Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nieużywana sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 17 z 20 Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19, 20  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 28
Galeony : -17
  Liczba postów : 398
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Mar 03 2011, 19:01;

First topic message reminder :





W krętych podziemnych korytarzach można znaleźć wiele opustoszałych pomieszczeń. Nie brakuje tu więc także od wieków nieużywanych klas. Jedna z nich znajduje się w krętych lochach. Jej wnętrze jest dość niewielkie i zwykle pogrążone w zupełnym mroku. Poniszczone i zakurzone ławki ułożone są jak w aulach, natomiast ściany zdobią jakieś stare obrazy na których nie znajdziesz żywych postaci. Nawet one opuściły to miejsce. Niełatwo tu dotrzeć, ale ma to też swoje plusy, istnieje naprawdę niewielkie prawdopodobieństwo, że jakiś inny uczeń w tym samym czasie będzie chciał odwiedzić to miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu.
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 1242
  Liczba postów : 1114
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptySro Paź 21 2020, 22:53;

Kostka: E
Możliwe przerzuty: 1/1
Zdobyte punkty dla domu: 15

Widać było, że nauczyciele zaczynali tracić cierpliwość, czemu kompletnie się nie dziwiła. Żarty żartami, ale też były pewne granice, które - niestety - zostały przekroczone. Już nawet nie chciało jej się komentować w żaden sposób zaistniałej sytuacji i po prostu z niedowierzaniem i niesmakiem odwróciła głowę w drugą stronę, żałując, że nie może na chwilę wyciszyć całej klasy. Nie chciała słuchać tej bezsensowne dyskusji, przez którą dodatkowo nie mogła się w pełni skupić, aby dokończyć warzenie eliksiru; prawdziwym cudem było to, że w końcu jej się udało. Przynajmniej taką miała nadzieję, bo z tej dziedziny najlepsza nie była, ale zawartość kociołka prezentowała się tak, jak to było opisane w recepturze, więc chyba aż tak bardzo nie skopała.
Zrobiło jej się jednak o wiele lżej, kiedy profesor Williams objaśnił im, co mają robić dalej. Nie przeszkadzało jej zupełnie, iż mają czarować w ciszy, choć trochę obawiała się, że to będzie stanowiło dla niej przeszkodę nie do pokonania - zdarzały jej się problemy z zaklęciami niewerbalnymi. Musiała mieć zatem pewność, że będzie skupiona tylko i wyłącznie na zadaniu, że nie jej nie rozproszy, bo jeśli raz się to stanie, to oczywiście się powtórzy i tyle z tego wszystkiego będzie. Kilka razy odtworzyła w myślach inkantację zanim podjęła się pierwszej próby... I jak się okazało, ostatniej, ponieważ była udana. Sama nie mogła w to do końca uwierzyć, ale naprawdę wyjęła drzazgę z ręki manekina, tak o, bez żadnych problemów. Szkoda tylko, że nie zawsze rzucanie zaklęć przychodziło jej tak łatwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie, typowo brytyjski akcent
Dodatkowo : prefekt
Galeony : 1385
  Liczba postów : 1087
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Paź 22 2020, 02:08;

Astral Forcipe
Kostki: za czwartym razem wypadło A
Możliwe przerzuty: -
Zdobyte punkty dla domu: -


W sumie bardzo chętnie posiedziałby w ciszy. Jakoś nie miał ochoty uczestniczyć w tej dramie i pogrążać wszystkich (szczególnie Gryffindor) jeszcze bardziej. Zaklęcie niewerbalne brzmiało jak pewne wyzwanie, ale przecież mógł próbować i próbować. Nie miał lepszych planów na ten wieczór. Albo miał, tylko już zapomniał przez to całe zamieszanie.
No i trochę mu to zajęło, rzeczywiście. Za pierwszym razem nic się nie stało, zupełnie jakby różdżka nie czaiła, o co mu chodzi. Za drugim trochę zadrgała, ale nie udało mu się ocalić fantomowego pacjenta (a raczej jego fragmentu). Za trzecim razem już się trochę zirytował, przez co znów jego starania na nic się zdały i dopiero czwarta próba zakończyła się sukcesem. Gdyby pracował w Mungu, to pacjent sam by sobie zdążył pomóc pięć razy w tym czasie.
Ech, czas wziąć się na poważnie za Uzdrawianie.

// przepraszam za gównopost //

______________________

hear me roar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 937
  Liczba postów : 1557
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Moderator




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Paź 22 2020, 02:41;


Kostki: A za tysięcznym razem
Możliwe przerzuty: -
Zdobyte punkty dla domu: -

Z niesmakiem obserwuję całą sytuację, szczególnie kiedy mam patrzeć na wzwód Ślizgona, chociaż równocześnie pyrgam Boyda łokciem, by zwrócił uwagę w końcu na to co się dzieje, a nie spał na ławce jak to robił cały czas. Mam wrażenie, że to była nasza ostatnia lekcja na której mogliśmy sobie pozwolić na jakikolwiek luz. A to co się wydarzyło dziś pewnie na zawsze zapadnie w naszej pamięci. Kim w ogóle był ten gość, który podrywał młodą dziewczynę? Nie mam zielonego pojęcia, ale aż przyglądam mu się dłuższą chwilę, by go zapamiętać.
W końcu wszyscy mają za zadnie rzucić swoje zaklęcie niewerbalnie. A ponieważ jestem beznadziejny w uzdrawianiu i idzie mi tragicznie nawet kiedy mówię coś na głos, to bez słów... to naprawdę dramat. Macham różdżką jak widłami w gównie i kompletnie nic się nie dzieje. Staram się powtórzyć to co kazała nauczyciel, ale to jest istny dramat, mam wrażenie, że zaraz tu wydłubię sobie po prostu oko i to byłoby prostsze niż rzucenie jakiegoś zaklęcia.
Jak w końcu udaje mi się odnaleźć odpowiednie miejsce z westchnieniem kręcę głową na to jak jestem w tym beznadziejny i mozolny.

______________________


Too much of anything is bad, but too much good whiskey is barely enough.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania, na szyi drewniana zawieszka w kształcie aparatu fotograficznego
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
Galeony : 1677
  Liczba postów : 2759
https://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
https://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
https://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
https://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18741-elijah-j-swansea-dziennik#537
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Paź 22 2020, 23:35;

Kostki: J, A
Możliwe przerzuty: 0
Zdobyte punkty dla domu: 10

Chyba nigdy nie czuł do profesora Williamsa tak wielkiego szacunku, wdzięczności i sympatii. Może zresztą nie było w tym nic dziwnego, zważywszy na to, że uczył w Hogwarcie dopiero od początku tego roku. Wydawał się być w porządku, a mimo to potrafił skutecznie ukrócić niepożądane zachowania. Cisza, która zapadła w sali, również była Swansea na rękę, bo jeszcze przed momentem każdy kolejny komentarz zdawał się być jeszcze bardziej niesmaczny.
Wyjął różdżkę, skupił się na zaklęciu i spróbował niewerbalnie go użyć, w pierwszej jednak chwili wyszło mu ono zbyt słabe. Zganiał to raczej na słabe umiejętności zaklęciarskie, bo akurat niewerbalne czary były jego specjalnością. Tak czy inaczej niezwłocznie podjął drugą próbę, która poszła mu już lepiej – drzazga została wyjęta, a i zajęcia zmierzały chyba ku końcowi. Całe szczęście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 396
  Liczba postów : 468
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Moderator




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyNie Paź 25 2020, 16:31;

Zajęcia zostały dokończone w całkowitej ciszy. Patrzę na uczniów z mniejszym lub większym powodzeniem starających się użyć czasem naprawdę trudnych zaklęć. Mimo to, za ich poprzednie zachowanie nie pomagam specjalnie, ale kiedy im się udaję podchodzę i kiwam głową, zazwyczaj pozwalając odejść. Nie ma co ich przetrzymywać, ani mówić cokolwiek więcej, chce po prostu jak najszybciej to zakończyć i kazać rozejść się uczniom do dormitoriów. Równocześnie obiecuję sobie, że już nigdy więcej nie pozwolę na prowadzenie takiego rodzaju lekcji. Albo po prostu nie pojawię się kiedy takowa będzie zapowiadana, bo jakimś cudem skończyła się ona tak, że musiałem sam tutaj krzyczeć i swoje nerwy szargać już zaledwie miesiąc odkąd jestem nauczycielem.

Dla wszystkich na WDŻ ZT
Punkty:

Wszyscy którzy napisali jeden etap mają tylko z jednego przedmiotu punkt do kuferka, ci co w dwóch, już do obydwu.

Punkty dla domu dostajecie za uzdrawianie oraz 5 punktów za obecność. Żeby dostać za obecność, musieliście napisać chociaż jednego posta w jednym z etapów.

Odeya oraz Daemon nie dostają pkt dla domu, tylko do kuferka, za całą akcję.
Niestety Hux nie miał jak widzieć akcji Gunnara i Julii, więc tu też nie mogę nic dodać czy odjąć.

To chyba wszystko? Dziękuję za bardzo ciężką lekcję... 8D

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 4802
  Liczba postów : 1656
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyNie Lis 01 2020, 15:18;

W tym poście wypadło mi, że leczę niuchacza

Musiała zająć się tym rannym niuchaczem, którego znalazła razem z Keyirą. Była naprawdę wdzięczna Ślizgonce za to, że ta umożliwiła jej jak najszybsze wycofanie się z sali. Udała się z poszkodowanym do jednej z pustych klas, aby tam obejrzeć uważnie to jakie posiadał on rany. Wydawało się, że stworzonko znajdowało się w na tyle złym stanie, że oprócz pełnych boleści pisków nie stawiało zupełnie żadnego oporu i dawało Japonce bez większego problemu odsuwać zlepione krwią kępki futra dzięki czemu Puchonka mogła przyjrzeć się jego obrażeniom. Dosyć szybko zorientowała się, że na ciele niuchacza znajduje się wiele rozcięć o różnej długości i głębokości. Niektóre z nich były bardziej, a inne mniej poważne. Wszystkie jednak musiały bezwzględnie zniknąć z jego ciałka. Stwierdziła, że chyba najlepszym sposobem na to będzie podanie zwierzątku eliksiru wiggenowego, w który całe szczęście zaopatrzyła się jakiś czas temu. Oby tylko to wystarczyło.
Chwyciła nieco pewniej zwierzątko jedną ręką na tyle, by jej się nie wyrwało, a drugim sięgnęła po fiolkę eliksiru, którą odkorkowała chwyciwszy zatyczkę w zęby. Nie pogardziłaby teraz w sumie jakąś pomocą, ale chwilowo sobie jakoś z tym wszystkim radziła. Zmusiła niuchacza do tego, by otworzył swój pyszczek i przytknęła do niego fiolkę, wlewając mu w gardło porcję eliksiru. Przez chwilę czekała na efekty działania napoju, uspokajająco głaszcząc stworzenie po zdrowych miejscach. Po chwili spostrzegła jak rany na ciele niuchacza powoli się zasklepiają począwszy od tych drobnych i najpłytszych, choć potem również te poważniejsze zaczęły zanikać. Yuuko obserwowała przez którą chwilę ten proces, a po chwili zdecydowała się wspomóc działanie eliksiru także kilkoma prostymi zaklęciami z Episkey na czele. Nie chciała stosować zaklęć pozostawiających bandaże, bo wiedziała, że to jedynie by denerwowało zwierzę, które chciałoby je z siebie jak najszybciej zerwać. Po chwili stwierdziła, że chyba udało jej się dobrze zaopiekować się niuchaczem i włożyła go do małej klatki, by następnie zanieść go do odpowiedniej osoby.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1253
  Liczba postów : 5975
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptySro Lis 04 2020, 23:15;

Kolejny dzień szlabanu, kolejne spotkanie z Beatrice. Co prawda praca z kobietą była zaszczytem samym w sobie, do którego na dodatek nie mógł za bardzo się nikomu przyznać, z wiadomych powodów.
Kara działała. Max musiał naprawdę się wysilić, żeby zająć sobie wolny czas i odgonić gorycz, która w tej chwili przepełniała jego serca. Do tego ta podatność na prowokację i inne potencjalnie niebezpieczne rzeczy... Wykańczało go to wszystko. Podczas przyjacielskiej walki z Felkiem przekonał się, do czego tak naprawdę jest zdolny, choć mimo to przecież uważał, by nie skrzywdzić przyjaciela. Bał się. Obawiał się tego, czym się staje i tych wszystkich emocji, które nagle zaczynały wychodzić na światło dzienne. Zdecydowanie wolałby cofnąć się o kilka miesięcy i ponownie zamknąć w swojej bańce. Niestety było już na to za późno.
Wszedł do nieużywanej sali, w której nie było jeszcze opiekunki Slytherinu. Ciekaw był, czym dzisiaj będą się zajmować. Poza tym miał w głowie cel, który chciał spróbować zrealizować. Musiał w końcu się za to zabrać, by być w stanie chronić siebie i przyjaciela przed kolejnymi potencjalnymi zagrożeniami. Nie mógł udawać, że obecna wiedza z tego zakresu mu wystarczy. Nie był tak dobry w magii leczniczej, przez co czuł się nieco bezbronny, bezużyteczny. Musiał to zmienić i to był dzień, by próbować zrobić to legalnie. Jeżeli się nie uda, będzie musiał popracować nad tym na własną rękę.

@Beatrice L. O. O. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1057
  Liczba postów : 1484
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Lis 05 2020, 18:40;

Będąc nauczycielem w Hogwarcie oraz jednocześnie opiekunem jednego z przynależących do tej szkoły domów, Beatrice przebywając w pracy miała niewiele chwil spokoju. Niejednokrotnie bywało również tak, że musiała pozostawać w niej na długo po tym, jak sądziła, że zakończy już swoją pracę. Ślizgoni dosyć dosadnie dbali o to, aby się nie nudziła i narzekała na nadmiar wolnego czasu w swoim prywatnym życiu... Co niedługo była zmuszana do nagłego pojawienia się w najmniej odpowiedniej sytuacji, w miejscu, gdzie nawet by nie podejrzewała, że coś złego mogłoby się stać. I w taki oto sposób dochodzimy do metod, z których praktykowania nie była szczególnie dumna, ale uznała za konieczne, by wprowadzić w życie niektórych jej uczniów. Tych nieco bardziej specyficznych i podatnych na cholera wie co, ale kłopoty łapały ich jak rzep psidwakowe ogony. Z czasem uważała, że nałożona na Solberga kara była nad wyrost, ale potem znów dochodziła do wniosku, że poczyniła dobrze. Tak jak i teraz, kiedy przemierzała szkolne korytarze, zmierzając na umówione z uczniem spotkanie. Bo przecież nie chodziło o ograniczanie jego swobody, ale przede wszystkim o to, aby więcej czasu spędzał w jej towarzystwie. Wtedy była w stanie mu pomóc, a przecież u niej pracy nigdy nie brakowało. Co niedługo rozmyślała nad nowymi miksturami, które należało wprowadzić w życie. Tak jak i teraz. Dźwięk jej obcasów roznosił się echem po pomieszczeniu, kiedy szła z uniesioną do góry różdżką. Obok niej lewitowało kilka ksiąg z których zamierzała dzisiaj korzystać oraz kociołek, bo przecież bez niego nie zrobili by nic. Za nią unosił się kufer z najczęściej używanymi ingerencjami, które zamierzała dzisiaj przetestować. W końcu miała plan i należało go czym szybciej zrealizować. A skoro Solberg narzekał na nadmiar wolnego czasu... dlaczego by nie zaprosić chłopaka ponownie do współpracy.
Otworzyła drzwi pracowni i uśmiechnęła się, kiedy zobaczyła, że w środku znajduje się już uczeń.
- Witam panie Solberg! Słyszałam, że narzeka pan na nudę, a to bardzo dobrze się składa. Wierzę, że miał pan wiele czasu na odpowiednie przemyślenia, więc mam bardzo ciekawy pomysł, jak je obecnie wykorzystać - pokierowała różdżką tak, aby wszystkie przyniesione przez nią rzeczy znalazły się na pustych blatach ławek. Jak to miała w zwyczaju poustawiała je z niemalże zegarmistrzowską precyzją, bo nienawidziła pozornego rozgardiaszu a skoro coś mogło stać centymetr bliżej, to powinno tam się znajdować. Dopiero, kiedy upewniła się, że wszystko jest w idealnym porządku, odwróciła się twarzą do chłopaka, dalej uśmiechając się. Miała dzisiaj nader dobry humor i nic nie zamierzało go zepsuć. -Max, szybkie pytanie nim zaczniemy. Jak często i jak boleśnie zdarza ci się odczuwać ból decyzji alkoholowych podjętych poprzedniego wieczoru? - jedna z idealnie wypielęgnowanych kruczoczarnych brwi uniosła się do góry, jakby właścicielka była naprawdę zaintrygowana tym, jaką odpowiedź uzyska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1253
  Liczba postów : 5975
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Lis 05 2020, 19:36;

Normalnie czekając na kogokolwiek, nie miałby problemu żeby wyciągnąć z kieszeni paczkę mugolskich fajek i poczęstować się jednym, czy pięcioma. Teraz jednak chodziło o Dear i wolał nie ryzykować przyłapania na łamaniu kolejnego punktu regulaminu, szczególnie że tak niedawno Chris go na tym przyłapał, a raczej Solberg miał wyjebane na obecność gajowego i przez to się doigrał. Dzisiaj musiał zająć się czym innym, więc wyciągnął różdżkę i zaczął ćwiczyć proste zaklęcia transmutacyjne. W końcu potrzebował się podszkolić i nie miał zamiaru marnować żadnej okazji do tego. Dlatego też machał różdżką i co chwilę zmieniał strukturę oraz całkowitą postać jakiegoś mebla. Szło mu naprawdę dobrze i był w stanie wyczarować coraz bardziej wymyślne rzeczy. Wciąż jednak w głowie miał rozmowę z Lucasem, który wspomniał o krwi trytonów. Zastanawiał się, czy warto ryzykować. Czy ten składnik okaże się czymś kluczowym, czy może ślepym zaułkiem. Męczyło go to, a niewiele miejsc mogło mu dostarczyć odpowiedzi.
W końcu jednak drzwi do sali się otworzyły i pojawiła się w nich Beatrice. Max uśmiechnął się do kobiety, wstając z biurka na którym siedział i rzucał zaklęcia, by okazać gotowość do działania. Słowa kobiety ogromnie go zainteresowały i był ciekaw, co takiego może na dzisiaj planować.
-Staram się zajmować czymś w wolnych chwilach, ale nie zawsze jestem w stanie coś znaleźć. -A nie zawszę mogę obijać Callahanowi mordę. Dokończył w myślach, przyglądając się jak Dear przygotowuje stanowisko pracy. Nawet jeżeli miała zamiar przygotować kompot, był żywo zainteresowany pomocą.
Kolejne pytanie kobiety sprawiło jednak, że Max osłupiał. Wiele się spodziewał, ale zdecydowanie nie tego.
-Ja... No w sumie... Ekhem... - Zaczął nieskładnie, nie do końca wiedząc, co powinien odpowiedzieć. W końcu pełnoletni był zaledwie od czerwca i nie powinien mieć zbyt dużego doświadczenia w temacie, chociaż sam przyznał kobiecie że miał problemy z używkami. -No to wszystko zależy. Wie pani, od ilości i wgl...No ale bywa naprawdę ciężko. - Przyznał w końcu przypominając sobie wypad z Julką do Soton i okropny poranek po tym, jak uznał, że metr szotów to najlepszy pomysł dla i tak już pijanych nastolatków.
-A czemu Pani pyta? - W końcu postanowił dowiedzieć się, co się działo za całym tym misternym pytaniem, chwilowo odkładając własne plany na bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1057
  Liczba postów : 1484
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyPią Lis 06 2020, 14:28;

Czy Solberg zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli tylko zapragnie, to Beatrice była w stanie zagwarantować mu naprawdę wiele pracy? Zapewne nie. Jednak dzisiaj przede wszystkim chciała mu pokazać, jak ciekawym przedsięwzięciem może być proces przygotowywania nowej mikstury, zupełnie od zera. Poprzednim razem był jedynie uczestnikiem fazy końcowej. Dzisiaj mógł zobaczyć od podstaw, czego potrzeba i jak należy zacząć, aby wszystko miało ręce, nogi i przede wszystkim, właściwe zastosowanie. Nie wątpiła, że już to wcześniej wiedział, wszak była dosyć dokładnie zaznajomiona z ogromem wiedzy, jaki posiadał w tej magicznej dziedzinie. Uznała jednak, że nader istotnym jest zapoznanie go z różnymi sposobami pracy. Ona swój udoskonalała od przeszło dziesięciu lat, kiedy to w pracowni matki miała sposobność pierwszy raz uczyć się tej przepięknej dziedziny, jaką niewątpliwie była alchemia.
Uśmiechnęła się, słysząc jego odpowiedź na zadane przez nią pytanie. Nie wątpiła w to, że faktycznie tak było. Na tyle, na ile zdążyła poznać Ślizgona, był on człowiekiem czynu i nie należał do grupy ludzi, która to bezczynnie uwielbiała siedzieć w jednym miejscu.
- W takim razie, nasze dzisiejsze spotkanie jest jak najbardziej na miejscu, prawda? - jedna z jej brwi delikatnie uniosła się do góry. I trwała z tym wyrazem twarzy, nawet wtedy, kiedy zauważalnie wprawiła chłopaka w niemałą konsternację. Odruchowo wygładziła nieistniejącą zmarszczkę na jej bluzce, kiedy ten wił się niczym piskorz, próbując znaleźć odpowiedź, której oczekiwała. Nie, nie chciała, aby mówił tak, jak tego zapragnie. Chciała, aby powiedział jej to, co zamierzał, nie bacząc na konsekwencję. Chciała, aby był szczery w swoich działaniach i słowach, nie wyważony. Westchnęła głośno, przenosząc ponownie na niego wzrok.
- Oboje wiemy, że wcześniej niż przed ukończeniem pełnoletności, każda młoda osoba eksperymentuje z alkoholem. Więc nie musisz ściemniać odnośnie tego, że w twoim przypadku jest inaczej w szczególności, że ty już jesteś pełnoletni - skwitowała to wszystko, nieznacznie kręcąc głową, jakby tym gestem chciała powiedzieć Merlinie, co za dzieciak! Uratuj mnie od niego! Ale nie powiedziała żadnego z tych słów na głos, mimo, że uparcie krążyły w jej głowie i nie mogła się ich pozbyć. Zamiast jednak roztrząsać ten konkretny temat, zamierzała przejść do tego, który, miała nadzieję, stanie się ich dzisiejszym głównym zagadnieniem. -A co, gdyby istniał eliksir, który uśmierza ten stan? - zapytała, z delikatnym błyskiem w oku. Zaplotła ręce na wysokości piersi, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą. - Od dawna taki pomysł krąży mi po głowie i sądzę, że należy go uskutecznić. Możemy ten eliksir roboczo nazwać "kacoeliksirem", a jego zadanie będzie bardzo proste, a zarazem tak cholemie potrzebne: będzie najlepszym z istniejących na ziemi sposobów na pozbycie się kaca po zbyt dużej ilość alkoholu poprzedniego dnia. Co sądzisz? - była naprawdę zaintrygowana jego opinią w tej kwestii. Wiedziała, że nie jednej i nie dwóm osobom tego typu specyfik mógłby uratować życie. Przecież sama pamiętała czasy, kiedy potrafiła znacznie przesadzić z alkoholem. Teraz nie wyobrażała sobie prowadzić zajęć na cholernie wielkim kacu. - Najprościej byłoby zmieszać ze sobą kilka eliksirów, takich jak wiggenowy, pobudzający czy menstruacyjny jednak wyodrębnianie z ich składu ingerencji przez nas niepotrzebnych byłoby znacznie trudniejszym procesem, niż stworzenie czegoś od nowa. Więc proponuję zacząć od podstaw. Jakieś pytania bądź propozycje? - nie przejmowała się tym, że chłopak mógłby nie nadążyć za jej procesem myślowym. Ba! Była wręcz przekonana, że już za chwilę złapie bakcyla i wkręci się w ten proces równie mocno co i ona sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1253
  Liczba postów : 5975
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptySob Lis 07 2020, 00:01;

Chętnie popracowałby z Beatrice i to nawet codziennie. Nie chciał jednak zawracać kobiecie głowy zbyt często. Wiedział, że ma wiele własnych obowiązków i zapewne nie zawsze była chętna niańczyć niesfornego ślizgona. Nie miał jednak pojęcia, że dzisiejsze spotkanie będzie strzałem w dziesiątkę.
Dear nie znała jego i Lucasa planów oraz nie była świadoma, że każdą chwilę spędzają na myśleniu o eliksirze, który pragnęli stworzyć. To, co kobieta miała dla niego w planach mogło im naprawdę mocno pomóc.
Kreowanie eliksiru od podstaw było niesamowicie rozbudowaną sztuką, która wymagała myślenia o wszystkim od odpowiedniego doboru składników, do najmniejszych szczegółów, które mogły całą pracę zniweczyć i właśnie to przyprawiało Maxa o nieustające migreny.
Pokiwał z uśmiechem głową, gdy Beatrice odpowiedziała na jego wypowiedź pytaniem. Nie mógł przecież każdej chwili spędzać u Lowella, a Luckowi obiecał, że lekko przystopuje z pracą. Nawet nie wiedział, kiedy dokładnie stał się takim pracoholikiem.
-I tak by mi pani nie uwierzyła. - Nieco rozluźnił się, gdy Dear logicznie uznała, że pić rzeczą ludzką i nie ma co się z tym kryć. Kolejne pytanie opuściło jej usta, a uwaga ślizgona już w stu procentach była skupiona na kobiecie. Zainteresowała go. Eliksir niwelujący kaca był czymś, co na pewno podbiłoby rynek i to nie tylko wśród młodszej części społeczeństwa.
-Uważam, że to genialny pomysł. Istnieje wiele mugolskich remedium na kaca, ale żadne nie jest tak naprawdę bezbłędne, a w magicznym świecie nie spotkałem się z godnym odpowiednikiem. - Przyznał szczerze, bo może i nie miewał kaca zbyt często, ale swój research zrobił porządnie.
-To by zadziałało, ale nie perfekcyjnie. Trzeba w końcu wyeliminować wszystko. Suchość w gardle i w oczach, wszystkie rewelacje żołądkowe, migreny, braki elektrolitów.... - Osiągnął już pełne skupienie i wsiąknął w swój tryb pracowniczy, zatracając się w myślach o tym, czego potrzebują i jak to osiągnąć.
-Stawiałbym na składniki czysto roślinne. Będą mniej inwazyjne dla osłabionego tak organizmu. Ale nie wiem, czy to wystarczy... - Wyraził swoje wątpliwości. Bardzo dobrze zdawał sobie sprawę, że często nie dało się obejść bez chociaż jednej odzwierzęcej ingrediencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1057
  Liczba postów : 1484
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyPon Lis 23 2020, 20:07;

Ona też nie miała nic przeciwko współpracy z Maxem. Chłopak był ambitny i z pewnością posiadał w sobie trochę inteligencji. Od zawsze uważała, że eliksiry nie są dla idiotów. Owszem, można było uważać się za dobrego eliksirowara, kiedy znało się receptury na pamięć i wiedziało, że do wielosokowego należy dodać dokładnie dwie szczypty sproszkowanego piołunu. Jednak co z tego, skoro ona uważała, że to nie o te dokładne proporcje chodzi. Przede wszystkim o inteligencje i odpowiednie dobieranie składników. O to, aby nie posiadać strachu przed zrobieniem czegoś inaczej, by potem z ekscytacją na twarzy obserwować rezultaty. Nie każdy tak potrafił. A wiedziała, że Solberg był jednym z tych niewielu, którzy potrafili, tak jak i ona, docenić to unikatowe piękno tej magicznej dziedziny.
Uśmiechnęła się w jego stronę, kiedy stwierdził oczywistość. Miała wrażenie, że ten uśmiech powie mu więcej niż słowa, które mogłaby w jego stronę skierować. Nie kryła się więc z jawną kpiną, która w równie jawny sposób mówiła „tak, masz rację, nie uwierzyła bym”. Poza tym, nie oszukiwała siebie i nikogo wokół; każdy wiedział, że zakazany owoc zawsze smakował najlepiej.
– Bardzo się cieszę, że doceniasz mój geniusz – uśmiechnęła się szerzej, słysząc ten komplement z ust jej ucznia. Sama również uważała, że to był naprawdę świetny pomysł i należało go zrealizować. Co tam uczniowie czy inni… ona sama nie cierpiała by w razie „wypadku” tak bardzo dotkliwie. A sprzedaż i ogólny dostęp dla ludzi to tylko efekt uboczny.
Bezwiednie stukała palcem wskazującym w swoją dolną wargę, patrząc w bliżej nieokreślonym kierunku. Głęboko myślała nad tym, co powinno stanowić serce eliksiru już jakiś czas. Teraz miała pewność, że zaproponowanie współpracy Maxowi było dobrym pomysłem.
– Nie, to z pewnością nie wystarczy – powiedziała w końcu, chociaż chyba bardziej do samej siebie, niż w kierunku ślizgona. Podeszła do biurka a którym leżała wielka księga z różnorakimi składnikami i zaczęła ją ponownie wertować. W ostatnim czasie przeglądała ją tak często, że kartki nawet już nie tworzyły charakterystycznej dla przeglądanej książki piramidki. Były znacznie bardziej płaskie. W końcu znów rzucił się w jej oczy składnik, nad którym bardzo intensywnie myślała.
– Co sądzisz o zastosowaniu w eliksirze Asfodelusu? – zapytała w końcu, przenosząc swoje spojrzenie na chłopaka, szczerze zainteresowana jego opinią na ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1253
  Liczba postów : 5975
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptySro Lis 25 2020, 15:32;

Wydawało się, że Beatrice ostatnio czytała w jego myślach. Zarówno lekcja zorganizowana przez nią, jak i dzisiejsze spotkanie idealnie trafiało w to, nad czym sam Max głowił się dzień w dzień. Pomimo, że początkowo skupiał się na transmutacji, nie mógł powstrzymać się od myślenia o tej części swojej pracy, na której znał się dużo lepiej. Poprzednim razem miał okazję brać udział tylko w procesie udoskonalania eliksiru, a to zdecydowanie nie było to samo, co tworzenie mikstury od samego początku.
Widząc uśmiech kobiety, sam jeszcze wyżej uniósł kąciki ust. Zdecydowanie nie uwierzyłaby mu, gdyby próbował zaprzeczyć. Po pierwsze nie była głupia, po drugie ostatnio sam jej się przecież przyznał, że w jego żyłach płynie więcej używek niż krwi. A przynajmniej płynęło chociaż mimo odstawienia dragów, wciąż nie stronił od alkoholu. Miał nawet wrażenie, że ostatnimi czasy pił go trochę więcej by jakoś sobie z tym wszystkim poradzić.
-Trudno nie doceniać, kiedy zajmuje się pani ratowaniem biednych skacowanych organizmów. - Rzucił żarcikiem. Coraz swobodniej czuł się w jej towarzystwie i pozwalał sobie na więcej niż tylko podejrzliwa, wycofana postawa. Zaufał jej i wciąż miał nadzieję, że podjął słuszną decyzję.
Pokiwał głową, gdy potwierdziła jego przypuszczenia. Rośliny może i działały cuda, ale nie zawsze to wystarczało, a składniki odzwierzęce mogły bardzo dobrze wzmacniać ich właściwości, co często rozwiązywało wiele problemów.
-Roślina śmierci? Pięknie poetyckie, a do tego może zadziałać. - Zaczął szybko przypominać sobie wszystko, co o asfodelusie wiedział z lekcji i doświadczenia. Używana w truciznach i eliksirach leczniczych, symbolizująca śmierć, smutek i wieczność...
-...Kwiaty asfodelusa z dodatkiem porannej rosy uzupełniają niedobory w organizmie dodając wigoru! - Skończył myśl na głos, bo to połączenie było czymś co odkrył całkiem niedawno, gdy kombinował z eliksirem czuwania chcąc upewnić się, że nie będzie musiał za często go spożywać, a przy tym nie będzie odczuwał aż takiego wycieńczenia organizmu.
-To by mogło dać dosyć solidną bazę. - Przyznał, spoglądając do otwartej księgi, by spróbować przypomnieć sobie więcej na temat tej popularnej rośliny i jej zastosowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1057
  Liczba postów : 1484
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Lis 26 2020, 19:17;

Nie, nie mogła w nich czytać, bo choć kiedyś usilnie się starała, to w końcu zrozumiała, że legilimencja nie leży w zasięgu jej ręki. Nie potrafiła pojąć zasad rządzących tą dziedziną magiczną. Tak więc to wszystko było jednak przypadkiem, ale jak widać, cholernie korzystnym! Nauka pod skrzydłami bardziej doświadczonego nauczyciela zawsze była korzystnym doświadczeniem. Wiedziała, że Max na zajęciach z nią, nieskromnie mówiąc, raczej tylko zyska a z pewnością nie straci.
Pomimo, że nie władała legilimencją, była cholernie dobrą w odkrywaniu kłamstw, wszelkiego rodzaju. Zamiast wkradać się do cudzych myśli, wolała zwyczajnie skupiać się na bezwarunkowych odruchach, niepozornych drgnięciach powiek czy brwi, kiedy ktoś postanowił przedstawić jej nieprawdziwą prawdę. Dobrze, że Ślizgon zrozumiał, że nie ma sensu jej okłamywać. Niczym nie pogardzała tak bardo, jak właśnie kłamstwem. I tego nigdy nie zamierzała tolerować.
- Jesteśmy tylko ludźmi - stwierdziła w końcu, jakby te słowa miały wszystko wyjaśniać. Wzruszyła ramionami, by po chwili dodać z dziwnego rodzaju uśmiechem na ustach. - Poza tym, też jestem tylko człowiekiem. Czasami nazbyt samolubnym - czyżby właśnie wprost sugerowała, że i dla niej ten eliksir byłby niekiedy zbawienny? Być może...
Kiwała w zamyśleniu głową, dalej rozpatrując wszelkie negatywne oraz pozytywne aspekty związane z dodaniem kwiatu asfodelusa do ich wywaru. Rzadko wykorzystywała tę konkretną ingerencję w swoich prywatnych procesach tworzenia mikstur, toteż bez najmniejszego skrępowania postanowiła podeprzeć posiadaną wiedzę tym, co zostało zapisane w przyniesionej przez nią księdze. Słysząc jednak kolejne słowa chłopaka uznała, że to była jednak dobra decyzja, by ponownie zaprosić go do współpracy. Widać było od razu, że myślał dobrze, choć może nieco nieszablonowo. Niemniej, ona lubiła ludzi, którzy nie bali się podjąć ryzyko. Doceniała, kiedy ktoś nie bał się wychodzić poza ogólnie przyjęte ramy. - Podoba mi się twój tok myślenia - przyznała w końcu, uśmiechając się szeroko. Kto by pomyślał, że proces wymyślania nowego eliksiru mógłby być tak przyjemnym?
Przekartkowała księgę dalej, nie skupiając się na żadnym konkretnym składniku, bo i tak sporą wiedzę posiadała w głowie. Bezwiednie stukała jednym palcem w swoją dolną wargę, tym samym pokazując, że naprawdę skupiała się nad tym, co właśnie robili.
- Myślałam jeszcze nad marozami. Mogłby poradzić sobie z kwestią migreny jeśli wcześniej ich esencja zostałaby zmieszana z wywarem z kwiatów penduli. Co o tym sądzisz? - nie bała się zapytać chłopaka o opinię odnośnie swojego toku myślenia. Już wielokrotnie wykazał, że w kwestii eliksirów można mu zaufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1253
  Liczba postów : 5975
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Lis 26 2020, 22:18;

Może i legilimencja byłą przydatną i ciekawą umiejętnością, jednak Solberg cieszył się, że kobieta nią nie włada. Sama świadomość tego, że mogłaby wykorzystać to przeciwko niemu, była dla młodego ślizgona mocno niewygodna. Potrzebował przestrzeni i zaufania by się otworzyć, a takie naruszenie jego prywatności zdecydowanie nie pomogłoby w relacji, jaką z kobietą zbudował.
-A kto z nas nie jest? - Zapytał nieco filozoficznie, jednocześnie posyłając jej porozumiewawcze spojrzenie. Nie widział powodu, dla którego Beatrice miałaby udawać, że sama nie miewa kaca. W końcu to ona tutaj była starszą i bardziej doświadczoną. Solberg nie wątpił, że nie jedną imprezę miała już za sobą i jeszcze wiele na kobietę czekało.
Początkowe zdenerwowanie, które odczuwał gdy pierwszy raz ze sobą pracowali już dawno zniknęło. W tej chwili Max pewniej wygłaszał swoje myśli i propozycje, nie bojąc się że kobieta go wyśmieje. Co prawda nigdy się to nie zdarzyło, ale zdecydowanie się tego na początku obawiał.
-A dziękuję. To akurat kwestia pewnego ulepszenia, nad którym ostatnio pracowałem. - Przyznał, jakby była to błahostka. W gruncie rzeczy był lekko rozgoryczony, że mimo odkrycia tej właściwości asfodelusa, nie udało mu się osiągnąć wtedy zamierzonego celu.
-Brzmi naprawdę logicznie, ale czy przez kontakt z rosą, nie powstanie jakaś niepożądana reakcja? - Wyraził na głos swoje obawy, bo nie był pewien, czy te składniki chętnie się ze sobą połączą. Jego wiedza z zakresu zielarstwa nie była jeszcze na tyle rozwinięta, by potrafił z miejsca określić wszelkie takie zależności chociaż bez przerwy nad tym pracował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1057
  Liczba postów : 1484
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyCzw Gru 03 2020, 18:19;

Beatrice była zdania, że każdy zasługiwał na zaufanie, bez względu na to, co zrobił. Wiadomo, że wskutek swoich działań, to zaufanie można było stracić, bądź odbudować, lecz nie należało od samego początku uważać kogoś za tego najgorszego. Ona starała się do każdej kolejnej osoby podchodzić w sposób neutralny. Nie oceniać ani pozytywnie, ani negatywnie, tylko na podstawie zasłyszanych opinii. Bazowała na wiedzy, którą sama pozyskiwała. I chyba wyłącznie dlatego, była jednym z nielicznych nauczycieli w tej szkole, którzy potrafili w Solbergu dostrzec coś ponad maskę, którą zakładał każdego kolejnego dnia. Zauważyła, jak inteligentnym człowiekiem potrafił być, przy jednoczesnym korzystaniu ze skrajnego debilizmu. Mimo tego, wolała znacznie bardziej taki, samodzielny sposób, na odkrywanie wszelkich wartości, które posiadał. Nie tolerowała kłamstw bez względu na wszystko i samodzielnie unikała ich jak tylko mogła. Dlatego też nie zamierzała teraz kłamać chłopaka, jakoby ona zawsze była chodzącym ideałem. Zresztą, kto by w to chciał uwierzyć?
Uśmiechnęła się, słysząc kolejne jego słowa. Jedna jej brew mimowolnie powędrowała ku górze, kiedy przyglądała mu się przez chwilę. Nie widziała żadnych oznak, które wskazywałyby na to, że jakiś czas temu podjęła niewłaściwą decyzję co do nałożonego szlabanu, co nie oznaczało, że takowe nie mogły istnieć.
- Czyżbyś był zmuszony do poszukania sobie nowych zajęć? - zapytała, nawet nie próbując ukryć ironicznego tonu głosu. Wciąż uważała, że w tamtym momencie podjęła jedyną, słuszną decyzję, a każda inna była by kompletnie nieadekwatną do zachowania Maxa. I nie zamierzała udawać, że jest inaczej.
Chwilę myślał nad rzuconym przez niego pytaniem. Jak zwykle wychodził z niej kompletny profesjonalizm, kiedy w grę wchodziło tworzenie nowych receptur. Nie mogła pozwolić sobie na choćby minimalne uchylenie od swoich własnych, bardzo wysokich standardów jakości. W grę nie wchodziło żadne "chyba" bądź "raczej tak". Wszystko musiało być perfekcyjnie dopracowane. Dlatego teraz zwlekała z odpowiedzią, w myślach rozważając ewentualne odpowiedzi.
- Nie - powiedziała w końcu, wracając spojrzeniem do chłopaka, bardzo mocnym tonem. - W tym wypadku nie będzie żadnych nieodpowiednich skutków ubocznych - zamilkła by jeszcze raz przeanalizować w myślach wszystkie za i przeciw. Nie. Nie myliła się. - Myślałam jeszcze nad dodaniem tradycyjnej melisy, dzięki czemu napar mógłby dodatkowo uspokajać. A wiadomo, że niekiedy jest to bardzo ważne - powiedziała w końcu po dłuższym czasie, bardzo nieobecnym tonem. Jakby myślami znajdowała się hen, daleko stąd, już pierwszy raz warząc ten eliksir.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1253
  Liczba postów : 5975
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyPią Gru 04 2020, 12:41;

Podejście Beatrice do Maxa musiało być wyjątkowe skoro ślizgon postanowił zaufać akurat jej. W życiu nie powiedziałby, że będzie w stanie nawiązać taką relację z kimkolwiek z nauczycieli.
- Można tak powiedzieć. Chociaż bardziej to potrzeba niż nuda. - Przyznał z uśmiechem bardzo dobrze wiedząc jakie były jej intencje. - Na szczęście dla zabicia czasu zacząłem pracować z Lucasem nad jednym projektem i muszę przyznać, że ostatnie zajęcia z eliksirów dość dużo nam w tym temacie rozjaśniły. - Dodał nie wykluczając opcji, że wraz z kumplem będzie musiał prosić Dear o pomoc. W końcu porwali się na dość poważny temat.
Pokiwał głową, gdy okazało się, że połączenie bie grozi żadną awarią. Zawsze lepiej było wykluczyć wszystkie niebezpieczeństwa niż później pluć sobie w brodę.
- Nie jestem fanem tej rośliny. Ale skłaniałbym się ku dodaniu śledziony traszki. - Wyznał szczerze. Skoro i tak nie mogli bazować tylko na roślinach, wydawało mu się, że wnętrzności tego zwierzęcia będą najbardziej odpowiednie.
- A gdyby tak owinąć śledzionę w liście melisy i razem utrzeć? - Dodał po chwili, caly czas rozmyślając jakie uzyskaliby dzięki temu efekty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1057
  Liczba postów : 1484
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyPon Gru 07 2020, 14:53;

Ona też nigdy nawet nie brała pod uwagę możliwości posiadania tak głębokich relacji z jakimkolwiek uczniem. Musiała jednak przyznać sama przed sobą, że dobro Ślizgona po prostu leżało jej na sercu. Miała ochotę mu pomagać, więc teraz wspólne wynajdowanie kolejnych składników niezbędnych do proponowanego przez nią eliksiru, było bardzo miłym przedsięwzięciem. Poza tym, wiedziała, że jemu jest to równie potrzebne, co jej. Beatrice kiedy się nie rozwijała, to powoli obumierała. Przełamanie szkolnej rutyny nawet czymś tak banalnym jak wymyślanie nowego eliksiru było niezwykle dla niej ważnym. I dla niego zapewne też, bo niewiele mu rozrywek pozostało...
- W razie gdybyście potrzebowali jakiejkolwiek porady, oczywiście z chęcią wam pomogę - zapewniła od razu z delikatnym uśmiechem na ustach. Cieszyła się, że Max również postanowił się rozwijać, nie zostawał w miejscu.
Pokiwała głową, zastanawiając się nad jego słowami. Składnik odzwierzęcy w postaci śledziony traszki mógł być tym, czego brakowałoby eliksirowi do ostatecznego, jak najlepszego rezultatu. Sama wcześniej nad nim nie myślała, ale teraz, kiedy Solberg wspomniał o pomieszaniu go z liśćmi melisy i pozyskaniu esencji tych dwóch rzeczy, zauważała, że jest to dobrym rozwiązaniem. Milczała jeszcze chwilę, dokładnie analizując to w myślach, by spojrzeć potem na chłopaka z uśmiechem.
- Myślę, że to wszystko, co potrzebujemy. W najbliższych dniach będę próbowała uwarzyć prototyp. Będę informować cię o rezultatach - cieszyła się, że poszło im to tak sprawnie. Proces warzenia wolała w tym wypadku wykonać samodzielnie. Wiedziała, że źle dobrane ingerencje mogą... skrzywdzić, więc to ryzyko zdecydowanie wolała wziąć tylko na siebie. Poza tym, znała swój proces pracy na tyle, że miała świadomość iż jeszcze wiele zmian czeka obecnie powstałą recepturę. - Dziękuję ci za pomoc - dodała jeszcze, po czym powoli zaczęli się zbierać do wyjścia, uznając to spotkanie za zakończone.

/Zt. x2
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 234
  Liczba postów : 997
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyNie Gru 20 2020, 15:55;

Powinien udać się bezpośrednio do dormitorium i doprowadzić się do porządku jednak nie było to takie proste dla osoby, która nie chce zostać teraz wykryta. Nie miał ochoty kolejny raz tłumaczyć się co się stało, gdzie był i dlaczego wygląda tak jak wygląda... a w chwili obecnej nie uda mu się skłamać. Był przemoczony, ubranie kleiło się do jego ciała, a na odkrytej skórze rąk, szyi i trochę na twarzy widać było wyschniętą już krew z kilkunastu drobnych ranek. Obrazek jaki przedstawiał Eskil jasno i wyraźnie mówił, że wylądował pod taflą szkolnego jeziora, gdzie coś - plumki - próbowało go zjeść. Wolałby już opowiadać wszem i wobec, że wyrwał się z uścisku kałamarnicy jednak obrażenia niestety się nie zgadzały. Zziębnięty, o sinych ustach dreptał w kierunku dormitoriów i zostawiał za sobą mokre ślady. Nie wpadł na to, aby je za sobą wytrzeć, ot liczyło się przemknięcie i pozostanie niezauważonym. Usłyszał dochodzące zza rogu odgłosy przemieszczającej się grupki puchonów i ślizgonów więc aby nie wzbudzać zainteresowania wpadł przez najbliższe drzwi do środka pomieszczenia. Okazała się to nieużywana klasa w której już się kiedyś ukrywał. Panował tu mrok, a on się nawet nie rozglądał, ot skorzystał z ciemności by przeczekać harmider. Raz na jakiś czas zerkał przez uchylone drzwi czy tłum ludzi już sobie poszedł. Przez ten czas szamotał się z obuwiem aby je z siebie zdjąć i wyrzucić na podłogę. Tam też wylądowała przemoczona szata, sweter, szalik i czapka. Oczywiście wszystko to działo się w akompaniamencie mamrotanych wściekle przekleństw oscylujących przy przeklinaniu "głupiego jeziora". Znając szczęście Eskila to jeśli ktokolwiek by go teraz znalazł to z pewnością byłby to prefekt. Ostatnio przyciągał ich jak magnes, a potem okazywało się, że dostawał szlabany za słuszne niesłuszne przewinienia! Sęk w tym, że dzisiaj się spieszył. Musiał jak najszybciej się rozgrzać bo jeśli się rozchoruje przed świętami to nie ukryje swojego "wypadku" przed kuzynostwem i co gorsza, przed profesor Dear. Nasłuchiwał jednak najwyraźniej skończyła się lekcja eliksirów bo za drzwiami przechodził chyba cały Huffelpuff. Rozcierał energicznie swoje ramiona i szczękał zębami. - No szybcieeeeej, ruszcie się... - buczał pod nosem ponaglając uczniowską gawiedź. Marzył o zdjęciu z siebie wszystkich ubrań i zatopieniu się w podwójną warstwę kołder i koców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 520
  Liczba postów : 5303
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyNie Gru 20 2020, 19:51;

Chmara uczniów przedostająca się z korytarza na korytarz, jakoby w cieniu poprzednich zdarzeń, chcąc tym samym odpowiednio podjeść do kolejnych sali, w których odbędą się zajęcia.
Do cholery, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego wszystkie czarownice i czarodzieje nie mogą mieć podziału o innych godzinach? Sam Lowell nie potrafił stwierdzić, która z opcji byłaby korzystniejsza dla niego, niemniej jednak przybycie do zamku, celem wcześniejszego załatwienia spraw i odniesienia książek do biblioteki, było istną katorgą. Na nic zdał się w tym przypadku wiek - liczne grupki, mniejsze lub większe, składające się z uczniów należących do poszczególnych domów, zdawały się tym samym zlewać w całość. Nie bez powodu student począł tym samym poruszać się gdzieś po bokach, początkowo nie mogąc przejść przez tak prowizoryczne i archaiczne ruchome schody, które powodowały najróżniejsze spekulacje, gdy znowu decydowały się na kolejny obrót. Najmłodsi byli oczywiście zachwyceni, mimo upływu paru miesięcy, niemniej jednak starsi zdawali się kręcić własną głową w dezaprobacie. Ilość osób przemieszczających się z punktu A do punktu B powodowały zawroty głowy przy próbie liczenia. Pierwszy, drugi, trzeci... dwudziesty siódmy... pięćdziesiąty dziewiąty...
Felinus przymknął na chwilę oczy, jakoby chcąc się uwolnić od tego całego zgiełku. Uczniów była mimo wszystko i wbrew wszystkiemu tak dużo, że nie bez powodu Puchon zaczął szukać jakiejkolwiek wolnej sali, byleby przeczekać punkt kulminacyjny wszystkich sylwetek z hogwarckiej społeczności, by tym samym wziąć ciężki wdech i wytężyć własne zmysły. Nie chcąc skończyć jako potencjalnie zdeptany w amoku wychowanek Hufflepuffu; nie bez powodu, kiedy wypatrzył potencjalnie wolną, nieużywaną salę, wszedł do niej z automatu, zaciskając w dość szybkim tempie dłoń na zimnej, metalowej klamce.
Och, jak los postanowił się z niego naprędce zaśmiać, jakoby kierując spojrzenie złośliwej pary oczu w pewnym, dziwnym zastanowieniu.
Być może tego Ślizgon się nie spodziewał, ale stanął przed nim właśnie ten ktoś, kto ledwo co przybył do szkoły. Ubrany w czarną kurtkę, jakoby sylwetka była znacznie chudsza, niż zazwyczaj, stał w progu drzwi, obserwując przez dosłownie parę sekund trzęsącego się z zimna i przemoczonych ubrań tajemniczego jegomościa. Czasami miał okazję go zaobserwować na lekcjach, niemniej jednak nigdy nie podjął się z nim jakiejś bardziej szczegółowej próby kontaktu. Nie bez powodu spojrzenie czekoladowych oczu utkwił właśnie na nim, jakoby w gonitwie myśli.
Ekhm... nie potrzebujesz... — zatrzymał się na chwilę, kiedy to zacisnął dłoń mocniej na klamce — może... — dlaczego chciał zaoferować właśnie to? — ...pomocy? — zapytał się, kiedy to powoli zamykał drzwi, jakoby nie wiedząc, z czym ma do czynienia - a raczej z kim, bo przecież został postawiony w sytuacji, gdzie ledwo co kogoś znał, jak również ledwo co znał podwaliny tego całego zajścia. A ten nie wyglądał na zbyt szczęśliwego, o czym świadczyły chociażby sine z zimna usta.
Czyżby jakaś nagroda główna, kumulacja wszystkich nieszczęść?

@Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 234
  Liczba postów : 997
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyNie Gru 20 2020, 20:58;

Szczękanie zębami z powodzeniem mogłoby pobudzić zmarłych - choć się starał to nie mógł na tym zapanować. Był wyziębiony a ukrywanie się w mokrym ubraniu nie należało do najmądrzejszych metod zapobiegawczych przeziębieniu. Niestety nie można podejrzewać Eskila o rozsądne podejmowanie decyzji - zazwyczaj robił na opak i ponosił tego konsekwencje, a czy uczył się na błędach? Niestety nie zawsze. Odskoczył do tyłu kiedy ktoś nacisnął klamkę i wszedł do środka jego kryjówki. Wróć, ten ktoś wcisnął się tutaj zapewne uciekając przed nieskończonym tłumem uczniów. Z pewnością trudno jest się spodziewać napotkania przemoczonej i zmarzniętej istoty w zaciemnionej sali w lochach. Eskil zamrugał i popatrzył z szeroko otwartymi oczami na jegomościa odzianego w czerń. Musiał być tak samo zaskoczony jak Eskil, który z wrażenia aż przestał na moment szczękać zębami. Wyciągnął szyję w górę, aby zerknąć nad ramieniem Puchona przez otwarte drzwi. Już otwierał usta, aby zasugerować jak najszybsze ich zamknięcie kiedy ten odezwał się i to zrobił. - Yyyy... - mądry początek dialogu, brawo! - J-jeśli m-mnie n-nie w-wydasz to t-tak... - wydygotał z siebie i póki co nie chciał się zastanawiać jak to jest, że ci wszyscy puchoni są tacy pomocni. Chłód ciągnął z podłogi przez przemoczone skarpetki chłopaka. Wzdrygnął się i chuchał w swoje dłonie choć na niewiele się to zdawało. - M-muszę się o-ogarnąć b-bez n-niewygodnych pytań, w-wiedzy pre...pre-fektów i p-pielęgniarki. - uznał, że lepiej od razu postawić na kontrolowaną szczerość. Chłopak wyglądał na zdecydowanie starszego od Christiny a więc musiał być studentem. Skoro tak to zapewne znał większy zasób pomocnych zaklęć. - J-jak... m-mi pomożesz to b-będę ci w-winny p-przysługę. - nie miał bladego pojęcia czy w ogóle miałby mu się kiedykolwiek do czegoś przydać ale w chwili obecnej zależało mu na czasie i jak najszybszym ogarnięciu się, a to z kolei prowadziło do znacznie chętniej rzucanych zapewnień, że coś zrobi dla kogoś jeśli tylko ten ktoś pomoże mu się ogarnąć. Powstaje pytanie kiedy ten chłopak pójdzie po rozum do głowy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 520
  Liczba postów : 5303
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyNie Gru 20 2020, 21:35;

Zauważenie znajdującego się w środku sali ucznia, gdzie to wcześniej, na początku roku szkolnego, odbywała się lekcja wychowania do życia w rodzinie, nie bez powodu spowodowała, iż pod głową zaczęły śmigać najróżniejsze scenariusze. Jakoby to miejsce naprawdę przyciągało sytuacje komiczne, momentami tragiczne. Nadal miał przed oczami to, jak profesor Dear kazała Avrey'owi wstać, a następnie odebrała mu różdżkę. I o ile wydarzenie to było dość zabawne, gdyby spojrzeć na to poprzez struktury upływającego czasu, o tyle jednak chłopak, dygoczący z zimna, ewidentnie wcześniej zaliczający jakieś nieprzyjemne romanse z chłodnymi wodami - wymagał niemalże natychmiastowej interwencji.
Nie bez powodu Lowell zamknął drzwi, na początku ostrożnie, by tym samym, poprzez zadane wcześniej pytanie, uzyskać należytą odpowiedź. Zastanawiało go to wszystko - mokre, pozostawione gdzieniegdzie dodatkowe akcesoria, wskazywały na to, że blondyn wcale tak krótko tutaj nie przebywał, jakoby próbując tym samym ulżyć sobie w tragiczności sytuacji, która go spotkała. Ciche mruknięcie pod nosem, jakoby zastanowienia, wydostało się spomiędzy jego warg, a następnie, poprzez spokojne spojrzenie w stronę Eskila, wysłuchał jego słów. Nie były one zbyt płynne, ze względu chociażby na ciągłe, mimowolne skurcze w obrębie szczęki, wynikające z chłodu przeszywającego organizm. Przyczyna zastanawiała go, to prawda, niemniej jednak... czy uzyskałby należytą odpowiedź? Nie podejrzewał, bo przecież ten go wcale nie znał.
No to na spokojnie. — westchnął minimalnie, wiedząc, że za ten proceder może mu się oberwać, ale nie miał nic do stracenia. Przynajmniej do momentu, dopóki ktoś do nich nie wejdzie; nie bez powodu student wyciągnął różdżkę i tym samym zamknął na zamek drzwi, jakoby chcąc tym samym uniemożliwić potencjalnie ciekawskim dzieciakom dostęp do pomieszczenia. Szkoda by było, żeby ktoś się jeszcze o tym wszystkim dowiedział, choć sam Felinus tak naprawdę nie był niczego świadom. Człowiek potrzebuje pomocy, więc on jej udziela. Proste, pożyteczne. — Calefieri. — rzucił w jego stronę, nie chcąc tym samym ryzykować potencjalnie słabszego działania zaklęcia poprzez użycie go w niewerbalny sposób, w związku z czym, po krótszej chwili, zaczął działać za pomocą Silverto, aby osuszyć chłopaka. Pierwsze, by ogrzać organizm, drugie, by tym samym usunąć wodę z ubrań. Robiąc w zrównoważony sposób, nie chciał, by młodzieniec pomyślał sobie, że jest potencjalnie jego wrogiem.
Zauważając zaschniętą krew, zastanowił się nad tym, co mogło spowodować te drobne ranki. — Co cię konkretnie zraniło? — zapytał się, jakoby może nie przesiąkając własnych słów rutyną, a prędzej z czystej konieczności wykonania własnego obowiązku; liczył na szczerość w tej kwestii. Wolałby uniknąć życia w niewiedzy, jeżeli w organizmie młodzieńca będzie tym samym panowała jakaś bliżej nieokreślona trucizna. Tym samym chłopak wyciągnął trzymaną dość często butelkę z wodą z własnej torby, by tym samym przygotować czysty materiał poprzez zaklęcie Vulnerra Ferre, który odpowiednio przemienił pod względem struktury za pomocą posiadanych wiadomości z dziedziny transmutacji.
Kadra szkoły oznaczyła cię jako poszukiwanego, za którego jest w stanie wypłacić grube galeony? — zapytawszy się, spokojnie dobrał barwę głosu w takie sposób, by ta nie była jakoby osaczająca, a prędzej łagodna, pozbawiona jakiejkolwiek agresywności. Oczywiste, że intrygowało go to, co się przytrafiło Ślizgonowi; nie zmienia to jednak faktu, iż koniec końców również mógłby otrzymać ciszę jako odpowiedź, różnie interpretowaną. Przeskrobał coś u Pattona i musiał się ukrywać wśród głębin hogwarckiego jeziora? Profesor Dear chciała go wykorzystać jako potencjalną karmę dla istot żyjących w zbiorniku wodnym? Nie wiedział, kiedy to powoli ogarniał chłopaka, by ten się nie przeziębił - jeszcze szkoda by było, żeby Święta spędził tylko i wyłącznie w łóżku.

@Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 234
  Liczba postów : 997
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyNie Gru 20 2020, 22:08;

Brzdęk zamykanego zamka wywołał w nim pewne poczucie ulgi. To chwilowe zapewnienie bezpieczeństwa przed cudzymi ciekawskimi nosami, a sądząc po odgłosach to jeszcze ktoś się przemieszczał po korytarzach lochów. Nie daj Merlinie aby napotkał tam profesor Dear, a nie zdąży odbębnić jednego szlabanu, a dostałby już drugi tak profilaktycznie. Nie brał pod uwagę innego scenariusza aniżeli karania za ekscesy w które się (czasem świadomie) pakował. O ile przy Lucasie zaczynał rozważać możliwość przyznawania mu się do drobnych przewinień tak przy kadrze nauczycielskiej lepiej kłamać, a jeśli to możliwe to unikać z nimi kontaktu jeśli ma się coś na sumieniu. Wypadek Eskila był zbiegiem nieszczęśliwych okoliczności (i własnej głupoty, po co stawał na łódce, no po co?) jednak kto by mu uwierzył po tym jak niemal skoczył do gardła prefektowi naczelnemu tuż po tym jak kłamał, oszukiwał i na niego krzyczał w nieludzki sposób? To cud, że nie został za to zawieszony w prawach ucznia.
Usiadł na jakimś chybotliwym krześle skoro nie musiał się już czaić ani garbić w odruchu ukrycia się przed niepowołanym spojrzeniem. Spoglądał na chłopaka cokolwiek podejrzliwie kiedy ten wyciągnął różdżkę. - I co zrobisz? - zapytał bo przecież nie był człowiekiem małomównym. Po chwili kraniec różdżki Puchona zabłysnął i przez kilka sekund Eskil krzywił się bo nie zmieniło się NIC. Dopiero kiedy wstrzymał nagle oddech był to niezawodny znak, że poczuł łagodnie rozpływające się po nim ciepło. - Ale fajne, co to za zaklęcie? Wooooow... - zamknął oczy w akcie niewysłowionej ulgi. Dotknął plecami oparcia krzesła i przez moment delektował się ciepełkiem płynącym z obcej różdżki. Zaklęcie suszące już ogarniał, a ogólnie sam fakt, że ktoś się nim zajmuje sprawiał mu satysfakcję. Gdyby się tak położyć i relaksować, a ktoś inny by zajmował się doprowadzaniem go do porządku... to było cudowne! Samodzielne ratowanie się z opresji? Może kiedyś, ale skoro nadarzyła się okazja by zrobił to ktoś za niego to czemu miałby z tego nie skorzystać? - Weź, taki wstyd. - prychnął typowym dla siebie buńczucznym tonem i otworzył oczy. Przestał już szczękać zębami. - Plumpki. Żałosne, małe plumpki. - widać było po jego twarzy, że nie był zachwycony, że surowe jedzenie postanowiło się nim poczęstować. Jak to będzie brzmiało w opowieści? Chwycił palcami sztywny od wody materiał swojej ostatniej koszulki i odkleił ją od tułowia, aby szybciej wyschła. Ciepełko było cudowne dlatego przerwane zaklęcie wywołało w nim nagłe pojawienie się gęsiej skórki i wyraźnie wzdrygnięcie. Chyba szczęka mu opadła kiedy chłopak jak gdyby nigdy nic transmutował butelkę wody w materiał. To tak się da?! Gdyby nie był leniem...
- Chciałoby się. - zaśmiał się. - Nie no, ostatnio sporo nagrabiłem sobie u profesor Dear i uważam, że mnie wypatroszy jeśli dojdzie do jej uszu, że znowu coś się wokół mnie dzieje. - wzruszył ramionami ale najwyraźniej miał w planach jeszcze kilka niemądrych akcji. - Myślisz, że jakby mnie teraz zobaczyła to uwierzyłaby, że przez czysty przypadek wpadło mi się do wody? W grudniu? - rozłożył ręce na boki prezentując swoje niewinne jestestwo - z czerwonym nosem, sinymi ustami i białą skórą, a choć prezencją powinien naprawdę odrzucać to jednak nawet teraz wyglądał całkiem nieźle jak na nieplanowaną kąpiel w środku zimy. - Nagrody za mnie raczej nie dostaniesz. - miał nadzieję! Na nowo zaczął rozcierać swoje dłonie, ale nie trząsł się już tak bardzo jak kilka chwil wcześniej. - Jak coś to jestem Eskil. - przedstawił się ale nie wyciągał ręki do uściśnięcia bo był jeszcze zlodowaciały, a i nie chciał aby Puchon przerywał zaklęcia. Ciepła, potrzeba tu więcej ciepełka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 520
  Liczba postów : 5303
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyNie Gru 20 2020, 22:55;

Pierwszy szlaban na teoretyczne nauczenie, drugi tak profilaktycznie, gdyby komuś się znowu zachciało coś przeskrobać...
Sam Lowell jakimś cudem, w całym swoim życiu, odbębnił tylko jeden szlaban. Jeden, tylko i wyłącznie jeden, wynikający z tego, że pewien przydupas, którego imienia nie był w stanie na sto procent stwierdzić, niemniej jednak podejrzewał, postanowił go wkopać w związku z prowadzonym biznesem czarnego rynku prac domowych. Parę listów, jeden do profesora Voralberga, drugi zapewne do profesor Whitehorn, no i cyk, szlaban załatwiony. Osobiście Felinus nie narzekał, jako że smykałka do układania rzeczy bez użycia różdżki istniała, w związku z wykonywanym wcześniej zawodem sprzątacza, niemniej jednak nadal uważał to za czyste marnowanie czasu. Jego czasu - wszak nikt mu go z powrotem nie odzyska, niemniej jednak i tak był wyjątkowo mało stratny, gdyby połączyć ze sobą niektóre fakty, poprzez przeliczenie odpowiednich zysków. Tak naprawdę trudno jest w szkole spotkać kogoś, kto nigdy przenigdy nie przeskrobał u żadnego nauczyciela, niemniej jednak, takie mityczne jednostki naprawdę istnieją, w związku z czym Faolán nie poddawał ich potencjalnego występowania na terenie średniowiecznego zamku w czystą, ludzką wątpliwość. Brak wiedzy na temat panicza Clearwater powodowała, iż w pewnym stopniu on sam podchodził podejrzliwie, niemniej jednak... czy wiedza o jego wybrykach jakkolwiek zmieniłaby podejście?
Bardzo dobrze - pomyślał, kiedy to blondyn usiadł na krześle, być może wątpliwej jakości, niemniej jednak ułatwiającym zadanie, by tym samym ułatwić mu kolejne czynności. Pytanie, które opuściło usta Ślizgona, poniekąd go zastanowiło, jakoby chciał w tej kwestii zażartować, aczkolwiek... postanowił być z nim jak najbardziej szczery. Pierwsze, nie chciał się narażać, po drugie, pacjent może być w szoku, po trzecie... skoro był poszukiwany, to jakiekolwiek zapewnienie w kwestii wydobycia jego drobnego sekretu mogło spotkać się z niechęcią i poniekąd możliwością fizycznej przepychanki, nawet jeżeli student podejrzewał, że ten mu nic nie zrobi. Różni ludzie chodzą po tym świecie.
Rzucę paroma zaklęciami uzdrawiającymi? — wzruszył ramionami, kiedy to zakasał rękawy, odkrywając tym samym swoje blizny na prawej ręce. Sam podejrzewał poniekąd, że wyciągnięcie różdżki nie zawsze jest odbierane jako ten dobry znak, co nie zmienia faktu, iż koniec końców nie chciał w żaden sposób ciosać w Eskila zaklęciami ofensywnymi, celem uzyskania ogromnej frajdy, która tak naprawdę wyciągnęłaby jego ogromną niechęć do samego siebie. Wbrew pozorom, ostatnimi czasy, kiedy to naprawdę wiele rzeczy psuło się w jego życiu, uczucie beznadziejności przeszywało kolejne struktury jego tkanek, powoli zakażając cały organizm. Bał się tego cholernie, bał się ponownie stanu z tamtego roku szkolnego, ale czy mógł coś w tej kwestii zrobić? — Ogrzewające stopniowo organizm. — odpowiedział, bo najprawdopodobniej nieznajomy nie wiedział o nim, w związku z czym gotów był udzielić odpowiedniego wywodu na ten temat. Gotów, ale Felinus wydobył z siebie tylko i wyłącznie proste tłumaczenie, jakoby wiedząc, że to nie jest spotkanie Laboratorium Medycznego, a jedynie sytuacja, w którą się wplątał przez przypadek, zgodnie z własnym sumieniem. Trochę jednocześnie, kiedy tak obserwował chłopaka, podniósł kąciki ust do góry; wiedział, że uczucie ciepła może być rzeczywiście w takim momencie iście zbawienne. Sam pamiętał, jak płynął na lekcji u Leonardo poprzez jezioro hogwarckie, traktując swój organizm tym prostym, ale niezwykle skutecznym zaklęciem.
Niestety - pod względem opiekowania się, jako że drzemał w nim instynkt obrony najsłabszych członków w stadzie, było łatwo go wykorzystać. A przynajmniej do momentu, dopóki nie dotyczy to czegoś więcej, niż tylko i wyłącznie rzucania na lewo i prawo zaklęć. Może kiedyś nie objawiał się czymś takim, nie przejawiał wręcz czegoś takiego, ale ostatnio, jakoby w dziwnej aurze otaczającej jego ciało, był gotów do takich poświęceń. — Czy ja wiem, czy wstyd... niektórzy potrafią się przeciąć kartką papieru. — wzruszył poniekąd ramionami, niemniej jednak nie wyśmiewał w żaden sposób ucznia, jakoby nie widząc w tym też powodów do szykanowania na lewo i prawo. Naprędce chwycił za gazę jałową, odpowiednio ją nawilżył za pomocą posiadanej w butelce wody, by potem stopniowo obmyć uzyskane przez uciekiniera spod skrzydła Dear rany. Wcześniej jednak, w dość prosty sposób, postanowił się zapytać o zgodę - kto wie, może Eskil nie chciał? Niemniej jednak Puchon robił to tym samym ostrożnie, aby przypadkiem nie spowodować zbędnego bólu, a jako że nie było tego zbyt dużo, za każdym wyczyszczonym skaleczeniem rzucał zaklęcie uzdrawiające, które w pełni zasklepiało ze sobą tkanki. Ostrożnie, sprawnie, z posiadanym doświadczeniem uzdrowiciela polowego, nie stosował nawet tym samym żadnych słów.
Może nie wypatroszy. Może, ale nie obiecuję. — zastanawiało go to, co się wokół niego znowu, jak to wspomniał, dzieje, aczkolwiek nie zadał tym samym odpowiedniego pytania. Nie chciał napierać, kiedy to wznowił, po wcześniejszych czynnościach, zaklęcie ogrzewające, kontrolując je w należyty, odpowiedni sposób. Szkoda by było, gdyby z blondyna powstał tym samym kurczak z rożna, dlatego prawidłowe dostosowanie mocy zaklęcia, jakoby w wyniku próby kontroli przepływu magii poprzez rdzeń z serca buchorożca, przyczyniało się do prawidłowego przywrócenia temperatury. Stopniowego, subtelnego. — Może chciałeś się poczuć jak mrożonka? Wiesz, ludzie mają różne marzenia. — prychnął delikatnie, poniekąd ostrożnie, nie znając jednak powagi sytuacji. Dość szybko powrócił mimo wszystko i wbrew wszystkiemu do początkowej aparycji - spokojnej, stabilnej, harmonijnej. — Czekaj tylko, aż twoją głowę wywieszą po korytarzach w zamku na plakatach z napisem "Poszukiwany, groźny przestępca". — poprawiwszy kosmyk włosów, który postanowił mu się zsunąć na czoło, przekrzywił poniekąd głowę, gdy usłyszał kolejne słowa. Eskil. Rzadkie imię. Wyjątkowo rzadkie - a przynajmniej tak sądził, bo mało znał tak naprawdę Eskilów. Zastanowiwszy się przez chwilę, jakoby zapamiętując tym samym wypowiedziane przez chłopaka słowa, wychowanek Hufflepuffu wydobył z siebie swoje własne. — Felinus. Felek, Fel, Feli, różnie zdrabniają. — kiwnął głową, wiedząc jednak, iż wyciągnięcie ręki w tej kwestii byłoby niekorzystne, w związku z czym przez dłuższy moment kontynuował zaklęcie, obserwując jego skutki. Nie chciał zbyt mocno rozgrzać blondyna, ale też, przywrócenie ponownego zimna nie byłoby zbyt korzystne. — Masz gdzieś we własnych zapasach eliksir pieprzowy? — zapytał, zagaił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba, bardzo często chowane pod ślizgońską czapką z daszkiem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 234
  Liczba postów : 997
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyPon Gru 21 2020, 07:51;

Aparycja aniołka idąca z parą z niedojrzałością powodowała, że czasem nie był brany na poważnie. A jak potrafił kłamać! Co prawda udawało się to tylko wtedy kiedy wymyślał solidne kontrargumenty/alibi i przykładał się do tego mimiką oraz oczywiście kiedy nie miał do czynienia z kimś o bardzo czułej intuicji. Teraz nie chciało mu się wymyślać historyjek bo zależało mu na ogarnięciu się przed pójściem do dormitorium. Wierzył, że to zaklęcia uzdrawiające, otoczyło go takie ciepło podobne do tego w kominku w pokoju wspólnym. Wystarczyło poprawić temperaturę jego ciała a humor od razu zaczął mu dopisywać. Kiedy chłopak podwinął rękawy to brwi Eskila powędrowały ku górze. Powinien pójść na lekcje z taktu bowiem na widok blizn bezpardonowo wypalił: - Ojacie, co ci się stało? - ba, był na tyle nietaktowny, że nawet dźgnął go lekko palcem w odsłoniętą skórę jakby chciał sprawdzić czy blizny się poruszą czy jak? - Na wojnie byłeś czy co? - nie miał do czynienia z trwałymi śladami na skórze w postaci blizn. Eskil jest ich pozbawiony, ciało miał nienaruszone choć zdarzyło mu się być kiedyś w opłakanym stanie. Ilekroć mu się coś przytrafiało to zawsze znajdował się ktoś, kto zajmował się jego ranami w takim stopniu, że nie zostawał nawet najmniejszy ślad po nabytych obrażeniach. Czasami śmiał się, że to przez jego pochodzenie blizny się go nie imają. Nic dziwnego, że na widok posiatkowanej śladami ręki Felinusa niemal opadła mu szczęka. Parsknął krótkim śmiechem. - Kartką papieru? Na Merlina, to przy tym plumpki brzmią krwiożerczo. - stonowana mimika chłopaka jeszcze mu nie przeszkadzała, nadrabiał własną poprzez buczenie, prychanie, wywracanie oczami, śmianie się czy okazywanie zdziwienia. Wyraz twarzy miał niezwykle ekspresyjny jeśli porównać go z Felinusem. Wzruszył ramionami kiedy został zapytany o zgodę na obmywanie ranek, nie miał nic przeciwko, ba, siedział spokojnie i raz na jakiś czas pokazywał Puchonowi, że tu jest ugryzienie przy uchu, tu jeszcze coś piecze pod brodą, a tu na ręku to chyba głęboko dziabnęły. Koloryt jego skóry wyrównał się, dłonie się rozgrzały, usta z sinego odcienia przeszły w lekki odcień bordu i oto Clearwater przestał się w końcu trząść. Prawdopodobnie utrudnił dalsze ogrzewanie organizmu bowiem wybuchnął śmiechem pełną piersią. - Mro...mrożonka! - wyjątkowo rozbawiony złapał się za brzuch, zgiął się w pół i śmiał się, a przy tym jego skóra zalśniła jaśniejszym odcieniem jakby ktoś właśnie przez pół sekundy oświetlił jego twarz zaklęciem "Lumos". - Poszukiwana groźna mrożonka pływająca w odmętach jeziora! - poprawił Felinusa i nie potrafił się ogarnąć, śmiał się nie mogąc uwierzyć, że ten stoicki chłopak rzuca żartami. Eskil był ubawiony, potrzebował dłuższej chwili aby złapać oddech i przestać się wiercić. Zapamiętał imię i zaraz na jego twarzy znowu pojawił się uśmiech. Jak nic czuł się lepiej! Dostał na policzkach rumieńców lecz nie wiadomo czy to ze śmiechu czy od zaklęcia. - Czy ja wyglądam na kogoś kto ma przy sobie jakikolwiek eliksir? - rozłożył ręce na boki jakby zachęcał by popatrzeć na niego realistycznie. Zazwyczaj trzymał przy sobie tylko różdżkę, a jego kufer to jeden wielki bałagan gdzie z pewnością nie znajdzie się zbyt wiele pełnych fiolek. Miał wiggenowy ale tutaj się nie przyda skoro został wyleczony z wszystkich ranek. - Nie chcę pić tego obrzydlistwa. - jęknął z żalem i rozprostował ramiona nad głową, przeciągając się jakby dopiero co wstał z łóżka. - Genialne te zaklęcia. Dzięki. - poklepał go po przedramieniu odkrywając przy tym, że wysokościowo są na tym samym poziomie. Nikt nie dałby Eskilowi szesnastu lat i to było jego zaletą. Mógł uchodzić za starszego niż jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 520
  Liczba postów : 5303
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 EmptyPon Gru 21 2020, 12:28;

Felinus wiedział jednak, że pewni ludzie są obślizgli, aczkolwiek, na razie nie dopatrzył się tego u Eskila, któremu obecnie udzielał pomocy. Kosztującej go na razie tylko i wyłącznie czas; czas wymagany na użycie odpowiednich zaklęć, dzięki którym udało mu się tym samym przywrócić chłopaka do względnego, należytego porządku. Przynajmniej w obecnym stanie nie będzie musiał zwracać na siebie uwagi - blondynów jest wiele, a przemokłych blondynów w Hogwarcie - znacznie mniej. Nie chciał być poniekąd głównym zaangażowanym, dlatego, tak samo jak Clearwater, liczył na dyskrecję w tym, że mu obecnie pomógł. Wylądowanie na dywaniku u Perpetuy bądź Beatrice nie widziało mu się równie dobrze; zwracanie na siebie uwagi obecnie przemknęło tylko i wyłącznie do odmętów posiadanej umiejętności poniekąd niechcianych. Potrafił, ale po co i na co? Chciał pozostać w strukturach własnej samotności, otaczając się wybranymi przez siebie ludźmi. Obecnie tym wybrańcem był chłopak, którego tylko i wyłącznie kojarzył z trwających w zamku lekcji. Zazwyczaj jednak skupiał się na innych, ale nie sprawiało mu to większego problemu, by spojrzenie czekoladowych tęczówek skupiało się właśnie na nieszczęśniku z hogwarckiego jeziora.
Podwinięcie rękawów było u niego automatyczne, jakoby posiadał pewnego rodzaju odruch, gdy podchodził do roboty. Na lekcjach bez problemów je zakasał, na kółkach zainteresowań - także. Nikt jednak go nie pytał o to, co mu się stało. Po specyfice pewnych obrażeń jednak, można było dojść do pewnych wniosków - wynik albo czarnomagicznego zaklęcia, albo zwierzęcia o sporej mocy magicznej. O ile Lowell był tego świadom, o tyle Ślizgon jednak mógł nie wiedzieć - i sam to oczywiście akceptował, nie wymagając posiadania zbyt sporej wiedzy z zakresu uzdrawiania.
Niespecjalnie. — mruknął w jego stronę, nie widząc sensu w tłumaczeniu się z tego, gdzie dokładnie zyskał te blizny. Wbrew pozorom ma ich sporo - czy to na ręce, czy to na miednicy, czy to na obojczyku - dosłownie wszędzie. Nawet na prawym pośladku, gdy syrena wodna postanowiła tym samym ugryźć go w dość dziwne miejsce, niemniej jednak niespecjalnie się tym chwalił. Podejście do tego miał mimo wszystko i wbrew wszystkiemu luźne - nie zmienia to faktu, iż nie powinien chwalić się tym, że akurat oberwał gdzieś pod koniec października rykoszetem wprost z Sectumsempry. — Czy ja wiem... teoretycznie trzeba mieć pecha, by plumpki pozostawiły coś więcej, niż tylko i wyłącznie ślady. — wypowiedział, poniekąd rozbawiony, kiedy to podniósł kąciki ust do góry. Sam pamiętał własną przygodę, gdzie wszystko wyglądało tak cholernie dziwnie, iż nie bez powodu Jednak wraz ze wzrostem temperatury i polepszonego stanu u Eskila, ten począł być bardziej ekspresyjny - Lowellowi nie umykały liczne wyrazy twarzy, zdziwienie, pewnego rodzaju buczenie, kiedy to leczył, oczyszczając uprzednio te drobne ranki. Chłopak wydawał się być pod tym względem cholernie niezdarny - wbrew pozorom sam mógłby je uleczyć, niemniej jednak, poprzez brak wiedzy z zakresu bardziej złożonych zaklęć uzdrawiających, zapewne by się przeziębił. Od czasu do czasu student sprawdzał temperaturę u blondyna, odpowiednio przykładając tym samym różdżkę do jego ciała; głównie właśnie na ręce.
Zdziwił się trochę na dość mocną reakcję Ślizgona - no tak. Zapominał, iż nie każdy jest tak spokojny jak on, kiedy to spojrzenie ciemnych obrączek źrenic pokazywało tylko od czasu do czasu drobne rozbawienie. I tak czy siak osiągnął więcej - kiedyś był wyjątkowo złośliwym człowiekiem, patrzącym głównie na swój własny interes, który byłby w stanie zrobić wszystko, byleby zyskać dodatkowe galeony do portfela. Zbyt ciężka sytuacja w domu wcale nie pomagała - od niedawna w sumie zaczął odkrywać swoją lepszą stronę, kiedy to nie wiedział, gdzie on sam się podział w ciągu tych paru lat.
Groźna? — zastanowił się na chwilę, podnosząc kąciki ust do góry w widocznym, delikatnym rozbawieniu. Wbrew pozorom, mimo stoicyzmu objawiającego się nie tylko poprzez aparycję, lecz także zachowanie, od czasu do czasu potrafił odpowiednio dostosować samego siebie do danej sytuacji. — Siły specjalne plumpek próbowały powstrzymać groźną mrożonkę, niemniej jednak ta uciekła i wydostała się na wolność. — zażartował, zastanawiając się nad tym, jak wyglądałby plakat z uciekającą mrożonką, zawierający w sobie informację na jej temat i potencjalną nagrodę za prawidłowe wykonanie zlecenia. Brzmiało to komicznie, aczkolwiek sam Lowell jakoś się tym nie przejmował, widząc, że Eskil nie jest człowiekiem, który jakoś chciałby go zjechać za takie teksty, w związku z czym trochę pokazał swoją bardziej zabawną stronę.
...niezbyt chyba? — wzruszył ramionami, bo o ile nie nosił przy sobie eliksirów, to możliwe, iż właśnie w dormitorium będzie jakieś miał. Nie bez powodu zastanowił się na chwilę, niemniej jednak, nie bez powodu podniósł delikatnie brwi na kolejne słowa. Pieprzowy może nie jest zbyt przyjemny, ale koniec końców liczy się efekt. W obliczu śmierci (chociaż przeziębienie raczej nie kończy się śmiercią), zapewne nawet lekarstwo pachnące gównem byłoby pite, byleby uniknąć potencjalnego losu w postaci gryzienia piachu pięć metrów pod ziemią. — Czasami trzeba - stety niestety. — sam jakoś specjalnie nie tęsknił za smakiem eliksiru pieprzowego, niemniej jednak był w stanie go zignorować, byleby szybciej powrócić do pełni sił i zdrowia. Chociaż ostatnio zdołał uzyskać ciut słabszą wersję, która smakuje w pewnym stopniu przyprawami korzennymi, więc może akurat jego pomysł, względem wybredności młodszego kolegi, by się rzeczywiście przydał, aniżeli rozkładał w jednej z niezliczonych szufladek? Sam nie wiedział, kiedy to wyprostował się z klęczek i tym samym wyprostował własne, chude kolana. O ile ostatnio wyglądał znacznie lepiej, o tyle jednak nadal musiał o siebie dbać, a koniec końców o tym zapominał.
Wyprostowanie pokazało, że chłopaki są w sumie prawie tego samego wzrostu, niemniej jednak, blondyn charakteryzuje się ciut większym, na co jedynie mógł w sumie odtrącić myśl o swojej niskości. Przebywając w towarzystwie osoby będącej powyżej stu dziewięćdziesięciu, jakoś te minimalne różnice nie robiły na nim żadnego większego wrażenia. Oczywiście, gdzieś pod kopułą czaszki sobie ja zapisywał, niemniej jednak nie zamierzał do tych informacji jakoś specjalnie zaglądać. Na kolejne słowa kiwnął głową, powstrzymując spięcie mięśni w wyniku kontaktu fizycznego. O ile wobec znajomych nie miał nic przeciwko, o tyle jednak... nadal posiadał pewnego rodzaju obawę, której nie potrafił się wyzbyć. — Proszę bardzo. Co zamierzasz teraz zrobić? — zapytał się, kiedy to odpieczętował zamknięty zamek, jakoby zastanawiając się, czy bezpiecznie będzie przejść poprzez odmęty korytarza, który obecnie zdawał się być niespecjalnie zaludniony. Przerwanie zaklęcia ogrzewającego poszło z dziecinną łatwością, kiedy to temperatura ciała blondyna wskazywała tę perfekcyjną. — Horda uczniów zniknęła, ale nie wiadomo, czy przypadkiem nie spotkasz Dear podczas swojej schadzki. — oparł się o ścianę, nie otwierając jednak drzwi, a zamiast tego założył ramiona na klatce piersiowej, opierając się na jednej nodze. Druga balansowała; poprzez odpowiednie zgięcie kolana, podeszwa buta przylegała wręcz idealnie do poniszczonej ścianie nieużywanej sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Nieużywana sala - Page 17 QzgSDG8








Nieużywana sala - Page 17 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 17 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 17 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nieużywana sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 20Strona 17 z 20 Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19, 20  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nieużywana sala - Page 17 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
-