Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 149
  Liczba postów : 1357
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPon Mar 07 2011, 11:09;

First topic message reminder :


Sala treningowa

Gdy wchodzi się do tej sali czuć silny zapach potu. Ma ona wielkość dwóch sal lekcyjnych i jest do połowy wyłożona matami do ćwiczenia sztuk walki, a druga połowa jest przeznaczona do ćwiczenia szermierki i fechtunku. Wszystkie potrzebne przyrządy, miecze, tarcze znajdują się w składziku, który służy też za szatnie zawodnikom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPon Kwi 06 2020, 00:08;

Czuła, że potraktowano ją w całej tej rozgrywce naprawdę nie fair. O ile nie kwestionowała żadnych punktów, które im odjęto, oraz nie wypowiadała się na temat tego, jakie kary przyznano całej reszcie, tak sądziła, że to, w jaki sposób ona została potraktowana, było mocno nie w porządku. Każdy, ale to dosłownie każdy, mógł zaświadczyć, że nic, co zrobiła tamtego feralnego popołudnia, nie było działaniem celowym, czy przymusowym. Zamiast tego, nikt słowem się nie odezwał. Zero wsparcia czy próby wyjaśnienia. A ona naprawdę nie chciała się wtranżalać w ten cały konflikt, który zastała, kiedy wpadła nagle do klasy zaklęć. Można śmiało powiedzieć, że miała go głęboko w dupie! Gdyby tylko wiedziała, co zastanie po wejściu do środka klasy, odpuściłaby sobie te zajęcia. Zamiast tego wpieprzyła się w samo centrum jakiegoś dziwnego konfliktu. Ale jak to się mówi jakby Lara wiedziała, że się przewróci, to by się wcześniej położyła. Tego przewidzieć nie była w stanie. Dlatego kiedy przyszła odpowiednia godzina w poniedziałkowe popołudnie, udała się do salonu wspólnego by stamtąd poczłapać na odbycie szlabanu. Chyba przez przypadek dostrzegła obecnego tam @Boyd Callahan i czym prędzej ruszyła w jego stronę. Śmiało złapała go za rękaw koszuli.
-Ty pójdziesz ze mną. - rzuciła tylko i już ciągnęła go w kierunku portretu Grubej Damy, który oddzielał ich od reszty zamku. Dlaczego ciągnęła chłopaka za sobą? Dobre pytanie...- Wszystko, co cięższe, będziesz robić za mnie, bo to przez was znalazłam się w tak chujowym położeniu. - nie widziała innego rozwiązania. Po prostu uważała, że to wina wszystkich innych i to wszystkim innym należała się kara. A skoro Boyd był jednym z winowajców, dlaczego by na nim nie skupić swojego gniewu?
Ruszyła w kierunku swojego miejsca przeznaczenia. Sali treningowej nigdy wcześniej nie widziała i nawet nie miała ochoty oglądać, ale co począć? Nie mogła zrobi niczego innego. Odmowa wykonania szlabanu? Nawet nie chciała myśleć nad tym, jakie mogłoby to przynieść konsekwencje. Dlatego mrucząc pod nosem jakieś niezrozumiałe obelgi w kierunku bliżej nie określonej osoby, zaczęła czyścić tę nieszczęsną matę. Czuła (dosłownie...), jak wiele potu przelały ćwiczące tutaj osoby. Smród wręcz zwalał z nóg i Lara bardzo szybko musiała nauczyć się oddychać przez nos. Szła jej ta praca mozolnie, ale jednak do przodu. W pewnym momencie usiadła na macie, aby doczyścić wyjątkowo zawziętą plamę cholera wie czego. W końcu jej się to udało. I na tym byłby koniec historii, gdyby nie fakt, że tak łatwo poderwać się nie mogła. Z przerażeniem spojrzała na miejsce swojego spoczynku, orientując się, że ktoś rzucił zaklęcie trwałego przylepca.
-Boyd! - zapiszczała w stronę gryfona. Przerażenie na jej twarzy nie mogło sugerować niczego ponad to, że coś naprawdę mocno było nie w porządku. Potrzebowała pomocy. Inaczej jej spodnie pozostaną tylko wspomnieniem... Paskudnym wspomnieniem.

Wybór: Czyszczę matę!
Kostki: 3 innymi słowy, przykleja mi się do niej tyłek 8D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 469
  Liczba postów : 1416
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPon Kwi 06 2020, 13:12;

Wiadomo, że wizja szlabanu nie była zbyt przyjemna i wcale się nie palił, by wziąć w nim udział, szczególnie gdy z listu opiekuna dowiedział się, że mają się zjawić w sali treningowej, jednej z bardziej obrzydliwych, przesiąkniętych zapachem potu i starych tenisówek i coś mu podpowiadało, że profesor wcale nie każe im ćwiczyć; jednocześnie jednak zdawał sobie sprawę, że wszczynając bójkę na lekcji zwyczajnie na to zasłużył, dlatego w wyznaczonym dniu zebrał się do wyjścia bez marudzenia i nagle ku swemu zdziwieniu został brutalnie porwany przez towarzyszkę niedoli, Larę, która nie dość że nie dała mu żadnego wyboru, to jeszcze oskarżała za zaistniałą sytuację. Średnio się tym przejął i nie protestował, bo chociaż nie miał pojęcia jak wyglądał jej udział w bitce - gdy wpadała na Bruna, on chyba był zajętym rozkwaszaniem ryja ryżego - to faktem pozostało, że to on zaczął; to znaczy, tak dokładniej to nie on tylko Brewer, swoim byciem głupim chujem, ale wiadomo, że on się nie przyzna, więc niech będzie. Boyd zaczął, a jeśli Lara miała poczuć się lepiej z myślą, że sama nie zawiniła, to śmiało, nie zamierzał jej tego odbierać.
- A pewnie, mogę nawet cały szlaban za ciebie odjebać, przetransmutuj mi włosy na różowo i nikt się nie zorientuje - zaoferował ze wzruszeniem ramion, bo było mu wszystko jedno.
Na miejscu każde z nich zostało jednak oddelegowane do innej pracy, a jemu przypadł róg sali z akcesoriami do boksowania; no, mogło być gorzej, stwierdził, zerkając na szorującą maty Larę i zabrał się do pracy... to znaczy próbował, bo gdy tylko sięgnął po tarcze i łapy, te zaczęły lewitować i uciekać przed jego dłońmi, by następnie spuścić mu sążny wpierdol. No dobra, lekki wpierdol, bo w sumie to bardziej niż miejsca w które dostawał ciosy bolała go zszargana tym wypadkiem godność. Mamrocząc złowieszczo pod nosem różne szpetne przekleństwa, w końcu udało mu się doprowadzić je do porządku i zebrać w jedną kupę, a potem zacząć mozolny proces czyszczenia i układania.
Przerwał mu dramatyczny okrzyk damy w opresji, którego jako wspaniały dżentelmen nie mógł zignorować, doskoczył więc jednym susem do miejsca wypadku (mata) i zmierzył badawczym spojrzeniem poszkodowaną (Larę).
- A ty co, tak się tu opierdalasz że aż ci kolana ci zdrętwiały? - rzucił, początkowo myśląc, że po prostu ma problem ze wstaniem bo się zasiedziała; dopiero gdy podał jej rękę by pomóc się jej podciągnąć, zorientował się, co się dzieje. Odruchowo sięgnął po różdżkę, na sekundę zapominając, że ta została skonfiskowana przez nauczyciela, po czym spróbował jeszcze raz, mocniej, co jednak na niewiele się zdało; prędzej wyrwałby jej rękę niż odkleił od tego cholerstwa; ktoś musiał tu kiedyś rzucić zaklęcie trwałego przylepca - Dobra, spoko, pójdę po różdżkę i cię odkleję, szkoda by było jakbyś musiała tu zostać na zawsze - oznajmił, nie podzielając paniki dziewczyny i kierując swe kroki w stronę @Leonardo O. Vin-Eurico. - Profesorze? - zagaił uprzejmie, nie przejmując się tym że niby powinno mu być dziwnie tak tytułować typa parę lat starszego od siebie (ani tym że czuł się przy nim jak karzeł) - Mógłbym dostać na moment moją różdżkę? - poprosił i zaraz doszedł do wniosku, że powinien jakoś uzasadnić ten wniosek, bo inaczej z pewnością zostanie odrzucony - Muszę odkleić koleżankę z maty, bez magii raczej nie da rady - wyjaśnił więc rzeczowo, jakby to była zupełnie normalna sytuacja i nikt nie padł ofiarą nieprzemyślanych czarów.


Robię TARCZE. Kostka: 3 > nieparzysta  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Dodatkowo : animag (grizzly)
Galeony : 2932
  Liczba postów : 1970
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySob Kwi 11 2020, 16:37;

Wolne kategorie: Szatnia i sztangi

Leonardo prędko doszedł do wniosku, że to całe wręczanie szlabanów to nie jest wcale taka przyjemna sprawa. Zawsze wydawało mu się, że nauczyciele czerpią z tego jakąś tam satysfakcję, tymczasem sam zaraz złapał się na współczuciu do swoich Gryfonów. Co więcej, paskudnie mu się nudziło i z niezadowoleniem musiał stwierdzić, że zbyt szybko skończył trening. Dyskretnie zabrał się za sprzątanie, dochodząc do wniosku, że w ramach solidarności od doprowadzi do połysku używany przez siebie ring. W międzyczasie pozerkiwał na podopiecznych, nie spodziewając się żadnych kłopotów, a prędzej dbając o ich bezpieczeństwo.
- Tak właściwie, to nie - przyznał, podnosząc głowę na pytanie @Maximilian Brewer. Zerknął na kosz z bronią, który teraz wyglądał o niebo lepiej, po czym uśmiechnął się ciepło do chłopaka. Nie miał pojęcia, że jest uważany przez niego za "pseudo opiekuna", chyba po prostu licząc na to, że zamieszanie z profesorem Cromwellem zdążyło ucichnąć. - Jeśli chcesz, możesz komuś pomóc? Szybciej byśmy się wtedy uwinęli.
Miał nawet kontynuować, zapewne rzucając przy okazji jakąś złotą myślą, ale jego uwagę odciągnął @Boyd Callahan - wcześniejsze okrzyki @Lara Burke nie wzbudziły zmartwienia opiekuna, bo przecież nie zamierzał zabraniać im rozmawiać przy pracy. Zresztą, nazywanie Leo "profesorem" dalej brzmiało dziwnie i usta ćwierćolbrzyma same układały się w słowa poprawiające to określenie. A jednak zdusił je, kiwnięciami głowy potakując na prośbę chłopaka.
- Pewnie, śmiało - machnął po prostu ręką, udostępniając tym samym Callahanowi skrawek ringu, na którym leżały grzecznie poukładane różdżki. - Jak coś to wołajcie, ale... to nie powinno być nic dziwnego - stwierdził, marszcząc lekko brwi w braku zrozumienia, bo co niby tak mogło przykleić dziewczynę do maty? I teraz Leo faktycznie porzucił swoje działania, podpierając się o jedną z lin i pozerkując na parkę, którą napotkał bonusowy problem tak pozornie prostego szlabanu.

Przypominam, żeby wykonane szlabany zgłaszać w tym temacie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1323
  Liczba postów : 1102
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySob Kwi 11 2020, 18:59;

- Prędzej przykleją mi dupę do tej maty, niż pozwolą sobie pomóc, więc może pomogę tutaj - mruknął ostatecznie, zastanawiając się jednocześnie, jak szybko wlezą temu pieprzonemu gigantowi na łeb. Sprawiał pozory groźnego, ale Max nie czuł w stosunku do niego choćby cienia respektu i zapewne, gdyby to tylko było możliwe, olałby go ciepłym sikiem, całkowicie ignorując to jego słodko-pierdzące napierdalanie o jakiejś wspólnocie, pomocy, czy chuj wie czym. Jeśli myślał, że jakoś ich ugłaska i magicznie spowoduje, że nagle staną się posłusznymi owieczkami, które wszystko sobie wybaczają, wyciągają do siebie rączki i kochają się, jak jacyś pojebani Puchoni, to zdecydowanie się mylił i chuj wiedział, jak głęboko dostanie po dupie, kiedy już okaże się, że jego cudowna edukacja i wspaniała opieka sprawdza się mniej więcej tak, jak niektóre inne światłe metody wychowawcze - choćby chowanie innych bezstresowo.
Tak czy inaczej, stwierdził, że skoro ma "pomagać", to może zacząć już teraz i po prostu wziął szmatę, żeby zabrać się za dalsze szorowanie, zastanawiając się jednocześnie, kiedy reszta postanowi ruszyć dupy i przywlec się na miejsce spotkania. Aż tak bezczelnym, żeby nie odpierdalać szlabanów, nie był, ale oczywiście, kto wie, wszystko mogło się jeszcze zmienić. Miał w końcu przed sobą kolejne lata nauki w Hogwarcie, więc istniała szansa na to, że pewnego pięknego dnia po prostu postanowi mieć już całkowicie w dupie to, czego od niego wymagano. Oczywiście, była jeszcze Alise, która trzymała go w ryzach i pilnowała, żeby nie robił jakichś debilizmów, domyślał się również, że gdyby tylko dowiedziała się, że miga się od szlabanów, to na następny po prostu by go zawlokła albo pisała do wszystkich znanych jej profesorów, czy aby przypadkiem jej przybrany brat nie zrobił znowu rozpierdolu i nie próbuje uciekać od odpowiedzialności, która się za nim ciągnie, jak jakiś jebany smród, czy coś podobnego. Westchnął pod nosem na samą myśl, że Alise mogłaby tutaj wpaść i sprawdzić, czy faktycznie odpierdala swoją chujową robotę i uznał, że chyba nie chce ryzykować kolejnego napierdalania i ciosania kołków na głowie, bo nie chciało mu się jakoś szczególnie mocno tłumaczyć, dlaczego szorowanie pieprzonej broni przy pomocy szmaty i jakiś jebanych środków czystości, jest co najmniej chujową metodą wychowawczą. Pochodził ostatecznie z mugolskiej rodziny, więc i tak w wakacje nie mógł liczyć na żadne pierdolone zaklęcia i wszystko robił dokładnie tak, jak w tej chwili, a na dokładkę nie czuł w tym momencie, by jego sympatia do Boyda i tego zasranego Ślizgona, wzrastała w jakikolwiek sposób. Byli po prostu pojebanymi kutasami i nie trzeba było mieć z nimi nic do czynienia, aczkolwiek po głowie Maxa kręciła się jedna, nieco paskudna myśl, którą na upartego mógł wykorzystać, kiedy tylko najdzie go na to ochota, bo, do chuja pana, dlaczego by właściwie nie? Musiał jednak zastanowić się nad tym nieco mocniej, a w sumie obecna chwila, kiedy patrzył, jak pozostali męczą się z matą, była całkiem niezła. Miał nadzieję, że "pan profesor" za chwilę nie znajdzie mu jakiegoś kolejnego, nowego pomysłu na życie, bo chyba by go pierdolnął za samo smrodzenie w jego okolicy, wolał zostać tu, gdzie był i zaprzyjaźniać się z pieprzoną szmatą, niż sprawdzać, czy Boyd przyklei go do pierdolonej maty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyNie Kwi 12 2020, 21:34;

Choć perspektywa transmutowania włosów Boyda była kusząca, wątpiła, aby jej umiejętności były wystarczające do poradzenia sobie z takim celem. Ale teraz przynajmniej miała pewność, że transmutacja będzie jej bardziej konieczna do życia, niż początkowo sądziła. Skoro chłopak stwierdził, że mógłby za nią odwalić cały szlaban, może to i warto wykorzystać ten fakt w przyszłości?
-Następnym razem ogarnę to zaklęcie i będziesz żałował, bo będziesz za mnie zapierdalał. - zaśmiała się pod nosem, w specyficzny dla niej sposób przewracając oczami.
Niestety, nim przyswoiła zaklęcie, znaleźli się w sali treningowej i każdy z nich musiał zająć się czymś zupełnie innym. Ostatecznie ten właśnie fakty doprowadził do tego, że tyłek Lary znalazł się na macie, przyklejając się doń. Początkowy szok po chwili zamienił się w ogromną frustrację, która narastała w niej z każdą kolejną sekundą. Miała wrażenie, że jakby mogły, to jej włosy stałyby się całe czerwone, tym samym obrazując nie tylko złość, jaka w niej się gromadziła, ale również zażenowanie. Im dalej w las tym gorzej z nią było. Czuła jak fala gorąca oblewa jej ciało, kompletnie nie związała z jakimś podnieceniem czy coś. Po prostu dawno nie czuła się tak upokorzona.
-Błagam Cię, Boyd. Daruj sobie te durne komentarze w tym momencie! - wysyczała w stronę gryfona, kiedy ten ruszył jej z pomocą, niczym jakiś przysłowiowy rycerz pragnący wyciągnąć damę z opresji. Jednak kiedy poczuła, jak pociągnął ją za dłonie, jej spodnie wcale nie uniosły się do góry razem z resztą ciała. Zamiast tego usłyszała bardzo charakterystyczny dźwięk dla drącego się materiału. Oczy prawie wyszły z jej orbit. -Nie nie nie! - zapiszczała, wyrywając dłonie z jego uścisku i z powrotem głośno klapiąc na oba pośladki. I o ile miała nadzieję, że w tym momencie jej zażenowanie osiągnęło apogeum, po sekundzie zrozumiała, jak bardzo się myliła. Póki o całym incydencie wiedział tylko Boyd, nie przejmowała się nim nazbyt specjalnie. Jednak kiedy i profesor Vin-Eurico zaczął bacznie przyglądać się całej sytuacji, poczuła jaj jej policzki jeszcze bardziej pąsowieją. Jedyne, czego w tym momencie pragnęła, to zapaść się pod ziemię, bo gołymi pośladkami świecić nie zamierzała! Tak, gołymi, bo jak na złość, tego właśnie dnia zdecydowała się założyć bardziej uboższą wersję bielizny... Dlatego właśnie, tak bardzo zależało jej na ocaleniu spodni. Majtki każdy widział, ale dupę Lary niekoniecznie i gryfonka miała nadzieję, że jednak dłuższy czas tak pozostanie. Jakby tego było mało, jeszcze Max z dziwnym zainteresowaniem zaczął przyglądać się całemu zdarzeniu. Na Brodę Merlina, co za pojebany dzień!
-Błagam, powiedz, że znasz zaklęcie, które zadziała skutecznie. - wyszeptała w stronę Boyda, kiedy wrócił ze swoją różdżką w dłoni. Naprawdę miała dosyć upokorzenia i pragnęła, aby wrócić do dormitorium. I zapalić. Jak bardzo chciało jej się palić przez to wszystko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie, typowo brytyjski akcent
Dodatkowo : prefekt
Galeony : 1375
  Liczba postów : 1087
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPią Kwi 17 2020, 01:09;

Ja tylko jednopostówka, wybaczcie! :(

Wybór: sztangi
Kostka: 1


Nie był to jego pierwszy szlaban. Oczywiście, że nie! Przez bite dziewięć lat nauki w Hogwarcie zdążył już wyczyścić jakieś pół miliona pucharów, ze trzy setki muszli klozetowych, wypolerować bez użycia magii kilka posadzek, przekopać ze dwie grządki w zagajniku gajowego i zwiedzić kawałek Zakazanego Lasu. A, nie, chwilka... To ostatnie było bodajże powodem co niektórych szlabanów. Cóż. Za wiele sobie z tej kary nie robił, nie był już dzieciakiem, nie przeżywał już wszystkich swoich potknięć. Nie wszystko jednak się zmieniło, bo przecież talent do pakowania się w kłopoty pozostawał wciąż taki sam. Gdyby nagle go zabrakło, to Bruno wręcz by się zdziwił.
Nie chciał wdawać się w bójkę podczas tej nieszczęsnej lekcji Zaklęć, ale... jakoś samo tak wyszło. Widocznie szanowny pan Pech tak sobie życzył. A potem Voralberg się wkurzył, nastroszył swoje czarne pióra i odjął Gryfonom jakąś rekordową ilość punktów. Na szczęście nadal nie wypadali tak źle w tabeli. No a potem listy, wiadomość od ich nowego opiekuna...
Bruno zastanawiał się, jak potraktuje ich Vin-Eurico. Pamiętał go jeszcze ze szkolnych czasów, kiedy przystojny Gryfon mijał go gdzieś na korytarzu lub w Wielkiej Sali. Trudno było go nie zauważyć: posiadał ponadprzeciętny wzrost i oryginalną urodę. Choć Tarly był wtedy małolatem, którego niewiele obchodziło, to jednak na Leonardo zwracał uwagę. Imponował mu także swoją wiedzą z zakresu magicznej fauny. A teraz... przekorny los sprawił, że Bruno stał się jego wychowankiem. Ale przecież nie mogło być źle! Vin-Eurico wydawał się odrobinę zagubiony w swojej nowej roli, nie dowaliłby im przecież srogiej kary i nie narobiłby przypału, prawda? Po prostu... musiał odwalić swoją robotę. I tyle.
Spóźnił się. Oczywiście, że się spóźnił! Zapomniał o umówionej godzinie, zajął się innymi, ważnymi, sprawami i do sali treningowej wpadł jakieś dobre pół godziny po czasie... Od razu w jego nozdrza uderzył kwaśny zapach stęchlizny, typowy dla siłowni i tego typu miejscówek. Chyba dawno nikt tam nie sprzątał... Skrzywił się, ale jakoś, na zatrzymanym wdechu, ruszył wgłąb pomieszczenia, do miejsca, gdzie już krzątali się jego partnerzy w zbrodni. Nie trudno było mu odszukać też nauczyciela.
- Panie... eee... profesorze? Przepraszam najmocniej za spóźnienie. Jakoś tak... wyszło. - zaczął niepewnie, w bezwarunkowym odruchu drapiąc się po karku; nie wiedział, jak ma się do niego zwracać. Różnica wieku była tak niewielka, a za to ta w stanowiskach ogromna - Ale jestem. Gotowy. - dodał pospiesznie, a gdy Leonardo przydzielił mu jego zadanie, to bez większej zwłoki ruszył w stronę sztang.
No dobra, trochę się ociągał. Ale tylko troszeczkę.
Przywitał się z pozostałymi Gryfonami, mniej lub bardziej entuzjastycznie. Zawsze mogło być gorzej. Czyszczenie sprzętu nie wydawało się najtragiczniejszą opcją. A same sztangi brzmiały mniej obleśnie niż maty - te chyba przyjmowały na siebie największe ilości potu. Fujka. Zgromadził cały niezbędny przybornik czyściciela i czuł się jak perfekcyjna pani domu. Sprzęt porozrzucany był po całej sali, a o pomocnych zaklęciach mógł zapomnieć. Klął pod nosem na te wszystkie sportowe świry, które nie potrafiły odłożyć na miejsce sztang i innych akcesoriów. Nie posiadał za wiele siły, więc już przeczuwał, że wypluje płuca podczas tego szlabanu. Kątem oka obserwował też, jak radzą sobie jego koledzy. Hm, no zdecydowanie lepiej od niego... co niektórzy. Nie było jednak czasu na rozmyślenia, bo bałagan w salce był przeokrutny, a on nie miał całego wieczora, choćby pieszczenie się z obciążnikami było najprzyjemniejszym zadaniem świata. A nie było.
Pucował metalowe rurki, polerował matowe części sprzętu, którego nie potrafił nawet nazwać. A potem, pojedynczo, przenosił wszystkie elementy z jednego końca sali na drugi. Sapał, prychał, jęczał, ale w gruncie rzeczy szło mu nieźle. Do czasu. W pewnej chwili jeden obciążnik wyślizgnął mu się z rąk, już zmęczonych i odrobinę wilgotnych od potu i środków do dezynfekcji. Idealna piramidka złożona z tychże itemów runęła z hukiem, a jej poszczególne części składowe spadły wprost na stopy Gryfona.
- Noszkurwagobliniamać! - wydusił przez zaciśnięte z bólu zęby. W tym momencie nie zważał na to, czy opiekun jest blisko, czy też nie i czy to słyszy. Piekło go tak bardzo, że miał ochotę urwać sobie poszkodowaną nogę. Gdy tylko obciążnik sturlał się z jego buta, to pochylił się i począł rozmasowywać bolące miejsce.
Szczęśliwie, po chwili wszystko wróciło do normy i mógł dokończyć swoje zadanie. Tym razem był już nieco bardziej ostrożny, nabrał do obciążników trochę szacunku. Stopy nie musiał amputować, ale zdecydowanie wiedział już, skąd ich nazwa. Ile czasu zajęło mu porządkowanie sztang? Sam nie wiedział, stracił rachubę czasu. Ale coś czuł, że na drugi dzień odczuje ten szlaban w mięśniach. Na horyzoncie majaczyły się potworne zakwasy.
Czy Leonardo udało się zrobić z nich mężczyzn?

|zt.

______________________

hear me roar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 469
  Liczba postów : 1416
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPią Kwi 17 2020, 22:20;

Podziękował nauczycielowi i zdobywszy swoją różdżkę, podreptał pospiesznie z powrotem w stronę Lary, by jak najszybciej uratować jej dupę od wystawienia na widok publiczny, w tym pewnie na lubieżne spojrzenia Brewera, dla którego zapewne byłby to pierwszy taki widok w życiu. Zdawał sobie sprawę, że zwrócenie na nich uwagi profesora pewnie nie było idealnym rozwiązaniem dla pogrążonej w upokorzeniu dziewczyny, ale wcale się tym nie przejmował, bo musiał działać szybko i skutecznie, a nie subtelnie.
- Okej, mam różdżkę, dobrze że mamy takiego spoko typa na opiekuna, jakby to był ten ramol Craine to pewnie by mi cię kazał gołymi rękami odrywać – wyraził naprędce swój entuzjazm, a potem obrócił różdżkę w palcach, zastanawiając się jakim zaklęciem może pomóc; pierwsze, które przyszło mu do głowy to zwykłe Finite, które powinno elegancko zakończyć działanie tamtego uroku; nim jednak je rzucił, poczuł na sobie czyjś wzrok i odruchowo odwrócił się, a jego oczom ukazał się oczywiście Orzechujski, który patrzył na nich znad jakiejś szmaty swoim typowym wzrokiem myślą nieskalanym. Nie mógł zdzierżyć typa, no po prostu nie mógł, ale hej, nie mógł też przecież dać się sprowokować, nie tutaj, nie na szlabanie.
...
- I na co się gapisz, matole, chcesz znowu w ryj? – wyrwało mu się zupełnie bezwiednie, no nie zdążył się ugryźć w język, głupi, głupi; szybko odwrócił z powrotem do Lary i rzucił Finite na matę pod jej tyłkiem, i podał jej znów rękę by mogła spróbować wstać i sprawdzić, czy czar zadziałał. Jeśli nie, to miał w zanadrzu jeszcze Diffindo.
I Avada Kedavra, ale to na Orzechujskiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPon Kwi 20 2020, 19:31;

Zaczęła kiełkować w niej nikła nadzieja na to, że za chwilę jej upokorzenia dobiegną końca. No ale niestety, jeszcze nie mogła pozwolić sobie na całkowity relaks. Najpierw musiała być uwolniona z działania tego nieszczęsnego zaklęcia, którego stała się ofiarą. Ale jak to mówią, gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył, aby zapobiegać. Ona, gdyby wiedziała, że przyklei swój tyłek do tej nieszczęsnej maty, w życiu nie pomyślała by o tym, aby klapnąć na niej.
Przewróciła oczami jakby na odpowiedź dotyczącą tego, jaki to ich opiekun domu jest wspaniały, bo pozwolił na użycie różdżki w tym konkretnym, jednym celu. Każdy przecież by zauważył, że nie chcą łamać zasady szlabanu, a jedynie zależy im na utrzymaniu jakiejkolwiek jeszcze godności ze strony dziewczyny.
-Daj spokój. Craine jeszcze by cię zezwał za to, że nie przykleiłeś się obok mnie. - stwierdziła tylko, pewna, że faktycznie taka sytuacja mogłaby mieć miejsce. Każdy zdawał sobie sprawę z tego, jakim chorym nauczycielem był profesor nauczający transmutacji. Lara niejednokrotnie pragnęła, aby ten po prostu już dokonał swojego żywota i przez przypadek nie pomyślał o tym, aby wrócić do Howartu pod postacią ducha. Może i było to okrutne, ale nie mogła zmienić swojego nastawienia pod tym względem.
Pstryknęła dwa razy palcami, jakby chciała zwrócić uwagę Boyda z powrotem na swoją osobę. Też nie przepadała za Maxem, ale nie uważała, aby to był idealny moment na lanie się po mordach.
-Boyd, wiesz co, bo ja dalej potrzebuję pomocy. - wysyczała i chyba jej słowa podziałały skutecznie, bo po chwili rzucił odpowiednie zaklęcie w jej stronę. Złapała jego dłoń i na szczęście nic już nie przytrzymywało kurczowo materiału spodni do maty. Ulga wstąpiła na jej twarz, bo naprawdę ucieszyła się z wolności. Jeszcze tylko musiała się upewnić, czy dziura, jaka się tam zrobiła, nie jest nazbyt wielka.
-No dobra, teraz możecie iść i lać się po mordach. - stwierdziła, uśmiechając się szeroko. Może i ona sama powinna kiedyś spróbować takich metod naprawiania relacji międzyludzkich?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lazar Grigoryev

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 182cm
C. szczególne : Tatuaże, kolczyk w języku, przekłute uszy, silny rosyjski akcent
Galeony : 378
  Liczba postów : 541
https://www.czarodzieje.org/t17721-lazar-arseni-grigoryev
https://www.czarodzieje.org/t17739-lazar-grigoryev#499191
https://www.czarodzieje.org/t17724-lazur#498429
https://www.czarodzieje.org/t17722-lazar-grigoryev#498407
https://www.czarodzieje.org/t18307-lazar-grioryev-dziennik
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySro Kwi 22 2020, 23:17;

Na miejscu odrabiania szlabanu pojawił się jako ostatni i szybko pożałował, że nie wziął sobie bardziej do serca godziny spotkania i ociągał się z przyjściem, uznawszy, że najpierw dokończy pracę na historię magii. To był błąd, zdecydowanie, bowiem w momencie kiedy wszedł do sali, przywitał się z profesorem i resztą, i zapoznał się z zakresem ich obowiązków, zorientował się, że została mu już tylko szatnia... czyli chyba najgorsze co mogło być. Nie zastanawiał się nawet nad tym, że może tu nie było wcale dobrych opcji, po prostu pewnikiem wziął swój los za najgorszy. Jak zwykle zresztą, nie zwykł szczególnie przejmować się innymi. No, zresztą w pewnym sensie był najgorszy, bo wcisnąwszy się w ten śmierdzący kąt, nie miał żadnej szansy na rozmawianie z Brunem, co na pewno umiliłoby mu tę żmudną, pozbawioną magii pracę.
Czy żałował, że wdał się w bójkę? Ani trochę. Nie on ją zaczął, a dla czystej rozrywki w ogóle nie wziąłby w niej udziału. Nie miał oporów żeby używać siły przeciwko innym ludziom (szkoda by było marnować potencjał swojego ciała), ale nie lubił robić sobie niepotrzebnych problemów. Bójki w zagranicznej szkole, w której jest się gościem to rozrywka zbyt głupia, by brać w niej udział... ale tu chodziło przecież o Bruna. Tamten kretyn rzucił się na niego z pięściami i gdyby tylko zrobił mu coś poważniejszego, zatłukłby go gołymi rękami. Kiedy sobie o tym przypomniał, znów do pewnego stopnia ogarnęła go złość... i ponownie napędziła go ona do działania. Energicznie sprzątał, przekładał i odkładał, wyżywając się na brudnych i porozrzucanych rzeczach i zwolnił dopiero w momencie kiedy większość była już uprzątnięta, a on w jednej z szafek znalazł stary, podniszczony podręcznik do opieki nad magicznymi stworzeniami. Zainteresowany, zajrzał do środka na losowej stronie i ze zdziwieniem odkrył, że trafił na stworzenie, o którym do tej pory prawie nie słyszał, a już na pewno nic nie wiedział. Cóż, przynajmniej przyjście tutaj nie było zupełną stratą czasu! Przeczytane fakty zapamiętał, a książkę z bólem serca zostawił na miejscu.

Szatnie
Kostka:
5
    | z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1323
  Liczba postów : 1102
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySro Cze 17 2020, 12:48;

Po tym, jak Boyd całkiem nieźle mu wpierdolił, Max doszedł do wniosku, że dobrze byłoby znowu potrenować nieco intensywniej, nic zatem dziwnego, że zszedł do sali treningowej, w ramach jebanej przerwy od pierdolonej nauki do egzaminów. W końcu nie mógł wypaść na nich jak skończone gówno, więc jednak poświęcał czas na wbijanie sobie do łba jakichś debilizmów, starając się jednak zachowywać w miarę rozsądnie i nie zarywając od razu nocy, żeby spróbować dowiedzieć się czegoś jeszcze, bo doskonale wiedział, że to jest jedno wielkie pierdolenie i nie doprowadzi do niczego dobrego. Pewnie właśnie dlatego teraz znajdował się tutaj i napierdalał całkiem ładnie w worek treningowy, z nadzieją, że to pomoże oczyścić mu umysł, ale jednocześnie utrzymać znośną formę, jaką jednak posiadał. Nie musiał od razu zapierdalać na miotle, żeby jednak być w stanie pokazać, że się do czegoś nadaje, a siła, jak udowodnił mu Callahan, zdecydowanie była potrzebna, nic zatem dziwnego, że uparcie powtarzał ruchy, jakich uczył się w czasach swojego, powiedzmy, mugolskiego życia, które były mu potrzebne w chwilach, kiedy zasiedział się nieco za bardzo w jakimś jebanym pubie, a później musiał rozwiązywać swoje problemy w sposób najprostszy na świecie i znany już chyba od zarania jebanych dziejów.
- Kurwa - mruknął pod nosem, kiedy niemalże nie trafił i cofnął się, żeby się napić. Był zgrzany, ale to zupełnie mu nie przeszkadzało, w końcu to było normalne. Przeciągnął się, chcąc, żeby wszystkie mięśnie rozciągnęły się jak należy i mimowolnie zaczął się zastanawiać, czy jeszcze kiedyś będzie musiał zapierdalać nad ranem, a może i w środku nocy, do miasteczka, żeby znowu wpaść do domu Finna jak po burzę. Nie wiedział, co mu siedziało w głowie, a nie sądził, żeby ta jednorazowa akcja faktycznie była jednorazową, bo to się po prostu ani kupy, ani dupy nie chciało trzymać. I chociaż nie powinien, miał wrażenie, że warto byłoby się jakoś zainteresować tą sprawą, skoro już i tak powstrzymał go przed samobójstwem. Mówiąc prosto - siedział po uszy w tym gównie i musiał jakoś to wszystko ogarnąć, jeśli naprawdę chciał cokolwiek z tego mieć. Potarł skronie, kiedy już się napił, a później przeciągnął się znowu, by zaraz wrócić do treningu, który przerwał sobie dosłownie na moment i nie miał zbyt wielkiej potrzeby, by to od siebie odsuwać. Wróci później do dormitorium, zmyje z siebie cały ten pot i pewnie pójdzie spać, dzięki czemu następnego dnia będzie w o wiele lepszym stanie i pewnie łatwiej poradzi sobie z tym pierdolonym zakuwaniem do jebanych egzaminów. Nie wiedział zupełnie, czego może się spodziewać po profesorach i to dość mocno go męczyło, ale też nie chciał sobie szczególnie mocno odpuszczać, kurwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 835
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySro Cze 17 2020, 16:30;

Egzaminy, egzaminy, egzaminy. Miała już serdecznie dość nauki, zwłaszcza chowania się po kątach w okularach. ostatecznie przesiadywała głównie w dormitorium, gdzie mogła spokojnie mieć te dwa szkiełka na nosie. Dziewczyny już i tak ją widziały, więc przed nimi nie było sensu udawać. Mimo to brakowało jej ruchu. Miała wrażenie, że przez naukę, deszcz, nie biega tyle, co zwykle, nie ćwiczy. Podpytała kilku Gryfonów o możliwości trenowania w zamku, a ci nakierowali ją na salę treningową. Cóż, pewnie poczułaby się nieco zażenowana tym, że pytała o coś tak oczywistego, gdyby nieco bardziej zależało jej na lepszej opinii. Inna sprawa, że nieomal się zgubiła, myląc piętra. Chwała latającym mapom i ich pomocy. Zdążyła się także nauczyć, aby nie zawsze pytać portrety, albo duchy, bo część z nich uwielbiała płatać figle i kierować w inną stronę. W końcu dotarła na miejsce, uśmiechając się lekko pod nosem. Ubrana w legginsy i zwykłą koszulkę, weszła do środka, rozglądając się po pomieszczeniu z zaciekawieniem. Mogła tu częściej przychodzić, żeby spokojnie trenować. Gdyby jeszcze tylko… Trafiła spojrzeniem na worek treningowy i aż przystanęła w miejscu. Chyba pora spróbować boksu. Ostatecznie wzmacnia korpus, zwiększa siłę w rękach, mogłaby mieć mocniejsze uderzenie w tłuczek. Jeśli chciała w miarę dorównywać siłą chłopakom na boisku, żeby jej trafienia nie były marnym łaskotaniem, musiała więcej trenować.
Drgnęła, gdy zdała sobie sprawę, że słyszy rytmiczne uderzanie w worek, który nagle zaczął się bujać. Przygryzła policzek od środka, rozważając wszystkie plusy i minusy pomysłu, który nagle zrodził się w jej głowie. Znała podstawy podstaw z boksu i choć w planach miała samej trenować, to jeśli był tu ktoś, kto się na tym znał, dlaczego nie spytać o pomoc? Przynajmniej o poprawienie jej postawy, jakieś wskazówki, a później już sobie poradzi. Ruszyła w stronę worka, aby dopiero po chwili dostrzec, kto trenuje. Zaplotła ramiona na piersi, w jednej ręce trzymając butelkę z wodą i zwyczajnie przyglądała się chłopakowi. Lustrowała go z zaciekawieniem, obserwując jego postawę w trakcie treningu, mięśnie pracujące pod skórą, którą ozdabiały tatuaże. Nie była w pełni świadoma lekkiego uśmiechu, jaki pojawił się na jej twarzy. Miała okazję, w pewnym sensie, widzieć go w akcji w trakcie bójki z Boydem w Pokoju Życzeń, ale to było coś zupełnie innego.
- Zwykły trening czy odreagowanie egzaminacyjnej gorączki? - rzuciła, dając tym samym znać o swojej obecności. Odłożyła butelkę na bok, spokojnym krokiem zbliżając się do worka, aby stanąć za nim i nieco przytrzymać uderzającemu Gryfonowi. Nie kryła się z obserwowaniem go, stając się zapamiętać jak najwięcej, żeby później przełożyć to na własny trening.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1323
  Liczba postów : 1102
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySro Cze 17 2020, 23:39;

Skoncentrował się w pełni na napierdalaniu w worek treningowy, bo to pozwalało mu nie myśleć, pozwalało mu po prostu odpłynąć i zająć się swoimi własnymi sprawami, nie musiał powtarzać niczego, nie musiał mocno się koncentrować, ot, pozwalał na to, by mięśnie same pracowały, by robiły dokładnie to, na co miały chęć, a zmęczenie, jakie pompowało się siłą rzeczy przez jego krwiobieg, było niesamowicie wręcz cudowne. Max złapał głębszy oddech, a później wymierzył workowi o wiele mocniejszy cios, przez co zagłuszył sobie pojawienie się w sali innej osoby. W gruncie rzeczy - to go całkiem jebało, w końcu pomieszczenie było całkiem spore, więc każdy na pewno był w stanie znaleźć dla siebie jakiś odpowiedni zakamarek, a to chłopakowi w pełni wystarczyło. Pewnie przymierzyłby się znowu mocniej, gdyby nie to, że nagle pojawiła się przy nim Lou i postanowiła przytrzymać nieco worek, na którym właśnie się wyżywał, cofnął się więc chwilę później, oddychając głęboko i wciąż się poruszając, by mięśnie w pełni się nie zastały, po czym sięgnął po butelkę z wodą, którą tu sobie przyniósł. Odgarnął z czoła zgrzane włosy, przyglądając się jednocześnie dziewczynie i zastanawiając się jednocześnie, jak to, kurwa, było, że tak często się spotykali, zaraz jednak doszedł do wniosku, że w gruncie rzeczy ma to głęboko w dupie i złapawszy głębszy oddech, postanowił udzielić jej odpowiedzi.
- Przerwa - stwierdził, choć nie dało się dokładnie wszystkiego zrozumieć, bo mimo wszystko miał lekką zadyszkę. Dość mocno jednak napierdalał i to od dłuższego już zapewne czasu, więc nie powinno to ani trochę dziwić. O wiele bardziej dziwiło go to, że Lou gapiła się na niego, jak jakaś pojebana, a on nie bardzo wiedział, o co jej chodziło, w końcu wyjątkowo tym razem nie odpierdolił żadnego gówna. Nie wiedział w sumie, co dziewczyna myślała o ich występie, ale skoro było już po nim, skoro to wszystko już się skończyło, mogli całkowicie o tym zapomnieć i po prostu wypierdolić to gdzieś w kosmos. Teraz o wiele bardziej liczyły się oczywiście egzaminy oraz, jak podejrzewał, przegrany finał, który na pewno jakoś tam na nią wpływał, bo nie był w stanie wyobrazić sobie czegoś innego.
- A ty co? Przyszłaś znowu ponapierdalać w wujka? - spytał, nieco zaczepnie, jednocześnie jednak zaciekawiony tym, co zamierzała tutaj robić. Bo na pewno nie zajrzała tutaj przypadkiem, biorąc pod uwagę jej strój - była w pełni gotowa do ćwiczeń. Nie powinien się tak naprawdę dziwić, skoro była zawodnikiem, ale z drugiej jednak strony - nie spodziewał się chyba, że nagle mu tutaj wyskoczy. Była jak jebany diabeł z pudełka i podejrzewał, że o nim można było powiedzieć to samo, bo wpadali na siebie całkowicie nieoczekiwanie, dość często i to go bawiło. Gdyby wiedział, o co dokładnie zapytała Lou tarota, kiedy mieli okazję rozmawiać tak właściwie po raz pierwszy, pewnie śmiałby się do rozpuku, bo uznałby to za jeden z lepszych dowcipów przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 835
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyCzw Cze 18 2020, 21:42;

Za wyciszanie uwielbiała ćwiczenia. Za to, że w ich trakcie nie było konieczne rozpatrywanie trudnych problemów, zapamiętywanie definicji, czy analizowanie zachowań. Tyczyło się to zarówno nauki, jak i zwykłego życia. Ćwicząc, wyłączała się i myślała tylko o tym, co w danej chwili myślała. Pływanie, bieganie, treningi dla wzmocnienia ramion. Zazwyczaj wolała trenowac sama, żeby nie musieć z nikim rozmawiać, co wychodziło zawsze, przy wspólnych ćwiczeniach. Niestety nie wszystko można było robić samemu i była tego świadoma. Boks był czymś, co ją w pewnym sensie interesowało. Nie ze względu na możliwość przestawienia komuś nosa, choć i to w perspektywie przyszłego spotkania się z rodziną, było całkiem kuszące. Ją boks interesował ze względu na zaangażowanie wszystkich partii mięśni do wykonywania poszczególnych ruchów. W trakcie zadawania ciosów pracowały zarówno nogi, jak i korpus. Do tego dochodziły mięśnie samych ramion, poprawne wyprowadzanie ciosów. To ją interesowało, to stanowiło iskrę zapalną, aby chciała spróbować boksu. Mogła ćwiczyć całe ciało, jednocześnie poprawiając swoją precyzję ruchów. Wyglądało jednak na to, że będzie musiała poprosić o naukę... Maxa.
Od tarota, gdyby tylko się nad tym zastanowiła, miała problem z rozmową z Gryfonem. Tarot, idiotyczna karta dotycząca przyszłości, której postanowiła odruchowo zaprzeczyć i wciąż nie dopuszczała do siebie takiej możliwości. Za bardzo przypominał kuzyna, przez którego wylądowała w Anglii. Jednakże, w miarę upływu czasu i mniej, bądź bardziej zaplanowanych rozmów, dostrzegała między nimi różnice. Nie zmieniało to jednak faktu, że wciąż nie miała zamiaru ulec jakiejś przepowiedni. Jeśli rzeczywiście kiedyś dojdzie do jej spełnienia, będzie to kiedyś, ale na pewno nie w ciągu tego półrocza. Obiecała także sobie, że nie powie mu nigdy, o co wtedy pytała, gdyby kiedykolwiek zapytał. Jednak i tu powoli się uspokajała. Widziała, że traktował z powagą wróżenie, więc z pewnością nie dopytywał nigdy o to, jakie pytanie ktoś zadawał. Czyli względnie była bezpieczna. Tym bardziej, że raczej małe było prawdopodobieństwo, że będą tak na siebie wpadać w dalszym ciągu. Oczywiście pomijając obecną sytuację.
Uśmiechnęła się nieznacznie, kręcąc przy tym głową, gdy zadał jej pytanie.
- Nie, jeszcze znów zaatakowałaby znikąd łajnobomba, a nie ma tu basenu, żeby doprowadzić się do porządku - odparła, nieco zaczepnie. Prawdę mówiąc próbowała zamknąć już ten rozdział. Udawać, że nie odesłano jej do wujka, a jedynie sama przeniosła się do Anglii. Po co? Żeby zobaczyć słynny Hogwart. Nie było sensu rozgrzebywać sprawy Hala, choć gdyby miała możliwość, pewnie pokazałaby mu, jak bardzo nie spodobało jej się jego zagranie. - Chciałam potrenować. Tak, jak do deszczu nic nie mam, tak nie lubię w nim ćwiczyć, a poza bieganiem dobrze wzmacniać ręce - dodała, zgodnie z prawdą, odchodząc dwa kroki od worka i zaczynając się rozciągać. Chwilę trwała w milczeniu, walcząc sama z sobą. Mogła tak naprawdę odejść na bok, żeby przeprowadzić typowy dla siebie trening. Trochę pompek, deski, stania i chodzenia na rękach… Dodatkowe rozciągnie… A mogła postawić wszystko na jedną kartę i spróbować szczęścia. Boisz się? Usłyszała w myślach drwiące pytanie, które dość szybko zgasiła patrząc ponownie na Maxa.
- Nauczysz mnie? Boksować. Podstawy jakieś znam, głównie z teorii… - spytała bezpośrednio, nieznacznie unosząc podbródek. Czekała na odpowiedź, nie spuszczając z niego wzroku, rozciągając jednocześnie ramiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1323
  Liczba postów : 1102
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyWto Cze 23 2020, 23:12;

Zmęczone ciało było pod wieloma względami lepsze od pełnej świadomości tego, co dokładnie nas otaczało i co dokładnie nas dotyczyło, a przynajmniej dokładnie z takiego założenia wychodził Max. Wtedy mógł spać i najczęściej nic się w niego nie wpierdalało, nie przychodziło i nie przypominało o swoim istnieniu, nie musiał mierzyć się z przyszłością, nie musiał z nią dyskutować, nie musiał sprawdzać, jak się pierdolone sprawy mają. To go wyciszało, ale jednocześnie dodawało niesamowicie wiele energii i wigoru, jakiego mimo wszystko potrzebował, by jakoś ciągnąć do to, co się dookoła niego działo. Ciągle powtarzał sobie, że to już, kurwa, ostatni rok, że za chwilę pójdzie na studia, będzie inaczej, będzie mógł koncentrować się na tym, co dokładnie go interesuje, a to, co dla niego zaplanowała Rose, zostanie wypełnione, nie będzie tutaj żadnych strat, nie będzie żadnego jebanego problemu, a on całkiem gładko postanowi wejść w tę dorosłość, jakiej potrzebował. Zbliżał się również czas, kiedy zamierzał zmienić oficjalnie nazwisko, zbliżał się także czas, by zgłosić konieczność wymazania pamięci pewnej mugolskiej rodzinie, która kiedyś go wychowywała. Nie chciał tracić macochy, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę z tego, że odcinając ją od tych wspomnień, pozwoli jej na życie we względnym spokoju. To jednak, mimo wszystko, nie były sprawy, nad którymi skupiał się w czasie treningów, bo wtedy po prostu pozwalał, żeby wszystko dookoła niego płynęło, żeby po prostu spierdalało, a on był po prostu czystą, niezapisaną kartą, która mogła działać, jak sama chciała.
- Zaklęcia nie są takie przyjemne, co? - rzucił na to zaczepnie, jakby chciał sprawdzić, czy znowu uda mu się ją sprowokować, a później przeczesał włosy palcami, jednocześnie starając się zorientować, co dziewczyna właściwie zamierzała robić, skoro już tutaj przylazła. To właściwie było zabawne, że tak na siebie wpadali jak jakieś pojebane gumochłony, ale ani trochę mu to nie przeszkadzało, ba, właściwie nawet mu się to podobało i ktoś, kto znał go dłużej, pewnie zrozumiałby ten jego pociąg do tej relacji, choć przecież Max nie szukał ani niczego prawdziwego, ani niczego stałego, więc jeśli ktoś marzył o miłości, to zdecydowanie trafiał pod chujowo zły adres.
- Pokaż mi co umiesz, a się zastanowię - stwierdzil na to, a potem odsunął się od niej, od worka, by móc maszerować spokojnie i pić wodę. Nie chciał siadać na nazbyt długo, bo doskonale wiedział, że skończy się to na zaniechaniu dalszego treningu, a nie o to chodziło. Nie był jeszcze na tyle zmęczony, by móc sobie na to pozwolić i uważał, że nie powinien dawać sobie spokoju. Jak chciał być w chuj wyrąbany, to musiał nad tym posiedzieć, a nie machać ręką i zakładać, że dobra, coś może z tego będzie, czy coś tam, chuj z tym i w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 835
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySro Cze 24 2020, 08:21;

Spojrzała na niego, nieco mrużąc oczy, gdy tylko zadał pytanie. Do czego pił? Do tego jak odreagowała na piłce w czasie ich kłótni? Och, wtedy miała ochotę rzucić w niego zaklęciem, więc naprawdę mógł się cieszyć, że to była tylko piłka, prze którą miała uszczuplony zapas treningowy. Cień irytacji pojawił się w ciemnym spojrzeniu, zanim przymknęła na chwilę powieki. Nie może dać się mu sprowokować do nie wiadomo czego, zanim nie otrzyma tego, co chciała. Dlaczego właściwie musiał za każdym razem ją irytować?
- Są przyjemne, a niektóre o wiele bardziej niż jakaś bombarda, ale czasem dobrze jest się zmęczyć – odpowiedziała wyjątkowo spokojnie, wbijając w niego spojrzenie przepełnione prowokacją. Jakby chciała go zapytać co dalej powie, o co dalej zapyta. Czy będzie dociekał o jakie zaklęcia jej chodzi? A może rzucić jakimś żarcikiem co do zmęczenia się? Zupełnie, jakby miały to być ciosy jej zadawane, przed którymi miała się bronić. Zupełnie jakby testował ją i to, jak na niego zareaguje za chwilę. Nie miała pojęcia dlaczego miałby to robić, poza dziwnym upodobaniem do podobnych zachować, ale nie chciała nawet w to wnikać. Przyszła potrenować i miała możliwość nauczyć się czegoś więcej.
Uśmiechnęła się lekko, kiedy nie odesłał jej z kwitkiem. Miała więc pokazać co potrafi... No cóż, tu już było gorzej. Skończyła się rozciągać, skinęła mu lekko głową na znak zgody, po czym podeszła nieco bliżej worka. Poprawiła upięcie włosów, choć z cała pewnością za chwilę kolejne kosmyki uciekną jej spod gumki i opadną na czoło. Pora więc zaczynać i nie przejmować się ewentualnymi komentarzami Maxa. Nie twierdziła, że zna się na boksie, wręcz powiedziała, że jest zupełnie odwrotnie i prosiła o pomoc. Może zyska trochę konstruktywnej krytyki, do której dostosuje się przy następnym treningu, jeśli nic nie wyjdzie z uczenia jej. Uniosła ręce, na wzór tego, jak Gryfon je trzymał przy wymierzaniu ciosów. Wciągnęła powietrze i wypuszczając je, wyprowadziła prosty cios prawą ręką, uderzając w worek. Nie czekała jednak na więcej, ale zaczęła korzystać z tego, że ma chwilowo worek tylko dla siebie, aby zaraz zacząć wyprowadzać kolejne ciosy. Szybkie dwa lewą pięścią, jeden prawą, aż do wyprostowania ręki. Nie trwało długo, aż zaczęła słyszeć rytm wybijany w worku, a każdy kolejny jej cios stawał się nieco silniejszy, choć do prawidłowego było mu daleko. Tak samo, jeśli chodzi o celność. Parokrotnie pięść ześlizgnęła jej się po worku, co komentowała jedynie krótkim zmarszczeniem brwi, gdy powracała do urwanego rytmu. Na moment oderwała spojrzenie od worka, aby spojrzeć na Maxa w niemym pytaniu, czy podejmie się wyzwania uczenia jej, czy powinna wrócić do swoich zajęć, zostawiając worek jemu. Zawsze mogła po prostu poćwiczyć obok, na matach. Czuła, że mięśnie powoli zaczynają ją boleć w ten kuszący sposób, który nakazywał jej kontynuować ćwiczenia. Należało jednak robić to z głową, a błędne powtarzanie ćwiczeń mogło mieć negatywne skutki. Dość nasłuchała się o tym jeszcze w Kanadzie, aby teraz zignorować to zupełnie i trenować bez nadzoru coś, czego znała jedynie zupełne podstawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1323
  Liczba postów : 1102
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPią Cze 26 2020, 22:21;

Lou była wściekłym kurczakiem. Dokładnie tak ją momentami postrzegał, gdy jeżyła się na każde jego słowo i była gotowa skakać do niego, jakby zamierzała wydrapać mu oczy, czy zrobić coś podobnego. Nie spodziewał się po niej co prawda niczego niesamowicie rewelacyjnego, ale obserwowanie, jak się jeży, jak się złości, jak zachowuje się, jakby miała za chwilę rozszarpać mu gardło dla zasady, cóż tu dużo mówić, było to fascynujące w dziwny sposób, a jednocześnie cholernie kuszące. Powodowało to, że chciał z nią przebywać, bo ciągle i ciągle chciał się przekonać, co jeszcze może zrobić, jak bardzo zirytowana może być, jak bardzo rozgniewana, czy cokolwiek takiego.
- Przyjemne zaklęcia? To brzmi co najmniej, jakbyś była w stanie sprawić nimi komuś dziką przyjemność - powiedział rozbawiony, dochodząc do wniosku, że Lou była naprawdę zabawną osobą. Nie umiał do końca pojąć tego, dlaczego właściwie się tak irytowała, ale drażnienie jej było niesamowicie pociągające, bo zachowywała się wtedy w sposób, który daleko odbiegał od jakiejkolwiek normy. To było trochę jak wkładanie kija w mrowisko, a przecież, gdyby się nad tym poważnie zastanowić, to Max nie robił nic na tyle złego, czy groźnego, żeby musiała reagować aż tak, cóż, gwałtownie, czy coś, kurwa.
Przyglądał się jej, kiedy zaczęła już ćwiczyć, cały czas poruszając się, by nie dawać odpocząć mięśniom. Dokładnie wiedział, co Lou robi źle, ale czekał, czy sama to wyczuje, czy się zorientuje, czy niekoniecznie. Uśmiechnął się do niej lekko, nieco zadziornie, kiedy na niego zerknęła, a ponieważ dłonie nie zawsze trafiały jej tam, gdzie trafiać powinny, musiała jeszcze zdecydowanie poćwiczyć. Nie od razu każdy zostawał mistrzem, czy coś tam, nawet Max nie chciał się w ten sposób nazywać, bo do tego było mu daleko, ale musiał przyznać, że radził sobie całkiem nieźle i nie narzekał, w związku z czym uznawał, że naprawdę mógł w pewnych kwestiach innym doradzać. Przynajmniej jeśli chodziło o napierdalanie się po ryjach, bo wiadomo, że w przypadku innych dziedzin nie był aż tak doświadczony, czy coś tam i raczej trudno byłoby brać to wszystko, co wtedy gadał, na poważnie. Teraz jednak skinął lekko głową Lou, a potem podszedł do niej bliżej, by dotknąć jej palcami w linie kręgosłupa.
- Postawa - rzucił właściwie całkowicie beznamiętnie, a później poprawił ją nieco, by miała należyte podejście do tego worka. Pokazał jej również, jak właściwie zadawać ciosy, by nie zrobić krzywdy sobie, ale przeciwnikowi już owszem, najlepiej tak, żeby wypierdolić mu wszystkie zęby z ryja za jednym zamachem. Wiedział doskonale, że znaleźliby się tacy, którzy z miejsca pokazaliby mu kółka na czole, ale nie zamierzał się tym zupełnie przejmować, bo po prostu był, jaki był, i chuj innym do tego. Wolał wiedzieć, jak może się bronić, niż później skończyć z przebitym płucem albo czymś równie genialnym i atrakcyjnym, pasjami wręcz uwielbiał to całe gadanie o tym, jaka brutalność jest zła, ale jak przychodziło co do czego, to większość ludzi rozpaczała, że nie ma bladego pojęcia, jak ma się bronić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 835
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySob Cze 27 2020, 20:28;

Z całą pewnością, gdyby usłyszała, że przypomina mi wściekłego kurczaka, cóż, byłaby wściekła. Istniało tyle określeń, a on wybierał najbardziej obraźliwe. Na całe szczęście zachowywał to dla siebie, a Lou mogła stopniowo przyzwyczajać się do Maxa i jego sposobu bycia, co wydawało się konieczne, biorąc pod uwagę, jak często na siebie wpadali. Choć nie zamierzała pozwolić wróżbie się spełnić, musiała przyznać, że robiła swoje, wpychając ich ciągle w te same miejsca. Przynajmniej teraz była z tego zadowolona, bo mogła coś zyskać, zamiast tracić nerwy. Choć musiała się pilnować, a raczej tego, co mówi, aby znów nie doprowadzić do bezsensownej kłótni, po której musiałaby przeprosić. Teraz jednak, słuchając jego słów nie mogła powstrzymać się od uniesienia brwi, w ślad za którą kącik ust również powędrował ku górze.
- Zależy co kto lubi, ale odtakiej przyjemności są raczej eliksiry - odpowiedziała, kręcąc lekko głową. Nie znała zaklęć, które wprawiłyby kogoś w stan uniesienia, ale wiedziała, jak zadać ból, co mogło do tego prowadzić. Jednak nie chciała kontynuować tego przypadkowego tematu, co było słychać w jej tonie. Wolała skupić się na obserwowaniu jego ruchów, aby spróbować je zapamiętać i później wykorzystać przy własnym treningu. Jednocześnie próbowała odsunąć od siebie fakt, że zwyczajnie podobało jej się obserwowanie jego ruchów, przyglądanie się pracy mięśni i tego jak skóra, pokryta tatuażami, rozciąga się pod ich wpływem. Nie po to w końcu tu była, a i jemu wystarczy już wianuszka, żeby jeszcze sama miała się dopisać do nich.
Była świadoma, że ma za nisko opuszczone ręce, przez co zupełnie nie zdążyłaby się zasłonić, gdyby nadchodził atak. Co jakąś chwilę unosiła je wyżej, aby niewiele później znów mieć je opuszczone. Mimo to poprawiała się co chwilę, skupiając jednak bardziej na próbie trafienia w worek, w miejsce, które byłoby czyjąś twarzą. Pięści czasem ześlizgiwały się, a raczej czasem trafiały w odpowiedni punkt, ale Lou nie zniechęcała się. Nie nauczyłaby się niczego, gdyby rezygnowała po pierwszych nieudanych próbach. Miała nadzieję, że Max poprawi ją i udzieli wskazówek, dzięki czemu będzie mogła właściwie wykonywać ćwiczenia. Nie zależało jej na nauce wpierdolu, a na treningu, wyćwiczeniu siły w ramionach, aby lepiej uderzać w tłuczek. Z drugiej strony, umiejętność wybicia komuś zębów mogła się przydać w mugolskim świecie, gdy nie będzie mogła użyć zaklęć.
Ucieszyła się, gdy skinął jej głową, co widać było w nieznacznym uniesieniu kącika ust, ale po chwili wstrzymała powietrze. Wiedziała, że ewentualna poprawa jej postawy wymagać będzie dotyku, a przynajmniej, że istnieje taka możliwość, ale nie spodziewała się własnej reakcji pod wpływem zatrzymania oddechu i nagłej gęsiej skórki, która pokryła jej ramiona. Zacisnęła jednak zęby, skupiając się na tym, co jej przekazywał, poprawiając postawę i wykonując wpierw powoli próbne ciosy według jego instrukcji. Cóż, tak rzeczywiście było lepiej. Skinęła sztywno głową, po czym zaczęła uderzać w worek, starając się odsunąć natrętne myśli i sprawić, żeby skóra wróciła do normalnego stanu, co po chwili się udało.
- Jesteś samoukiem, czy ktoś też cię uczył? - spytała, nie odrywając spojrzenia od worka, w który kontynuowała zadawanie ciosów, aż nie zaczęła czuć ognia w mięśniach ramion. Właśnie o taki efekt jej chodziło! Błysk satysfakcji pojawił się w jej spojrzeniu, ale zaraz zniknął zastąpiony skupieniem. Jeszcze trochę i odstąpi mu znów worek. W końcu nie chciała utrudniać mu treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1323
  Liczba postów : 1102
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPon Cze 29 2020, 21:33;

Co takiego złego było w porównaniu jej do kurczaka? Tym właśnie była, przynajmniej wtedy, kiedy naprawdę się denerwowała, tak postrzegał ją Max i uważał, że to dość zabawne. Umiał jednak dostrzec tę jej niebezpieczną stronę, którą pokazała mu w czasie irlandzkiego święta i po prostu przyjął ją, ale w żaden sposób nie komentował. Wydawała mu się wtedy równie ciekawa, równie intrygująca, aczkolwiek w zupełnie inny sposób, którego nie umiał i chyba nie chciał określać, bo i też na chuj. Po prostu Lou w pewien sposób mu się podobała, tak samo jak wkurwianie jej i sprawdzanie, kiedy puszczą jej nerwy. Ciekaw był, czy doprowadzi ją do tego, by rzuciła w niego groźniejszym zaklęciem, by pokazała mu, co dokładnie się w niej chowa, co tam siedzi, co się w niej wściekle porusza. Był pewien, że coś się tam czaiło i w gruncie rzeczy, chciał się przekonać, co to było. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że igrał z losem, ale znowu, czemu miałby, kurwa, przestać?
- Znawczyni tematu - mruknął na to zaczepnie, po czym mrugnął do niej, jakby chciał ją jeszcze bardziej sprowokować. Gra z Lou była dość zabawna, a jednocześnie naprawdę ciekawa i nie widział powodów, dla których miałby przestawać. W końcu, skoro coś mu się podobało, to nie było złe, a przynajmniej z takiego założenia wychodził. Nie krzywdził jej, nie robił jej nic złego, a jeśli raz na jakiś czas będzie wkurwiona, to świat się jeszcze na pewno nie zawali. Poza tym całkiem nieźle szło jej to pokazywanie, jak może się rozładować, kiedy już się zdenerwuje maksymalnie, więc właściwie - nie przejmował się tym jakoś mocno. Dostrzegał pomiędzy nimi pewne podobieństwa, więc nie dziwił się, że mimo wszystko dogadywanie się szło im całkiem nieźle, aczkolwiek z zajebistymi przebojami, które go kurewsko mocno bawiły. Nie musiał w żaden sposób pogłębiać tej relacji, ot, bawił się po prostu, wędrował po szczycie tej relacji i w ten sposób zachowywał spokój, przyjmując to, co przychodziło, ale nie dając od siebie zbyt wiele. Wystarczyło, że przy Alise otwierał się nieco mocniej, że ujawniał jej problemy, sekrety, że opowiadał jej o sprawach, o jakich nie wiedział nikt inny. Nie zapraszał do swojego życia zbyt wielu osób, ale te spotkania, te proste relacje, jakie miał z Lou, w zupełności mu wystarczyły.
- Pół na pół - powiedział, kiedy poprawiła swoją postawę, a on skinął nieznacznie głową. Nie zamierzał jej jakoś uparcie dotykać, bo wiedział, jak tego nie znosiła i chociaż pozwalał sobie na pewne zagrywki, to również nie zamierzał przesadzać, istniały granice, za jakie nie powinien się zapuszczać, więc po prostu spokojnie obserwował ją z boku, jednocześnie rzucając krótkie: ramiona, ręce, nogi, plecy. To wystarczyło, a przynajmniej na to wszystko wskazywało, żeby dziewczyna jednak zaczęła łapać, o co w tym chodzi. Musiała dużo ćwiczyć, bo mimo wszystko była w stanie sporo wytrzymać i nie zamierzała się poddać. - Ale spędziłem na tym sporo czasu w wakacje - dodał jeszcze, bo też nie miał potrzeby opowiadania mu o wszystkim, co miało miejsce w jego życiu, dodał jedynie, że kumpel mu w tym pomagał, a skoro nie bardzo chciało mu się odpierdalać zadania w ciągu dnia, to miał się przynajmniej czemu poświęcić. Nie zamierzał jej wyjaśniać, że po prostu w dzień wolał nie siedzieć w domu, nie pokazywać hogwarckich podręczników, nie robić nic podobnego. Pracował nocami, jeśli nie szwendał się po okolicy.

______________________


I know, I know we'll never forget
Smoke on the water and fire in the sky
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 835
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyPon Cze 29 2020, 22:31;

Co było złego? Jedno, podstawowe skojarzenie z kurczakiem - tchórzostwo. Właśnie dlatego nazwanie jej kurczakiem było w oczach dziewczyny obelga i naprawdę nie chciałaby tego słyszeć. Szcześliwie nie wyjawiał jej swoich wszystkich myśli, a ona mogła żyć w błogiej nieświadomości oraz przekonaniu, że sama nie pojawia się w jego głowie w żadnej formie rozważań. Musical mieli za sobą, nie musieli w niczym brać wspólnie udziału, więc nie było konieczne zaprzątanie sobie głowy drugą osobą. Właściwie mogliby śmiało udawać, że zupełnie się nie znają, ale takie zachowanie było niepotrzebnym robieniem cyrku z niczego. Gdyby jeszcze nie wpadali na siebie w dziwnych sytuacjach…
- Potrzebujesz korepetycji? - wypaliła zaczepnie, a irytacja w jej spojrzeniu przybrała na siłę. Był zwyczajnie bezczelny, a do tego tak łatwo wciągał ją w te słowne przepychanki, że denerwowała się bardziej. Nie wiedziała, czego oczekiwał, ale jeśli rzeczywiście chciał kiedyś posmakować jednego z silniejszych zaklęć na własnej skórze, był na dobrej drodze. Jak to było? Ostrożność i zdystansowanie? Właśnie dlatego nie dowierzała w pełni kartom. Sama nazwałaby to jako prowokację i irytację. Kiedy stawiał tarota, byłaś zdystansowana, ostrożnie podchodziłaś do tej znajomości, więc nie próbuj siebie oszukiwać. Znów cichy szept odezwał się w jej głowie, a ona jedynie mocniej uderzyła w worek. Niedoczekanie. Jeśli Max czerpał przyjemność z tej relacji, ona jedynie uczyła się panować nad sobą, co jak widać, wciąż pozostawiało wiele do życzenia. Z drugiej strony, nie mogłaby z przekonaniem powiedzieć, że go nie lubi, że nie przepada za nim. W gruncie rzeczy był w porządku, ale doprowadzał ją do irytacji w ciągu kilku sekund, co utrudniało spokojny przebieg spotkań. Jenak, choć nie zależało jej na tym wpadaniu na siebie, cieszyła się z możliwości nauki pod jego okiem. Mogła znieść jego zaczepki, byle poprawił jej postawę i dał podstawy do samotnych treningów na tej sali, dzięki którym będzie robić coś więcej niż do tej pory, a cholernie brakowało jej takiej dawki sportu, jaką miała w Riverside.
Dotyk był problemem, większym niż do tej pory myślala, a który pojawił się po odesłaniu jej do Anglii. Może miało to coś wspólnego z odsunięciem jej od rodziny, wbrew jej woli? A może zwyczajna nieufność? Powodów mogło być tysiące, a jej nie było spieszno do zastanawiania się nad tym. Tak, jak nad faktem, że właściwie tylko jego dotyk sprawiał, że odskakiwała jak oparzona, nieomal bojąc się własnej reakcji, gdyby się nie odsunęla. To oczywiście było absurdalne, bo dlaczego miałaby się bać, ale znów, nie miała ochoty zastanawiać sie nad tym. Serce uderzało jej w szalonym rytmie, powodując szybszy przepływ krwi przez jej organizm i lekki szum w uszach, ale lubiła ten stan. Mimo to, po dłuższym czasie, wyprostowała się zupełnie, opuszczając ramiona i cofając sie parę kroków od worka, dając gestem Maxowi znać, żeby wrócił do swoich ćwiczeń. Ona w tym czasie zamierzała nieco rozciągnąć jeszcze ramiona i dać chwilę mięśniom na odpoczynek. Ostatecznie boks był dla niej w dużej mierze nowością.
- Ja w wakacje jeździłam na obozy z baseballem... - rzuciła, choć właściwie nie było ku temu powodów. - Poza bójką z Boydem, pewnie miałeś już okazję skorzystać ze swoich zdolności? - spytała nagle, naprawdę ciekawa jego odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1323
  Liczba postów : 1102
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyWto Cze 30 2020, 15:25;

Lou zdecydowanie za mocno brała do siebie pewne sprawy, reagowała na nie co najmniej ogniście, a mówiąc szczerze, nie było ku temu żadnych powodów. Max już dawno temu nauczył się nazywać samego siebie szlamą, co po prostu zamykało ryje tym, którzy sądzili, że w ten sposób jakoś go zranią. To go nie interesowało, nie potrzebował tego gówna, nie potrzebował świadomości, że przecież jest w czymś gorszy, bo nie ma w sobie zbyt wielkiej czarodziejskiej krwi. No i co, do chuja? Uważał tylko za niesamowicie zabawne to, że będąc takim marnym gównem, otrzymał ten cały dar jasnowidzenia.
- Bardzo - mruknął na to zaczepnie. Wiedział doskonale, że znowu dała się złapać, co niesamowicie go bawiło, bo wtedy denerwowała się jeszcze bardziej, ale nie mówił nic w tym temacie, jedynie pozwalał na to, żeby dziewczyna trenowała, poprawiając nieco jej postawę i dając jej drobne sugestie. Ostatecznie nawet on wiedział, kiedy należy przerwać i czemu trzeba to zrobić, wiedział doskonale, że istnieją pewne granice, których przekroczenie wiązało się z zakończeniem zabawy, a rozpoczęciem czegoś, czego tak naprawdę nie chciał ruszać. W gruncie rzeczy dobrze było, teraz kiedy balansował na nieokreślonej linii, na granicy, która bardzo mu się podobała, ale złośliwie - nigdy jej nie przekraczał, nie pozwalając na to, żeby Lou miała powód, by całkowicie go skreślić. Na swój sposób nawet ją lubił, a od kiedy przestała tak zadzierać nosa, od kiedy zrozumiał jej powód do złości z tamtego felernego dnia, wszystko wydawało się o wiele łatwiejsze, wydawało się po prostu kurewsko proste i nie zamierzał z tego powodu jakoś nadmiernie płakać. Przeczesał teraz włosy palcami, wracając do swoich ćwiczeń, kiedy dziewczyna się rozciągała, ale wiedział, że już tez długo tutaj nie może zabawić, bo po prostu się przeforsuje, a teraz czuł naprawdę przyjemne zmęczenie. Skoro jednak miał taką możliwość, to postanowił przyłożyć jeszcze kilka razy w worek, z całej siły i przekonać się, czy to dalej daje radę, czy powinien się nieco bardziej postarać. Nie mógł ostatecznie osiadać na laurach, a wpierdol, jaki spuścił mu Boyd, wyraźnie pokazywał, że musi nieco popracować nad formą, żeby nie dać się drugi raz zrobić w takie jebane gówno.
- To wyjaśnia, dlaczego tak dobrze radzisz sobie jako pałkarz - stwierdził i uśmiechnął się do niej lekko. Nie traktował tego stwierdzenia, jak jakiegoś wyznania, które miało przenosić góry, czy coś tam, chuj z tym tak właściwie, bo nie o to tutaj szło, w każdym razie pasowało mu to, podobało się na pewien sposób, że jakoś ją tam poznawał i był w stanie zaliczyć do grona znajomych, bo nie miał powodów, by ją lubić. Nie miał również powodów, by z miejsca nazywać ją przyjaciółką, czy jakieś tam inne pierdolenie, ale nie potrzebował tego jakoś szczególnie mocno. Ot, było, to było, na chuj drążyć temat?
- Nie raz, szczerze mówiąc to obiłem tyle mord, że w sumie ich nawet nie liczę - stwierdził nieco rozbawiony i mimowolnie dotknął miejsca, gdzie miał ślad po szyciu. To dopiero był niezły wpierdol. - Trzeba sobie jednak jakoś radzić, skoro czarując prędzej wysadziłbym w powietrze samego siebie, niż zrobił coś sensownego - stwierdził prosto, dając jej w zamian za jej uwagę, własne stwierdzenie, a potem wrócił do okładania worka, czuł jednak, że faktycznie słabnie, więc spróbował przypierdolić w niego ostatni raz, jak najmocniej, a potem otarł pot z czoła i zerknął na Lou, po czym mrugnął do niej porozumiewawczo. Znasz mój mały sekret, nie spierdol tego.

______________________


I know, I know we'll never forget
Smoke on the water and fire in the sky
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 835
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyWto Cze 30 2020, 17:22;

Jesteś na dobrej drodze, mówiło jej spojrzenie, które posłała Gryfonowi. Kolejny raz odnosiła wrażenie, że on aż prosi się, żeby potraktować go mało przyjemnym zaklęciem. Pierwszy raz wydawało się tak, w trakcie zabawy irlandzkiej, a teraz to. Jakby się na tym zastanowić to nawet nie zaprzeczyła, gdy zarzucił jej znajomość czarnej magii w trakcie bezsensownej kłótni. Uznała wtedy jedynie, że to jego słowa, ale cóż, nie zaprzeczyła. Uderzyła znów mocniej w worek, zdając sobie sprawę, że sama się odsłoniła. Nie mogła popełniać takich błędów! A jednak… Jeśli domyślał się, do czego jest zdolna, dlaczego ją stałe prowokował? Naprawdę chciał posmakować bólu za sprawą jej zaklęć, czy nie wierzył, że mogłaby to zrobić? Odetchnęła głębiej, skupiając się znów na uderzeniach i instrukcjach Maxa, powoli uspokajając się, dzięki czemu łatwiej prowadziło się dalszą rozmowę, która przynosiła nowe wiadomości dotyczące chłopaka, co przyjmowała zarówno ze zdziwieniem, jak i rosnącą ciekawością. Kiedy jej nie irytował był o wiele lepszym rozmówcą, niż mogłaby sądzić. Jak słodki likier - działa powoli. Słowa Alise nagle rozbrzmiały w jej głowie, a ona sama musiała na moment spojrzeć w bok, żeby nie parsknąć śmiechem. Spojrzała ponownie na Maxa, gdy rzucił swoim stwierdzeniem, które można byłoby uznać za drobny komplement. Tego się nie spodziewała, ale odwzajemniła uśmiech.
- Wnioskujesz po tym, jak okładałam piniatę, czy byłeś na meczach? - spytała zaciekawiona, zaraz wzdychając cicho, czując nagłą tęsknotę za mugolskim sportem. - Zawsze chciałam być miotaczem, ale żeby nie wypaść z wprawy i na obozach nie być najgorszą, zaczęłam trenować quidditch, co skutkowało pozycją pałkarza w obu opcjach. Taki zamiennik dla ulubionego sportu… Trochę żałuję, że tu tego nie ma - dodała bez zastanowienia. Z tego co wiedziała, Max był z mugolskiej rodziny, więc nie musiała jemu niczego tłumaczyć. Za to ucieszyło ją, że on sam rozwinął temat jego boksu. Choć temat raczej nie był wesoły, zaśmiała się lustrując jego twarz spojrzeniem.
- Sądząc po twoim nosie, tamci wyglądali gorzej - rzuciła, zanim wspomniał o zaklęciach, co spotkało się ze zdziwieniem z jej strony. No dobrze, dawał sygnał już przy musicalu, że nie do końca radzi sobie z zaklęciami, ale naprawdę było aż tak źle? Powstrzymała się od skomentowania tego głośno, podchodząc jeszcze do worka, gdy tylko on odsunął się od niego. Miała jeszcze siły, a chęci do utrwalenia zdobytej tyle co wiedzy, starczyłoby na dwóch. - W ramach rewanżu za dziś, mogę pomóc, żebyś nie wysadził siebie przy jakiejś okazji - rzuciła krótko, spoglądając na niego przez chwilę, zanim spróbowała jeszcze parę razy uderzyć worek. Tak naprawdę nie sądziła, żeby się na to zgodził, domyślając się, że jeśli chciałby rzeczywiście przećwiczyć rzucanie zaklęć, miał inne osoby od tego. Chociażby Alise. Mięśnie paliły pod wpływem nowych, intensywnych ruchów, a ona w myślach powtarzała instrukcje Maxa, nagle poprawiając plecy i unosząc wyżej ręce. Wiedziała, że nie wytrzyma długo, ale nie mogła pozwolić sobie odejść bez przećwiczenia tego jeszcze raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1323
  Liczba postów : 1102
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyWto Cze 30 2020, 17:40;

Czy nie bał się zaklęć zakazanych? Nie bał się. Było mało rzeczy, które go przerażały i niekoniecznie chciał się z nimi pierdolić, właściwie w ogóle nie czuł takiej potrzeby, nie wydawało mu się, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie. Gdyby dostał, gdyby ktoś próbował sprawić mu cierpienie, to pewnie po prostu by sobie z tym poradził. W końcu nie raz i nie dwa dostawał wpierdol, taki albo inny, a tatuaże na jego rękach zakrywały blizny, chowały je przed oczami innych, jednocześnie pozwalając mu zapominać o tym, skąd się wzięły. Mógł oczywiście srać w gacie na myśl o tym, że znowu mu się oberwie, ale on wręcz przeciwnie, postanowił zrobić z tego coś, co w ogóle mało go obchodziło i interesowało. Zresztą, nie tak znowu dawno złamał sobie palec, tylko po to, by przekonać się, czy jest w stanie poprawnie rzucać episkey. To nie było do końca normalne i chyba nie powinien tak postępować, ale latało mu to koło chuja.
- Jedno i drugie, ale muszę przyznać, że piniata nie miała z tobą najmniejszych nawet szans - powiedział na to i uśmiechnął się do niej lekko, znowu zaczepnie, jakby chciał jej pokazać, że może mówi prawdę, a może, tak naprawdę, paskudnie sobie z niej żartuje. Był, jaki był i nie dało się tego jakoś przeskoczyć, po prostu robił co chciał i nie zastanawiał się za mocno nad konsekwencjami własnych czynów. Co ciekawsze, nie przepraszał, nie odskakiwał i nie zachowywał się jak debil, kiedy ktoś czegoś nie chciał. Po prostu przyjmował to do wiadomości, bo tak było o wiele łatwiej, a poza tym nie trzeba było używać niepotrzebnych nikomu do wyjaśnień słów. - Możesz pograć w krykieta, ale to akurat jest takie gówno, że nic byś pewnie z tego nie miała - stwierdził jedynie, nie zamierzając się nad nią użalać, czy mówić czegoś o tym, jakie to faktycznie przykre, że nie mogła tutaj grać. Fakt, szkoda, ale też nie było to coś, co by go jakoś szczególnie mocno obchodziło. Przyjął to do wiadomości, skinął głową i był pewien, że Lou nie chciała również, żeby się nad tym jakoś rozwodzić. Właściwie to nawet nie łapał do końca, po chuj mu o tym opowiadała, ale to też nie tak, że narzekał.
- Czasem tak, czasem nie, ale to tylko powoduje, że chcę ciągle ćwiczyć - stwierdził, kiedy już się ogarniał, żeby po prostu wracać do dormitorium. Czuł się dostatecznie zmęczony, by móc iść spać i nadrobić nieco czas, nie potrzebował jakoś więcej ćwiczeń, więc też nie zamierzał dłużej siedzieć z Lou, która najwyraźniej chciała jeszcze poćwiczyć. Uśmiechnął się do niej zaczepnie, gdy tylko usłyszał propozycję, a potem rzucił: - Przyjmuję - i mrugnął, kiedy zbierał swoje rzeczy. Życzył jej powodzenia, dodał coś o postawie, a później skierował się do wyjścia, czując, jak rozgrzane i zmęczone mięśnie mają właściwie ukołysać go do snu. I było to, co by tu, kurwa, nie mówić, naprawdę dobre i zdecydowanie mu odpowiadało. Takie coś był w stanie przyjmować i robił to z prawdziwą przyjemnością.

//zt x2

______________________


I know, I know we'll never forget
Smoke on the water and fire in the sky
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, skórzany plecak, bransoletka
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
Galeony : 938
  Liczba postów : 2916
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyNie Lis 01 2020, 23:46;

Nie potrafiła się już gubić w zamku. Być może dla osoby mniej zaznajomionej z tymi murami po kilku latach nadal wszystkie schody, korytarze, sale, czy okna mogłyby wyglądać bardzo podobnie i nie stanowiłyby żadnych podpowiedzi odnośnie odnajdowania siebie i pożądanej drogi, ale Davies miała to dawno za sobą. Nie trafiła tutaj zresztą przez przypadek, choć będąc na miejscu nadal w głowie kotłowało jej się mnóstwo wątpliwości odnośnie pomieszczenia wybranego do tak istotnego i wymagającego dyskrecji przedsięwzięcia. Ale podobno najciemniej miało być pod latarnią, prawda?
W skupieniu usiadła w kącie sali i miękko oparła się o jakąś pionowo odstawioną matę, wzrokiem mierząc odległości do pozostałych ścian i charakterystycznych punktów. Również przez nawyk związany z odrysowywaniem szkolnych murów na swojej mapie. W dłoni obróciła mętny eliksir, który już dawno został potraktowany wyplutym liściem mandragory. Dziś miał nadejść dzień, w którym po wymieszaniu tego wszystkiego i zabutelkowaniu esencji czekała ją chwila prawdy. Ten dzień wyznaczyła przybyła z zaskoczenia listopadowa burza. Oby prawdą okazało się powiedzenie, że po piorunach zawsze nadchodziło słońce, a nie tylko iskry, urazy i dożywocie w Mungu. Być może samotność i wyciszenie związane z żuciem liścia miały jej w tym pomóc, ostatecznie właśnie po to czarodzieje mieli się torturować przez miesiąc tym paskudztwem. Albo przynajmniej po to, by przestać czuć cokolwiek oprócz obrzydzenia wszelkim zielskiem na kolejne pół roku.

______________________

Even if the sky is falling down
Sala treningowa - Page 4 FEpqxeJ
I know that we'll be
SAFE and SOUND


Ostatnio zmieniony przez Morgan A. Davies dnia Czw Mar 18 2021, 18:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1179
  Liczba postów : 5888
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptyWto Gru 29 2020, 12:46;

Inny Czas

Na Hogwarckim rejonie nie było kolorowo, ale Max z optymizmem wchodził w Nowy Rok, który na niego czekał. Szykowały się zmiany, które może i wymagały od niego poświęcenia, ale nie miał zamiaru pozwolić, by to mu przeszkodziło w pokazaniu po raz kolejny życiu środkowego palca. Tym razem miał świadków i ludzi, którzy chcieli mu pomóc, co tym bardziej go motywowało. Nie chciał ich zawieźć, więc determinacja była podwójna.
Chęci do nauki jednak wciąż nie powróciły i Max poza okazjonalnym zaglądaniem do kociołka tak naprawdę nie robił zbyt wiele. Przygotował się jednak z zaklęć, o których mówił mu w bibliotece Darren i gdy w końcu nadszedł dzień spotkania, czuł się na nie gotowy. A przynajmniej w teorii, bo z praktyką w jego zaklęciach było naprawdę różnie, a zazwyczaj niestety kiepsko.
Udał się na piąte piętro, gdzie się umówili i wszedł do sali treningowej.

@Darren Shaw


Ostatnio zmieniony przez Maximilian Felix Solberg dnia Sro Gru 30 2020, 00:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 488
  Liczba postów : 1875
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySro Gru 30 2020, 00:22;

  Nie w stylu Darrena Shawa było spóźniać się na umówione spotkania - chyba że akurat jakiś bardzo potrzebujący pierwszoklasista (albo zgrabna uczennica siódmego roku) potrzebował pomocy. Dlatego też kiedy Ślizgon wszedł do sali, Krukon się już w niej znajdował. Maty i materace odsunięte był pod ściany, a pośrodku wielkiej komnaty znajdowało się całkiem niepozorne ustawienie przedmiotów - jedna, jednoosobowa ławka przyniesiona z kantorka oraz dwa krzesła, po jednym po każdej stronie. Ustawienie wręcz jak do meczu szachowego - gdyby nie to, że na stoliku ustawiona była niewielka szkatułka, oczywiście zamknięta.
  - Jeśli byłeś na ostatniej lekcji run Zanettiego, to jest to coś podobnego - zaczął prosto z mostu Darren, siedząc na jednym z krzeseł i wskazując na pudełeczko - Tylko że tutaj żeby ją otworzyć, będziesz musiał mi powiedzieć jak została przeklęta - powiedział, kładąc przed sobą swoją różdżkę - Jeśli doczytałeś też co nieco o Male Tactus to wiesz czego możesz się spodziewać. I serwus - zakończył, układając się nieco wygodniej i zakładając stopę na kolano. Shaw uśmiechnął się zachęcająco i wskazał podbródkiem na miejsce naprzeciw siebie.

Kosteczki na kolejny post:
Spoiler:
1, 2, 3 - jeśli decydujesz się spróbować rzucić Specialis Revelio wychodzi ci ono beznadziejnie. Za to uruchamiasz jedną z klątw i czujesz jak powoli wyrasta ci dorodne, jelenie poroże.
4, 5 - nie uruchomiłeś żadnej pułapki, ale zaklęcie absolutnie nie trafiło w swój cel, trafiając za to w jeden z materaców ściśniętych pod ścianą. Parę jego fragmentów zaczyna świecić jasnofioletowym blaskiem. Dziwne.
6 - czar wychodzi przyzwoicie, pozwala jednak na razie na odkrycie jednego z uroków - Octopode - na który możesz bez problemu rzucić Finite.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1179
  Liczba postów : 5888
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 EmptySro Gru 30 2020, 00:50;

Kostka: 1

Krukon jak zawsze w tańcu się nie pierdolił i zaczął od tego co najważniejsze, by zakończyć wywód krótkim przywitaniem. Spojrzał z ciekawością na szkatułkę, przypominając sobie zajęcia, o których Darren właśnie wspomniał.
-No tak, na tych jeszcze byłem. - Potwierdził, by Shaw nie musiał niepotrzebnie produkować się z instrukcją do całego tego zadania. - Czyli łapy przy sobie? Postaram się. - Poczytał. Sam sobie zdziwił się, że naprawdę przygotował się do tego spotkania, ale to też nie tak, że miał lepsze rzeczy do roboty. Końcówka starego roku była dla niego dość ciężka i aby o niej zapomnieć, na chwilę oddawał się w ramiona nauki. Nic poważnego, ale parę rzeczy udało mu się liznąć dla własnych korzyści.
-Specialis Revelio. - Mruknął, bo nie po to się przygotowywał z tego tematu, by nie użyć zaklęcia, które sam Shaw mu polecił. Szkoda tylko, że zaklęcia, jak zwykle w rękach Solberga przyniosło odwrotny skutek i zanim cokolwiek przed nim rozjaśnić, Max poczuł, jak na głowie coś mu wyrasta. Poroże.
-Świetnie. Przynajmniej teraz nie ma wątpliwości, jakim łosiem w temacie jestem. - Uniósł kąciki ust do góry, by tym samym pokazać, że może i został rogaczem, ale za bardzo się tym nie przejął.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Sala treningowa - Page 4 QzgSDG8








Sala treningowa - Page 4 Empty


PisanieSala treningowa - Page 4 Empty Re: Sala treningowa  Sala treningowa - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sala treningowa - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-