Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Bar "Lumos"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptySob 7 Lis 2020 - 23:46;

First topic message reminder :

Bar "Lumos"

Nazwa "Lumos" nie tylko nawiązuje do nazwiska właściciela, Mefistofelesa Noxa. Jej celem jest również zapewnianie innym światła...
Jest to przestronny lokal o jasnym wystroju, w którym można spotkać przedstawicieli najprzeróżniejszych magicznych ras - przychodzą tu wilkołaki, gobliny, wile, czarodzieje... Szczęśliwcy mają szansę wpaść również na skrzaty, wampiry czy nawet centaury. Lokal opiera się na bezwzględnym zakazie przemocy (o co bardzo dba wyszkolona pod kątem OPCM obsługa), nawołuje też do pełnej tolerancji i ograniczenia używania magii (zwłaszcza wbrew innej istocie) do minimum. W Lumos każdy znajdzie coś dla siebie - miejsce pozornie szemrane i omijane przez niektórych szerokim łukiem (a także regularnie sprawdzane przez magiczne władze), w rzeczywistości szczyci się przytulną atmosferą i niezwykle personalnym podejściem. Wzmacnianej podłodze nie są straszne twarde kopyta, zaś pomniejszenie niektórych mebli zapewnia wygodę nawet najmniejszym gościom.
Bar znajduje się na skraju Hogsmeade - można do niego wejść zarówno prosto z lasu, jak i z głównej alejki. W budynku znajduje się parę malutkich pomieszczeń, które zamiast dodatkowych składzików służą jako awaryjne sypialnie. Za symboliczne 15 galeonów istnieje możliwość zarezerwowania pokoju. "Lumos" czynne jest codziennie, za wyjątkiem dnia poprzedzającego pełnię Księżyca - wtedy zamyka się kilka godzin przed zachodem słońca.
Menu mięsne i bezmięsne zawierają podstawowe pozycje, do których dołączają sezonowe potrawy. Można tu zamówić wszelkie możliwe magiczne (i część zwykłych) alkoholi, z kolei dwie duże gablotki ustawione na sali, otwierające się jedynie za stuknięciem różdżki pracownika, przepełnione są dobieranymi każdego dnia słodkościami.
Menu mięsne:
Idealne dla wilkołaków, wampirów i wszystkich fanów mięsa/krwi. Dania mają na celu trafienie w wyszukane gusta bardziej "drapieżnych" stworzeń.
• Stek z mięsa reema, podawany z sosem na bazie miodu bzyczków, warzywną sałatką i puree ziemniaczanym lub dyniowym.
• Burger z wołowiny, z warzywami i sosem (z hibiskusa ognistego lub dyptamu). Podawany z frytkami z ziemniaków lub batatów.
• Żeberka w sosie z tykwobulwy i/lub hibiskusa ognistego. Podawane z surówką i świeżymi bułeczkami.
• Naleśniki z krwią zwierzęcą, przekładane kawałkami mięsa. Podawane z powidłami żurawinowo-trelkowymi.
Menu bezmięsne:
Przeznaczone dla bardziej leśnej, delikatnej klienteli. Nie zawiera mięsa, za to pełne jest wegetariańskich/wegańskich kombinacji.
• Sałatki:
- Z mango, rzepą, sałatą, rukolą, czarnym sezamem, ogórkiem, orzechami, sosem na bazie miodu bzyczków lub ziaren dymnicy;
- Z komosą ryżową,  nasionami słonecznika, sałatą, dynią, ogórkiem, awokado, sosem na bazie miodu bzyczków lub ziaren dymnicy.
• Burger (wegetariański lub wegański) ze skaczącej bulwy, z guacamole i sosem (z hibiskusa ognistego lub dyptamu). Podawany z frytkami z ziemniaków lub batatów.
• Quiche z sezonowymi warzywami, w wersji pikantnej (z węglowymi świetlikami) lub łagodnej (z krwawym zielem).
• Naleśniki ze szpinaku i/lub rukoli, przełożone kremem z kwiatów księżycowej rosy.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyCzw 28 Sty 2021 - 22:58;

- Oooch, jakie ładne imię - wyrwało mu się, choć nie patrzył jeszcze na fotografię, tak właściwie po samym tym wstępie nie spodziewając się jeszcze niczego. Może patrzył na Orianę przez pryzmat swojego życia, nie tylko nie wyobrażając sobie dzieci, ale też łatwo łącząc ludzko brzmiące imiona z innymi obiektami - w końcu mefistofelesowa kotka wabiła się Lilith, a ukochany samochód wiernie nazywany był Prudence. I dopóki nie zawiesił już spojrzenia na rozkosznie wierzgającym berbeciu, nie wiedział, że ta Cynthia może brzmieć aż tak uroczo, zyskując duszy, której ani zwierzę, ani sprzęt nie mogło dorównać. To była mała Cynthia, która za jakiś czas miała sama szukać imienia dla swojego pupila, a później może pojazdu.
Głupi uśmiech rozczulenia wykwitł na wilczych ustach, gdy tak wpatrywał się w dziewczynkę, kręcąc lekko głową i nawet już zbierając się do wyrażenia jakiejś nieco przytomniejszej opinii... ale zamiast tego tylko prychnął śmiechem na kolejne słowa Oriany, z dłońmi odruchowo szukającymi jak nie ścierki, to chociaż różdżki, by przetrzeć blat i poprzestawiać kilka butelek. Za barem zawsze było coś do zrobienia.
- Nice try, Ori. Mogłaś chociaż nie mówić o wieku, to-... - urwał, zamierając w bezruchu, bo jednak jego słabe zdolności matematyczne okazały się jeszcze większym problemem, gdy z opóźnieniem rozumiał, że sześciomiesięczne dziecko nie brzmiało wcale aż tak nieprawdopodobnie w kontekście ich relacji. - Czy- ty żartujesz, nie? Bo to nie jest śmieszne. To bardzo nie jest śmieszne. Nie ukrywałabyś ciąży i- i już dziecka, przecież- nie mam córki, daj spokój - parsknął, machając ręką nieco zbyt zamaszyście jak na lekkie zbycie tematu, plączącego mu język niezgrabnymi protestami.
Niemożliwe.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31631
  Liczba postów : 80194
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyNie 31 Sty 2021 - 17:53;

@Mefistofeles E. A. Nox

A jednak.
To wcale nie był żart. W nic z nim nie pogrywała, nie chciała go głupio przestraszyć. Była, o zgrozo, zupełnie szczera i poważna. I, jak nigdy, nie było jej ani trochę do śmiechu...
Momentalnie zaschło jej w gardle i poczuła, jak po karku przebiega jej zimny dreszcz. Tak, wyobrażała sobie tę rozmowę na milion możliwych sposobów, ale czy... spodziewała się właśnie takiej reakcji? Cóż, to dość typowe, że jej nie uwierzył, ale co właściwie kryło się za jego późniejszymi słowami? Czy gdyby odezwała się wcześniej, gdyby podjęła inne decyzje, to teraz byłoby łatwiej? Czy po prostu wszystko wyglądałoby tak samo, tylko działoby się dwanaście miesięcy temu? Westchnęła. Na dłuższą chwilę utkwiła wzrok w zdjęciu swojej córki. Beztroskiego niemowlęcia, zupełnie nieświadomego tej całej dramy. Było jej cholernie przykro, że taki los jej zgotowała i że... właściwie nie umiała jej pokochać w ten sposób, w który powinna. Kochała ją, ale po swojemu. Nie mogła dać jej tego, czego wymagało małe dziecko, nie potrafiła jej uszczęśliwić. Ani tym bardziej siebie samej.
- Też mi nie jest do śmiechu, uwierz. - Odpowiedziała nieco dobitniej, a w jej głosie było słychać łamiące się tony. Podniosła wzrok i spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami. Mimowolnie kiwnęła głową, dając mu niewerbalną odpowiedź na to najważniejsze pytanie.
- Nie chciałam Cię wcześniej tym obarczać. I myślałam... myślałam, że sobie sama poradzę, że odnajdę się w tej roli. - Urwała, pospiesznie biorąc kolejny łyk whisky. A właściwie... zerując wszystko to, co znajdowało się w szklance. - To nie dla mnie. Nie umiem. Naprawdę nie umiem... Nie pomogło nawet to, że... że... - Zielone oczy zaszkliły się, przypominając wielkie szyby w Lumos pokryte cienką warstewką szronu. Przełknęła ślinę, usiłując wziąć się w garść. Dlaczego podchodziła do tego tak emocjonalnie? - Mała też jest już wilkołakiem. A mimo to nie umiem jej w pełni pokochać. Rozumiesz? - Zapytała z cichą nadzieją w głosie.
Jak bardzo się przestraszy?

______________________

Bar "Lumos" - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyNie 31 Sty 2021 - 22:42;

Najgorsze w tym wszystkim było to, że Mefisto widział, że Oriana nie żartuje. Nie potrzebował łez w jej oczach czy drżenia tak dobrze znanego sobie głosu - wystarczyła sama postawa, może westchnięcie, może to przeciągnięte spojrzenie, zawieszone na obrazku szczęśliwego dzieciaka.
W końcu po prostu zastygł w bezruchu, wpatrując się w swoją rozmówczynię i słuchając, gotów spić każde słowo z jej ust, byle tylko nie przegapić jakiegoś magicznego wyjaśnienia, które... cóż, którego bardzo potrzebował, ale które wcale nie nadchodziło. Nie wiedział, co teraz mogłoby pomóc, ale czekał wytrwale, starając się już nie wracać spojrzeniem do ruszającej się dalej fotografii małej Cynthii.
- Czekaj, co? - Wyrwało mu się w końcu, gdy przerwał trawienie zrzuconej na niego lawiny informacji na rzecz wydobycia tej jednej, pozornie niegroźnej. - Ugryzłaś ją? - Upewnił się, teraz już chwytając to zdjęcie, by unieść je sobie bliżej oczu, niemal panicznie doszukując się jakichś poważnych obrażeń u wesołego berbecia, jak gdyby nie było opcji, by ugryzienie odbyło się później. - Czy ty-... - Zaczął, z trudem powstrzymując się od wygarnięcia Orianie głupoty. Odłożył zdjęcie i cofnął się o krok, głębszym wdechem próbując - nieskutecznie - jakoś poukładać sobie myśli. - Kiedy to było? Przemieniła się już? - Nie wiedział, czy to nie jest niebezpieczne. Teoretycznie zmiana nie powinna w żaden sposób zaszkodzić, a jednak ewentualne obrażenia mogły stawać się poważniejsze.
Czuł, że nie koncentruje się na prawdziwym problemie, orbitując wokół niego tak, jak było mu wygodnie. I wiedział, że powinien przestać, a jednak nie zdołał się do tego zmusić, dopóki nie poczuł posmaku krwi z zagryzanego uparcie wnętrza policzka.
- Nie chcesz jej? - Spytał łagodnie, nawet nie musząc się starać, bo po prostu rozumiał. Nigdy nie kwestionował tego, że rodzice oddali jego siostrę do adopcji. Wiedział, że tak było dla niej lepiej. - I czy... czy ty czegoś ode mnie oczekujesz? - Dopytał głupio, nagle dochodząc do wniosku, że nawet nie może podejrzewać Oriany o wyłudzanie od niego pieniędzy, skoro nie wspomniała o tym ani słowem. - Merlinie, przecież małej wilkołaczycy nikt nie weźmie... - Wymamrotał jeszcze, sam do siebie, z sercem żenująco zagłuszającym większość i tak już chaotycznych myśli, które rozbijały mu się niespokojnie po głowie.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31631
  Liczba postów : 80194
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptySob 6 Lut 2021 - 14:46;

@Mefistofeles E. A. Nox

Emocje były nieodłącznym elementem takich rozmów i nie dało się ich poprowadzić w spokojny sposób. Choć nie lały się łzy, choć nie leciały wyzwiska, choć zachowywali wszelką kulturę, to jednak... powietrze wokół było nad wyraz gęste.
Nie wiedziała, co ma mu powiedzieć, jak wytłumaczyć to wszystko. W jej głowie cała ta sytuacja posiadała logiczne i niepodważalne wyjaśnienie, ale gdy tylko usiłowała mu cokolwiek przekazać, to orientowała się, że brzmi jak wariatka bez uczuć. Wpadała w gorzką pułapkę swoich własnych słów. Naprawdę była taka okrutna, taka wyrodna?
- Musiałam to zrobić, musiałam spróbować. - Nie odpowiedziała mu wprost na zadane pytania. Sumienie zaczęło ją gryźć tak mocno, że zagłuszało jakiekolwiek komunikaty czy głos rozsądku. Bolało. - Myślałam, że wtedy będzie mi łatwiej ją pokochać. Ale... nie. Przykro mi.
Wstała. Wzięła swój płaszcz chaotycznym ruchem ręki. Miała zamiar wyjść? Teraz? Znów zniknąć na rok i nie odezwać się ani słowem? Nie, nie mogła po czymś takim. Nie zasługiwał na to. A Cynthia nie zasługiwała na ten przykry los.
I dopiero jego łagodny głos, dopiero jego kolejne słowa sprawiły, że... się zawahała. Odłożyła płaszcz i złapała oburącz brzeg zimnego blatu, pochylając się nad nim odrobinę.
- Tak, nie chcę. - Odpowiedziała niemalże bezgłośnie, czując przy tym okropny ucisk w okolicach żołądka. - I zrozumiem, jeśli Ty też nie będziesz chciał. Ale... musiałam tu przyjść i spróbować. - Podniosła wzrok i utkwiła go w jego wilczych tęczówkach. - Już wystarczająco spieprzyłam jej życie. Nie chcę oddawać jej do... sierocińca. - Wszystkie te słowa brzmiały okropnie. Ale... poczuła pewną dziwną i niepojętą ulgę, gdy wreszcie była z nim szczera. Naprawdę nie chciała jej skrzywdzić. I miała nadzieję, że Nox to zrozumie.
- Chcesz ją poznać? - Zaproponowała nagle, całkowicie gotowa na to, by teleportować się do jej domu i pokazać mu... jego córkę.
Czy to nie było aby za wiele?

______________________

Bar "Lumos" - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 862
  Liczba postów : 2457
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptySob 6 Lut 2021 - 20:11;

Każdy dzień zdawał się być do siebie podobny i dłużył się nieznośnie na obowiązkach, które choć monotonne, były też przyjemnie niewymagające i z każdym miesiącem odkrywał, że potrafi wykonywać je sprawniej, uzyskując dodatkowy czas wolny. I to nawet zabawne, że był tak bezgranicznie pewien, że dziś to on zrobi niespodziankę swojemu Wilkowi, nie tylko pojawiając się w pracy o godzinę wcześniej, ale też przynosząc mu drobny prezent w postaci samopiszącego pióra.
W pewnym sensie wyczuł, że coś jest nie tak, już od pierwszego spojrzenia.
Babcia zawsze powtarzała mu, że ciała raz złączone, na zawsze łączy jakaś niby niewidoczna nić porozumienia, a on zwykł już tylko uśmiechać się na to pobłażliwie tak, jak i uśmiecha się na większość mugolsko-magicznych wierzeń swojej opiekunki. Teraz jednak zdawało mu się, że widzi to w obu wilczych spojrzeniach, w postawie ich sylwetek i właśnie w tych niewidzialnym, niemym porozumieniu, w którego wtargnięcie zdawało mu się nie na miejscu, jakby przerywał rozmowę, do której nie został zaproszony, niby słysząc jakiś strzęp, a jednak nie potrafiąc uchwycić sensu.
Przywitał się z kobietą ciepłym uśmiechem i pogodnym "Dzień dobry", zachowując się w zgodzie z relacjami pracownik-klient, nie mając przecież żadnego dobrego powodu do mniej grzecznego zachowania, nie mogąc nie lubić  kogoś tylko za to, że jest młody, atrakcyjny i rozmawia z jego chłopakiem. Ach, i przy tym śmie być kobietą.
Od razu wślizgnął się za bar, by pod jego kurtyną ścisnąć mefistofelesowy pośladek, gdy wymijał go w drodze do ekspresu, chcąc pozostawić swojemu chłopakowi jasne przypomnienie o tym do kogo należy i o kim ma myśleć, paradoksalnie martwiąc się o to przez swój własny występek na dzisiejszych zajęciach profesor Dear, zbyt świadomy tego jak łatwo można tłumaczyć się Amortencją.
 - Cześć, szefie - mruknął, czujnie łapiąc zielone spojrzenie, mimo intuicji próbując wepchnąć się między tę dwójkę i to coś co było między nimi, cokolwiek miałoby to być. - Potrzebujesz mnie czy mam iść do kuchni? - dopytał, może zbyt subtelnie ubierając w słowa swoją zazdrość, a jednak mając na uwadze te wszystkie razy, gdy okazywał ją zupełnie niepotrzebnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyNie 7 Lut 2021 - 18:47;

Drgnął gwałtownie, w pierwszej chwili chcąc rzucić się za zbierającą swoje rzeczy wilczycą, jak gdyby nie miała prawa teraz go po prostu tak zostawić, a jednak powstrzymał się, przygnieciony bolesną świadomością, że on sam kompletnie nie miał pojęcia co w tej sytuacji było właściwe. Nie wiedział, czy powinien jakoś zaoferować pomoc, czy powinien się burzyć o wykluczenie go z życia Cynthii na tak długo, czy powinien zostawić to wszystko w gestii matki, która przecież nie tylko zmagała się z trudami ciąży, ale jeszcze zajmowała się dzieckiem przez długie pierwsze miesiące.
Chciał być wyrozumiały.
Chciał móc jej powiedzieć, że wszystko w porządku i chciał w to wierzyć, jednocześnie nie mogąc pozbyć się wrażenia, że gdzieś w tym chaosie i on był ofiarą, nawet jeśli nie warto było się do tego przyznawać. Bo kiedy serce rozbijało mu się po klatce piersiowej i kręcił gwałtownie głową na samą wzmiankę o sierocińcu, to chyba wiedział już, że cały jego nowy porządek został wywrócony do góry nogami.
I pierwszy dowód tych drastycznych zmian przekroczył próg Lumos, tak wesoło przynosząc do niego to charakterystyczne dla siebie światło, teraz dla Mefisto niemal oślepiające. Zielone spojrzenie zawisło tępo na zbliżającym się chłopaku i wilkołak nie odpowiedział na postawione przed nim pytanie, głupio milknąc w ten żenujący sposób, gdy rozmowa cichnie w towarzystwie osoby trzeciej. Dał się zaskoczyć nie tak nietypowemu powitaniu, niemal podskakując pod wpływem puchoniego dotyku, by właśnie temu dać się otrzeźwić.
Mógł powiedzieć Sky'owi teraz wszystko, od początku do końca. Mógł poprosić Orianę, żeby przejęła na siebie ten ciężar, skoro już raz to zrobiła i musiała wiedzieć jak się za to zabrać.
- Chcę - odpowiedział dziewczynie zamiast tego, uciekając od kryształowych tęczówek, które i tak pociemniały pod wpływem skaczących Mefisto przed oczami plamek. Próbował pilnować oddechów i skupić się na dudniącym mu w uszach rytmie szybko bijącego serca, ale i z tym nie mógł sobie poradzić, zgarniając tylko szybko zdjęcie i przywołując sobie kurtkę. - Sky, ja muszę- muszę wyjść na chwilę, zamkniesz bar wcześniej? Proszę? - Wychodził już zza baru, uciekając od kontaktu fizycznego, żeby nie dać złapać się w jego pułapkę, za bardzo bojąc się, że wizja bezpiecznej bliskości odbierze mu resztki odwagi, które pchały go w stronę poznania swojej córki. - Wyjaśnię jak wrócę, okej? Kocham cię - wyrzucił z siebie jeszcze, chwytając już lekko Orianę za rękę, by jak najszybciej wyprowadzić ją z Lumos.

/zt

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 862
  Liczba postów : 2457
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyNie 7 Lut 2021 - 21:43;

Wydawało mu się.
Z pewnością mu się wydawało. Nie pierwszy raz i na pewno nie ostatni. To poczucie winy amortencjowego podrywu i jego niezbywalna zazdrość podsuwała mu te wizje, które, jak zawsze(!) nie mają przecież żadnego znaczenia i wagi. Próbował myśleć racjonalnie, uczyć się reagować poprawnie, choć raz nie dać unieść się bezpodstawnej zazdrości. A jednak grzeczny uśmiech zadrżał mu niepewnie, gdy na swoje pytanie usłyszał aż nazbyt wymowną odpowiedź, bo taką, która wcale nie była skierowana do niego.
Nie wydawało mu się.
Odstawił filiżankę z głośnym brzękiem, jakby w nadziei, że to przywoła do niego zielone spojrzenie i wyrwie go z tej abstrakcji, bo nie wyobrażał sobie, że Mefisto miałby traktować go jak powietrze dla pierwszej lepszej klientki.    - Jasne - Usłyszał swój głos w odpowiedzi: cichy, zdezorientowany, z ukrytym pytaniem w niepewnych nutach, brzmiący tak obco, a jednocześnie układający się w tak oczywiste słowo odruchowej zgody. Teraz widział to aż nazbyt wyraźnie. Urwana rozmowa, napięcie i ta nerwowość przyłapania go niemal na gorącym uczynku.
Nic mu się, kurwa, nie wydawało.
Jego Wilk skulił ogon i uciekł. Skorzystał z tej swojej niecierpliwości, pozostawiając całą swoją codzienność, by pomknąć za wymykającą mu się pięknością. I sam nie odpowiedział mu na coś tak dla nich oczywistego jak wiecznie powtarzane wyznanie miłości - nie, nie ze złości czy złośliwości zemsty, ale zwykłej świadomości, że Mefisto nawet nie poczeka, by usłyszeć te słowa czające się za zaciśniętymi szczękami, zbyt przejęty trzymaną za rękę kobietą.
I sam nie wiedział, czego właściwie oczekiwał. Jakichś marnych wytłumaczeń i wymówek, którymi mógłby to sobie wyjaśnić? W końcu nawet najsłabsze kłamstwo zdawało się być lepsze od tego, że teraz każdą minutę poświęcał na wymyślanie coraz to bardziej fantazyjnych kłamstw, w które naiwnie uwierzy, nie chcąc tracić swojego Wilka, teraz musząc tkwić w tym nieprzyjemnym zawieszeniu niewiedzy.
Do każdego zamówienia dorzucał w  gratisie wczorajsze muffiny, doskonale wiedząc, że nie zdąży dziś sprzedać ich wszystkich, jeśli faktycznie ma zamknąć bar wcześniej, a jednak wciąż miał wrażenie, że zdecydowanie za duża ich część wylądowała z podświadomych nerwów w jego własnym żołądku, pomagając mdłościom wzmagać się subtelnie z każdą kolejną porcją. I tylko poczucie obowiązku trzymało go dziś na stanowisku, bo nawet czyszcząc półki z alkoholami i wiecznie przecierane przez Mefisto szklanki, szukał mefistofelesowego grzechu gdzieś w szklanych błyskach, pierwszy raz irytując się pedantyczną czystością Lumos. I nawet gdy udało mu się zamknąć już bar, zawalczył z pokusą i nie sięgnął po Błękitne Gryfy, zamiast tego rzucając się w wir czyszczenia stolików i codziennie tratowanej na nowo podłogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyPon 8 Lut 2021 - 17:37;

Wkroczył na ten etap odrealnienia, który ciężko jakkolwiek wyjaśnić - jak ten moment, zaraz po wyjściu z teatru, gdy przedstawienie jeszcze zdaje się dyktować rzeczywistość; jak powrót do domu po dłuższym wyjeździe wakacyjnym, kiedy nagle wszystko, co tak dobrze znane, zaczyna wydawać się obce. Miał wrażenie, że szczegóły zacierają mu się sekunda po sekundzie, bo nie pamiętał już jak dużej zachęty ze strony Oriany potrzebował, żeby wziąć Cynthię na ręce, ani co znajdowało się w mieszkaniu wilczycy poza przygotowanym dla dziecka kącikiem. W rozmowie też się wyłączał, raz za razem uciekając spojrzeniem do zabawek, by z kolejnym nabraniem powietrza w płuca przypomnieć sobie, że cała ta namiastka dobra zaraz zniknie z życia małej dziewczynki, jeśli czegoś z tym nie zrobi.
I chociaż Oriana nie chciała przynosić dziecka do baru, on nie w samym lokalu widział problem. Niby zawsze pewny swojej teleportacji, tym razem miał wrażenie, że zaraz po niej zemdleje, przelewając całą energię w ten jeden skok, żeby tylko nie pominąć przypadkiem włoska na cynkowej głowie - i to nie tak, że pierwszy raz niósł coś tak cennego. Po prostu pierwszy raz niósł coś tak obcego.
- Sky? - Zawołał już na progu, słysząc jak żałośnie drży mu głos. Ostrożnie poprawił sobie na rękach pieczołowicie ubraną jak bałwanek dziewczynkę, bojąc się zmienić narzuconą jej pozycję, jak gdyby najdrobniejsze przechylenie miało spowodować utratę tego bezpieczeństwa, w którym już znalazł odrobinę pewności. Zerknął na nią kontrolnie, ale wszystko wydawało się w porządku; była cicho, rozglądała się. Myślał, że zacznie płakać, jeśli zostanie zabrana od mamy przez kogoś, kto zaczął się z nią nieporadnie bawić raptem chwilę temu.
- Zerwiesz ze mną - poinformował Puchona, gdy wreszcie wychwycił go spojrzeniem gdzieś między stolikami; Cynthia kopnęła go lekko w tors przy niewinnym wierzganiu, a Mefisto zamarł wiernie w bezruchu. - Ale- ale no nie zamierzam ci na to tak za bardzo pozwolić, więc musisz- bo ja w ogóle nie wiem jak to zrobić, czekaj - zaśmiał się nerwowo, mając świadomość tego, że przychodzenie z dzieckiem na rękach po tak gwałtownym wyjściu już nie jest dobrym początkiem, a on przecież wiedział doskonale, że jego wyjaśnienia niezbyt pomogą. Ale skłamał, już teraz, chowając się w swoim tchórzostwie - bo zdążył zaplanować już swoje poczynania, przesiadując w domu Oriany nie łudził się wcale, że rozmowa z miłością jego życia pójdzie dobrze. - Dowiedziałem się dzisiaj, że mam córkę - oznajmił, przymykając powieki, by w jakiś sposób chociaż trochę się wyłączyć z tej rozmowy, gdy zmusił się już do wprowadzenia w życie swojego misternego planu, polegającego, cóż, na powiedzeniu wszystkiego jak najszybciej i jak najprościej. - I to jest Cynthia - pociągnął dalej, tym obcym i pustym głosem, jakby jechał na automacie.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 862
  Liczba postów : 2457
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyPon 8 Lut 2021 - 18:51;

Wlepił tępe spojrzenie w jedną z plam na kanapie, uparcie ciskając w nią coraz to inne zaklęcia czyszczące, nawet nieszczególnie myśląc o tym jaki płyn stworzył tak upartą barwę, by wyprostować się pod tak dobrze znanym sobie brzmieniem ukrywanej mefistofelesowej paniki. I w pierwszej chwili nie zrozumiał nawet czym jest to opatulone ubraniami zawiniątko, za bardzo skupiając się na próbie zrozumienia posłyszanych słów, które odgórnie brzmiały jak przyznanie się do winy. I wszystkie budowane przez ten czas potencjalne wymówki i tłumaczenia prysnęły błyskawicznie, bo nie mógł już nijak wątpić, ani mieć nadziei, że tylko mu się wydawało, że to jego wyobraźnia, a jego Wilk nigdy by go przecież nie skrzywdził.
Bo w końcu dotarło do niego, że to drobne żyjątko jest bezspornym dowodem, że przeczucie go nie myliło. Wcześniej jednak uśmiechnął się z niedowierzaniem, szybko markotniejąc pod ciężarem zielonego spojrzenia, by w końcu przykryć usta dłonią, dopuszczając do siebie pierwszą prawdziwą falę mdłości, z trudem otępienia szukając jakichkolwiek słów, które mógłby teraz powiedzieć, by zorientować się, że to nie on powinien mówić. Mógł co najwyżej pytać.
- Kiedy? - zapytał więc, opadając dłonią z ust do własnego barku, poniekąd obejmując siebie samego, gdy wzdrygnął się pod stanowczością jaką włożył w te słowa, bojąc się, że wybrzmią zbyt cicho. - Kiedy się z nią… Kiedy z nią spałeś? - doprecyzował, poprawiając się szybko, nie chcąc kląć przy kobiecie, nawet jeśli ta miała nie zrozumieć ani słowa. Zrozumiał przecież doskonale, że prawda może sprowokować go do zerwania, więc wiedział już, że odpowiedź mu się nie spodoba. Teraz walczył już tylko o świadomość jak bardzo, zdecydowanie woląc usłyszeć, że to błąd jeszcze sprzed kwietnia.
Nie wiedząc kiedy opadł na kanapę, przysłaniając udem czyszczoną plamę, zdecydowanie nie czując się na siłach, by podejść do ukochanego, a już na pewno nie chcąc wcale patrzeć na przyniesione do nich dziecko, instynktownie odmawiając mu jeszcze pełnego prawa do istnienia w jego świadomości.
- Zamierzasz… Zamierzacie jakoś ją na zmianę czy… - zaczął nieskładnie, chcąc wybadać na ile Cynthia ma wkroczyć w mefistofelesowy świat, który teraz był przecież i jego własnym. - Czy ona- Chciała żebyś z nią był, tak? Po to tu przyszła? - dopytał, ściągając brwi i unosząc w końcu błąkający się po ziemi wzrok, by spojrzeć pewniej w zielone oczy z taką pewnością, jakby naprawdę nagle odkrył całą prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyPon 8 Lut 2021 - 20:12;

Miał cichą nadzieję, że sama obecność dziecka jakoś załagodzi puchonią reakcję, zupełnie jak gdyby Cynthia magicznie mogła pozbyć się całego tego napięcia. Szybko zorientował się, że to głupie marzenia, a on prawdopodobnie tylko zakrywał nimi prawdziwy powód zabrania dziecka ze sobą - kiedy ją trzymał, była prawdziwa. Stawała się istotą z krwi i kości, przypominała mu o powadze sytuacji i sprawiała, że szczegóły już się nie zacierały, bo zwyczajnie nie mogły. Wymuszała wyprostowaną postawę, stabilność i względne bezpieczeństwo, więc nie mógł się załamywać, nie mógł nerwowo krążyć i nie mógł stchórzyć.
W pierwszej chwili tylko rozchylił usta w próbie podania Sky’owi odpowiedzi, by zamiast tego dać się zatkać przerażeniu, bo wcześniej nawet nie wpadł na podejrzenie zdrady, za mocno koncentrując się na panice jak bardzo ich życie się zmieni, jeśli dołączy do niego mała, wymagająca opieki dziewczynka. I czekał tak głupio, aż Sky wyrzuci wszystkie swoje myśli, by podejść do niego nieco szybciej, niż planował, w desperacji gubiąc się między chęcią dogodzenia swojemu chłopakowi, a Cynthii.
- Ja nie chcę z nią być, co ty w ogóle- nie, czekaj, kurwa - urwał, z przerażeniem pozerkując na Cynthię, jakby miała rozpłakać się na sam dźwięk brzydkiego słowa, którego znaczenia i tak nie znała. Zamrugał z zaskoczeniem, dostając od niej tylko trochę śmiechu, motywującego go do pokazania, jakim jest świetnym nowym ojcem; posadził ją ostrożnie na kanapie obok Sky’a, samemu kucając i trzymając ją za rączki, tak jak robiła to chwilę temu Oriana. - Spałem z Orianą w 2019, nie wiem, jakoś pod koniec. I wtedy się też ostatni raz widzieliśmy w ogóle, ona- w sensie mała, w sensie Cynthia, ona ma prawie sześć miesięcy, ale ja o niej nie wiedziałem - kontynuował, czując, że głos coraz mocniej zachodzi mu paniką. I nie musiał już wcale udawać, że tak nie jest, skoro teraz drżenie nie mogło wpłynąć na zaczepiającą Sky’a piąstką dziewczynkę.
- Oriana przyszła mi w końcu powiedzieć, bo podjęła decyzję, że ją odda. Że jej nie chce. Że- Sky, przysięgam, ja nie wiedziałem, ja kocham tylko ciebie, przecież o tym wiesz - skończył w końcu żałosnym jękiem, jedną ręką jeszcze gdzieś tam podtrzymując tułów Cynki, gdy drugą leciał już do puchoniej twarzy, chcąc pogładzić ją tęsknie z resztką nadziei, że jeszcze może.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 862
  Liczba postów : 2457
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptySob 13 Lut 2021 - 19:54;

Mimowolnie zmarszczył brwi pod przekleństwem, nagle zdając sobie sprawę, że nawet coś tak dla nich naturalnego nagle stało się czymś tak dziwnym i niepasującym. I znów nie otrzymał wcale odpowiedzi, bo przecież mefistofelesowe zapewnienie o tym, że nie pozwoli mu tak po prostu zerwać było tym, co miało upewnić go w stabilności tego związku. Nie pytał więc wcale o jego chęci, a o zamiary nieznanej mu kobiety, zbyt dobrze wiedząc, że nawet mugolski świat umożliwia usidlenie mężczyzny przez dziecko. Chciał wierzyć, że jego dobroduszny chłopak nie da złapać się na tę wizję rodziny, na te chwile bliskości, które spędzaliby razem, doglądając małej Cynthii i że jej atrakcyjność wcale nie zdaje mu się bardziej kusząca od tej, którą zawłaszczył dla siebie w postaci niezwykle zagubionego teraz w myślach Puchona.
Spojrzał z niedowierzaniem na Mefisto, mając ochotę odsunąć się w bok od tego beztroskiego dziecka, które nawet nie zdawało sobie sprawy jak wiele zamieszania wywołuje w ich życiu, a jednak skarcił się tylko w myślach, próbując powtarzać sobie, że to nie jej wina. Ze wszystkich potencjalnie winnych osób, ona jedna pozostawała czysta od jakichkolwiek zarzutów. W końcu niczyim grzechem nie powinien być sam fakt istnienia. Odruchowo sięgnął ręką do swojego uda, chcąc odsunąć zaczepiającą go piąstkę, nijak nie gotowy jeszcze na interakcję, a jednak zaraz już zmuszony do tego przez fakt, że mała zacisnęła drobną dłoń na jego palcu. Stworzyli w ten sposób nienaturalny okrąg, gdy wtulał się policzkiem w mefistofelesową dłoń z miną, która zdawać się zapowiadała nadejście płaczu z ogarniającej go bezsilności, a jednak żadna łza nie zamierzała wcale wydostać się na wolność, bo to co teraz czuł dalekie było od smutku, zdecydowanie zbliżając się raczej ku wzrastającej w zrozumieniu i niedowierzaniu panice.
- Jeśli ją chcesz, to nie możesz już tak mówić. Że kochasz tylko mnie - wytknął mu, uwrażliwiony na to, że w czasie wychowania dziecka popełnia się wiele błędów, ale wszystkie je dziecko gotów jest wybaczyć, o ile tylko będzie czuło się kochane. I nieszczególnie uważał, że ma prawo oceniać decyzję Mefisto, zbyt dobrze znając to uczucie bycia niechcianym i całe życie będąc wdzięczny dziadkom, że przyjęli go do siebie, z dużym opóźnieniem zdając sobie sprawę, że podejmując tę decyzję, jego chłopak zdecydował też i za niego. - Mefu… - szepnął cicho, przymykając oczy, jakby miało pomóc mu to wyrwać się choć na chwilę z tej przerażającej go rzeczywistości, która uparcie wciąż trzymała go za kciuk. - Jak Ty to sobie wyobrażasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyCzw 18 Lut 2021 - 18:45;

Odetchnął z ulgą, gładząc kciukiem puchoni policzek, gotów na chwilę zapomnieć o ciągnącej Sky’a za palec Cynthii, byle tylko uwierzyć w szczerość przyjemnej bliskości z ukochanym. Zmarszczył lekko brwi, początkowo nie rozumiejąc, dlaczego nie może mówić prawdy, by potem aż zadrżeć pod zakradającym się do niego strachem, że przypadkiem zrobi Cynthii to, co Oriana; że spróbuje, ale nie będzie w stanie jej pokochać.
- Ja- ja chyba nie umiem pokochać tak w kilka godzin - zaśmiał się cicho, rozumiejąc teraz tę potrzebę, którą zaobserwował u Oriany, by ktoś po prostu przytaknął i zapewnił, że to jest w porządku. Ale potem zrobiło się tylko gorzej i Mefisto już nie wytrzymał, niezadowolonym pomrukiem zbywając puchonie pytanie, by wybić się lekko do góry i złapać te ukochane wargi do pocałunku, przypominając smak beztroski, o której zawsze zapewniały go ich wspólne pieszczoty.
- Nie wyobrażam sobie - wyznał wreszcie, odsuwając się z cichym westchnieniem, bo doszli do tego momentu, którego bał się najbardziej, nie spodziewając się wcale insynuacji zdrady. Usiadł na podłodze i przeczesał palcami włosy, próbując jakoś pozbierać myśli, w pełni swojej samolubności czując, że teraz - przy Sky’u - jest mu łatwiej. - Odniosę ją zaraz do Oriany. Pójdę do nich jutro i zrobimy test na ojcostwo, bo- no, ona twierdzi, że nie ma innej opcji, ale- ale ja chyba po prostu muszę to zobaczyć, wiesz? - Wyznał, kręcąc lekko głową z zażenowaniem, nie wiedząc, na ile świadczy to o jego próbie wyparcia całej sytuacji, a na ile było rozsądnym krokiem. - Ale w ogóle- um, bo, jakby… myślisz, że nie jest jej za ciepło? - Zauważył nagle, przypominając sobie, że nie zdjął z Cynki ani kaptura, ani czapki, ani nie rozpiął tej grubej kurteczki, w którą została zapakowana przed wyjściem. - Zostaw… Cynthia, zostaw - poprosił cicho, mając wrażenie, że wpada w te nuty, które wydawały mu się oczywiście przejrzyste i pewne w stosunku do zwierząt. Spróbował przejąć na siebie uwagę dziewczynki, by jednak zostawiła rękę Sky’a, ostatecznie zadowalając się tylko rozpięciem jej kurtki i pozbyciem się czapki, skoro nie miał szans jej rozebrać. - Jeśli nie jest moja, to chciałbym spróbować… nie wiem, na zasadzie tymczasowego domu? Nie wiem jak to dokładnie działa. W sensie, nie wiem jak to się załatwia. Nie chcę jej oddać do domu dziecka i wolałbym dopilnować tego, żeby trafiła do kogoś odpowiedniego - kontynuował w końcu, bawiąc się tą absurdalnie malutką czapeczką. - Ale jeśli jest moja, to- to ja chyba nie mogę jej oddać, bo… bo ja bym chyba nie mógł tak z tą świadomością… - przerwał, skoro i tak wpadł już w szept i wiedział, że oczy głupio mu się zaszkliły - emocje dopadały go coraz mocniej i szukały ujścia, ale nie wiedział, w którą stronę iść. - Może gdybym wierzył, że będzie okej i ktoś ją weźmie, nie wiem, ale- Oriana- Oriana jest wilkołakiem i ugryzła Cynthię, więc- nie wiem jak to rozegrać, ale co ja mam zrobić? - Uniósł wreszcie spojrzenie na kryształowe tęczówki, pozwalając panice na powrót, gdy z trudem łapał powietrze, przypominając sobie o własnej bezsilności. Nie wiedział jak zajmować się dzieckiem. Nie miał czasu na zajmowanie się dzieckiem. Nie mógł sobie pozwolić na utratę tej jednej osoby, która zmieniła w jego życiu tak wiele.
- Chcę być z tobą - wydusił. - Ale nie chcę jej porzucać. I nie chcę, żebyś ty czuł się jakoś zobligowany, bo- nie chcę cię zmuszać do tej decyzji. Ale jeśli ją wezmę, to będziemy trochę pakietem. Ale chcę, żebyśmy my… żebym ja i ty… żebyśmy my byli pakietem…

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 862
  Liczba postów : 2457
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyCzw 18 Lut 2021 - 20:06;

Przytaknął automatycznie, dopiero pod tymi słowami rozumiejąc nagle, że ta nauka miłości nie jest obowiązkiem, który ciążyć będzie tylko na Mefisto. I przecież w tym desperackim chwycie za swój kciuk czuł potrzebę bliskości i ludzkich uczuć, może nawet lęk przed kolejnym przekazywaniem małej dziewczynki z rąk do rąk jak pluszową zabawkę, z nadzieją, że w końcu komuś spodoba się na tyle, by ją zatrzymać. Westchnął mimowolnie z drobnej ulgi, którą przyniósł mu pocałunek, w nim jednym odnajdując stabilną pewność tego, co sam czuje, czego chce i do czego powinien dążyć, od razu szukając w sobie więc siły i zrozumienia, które powinien okazać ukochanemu.
Myśli zbytnio plątały mu się w głowie, by stworzyć z tego chaosu słowa, więc wolną dłonią sięgnął tylko do tych ciemnych kosmyków, by zanurzyć w nich palce i pogłaskać swojego Wilka w niemym zapewnieniu, że będzie dobrze, że dadzą radę. Zaraz też mógł zorientować się, że początkowo tak płoszący go gest ze strony Cynthii teraz wydawał mu się już czymś, czego wcale nie chciał tracić, cicho w duszy licząc na to, że dziewczynka nie rozluźni chwytu i on sam nie straci wcale nagle ciepła tej nagrzanej tyciej dłoni.
Nie był do końca pewien czy ciężko mu się myślało, czy wręcz przeciwnie, jego myśli gnały zbyt prędko, nie dając odpowiednio się zrozumieć. Odbijał się tępo od wszystkich zmartwień, reakcji dziadków, przyjaciół; niewiadomej jak ta sytuacja wpłynie na ich pracę, jego naukę; czy znajdą na to wszystko pieniądze i jak wiele Oriana jest w stanie przekazać im na start, a przede wszystkim jednak - czy to Cynthia zaakceptuje ich, nawet jeśli oni zaakceptują ją.
- Co? - spytał tępo, dając sprowadzić się na ziemię zbyt abstrakcyjnym stwierdzeniem, jasnymi tęczówkami zahaczając o te zielone tylko po to, by uciec do dziewczynki, jakby nagle miał dostrzec futro, kły i pazury, poświadczające jej rzekomą likantropię. - Przecież ona ma ledwo kilka miesięcy, to… - urwał, wzdrygając się pod samym brzmieniem tego słowa w swojej głowie, nie chcąc myśleć o tym na jak wielu poziomach uznał to jedno "nieludzkie" za trafne, ale i zdecydowanie nie na miejscu, momentalnie czując jak wstyd wzrasta w nim nieprzyjemnie. I chyba tej jednej emocji brakowało mu do całego kompletu, by i jego oczy zaszkliły się podszczypując go leniwie. Czuł jak rodzi się w nim bunt, ale nie przed Mefisto, Cynthią czy nawet Orianą, a przed losem, który postanowił być nie fair wobec całej ich czwórki. Było mu żal Oriany, gdy tylko dopuszczał do siebie myśl jak trudny czas musiała mieć przez przeszły rok; było mu żal Cynthii, że poznała smak odrzucenia, zanim było jej rozsmakować się w bezinteresownej miłości rodzica, obciążona nie tylko ciężarem niechcianego dziecka, ale i bolesnych comiesięcznych przemian. Było mu żal samego siebie, że poniesie konsekwencje nie swoich działań i pochopnych decyzji, ale współczuł też swojemu chłopakowi, za dobrze wiedząc, że ten z tej sytuacji wyciąga problemy i zmartwienia, których on sam nie byłby w stanie nawet wymyślić.
- Jesteśmy - zapewnił go, wkładając to jedno słowo całą swoją pewność, którą zyskiwał patrząc w najpiękniejszą zieleń, doskonale zdając sobie sprawę, że teraz to wszystko wydaje mu się takie przerażające, bo nie miał czasu przygotować się na to odpowiednio, prawdopodobnie gotów wpaść w podobną panikę, gdyby Mefsto przyniósł mu do baru szczeniaczka, nie małą wilkołaczycę. I usłyszenie tego prostego "odniosę" zdawało się dać mu chwilę wytchnienia, przyjemną świadomość, że zdobędzie chwilę czasu, by zaopatrzyć się w potrzebne książki, podręczniki i poradniki, które przygotują go może nie na wszystkie, ale przynajmniej na część czekających go zadań. - Będzie dobrze, damy radę, jak zawsze - zapewnił go, może samego siebie próbując przekonać, gdy sięgał po ten spokojnie wibrujący głos i pogładzenie pokrytego zarostem policzka, by uspokajająco podrapać swojego Wilka pod brodą.
Wziął głębszy wdech i uwolnił się z dziecięcego uścisku, a jednak zrobił to tylko po to, by ująć Cynthię pod pachy i ostrożnie przenieść ją sobie na kolana, usadawiając ją przodem do siebie.
- Cześć, słodziaku - przywitał się z nią w końcu, popychając głos do nie tyle ciepłych, co wręcz słodkich tonów, zaraz i tak musząc pozwolić uśmiechowi zachwiać się niepewnie, gdy brodą zadrżała mu pod nagłym wyswobodzeniem uczuć, bo jedno spojrzenie w dziecięce oczy już pozwoliło mu dostrzec te rozlewające się niepewnie zielone barwy w oceanie niemowlęcego błękitu. - Chcesz być w naszym pakiecie, hm? podpytał, palcami gładząc drobne ciałko po mokrych od zgrzania plecach, więc zaraz już instynktownie poprawił jej koszuleczkę, by szczelniej schować ją pod szeroką gumką spodni. - Nie jesteś zbyt kapryśna, co? - mruknął jeszcze ciepło, czując na sobie ciepło zawstydzenia z niewiedzy jak właściwie powinien odzywać się do tak małego stworzenia, a więc uciekając już spojrzeniem do oczu ukochanego, by uśmiechnąć się do niego rozczulony świadomością, na jak dobrego człowieka trafił w swoim życiu, przecież właśnie za tę chęć pomagania innym zakochując się w nim w pierwszej kolejności: - Kocham Cię, Mefu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyPon 22 Lut 2021 - 23:24;

Nie miał siły zastanawiać się jeszcze teraz nad cynkową likantropią, wzruszając jedynie ramionami na słowa Sky’a, domyślając się co w tej wypowiedzi pominął i tylko trochę dziwiąc mu się za ten takt, z którym on sam miał w tej chwili problem. Kochał wilkołactwo i wiedział, że jakkolwiek okrutna nie wydawałaby się decyzja jego ojca, wychowanie z przemianami jako normą wiele mu ułatwiło - nie zmieniało to faktu, że pół roku a trzy lata to była spora różnica, nad którą nie tylko trzeba było zastanowić się w kontekście wygody, ale też zdrowia. Ile było badań dotyczących niemowlęcych wilkołaków?...
Odetchnął z ulgą, czepiając się tego puchoniego zapewnienia, że dadzą radę i dalej są tym nieszczęsnym pakietem. I nie chciał teraz dopytywać co dokładnie zrobią i jak bardzo Sky zgadza się dla niego, a nie dla Cynthii, bo to nie wydawało się jak dobry moment o naciskanie w kwestii adopcji i dalszych planów. Wystarczała mu świadomość, że pomimo całego tego bałaganu, Sky nie chce go zostawić i gotów jest przynajmniej spróbować stawić czoła rozterkom już nie jednego wilka, a dwóch.
- Ach, baby talk - mruknął z łagodnym rozbawieniem i przetarł dłonią twarz w próbie pozbycia się zarówno zmęczenia, jak i drżących mu na linii rzęs śladów wilgoci. Szybko podciągnął się do góry, zajmując zwolnione przez Cynkę miejsce, by tam usiąść bokiem, z ręką szybko szukającą dla siebie miejsca gdzieś na puchonim ramieniu. Zawiesił spojrzenie na kryształowych tęczówkach, chcąc wyczytać z nich jak najwięcej skylerowych przemyśleń odnośnie wpuszczanej już do ich świata dziewczynki, zaraz bezwiednie odwzajemniając uśmiech, którym został uraczony.
- Błagam, nie przestawaj - zaśmiał się cicho, cmokając go szybko kilkukrotnie w usta, by dopiero ostatni pocałunek nieco przedłużyć, dzieląc się leniwym westchnieniem szczerego zadowolenia. - Myślę… żeby nie zamęczyć wszystkich w Puchońskiej Komunie, może spytam ojca, żebyśmy trochę orbitowali jeszcze między Wilczą Norą? Zanim znajdziemy coś lepszego… - podsunął, przesuwając nosem po puchonim policzku i zaraz już bezczelnie chowając sobie twarz w szyi ukochanego, garnąc się do jak największej bliskości, bo nie zamierzał oddawać całej atencji siedzącej na kolanach Sky’a wilczycy. - Jak ja mam mu to w ogóle powiedzieć…

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 862
  Liczba postów : 2457
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyWto 23 Lut 2021 - 19:04;

Jest coś wyjątkowego w trzymaniu tak kruchej istoty w swoich rękach. Nagła świadomość tego, jak dużą siłę się posiada i jak łatwo wyrządzić jest komuś krzywdę, nawet jeśli jest to ostatnie co chciałoby się zrobić. Czuł wyraźnie skrępowanie, a jednak zbyt dobrze był z tym uczuciem obeznany, by dać mu się spłoszyć, zupełnie nie wiedząc jak powinien zachować się przy dziecku, a jednocześnie gdzieś instynktownie rozbudzając w sobie ten ciepły instynkt, który odnajdywał odpowiedni uścisk dłoni na drobnym ciałku czy zabawne wydęcie ust, by zdobyć dla siebie uśmiech małej Cynthii.
- Ej, naśmiewasz się ze mnie, Wilku? - mruknął rozbawiony, spojrzeniem gdzieś jeszcze utykając między wzruszeniem, nadzieją, a abstrakcją tej sytuacji, która na szczęście nie dopuszczała do siebie wszystkich wątpliwości i lęków, które otaczać będą go stopniowo przez najbliższe dni, tygodnie, miesiące czy nawet lata, bo właśnie tym zdawało się być dla niego bycie rodzicem. Ciągłe martwienie się o to kruche życie i zastanawianie się co zrobić, by przypadkiem nie pozostawić na delikatnej psychice dziecka zbyt wielu blizn.
Przysunął się chętnie do swojego Wilka, zaraz już nieco spłoszonym wzrokiem witając mefistofelesowe usta, zanim nie zetknęły się z jego własnymi, drobnymi pocałunkami uspokajając go, że nie robią nic złego, że nie tylko wciąż im wolno, ale że tego właśnie potrzebują.
- Zachowaj błagania na noc - jedną z ostatnich nieprzespanych z własnej woli - wytknął mu cichym pomrukiem, jakby mała Cynthia naprawdę mogła zrozumieć nie tylko posłyszane słowa, ale i ich niezbyt dobrze ukryty sens, zaraz już powracając do niej zarówno myślami, jak i spojrzeniem, by wybadać jak wiele w niesprecyzowanych rysach twarzy dostrzega samego Mefisto, a na ile patrzy na małą wersję zbyt pięknej do polubienia Wilkołaczycy.
- Mhm… Ale w Komunie mielibyśmy dużo rąk do pomocy i wierzę, że byłaby to pomoc dobrowolna. No i Pan Tanaka by mógł jej przypi- Od jakiego wieku przyjmują dzieci do przedszkola? Żłobka? ...Czy ona w ogóle może z likantropią…? - wyrzucił z siebie, usilnie próbując jakoś powstrzymać drobną panikę, gdy przy użyciu "my" nagle uderzyła w niego realność tej sytuacji i konsekwencje, które z niej wynikają, uspokajając się tylko dzięki ciepłemu oddechowi ukochanego na swojej szyi, instynktownie lgnąć do niego nieco mocniej.
- Nie dzisiaj… - poprosił cicho, przymykając na chwilę oczy, próbując zrozumieć skąd ta niechęć przed przekazaniem tej nowiny nawet komuś tak bliskiemu Mefisto, by ocknąć się dopiero, gdy Cynka postanowiła zaślinić mu dłoń, bawiąc się jego palcami w najlepsze. - Myślisz, że się nie rozmyśli? Nie zechce jej później z powrotem? - podpytał, zupełnie nie wiedząc czego spodziewać się po kimś, kto zdecydował się ugryźć tak drobne żyjątko, które najwidoczniej ten zwierzęcy instynkt zdążyło w sobie rozbudzić, skoro teraz uparcie próbowało podgryźć opuszek jego palca. Potrzebował tego zapewnienia, tej stabilności, że jeśli Cynthia naprawdę dołączy do ich pakietu, to nie zostanie z niego nagle wyrwana, pozostawiając po sobie nieprzyjemnie puste miejsce. - I czy ona… ma jakieś podręczniki czy coś? O wychowaniu dziecka z likantropią… Merlinie, będziemy musieli słuchać rad Asmo. Może faktycznie Wilcza Nora to sensowny pomysł… Jest jedyną doświadczoną osobą jaką znamy i mógłby… - urwał, nagle zdając sobie sprawę, że wciąż bezpiecznie trzyma całą tę sytuację po stronie Mefisto, dopiero teraz dopuszczając do siebie myśli, że i jego czeka pełno rozmów i tłumaczeń, w których, cóż, zapewne będzie brany za ofiarę. - Och, moim dziadkom zdecydowanie na razie nic nie mówimy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyWto 23 Lut 2021 - 19:26;

- Ja? W życiu - parsknął cicho, kręcąc tylko lekko głową w rozbawieniu, bo może nie tyle nabijał się z tak typowego szczebiotania w obecności dziecka, co po prostu… sam tego nie robił? Na pewno mówił inaczej i jego głos przyjmował inne barwy, a jednak nie miał odruchu wpadania w drastyczniejsze zmiany. Miał wrażenie, że dzięki mówieniu względnie normalnie lepiej można wyczuć zawarte w wypowiedzi emocje, nie przerysowując ich lub nie uproszczając, co zawsze wydawało mu się istotne w przypadku zwierząt, więc czemu nie ludzi?
- No jeszcze się zdziwisz - mruknął, nie zamierzając ani na sekundę zaakceptować jakiegokolwiek celibatu, bo może wiedział doskonale, że wprowadzenie niewinnej osoby trzeciej do ich związku wprowadzi pewne ograniczenia, to nie chciał uznawać ich za nic dużego. Zamruczał tylko w próbie ukradnięcia jeszcze jednego buziaka, później powoli pozwalając na to, by Sky poprowadził jego myśli w dowolnym kierunku.
- Wydaje mi się, że pół roku to minimum na żłobek, ale nie wiem… A likantropia, teoretycznie, nie powinna być problemem… - Teoretycznie, bo równie dobrze można było to samo powiedzieć o szkole albo pracy za ladą, co jednak do niektórych nie docierało. Mefisto wzdrygnął się mimowolnie, przerażony świadomością tego, że będą musieli obrać odpowiedni kurs odnośnie wychowywania Cynthii, by nie nienawidziła siebie, ale by jednocześnie nie wybaczyła ślepo krzywdy obarczenia jej decyzją matki. - Nie dzisiaj - przytaknął, nie chcąc się zastanawiać jak szybko Asmoday zacznie wciskać im swoje mądrości, jeśli tylko wyjdzie już z pierwszego szoku zostania dziadkiem.
- Hm? - Zmarszczył lekko brwi, powoli odsuwając się z powrotem do siedzącej pozycji, by przetworzyć wszystkie te problemy, które jego chłopak nakreślił tak lekką ręką. - Fuck, znienawidzą mnie, nie? Wyjdzie na to, że złapałem cię na dziecko i- no i to jeszcze w jaki sposób, uh - skrzywił się, wcześniej przejmując się bardziej znajomymi, co było prostsze, bo wierzył w to, że Puchoni zabiorą się do pomocy, a nie bolesnego oceniania. - Nie ma podręczników do wychowywania dziecka z likantropią, w ogóle motywy dzieci z likantropią prawie nie istnieją. Szukałem kiedyś dla znajomego, chociaż to było starsze dziecko, ale no i tak praktycznie niczego nie było poza drobnymi wzmiankami, więc… - odetchnął głębiej, powoli wracając w końcu do kwestii samej Oriany i jej niepewnych decyzji, w które sam też nie pokładał zbyt dużej wiary.
- Miała pół roku na podjęcie decyzji, więc to raczej nie jest jakaś zachcianka. I myślę… że dużo zależy od tego, jak to załatwimy, ale jeśli rzeczywiście zrzeknie się wszystkich praw rodzicielskich, to… to chyba nie będzie problemu, nawet gdyby zmieniła zdanie. - Zawahał się odrobinę, łaskocząc lekko Cynkę, by dopiero przy marnej reakcji zorientować się, że mała robi się senna. - W sensie wiesz, kwestia poznania mamy to może być sprawa na później, ale teraz tak sobie myślę, że nawet gdyby Oriana chciała coś więcej, tooo chyba akurat w tym przypadku matka może być na trochę przegranej pozycji, bo zawsze będzie tą, która ugryzła- w ogóle, muszę się jeszcze zorientować co zrobiła w sprawie Rejestru…

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 862
  Liczba postów : 2457
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptySro 24 Lut 2021 - 18:45;

Ściągnął brwi, szybko rozluźniając je przez uparte przeganianie niechcianej myśli, że niezależnie od tego jak dalej potoczy się ta historia, niezależnie od tego czy Cynthia miałaby pozostać z matką, trafić do nich, do sierocińca lub do jakiejkolwiek innej rodziny, zawsze już będzie nieść na sobie klątwę likantropii, która nie polega wcale na comiesięcznym bólu i ciągłym obowiązku pamiętania o zażywaniu eliksiru tojadowego, a właśnie na przymusie życia w społeczeństwie, które nie przyjmie jej do siebie odpowiednio. Chciałby wierzyć, że zdoła sobie z tym poradzić, a jednak sam wiedział jak duże piętno potrafi wypalić w człowieku sama świadomość, że zostało się porzuconym przez najbliższą nam osobę.
- Co? Nie, daj spokój, pewnie… no na początku na pewno się zmartwią, bo studia i Lumos, ale szybko przejdą do szczęścia, bo pewnie zakładali, że się wnuków nie doczekają. Po prostu… - urwał, przemykając spojrzeniem po walczących z sennością oczach Cynki, jakby ta uparcie próbowała chłonąć widok nowych twarzy, przeciągając granicę swoich dziecięcych możliwości. Przez chwilę przez głowę przemknęła mu myśl, czy Wilkołaczyca aby na pewno nie naćpała jej jakimiś eliksirami, dzięki którym była tak spokojna, nie tęskniąc w ogóle za mamą, co wydawało mu się tak nietypowe dla dzieci w jej wieku. - Po prostu, jeśli naprawdę do nas trafi, to chcę ją przedstawić jako naszą córkę, a do tego potrzebuję… nie wiem, czasu. Potrzebuję czasu - wyjaśnił nieco ciszej, częściowo ze względu na układaną sobie na kolanach Cynthię, by nie rozbudzał jej zbyt wyraźnymi emocjami, a częściowo przez wstyd swojej słabości, która powoli otulała mu twarz ciepłem. Doskonale wiedział, że Mefisto zrozumie. W końcu sam przyznał, że nie potrafi pokochać tak w kilka godzin, nawet mimo tego, że to jego krew krążyła w żyłach tego maleństwa. A jednak chciałby wierzyć, że jest ponad to wszystko. Ponad mimowolną zazdrością, która drażniła go wspomnieniem pięknej Wilkołaczycy; ponad świadomość, że zawsze to będzie bardziej dziecko Mefisto, niż jego samego, bo nawet pomijając już więzy krwi, zawsze wiązać będzie ich to wilkołacze zrozumienie, które jemu pozostanie niedostępne. I wierzył, że znajdzie w sobie pokłady miłości dla kolejnej osoby, po prostu potrzebował tego nieprecyzyjnie określonego czasu.
- Och, czyli improwizacja i kreatywność, świetnie, świetnie - mruknął, przełykając ślinę zdecydowanie zbyt głośno pod stresem, który ścisnął mu gardło. Jakby samo wychowanie zwykłego, mugolskiego dziecka nie byłoby wystarczająco skomplikowane - nie, nie, jemu na pierwszy ogień musiało trafić się takie, którego byle ugryzienie pozostawiać mu będzie drobne blizny na skórze. - Zajmiesz się tym sam? Wiesz, dokumentami - podpytał ostrożnie, niby uwielbiając papierkową robotę, a jednak zdecydowanie woląc tym razem pozostawić to wszystko na ślizgońskiej głowie, czując że instynktownie chce się nieco odsunąć od tak formalnych kroków. Westchnął cicho, opierając głowę o mefistofelesowe ramię, by nieco bardziej trzeźwo spojrzeć już na ten mały kłębek spokojnej słodyczy, który zagwarantuje im obu zdecydowanie za dużo stresu i zmartwień, ale też niezapomnianych, ciepłych i bezgranicznie cennych chwil, które wspominać będą po latach z lekkością niepamiętającą żadnych trosk.
- Oby miała apetyt po Tobie. Utuczę ją tak, że po przemianie będzie wyglądała jak mops - ostrzegł cicho, czule gładząc małą Cynkę palcem po czole, dokładnie tak jak robiła to jego babcia na dobranoc, ilekroć przychodziła ułożyć go do snu. Wykręcił powoli głowę, ocierając się policzkiem o ukochanego, zanim nie zdobył dla siebie spojrzenia najpiękniejszej zieleni, uśmiechając się już delikatnie, by przypomnieć im obu niemal niesłyszalnie mefistofelesowe słowa: - We'll make it work.

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptySro 24 Lut 2021 - 20:41;

Nawet sobie nie wyobrażał co pomyślą dziadkowie Sky’a, drżąc pod samą świadomością, że jego ukochany będzie musiał znaleźć tak niewygodne słowa wyjaśnień. Chciał myśleć, że w gruncie rzeczy nikt nie zawinił, choć chłopak nawet nie pytał go o tak oczywistą kwestię zabezpieczeń, może wierząc w rozsądek swojego wilkołaka, a może nie chcąc znać odpowiedzi… nie wątpił jednak, że wszyscy inni postanowią zadać to pytanie i dociec jakim cudem życie Mefisto raz jeszcze obrało tak nietypowy kurs. Bo, prawdę mówiąc, on sam miałby problem z uwierzeniem komuś, kto opowiedziałby mu już o tych wszystkich innych zawirowaniach. Jak gdyby dziwny pech do afrodisii i wiecznie niesłuszne oskarżenia ministerialne nie były wystarczającymi przygodami dla jednego Ślizgona.
- Ile tylko chcesz - przytaknął, w pełni rozumiejąc i właśnie dzięki temu też nieco łagodniej spoglądając na Orianę, która… cóż, próbowała. Może nie w taki sposób, który pochwalał, bo trzymając dziecko z dala od drugiego potencjalnego źródła miłości, jakie mógł stanowić ojciec; bo pozwalając sobie na ryzykowną i drastyczną ingerencję w cynkowe życie, tym draśnięciem kła zapewniając jej masę problemów w bliższej i dalszej przyszłości. Koniec końców trzeba było jej przyznać, że wzięła dla siebie pół roku i, po odniesieniu bolesnej porażki, spróbowała postąpić jak najlepiej względem małej Cynthii. - Mogę, pewnie. Znaczy, raczej poproszę ojca o pomoc też z tym, bo jednak z Lilą załatwiali kwestię adopcji po znajomości, więc- no to było wieki temu, ale teraz powinno być tylko lepiej, nie? - Wiedział, że będzie obsesyjnie sprawdzał, czy o niczym nie zapomniał i nawet teraz co chwilę wymyślał kolejne drobiazgi, o które powinien dopytać jak nie Orianę, to kogoś z urzędu, bo nie martwił go sam Rejestr Wilkołaków, ale jeszcze kwestia magicznego chrztu czy tak oczywistych praw rodzicielskich. I nie dziwił się wcale, że Sky woli wycofać się z tej wątpliwej przyjemności, nie wątpiąc też wcale, że poświęci czas na coś równie istotnego.
- Ej- ale zacznij to tuczenie dopiero w momencie, w którym będzie mogła trochę ćwiczyć, albo coś - zastrzegł, z trudem powstrzymując rozbawione prychnięcie, o którym i tak już zaraz mógł zapomnieć, bo zorientował się, że nie ma pojęcia kiedy dzieci przechodzą na jakąś normalniejszą dietę, nie wspominając już o tym, co się w niej na początku znajdowało. Odetchnął pod kryształowym spojrzeniem, gorliwie kiwając głową w aprobacie na jego przypomnienie.
- To ja ją chyba zabiorę do Oriany… I sprawdzę, czy teleportacja budzi dzieci - westchnął z niedowierzaniem, ciepłym pocałunkiem żegnając się z ukochanym, nim ostrożnie nie zebrał małej na ręce. Ostatecznie i tak potrzebował trochę pomocy, nie chcąc w pełni jej budzić, więc jak najdelikatniej zakładając jej czapeczkę i zapinając kurtkę, dopiero potem powoli wygrzebując się z Lumos. - Zaczekasz tu na mnie? - Upewnił się jeszcze, licząc na skorzystanie z przyjemnej prywatności zamkniętego przed czasem baru.

/zt x2

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 86
  Liczba postów : 234
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyWto 2 Mar 2021 - 19:13;

Antoinette, która z natury była raczej samochwałą i narcyzem, teraz ujawniła zupełnie inną odsłonę własnej osobowości. Ale o tym wiemy już od jakiegoś czasu, od chwili gdy spotkała się z tym jegomościem z listów. Od początku był taktowna i uprzejma. Ba – nawet można było w jej aktualnym sposobie bycia ujrzeć nieco pokory i samokrytyki, co ewidentnie wyczuwa się w jej słowach na temat haftu, jej wyszywania tak konkretyzując.
Jegomościem z listów – który z każdą narastającą chwilą wydawał jej się coraz to bardziej intrygujący. Najpierw pisali ze sobą, a zakończyło się tak, jak tu widzimy na powstałym obrazku. Ale jedno jest pewne. Antosi ów jegomość zaczynał się po prostu... no dobra, nie owijajmy w bawełnę. Podobać. Lepiej walić prosto z mostu, niż używać potencjalnie mądrych słów i zawiłych metafor i to była jedna z zasad, jakimi rządzi się świat rudej. Tyle że... ona nie chciała przyznać sama przed sobą tego faktu. To, że wpadł jej w oko,  Aczkolwiek dziewczyna wolała to ukrywać w najmroczniejszych zakamarkach własnego umysłu. To właśnie podświadomość, jej podświadomość dostała rolę, by  strzec tego sekretu na amen. I nie dopuszczać do niego nikogo. Zwłaszcza tego oto tu jegomościa. Ale nawet pewnej części świadomości rudej pannicy, tej, która siedzi na wystawie jej różnorakich odczuć i emocji.
A żeby o tym nie myśleć, postanowiła sięgnąć porady co do jej hafciarskich tworów. Dlatego wyciągnęła serwetki na światło dzienne.
- Czym się zajmuję poza wyszywaniem wzorów? – brew Antoinette nieznacznie drgnęła w wyrazie niemałego zaskoczenia. Przecież... a może nie? Może właśnie odwrotnie, że Antosia nie mówiła mu o swoich malarskich zapędach?
Teraz sobie przypomniała. Tak, na pewno. Ona pisała mu to w liście! Była tego więcej niż pewna. Otworzyła zatem usta, z których wylały się kolejne słowa, będące jakby uzupełnieniem poprzednich. - No, lubię malować. Ale to chyba już wiesz, chyba że chodzi ci o coś innego? – uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. Musiała się bacznie pilnować, żeby nie ujawnić swych uczuć, jakimi go darzyła.
Przez te wszystkie miłostki, większe lub mniejsze, wszystko jedno, Antoinette zapomniała o otaczającym ją świecie. Dopiero teraz zorientowała się, że są już w środku, że siedzą, a przed nią stoi karmelowa kawa. Szkarłat własnych warg zwilżyła pierwszym łykiem. Na wierzchu była pianka, więc to najpierw z nią musiała się zmierzyć, zanim skosztuje prawdziwego, cudownego karmelowego napoju.

@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1434
  Liczba postów : 6884
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyWto 2 Mar 2021 - 20:10;

Lowell zawsze starał się być uprzejmy - w szczególności wobec tych, których jakoś poznał, nawet jeżeli miało to miejsce w postaci listów, ich wspólnej wymiany. Los najwidoczniej lubił splatać niektóre nici ze sobą, a on... po prostu oddawał mu się z czasem, spoglądając, co tam ciekawego może się wydarzyć. I o ile to potrafiło rzeczywiście rozpierdzielić jego obecne plany, szedł z jego nurtem. Może nie był na fali, może nie znajdował w tym jakiegoś ogromnego szczęścia, ale człowiek jest przecież stworzeniem stadnym. Prędzej czy później będzie lgnął, szukając rozmowy. Wspólnych tematów, istniejących schematów we własnym życiu.
Zastanawiał się, choć nie do końca jest to zalecaną opcją. Dłuższe rozmyślanie mogło przynieść odwrotny skutek - spowodować liczne problemy, przyczynić się do stagnacji i rezygnacji z tego, co życie ma obecnie do zaoferowania. Chociaż nie potrafił - trudno było mu przejść przez samego siebie, w związku z czym spojrzenie kryło w sobie coś znacznie więcej. Mimo tego... wraz z postępującą nauką oklumencji z łatwością ukrywał takie rzeczy. Nie bez powodu przecież zaczął palić od tamtego dnia; spotkanie z Panią Nieznajomą mogło poniekąd zredukować zdobyty wcześniej stres.
Na tym polu zdecydowanie się jednak różnili. Felinus, w przeciwieństwie do innych, różnił się tym, iż nie posiadał natury osoby kochliwej, wkładającej do szuflady potencjalne osoby, które mu się naprawdę podobały. Prędzej podchodził do innych poprzez zapoznawanie się, poprzez zaufanie, by tym samym zauważyć, iż pod jego kopułą czaszki rodzi się coś więcej. Mimo to, wraz z postępującym czasem, w szczególności w swoim życiu prywatnym, niespecjalnie był z tego powodu zadowolony.
Spojrzał zatem na serwetki, które to wytwarzała Antoinette. Spoglądał na nie z ciekawością, drobnym gestem dłoni, delikatnie je do siebie przysuwając, by mieć na nie lepszy wgląd. Światło pomagało, ale koniec końców nie bez powodu nosił okulary korekcyjne. Bo nawet jeżeli trudno było nie określić tego hobby jako charakterystycznego, to wolał mieć lepszy widok. Widać było, że dziewczyna naprawdę się przy nich starała, chociaż sam nie znał się na tym na tyle, by móc mieć stuprocentową pewność.
- Trudno jest poświęcić się tylko jednej czynności, prawda? - zapytał się, spoglądając na nią spokojnym, harmonijnym połączeniem tęczówek, które, w akompaniamencie źrenic, wyglądały może zwyczajnie, ale koniec końców coś jednak kryły. Oczy to zwierciadło duszy - tylko niektórzy jednak posiadają możliwość odebrania tego, co można w nich tak naprawdę zobaczyć. Wiedział, kojarzył, pamiętał - malarstwo w przypadku dziewczyny wyróżniało się na tle jej zainteresowań, dlatego nie bez powodu zatopił własne usta w filiżance, chcąc tym samym zwilżyć własne gardło. Ciepły napój ogrzał go błyskawicznie. - W ciągu takiego okresu czasu można mieć do czynienia również z innymi pasjami. Preferujesz malowanie olejami na płótnie? Farbami akwarelowymi? - podniósł wzrok, zastanawiając się nad tą kwestią. - Słyszałem również o malowaniu farbami fluorescencyjnymi. Obrazy wówczas świecą w ciemności, dając ciekawy efekt. - zastanawiało go to, bo w sumie malowanie można uogólnić, ale po prostu go to intrygowało. Ile osób, tyle technik - ile osób, tyle pociągnięć pędzli.

@Antoinette Apsley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 86
  Liczba postów : 234
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptySro 3 Mar 2021 - 22:20;

Ruda pannica bacznie obserwowała mimikę twarzy, kiedy ten oglądał jej prace hafciarskie. Jakąkolwiek zmianę w rysach jego (przystojnego) oblicza. Przystojnego? A i owszem. Jej uczucia nie zmieniły się nawet o cal. Tak, obserwowała go, chociaż o wiele bardziej wolała słowa. Rozczarowała się. Nie, że nie powiedział nic – wręcz przeciwnie! Chodzi o to, że zawiodła ją jego reakcja w tym sensie, że nie dał jej dobrej, konstruktywnej krytyki, ba – zręcznie ominął temat nawet go nie ruszając. Jego słowa były jakby nieco tajemnicze, co rozczarowało rudą. A ona wolała coś w stylu „twoje prace są takie i takie”, albo coś w ten deseń.
Ale zostawmy temat rozczarowania i skupmy się na ważniejszych sprawach, gdyż oto ów mężczyzna rozpoczął nową dyskusję którą otworzył niczym wielkie wrota za pomocą kluczyka zwanego pytaniem. A czy pytał z ciekawości, czy z potrzeby podtrzymania rozmowy – co do tego Antoinette nie miała pojęcia. I wolała, szczerze powiedziawszy, by tak zostało – dziewczyna nawet nie chciała poznać tej prawdy, która dla innych byłaby co najmniej frustrująca. Frustrująca... owszem, ale nie dla Antosi.
- Cóż... – Antosia podrapała się w głowę i postanowiła nie odpowiadać na to pytanie, a przynajmniej nie wprost, nie waliła bynajmniej prosto z mostu – Powiadają, że akwarele są trudne, a inne farby wodne oraz oleje łatwiejsze. Dla mnie absolutnie tak nie jest. Akwarele poza tym dają większe pole do popisu,  no i efekt jest lepszy. Jest wiele technik stosowania akwareli. O, chociażby zasada „mokre na mokre”. A inne farby? Po prostu są dla mnie trudniejsze w tym, by pokazać swe odczucia oraz zobrazować coś bardziej realnego. – skończyła i upiła kolejny łyk ze szklanej postaci. Pianki już nie było, dlatego mogła w pełni rozkoszować się karmelowym napojem. - A co do farb fluorescencyjnych... Jeszcze nigdy nie próbowałam, ale ja jednak wolę farby tradycyjne. - Znowu skosztowała kofeinowej mieszanki – Co do malarstwa jeszcze, nie lubię ślęczeć nad obrazem nie wiadomo ile czasu. Przyjrzyj się kiedyś jakiemuś dziełu. Najpierw z bliska. Zauważysz wtedy błahe, niepozorne pociągnięcia pędzla, a jak się nieco odsuniesz i zmrużysz oczy, to i to albo tylko jedno, zobaczysz uderzający realizm. I to właśnie jest sekret wszystkich dobrych w swym fachu malarzy.

@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1434
  Liczba postów : 6884
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyPią 5 Mar 2021 - 20:12;

Lowell może chciał podtrzymać rozmowę, a może też i czegoś ciekawego się dowiedzieć. Nikt tak naprawdę nie wiedział, co siedzi pod kopułą jego własnej czaszki, w związku z czym mimika twarzy pozostawała w większości przypadków po prostu niezmienna. Nie wyplamiona z naturalności, a prędzej udowadniająca, iż chłopak potrafi kontrolować swoje emocje. Jakoby przechodzące pod łóżkiem, niczym demony spragnione krwi, potrafił je oswoić. Nie bał się ich - przynajmniej nie wtedy, gdy powoli poznawał ich moc i naturę. Dlatego mógł się wydawać z początku chłodny, pozbawiony większości tego, co reprezentują inni, niemniej jednak, po dłuższym zapoznaniu i zyskaniu zaufania, które w jego przypadku było wyjątkowo ciężkie, potrafił stać się prawdziwym strażnikiem. Skrywającym pod swoimi skrzydłami tych, co zrobili dla niego wiele. Albo byli... zamiast odwrócić się na pięcie i wyjść.
Pytanie, które to zadał, było proste, przyjemne i skuteczne. Liczył na to, że dziewczyna podzieli się pewnymi faktami z życia malarzy. Może sam coś malował, ale prędzej polegało to na pociągnięciu kredki, aniżeli prawdziwych, akwarelowych farb. Jego wiedza w tym zakresie pozostała niezwykle ograniczona, chociaż był gotów popytać więcej, kiedy to ciekawość wyżre się poza struktury umysłu i zacznie przejawiać w chociażby słowach.
- Wszystko, jak podejrzewam, zależy od przyzwyczajenia i posiadanego doświadczenia. - wiedział, że pewne fakty z dzieciństwa, tudzież przystosowanie do jednego i tego samego schematu, może wpłynąć koniec końców na własne preferencje pod tym względem. Samemu, jako iż w większości dziedzin wcześniej, gdy własne umiejętności prędzej wołały o pomstę do nieba, pozostawała w jego przypadku pod znakiem zapytania, postanowił postawić wszystkie karty na uzdrawianie. I, jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. - Czyli uważasz, że przekazywanie emocji poprzez inne techniki i materiały jest znacznie trudniejsze? - podniósł brwi. Samemu wiedział, iż czasami słowo pisane może zaboleć bardziej. Na szczęście ostatnio rzadko kiedy miał z tym do czynienia. Popijając kawę, wsłuchiwał się w jej kolejne słowa, jakoby zastanawiając się rzeczywiście nad farbami fluorescencyjnymi. - Słyszałem, że są podobno takie same, a różnica właśnie polega tylko i wyłącznie na świeceniu w ciemności. - mruknąwszy, poprawił własne rękawy, kiedy to odstawił filiżankę na bok. Ta stawała się powoli tylko wspomnieniem. - Zjawisko optycznej iluzji, o ile się oczywiście nie mylę... ale tak jest w sumie z większością rzeczy. Jeżeli człowiek przyglądnie się bliżej, to zauważy, że nie wszystko jest do końca takie perfekcyjne. - przyznał szczerze, wszak co nieco o tym czytał. Tak działa, zresztą, jakby nie było, całe społeczeństwo.

@Antoinette Apsley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 86
  Liczba postów : 234
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptySob 13 Mar 2021 - 10:40;

Zauważyła, iż jej napój powoli się kończy, a szklane naczynie stawało się bardziej puste, niż pełne. W pierwszej chwili chciała zamówić coś jeszcze bądź powielić zamówienie, acz po jakimś czasie, po pierwsze, poczuła, że więcej niczego nie zmieści, po drugie, nie chciała żerować na portfelu kolegi, z którym siedziała w barze „Lumos” i miło z nim gawędziła. Co racja to racja, mogła powiedzieć, że teraz zapłaci za siebie, jednak uczucie pełności górowało nad wszystkim innym.
A skoro była taka pełna, piła kawowy napój coraz to wolniej i wolniej, delektując się jego smakiem bardziej niż dotychczas, ale nie tylko dla samych doznań smakowych, ale również przez jej żołądek, który kategorycznie mówił STOP. Antoinette postanowiła zatem się go posłuchać, w wyniku czego piła po prostu wolniej. Czyniąc tak, na pewno poprawi swój stan.
- No, tak właśnie uważam. Ale wiadomo, każdy ma inaczej. Poza tym... – podrapała się po brodzie – ...poza tym, zależy jak kto definiuje różnicę między techniką a materiałami. Dla jednych będzie to tym samym, dla innych nie. – jak już wiemy, Antoinette piła teraz wolniej, dlatego przechyliła nieznacznie szklankę i skosztowała najmniej, ile się dało. - Użyłeś słowa „znacznie”. Ja bym tak nie przesadzała, owszem, dla mnie akwarele są bardziej wymownie, ale nie w aż tak znaczącym procencie. – poczuła nagle wielką senność, więc przeciągnęła się na krześle, wyginając ręce nad głowę i do tyłu, zupełnie nie przejmując się, jak jej rozmówca może to odczytać. - A jeśli chodzi o te fluorescencyjne farby, to one mają również różne kolory? Wybacz, jeśli to pytanie jest głupie, jeśli jest oczywiste, ale po prostu nie miałam jeszcze nigdy z nimi styczności. – na jej obliczu ujawnił się jakby... przepraszający (?) grymas.
Wyszło na to, że koniec końców, wypiła całą kawę. Ale nie żałowała. Zamiast nad tym dumać, postanowiła odpowiedzieć na ostatnią poruszoną przez kolegę kwestię.
- O, dokładnie tak! Można to tak nazwać. W sumie, jak dotąd nie nazywałam tego po imieniu. – uśmiechnęła się nieśmiało.

@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1434
  Liczba postów : 6884
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyWto 16 Mar 2021 - 21:56;

Nim się obejrzał, a w kubku całkowicie niczego nie było - jedynie wspomnienie, jakoby znajdowała się tam żywa dusza, a tak naprawdę... nie było niczego. Niczego, jedynie drobne drobinki po kawie palonej, które usadowiły się na dnie naczynia, udowadniając, że jednak kawa, z którą mieli do czynienia, nie była wcale jednym i tym samym naparem pozbawionym jakichkolwiek korzeni. Zastanawiał się, czy czegoś więcej sobie nie domówić, ale nadal - kawa potrafi być cholernie zdradliwa. Dlatego, siedząc wygodnie na własnym miejscu, nie zdawał się w ogóle interesować niczym innym, jak po prostu zwyczajną, ludzką rozmową. Kiedy to pod kopułą czaszki brnęły najróżniejsze myśli, samemu analizował to, co młoda dziewczyna miała tym samym do powiedzenia. Wyglądała przede wszystkim na młodszą, choć zawsze mógł się w tej kwestii mylić. Zresztą, samemu nie wyróżniał się niczym specjalnie, co wskazywałoby na jego wiek. Średni wzrost, łagodne rysy twarzy - mógł jedynie pozazdrościć innym genów.
I normalności, której to nigdy nie doświadczył; wiedział, że się wyróżnia, a mimo to nie potrafił stwierdzić, czy kiedykolwiek się pod tym względem zwyczajnie zmieni. Wiedział, że skrzywienia skądś muszą pochodzić, ale skąd - nie był tego pewien. Mimo to bał się naprawdę wielu zmian, których to zaznawał w swoim życiu; nie potrafił stwierdzić, czy są dobre, czy jednak zahaczają o ziarenko zwyczajnego zła. Bał się cienia własnego siebie i tego, kim się tak naprawdę staje.
Wsłuchiwał się zatem w to, co miała do powiedzenia tajemnicza Nieznajoma; tak mógł zachować należyty spokój.
- Też prawda - tylko artysta wie, co mu w duszy gra. - odpowiedział szczerze, spoglądając na naczynko po własnej kawie; karmelowa zdawała się mieć bardzo przyjemny smak. A na pewno nie sztuczny, co naprawdę sobie cenił, gdy palce trzymały nadal porcelanowy kubek. Zastanawiał się nad tą kwestią, analizował ją, ale żadnej wody nie wylewał. - Tak, mają, do tego nie różnią się ani konsystencją, ani zawartością pigmentów. - odpowiedziawszy, powoli zaczął ogarniać własne stanowisko, żeby mieć pewność, iż nie pozostawi tym samym bałaganu. Powoli. Nie spojrzał na nią z odrazą, kiedy to Antoinette nie wiedziała o posiadanych kolorach; na jego twarzy znajdowało się ludzkie zrozumienie. - Niektórzy całkiem nieźle manipulują obrazem. Jest to coś bardzo docenianego ostatnimi czasy... a przynajmniej tak uważam. - prawidłowo odniósł własne naczynia; nie brzydził się żadnego wysiłku, kiedy to swobodnie poruszał się po lokalu, uprzątając wcześniej stolik, z którego to korzystali. Powoli chwytając za własną kurtkę i sprawdzając, czy wszystkie dokumenty są na miejscu.
- Dziękuję za rozmowę. - przytaknął i podniósł kąciki ust ostrożnie do góry. - Nie musisz za nic zwracać pieniędzy. Dla mnie to była czysta przyjemność. - poczekał na nią; o ile ta postanowiła również podjąć się podobnych czynności, kiedy to podszedł do drzwi, ewentualnie otwierając je przed dziewczyną, by mogła swobodnie wyjść. Jakieś zasady w nim jednak obowiązywały. - Jeżeli będziesz chciała jeszcze pogadać - śmiało, wiesz gdzie pisać. - kiedy to wyszli (o ile ta również tak zadecydowała), pożegnał się z nią i udał w jedynie sobie znanym kierunku, mógł odetchnąć świeżym powietrzem spokojnego obrazu Hogsmeade.
Był mile zaskoczony.

[ zt x2 (? - wolny wybór) ]
@Antoinette Apsley
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyPon 5 Kwi 2021 - 5:47;

Odetchnęła z ulgą kiedy udało się jej skontaktować z Boydem. Od razu poprosiła o spotkanie bez podawania konkretnych szczegółów. Nie było czasu dyskutować ani za pomocą sowiej poczty ani wizzengera, najlepiej spotkać się twarzą w twarz. Podała lokalizację baru Mefistotlesa i Skylera, który to chciała koniecznie odwiedzić. Przyszła na pieszo bowiem nie przebywała w Hogsmeade na tyle często, aby móc teleportować się z dokładniejszą precyzją. Nie miała problemu ze znalezieniem baru. Musiała przyznać, że robił niesamowite wrażenie. Zanim weszła do środka przejrzała się w swoim odbiciu w jednej z szyb, poprawiając koloryt włosów w jednolitą czerń. Niezbyt pasowała do niej ta barwa jednak w chwili obecnej nie miała w sobie tyle sił, aby naprawić ją pod blond. Weszła do środka, przesunęła wzrokiem po gościach i znakomitym wyposażeniu. Od razu widziała, że tutaj każdy znajdzie swój kąt. Niskie stołki, twardy parkiet, dużo roślinności i sąsiedztwo lasu… zajęła jedno z wolnych miejsc usytuowanych bliżej wejścia. Nie chciała przeoczyć wchodzącego Boyda. Zdjęła z siebie jasny płaszczyk, przerzuciła bezdenny plecak przez ramię krzesła i zajęła się wpisywaniem do wrzeszczącego kalendarza zadań na kwiecień. Nie zamawiała jeszcze niczego, czekała na Gryfona. Obok kalendarza leżał jeszcze otwarty wizzenger na wypadek gdyby Boyd miał się odezwać. Musiała z nim porozmawiać na dosyć delikatny temat. Układała sobie w myślach słowa i wyrażenia, których może użyć… choć miała nadzieję, że wystarczy rozbrajająca szczerość i oferta wymiany przysługi za przysługę. Skoro miała zaniechać powrotu do Czech to musi coś zmienić. Musi znaleźć swoje miejsce bo do domu nie mogła wrócić. Nie należała do kłótliwych osób jednak spór z matką wyciągnął z niej wszystkie zgromadzone nerwy, a więc uparła się, że zrobi po swojemu. Potrzebowała do tego jednak pomocy. Wierzyła, że ją otrzyma wszak do tej pory zawsze, ale to zawsze można było na nią liczyć. Podnosiła wzrok znad zeszytu i kalendarza ilekroć słyszała otwierane drzwiczki. Nie znalazła tu ani Mefisto ani Skylera jednak zapewne mieli urwanie głowy. Stukała palcami o kant zeszytu i zastanawiała się jak wszystko zorganizować i zaplanować. Powróciła do swojego wyglądu, a w jej oczach pojawiła się iskra uporu i buntu. Dotychczas zawsze była idealna, podporządkowana i nie można było na nią złego słowa powiedzieć. Czas odreagować inaczej aniżeli poprzez ucieczkę za granicę. Gdy dostrzegła w drzwiach baru poszukiwanego chłopaka wyprostowała plecy i pomachała Boydowi. To o nim najpierw pomyślała kiedy zorientowała się, że musi mieszkać w dormitorium studentek Ravenclawu. Czuła, że ta myśl była dobra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 517
  Liczba postów : 1543
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 EmptyPon 5 Kwi 2021 - 11:01;

Wiadomość od Eli była miłą niespodzianką, chociaż nie do końca wiedział, czego powinien się spodziewać po tym spotkaniu, o które dziewczyna od razu go poprosiła, zupełnie nie wyjaśniając, o co chodzi; przyzwyczajony do tego, że ostatnimi czasy spotykały go same przykre rzeczy, od razu założył, że musiało się coś stać, więc na miejsce przybył trochę zmartwiony i w wielkim pośpiechu, bo miał wcześniej jeszcze coś do załatwienia, a bardzo nie chciał się spóźnić. Nigdy nie był w tym lokalu, trochę podejrzliwie rozglądał się po okolicy, niezbyt zachwycony obecnością majaczącego w tle lasu i miał tylko nadzieję, że wnętrze baru - słynnego z tego, że jest prowadzony przez wilkołaka i przyjazny nie tylko dla ludzi, ale i wszelakich magicznych ras i stworzeń - go nie odzwierciedla, bo wtedy chyba musiały odpuścić spotkanie albo porwać ze środka swoją towarzyszkę i pójść gdzie indziej. Na szczęście wewnątrz było całkiem przyjemnie, jasno i przestronnie; nie było wielkich tłumów, więc szybko dostrzegł siedzącą przy jednym ze stolików i machającą do niego Elaine, na widok której jego przygaszone spojrzenie automatycznie się rozjaśniło, nawet jeśli postać dziewczyny nie była tak promienna, jak zazwyczaj. Jak kiedyś. - Cześć Ela - przywitał ją serdecznym uściskiem i uśmiechem, który sam wpływał mu na usta, bo co tu dużo mówić, tak dawno się nie widzieli, że naprawdę się cieszył na jej widok. - Długo czekasz? Sorry jak się spóźniłem, miałem rozmowę o pracę, trochę dłużej zajęła niż myślałem. - wyjaśnił naprędce i przyjrzał się jej przejęty, jakby z jej twarzy mógł wyczytać, czy wszystko u niej w porządku; nie wyszło mu to najlepiej, więc musiał wspomóc się słowami - Co tam, wszystko okej? Albo czekaj, pójdę po jakieś picie może, co ci zamówić? Chyba że jesteś głodna? - zarzucił ją kilkoma pytaniami na raz, zerkając jednocześnie na kartę z menu, żeby wybrać coś dla siebie, a kiedy już oboje ustalili na co mają ochotę, szybko załatwił co trzeba przy barze i wrócił do stolika, by usiąść naprzeciwko Elaine. Na swoje zamówienie musieli chwilę poczekać, całe szczęście rozmawiać mogli zacząć od razu; oparł się wygodnie, gotowy na jakąkolwiek, straszną lub miłą rzecz, z jakiej planowała mu się zwierzyć dziewczyna. - No dobra, słucham. Wal od razu co się dzieje, bo zdążyłem już wymyślić pierdylion okropnych scenariuszy dlaczego chciałaś się spotkać. - oczywiście nie było nic dziwnego w propozycji wyskoczenia razem do pubu, ale lakoniczny ton listu Elaine zdecydowanie wskazywał na to, że nie będzie to zwykłe, przyjacielskie wyjście żeby nadrobić zaległości w znajomości, a coś bardziej istotnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Bar "Lumos" - Page 3 QzgSDG8








Bar "Lumos" - Page 3 Empty


PisanieBar "Lumos" - Page 3 Empty Re: Bar "Lumos"  Bar "Lumos" - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Bar "Lumos"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Bar "Lumos" - Page 3 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-