Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wieża obserwacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 13 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość


Audrey Delilah Primrose

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptySob Lut 19 2011, 20:24;

First topic message reminder :




To miejsce ma swój specyficzny urok głównie w wietrzne dni. Mury tej wieży nie są zbudowane zbyt dokładnie, przez szpary dostaje się tu wiatr, świszcząc cicho. Ma ku temu bardzo sprzyjające warunki - mnóstwo mniejszych i większych otworów w ścianach. Niekiedy da się tu usłyszeć jakieś nieznane melodyjki, wygrywane przez podmuchy, chłodne, lub niekoniecznie. Miejsce to jest raczej dla osób, którym nie przeszkadza wiatr. Przecież musi dostawać się do środka, skoro ma tworzyć przeróżne dźwięki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptySob Paź 12 2013, 22:41;

Ah, te nudne sobotnie noce. Nie miał nic specjalnego do roboty to wybrał się do wieży, droga była nieco długa i chłop nam się tutaj nieco zmachał. Nienawidził schodów, w sumie z niewiadomych sobie przyczyn. Po prostu nie widział w nich najmniejszego sensu. No nieważne. Ważne jest to aby znaleźć jakieś miejsce, gdzie może w spokoju posiedzieć... Kurczę, brzmiał nieco jak stary dziadek, który ma problem z staniem w jednym miejscu dłużej niż dziesięć minut. Cóż, czasem się taki czuł. Były to te nieliczne dni. Ale zawsze.
Wyciągnął papierosa za ucha i odpalił go swoją czarną zapalniczką, która miała swoje stałe miejsce w tylnej kieszeni jego spodni. Czapka nasunięta na głowę przykrywała mu prawie oczy, co wyglądało jakby był niedorobionym elfem... Bez szpiczastych uszu i gładkiej cerze. Tak, dzisiaj znów się nie ogolił, również nie widząc w tym sensu... W końcu na drugi dzień i tak odrośnie, nie? Kurczę, czyżby wszystko nie miało sensu? Brzmi teraz nieco jak jakiś smutny chłopiec, który nie potrafi znaleźć sobie miejsca w świecie. Nic mylnego!
Poprawił bluzę i narzucił kaptur na głowę, przy okazji również na czarną czapkę. Mimo tego, iż była całkiem miła pogoda, tutaj jak zawsze wiało... W końcu nazwa sama się nie znalazła. Lubił tu przychodzić i słuchać tego świstu, jakie wydaje wiatr. Cóż, pewnie niektórych by to irytowało. W końcu ileż można, prawda? Ale z niego jest dziwny człek i wszystkiego się można spodziewać. Taki jego urok.
Teraz... Brakuje mu jedynie dobrego towarzystwa. W końcu też nie bez powodu tutaj przyszedł, było tu spokojnie (co równie sobie cenił) oraz nikt tutaj nie przychodził. Co chyba wymijało się z jego zamiarami, ale to nieistotne. Jak zawsze chował gdzieś po kieszeniach odrobinę dobrego napoju. Napój Bogów. Jak to miewał nazywać. Jednak z tym sobie poczeka. Teraz... Teraz odda się tej małej przyjemności, przetrzymywania dymu w płucach. Oparł się plecami o ścianę i przymknął powieki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neva Ruby Drayton

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyNie Paź 13 2013, 18:42;

Co za parszywy dzień! No naprawdę, wszyscy uczniowie działali jej na nerwy, nauczyciele i inni pracownicy szkoły dobijali swoimi pseudo-mądrościami, gdy mijała ich na korytarzach, a te nowe dzieciaki w Slytherinie doprowadzały ją do szału! Istotnie, szału w najczystszej postaci. Musiała wyjść. Uciec, odejść. Cokolwiek. Czuła, że głowa za chwilę jej eksploduje, a spomiędzy warg potoczy się lawina przekleństw, wyzwisk i klątw. Cholera, tutaj nawet nie było z kim się porządnie pokłócić! Nieszczęsne małolaty nie miały odwagi albo chęci odpowiedzieć choćby słówkiem na jej kąśliwe uwagi, a każda bardziej sensowna osoba nie była akurat w zasięgu wzroku. Dramat!
Z hukiem otworzyła drzwi prowadzące na jedną z wież. Musiała złapać oddech i trochę ogarnąć tę burzę w swoim umyśle, a na taką misję nie było lepszego miejsca niż Wieża Wiatrów. Już wspinając się po schodkach poczuła przyjemny chłód, który łagodząco działał na jej rozpalone nerwy. Nie była ubrana szczególnie ciepło, wyszła z dormitorium pospiesznie, chwytając jedynie dodatkowo torebkę, ale nie zamierzała spędzić tu nie wiadomo ile czasu. Wypuściła głośno powietrze ustami, jakby wstrzymywała oddech przez co najmniej pięć ostatnich minut. W sumie to denerwowała się z byle powodu, prawda? Nie miała jakichś mocnych argumentów ku temu. Zwyczajnie, nadszedł jeden z tych dni, kiedy Neva przestała akceptować ludzkie wady, a nawet zalety. Przestała tolerować obecność innych ludzi. I zapewniam, że nie miało to żadnego związku z typowo kobiecymi przypadłościami, ona po prostu taka była. Stuknięta hipokrytka, zdająca sobie sprawę z własnych niedorzecznych odczuć, ale ignorująca ten fakt. Czyli Neva Ruby Drayton we własnej osobie. Wiedziała, że za chwilę, albo za kilka dni, przejdzie jej i znów będzie zdolna do społecznego życia. Oczywiście w ramach swojej popieprzonej osobowości i możliwości.
Ślizgonka pchnęła kolejne drzwi, doprowadzające już do celu, i wkroczyła energicznie do środka. A tu.. niespodzianka!
- Roberts. – mruknęła pod nosem, zakładając ramiona na piersiach. Najwyraźniej jej gwałtowne wtargnięcie wyrwało chłopaka z jakiegoś błogiego stanu. Może też czuł potrzebę izolacji od ludzi?
W każdym bądź razie brunetka stwierdziła, że skoro już pofatygowała się i pokonała te wszystkie schodki by tu przyjść, nie zrezygnuje łatwo z tej lokalizacji. Prędzej go stąd wykurzy.
- Co tu robisz? – spytała, a może bardziej rzuciła, podchodząc do chłopaka i bezceremonialnie wykradając papierosa z jego dłoni. Wzięła buszka i oddała mu własność, unosząc brew w swój firmowy sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPon Paź 14 2013, 12:37;

Najwidoczniej nie był to dzień pisany ślizgonom. Może zróbmy z tego światowy beznadziejny dzień? Może nawet nie chodziło o niego, tylko o ludzi, którzy tutaj są. Zawsze marzył o momencie, gdy zostanie tutaj sam... Zupełnie. Bez tych wszystkich namolnych dzieci, które się pałętają pod nogami. Anthony nie powinieneś narzekać, w końcu niezbyt często tutaj jesteś. Zaledwie kilka lekcji w miesiącu i jak już to jakiś egzamin. Tak, kochał swoją samotnię, swoje własne towarzystwo, które było jednym z najlepszych dla niego... Brzmi jak narcyz czy coś w tym stylu... Ale kto by się tym przejmował? A kto by go tam znał? Nikt.
Uciec? Ucieczka jest chwilowa i raczej przeznaczona dla tchórzy... Pewnie ktoś tu zaraz powie, że sam się ukrywa. Nie było to ani kłamstwo ani prawda. Po prostu lubił przychodzić do takich miejsc, dziwoty i inne tego typu miejsca... To właśnie miejsce dla Niego. Zaciągnął się papierosem, który był jak miód dla gardła.
Jego błogi stan zakłóciły hałasy, huki, no jeden pies. Czyżby jakiś profesorek w złym humorze odwiedził wieże? A może to jakaś schadzka? Cóż, w tej szkole różnie bywa. Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Czekał jedynie na rozwój akcji, z daleka brzmiało to jak dramacik... A Tony lubił dramaciki, szczególnie gdy dotyczyły kogoś a on w spokoju może poobserwować te żałosną sytuacje. Ale co on tam wie. A wieża wiatrów była idealna, jeżeli ktoś szukał spokoju i miejsca, w którym mógłby ochłonąć. W końcu ten dziwny świst, który ów pomieszczenie wydaje jest prawie jak muzyka, która potrafi wejrzeć w najskrytsze zakamarki zbolałej duszyczki. Kurczę, mógłby zostać poetą.
A nie łatwiej dziewczyną zwalić to na te dni? Zero pytań z innych stron i już! Ma się spokój na jakiś czas. Choć on sam uważał, że zwalanie winny na coś takiego, jest strasznie łatwe. A łatwe, znaczy nudne. A nudnego nikt nie lubi. Anthony, człowiek strasznie kłopotliwy i skomplikowany, doskonale wie o czym mówi. Sam miewa dni, w których zachowuje się jak ostatni... Cóż, z kijem nie podchodź. Jednak w przypadku chłopaka nie można zwalić tego na tę przypadłość... A byłoby tak łatwo!
Ku zaskoczeniu, nie była to para kochanków, czy też profesor... Do pomieszczenia weszła ślizgoneczka, imieniem Neva. Uniósł lekko brwi a jego kąciki ust wygięły się w dziwnym, Anthonowym uśmiechu. Ni to kąśliwy, ni to leniwy... Trudno określić.
Chyba dziewczyna nie myśli, że zrezygnuje z tego miejsca. Nie przeszkadzała mu jakoś specjalnie, poza tym, szukał towarzysza, który by mu jakoś umilił pobyt. Godny siebie przeciwnik, coś w tym stylu. Jeszcze jej nieco brakuje, ale idzie to w dobrym kierunku.
-Kocham takie głupiutkie śliczności jak Ty, które wszędzie się panoszą.-Powiedział spokojnie i spojrzał na nią. Droczył się, co jest dobrym znakiem. Przecież uwielbiali to robić!
Wyciągnął za kurtki papierośnicę i otworzył ją, wyciągając w jej kierunku, skoro chciała papierosa jednego może jej odstąpić. Kiedyś się jakoś odpłaci.
-Pytanie mogę skierować takie samo do Ciebie, moja droga.-Podniósł na dziewczynę wzrok i zaczął się spokojnie obserwować. Lubił to robić, bez względu na osobę. Człowiek sam w sobie jest bardzo ciekawą istotą, w tym rzecz.-Jednak udzielą Ci odpowiedzi... Skoro tak bardzo kręci Cię moja osoba.-Puścił jej oczko i uniósł się lekko aby z kieszeni wyciągnąć butelkę whisky. Wzruszył lekko ramionami. Jak mówił, zawsze gdzieś jakąś miał.-Uprzyjemniam sobie pobyt tutaj, który nie będzie trwał za długo... Znowu.-Firmowa brew? Firmowy uśmiech, proszę bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neva Ruby Drayton

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPon Paź 14 2013, 16:58;

Przeciwnicy. W ich przypadku to było dość trafne słowo, choć nie do końca oddające specyfikę wzajemnych stosunków. Relacja łącząca tę dwójkę była.. dziwna. Najprawdopodobniej oni sami nie potrafili jej ogarnąć, więc nie sposób dokonać zdefiniowania z punktu osoby postronnej. Mimo wszystko w jakimś stopniu lubili swoje towarzystwo, choć Neva w życiu by tego nie przyznała.
Uśmiechnęła się chłodno, słysząc jego pierwszą wypowiedź.  Bezczelny typ.
- Bardzo interesujące to Twoje wyznanie miłosne, ale całkiem nietrafione. – skwitowała, wzruszając drobnymi ramionami. Wszelkiego typu gierki były jej specjalnością. Zaczepki słowne sprawiały jej dużą satysfakcję. Cóż, jedni lubią słuchać muzyki, czy czytać, a ona lubuje się w droczeniu. Każdy człowiek ma swoje wariactwa.
- Dziwną masz miarę mądrości, skoro mnie nazywasz głupią. – uzupełniła, rozglądając się po pomieszczeniu w manifestacji obojętności. Jego przytyki były całkiem delikatne i na razie serwowały jej jedynie rozrywkę, nic poza tym.
I chociaż nie była nałogową palaczką ani wielbicielką tytoniu, skorzystała z jego niemej oferty, częstując się jednym z papierosów. Kto wie, może to był właściwy sposób na odreagowanie i odstresowanie? W końcu tyle milionów uzależnionych nie truło się bezcelowo. Chyba, że wszyscy wkoło byli idiotami. Tak, tę tezę mogłaby jeszcze rozważyć.
Tymczasem spojrzała na Anthony`ego spod rzęs, wtykając papierosa między wargi. Skubany był całkiem wysoki, więc musiała utrzymać pewien dystans by patrzeć na niego swobodnie bez mocnego zadzierania głowy.  Przypaliła szluga różdżką i zaciągnęła się, przetrzymując w płucach dym i niespiesznie go z nich uwalniając.
- Nie schlebiaj tak sobie, Roberts. Pytam z grzeczności, dobrze mnie wychowano. – odrzekła, nie kryjąc błysków ironii, jakie zamigotały w jej tęczówkach. Arogancki i zbyt pewny siebie. Szalone połączenie godne prawdziwego Ślizgona. Mogłaby nawet rzec, że stęskniła się za rozmową z kimś takim, gdyby nie fakt, że to stwierdzenie nie przeszłoby jej przez gardło.
- Wiesz, niektórzy nazywają to alkoholizmem. – stwierdziła, patrząc wymownie na butelkę w dłoniach studenta. Oh, bynajmniej tak nie twierdziła. Po prostu chciała go sprowokować. Do czego? Sama nie była pewna, ale bawiła się wyśmienicie.
- Ja przyszłam tutaj w zupełnie innych celach.  Planowałam coś naprawdę świetnego.. ale Twoja obecność pokrzyżowała mi plany. Tyle przegrać. – kłamała. Oczywiście, że nie udzieli mu normalnego wytłumaczenia przybycia na Wieżę Wiatrów. To byłaby uległość. Westchnęła więc teatralnie, wypuszczając dym po raz któryś i żałując, że nie potrafi formować z niego kółek.
- Nie krępuj się złotko, do dna. – zachęciła, wskazując podbródkiem whisky. Uśmiech złośliwości pomieszanej z prowokacyjnym łobuzerstwem wstąpił na jej twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyCzw Paź 17 2013, 18:50;

Nie umiał określić ich stosunków. Lubił się z nią przekomarzać, poza tym, lubił słodkie i młodziutkie ślizgoneczki. Nie była jedną z tych natrętnych... Dzięki Bogu! Lubił towarzystwo osób, które nie bały się przebywać w jego towarzystwie. A znał takie. Ni to krzywe spojrzenie lub nie pasujące do nastroju człowieka i już! Pisk i krzyk murowany. Bezczelność to jego drugie imię! Urodził się aby być pewny siebie i arogancki. Czemu nie.
-Choolera!-Machnął ręką, a jego mina mogła wyglądać na zmartwioną i pozbawioną wszelkich nadziei.-Czyli... Czyli to oznacza, że nie mam na co liczyć?-Był zajebistym aktorem. Trzeba było mu to przyznać, jak nie pójdzie mu w jakimś tam kierunku to wie gdzie się udać. Będą się o niego bili. Naprawdę wyglądał jakby ukłuło go to w serce... Teatralnie westchnął i lekko spuścił głowę. Zaciśnięta pięść na klatce piersiowej... No idealnie.
Ah, najwidoczniej ich drogi zostały specjalnie połączone! Los tak chciał, i nie ma co niszczyć jego planów.
Wzruszył ramionami na jej odpowiedz i zaciągnął się papierosem. Chyba nie musiał jej mówić, że może sobie usiąść... Było miejsce. Chyba, że bała się ubrudzić... Choć w to wątpił. Znał się na ludziach, w sumie, jak mało kto. Był to talent wrodzony, nie nabyty. W sumie, jest to całkiem proste... Wystarczy umieć obserwować a potem to zinterpretować. Wskazał lekceważąco ręką miejsce, a raczej rząd miejsc. Tak, w końcu wszędzie było wolne. On wolał swoje miejsce, przy ścianie. Przynajmniej było się o co oprzeć. Ponownie odchylił głowę do tyłu i wypuścił cenny dla płuc dym.
-Jestem rad, że nie muszę uczyć Cię jak to się robi.-Poruszył lekko brwiami a na jego ustach pojawił się kpiący uśmiech.-Zdolna dziewczynka.-Zatrzasnął papierośnicę i rzucił ją gdzieś obok siebie. Tak aby była w pobliżu. Bo najważniejsza jest wygoda...
-Gdyby tak naprawdę było Drayton... Nie siedziałbyś tutaj ze mną i nie robiła tego co robisz.-A nawet zaszczycił ją jednym spojrzeniem, niech się dziecko cieszy. Wzruszył ramionami. Mogło to zabrzmieć dwuznacznie, ale co tam... Każdy niech to odbiera jak chce... Mało go to.
Zaśmiał się gorzko i podrapał się po zarośnie. Uniósł leniwie brwi a wargi również się tak wygięły. Nieco sennie, nieco lekceważąco. Trudno go sprowokować. Trzeba czegoś naprawdę mocnego... I dobrego.-Wiesz... Troszkę mnie znasz i wiesz, że mam to gdzieś.-Mruknął cicho.
-Świetnego? Dajesz... Zaskocz mnie! Choć obydwoje doskonale wiemy, że spotkanie mnie to najlepsze co Ci się przytrafiło... -Spojrzał na dziewczynę, zaciągając się przy okazji i jednocześnie otwierając butelkę. Miła woń praktycznie od razu rozeszła się po pomieszczeniu.
Uległość? Mm,.
Zaśmiał się i pokręcił głową, była zabawna. Tak, bawiło go to... A lubił to uczucie. Upił łyk whisky i cicho odetchnął... Całkiem miło. Lubił wiele rzeczy a chyba najbardziej to uczucie, gdy coś rozpalało go od środka... Całą przebytą drogę. Uh!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neva Ruby Drayton

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyNie Paź 20 2013, 02:54;

Jego iście aktorka kreacja budziła podziw, ale nie mógł oszukać Nevy. Co jak co, ale na przywdziewaniu masek i udawaniu różnych reakcji znała się ona bardzo dobrze. W końcu praktyka czyni mistrza, czyż nie?
- Umiesz liczyć, licz na siebie. – pouczyła go, podejmując tę farsę. Malinowe usta wykrzywił zaczepny uśmieszek. – Czyli w tym przypadku pozostała ci już tylko ręka.
Czynienie podobnych aluzji zawsze ją rozbawiało, bo większość ludzi w podobnych chwilach odczuwała jakieś skrępowanie, a Drayton lubiła stawiać innych w niezręcznych sytuacjach. Tym bardziej rzucać kąśliwe uwagi, bo to zła kobieta była!
Usiadła tuż naprzeciwko Anthony`ego. Gdyby chciała, mogłaby teraz oprzeć podbródek o jego kolana. Rzuciła mu przeciągłe spojrzenie, dmuchając dymem prosto w jego twarz, aż na chwilę zniknął jej z pola widzenia. Właśnie doświadczył demonstracji jej zdolności, jak to nazwał.
- Też się cieszę. – skwitowała krótko, obserwując teraz coś ponad głową chłopaka. Wiatr świstał, szalejąc gdzieś pomiędzy nimi i tworząc swoiste melodie. Był to przyjemny dla ucha dźwięk, w pełni relaksujący. Może powinna częściej odwiedzać to miejsce? Reszta świata podziękowałaby Wieży Wiatrów za zbawienny wpływ, jaki wywiera na tę pełną niewytłumaczalnego gniewu Ślizgonkę.
- Nie zamierzam stąd uciekać, bo przypadkiem wybrałeś sobie to samo miejsce przesiadywania, co ja. I wątpię byś znał mnie na tyle, by gdybać na temat mojego potencjalnego zachowania.  Wróć do rzeczywistości, gdzie nie jesteś wszechwiedzącym narratorem jakiegoś opowiadania. -  rzuciła spokojnie, aczkolwiek dobitnie. Ktoś mógłby to uznać za przejaw ataku, inny powiedziałby, że to początek ostrej wymiany zdań, a kolejny stwierdziłby prosty fakt : typowa rozmowa między Drayton a Robertsem. I tak to właśnie wyglądało. Brawa dla trzeciego, wyimaginowanego bohatera. Był zwycięzcą tego konkursu.
- Za dużo chciałbyś wiedzieć. – uśmiechnęła się tajemniczo. W planach nie miała kompletnie nic, ale co stało na przeszkodzie, by student myślał kompletnie inaczej?
Neva pociągnęła ostatniego buszka, po chwili gasząc papierosa na starym podłożu. Zaśmiała się, słysząc nieskromne stwierdzenie chłopaka. Bezczelny typ x2.
- Ostrożnie, Twoje nadęte ego zaraz pęknie! – uprzedziła z pełnym przejęciem, oddając tragizm sytuacji mimiką i gestem. Nie  mogli normalnie porozmawiać, prawda? Każda ich konwersacja musiała przypominać walkę. Zresztą, normalność była nudna! A nudę należało tępić.
Woń whisky rozeszła się po niewielkim pomieszczeniu, nacierając na zmysł powonienia. Neva zlustrowała spojrzeniem Robertsa, a między jej brwiami pojawiła się mała, pionowa zmarszczka zastanowienia.
- Właściwie, co tu robisz sam? Nie znalazłeś żadnej desperatki, czy dobiegłeś do końca listy tej kategorii dziewczyn w Hogwarcie?
Przechyliła głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptySob Paź 26 2013, 13:57;

Była w tej kwestii dobrym przeciwnikiem, trzeba to przyznać. Jednak tylko w tym. Nie wnikał, czy przy nim przywdziewała jakąkolwiek maskę. Nie obchodziło go to... Praktycznie nic nie jest w stanie przyciągnąć jego pełnego zainteresowania. No mniejsza.
-Kto jak kto, ale ja się nie poddam!-Powiedział z poważną miną.-Mam swoje sposoby...-Puścił jej oczko. A ta jedynie mogła spekulować co dokładnie miał na myśli. Choć równie dobrze, mogło jego słowa zlekceważyć, nie robiło to większej różnicy. Zaśmiał się z jej komentarza, którym raczył się z nim podzielić. Lubił dziewczyny, który nie zgrywały jakiś wielkich cnotek... Poza tym, przecież to nic takiego. Przynajmniej udało jej się go rozbawić, a tego chyba dzisiaj potrzebował. Po prostu choć na moment, poczuć się jak każdy, normalny człowiek... Choć w jego przypadku, nigdy nie ma mowy o normalności. Zdążył się przyzwyczaić.
Chciała mu coś udowodnić? Jeżeli tak, to takie rzeczy na niego nie działają. Jednak zabawnie było to wszystko obserwować, była zabawną osóbką... Jeżeli to nie było jej zamiarem, cóż, czasem nie wszystko idzie po naszej myśli, nieprawdaż? Pewnie nie w jego osobie, ale zawsze...
Na jego wargach pojawił się leniwy uśmieszek, a on sam pozwolił sobie na przymrużenie powiek. Pewnie wiele osób przychodzi tutaj właśnie z tego powodu. Dla niektórych pewnie, ten dźwięk wydałby się irytujący i do bólu nużący. Trzeba tu jedynie chwilę posiedzieć aby to docenić. I na niego spadło to nieszczęście, obcowania z tą pełną gniewu osóbką? Zawsze się zastanawiał, skąd w tak małym ciele tyle... Złych emocji. To prawie zaskakujące.
Zaśmiał się głośno, słysząc jej słowa. Wciąż nie otwierał powiek, bo nie czuł takowej potrzeby. Było mu wygodnie tak, jak było. Nie musiał komentować jej słów. Nie widział w tym bowiem żadnej potrzeby.
-Kto mówił o ucieczce?-Uniósł lekko brwi, bardzo znacząco. Nie rozumiał, czemu do tego nawiązała ale dobrze, niech jej będzie, że właśnie o tym myślał.- Sugeruję abyś Ty wróciła do rzeczywistości... Bo chyba osoby Ci się pomyliły... Ale dlatego, że jesteś głupiutka, zdołam jakoś wybaczyć Ci tę zniewagę-Wzruszył lekko ramionami. Narrator? Czy ona wiedziała o czym mówi i do kogo? Śmieszne. Nie w dobrym słowa tego znaczeniu. Tak, była to całkiem zdrowa rozmowa, jaką odbywają bardzo często. On-koleś, który uważa, że wie wszystko i Ona-głupiutka diwa, z domieszką słodyczy. Osoby z zewnątrz pewnie tak by odebrały spojrzenie tej dwójki na siebie. Prawda jednak wygląda zupełnie inaczej. Ale nie uważał, aby musiał komukolwiek to tłumaczyć.
-Czysta ludzka ciekawość, nieskalana żadnym innym zamiarem. -Powiedział z słabym uśmiechem. Choć tak naprawdę mało przejmował się tym, co dziewczyna miała w planach robić. W końcu to nie był jego interes.
Zaśmiał się i pokręcił głową.-To niemalże komplement, Nevo.-Powiedział i skinął jej lekko głową, jakby dla uznania jej słów. Iście teatralny duet. I w tej kwestii się zgadzają... Nikt nie lubi nudy.
Zgasił papierosa i cicho westchnął, przy okazji wydmuchując ostatki dymu, jaki jeszcze został w jego płucach. Nie było już dla niego ratunku, to smutne.
-Może Cię to zdziwić... Ale miałem dość dziewczyn, które niemalże krzyczą, błagając mnie o choć chwilę uwagi... -Powiedział spokojnie i spojrzał na dziewczynę. Przekrzywił lekko głowę w bok, aby przyjrzeć się jej osobie. Zawsze to robił, więc niech dziewczyna sobie nie schlebia. A co tak naprawdę tutaj robił? Miał dosyć tych wszystkich ludzi. W zamiarze miał znów jakiś wypad. Nie wiedział dokładnie kiedy i gdzie. Nigdy tego nie wiedział, nie planował. Jakoś samo wychodziło. I to było całkowicie normalne... Przynajmniej dla niego.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neva Ruby Drayton

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyWto Lis 05 2013, 19:50;

- Rób co chcesz. – skomentowała jego wypowiedź, znajdując sobie niezwykle zajmujące zajęcie w postaci obracania pierścionka na palcu. Powoli zaczynała czuć rozdrażnienie. Miała ochotę wyładować gdzieś emocje, wyrzucić z siebie te wszystkie gwałtowne odczucia, jakie siedziały w niej cały dzień. Cichą nadzieją był Roberts. W sumie mogłaby wciągnąć go w jakąś walkę. Niekoniecznie tylko tą na słowa. Przynajmniej coś by się zadziało!
Stopniowo brunetka zaczynała wierzyć, że tym, co powiewa w zamku, nie jest wiatr przedostający się przez szczeliny w murze, ale nuda. Parszywa, tłusta nuda.
- Kochanie, nie bierz tak dosłownie moich słów. Niektóre z nich to metafory.– odpowiedziała ze słodkim uśmiechem. Bawiła ją ta cała sytuacja i jego odezwa. Rozgrywała właśnie jedną ze swoich nie do końca możliwych do zinterpretowania i ogarnięcia gier, które to miały za zadanie umilić jej życie. Nienormalne, rzekłbyś. I pewnie masz rację. Ale kogo to obchodzi? Neva rozrywkę miała dobrą. Wymiany zdań, kłótnie i spory z Robertsem zawsze dawały jej dziwną satysfakcję .
- Uwierz, że to Tobie pomyliły się osoby. Głupiutka z całą pewnością nie należy do opisu mojego charakteru. – dodała takim tonem, jakby udzielała mu ważnej wskazówki życiowej po czym wstała, przechadzając się po pomieszczeniu. Wcisnęła ręce w kieszenie i schyliła się, by zerknąć przez jedną z większych szpar na zewnątrz. Aura była całkiem przyjemna, z pewnością sprzyjała spacerom. Brunetka uśmiechnęła się pod nosem, z tylko sobie znanego powodu i wyprostowała się, wykonując zgrabny obrót ku towarzyszowi. Zlustrowała go spojrzeniem piwnych tęczówek.
- Anthony. – rzekła, spokojnie ważąc jego imię. – Masz spaczoną definicję komplementu.
Podeszła znowu w jego stronę, kończąc krótką wędrówkę. Przysiadła tym razem obok studenta, opierając się plecami o mur wieży. W jednej sekundzie wiatr zatańczył w jej włosach, by zaraz polecieć gdzieś dalej z cichym świstem.
Neva uniosła brew, zerkając z ukosa na Robertsa z sarkastyczną miną pod tytułem och-naprawdę?
- Ty łamaczu serc. – utytułowała go z kompletnym brakiem entuzjazmu, co miało świadczyć o jej powątpiewaniu odnośnie wyznania chłopaka. Odwróciła się w końcu w jego stronę, mierząc niezwykle intensywnym spojrzeniem obserwatora z prawdziwego zdarzenia.
- I zamiast spędzić upojny wieczór z którąś z nich, pijesz whisky siedząc samotnie w wieży.. Coś tu nie gra. Mniejsza! – ucięła. Uniosła kącik ust w odrobinę łobuzerskim uśmiechu, po czym pochyliła się w jego stronę z niemą propozycją nie do odrzucenia.
- Nie wypada pić samemu. Musisz mieć kompana… albo lustro.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyWto Lis 05 2013, 22:17;

Skoro tak bardzo się nudziła... Przynajmniej tak można wnioskować, choć on w takie rzeczy się nie bawił. Jednak, jeśli tak jest, niech po prostu znajdzie sobie jakieś zajęcie... I nie mówi tutaj o irytowaniu, czy dokuczaniu jego osobie. Powinna zrobić coś ze swoim życiem, skoro spędza wieczór w towarzystwie jego osoby. Nawet nie mówi już tutaj o tym, że znaleźli się tutaj obydwoje zupełnie przypadkiem... Po prostu. Marnowanie czasu na jego osobę, to naprawdę smutny koniec.
Chyba, że liczyła na niego, właśnie w kwestii rozładowania napięcia. Proszę bardzo... Służy pomocą. Oczywiście, pewnie sam czerpałby z tego jakieś korzyści. Ah, Anthony, czy nie możesz zrobić czegokolwiek w dobrej wierze? W trosce o czyjąś osobę? Nie. Prosta odpowiedz.
Wywrócił oczyma. Wiedziała co to metafora? Jezusie, cud nad cudami... Chyba jednak zacznie wierzyć w tego ich całego Boga... Nie wiedział osobiście, o co takie wielkie halo się z nim rozchodziło. Mniejsza, zmieniasz temat kolego. Cicho westchnął, jakby spokojnie uznając, że nie musi komentować jej słów. Ona pewnie też nie widziała w tym potrzeby. I gdyby brał to do siebie, pewnie dalej by się z nią na ten temat wykłócał... Czy wdawał w niepotrzebne rozmowy, które miałyby na celu jakieś śmieszne złamanie jej osoby. Dziecinada, ale jak ją to bawiło... To inna sprawa.
Uniósł lekko brwi, słysząc jej odpowiedz. Czyżby nie widziała, że robiła dokładnie co on?-Tylko spokojnie, nie lubimy jak Ci się marszczy czółko.-Uśmiechnął się do niej i palcem rozmasował to rzekome miejsce, gdzie ów skaza się pojawiła.-Takie piękne dziewczę i już się oszpeca.-Powiedział spokojnie i z papierośnicy wyjął papierosa, którego wsadził między wargi. Ściągnął czapkę z głowy i przeczesał palcami włosy. Tak, na starość nie będzie się miała dziewczyna czym pochwalić. Jedno szczęście, nie zabawi tu niedługo. Coś tak czuł, a zwykle miał racje. Oh, czemu jej towarzystwo wprawiało go w dziwny nastrój? Przecież jest takim wesołym i pełnym życia chłopcem.
Przymknął powieki i spokojnie oparł głowę o ścianę. Wiedział doskonale, że usiadła obok i teraz obserwuje go swoimi małymi oczkami. Proszę bardzo. Sam ubóstwiał obserwacje innych... Tak po prostu, bez jakiegoś większego znaczenia. Robił to, bo zwykle z tego wiele się dowiadywał. Nawet za wiele. Jego kąciki ust drgnęły, specjalnie, aby i ona mogła to zauważyć. Niech podziwia jego piękno, nie każdy doznaje tego zaszczytu... Ah ty narcyzie. Kto go zna, wie co tak naprawdę chodzi po jego głowie. Szkoda tylko, że nikt go nie zna. Choć mu to nie przeszkadza. Otworzył powieki i przekręcił głowę w jej kierunku, spokojnie się jej przyglądać z lekko przymrużonych powiek. I tak się obserwowali. Patrzenie komuś w oczy nie jest zbyt częstym zjawiskiem, ludzie boją się tego co mogą w nich znaleźć. On lubił wyzwania.
Zaśmiał się z jej słów. Tak, miała racje... Nie odbierał rzeczy tak, jak powinny być one odbierane. Ale kogo to obchodzi? Bo bardziej obchodzi to kogoś, niż jego, to ma wielki problem...
-Widzisz? Robię wszystko dla Ciebie... A Ty mnie tak traktujesz.-Pokręcił głową, jakby go to naprawdę raniło. Odpalił papierosa i ponownie oparł głowę o mur. Przymknął powieki i pozwolił aby dym rozszedł się po jego płucach. Po chwili ulotnił się dzięki lekko uchylonym wargom.
-Sam? Przecież tu jesteś...-Powiedział i uniósł kąciki ust, w dziwnym uśmiechu. Nie był wcale przyjemny, choć każdy mógł odbierać go jak chciał. Jak ona to zrobi? Kto wie.- Lustro?-Zmarszczył lekko brwi i pokręcił głową.-Jeszcze się zakocham w odbiciu i co wtedy? Nie, nie-Mruknął i przechwycił butelkę, a sam wyglądał jakby naprawdę mówił poważnie. Ale powaga i Anthony? Odwzajemnił jej uśmiech i subtelnie podał jej naczynie. Oczywiście, rozumiał dokładnie co miała na myśli. Tylko dziwił się, że sama wcześniej nie sięgnęła po whisky... Czyżby nie wspominał, że ma się częstować? Pewnie nie uważał, że musi... No nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neva Ruby Drayton

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPon Gru 23 2013, 18:11;

Siedząc tak i patrząc z niemałym znudzeniem na jego postać, doszła do pewnych wniosków. Nie dogadają się. Na pewno nie dziś. Ta bezproduktywna rozmowa, cała otoczka ich pseudo-gry i jego brak zrozumienia męczyły ją. A miało być przecież na odwrót, prawda? Obecność studenta w założeniu Drayton powinna wpływać na nią relaksująco. Cóż, może zwyczajnie nie potrafiła zaznać odrobiny błogości w jego towarzystwie? Na to wyglądało. Nikt go nie rozumiał, ale on sam widocznie nie rozumiał innych. Oceniał szybko, kierując się pozorami i tym, co widział. A przecież było jeszcze tak wiele nieodkrytych aspektów, które mógł wziąć pod uwagę. Chociażby w próbie zinterpretowania osoby Drayton. Cóż, nie był lepszy od pozostałych, aczkolwiek paradoksalnie twierdził inaczej. Z zamyślenia wyrwał Nevę głos Robertsa i dotyk opuszka jego palca na jej czole.
- A właśnie, że lubimy. – mruknęła, odganiając jego natrętną dłoń. – Zmarszczki to naturalny element urody. Pozornie niedoskonałe, dodają charakteru.
Stwierdziła, jakby tłumaczyła mu pewną oczywistość. Bo według Nevy, każda ludzka niedoskonałość tak naprawdę czyniła człowieka pięknym. Natura była cudowna, a wszelkie ingerowanie w nią, typu poprawianie urody, dziewczyna uznawała niemal za barbarzyństwo. Między innymi dlatego na jej twarzy nie można było doszukać się kilograma tapety. Inna kwestia, że tak właściwie to nie potrzebowała pełnego makijażu. W wersji „dopiero-wstałam” wyglądała równie dobrze, co w chwili wyjścia na imprezę. Ale to już zasługa genów.
Mierzyli się spokojnymi spojrzeniami, co według niektórych mogłoby uchodzić za niezręczne, a dla nich najwyraźniej nie stanowiło żadnego problemu. Ba, przecież to było normalne, prawda?
- Uwaga, Roberts. Jeszcze się zakochasz. – ostrzegła uprzejmie Drayton, obdarowując towarzysza nieco cynicznym uśmiechem. Denerwowała ją jego powierzchowność. Zwłaszcza, że uważała go zawsze za inteligentnego faceta. Teraz odbierała jego osobę jako żywy okaz pustactwa. Chyba wystarczająco dużo czasu spędzili tu razem. Brunetka wiedziała, że jeśli przesiedzi tutaj chociażby jeszcze dziesięć minut, jej zdanie odnoście Anthony’ego znów ulegnie zmianie, pewnie pogorszeniu. To nie był dobry dzień dla ich relacji. To w ogóle nie był dobry dzień.
- Nic, czego byś się nie spodziewał. – skwitowała rzeczowo, podciągając nogi. – A traktuję Cię i tak o niebo lepiej, niż na to zasługujesz. Poznaj moją łaskę.
Uniosła brwi, posyłając mu znaczące spojrzenie.  Jasne, że nie mówiła serio. No, nie do końca serio.
- Zakochasz w odbiciu? Raczej Ci to nie grozi, bez urazy. – korzystając z oferty, wzięła łyka whisky. Jednego, aczkolwiek porządnego. Pora stąd spadać, definitywnie. Włożyła butelkę w dłoń kolegi, przybliżając się do niego.
- Samotność jest Ci jednak pisana. – szepnęła, klepiąc go po ramieniu po czym wdzięcznie wstała i opuściła wieżę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 694
http://czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Administrator




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptySob Sty 04 2014, 22:19;

Wieża Wiatrów. Jak to było okropnie wysoko i daleko od przytulnych lochów. Nie miała pojęcia, skąd ten pomysł wziął się w jej głowie, z początku myślała, że po prostu spotkają się tutaj, trochę posiedzą, popatrzą na widoki... ale napisał, żeby zeszli potem do Wielkiej Sali i chociaż dla Laury to chodzenie do góry i na dół było bez sensu, to nic nie odpowiedziała.
Przez wąskie okna widać było ośnieżone błonia, chociaż śnieg już nie padał jak szalony, jak jeszcze wczoraj. Wydawało się być całkiem przyjemnie, mogliby jednak pójść na spacer. Bo tutaj... wiało okropnie, świszczący dźwięk przenikał całe pomieszczenie, zresztą było go słychać już na schodach. Kiedy po nich wchodziła, Laura przez chwilę miała wrażenie, że ten dziwaczny przeciąg zdmuchnie ją w dół, więc kurczowo trzymała się zimnej poręczy. Była coraz wyżej i wyżej, a powiew wydawał się coraz mocniejszy. Aż dotarła na sam szczyt i okazało się, że tam już nie było tak strasznie. Co prawda hałas był jeszcze większy, chłód niemal taki sam jak na zewnątrz... ale już nie bała się, że spadnie.
Wyjęła różdżkę z torebki i zaklęciem nieco ociepliła powietrze, chociaż bardzo prawdopodobne było, ze zaraz zrobi się znowu zimno. Mieli spotkać się przed kolacją. Nie miała pojęcia co to znaczy, nie podał żadnej godziny, chociażby przybliżonej, a ona przecież tak bardzo lubiła mieć wszystko zaplanowane. Zapisała więc w kalendarzu "17.30 - spotkanie na wieży Wiatrów". Czyli półgodziny przed kolacją. Nie napisała imienia osoby z którą się spotyka, w obawie, że przez przypadek, któregoś dnia Victor zajrzy jej przez ramię i dowie się co porabiała podczas przerwy świątecznej, kiedy ten zdecydował się wrócić do domu. Stanęła przy oknie wychodzącym na Zakazany Las i patrzyła, czekając aż przyjdzie Theodore.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore T. Blaise

Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1958
  Liczba postów : 272
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6401-theodore-timothy-blaise#180050
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6529-pierzozwierz-teoska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6402-teos-and-his-bitches-3
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyWto Sty 07 2014, 08:30;

Zupełnie wyleciało mu z głowy spotkanie z kuzynką. A on nie miał w zwyczaju łamać obietnic, nie stawiać się na umówionym spotkaniu, kłamać, oszukiwać i innych podobnych brzydactw. Będąc więc w dormitorium, wylegując się w swoim cieplutkim łóżku, przewracał się z boku na bok. Był leniem, skończonym leniem, któremu zdarzały się całkowicie bezowocne dni. Ten dzień miał nastąpić dzisiaj. W głowie myślał o kolacji, na której się nie pojawi, bo mu się nie chce. Jednakże wraz z myślą kolacja, pojawiła się jeszcze inna. Co miałem zrobić przed kolacją? Tak się zastanawiał leżąc przykryty kołdrą pod sam nos. Myśl Blaise, myśl! Napominał się, bo nie dawało mu to spokoju. Jak wspomniałam wcześniej, nie lubił zawodzić ludzi i samego siebie.
- Laura! - wykrzyknął na cały Gryfoński pokój. Zeskoczył z łóżka, wcisnął na siebie jakieś pierwsze lepsze spodnie i koszulkę i sweter i buty i płaszczyk i szaliczek w barwach Gryffindoru, bo przecież była przerwa świąteczna i powinno się tak suodko wyglądać przechadzając się po zamku, tudzież jego okolicy. Wybiegł z pokoju, nie patrząc nawet która godzina i ile do kolacji. Biegł i biegł i przeklinał każdy schód z osobna i wszystkie razem. Już był prawie u celu, już był prawie na miejscu. Cieszył się, że ubrał na siebie płaszczyk, bo wywiało by go na każdą możliwą stronę. I to on raczej mógłby mieć pytanie do Laury, dlaczego Wieża Wiatrów? Przeto czy zeszliby razem na kolacje, czy też nie..to i tak musieliby z niej zejść. Gdziekolwiek by się wówczas nie udali. A dlaczego nie zaprotestował, że spotkają się na Wieży? Ano taki już był Theodore, mało dyskutował, nie sprzeczał się, przystawał na wszystko co nie robiło mu większej różnicy.
Był na miejscu, ujrzał kuzynkę, ale nie chcąc przekrzykiwać wiatru, który huczał i świstał jak oszalały, podszedł po prostu do niej, stanął z nią ramię w ramię, powędrował wzrokiem tam gdzie ona i po prostu się przyglądał przez chwilę.
- Zawsze lubiłem zimę i święta. Ah te pierniki Twojej matki, nie przysłała Ci przypadkiem jakichś? - przerwał milczenie i spojrzał na kuzynkę ze szczerym uśmiechem.
- Cześć Młoda, stęskniłaś się za kuzynem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 694
http://czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Administrator




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPon Sty 13 2014, 14:02;

Czas mijał, a na wieży poza nią i wiatrem wciąż nikogo nie było. Spojrzała na czerwony zegarek na lewym zegarku - minęło już piętnaście minut odkąd tutaj stała i z każda chwilą robiło się coraz zimniej. Wyciągnęła z kieszeni granatowego płaszcza szare rękawiczki i powoli je założyła, zastanawiając się czy w ogóle się doczeka. To by było do Teodora takie podobne, zapomnieć, zająć się czymś innym, zaspać... na spotkanie na które umówił się zaledwie wczoraj i to na wieczorną godzinę, kiedy normalni ludzi robią cokolwiek innego poza spaniem. Nie była pewna jak długo powinna tutaj czekać. Przecież nie umówili się na konkretną godzinę - powtarzała sobie to w myślach po raz któryś, trzymając się mocno tej myśli. Raczej nie pozwalał by się na nim zawiodła, więc i tym razem tak nie będzie.
Mimo wiatru usłyszała, że ktoś nadchodzi, ale udawała, że nie ma o tym pojęcia. Nie odwracaj się, to na pewno on, niech podejdzie i pierwszy się odezwie. Rzeczywiście był to on, zerknęła na niego nie odwracając głowy, kiedy stanął obok i uśmiechnęła się szeroko.
- Pewnie, że się stęskniłam - powiedziała, w jednej chwili odwracając się do niego i przytulając, obejmując go przy tym ramionami za szyję. To było całkowicie normalne, prawda? A tak rzadko miała okazję się do niego po prostu przytulić, wiecznie ktoś się patrzył, jeśli nie Victor to ktoś, kto z pewnością by mu to powtórzył, a ona miała dosyć tych głupich kłótni. - Już myślałam, że nie przyjdziesz - poskarżyła się na niego samego nieco markotnym tonem, podobnym do tego kiedy oczekuje się pocieszenia i zapewnienia, że na pewno tak się nie stanie.
Dopiero teraz stanęła dalej, w bezpiecznej odległości, to znaczy w takiej w której pozostaje się w czasie normalnej rozmowy. Jej wzrok spoczął na szaliku gryfona, zastanawiała się czy powinna pozwolić na takiego wybuchy emocji. Nie wydawało jej się jednak, żeby Teo kiedykolwiek widział w tym coś dziwnego.
- Całe mnóstwo - odpowiedziała na jego pytanie o pierniki. Spoczywały na jej szafce nocnej w sporej wielkości zielonym pudelku, przewiązanym srebrną wstążką, jeszcze nie miała okazji go otworzyć. Mimo cudownego zapachu, nigdy nie przepadała za jedzeniem ich w dużej ilości, ale Teodor to chyba co innego. - Dostaniesz ile tylko zechcesz - dodała.
- Święta są cudowne, chyba nawet wolę je w zamku, mają taki jakiś cudowny klimat i ten ogrom wszystkiego, choinki... A... jak u ciebie? Święta i w ogóle. - Stwierdziła, że gada bez sensu, jeszcze trochę i spytałaby się o prezenty, to wydawał się taki wygodny temat, ale nie byli już dziećmi, które pierwsze co to chwalą się kto dostał więcej fajniejszych zabawek. Mimo wielkiej chęci zobaczenia kuzynka, jak zawsze nie wiedziała o czym właściwie powinni rozmawiać. Najłatwiej było jej wymyślać scenariusz rozmowy wcześniej, nim do niej dojdzie, ale w obliczu prawdziwej sytuacji nigdy nie potrafiła go realizować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptySro Maj 07 2014, 19:09;

Cóż za koncert życzeń. Przyjdź, poczekaj, muszę coś załatwić, poczekaj... Ale w ogóle przyjdź. Dziwna to była ugodowość dotychczas niespotykana ze strony Lyons'a i to nieco ją zbiło z tropu. Nie chciała być tą złą dziewuchą, która by go zostawiła samemu sobie. Odczuwała wyrzuty sumienia, zdawała sobie sprawę z tego, że jest jej przykro, ale też wiedziała, że Seth pierwszy nie wyciągnie ręki. A nie potrafiła pozbyć się uczucia, że nie chce być teraz sama. Potrzebowała obecności drugiej osoby, a ponieważ siostra znów zapowiedziała się, że wyjeżdża to jedyne co jej pozostało to grzecznie skinąć głową na treść listu i pogodzić się z faktem, że wszystkich pierdoli to czy ona jest Saunders, a może tylko Mandy, a może popieprzoną MMS z pierwszych plotek Obserwatora. Teraz przyszła na tę wieżę wiatrów ukryta w luźnym sweterku, który idealnie zakrywał jakiegokolwiek pokłady kobiecości w jej ciele. Oczywiście jej ciało zdobiły ścisłe spodnie i buty na koturnach, jednak sweter był dobrym sposobem na to by zobrazować to jak była bezradna. Ponadto przecież spędziła teraz sporo czasu nad książkami. Stąd jej włosy zniewolone były w luźnym koku, a oczy zazwyczaj mocno podkreślone teraz były nieznacznie podmalowane na szybko, gdy Seth zgodził się z nią spotkać. Objęła się ramionami sprawiając teraz wrażenie zagubionej istoty, która potrzebowała kogoś, kto wyjaśni jej że całe to zło świata nie jest jej winą, ze ktoś jej pomoże uciec. Że wreszcie odzyska grunt pod nogami, gdy topiła się bezustannie już od siedemnastu lat. Chciała płakać chciała dać upust piekłu, w którym dryfowała, ale wciąż brakło odwagi... Wciąż nie była gotowa dokonać na sobie egzekucji.
Kochasz, nie kochasz? Nieważne. To nie jest ta gra. Gdyby była... Zabrakłoby nam płatków by stwierdzić, co naprawdę łączy Lyons'a z Saunders.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptySro Maj 07 2014, 19:25;

Seth kierował właśnie kroki ku Wieży Wiatrów, ubrany w luźne spodnie, koszulkę na ramiączka i zwyczajną szarą bluzę. Nie odczuwał jakiejś wielkiej potrzeby aby przebierać się specjalnie na okazję ich spotkania, jak zwykle zresztą, dlatego gdy tylko dostał od niej list zaczął pospiesznie kończyć to co aktualnie miał do roboty. Cóż to takiego spytacie? Huh, to już niech pozostanie jego słodką tajemnicą. W każdym razie nie kazał jej długo na siebie czekać, bo przecież Seth był człowiekiem z natury punktualnym i jeśli już się z kimś umówił to nie było mowy o tym aby zapomniał o tak istotnej rzeczy i jeszcze nie daj Gryffindorze się spóźnił. W związku z tym trudno się dziwić, że minęły może trzy minuty, a Morpheus już wchodził do środka. Obrzucił uważnym spojrzeniem Mandy, nagle odczuwając dziwaczne poczucie winy, które jednak zniknęło błyskawicznie. Jego druga natura nie pozwoliła mu na to, aby o cokolwiek się obwiniał. Okrutne, ale nic nie mógł na to poradzić… chociaż może mógł? Właśnie w tej chwili chciał to zrobić.
- Cześć - przywitał się z nią, a przez chwilę nawet drgnęły mu ręce, jakby chciał ją zagarnąć do siebie i przytulić, jednakże ostatecznie z tego zrezygnował, stojąc wciąż w tym samym miejscu. Nie umiał się zachować w takich chwilach, więc nie ma co się dziwić jego reakcji. Niemniej jednak chciał móc ją pocieszyć.
- Um, jeśli chodzi o rozmawianie - zaczął, a nawet ku swojemu zaskoczeniu odnotował, że przez sekundę zadrżał mu głos. Odchrząknął więc, splatając ze sobą palce za plecami i zaciskając je mocno. Stresował się. - To jeśli chcesz coś powiedzieć to w sumie… mów, bo to co ja bym chciał zajmie pewnie dłuższą chwilę. Znaczy jeśli oczywiście wciąż chcesz mnie wysłuchać…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptySro Maj 07 2014, 19:41;

Seth nie potrafił okazywać poczucia winy, ale doskonale potrafił je wzbudzić. Albo gruszka albo marchewka, prawda? Mandy czuła się przy nim zawsze obciążona czymś więcej niż tylko wspólnym seksem. Z jednej strony było to dobre, a z drugiej zawstydzające, zbyt obciążające. W końcu jednak cieszyła się, że go ma. Że może go odnaleźć nawet w środku nocy. Choć z drugiej strony nigdy nie wiedziała w jakim będzie nastroju. Dlatego może wciąż się bała, że nawet teraz przyjdzie wściekły, znów czymś rozjuszony. Że chociażby nie ma na sobie czerwonych szpilek, albo jasnej koszuli. Lub Bóg wie czego. Przecież ostatnio denerwował się nawet z błahego powodu. Zatem gdy usłyszała skrzyp drzwi od razu wiedziała, że to Lyons. Nie potrzebowała się nawet obracać. Gdy zaczął mówić jego głos jedynie potwierdził jego tożsamość. Pierwszych słów nie przyswoiła, nie miała też zamiaru prosić o przyswojenie. Wciąż brakowało jej odwagi by odwrócić się i spojrzeć na niego. Wciąż siebie obejmowała jakby próbowała zapewnić sobie ciepło, kiedy wszyscy mieli ją gdzieś. Bo czasem jedyną osobą, na którą możemy liczyć to my sami. Nikogo więcej przecież nie ma, ale o wiele gorsza wydaje się być świadomość, że nigdy nie będzie. Zatem gdy skończył to jedyne na co było ją stać to westchnięcie.
- Niby co mam Ci powiedzieć? - Spytała za siebie wypuszczając słowa w powietrze jak lampiony, które lecą do nie wiadomo kąd. MMS wiedziała, że tak jest z każdym słowem, które do niego kieruje. Potencjalnie są do niego, ale praktycznie omijają go szerokim łukiem płynąc gdzieś dalej, lecz nigdy do źródła problemu. Uśmiechnęła się smutno powoli przekręcając się zgrabnie w jego stronę jednak nie podejmując nawet najmniejszego kroku do przodu.
- Świetnie. Może jeśli teraz coś powiesz to rozwiąże to nasze problemy na najbliższe dwadzieścia cztery godziny zanim znów zaczniesz zakładać, że Cię zdradziłam lub spojrzałam w lewo zamiast w prawo. No ukarz mnie Seth. To musi Ci chyba sprawiać przyjemność. Sukcesywnie wbijanie mi noża w każdą część ciała. - Rzuciła jakże metaforycznie, bo miała do niego żal, lecz nie mogła go zostawić. Ta zależność była zbyt stała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptySro Maj 07 2014, 20:14;

W miarę jak mówiła, Lyons tylko mocniej zaciskał wargi, co by powstrzymać słowa, jakie wciąż się na nie cisnęły. Nabrzmiewały w nim fale agresji, jak zwykle zresztą, gdy Mandy dotykała czułego punktu, który drażnił jego dziwnie zbudowane ego, ale mimo wszystko tym razem umiał nad tym zapanować. Być może to miało związek z tym co chciał jej opowiedzieć, a może z tym, że po prostu dzisiaj był wyjątkowo rozluźniony z powodu swoich zajęć. Dużo dzisiaj ćwiczył, w związku z czym był okrutnie zmęczony, ale i jednocześnie spokojny jak na siebie. Westchnął więc jedynie, decydując się jednak na to, aby podjąć pewne kroki. Poszedł do niej powoli, łagodnie wyciągając dłonie, aby chwycić ją za ramiona, a potem pozwolić palcom na spłynięcie wzdłuż nich. Wymusił na niej rozluźnienie uścisku i chwycił ją za dłonie, ściskając bardzo delikatnie.
- Mandy - wymówił miękko jej imię, chcąc zwrócić jej uwagę - jest coś co chciałbym Ci opowiedzieć o sobie, bo w gruncie rzeczy mało o mnie wiesz.
No cóż, aspirowanie do jej niewiedzy nie było w tym momencie zbyt mądre, a Morfeusz chyba sam to zrozumiał, bo szybko podjął dalszą część wypowiedzi, nie chcąc jej tym drażnić.
- Sam zdecydowałem o tym kiedyś, że nikt nigdy się nie dowie, ale jesteś warta tego, żeby wiedzieć. Widzisz, to jaki jestem w dużym stopniu nie jest moją winą, ani moim wyborem. Wiem, że to brzmi durnie i tak jakbym się tłumaczył, ale jeśli Ci na tym zależy to można to łatwo udowodnić. Wystarczy wybrać się do pierwszego lepszego psychiatry, bo niestety poprzedni papier gdzieś zgubiłem. Niemniej jednak mam nadzieję, że wiesz, że jesteś dla mnie na tyle ważna, że Ci ufam, że nie przekażesz tego dalej. - westchnął, pozwalając sobie na moment ciszy i jakby zbierając się na odwagę. Było mu trudno o tym mówić, co zresztą można było poznać po tym, że nie patrzył jej w oczy, a kierował wzrok na ich splecione dłonie.
- Więc tak… odkąd się urodziłem byłem inny niż większość dzieci. Nie okazywałem strachu, ani większości emocji. Byłem też dość gwałtowny i… no cóż, niemyślący o konsekwencjach swoich decyzji. Nie miało też dla mnie znaczenia to, że kogoś okłamuje, bo sam w większości przypadków nie potrafię odróżnić prawy od kłamstwa i dla mnie każda nieprawidłowość jest jednocześnie prawdą. Jak już trochę podrosłem, wybrałem się z rodzicami do mugolskiego lekarza, a konkretniej do psychologa, potem zaś do psychiatry. Stwierdzono u mnie zaburzenie osobowości typu B, nazywane też dramatyczno niekonsekwentnym, co równa się mniej więcej temu, że lekceważę normy współżycia społecznego. Podobno wzięło się to stąd, że jeszcze w łonie matki doszło do uszkodzenia u mnie układu odpowiedzialnego za emocje i motywacje i mimo, że mogę egzystować w społeczeństwie to leki nie hamują większych ataków psychozy, które swoją drogą następują dość często, głównie dlatego, że szkoła jest stresująca. Do tego dochodziły jeszcze nasze spięcia i… zapewne dlatego posłałem Cię na ścianę i wtedy zacząłem się z Tobą kłócić na korytarzu, chociaż wcale tego nie chciałem. Wiem, że to niczego nie tłumaczy, bo gdybym był niebezpieczny to zamknęliby mnie w szpitalu, ale z drugiej strony nie umiem tego kontrolować. Zależy mi na Tobie, nieważne ile razy bym wcześniej Cię nie krzywdził. Nie chcę, żebyś mnie opuszczała, jednak już wiesz kim jestem i w gruncie rzeczy nie zdziwiłbym się jakbyś mnie teraz zostawiła. W końcu po co Ci facet, który nie potrafi się kontrolować…
Cofnął ręce, splatając je na swojej szerokiej piersi i zamilkł. Dał jej czas na reakcje, na przetrawienie sobie jego słów i w gruncie rzeczy na odrzucenie go, bo przecież tylko tego się teraz spodziewał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyCzw Maj 08 2014, 13:58;

Miała do wszystkich żal. Oto, że nigdy nie mogła być mała i beztroska. Od początku otrzymywała kary, baty, za wszystko. Przyjazd do Hogwartu, po opuszczeniu Beauxbatons okazał się być nieco problematycznym doświadczeniem zważywszy na nagłe zetknięcie z siostrą i miała do siebie oto żal. Że nie potrafiła jej z uśmiechem przedstawić się jakby gdyby nigdy nic, tylko od razu podjęła z podłogi rzuconą rękawicę, zamiast może ją zignorować. Powiedzieć, że nie ma złych zamiarów. Co za życie, gdy jesteś Mandy Maurine Saunders i od początku wiesz, że musisz walczyć. Nie musisz współczuć, to inni powinni pomagać tobie, a nie ty im. Zatem dlaczego poświęcała czas chłopakowi, który jedyne co potrafił robić w chwilach kryzysowych to sięgnąć po przemoc? Czy było to jakiekolwiek wytłumaczenie dla człowieka, który powinien jednak uczyć się panować nad sobą zamiast szukać w ten sposób usprawiedliwienia? Nie było, ale głupia MMS uniosła wyżej wzrok, a oczy w kolorach zmętnionych szmaragdów próbowały prześwidrować go na wskroś. Doszukiwała się kłamstwa, ukrytej definicji, która gotowa była wyskoczyć z niego, by to ją po raz kolejny raz zranić. Ale dlaczego gdy patrzyła na Gryffona była pełna wstydu, niepewności i uczucia, że powinna zawsze pytać oto, jak jego samopoczucie, jak jego życie, jak jego jestestwo w tym, że może na nią liczyć. Zamiast odpowiedzieć w jakiekolwiek sposób zarzucić go pytaniami zamknęła się bardziej w sobie obejmując się szczelniej ramionami, gdy próbowała zapanować nad tym, co by się tu nie rozsypać. Nie dać po sobie poznać jak bardzo jest źle. Nieznacznie wygięła usta w niezręcznych uśmiech i westchnęła kierując wzrok na jedną ze ścian.
- Aha. - Zaczęła obawiając się teraz, że po tym obnażeniu może spotkać ją kara. Może uzna, że go zmusiła... Choć doskonale wiedziała ile musiało go kosztować to, by jej to powiedzieć to nie dopuszczała do siebie myśli, że mogłaby to być dla nich swego rodzaju szansa.
- Chcesz, żebym chodziła z tobą na terapię? - Spytała cicho spodziewając się negatywnej odpowiedzi. Przecież miał siostry, rodzinę. Nie potrzebował jej. Choć gdyby rzeczywiście wszystko było tak szare, jak teraz kolorowała, to czy w ogóle liczyłby się teraz z jej reakcjami?
- Jak mogę Ci pomóc? - Dodała ciszej obawiając się, że przekracza jakąś granicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyCzw Maj 08 2014, 14:56;

Czuł się w tej chwili dziwnie wyalienowany, zupełnie tak jakby ktoś związał go mocno, a potem porzucił na środku pustyni, każąc się oswobodzić i szukać drogi powrotnej. Problem polegał w głównej mierze, że nie było jak się wrócić. To, że znalazł się w takim miejscu jak teraz było mu po prostu przeznaczone od dnia narodzin, a teraz… postanowił odnaleźć wyjście i zdradził komuś swoją największą tajemnicę. To było dla niego trudne, ale zdaje się, że nie jedynie dla niego. Nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo krzywdził Mandy, bo przecież był skupiony na sobie. Chciał być dla niej podporą, ale z drugiej strony nie potrafił, bo jak miał to zrobić? Był jedynie kolejnym pacjentem psychiatry, zwykłym świrem, nikim wartym jej uwagi. Prawie mugol, w dodatku zapatrzony ślepo w swoje zainteresowania, koncentrując się jedynie na tym, aby przeżyć studia i móc zając się swoim życiem, pracować w swoim zawodzie, do którego cały czas dążył. Patrzenie na nią sprawiało mu niemalże fizyczny ból, ale wcale tego po sobie nie pokazywał… najwyżej znajdowało to odbicie w tym, że jeszcze intensywniej odwracał wzrok i błądził nim a to po swoich dłoniach, a to po okolicy. To jednak nie było wyjściem z sytuacji.
Chyba pierwszy raz odkąd się poznali Seth wydawał się być taki… bezradny. Ręce miał zaciśnięte za plecami, ale gdy wreszcie je rozluźnił, zawisły one jedynie smętnie przy jego boku, sprawiając, że stał się jakiś mniejszy, łagodniejszy, nawet mimo tego, że wciąż pokryty czarną siecią twarzy utkaną igłami i tuszem.
- Nie chodzę na terapie - powiedział po prostu, kierując wreszcie na nią wzrok i muskając jej ramię palcami. Delikatnie, nie nachalnie, więc mogła w każdej chwili odepchnąć jego rękę, a on jedynie uśmiechnął się nieco smutno i wzruszył ramionami, jakby odpowiedź była taka oczywista, a Mandy bez przerwy ignorowała jej istnienie.
- Po prosto bądź ze mną. Dla Ciebie będę się starał, bo dla siebie już nie umiem…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyCzw Maj 08 2014, 22:39;

Czuła się brudna. Nie czuła się zaufana na tyle na ile ją oceniał. Bała się, że w jej oczach zobaczy coś czego nie powinien. Tak bardzo chciała, żeby jej zaufał, żeby zobaczył że jest w niej coś więcej niż tylko seks. Bardzo chciała się teraz nie rozpłakać. Nie chciała pęknąć. Przez jej głowę przebiegło teraz tak wiele wspomnień. Poczuła falę bólu przeszywającą niczym namacalna retrospekcja jej ciało, gdy po raz pierwszy ją uderzył. Gdy operował słowami niczym najsprawniejszy chirurg. Dziurawił ją, osłabiał. A teraz wkładał w nią swoją największą słabość. Jakby wyciągał puste serce, a na jego miejsce wkładał imię... Czteroliterowy syndrom, na którego najmniejsze drgnięcie miała drżeć już do końca... Życia? Ich związku? Tego dnia? Tej sekundy gdy po prostu upadała? Umierała każdej sekundy, odchodziła z tego świata. Nieśmiało zrobiła krok w jego stronę bojąc się tego, co mogłoby się wydarzyć. Przecież ostatnie rany po tym przeszczepie zasklepiały się zaufaniem, które musieli sobie teraz podarować. Nieśmiało przyłożyła palce do jego szczęki, po której przejechała wolno, by po chwili spuścić wzrok na dół i wtulić się w niego nieśmiało ściskając go co raz mocniej. Przecież ściskała cały swój świat. Jedyną osobę, która w ostatnim czasie podarowała jej tak wiele skrajnych uczuć. Nie mogła zawieść. Nie mogła mówić o Scarlett, o Madnessie, o Winter. Nie mogła już go więcej okrzyczać. Jakaś jego część należała teraz do niej na stałe. Np. stale budzący się strach o lepsze jutro. Przymknęła powieki pozwalając pojedynczym łzom na spłynięcie po policzkach.
- Musimy spróbować pójść tam razem. Nie raz. Nie dwa. Przez jakiś czas. - Sugerowała starając się mu niczego nie narzucać. Przecież odczytałby ją może zbyt agresywnie i zabrał wszystko, co jej teraz podarował. Mógł. Magia znała wiele wyjść z tej sytuacji.
- Pomogę Ci... Musisz po prostu się uspokoić. Zaufać mi. Pomogę Ci. Nie jestem taka jak oni wszyscy myślą. Jestem taka jaka chcę być. Pomogę Ci. - Obiecywała czując, że te słowa idą prosto z serca, które teraz czuło się rozdarte pod wpływem tego czym musiało teraz się opiekować. Czuła niepokój, czuła unoszące się w powietrzu opary przyszłego zniszczenia... I choć wiedziała, że od tego nie ucieknie potrzebowała teraz zapewnić go o swoim obecności. Na tyle ile jej pozwoli, na tyle będzie.
- Prosiłam Cię, żebyś tego nie spieprzył gdy powiedziałeś, że mnie kochasz. Też Cię kocham. Może nawet bardziej niż byśmy oboje tego chcieli. Nie spieprzmy tego. - Rzuciła jakże poważnie czując, że to o wiele powazniejsza chwila niż tradycyjne zaręczyny czy coś w tym klimacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyCzw Maj 08 2014, 23:18;

Zaręczyny. To słowo brzmiało koszmarnie zabawnie w ich sytuacji, bo do niedawna Seth nie wyobrażał sobie takiej sytuacji, że gdzieś zagrzeje miejsce na dłużej, nic już nie mówiąc o tym, iż mógłby się kiedyś komuś oświadczyć. Nie chciał nawet myśleć o takiej ewentualności, ale to nie ze względu na to, że cos było nie tak z Mandy, bo jeśli już to w kontekście jej by o tym myślał. To po prostu byłaby jego wina. Nie chciałby jej skazywać na swoją agresję trwającą „dopóki śmierć ich nie rozłączy.” Mimo wszystko wiedział, że gdyby już wpadł mu do głowy taki pomysł to na pewno miałby dylemat z tym, czy to co właśnie przezywali było poważniejsze czy nie, zresztą nie po raz pierwszy. Morfeusz już miał to do siebie, że dziwnie niekiedy interpretował pewne rzeczy, a teraz dodatkowo był przed nią obnażony, nie tak jak zazwyczaj, gdy ściągali z siebie ciuchy, podziwiając wzajemnie. On w głównej mierze jej nienaganna sylwetkę, która tak go pociągała, że często gdy już ją dotknął to nie potrafił się powstrzymać. Cóż zaś mogło przyciągać ją? Tajemnicze sploty tatuaży? Czy może było coś więcej? Seth był wzrokowcem, jemu nie były do tej pory potrzebne deklaracje… no dobrze, może poza tą jedną, najważniejszą. W końcu się jej doczekał, ale zamiast go to zmotywować to jedynie zasmuciło. Czuł, że robi to niewłaściwie, że nie powinien był wywoływać u niej tak silnej emocji, bo przecież jak zwykle się to kończyło? Brał w dłonie i miażdżył, jak wszystko co tylko wpadło mu w ręce. Westchnął cicho, przyjmując ją w swoje ramiona z zaskakującą delikatnością i ślamazarnością ruchów, głównie dlatego, aby po raz pierwszy od dawna mogła się w nich odprężyć.
- Nie bój się - poprosił ją więc, przysuwając nos do czubka jej głowy i zanurzając się w słodkim zapachu jej szamponu, a następnie perfum gdy ponowił ten zabieg z jej kruchą szyją. Uwielbiał czuć ją przy sobie nie tylko jednym zmysłem.
- Tak bardzo żałuje tego, że wywołuje w Tobie strach - powiedział jeszcze, kto wie po co tak naprawdę. Może mu to ciążyło, a może chciał jakoś wymigać się od odpowiedzi na jej deklaracje.
- Może pójdziemy… - odparł wreszcie po kilku minutach spokojnej bliskości i gonitwy myśli. Nie chciał do tego wracać. To były jedne z najbardziej traumatycznych wspomnień, poza oczywiście tymi, które były bardzo mocno nacechowane brutalnością. - Pójdziemy.
Zadeklarował się, chcąc zmusić się do dobrego przyjęcia tej wieści. Pójdzie do lekarza z Mandy. Nie zostanie tam sam jak kiedyś, rzucony na pastwę studenciaków, którzy niczym hieny zaczną mieszać w jego spojrzeniu na świat i ostatecznie zrobią z niego socjopatę. Jak bardzo on się bał powtórki z tego wszystkiego… gdyby tylko potrafił sobie uświadomić, że to w tym właśnie jest jego problem!
- Dziękuję - szepnął do niej, w jej włosy i podniósł ją z ziemi, biorąc lekko w ramiona, aby czuć bliskość jeszcze bardziej i żeby mieć też pewną kontrolę. Nie potrafił nad tym zapanować, a wiedział, że akurat dzisiaj nie chce narzucać im żadnej bliskości, która nie byłaby wygodna i delikatna na tyle, na ile potrafił, a na pewno tej sytuacji nie poprawiłyby pocałunki na wieży wiatrów, dlatego po prostu ją do siebie przytulał, w pewnej chwili odsuwając ją nieco od siebie, aby musnąć ją jednak wargami, z tym, że był to pocałunek złożony pośrodku jej czoła. Czuły i opiekuńczy, a takim z pewnością dawno go nie widziała.
- Dziękuję i przepraszam. Tylko… proszę nie mów o niczym Echo ani Florze - zmieszał się nieco, zaciskając przez sekundę wargi, jakby rozważał czy powinien wsunąć tego asa w jej dłonie, ale dość szybko się zdecydował. Zaufał jej wystarczająco. -Nic nie wiedzą. Rodzice uznali za stosowne to, że ja je o wszystkim poinformuje, a one przecież są jeszcze takie młode… po co im obciążenie psychiczne w postaci wariactw ich brata.
Oczywiście nie brał pod uwagę opcji tego, że mogłaby pomóc mu je uświadomić. Może za bardzo już przywykł do tego, że ostatecznie i tak zostaje sam i nie ma na co liczyć na wsparcie innych?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPią Maj 09 2014, 00:04;

Nie mogła mu tego obiecać. Nie mogła mu obiecać, że przestanie się bać, że wszystko nagle zniknie, a ona przylgnie do niego jakby nigdy nic. Jakby nigdy nie uniósł na nią ręki. To było pomiędzy nimi jak wieczne ciężarki. Chciała o tym opowiedzieć, ale wstydziła się bólu, który mogłyby przynieść jej słowa potencjalnie bliskiej osoby. Wiedziała jak wiele kosztowało go zejście z tych grubych kotar, by jej powiedzieć. Nie chciała tego nikomu dawać, tej informacji. Zamierzała go chronić, zapewne tłumaczyć przed samą. O ile wystarczy jej cierpliwości by wszystkie irracjonalne zachowania tym podbijać. Taka stała pieczątka. Nie czuła tego wszystkiego tak jak powinna. Czuła się jednak zobowiązana do obecności, do egzystowania obok niego, gdy on mógłby wydawać się zawstydzony tym wszystkim. Nie potrafiła mu postawić sprzeciwu, gdy nieznacznie ją uniósł, to ona oplotła go nogami na wysokości bioder i wtuliła się w wgłębienie przy szyi. Łkała gładząc go dłonią po plecach gubiąc się w tym co powinna teraz powiedzieć, zrobić. Może myślał, że płacze bo się boi. Ale strach się inaczej u niej przejawiał. Przebiegał po szmaragdowych oczach goszcząc w każdej komórce ciała, którą odwiedzał dreszcz. Płacz, łkanie, był świadectwem bezsilności. Ile mogła mu dać? Nie przyznałaby się do tych wszystkich błędów. Do dziwnego popołudnia w towarzystwie Madness'a bo zdradą tego nazwać nie mogła. Jakby na samo wspomnienie przylgnęła do niego mocniej bojąc się, że zaraz jej to odbierze. Wydrze całą delikatność, którą teraz jej dawkował. Znów powie kilka słów za dużo, znów nazwie niewłaściwym określeniem. Ile krętych dróg jeszcze przed nimi?
- Ja przepraszam. To nie tak, że się boję. Ja po prostu... Naprawdę się o Ciebie martwię. - Mówiła przykładając dłonie do obu stron sethowej twarzy gdy przybliżyła ich usta do siebie by złożyć ten wspólny, jednostajny pocałunek. Kara, razem, piekło, adrenalina, przemoc... Oboje powinni uciekać. Od siebie jak najdalej, gdy nie potrafili nad sobą zapanować.
- Pójdziemy, nie zostawię Cię. Będę przy Tobie przy każdym niewygodnym pytaniu. Będę przy Tobie jeśli ktoś będzie próbował Cię skrzywdzić, ale tego nikt nie zrobi. Przecież pomogę Ci. - Wierzyła w to. Że ona - Mandy Maurine Saunders okaże się być lepszym psychologiem od tych wszystkich pierdolców z Munga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPią Maj 09 2014, 01:49;

To było dużo dla niego, ale i dla niej, a Seth znowu miał problemy by to widzieć, jednakże jak długo można ignorować coś, co niemalże rzuca ci rękawicą w twarz, zmuszając do odpowiedniej reakcji? Bał się, ale już nie tylko o to co stanie się z nim, bo chociaż w większym lub mniejszym stopniu to był priorytet dla każdego z nas, to czasami potrafimy to przezwyciężyć. Jemu się udało, właśnie w tej chwili, w której gorące łzy zalały mu szyję, barwiąc ją swoim własnym tuszem znaczeń, bólu i cierpienia, bo przecież nie płacze się dla przyjemności. Absolutnie jej nie wierzył, albo nie chciał wierzyć w jej słowa. Musiała się bać, ale niekoniecznie miał na myśli to, co rozgrywało się teraz. Mógł mówić ogólnie, chcąc ją jakoś pocieszyć i być może spróbować przekonać, że nie jest jednak taki zły jakim się wydaje w chwilach ataku, ale w gruncie rzeczy potrafił ją jedynie poprosić, podziękować i wymamrotać jedno, krótkie słówko przeprosin, a przecież to nie mogło wystarczyć jej za to co jej zrobił. Taki handel wymienny. Ona oddała mu swoją duszę i ciało, a on ją dodatkowo krzywdził i upokarzał. Dzisiaj jednak miał tak jasny umysł jak jeszcze nigdy wcześniej, a chyba w koncentracji pomagało mu to, że trzymał ją w ramionach, co również paradoksalnie go rozpraszało. Nie chciał dać się zwariować swojej naturze, dlatego pozwalał jej płakać, gładząc ją po jasnych włosach, odsuwając każdą chwilę większego zbliżenia, bo wiedział, że jeśli już to zrobi to się nie powstrzyma. Już drugi raz płakała przy nim…
Tymczasem na jej pocałunek zareagował dość… niespodziewanie. Nie było żadnego wybuchu namiętności, jak to zazwyczaj bywało w takich chwilach, a jedynie chwila milczenia, wymuszona długim i delikatnym pocałunkiem, w którym było tyle żalu i bólu. Mimo wszystko Seth nie mógł do końca zapanować nad sobą, bo zacisnął mocniej palce na jej szczupłej talii.
- Martwisz się o mnie. - powtórzył, nagle wydając się być tym faktem rozbawionym -A ja martwię się o Ciebie. Jak myślisz, które z nas ma rację?
Chyba starał się odwrócić swoją uwagę od bardziej prymitywnych potrzeb, przemieniając to wszystko w coś innego i najwyraźniej gubiąc gdzieś po drodze swój czarny humor. Raz na jakiś czas każdemu się może zdarzyć.
- Dobrze - szepnął do jej ucha, przyjmując tym samym jej pomoc i nagle ruszając z miejsca, zatrzymując się przy wyjściu z wieży. Odsunął ją odrobinę od siebie, ocierając łzy, aby zaraz ponownie do siebie przytulić, a potem zabrać z Hogwartu, mówiąc wciąż do czubka jej głowy.
- Chodźmy w bardziej odpowiednie miejsce. Tutaj wszystkie ściany maja uszy.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anjali Narayana

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 164
Dodatkowo : animag - wąż
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8469-anjali-narayana#240019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8476-sowka-anjali#240029
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8475-anjali-s-friends-and-foes#240026
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8478-anjali-narayana#240034
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPon Cze 02 2014, 15:36;

Tego dnia rozpadała się niezbyt przyjemna mżawka, Anjali wiedziała, że nie ma ucieczki z tego zamku i będzie musiała znosić tłumy ludzi i przedzierać się przez nie. A już najgorsze było słuchanie przypadkowych rozmów osób nie mających pojęcia o niczym. Chcąc uciec przed tymi niezbyt ciekawymi doznaniami Anjali powolnym, majestatycznym krokiem udała się na do Wieży Wiatrów po drodze obrzucając kilkoro Gryfonów wyniosłym i zimnym spojrzeniem. Dziś brana była w złote sari, dużą ilość bransoletek oraz złotą ozdobę idącą przez środek jej głowy, misternie wplecioną we włosy. Jak prawie zawsze miała przy sobie termos z herbatą. Nigdy nie używała magii do parzenia herbaty, uważając, że tradycyjny sposób jakiego nauczyła się w Indiach jest zbyt piękny aby skracać go czy upraszczać jakkolwiek. Stanęła przy oknie wierzy, nalewając herbaty i spoglądając w dal. Miała nadzieję, że uda jej się spędzić te chwile z kimś interesującym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rosemarie Lindes

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8330-rosemarie-lindes#234466
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8343-poczta-rozy#234565
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8342-roza-rozdaje-ciasteczka-zapraszam#234561
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8344-rosemarie-lindes#234576
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPon Cze 02 2014, 15:52;

Rose dopadły dni zostawcie-mnie-wyjątkowo-tęsknię-za-Matthewem-umrzyjcie-wszyscy-nikczemni. I właśnie w takich chwilach brunetka usilnie potrzebowała wsparcia swojej jak dotąd jedynej prawdziwej przyjaciółki. Czemu jedynej? Nie spotkała jeszcze kogoś tak interesującego, tak zarazem podobnego i patrzącego tym samym okiem na życie. Anjali nie wyróżniała się tylko wyglądem, ubiorem... tworzyła dziwną aurę, która wyjątkowo przyciągała panienkę Lindes. Rose gdzieś usłyszała, że widziano Anjali, która wdrapywała się na Wieżę Wiatrów. Na Merlina, aż tam ją wywiało? Jak mus to mus, ślizgonka podążyła tropem swojej przyjaciółki i rzeczywiście ją tam zastała. Poczuła intensywną, niemal kojącą woń herbaty, która co dzień parzyła hinduska. Aż Rose serce podskoczyło, poczuła się całkowicie na swoim miejscu.
- Tu mi uciekłaś! - odezwała się z rozbawieniem. - Nie mogłaś więcej tych bransolet założyć? Czasami się zastanawiam, czy Ci nie za ciężko?
Hinduska oczywiście znała humor Lindes, ta nierzadko droczyła się ze swoją przyjaciółką. Nigdy jednak nie miała w zamiarze obrażenia kultury i pochodzenia hinduski, ba, sama się kochała w Indiach. Mina ślizgonki jednak nieco pochmurniała, Anjali musiałaby być ślepa, gdyby tego nie dostrzegła!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anjali Narayana

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 164
Dodatkowo : animag - wąż
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8469-anjali-narayana#240019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8476-sowka-anjali#240029
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8475-anjali-s-friends-and-foes#240026
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8478-anjali-narayana#240034
Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 EmptyPon Cze 02 2014, 16:10;

W pewnym momencie Anjali usłyszała kroki niechybnie świadczące o tym, że ktoś wdrapuje się na wieżę, do miejsca gdzie ona sama przebywała. Była już gotowa przewrócić oczami ewentualnie posłać w stronę przybyłego niezbyt miłą wiązankę złośliwości i przekleństw, jednak kiedy zobaczyła wyłaniająca się z wejścia Rosemarie twarz jej przydała radosne oblicze. Podeszła do niej i przytuliła się. To chyba najbardziej pozytywna osoba o jakiej mogła Hinduska pomyśleć.
-Poziom głupoty na korytarzach przerósł moją wytrzymałość. Mogłam zamienić się w kobrę i wszystkich kąsać, albo przyjść tutaj. Z nie wiadomo jakiego powodu wybrałam spokojniejsze rozwiązanie powiedziała uśmiechając się kącikami ust. Rosemarie należała do tego wąskiego grona przyjaciół, które wiedziało o tym, że Anjali jest animagiem, a kiedy były na dworze, Hinduska uwielbiała popisywać się przed przyjaciółką.
-Poczekaj jak będzie święto Diwali, wtedy złoto będziesz mogła u mnie liczyć na kilogramy powiedziała i wystawiła język do przyjaciółki. Oczywiście, że zdawała sobie sprawę z poczucia humoru przyjaciółki i nigdy się nie obrażała, w końcu sama miała podobne.
Spojrzała na Rosemarie i zobaczyła jak uśmiech ślizgonki znika. Nie tracąc czasu nalała herbaty do kubka i podała go przyjaciółce wkładając go w jej dłoń.
-Masz szczęście, że zaparzyłam kojącą a nie pobudzającą. A teraz mów co Cię trapi, bo widzę, że coś Ci jest...znowu...Matthew? rzuciła z troską w głosie. Oh jakby chciała, żeby te czarne myśli przestały nawiedzać Rosemarie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wieża obserwacyjna - Page 5 QzgSDG8








Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty


PisanieWieża obserwacyjna - Page 5 Empty Re: Wieża obserwacyjna  Wieża obserwacyjna - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wieża obserwacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 13Strona 5 z 13 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wieża obserwacyjna - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wieze
-