Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Gabinet Arariela Whitelighta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Arariel Whitelight

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
Galeony : 120
  Liczba postów : 100
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19688-arariel-whitelight#589698
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Gabinet Arariela Whitelighta QzgSDG8




Gracz




Gabinet Arariela Whitelighta Empty


PisanieGabinet Arariela Whitelighta Empty Gabinet Arariela Whitelighta  Gabinet Arariela Whitelighta EmptyWto Paź 06 2020, 11:11;


Gabinet Whitelighta


Niewielki gabinet znajdujący się na końcu korytarza. Choć metrażem nie powala - tak opływającym luksusem i bogactwem już tak. Wyposażony jest z przepychem, w oszklone hebanowe gabloty i ciężkie, mosiężne biurko, za którym stoi niedorzecznie wręcz wielki, biały fotel. Równie niedorzecznie wygodny. Pomieszczenie wyraźnie kontrastuje z minimalistycznym zamiłowaniem właściciela - co bez wątpienia wskazuje na to, że zostało po prostu zaadoptowane takie jakie było po poprzednim lokatorze. Choć bogato zdobione - niewiele się w nim znajduje, poza książkami, uporządkowanymi protokołami i kryształową popielnicą na wypolerowanym na wysoki połysk blacie biurka. Brak tu jakichkolwiek prywatnych pamiątek - nie sposób znaleźć zdjęć, a jedyny znak, że gabinet do kogoś należy, to posrebrzona tabliczka z napisem "Arariel Dagon Whitelight".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 23
  Liczba postów : 262
https://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
https://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
https://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Gabinet Arariela Whitelighta QzgSDG8




Gracz




Gabinet Arariela Whitelighta Empty


PisanieGabinet Arariela Whitelighta Empty Re: Gabinet Arariela Whitelighta  Gabinet Arariela Whitelighta EmptyPią Paź 30 2020, 22:10;

Po spotkaniu z Larą

Lekko się zachwiała i oparła dłoń na chłodnym kamieniu, chcąc się czegoś przytrzymać. Zacisnęła palce na szorstkiej fakturze i podniosła głowę, aby przyjrzeć się budowli, która się przed nią znajdowała. Przełknęła głośno ślinę, co nie było konieczne. Przecież nie była zdziwiona widokiem Ministerstwa. Doskonale wiedziała, gdzie się teleportowała tuż po zakończeniu wizyty w klubie. Nie kwestionowała swojego wyboru, chociaż był to jeden z tych, nad którymi jednak powinna się zastanowić. Nie dwa razy, a dziesięć. Nie zrobiła tego jednak ani w tym przypadku, ani żadnym innym... Kierowana nawet sobie nieznanymi powodami, a może znanymi, tylko tak głęboko je zakopała, że wydawać się mogły nie istnieć. Wsunęła różdżkę za poły skórzanej, nieco za dużej kurtki sięgającej ud i poprawiła sukienkę, która po przejściu z zaułka do niemal głównego wejścia, delikatnie się podwinęła. Słyszała odgłos odbijanych obcasów od powierzchni chodnika, jednak odgłos znajdował się bardzo, ale to bardzo daleko stąd. Jakby to nie ona je wydawała, jakby nie dzieliła jej od nich odległość niecałych dwóch metrów. Jeszcze przed wyjściem sprawdziła swoją wierzchnią prezencję. I chociaż opinia Lary, jak i Lucii w tej sytuacji była bardzo chwiejna, obydwie uznały, że nie było czego poprawiać. Delikatny makijaż znajdował się na swoim miejscu, chociaż wzrok nie współgrał z całością. Był rozbiegany, ciągle czegoś poszukiwał. Na języku czuła smak ulubionego tego wieczoru drinka, był słodko-kwaśny, rozchodził się płomieniem po przełyku i nagle uznała, że skosztowałaby więcej. Włosy nie były już luźno rozsypane po plecach, a znajdowały się w ciasno spiętym kucyku na czubku głowy. Gdzieś pomiędzy jedną a dwudziestą piosenką zaczęły krępować jej ruchy, zbyt mocno przylegał do rozgrzanej skóry. Nie pamiętała, kiedy ostatnim razem pozwoliła sobie na chwilę zapomnienia, chwilowego niemal duchowego uniesienia. Pragnęła więcej. Musiała dostać więcej, nie chcąc pogodzić się z tym, że to mógłby być koniec.
I zjawiła się tu. Przywołana wcześniej padniętymi słowami, które nie opuszczały jej do dnia dzisiejszego. Miała zapomnieć, miała dać sobie spokój... Ale kiedy tak naprawdę Ritcher dawała czemuś lub komuś spokój? Czy kiedykolwiek coś sobie odpuszczała? Nie wkładała w to całej swojej energii i uwagi? Otworzyła drzwi do budki i oparła się o jedną ze ścianek. Zagryzła mocno wargę i chwyciła słuchawkę. Wielokrotnie używała tego rodzaju wejścia do środka, jednak kiedy chciała wymówić dobrze znaną sobie formułkę... Przypomniała sobie, że to nie do Nathaniela tutaj przybyła. Nie z nim chciała się widzieć. Nie zastanie go w biurze przez długi okres, bo przecież sama opiekowała się jego zwierzętami podczas jego obecności. Nie było go tu, więc...
Słowa płynęły z jej ust i chociaż nie płynnie, to z mocą i siłą, która przechodziła wzdłuż jej kręgosłupa. Winda ruszyła, a wraz z mocnym szarpnięciem, coś w jej żołądku również powędrowało go góry. Zachichotała, co było dosyć niepoprawną reakcją. Łaskotanie, to właśnie czuła na swojej skórze, kiedy powierzchnia zniknęła z jej pola widzenia, a ją przez moment pochłonęła ciemność. Przyjemna, bezpieczna nicość.
Kiedy znalazła się w holu głównym, zakręciła się, rozszerzając ręce i patrząc w sufit. Uśmiech nie schodził z jej twarzy do momentu, w którym nie zatrzymał jej jednej z pracowników tego przybytku. Nie był to żaden urzędnik, a raczej ktoś na wzór dozorcy nocnego. Przekrzywiła lekko głowę, no tak. Poczucie czasu podczas dobrej zabawy to kwestia kompletnie nieistotna. A z tego, co widziała, chociaż z daleka i niewyraźnie, mogło być bardzo, ale to bardzo późno jak na wizyty. Ministerstwo było opustoszałe... Lucia jednak wiedziała, że trafiła doskonale.
-Niech mnie Pan zaprowadzi do Pana Whitelighta!-Powiedziała głośno, prostując się niepotrzebnie i troszkę za bardzo. Oczywiście, że była nietrzeźwa. Oczywiście, że musiała mówić podniesionym głosem, którego prawdziwej skali nawet nie słyszała. Kiedy jej odmówiono i poproszono o wyjście, poczuła na ramieniu dotyk czyjeś ręki.-Proszę mnie zostawić! Pan Whitelight wie o mojej wizycie i mnie oczekuje!-Zawołała, wyrywając rękę jakby sama myśl, że ktoś mógłby w tym momencie jej dotykać, była oburzająca. Zamieszanie to właśnie wokół siebie robiła... I spoglądając w jej oczy, widząc to autentyczne podenerwowanie, nikt nawet nie zwraca uwagi na delikatny uśmieszek czający się w kącikach jej ust. Pierwszym co rzuca się w oczy, są opuszczone ramiona, rozbiegane spojrzenie i delikatnie chwiejna postawa. Nikt nie zna prawdziwego powodu, dla którego tu przyszła... Była tylko pijaną i głośną kobietą, która potrzebowała uwagi. Nie ich oczywiście.

@Arariel Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Talia L. Vries

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Wisiorek z wiecznie kwitnącym, pachnącym asfodelusem.
Galeony : 44
  Liczba postów : 400
https://www.czarodzieje.org/t17535-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
https://www.czarodzieje.org/t17559-skrzynka-pocztowa-talii#492366
https://www.czarodzieje.org/t17558-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
https://www.czarodzieje.org/t17553-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
Gabinet Arariela Whitelighta QzgSDG8




Gracz




Gabinet Arariela Whitelighta Empty


PisanieGabinet Arariela Whitelighta Empty Re: Gabinet Arariela Whitelighta  Gabinet Arariela Whitelighta EmptyNie Gru 27 2020, 22:42;


W innym czasie


  Gabinet zawsze był jego przeciwieństwem.
  Przynajmniej w jej oczach był on człowiekiem, który otaczał się minimalizmem – zarówno w ubiorze, mimice, słowach, jak i wyrażaniu odczuć wszelakich. Jakby specjalnie otaczał się jak najmniejszą liczbą przedmiotów i charakterystycznych elementów, by trudniej było go określić. Naznaczyć. Zaszufladkować. A może przede wszystkim poznać. Mimo to, miejsce w którym pracował na co dzień, przytłaczało swoim burżujskim, wylewnym stylem. Pasowali do siebie niczym pięść do twarzy – i kiedy niektórzy mogliby powiedzieć, że to wręcz idealnie, bo przeciwieństwa się przyciągają, ona odnajdywała w tym pewien dysonans. Zgrzyt.
  Monsieur Whitelight był człowiekiem czynu. Niczego nie robił dla samego faktu wykonania czynności. Gdy dostała od niego list, nawet przez moment nie pomyślała, że to tylko towarzyskie pobudki czy ciągotki samotnego serca. Biurokratyczność tego mężczyzny czasem rozpuszczała się jej goryczą na podniebieniu, szczególnie, że ona nie była tak zaawansowana w chowaniu swoim myśli pod maską z nieprzejednanego wyrazu twarzy. Ilekroć nie próbowała czegoś ukryć, zawsze miała wrażenie, że on i tak spojrzeniem sięga po nią, przewracając strony jej duszy, aż trafi na wers, który jest mu aktualnie potrzebny.
  Tak, zdecydowanie miała do niego ambiwalentny stosunek. Ich znajomość była dla niej równie ekscytująca, co i męcząca. Często byli na siebie skazani, w końcu razem tworzyli całe pasmo przestępczego dochodzenia. Gdy ona zaczynała od praktycznej jego części, on przekładał wyuczoną teorię na czyny, stawiając klamrę w postaci sędziowskiego werdyktu. Ich jestestwo nie zamykało się więc na niemrawych powitaniach w ministerialnych windach, a przepracowali wspólnie wiele godzin – dni, wieczorów, weekendów i świąt. Nie mogła odmówić mu inteligencji, zaparcia, pasji ani nawet tej nieco denerwującej sposobności do znajdowania odpowiedzi na każde pytanie. Był równie skuteczny, co bezwzględny. Nic jednak nie równało się intensywności jego bytu; szczególnie gdy wpatrywał się w coś zamyślony, wtedy nawet zegar zwalniał rytm, a krew stawała w żyłach.
  Napięcie społeczne, spory, podburzanie dwóch stron konfliktu, napady, kradzieże, okaleczenia, podpalenia, niszczenie mienia, pobicia, próby morderstw, stołkowe machlojki. Codzienność nabrała teraz innych barw – nudna, nużąca szarość została zastąpiona kontrastami, ciągłym skakaniem od jednej interwencji do drugiej, słodką bezsennością, brakiem nawet chwili odpoczynku, funkcjonowaniem na eliksirach pobudzających, coraz większym burdelem, który kipił i kipił, by w końcu zawrzeć i zalać całe Ministerstwo. Chociaż chciała się z nim spotkać wcześniej, nie miała na to po ludzku (po aurorsku) czasu. Wydarzenia w Londynie były jednak jak zimny kubeł na głowę – nie tylko w kwestii tego, że nie jest samowystarczalna i nie do złamania, ale skutkowały też chwilowym zwolnieniem zdrowotnym Vries. Nic szczególnego, trzy dni. Raczej na szybką rekonwalescencję psychiczną, bo tkanka mięśniowa zrastała się wybitnie prędko, gdy została potraktowana odpowiednią leczniczą papką. Oparzenia nie piekły już jak serce Hadesu, siniaki zmieniły kolor, skręcona kostka wskoczyła na swoje miejsce. Tylko wciąż nie mogła pozbyć się niekontrolowanego tiku. Drżenia ręki, u nasady której została potraktowana cruciatusem. To echo szoku. To ten szok tak w Pani drży.
  
  Zapukała, by po kilku sekundach nacisnąć na klamkę. Czy rozpoznał ją po pukaniu? Słabsze-mocniejsze-mocniejsze-słabsze stuknięcie. W przeciwieństwie do swojego zwyczajowego odzienia, dziś ubrana była w damski garnitur, skrojony na miarę, w kolorze zaschniętej krwi. Pasował do sinych ozdób na twarzy, których nie chciała skrywać pod żadnym makijażem - czemu? Nie widziała w nich nic gorszącego, wstydliwego. Ot, dała się komuś dopaść. Dała się komuś stłamsić. A może... może i był to specyficzny sposób na samo ukaranie. W końcu była perfekcjonistką, która dała się złapać jak naiwne dziecko - a ślady tamtego wieczoru są teraz niczym tabliczka pokutna. Odważniej weszła w objęcia złota i przesady, kierując wzrok na centralny punkt pomieszczenia. Na zatokę spokoju, która oddychała miarowo.
  Podchodząc do biurka, oparła dłoń na zimnym, pozłacanym zagłówku fotela. Jego chłód był tak intensywny, że prawie wydawał się wilgotny.
- Mam nadzieję, że nie piłeś jeszcze kawy. - Rzekła, kładąc na blacie stołu papierowy kubek z ciemnym, aromatycznym naparem. Swoją prostotą prawie wulgarnie nie pasował do reszty otoczenia. Nie mogła się na tę myśl nie uśmiechnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Gabinet Arariela Whitelighta QzgSDG8




Specjalny




Gabinet Arariela Whitelighta Empty


PisanieGabinet Arariela Whitelighta Empty Re: Gabinet Arariela Whitelighta  Gabinet Arariela Whitelighta EmptyCzw Lut 18 2021, 12:33;

  @Arariel Whitelight

  Luty w Ministerstwie Magii mijał w atmosferze niespokojnej ciszy. Sędziowie Wizengamotu czekali na raporty, a przede wszystkim dostarczenie podejrzanych i świadków w sprawach ostatnich, politycznie zabarwionych ataków - aurorzy jednak najwidoczniej nie byli jeszcze gotowi na uruchomienie wymiaru sprawiedliwości na szeroką skalę. Na biurku sędziego Whitelighta znajdowało się więc parę teczek - dotyczących najbliższych procesów - ze sprawami głównie niezwiązanymi z ostatnimi atakami czy zamieszkami - oprócz jednej, zapieczętowanej znakiem ministerialnego Biura Bezpieczeństwa.

Wybierz jedne z trzech akt sprawy:

1. Defraudacja publicznych pieniędzy - czarodziej pracujący w Departamencie Transportu Magicznego, według paru niezbyt wiarygodnych świadków zakupił nieco starszy model Nimbusa do celów treningowych reprezentacji niż zostało mu to zlecone. Oskarżony zasłania się niejasnymi instrukcjami - dołączone do akt, rzeczywiście nie należą one do najprzejrzystszych - oraz tym, że nadwyżka pieniędzy została przekazana na cele organizacji charytatywnego meczu Srok z Montrose i Buław z Patonga.
Jeśli postać zna choć jednego zawodnika tej drużyny, otrzymuje przerzut kości k6.
2. Napad z różdżką w ręku - w jednej z uliczek na Pokątnej doszło do ataku na tle czystości krwi. Dowody wydają się być jasne - jednak odnosisz jasne wrażenie, że podziały polityczne dotarły także do neutralnych z reguły sędziów Wizengamotu, wchodzących z tobą w dyskusję nad oskarżonym.
Jeśli postać zna choć jednego pracownika Biura Bezpieczeństwa lub Aurorów, otrzymuje przerzut kości k6.
3. Naruszenie Ustawy Tajności - młoda czarownica - amatorka latania na miotle - bez użycia odpowiednich zaklęć maskujących fruwała nad paroma miasteczkami w Yorkshire. Normalnie w takim przypadku należy się jedynie grzywna - oskarżona uchyla się jednak od zapłaty, tłumacząc to deklaracjami obecnej minister.
Jeśli postać zna choć jednego członka SLM/sama nim jest, otrzymuje przerzut kości k6.
Rzuć k6:

Parzysta - grono Wizengamotu przychyla się do twojej opinii. Otrzymujesz 30 galeonów premii.
Nieparzysta - twoje starania, jako oskarżyciel czy obrońca, idą na marne. Wizengamot wydaje wyrok przeciwny do głosu oddanego przez ciebie i paru innych czarodziejów, których udało ci się przekonać.

Pytania i ewentualne zyski zgłaszać do @Darren Shaw

______________________

Gabinet Arariela Whitelighta Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Gabinet Arariela Whitelighta QzgSDG8








Gabinet Arariela Whitelighta Empty


PisanieGabinet Arariela Whitelighta Empty Re: Gabinet Arariela Whitelighta  Gabinet Arariela Whitelighta Empty;

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Arariela Whitelighta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Gabinet Arariela Whitelighta JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Trzecie Pietro
-