Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pokój Życzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptyNie 27 Paź 2019 - 23:50;

First topic message reminder :

Parsknął, tak po prostu, bo i cóż innego miał jej odpowiedzieć na to głupie zwrócenie mu uwagi.
- Bo Terry Watts jest pustym cwelem. - Podkreślił to po raz kolejny, ściągając brwi w nieco gniewnym wyrazie. - Nie ma zielonego pojęcia o sztuce… a w dodatku przyklejał Claudine muchy do warkocza, gdy byliśmy w trzeciej klasie, a potem rechotał, gdy dałem mu za to w zęby. - Przypomniał jej z zabójczą precyzją, nie mając pojęcia czy Caelestine w ogóle wie, o której sytuacji mówi. Mówił cokolwiek, byleby tylko odwrócić jej uwagę od bólu i konsekwencji wiążących się z tym stanem u jego siostrzyczki. Przy okazji wykazał się nieostrożnością, gdy tak okrutnie i jakże bezmyślnie się przed nią obnażył. Przyznał się, w końcu się przyznał, że zależy mu na Dinie trochę bardziej, niż to zawsze mówił. Był przekonany, że szczerze jej nienawidzi i właśnie tak zawsze oboje to wszystkim przedstawiali, gdy bez krępacji tłukli się słowami na korytarzu. Wychodziło jednak na to, że Swansea dbał o nią… na ten swój popierdolony sposób, którego nikt wokół nie pojmował.
Nie chmurzył się dłużej, niż było to konieczne, po prostu spacerował nerwowo wzdłuż ściany, mając nadzieję, że Caelestine po prostu go posłucha i przywoła myślą coś - cokolwiek - z czego mogliby w tym momencie skorzystać. Cokolwiek miękkiego uratowałoby mu życie, nawet zwykła, prosta kanapa. Kiedy pojawiła się klamka, bezmyślnie chwycił ją między palce i trochę niezdarnie, bo wciąż trzymał Cysię, przekroczył próg. Zatrzasnąwszy za sobą drzwi pokoju życzeń po prostu się roześmiał. Spontanicznie i gardłowo, ale tak szczerze jak od dawna się nie śmiał.
- Jak TY to zrobiłaś. - Poprawił ją, a jego głos wręcz drżał od tłumionego rozbawienia. - Naprawdę? Mogłaś wyobrazić sobie wszystko, a ty chciałaś zobaczyć dom? - Zapytał uszczypliwie, ale przeszedł przez pokój, aby wsunąć Puchonkę do jej własnego łóżka. Ułożył ją na miękkich poduszkach, nachylając się w ślad za nią, aby ucałować jej czoło. Robił tak zawsze, gdy trapił ją jakiś wyjątkowo paskudny sen… czyli stosunkowo często przy jej wieszczych tendencjach.
- Potrzebujemy przemeblowania? - Zapytał zaczepnie, nie potrafiąc powstrzymać się od drobnej uszczypliwości nawet w stosunku do niej i w sytuacji, w której ewidentnie cierpiała. Rozejrzał się jednocześnie po wykreowanej przez nią rzeczywistości, doszukując się w niej czegoś smutnego, czego po prostu nie potrafił w tym momencie nazwać. Wątpił czy kiedykolwiek będzie umiał to zrobić. I zadała mu pytanie. Tak kompletnie abstrakcyjne, że nawet przez myśl mu nie przeszło odpowiedzieć inaczej.
- Dyniowe - chlapnął głupio, zaciskając mocniej wargi, gdy uświadomił sobie, że to niewłaściwa odpowiedź. - Nie, marchewkowe chyba bardziej. - Zmienił zdanie, spoglądając na jej rudawą czuprynę z zainteresowaniem. - Dlaczego pytasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 224
  Liczba postów : 660
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptySob 23 Sty 2021 - 13:34;

Teraz mógł tak naprawdę odetchnąć z ulgą. Całe napięcie tego dnia właśnie z niego schodziło, rozluźniał się w ten prawidłowy sposób jakby przez długi czas wstrzymywał oddech i nagle mógł poczuć w płucach powiew świeżego powietrza. Wszystko było w porządku. Robin uśmiechała się od ucha do ucha, jemu wilowatość przez najbliższy czas nie groziła, z Lucasem poprawił relacje, a z Sophie ma już zaplanowane wspólne wyjście w imię zacieśniania więzi. Nagle okazało się, że nie miał tylko babci, ale też pojawiło się kilkoro innych osób na których może polegać. Nic więc dziwnego, że na jego ustach błąkał się uśmiech kiedy już wrócili do rzeczywistości i mógł obserwować dziewczynę chowającą do plecaka podarowane fiolki. Póki co nic mu więcej do szczęścia nie było potrzebne. Z reguły człowiek notorycznie wyczuwa jakiś deficyt i dąży do jego wyeliminowania a teraz Eskil po prostu nie musiał się niczym martwić. To było piękne i ta ulga w jego oczach spozierała ze sporej odległości.
- Na palcach jednej ręki wyliczę ci zainteresowanych. A może po prostu nie rzucam się tak w oczy z tym wszystkim. - rozłożył ręce na boki w geście bezradności. Z dnia na dzień nie potrzebował tak silnej atencji otoczenia bo zaczynała mu wystarczać uwaga tych, których darzył szczerą sympatią. Nietrudno jest odgadnąć, że teraz zależało mu na tej od Robin. Roześmiał się kolejny raz, odchylając głowę i kręcąc nią na boki. - Bo tak było! - ona była niemożliwa, wyczuwała jego postawę na kilometr! - Zamiast powitania groziłaś mi wypatroszeniem bo Lucyfer się na mnie wspinał. - przypomniał jej, ale przy tym tak się szczerzył, iż wiadomym jest, że traktował to jako bardzo przyjemne wspomnienie. Dawno nie widział jej kotowatego. Ba, nawet o nim nie myślał bo przecież tyle się działo! Nie było czasu na takie nudne przyziemne sprawy skoro co rusz w jego klatce piersiowej wybuchały różnorakie emocje pochłaniające pełną uwagę. - Ej, staram się być miły! - udawał, że się obruszył, ale rumieniec na jej policzkach zdradził, że przede wszystkim nie spodziewała się takiego czegoś z jego strony (on też nie, serio) i że może... może faktycznie sprawiło jej to przyjemność? Wstrzymał oddech gdy zmniejszała między nimi odległość i jak się okazało, do przytulenia. Od razu objął jej plecy, a brodę oparł o jej ramię. - Okay, to jak będę mówić komplementy to ty będziesz mnie przytulać. Brzmi jak niezły interes. Mogę to perfidnie wykorzystywać? - zapytał przymykając oczy i napawając się ciężarem jej dłoni na szyi. Cokolwiek by się nie wydarzyło to lubił mieć ją przy sobie. Nie miał pojęcia jak to się stało, że tak bardzo ją polubił. Dzielnie starał się teraz za dużo nie wybiegać myślami naprzód aby się jej nie narzucić choć od jej bliskości powoli zaczynało kręcić mu się w głowie. Zacisnął mocno powieki i zapragnął nagle pokazać Robin jedno miejsce. Pokój Życzeń zafalował, by je spełnić i zmienić scenerię. W jednej minucie stali przy myślodsiewni, w następnej chwili ściany zniknęły. Odsunął się na niewielką odległość, ale cały czas trzymał dłoń na jej plecach, a po sekundzie na jej talii. Sprawdzał czy mu na to pozwoli. - W Zakazanym Lesie jest takie miejsce. - skinął głową na to wszystko wokół. - Trafiłem tam tylko raz zanim gajowy mnie nie wyciągnął stamtąd za ucho. Nie wiem czemu ale to zajebiste miejsce. Tam wolałbym ćwiczyć, ale raczej ciężko będzie się tam przedostawać bo nie wiem jak tam znowu trafić. - bo przecież to zakazane miejsce. Nie potrafił tego wytłumaczyć ale tam czuł się taki... ujednolicony. Tam nie był osobą składającą się z cząstek dwóch ras, tam czuł się jak jedność. Nie mówił tego teraz Robin, bo przecież mogłaby to uznać za pierdzielenie głupot. Zamiast napawać się widokami to zatrzymał wzrok na jej włosach. Czy mu się wydawało czy trochę pociemniały?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 361
  Liczba postów : 473
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptySob 23 Sty 2021 - 16:48;

Sama nawet nie podejrzewała, jak bardzo była zestresowana dzisiejszym dniem, do momentu, kiedy nie znalazła się w tym pomieszczeniu. Tutaj, w jego obecności, jakoś cały ten stres i napięcie uleciało w siną dal i nie zamierzało wrócić. Czuła się taka spokojna i rozluźniona, jakby żaden problem nie istniał i nic nie miało większego znacznie. Rzadko kiedy pozwalała sobie na momenty takie jak ten, kiedy to bez skrępowania mogła zapomnieć o wszystkich i wszystkim. No, nie na wszystkich tak zupełnie, bo przecież o Eskilu nie mogła zapomnieć. A nawet gdyby mogła to uczynić, to z pewnością by tego nie chciała. Za dobrze czuła się w jego towarzystwie. Wszystkie małe gesty były zbyt kojące i pełne czegoś na kształt zrozumienia, którego tak bardzo potrzebowała. Nawet nie podejrzewała, jak ważnym był dla niej kontakt z kimś, kto nie uważał jej wyłącznie za wariatkę (którą notabene była...), ale potrafił dostrzec coś więcej.
- Wiesz, jakby nie patrzeć, nie przypominasz słodkiej o powabnej trzpiotki, chociaż msz blond włosy i niebieskie oczy - otwarcie się z niego nabijała, bo było to dla niej czymś kompletnie naturalnym i zrozumiałym. Chciała to robić i wiedziała, że nie będzie miał jej tego za złe. Tak samo jak ona nie mogła mieć mu za złe, że tamtego dnia, jej własny kot wolał jego obecność. Lucyfer był jaki był i chyba tylko skończony kretyn próbowałby kwestionować jego kocie życie i zachowanie. Koty rządziły się swoimi prawami, ot co! - Bo chciałeś mi go ukraść! - od razu mu wypomniała to, jak błękitne tęczówki zaświeciły się na myśl, że mógłby sobie przywłaszczyć tego konkretnego kotka. Więc dla niej było oczywistym, że tamtego dnia musiała bronić swojej własności, nawet jeśli ta własność wcale niekoniecznie była z tego powodu zadowolona. Kiedyś mi za to podziękuje, łudziła się, choć było to mało prawdopodobnym. Nawet super wyszukanymi smakołykami nie była w stanie tak przekupić kota, jak Eskil przez dosłownie kilka chwil obcowania z nim. Niemniej nie powstrzymało ją to przed tym, żeby pokazać mu język w tym momencie, bo przecież no... kot był jej i koniec.
W kolejnych momentach ponownie otulił ją znajomy zapach lasu i iglastych drzew, który od jakiegoś czasu kojarzył się jej tylko z wiolwatym. Nie wiedziała, jak to robił, ale za każdym razem, kiedy była bliżej niego, to czuła dokładnie to samo. Ta przyjemność rozlała się po jej nozdrzach, a ona delikatnie przymknęła oczy.
- A rób z tym, co chcesz - skwitowała jego wypowiedź luźnym tonem, który delikatnie został stłumiony przez ten uścisk, którym go obdarzyła. Nie zamierzała się odsuwać, bo było jej zwyczajnie dobrze, szczególnie wtedy, gdy i on ją objął. Miała ochotę protestować, kiedy odsunął się od niej, ale wtedy uchyliła powieki. Takiego widoku się nie spodziewała. Stała pośrodku morza paproci, przyozdobionych przez jakieś świetliki. Zapach lasu wzmógł się, bo przecież właśnie w nim przebywali. Kompletnie nie rozumiała tego, co właśnie się działo. Nie była pewna, czy to doskonała iluzja, czy co, ale przecież nawet kora tych drzew wydawała się tak realna. Kanapa na której wcześniej spoczął Eskil również nią była, choć teraz pozostawała wspomnieniem. Sama teraz odsunęła się nieco od niego, żeby podziwiać miejsce, w którym aktualnie byli. Było naprawdę piękne. Liście łaskotały jej łydki, ale ona nie chciała się ruszyć nawet o milimetr. Przeniosła swoje spojrzenie, kiedy zaczął opowiadać o tym, gdzie ją sprowadził. Wciąż nie zdejmowała swoich dłoni z jego barków, choć nie wiedziała, czemu tego jeszcze nie uczyniła. Jego własne ręce na jej talii też jej nie przeszkadzały. Czuła, jakby właśnie tam powinny być.
- Zawsze możesz ćwiczyć tutaj - powiedziała cicho. Czuła, że gdyby użyła głośniejszego tonu, to wszystko uległo by zniszczeniu, choć kompletnie nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego tak jest. - Piękne jest to miejsce. I takie realne - dodała po dłuższej chwili, uśmiechając się przy tym delikatnie. Chciała mu zadać jeszcze jakieś pytanie, które wiedziała, że jest ważnym. Tylko jakoś tak kompletnie wypadło jej to z głowy, bo wpatrywała się w jego oczy. Otoczenie wokół nich jakby podkreślało dodatkowo ten błękit. Nie wiedziała, jak to możliwe. Nie wiedziała, jakim cudem tak się działo. Jakaś magia tego miejsca ewidentnie wydobywała wszystko to, co najładniejsze. Nic dziwnego, że nie mogła mu się w tamtym momencie oprzeć. Zresztą, kto by dał radę w takiej sytuacji? Powoli ponownie się do niego przysunęła, choć tym razem nie po to, aby ucałować jego policzek. Wspięła się na palce, by delikatnie ułożyć swoje własne wargi na jego. Nie roztrząsała tego, co robiła. Nie zastanawiała się nad tym, czy to dobre, czy złe zachowanie. Po prostu właśnie tego teraz chciała. Jego usta były jej w tamtym momencie bardzo potrzebne i zamierzała po nie sięgnąć. Coś głęboko podpowiadało jej, że nie będzie miał jej tego za złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 224
  Liczba postów : 660
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptySob 23 Sty 2021 - 18:00;

Parsknął śmiechem, kolejny raz w trakcie tych czterdziestu minut przebywania w pokoju życzeń. Co ta dziewczyna w sobie miała, że z taką łatwością poprawiała mu humor i to nie traciła przy tym swojego ciętego języka. - Na całe szczęście! - niby to się obruszył, ale dalej się uśmiechał bo takie nabijanie się z siebie uczyło nabierania dystansu do trudnych aspektów swojej tożsamości. Uczył się tego od dziewczyny - oceniania siebie z przymrużeniem oka. Skoro ona potwierdzała, że jest wariatką, a i nie próbowała wyeliminować z siebie tej cechy tak i on miał szansę zaakceptować fakt, że czasem wyłazi z niego krwiożercza harpia. - Fakt, chciałem go ukraść i gdybyś nie przyszła to sobie bym go przywłaszczył. - przyznał bez bicia bowiem od samego początku znajomości zapewniał ją o swoich niecnych zamiarach względem tak majestatycznego kota. Z całej tej wilowatości najbardziej podobała mu się sympatia zwierząt. Same do niego lgnęły - czy to koci Lucyfer, kocia Kira czy pan Tic, Tac i Toe. Tylko kameleon Eskila wydawał się być całkowicie obojętny na jego obecność. Trzymał to bezimienne zielone coś z przyzwyczajenia aniżeli z jakichkolwiek uczuć. Najwyraźniej on jeden jedyny był odporny na całego Clearwatera. Teraz jednak to nie miało znaczenia bowiem chłopak uzmysłowił sobie jeden, istotny fakt. Znalazł się z Robin sam na sam, w Pokoju Życzeń, gdzie nikt nie zdoła wejść. Nikt nie przeszkodzi, nikt nie może się zainteresować... Ta świadomość przypłynęła do niego z opóźnieniem i z niewyjaśnionej przyczyny uderzyła go fala gorąca. Przecież mogli robić co chcieli! Mógłby... mogliby porozmawiać i spędzić razem czas gdziekolwiek chcą, nic ich nie ogranicza. Żaden Hunter ani Felinus nie będą teraz mieli racji bytu bo miał całą Robin tylko dla siebie i ta świadomość cieszyła go jak idiota. Z ręką na sercu nie zdawał sobie sprawy, że gdy pokój zrealizuje jego małe pragnienie to nagle zrobi się tak... romantycznie? To naprawdę nie było jego celem! Dopiero kiedy zobaczył blask w jej oczach zrozumiał jakie to musiało zrobić na niej wrażenie. Pominął już całkowicie fakt swojego braku błyskotliwości - przecież naprawdę mogą tu przychodzić i ćwiczyć tylko na to nie wpadł. Zaśmiał się, ale ten śmiech zepsuł się gdzieś przy ostatnich nutach bowiem poczuł na sobie jej spojrzenie, a i doskonale zdawał sobie sprawę, że choć już się nie przytulali to cały czas trzymała dłonie na jego szyi. Byli ze sobą tak blisko. Wokół panowała leśna cisza, miał przed sobą wesołe oczy, wspaniałą dziewczynę... Oniemiały obserwował jej zbliżające się usta, a po chwili poczuł ich miękkość na własnych. Przesunął dłoń z jej talii na sam środek pleców i przysunął ją do siebie, jednocześnie od razu składając na jej ustach powitalny pocałunek. To było takie cudowne mieć ją przy sobie! Chciał stracić dla niej głowę i nie myśleć już o niczym innym i na Merlina, był na bardzo dobrej drodze by się nieodwołalnie zakochać. Pomny tego jak się ostatnio potoczyły zbyt zachłanne pocałunki postarał się, aby te, które zaczął licznie składać na jej ustach miały w sobie choćby ziarenko spokoju. To było trudne zważywszy, że po jego twarzy rozlewała się fala gorąca wywołana zachwytem, że tym razem to ona sama go pocałowała, a nie musiał się jej narzucać. Zakrył jej jasny policzek swoimi bladymi palcami i przedłużał pocałunek, powolny, leniwy acz bardzo ciepły. Słysząc kotłowanie się swojego serca uznał, że warto zaczerpnąć choć trochę powietrza zanim odbiłoby mu z wilowatością. Odsunął się na ćwierć cala od jej ust, na naprawdę niewielką odległość. - Tak będzie za każdym razem gdy tu przyjdziemy? - zapytał cicho, ze śmiechem czającym się na drżących ustach. Pogładził kciukiem jej polik, nie mógł się powstrzymać przed zbadaniem jego faktury. Skradł jeszcze jeden krótki pocałunek zanim kontynuował mówić (z wiarą, że przy częstym łapaniu oddechu wilowatość nie pojawi się w ogóle). - Lucyfera nie mogę sobie zatrzymać to może... to może ciebie się uda. - wymsknęła mu się myśl, której nie przemyślał. Oparł ich czoła o siebie, znowu ją przytulił, gładząc przez materiał ubrania jej plecy. Nie musiała go o nic pytać. Zgadzał się na niemal wszystko. Przymknął oczy i napawał się tą chwilą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 361
  Liczba postów : 473
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptyNie 24 Sty 2021 - 14:59;

Naprawdę nie rozumiała, jakim cudem w jego obecności mogła tak wyluzować. Czuła się taka szczęśliwa i zwyczajnie odprężona, jak dawno nie miała ku temu okazji. Niemalże całkowicie zapomniała o tym, że jeszcze kilka godzin temu Felinus siłował się z umysłowym napastowaniem jego osoby, a Eskil występował w roli agresora. Teraz nie miało to żadnego większego znaczenia. W tym pokoju życzeń wszystko wyparowało, choć jeszcze kilka chwil temu, tak żywo wspomnienia wirowały wokół nich, kiedy ponownie oglądała je w myślodsiewni. Teraz „kłócili” się na temat tego, czy Eskil miał prawo ukraść jej sierściucha, czy też nie powinien tego robić, jakby nic innego nie istniało. Miała ochotę raz po raz wybuchać od nowa śmiechem, bo po prostu zarażał ją tym swoim pozytywnym podejściem do życia. Nie wiedziała, czy to raczej on na nią tak wpływał, czy ona na niego, ale kto by się tym przejmował akurat teraz? Faktycznie, sama też o tym wcześniej nie pomyślała, ale w miejscu, gdzie aktualnie się znajdowali, nie istniał temat Huntera, Felinusa, kompletnie nikogo. Byli tylko oni sami, w naprawdę przepięknym miejscu. Oczywistym było, że od razu zwróciła uwagę na to, jak było tam uroczo. Magiczny klimat zapanował wokół nich, a ona musiała przyznać sama przed sobą, że naprawdę cieszyła się z faktu, że była tutaj właśnie z Eskilem. Nie wiedziała czemu i nie rozumiała tego, co się dzieje w jej wnętrzu. Nie dopuszczała do świadomości, że w ogóle cokolwiek mogłoby się dziać. Dalej uparcie wypierała ze swojej podświadomości tę myśl. Szło jej to naprawdę trudno, ale starała się. Pamiętała doskonale, jak zazwyczaj kończyły się jej bliższe relacje z kimkolwiek. Więc nie nastawiała się na nic, bo prędzej czy później i tak to wszystko się rozwali w drobny mak, prawda? Dlatego starała się wyłączyć wszystkie swoje myśli, kiedy zaczynała go powoli całować. Wolała nie robić sobie żadnych wyobrażeń, aby nikogo nie skrzywdzić. Po prostu było dobrze, byli razem tu i teraz, więc nie zamierzała tego roztrząsać. Całowała delikatnie jego usta, zapominając o całym świecie. Przymykała powieki, aby skupić się tylko na odczuciach, a te były wręcz obezwładniające. Ponownie upajała się jego zapachem, nie bardzo kontrolując to, co robi. Jej mózg odłączył się, ciało samo sterowało swoimi losami i cholernie cieszyło się, kiedy Eskil przysunął ją do siebie jeszcze bliżej. Jakby instynktownie palcami jednej dłoni zaczęła kreślić bliżej niezidentyfikowane kształty na jego karku, który wciąż obejmowała. Czuła, że było inaczej, niż w przypadku ich poprzedniego razu, ale nie przeszkadzało jej to. Sama jego obecność obok była naprawdę zupełnie wystarczająca. Czuła, jak ciepło rozlewa się po całym jej ciele, choć nie potrafiła zidentyfikować jego źródła. Wciąż powoli skubała jego wargi, delikatnie zahaczając o nie językiem. Westchnęła z delikatną złością, kiedy się od niej odsunął. Policzki miała wyraźnie zarumienione, oczy roziskrzone. Wpatrywała się w jego twarz, a z tak bliskiej odległości wyraźnie widział, że wciąż pozostawał sobą, nie swoją wilowatą częścią. Przez głowę przemknęła jej myśl, że może to właśnie dlatego był taki… spokojny? Parsknęła lekko śmiechem, kiedy zadał jej tak proste pytanie. – Cholera wie, co się wtedy będzie działo – stwierdziła, bo nawet nie chciała nad tym rozmyślać. Było jej zwyczajnie tak dobrze, że chciała tak pozostać. Mogłaby go całować przez naprawdę długi czas i prawdopodobnie nie byłoby jej mało. Jego kolejne słowa rozlały się w jej głowie i uparcie odbijały się od ścian, kiedy uparcie zastanawiała się, co mogłaby teraz odpowiedzieć. Nie zamierzała składać mu żadnych deklaracji. Obiecywać czegoś, co być może nie będzie miało pokrycia w rzeczywistości. Nie robiła tego ludziom i jemu również nie zamierzała. – Kto wie, może tak będzie. Na razie nigdzie nie zamierzam się stąd ruszać – odpowiedziała w końcu, delikatnie się przy tym uśmiechając. Również przymknęła oczy, wsłuchiwała się w ciszę wokół nich. Jego zapach wciąż drażnił jej nozdrza, kiedy był tak blisko. Tylko że kompletnie nie chciała się teraz od niego odsuwać. Gdyby on sam spróbował, to prawdopodobnie zrobiła by mu krzywdę. Kompletnie zapomniała o wszystkim tym, co znajdowało się poza obszarem tego pokoju. Prawdopodobnie już panowała w zamku cisza nocna. Być może ktoś zastanawiał się, gdzie tych dwoje przepadło. Ale miała to w nosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 224
  Liczba postów : 660
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptyNie 24 Sty 2021 - 15:48;

Tak powinny wyglądać idealne popołudnia. Zero nauki, książek, obowiązków, błotnistego śniegu, mroźnego powietrza bądź nieprzyjemnych rozmów. Eskil mógł nawet stwierdzić, że mu się poszczęściło pod względem dzisiejszego dnia. Mógł obejmować Robin! Ba, mógł nawet ją całować, a to był szczyt marzeń. Cały czas czuł zmęczenie psychiczne, oczy jeszcze trochę piekły, a czoło lekko pulsowało, ale to wszystko nie miało teraz żadnej siły przebicia bowiem ciepłe ręce Robin i jej miękkie usta działały na niego znieczulająco. Starał się też zachować spokój, aby nie burzyć tej przyjemnej ciszy i niejako harmonii. Napawał się tym, co się działo i nie przyspieszał niczego, bo przecież nie musieli tego robić. Może i w kwestii nauki nie grzeszył mądrością jednak doskonale odczytywał w wypowiedzi dziewczyny... odłożenie decyzji w czasie. To wyciągnięcie z jej słów głębszego znaczenia w pewien sposób znowu uzbroiło go w cierpliwość. Uciszała jego niepokój związany czy w ogóle go lubi w ten drugi sposób czy jedynie po prostu niepewnie między nimi iskrzy, ale nic poza tym? Bardzo chciał mieć Robin zawsze i tylko na wyłączność (aby potem patrzeć na Huntera z miną objedzonego kota), ale też na tyle mu na niej zależało, że starał się czekać. Nie tylko umiała go przejrzeć - a przecież musiała wiedzieć co do niej czuje - ale najwyraźniej posiadała zdolność wydłużania jego cierpliwości. Kto wie, może uda się tego kiedyś użyć w przypadku harpiowego problemu. - Mi tam to odpowiada. - wyszczerzył się i powrócił do jej ust, ale z większym zaangażowaniem wychodząc z założenia, że kolejna taka okazja może się prędko nie przydarzyć. Na przerwach czy w Wielkiej Sali nie okazywali sobie aż tak przywiązania, dalej szwendali się w swoim towarzystwie i póki co musiało to wystarczyć. Kwestia czasu nim Eskil przejdzie do ofensywy i pewnego dnia zapyta o stan uczuć Robin, choć zapewne przy tym dostanie pierdolca ze stresu. Teraz pozwolił, aby miękkie wargi dziewczyny przegoniły z jego głowy wszystkie pozostałe myśli. Wsunął palce między jej włosy i całował, całował, całował, nigdy mu się to nie znudzi, przerywał jedynie na krótkie łapanie oddechu, by znowu wrócić do sprawdzania jakiego rodzaju pocałunki można złożyć na jej ustach. Nabierał przy tym wprawy, czasami się zaśmiał kiedy ciepłe szczęście nie chciało się zmieścić w jego trzewiach, ale ogólnie rzecz biorąc następna godzina była wypełniona bardzo przyjemnymi doświadczeniami. Gdy już w gardle zaschło, a płuca protestowały to jeszcze połaził z nią po Pokoju Życzeń i opowiedział jej pokrótce jak wyglądało dzieciństwo narwanego półwila, a też przy okazji wypytał dziewczynę jak to u niej się prezentowało - czy była taka uparta od zawsze czy może dopiero od niedawna? Nieistotne o której godzinie stąd wyszli. Dzień można było uznać za naprawdę udany.

| zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność, dupa nie zaklęciarz
Galeony : 323
  Liczba postów : 5054
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptyWto 2 Lut 2021 - 4:56;

Felek posiadał zrozumienie nauki, którą przekazywał Maxowi i potrafił powoli zrobić z niej użytek na własną korzyść. Solberg jednak dopiero wchodził w ten świat i szczerze był tym przerażony. Siedząc tam, po kolei zapoznając się z tym, co krył jego własny umysł nie mógł ukryć ani zaciekawienia, ani strachu. Nie wszystko, co zobaczył mu się podobało, choć w tej chwili był na tyle wyciszony, by nie pokazać tego fizycznie po sobie. Nie chciał otwierać drzwi, które tak usilnie zamykał, choć gdzieś w głębi serca wiedział, że jest to jedyna opcja, by poradzić sobie z tym, co się za nimi kryło.
Spokojnie powrócił do rzeczywistości, gdy Felek oznajmił, że na dziś wystarczy. Ciężko było mu opisać to, co aktualnie czuł w głowie. Mieszanina pustki i jednoczesnego chaosu opanowała jego umysł, a ślizgon czuł, że nie obejdzie się bez migreny.
-Na pewno się zgłoszę, jak już będę gotowy. - Potwierdził, bo pomimo wszystkiego w pewien sposób był ciekaw, co jeszcze uda mu się odkryć poprzez podobne zagłębianie się w struktury własnego umysłu.
Pożegnał się z puchonem, prosząc by na niego nie czekał. Potrzebował samotności. Kilka rzeczy, których dotknął dzisiaj gdy to się wyciszył musiał przemyśleć i choć był naprawdę zmęczony, nie potrafił tak po prostu wstać i wrócić do codzienności. Siedział w Pokoju Życzeń dopóki to nie poczuł, jak powieki zaczynają mu ciążyć, a organizm coraz bardziej naciskać na odpoczynek. Dopiero wtedy podniósł się i udał do lochów, by tam praktycznie od razu oddać się w ramiona snu. Bardzo niespokojnego snu.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 361
  Liczba postów : 473
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptyWto 2 Mar 2021 - 23:22;

Samodzielna nauka, hipnoza

Długi czas biła się z myślami. Miała wiele obiekcji. Wciąż przed oczami pojawiały się jej wydarzenia w dokach, które skutecznie odstraszały przed podjęciem jakichkolwiek, bardziej zawiłych działań. Jednak ostatecznie uznała, że skoro powiedziała już jedną literkę, to należało również powiedzieć inne, kolejne w alfabecie. Nie chciał, aby jedno niepowodzenie oddaliło z przed oczu jej cel, jakim było nauczenie się hipnozy. Dlatego w końcu z nie małym przestrachem, sięgnęła po książkę, którą udało jej się zdobyć w Norwegii. Niewielkiego rozmiaru, czarny tom, był bardzo specyficzny w swoim sposobie użycia. Mogła go przeczytać tylko raz, dlatego postanowiła wynieść z tego jak najwięcej. Przygotowała swój magiczny dyktafon, aby wszystko skrupulatnie zanotować. Upewniła się, że nikt oprócz niej, nie wejdzie do pokoju życzeń i nie dotrze do niego wiedza tajemna. Tak, wszystko dokładnie obmyśliła.
Otworzyła książkę na stronie pierwszej i od razu zaczytała się w rozdziale, głośno i wyraźnie czytając każde kolejne zdanie. Z zaskoczeniem obserwowała, jak przeczytane słowa znikały, jakby nigdy nie istniały w tej książce. Dlatego ucieszyła się, że postanowiła wszystko to nagrać na swoim dyktafonie.
Dokładnie tak, jak sądziła, że to będzie, pierwsze strony książki stanowiły na temat wstępu teoretycznego do zagadnienia hipnozy. Dlatego chcąc nie chcąc, zaznajomiła się z jej dokładną definicją, której wcześniej aż tak nie znała.
-Hipnoza definiowana jest jako stan prawidłowo funkcjonującego umysłu, w którym uwaga danej osoby jest mocno zogniskowana na określonych bodźcach, świadomość bodźców pochodzących spoza obszaru zogniskowania uwagi jest znacznie ograniczona oraz podczas którego krytyczny osąd danej osoby zostaje częściowo zawieszony… Cokolwiek to oznacza – zawiesiła się na moment na przeczytanym przez nią fragmencie, aby dokładnie przeanalizować go w swoich myślach. Układała to wszystko tak, jak powinno to wyglądać w jej głowie. Aby wszystko stało się jak najbardziej zrozumiałe. Nie była w stu procentach pewna, czy jej pomysł z nagrywaniem wszystkiego na magiczny dyktafon zadziała, więc chciała skupić się na tym zadaniu jak najbardziej. Kiedy upewniła się, że przeczytany fragment dokładnie został przez nią zrozumiany i zanotowany w głowie, ruszyła dalej.
- Doświadczenia nad hipnozą pokazały, że nie jest ona związana z istotną zmianą funkcjonowania mózgu. Częstotliwość fal mózgowych osób zahipnotyzowanych nie różni się od częstotliwości rejestrowanych u osób znajdujących się w stanie czuwania. Podczas hipnozy człowiek nie zyskuje żadnych umiejętności, czy też możliwości, których nie posiadałby w stanie pełnej świadomości, jeśli byłby odpowiednio zmotywowany. Innymi słowy, przy pomocy hipnozy, hipnotyzer nie jest w stanie sprawić, aby osoba zahipnotyzowana zyskała nowe umiejętności. Dobra, mam – właśnie w tym momencie zaczęła doceniać fakt, że na miejsce swojej nauki wybrała pokój życzeń. Prawdopodobnie wielu uznałoby ją za skończoną wariatkę, gdyby czytała na głos podobne notatki i jeszcze je komentowała sama do siebie. – Część badaczy uznaje hipnozę za stan zmienionej świadomości odmienny zarówno od stanu czuwania jak i snu. W stosunku do stanu czuwania, podkreśla się takie odmienności hipnozy, jak obniżenie zdolności planowania, nierozdzielność uwagi, możliwość przywoływania wspomnień wzrokowych lub wyobrażeń, wzrost zdolności do wytwarzania nowych wyobrażeń lub fantazji, ograniczoną zdolność do prawidłowej oceny realności, zwiększoną sugestywność, skłonność do zachowań zgodnych z przyjętą rolą oraz niepamięć tego wszystkiego, co działo się podczas stanu hipnozy. – zatrzymała się na chwilę, stukając palcem w swoją wargę. Próbowała zrozumieć podstawową różnicę pomiędzy hipnozą, a urokiem, który mógł stosować Eskil. Ona pamiętała to, czego od niej chciał chłopak…
Czytała jeszcze jakiś czas, aż w końcu uznała, że nie powinna przyswajać aż tak wielu informacji na raz. Ważne było to, aby było ich jak najwięcej w jej głowie, nie w jak najszybszym czasie.


/Zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 586
  Liczba postów : 638
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 EmptyToday at 11:01;

Kostka: zdarzenie losowe #21 - kostka numer 6 (sześć)


W odczuciu Olivii Ślizgon wydawał się idealnym wyborem, by rozwiać wątpliwości, które od kilku dni nie dawały jej spokoju, a rodzące się wraz z nimi pytania odbierały sen. Oczywiście w myślach już widziała karcące spojrzenie Odey oraz słyszała jej pouczające słowa dotyczące relacji z Maxem, której gryfońska przyjaciółka nie popierała, jednak w gruncie rzeczy brunetka nie miała do kogo innego zwrócić się o pomoc.
Nie przypuszczała tylko, że wraz ze zgodą chłopaka na spotkanie przyjdzie jej złamać jeden z punktów regulaminu szkoły, chociaż czy aż bardzo się tym przejmowała? Sam Obserwator - kimkolwiek był lub była - przyznał, że jako prefekt nie najlepiej wypełnia swoje funkcje, a jej samej nie ciężko było się z tym zgodzić. Nigdy nie prosiła się o to stanowisko, w zasadzie wielokrotnie zastanawiała się dlaczego wybór padł akurat na nią, może miał być formą motywacji? Widocznie okazała się zbyt słaba dla panny Callahan, która obecnie rozważała zrezygnowanie z powierzonej jej funkcji, nie chcąc zajmować miejsca komuś, kto lepiej by się sprawdził.
Wspięła się po schodach prowadzących na siódme piętro, z trudem przeskakując kolejne stopnie. Jako ruda kotka nie radziła sobie najlepiej, zwłaszcza, że musiała ciągnąć za sobą torbę, w której, znajdowały się potrzebne rzeczy. Uniosła niebieskie ślepia napotykając nogi Maxa, który czekał na nią. Ciche miauknięcie które miało być powitaniem opuściło zwierzęcy pysk - jeszcze nie potrafiła równie szybko, jak zamieniała się w zwierzę, powracać do ludzkiej postaci. Niespodzianka, która spotkała ją o poranku wciąż stanowiła dla niej zagadkę, nie wiedziała czy ktoś postanowił sobie z niej zażartować czy zwyczajnie stało się to przypadkiem, jednak zyskała nowe umiejętności, którymi bawiła prawie cały dzień, skutecznie unikając zajęć.


@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój Życzeń - Page 6 QzgSDG8








Pokój Życzeń - Page 6 Empty


PisaniePokój Życzeń - Page 6 Empty Re: Pokój Życzeń  Pokój Życzeń - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pokój Życzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój Życzeń - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-