Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Krucze Gniazdo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 968
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySob Gru 26 2020, 19:18;

First topic message reminder :


Krucze Gniazdo
66 Brunswick Gardens, Ap. 3, Kensington, London





Front



Salon



Kuchnia



Łazienka



Sypialnia Arli



Sypialnia Julii



Balkon



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 573
  Liczba postów : 571
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyWto Wrz 14 2021, 22:36;

Nie oponował, kiedy George postanowił przenieść się do jego mieszkania na dwie kolejne noce, bo… może i wstyd przyznać, ale po złożonej nie tak dawno przez mężczyznę obietnicy tylko czekał, aż Cassandra i Liam udadzą się w podróż do szkolnego zamku, umożliwiając im nieco częstsze spotkania sam na sam. Rozumiał, że ojciec pragnie otoczyć swoje dzieci opieką, szczególnie kiedy te zdecydowały się wprowadzić do jego czterech ścian. Nie zamierzał wcale stawać na drodze do zacieśnienia ich rodzinnych więzi, ale nie ukrywał, że i jemu doskwierała ostatnio samotność. Co prawda nie mieli zbyt dużo czasu dla siebie, skoro Walker godzinami ślęczał nad czarnomagicznymi, podejrzanie wyglądającymi księgami, ale miał wrażenie, że wystarcza mu sama jego obecność. Cieszyło go to, że mogą wspólnie wypić kawę, zjeść przyrządzone przez niego śniadanie, czy zapalić cygaro przy parapecie, a i trzeba przyznać, że zasypiał znacznie szybciej, z błogim uśmiechem na ustach, kiedy czuł, że mężczyzna obejmuje go swoim ramieniem. Jasne, czasami musiał trochę ponarzekać, przemówić George’owi do rozsądku, na siłę odrywając go od pochłaniającej lektury, ale wydawało się, że jakimś cudem wypracowali pewien kompromis, a przynajmniej Theo czuwał nad nim niczym anioł stróż, nie pozwalając mu się nadmiernie przemęczać. Do skutecznego zdjęcia klątwy potrzeba było wszak nie tylko wiedzy, ale i odpowiedniego wypoczynku.  
- Może zostaniesz u mnie trochę dłużej? Nie jadłeś jeszcze moich placków z cukinii, a możesz mi wierzyć, są naprawdę przepyszne. – Zaproponował mu po drodze do kruczego gniazda, ale zaraz zamienił się w słuch, kiedy mężczyzna zaczął tłumaczyć mu w szczegółach, w jaki sposób unicestwić Klątwę Uśpionego. Nie miał przy sobie żadnego notatnika, ale starał się jak najdokładniej zapamiętać kolejne etapy przedstawionego przez niego planu, by wesprzeć swojego szefa w razie zaistnienia jakichkolwiek komplikacji. Wreszcie stanęli przed drzwiami Brooks, a w ich uszach wybrzmiał zdecydowanie zbyt głośny odgłos dzwonka. – Ah, zapomniałem ci powiedzieć. Fajna kurtka. – Rzucił na sam koniec, żartobliwym tonem, przypominając mu o tak niepasującej, czarodziejskiej szacie, jaką przywdział na siebie ostatnim razem, a chwilę później wkroczył dziarskim krokiem do przedpokoju, zdejmując z siebie miodowe okrycie.
- No siema. – Powitał dziewczynę pokrzepiającym uśmiechem, mając nadzieję, że na skutek stresu serce nie wyskoczyło jeszcze z jej piersi. Sam bałby się pewnie jak diabli, ale jednego był pewien: Julia nie mogła trafić w lepsze ręce. Niewielu czarodziejów znało się na czarnej magii, ale akurat Walkerowi nie sposób było odmówić kompetencji. Miał tylko nadzieję, że jego nadszarpnięte zdrowie nie okaże się przeszkodą nie do przejścia i że pomimo przeciwności losu mężczyzna wykaże się hartem ducha. Tak… słowa George’a uświadomiły mu, że czeka go ciężka, żmudna praca, a niestety w wielu kwestiach – mimo ogromnych chęci – po prostu nie mógł go wyręczyć. Zasiadł więc tuż obok pozostałej dwójki, bacznie obserwując poczynania swojego przełożonego, jak i mimikę twarzy pacjentki, żeby na bieżąco komunikować ewentualne nieścisłości w powtarzanym wielokrotnie we własnych myślach planie działania. – Wszystko będzie dobrze, Brooks. A i liczę na to, że jak z tego wyjdziesz, to zaprosisz mnie na wasz mecz. – Zagaił jeszcze do swojej koleżanki, by ją pocieszyć i odciągnąć jej myśli od nieprzyjemnie brzmiącego oczyszczania żył. Stwierdził, że wspomnienie o jej ulubionym hobby będzie najskuteczniejszym rozpraszaczem negatywnych emocji, a wizja podniebnego lotu na miotle pozwoli jej spojrzeć w przyszłość z nieco większym optymizmem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 264
  Liczba postów : 2870
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 11:18;

Była właśnie w połowie kolejnego odcinka „Wikingów”, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi. Chyba będzie musiała wezwać elektryka albo innego specjalistę, bo ten dzwonił głośniej niż zazwyczaj. A może po prostu, od wyjazdu Arli, tak przywykła do ciszy panującej w mieszkaniu, że zwykły dzwonek stawiał ją na nogi jak wiaderko dyptamowego smakosza? Dziewczyna zrzuciła z siebie kota i ruszyła w kierunku drzwi, przy których już koczował William, hart szkocki wyglądający jak bezdomny.

- Dzień dobry – przywitała się z mężczyzną, a Theo puściła pokrzepiające oczko. Były Puchon wyglądał, jakby przejmował się całym tym zajściem bardziej, niż ona. Było to raczej wątpliwe, bo była przerażona, ale udawanie, że wszystko gra, kiedy świat palił się dookoła, było jednym z talentów Krukonki. Tis but a Scratch – stwierdziłaby zapewne nawet wtedy, gdyby tłuczek (albo Callahan) zrobił z jej twarzy marmoladę.

- O, nie sądziłam, że Pan wie o tym, że znamy się z Maxem – powiedziała zaskoczona. Czyżby Solberg odzywał się do mężczyzny w sprawie jej klątwy? Jeśli tak, nie spodziewała się tego po nim. – Max ma wiele na głowie, więc nie chciałam mu zawracać gitary. Ale proszę się nie martwić. Po „zabiegu” wrócę na kilka dni do kruczego dormitorium, gdzie ktoś będzie miał mnie na oku. Albo pójdę do brata i mu powiem, że muszę być pod obserwacją, bo oberwałam za mocno tłuczkiem. – dodała do Georga.

Mężczyzna pokrótce wyjaśnił jej, jak będzie wyglądał cały proces. Stwierdzenie, że nie podoba jej się to, byłoby niedopowiedzeniem. Oczyszczanie żył samo w sobie było odrażające. Ale oczyszczanie żył z czarnej magii? To brzmiało jak jakaś stara perska tortura.
- Jasne, zaraz, sekundka – rzuciła nad wyraz lekko, po czym zniknęła w kuchni. Wróciła po chwili tak jak ostatnio z herbatą, kawą i czekoladowymi żabami. I w czasie, kiedy mężczyźni przygotowywali się do zabiegu, ona zamknęła zwierzaki w sypialni, położyła się w pozycji na wpół leżącej i otworzyła paczkę z czekoladowymi żabami. Na karcie, którą wyciągnęła, mieniła się postać wampirzycy Carmilli.

- Bardzo chętnie, Theo. Zawsze miło jest zobaczyć na trybunach znajome twarze, zwłaszcza tak sympatyczne – uśmiechnęła się do chłopaka. Miała nadzieję, że faktycznie tak się stanie i już za kilka dni, będzie mogła wzbić się w przestworza na swoim czerwonym Nimbusie. – A tak swoją drogą, komu kibicujesz?

@George Walker @Theodore Kain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


George Walker

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177
C. szczególne : intensywny zapach cygara na ubraniu, dobrej jakości ubrania, spod kołnierza, przy szyi wystaje gruba warstwa bandażu.
Galeony : 154
  Liczba postów : 261
https://www.czarodzieje.org/t20293-george-walker#636736
https://www.czarodzieje.org/t20294-skrytka-pocztowa-g-w#636761
https://www.czarodzieje.org/t20292-george-walker#636733
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 17:26;

Odpowiedział jedynie uśmiechem na to subtelne zaproszenie na kolejny dzień w jego mugolskim mieszkaniu. Oznaczać to mogło niechybne skorzystanie z zaproszenia albo też odłożenie tej rozmowy na później. Nie chciał dekoncentrować się rozmowami o życiu kiedy będzie majstrować przy żyłach młodej dziewczyny. Theo musiał mu wybaczyć, ale te wszystkie pogodne zaczepki mogą zostać skomentowane jednak dopiero gdy skończą "pracę". Z reguły bywało tak, że nie dało się z nim pogadać dopóki dopóty nie zrealizował trapiącego go zadania, stąd też jego postawa. Teraz funkcjonuje w trybie pracoholika, który nie spocznie dopóki nie osiągnie oczekiwanego efektu.
Zerknął na psa, a potem na umykającego kocura. Przeniósł spokojne spojrzenie na dziewczynę i wysłuchał jej odpowiedzi, kiwając przy tym głową na znak, że w porządku, rozumie, to jedynie troska z jego strony, osobiste zalecenie, a nie konieczność.
- Maximilian wspomniał mi o waszej relacji za pomocą drogi listownej. Rozumiem, w porządku, w takim razie nie mam żadnych innych pytań i możemy przystąpić do czynności docelowych. - wpadł nawet w tryb używania formalnych słów, cechujących szefa biura w banku Gringrotta, a nie George'a Walkera, który wszak pomagał pannie Brooks "prywatnie", a nie zawodowo. Kiedy dziewczyna poszła zamknąć zwierzęta w oddzielnym pokoju, George podwinął rękawy koszuli do połowy przedramienia i zatrzymał wzrok na Theodore.
- W tym stanie... będę musiał skoncentrować się tylko na inkantowaniu. Potrzebuję, żebyś obserwował postęp zaklęcia i niezwłocznie informował mnie, jeśli postęp jest zbyt szybki ewentualnie jeśli pani Julia poczuje się gorzej albo oczyszczanie obejmie zbyt szeroką siatkę żył. Zacznę od nadgarstka, po przegub, łokieć, ramię, do szyi - gdzie jest najciężej - i ostatecznie przy twarzy, a gdy obejmie już okolice jej oczu to będzie oznaczać, że zaklęcie ukończone. - nie przerywał nawet wtedy kiedy dziewczyna wróciła z poczęstunkiem i usiadła na miejscu.
- Przerwij mi tylko wtedy jeśli pani Julia poczuje się niedobrze. - niejako było to przesłanie "nie przerywaj mi kiedy ja się źle poczuję, bo to nie o mnie tutaj chodzi". Nabrał tchu i usiadł obok dziewczyny z poważną miną.
- Działanie będzie obejmować niedominującą dłoń, odsłoniętą aż do ramienia. Od nadgarstka aż do twoich oczu. Najlepiej będzie jeśli przez ten czas nie będziesz się ruszać. Nie powinno to w ogóle boleć jednak z pewnością wiązać się będzie w wysokim poczuciem dyskomfortu. - wyciągnął różdżkę z drewna winorośli i obrócił ją w palcach. Wyciągnął rękę po dłoń Julii i gdy ta opadła, skinął głową Theo, aby przysiadł tuż obok.
- Kontroluj. - poprosił i przystąpił od razu do działania. Wyglądało to w taki sposób, iż najpierw przytknął kraniec różdżki do podstawy nadgarstka dziewczyny. Przez kilka sekund upewniał się, że trzyma różdżkę pod dobrym kątem, a następnie zaczął coś inkantować. Kilka łacińskich słów o niezbyt przyjemnym dla ucha brzmieniu. Z jego różdżki wydostał się srebrny strumień czaru, który wsiąknął od razu przez skórę Julii, dotykając jej żył i jednocześnie niejako je podświetlając, dlatego też Theo (a nawet i sama dziewczyna) mogła obserwować tempo przemieszczania się czaru coraz wyżej, a docelowo ścieżką, którą chwilę wcześniej nakreślił słowami. Sęk w tym, że o ile w początkowych minutach objętość czaru jak i tempo postępu było zadowalające, tak im dalej to szło, tym proces zwalniał, co skomentował mocniejszym zaciśnięciem palców na powoli nagrzewającej się różdżce. Minęło piętnaście minut, a czar "poprawił się" i powoli oczyszczał podskórnie żyły na przedramieniu dziewczyny, obejmując coraz to kolejne odcinki podczas, gdy te od nadgarstka pozostały "oczyszczone" i lekko jaśniejące. Sytuacja była opanowana choć nieprzyzwoicie spowolniona. Nie przerywał cichego inkantowania, nie reagował na ich potencjalne rozmowy, wyglądał jakby "odciął się" od świata. Pełna koncentracja na podtrzymywaniu czaru i powtarzaniu tych samych słów, raz po raz, od nowa, przez kilkanaście minut, a zapowiadało się, że potrwa to znacznie dłużej.

@Julia Brooks @Theodore Kain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 573
  Liczba postów : 571
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 18:33;

Czekoladowa żaba: 1. Wiedźmy - Maladora Grymm (2.)

Nie miał pojęcia, co może oznaczać ten tajemniczy uśmiech, ale nie śmiał drążyć, zdając sobie sprawę z tego, że George jest pochłonięty do cna myślami o planowanym zdejmowaniu klątwy. Pogodzony ze swoim losem delikatnie wzruszył więc tylko ramionami, mając nadzieję że cały proces przebiegnie bez zbędnych komplikacji i że po wszystkim doczeka się d niego konkretnej odpowiedzi. Na razie pozwolił mężczyźnie po prostu robić swoje, a sam zamierzał z kolei zadbać o to, by rzucanie zaklęć i oczyszczanie organizmu Julii z czarnomagicznych toksyn odbywało się we względnie bezpiecznej atmosferze.
Podążył wzrokiem za umykającymi przed nimi zwierzakami, żałując że nie może pogłaskać żadnego z futrzaków, przez co przez moment pogubił wątek. Docierały do niego wyłącznie pojedyncze słowa i znajome imię Maximiliana, dzięki czemu z opóźnieniem zdołał połączyć fakty i wywnioskować sens toczącej się między Walkerem a Brooks rozmowy, która najwyraźniej dotyczyła osoby mającej sprawować nad nią opiekę w okresie rekonwalescencji. Całkiem z letargu wybudził się jednak dopiero wtedy, gdy George złapał z nim kontakt wzrokowy, bezpośrednio kierując do niego swoje uwagi. – Spokojnie, będę kontrolował jej stan. Możesz na mnie liczyć. – Zapewnił go, że będzie bacznie obserwował tak jego kolejne poczynania, jak i reakcję dziewczyny na obecność tej „białej”, uzdrawiającej magii. Myślał, że to koniec, dlatego sięgnął po purpurowe pudełko z czekoladową żabą, kiedy mężczyzna zdecydował się podzielić z nim jeszcze jednym nakazem. – Wiem. Zrozumiałem.ale tego nie jestem w stanie ci zagwarantować. Nie dokończył, żeby nie wytrącać go niepotrzebnie z równowagi, ale nie mógł mu obiecać, że nie postanowi mu przerwać, gdyby sprawy zaszły za daleko. Chciał pomóc Julii, ale na pewno nie kosztem zdrowia swojego przełożonego. Zresztą… pogorszenie jego stanu mogło również wpłynąć negatywnie na efekty rzucanego przez niego zaklęcia, a wtedy ucierpieć mogłaby nie jedna, a już dwie osoby.
Podmuchał gorącą kawę, która musiała jeszcze wystygnąć, toteż najpierw otworzył czekoladową żabę, którą od razu wrzucił do ust, skupiając wzrok na wyciągniętej karcie. Okazało się, że trafił pierwszą wiedźmę do kolekcji – Maladorę Grymm, która zażywała eliksiru upiększającego, by podstępem poślubić króla, z pozytywnym zresztą skutkiem.Chciałbym ci powiedzieć, że Harpiom… ale tak naprawdę zawsze kibicowałem Osom z Wimbourne i Armatom z Chudley. Tym ostatnim chyba tylko dlatego, że są underdogiem i większość przestała w ogóle wierzyć w to, że kiedykolwiek jeszcze osiągną sukces. – Odpowiedział Julii, podnosząc wzrok z nad karty, którą póki co ukrył w swojej kieszeni, a nawet zaczerwienił się lekko, kiedy ta nazwała jego twarz sympatyczną. – Na szczęście nikt nie zakazał jeszcze kibicowania kilku drużynom, więc w tym sezonie będę trzymał kciuki również za twój skład. – Obiecał jej z uśmiechem i pewnie z chęcią kontynuowałby ten temat, gdyby nie to, że w międzyczasie Walker zaczął już tłumaczyć dziewczynie, czego od niej oczekuje i z czym dokładnie wiąże się proces leczenia.
Skinął George’owi głową w niemym znaku porozumienia, a następnie przysiadł się tuż obok nich, przypatrując się koniuszkowi różdżki mężczyzny przytkniętemu do nadgarstka Brooks. Próbował w myślach przetłumaczyć sobie łacińskie słowa rzucane przez jego szefa, ale porzucił ten plan dość szybko, nie mogąc przypomnieć sobie ich znaczenia. Nie ukrywał za to swojego zaskoczenia, rozchylając mimowolnie usta, kiedy jego oczom ukazał się srebrny strumień energii, przepływający pod skórą dziewczyny. Czyli to właśnie na tym polegało to niezbyt przyjemnie brzmiące „oczyszczanie żył”… Ukradkiem kontrolował również mimikę twarzy koleżanki, by zareagować w porę na jakiekolwiek oznaki bólu, ale przede wszystkim skoncentrował się na przemieszczającym się coraz wyżej zaklęciu, obejmującym kolejne fragmenty uwydatnionej przez magiczny blask siatki żył. Piękny obraz, a jednak domyślał się, że utrzymanie efektu kosztuje George’a ogrom wysiłku. Widział wszak jak mężczyzna zaciska mocniej palce na kawałku drewna. Pełne skupienie na przetransportowaniu do organizmu pacjentki odpowiedniej dawki magicznej energii sprawiło, że jego szef nie zauważył chyba, że w pewnym momencie ręka mu się omsknęła, tracąc z zasięgu wcześniejszy cel.
- George, dłoń. Lekko w lewo. – Próbował mu wytłumaczyć, w którym miejscu się zatracił, co wcale nie było takie proste. Chwycił więc delikatnie jego przedramię, pomagając mu odzyskać uprzednią, prawidłową pozycję. Potem odsunął się w tył, racząc jedynie ślepia widokiem jaśniejących fragmentów podskórnych, które wedle sprzedanych mu przez George’a podczas pobytu w mieszkaniu informacji uznać należało za „oczyszczone” z negatywnego działania klątwy uśpionego. Martwiło go tylko jedno: im dalej po ciele dziewczyny wspinał się srebrzysty blask, tym wolniejsze tempo towarzyszyło jego podróży. Chociaż nie… najbardziej przerażające zdawało mu się jednak to ciche inkantowanie Walkera, który brzmiał w tym momencie niczym egzorcysta. Nie wiedział czy powinien ponownie odwrócić jakoś uwagę Brooks od tego bałaganu, czy lepiej było żeby w tym momencie nie odpowiadała na jego pytania, a z tego względu milczał uparcie jak grób, pilnując tylko, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78890
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Wrz 16 2021, 21:35;




Klątwy małe i duże



Czarna magia miała to do siebie, że nie było łatwo się jej pozbyć. Potrzeba było starań grupki czarodziejów - samej zainteresowanej oczywiście, oraz dwóch dzielnych mężczyzn, którzy postanowili w dobroci swego serca (lub może z innych, nieznanych powodów) pomóc jej w pozbyciu się dość uciążliwej klątwy.


Organizmu twego przypadki


Niezależnie od tego jaki sposób zdejmowania klątwy przyjmie duet Walker-Kain, panna Brooks będzie musiała wytrzymać całą procedurę. Obciążenie, jakie zostanie nałożone na niej organizm, będzie praktycznie tak samo lub jeszcze większe niż to, które przyjmą na siebie mężczyźni ściągający czarnomagiczne zaklęcie.



@Julia Brooks - w każdym kolejnym poście, aż do zakończenia wątku, rzucaj kostką k6. Zsumuj wszystkie wyniki.
1-6 - wysiłek, jaki musiało twoje przejść jest na tyle wielki, że wydaje ci się, że cały proces jest dosłownie męką. Przez kolejne dwa tygodnie od zakończenia poniższego wątku rzucasz kostką na efekty osłabienia przed każdym wątkiem- wyniki 5 i 6 oznaczają niemożność wykonywania jakichkolwiek wymagających fizycznie czynności.
7-14 - co prawda nieco cierpisz, ale nie jest to nic co twoje wytrenowane godzinami na siłowni ciało nie mogłoby znieść. Brawo - klątwa została zdjęta bez żadnych powikłań!
15+ - zdziwiony byłby zapewne nawet uzdrowiciel z największym stażem - jesteś w stanie zachować pełną psychiczną sprawność przez cały proces związany z walką z czarną magią przebywającą w twoim ciele. Przy okazji słyszysz też oczywiście w jaki sposób przeprowadzana jest procedura zdejmowania klątwy - otrzymujesz 1 punkt z Czarnej Magii.


Wszelkie pytania, zażalenia i prośby należy kierować do @Darren Shaw. Jeśli zdobędzie 13 lub więcej punktów, daj mi znać bezpośrednio.



______________________

Krucze Gniazdo - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 264
  Liczba postów : 2870
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyPią Wrz 17 2021, 11:49;

K6 na klątwę: 3

- Żadna ze mnie Pani. Wystarczy Julka – uśmiechnęła się ciepło do starszego z mężczyzn. Wciąż nie przywykła do traktowania jej jak, no cóż, dorosłej. Nie miała jeszcze 20 lat, a dla pierwszaków była na równi z niektórymi nauczycielami, co nie pasowało jej w ogóle. Dorosłość kojarzyła jej się z odpowiedzialnością, życiem na własny rachunek, braniem odpowiedzialności za własne błędy i za innych. I choć Krukonka mogła na swojej „dorosłej liście” odhaczyć każdą z tych pozycji, to jednak wolała zaklinać rzeczywistość. Dzięki temu czuła, że wciąż ma czas. Pytanie tylko, na co?

Delikatny uśmiech zamienił się w szerszy, kiedy to Theo zaczął się w całkiem uroczy sposób tłumaczyć ze swoich kibicowskich sympatii. Cieszyła się jednak, że był z nią szczery. W dobie ostatniego sukcesu drużyny z Holyhead nagle się okazało, że ta kobieca drużyna ma więcej kibiców, niż mogłoby się wydawać. Teraz każdy kibicował sympatycznym czarownicom z Walii. Ciekawe, ilu z tych kibiców zostanie przy nich, gdy przestanie im iść tak dobrze, jak dotychczas.

- Też kibicuję Osom – przyznała spokojnie, poprawiając się w półleżącej pozycji. - Wimbourne jest raptem pół godziny drogi autem od mojego rodzinnego miasta. Brat mnie tam zabierał, gdy wracałam z Hogwartu na wakacje.

Tak, jej kibicowskie serce od dawna biło dla zawodników w czarno-żółtych barwach i co tu dużo mówić, chciałaby kiedyś zagrać w ukochanym klubie. Na razie miała jednak inne cele, a najważniejszym z nich, było pozbycie się klątwy, która uniemożliwiała jej cokolwiek.

Po wysłuchaniu słów George’a, który pokrótce wyjaśnił jej cały proces zdejmowania klątwy, przełknęła mimowolnie ślinę, a żelazna pętla strachu zacisnęła jej się na żołądku. Mimo to pokiwała dzielnie głową, westchnęła ciężko, zdjęła z siebie bluzę i zostając w samym czarnym topie, wyciągnęła przed siebie lewą rękę.

- Miejmy to za sobą – szepnęła, bardziej do siebie, niż do mężczyzny, po czym walcząc z samą sobą, otworzyła oczy i wbiła ciemne spojrzenie we własne żyły, pod którymi, pod wpływem zaklęcia, tańczyło coś, co najwyraźniej było czarnomagiczną skazą, gnieżdżącą się w jej ciele. Na początku wszystko przebiegało szybko, ale im dalej w las, tym było trudniej. Dziewczyna nic nie mówiła, aby nie rozpraszać łamacza. Zamiast tego regularnie, głęboko oddychała, aby uspokoić oszalałe ze strachu serce. – Wszystko będzie dobrze – wymruczała pod nosem, dodając sobie odwagi. – Wszystko będzie dobrze.

@George Walker  @Theodore Kain  @Darren Shaw
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


George Walker

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177
C. szczególne : intensywny zapach cygara na ubraniu, dobrej jakości ubrania, spod kołnierza, przy szyi wystaje gruba warstwa bandażu.
Galeony : 154
  Liczba postów : 261
https://www.czarodzieje.org/t20293-george-walker#636736
https://www.czarodzieje.org/t20294-skrytka-pocztowa-g-w#636761
https://www.czarodzieje.org/t20292-george-walker#636733
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 22 2021, 09:34;

Uśmiechnął się jedynie i skinął głową w milczeniu bowiem Julka rozmawiała z człowiekiem, który uwielbiał formalność. Mimo wszystko nie zamierzał oponować skoro o to prosiła. Po przedstawieniu swojego planu i wyjaśnieniu jak ma to wyglądać, nie wdawał się w rozmowy na temat sportu. Na końcu języka miał uwagę, aby byli tak uprzejmi i poczekali z rozmową do momentu usunięcia klątwy. Nie chciał popełnić błędu, a więc potrzebował ku temu najlepiej ciszy. Proces rozpoczął się i koncentrował się, wytężał pełnię swojej uwagi aby podtrzymywać inkantowane zaklęcie. Nie mógł pozwolić, aby ręka zadrżała. Z tego, co wyczytał z ksiąg powszechnie zakazanych to wystarczy jedno drgnienie ręki, aby przykładowo naruszyć siateczkę jej żył, ale pod skórą, doprowadzając do ryzyka zakrzepnięcia jej. Tego im nie mówił, aby niepotrzebnie ich stresować. Wierzył w swoje umiejętności oraz doświadczenie. Nie był laikiem. Inkantował więc i obserwował uważnie tor "oczyszczenia żył", polegając jednak w dużej mierze na kontroli przeprowadzonej przez Theo. "Naprostował" tor oczyszczenia i uzmysłowił sobie jak to powoli postępuje. Nie chciał jednak gnać na oślep, więc cierpliwie czekał, nie przerywał czaru i chwilę później "coś" zaskoczyło, bowiem czar znacznie przyspieszył, dosyć gładko i szybko oczyszczając żyły aż do ramienia dziewczyny, rozświetlając je delikatnie pod cienką skórą. Adekwatnie do tempa, różdżka George'a zaczęła się nagrzewać i wibrować pod palcami. Zaczerpnął duży haust powietrza i nieświadomie pochylał się już nad ramieniem dziewczyny, tym razem przenosząc dłoń pod jej łokieć i kontynuując inkantowanie. Po kolejnych dwunastu minutach czar zatrzymał się u podstawy jej szyi. Najwyraźniej miał kłopot, aby nasycić czar większą siłą. Spiął się z lekkiego niepokoju, ale nie przerwał inkantowania. Lekceważył suchość w gardle, wibracje niespokojnej już różdżki, nieprzyzwyczajonej do takiej ilości czarnej magii. Ignorował też mrowienie na swym barku. Jego stylem życia było doprowadzanie wszelkich czynności od A do Z, dlatego pomimo chwilowego braku postępu (po tak sporym kawałku pracy!) nie zrażał się tylko przygotowywał powoli psychicznie, że ten obszar żył wymaga zużycia zdecydowanie większej mocy. Miał nadzieję jedynie, że Julia nie odczuje tego w zły sposób. Bardzo przelotnie, raptem na sekundę, zerknął na Theo, jakby próbując niemo dać mu znać, żeby zachował teraz jeszcze większą czujność. Nie przerywając czaru, bardzo ostrożnie przesunął różdżkę wyżej, po torze oświetlonych żył, aby być "bliżej" obszaru żył, przez który magia miała problem się przedostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 264
  Liczba postów : 2870
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 22 2021, 10:26;

kostki: 2+3 (poprzedni post) = 5

Rozmawianie o quidditchu może i nie było na miejscu w obliczu tak skomplikowanego zabiegu, jak zdejmowanie z niej klątwy, ale z drugiej strony, czy był lepszy pomysł na chwilowe zapomnienie o tym, co ją czekało? Czarna magia, oczyszczanie żył i potencjalne ryzyko, że wszystko skończy się źle, zarówno dla niej, jak i sympatycznego mężczyzny, który postanowił udzielić jej pomocy. Kiedy jednak ten wziął się do pracy, szybko zamilkła, pozwalając mu się skupić na zadaniu. Widok czerniejących żył i przemieszczającej się pod skórą klątwy był makabryczny nawet dla niej, czyli osoby, dla której strata zębów, złamania i pęknięcia były czymś powszednim. W jej oczach urazy mechaniczne nijak się miały do zagnieżdżonego w organizmie zła oraz próby jego ekstrakcji. Początkowa bariera szybko została pokonana przez Walkera i już wkrótce różdżka czarodzieja skupiona była wokół jej szyi. Dopiero teraz poczuła się w pełni przerażona. Zaczęła więc głębiej oddychać, aby się uspokoić. Jednocześnie nie odrywała wzroku od zmęczonej twarzy pachnącego cygarami mężczyzny, który pomimo własnych urazów, był w pełni skupiony i poświęcony zadaniu.

- Wszystko u Pana w porządku? Może potrzebuje Pan przerwy? – zapytała cicho, niemal szeptem, aby nie rozpraszać George’a w tak istotnym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 573
  Liczba postów : 571
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptySro Wrz 22 2021, 19:00;

Niekiedy w stresie paplało się różne głupoty, więc rozmowa o quidditchu jakkolwiek nieprzystająca do okoliczności zdejmowania czarnomagicznej klątwy, nie powinna prawdopodobnie przesadnie zadziwiać. Mimo wszystko po krótkiej wymianie zdań Theo zamilknął, nie chcąc dekoncentrować ani podenerwowanej pacjentki, ani tym bardziej doświadczonego przełożonego, który wiele poświęcał, by Julia nie musiała obawiać się o nagłe, niebezpieczne nie tylko dla samopoczucia, ale i zdrowia, drzemki. Siedział tuż przy Walkerze, bacznie obserwując całe przedsięwzięcie i jego stan, nie spodziewając się nawet, że jego nadzór rzeczywiście okaże się przydatny. George był w pełni skupiony na swym zadaniu, ale najwyraźniej nadmiar bodźców i zmęczenie wzięły nad nim górę, skoro ten jeden jedyny raz nie zdołał upilnować ułożenia dłoni. Nie wiedział na ile pomógł pozostałej dwójce swym gestem, za to zdawał sobie sprawę z tego, że tak czy inaczej będzie musiał na chwilę odejść – wszak czekał na niego jeszcze jeden, wcale nie mniej palący obowiązek, a mianowicie stworzenie jemu i szefowi swoistej drogi ucieczki. Niestety nie opanował teleportacji łączonej, a to sprawiało, że musiał uciec się do innych środków transportu. Nim podjął się jednak wykonania transmutacyjnego zaklęcia, wyczekał na odpowiedni moment, kiedy sytuacja nieco się uspokoiła, a świetlista mgiełka uwalniająca się z różdżki mężczyzny nieprzerwanie mknęła ku górze, dając wszystkim tę krótką chwilę oddechu.
- Zajmę się świstoklikiem. Poradzisz sobie przez ten czas? – Mruknął ściszonym, spokojnym głosem do George’a, by nie wytrącić go swym pytaniem z równowagi. Dopiero gdy dostrzegł w jego ciemnozielonych oczach nieme przyzwolenie, wyciągnął z kieszeni niewielki dziennik w twardej, czarnej oprawie, który zdawał się idealnym obiektem do stworzenia świstoklika. Niemal nie zauważył, że przy okazji wypadła mu ze spodni również zdobyta wcześniej karta z czekoladowych żab. Podniósł ją z podłogi, omiatając wzrokiem tekst traktujący o tym, że Maladora Grymm celem utrwalenia swojego upiększonego wizerunku korzystała również z zaczarowanego lusterka. Nie skupiał się jednak nazbyt na tej mało pasjonującej lekturze. Nie miał czasu na głupoty, toteż schował emblemat z obrazkiem czarownicy tam, gdzie jego miejsce i wyciągnął swoją różdżkę, ściskając ją mocniej pomiędzy palcami. Wykonał dość skomplikowany manewr nadgarstkiem, machając kawałkiem drewna tuż nad dziennikiem, a we właściwym momencie wyszeptał cicho inkantację Portus, bo w ten sposób łatwiej było mu skumulować magiczną moc i skoncentrować się na stającym przed nim wyzwaniu. Przy zaklinaniu przedmiotu zdecydował się na mniej popularną formę świstoklika, który to reagował błyskawicznym przeniesieniem w przypadku dotyku. Jedyny mankament? Musieli złapać go jednocześnie. Uznał jednak, że będzie to rozsądniejsze rozwiązanie, niżeli aktywowanie deportacyjnego efektu o konkretnej porze, skoro tak naprawdę nie mieli pojęcia jak długo potrwa proces zdejmowania klątwy. Na ostateczną destynację obrał oczywiście salon w zaciszu własnych czterech ścian, zgodnie z ustaleniami poczynionymi wcześniej z Walkerem.
Na szczęście wszystko poszło mu dość sprawnie. Zerknął raz jeszcze ukradkiem na ułożony obok dziennik, a kiedy odwrócił się w kierunku George’a i Julii, wyczuł naglące spojrzenie swojego szefa, na które w odpowiedzi skinął porozumiewawczo głową. Powrócił do uważnej obserwacji, kontrolowania każdego ruchu i gestu mężczyzny, próbując nie myśleć o uczuciu podenerwowania. Tak, dopadł go delikatny stres, bo widział po twarzy Walkera, że utrzymanie zaklęcia kosztuje go coraz więcej sił. Najwyraźniej dotarli do tego najtrudniejszego etapu, o którym wspominał wcześniej, a przez to Theo posilił się o jeszcze większą czujność. Mimo wewnętrznych obaw nie przerywał mu, nawet po tak wymownym pytaniu Brooks, mając nadzieję że w przypadku jakichkolwiek problemów mężczyzna sam poprosi o wsparcie. Nie był co prawda pewien, czy to słuszna decyzja. Znał przecież George’a na tyle, by wiedzieć, że ten nie lubił odpuszczać. Miał jednak również świadomość tego, że skoro powiedzieli A, to muszą powiedzieć też B, a przerwanie potężnego zaklęcia wpół może wywołać więcej szkód niż korzyści. Nie był w stanie ocenić ryzyka, dlatego musiał w tej kwestii zaufać swojemu przełożonemu, wierząc że ten nie zapomni o zdrowym rozsądku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


George Walker

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177
C. szczególne : intensywny zapach cygara na ubraniu, dobrej jakości ubrania, spod kołnierza, przy szyi wystaje gruba warstwa bandażu.
Galeony : 154
  Liczba postów : 261
https://www.czarodzieje.org/t20293-george-walker#636736
https://www.czarodzieje.org/t20294-skrytka-pocztowa-g-w#636761
https://www.czarodzieje.org/t20292-george-walker#636733
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Wrz 23 2021, 10:26;

Nie ma sensu ukrywać, że postęp czaru dotarł do kluczowego momentu. Pech chciał, że im więcej wkładał mocy w oczyszczeniu żył w okolicach jej szyi, tym nadwyrężał swoją wciąż niewygojoną ranę. Theo doskonale go znał - nie zamierzał odpuścić. Nie odpowiedział na żadne z zadanych pytań, aby nie przerywać inkantacji bo byłoby to strzałem w kolano. Musiałby zacząć wszystko od początku, a i mogłoby to być bardziej nieprzyjemne bądź gwarancja powodzenia spadłaby o połowę. Przytknął rozgrzaną końcówkę różdżki do opornego obszaru żył i zainkantował nieco głośniej, dzięki czemu udało się pomknąć z czarem jeszcze dalej. Tym samym wyczuwał jak różdżka zrobiła się już gorąca i trzymanie jej było nieprzyjemne. Z okolicy rdzenia pomknęła cieniutka strużka bladego dymu, a George kontynuował bowiem czar był już na samym końcu oczyszczania. Jeszcze dwie minuty. Musi się udać. Siateczka żył wokół oczu Julii rozjaśniła się, usuwając z niej całkowicie Klątwę Uśpionego, a gdy tylko ten delikatny blask zaczynał blednąć, bardzo gwałtownie cofnął rękę jak najdalej od dziewczyny lecz nie zdążył wypuścić różdżki, która w odpowiedzi na takie przeciążenie zakazaną magią po prostu pękła w jego dłoni na dobre kilkanaście części. Nie był to wybuch ale głośny trzask zwieńczony sykiem, kilka drzazg wbiło się we wnętrze jego dłoni lecz nie było to zbyt ważne. Po jego barku przemknął impuls bólu, a chwilę później ciemny materiał jego koszuli nasiąknął ciepłą krwią wyciekającą z rany. Przez chwilę wpatrywał się znieruchomiały w leżące u jego stóp kawałki różdżki, która służyła mu dwadzieścia cztery lata. Otarł wilgoć z czoła, z lekkim przestrachem zerknął na swój bark, lekko dotykając palcami miejsca rany i wyczuwając przy tym ścieżkę krwi, sunącą sobie póki co leniwie wzdłuż jego pleców. Wzdrygnął się.
- Udało się, udało, może być pani spokojna. Wszystko się udało.- pospieszył z wyjaśnieniami, zatrzymując wzrok na dziewczynie. Głos miał schrypnięty i to solidnie.
- Żałuję różdżki. Nie wytrzymała takiego natężenia czarnej magii. Służyła mi dwadzieścia cztery lata… - wzdrygnął się na nowo, ale najwyraźniej nie miał do nikogo o to żalu.
- Muszę natychmiast… - podniósł się niepewnie do pionu, podnosząc dłoń w kierunku Theo na znak, że nie potrzebuje przy tym pomocy (co było kłamstwem, ale przecież "był w pracy"). - Masz świstoklik, Theo? Dobrze, znakomicie. Nie czuję się dobrze, że zostanie pani tu sama. Nie powinna pani, ale niestety wyczerpało mnie to na tyle...- na nowo wzdrygnął się i zatrzymał palce na swoim barku, jakby łudząc się, że to zmniejszy ból. Cały George. Bark bolał jak cholera, aż przez to wszystko pobladł na twarzy, a on myślał o samopoczuciu Julii i co więcej, właśnie kucał, aby pozbierać resztki swojej różdżki, co nie było najlepszym pomysłem kiedy czarnomagiczna rana postanowiła się otworzyć.
- Niech pani wyśle do mnie zaklęcie patronusa gdyby zauważyła pani coś niepokojącego, ale myślę, że teraz,jak już nie ma pani na sobie klątwy to wszelkie potencjalne słabości wyleczy uzdrowiciel. Spiszę ja pani jeszcze dzisiaj, a gdyby pani chciała to za tydzień możemy się spotkać to jeszcze to sprawdzę choć nie mam wątpliwości…- odkaszlnął i w końcu przeniósł wzrok na Theodore'a. W jego spojrzeniu był jasny komunikat "nadwyrężyłem się, musimy stąd iść", choć bardzo ubolewał, że Julia zostanie sama. Mógłby zasugerować Theo, aby z nią został, ale znał go na tyle, aby wiedzieć, że prędzej świat wywróci do góry nogami niż pozwoli mu teraz podejmować altruistyczne decyzje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 264
  Liczba postów : 2870
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Wrz 23 2021, 10:53;

kostki: 5+ 4=9

I już. Było po wszystkim. Obyło się bez komplikacji, rozdzierającego duszę bólu i skończyło się na samym strachu. Kiedy dziewczyna usłyszała, że to już koniec, niemal dosłownie rozpuściła się, wsiąkając w fotel. Wielki ciężar spadł jej z serca, a w dużych brązowych oczach mimowolnie zaszkliły się łzy. Odzyskała swoje życie i karierę, dzięki tym oto dwóm mężczyznom, którym wdzięczna była ponad każdą miarę.

- Dziękuję – wymamrotała hardo, ocierając ukradkiem łzę rękawem bluzy. Widać było po mężczyźnie, jak wiele wysiłku go to kosztowało. Wyglądał na wyczerpanego i obolałego i choć sama nie czuła się idealnie, to dopiero teraz zrozumiała, jak ciężka była walka z klątwą.
Słysząc słowa Walkera oraz dostrzegając jego stan, upewniła go solennie, że poradzi sobie sama i że właściwie to nic jej nie jest i nie powinien się martwić. Właściwie, to powinien się skupić teraz na sobie i odpoczynku. Kiedy więc mężczyzna ubierał swoją nową, stylową kurtkę, ona podeszła do Theo, który zajmował się szykowaniem świstoklika.

- Dziękuję za wszystko Theo– wyszeptała cicho. A następnie dyskretnie wsunęła mu do kieszeni mieszek, w którym znajdowało się 230 galeonów. – Przekaż szefowi. Coś czuję, że jest jedną z tych osób, która nie przyjmuje zapłaty za swoją pomoc. I zadbaj o niego, wygląda na wyczerpanego. – Pogładziła jeszcze ex-puchona po ramieniu, z wdzięcznością i troską. Jeszcze im się zrewanżuje, ale zanim się zastanowi nad tym, w jaki sposób, musi odpocząć. I wykorzystać odzyskaną wolność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 573
  Liczba postów : 571
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 EmptyCzw Wrz 23 2021, 18:53;

W takim stanie George prawdopodobnie w ogóle nie powinien angażować się w zdejmowanie niebezpiecznej, czarnomagicznej klątwy, by nie nadwyrężać swojego ranionego ramienia, ale teraz… teraz Theo nie mógł tak po prostu odwieść go od tego pomysłu. Nie miałby również serca, skoro naprawdę chciał pomóc Julii, a nie znał nikogo innego, kto mógłby zażegnać jej zdrowotne problemy. Walker postraszył go ogromnymi sumami, jakich żądają sobie łamacze klątw, więc wychodziło na to, że nie mieli wyjścia, a przynajmniej on sam nie wpadł na żadne inne, sensowne rozwiązanie. Jedyne co mógł teraz uczynić, to kontrolować sytuację i zabrać wyczerpanego mężczyznę do swojego mieszkania, mając zarazem nadzieję, że ten incydentalny wybryk nie wpłynie negatywnie na jego okres rekonwalescencji.
Powrócił wzrokiem na srebrzystą mgiełkę roztaczającą się wokół uwidocznionych żył dziewczyny zaraz po tym jak zaklął swój dziennik, transmutując go w podręczny świstoklik. Patrzył to na strużkę bladego dymu, to na zmęczoną twarz George’a, zastanawiając się jak długo potrwa jeszcze proces oczyszczania organizmu z czarnomagicznych toksyn. Nie to, żeby gdziekolwiek mu się śpieszyło, po prostu obawiał się, że nawet tak doświadczonemu czarodziejowi jak jego szef może zabraknąć sił. Nie znał inkantowanego przez Walkera zaklęcia, ale widok jaśniejącej siatki naczyń krwionośnych napawał go ostrożnym optymizmem, a kiedy delikatny blask zaczął wreszcie blednąć, domyślił się że mężczyzna dokonał swego dzieła. Intuicja go nie zawiodła… George rzeczywiście gwałtownie wycofał swą dłoń, ale tego co wydarzyło się dalej, na pewno się nie spodziewał. Najwyraźniej nie tylko on był przeciążony, ale i jego różdżka miała dosyć kontaktu z czarną magią, bo nagle rozpadła się na kilkanaście kawałków. Przede wszystkim Theo zwrócił jednak uwagę na ten jeden gest, w którym jego przełożony dotykał palcami swojej rany, a towarzysząca mu przy tym mimika nie wskazywała na nic dobrego.
Poruszył się z miejsca, kiedy mężczyzna wyciągnął do niego dłoń. Na moment zawahał się i zatrzymał, ale ostatecznie stwierdził, że nie ma zamiaru się go słuchać. Walker był uparty jak osioł, a przez to nie obchodziło go wcale to, że „nie potrzebuje pomocy”. Nie zdążył go powstrzymać, ale schylił się, pomagając mu zebrać fragmenty zniszczonej różdżki, żeby poszło im nieco sprawniej. W międzyczasie słuchał wszystkich wyjaśnień łamacza klątw, usatysfakcjonowany przynajmniej myślą, że jego czar odniósł oczekiwany rezultat, a Brooks może zapomnieć o cierpieniu.
Poczekał aż George założy kurtkę i sam sięgnął po swoją, posyłając uśmiech do swojej krukońskiej koleżanki. – Cieszę się, że mogliśmy pomóc, a właściwie że George mógł ci pomóc. – Mruknął wyraźnie zadowolony, ale i zamyślony, przez co z niemałym opóźnieniem zdał sobie sprawę z tego, że Julia wciska mu do kieszeni sakiewkę, najpewniej wypchaną galeonami. – Nie trz… – Miał już odmówić zapłaty, powiedzieć że nie trzeba, ale przypomniał sobie że nie decyduje wyłącznie za siebie samego, a przecież Walker na skutek potężnego zaklęcia stracił różdżkę, do której był niezwykle wręcz przywiązany. Stwierdził więc, że tym razem nie będzie oponował, a przekazane przez dziewczynę galeony przekaże szefowi na zakup nowego, umagicznionego kawałka drewna. – Zgoda. Dzięki. – Nie zabrakło mu przy tym kultury, ale gdy tylko Brooks wspomniała o stanie Walkera, wcześniejszy uśmiech szybko spełzł mu z twarzy. – Tak… wiem. Zajmę się nim. – Westchnął głośno, bo nie wiedział jeszcze, co go czeka, a nie ukrywał, że ma spore obawy, skoro nawet w spojrzeniu mężczyzny dostrzegał ten jasny komunikat, mówiący tyle co „to było zdecydowanie za dużo”.
- Chodź. Musimy złapać w tym samym momencie. – Wytłumaczył George’owi, wskazując skinieniem głowy na leżący nieopodal dziennik. – Dawaj znać, gdyby coś było jednak nie tak, Brooks. I… odpoczywaj! – Pożegnał się jeszcze naprędce z gospodynią, a potem, chcąc mieć pewność że żaden z nich nie spóźni się z dotknięciem świstoklika, po prostu chwycił lewą dłoń Walkera w swoją i ułożył je obie na okładce notesu, deportując ich wprost do niezbyt przestronnego, ale przytulnego salonu we własnym mieszkaniu.

zt. x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Krucze Gniazdo - Page 4 QzgSDG8








Krucze Gniazdo - Page 4 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 4 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Krucze Gniazdo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Krucze Gniazdo - Page 4 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
londynskie mieszkania
-