Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Rzeźba Trolla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 194
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Rzeźba Trolla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Rzeźba Trolla - Page 2 Empty


PisanieRzeźba Trolla - Page 2 Empty Rzeźba Trolla  Rzeźba Trolla - Page 2 EmptyPią Sty 08 2021, 17:56;

First topic message reminder :


Rzeźba Trolla


Jeśli wybierasz się na obrzeża wyspy to z pewnością napotkasz tę rzeźbę. Mierzy ona dwadzieścia metrów wysokości i sądząc po drżącym wokół powietrzu to z pewnością jest odporna na wszelką magię ofensywną. Łatwo zauważyć, że rzeźba potrafi się ruszać. Drapie się po nosie, wzdycha albo z rozmachem zabija siedzącą na nim wiewiórkę. Przed rzeźbą znajduje się tabliczka z napisem:
Nakarm mnie, a otrzymasz to, czego się nie spodziewasz.
Poniżej znajduje się informacja schowane w hajdzie tylko dla tych, którzy się tu pojawią.



Jeśli położysz pokarm przed trollem jego oczy zaświecą zielonym przygaszonym światłem, ziemia zadrży, a w Ciebie buchnie płomień zielonego zaklęcia nieznanego pochodzenia. Pokarm zniknie. Rzuć literą, aby dowiedzieć co otrzymasz. Możesz przystąpić do rzutu tylko jeden raz.

Spoiler:
A - w kieszeni znajdziesz 50 galeonów.
B - znika przedmiot z twojego wyposażenia (dowolny). Zgłoś to w odpowiednim temacie. Mistrz Gry patrzy.
C - o, czy to eliksir wiggenowy? Jedna fiolka dla ciebie.
D - kość w dowolnym miejscu ciała ulega skomplikowanemu pęknięciu. Zrastanie jej (nawet z pomocą zaklęć) będzie bolesne.
E - blizna na Twoim ciele bezpowrotnie znika. Jeśli takowej nie masz, zostajesz uodporniony na działanie wszelkich alkoholi oraz używek. Stan trwa jeden wątek.
F  - Twoja różdżka zostaje spalona. Zgłoś jej utratę.
G - czujesz się zdecydowanie mądrzejszy. Zyskujesz aż 2 punkty do dowolnej umiejętności.
H - płomień wysysa z Ciebie całą energię. Czujesz jakbyś zarwał trzy noce pod rząd i do tego cierpiał na kaca. Musisz porządnie odpocząć inaczej stracisz przytomność!
I - wow, eliksir niewidzialności znajduje się w Twojej kieszeni! Super!
J - jeśli posiadasz przy sobie jakiekolwiek zwierzę (włącznie z pupilem) zostanie on pożarty przez drewnianego trolla nim zdążysz zareagować. Jeśli nie posiadasz przy sobie zwierzęcia, Twój pupil ucieka. Tracisz go i zgłoś to w odpowiednim temacie  Możesz negocjować z Mistrzem Gry czy go odzyskasz (pisz do autora postu).

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Morius Crow

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
C. szczególne : Pieprzyk po jednej i drugiej stronie nosa na tym samym poziomie, wory pod oczami które mocno podkreślają oczy. Duży pieprzyk na szyji.
Galeony : 26
  Liczba postów : 57
https://www.czarodzieje.org/t20060-morius-crow
https://www.czarodzieje.org/t20078-kruk-poczatku-i-sowa-zmian#618978
https://www.czarodzieje.org/t20081-morius-crow
https://www.czarodzieje.org/t20061-morius-crow
Rzeźba Trolla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Rzeźba Trolla - Page 2 Empty


PisanieRzeźba Trolla - Page 2 Empty Re: Rzeźba Trolla  Rzeźba Trolla - Page 2 EmptyNie Lut 21 2021, 14:41;

Przyglądałem się jak Felek, reaguje na moje słowa. Wylał mi się uśmiech na twarzy, jednak szybko zniknął z niej, gdyż przypomniałem sobie moją siostrę. Gorycz wypełniła moje ciało i zacząłem ponownie mówić. -Nie ukrywam, że masz w pełni rację. Jednak wielu nie rozumie tego, jak również udaje, że przez swój start mają prawo obwiniać wszystkich wokół. Wybacz mi, że moje słowa cię rozgniewały. Przynajmniej tak wyczytałem z twojej wypowiedzi. Ty i ja mamy bardzo podobne zdanie w tym temacie, mimo tego, że raczej pochodzimy z dwóch odmiennych światów. Naprawdę jesteś fascynującą osobą, jak tak ciebie słucham.- Dodałem ostatnie zdanie w lekkim zamyśleniu. Teraz chłopak, który na początku go nie obchodził, bo myślał, że jest tylko jednym z wielu dobrych popychadeł. Nabrał w jego oczach, bo dalej zachowywał spokój mimo tych wszystkich słów, które wypowiadał.

Jednak, gdy zaczął mówić o zwierzętach i stworzeniach, nie mogłem ukryć chichotu. Jak również głos ducha rozbrzmiał mu w głowie. -Ha no widzę, że podstawy zna, jednak to tylko to co my wiemy. Niezbadane są miejsca na tym świecie, które są wielkimi nacjami tych istot.- Zaczerpnąłem oddechu i zacząłem mówić. -Tak to znamy z lekcji szkolnej, jednak mi powiedz.- Spoglądnąłem na Figurę.-Czy to wszystko a jeśli znajdują się miejsca, które używają starożytnej magi, aby odizolować się od świata. Nie uważasz, że możliwe by było zmienić czas i przestrzeń. Tak, abyśmy my myśleli, że jesteśmy władcami tego świata. Zgadzam się na temat konfliktu, bo nawet zwierzęta walczą między sobą. Jednak uważam, że część tych stworzeń, może być nawet bardziej rozwinięta od nas. Wszak my straciliśmy połączenie z matką naturą w momencie utracenia Atlantydy.- Uśmiechałem się jak głupi, mówiąc rzeczy, których nasłuchałem się od ducha. Miałem przeczucie, że jakaś prawda za tymi słowami leży. Jednak na razie nie miałem możliwości jej zbadania. Potrzebowałem więcej siły, aby się z tym zmierzyć.

Gdy chłopak zapytał się o towarzyszy, spojrzałem na niego, nie wiedząc, co mam powiedzieć. Przez chwilę leciałem myślami w jedną i drugą stronę. Potrzepałem moimi włosami i wziąłem głęboki oddech. -Nie mam pojęcia, wiem jedno, że dotyczy to czegoś tobie bliskiemu. Najwyraźniej coś utracisz, co ma związek z tym słowem.- Zacząłem nerwowo bawić się wisiorkiem, chciałem, aby powiedział, co ma na myśli, jednak nie było reakcji. Puściłem go i zabrałem się za swoją ofiarę.

Reakcja Felka nie zrobiła na mnie wrażenia najważniejsze, że przestał rzucać te zaklęcia. Moje ciało ledwo stało w miejscu, gdy byłem poddawany temu zabiegowi. Co raz uderzałem prawą ręką w ziemie. Zgryzając kij z całych sił, nie podobała mi się ta sytuacja. Czułem się jak wrak, przyjmując pomoc od prawie że nieznajomego. Pomyślałem, że tak sobie dodam. -Wiesz, trudno mi nie było cię złapać, gdy twoje zaklęcia zaczęły potęgować mój ból do stopnia, że czułem się jak bym zleciał ze szczytu górskiego na tą rękę. Jednak nie ukrywajmy, należało mi się to.- Trzymałem lewą rękę w jednej pozycji. Łzy wylewały mi się jak szalone, a z ust leciała mi krew, spowodowana naruszeniem dziąseł gałęzią. Nie miałem zamiaru wyć, z powodu jakiegoś złamania. Naglę moje oczy, okryły się mgłą i z ust wydobył się lodowaty głos, bardzo cichy.
-Hahahaha kurwa mać ja pierdolę iuvenis. Jak ty wyglądasz, oh dawno mi takiej amet nie zapewniłeś, ale nie powiem jak na foetidus osobnika, ma umiejętności. W jego magicznej mocy czuję, że caudices się przed. Jakby... - Byłem pół przytomny, nie słyszałem tego co mówi duch przez moje ciało. Próbowałem skupić się na tym, aby nie odlecieć.
@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy. Spokojne, harmonijne spojrzenie. Krzyż Dilys na szyi. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 403
  Liczba postów : 3748
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Rzeźba Trolla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Rzeźba Trolla - Page 2 Empty


PisanieRzeźba Trolla - Page 2 Empty Re: Rzeźba Trolla  Rzeźba Trolla - Page 2 EmptyNie Lut 21 2021, 15:40;

Czy go rozgniewały te słowa? Nie, po prostu udowodniły, iż człowiek, jako słaba jednostka, ma prawo czuć się źle. Ale nie ma prawa czuć się tak przez całe życie, w związku z czym zauważył, że Morius poniekąd, poprzez takie podejście, może marnować swój potencjał. Jak on kiedyś - nie bez powodu wziął kolejnego bucha, zastanawiając się nad tym wszystkim poważnie. Kiedy to znowu przyglądał się smugom dymu, jakimi to się raczył, starał się z nich jakoby odczytać, czy wszystko jest w porządku i sobie nie koloryzuje. Jakoby miał się przyglądać smugom hematografowego, który zresztą, zdawał się być wysoce nieprecyzyjny w przeciwieństwie do bardziej zaawansowanych technologicznie rzeczy. Sam jednak miał zamiar, za jakiś czas, odkopać z kantorka w Klasie Magii Leczniczej maszynę służącą do badania poszczególnych próbówek z krwią i osoczem, w związku z czym jedynie westchnął. Zbyt wiele rzeczy znajdowało się pod kopułą jego czaszki, których to nie potrafił zrealizować. I papieros wcale w tym wszystkim nie pomagał, w związku z czym miał prawo czuć się co najmniej źle. I tak już wykraczał powoli poza własne limity funkcjonalności, nawet jeżeli nie powinien.
- Może mam, może nie mam. Może jestem, może nie. - wyrzucił tym razem szluga na podłogę, by tym samym podetrzeć go podeszwą buta, jakoby chcąc zgasić tlący się płomień. Mógł ukrywać się w cieniach, ale koniec końców przeszłość zdawała się chwytać go we własnych szponach wtedy, gdy najmniej się tego spodziewał. Morius zdawał się być kimś, kto skutecznie (i zupełnie nieświadomie) wyciągał pod kopułą jego własnej czaszki pewne rzeczy, nad którymi to miał kontrolę, ale wolał, by leżały uśpione. By jedynie serce pod sklepieniem żeber biło, ale koniec końców żadne sylwetki nie poruszały się i nie zdawały się powodować dziwnego uczucia powiązanego z kartami historii. Nie lubił dyskusji, w której to ktoś w pełni się zgadzał z jego własnym zdaniem, w związku z czym częściowo uznawał to za coś bezużytecznego, ale nie miał na to wpływu. Mógł bić, rzucać grochem o ścianę, ale i tak by to nic nie dało.
Westchnął cicho, kiedy to pozostawał świadom tego, iż powinien zachować należytą ostrożność - nie widział sensu w podchodzeniu bez jakichkolwiek wcześniejszych restrykcji. Nie chciał zakończyć jak parę miesięcy temu na Nokturnie, kiedy to nie funkcjonował prawidłowo, a kiedy to wiedział, iż nabawił się kolejnej traumy. Wkurzało go to, ale koniec końców stał się silniejszym człowiekiem.
- Nie zdziwiłbym się, gdyby otaczająca nas rzeczywistość była jedynie efektem motyla. - liczbą wielu zmiennych, które to wpłynęły koniec końców na rachunek różniczkowy, a kolejna gałąź to tylko i wyłącznie zbieg czystych zdarzeń. Błahe zmiany w przeszłości mogą mieć ogromny wpływ w długofalowej przyszłości, w związku z czym mają do czynienia z taką rzeczywistością, jaką to widzą. Nie bez powodu istnieje przecież Prawo profesora Croakera, która dotyczy podróży w czasie. Jedynie do pięciu godzin zmiany są w miarę bezpieczne, a każda odleglejsza... no cóż, wiąże się z pewnymi skutkami. - O ile rzeczywiście Atlantyda naprawdę istniała i podlegała naszemu gatunkowi. - sam wiedział, że pewne rzeczy mogą zawierać w sobie ziarenko prawdy, ale koniec końców nie należy w nie do końca wierzyć. Zawsze sam wolał weryfikować pewne rzeczy, w związku z czym czuł się wówczas trochę lepiej. Mógł samemu zaobserwować pewne oczywistości, aniżeli poddawać się masowemu idiotyzmowi. Mimo to nadal - niektóre rzeczy znajdowały się poza zasięgiem jego wyciągniętej do przodu dłoni.
Zacisnął dłoń, ale nie wydobył z siebie żadnego uderzenia. Co to, do kurwy nędzy, miało być. Ja pierdolę - ktoś bliski. Nie bez powodu pod kopułą czaszki pojawiło się wiele informacji, które to przepływały przez nią w zastraszającym tempie. Zaczął poważnie martwić się o Maxa, w związku z czym miał ochotę jak najszybciej opuścić to gównomiejsce i tym samym udać się w stronę igloo, ale trzymał go tutaj właśnie Crow, któremu rozjebało przy okazji rękę. Na te słowa nie odpowiedział, skupiając się za to na tym, by jak najszybciej przywrócić go do względnego porządku. Byleby zaleczyć do tego stopnia, by mógł prawidłowo funkcjonować, a ręka prawidłowo się zrosła. Nie bez powodu zatem zaklęcia rzucał szybciej, skupiając się przede wszystkim na efektach; zacisnął mocniej zęby. Wkurzało go to niemiłosiernie, a w obecnym stanie i tak będzie musiał udać się do igloo przy pomocy wędrówki na nogach. A to jest co najmniej kilkadziesiąt minut drogi.
Kurwa jego mać.
- Jasne, nic się nie stało. - powiedziawszy, nadal rzucał kaskadę zaklęć, czując dziwną presję czasu, presję, iż musi się udać w trybie natychmiastowym do miasteczka, by sprawdzić, czy wszystko jest ze współlokatorem w porządku. Jeszcze nie wiedział, iż efekt działań Rzeźby Trolla będzie odciskał piętno na jego wesołej kompanii zwierzaków, co nie zmienia faktu, iż nie zamierzał tolerować czegoś takiego. Coś, co przemówiło przez Moriusa (medium?)... zdawało się mieć wysoką siłę magiczną. Wyczuwającą niebezpieczeństwa, co było fascynujące, ale też i skrajnie samo w sobie stwarzało ogromne zagrożenie, w związku z czym, z każdym zaklęciem, które to opuszczało rdzeń jego różdżki. Czy to było normalne? Nie, nie było, w związku z czym pod kopułą czaszki Lowella znajdowało się wiele niedomówień, które to postanowił samemu sobie pozostawić. Podwójna osobowość? A może wpływ czarnej magii? Różdżka jedynie delikatnie drżała, wskazując na inne źródło problemu, tudzież niebezpieczeństwa.
Kiedy częściowo udało mu się zaleczyć rękę, musiał jednak odskoczyć. Nie czuł się bezpiecznie, lecząc kogoś, kto używa naprzemiennie łacińskich sentencji, przy okazji trochę go obrażając. To nie było normalne. I chociaż naprawdę wiele był w stanie zrozumieć, to wyglądało tak, jakby jakaś wyższa siła przejmowała nad nim kontrolę. Przygotował różdżkę do zaklęć defensywnych, kiedy to widział, iż po części Morius odpływa; szlag by to. Był w stanie zrobić dużo, by uratować ludzkie życie, ale nie wiedział, na jakim szczeblu znajduje się tak naprawdę to coś, co wpływało na jego umysł. - Kim ty, do kurwy nędzy, jesteś? - syknął, wycedził poprzez zęby, nie mając zamiaru tak łatwo poddawać się ewentualnemu ryzyku, w związku z czym musiał zacząć działać - przynajmniej częściowo.
- Terminus Vetiti. - rzuciwszy dookoła, nie potrafił zareagować inaczej. Instynkt nakazywał mu zachować szczególną ostrożność; ręka młodzieńca może nie do końca była idealnie wyleczona, ale jakoś zmniejszyła swoje wrażenia bólowe i była przede wszystkim mniej roztrzaskana. W ciągu paru dni, o ile zażyje Szkiele-Wzro, powinien wrócić do własnej, pełnej sprawności. Nie wiedział, z kim ma do czynienia; nie wiedział, czy to jest jakaś silniejsza, magiczna siła, w związku z czym, kiedy to poczuł się bezpiecznie, mógł wystosować, wbrew własnym siłom, wszak czuł się gorzej, dodatkowe zaklęcie. - Mora. - powiedział i wykonał ruch nadgarstkiem w stronę Moriusa, nie wiedział, z czym ma do czynienia. Nie wiedział, czy to jest wina jakiejś psychicznej choroby, zaklęcia czy cholera wie czego. Musiał się przy tym zaklęciu wysoce skupić, wszak rzadko kiedy miał ostatnio okazję go używać, ale wolał nie narażać siebie na dodatkowe obrażenia, gdyby to coś, co drzemało w Ślizgonie, zamierzało jakkolwiek zaatakować. A miał nadzieję, iż zaklęcie kończące działanie klątw... jakoś wpłynie na jego zachowanie. Czy cokolwiek.

@Morius Crow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Morius Crow

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
C. szczególne : Pieprzyk po jednej i drugiej stronie nosa na tym samym poziomie, wory pod oczami które mocno podkreślają oczy. Duży pieprzyk na szyji.
Galeony : 26
  Liczba postów : 57
https://www.czarodzieje.org/t20060-morius-crow
https://www.czarodzieje.org/t20078-kruk-poczatku-i-sowa-zmian#618978
https://www.czarodzieje.org/t20081-morius-crow
https://www.czarodzieje.org/t20061-morius-crow
Rzeźba Trolla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Rzeźba Trolla - Page 2 Empty


PisanieRzeźba Trolla - Page 2 Empty Re: Rzeźba Trolla  Rzeźba Trolla - Page 2 EmptyNie Lut 21 2021, 16:49;

Czułem się dziwnie, wydawało mi się, że znajduje się w innym ciele. Zasiadałem przy jakimś stole, ruszając rękoma. Wskazywałem na położenia na mapie. Słowa z niezrozumiałego przeze mnie języka wydobywały mi się z ust. Po chwili zrozumiałem znowu te dziwne sny. Osoba, w której byłem, przygotowała się na wielką bitwę. Z kim nie miałem pojęcia, rozmawiał po kolei z osobnikami, którzy wyglądali na generałów jakiejś armii. Po chwili wyszli z pomieszczenia, który okazał się być namiotem. Zobaczyłem wielką armię składającą się z potworów walczącą z ludźmi. Jednak dlaczego te potwory są po tej stronie. Nie rozumiałem tego obrazu, ale co najgorsze czułem zapachy. Stęchlizna, krew i smród wnętrzności wlatywał mi przez nozdrza. Jednak postać śmiała się i dawała jakieś polecenia swoim służącym. Naglę zasiadła na drewnianym tronie na brzegu pola bitwy, dostając kielich z winem. Widać było, że jest uradowany tym widokiem. Po chwili radowania się tym widokiem napił się napoju. Ból rozlał się po całym ciele, a dwie osoby o bok wyciągnęły różdżki. Skierowane one były w moją stronę, nagle zrozumiałem. To były ostatnie chwile tej osoby. Gniew jak również strach zalał ciało, które wiło się w agonii, czując zaklęcia schodzące na to ciało. Ostatnim możliwym gestem wyciągnął rękę i złapał za naszyjnik na szyi jednego z napastników. Zrozumiałem ostatnie przez niego wypowiedziane zdanie. -Przeklinam was wszystkich i wasze potomstwo.-

          W tym samym czasie duch zrozumiał, że Felius go słyszy. -Oh ten dzień jest coraz ciekawszy. Puer boisz się może ciemności, którą jesteś obdarowany.- Śmiech wydobył się z moich lędźwi. Jednak ciało nie ruszało się, tylko usta a oczy podążały za duchem, który nie był widoczny dla nikogo. Grymas, który można nazwać uśmiechem, wyrył się na mojej twarzy. -No no no jesteś bardziej peritissimus niż myślałem. Valde sapiens tylko jest jeden problem.- Uderzenie Mora w moim kierunku zadziałało odwrotnie, niż się można by tego spodziewać. Fala uderzeniowa wyleciała z mojego ciała. Sprawiając ból mojemu ciału. -Hahahahaha ty chcesz go zabić. Każda generacja w jego rodzinie rodzi się maledic. Jedna osoba wyznaczona na moje przyszłe vasa pretiosa.- Jednak ten ból spowodował wybudzenie mnie z tej latergi. Słysząc, co się dzieje, złapałem za pierdolony naszyjnik i go zerwałem, miotając nim o ziemie. -Ty jebany przeklęty gównie.- Wrzasnąłem, podnosząc się z ziemi. Zacząłem celować różdżkę w stronę naszyjnika. Nie wiem czemu, wydawało mi się, że kruk na wisiorku się do mnie uśmiechnął. Ja na to samo też się uśmiechnąłem. -Hahaha nie mogę z tym jebanym wisiorkiem.- Zacząłem się śmiać, a wisiorek znowu pojawił mi się na szyi, spowodowało to, że przez jakiś czas zrywałem go i wdeptywałem w ziemie. Po chwili odezwałem się do Felka.-Przepraszam już w porządku, po prostu od jakiegoś czasu to dziadostwo ma na mnie mocniejszy wpływ. Nie bież sobie tego starego zgreda do serce, żal mu jest tego, że własna rodzina go zabiła.- Mówiąc to, pojawił się za mną duch, który udawał, że mnie dusi. Wyglądał dokładnie jak ja tylko odrobinę starszy. Nie widziałem, go jednak Felek na pewno go dostrzegł. Na chwilę jeszcze usiadłem na ziemie, po czym wstałem i udałem się z tego miejsca.
@Felinus Faolán Lowell
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy. Spokojne, harmonijne spojrzenie. Krzyż Dilys na szyi. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 403
  Liczba postów : 3748
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Rzeźba Trolla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Rzeźba Trolla - Page 2 Empty


PisanieRzeźba Trolla - Page 2 Empty Re: Rzeźba Trolla  Rzeźba Trolla - Page 2 EmptyNie Lut 21 2021, 18:19;

Nie wiedział, z czym dokładnie ma do czynienia Morius, ale wiedział, iż nie jest to normalne. Ani bezpieczne. Ani poprawne. Nie bez powodu był gotów do tego, by tym samym bronić samego siebie, uaktywnić te głęboko zakorzenione instynkty, które to w nim drzemały. Miał nawet ochotę dotknąć Krzyża Dilys, by sprawdzić, czy akurat to zadziała na cokolwiek, co drzemało w Moriusie, choć nie do końca wiedział, czy byłoby to prawidłowe posunięcie - nie chciał narażać własnego zdrowia, kiedy to jeszcze nie widział sensu korzystania z dość alternatywnych metod wyjścia z tej sytuacji. To wszystko zakrawało ponownie o absurd, w związku z czym czuł się zobligowany do tego, by podjąć się wszelkich środków ostrożności. Duchy, klątwy, to wszystko... miało miejsce, a on nie wiedział, jak temu zaradzić, w związku z czym musiał podjąć się jakichkolwiek czynności, by uchronić samego siebie. Bo o ile chciał pomóc, o tyle jednak nie było to do końca możliwe - nie wiedział nic, nawet jeżeli bardzo by się starał.
Odważny ratownik to martwy ratownik, w związku z czym wycofał się, rzucając tym samym początkowo zaklęcie tworzące barierę, w której to był właśnie on; czekając na jakikolwiek ruch ze strony opętanego chłopaka (czy cholera wie co), raczej wolałby wrócić w całości do igloo. Bo wiedział, że pewnych rzeczy nie zdoła ukryć.
- Każdy jest obdarowany ciemnością. - odpowiedział, wszak sam wiedział o tym doskonale. Jednocześnie poprawił uchwyt palców na różdżce, gdyż nie zamierzał tolerować żadnej formy skaleczenia - żadnej. Znał swoją wartość w tym świecie i nagle... ta pustka, którą to się przejawiał przez te ostatnie dwa dni, zdawała się częściowo zniknąć, poprzez nagły przepływ czegoś nowego przez jego organizm. No tak, adrenalina - to ona napędzała go do działania. Jakby znalazł kogoś, przed kim chce ochronić najbliższych - jakby to stanowiło paliwo do działania w jego przypadku. - I jestem jej całkowicie świadom. - odpowiedział, nie zamierzając tłumaczyć się z tego, iż czarna magia w jego przypadku była chlebem powszednim. Nie zamierzał, kiedy to wiedział, iż nie rozmawia tak naprawdę z Moriusem, a prędzej z jakimś duchem bądź demonem, który postanowił przejąć władzę nad jego ciałem. Było to dziwne doświadczenie, przejawiające pewne zgrzyty paranormalności, niemniej jednak... nie wiedział, co zrobić. Dlatego podjął się zaawansowanej defensywy, mając tym samym nadzieję na to, iż jego metody w jakikolwiek sposób zdołają wpłynąć na otaczającą go rzeczywistość.
Jak się okazało, rzucenie Mora wcale nie odniosło należytego skutku, a nawet wręcz przeciwnie - spowodowało ból, w związku z czym Lowell naprędce zakończył zaklęcie, zastanawiając się, co akurat tutaj ma miejsce. I dlaczego ma, dlatego powstrzymał się przed kolejnymi czarami, chcąc tym samym jak najbardziej przeanalizować sytuację. Maledic. Przeklęty. Każdy z jego rodziny, w kolejnych generacjach, rodzący się jako człowiek przesycony klątwą... to nie było normalne. I nie bez powodu stojący naprzeciwko chłopak, który to nie odwracał wzroku od potencjalnego nieprzyjaciela, chcąc wykryć moment, kiedy ten postanowi chwycić za różdżkę i podjąć się jakiegokolwiek bardziej radykalnego kroku.
Wszystko wskazywało na to, iż Morius był naczyniem na coś, czego nie był w stanie w pełni określić; dopiero po chwili ten odzyskał kontrolę nad własnym ciałem.
Nie odezwał się już - przynajmniej nie, kiedy był niepytany. Naszyjnik wydawał się posiadać czarnomagiczne korzenie, aczkolwiek nie wspomniał o tym, wszak podejrzewał, iż Morius doskonale jest tego świadom. Pierwszy raz miał do czynienia z kimś, kto posiada na szyi artefakt, który powoduje przejęcie władzy nad ciałem przez jakąś klątwę czy ducha - choć bardziej podejrzewał to drugie - kiedy to usłyszał kolejne słowa, wypowiedziane wprost z jego ust.
- Jeżeli ma mocniejszy wpływ, to nie powinieneś go nosić. - nakreślił, kiedy to odwrócił się, czując, jak adrenalina trochę zelżała, by tym samym cofnąć Terminus Vetiti, które to wyczerpywało niepotrzebnie jego energię. Czuł się źle - czuł się cholernie źle, kiedy to wiedział, iż pewne rzeczy pozostają poza jego zasięgiem, a sam nie zdołał się w żaden sposób zregenerować. Owszem, szło mu lepiej, ale zmęczenie, z którym to miał do czynienia, powodowało, iż nie był w stanie rzucać już żadnych silniejszych zaklęć. Wkurzające - w szczególności, gdy okazywało się, iż jest tak naprawdę piątym wozem u kołu.
Miał już dość dramatów - dość niebezpiecznych sytuacji, dość wszelkich podejrzliwych spojrzeń, dość miejsc, w którym może spotkać go krzywda. Dość osób, które są w stanie wyrządzić krzywdę; mimo to żył obecnie świadomością, iż tajemniczy jegomość, najwidoczniej rzeczywiście duch, zamordowany przez własną rodzinę... przewidział, co może się tak naprawdę stać. Nie bez powodu, ignorując już wszystko inne, kiedy ten udał się w swoją stronę. Zignorował ducha, który najwidoczniej był tym, z kim miał okazję rozmawiać. Najwidoczniej zapominającego o własnych zdolnościach - iż jest tylko i wyłącznie niematerialną istotą, która to nie może dotknąć i przywrócić swoje zdolności interakcji z rzeczywistością. A przynajmniej tej fizycznej.
Musiał powrócić do igloo i odnaleźć Maximiliana. Obecnie przeprowadzone roztrzęsienie pod jego czaszką nie pozwalało mu normalnie działać, w związku z czym przedostawał się przez wydeptane ścieżki, byleby odnaleźć jak najszybszą trasę do okolicznego miasteczka.

[ zt ]

@Morius Crow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu.
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Rzeźba Trolla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Rzeźba Trolla - Page 2 Empty


PisanieRzeźba Trolla - Page 2 Empty Re: Rzeźba Trolla  Rzeźba Trolla - Page 2 EmptyWto Lut 23 2021, 10:54;

kostka: oczywiście F LOL

O tak, trzymanie się ścieżki było bardzo rozsądnym rozwiązaniem. Jakby nie było szły w mało lub zupełnie sobie nieznane tereny i chociaż były we dwie, więc ewentualna pomoc nie byłaby tak problematyczna, to jednak zawsze istniało jakieś ryzyko i nawet nie chodziło już o wpadnięcie do głębokiego doła skrytego pod grubą warstwą śniegu. Mało to się mówiło o tych cichych demonach? Aż człowieka wzdrygało na samą myśl...
- To tak jak jedna z moich sióstr - przyznała i zaśmiała się lekko na samo wspomnienie dni, w których Krawczykówna funkcjonowała jak najprawdziwsze zombie. Chyba każdemu się to czasem zdarzało, ale fakt, że sama Aleksandra do śpiochów nie należała i naprawdę rzadko się z takim problemem spotykała. Na szczęście. - O tak, gorąca czekolada ponad wszystko - zgodziła się, a na jej usta wypłynął rozmarzony uśmiech. - Ależ oczywiście, że uda nam się przeżyć! Nie widzę teraz innej opcji, te pianki są warte wszystkiego - dodała zaraz, przyjmując tym samym zaproszenie dziewczyny. Po takiej wyprawie gorąca czekolada zdecydowanie należy się każdemu. I pianki...! Po prostu spełnienie marzeń.
Cierpliwie czekała na odpowiedź, jakąkolwiek tak na dobrą sprawę, ze strony Olivii - zarówno taką, która powiedziałaby jej nieco więcej o dziwnym liście, jak i taką, która szybko ukróciłaby wszelkie pytania. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że czasem ze swoją ciekawością mogła sprawiać wrażenie wręcz natarczywej i chcącej za wszelką cenę wściubić nos w nie swoje sprawy, nawet jeśli zupełnie nie to było jej celem.
- Och, to rzeczywiście interesujące. Może masz jakiegoś tajemniczego adoratora, który nie chce, abyś poznała wcześniej jego tożsamość? W sensie nie wcześniej niż przy ewentualnym spotkaniu - doprecyzowała i zmarszczyła brwi, bo brzmiało jej to jakoś tak... poplątanie. Ale nie potrafiła tego prościej wyjaśnić, a jej próby zapewne skończyłyby się jeszcze większym 'masłem maślanym'. - To zaproszenie jest naprawdę intrygujące, ale też rozumiem twoje wątpliwości, bo sama bym takowe miała. Myślę jednak, że możesz pójść i jeśli coś by było nie tak, to najwyżej się ewakuujesz. Oczywiście zrobisz jak będziesz chciała, ale może ta osoba okaże się naprawdę, hm, fajna - powiedziała, zerkając z niekrytym zaciekawieniem na Gryfonkę. Sama właśnie tak by postąpiła, bo tak na dobrą sprawę to nic by nie straciła, a mogłaby jeszcze zyskać. Rozsądne? Ciężko było stwierdzić, w końcu to miało być spotkanie z kimś nieznajomym - albo, jak się mogło okazać, znajomym.
- Mhmm, mam w plecaku - powiedziała dość niewyraźnie, zsuwając go jednocześnie z ramion i po chwili wyjmując z jego środka szczelnie opakowane mięso. Zanim postanowiła przyjść do rzeźby trolla i spróbować swojego szczęścia, dopytała się u tubylców, czego będzie potrzebować i właściwie to była jedyna rzecz, więc zrobiła małe zakupy, które zresztą powinny wystarczyć na dwie osoby tak małych gabarytów..
- Okej, to pójdę pierwsza - zadecydowała. Z pewną czcią obserwowała oświetlonego świetlistą kulą trolla, zanim wreszcie podeszła i położyła przed nim pokarm. Jego oczy zaświeciły się na zielono, ziemia zadrżała, a następnie dało się słyszeć pisk Puchonki, w którą buchnął płomień zielonego zaklęcia. Ten kolor naprawdę ją wystraszył i w obronnym geście zakryła głowę rękami. - J-już po wszystkim? - zapytała po chwili, ostrożnie wyglądając zza palców. Nie od razu dostrzegła zmianę, która nastąpiła razem ze zniknięciem pokarmu.
- Nie czuję się w żaden sposób inaczej. To na pewno zadziała- No nie! - jęknęła z bólem, kiedy dotarło do niej, że jest dziwnie ciemno i rozświetlająca wcześniej okolicę kula światła wyparowała, zupełnie tak samo jak jej różdżka. - Genialnie. Dzięki różdżce przynajmniej mogłam sobie oświetlać drogę i czułam się bezpieczniejsza, a teraz jestem zdana całkowicie na siebie... Ale od jakiegoś czasu zamierzałam kupić sobie nową, może on odczytał moje intencje? W końcu teraz nie mam za bardzo wyboru - parsknęła, starając się obrócić sytuację w żart, chociaż strata naprawdę ją zabolała. I mogła okazać się groźna. Teraz na pewno nie wyjdzie nigdzie poza pole igloowe sama.

@Olivia Callahan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność, dupa nie zaklęciarz
Galeony : 683
  Liczba postów : 4887
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Rzeźba Trolla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Rzeźba Trolla - Page 2 Empty


PisanieRzeźba Trolla - Page 2 Empty Re: Rzeźba Trolla  Rzeźba Trolla - Page 2 EmptyToday at 02:17;

Kostka: C - fiolka wiggenowego

Jako że jak zwykle wstał o świcie i nie miał serca budzić Lowella postanowił zrobić sobie wycieczkę po miejscach, których nie zdążył jeszcze odwiedzić. Po śniadaniu zabrał więc termosik i różdżkę i ruszył na zwiedzanie. Ferie dobiegały końca, a on chciał wynieść z wycieczki do Norwegii tyle, ile się dało. W końcu od niepamiętnych czasów miał ochotę tu przyjechać. Kultura Skandynawii zawsze fascynowała ślizgona, głównie ze względu na pochodzenie jego nazwiska, które bez jakiegokolwiek logicznego powodu dostał po mężu matki, jednak szybko zorientował się, że otaczające ten kawałek świata wierzenia i zupełnie inne od Brytyjskiego podejście do magii po prostu go pasjonuje. Pierwszym przystankiem na jego porannej wycieczce była więc jakaś dziwna rzeźba trolla. Solberg słyszał plotki chodzące na temat tego miejsca po ośrodku, ale jakoś wcześniej sam nie miał okazji zadreptać pod stopy tego monstrum. Uważnie przyglądał się rzeźbie, studiując leżącą nieopodal tabliczkę. Troll wymagał ofiary. Ślizgon przez chwilę zastanawiał się, skąd by tu taką wytrzasnąć. Wiadomość nie była zbyt radosna. Zwierząt zbyt wiele się tutaj nie kręciło, więc opcja numer dwa wydawała się bardziej realna. Problem był tylko taki, że Max nie był pewien, czy da radę się po tym wszystkim sam poskładać. Co prawda uzdrawianie szło mu coraz lepiej, dzięki wielu okazjom do praktyki, ale czym innym jest składanie sobie ran po eliksirach, a czym innym walka z czasem i odpływającą świadomością. Do tego raczej nie miał zamiaru tłumaczyć się z nowych ran, a ten sposób (i powód) zadania ich sobie raczej do najmilej widzianych nie należał. Solberg postanowił więc zrobić to, w czym ostatnio naprawdę się specjalizował. Uniósł swój magiczny patyczek i z pewnością w głosie wypowiedział Serpensortia. Przed nastolatkiem od razu pojawił się dorodny wąż, który wydał z siebie dość średnio radosny syk. Max jednak nie miał czasu zastanawiać się, co zwierzę miało na myśli. Ponownie wykonał gesty różdżką unieruchamiając gada i znieczulając jego oślizgłe cielsko, by następnie przy pomocy Scalpello zaczął powoli wycinać z jego ciała kawałek mięsa. Nie był to zbyt przyjemny widok, ale już po chwili surowa, ociekająca krwią bryła znalazła się u stóp rzeźby, a Max szybko spalił węża, by ten nie musiał już dłużej cierpieć. Dobry był z niego chłop, nie ma co.
Oczy trolla nagle zaświeciły się dziwnie upiornym, zielonym blaskiem, co chyba oznaczało, że ten zdecydował się przyjąć ofiarę. Max nie do końca rozumiał cały ten koncept, ale przynajmniej ten dziwny rozdział swojego życia miał za sobą. Podszedł bliżej rzeźby by nieco bliżej się jej przyjrzeć, gdy nagle, między fałdami trolla zobaczył nikły blask. Podszedł tam i ze zdziwieniem wyciągnął małą fiolkę. Dokładnie przyjrzał się zawartości z ulgą uznając, że zawarty w środku płyn jest niczym innym jak eliksirem wiggenowym. Schował fiolkę do kieszeni, nie chcąc marnować tak cennej zdobyczy i postanowił udać się dalej. Nie wydawało mu się, by mogło go spotkać tutaj cokolwiek innego. A przynajmniej nic w miarę przyjemnego.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Rzeźba Trolla - Page 2 QzgSDG8








Rzeźba Trolla - Page 2 Empty


PisanieRzeźba Trolla - Page 2 Empty Re: Rzeźba Trolla  Rzeźba Trolla - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Rzeźba Trolla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Rzeźba Trolla - Page 2 JHTDsR7 :: 
Norwegia
 :: 
Okolice
-