Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Krucze Gniazdo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 969
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptySob 26 Gru - 19:18;

First topic message reminder :


Krucze Gniazdo
66 Brunswick Gardens, Ap. 3, Kensington, London





Front



Salon



Kuchnia



Łazienka



Sypialnia Arli



Sypialnia Julii



Balkon



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 572
  Liczba postów : 1909
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyCzw 14 Sty - 20:57;

4/Koło Fortuny

  Shaw pokręcił głową z niedowierzaniem. Do tej pory udało mu się skompletować irlandzką, bułgarską, szwedzką i kenijską drużynę narodową. Z rosyjskiej posiadał jedynie rezerwowego szukającego - nie miał najwidoczniej szczęścia do tamtejszych graczy. Jak ostatnio do niczego - spodziewał się więc, że w paczce czekoladowych żab znajdzie po prostu komplet duplikatów Paracelsusa albo Agryppy, których miał już po parę kopii.
Na pytanie o ferie Krukon wzruszył ramionami i pokręcił głową. Może wiedział, może nie wiedział. I tak nie mógł powiedzieć. I to nie tylko dlatego, że DOSŁOWNIE nie mógł powiedzieć.
Darren otworzył usta, chcąc skomentować jakoś wyrzucenie karty kapłana, jednak z jego gardła wydobył się tylko chrypiący odgłos niedziałających strun głosowych. Zamiast tego więc tylko westchnął ciężko i przewrócił oczami, dobierając po prostu pierwszą kartę od góry. Było to znowu Koło Fortuny - i znowu było ono zwycięskie.
- Ghheaaa-aa! - wytrzeszczało gardło Krukona, które - z racji zbliżającego się zakończenia rozgrywki - przestawało być objęte czarem uciszającym. Dla pewności sięgnął po parówkę, jednak kiedy włożył ją do ust, zniknęła ona praktycznie z jego przełyku - najwidoczniej odwieczne i święte zasady eksplodującego durnia czekały, aż Brooks nie tylko wypełni kartę Kapłana, ale też talia kart pierdolnie jej przed samą buźką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPią 15 Sty - 10:48;

Ponoć kto ma szczęście w kartach, ten nie ma w miłości. Cóż, Krukonka była wyjątkiem potwierdzającym regułę, gdyż zarówno w kartach, jak i w sprawach sercowych szło jej nie najlepiej. Nie, żeby jej to jakoś szczególnie przeszkadzało w życiu, bo szczerze mówiąc, ułatwiało to wiele spraw, ale porażka bolała ją zawsze tak samo, niezależnie czy na boisku, czy przy karcianym stole. Lub jak w tym wypadku, sofie, stanowiącej ów karciany stół. Julia westchnęła ciężko, zdmuchując z czoła niesforny kosmyk włosów, po czym ziewnęła przeciągle. Zasady durnia były nieubłagane. Karta kapłana nie tylko miała pokazać Shawowi jej wstydliwy sekret, ale także kończyła grę, co oznaczało, że przegrała. Dziewczyna rzuciła „kapłanem” na sofę. Postać duchownego zniknęła, a zamiast niego pojawił się napis: „Zdarza mi się nosić te same skarpety dwa dni pod rząd”. Dla kogoś, kto był pedantem, takie coś było jak siarczysty policzek od losu i własnego umysłu.

- Na swoją obronę powiem, że robię to tylko wtedy, gdy skarpety są czyste – żachnęła się i pokryła delikatnym rumieńcem wstydu. Chciała jeszcze coś dodać, ale nie zdążyła, bo trzymana przez nią talia wybuchła jej w dłoniach, pokrywając sadzą dłonie i bluzę dziewczyny. – Gratulacje Shaw – dodała i sięgnęła po pizzerinkę. Nic tak nie poprawiało nastroju po porażce, jak ciągnący się ser i pepperoni.

Krukonka schowała karty do drewnianego pudełeczka i położyła je na stoliku, po czym zdjęła z siebie osmaloną bluzę i zniknęła na chwilę w kuchni, gdzie za pomocą wody i mydła doprowadziła dłonie do względnej czystości. Mieszkanie było mugolskie, więc starała się nie nadużywać magii, by nie wzbudzić podejrzeń u sąsiadów. Wystarczy wspomnieć, że po tym, jak Arla za pomocą różdżki wypakowywała własne kuferki, w całym budynku wywaliło korki. Wróciła do chłopaka po kilku minutach, trzymając w dłoni schłodzone w lodówce bongo, należące zresztą do Armstrong i kolejne butelki piwa. To, że Shawa suszyło po karze wymierzonej przez talię, było więcej niż pewne. Piwa położyła na stoliku, nabite bongo i zapalniczkę podała Krukonowi, sama zaś sięgnęła po dwa pady i odpaliła PS5.

- Masz ochotę pograć na konsoli? Co powiesz na „zombie mode” w Call of Duty? Gra jest prosta. Musimy powstrzymać inwazję zombie, wybijając je co do nogi – zaproponowała, patrząc jak zahipnotyzowana na ikonkę ładowania na ekranie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 572
  Liczba postów : 1909
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPon 18 Sty - 20:05;

  Darren przyłożył dłoń do ust i jęknął teatralnie jak Julia (zbieżność imion przypadkowa) czekająca na balkonie na swego Romea. Cóż za szok, niedowierzanie, niech niebiosa spadną mu na głowę, ale tego Krukon się po Brooks nie spodziewał.
- Co dwa dni?! - wykrztusił wciąż nieco drżącym po ustąpieniu klątwy durnia głosem - Przysięgam, że nikomu nie wyjawię twego mrocznego sekretu - powiedział, przykładając jedną rękę do piersi, drugą sięgając zaś po kolejną parówkę, która tym razem jedynie lekko zadrżała, nie zniknęła jednak w nicości, a w ustach Shawa.
  Parę minut nieobecności Brooks Darren umilił sobie przechadzką po pokoju. Szalenie zainteresowało go parę rzeczy - włączył i wyłączył światło w każdym przełączniku jaki tylko znalazł, czystym przypadkiem trafił w przycisk głośności na pilocie i podgłośnił nieco muzykę oraz pisnął lekko, gdy jakiś elektryczny zegarek zapipczał, ogłaszając światu że już 17.
  Nie omieszkał skorzystać z zaoferowanego przez Julii bongo, obserwując jednocześnie jak klika w coś i sięga po coś, uruchamiając najwyraźniej to coś - a mianowicie pespięć.
- Okej - powiedział, wydychając przy okazji kłąb dymu - Jak powiesz mi, jak używać tych bumerangów - dodał, wskazując na pady do PlayStation, schodząc z sofy i podchodząc w półkucu bliżej dziewczyny, siadając na jednej z puf przed ekranem, dołączając do Julii w jej rytuale obserwowania ikonki ładowania - choć Shaw sam za bardzo nie wiedział co to w ogóle jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyCzw 21 Sty - 9:51;

Gdyby Panna Capulet miała podobne podejście do zmiany skarpet jak Panna Brooks, to być może w Weronie nigdy nie doszłoby do takiej tragedii, gdyż Panicz Montague po prostu omijałby ją szerokim łukiem. Tajemnica Angielki może nie tą cięższego kalibru jak założenie tajnego pokoju z wężem, gdzieś pod szkolną łazienką. Była jednak wstydliwa.

- Oj dobra! Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie założył tych samych skarpet dwa dni z rzędu – obruszyła się lekko i postanowiła zajeść wyrzuty sumienia. Parówki się powoli kończyły, zostało za to sporo pizzerinek, dlatego to właśnie na nich się skupiła. W razie czego Arla miała gdzieś pochowane po szafkach słodycze i czipsy. A jeżeli i te nie wystarczą, to pozostanie im zabijanie głodu kaszą z gotowanym kurczakiem i brokułami. Klubowa dieta nie była tak smaczna, jak Gwizdkowa, ale w ostateczności lepsze to, niż nic.

Kiedy wróciła do pokoju z piwami i bongiem, Darren był właśnie w trakcie zabawy pilotem do telewizora. Sprawiał wrażenie szczeniaczka, który po raz pierwszy widzi śnieg. Sama wyglądała tak samo, kiedy trafiła do Hogwartu i po raz pierwszy w życiu, zobaczyła na własne oczy działanie magii. Ruszające się obrazy, latające duchy, obecność skrzatów. Wszystko to na niej robiło ogromne wrażenie, zapewne znacznie większe, niż mugolski sprzęt na prefekcie.

- To są pady – zaśmiała się na słowa Krukona i przysunęła się do niego na sofie. – No dobra, to patrz. – Włączyła grę, chwyciła jego „bumerang” w dłonie i zaczęła go instruować. – Tą gałką się poruszasz do przodu i tyłu, tą z kolei się obracasz. Tym strzelasz, tym zmieniasz broń, to wciskasz, żeby zaatakować nożem, a to przytrzymujesz, żeby biegać. Zresztą, trzymaj i testuj sobie. Wszystkiego nauczysz się po drodze, metodą prób i błędów. – Poczochrała go jeszcze po przyjacielsku po czuprynie i w czasie, kiedy chłopak zaznajamiał się z padem, ona zaciągała się chłodnym dymem. Jej płucom nie robiło to różnicy. Znów zareagowały kaszlem. Kiedy otworzyła piwa i położyła je na podstawkach, mogli zaczynać.
- Dobra, po prostu chodź za mną i jakoś to będzie – zawyrokowała, a jej postać na ekranie telewizora ruszyła przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 572
  Liczba postów : 1909
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptySob 23 Sty - 12:33;

  Shaw wzruszył ramionami. NAWET gdyby zaliczałby się do wąskiego grona osób codziennie i regularnie zmieniających skarpetki, to pod ręką i tak nie miał żadnego kamienia którym mógłby cisnąć w Julię. Choć, nie oszukujmy się, i tak by nie trafił.
- No dobra - przytaknął Darren, odbierając pat od dziewczyny i udając, że cokolwiek zrozumiał - Szeregowy Shaw melduje się-ę - powiedział z cichym czknięciem, rozpoznając po ekranie menu głównego, że do czynienia mieli z grą stricte wojenną. W tajnikach mugolskiej taktyki i strategii wojennej Krukon czuł się jak ryba w wodzie - nie tylko obejrzał Bękarty Wojny, ale zdarzyło mu się też widzieć Szeregowca Ryana oraz Tropic Thunder - to ostatnie nawet trzy razy. Tego więc czym była strzelba, karabin czy wyrzutnia rakiet Brooks Darrenowi tłumaczyć nie musiała - choć nie zmieniło to faktu, że pierwszy ruch jaki wykonał w grze Darren polegał na wbiegnięciu w jakiś kanion czy wąwóz i beztroskim rozbiciem się o dno.
- Łups! - jęknął - Szeregowy Shaw odmeldowuje się - dodał obolały tonem, klikając w zły przycisk i zamiast zatwierdzić opcję "respawn", wychodząc do menu głównego.
- Łups! - jęknął ponownie - Popsułem - oznajmił, wzdychając ciężko. Kiedy Julia włączyła jednak tryb zombie ponownie Shawowi poszło już ociupinkę lepiej - choć i tak przez pierwsze dwie śmierci jedyne co robił to kręcił się dookoła, patrząc kamerą gdzieś w niebo. Za czwartym razem jednak udało mu się utrzymać stabilny tor ruchu a za siódmym nawet strzelić mniej więcej w kierunku, z którego biegł w jego kierunku inferius. Za okrągłym, dziesiątym razem udało mu się zaś w końcu, po wpakowaniu w jednego zombie trzech czwartych magazynka, ustrzelić przeciwnika na dobre.
- ŁUPS! - wrzasnął, wyrzucając ręce do góry i zupełnie nie przejmując się tym, że jego postać na ekranie właśnie staje się przystawką dla dwóch kolejnych ożywieńców - Szeregowy Shaw z dumą przyjmuje... khm... promocję na kaprala! - powiedział dumnym tonem, sięgając po butelkę piwa i z zadowoleniem obserwując tabelę wyników, gdzie widniał wynik 1/10 dla gracza "darEn" oraz 46/2 w przypadku "Br00ks".
- Nieźle, nieźle - przyznał między dwoma łykami piwa - Inferius numer dwa, następnym razem cię pokonam.
+


Ostatnio zmieniony przez Darren Shaw dnia Sob 27 Lut - 19:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPon 25 Sty - 14:31;

Jak się można było domyśleć, gra na konsoli nie była taka łatwa, gdy w żyłach krążył usypiający luz z mugolskiego zioła. Samo włączenie konsoli było czasochłonne, zwłaszcza gdy Darren postanowił przetestować wszystkie przyciski na „bumerangu”. Kiedy już zaczęli grać, nie było łatwiej. Fakt, że „Br00ks” zginęła zaledwie dwa razy, można było tłumaczyć tylko dwoma rzeczami – szczęściem i ustawieniem poziomu rozgrywki na najniższy. Zombie biegające po planszy sprawiały więc wrażenie, jakby i one zjarały się do granic możliwości. Frajdy z zabijania ich było jednak znacznie mniej niż z oglądania poczynań Krukona. Ten kręcił się po planszy, jak połknięta guma po okrężnicy, wbiegał w ściany i strzelał wszędzie, tylko nie do celu. Po takiej ilości reanimacji, których dziś musiała dokonać, z pewnością znalazłaby robotę w Mungu, gdyby tylko znudziło jej się machanie pałką.

- Na kaprala? Żartujesz sobie! – zaśmiała się, ocierając usta z okruszków. – Zabiłeś Króla Inferiusów. Za coś takiego zasługujesz przynajmniej na tytuł majora.

Kiedy gra dobiegła końca, nie miała szczególnej ochoty na kontynuację tego pogromu. Wciąż była głodna, a koncentracji, niezbędnej do kontrolowania postaci na ekranie, ubywało jej z każdą minutą.

- Ground Control to Major Shaw. – Szturchnęła odpływającego chłopaka w ramię. – Chodź się przejdziemy i dotlenimy. A po drodze możemy zahaczyć o taką fajną turecką knajpkę. Robią w niej zajebiste kebaby.

Odnalezienie kurtki zajęło jej całe wieki, podobnie jak klucza od mieszkania oraz lewego trampka. Ostatecznie wzięła brakującego buta z innej pary, identycznej. Czemu więc nie założyła obu butów z tej samej pary? Merlin raczył wiedzieć. Będąc już na korytarzu, wracała się domu jeszcze dwa razy. Raz po portfel, drugi raz, by napełnić karmą kocią miskę. Ostatecznie, po wielu perturbacjach, udało im się jednak opuścić lokum i ruszyć na kolejną przygodę.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 969
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPon 12 Kwi - 14:20;

Badania mugolskich naukowców dowodzą, że słuchanie tego kawałka podczas czytania postu wzmacnia doznania i imersję.

   Gdyby tylko wiedziała, że tak to się skończy, to nawet by się nie pakowała. Nie tak miał wyglądać elitarny, stworzony specjalnie na jej potrzeby program stażowy w MACUSA. Nie tak miał wyglądać jej tryumfalny powrót z 13 kolonii USA. Nie tak chciała się czuć i zdecydowanie nie tak wolałaby teraz wyglądać. Ale co się stało, to się nie odstanie, pomyślał kat, pozbawiając Karola Stuarta głowy. Tak, jak Anglii niepisane było trwanie w formie republiki, tak panience Armstrong niepisana była kariera polityczna za oceanem.
   Nie mogła jednak o tym wiedzieć zawczasu, więc spakowała się, pożegnała ze łzami w oczach i wyjechała. Miało jej nie być 6 miesięcy. A skończyło się na tym, że I'm back, I'm back, a przynajmniej tak twierdził ukochany raper towarzyszący jej za sprawą drobnych, białych słuchawek.

   Jak zwykle trochę zbyt mocno trzasnęła drzwiami czarnej, kultowej taksówki. Zamrugała szybko kilka razy kiedy zazwyczaj nieobecne, londyńskie słońce postanowiło przypomnieć jej, że światłowstręt znajdował się na ulotce tabletek w polu możliwe działania niepożądane wyjątkowo wysoko. Arli nie czytała jednak ulotek. Być może dlatego naprawdę solidnie przesadzała z dawkowaniem.
   Teraz jednak po prostu spuściła na nos okulary przeciwsłoneczne, podeszła do drzwi i dyskretnie obejrzała się za siebie. Różdżka stuknęła w klamkę, a następnie w walizkę, która powędrowała w górę schodów. A za nią, powoli i jakby skradając się, wdrapała się do Kruczego Gniazda nieszczęsna, ale całkiem chyba szczęśliwa, Armstrong.
   Miała przeczucie graniczące z pewnością, że Julki nie będzie na miejscu. W poniedziałki o tej godzinie była zazwyczaj albo w zamku, albo na stadionie. Nie zamierzała jej uprzedzać o swoim powrocie, bo nie była gotowa na nieuniknione w związku z tym pytania, na które wolała odpowiadać bezpośrednio, a nie z pomocą sowy czy wizbooka. Zaplanowała więc to, co potrafiła najlepiej: niespodziankę. Psikus. Zaskoczenie.
   Na miejscu wzięła szybki prysznic, wskoczyła w ukochany, niebieski dres, zamówiła dwie, duże pizze i machnęła różdżką na walizkę, która poczęła się powoli rozpakowywać. Buty i płaszcz wrzuciła do własnego pokoju. Dopiero później usiadła na kanapie i pochłonął ją doom scrolling Instagrama. Parę razy pociągnęła mocniej nosem, zastanawiając się, z czym też kojarzy się jej wilgotnawy, odzwierzęcy zapach, który cały czas nachalnie wytrącał ją z odrętwienia, ale nie miała ani czasu, ani ochoty na ruszenie tyłka i rozejrzenie się po mieszkaniu w poszukiwaniu jego źródła. Całą uwagę poświęciła mruczącemu Harry'emu, który zdążył już rozłożyć się jej na kolanach i któremu to, po chwili zastanowienia, przypisała rzeczoną woń. Co jakiś czas zerkała na zegarek, gotowa w każdej chwili rzucić się w stronę drzwi, gdyby tylko usłyszała na korytarzu jakieś kroki.
  Tik, tak, tik, tak. Nigdy nie była dobra w czekaniu.

@Julia Brooks zapraszam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPon 12 Kwi - 15:27;

To miał być dzień jak każdy inny. Szara rutyna codziennego dnia sprawiała, że wyznacznikiem dni tygodnia stawały się weekendowe spotkania Premier League w telewizji. Gdyby nie one, poniedziałki nie różniłyby się niczym od wtorków, śród, czy nawet czwartków. I jak miało być inaczej, skoro schemat za każdym razem był taki sam? Przynajmniej z pozoru, bo ten dzień miał się okazać inny, niż wszystkie. Już sam jego początek zaczął się nietypowo i wyrwał Krukonkę ze strefy komfortu (o ile ta posiadała takową, co było mocno wątpliwe). Otóż rano okazało się, że skończyły się… płatki owsiane! Tragedia, akt pierwszy pod tytułem: „A więc co tu wrzucić do pieca?”. Mocno niepocieszona pałkarka westchnęła ciężko, otwierając lodówkę. Wybór padł na jajka z bekonem. Tak więc piątkowy cheat meal zamienił się w poniedziałkowe śniadanie. Wszystko szło już od samego początku. Skorupki wpadły jej do miski i za cholerę nie mogła ich wyjąć. Smażony bekon był sflaczały, zamiast twardy i chrupiący. A do tego pies wykorzystał jej nieuwagę i zjadł ostatnie dwa plastry sera żółtego. Jedynym plusem była kawa, której nie zabrakło, ale za to wystygła. Po tym posiłku mistrzów Brooks wrzuciła naczynia do zmywarki i aportowała się do szkoły na kilka nudnych lekcji. Mugoloznawstwo, wróżbiarstwo, zielarstwo. Normalnie nazwałaby naukę tych przedmiotów stratą czasu i w gruncie rzeczy, nic się w tej materii nie zmieniło. Chcąc jednak odzyskać utracone punkty i pokazać Królowi Bonsai, że zasługuję na amnestię, nie miała wyboru. Po powrocie do domu, korzystając z okazji, że została zwolniona z treningu poprzez weekendowe obowiązki kadrowe, postanowiła mimo wszystko spędzić nieco czasu na świeżym powietrzu. Plan był prosty. Wziąć Williama i zrobić kilka mil po Hyde Parku. Zeszło jej trochę dłużej, niż przypuszczała, głównie dlatego, że pogoda była wyjątkowo sprzyjająca i kiedy już skończyła jogging, po prostu położyła się na trawie i głaszcząc psiaka, straciła poczucie czasu. O tym, że czas wracać do domu, przypomniało jej burczenie w żołądku.

- Zamówię kebaba. Zjemy kebaba, co? – rzuciła do psa, głaszcząc go za uchem. Pies zaszczekał wesoło, zgadzając się na propozycję. Właściwie, to zawsze się zgadzał z tym samym entuzjazmem. Równie dobrze mogłaby go zapytać, czy jest chętny na ucięcie jajek, a on i tak zamachałby radośnie ogonem.

Krukonka, wchodząc po schodach, podciągnęła rękawy bluzy, zdjęła z głowy mokry kaptur i niedbale podrzuciła klucze. Kiedy zaś otworzyła drzwi, okazało się, że była grzeczną dziewczynką, bowiem Mikołaj dał jej prezent już w kwietniu. I to najpiękniejszy ze wszystkich – w postaci dawno niewidzianej Szkotki.

- Arla! – niemal krzyknęła i zachowała się tak, jak to w zwyczaju miała Armstrongówna. Podbiegła do niej w kilku krokach, zwaliła się na nią własnym ciałem, dogniatając ją do kanapy i mocno przytuliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 969
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPon 12 Kwi - 19:07;

   Wcale nie przysnęła. Po prostu przymknęła oczy i na chwilę odpłynęła. Może to uspokajające mruczenie Harry'ego, a może fakt, że nie mogła odmówić sobie lotu samolotem i dopadło ją to, co mugole określają jako jet lag. Doszło więc do tego, że zaspane, podpuchnięte oczęta otworzyły się gwałtownie dopiero w momencie, w którym obudziły ją trzaskające drzwi wejściowe. I zanim jeszcze zdążyła się rozpromienić czy też rozłożyć ręce w uniwersalnym, międzynarodowym geście oznaczającym coś w stylu tadam!, wściekłe pięści Soton wpadły prosto na nią. A wraz z pięściami, cała reszta Julii Brooks.
- Ughbrrr! - Zaledwie tyle zdołała z siebie wydobyć, kiedy jej twarz została przygnieciona julkową piersią, co w każdych innych okolicznościach byłoby z pewnością stanem wysoce pożądanym, teraz natomiast okazało się utrudniać oddychanie. Szybko objęła więc swoją oprawczynię i sprawnym ruchem podciągnęła się na niej w górę, tak, żeby zaczerpnąć tchu i zrównać się z jej twarzą. - Niespodzianka. Wróciłam. Na stałe. - Postanowiła jak najszybciej rozwiać wszelkie wątpliwości i przejść do rzeczy, póki w ogóle miała ochotę na jakąkolwiek rozmowę o tym, co też działo się przez ostatnie kilka dni.
   Po raz kolejny pociągnęła mocniej nosem. Zapach, do którego niemal zdążyła się już przyzwyczaić był teraz wyraźnie mocniejszy i dobiegał... Zewsząd. A także, chociaż mniej wyraźnie, od strony samej Brooks. - Zmieniłaś perfu... Pies! - Olśniło ją w końcu, kiedy odpowiednie puzzle wskoczyły w jej głowie na swoje miejsce, a w pamięci odtworzył się z nich obraz szkockich chartów, którymi zajmował się kiedyś jej ojciec. Jakby na potwierdzenie tych słów na panelach dało się słyszeć charakterystyczne stukanie pazurów kogoś znacznie cięższego, niż lekki i dystyngowany Harry, który padłszy ofiarą julkowego rzutu na taśmę siedział teraz obrażony na stole.
   Szkotka wygrzebała się spod Julii jeszcze trochę i wsparła się na łokciach. Teraz dopiero dostrzegła zwierzę, niemalże identyczne z tymi, jakie pamiętała z dzieciństwa. Pies wyglądał jak każdy pies, który widzi przytulających się i hałasujących ludzi. Merdał ogonem i zdawał się balansować na pograniczu szczeku i dołączenia do zabawy. Armstrong bez zawahania wyciągnęła w jego kierunku dłoń, ale wzrokiem wróciła do Julki i dopiero w tej chwili zdołała się jej dłużej przyjrzeć.
   Jeżeli czas nie był łaskawy dla Armstrong, to Brooks zdawał się oszczędzać. Nie znalazła na jej twarzy żadnego nowego sińca, chociaż Mung i Skrzydło Szpitalne rzadko kiedy pozostawiały na Julii jakiekolwiek ślady meczowych kontuzji. Za to te same orzechowe oczy, lekko zaczerwienione, kiedy widziała je ostatnim razem przez lusterko dwukierunkowe, teraz wydawały się wilgotne i jakby... Jaśniejsze.
   Bez zastanowienia cmoknęła ją najpierw w nos, potem w usta, potem jeszcze w czoło. Mogłaby tak bez końca, ale wtedy nie miałaby czasu na jedzenie, które właśnie zjawiło się w progu. A przynajmniej wskazywał na to dzwonek do drzwi.
- Pizza. Otworzysz? Opłacona. Plis. - Uśmiechnęła się niewinnie i wskazała głową w stronę wejścia. Sama usiadła w końcu pionowo i poprawiła odruchowo włosy.
   Pizza, kanapa, Netflix. I Brooks. A może nawet przede wszystkim: Brooks. Tęskniła, wiedziała o tym, to oczywiste, ale dopiero teraz, kiedy tu była, zrozumiała, jak bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyWto 13 Kwi - 14:20;

Choć Angielka doceniała zbawienny wpływ snu na zdrowie, zwłaszcza kogoś tak bliskiego jak Arla, która ewidentnie potrzebowała chwili odpoczynku, to takie przyjemności Szkotka będzie mogła odłożyć na później. Jedną z podstaw funkcjonowania w dorosłym świecie, była umiejętność wybierania rzeczy ważnych i mniej ważnych. Priorytetyzacja była niezbędna, a teraz, na samym szczycie Brooksowej listy, była Arla. Zmęczona, z oczami zapuchniętymi od drzemki, nieco wymięta. Ale jakże urocza! Ciężko było wyrazić jej słowami, jak cholernie tęskniła, więc postawiła na gesty. Łapiąc Szkotkę w niedźwiedziowego nelsona, czuła potrzebę wyściskania ją za wszelkie czasy.

- Boże, jak tęskniłam! – Poczochrała dziewczynę po głowie i odkleiła się od niej, dając jej chwilę na złapanie oddechu. – I nawet nie wiesz, jak się cieszę! – dodała, kiedy to przyjaciółka podzieliła się z nią dobrą nowiną. Wróciła. Na stałe. I to przed czasem! Czy życie mogłoby być piękniejsze?

Angielka spojrzała kątem oka na rudego kota, niezbyt zachwyconego faktem, że zabrała mu całkiem dobrą poduszkę w postaci Arlowego ciała.

- Pies! – zgodziła się entuzjastycznie. – Harry ma teraz braciszka, Williama. Chociaż jest nieco zbyt kudłaty na Williama, nie sądzisz? – zarechotała wesoło, a gdy pies zareagował na własne imię, podbiegając do nich, poklepała go czule po zadku. – Jakoś w lutym czy marcu, byłam na spacerze w Hyde Parku i się łobuz dorwał do kebaba, którego położyłam na ławce. Jak widać, to była miłość od pierwszego kęsa. Miała to być niespodzianka, opowiadałaś mi kiedyś, że twój ojciec miał kiedyś podobne.
Zaciekawiony kudłacz przechylił głowę i spojrzał badawczo na Armstrong, po czym trącił jej dłoń mokrym nosem, domagając się głaskania.

- Lizus – skomentowała Brooks, przewracając z rozbawieniem oczami.
Pogawędkę przerwał dzwonek do drzwi. Angielka pokiwała głową na słowa córki marnotrawnej, po czym wstała i odebrała kartonowe pudełka.

- Wiesz, że w latach 80’, w Londynie nie dowozili pizzy do domów? Trzeba było odebrać ją osobiście w restauracji – rzuciła od niechcenia, kładąc pudełka na stoliku. Nie usiadła jednak obok. Zamiast tego zniknęła w kuchni, z której wróciła ze szklankami, zimną pepsi oraz butelką zmrożonego bimbru, który kupiła w Islandii, podczas swej listopadowej wyprawy. Miał czekać na idealny moment, a ten właśnie nadszedł.

- No. Opowiadaj. Co tu robisz tak wcześnie? Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że cię widzę – zaczęła, rozlewając alkohol do szklanek i dopełniając napojem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 969
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyWto 13 Kwi - 16:26;

   Wszystko działo się szybko, może nawet odrobinę za szybko jak na jej obecny stan, niemniej Armstrong starała się skupić całą swoją uwagę na słowach Julii, które, co niezwykłe, następowały po sobie nieco szybciej, niż jej własne. Podciągnęła więc kolana pod brodę, objęła nogi ramionami, splotła dłonie na wysokości kolan i po prostu wlepiła wzrok w Brooks kursującą na trasie kanapa-drzwi-kanapa-kuchnia-kanapa z intensywnością ekspresu Edynburg-Londyn.
   - Jestem pewna, że w Edi dowożą pizzę od dawna. - Rzuciła bez przekonania, wszak pizzerie w Atenach Północy mogłaby wyliczyć z pomocą palców obu dłoni. No ale nie mogła przecież przyznać, że Szkoci robili coś gorzej.
   Zawiesiła wzrok na szklankach i butelce, która wypełniła je zawartością. Coś w niej drgnęło, jakby czknięcie, które zdusiła w zarodku, a może to po prostu gwałtowny wdech? Odruchowo zasłoniła usta dłonią. Góra przyszła do Mahometa dużo szybciej, niż się spodziewała.
- Nie mogę. - Mruknęła i wbiła wzrok w psa, choćby po to, żeby uniknąć nierozumiejącego spojrzenia Brooks, które, jak się spodziewała, właśnie na nią padło. - Rzuciłam. Nie powinnam, źle reaguje z... lekami. - Zzezowała na prawo, niepewna reakcji.
   Jak to miała w zwyczaju, kiedy nie wiedziała, co ze sobą zrobić, po prostu przewaliła się na Julię i ułożyła głowę na jej kolanach. Odetchnęła głęboko, a kiedy już stwierdziła, że ma siłę na to, żeby mówić, odezwała się cicho.
- Nie wytrzymałam. Presji, matki, Nowego Jorku, burgerów, ich godzin pracy, tego ciśnienia. Tej sztuczności. Tego kłamstwa, fałszywości, świństw. Tego... - wzdrygnęła się - ...obmacywania, nagabywania, głupich komentarzy, ciągłego 'przepraszam, mogłabyś powtórzyć wyraźniej?'. Po prostu... Chuj im w dupę, wiesz. Jebać Amerykę. Jebać Amerykę i wszystko, co sobą reprezentuje. - Przewróciła się na plecy i wlepiła wzrok w Julkowy podbródek. - No to wycięłam im psikusa no i mnie wywalili. I jestem. - Wzruszyła ramionami i dopiero teraz uśmiechnęła się niewyraźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptySro 14 Kwi - 10:57;

Z kim przystajesz, takim się stajesz. Słowa tej maksymy były widoczne szczególnie dzisiaj, kiedy to Brooks niespodziewanie włączyła piąty bieg, zarezerwowany do tej pory dla Szkotki o maślanych oczach. Pizza, kuchnia, salon, kuchnia, salon. Kolejne punkty pokonywała niczym baseballista bazy podczas home runu.

- JeStEm pEwNa, żE w eDi dOwOżĄ PiZzĘ oD DaWnA – Brooks przedrzeźniła przyjaciółkę, przybierając pozę godną prawdziwej primadonnie. Nie wytrzymała jednak długo w tej poważnej, szlacheckiej masce i roześmiała się szczerze. Humor dopisywał jej dziś wyjątkowo. Właściwie, to nie pamiętała, kiedy uśmiech gościł na jej twarzy tak często i tak długo. – No jasne. A szkocka kiełbasa już dawno przegoniła angielską kiełbasę!

Kiedy drinki wylądowały w szklankach, Brooks podniosła własną, aby wznieść toast. Miały w końcu co świętować. Kiedy jednak Arla zaczęła uciekać wzrokiem w kierunku psiaka, wiedziała, że coś jest nie tak. I dziewczyna w końcu potwierdziła to, wspominając coś o lekach. Była to nowość, o której nie wspominała jej przez lusterko dwukierunkowe czy wizzengera.

- Lekami? – zapytała, wlepiając ciemne oczy w dziewczynę i jednym haustem wypiła zawartość Arlowej szklanki. Nie było tego dużo, raptem symbolicznie, nie zamierzała jednak naciskać. Jeżeli Armstrong odmawiała alkoholu, to faktycznie coś musiało się dziać.
Dopiero kiedy Arla umościła się wygodnie na jej kolanach (wzbudzając kolejną falę zazdrości ze strony Harrego), a z jej ust wylała się prawdziwa lawina słów, wiedziała, że stara Armstrong wciąż tam jest.

- Psikusa? Jakiego psikusa? – zapytała. Jak znała tę szaloną blondynę, to musiało być to coś grubego. Nie tak łatwo w końcu jest dać się wyjebać ze stażu w MACUSie, gdy twoja matka jest wysoko postawioną dyplomatką, ambasadorką czy kim to ona była. Brooks zawsze zapominała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 969
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPią 16 Kwi - 9:57;

   W każdej innej chwili, rozmawiając z jakąkolwiek inną osobą, Armstrong zrobiłaby wszystko, żeby zapomnieć, nie poruszać tematu, a najlepiej to w ogóle udawać, że nic się nie wydarzyło. Musiała jednak wydusić to z siebie, uzewnętrznić się, podzielić się z kimś swoją malutką traumą, no a z kim, jak nie z Brooks? Westchnęła więc tylko teatralnie, wzruszyła ramionami i spędziła kilka sekund na szukaniu dobrych słów.
- Był taki koleś... Taki skurwiel właściwie. - Zaczęła i odruchowo wzdrygnęła się na wspomnienie spoconych dłoni, cuchnącego oddechu i nieustępliwego seksizmu idącymi w parze z wysoką pozycją w hierarchii. - Który postanowił chyba, że jeżeli mnie nie zaliczy, to ja nie zaliczę stażu. No i w każdym razie chyba ogarnął, że mnie nie zaliczy. - Podniosła się znowu do siadu i oparła się bokiem o Julię. Chwila wiercenia, wciskania rąk pod nieintuicyjnymi kątami i...  Tak, o to chodziło! Głowa na barku - check.
- Upierdalał mnie na wszystkim, kazał mi zostawać po nocach, obrabiał mi dupę z kim się tylko dało, raz nawet wysłał mnie do Kentucky na jakąś cholerną kontrolę w rezerwacie gnębiwtrysków. Generalnie uprzykrzał mi życie. Obelgi, pomniejsze zaklęcia, zmykanie w pokoju. No to... - Głos zatrzymał się jej w gardle, uniosła spojrzenie na Julkę i przybrała jak najłagodniejszy wyraz twarzy. - Wsadziłam mu różdżkę w dupę. - Dokończyła cicho i spokojnie, jak gdyby to była najzwyklejsza w świecie rzecz, jak gdyby podłożyła nauczycielowi pinezkę na siedzenie. - Przy wszystkich. - Doprecyzowała.
   Wszystko działo się wtedy tak szybko, ale teraz po prostu nie mogła już o tym nie myśleć i obrazy, które wypierała z głowy od jakiegoś już czasu powróciły teraz z całą mocą.
- To make long story short, złapał mnie za rękę trochę zbyt mocno, a ja, no cóż, okazało się, że całkiem dobrze pamiętam te chwyty i dźwignie, które mi kiedyś pokazywałaś. No i ani się obejrzałam, a trzymałam go za szmaty na środku holu głównego,  który w sumie wygląda jak nasze ruchome schody. - Wzięła głębszy wdech i zacisnęła dłonie na skórze niczemu niewinnej Brooks. - Więc przełożyłam go przez barierkę, a kiedy spróbował sięgnąć po różdżkę, to wyrwałam mu ją z dłoni i... No. - Westchnęła raz jeszcze. Dalsze wspomnienia były już naznaczone wrzaskiem, ostrymi przekleństwami, juchą, płynami ustrojowymi, nieprzyjemnym zapachem, trzaskiem łamiącej się różdżki i rozpaczliwym rzuceniem się do ucieczki. Nie potrafiła dobrze ubrać tego w słowa i była przekonana, że nie będzie musiała.
   Wcisnęła twarz w julkową szyję i wybuchła czymś na pograniczu maniakalnego śmiechu i płaczu.
- A najlepsze jest to, że strażnicy nawet się nie ruszyli. Przepuścili mnie w drzwiach. Albo wszyscy go tam nienawidzili, albo nikt nie chciał skończyć z własną różdżką w dupie. Rano przyleciała tylko sowa z informacją, że mój staż został zakończony i moja przepustka już nie obowiązuje. A, no i matka się do mnie nie odzywa, ale to w zasadzie nic nowego. - Pociągnęła nosem i odgarnęła włosy z twarzy. - No, a co u ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPią 16 Kwi - 10:32;

Poruszając temat stażu w USA, Brooks spodziewała się wielu historii, ale nie takiej. Właściwie to sądziła, że Arli podoba się w Ameryce. Wielkie miasta, inna, bardziej otwarta i ekstrawertyczna mentalność mieszkańców, no i pogoda nie była wiecznie tak zjebana, jak ta brytyjska. Nawet nieregularne rozmowy przez lusterko dwukierunkowe nie sugerowały, aby Szkotka przeżywała koszmar za koszmarem. Angielka słuchała kolejnych słów przyjaciółki, a przez jej bladej po zimie twarzy, przemykały kolejne odcienie trwogi, złości, smutku i niedowierzania.
- Skurwysyn – mruknęła cicho pod nosem, kiedy dziewczyna zaczęła opisywać swojego „szefa”. Sama nigdy nie musiała przechodzić przez coś podobnego, dlatego nie do końca wiedziała, jak sama by zareagowała, ale koniec końców uważała, że złamana różdżka w dupie to najniższy wymiar kary, jaki mógł spotkać tego chuja.

- Jebany skurwysyn – powtórzyła głośniej, przytulając do siebie Arlę. – I wybacz, że to powiem, ale twoja matka to suka. To ona powinna była ogarnąć tego zwyrola, a nie mieć pretensje do ciebie, że się broniłaś. Wiesz co? Chyba muszę z nią porozmawiać. – Na twarzy Angielki pojawiło się to dobrze znane zacięcie. Tym razem nie dotyczyło to jednak spraw tak przyziemnych, jak szkoła czy boisko. Chodziło o jej przyjaciółkę, którą skrzywdzono i ukarano za to, że postanowiła się bronić. Brooks pocałowała dziewczynę w czoło i pogładziła czule po włosach.

- Co u mnie? A różnie. Dostałam się do kadry Anglii, co jest fajne. I zostałam zawieszona w drużynie Krukonów, co jest troszkę mniej fajne. Nie mogę brać udziału w treningach i nie zagram w meczu z Gryffindorem, bo miałam małą „sprzeczkę” z Callahanem. Ale nie chcę o tym gadać. A tak poza tym, to nic nowego. Ta szkoła dalej jest cyrkiem na kółkach i się coraz częściej zastanawiam, czy się po prostu nie wymeldować z tego pierdolnika i nie rzucić studiów po tym roku
– przyznała szczerze, bo faktem było to, że podobne myśli coraz częściej pojawiały się w jej głowie. Była zmęczona tym wszystkim. Hipokryzją nauczycieli i dyrekcji. Wiecznymi cyrkami. Zaginięciami, poszukiwaniami, zawieszeniami znajomych, faktem, że w szkole są równi i równiejsi. Brakiem czasu na cokolwiek. Jej życie wiele by zyskało, gdyby mogła się skupić jedynie na lataniu i własnych zwierzakach. – A, no i zaczęłam powoli rozmyślać nad własną miotłą, ale czekałam z tym na twój powrót. Nazwę ją „Soton 1” i będzie miała kolor morza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 969
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPią 16 Kwi - 10:56;

   Z jakiegoś powodu wizja rozmowy Julii i Pani Armstrong niesamowicie ją rozbawiła. Oczyma wyobraźni widziała już wzajemne mierzenie się wzrokiem, nieruchome ze wściekłości twarze i wzajemne niezrozumienie. Na dłuższą metę, chyba już wolałaby wybrać się na kolejne zajęcia u Patola.
- Wiesz, obawiam się, że byście się wzajemnie nie zrozumiały. - Odpowiedziała tylko cicho i z wdzięcznością podsunęła się do głaskania. Dawno nikt jej tak nie dotykał. Zdecydowanie zbyt dawno. Bez podtekstu, bez nachalności, bez złych intencji. Teraz dopiero uświadomiła sobie, jak duża jest jej wewnętrzna potrzeba czułości i jak bardzo jej tego brakowało przez te... Ile właściwie, dwa, trzy miesiące? A czuła, jakby to była wieczność.

   Szybko jednak wyrwało ją ze sfery marzeń najnowsze brejking nius, o którym Brooks nie raczyła wspomnieć przez wiza.
- Zawiesili cię?! - Wyprostowała się i uważnie przypatrzyła się jej twarzy, po raz kolejny, jakby upewniając się, doszukując się na niej śladów owej sprzeczki. - Ciebie? Po tym, jak dostałaś się do kadry? Wiesz co? Pierdol ich. - I bez zastanowienia chwyciła twarz Julki w dłonie i oparła się czołem o jej czoło. - Jesteś w kadrze, możesz położyć lachę na dom kruka, skoro dom kruka kładzie lachę na ciebie. - I szybko cmoknęła ją w nos.
   Teraz jednak znowu poczuła się źle. Miały to świętować. Miała przywieźć jej jakąś pamiątkę godną tego świętowania. Nie na co dzień zostaje się członkiem kadry narodowej, nawet w świecie czarodziejów, gdzie konkurencja nie jest tak olbrzymia, jak wśród mugoli. Arla była jednak absolutnie, całkowicie i do szpiku kości dumna z Julii. Czuła, że każdy siniak nabity na wspólnym treningu się opłacił i już oczyma wyobraźni widziała je w przyszłości, współpracujące w ramach Departamentu Magicznych Gier i Sportów albo po prostu w Brytyjsko-Irlandzkiej Lidze Quidditcha.

   A jednak, własne problemy sprawiły, że prawie o tym wszystkim zapomniała.
- Wiesz co? Jebać ich wszystkich. - Zawyrokowała przytomnie, sięgając po kawałek pizzy i ostrożnie odgryzła pierwszy kęs, starając się nie poparzyć się serem. - Jebać dyrektora i ten przybytek zwany niegdyś szkołą. Jebać Stany Zjednoczone zapchlonej Ameryki. Jebać moją knuta wartą matkę. Mamy siebie. I ten, damy radę, czy coś. - Roześmiała się sama, niepewna już, dokąd w ogóle zmierzała z tą wypowiedzią. Czuła faktyczną, wręcz namacalną niechęć do otaczającego ją świata, ale tutaj miała jedną, ważną sojuszniczkę.
   Oczy otworzyły się jej szerzej, kiedy tylko Brooks wspomniała o miotle.
- Na śmierć o tym zapomniałam. Ale spoko. Przypomnę sobie co trzeba. - A właściwie wszystko, o ile przyjmą mnie na powrót w Markowym sprzęcie do Quidditcha, przemknęło jej przez myśl. - Ale wszystko w swoim czasie. Teraz chcę spokoju. Seriali. Pizzy. - Zawahała się, ale tylko na chwilę. - Ciebie. - Przyłożyła jej dłoń do polika i uśmiechnęła się mimowolnie. - I usłyszeć tę historię o kebabie i Williamie. - Dodała szybko i na powrót wylądowała na własnych plecach, a julkowych kolanach. - Ze szczegółami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPią 16 Kwi - 11:43;

Julia wcale nie uważała, by w jej rozmowie z matką Armstrong, znalazłobysię cokolwiek zabawnego. Zwłaszcza że nie zamierzała gryźć się w język. Tak, właśnie. Nie zamierzała, bo choć Arla jeszcze o tym nie wiedziała, to było już postanowione. Angielka wyśle do tych cholernych Stanów długi list, w którym podzieli się z rodzicielką przyjaciółki tym, co o niej sądzi. Było to nieco impulsywne i nie do końca dorosłe, ale czasem takie uświadomienie komuś, że jest nieczułym draniem, było konieczne. Książkowy Scrooge bez wątpienia by się z nią zgodził.

- Pewnie masz rację – westchnęła w końcu, wciąż głaszcząc Arlę po włosach. Właściwie to nie zależało jej na zrozumieniu, a właśnie na uświadomieniu Szkockiej rodzicielki, że są rzeczy ważniejsze, niż staż w jakiejś cholernej MACUSie.Zresztą, miejsce Arli było… nie była pewna gdzie, ale na pewno nie w ministerstwie czy czymś podobnym. Była zbyt żywiołowa i kreatywna, żeby marnować życie za biurkiem, w towarzystwie napastliwych, zboczonych seksistów.
Julka nieco się zdziwiła. Myślała bowiem, że brejking niusem będzie właśnie powołanie do kadry, a nie zawieszenie.

- Akurat Kruczy Ojciec zachował się w porządku i pisał do Hampsona w sprawie mnie i Julka, bo jego też zawiesili, ale chuja to dało. Stary dziad nagle po pół roku sobie przypomniał, że jest dyrektorem i ma jakieś obowiązki. Z dupy zmienił punktację i zwykła bójka, za którą wcześniej dostawało się kilkanaście punktów karnych, zamieniła się w prawdziwy klepsydrowy pogrom. Ja dostałam minus dwieście punktów, a Julek minus sto pięćdziesiąt. Jebany dziad. I pierdolony Callahan. Szkoda, że mu pustnik tego pustego łba nie odgryzł. – fuknęła wściekle, dolewając sobie bimbru, Choć minęło już sporo czasu od tego marcowego spotkania, wciąż czuła się pokrzywdzona i wściekła. – A tak swoją drogą. Zagrałam w meczu ze ślizgonami jako szukająca, bo „Panny Idealnej Brandon” nie było… i zgarnęłam znicza w niecałe pięć minut! – pochwaliła się mimochodem i na chwilę burzowe oblicze się rozpogodziło.

Co tu dużo mówić. Pizza i serial w towarzystwie Szkotki, były wszystkim tym, czego tak pragnęła w tym momencie. Stęskniła się za tą szaloną mordeczką. I choć jej oczy nie błyszczały tak żywo, jak ostatnio, to wciąż były to te same śliczne ślepia.

- To nie jest jakoś specjalnie długa historia – uśmiechnęła się ciepło i odruchowo zerknęła na psiaka. - Był u nas Shaw na blanta i playstation i po wszystkim poszliśmy na kebaba i na spacer po Hyde Parku, żeby się przewietrzyć. No i położyłam resztkę kebaba na ławce, żeby porobić aniołki na śniegu i nim się zorientowałam, ten brzydal się do niego dorwał. Był cały skołtuniony, wygłodniały i przemarznięty i nie miałam serca go zostawić w tym zimnym parku. Wykąpałam go, zabrałam do weterynarza, kupiłam milion funtów karmy, miliard smyczy i innych pierdół i teraz mam z kim biegać co rano. No i Harry się tak nie nudzi sam w domu. – Szczupła, zimna dłoń wylądowała w pudełku z pizzą, szybko odrywając jeden kawałek. Dopiero teraz Krukonka poczuła głód, o którym nie miała czasu myśleć, zbyt zaaferowana przybyciem Arli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 969
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPią 16 Kwi - 13:04;

   Armstrong zamilkła wdzięczna za to, że Julia chwilowo wzięła na siebie ciężar prowadzenia konwersacji. Już samo myślenie o minionych tygodniach rozbudzało w niej zwierzę, którego wolała nie wypuszczać na zewnątrz, a co dopiero mówienie o tym. Teraz zapadła się więc sama w siebie i z otwartymi szeroko oczami słuchała genezy udomowienia następcy tronu.

   Słysząc o zmianie szkolnego regulaminu zdobyła się zaledwie na przewrócenie oczami. Hogwart, Hogwart, pieprzo wieprzy Hogwart, nigdy nie był wzorową szkołą. Właściwie to Armstrong była przekonana, że już dawno ktoś powinien zabrać się tam za poważne reformy. Niestety, większość czarodziejów za wystarczający progres uznawała już fakt, że uczniowie przestali umierać na terenie szkoły. Amputacje, zaginięcia i inne trwałe patologie pozostawały zatem złem koniecznym, przynajmniej w oczach opinii publicznej. A ta, jak wiadomo, nigdy nie ma racji.

  - A z Boydem to w sumie o co poszło? - Dopytała, ciekawa co też mogło wyprowadzić z równowagi tak opanowaną osobę, jak Brooks. - I wybacz, że nie skomentuję twojego szukającego wyczynu jakoś szerzej, ale chyba rozumiesz, że jako reprezentantka narodowa... - Stuknęła ją palcem w nos. - ...stoisz na nieco wyższym poziomie niż większość z nas i twoje miotlarskie wyczyny w szkole przestają robić na mnie wrażenie? - Wysunięty język dał do zrozumienia, że wszystko co mówi jest nie tyle złośliwością, co humorystycznym komentarzem - chociaż niepozbawionym całkowicie słuszności. Prawda była taka, że Julia robiła na Arli wrażenie zawsze. Toteż po prostu przyzwyczaiła się do jej sukcesów. - Poza tym założę się, że są dużo bardziej niesamowite rzeczy, które możesz zrobić w niecałe pięć minut. - Nie byłaby sobą, gdyby nie powiedziała tego na głos.
   A to, że miała ochotę na żarty, mówiło samo za siebie. Czuła się coraz lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyNie 18 Kwi - 10:44;

Zazwyczaj było na odwrót. To Arla cały czas mówiła, gestykulowała niczym Włoszka, przekładała się z boku na bok, latała w tę i we wtę. Dziś jednak było inaczej i ciężar konwersacji wzięła na siebie Brooks. I szczerze mówiąc, odpowiadało jej to. Nie widziały się tyle czasu, a miała tej szalonej Szkotce tyle do powiedzenia. Niby minęło zaledwie kilka miesięcy, ale wydarzyło się mnóstwo rzeczy, którymi musiała się podzielić. Jedyne, co pozostało bez zmiany, to fakt, że Arli najwygodniej było ze Szkocką głową na Angielskim ramieniu.

Geneza następcy tronu, choć niezbyt porywająca, stanowiła miłą odskocznię od tych mniej przyjemnych tematów, jak staż w USA czy mordobicie po meczu. Przed takimi tematami nie sposób było jednak uciekać w nieskończoność, tak więc w końcu i zatarg z Boydem wyszedł na światło dziennie tej konwersacji.

- A, głupota, głównie z mojej strony. – Julka machnęła ręką, bagatelizując całe to zajście, które z niewiadomych przyczyn (no dobra, może nie do końca aż tak niewiadomych), urosło do rangi wydarzenia roku, na równi z zaginięciem Solberga, czy utratą łapy przez Gryfona. – Po meczu dałam Callahanowi znicza i sobie zażartowałam, żeby pokazał go Ocelotowi, bo najwyraźniej zapomniał, jak wygląda. No i temu skurwielowi odjebało. Najpierw rzucił mnie nim w twarz i rozciął mi łuk brwiowy, a potem złamał Rauchowi nos tą swoją tytanową łapą. No i właściwie to tyle. Potem jeszcze czekał na nas pod szatniami, więc mu prewencyjnie spuściłam zaklęciowy wpierdol i to by było na tyle. – Wzruszyła ramionami, dolewając sobie do szklanki nieco napoju. Na alkohol zdecydowanie nie miała już ochoty. Zresztą, co to za przyjemność, gdy pije się w pojedynkę?

Na pochwałę ze strony Arli, zarumieniła się nieco, i to wcale nie dlatego, że w jej żyłach krążył marynarski bimber z Islandii! – No wiem, ale szukająca ze mnie żadna – skomentowała w końcu, a słysząc kolejne słowa, aż parsknęła z niedowierzania. – ARMSTRONG! – wysyczała, choć nie udało jej się zachować gromiącego spojrzenia na zbyt długo, gdyż już po chwili zaczęła chichotać jak głupia. No i ponownie się zarumieniła, jakby inaczej!

/zt x2

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 EmptyPią 23 Kwi - 11:22;

17.04.2021 - tworzenie miotły sportowej

Po miesiącach planowania oraz odwlekania tego w nieskończoność, musiał przyjść moment, aby powiedzieć nie prokrastynacji i powiedzieć tak nauce. I choć droga była dług, żmudna i nudna, to Krukonka, marząca o własnej miotle, nie miała wyjścia. Jeżeli chciała, aby SOTON jedynka był czymś więcej, niż wyobrażeniem w jej kruczej główce, musiała się wziąć za robotę. Do tej pory miała cudowną wymówkę. A nawet wymówki! A to treningi, a to lekcje, a to brak Arli. Arla jedna wróciła, zyskała nieco czasu, dzięki zawieszeniu w szkolnej drużynie, a lekcje to cóż, lekcje, na nie wpływu nie miała. Tak więc korzystając z chwilowego zapału, Brooks zaszyła się we własnym pokoju ze stertą książek, odpaliła laptopa, przygotowała termos dyptamowego smakosza, a także opróżniła popielniczkę na balkonie. Ta przygotowana, mogła zacząć miotlarskie nerdzenie.
Dziś na warsztat miała wziąć rodzaje drewna. Wybór był naprawdę ogromny, a z tego też powodu, skomplikowany i nieoczywisty. Wiedziała rzecz jasna, co mniej więcej chciała osiągnąć, ale jak tu wybrać cokolwiek, gdy niemal każdy rodzaj materiału różni się od siebie tak bardzo? I co zrobić w przypadku, gdy niektóre gatunki są do siebie zbliżone pod pewnymi względami, ale różnią się tak bardzo pod innymi? Krukonka wyciągnęła z szuflady zeszyt, w którym notowała podczas kursu na twórcę mioteł. Czyste, pedantyczne pismo przypominało o bólu nadgarstka, podczas notowania tych wszystkich szczegółów. Przekratkowanie notatek trochę jej zajęło, ale to nie one miały stanowić podstawę jej wiedzy. Była mugolaczką, tak więc grzechem byłoby nieskorzystanie z potęgi internetu! Słuchawki wylądowały w uszach dziewczyny, a na ekranie wyświetlił się film z jakimś brodatym drwalem, który z wnętrza własnego zakładu stolarskiego, opowiadał o różnych właściwościach drewna. Sosna, jodła, buk. Na warsztat szły kolejne, co popularniejsze gatunki, jednak żadne z nich nie rozpaliło jakoś jej wyobraźni. Po kilkunastu minutach video się skończyło, a nastolatka wyłączyła youtuba i odpaliła przeglądarkę. Po przejściu przez kilka stron wyszukiwania, trafiła w końcu na artykuł na jakiejś niezbyt ładnej, starej witrynie. I kiedy tak alfabetycznie przechodziła przez kolejne gatunki, natrafiła w końcu na coś, co zapaliło żarówkę. Cyprys. Brooks przeczytała notkę raz, po tem drugi i trzeci. Wybrany fragment wkleiła do worda, a następnie zaczęła szukać dodatkowych informacji o cyprysie na innych stronach. Po kilkudziesięciu minutach wordowiski plik liczył już kilka stron, które wydrukowała i zszyła zszywaczem. Raz jeszcze przeczytała całość, zaznaczając co ważniejsze informacje zakreślaczem. Była już pewna na 100%, że właśnie z cyprysu wykona trzonek własnej miotły. Jednorodna struktura, odporność na odkształcenia, łatwość obróbki i klejenia, a do tego twardość i wytrzymałość. Co jak co, ale były to wszystkie atrybuty, które mogły pomóc przy tworzeniu miotły idealnej dla pałkarza. Teraz kiedy już wiedziała, z czego wykonany zostanie SOTON 1, pozostało jej tylko skonsultowanie swojego pomysłu z kimś bardziej doświadczonym. A to oznaczało tylko jedno. Podróż na Słowację!

/zt




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Krucze Gniazdo - Page 2 QzgSDG8








Krucze Gniazdo - Page 2 Empty


PisanieKrucze Gniazdo - Page 2 Empty Re: Krucze Gniazdo  Krucze Gniazdo - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Krucze Gniazdo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Krucze Gniazdo - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
londynskie mieszkania
-