Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Krucze Gniazdo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 968
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySob Gru 26 2020, 19:18;

First topic message reminder :


Krucze Gniazdo
66 Brunswick Gardens, Ap. 3, Kensington, London





Front



Salon



Kuchnia



Łazienka



Sypialnia Arli



Sypialnia Julii



Balkon



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyWto Wrz 14 2021, 22:36;

Nie oponował, kiedy George postanowił przenieść się do jego mieszkania na dwie kolejne noce, bo… może i wstyd przyznać, ale po złożonej nie tak dawno przez mężczyznę obietnicy tylko czekał, aż Cassandra i Liam udadzą się w podróż do szkolnego zamku, umożliwiając im nieco częstsze spotkania sam na sam. Rozumiał, że ojciec pragnie otoczyć swoje dzieci opieką, szczególnie kiedy te zdecydowały się wprowadzić do jego czterech ścian. Nie zamierzał wcale stawać na drodze do zacieśnienia ich rodzinnych więzi, ale nie ukrywał, że i jemu doskwierała ostatnio samotność. Co prawda nie mieli zbyt dużo czasu dla siebie, skoro Walker godzinami ślęczał nad czarnomagicznymi, podejrzanie wyglądającymi księgami, ale miał wrażenie, że wystarcza mu sama jego obecność. Cieszyło go to, że mogą wspólnie wypić kawę, zjeść przyrządzone przez niego śniadanie, czy zapalić cygaro przy parapecie, a i trzeba przyznać, że zasypiał znacznie szybciej, z błogim uśmiechem na ustach, kiedy czuł, że mężczyzna obejmuje go swoim ramieniem. Jasne, czasami musiał trochę ponarzekać, przemówić George’owi do rozsądku, na siłę odrywając go od pochłaniającej lektury, ale wydawało się, że jakimś cudem wypracowali pewien kompromis, a przynajmniej Theo czuwał nad nim niczym anioł stróż, nie pozwalając mu się nadmiernie przemęczać. Do skutecznego zdjęcia klątwy potrzeba było wszak nie tylko wiedzy, ale i odpowiedniego wypoczynku.  
- Może zostaniesz u mnie trochę dłużej? Nie jadłeś jeszcze moich placków z cukinii, a możesz mi wierzyć, są naprawdę przepyszne. – Zaproponował mu po drodze do kruczego gniazda, ale zaraz zamienił się w słuch, kiedy mężczyzna zaczął tłumaczyć mu w szczegółach, w jaki sposób unicestwić Klątwę Uśpionego. Nie miał przy sobie żadnego notatnika, ale starał się jak najdokładniej zapamiętać kolejne etapy przedstawionego przez niego planu, by wesprzeć swojego szefa w razie zaistnienia jakichkolwiek komplikacji. Wreszcie stanęli przed drzwiami Brooks, a w ich uszach wybrzmiał zdecydowanie zbyt głośny odgłos dzwonka. – Ah, zapomniałem ci powiedzieć. Fajna kurtka. – Rzucił na sam koniec, żartobliwym tonem, przypominając mu o tak niepasującej, czarodziejskiej szacie, jaką przywdział na siebie ostatnim razem, a chwilę później wkroczył dziarskim krokiem do przedpokoju, zdejmując z siebie miodowe okrycie.
- No siema. – Powitał dziewczynę pokrzepiającym uśmiechem, mając nadzieję, że na skutek stresu serce nie wyskoczyło jeszcze z jej piersi. Sam bałby się pewnie jak diabli, ale jednego był pewien: Julia nie mogła trafić w lepsze ręce. Niewielu czarodziejów znało się na czarnej magii, ale akurat Walkerowi nie sposób było odmówić kompetencji. Miał tylko nadzieję, że jego nadszarpnięte zdrowie nie okaże się przeszkodą nie do przejścia i że pomimo przeciwności losu mężczyzna wykaże się hartem ducha. Tak… słowa George’a uświadomiły mu, że czeka go ciężka, żmudna praca, a niestety w wielu kwestiach – mimo ogromnych chęci – po prostu nie mógł go wyręczyć. Zasiadł więc tuż obok pozostałej dwójki, bacznie obserwując poczynania swojego przełożonego, jak i mimikę twarzy pacjentki, żeby na bieżąco komunikować ewentualne nieścisłości w powtarzanym wielokrotnie we własnych myślach planie działania. – Wszystko będzie dobrze, Brooks. A i liczę na to, że jak z tego wyjdziesz, to zaprosisz mnie na wasz mecz. – Zagaił jeszcze do swojej koleżanki, by ją pocieszyć i odciągnąć jej myśli od nieprzyjemnie brzmiącego oczyszczania żył. Stwierdził, że wspomnienie o jej ulubionym hobby będzie najskuteczniejszym rozpraszaczem negatywnych emocji, a wizja podniebnego lotu na miotle pozwoli jej spojrzeć w przyszłość z nieco większym optymizmem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 11:18;

Była właśnie w połowie kolejnego odcinka „Wikingów”, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi. Chyba będzie musiała wezwać elektryka albo innego specjalistę, bo ten dzwonił głośniej niż zazwyczaj. A może po prostu, od wyjazdu Arli, tak przywykła do ciszy panującej w mieszkaniu, że zwykły dzwonek stawiał ją na nogi jak wiaderko dyptamowego smakosza? Dziewczyna zrzuciła z siebie kota i ruszyła w kierunku drzwi, przy których już koczował William, hart szkocki wyglądający jak bezdomny.

- Dzień dobry – przywitała się z mężczyzną, a Theo puściła pokrzepiające oczko. Były Puchon wyglądał, jakby przejmował się całym tym zajściem bardziej, niż ona. Było to raczej wątpliwe, bo była przerażona, ale udawanie, że wszystko gra, kiedy świat palił się dookoła, było jednym z talentów Krukonki. Tis but a Scratch – stwierdziłaby zapewne nawet wtedy, gdyby tłuczek (albo Callahan) zrobił z jej twarzy marmoladę.

- O, nie sądziłam, że Pan wie o tym, że znamy się z Maxem – powiedziała zaskoczona. Czyżby Solberg odzywał się do mężczyzny w sprawie jej klątwy? Jeśli tak, nie spodziewała się tego po nim. – Max ma wiele na głowie, więc nie chciałam mu zawracać gitary. Ale proszę się nie martwić. Po „zabiegu” wrócę na kilka dni do kruczego dormitorium, gdzie ktoś będzie miał mnie na oku. Albo pójdę do brata i mu powiem, że muszę być pod obserwacją, bo oberwałam za mocno tłuczkiem. – dodała do Georga.

Mężczyzna pokrótce wyjaśnił jej, jak będzie wyglądał cały proces. Stwierdzenie, że nie podoba jej się to, byłoby niedopowiedzeniem. Oczyszczanie żył samo w sobie było odrażające. Ale oczyszczanie żył z czarnej magii? To brzmiało jak jakaś stara perska tortura.
- Jasne, zaraz, sekundka – rzuciła nad wyraz lekko, po czym zniknęła w kuchni. Wróciła po chwili tak jak ostatnio z herbatą, kawą i czekoladowymi żabami. I w czasie, kiedy mężczyźni przygotowywali się do zabiegu, ona zamknęła zwierzaki w sypialni, położyła się w pozycji na wpół leżącej i otworzyła paczkę z czekoladowymi żabami. Na karcie, którą wyciągnęła, mieniła się postać wampirzycy Carmilli.

- Bardzo chętnie, Theo. Zawsze miło jest zobaczyć na trybunach znajome twarze, zwłaszcza tak sympatyczne – uśmiechnęła się do chłopaka. Miała nadzieję, że faktycznie tak się stanie i już za kilka dni, będzie mogła wzbić się w przestworza na swoim czerwonym Nimbusie. – A tak swoją drogą, komu kibicujesz?

@George Walker @Theodore Kain

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


George Walker

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177
C. szczególne : intensywny zapach cygara na ubraniu, dobrej jakości ubrania, spod kołnierza, przy szyi wystaje gruba warstwa bandażu.
Galeony : 167
  Liczba postów : 265
https://www.czarodzieje.org/t20293-george-walker#636736
https://www.czarodzieje.org/t20294-skrytka-pocztowa-g-w#636761
https://www.czarodzieje.org/t20292-george-walker#636733
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 17:26;

Odpowiedział jedynie uśmiechem na to subtelne zaproszenie na kolejny dzień w jego mugolskim mieszkaniu. Oznaczać to mogło niechybne skorzystanie z zaproszenia albo też odłożenie tej rozmowy na później. Nie chciał dekoncentrować się rozmowami o życiu kiedy będzie majstrować przy żyłach młodej dziewczyny. Theo musiał mu wybaczyć, ale te wszystkie pogodne zaczepki mogą zostać skomentowane jednak dopiero gdy skończą "pracę". Z reguły bywało tak, że nie dało się z nim pogadać dopóki dopóty nie zrealizował trapiącego go zadania, stąd też jego postawa. Teraz funkcjonuje w trybie pracoholika, który nie spocznie dopóki nie osiągnie oczekiwanego efektu.
Zerknął na psa, a potem na umykającego kocura. Przeniósł spokojne spojrzenie na dziewczynę i wysłuchał jej odpowiedzi, kiwając przy tym głową na znak, że w porządku, rozumie, to jedynie troska z jego strony, osobiste zalecenie, a nie konieczność.
- Maximilian wspomniał mi o waszej relacji za pomocą drogi listownej. Rozumiem, w porządku, w takim razie nie mam żadnych innych pytań i możemy przystąpić do czynności docelowych. - wpadł nawet w tryb używania formalnych słów, cechujących szefa biura w banku Gringrotta, a nie George'a Walkera, który wszak pomagał pannie Brooks "prywatnie", a nie zawodowo. Kiedy dziewczyna poszła zamknąć zwierzęta w oddzielnym pokoju, George podwinął rękawy koszuli do połowy przedramienia i zatrzymał wzrok na Theodore.
- W tym stanie... będę musiał skoncentrować się tylko na inkantowaniu. Potrzebuję, żebyś obserwował postęp zaklęcia i niezwłocznie informował mnie, jeśli postęp jest zbyt szybki ewentualnie jeśli pani Julia poczuje się gorzej albo oczyszczanie obejmie zbyt szeroką siatkę żył. Zacznę od nadgarstka, po przegub, łokieć, ramię, do szyi - gdzie jest najciężej - i ostatecznie przy twarzy, a gdy obejmie już okolice jej oczu to będzie oznaczać, że zaklęcie ukończone. - nie przerywał nawet wtedy kiedy dziewczyna wróciła z poczęstunkiem i usiadła na miejscu.
- Przerwij mi tylko wtedy jeśli pani Julia poczuje się niedobrze. - niejako było to przesłanie "nie przerywaj mi kiedy ja się źle poczuję, bo to nie o mnie tutaj chodzi". Nabrał tchu i usiadł obok dziewczyny z poważną miną.
- Działanie będzie obejmować niedominującą dłoń, odsłoniętą aż do ramienia. Od nadgarstka aż do twoich oczu. Najlepiej będzie jeśli przez ten czas nie będziesz się ruszać. Nie powinno to w ogóle boleć jednak z pewnością wiązać się będzie w wysokim poczuciem dyskomfortu. - wyciągnął różdżkę z drewna winorośli i obrócił ją w palcach. Wyciągnął rękę po dłoń Julii i gdy ta opadła, skinął głową Theo, aby przysiadł tuż obok.
- Kontroluj. - poprosił i przystąpił od razu do działania. Wyglądało to w taki sposób, iż najpierw przytknął kraniec różdżki do podstawy nadgarstka dziewczyny. Przez kilka sekund upewniał się, że trzyma różdżkę pod dobrym kątem, a następnie zaczął coś inkantować. Kilka łacińskich słów o niezbyt przyjemnym dla ucha brzmieniu. Z jego różdżki wydostał się srebrny strumień czaru, który wsiąknął od razu przez skórę Julii, dotykając jej żył i jednocześnie niejako je podświetlając, dlatego też Theo (a nawet i sama dziewczyna) mogła obserwować tempo przemieszczania się czaru coraz wyżej, a docelowo ścieżką, którą chwilę wcześniej nakreślił słowami. Sęk w tym, że o ile w początkowych minutach objętość czaru jak i tempo postępu było zadowalające, tak im dalej to szło, tym proces zwalniał, co skomentował mocniejszym zaciśnięciem palców na powoli nagrzewającej się różdżce. Minęło piętnaście minut, a czar "poprawił się" i powoli oczyszczał podskórnie żyły na przedramieniu dziewczyny, obejmując coraz to kolejne odcinki podczas, gdy te od nadgarstka pozostały "oczyszczone" i lekko jaśniejące. Sytuacja była opanowana choć nieprzyzwoicie spowolniona. Nie przerywał cichego inkantowania, nie reagował na ich potencjalne rozmowy, wyglądał jakby "odciął się" od świata. Pełna koncentracja na podtrzymywaniu czaru i powtarzaniu tych samych słów, raz po raz, od nowa, przez kilkanaście minut, a zapowiadało się, że potrwa to znacznie dłużej.

@Julia Brooks @Theodore Kain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 18:33;

Czekoladowa żaba: 1. Wiedźmy - Maladora Grymm (2.)

Nie miał pojęcia, co może oznaczać ten tajemniczy uśmiech, ale nie śmiał drążyć, zdając sobie sprawę z tego, że George jest pochłonięty do cna myślami o planowanym zdejmowaniu klątwy. Pogodzony ze swoim losem delikatnie wzruszył więc tylko ramionami, mając nadzieję że cały proces przebiegnie bez zbędnych komplikacji i że po wszystkim doczeka się d niego konkretnej odpowiedzi. Na razie pozwolił mężczyźnie po prostu robić swoje, a sam zamierzał z kolei zadbać o to, by rzucanie zaklęć i oczyszczanie organizmu Julii z czarnomagicznych toksyn odbywało się we względnie bezpiecznej atmosferze.
Podążył wzrokiem za umykającymi przed nimi zwierzakami, żałując że nie może pogłaskać żadnego z futrzaków, przez co przez moment pogubił wątek. Docierały do niego wyłącznie pojedyncze słowa i znajome imię Maximiliana, dzięki czemu z opóźnieniem zdołał połączyć fakty i wywnioskować sens toczącej się między Walkerem a Brooks rozmowy, która najwyraźniej dotyczyła osoby mającej sprawować nad nią opiekę w okresie rekonwalescencji. Całkiem z letargu wybudził się jednak dopiero wtedy, gdy George złapał z nim kontakt wzrokowy, bezpośrednio kierując do niego swoje uwagi. – Spokojnie, będę kontrolował jej stan. Możesz na mnie liczyć. – Zapewnił go, że będzie bacznie obserwował tak jego kolejne poczynania, jak i reakcję dziewczyny na obecność tej „białej”, uzdrawiającej magii. Myślał, że to koniec, dlatego sięgnął po purpurowe pudełko z czekoladową żabą, kiedy mężczyzna zdecydował się podzielić z nim jeszcze jednym nakazem. – Wiem. Zrozumiałem.ale tego nie jestem w stanie ci zagwarantować. Nie dokończył, żeby nie wytrącać go niepotrzebnie z równowagi, ale nie mógł mu obiecać, że nie postanowi mu przerwać, gdyby sprawy zaszły za daleko. Chciał pomóc Julii, ale na pewno nie kosztem zdrowia swojego przełożonego. Zresztą… pogorszenie jego stanu mogło również wpłynąć negatywnie na efekty rzucanego przez niego zaklęcia, a wtedy ucierpieć mogłaby nie jedna, a już dwie osoby.
Podmuchał gorącą kawę, która musiała jeszcze wystygnąć, toteż najpierw otworzył czekoladową żabę, którą od razu wrzucił do ust, skupiając wzrok na wyciągniętej karcie. Okazało się, że trafił pierwszą wiedźmę do kolekcji – Maladorę Grymm, która zażywała eliksiru upiększającego, by podstępem poślubić króla, z pozytywnym zresztą skutkiem.Chciałbym ci powiedzieć, że Harpiom… ale tak naprawdę zawsze kibicowałem Osom z Wimbourne i Armatom z Chudley. Tym ostatnim chyba tylko dlatego, że są underdogiem i większość przestała w ogóle wierzyć w to, że kiedykolwiek jeszcze osiągną sukces. – Odpowiedział Julii, podnosząc wzrok z nad karty, którą póki co ukrył w swojej kieszeni, a nawet zaczerwienił się lekko, kiedy ta nazwała jego twarz sympatyczną. – Na szczęście nikt nie zakazał jeszcze kibicowania kilku drużynom, więc w tym sezonie będę trzymał kciuki również za twój skład. – Obiecał jej z uśmiechem i pewnie z chęcią kontynuowałby ten temat, gdyby nie to, że w międzyczasie Walker zaczął już tłumaczyć dziewczynie, czego od niej oczekuje i z czym dokładnie wiąże się proces leczenia.
Skinął George’owi głową w niemym znaku porozumienia, a następnie przysiadł się tuż obok nich, przypatrując się koniuszkowi różdżki mężczyzny przytkniętemu do nadgarstka Brooks. Próbował w myślach przetłumaczyć sobie łacińskie słowa rzucane przez jego szefa, ale porzucił ten plan dość szybko, nie mogąc przypomnieć sobie ich znaczenia. Nie ukrywał za to swojego zaskoczenia, rozchylając mimowolnie usta, kiedy jego oczom ukazał się srebrny strumień energii, przepływający pod skórą dziewczyny. Czyli to właśnie na tym polegało to niezbyt przyjemnie brzmiące „oczyszczanie żył”… Ukradkiem kontrolował również mimikę twarzy koleżanki, by zareagować w porę na jakiekolwiek oznaki bólu, ale przede wszystkim skoncentrował się na przemieszczającym się coraz wyżej zaklęciu, obejmującym kolejne fragmenty uwydatnionej przez magiczny blask siatki żył. Piękny obraz, a jednak domyślał się, że utrzymanie efektu kosztuje George’a ogrom wysiłku. Widział wszak jak mężczyzna zaciska mocniej palce na kawałku drewna. Pełne skupienie na przetransportowaniu do organizmu pacjentki odpowiedniej dawki magicznej energii sprawiło, że jego szef nie zauważył chyba, że w pewnym momencie ręka mu się omsknęła, tracąc z zasięgu wcześniejszy cel.
- George, dłoń. Lekko w lewo. – Próbował mu wytłumaczyć, w którym miejscu się zatracił, co wcale nie było takie proste. Chwycił więc delikatnie jego przedramię, pomagając mu odzyskać uprzednią, prawidłową pozycję. Potem odsunął się w tył, racząc jedynie ślepia widokiem jaśniejących fragmentów podskórnych, które wedle sprzedanych mu przez George’a podczas pobytu w mieszkaniu informacji uznać należało za „oczyszczone” z negatywnego działania klątwy uśpionego. Martwiło go tylko jedno: im dalej po ciele dziewczyny wspinał się srebrzysty blask, tym wolniejsze tempo towarzyszyło jego podróży. Chociaż nie… najbardziej przerażające zdawało mu się jednak to ciche inkantowanie Walkera, który brzmiał w tym momencie niczym egzorcysta. Nie wiedział czy powinien ponownie odwrócić jakoś uwagę Brooks od tego bałaganu, czy lepiej było żeby w tym momencie nie odpowiadała na jego pytania, a z tego względu milczał uparcie jak grób, pilnując tylko, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31789
  Liczba postów : 85181
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Wrz 16 2021, 21:35;




Klątwy małe i duże



Czarna magia miała to do siebie, że nie było łatwo się jej pozbyć. Potrzeba było starań grupki czarodziejów - samej zainteresowanej oczywiście, oraz dwóch dzielnych mężczyzn, którzy postanowili w dobroci swego serca (lub może z innych, nieznanych powodów) pomóc jej w pozbyciu się dość uciążliwej klątwy.


Organizmu twego przypadki


Niezależnie od tego jaki sposób zdejmowania klątwy przyjmie duet Walker-Kain, panna Brooks będzie musiała wytrzymać całą procedurę. Obciążenie, jakie zostanie nałożone na niej organizm, będzie praktycznie tak samo lub jeszcze większe niż to, które przyjmą na siebie mężczyźni ściągający czarnomagiczne zaklęcie.



@Julia Brooks - w każdym kolejnym poście, aż do zakończenia wątku, rzucaj kostką k6. Zsumuj wszystkie wyniki.
1-6 - wysiłek, jaki musiało twoje przejść jest na tyle wielki, że wydaje ci się, że cały proces jest dosłownie męką. Przez kolejne dwa tygodnie od zakończenia poniższego wątku rzucasz kostką na efekty osłabienia przed każdym wątkiem- wyniki 5 i 6 oznaczają niemożność wykonywania jakichkolwiek wymagających fizycznie czynności.
7-14 - co prawda nieco cierpisz, ale nie jest to nic co twoje wytrenowane godzinami na siłowni ciało nie mogłoby znieść. Brawo - klątwa została zdjęta bez żadnych powikłań!
15+ - zdziwiony byłby zapewne nawet uzdrowiciel z największym stażem - jesteś w stanie zachować pełną psychiczną sprawność przez cały proces związany z walką z czarną magią przebywającą w twoim ciele. Przy okazji słyszysz też oczywiście w jaki sposób przeprowadzana jest procedura zdejmowania klątwy - otrzymujesz 1 punkt z Czarnej Magii.


Wszelkie pytania, zażalenia i prośby należy kierować do @Darren Shaw. Jeśli zdobędzie 13 lub więcej punktów, daj mi znać bezpośrednio.



______________________

Krucze Gniazdo - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyPią Wrz 17 2021, 11:49;

K6 na klątwę: 3

- Żadna ze mnie Pani. Wystarczy Julka – uśmiechnęła się ciepło do starszego z mężczyzn. Wciąż nie przywykła do traktowania jej jak, no cóż, dorosłej. Nie miała jeszcze 20 lat, a dla pierwszaków była na równi z niektórymi nauczycielami, co nie pasowało jej w ogóle. Dorosłość kojarzyła jej się z odpowiedzialnością, życiem na własny rachunek, braniem odpowiedzialności za własne błędy i za innych. I choć Krukonka mogła na swojej „dorosłej liście” odhaczyć każdą z tych pozycji, to jednak wolała zaklinać rzeczywistość. Dzięki temu czuła, że wciąż ma czas. Pytanie tylko, na co?

Delikatny uśmiech zamienił się w szerszy, kiedy to Theo zaczął się w całkiem uroczy sposób tłumaczyć ze swoich kibicowskich sympatii. Cieszyła się jednak, że był z nią szczery. W dobie ostatniego sukcesu drużyny z Holyhead nagle się okazało, że ta kobieca drużyna ma więcej kibiców, niż mogłoby się wydawać. Teraz każdy kibicował sympatycznym czarownicom z Walii. Ciekawe, ilu z tych kibiców zostanie przy nich, gdy przestanie im iść tak dobrze, jak dotychczas.

- Też kibicuję Osom – przyznała spokojnie, poprawiając się w półleżącej pozycji. - Wimbourne jest raptem pół godziny drogi autem od mojego rodzinnego miasta. Brat mnie tam zabierał, gdy wracałam z Hogwartu na wakacje.

Tak, jej kibicowskie serce od dawna biło dla zawodników w czarno-żółtych barwach i co tu dużo mówić, chciałaby kiedyś zagrać w ukochanym klubie. Na razie miała jednak inne cele, a najważniejszym z nich, było pozbycie się klątwy, która uniemożliwiała jej cokolwiek.

Po wysłuchaniu słów George’a, który pokrótce wyjaśnił jej cały proces zdejmowania klątwy, przełknęła mimowolnie ślinę, a żelazna pętla strachu zacisnęła jej się na żołądku. Mimo to pokiwała dzielnie głową, westchnęła ciężko, zdjęła z siebie bluzę i zostając w samym czarnym topie, wyciągnęła przed siebie lewą rękę.

- Miejmy to za sobą – szepnęła, bardziej do siebie, niż do mężczyzny, po czym walcząc z samą sobą, otworzyła oczy i wbiła ciemne spojrzenie we własne żyły, pod którymi, pod wpływem zaklęcia, tańczyło coś, co najwyraźniej było czarnomagiczną skazą, gnieżdżącą się w jej ciele. Na początku wszystko przebiegało szybko, ale im dalej w las, tym było trudniej. Dziewczyna nic nie mówiła, aby nie rozpraszać łamacza. Zamiast tego regularnie, głęboko oddychała, aby uspokoić oszalałe ze strachu serce. – Wszystko będzie dobrze – wymruczała pod nosem, dodając sobie odwagi. – Wszystko będzie dobrze.

@George Walker  @Theodore Kain  @Darren Shaw

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


George Walker

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177
C. szczególne : intensywny zapach cygara na ubraniu, dobrej jakości ubrania, spod kołnierza, przy szyi wystaje gruba warstwa bandażu.
Galeony : 167
  Liczba postów : 265
https://www.czarodzieje.org/t20293-george-walker#636736
https://www.czarodzieje.org/t20294-skrytka-pocztowa-g-w#636761
https://www.czarodzieje.org/t20292-george-walker#636733
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 22 2021, 09:34;

Uśmiechnął się jedynie i skinął głową w milczeniu bowiem Julka rozmawiała z człowiekiem, który uwielbiał formalność. Mimo wszystko nie zamierzał oponować skoro o to prosiła. Po przedstawieniu swojego planu i wyjaśnieniu jak ma to wyglądać, nie wdawał się w rozmowy na temat sportu. Na końcu języka miał uwagę, aby byli tak uprzejmi i poczekali z rozmową do momentu usunięcia klątwy. Nie chciał popełnić błędu, a więc potrzebował ku temu najlepiej ciszy. Proces rozpoczął się i koncentrował się, wytężał pełnię swojej uwagi aby podtrzymywać inkantowane zaklęcie. Nie mógł pozwolić, aby ręka zadrżała. Z tego, co wyczytał z ksiąg powszechnie zakazanych to wystarczy jedno drgnienie ręki, aby przykładowo naruszyć siateczkę jej żył, ale pod skórą, doprowadzając do ryzyka zakrzepnięcia jej. Tego im nie mówił, aby niepotrzebnie ich stresować. Wierzył w swoje umiejętności oraz doświadczenie. Nie był laikiem. Inkantował więc i obserwował uważnie tor "oczyszczenia żył", polegając jednak w dużej mierze na kontroli przeprowadzonej przez Theo. "Naprostował" tor oczyszczenia i uzmysłowił sobie jak to powoli postępuje. Nie chciał jednak gnać na oślep, więc cierpliwie czekał, nie przerywał czaru i chwilę później "coś" zaskoczyło, bowiem czar znacznie przyspieszył, dosyć gładko i szybko oczyszczając żyły aż do ramienia dziewczyny, rozświetlając je delikatnie pod cienką skórą. Adekwatnie do tempa, różdżka George'a zaczęła się nagrzewać i wibrować pod palcami. Zaczerpnął duży haust powietrza i nieświadomie pochylał się już nad ramieniem dziewczyny, tym razem przenosząc dłoń pod jej łokieć i kontynuując inkantowanie. Po kolejnych dwunastu minutach czar zatrzymał się u podstawy jej szyi. Najwyraźniej miał kłopot, aby nasycić czar większą siłą. Spiął się z lekkiego niepokoju, ale nie przerwał inkantowania. Lekceważył suchość w gardle, wibracje niespokojnej już różdżki, nieprzyzwyczajonej do takiej ilości czarnej magii. Ignorował też mrowienie na swym barku. Jego stylem życia było doprowadzanie wszelkich czynności od A do Z, dlatego pomimo chwilowego braku postępu (po tak sporym kawałku pracy!) nie zrażał się tylko przygotowywał powoli psychicznie, że ten obszar żył wymaga zużycia zdecydowanie większej mocy. Miał nadzieję jedynie, że Julia nie odczuje tego w zły sposób. Bardzo przelotnie, raptem na sekundę, zerknął na Theo, jakby próbując niemo dać mu znać, żeby zachował teraz jeszcze większą czujność. Nie przerywając czaru, bardzo ostrożnie przesunął różdżkę wyżej, po torze oświetlonych żył, aby być "bliżej" obszaru żył, przez który magia miała problem się przedostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 22 2021, 10:26;

kostki: 2+3 (poprzedni post) = 5

Rozmawianie o quidditchu może i nie było na miejscu w obliczu tak skomplikowanego zabiegu, jak zdejmowanie z niej klątwy, ale z drugiej strony, czy był lepszy pomysł na chwilowe zapomnienie o tym, co ją czekało? Czarna magia, oczyszczanie żył i potencjalne ryzyko, że wszystko skończy się źle, zarówno dla niej, jak i sympatycznego mężczyzny, który postanowił udzielić jej pomocy. Kiedy jednak ten wziął się do pracy, szybko zamilkła, pozwalając mu się skupić na zadaniu. Widok czerniejących żył i przemieszczającej się pod skórą klątwy był makabryczny nawet dla niej, czyli osoby, dla której strata zębów, złamania i pęknięcia były czymś powszednim. W jej oczach urazy mechaniczne nijak się miały do zagnieżdżonego w organizmie zła oraz próby jego ekstrakcji. Początkowa bariera szybko została pokonana przez Walkera i już wkrótce różdżka czarodzieja skupiona była wokół jej szyi. Dopiero teraz poczuła się w pełni przerażona. Zaczęła więc głębiej oddychać, aby się uspokoić. Jednocześnie nie odrywała wzroku od zmęczonej twarzy pachnącego cygarami mężczyzny, który pomimo własnych urazów, był w pełni skupiony i poświęcony zadaniu.

- Wszystko u Pana w porządku? Może potrzebuje Pan przerwy? – zapytała cicho, niemal szeptem, aby nie rozpraszać George’a w tak istotnym momencie.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 22 2021, 19:00;

Niekiedy w stresie paplało się różne głupoty, więc rozmowa o quidditchu jakkolwiek nieprzystająca do okoliczności zdejmowania czarnomagicznej klątwy, nie powinna prawdopodobnie przesadnie zadziwiać. Mimo wszystko po krótkiej wymianie zdań Theo zamilknął, nie chcąc dekoncentrować ani podenerwowanej pacjentki, ani tym bardziej doświadczonego przełożonego, który wiele poświęcał, by Julia nie musiała obawiać się o nagłe, niebezpieczne nie tylko dla samopoczucia, ale i zdrowia, drzemki. Siedział tuż przy Walkerze, bacznie obserwując całe przedsięwzięcie i jego stan, nie spodziewając się nawet, że jego nadzór rzeczywiście okaże się przydatny. George był w pełni skupiony na swym zadaniu, ale najwyraźniej nadmiar bodźców i zmęczenie wzięły nad nim górę, skoro ten jeden jedyny raz nie zdołał upilnować ułożenia dłoni. Nie wiedział na ile pomógł pozostałej dwójce swym gestem, za to zdawał sobie sprawę z tego, że tak czy inaczej będzie musiał na chwilę odejść – wszak czekał na niego jeszcze jeden, wcale nie mniej palący obowiązek, a mianowicie stworzenie jemu i szefowi swoistej drogi ucieczki. Niestety nie opanował teleportacji łączonej, a to sprawiało, że musiał uciec się do innych środków transportu. Nim podjął się jednak wykonania transmutacyjnego zaklęcia, wyczekał na odpowiedni moment, kiedy sytuacja nieco się uspokoiła, a świetlista mgiełka uwalniająca się z różdżki mężczyzny nieprzerwanie mknęła ku górze, dając wszystkim tę krótką chwilę oddechu.
- Zajmę się świstoklikiem. Poradzisz sobie przez ten czas? – Mruknął ściszonym, spokojnym głosem do George’a, by nie wytrącić go swym pytaniem z równowagi. Dopiero gdy dostrzegł w jego ciemnozielonych oczach nieme przyzwolenie, wyciągnął z kieszeni niewielki dziennik w twardej, czarnej oprawie, który zdawał się idealnym obiektem do stworzenia świstoklika. Niemal nie zauważył, że przy okazji wypadła mu ze spodni również zdobyta wcześniej karta z czekoladowych żab. Podniósł ją z podłogi, omiatając wzrokiem tekst traktujący o tym, że Maladora Grymm celem utrwalenia swojego upiększonego wizerunku korzystała również z zaczarowanego lusterka. Nie skupiał się jednak nazbyt na tej mało pasjonującej lekturze. Nie miał czasu na głupoty, toteż schował emblemat z obrazkiem czarownicy tam, gdzie jego miejsce i wyciągnął swoją różdżkę, ściskając ją mocniej pomiędzy palcami. Wykonał dość skomplikowany manewr nadgarstkiem, machając kawałkiem drewna tuż nad dziennikiem, a we właściwym momencie wyszeptał cicho inkantację Portus, bo w ten sposób łatwiej było mu skumulować magiczną moc i skoncentrować się na stającym przed nim wyzwaniu. Przy zaklinaniu przedmiotu zdecydował się na mniej popularną formę świstoklika, który to reagował błyskawicznym przeniesieniem w przypadku dotyku. Jedyny mankament? Musieli złapać go jednocześnie. Uznał jednak, że będzie to rozsądniejsze rozwiązanie, niżeli aktywowanie deportacyjnego efektu o konkretnej porze, skoro tak naprawdę nie mieli pojęcia jak długo potrwa proces zdejmowania klątwy. Na ostateczną destynację obrał oczywiście salon w zaciszu własnych czterech ścian, zgodnie z ustaleniami poczynionymi wcześniej z Walkerem.
Na szczęście wszystko poszło mu dość sprawnie. Zerknął raz jeszcze ukradkiem na ułożony obok dziennik, a kiedy odwrócił się w kierunku George’a i Julii, wyczuł naglące spojrzenie swojego szefa, na które w odpowiedzi skinął porozumiewawczo głową. Powrócił do uważnej obserwacji, kontrolowania każdego ruchu i gestu mężczyzny, próbując nie myśleć o uczuciu podenerwowania. Tak, dopadł go delikatny stres, bo widział po twarzy Walkera, że utrzymanie zaklęcia kosztuje go coraz więcej sił. Najwyraźniej dotarli do tego najtrudniejszego etapu, o którym wspominał wcześniej, a przez to Theo posilił się o jeszcze większą czujność. Mimo wewnętrznych obaw nie przerywał mu, nawet po tak wymownym pytaniu Brooks, mając nadzieję że w przypadku jakichkolwiek problemów mężczyzna sam poprosi o wsparcie. Nie był co prawda pewien, czy to słuszna decyzja. Znał przecież George’a na tyle, by wiedzieć, że ten nie lubił odpuszczać. Miał jednak również świadomość tego, że skoro powiedzieli A, to muszą powiedzieć też B, a przerwanie potężnego zaklęcia wpół może wywołać więcej szkód niż korzyści. Nie był w stanie ocenić ryzyka, dlatego musiał w tej kwestii zaufać swojemu przełożonemu, wierząc że ten nie zapomni o zdrowym rozsądku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


George Walker

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177
C. szczególne : intensywny zapach cygara na ubraniu, dobrej jakości ubrania, spod kołnierza, przy szyi wystaje gruba warstwa bandażu.
Galeony : 167
  Liczba postów : 265
https://www.czarodzieje.org/t20293-george-walker#636736
https://www.czarodzieje.org/t20294-skrytka-pocztowa-g-w#636761
https://www.czarodzieje.org/t20292-george-walker#636733
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Wrz 23 2021, 10:26;

Nie ma sensu ukrywać, że postęp czaru dotarł do kluczowego momentu. Pech chciał, że im więcej wkładał mocy w oczyszczeniu żył w okolicach jej szyi, tym nadwyrężał swoją wciąż niewygojoną ranę. Theo doskonale go znał - nie zamierzał odpuścić. Nie odpowiedział na żadne z zadanych pytań, aby nie przerywać inkantacji bo byłoby to strzałem w kolano. Musiałby zacząć wszystko od początku, a i mogłoby to być bardziej nieprzyjemne bądź gwarancja powodzenia spadłaby o połowę. Przytknął rozgrzaną końcówkę różdżki do opornego obszaru żył i zainkantował nieco głośniej, dzięki czemu udało się pomknąć z czarem jeszcze dalej. Tym samym wyczuwał jak różdżka zrobiła się już gorąca i trzymanie jej było nieprzyjemne. Z okolicy rdzenia pomknęła cieniutka strużka bladego dymu, a George kontynuował bowiem czar był już na samym końcu oczyszczania. Jeszcze dwie minuty. Musi się udać. Siateczka żył wokół oczu Julii rozjaśniła się, usuwając z niej całkowicie Klątwę Uśpionego, a gdy tylko ten delikatny blask zaczynał blednąć, bardzo gwałtownie cofnął rękę jak najdalej od dziewczyny lecz nie zdążył wypuścić różdżki, która w odpowiedzi na takie przeciążenie zakazaną magią po prostu pękła w jego dłoni na dobre kilkanaście części. Nie był to wybuch ale głośny trzask zwieńczony sykiem, kilka drzazg wbiło się we wnętrze jego dłoni lecz nie było to zbyt ważne. Po jego barku przemknął impuls bólu, a chwilę później ciemny materiał jego koszuli nasiąknął ciepłą krwią wyciekającą z rany. Przez chwilę wpatrywał się znieruchomiały w leżące u jego stóp kawałki różdżki, która służyła mu dwadzieścia cztery lata. Otarł wilgoć z czoła, z lekkim przestrachem zerknął na swój bark, lekko dotykając palcami miejsca rany i wyczuwając przy tym ścieżkę krwi, sunącą sobie póki co leniwie wzdłuż jego pleców. Wzdrygnął się.
- Udało się, udało, może być pani spokojna. Wszystko się udało.- pospieszył z wyjaśnieniami, zatrzymując wzrok na dziewczynie. Głos miał schrypnięty i to solidnie.
- Żałuję różdżki. Nie wytrzymała takiego natężenia czarnej magii. Służyła mi dwadzieścia cztery lata… - wzdrygnął się na nowo, ale najwyraźniej nie miał do nikogo o to żalu.
- Muszę natychmiast… - podniósł się niepewnie do pionu, podnosząc dłoń w kierunku Theo na znak, że nie potrzebuje przy tym pomocy (co było kłamstwem, ale przecież "był w pracy"). - Masz świstoklik, Theo? Dobrze, znakomicie. Nie czuję się dobrze, że zostanie pani tu sama. Nie powinna pani, ale niestety wyczerpało mnie to na tyle...- na nowo wzdrygnął się i zatrzymał palce na swoim barku, jakby łudząc się, że to zmniejszy ból. Cały George. Bark bolał jak cholera, aż przez to wszystko pobladł na twarzy, a on myślał o samopoczuciu Julii i co więcej, właśnie kucał, aby pozbierać resztki swojej różdżki, co nie było najlepszym pomysłem kiedy czarnomagiczna rana postanowiła się otworzyć.
- Niech pani wyśle do mnie zaklęcie patronusa gdyby zauważyła pani coś niepokojącego, ale myślę, że teraz,jak już nie ma pani na sobie klątwy to wszelkie potencjalne słabości wyleczy uzdrowiciel. Spiszę ja pani jeszcze dzisiaj, a gdyby pani chciała to za tydzień możemy się spotkać to jeszcze to sprawdzę choć nie mam wątpliwości…- odkaszlnął i w końcu przeniósł wzrok na Theodore'a. W jego spojrzeniu był jasny komunikat "nadwyrężyłem się, musimy stąd iść", choć bardzo ubolewał, że Julia zostanie sama. Mógłby zasugerować Theo, aby z nią został, ale znał go na tyle, aby wiedzieć, że prędzej świat wywróci do góry nogami niż pozwoli mu teraz podejmować altruistyczne decyzje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Wrz 23 2021, 10:53;

kostki: 5+ 4=9

I już. Było po wszystkim. Obyło się bez komplikacji, rozdzierającego duszę bólu i skończyło się na samym strachu. Kiedy dziewczyna usłyszała, że to już koniec, niemal dosłownie rozpuściła się, wsiąkając w fotel. Wielki ciężar spadł jej z serca, a w dużych brązowych oczach mimowolnie zaszkliły się łzy. Odzyskała swoje życie i karierę, dzięki tym oto dwóm mężczyznom, którym wdzięczna była ponad każdą miarę.

- Dziękuję – wymamrotała hardo, ocierając ukradkiem łzę rękawem bluzy. Widać było po mężczyźnie, jak wiele wysiłku go to kosztowało. Wyglądał na wyczerpanego i obolałego i choć sama nie czuła się idealnie, to dopiero teraz zrozumiała, jak ciężka była walka z klątwą.
Słysząc słowa Walkera oraz dostrzegając jego stan, upewniła go solennie, że poradzi sobie sama i że właściwie to nic jej nie jest i nie powinien się martwić. Właściwie, to powinien się skupić teraz na sobie i odpoczynku. Kiedy więc mężczyzna ubierał swoją nową, stylową kurtkę, ona podeszła do Theo, który zajmował się szykowaniem świstoklika.

- Dziękuję za wszystko Theo– wyszeptała cicho. A następnie dyskretnie wsunęła mu do kieszeni mieszek, w którym znajdowało się 230 galeonów. – Przekaż szefowi. Coś czuję, że jest jedną z tych osób, która nie przyjmuje zapłaty za swoją pomoc. I zadbaj o niego, wygląda na wyczerpanego. – Pogładziła jeszcze ex-puchona po ramieniu, z wdzięcznością i troską. Jeszcze im się zrewanżuje, ale zanim się zastanowi nad tym, w jaki sposób, musi odpocząć. I wykorzystać odzyskaną wolność.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Wrz 23 2021, 18:53;

W takim stanie George prawdopodobnie w ogóle nie powinien angażować się w zdejmowanie niebezpiecznej, czarnomagicznej klątwy, by nie nadwyrężać swojego ranionego ramienia, ale teraz… teraz Theo nie mógł tak po prostu odwieść go od tego pomysłu. Nie miałby również serca, skoro naprawdę chciał pomóc Julii, a nie znał nikogo innego, kto mógłby zażegnać jej zdrowotne problemy. Walker postraszył go ogromnymi sumami, jakich żądają sobie łamacze klątw, więc wychodziło na to, że nie mieli wyjścia, a przynajmniej on sam nie wpadł na żadne inne, sensowne rozwiązanie. Jedyne co mógł teraz uczynić, to kontrolować sytuację i zabrać wyczerpanego mężczyznę do swojego mieszkania, mając zarazem nadzieję, że ten incydentalny wybryk nie wpłynie negatywnie na jego okres rekonwalescencji.
Powrócił wzrokiem na srebrzystą mgiełkę roztaczającą się wokół uwidocznionych żył dziewczyny zaraz po tym jak zaklął swój dziennik, transmutując go w podręczny świstoklik. Patrzył to na strużkę bladego dymu, to na zmęczoną twarz George’a, zastanawiając się jak długo potrwa jeszcze proces oczyszczania organizmu z czarnomagicznych toksyn. Nie to, żeby gdziekolwiek mu się śpieszyło, po prostu obawiał się, że nawet tak doświadczonemu czarodziejowi jak jego szef może zabraknąć sił. Nie znał inkantowanego przez Walkera zaklęcia, ale widok jaśniejącej siatki naczyń krwionośnych napawał go ostrożnym optymizmem, a kiedy delikatny blask zaczął wreszcie blednąć, domyślił się że mężczyzna dokonał swego dzieła. Intuicja go nie zawiodła… George rzeczywiście gwałtownie wycofał swą dłoń, ale tego co wydarzyło się dalej, na pewno się nie spodziewał. Najwyraźniej nie tylko on był przeciążony, ale i jego różdżka miała dosyć kontaktu z czarną magią, bo nagle rozpadła się na kilkanaście kawałków. Przede wszystkim Theo zwrócił jednak uwagę na ten jeden gest, w którym jego przełożony dotykał palcami swojej rany, a towarzysząca mu przy tym mimika nie wskazywała na nic dobrego.
Poruszył się z miejsca, kiedy mężczyzna wyciągnął do niego dłoń. Na moment zawahał się i zatrzymał, ale ostatecznie stwierdził, że nie ma zamiaru się go słuchać. Walker był uparty jak osioł, a przez to nie obchodziło go wcale to, że „nie potrzebuje pomocy”. Nie zdążył go powstrzymać, ale schylił się, pomagając mu zebrać fragmenty zniszczonej różdżki, żeby poszło im nieco sprawniej. W międzyczasie słuchał wszystkich wyjaśnień łamacza klątw, usatysfakcjonowany przynajmniej myślą, że jego czar odniósł oczekiwany rezultat, a Brooks może zapomnieć o cierpieniu.
Poczekał aż George założy kurtkę i sam sięgnął po swoją, posyłając uśmiech do swojej krukońskiej koleżanki. – Cieszę się, że mogliśmy pomóc, a właściwie że George mógł ci pomóc. – Mruknął wyraźnie zadowolony, ale i zamyślony, przez co z niemałym opóźnieniem zdał sobie sprawę z tego, że Julia wciska mu do kieszeni sakiewkę, najpewniej wypchaną galeonami. – Nie trz… – Miał już odmówić zapłaty, powiedzieć że nie trzeba, ale przypomniał sobie że nie decyduje wyłącznie za siebie samego, a przecież Walker na skutek potężnego zaklęcia stracił różdżkę, do której był niezwykle wręcz przywiązany. Stwierdził więc, że tym razem nie będzie oponował, a przekazane przez dziewczynę galeony przekaże szefowi na zakup nowego, umagicznionego kawałka drewna. – Zgoda. Dzięki. – Nie zabrakło mu przy tym kultury, ale gdy tylko Brooks wspomniała o stanie Walkera, wcześniejszy uśmiech szybko spełzł mu z twarzy. – Tak… wiem. Zajmę się nim. – Westchnął głośno, bo nie wiedział jeszcze, co go czeka, a nie ukrywał, że ma spore obawy, skoro nawet w spojrzeniu mężczyzny dostrzegał ten jasny komunikat, mówiący tyle co „to było zdecydowanie za dużo”.
- Chodź. Musimy złapać w tym samym momencie. – Wytłumaczył George’owi, wskazując skinieniem głowy na leżący nieopodal dziennik. – Dawaj znać, gdyby coś było jednak nie tak, Brooks. I… odpoczywaj! – Pożegnał się jeszcze naprędce z gospodynią, a potem, chcąc mieć pewność że żaden z nich nie spóźni się z dotknięciem świstoklika, po prostu chwycił lewą dłoń Walkera w swoją i ułożył je obie na okładce notesu, deportując ich wprost do niezbyt przestronnego, ale przytulnego salonu we własnym mieszkaniu.

zt. x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Maj 18 2022, 21:10;

ból n00żki 6

Ostatnio więcej czasu spędzała w swoim domu w Dolinie Godryka, w Londynie przebywając okazyjnie, gdy odwiedzała brata, kończyła późno trening, albo chciała po prostu odpocząć od czarodziejskiego życia i pobyć mugolaczką. Teraz jednak ponownie przeniosła się do Kruczego Gniazda, z bardzo prostego powodu – jej rezydencja w dolinie leżała nad jeziorem, a odkąd zniknął księżyc, mieszkające w nim zwierzęta dostawały pierdolca. Zresztą, miała uraz, i to dosłownie, do akwenów wodnych i ich lokatorów. Dziś noga bolała ją jakoś mniej, ba, prawie że w ogóle, ale nawet nie robiła sobie nadziei, że to oznaka poprawy. Stan jej nogi stanowił bowiem ostatnio prawdziwą loterię, zupełnie jak by ktoś tam na górze rzucał kością, decydując o tym, że będzie srała z bólu, czy też skakała jak sarenka Bambie uciekająca przed myśliwym. Korzystając z tego dobrodziejstwa, postanowiła wykorzystać ten przyjemny, bezbolesny stan i… dokładnie posprzątać mieszkanie. To była jej chwila dla siebie. Na głośnikach banglała muzyka, na podstawce stało otwarte piwko, a Krukonka w dresikach, tak dla odmiany latała z miotłą zamiast na miotle. Robiła to wszystko z przyjemnością, choć miała również ku temu powód. Zaprosiła bowiem do siebie Leighton, która niedawno wróciła do szkoły po zagranicznych wojażach. I to jeszcze w Beauxbatons! Swansea nawet nie wiedziała, że spełniła tym samym jedno z Brooksowych marzeń. I że będzie się musiała liczyć z milionem pytań na temat francuskiej szkoły.
Kiedy mieszkanie lśniło już czystością, Krukonka przezornie nastawiła piekarnik, żeby się zagrzał i wyciągnęła z zamrażarki mrożone pizze. Nie była pewna, czy Lei wciąż tak restrekcyjnie podchodzi do tego, co je, ale w razie czego się nie zmarnuje. Julka teraz CHOROWAŁA STRASZLIWIE NA NOGĘ, a jak wiadomo, organizm walczący z chorobą, potrzebuje pizzy na grubym cieście, z podwójnym serem, chorizo, szpinakiem i tuńczykiem, no i piwka energii. W oczekiwaniu na przyjaciółkę zostało jej tylko jedno - walnąć się na kanapę i odpalić serial na tv. Ponoć na Netfliksie wyszła ostatnio jakaś adaptacja gry komputerowej, o której nigdy nie słyszała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 135
  Liczba postów : 271
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Maj 19 2022, 22:23;

To była dosyć długa droga. Po pierwsze teleportowała się zupełnie gdzie indziej, niż planowała, a tuż po wylądowaniu zrobiło jej się tak niedobrze, że nawet nie próbowała próbować znowu, pełna obaw, że najpierw się rozszczepi, a potem jeszcze zwymiotuje. Teleportacja nie była jej mocną stroną. Zdała egzamin – tak jak większość egzaminów w swoim życiu – wzorowo, ale mimo teoretycznych zdolności w praktyce zawsze czuła się potem koszmarnie. Jej organizm odmawiał pod tym względem współpracy. W każdym razie przeszła się ulicami Londynu na piechotę, przy okazji chłonąc atmosferę tego miasta, tak odmienną od Paryża.
Zapukała i od razu otworzyła sobie drzwi, już od wejścia wołając:
Na jajca Godryka, prawie się tutaj teleportowałam, no dosłownie w ostatnim momencie przypomniałam sobie, że to mugolska dzielnica. Szkoda by było tych grajników i... wiesz, innych. — machnęła ręką, wskazując na właściwie wszystko dookoła. Nie była specjalnie na bieżąco z mugolskimi sprzętami, o ile dawniej trochę bardziej nadążała (ze względu chociażby właśnie na Julię), o tyle we Francji całkiem odcięła się od mugolskiego świata. Nie specjalnie, a z braku czasu. Doba trwała tam znacznie krócej niż w rodzinnych stronach.
Rzuciła plecak na podłogę i rozwaliła się na kanapie tuż obok, przytulając się do niej i od niechcenia zerkając w ekran.
O jaka dziwna magia, coś jakby arcanum adscribo w szklanej kuli. Właściwie niegłupie i całkiem do zrobienia. — Przygryzła wargę i wróciła wzrokiem do Brooksowej twarzy. — Jak noga?
Zwalczyła w sobie pokusę przywołania do siebie plecaka i ze zbolałą miną podniosła się, aby po niego sięgnąć. Z niezwykle tajemniczą miną wyciągnęła z niego opasłe tomiszcze zatytułowane Przeklęte klątwy. Dwieście sposobów na walkę ze złymi urokami i kilka arkuszy pergaminu.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyNie Maj 22 2022, 22:52;

To nie pierwszy raz, kiedy Julka z uśmiechem na twarzy musiała przyjąć do wiadomości fakt, że wielu jej znajomych miało problemy z dotarciem do jej kruczego gniazdka w Londynie. I właściwie, to nieco im współczuła, gdy zamiast świstoklika czy teleportacji, które dostarczały czarodzieja pod same drzwi, musieli kombinowac i niejednokrotnie gubić się podróżując mugolskimi środkami transportu bądź po prostu spacerować pośród tysięcy ludzi niemających pojęcia, że mijana przez nich na ulicy młoda twarzyczka pochodzi, niemal dosłownie z zupełnie innego świata. Nie każdy miał ten przywilej, by móc czerpać z każdego z tych skrajnych światów.

- Lei – stwierdziła całkiem przytomnie pałkarka, zrzucając z kolan obrażonego kota i wychodząc na przywitanie dawno niewidzianej krukońskiej duszyczki. – Już się bałam, że się zgubiłaś. Witam w Kruczym Gnieździe. Mi casa es su casa – dodała, rozprostowując nieco pomięty i dużo za duży t-shirt z bardzo kulturalnym i eleganckim nadrukiem.

Brooks pokiwała z uznaniem głową, słysząc komentarz Panny Swansea na temat telewizora. Widać, że artystka z domu Swansea była Krukonką, która nawet w mugoskim sprzęcie doszukiwała się sposobów na znalezienie czarodziejskiego odpowiednika. Z tą śliczną buźką skrywał się całkiem bystry umysł, o czym łatwo było zapomnieć, skupiajac się jedynie na powierzchownej urodzie.

- Dziś spoko. Ale tak ogólnie chujowo. Czasami nie mogę nawet chodzić.Cóż, cena za głupotę jest wysoka– stwierdziła bez ogródek, ciesząc się przy tym, że tak dla odmiany nie musi przywdziewać dzielnej maski, zastanawiając się jednocześnie, czy eutanazja nie jest takim złym rozwiązaniem. Najgorszy w tym wszystkim był brak regularności. O wiele łatwiej cierpieć, kiedy to cierpienie jest stałe. Kiedy noga jednego dnia nakurwiała, a drugiego nie bolała, łatwo było o frustrację.

Widząc wyprawkę Lei w postaci ksiąg i pergaminów, pałkarka najpierw prychnęła z rozbawieniem, a następnie podeszła do dziewczyny i zmierzwiła kruczo(hehe)czarne włosy koleżanki.

- Proszę Państwa. Lei Swansea. Krukonka z krwi i kości, która nawet na piwko ze znajomymi przychodzi z książkami. Starasz się rozwikłać tajemnicę klątw Lancelotu?–
zapytała, wskazując ruchem głowy na tytuł opasłego tomiszcza, które to zabrała ze sobą Krukonka. – A, właśnie! Jak już o piwie mowa. Wolisz mugolskie, islandzkie czy kremowe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 135
  Liczba postów : 271
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyNie Maj 29 2022, 13:11;

Przez krótki moment wyglądała na zmartwioną, ale zaraz zakryła to teatralnym wydęciem ust w minie, która była czymś na pograniczu współczucia i rozkminy nad niesprawiedliwością życia. Oczywiście wewnątrz martwiła się o nią bardziej, niż pokazywała, sam fakt, że dopytywała, dużo o tym mówił, miała tylko delikatne problemy z właściwym tego okazywaniem.
Zachichotała, a mimo to nie schowała książki, wręcz przeciwnie, usiadła po turecku i położyła ją przed sobą, gotowa zgłębiać wiedzę.
Przepraszam — i naprawdę przepraszała, tak zupełnie szczerze. Zrobiła nawet skruszoną minkę — po prostu zaczęłam o tym czytać przed wyjściem i tak się wciągnęłam, że stwierdziłam, że przecież można to zrobić przy piwku. Jestem wielozadaniowa!
Pogładziła opuszkami palców całkiem elegancko zdobioną okładkę i zastanowiła się przez chwilę, zanim odpowiedziała na niezwykle istotne pytanie przyjaciółki
Kremowe to nuda i mało alkoholu — za to dwa miliony kalorii — Islandzkie brzmi epicko, ale skoro już jesteśmy w mugolskiej dzielnicy i przyszłam tutaj na pieszo... tak, poproszę mugolskie.
Uśmiechnęła się do Julii, nabierając smaka na spróbowanie czegoś nowego. Nie miała zbyt wielkiego doświadczenia z mugolskimi alkoholami, domyślała się jednak, że nie mają one w sobie żadnych niezwykłych efektów i właściwie było jej to chyba na rękę. Skoro już przytargała tutaj te wszystkie materiały do nauki i w dodatku musiała po drodze odpuścić sobie zaklęcie odciążające, bo zdawało się wywoływać delikatne sprzężenia magii z elektroniką kiedy szła chodnikiem w tłumie ludzi, to nie zamierzała ogłupiać się teraz magicznym alkoholem.
Wiesz, wszystko mnie właściwie ominęło, w Beauxbatons wszystko było bez zmian, to tylko tutaj wszystko kompletnie stanęło na głowie. Opowiesz mi o klątwach? — poprosiła ładnie, wyciągnęła rękę po piwko i spojrzała na Julię, starając się rozbroić ją spojrzeniem. Była żądna historii i zdecydowanie musiała ją usłyszeć.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Cze 01 2022, 11:54;

Julka, choć nie oczekiwała współczucia, doceniała dopytywania Lei. Jeżeli jednak wypadało czegoś współczuć młodej pałkarce, to jedynie głupoty. Gazety i ogłoszenia szkolne raz za razem przypominały, by unikać duże zbiorniki wodne, bo z powodu braku księżyca, zamieszkujące je stworzenia dostają pierdolca. A co zrobiła Brooks? Kompletnie olała rady mądrzejszych, wybrała się nad szkolne jezioro i niemal nie przypłaciła tego życiem. Ból w nodze był nauczycielem, który nie pozwalał zapomnieć, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Albo jeziora.

Kompletnie nie uśmiechało jej się zakopywanie w książkach i nauka. Miała chwilę wolnego, myślała, że napije się piwka i pogada o gaciach Merlina, wysłuchując cudownych historii o Francji, a tymczasem Lei sprawiała wrażenie, jak by okradła antykwariat i za chwilę na mieszkanie Brook mieliby wbić aurorzy, którzy dostali zgłoszenie od właścicieli.

- W takim razie mugolskie. – Zasalutowała niedbale, kuśtykając do lodówki. Ze środka wyjęła dobrze schłodzoną butelkę Guinessa, przelała ją do kufla i zaniosła dziewczynie, oczywiście razem z podstawką pod kufel, żeby na idealnie czystym stoliku nie zostawiać mokrych śladów. Sama tymczasem raczyła się piwem dverga.

Krukonka westchnęła i przewróciła oczami na prośbę Panny Swansea, ale oczywiście nie była w stanie jej odmówić. Przez ostatni rok działo się naprawdę sporo i streszczenie tego wszystkiego, wcale nie było takie łatwe. Mimo to podjęła tę próbę. Upiła łyczka piwa, odłożyła butelkę na podstawkę, rozwaliła się wygodnie na fotelu i założywszy ręce za głową, zaczęła.

- Jakoś we wrześniu Lancaster Jones zorganizował wyprawę w miejsce, gdzie, według jego prognoz, miał się znajdować Camelot. No i okazało się, że Camelot faktycznie tam się znajdował, ale odkrywając go, Jones uwolnił jakieś pradawne klątwy. Na każdego działały inaczej. Jedni się samoistnie zapalali, innym odpadały i odrastały paznokcie i tak w kółko. Ja z kolei miałam stalkera w postaci Baryły, czyli upierdliwego poltergeista, który przez kilka miesięcy uprzykrzał mi życie. – Butelka z piwem ponownie wylądowała w jej chłodnej dłoni, gdyż od tego całego gadania zdążyło zaschnąć jej w gardle. – Potem w październiku była kolejna wyprawa. Musieliśmy odnieść na miejsce wszystkie zagubione miecze, żeby dezaktywować, no, „wyłączyć” klątwy. Było cudownie. Najpierw znalazłam z Voralbergiem Ekskalibur na dnie jeziora, a chwilę potem oberwałam innym mieczem od Baryły i wylądowałam w szpitalu. No a resztę już znasz, zniknął księżyc, w międzyczasie któryś z Whitelightów zdobył nagrodę „Czarownicy” na najpiękniejszy uśmiech, a teraz Jones szykuje kolejną, równie ciekawą i równie niebezpieczną wyprawę, na którą się rzecz jasna zapisała. Tak więc w skrócie, trzeba było siedzieć we Francji, bo to, co się tutaj wyprawia, to jakiś ponury żart tego na górze. No dobra, to jak już wiesz, co się działo na Wyspach, opowiadaj, co się działo we Francji? Jak było w Beauxbatons?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 135
  Liczba postów : 271
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyNie Cze 05 2022, 22:15;

Nie musimy... — zreflektowała się, widząc mało zachwyconą minę Julii. Z wbitym w okładkę trzymanej w rękach książki spojrzeniem wciąż wiodła palcem wskazującym po jej skórzanej powierzchni, zbierając nań trochę nagromadzonego tam kurzu i brudu. Jej ton mówił coś znacznie innego, zresztą Krukonka znała ją chyba na tyle, żeby wiedzieć, że wcale nie miała ochoty odpuszczać... no ale zrobiło jej się trochę głupio, bo rzeczywiście nie tak się umawiały. Zaraz potem zrobiło jej się jeszcze bardziej głupio, kiedy zamiast kopsnąć się do chłodzących półek zamiast niej, zmusiła dziewczyną do kuśtykania na bolącej nodze. Była najgorszą przyjaciółką we wszechświecie.
Możemy pomęczyć chwilę te klątwy, a potem zająć się, czym tylko będziesz chciała. Deal? — uśmiechnęła się do niej i chyba rzeczywiście podziałało, bo nie trzeba jej było namawiać, do rozwiązywania języka, sama z siebie zaczęła całkiem zgrabną i szczegółową opowieść. Krukoni byli absolutnie najlepszymi kompanami do tego typu zadań. Swansea złapała za ołówek i zaczęła wypisywać wszystko to, co szczególnie przyciągało jej uwagę.
Czy Lancaster Jones jest przystojny? — wtrąciła się w wypowiedź Julii, bo była to informacja oczywiście bardzo istotna w całej sprawie, a w zdjęcia, jakie mignęły jej gdzieś tam w Proroku Codziennym, zawsze były niewystarczająco wyraźne, ażeby móc dobrze go ocenić. — I czy dotknęła go klątwa samozapłonu? Bo jeśli tak, to chyba nie najgorzej... — potrafiła wyobrazić sobie pewne zalety spalających się na popiół ubrań, w każdym razie w przypadku konkretnych jednostek. Były też takie, które mogłyby przyprawić o traumę. Upiła piwka, delektując się jego zimnem i orzeźwiającym, gorzkawym smakiem i zaczęła wypisywać klątwy, które wymieniała przyjaciółka. Samozapłon, odpadające paznokcie, poltergeisty.
Podobno byli ludzie, którzy ślepli, albo tacy, którym ciągle było zimno. Wygląda na to, że było ich całe mnóstwo i nie mają żadnej wspólnej cechy, poza byciem wrzodem na dupsku, oczywiście. — Myślała głośno, a przy okazji zerkała na Brooks, żeby upewnić się, że niczego nie myli. Postukała ołówkiem w wargi i dopisała kilka spostrzeżeń na swoją małą, choć rosnącą listę... i nagle zgromiła Julkę wzrokiem.
Znowu się tam pakujesz? — o nie, to zdecydowanie nie brzmiało mądrze. Przez niecały rok przydarzyło jej się więcej, niż niektórym przez większość życia i teraz znowu się gdzieś pchała. Teoretycznie powinna ją rozumieć, sama też nie potrafiła powstrzymać ciekawości... ale ani trochę nie podobało jej się to, że bliscy jej ludzie robią podobne głupoty. Całe szczęście, że Lj nie wpadł na podobny pomysł. Chyba że po prostu jej o tym nie mówił?
Wygrał tylko dlatego, że mnie nie było – wyszczerzyła się jak na zawołanie, chociaż do Raziela sporo jej brakowało. Potem przeciągnęła się leniwie na kanapie i napiła się piwka. — Francja była głównie świetna, a trochę do dupy. Beauxbatons jest trochę przereklamowane jak dla mnie, większość tych dziewczyn... nie wiem, jakoś się nie polubiłyśmy. Ale wszystko co poza szkołą było super. Wybiegi, sesje. Udało mi się naprawdę dużo tego narobić, a to przecież tylko półtora roku! Jestem ciekawa, czy gdybym została na Wyspach, to udałoby mi się osiągnąć tyle samo... no ale ostatecznie spróbuję się przekonać, bo nigdzie się stąd już nie ruszam. Brakowało mi rodziny i przyjaciół... miałam tam tylko Victorię, Victorię, ale to było mało jak na taką armię zawistnych szmat — westchnęła i zmierzwiła dłonią nieposłuszne loki, kupując sobie chwilę na złapanie oddechu. Zawahała się, czy powinna wspominać jej o plotce, jaką rozniosły po całej szkole.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyWto Cze 07 2022, 10:14;

Trochę głupio zrobiło się również Brooks, kiedy tak zgasiła zapał przyjaciółki do nauki. Ta, nie dość, że musiała się fatygować do niej aż do mugolskiej dzielnicy, to jeszcze z naręczem grubych ksiąg na temat klątw. Kiedy jednak Twoje myśli krążą przez większą część dnia wokół niezobowiązujących pogaduszek, ciężko jej było zmusić się do entuzjazmu, kiedy to miała pomagać dziewczynie w nauce z przedmiotu, który to omijała szerokim łukiem. Nie oznaczało to bynajmniej, że zamierzała ją zostawić samej sobie. Pomoże jej w miarę swych niewielkich możliwości, a co będzie dalej, to wyjdzie w praniu, jak to zwykli mawiać mugole.
Brooks, popijając z butelki drobne łyczki, przystała oczywiście na propozycję Lei, ciesząc się poniekąd, że czeka je dziś coś więcej, niż tylko zakuwanie na temat klątw. Temat szybko jednak zszedł z klątw na Lancastera Jonesa. Julka uśmiechnęła się tylko, bo niczego innego po swojej czystokrwistej przyjaciółce się nie spodziewała.

- Całkiem przystojny… o ile lubisz starszych facetów. No i wąsy – odpowiedziała. Nad pytaniem zastanawiać się długo nie musiała, bo archeolog faktycznie miał w sobie to coś, co czyniło go atrakcyjnym. Tak, atrakcyjnym, nie przystojnym. To były w rozumieniu Brooks dwie zupełnie różne rzeczy i jeżeli coś już dodawało mężczyźnie wyjątkowości, to nie rosła sylwetka i ten gęsty wąs, a raczej skłonność do ryzyka i umiłowanie przygody. Choć wciąż, był przystojny. – Nie wiem, jaka klątwa go dotknęła – dodała jeszcze, zanim to wróciła do tłumaczenia sytuacji na Wyspach przez ostatni rok.

Na kolejne pytanie Swansea, pokiwała lekko głową. – Tak, klątw było całe mnóstwo. Gdybyś, moja droga, zobaczyła pierwsze kolejki ligi quiddictha… śmiech na sali. Nasza szukająca miała wrażenie, że wrze jej krew i darła się wniebogłosy, ścigającej woszczyzna zatykała uszy i nie słyszała kompletnie, co do niej krzyczymy, nasza obrończyni okresowo ślepła, a ja raz o mało się nie zabiłam, wpadając w trybuny, bo poltergeist i majstrował przy miotle. Normalnie żal patrzeć. O tym, co się działo na trybunach pełnych kibiców, wspominać nie będę.

Brooks była prawdziwą „szczęściarą”. Dopiero co zaczęła zawodową karierę, a już trafił jej się najdziwniejszy sezon w historii ligi. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby w przyszłym roku czekała ich inwazja czarodziejów z innego wymiaru.

Gromiący, wręcz karcący wzrok przyjaciółki, nie zrobił na niej większego wrażenia. Miała za sobą taki rok, że ze stoickim spokojem podchodziła do większości spraw, łącznie z martwiącą się o nią Lei.

- Znowu – potwierdziła z delikatnym uśmiechem. – Nie chcę biernie patrzeć na to, co się dzieje i liczyć, że ktoś inny się tym zajmie. – Szlajanie się po ciemnych miejscach, przesiąkniętych ciemną magią, nie było dla każdego. Ba, rozsądek podpowiadał, że powinno być dla nikogo, bo nietrudno było o jakiś poważny uszczerbek na zdrowiu. Brooks miała jednak dosyć tego wszystkiego i jeżeli mogła coś zmienić, to chciała to zrobić. Inną rzeczą był przy okazji fakt, że z natury ciągnęło ją do niebezpieczeństw i wszystkiego, co sprawiało, iż czuła, że żyje.

- No kurczę, oczywiście, że tak – wyszczerzyła się wesoło i szczerze. Sama nie była fanką Raziela. Piękny uśmiech u polityka? To brzmiało jak maska, którą zakrywał wszelkie niedoskonałości własnej partii, a głupie czarownice łykały ten bullshit jak młode pelikany. Stało się coś złego? Niech Raziel pouśmiecha się do obiektywów, a ludzie zapomną. Jednocześnie była miłośniczką pięknego uśmiechu kobiety siedzącej naprzeciw. – Z pewnością wygrasz w przyszłym roku.

Pałkarka upiła jeszcze kilka drobnych łyczków, po czym, z butelką w dłoni, poprawiła się na miejscu i pstryknęła kilka razy palcami. Na reakcję nie musiała długo czekać, bo Harry doskonale wiedział, co to oznacza. Ostentacyjnie zakręcił ogonem, przeciągnął się, ziewając i wspaniałomyślnie, z łaską, siadł Julce na kolanach, żeby, również wspaniałomyślnie, pozwolić się głaskać.

- Kurczę, brzmi spoko. W sensie te wszystkie sesje, wybiegi. No i fajnie, że nie byłaś tam sama, ale dobrze Cię widzieć z powrotem. Swoją drogą, też chciałam kiedyś pojechać na wymianę. Do Durmstrangu, bo mają najlepszych nauczycieli Quidditcha na świecie, ale niestety mnie nie przyjęli z powodu krwi. Chuje. – Prychnęła oburzona, zaciskając mocno palce na butelce. Niby zdążyła się przyzwyczaić przez te wszystkie lata, że wiele drzwi było dla niej zamkniętych, czasami całkowicie dosłownie, jak drzwi do knajpy „Pod trzema różdżkami”. Niby, bo wciąż bolało, choćby na samo wspomnienie.

@Leighton J. Swansea

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 135
  Liczba postów : 271
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Cze 22 2022, 21:44;

Nie miała nic przeciwko starszym mężczyznom, za to wąsy póki co nie znalazły się nawet blisko sfery cech, które zwracały jej uwagę i postrzegała za pozytywne. Ale kto wie, może po prostu nie spotkała na swojej drodze odpowiedniego wąsacza? Oparła skroń o kanapę i wsłuchała się w głos Julki, tylko trochę i od czasu do czasu odbiegając myślami ku intrygującemu archeologowi.
Brzmi koszmarnie. To prawda, że w szkole zawiesili mecze Quidditcha? Zawodowe też? To na pewno było rozsądne posunięcie, ale i tak całkiem szokujące, biorąc pod uwagę, jak cała szkoła żyje tą grą. — Do swojej rosnącej listy dopisała krwotoki z nosa i zatykające się uszy, uczucie wrzącej krwi i okresowe utraty wzroku. Ciekawa była, na jak długo, ale nie dopytywała.
Przewróciła wymownie oczami, rozumiejąc rzecz jasna jej pobudki, ale i kompletnie się z nimi nie zgadzając. Była jej przyjaciółką, więc nie było argumentu, który w oczach Lei równoważyłby fakt, że się narażała. Nie lubiła musieć się martwić, a to właśnie poczuła gdzieś między sercem a brzuchem – podłe uczucie niepokoju i supeł zawiązujący się tam najpewniej na długo, do samej wyprawy i jej rozwiązania.
Głupią odwagę powinno się zostawiać Gryfonom — westchnęła teatralnie, przerysowaniem zasłaniając prawdziwe emocje. — No ale pewnie przyda im się tam ktoś rozsądny — dodała ciszej, z mniejszym przekonaniem i wykrzesała z siebie uśmiech. Prawdziwie rozpogodziła się jednak dopiero po komplementach Julki, bo nic tak przecież nie poprawiało humoru jak trochę miodu wylanego na serduszko. Nie było żadnych wątpliwości, że to uderzenie w próżność Swansea ostatecznie w pełni ją udobruchało i sprawiło, że do tematu już nie wracała.
No więc pewnie plują sobie teraz w brodę — powiedziała poważnym tonem, marszcząc brwi na niesprawiedliwość regulaminu Durmstrangu. Jednocześnie wiedziała doskonale, że kłamie, bo tacy ludzie zwykle nie mieli żadnych refleksji. Myśleli zero-jedynkowo. Bez trudu sortowali l ludzi na lepszych i gorszych, oceniając tylko to, gdzie się urodzili. Swansea rzadko kiedy zastanawiała się nad tym, jakie ma szczęście, że urodziła się w znanej, magicznej rodzinie – cały czarodziejski świat stał przed nią otworem. — Szkoda, że ten cały Avgust jednak wyjechał — dodała już bardziej rozmarzonym tonem, bo w przeciwieństwie do Brooks nie obchodziły jej może jego umiejętności sportowe, ale potrafiła znaleźć inne niebywale atuty, jakie posiadał Rosjanin. Przysunęła się bliżej Julki, by pod pretekstem pogłaskania rudej sierści zwierzaka, przytulić policzek do jej ramienia. Książki i notatki poszły w kompletną odstawkę.
A jak się czujesz? Poza nogą, oczywiście. Niektórzy wyglądają jak żywe inferiusy i w ogóle nie rozumiem zależności, ale nikt nie chce o tym mówić. Mam nadzieję, że u Ciebie jest w porządku. — Trochę jednak popękała, a w utworzonych w jej wizerunku wyrwach nieśmiało prześwitywała troska. Tęskniła za nią okropnie, ale tego nie udało jej się tak po prostu powiedzieć.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1417
  Liczba postów : 3965
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyWczoraj o 14:43;

Pobyt we Francji był dla Lei nie tylko okazją do artystycznego rozkwitu i poszukiwania siebie, ale także, nieświadomie, okazał się ucieczką od wszelkiej maści problemów, które wiązały się z odkryciem Camelotu. O tym, jak cenne są spokój i normalność, zaczynało się doceniać, gdy los brutalnie nam je odbiera. A potem zsyła klątwy, dementorzy, langustniki, potopy i milion innych niedogodności, z którymi musieli zmierzyć się mieszkańcy Wysp, w tym i Brooks. Krukonka przytaknęła głową na pytanie o rozgrywki. To był dopiero jej drugi sezon w lidze zawodowej i już była świadkiem takich dziwactw.

- Szkolne, zawodowe… nikt nie latał. I całe szczęście. Na samym początku też nie byłam zachwycona i uważałam, że przecież wszyscy mają równie źle, czyli jest uczciwie. Ale potem wystarczył jeden trening, żebym zobaczyła, jak to wygląda w rzeczywistości i zmieniła zdanie. W każdym razie! Było źle, jest gorzej, więc teraz może być już tylko lepiej, oui?

Aby coś się zmieniło, nie wystarczyło jednak siedzieć na tyłku i liczyć, że może, kiedyś, coś się zmieni. Dlatego tego nie zastanawiała się zbytnio nad udziałem. Może i powinna to zrobić, w końcu za pasem miała mistrzostwa świata, ale ciężko myśleć o czymkolwiek, kiedy każde prechodzenie obok stawu czy jeziora grozi porwaniem przez trytona, dementorzy krążą wokół twojego treningowego boiska, a bez kilku kubków mocnej kawy nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie choćby iskry energii do działania.

Gryfońska odwaga bez wątpienia potrzebowała przeciwwagi w postaci kalkulawanego ryzyka i krukońskiego rozsądku. A Krukonów nie powinno zobraknąć, bo z tego, co zdołała usłyszeć, opróz niej wybierał się również Shaw, Strauss czy sam Voralberg, tak więc z nieco mniejszym strachem podchodziła do czekających ich wyzwań. Mając u boku taką ferajnę, łatwiej było o spokój ducha i potencjalne wyjście z sytuacji obronną ręką.

Machnęła ręką na pocieszenia Lei, bo choć odmowa ze strony Durmstrangu wciąż stanowiła jakąś zadrę w jej sercu, to jednak nauczyła się z tego doświadczenia czerpać jak najwięcej. Kiedy więc wyjątkowo jej się nie chciało, bo była zmęczona, obolała lub miała po prostu gorszy dzień, to przypominała sobie te wszystkie przykre sytuacje i wsiadała na miotłę, wiedząc, że jedyną odpowiedzią, którą zrozumieją, jest to, co pokaże na boisku.

Swansea nie mogła wiedzieć o tym, co czuła do Avgusta i jak podle się czuła, gdy ten wyjechał bez słowa. Nie mogła również wiedzieć, że pałkarka momentalnie nabierze wody w usta. Najpierw zagryzła mocno szczęki i wzięła głęboki uśmiech. Potem się rozluźniła i, żeby mieć pretekst do milczenia, poszła do kuchni. Tam korzystała z chwilowej samotności, by wrócić do równowagi, bo, niestety, osoba rosyjskiego ex-pałkarza wciąż był dla niej niewygodny. Zresztą, przez ten ponad rok od wyjazdu Antoshy, zdołała dojść do tego, że w gruncie rzeczy ten był sadystycznym dupkiem, którego tłumaczyła przed samą sobą tylko dlatego, że nie potrafiła oderwać wzroku od tych czystych jak syberyjskie jeziora niebieskich oczu.
Do salonu wróciła z całą tacką, na której znalazły się solone pistacje, krakersy, marchewka i hummus. Idealna zagrycha do zimnego piwka, po którą to sięgała, karmiąc hummusem rudzielca, który się na niej położył. Zresztą, Harry trafił dziś idealnie, bo oprócz samej Julki, również i Lei dołączyła do głaskania, zanim to jej kruczoczarna główka wylądowała na kościstym Brooksowym ramieniu.

- Czuję się… dobrze – powiedziała po chwili dłuższego namysłu. – To znaczy wiesz... zawsze robiłam sobie krzywdę w mniejszy lub większy sposób, ale w tym roku to zaczęłam wytaczać jakieś zupełnie nowe standardy. Mam za sobą trzy klątwy, walkę z arabskimi magami, kilka starć z inferiusami, eskortę poltergeista i dwa razy się topiłam. Do tego jeszcze ten smok na Malediwach iiiii... szczerze mówiąc, to nie jest dobrze. Jestem cholernie zmęczona tym wszystkim i mam dość udawania, że jest inaczej. A do tego ten jebany księżyc. Rozmawiałam ostatnio z Shawem na jego temat. Mamy teorię, że jego brak najbardziej wpływa na tych, którzy znają Czarną Magię. I ma to chyba sens, bo Kruczy Ojciec czy Strauss to już ledwo chodzą z tego wyczerpania. Choć akurat Voralberg to zawsze wygląda, jak by żył o samej kawie i fajkach. A u Ciebie wszystko w porządku? Tak życiowo. – Dookreśliła, gładząc delikatnie miękkie włosy Swansea i upijając piwka.

@Leighton J. Swansea

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8








Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Krucze Gniazdo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Krucze Gniazdo - Page 4 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
londynskie mieszkania
-