy Runa zapragnęła uratować sytuację i kazała jej się zamknąć. Poczuła, jak jakaś ogromna gula rośnie jej w gardle, dlatego automatycznie przełknęła ślinę. Odeszła od nich kawałek, krążąc w kółku, jak gdyby to mogło ukoić zszargane nerwy. Bo tak, poziom zdenerwowania nieustannie rósł, a ona nie miała pojęcia co zrobić. Miała się nie wtrącać, nie robiła więc tego. Ale na usta cisnęło się tyle wyzwisk, tyle pretensji, bólu i żalu,  że musiała zaciskać mocniej pięści, musiała potem objąć się ściśle ramionami, musiała przegryzać wargę, aby nie wypowiedzieć niczego. Absolutnie niczego. Znów musiała liczyć w pamięci, albo podziwiać pięknie kwitnące kwiatki, które jej zwisały i powiewały niczym zwiędły kalafior, ale co robić. Jak żyć? W tym momencie krukonka chciała wziąć rozbieg i pierdolnąć w ścianę. Problemy zapewne załatwiłyby się same.
Więc to wszystko prawda. Nie chciała jej. Dlatego nie odpisywała na listy. Wolała żyć sobie swoim szczęśliwym życiem zamiast wracać do przeszłości. Podła egoistka. Zaharov czuła, jak na nowo wzbiera w niej złość i chęć wydrapania tej suce oczu. Była zdziwiona swoją agresją i swoimi uczuciami. Zazwyczaj przecież kompletnie nie interesowały ją emocje, bo ich najzwyczajniej w świecie nie posiadała. Olewała wszystkie porażki życiowe, absolutnie niczym się nie przejmując. A kiedy przyszło co do czego... no nie potrafiła tego zdusić. Tego kotła doznań, które wirowały w jej ciele, podchodząc aż do gardła. Chciała płakać, krzyczeć i tupać nóżkami. Jak kiedyś. Ale teraz była już dużą dziewczynką, nie wypadało.
Zerkała więc na te dwie z nieukrywanym żalem, ale szybko odwracała wzrok.
Jej już wcale nie zależało. No na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
Dziedziniec - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 39 Empty


PisanieDziedziniec - Page 39 Empty Re: Dziedziniec  Dziedziniec - Page 39 EmptySro Wrz 10 2014, 20:17;

7 lipca 2004 roku, Londyn


Dlaczego moja siostra nie mogła z nami jechać? Nie rozumiem, przecież każdy wie, że bliźniaków się nie rozdziela… A może to ona mnie nie chciała?
~N.V.Z.


Tak bardzo gubiła się w natłoku słów i zdarzeń. Nie mogła pozbierać w całość wszystkiego, co było potrzebne do rozszyfrowania zagadki, a przecież życie Gemmy jak i zarówno Eiv, było niczym rozsypane puzzle. Na każdym zakręcie brakowało części, które tworzyłyby spójność. Wygląd. Barwa głosu. Ubrania. Niemal każdy czynnik składający się na Gemme Zaharov i Evelyn Henley był identyczny, pomijając ten jakże istotny fakt jakim był brak pamięci.
Żyła przez tyle lat w nieświadomości, że ktokolwiek na świecie może wyglądać jak ona, że może być z nią spokrewniony i przede wszystkim… Że może mieć dokładnie tak samo przesrane jak ona. Dlaczego zatem dopiero teraz wszystko wychodziło na jaw? Nie miało mało kłopotów z Noelem, z bratem, ze szkołą… Z Henrym? Za dużo. Wszystkiego było za dużo, a co za tym szło – ona pragnęła uciec jak najdalej. Do utopijnego świata, w którym znajdzie choć pierwiastek szczęścia, jakiego nie mogła zaznać tutaj. Nie chodziło już nawet o spokojną egzystencje, bo tej nie była nauczona, ale chodziło o to, by mogła oddychać pełną piersią – bez obaw o to, że ktokolwiek będzie miał pretensję, że w ogóle się urodziła. Dla niej to co działo się w tym momencie, tak naprawdę nie miało miejsca, a było jedynie iluzoryczną ułudą. Działo się w jej podświadomości, to z pewnością skutki kaca, czy czegokolwiek co można określić mianem pijackich majaków. Jeszcze chwila. Jeszcze moment. Otworzy oczy i ich tu nie będzie, przecież… One nie istnieją, prawda?
Dopiero gdy poczuła na swoich włosach dłoń nieznajomej dziewczyny, przełknęła głośniej ślinę. Chowała się przed światem, ale jej to nie wychodziło. Ludzie z zewnątrz dobijali się, jakby pieprzonymi legilimentami, ale nie mieli takich właściwości. Dlaczego zatem ona próbowała wejść tak głęboko do podświadomości Henley? To było niesprawiedliwe, bo rozkojarzona gryfonka jedyne o czym myślała, to fakt, by jak najszybciej się uwolnić z pod więzów jakie na nią nakładały obie dziewczyny.
Nie wierzę już we mnie, ani nie wierzę w Ciebie.
Podniosła głowę mimowolnie do góry i świdrując Runę błękitnymi tęczówkami próbowała odczytać jej ukryte gdzieś głęboko zamiary, których chciała się pozbyć ze swojej głowy jak najszybciej. Jeśli chciały ją stłamsić, to były na bardzo dobrej drodze, bo im… Eiv była słabsza, tym one rosły w siłę, a gryfonka już wcale nie potrafiła n trzeźwo analizować tej sytuacji. Wyciągnęła rękę w stronę Runy, by podać jej zdjęcie i zwitek karteczki, na której były dwa teksty. Zaraz potem ukryła twarz w dłoniach, nie chciała obserwować reakcji na to co mogła przeczytać włoszka. To nie było konieczne. Nie w tej chwili. Miały tyle czasu. Tak wiele mogło się jeszcze zdarzyć.

-------

https://www.czarodzieje.org/viewtopic.forum?t=16259


Ostatnio zmieniony przez Eiv C. Henley dnia Czw Wrz 11 2014, 14:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dziedziniec - Page 39 QzgSDG8








Dziedziniec - Page 39 Empty


PisanieDziedziniec - Page 39 Empty Re: Dziedziniec  Dziedziniec - Page 39 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 39 z 39Strona 39 z 39 Previous  1 ... 21 ... 37, 38, 39

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dziedziniec - Page 39 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
dziedziniec
-