Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 35 z 43 Previous  1 ... 19 ... 34, 35, 36 ... 39 ... 43  Next
AutorWiadomość


Joel Garcon

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 0
  Liczba postów : 355
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty05.12.10 16:27;

First topic message reminder :


Nad Jeziorem


W samym centrum błoni rozciąga się ogromne jezioro. Uczniowie często tu przychodzą, szczególnie w gorętsze dni, gdy chłodna woda jest wprost idealnym sposobem by choć odrobinę się ochłodzić. Jest to również idealne miejsce, by przy cichym plusku małych fal obijających się o brzeg, odrobić lekcje, bądź poczytać książkę. Czasem można zaobserwować tu ogromną kałamarnicę, leniwie przebierającą swoimi mackami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 507
  Liczba postów : 2131
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 0:47;

Potrawa: cydr
Wylosowana kostka: 6
Efekt: Julka bełkocze jak pijana

Efekt: 1/1

Nie wiedziała czy to wypita małpka, czy też może zaczarowany cydr, ale poczuła w głowię wyjątkową lekkość bytu i luz, którego dawno nie czuła. Dziecięcia buzia sama wykrzywiała się w pijackim uśmieszku, oczy spowiła mgiełka upojenia i czuła się wyjątkowo dobrze. Postanowiła oczywiście podzielić się tymi spostrzeżeniami z małym Siergiejkiem.

- Suchaj ty mjeee Siergieeej – powiedziała, ale sygnał z mózgu najwyraźniej nie docierał do jej języka, bo to, co wychodziło z jej ust było zwykłym bełkotem. – Brasziczku, Brasiszku. Kulwa! – siarczyście przeklęła i zaniosła się śmiechem. – No, brasiszku, chodźmy spytać Arlinki, czy widziała papę. – zaproponowała, po czym po prostu chwyciła go za drobną rączkę i pociągnęła w kierunku dziewczyny, za którą ciągnęły się smugi dymu. Trochę spochmurniała widząc, że dziewczyna jest trochę nieswoja, więc nie myśląc wiele, oddała Maksiowi swój największy skarb w postaci alkodyni, po czym podeszła do przyjaciółki i swym dziecięcym pijanym głosikiem z rosyjskim akcentem zapytała:

- Dobri wiczór. Pani dansjor czi nie dansjor? Bo ja chciała potańczyć. Nata, Natasz, Natasha Avgust, a pani to ktu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 103
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 0:57;

Potrawa: cydr
Wylosowana kostka: 2
Efekt: moc, rumieniec, amfetamina

Może to kwestia szóstej czarki cydru i czwartej ponczu? A może szóstej czarki ponczu i czwartej cydru? Szczęśliwi toastów nie liczą, a mimo początkowego odrętwienia i niepewności, Arli wczuła się już w imprezę i czuła się lekko lepiej. Na twarzy czuła charakterystyczne ciepło, ręce aż rwały się jej do wymachów, klaśnięć i pstryknięć, nóżka tuptała do szybkiego rytmu, a sumiennie wiązany niedawno warkocz już dawno dokonał żywota i teraz jej zakłopotane lico otaczała burza zwichrzonych loków. Absurdu i zabawności całej tej sytuacji miał jeszcze dodać... Rosyjskojęzyczny karzełek?
Uniosła wysoko brwi i aż poczuła, jak naciąga jej się cała twarz, tak bardzo nie ogarnęła, co też przed nią stanęło i co do niej mówiło. Wysiliła szare komórki i przypomniała sobie podstawy wschodnich języków.
- Eeee. Dobry weczer! Dansjor, paczemu niet? - Rzuciła po krótkiej i ledwo zauważalnej chwili konsternacji, chwytając dziecięcą rękę i płynnym ruchem podnosząc Nataszkę na poziom swoich oczu. - Arlioszka, Nataszka, miło mi. Avgust, jak nasz profesor od quidditcha? - Wyszczerzyła się i poczęła gibać się do szybkiego rytmu muzyki, wymachując całą postacią karzełka. Nie była pewna, czy to żart, czy też Antoszka faktycznie przytargał na Noc Duchów własne pociechy, ale jeżeli była to gra, to zdecydowała się w nią zagrać. Albo przynajmniej wypite przez nią procenty tak zdecydowały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dean Cassidy

Nieokreślony
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 175
Galeony : 670
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t19682-dean-aodhan-cassidy#589383
https://www.czarodzieje.org/t19756-dean-aodhan-cassidy#594993
https://www.czarodzieje.org/t19683-dean-aodhan-cassidy#589388
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 0:59;

Co Cassidy robił na Balu Halloweenowym w swojej dawnej szkole? Czemu skorzystał z zaproszenia, obowiązującego wszystkich absolwentów, w tym również ex-krukona? Powodów mogło być wiele: umiłowanie tego typu zabawy, chęć odpoczęcia od ministerialnych ścian, posłuchanie dobrej muzyki i spotkanie starych znajomych. Żaden z tych powodów nie był jednak prawdziwy. Ulsterczyk miał swój ukryty cel, o którym nikomu nie mówił, a mianowicie miał nadzieję przeprowadzić niezobowiązującą rozmowę z dyrektorem szkoły. Początkowo krew go zalała na myśl o przebraniu. Nie bawiło go to ani trochę, choć jako były auror rozumiał wagę przebrania, czy też raczej kamuflażu. Dziś postanowił jednak pójść po linii najmniejszego oporu. Był zbyt dumny, żeby przebrać się za jakiegoś cholernego psidwaka czy inną mumię, ale chciał również wtopić się w tłum. Najlepszym przebraniem była jego aparycja. Zwykła, do bólu przeciętna, niezapadająca w pamięć. Do twarzy jednak musiał coś dorzucić i ostatecznie padło na prosty uniform księdza. Teoretycznie znał biblię od deski do deski, więc w razie problemu, mógł bez większych trudności wcielić się w tę właśnie rolę. Kiedy wszedł na teren, w którym odbywał się bal, od razu bacznie zlustrował całą salę – wyjścia, miejsca, gdzie ktoś mógłby się skryć. Przyglądał się z uwagą zgromadzonym uczestnikom, starając się rozszyfrować coś z mowy ich ciała. Wiele do czytania nie było, bo większość towarzystwa była już na lekkim rauszu. Starał się wyłapać w tłumie dyrektora lub jakiegoś nauczyciela, z którym mógłby zamienić kilka słów i dowiedzieć się co nieco o sytuacji w szkole, ale na razie musiał wykazać się cierpliwością. Oparł się więc o jeden ze stolików, sięgnął po jakiegoś łakocia bez zamiaru spróbowania i czekał, aż stan upojenia będzie na tyle wysoki, by łatwiej wyciągnąć od nich informacje na temat tego, jakie nastroje panują w Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 734
  Liczba postów : 5236
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 1:01;

Potrawa: Cydr
Wylosowana kostka: 4
Efekt: Do końca wątku zarażam wszystkich entuzjazmem i jestem JESZCZE BARDZIEJ rozmowny LOL

Podeszli do stoiska i musieli nieźle się nagimnastykować, by wystawić główki ponad ladę, ale ostatecznie się udało i mogli wznieść toast cydrem.
-Za naszjego papę! - Powiedział i swoimi małymi rączkami przechylił kubek. Musiał przyznać, że napój faktycznie był wyborny i chętnie by sięgnął po drugą porcję, gdyby nie zaczął się nalewać z Nataszki.
-Ty pewna jesteś, że tylko jedno małpka wypiłaś? Po rozmawiasz, jakbyś tyle co metr szotów obaliła. - Wyciągnął w jej stronę język, by dać się zaciągnąć w stronę krukonki, którą poznał na lekcji u Ezry.
-Dobri, dziewoszko. - Przywitał się uśmiechnięty. -Sergij jestem. Braciszek Nataszki. Wi pani, Nataszka to dobra dziewoszka, a tańcuje jak profesjonalistka. Pani ją zabierze na parkiet. Nie pożałuji, przyrzekam na matulkę Rosyję. - Zaczął wylewać z siebie potok słów i zastanawiając się, czy ktoś przypadkiem mu jakiegoś białego węgorza do cydru nie dorzucił, bo czuł, jak ADHD zaczyna nim władać. Przebierał małymi nóżkami w miejscu rozglądając się po reszcie balowiczów.
-A pani wi, co to za sekretna osoba? Nataszka mówi, że to dementoru, ale ja myślę, że bardzij znachoru jaki. - Oczywiście, że nie ograniczał się do myślenia w swojej małej główce. Musiał wywalić z siebie cokolwiek mu przyszło do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 507
  Liczba postów : 2131
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 1:19;

Plątający się język w końcu postanowił się odplątać, pozwalając malutkiej Rosjance znów mówić ładnie i składnie. Parsknęła głośno przez nos, podając wysokiej jak basztowa wieża Szkotce drobne dłonie i zaczynając z nią tańczyć do muzyki, która zdecydowanie się do tego nie nadawała. Mimo to, skacząc do góry i wywijając nóżkami na rosyjską modłę, bawiła się przednio.

- Arlioszka, Arlioszka. Ładne imie to. Ale Natasha lepsze – zrobiła kilka szybkich kółek, po których przyjemnie zakręciło jej się w głowie i aż była zmuszona sobie usiąść. Bawiła się jak nigdy w życiu. Powolutku podniosła się jednak na nogi i zaczęła tańczyć jak mały robocik. – Da. Papa jest najlepszy pałkarz! Kiedyś w Durmstrang to on Victor Krum szczęka złamał! I takie cudno niebieski oczu ma. Ti go widzieć gdzieś?


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia 01.11.20 10:06, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 103
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 1:26;

Arla wyszczerzyła się do drugiego karzełka, który zaczął plątać się jej pod nogami, kiedy tylko chwyciła pierwszego w objęcia. Czy jej się dwoiło w oczach? Czy on też miał zielone włosy? Jasna cholera, delirium! - Zawyrokowała, wykonując z rosyjskim pomiotem zgrabny piruet.
- Mi to wygląda na śmierciożercę! - Zrobiła wystraszoną minę, wskazując głową w stronę zakapturzonej, udziobionej postaci. Wybiła się przez to całkiem z rytmu i prawie wyłożyła się na stół. Oparła się oń tyłkiem i ostrożnie odłożyła Nataszkę na stół, tak, że miała jej oczy na poziomie własnych.
- Coś się znajomo śmiejesz, diewuszka... - Wycedziła powoli przez zaciśnięte zęby, chociaż tak naprawdę lampka zapaliła jej się, kiedy usłyszała charakterystyczny wydech przez nos. Kiedy dziewczynka zaczęła coś tam ględzić o Krumie, Arla odwróciła się od niej i wzięła ze stołu sporej wielkości mango. Ostrożnie zważyła je w dłoni, a następnie płynnym ruchem odwróciła się do cherubinków i rzuciła owoc prosto w stronę @Julia Brooks.
Rachunek był prosty. Jak złapie, to Brooks. A jak nie, to znaczy, że rzucam mango w dzieci Avgusta. Cóż mogło się nie udać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 734
  Liczba postów : 5236
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 1:48;

Potrawa: Cydr
Wylosowana kostka: 4
Efekt: Do końca wątku zarażam wszystkich entuzjazmem i jestem JESZCZE BARDZIEJ rozmowny LOL

Gdy Arleigh wygłosiła swoje przypuszczenia, Max pacnął się łapkami w buzię i wytrzeszczył oczy.
-Śmierciożerca? A czy one nie umarli razem z... Sama-dziewuszka-wie-kim? - Zapytał konspiracyjnym szeptem, bo aż tak dobry z historii to nie był, ale wydawało mu się, że ta funkcja przestała istnieć wraz z upadkiem Voldzia.
-Papa nas przed nim obroni! Papa mu rosyjska dźwignia założy i nie będzie już straszna! - Wypiął swoją dziecięcą pierś do przodu jakby był dumny z ojca supermana. Szczerze nie wiedział o tym, co stało się między Antoshą a Krumem i naprawdę się tym zainteresował. Był ciekaw, czy nauczyciel się tutaj w ogóle pojawi.
-Natashka! Siergij w jedzonko potrzebuje. Przynieść Ci troszku? - Jego nozdrza uderzył wspaniały zapach jedzenia i po prostu musiał spróbować jednego z proponowanych dzisiaj smakolyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 507
  Liczba postów : 2131
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 11:51;

Oompa-Julka również postanowiła dołączyć do peanów na cześć tatusia, który to śmierciożercom się nie kłaniał.

- Śmierciożercu czeka śmierciu, jak spotkają Papę! Papa silny jak niedźwiedź i nikogu się nie boi! – potwierdziła słowa braciszka, zeskoczyła zgrabnie ze stolika i stanęła obok, zakładając drobne rączki na biodrach. – W dużych orzechowych oczach widać byłą dumę, połączoną z rozbawieniem. Coraz trudniej przychodziło jej zachowanie powagi i niewychodzenie z własnej roli, przez co jeszcze mocniej musiała się pilnować, żeby nie dać się zdemaskować. W gruncie rzeczy miała ochotę wyśpiewać wszystko swojej przyjaciółce, ale jak to tak poddawać się na samym początku zabawy. Miała tylko nadzieję, że uda im się zawinąć stąd, nim trener miotlarstwa pojawi się na balu, choć z drugiej strony spotkanie z nim w takiej postaci wydawałoby się wyjątkowo ciekawą opcją.

- Tak, ja głodna jak grizzly! Ty kochanu – potwierdziła braciszkowi, i dała mu buziaka w pomarańczowy policzek, a na wargach poczuła nieprzyjemny „smak” lakieru do włosów.

Kiedy Syrioszka ruszył w kierunku stolików, odwróciła się w kierunku przyjaciółki. Słowa, które skierowała do niej przed chwilą, przez zaciśnięte zęby, dały jej jasno do zrozumienia, że ta czegoś się domyśla. Zamierzała jednak iść w zaparte, nawet w sytuacji, kiedy ta postanowiła wykorzystać owocowy fortel. W jej kierunku poleciało nagle dorodne mango. Julka nie miała wiele czasu na reakcję. Nie złapała jednak owocu, jak się można było spodziewać, a zrobiła całkiem widowiskowy unik, co nie było takie łatwe w dziecięcej postaci. Efekt był taki, że mango upadło i roztrzaskało się o ziemię. Julka zacisnęła drobne piąstki, przyozdobiła twarz wściekłym grymasem, który nieudolnie maskował rozbawienie i zgromiła Szkotkę wzrokiem.

- Ti głupia? To diewuszka nie wie, że owocu się je, a nie rzuca? – Kucnęła przy mango, po czym podniosła jeden z większych kawałków i po prostu zatopiła usta w słodkim miąższu. – Ty chcesz owocu? Ma dużo witaminu. Gdyby Arioszka jadła więcej owoców i mniej piła, to by rzadziej obrywała tłuczkami. – Ostatnie słowa wypowiedziała już bez rosyjskiego akcentu. – Co słychać Arli? Gdzie twój strój chochlika?– uśmiechnęła się szeroko do dziewczyny, wyciągając w jej kierunku drobną rączkę, częstując ją mango, które ta w taki widowiskowy sposób uśmierciła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 103
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 12:37;

Zerkała to na jednego, to na drugiego szkraba i coraz bardziej udzielał się jej umpalumpowy nastrój. Ta wesoła dwójka zaczynała jej przy okazji przypominać kuzynostwo Brooks, które ta przyprowadziła ostatnio na Pokątną. Ot, kolejne skojarzenie, które mogło przywieść jej na myśl przyjaciółkę. Była już prawie pewna, że to ona, kiedy malec wykonał widowiskowy skłon, w ostatniej chwili uchylając się przed zabójczym mango. Refleks pałkarki, nie ma co.
Fortel upadł wraz ze zjedzeniem mango. Arli odruchowo przykucnęła przed miniaturową postacią i poklepała ją po głowie.
- Chochlika szlag trafił, jak tylko dowiedziałam się, że papa Alex wraca do szkoły. Wolałam nie ryzykować... - Stwierdziła szczerze, równocześnie łapiąc się za materiał sukienki i demonstracyjnie potrząsając nim, generując w ten sposób jeszcze więcej dymu - dymu, który sięgał julkowej postaci niemalże do czubka nosa. - Ale spoko, teraz mam to i w razie czego mogę was schować przed niebieskookim Antoszką. On na serio ma dzieci? - Rozejrzała się niepewnie, jakby chciała się upewnić, czy wielki gracz pojawił się w ogóle na balu. Nadal nie do końca rozumiała fortel Brooks, no i nadal nie była przekonana, z kim Julia się przebrała.
Z wdzięcznością przyjęła mango i wsunęła je, mlaszcząc głośno. Na szczęście muzyka doskonale ją zagłuszała. - Miałam nadzieję, że wrzucisz coś seksownego, a nie nielegalnego. - Burknęła jeszcze, dźgając Julkę palcem prosto w jej wielkie, dziecięce czoło. Coraz dziwniej czuła się taka odpierdolona, widząc fantazyjnie poprzebieranych gości. No ale zawsze lepiej jest być underdressed, niż overdressed, right?

@Julia Brooks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą ręką. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 609
  Liczba postów : 4306
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 13:38;

Stał, czekał, może dowiadywał się czegoś nowego - stojące nieopodal śmieszne karzełki piły cydr, a on, no cóż, otulał się w swej samotności. Otulał się nią dokładnie, jakoby stanowiła ona tak naprawdę to, z czego się składa; nie chciał żadnego towarzystwa, a przynajmniej na razie. Efektu mógłby dopełnić kruk, ale był świadom doskonale tego, iż Equinox jest poniekąd jego wizytówką, w związku z czym, stojąc w kamizelce i płaszczu, stał sam. Bacznymi, czekoladowymi oczami, zza maski, bez nikogo obok siebie - opierając się dłońmi o trzymaną przed sobą laskę - starał się znaleźć jakiś punkt zaczepienia. Nie bez powodu, mając pełną anonimowość, jego tęczówki mogły dokładniej świdrować poszczególne postaci i ich stroje. Nie śmieszne karzełki, nie rozmawiającą z nimi pannę Armstrong w czarnej sukience, a kogoś... bardziej odpowiedzialnego? Kto wie, być może. Nie bez powodu przez pierwsze kilkanaście minut pozostawał bierny, nie ingerując w absolutnie nic. Zero.
Nadal miał dziwne przeczucie, że to wszystko skończy się jakoś nieszczęśliwie. Że te karzełki, pijące cydr, zapewne dorosłe, tylko użytkujące Eliksir Odmładzający, przestaną się uśmiechać, a zamiast tego nastąpi przerażenie i strach w zwierciadłach źrenic. No tak, odzwierciedlenie duszy; niezwykle delikatnej, podatnej na uszkodzenie, o dziwo, jeżeli zostanie postawiona w obliczu dementorów. Niby nieśmiertelny byt stawał się w obliczu tych istot tak naprawdę kolejnym, możliwym do zlikwidowania. Ciało tak naprawdę stanowi tylko i wyłącznie naczynie na nie; jest niczym kruche naczynie, podatne jeszcze bardziej na jakiekolwiek pęknięcia.
To aż dziwne, że jego jeszcze jakoś się trzyma.
Parę kroków wykonał w stronę księdza, który zwrócił jego uwagę na tyle, iż poprawił własny kapelusz, a stukot podeszwy przedostawał się do jego własnej, plagiej świadomości. Zauważył w nim kogoś godnego; kogoś, kto ma zamiar nieść misję, chociaż wolał sobie nie przypominać o przypadkach, kiedy księży interesuje tak naprawdę coś kompletnie innego. Pozostawało liczyć na to, iż ten odpędza demony, zajmuje się oczyszczaniem ludzkich dusz, a przede wszystkim... naprowadzaniem ich na dobrą drogę.
Szczęść Boże. — ukłonił się dość charakterystycznie, by następnie poprawić płaszcz oraz zdjąć jedną rękawiczkę, podając dłoń. O ile zechce wykonać podobny gest; niezależnie od tego, czy to zrobił, czy też i nie, po krótszej chwili założył ją z powrotem, a lewą dłoń umieścił na trzonie laski, muskając ją materiałem, z którego było wykonane okrycie na własne, zarobione już dłonie. — Z jaką Misją Bożą dzisiaj ksiądz przychodzi? Udzielanie rozgrzeszenia? Szukanie niewiernych? — uśmiechnął się krzywo pod własną maską, czego nie mógł zauważyć jego rozmówca. Nigdy nie wierzył w żadne bóstwo, ale również, nie negował jego istnienia. Nadal uważał wiarę za byt mający na celu wyzyskiwać pieniądze, pod przykrywką niesienia pomocy i wypełniania poszczególnych zadań, umieszczonych w Biblii. Sam trochę przewertował jej tekst, ale nie na tyle szczególnie, by w razie wymiany zdań na ten temat móc bez problemu po nią sięgać.

@Dean Cassidy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 507
  Liczba postów : 2131
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 17:10;

Uśmiechnęła się ciepło, słysząc powód stojący za decyzją o zmianie stroju. Cóż, może przebranie się za stworzonko, które tak widowiskowo wysłała do chochliczego piekła nie było zbyt rozsądne, ale z drugiej strony, kto by się tym przejmował, zwłaszcza że Papy Kruczka wciąż w szkole nie było. A poza tym, czym jest życie bez głupich decyzji, których można było potem żałować.

- Wyszedł z ciebie kruczy rozsądek – pochwaliła przyjaciółkę i poklepała ją ciepło po policzku swoją drobną rączką. – Chociaż przyznam, że nie mogłam się doczekać tego przebrania. W każdym razie wyglądasz ślicznie. Jak Kora, żona Hadesa. A jak się bawisz? – zapytała, poprawiając szelki, które zsunęły się w wątłych ramionek.

Oompa-Julka rozejrzała się po Sali, szukając Maksie z przystawkami, bo co tu dużo ukrywać, wypity alkohol i taniec sprawiły, że w małym brzuszku powstała próżnia gotowa na wypełnienie jej czymś ciepłym i smacznym. Nie kłamała, mówiąc, że jest głodna jak grizzly.

- Z tego, co wiem, to nie ma – zaśmiała się. – I dlatego wydało mi się zabawne wcielenie się w małe Avgustki.

I faktycznie, było zabawnie. Dziecięce głosiki, patrzenie na świat z perspektywy kilkulatki, wprowadzanie ludzi w konsternację, naśladowanie rosyjskiego akcentu. Wszystko to dawało jej cholernie dużo frajdy. Choć jeszcze lepiej by było, gdyby były pałkarz pojawił się na balu i musiał reagować na pytania, czemu na bal przyprowadził dwójkę swoich szkrabów, o których nikt nie wiedział, że istnieją.

Brooks podniosła kolejny kawałek mango z podłogi, kompletnie się nie przejmują, że wygląda jak mały jaskiniowiec. Owoc był smaczny, soczysty, gasił suchość w ustach, a poza tym, kto by się tam przejmował, że nie wypada? Dzieciom wypada wszystko.

- Spokojnie, mam gdzieś w kuferku wyjściową sukienkę, bo nie miałam czasu przygotować dwóch kostiumów. Eliksir niestety nie działa całą noc, więc pewnie za kilkadziesiąt minut zniknę jak Kopciuszek i wrócę już pod swoją postacią. A eliksir młodości nie jest zabroniony w szkole, ok? Co złego, to nie ja! W każdym razie jak już wrócę, to się zabawimy, jak należy. Swoją drogą niezłe ruchy, Armstrong. Miałaś jakiegoś skrzaciego króla parkietu, który uczył cię tańca w zamku?

@Arleigh Armstrong @Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antosha Avgust

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
C. szczególne : rosyjski akcent
Galeony : 22
  Liczba postów : 178
https://www.czarodzieje.org/t19662-antosha-avgust#587797
https://www.czarodzieje.org/t17516-poczta-profesora-antoshy-avgusta#491595
https://www.czarodzieje.org/t19663-antosha-avgust
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 18:12;

cydr: 6, mówi nieskładnie czyli...w sumie nic się nie zmienia XD


W głupim stroju butelki rumu nie wyglądał ani trochę jak milion rubli, prędzej jak ćwierć knuta albo jakiś kompletny błazen, ale to wszystko była wina Huxleya, który oświadczył iż przychodzi przebrany za pirata i poinformował go że jeśli ich kostiumy będą niedopasowane, to popełnią niewyobrażalne faux-pas. Przebieranie się za napój wyskokowy było prawdopodobnie wysoce nieodpowiednie, biorąc pod uwagę szkolno-młodzieżowy, przyzwoity charakter imprezy, ale szybko doszedł do wniosku, że tutejsza młodzież jest już tak zdemoralizowana, że bardziej się nie da i z pewnością wszyscy i tak będą pijani i wcale nie będą do tego potrzebowali zachęty w postaci jego alkoholowego przebrania. Zresztą, i tak nie miał innego pomysłu. Zjawił się więc na balu w towarzystwie swojego dobrego znajomego z ciała pedagogicznego, od razu na wejściu z wdzięcznością częstując się jabłkowym cydrem i rozglądając po okolicy z umiarkowanym zainteresowaniem; sam nie wiedział, czego powinien się spodziewać na takim balu. Gdzieś w oddali dostrzegł parkiet i scenę, na której zawodził jakiś dziwaczny zespół, o którym nigdy wcześniej nie słyszał, bo gustował raczej w muzyce klasycznej niż w takim... czymś; było też mnóstwo jedzenia, a dookoła kręcili się już pierwsi przybyli na bal uczniowie w przebraniach, niektórzy w takich, że nie sposób było ich poznać. - Tyle jedzeni, że by wszystki głodni dzieci na nakarmili na Syberii - zauważył, przyglądając się smakołykom i łyknął cydru, który nie do końca go zachwycił swoim korzennym smakiem - Mdli troszki ten cydru... dolać tobie rumu? - zaproponował i Merlin jeden raczy wiedzieć czy żartował ze swojego stroju czy niczym zbuntowany uczeń przemycił w kieszeni jakąś piersiówkę. - I szto, jedzeniu i piciu? I dziwaczni śpiewi? To są te trad... trac... tradycji waszi? - spytał, zerkając na rozmówcę znad cyrdu, i wcale nie miał zamiaru marudzić, tylko po prostu chyba spodziewał się czegoś więcej. Z drugiej strony, nawet ta wyżera była już czymś więcej niż spędzaniem kolejnego wieczoru w swoim gabinecie, więc nie było tak źle.

@Huxley Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 103
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 18:37;

Arla kątem oka wyłowiła z gęstniejącego tłumu zbliżającego się w stronę parkietu człowieka-butelkę w którym rozpoznała @Antosha Avgust. Uwierzcie, lub nie, ale na jego widok niemalże natychmiast zupełnie wytrzeźwiała. Odruchowo złapała się za nogę na wysokości siniaka, którego podczas treningu nabił jej troskliwy tłuczek. Wydało jej się też, że traci oddech... Wzięła kontrolnie dwa szybkie wdechy i odzyskała nieco animuszu, ale widok nauczyciela był zaprawdę otrzeźwiający i męczący. Oczy zaszły jej wręcz mgłą... Prrr, zaraz, co jest?
Na nowo złapała ostrość i skupiła się na słowach Julki.
- Eee, nie, nie wiem, kiedyś byłam na mugolskim rave w Londynie i tam tak tańczyli, w sumie to mi przypomina ruchy sceniczne niektórych goblinich zespołów... - Zaczęła niewyraźnie, nadal trochę nieogarnięta, ale jednak w coraz lepszym humorze. - Patrz, wasz tatuś się pojawił. - Chwyciła umpa-Julkę na ręce i odwróciła się razem z nią w stronę Avgusta. Nachyliła się do malutkiej główki i zniżyła głos do konspiracyjnego szeptu. - Może do niego podejdę i mu cię oddam, Nataszko? - I powoli ruszyła w stronę nauczyciela. Oh, cydrze. Oh, ponczu. Quo vadis?

@Julia Brooks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 3077
  Liczba postów : 881
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 20:02;

To prawda, że przyszedł po nią pod jej dormitorium. Czekał na nią, wsparty o ścianę. Splatając ręce na piersi, obserwował mijających go Puchonów i pojedyńcze sztuki Ślizgonów. Pomimo cierpliwości w oczekiwaniu i pomimo faktu, że się zjawił... kiedy jednak w końcu ją dojrzał, machnął do niej dłonią. Droga nad jezioro zdawała się zaskakująco... milcząca. Jak ogólny nastrój Ragnarssona. Emanujący od niego spokój był wręcz chłodny w odbiorze. Nawet kiedy przepuścił ją w drzwiach na błonia, nie dało się w tym geście doszukać uprzejmości, a raczej może nawet... zwykły przypadek? Najpierw zdawało się, że puszczał ją, ale ostatecznie wyminął się z nią w progu, puszczając drzwi zaraz po jego przekroczeniu. Cieżko było podejrzewać co zajmuje teraz jego myśli. Można było jednak jednoznacznie stwierdzić, że zdecydowanie rozważa w głowie jakieś kwestie. Niewypowiedziane na głos, wiszące ciężko w atmosferze między nimi. Odezwał się pierwszy raz dopiero na przejściu nad jezioro, kiedy dostali cydr.
Zaje... kurwa... biście.
Tak. To były dokładnie pierwsze słowa, jakie rzucił do Bird. I ostatnie w tym tonie, bo już kiedy smak cydru rozszedł mu się na języku, instynktem przeczuwał, że nie powinien go pić. Nawet wyplucie soku nie pomogło na sztucznie podrasowany nastrój.
Zatańczmy, Goldie.
Głos zmienił mu się gwałtownie, ze stoickiego w jakiś pełniejszy werwy. Zdecydowany, owszem, ale bez miejsca na chłód czy zdystansowanie. Tak samo, jak pewny chwyt jego dłoni, w którą porwał jej drobne palce. Jakby od początku przyszedł się dobrze bawić.
Go...
Chciał coś jeszcze dodać, ale ledwie zdążył okręcić ją pierwszy raz na parkiecie, a już poczuł, jak jej dłoń bezwładnie wysuwa mu się spomiędzy jego splotu. Łapiąc ją w pasie, parsknął krótko... Rozbawiony?
Jeszcze nawet nie zaczęliśmy, a już uginają Ci się nogi z wrażenia, Bird?

Kostka: najgorsza ;( 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 734
  Liczba postów : 5236
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 20:09;

Ze zdecydowanie zbyt wielkim zaangażowaniem przytaknął główką na słowa o ich niesamowitym papie. Też nie spodziewał się, że nauczyciel wbije na taką imprezkę, dlatego bez zastanowienia popierdzielał po błoniach jako pomarańczowy bękart Antoshki.
Zachichotał, gdy Natashka dała mu buziaka i ruszył w stronę straganów z jedzeniem. Był zdeterminowany, żeby spróbować KAŻDEGO smakołyku i przy okazji napchać nimi swoją dzisiejszą siostrzyczkę.
Nim jednak dotarł tam, gdzie zamierzał, jego wzrok przykuła znajoma postać, która właśnie dołączyła do zabawy.
-Ojciu... - Mruknął do siebie, po czym zaczął na swoim malutkich nóżkach biec w stronę Brooks, która właśnie szła gdzieś z Arleigh.
Brak przyzwyczajenia do nowej anatomii i zawrotna prędkość, jaką próbował uzyskać sprawiła, że Max wyjebał się o własne stópki. Zaliczył pięknego szczupaka, którym podjechał praktycznie pod nogi niosącj jego siostrę Arleigh.
-Natashka! Sestra! PAPA! - Krzyknął, łapiąc krukonkę za łydkę i podnosząc się z ziemi. -Papa Antoshka. - Pokazał jej swoją malutką rączką w kierunku profesora i spojrzał w oczy swojej starszej siostrzyczki, by niewerbalnie przekazać jej, co ma w planach. Była jedna jedyna możliwość i był przekonany, że Julka będzie wiedziała, co chodzi mu po głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 507
  Liczba postów : 2131
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 20:22;

Oompa-Julka, niesiona przez Arlę jak jakiś kot czy inny pies, długo myślała, że ta tylko blefuje. W gruncie rzeczy wiedziała doskonale, że takie igranie z ogniem może się skończyć źle, ale mimo wszystko nie dawała po sobie poznać, że trochę się boi.

- Jasne, prowadź. Jeżeli myślisz, że pęknę, to jesteś w błędzie – powiedziała dziewczynie, a w dziecięcym głosiku słychać było wyzwanie. – Na co ja się piszę – przeszło jej przez głowę, bo finał tej sytuacji mógł być różny, choć nie spodziewała się po rosyjskim aniołku poczucia humoru. Prędzej przesłuchania i chińskiej tortury w jakimś lochu, po której sprzedałaby własną matkę i kota Harrego. Mimo to nic nie mówiła. Wlepiła jedynie spojrzenie w trenera i przełknęła ślinę, starając się wykrzesać z siebie resztki odwagi.

I tam gdzie Julka nie może, tam Maksia pośle. Ten pojawił się znikąd, jadąc słodkim ryjkiem po parkiecie, nie robiąc sobie przy tym nic poważnego. Jego obecność i słowa dodały jej odwagi. Zaczęła się wierzgać, wyrywając się ze słodkich objęć Arli, po czym złapała Syrioszkę za dłoń, głęboko odetchnęła i powiedziała do Arli:

- I choćbym szła ciemną doliną, zła się nie ulęknę. Zapal nam świeczkę Arli, jak już nas papa zapierdoli tłuczkiem. Jak jednak przeżyję, to zobaczymy się niedługo, jak już trochę urosnę – uśmiechnęła się na pożegnanie. – Niech się dzieje wola nieba, zwłaszcza że stoi z Williamsem – dodała do Maksa, po czym niepewnie ruszyła przed siebie, w kierunku dwójki nauczycieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 734
  Liczba postów : 5236
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 20:35;

Efekt po cydrze: Zarażam entuzjazmem i pozytywnym nastawieniem! (I gadam jak po dobrej kresce)

Nie przejmował się tym, że trochę się poobijał, bo chodziło o ważną sprawę. Ich ojczulek, którego tak usilnie szukali właśnie pojawił się na horyzoncie, a jak na prawdziwe dziecko Antoshki przystało, Sergij nie miał zamiaru przejmować się czymkolwiek poniżej zjawiskowo odjebanej kończyny, czy czterech.
Chwycił mocniej rączkę Natashki i uśmiechnął się do niej, by następnie energicznym krokiem, a wręcz biegiem, pognać w stronę miotlarsza.
-Nie pozna nas zobaczysz! Poza tym, pacz i ucz się! - Powiedział na chwilę pozbywając się podrabianego, rosyjskiego akcentu bo już w jego małej główce miał cały plan. Przebranie zapewniało mu całkowitą anonimowość, bo nie było zaklęcia, które mogłoby odwrócić samo w sobie działanie eliksiru.
-PAAAAAAAAAPAAAAAAAAAAAA! - Krzyknął puszczając dłoń Julki i kurczowo doczepiając się do nogi @Antosha Avgust z ogromnym udawanym przerażeniem na twarzy. -Papa! Dementoru nas straszaju! Arlejka mówi, że to nie dementoru a śmierciożercu! Papa, śmierciożercu! - Wskazał łapką w stronę ewidentnie przebranego za doktora plagę osobnika kompletnie ignorując @Huxley Williams na ten moment. -Sergiej boi! Natashka dzielna, ale Siergiej boi bardzo! Papa misio obroni Siergieja! - Słowotok ponownie się rozpoczął, a małe rączki coraz to mocniej ściskały łydkę profesora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bird Burroughs

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 155
C. szczególne : kwiatowy zapach, szeroki uśmiech i radosne iskierki w spojrzeniu; piegi; na szyi zawsze nosi medalik ze św. Antonim.
Galeony : 70
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t19602-bird-burroughs#582706
https://www.czarodzieje.org/t19605-ptaszki-ptaszki#582801
https://www.czarodzieje.org/t19604-ptaszyna#582798
https://www.czarodzieje.org/t19603-bird-burroughs#582707
https://www.czarodzieje.org/t19670-bird-burroughs-dziennik#58845
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 20:43;

Zaczęła powoli przyzwyczajać się do jego milczenia i przestać brać je za jakiś zły omen, ale tym razem ta cisza była wyjątkowo gęsta. Nie wiedziała, czego się spodziewać, ale nie spodziewała się tego. Szła przez błonia, trzymając w garści swój czerwony płaszcz, żeby przypadkiem się o niego nie potknąć i raz po raz zerkała w stronę Ragnarssona, próbując wyczytać cokolwiek z jego wyrazu twarzy – i próbując przekonać samą siebie, że jeśli nie chciałby tu być, z pewnością by się nie pojawił przy wejściu do pokoju wspólnego puchonów. Nie sprawiał wrażenia kogoś, kto robiłby cokolwiek wyłącznie przez grzeczność lub, co gorsza, z litości. Ale nie wydawał się też szczególnie podekscytowany wieczorem w jej towarzystwie.
Wygładziła nerwowo białą, bawełnianą sukienkę, gdy w końcu usłyszała, jak przemawia. – Uhm... – mruknęła, chcąc coś powiedzieć, ale zaraz w jej dłoni znalazł się kubek aromatycznego napoju – a sekundę później, już trochę tradycyjnie, Gunnar zbił ją z tropu, zupełnie zmieniając ton wypowiedzi.
Poczuła się trochę dziwnie. I chyba nawet nie była to kwestia wyjścia z nim na parkiet. Bez przesady. Czy ten cydr na pewno nie zawierał alkoholu? Poczuła tylko, że leci do tyłu, zanim ślizgon zatrzymał jej upadek. Zaśmiała się cicho, odrobinę nerwowo.
To chyba... ten cydr – stwierdziła, następując mu na stopę w trakcie próby kontynuowania tańca. Musiała przytrzymać się mocno jego ramienia. – Może jestem pijana? Nigdy nie byłam pijana – stwierdziła. Teoria z procentami w napoju wciąż stała. – A tobie co się stało? – zapytała, próbując zmierzyć go spojrzeniem, chociaż nie było to łatwe, gdy wszystko mieniło jej się przed oczami. Skąd u niego taka nagła zmiana nastroju? Nie mogła narzekać na efekty, ale na pewno nie do końca za nimi nadążała.

Potrawa: cydr
Wylosowana kostka: 1
Efekt: jestem łamagą
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 507
  Liczba postów : 2131
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 20:50;

Co jak co, ale dzieci to się Antoszce udały. Nie tylko słodziaki, ale jakie odważne! Bo jednak trzeba było być odważnym (albo głupim), żeby odjebać coś takiego na szkolnym balu.

- Do zobaczenia po drugiej stronie. – Wypuściła rączkę Maksia ze swojej własnej i pozwoliła mu na szarżę w kierunku nauczyciela. Sama również dołączyła, choć z lekkim opóźnieniem. Tak jak Max, także podbiegła do Rosjanina i objęła go mocna za drugą nogę.

- PAAAPAAA! Arioszka rzuciła mnie melonu! - wskazała z wyrzutem palcem na @Arleigh Armstrong stojącą kilka metrów dalej. -  A ja jej mówiła, że owocu się je, bo ma witaminu, a nie rzuca w Nataszkę! Papa, dzie papa był? My czekali i się bali. Sergiej zobaczył dementoru!– wyrzuciła z siebie potok słów, po czym skierowała orzechowe tęczówki na Huxleya.

- WUUUUUUJAAAAAA – odkleiła się od nogi papy i przykleiła do nowego wujka-pirata. – My się z Sergiejem nauczyli dla was taniec! – powiedziała poważnie, po czym chwyciła Syrioszkę za dłoń, odciągnęła go na parkiet i  po chwili zaczęli tańczyć, śpiewając przy tym radośnie:

Oompa loompa doompety doo
I've got a perfect puzzle for you
Oompa loompa doompety dee
If you are wise you'll listen to me
What do you get when you guzzle down sweets
Eating as much as an elephant eats
What are you at, getting terribly fat
What do you think will come of that
I don't like the look of it
Oompa loompa doompety da
If you're not greedy, you will go far
You will live in happiness too
Like the Oompa Loompa Doompety do
Doompety do


Kiedy skończyli, ukłonili się nisko i wlepili czujne spojrzenia w Avgusta i Williamsa, czekając na oklaski z ich strony. Oklaski, na które zasługiwali.

@Antosha Avgust @Huxley Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 103
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 21:09;

Arleigh stanęła jak wryta, kiedy tylko umpalumpy wyrwały się w stronę Avgusta. Czy chciała podpuścić Brooks? Cholera, chyba tak. Czy miała zamiar naprawdę podejść do nauczyciela? Cholera, chyba nie. Ale teraz było już zbyt późno na analizy. Dokonało się. Miej nas wszystkich, Merlinie, w opiece. Chrońcie nas, wielcy czarodzieje Wizengamotu.
Stanęła jak wryta i obserwowała poczyniania szkrabów z coraz szerzej otwartymi ustami. Tego było po prostu za dużo. Zasłoniła jadaczkę dłonią i odwróciła wzrok, nie mogąc utrzymać poważnego wyrazu twarzy. Parsknęła cicho i zamarkowała to pozorowanym kaszlem, kiedy uszłyszała wstawkę o śmierciożercy i melonie. Cydr zabuzował jej w uszach. Absurd w mózgu. Serce zabiło.
Brechnęła jeszcze głośniejszym śmiechem, ale teraz nie zdołała już upozorować ataku duszności. Jeszcze raz zakryła twarz dłonią i ostrożnie wycofała się o kilka kroków wstecz, oparła się o stół i załopotała suknią, zasłaniając się grubą warstwą czarnego dymu. Postanowiła poobserwować. A było co, oj było.

@Julia Brooks, @Maximilian Felix Solberg, @Antosha Avgust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31448
  Liczba postów : 72778
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Specjalny




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 21:24;




Łowienie jabłek


Zamiast zwykłego zanurzania głowy w wiadro i próbę łapania ich mniej lub bardziej sprawnie jedynie otwartą buzią, oto zamiast tego... Znacznie usprawniona wersja! Bo tym razem możecie usiąść na wygodnej tratwie i wypuszczani jesteście na jezioro, gdzie roi się od magicznych jabłek na każdym kroku. Możecie poruszać rękami dopiero jak złapiecie swoje jabłko. Zaś sama tratwa automatycznie wraca na brzeg jak każda osoba z pary będzie miała po jabłuszku. Tratwy są dwie osobowe, nie ruszą jeśli będzie więcej osób. W nich ukryte są czasem pomniejszone prezenty, które wyskakują z jabłuszek i wracają do normalnego rozmiaru.

Uwaga! Jeśli wasza postać nie potrafi pływać albo będzie działo się coś zagrażającemu życiu nauczyciele będą was ratować, więc nie możecie bezkarnie się topić, musicie w poście zaznaczyć, że jeden z nauczycieli pół - fabularnych was uratował. Estella i Swann stoją na brzegu i obserwują.

Rzuć literką:

A to ci psikus! Próbujesz złapać dopaść jakieś jabłko, ale te ucieka od Ciebie jak najdalej. Czyżby potrafiło same uciekać? A gdzie tam, to tylko tryton, który wyskakuje z wody, straszy Cię krzycząc UGABUGA, łapie za ramiona i porywa do jeziora, a potem całego mokrego wrzuca z powrotem na tratwę. Ubaw po pachy...

Brawo dla Ciebie! Zdobywasz bez żadnych problemów jabłko i to jakie! Kiedy masz wolne ręce, jabłko otwiera się nagle i wydobywa się z niego świeca z nutą amortencji. Miałeś dziś szczęście.

Opis świecy:
Nietuzinkowa świeca umieszczona w szklanym słoiczku, która pachnie… No właśnie, jak? Dzięki odrobinie eliksiru amortencji, każdy czuje coś zupełnie innego. A o pozostałych jej właściwościach nie trzeba chyba przypominać.

Co to tam dla Ciebie jakieś jabłko zdobyć, to na pewno żaden problem. Masz na pewno... wyćwiczone usta do takich rzeczy! Masz? Jeśli Twoja postać całowała się z co najmniej dwoma postaciami na fabule, łapiesz jabłko bez większych problemów. Jeśli nie masz bardzo duże problemy, jesteś już zmęczony i ledwo oddychasz próbując złapać te jabłka i musisz napisać dwa posty jak siedzicie tylko na tratwie.

Dobra, może tym razem się uda? Chcesz sięgnąć po takie najładniejsze i najdojrzalsze, bo podobno w tych lepszych są prezenty. Pytanie tylko czy umiesz rozpoznać te najlepsze? Płyniesz obok dwóch wyglądających na bardzo dojrzałe. Widzisz w nich różnice?
Jeśli masz powyżej 10 punktów z zielarstwa - widzisz. Wyławiasz odpowiednie i na dodatek dostajesz z jabłka Magiczny Moździerz (+1 dla eliksirów).
Jeśli nie masz rzuć kostką. Parzysta - otrzymujesz z jabłka Magiczny Moździerz (+1 do gotowania). Nieparzysta - do drugiej strony jabłka przeczepiony jest obrzydliwy ślimak morski, który pełza po nim wesoło. Chyba on też zauważył jaki jest soczysty.

Opis moździerzu:

Ciężki i kamienny, ale za to sam rozdrabnia przyprawy bądź nasiona. I to bardzo precyzyjnie!
+1 pkt Magiczne Gotowanie/+ 1 pkt Eliksiry*

Ech, trochę ciężko łapać te jabłka, chociaż niby tyle ich jest! Wsadzasz głowę, wyjmujesz, znowu wsadzasz... Jeśli masz powyżej 25 punktów z Miotlarstwa jesteś przyzwyczajony do ciężkich treningów. Więc w końcu zdobywasz jabłko z Kubkiem Dyni w środku. Jeśli masz poniżej, musisz napisać dwa posty jak próbujesz złapać jabłko, a i tak nie możesz.

Opis Kubka:

Uroczy gliniany kubeczek w kształcie halloweenowej dyni. Posiada wygodny uchwyt i optymalną pojemność, dzięki której nie będziesz musiał/a biegać co kwadrans do kuchni po dolewkę ulubionego napoju.

Fajnie by było jakby chociaż wokół były jakieś jabłka! Jesteście coraz dalej od lądu, a wasza tratwa okazuje się być zwyczajnie... popsuta, nawet jeśli złapiecie jabłko. Macie wybór. Albo spędzacie na tratwie trzy posty, pływając sobie po jeziorze, albo jedno z was wskakuje do wody i pcha ją podpływa do lądu.

Głupio tak nic nie wyłowić i jeszcze przypał przy partnerze. Weź się postaraj trochę bardziej... No i się starasz... I starasz... Ale wiesz, te jabłka chyba Cię zwyczajnie nie lubią, bo nie możesz żadnego złowić. Nie masz pojęcia, że na brzegu jakiś bardzo zabawny gagatek sprawia, że jabłka uciekają Ci sprzed nosa. Rzuć kostką k6.
1,2,3 - Zauważasz go, zwracasz uwagę, albo co tam wolisz zrobić i udaje Ci się złowić nie tylko jabłko, ale i w nim znajduje się piękny szalik w ponuraki z dyniami na głowie.
4,5,6 - Trochę festiwal żenady urządzasz, mokry od stóp do głów przez próby, chociaż nie wpadłeś do jeziora i zwyczajnie czekasz dłużej, by ktoś was stąd ściągnął. Musisz napisać 2 posty na tratwach.

Hmmm, a może by tak jeszcze utrudnić do łapanie jabłek? Czemu nie! Nadgorliwy przewoźnik tratwy uważa, że masz szczególny talent w sprawach łapania owoców, więc zakłada Ci opaskę na oczy. Jak poszło ci to pływanko na ślepo? Rzuć kostką.
1, 2 - Coś próbowałeś zrobić i wypadłeś do wody.
3, 4 - Nic Ci nie idzie bo ciemaku i partner musi Ci złapać jabłko.
5, 6 - Z łatwością złapałeś jabłko, a w nim były magiczne skarpetki w skaczące pajączki.

Ile jeszcze pływać po tym jeziorze? Nie wiesz, ale widzisz jakieś bardzo ładne jabłko, które na pewno ma w sobie coś drogocennego. Ale czy na pewno? Jeśli masz powyżej 20 punktów z wróżbiarstwa czujesz, że coś jest nie tak, łapiesz inne jabłko i zyskujesz Maskotkę Strach na Wróble. Maskotka lubi leżeć na sianie i się przytulać.  
Jeśli masz poniżej łapiesz złe jabłko i okazuje się, że pod nim był druzgotek! Wychodzi z wody i kąsa Cię dziko po rękach. Będziesz teraz mocno krwawić przez następne kilka trzy posty, chyba że ktoś Ci pomoże, albo sam masz powyżej 25 punktów z uzdrawiania.

Jak mieć farta to po całości! Kiedy wyjmujesz zwycięsko jabłko z wody wyłania się... kałamarnica z jeziora w Hogwarcie! A raczej jej macka.
Jeśli ty lub Twój partner na tratwie macie powyżej 20 punktów w ONMS, w porę orientujecie się co trzeba zrobić, możecie ugodzić zaklęciem mackę i uciec bez szwanku na ląd. Jeśli nikt z was nie ma, rzucasz kostką.
1,2 - Kałamarnica wpycha Cię do wody.
3,4 - Kałamarnica uderza w waszą tratwę, łamiąc ją na pół.
5,6 - Kałamarnica łapię Cię w pasie podnosi lekko, przez chwilę możesz sobie pokrzyczeć w macce, unosząc się nad jeziorem, do którego Cię w końcu wrzuci.


______________________

Nad Jeziorem - Page 35 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą ręką. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 609
  Liczba postów : 4306
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 21:45;

Zauważał.
Gromadka małych karłów po prostu dawała mu się we znaki. Charakterystyczne, z pokolorowanymi włosami na jasny, neonowy wręcz zielony, zdawały się wprowadzać największe zamieszanie. Nie bez powodu stukot laski zaczął być bardziej charakterystyczny, kiedy docierały do niego urywki słów i zdań - on wiedział natomiast jedno - to nie są normalne dzieci. To nie są w ogóle dzieci, skoro piją cydr, wiedzą, co to cydr, a przede wszystkim żadne zaklęcie nie powoduje, iż nie mogą go w ogóle wziąć, nawet jeżeli bezalkoholowy. Dodatkowo, bez opieki... Lowell aż z wrażenia przekręcił oczami, kiedy to zacisnął rękawiczki mocniej na metalowym trzonie laski, na którym wyżłobione były wyjątkowo charakterystyczne elementy. Poprawiwszy kapelusz, jego płaszcz poruszał się swobodnie, zgodnie z rytmem wiatru, by tym samym zasygnalizować zarówno @Antosha Avgust, jak i @Huxley Williams, że nadchodzi. Przybywa. On, śmierciożerca, ogromny dementor, niszczyciel dusz, zaświatów, uśmiechów dzieci. Nie mogli go rozpoznać; maska doktora plagi trzymała się wyjątkowo perfidnie na jego twarzy, niemożliwa do zdjęcia bez zagłębienia się w mechanizm ze skórzanych pasków, a kapelusz zakrywał zazwyczaj kręcone, ciemne włosy. Stanął przed nimi, w czarnej kamizelce garniturowej, a jedynym elementem rzucającym się w oczy, pod względem całego, mrocznego ubioru, był krawat. W delikatnie nachodzące, szkarłatne gradienty. Gdy zbliżył się wystarczająco blisko, nie bał się.
Nawet głos był odpowiednio zmieniony przez manipulację i noszony strój.
Nie dementori, nie pożeracz śmierci, a cumnoj doktor. Doktor plagi. — nikt nie mógł zobaczyć jego ekspresji twarzy, a na chwilę zwrócił swoje spojrzenie, z Antoshy, na profesora Williamsa, oczekując jakiejkolwiek jego reakcji. Jego znajomość języka opierała się głównie na tym, że w domu, korzystając z urządzeń elektronicznych, miał od czasu do czasu okazję pogadać z Rosjanami na czacie głosowym. Pojedyncze słówka, nic więcej. Rzadko, ale jednak. Oparł dłoń na trzonie trzymanej przez siebie laski, służącej do utrzymywania dystansu podczas badania potencjalnie zakażonych jednostek. Spojrzał również na dzieci, dając im szansę na odprawienie tańca. Zaraza. — Może nie powinienem się wtrącać, wszak to nie jest wcale moja sprawa. — przeniósł spojrzenie na nauczycieli, do których oczekiwał nie tylko udziału w zabawie, ale także utrzymywania porządku. Westchnięcie wydobyło się z jego ust, a zapach ziół, który to się wokół niego unosił, przedostał się do nozdrzy pozostałych. — Proszę im się dokładniej przyjrzeć. Wydaje mi się, że ich entuzjazm nie jest z powodu wypitego wcześniej, bezalkoholowego cydru. — spojrzał na nie, nadal utrzymując odpowiedni dystans. Osoby nawet mało upojone rozpozna z jednej prostej przyczyny - sam miał do czynienia z osobą uzależnioną od alkoholu i znał dosłownie każdy stan. Każdy. Może nauczyciele tego nie zauważali, pal licho, on zauważał. Żadne, kurwa, ukrywanie, nie pomoże. Udawanie, że wszystko jest w porządku. Alkoholu, nawet małpki, nie da się ukryć - a przynajmniej nie przed nim. Sam wiedział, kiedy jego ojczym kłamie, a wziął sobie prostą, niewielką ilość płynnego trunku. Prędzej czy później ciało przejdzie w stan istnego ukojenia i swawoli, a na to sobie właśnie pozwalali oni - uczniowie pod przykrywką, a tak podejrzewał. I o ile nie widział, żeby coś brali, o tyle podejrzewał, że nagła zmiana ich stanu nie wynikała z powodu picia bezalkoholowego cydru. Musiało być coś więcej. I o ile wcześniej zachowywali się spokojniej, to teraz przekraczali granice. — Podejrzewam, że państwo są profesorami, tak? Byłbym wdzięczny, gdyby ta szanowna dwójka nie nazywała mnie ani dementorem, ani śmierciożercą. Nie należy to do żadnych przyjemności, ze względu na mój szacunek do osób poległych w Bitwie o Hogwart. Nawet jeżeli są tylko i wyłącznie dziećmi, choć mam co do tego pewne wątpliwości. To nie są normalne dzieci, o ile są w ogóle dziećmi. — wcześniejsze zdjęcie maski przez jedno z nich pozwoliło mu na stwierdzenie czegoś takiego, ale nie tylko, bo przecież zawsze mógł się mylić, spoglądając na nich z odległości. Zachowywali się zbyt dziecinnie. Zbyt na siłę, do tego mógł zauważyć, kiedy odwrócił na krótki moment głowę, reakcję samej panny Armstrong. Ona wiedziała, co się tutaj święci. A on obserwował to wszystko dokładnie; nie bez powodu, zauważając skierowaną, ptasią maskę w jej stronę, mogła poczuć się dziwnie.
Zbyt dziwnie.
No, tylko ciekawe, czy mu w ogóle uwierzą, zważywszy uwagę na to, że karzełki są kolorowe, a on czarny jak śmierć. Sam by sobie nie ufał, ale doszedł do takich wniosków, łącząc ze sobą parę elementów - a co z tym postanowią zrobić profesorowie, to nie była już jego kwestia. Podzielił się swoimi wątpliwościami i na razie na tym przystanął.

@Antosha Avgust, @Huxley Williams, @Julia Brooks, @Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 335
  Liczba postów : 412
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 22:59;

Cydr: 4, dużo gadam, piję i tańczę

To prawda, nie wiem jakim cudem, ale udało mi się namówić Antoszę, żeby przebrał się za butelkę rumu. Nigdy nie widziałem, że mogę być aż taki przekonujący w stosunku dla niektórych, szczególnie dla jakichś ważnych profesorów, którzy zazwyczaj byli... cóż po prostu piekielnie poważni! Najpierw Beatrice się śmieje w moim towarzystwie, teraz Antek jest butelką rumu. Świetne mam działanie na innych, no naprawdę.
Dziś jestem przebrany za pirata. Włosy mam nastroszone, na oku opaskę, kilka zębów pomalowałem na czarno. Dodatkowo mam zwykłą podkoszulkę na ramiączkach, by było dobrze widać bardzo dużo moich tatuaży. Pirackie spodnie i but. Jeden, bo drugą nogę transmutowałem na tą okazję w drewniany kikut! Mimo to nie chodziło mi się wcale tak trudno, a przynajmniej tak twierdziłem, mimo że co jakiś czas musiałem łapać się rumu, co śmiesznie stwierdzałem, że idealnie pasuje.
Kierujemy się jak najzacniejsza para prosto do cydru, by wziąć sobie po łyku alkoholu, rozglądając się wokół. Antosza nie wyglądał jakby był pod wrażeniem tej uroczystości. Ale czy on kiedykolwiek wyglądał jakby był pod chociaż odrobinę podekscytowany? Ja za to po ilości alkoholu czuję się niesamowicie pobudzony. Aż przebieram stopami i kikutami w miejscu, nie mogąc się doczekać co zrobimy dalej.
- Och nie sądziłem, że macie tyle głodujących dzieci na Syberii. Szczerze mówiąc zakładałem, że nie macie tam żadnych mieszkających ludzi, tylko niedźwiedzie - stwierdzam z wyjątkową energią bez specjalnego powodu, nawet jak na mnie.
- Masz... jeszcze jakiś rum? Oprócz siebie?- pytam dociekliwie i uznaję, że muszę prosić o tłumaczenie wszystkich żartów Antka, co po chwili mówię też w głos, bo nie mogę jakoś powstrzymać słowotoku.
- Na gacie Merlina, coś jest nie tak z tym cydrem - mówię kiedy przestaję paplać o tym, że nie wiem kiedy Antosza żartuje i zastanawianiu się w głos czy przy innych częściej się śmieje niż przy mnie.
- Nie marudź - mówię bardzo wesoło i klepię ziomka po plecach, rozglądając się już co moglibyśmy robić teraz. Nie mogę się powstrzymać od lekkiego podrygiwania w miejscu. Zanim jednak cokolwiek nie ustalimy nachodzi jakaś kompletnie irracjonalna sytuacja, w której jakieś dzieci przybiegają tańczyć wokół Antoszy i oznajmiać, że jest ich papą. Bym się nawet zezłościł, że mi tu psują randkę przyjemny wypad dżentelmeński, ale byłem pod działaniem cydru, więc nie mogłem zareagować negatywnie. Szczególnie, że zaczęły śpiewać piosenkę, a ja kompletnie mimowolnie... sam zacząłem do niej tańczyć. I wydawało mi się to świetną zabawą, kiedy tak pląsałem na jednej nodze, klaskając w dłonie, oczywiście nagradzając ich gromkimi brawami. Do tego podchodzi do nas ktoś przebrany za średniowiecznego uzdrawiacza, co wydaje mi się absolutnie przezabawne, więc śmieję się głośno na jego widok. Nie mam zielonego pojęcia co tu się wyprawia, ale eliksir, ponownie, nie pozwala mi wyrazić jakąś irytację. Czuję jedynie rozbawienie i usilną chęć wtrącenia czegoś, nawet jeśli nie mam nic mądrego do powiedzenia.
- Słuchajcie, nastąpiła pomyłka, Antosza nie chodzi z kobietami jak widać, więc nie mógł mieć dzieci. To muszą być twoje - oznajmiam do przebranego ucznia, który nas próbuje strofować i na potwierdzenie tego co mówię łapię Antka prędko za rękę. - Chodźmy na tratwy! - oznajmiam, kuśtykając w ich kierunku, nagle kompletnie ignorując całą resztę, bo czułem nieodpartą chęć popływania po jeziorze i prawdopodobnie nikt nie mógł mnie powstrzymać.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 103
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 23:25;

Arli z coraz to większym niepokojem obserwowała, co też się wyprawia w pobliżu nauczyciela. Z jednej strony, czerwony diabełek siedzący na jej lewym ramieniu podpowiadał jej, żeby po prostu patrzyła na to, jak Brooks i drugi skrzat wpędzają się w, bądź co bądź, zabawne kłopoty. Jednak jaskrawobiały aniołek zasiadający na prawym barku alarmował i namawiał do działania! Przecież mogli stracić punkty! A Antoshka mógł być zwyczajnie nie w humorze - jak to miał w zwyczaju.
Dając się ponieść spontanicznemu pomysłowi, Arli przybrała jak najpoważniejszy wyraz twarzy i ruszyła w stronę zbiegowiska. Aż wzdrygnęła się na widok dziobatego, czuła, że ten (lub ta?) świdruje ją wzrokiem, jednak cel miała jasno określony. Podeszła szybko do nauczycieli i chwyciła oba szkraby za uszy, przybierając surowy ton.
- FLIP! FLAP! Najmocniej przepraszam panów profesorów, uciekli mi! - Wytłumaczyła się, jakby to było coś zupełnie oczywistego i zrozumiałego i zanim ktokolwiek zdążył połączyć fakty lub w ogóle dodać dwa do dwóch, pociągnęła krasnale za sobą. Stawiała kroki wysoko unosząc kolana, tym samym wyrzucała spod sukni kłęby gęstego dymu, za którym chciała zniknąć. Ba, chciałaby się rozpłynąć.
Obejrzała się szybko przez ramię na pirata, butelkę rumu i dziobatego. Kiedy upewniła się, że są już w pewnej odległości, ukcunęła przed umpalumpami i uniosła palec w moralizatorskim geście.
- Kurwa, ja jajcowałam z tym szukaniem Avgusta. Wiecie jaki on jest! Chcecie tracić punkty na balu?! - Żachnęła się i stuknęła niziołki w nosy. Obawiała się utraty punktów, a jakże. Od jakiegoś czasu była na tym punkcie wręcz przewrażliwiona.

@Maximilian Felix Solberg @Julia Brooks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prudence Nordman

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 170
C. szczególne : Blizny, różnej długości, głębokości i szerokości, głównie na plecach i nogach, choć zdarzają się też na ramionach; dołeczki w policzkach
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 81
  Liczba postów : 122
https://www.czarodzieje.org/t19758-prudence-nordman#595083
https://www.czarodzieje.org/t19760-listy-do-prudence#595113
https://www.czarodzieje.org/t19759-prudence#595111
https://www.czarodzieje.org/t19757-prudence-nordman#595026
https://www.czarodzieje.org/t19831-prudence-nordman-dziennik#602
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty01.11.20 23:52;

Potrawa: Cydr
Kostka: 3
Efekt: czuję amortencję

Miało mnie tutaj w ogóle nie być. Nie planowałam swojego przyjścia w to miejsce, nie w momencie, kiedy akurat kończyłam wypijanie swojego wywaru, a tym bardziej w noc, w którą wypadała pełnia. Z chłopakiem, którego praktycznie w ogóle nie znałam. Może inaczej - kojarzyłam go, chyba, ale żeby jakkolwiek bardziej znać? Niepokoił mnie ten fakt, że tak po prostu do mnie napisał, do tego listownie, jak gdyby nigdy nic, z pytaniem, czy nie wybiorę się z nim na bal. Pewnego rodzaju duma nie pozwalała mi na odmowę, przez co ten wieczór wyda mi się być niesamowicie interesujący i jeszcze bardziej stresujący do tego. Co ja mu powiem? Cześć, słuchaj, muszę uciec przed tym, jak księżyc wyjdzie na niebo? Po co, żeby sobie pomyślał, że jestem wilkołakiem? Jeszcze się okaże jakimś łowcą, czy innym maniakiem, przez co już zupełnie nie będę miała spokoju.
O dziwo, cały ten niepokój zdał się odpłynąć w trakcie dnia. Powiedziałam sobie, że idę tam tylko na moment, a Dickens to pewnie jakiś żart, wymyślony przez kogoś, kto zdecydowanie wie o mojej przypadłości. Nawet jeśli przyjdę na miejsce, szybko się z niego ulotnię, a najwyżej ucieknę w jakieś krzaki, żeby powrócić w najlepszym i najbardziej realistycznym przebraniu wilkołaka, jaki świat widział z tą różnicą, że nie będzie to przebranie, a prawdziwa forma. I dopóki będę miała nad sobą pełną kontrolę, nikomu krzywda się nie stanie; chociaż to nie będzie bardzo dobrym posunięciem, żeby tak wśród ludzi przebywać w wilczej formie. Mniejsza już o to.
Zdecydowanie było mi ciężko z doborem stroju; w końcu, musiało być to coś strasznego, a w mojej garderobie brakowało trochę ubrań, które mogłyby pasować do tej charakterystyki, przez co musiałam zdecydować się na coś nietypowego i zrobić z siebie coś na wzór gotyckiej arystokratki; nigdy więcej przecież nie założę tych ubrań, chyba że zdążę je zdjąć i elegancko złożyć, zanim przez wpływ księżyca będę bestią. Czarno-ciemnoczerwony strój z cylindrem i czarnymi, wiązanymi butami przed kolano tworzył chyba wystarczające złudzenie, jakbym była z innej epoki. Całość dopełnił jeszcze makijaż - podkreślone na czarno oczy, pomalowane na krwistoczerwony usta i skóra, która wyglądała na aż trupiobladą; włosy spięte pod cylindrem w niewielkiego koka i kilka kosmyków, które opadały mi na twarz, zdawały się dodawać pewnej wiarygodności. Z płaczem jeszcze na sobie, byłam gotowa iść na bal z nadzieją, że mój partner to tylko pewnego rodzaju żart; mniej lub bardziej trafiony.
Po dotarciu na miejsce wypatrywałam znajomych twarzy, co wcale nie było tak proste. Nie miało mnie tutaj być; nawet nie wiedziałam, za kim mam się rozglądać. Najwyżej sami do mnie podejdą; poczęstowałam się cydrem i po tym, jak już go wypiłam, zamrugałam jedynie kilka razy. Czułam niecodzienną mieszankę bzu, karmelu i jodu w powietrzu, co działało na mnie w dość... dziwny sposób. Zadrżałam tylko, jakby odruchowo wypatrując muszki, którą przecież wysyłałam do człowieka, który zdecydował się na napisanie do mnie. Może... może to był jego zapach? Tak dobrze działał na moje nozdrza i chyba aż sprawiał, że serce biło ciut szybciej...

@Dickens V. Vardana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antosha Avgust

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
C. szczególne : rosyjski akcent
Galeony : 22
  Liczba postów : 178
https://www.czarodzieje.org/t19662-antosha-avgust#587797
https://www.czarodzieje.org/t17516-poczta-profesora-antoshy-avgusta#491595
https://www.czarodzieje.org/t19663-antosha-avgust
Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty02.11.20 15:20;

Nie sądził, że to możliwe, by Hux był jeszcze BARDZIEJ, ale okazało się, że ten już po pierwszym łyku cydru stał się bardziej energiczny, entuzjastyczny, ekstrawertyczny i wszystkie te inne przymiotniki, które sprawiały, że Antosza dostawał zawrotów głowy od nadmiaru bodźców; no i nie ukrywajmy, które oprócz tego sprawiały, że Hux był właśnie Huxem i za które Antek w jakiś dziwny sposób go lubił. Miał ochotę uciec zanim towarzysz postanowi wyciągnąć go na parkiet, ale nie był tchórzem, cierpliwie więc wytłumaczył mu, że na Sybirze oprócz niedźwiedzi żyje trzydzieści milionów ludzi, wysłuchał przydługich rozważań na temat swoich własnych żartów (naturalnie, był on poważnym człowiekiem i przecież nie żartował sobie nigdy z niczego!), oświadczył mu też bardzo poważnie że nie śmieje się za często bo w Durmstrangu był limit jednego uśmiechu na tydzień, na koniec zaś chciał rzeczywiście podzielić się z Huxem przemyconym trunkiem, nim jednak zdążył to zrobić, rzuciły się na niego jakieś zupełnie obce dzieci i zaczęły najpierw wykrzykiwać jakieś głupoty, a później zaczęły kicać dookoła nich w jakimś dziwacznym tańcu. Przyglądał się temu tak zaskoczony, że sam zgłupiał i nie wiedział, czy ma się roześmiać czy rozeźlić; nie miał pojęcia co to w ogóle było, jakieś niesforne dzieciaki przyprowadzone przez któregoś z absolwentów? Karły w przebraniach? Aktorzy zatrudnieni do robienia gościom dziwacznych psikusów? Nic z tego nie rozumiał - a jeszcze mniej, gdy Hux pijany lub niespełna rozumu dołączył do tych harców i zaczął tańczyć z nimi, wymachując drewnianym kikutem. Wzniósł wzrok do nieba, z nadzieją że przywoła jakiś piorun który uderzy prosto w niego i zakończy jego udział w tej farsie, niestety, jedyne co znalazło się w pobliżu, to mroczny osobnik z dziobem i... z pretensjami do nich. Wysłuchał go z ekspresją stopniowo zmieniającą się ze zdziwionej na zirytowaną, a największej wrażenie wywarło na nim zwłaszcza jedno zdanie. Pociągnął kolejny łyk cydru i zamlaskał niczym degustator. - Bezalkoholowi, dlatiego taki dziwni! - powiedział zamyślony trochę do towarzysza, trochę do siebie; no, teraz przynajmniej miał pewność, że rum pomoże. Słuchając reszty monologu zbulwersowanego doktora, zerknął na dziecięce postaci i zmarszczył srogo brwi. Szczerze powiedziawszy, miał inne plany na ten wieczór, nie bardzo go interesowało czy to prawdziwe latorośle czy przebierańcy i co pili. Zagryzł wargi, by zachować powagę - po bystrym komentarzu Huxleya to nie było tak łatwe jak zazwyczaj - i nie dał mu się od razu pociągnąć w stronę tratwy, bo najpierw dopełnił nauczycielskiego obowiązku, grożąc palcem dwójce dzieci. - Proszu nie nazywajć kolegi śmierciożercu ani dementoru, bo to nieładni. Poczytajcie w bibliotieku co to byli za drani. I proszu alkoholu nie spożywać na terenu szkoli. I paszli won! - pouczył ich i poinstruował, a następnie zwrócił się do walczącego z plagą koleżki - A ti nie mazgaj tak się, gorsze problemi są niż że cię gówniarz dementoru nazwie. Zażaleni może złożyć do profesora Swanna, on dyżuruji dzisiaj. - oświadczył najsurowszym ze swoich surowych tonów i w momencie gdy jakaś inna uczennica przybyła by ewakuować niesforną parkę, oddalił się razem z Huxem w stronę jeziora. Dopiero po jakimś czasie zorientował się, że trzymają się za ręce, wyswobodził się więc prędko z tego trochę krępującego uścisku i pokręcił głową z niedowierzaniem. - Szto to były za komedianty! - miał na myśli całą trójkę - No, ale ty im powiedział! - dodał z uznaniem i prawie zachichotał, a przynajmniej uniósł w górę kącik ust na znak aprobaty - Tylko uważaju, żeby ci nie zaszkodzili plotki że ze mną na randki chodzjisz i powodzeniu u kobiet ty stracisz. - jemu to było wszystko jedno, co sobie kto o nim pomyśli (i tak nie miał szans u Perpetuy...), ale o Huxa się zatroszczył, taki był z niego dobry kolega. Dotarli do miejsca, w które prowadził go towarzysz i w którym znajdowały się tratwy, rzucił mu więc nieco pytające spojrzenie, bo nie do końca wiedział co tu się odbywało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Nad Jeziorem - Page 35 QzgSDG8








Nad Jeziorem - Page 35 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 35 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 35 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 35 z 43Strona 35 z 43 Previous  1 ... 19 ... 34, 35, 36 ... 39 ... 43  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nad Jeziorem - Page 35 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-