Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Gabinet R. Serafini-Zanettiego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyNie Maj 31 2020, 00:21;


Gabinet Raphaela


Znajdujący się na pierwszym piętrze gabinet profesora krócej zwanego Serafini to dość ciekawe miejsce, bo utrzymywane w dość klasycznym, starodawnym stylu. Nie za bardzo są mu nowoczesne wystroje wnętrz, jakoś drewno i brązowo-czerwone kolory to najlepsze połączenie według Raphaela. Chociaż tej czerwieni mało widać ze względu na wiele półek z książkami o runach i nie tylko. Czasem są to też dzienniki z podróży, ale te bezpieczniejsze dla oka. Przy ścianie pośrodku znajduje się oczywiście jego biurko na którym znajduje się spis prac domowych, własnych notatek służbowych i jakaś niedoczytana książka czy pusty z okruchami po jedzeniu. Wszystko dlatego, że Rafael wyznaje zasadę “gdzie co położyłem to tego nie zgubię”. Oczywiście nie ma tutaj bałaganu, którego zresztą nie lubi. Ale czasem od nadmiaru pracy nawet i on się pojawi. Zaraz gdzieś przy końcu ściany za nim znajdują się drzwi prowadzące do jego izdebki wykorzystywanej jako miejsce do spania, rekreacji i czytania. Znajduje się tam też mała półeczka na książki opowiadające o czarodziejach dawnych czasów i sposobach wykorzystywania run do magii. A także lampka. Biuro “składa się” w kształt ślimaka, bo kompletnym zwieńczeniem tego wszystkiego jest łazienka. Mała, skromna z prysznicem i szafką ze zlewem i lustrem, a także toaletą. I tak, wszystko składa się tu spiralnie. Ot, taka prostota dla większej ilości ruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyNie Maj 31 2020, 00:25;

Można powiedzieć, że co człowiek to wiele masek, które codziennie przyodziewa na siebie wstając z łóżka. Zakładane tylko po to, aby to nie urazić kogoś. Ewentualnie sprawiać wrażenie, że kogoś lubimy. A nawet, że tolerujemy jego obecność wokół nas. Niestety, niektórzy posiadają tych masek mniej niż “wiele”, a najlepszym tego przykładem jest Raphael, który swoje zajęcia codzienne już skończył, więc mógł skupić się tak naprawdę na samotnym przesiadywaniu we własnym gabinecie, modląc się, aby skrzaty zaraz przyniosły mu coś dobrego. Ostatnio dały mu pierniki, a jeszcze wcześniej owsiane ciasteczka. Przez dłuższą chwilę zastanawiał się nad tym, dochodząc finalnie do wniosku, że podniesie swoje profesorskie cztery litery i ruszy spokojnym krokiem przez korytarze pierwszego piętra, uprzednio zamykając drzwi różdżką, aby nikt nie wszedł mu do gabinetu i narobił bałaganu. Bądź co bądź chciał zastać miejsce do spania w całości, a nie z efektem przejścia huraganu łajnobomb. Wszelkie środki zabezpieczenia były już założone wcześniej. Ale nie wiadomo co mogą wymyślić Ci spryciarze z Hogwartu. Ale Raphaelowi już na tym nie zależało.

W Hogwarckiej kuchni wszystkie skrzaty już zaczęły robić tłum wokół niego podsuwając różnego rodzaju pyszności. No i owoce. Kto nie lubił owoców. Raphael poprosił więc o jakiś słodki wypiek, który dostarczyłby mu endorfin i dobrego samopoczucia. Przesiadując ze skrzatami co jakiś czas z nimi rozmawiał, częstując się też podsuniętym winem obiadowym. Ale kiedy już dostał do swojej ręki na talerzu gniazdka pokryte białą czekoladą musiał lekko skłonić głowę i ruszyć z talerzem ponownie do gabinetu i oddać się własnej degustacji.
Siedział na swoim fotelu, wpatrując się w talerz. Jego palce już trzymały gniazdko i zamierzało przybliżyć go do ust, kiedy usłyszał zaraz pukanie do drzwi. “Nie teraz” zdało się słyszeć w jego głowie, kiedy ponownie spróbował przybliżyć bułkę do ust. Już prawie ją gryzł… ponownie zabrzmiało pukanie.

Już idę. — Wydało się męczeńskie zawołanie z ust Raphaela, którego myśli nadal krążyły nad tą rozpływającą się w ustach polewą czekoladową. Poprawił jeszcze swoją koszulę, poprawił kołnierz i lekko poluzował krawat. Cały dzień go uciskał, a przykład jednak dawać musiał. Kiedy uporał się już z nękającym, krawatowym problemem, zaczął iść powoli do drzwi. Otwierając spodziewał się nauczyciela, a nie… ucznia. I to jeszcze z trzeciego roku. W czym miałby mu pomóc. A, no tak. Starożytne Runy. Kojarzył go, zawsze siedział gdzieś pośród innych i zadawał pytania częściej niż inni. Ale tutaj był już po zajęciach. Ale dobrze, nic po jego narzekaniu. Odsunął się lekko na bok i wskazał ręką, że może wejść do środka. Zaraz za nim zamknął drzwi, mając w oczach chęć najchętniej zrobienia sprawy szybko i pogonienia go. Czekały na niego dwa pyszne gniazdka. A nie miał też humoru na odpowiadanie na pytania. Mimo tego, postanowił usiąść w swoim fotelu.

No więc, Miles, powiedz mi czego dziś potrzebujesz? — I z wyszukanym uśmiechem kategorii trzeciej numer siedem zachęcił do opowiedzenia przyczyny wizyty. Dowiedział się już, że chodzi o Starożytne Runy i ich tłumaczenia. Albo coś więcej. Bo chłopak ciągle nadawał jak włoska katarynka, brakowało tylko typowej w pięćdziesięciu procentach dla Włochów gestykulacji rękoma. Ale nic, tego także wysłuchiwał. — ...I dlatego chciałem się dowiedzieć czy kombinacja run tiwaz i raido mogą oznaczać wyprawę wojenną. Mogę wziąć jedną? Nie jadłem jeszcze kolacji w Wielkiej Sali. — W głowie Raphaela już zapaliła się lampka, kiedy zaczął myśleć o tym jak bardzo chciał, aby chłopak sobie poszedł. To był jego czas wolny. W głowie zaczął już mówić mu “Chciałbym, ale nie jest to możliwe bo…” — ...bo brakuje nam czegoś do picia. Nie lubię jeść słodkiego bez popicia. — Chciało się zachowywać jak dobry nauczyciel to teraz cierp, Watykańczyku. Ruszył się więc ze swojego krzesła, podszedł do swojego barku i wyjął trochę wody. Wody się mu zachciało, tak jasne. Wolałby poczuć na swoim podniebieniu lekkie wino i smak tego bajgla wypełnionego niczym. Ale dobrze. Z wewnętrzną niechęcią podsunął bliżej talerzyk, aby chłopak poczęstował się. Mogli dzięki temu kontynuować swoją wewnętrzną dysputę na temat run.

Tak jak już mówiliśmy, jeśli chcesz połączyć kombinację runiczną w rzetelną informację, powinieneś bardziej skupić się na zaczęciu od runy klucz. Przypuśćmy, że chcesz opowiedzieć krótką historię w starszym futharku. Przypuśćmy, że… wojownik plemienny zamierza wyruszyć w wielką podróż w imię swojego bóstwa w poszukiwaniu bogactwa. To już jest zaczęcie naszej historii. Więc używasz najpierw runy wunjo, bo to właśnie odczytujesz jako swój klucz. Mając ten klucz, zaczynasz podążać według znaczeń podanych w sylabariuszu run starszego futharku. Dostajecie go zawsze na pierwszych zajęciach na trzecim roku. Najważniejsze to zapamiętać znaczenie runy i umieścić ją w tekście. Używasz i tak naszego współczesnego angielskiego więc jest już to jakieś ułatwienie. Dopiero kiedy będziesz na wyższych rocznikach dowiesz się o różnych metodach łączenia run w krótszy sposób, zachowując ich sens. Skup się więc tylko na tym jednym alfabecie. Starszy futhark obowiązuje was do, jeśli pamiętam dobrze, połowy czwartego roku, więc to nie tak dużo. A warto go zapamiętać, bo często można go przełożyć na futhork, które używali anglosasi przybywający na Wyspy Brytyjskie. Dlatego przejdźmy teraz do, hmm, nauczę Cię metody, której uczyłem się podczas przebywania na dawnych terenach Nortumbrii. Pomoże nam w tym książka… — Nie zamierzał pozostawić go z brakiem jeszcze jakiejś wiedzy, skoro już zaczął opowiadać.

Zaczynało się już robić zdecydowanie ciemno, a także nie zamierzał spędzać tutaj całej nocy. Szkoda, że nie mógł pójść do Wielkiej Sali, bo zajmował się uczniem. Pomimo jednak swojej niechęci musiał przyznać, że przyjemnie mu się prowadziło rozmowy, ale te gniazdo. Tak bardzo mu smakowało, że zjadłby i drugie. Ale nie, nie ma już. Mija godzina obżarstwa. Dlatego czym prędzej postarał się skończyć z trzeciorocznym rozmowy dokształcające i podziękować mu za “naprawdę” przyjemny czas. Jeszcze chwilę jego uśmiech utrzymywał się na ustach, aby zaraz przestać, gdy uczeń zniknął. Wziął głęboki nerwowy wdech i wypuścił powietrze z ust, będąc już spokojnym. — Następnym razem wezmę trzy… — I schował się ponownie do gabinetu, nadal tęskniąc za posmakiem białej czekolady. Rozluźnił krawat, kładąc go na biurku i skierował się do swojej izdebki służącej za sypialnię. To był traumatyczny wieczór.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 441
  Liczba postów : 4599
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Cze 15 2020, 03:35;

Uciekał przed przeszłością, ale ta tak naprawdę znajdowała się tuż obok niego, w postaci cienia, który jedynie powodował w nim kolejne zastanowienia się nad własnym losem, kolejne koszmary, kolejne problemy. Udawał, że wszystko jest w porządku, a ostatnio nawet jego własny cień stał się wrogiem. Czarna fala zdawała się go dosięgać jeszcze bardziej, a spóźnione pragnienia zwyczajnie przygasały, niczym dmuchnięcie w stronę świeczki, na której jeszcze to tlił się mały promyk nadziei.
Szedł powoli, jak to miał w zwyczaju. Gdyby ktoś na niego dokładniej spojrzał, stwierdziłby, że Felinusa coś trapi - wyżera od wewnątrz jakaś nieznana choroba. Pożera resztki, choć na zewnątrz zwyczajnie udawał, że tak naprawdę wszystko jest w porządku. Że cieszy się życiem.
Tą chorobą natomiast było życie; życie, które przenikało przed jego oczami, a którego nie mógł chwycić przy pomocy własnej dłoni. Za każdym razem, gdy próbował to zrobić, to był tak naprawdę tylko hologram. Wstając każdego dnia, nie mógł stwierdzić do końca, czy aby na pewno znajduje się na prostej, czy może jednak przemierza tak naprawdę labirynt pełny niebezpieczeństw - przede wszystkim nieskończony.
Stanął po chwili chodzenia przed gabinetem nauczyciela, u którego poprosił listownie o dostęp do Działu Ksiąg Zakazanych. Ubrany tak jak zawsze, z zadrapaniami na rękach, które mu mimo wszystko i wbrew wszystkiemu nie przeszkadzały. Parę ich jeszcze pozostało. Biedny Equinox.
Zapukał. Być może dobrze zrobił, pojawiając się o odpowiedniej godzinie, o odpowiedniej porze. Całe szczęście, że ten dzień nie był dla niego jakimś większym utrapieniem, a w nowej pracy zwyczajnie mu jakoś szło. Bardziej zamartwiał się matką i problemami, jakie ona miała. Uległy niczym pies, musiał udawać; musiał udawać, że wszystko, czego się chwyci, pozostawi w idealnym stanie, chociaż rzeczywistość bywa mimo wszystko i wbrew wszystkiemu szokująca.
Potrzebował wiele, by móc nad czymś poświęcić swój czas, ale również, kiedy walczył o swoje, co wybudował przy pomocy własnej, rozlewającej się krwi, nigdy nie uciekał. Nawet jeżeli wszystko obracało się w proch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Cze 15 2020, 13:48;

Ostatnie ważniejsze konsultacje odbywały się zawsze w piątki. Sam nie wiedział czemu tak naprawdę pozwalał uczniom do niego przychodzić właśnie w te dni, kiedy przeważnie mówił im najpóźniej o czwartkach. Może nie miał raczej czym się dzisiaj zająć, a dodatkowa "konfrontacja" z uczniami to większe szanse na pozbycie się swojej tremy. Zastanawiające, że trzymała się go po tylu latach. Akurat, jeśli chodziło o nauczanie. Calpattio to nie była szkoła, Calpattio to było życie. Zwłaszcza dla Raphaela, który musiał je przetrwać. I jakimś cudem mu się to udało. Teraz historia zatoczyła koło i to on siedział w fotelu nauczycielskim, przyglądając się pracom uczniów. To teraz on mógł zapytać i sprawić, że zaczną się jąkać. Ich mózgi zaczną pocić się, a nogi zamieniać w watę. Ich oczy spoglądają na niego w zniecierpliwieniu. Czy usadzi czy przepuści? Tak wiele pytań kotłowało się w głowach, kiedy tylko dochodziło do spotkania z Serafinim.
A on nie był taki zły. Wcale. Tylko ciężki w obyciu, jeśli nie znajdował się na lekcji. W jego małym sanktuarium.
Powoli wybijała godzina umówionego spotkania ze studentem, a nadal nie widział końca swojego biurka. To nie było tak, że panował tutaj absolutny syf. Zwyczajnie tego materiału było dość dużo. Egzaminy, poprawki, listy z ocenami do uzupełnienia, sprawozdanie dla profesora. Wszystko to co robił podczas obecności i nieobecności w Hogwarcie. Nawarstwiło się, a koniec roku co raz bliżej. Patrzył swoimi wyłupiastymi oczami na każdego ucznia i nauczyciela. I jeśli ktoś myślał, że niektórzy nie stresują się końcem roku – to jest w błędzie. Tak więc jeśli to tyle trzeba wiedzieć o stanie w jakim się teraz znajduje Raphael, trzeba zacząć przejść do chwili obecnej.
Jeszcze trochę, a ciastko owsiane z kawałkami pestek dyni byłoby skończone. Jedno z siedmiu, które podarowano mu przez skrzaty. Zagryzając się w nie w końcu usłyszał zapukanie, a nie chcąc za bardzo ruszać się znad papierów, Raphael machnął raz różdżką, aby niewerbalnie otworzyć przed uczniem drzwi. Nie zwracał na niego uwagi, skupiając się nadal nad jednym z zagadniem, którego nie mógł dostrzec z tej odległości. Obok trzymał Sylabariusz Spellmana, gdzieś czaiły się "Zagadki Runicznych Wędrówek", a pod nim pergaminy z zapiskami ze starych lat. Wszystko skrzętnie ukrywane, coby nikt kto wchodzi na konsultacje nie mógł zorientować się co szykuje na ostateczne zaliczenie Serafini.
Weź sobie ciasteczko. — Z wpół angażującym się głosem każdy z łatwością domyśliłby się, że nawet nie poświęcał mu na tyle uwagi, na ile powinien mu poświęcić nauczyciel. Oczywiście podsunął talerzyk, kończąc swoje ciastko. Omen przyglądał się badawczo Puchonowi, jakby chciał go zabić samym wzrokiem za to, że nie przyszedł z niczym specjalnie dla niego. I ta niezręczna cisza. Tak bardzo powodująca niepokój u każdego kto tu przebywał. Oprócz samego Raphaela. Bo to on właśnie powodował ten niepokój. Zadziwiające jak łatwo po latach zmienić swoją rolę. Jak sprawić, że to ciebie się mogą bać, a nie ty ich. Niesamowity potrafił być kuksaniec od losu.
Jeszcze trochę zajęło mu zajmowanie się tym, czym zajmował się przed przyjściem Puchona, aż w końcu otworzył szafkę i z pomocą różdżki wszystko spakował w ciasne ruloniki, chowając je wszystkie w piramidalną kupkę. To wszystko, a może i nie?
Cisza się przedłużała wraz z tym jak Raphael przyglądał się uczniowi. Jasnoniebieskie tęczówki przecinały wszelkie warstwy ucznia, wgłębiając się w jego duszę. Czy się tego domyśli? Raczej nie. Ot zwykły wzrok, który Felinus mógłby odbierać jako zamyślenie. A potem nauczyciel postawił przed sobą łokcie na biurku, złączając palce w idealny kształt trójkąty, przytykając opuszki bezpośrednio do swojego podbródka. Z tej ciszy nagle wydostało się coś. Jego głos. Delikatne uniesienie warg w spokojnym uśmiechu.
Więc...? — ...przejdźmy do powodu dla którego zmąciłeś jego czas wolny, uczniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 441
  Liczba postów : 4599
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Cze 15 2020, 14:38;

Nadchodzące egzaminy zawsze sprawiały furorę wśród uczniów. Zwiększony nacisk na naukę, pozbawione noce, brak snu, bóle brzucha, biegunki, mdlenia - mniejsza. Nawet, jeżeli by się specjalnie postarał, być może udałoby mu się wykraść jakieś informacje. To zauważyłby kątem oka, a to przez przypadek... Był dobrym aktorem. Bo, o ile w systemach mugolskich zazwyczaj zawodzi pozorne bezpieczeństwo, jakim jest świadomość, iż proceder jest niezniszczalny i doskonały, o tyle w świecie czarodziejskich problemem były głównie... osoby. Osoby, które również, pod przykrywką bezpieczeństwa, nie były świadom, że jeden niepozorny uczeń może zechcieć na tym coś zyskać. Bo cały świat opiera się głównie na informacjach - to informacje powodują, jak jednostka jest potężna, ale również zwiększają ryzyko wepchnięcia ją w znaczne niebezpieczeństwo.
Dlaczego, Felinusie, tak brniesz w nauki zakazane, skoro otworem czekają przed Tobą inne, być może bezpieczniejsze rzeczy? Dlaczego, na litość boską, starasz się udowodnić samemu sobie, że jeżeli będziesz miał jakąkolwiek wiedzę trudnodostępną, to staniesz się bardziej wartościowym człowiekiem? Jak niskie jest twoje poczucie wartości? Dlaczego, kiedy źle zareagowałeś podczas pracy, przyjąłeś postawę uniżonego psa, zbitego, czekającego jedynie na ustąpienie złych emocji u klientki?
Kim tak naprawdę jesteś? Upadłeś tak nisko, choć nisko już wcześniej się znajdowałeś.
Dobry wieczór. — oznajmił spokojnym głosem, kiedy to drzwi otworzyły się, dając wgląd na gabinet. Rzadko kiedy w nich przebywał, wszak równie rzadko kiedy miał jakąkolwiek potrzebę rozmowy z pracownikami szkoły magicznej, co nie zmienia faktu, iż nie zapomniał, jak to wszystko wygląda. Wiedział jedynie, iż wystrój gabinetu zależny jest tylko i wyłącznie od upodobań jego właściciela - jak to zawsze w sumie jest. Ciepłe barwy zdawały się działać odrobinę rażąco na oczy samego Puchona, gdyż zawsze w jego życiu dominowały te zimne i bardziej... stanowcze. Nie zmienia to faktu, iż przyglądał się, to wystrojowi, to ogólnemu ustawieniu wszystkich mebli. Nawet zdołał zauważyć ptaszysko - sowę. Chyba był jednym z nielicznych, którzy to komunikowali się za pomocą kruka. Oczy jego były tak samo jasnoniebieskie, jak u profesora.
Podziękuję. — powiedział, przyjmując do świadomości to, iż sowa zwyczajnie za nim nie przepada. Wydawała się mordować spojrzeniem, ale na drodze spotkał już tyle osób, które chciały go zamordować spojrzeniem, w tym ojczyma, że stało się to dla niego... normalne. Rzeczy normalne ustępowały miejsca tym patologicznym. Przyzwyczajał się do swojego życia, iż właśnie takie powinno być, a nie inne.
Czy chciał zamordować ojczyma?
Zauważył zajęcie nauczyciela czymś kompletnie odmiennym, czymś innym. Nie przeszkadzało mu to jednak. Nigdy nie wymagał nadmiernej atencji, a zerowa kompletnie mu wystarczała, nawet jeżeli cisza była niezręczna; trzymał wszystko w zwartym szyku. Nie niepokoił się. Nie bał się. Był w sytuacjach znacznie gorszych, wszak o mało co nie zjadł go Zjadacz Trupów, kiedy to egzamin poprowadzony przez Saskio zwyczajnie przestał być zabawnym. Przypominając maszynę, a nie człowieka, ktoś wprawny mógłby stwierdzić, że w takiej sytuacji znaczna część zwyczajnie poczuje skrępowanie. Ale nie on... A może poczuł? Ale stłumił to tak, iż po prostu u niego nie wystąpiło? Przecież zadawał się ze studentem, który stracił pamięć, a tylko on posiadał to, czego mu we wspomnieniach tak naprawdę brakowało.
Zauważył wzrok Raphaela na sobie, kiedy to usiadł na krześle, jednak nie powiązał go z niczym więcej. Wiedział jedynie, że wystarczy parę sekund, by odpowiednio dostosować własne zachowanie do drugiej osoby; by wyrobić sobie na jej temat opinię. Poniekąd właśnie długość przyglądania mu się go zaintrygowała; chyba że taki był Serafini sam w sobie. Ciekawski? Przecież nie znał go doskonale - dla niego mężczyzna miał jedynie przydomek profesora.
Dostęp do Działu Ksiąg Zakazanych. — odpowiedział, wiedząc, że zajmuje jego czas. Jednak, jeżeli będzie zbyt nachalny i bezpośredni, też może spotkać się z odmową - ścianą, w jaką uderzyłby pięknie twarzą, ale ostatecznie nastawiłby nos Episkey. Kiedy życie daje Ci cytryny, wyrzuć je i nie psuj sobie życia. Och, chyba za późno. — Powtórzenie przed egzaminami. Poza tym, następny rok studiów będzie moim ostatnim, w związku z czym będę pisał pracę naukową, analizującą poszczególne nurty magii uzdrowicielskiej w stosunku do działania sztuk zakazanych. Zamierzam porównać obydwie gałęzie zarówno pod względem skutków, jak i historii, znaleźć powiązania bądź też i nie, jak również wyjaśnić, z czego to dokładnie wynika. — mało kto podejmował się takiego tematu. Gdyby nie to, iż jest jeden rok w plecy, już opuszczałby tę szkołę, a jednak w niej jakoś trwał... jeszcze. Uzdrawianie i Czarna Magia to coś, co się wzajemnie wyklucza - z oczywistych powodów - niemniej jednak Puchon chciał odkryć więcej i tym samym zdobyć doświadczenie w tej kwestii. Być może profesor kojarzył go z lekcji jako tego, kto mało co rozumie, co nie zmienia faktu, iż z Magii Leczniczej był jednym z przodujących. Nie bez powodu miał stypendium. — Ale to są dalekosiężne plany. Obecnie interesuje mnie głównie powtórzenie przed egzaminami. — nawet jeżeli miał do tego zeszyt, to nie mógł z niego w pełni się nauczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Cze 15 2020, 15:08;

Niby wszystkiego można dowiedzieć się z oczu. Jasnoniebieskie, spoglądające w swoją ofiarę, oczy Raphaela jakby skradały każdą z jego uwag. Ale tak naprawdę nie przyglądał się temu co gra w duszy studentowi. Skupił się na całokształcie tego, co sobą reprezentuje. A obecnie przed sobą miał tylko zagubionego we mgle człowieka, który tak naprawdę nie wiedział czego od siebie ma oczekiwać. Błądził w labiryntach swoich własnych sił i nie wiedział czego tak naprawdę się chwycić. Czy chwycić się współczucia? Spróbować przekonać go pustymi frazesami? Raphaela nie jest łatwo udobruchać. Sprawić, że zgodzi się na wszystko za pierwszym razem. Wyciągnie zaraz pióro, kawałek pergaminu i zakreśli parę słów, podpiszę to swoim imieniem i nazwiskiem i odeśle kogoś, aby dał mu spokój. Miał swoje obowiązki i zobowiązania. A także własne przekonania, które sprawiały, że nie mógł tego załatwić ot tak. Tylko prawdziwy kretyn uznałby, że wszystko można załatwić paroma słowami i tym co ktoś chce usłyszeć. Jednak nie z Raphaelem są numery tego typu, kiedy na świecie widział więcej bałaganu niż ta szkoła potrafiła pomieścić uczniów. I samemu dodawał go jeszcze więcej, czego w pewnym momencie zaczął żałować. Dlatego tym bardziej nie było go łatwo przekonać do wielu rzeczy, acz jeśli zauważy dość specjalną dla niego iskierkę nadziei w kimś na lepsze jutro to istniała dość duża szansa, że rozmowa przebiegnie bardziej wygodnie dla drugiej strony. Pytanie było jednak takie – czy to się uda? Interesująca zagadka.
W czasie owych rozmyślań Serafini nadal wsłuchiwał się w słowa Lowella, dając mu swobodę wypowiedzi. Dostawał tyle czasu ile potrzebował. To była jego chwila prezentacji, która im bardziej się dłużyła lub skracała, nadal wpływała na rozkwitające podsumowanie całej tej sytuacji. Raphael miał to na uwadze, bo nawet chwili zagryzania owsianego ciastka zerkał po całym pomieszczeniu, acz Felinus widział, że czasem też zbaczał na niego. Czy chodziło o brak uwagi ze strony nauczyciela? A może tylko gra pozorów? Cóż, nie dowie się tego co siedzi w głowie Watykańczyka, gdy ten nagle podniósł się z krzesła. Ale nie kierował się w stronę Puchona, nie kierował się nawet w stronę drzwi, aby go wyprosić. Przeszedł się chwilę po pokoju, jakby czegoś szukając. Oczywiście nadal słuchał, pokazując dłonią, aby nie przerywał tego co mówi. Szedł więc po pokoju, zaraz wyciągnął coś w pudełku. Trochę szeleszczącego w środku. Kiedy jednak otworzył pudełko, była tam mysz. Sowa, którą posiadał Raphael wyjątkowo ubolewała w braki mięsa w ostatnich miesiącach, więc dla bezpieczeństwa dawał Omenowi co jakiś czas oseska. Sowa zleciała ze swojej klatki na dół i złapała w swój dziób, powoli dziobiąc nieskamlące już zwierzę. Raphael zasłonił zaraz klatkę swoimi plecami, odwracając się w stronę Puchona.
Co z ręką? — Wyszło nagle, niespodziewanie z jego ust. Tak jakby uzasadnienie dlaczego powinien dostać zgodę nie miało sensu. Nagle prysnęło i było tylko stratą cennego czasu obojga. Krokami wrócił do biurka i usiadł ponownie w fotelu, przyglądając się Lowellowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 441
  Liczba postów : 4599
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Cze 15 2020, 15:31;

Tylko wprawne osoby były w stanie tak naprawdę odczytać to, co kryje się za całokształtem oczu Felinusa. Pan Lowell, no cóż, odznaczał się przede wszystkim melancholią. Jego wzrok nie był zagubiony, jego wzrok był momentami pusty; pozbawiony jakichkolwiek emocji. Okazywanie emocji u innych uznawał za naturalność, niemniej jednak odkrywanie rąbka samego siebie uważał za coś niestosownego, pozbawionego jakiejkolwiek moralności. Jego ciało stanowiło tak naprawdę jedynie klatkę na duszę, na jego prawdziwą osobowość. W głębi duszy był jednak człowiekiem, który nie składał pustych obietnic, jak również nie działał na współczucie. Wiedział, że nim nic nie zdoła zrobić, dlatego chłodno analizował każdą sytuację i dopiero potem przyjmował odpowiednią postawę. Nie zamierzał prosić; o ile w pracy musiał czasami stać się uległym psem, o tyle jednak w Hogwarcie miał swobodę działania. Pozorną, ale istniejącą.
Był niczym ptak; uwięziony w klatce, nigdy wcześniej nie rozprostował skrzydeł. Nie wydawał żadnych dźwięków. Niczym memrotek, stworzenie charakteryzujące się właśnie takim sposobem działania. Ale czy odtworzy wszystko przy śmierci od tyłu?
Obserwował, ale również nie zbaczał z tematu. Mówił, prezentował samego siebie, tak jak powinno to raczej wyglądać. Niemniej jego aparycja pozostawiała wiele do życzenia. Wprawny uzdrowiciel stwierdziłby Fessum, ale tak naprawdę nie na to chorował; doskwierała mu przeszłość, w związku z czym eliksiry tak naprawdę nic by nie dały. Blada skóra i wychudzenie były spowodowane schematami, jakie przyjął z domu rodzinnego. Nadal bał się, że czegoś może zabraknąć jego matce w przyszłości, dlatego przygotowywał się pod względem okiełznania własnych, podstawowych potrzeb w najbardziej oczywistym tego słowa znaczeniu. Nie przejmował się tym. Kiedy powrócił z wakacji, wcale nie był blady. Na plecach ramionach i twarzy można było zauważyć opaleniznę, ale ta dość szybko zniknęła, ustępując miejscem tej pozbawionej krzty zdrowego wyglądu. Problem były w tym wszystkim ubrania - czarna podkoszulka i spodnie potęgowały ten efekt. Może nie byłoby aż tak źle, gdyby właśnie nie one.
Obserwował to, jak ptak chwyta za mysz i tym samym bierze się za jej zjedzenie. Niezbyt długo, ale jednak, wszak plecy nauczyciela przykryły mu ten smutny widok. Naturalna kolej rzeczy, niemniej jednak fascynująca. Drapieżniki zawsze mają przewagę przed roślinożercami, tworząc krąg, w jakim istnieje życie. Chciał być kiedyś, o ile w ogóle istnieje reinkarnacja, właśnie predatorem. Posiadać ostre szpony, by móc bronić się przed niebezpieczeństwami. Być może nawet i pozbawiać życia innych, w ramach własnej chęci przetrwania.
Nie lubił mówić o własnych obrażeniach. Nie lubił być z ich powodu w centrum uwagi.
Mój kruk. — odpowiedział na słowa nauczyciela, nie odsłaniając ani nie zakrywając wcześniej zauważonych przez niego obrażeń. Słowa te były szczere, chociaż to była tak naprawdę jego wina. Podczas zmiany płci mógł bez problemu zostać zaciągniętym w krzaki, by ktoś odprawił na nim rzeczy niemoralne, ale udało mu się tego uniknąć. Jak na złość, czarnopióre stworzenie o mało co nie zginęło; delikwent, z jakim miał do czynienia, miał jednak ochotę go zrzucić w przepaść. — Zareagował agresywnie, gdy go ocuciłem po tym, jak ktoś rzucił w niego Drętwotą. — nie było to zbyt przyjemne, ale dziwna świadomość kazała mu zachować te rany. Zadrapania, zagłębienia w skórze, z których wcześniej sączyła się szkarłatna ciecz.
Poniekąd w formie kary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPią Lip 10 2020, 18:09;

Raphael dość długo przyglądał się chłopakowi. Rozczytywał go jak symbole na kartach czy równie skomplikowane runy magiczne. Dawne nawyki z dawnego życia też tak łatwo nie odchodziły w niepamięć, a mężczyźnie nie zależało też za bardzo na tym, aby chłopakowi jakoś ściśle pomagać. Nic ich nie łączyło w tym pokoju oprócz tego, że był jednym z uczniów tej szkoły. Niczym nie wyróżniający się chłopak, praktycznie nic wielkiego nie osiągnął za co można było go określać wybitnym. Tylko zbyt melancholijny. Aż zanadto. Trzeba by to kiedyś w nim zmienić. Ale raczej nie jest to zadaniem Raphaela. Nie angażował się aż tak bardzo w życie uczniów dopóty samo go nie dotykało. Jak zresztą robił to przez wiele lat. Takie miał już nawyki, których niełatwo było mu się pozbyć.
Jeszcze chwilę poprzyglądał mu się, aby zaraz wstać i podejść do drzwi. Otworzył je na oścież i wskazał ręką. – Nic z tego, panie Lowell... Nie zdobędzie pan ode mnie zgody na zakazany dział w naszej pięknej szkole. Proszę spróbować za rok, albo... u kogoś innego. A tymczasem miłego dnia. – I tyle. Tak skończyła się ich krótka przygoda w gabinecie pod tytułem "naciąganie nauczyciela na zgody".

|zt. lub jak chcesz możesz też coś od siebie napisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptySob Maj 08 2021, 21:53;

Nadal nie mogła uwierzyć, że znowu się to dzieje. Znowu ktoś zechciał pochylić się nad jej klątwą, aby odkryć więcej szczegółów o niej. I do tego wpadła na tę osobę zupełnie przypadkowo i choć pracowali w jednym miejscu, nie wiedziała, że nauczyciel starożytnych run zna się na czarnomagicznych klątwach... Coś jej tu nie grało, ale nie chciała na razie dopytywać, bo było jej to na rękę. Rozmowa w starej kapliczce wydawała jej się sensowna i Raphael sprawiał wrażenie jakby naprawdę mógł jej w jakiś sposób pomóc. Ale czy to prawda? Przekona się. Oby tylko to nie pogorszyło jej sytuacji, ale chyba jednak gorzej być nie może.
Otrzymawszy od niego list, kilka dni po ich spotkaniu w Dolinie Godryka zamrugała kilka razy gwałtownie, wpatrując się w pergamin. Ma iść do podziemi żebrać o jedzenie? Co z tego, że w jego imieniu, kiedy już widziała przed oczami te wścibskie spojrzenia skrzatów, które będą snuć nie wiadomo jakie historie na temat tego, że "ta Brandon zanosi jedzenie do gabinetu Serafini - coś musi być na rzeczy". On chyba zwariował! Ostatecznie jednak poszła do szkolnych kuchni, jednak poprosiła o coś lekkiego do jedzenia dla siebie ale w dwóch porcjach. Przecież mogła mieć wilczy apetyt, prawda?
Wspinając się po schodach z dwiema miseczkami, lewitującymi za jej plecami, w końcu stanęła przed gabinetem mężczyzny. Zapukała i już po kilku sekundach, nie czekając na odpowiedź po prostu nacisnęła klamkę. Skoro jej się spodziewał nie powinien być zajęty. I tak też było, siedział za biurkiem czytając jakąś książkę. Machnęła różdżką w kierunku naczyń, aby te po chwili wylądowały przed nim. Sałatka z pieczonym kurczakiem, kapustą mandaryńską, kukurydzą oraz odrobiną startej cebulki hiacynta.
- Mam nadzieję, że jadasz mięso - rzuciła w jego stronę, zamykając za sobą drzwi jednym ruchem nadgarstka ręki dzierżącej różdżkę. Następnie wchodząc do środka, zaczęła podwijać rękawy sweterka, aby po chwili usiąść naprzeciw Raphaela, swobodnie opierając się o oparcie fotela, krzyżując ręce na piersi i zakładając nogę za nogę, spojrzała na niego. - Smacznego. Z pozdrowieniami od Twoich gadatliwych przyjaciół.

@Raphael Serafini–Zanetti
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptySob Maj 08 2021, 22:12;

W momencie dziania się całej tej sytuacji, Raphael większość swojej uwagi spędzał na księgach, a sam nie zakładaj już swojej zwyczajowej, czarnej kurty. Lekka, przewiewna koszula zakrywająca pokaźną ilość jego tatuaży nie była nawet podwinięty, a sznurki zaciskające się przy kołnierzu były widocznie poluzowane. Mężczyzna był w swojej oazie, miejscu, gdzie najwięcej i tak on miał do powiedzenia. Wszystko utrzymane w dość typowym standardzie uniwersyteckim, naprawdę wygodnym dla niego samego. Nie potrzebował nigdy w swoim życiu zbyt wielkiej ekstrawagancji, więc... wszystko to przypominało pewien nudny schemat. Chociaż... Kiedy weszła, a on swoim wzrokiem nadal znajdował się nad księgami, mogła zauważyć jak jedną z dłoni chwycił za różdżkę i wykonując jeden ruch sprawił, że drzwi od jego części sypialnianej zostały zamknięte, pozostawiając ich oboje w... tej przyjemnej monotonnej ciszy. Nawet nie spostrzegł jedzenia, gdy ta położyła go na biurku. Ale... głos i zapytanie o nie bycie wegetarianinem sprawiło, że ten uniósł wzrok. - Nie, nie jestem wegetarianinem, jeśli o to ci chodzi. A mięso zawsze zjem, zwłaszcza, że postarałaś się z dobrym wyborem. - I odkładając otwartą księgę na bok, Raphael chwycił za naczynie i przyjrzał się mu. - Całkiem... Dobre połączenie. Łysek postarał się dzisiaj. Będę musiał mu podziękować i może dać jakąś wskazówkę do kolejnych potraw. Lubią mnie... te skrzaty. Interesujące stworzenia, prawda? - Słowa wypłynęły w momencie jeszcze nie wsunięcia widelca z porcją do ust. Przyjrzał się przez chwilę jej ubraniom. Ostatnim razem nie miała na sobie stroju tak odkrywającego ramion... i nóg. Lekko go to zaciekawiło. Kącik ust wykrzywił się ku górze, gdy słyszalny wydmuch szybkiego powietrza wydostał się z nosa. - Ciekawy pomysł na randkę z runowym nerdem... - I dopiero wtedy pokazał jej księgę. - Kupiłem ją w Afryce i przetłumaczyłem sobie na angielski, dla większej prostoty zrozumienia. W czwartej linijce masz napisane jakie mogą być ewentualne efekty uboczne, ale w rękach wprawnego czarodzieja... Może się to udać... - Nie wspomniał, że sam się uważał za takiego czarodzieja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptySob Maj 08 2021, 22:44;

Tym razem znajdowali się w innej sytuacji. Poprzednie spotkanie było nieformalne - podczas zupełnie luźnego spaceru każdego z nich, kontemplującego fascynującą okolicę miasteczka. Dlatego też jej strój wtedy był również swobodny i nieformalny. Jednak w zamku starała się nie chadzać po korytarzach w luźnych koszulkach magicznych zespołów rockowych i getrach (choć czasami się jej zdarzało). Więc i tego dnia ubrała się jak przystało na nauczycielkę, choć nie miała mieć już tego dnia styczności z uczniami. Ale postanowiła wykazać pełen profesjonalizm. W końcu nie szła na miłą pogawędkę, a celem tego spotkania miało być odnalezienie sposobu na złagodzenie jej objawów, związanych z klątwą. I liczyła na to, że go odnajdą.
Uniosła lekko brwi, zawędrowawszy wzrokiem za ruchem ręki mężczyzny, który zatrzasnął prędko drzwi do drugiego pomieszczenia. Ciekawiło ją to co tam się znajduje, skoro tak szybko odciął jej ten widok, ale koniec końców zignorowała to. Nie po to tutaj przyszła. Rozsiadła się niemal jak u siebie, nie zwracając uwagi na to, że powinien najpierw jej to zaproponować. Tak samo jak powinien najpierw pozwolić jej wejść, zanim to bezpardonowo wepchała się do jego gabinetu. Uznała, że idealnym komentarzem na wstęp będzie zapytanie o jego dietę, a kiedy dowiedziała się, że kurczak nie jest dla niego problemem, skinęła krótko głową.
- Rozhasany hipogryf - tak nazywa się ta sałatka. Nie wiem czy akurat Łysek to przyrządzał, ale nie powiem, wygląda smakowicie - odparła łagodnie, zerkając na talerz, po czym usłyszała jego kolejne słowa, nie mogąc powstrzymać prychnięcia. - Randka... - powtórzyła tylko z ironią w głosie, lekko kręcąc głową w geście niedowierzania, zanim to nie wskazał jej starej książki, którą przed chwilą przeglądał. Od razu zainteresowała się, prostując i pochylając nad blatem, aby po nią sięgnąć.
- Czekaj, czekaj. Masz księgę, którą kupiłeś w Afryce i która traktuje o mojej starej, rzadkiej klątwie? To niemożliwe... - aż musiała wyłożyć łokcie na stół, aby uważniej przyjrzeć się stronicy, o której mówił. Oczywiście tekst oryginalny zapisany był alfabetem furthaku, dlatego musiała co chwilę zerkać na dołączony pergamin aby zrozumieć cokolwiek. Nie wierzyła. - Efekty uboczne? Sądzisz, że jeśli będziemy próbowali to złagodzić to mogą dojść nowe objawy? - spytała po chwili, przenosząc na niego wzrok. Czyli mogło być jeszcze gorzej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptySob Maj 08 2021, 23:08;

Przyglądał się pozie w jakiej siedziała i tym jak ogólnie odnosiła się do niego. Frywolna jednostka, jakby to określił kiedyś jeden z jego profesorów. Sam natomiast uznawał to za wewnętrzną siłę niż bezczelność. Dobrze, że nie był jakimś katem czy kimś, kto tępiłby za takie zachowania. Bądźmy po prostu ludźmi, brzmiała jego maksyma. Widząc jednak jej lekkie zaskoczenie tym, że zamknął za nią drzwi od sypialni, postanowił także użyć lekkiej ironii... Albo sarkazmu. - Moja sypialnia raczej nie jest za częstym elementem kobiecych wyobrażeń, więc i tak nie będzie nam potrzebna teraz. - Jakby sugerował coś, jakieś innuendo. Trochę było to zabawne, bo sam Raphael faktycznie potwierdzał słowa. Najczęstszym gościem był on sam, ale jeśli przy zdejmowaniu klątwy będzie potrzebny udział jej osoby do leżenia na łożu to... Widocznie będą musiały one pozostać otwarte dla jej oczu i wyobraźni. A sam nauczyciel przy tym miał niewyobrażalną radość spoglądania na to co sobie uroiła w głowie na jego temat. Póki co wolał też się skupić na tym co zapisane było w księdze, która zapisana była nie futharkiem, a językiem afrikaans, a raczej odpowiednikiem miejscowego dialektu i przez to było go ciężej z początku odczytać dla samego Raphaela przy tłumaczeniu, lecz po wysiłkach udało mu się przełożyć na czysty język Brytów. Pokiwał przez chwilę głową w niedowierzaniu.
- To nie jest coś łatwego, Brandon. Klątwy nigdy nie są proste, nie ma dla nich ostatecznego leku i czasem mogą po prostu... osłabić, ale dołożyć kolejnej problemy, które nie będą już tak uciążliwe, ale mogą przez jakichś dłuższy czas być, aby nagle ustąpić. I nie wiesz kiedy to będzie, ale na sto procent na pewno znikną. - Mówiąc to przyglądał się jej dokładniej, zerkając z jednego tekstu na drugi, zaraz potem znowu na nią. Dobrze wiedział, że klątwy nigdy nie są przyjemne, a te rzucane na człowieka mogą posiadać skutki uboczne. Jakie? Według wypisu, który czytała Brandonówna napisane było, w wolnym przekładzie: trudności w skupieniu, nudności, osłabienie organizmu i złowrogie sny, "które są tak rzeczywiste, że sama ofiara klątwy nie potrafi odróżnić czy były one prawdziwe czy może fikcją".
Po całym tym wczytywaniu się, Raphael dotknął jej palców tylko po to, aby ta wyczuła, że jego wewnętrza skóra była zbyt delikatna. Brak było w tym szorstkości dla naturalnej dłoni. Patrzył w  nią stalowoniebieskimi tęczówkami - Pierwsze trzy objawy na pewno odpuszczą szybciej niż się spodziewasz, ale to ostatnie... No to już jedna z poważnych rzeczy dla tej klątwy. - Wciągnął głębiej powietrze. - Nadal chcesz się tego podjąć, Pat? - Dopytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptySob Maj 08 2021, 23:39;

Było w niej coś bezczelnego, już nawet w samym spojrzeniu. Jedni odbierali to właśnie tak, drudzy inaczej. Ona sama twierdziła za to, że jest świadoma własnej wartości, własnego ciała i zachowywała się po prostu naturalnie. Owszem, były sytuacje, podczas których wypadało przybrać inną postawę i odsunąć od siebie na moment to w czym czuła się dobrze, w zamian prezentując opanowanie i dobre maniery. O dziwo, w towarzystwie mężczyzny czuła się swobodnie, dlatego na jego komentarz dotyczący sypialni, której drzwi zamknęły się niemal przed jej nosem, zaśmiała się krótko.
- Bo zapewne kobiety nie muszą sobie jej wyobrażać, często mając ją na jawie - pozwoliła sobie dorzucić, posyłając mu sugestywne spojrzenie, choć wcale nie chciała wnikać w to ile niewiast przewinęło się przez jego łoże.
Księga, którą miała przed sobą zdawała się być naprawdę wiekowa, a gdyby nie przetłumaczony tekst nie miałaby pojęcia o czym pisali tamtejsi czarodzieje. Zmarszczyła lekko brwi, sunąc wzrokiem po wersach tekstu, jednocześnie słuchając pobieżnie tego co mówił Raphael. Tak, tak. Ona doskonale wiedziała o tym, że klątwy to sukinsyny, które jak się przyplączą to nie ma zmiłuj. W końcu męczyła się z jedną już od prawie dwóch lat i gdyby nie uzdrowiciele, pewnie nie byłaby w stanie w miarę normalnie funkcjonować. Jednak skutki uboczne, o których mowa była w piśmie, nie były wcale takie poważne. A przynajmniej według niej. Jeżeli by postawić obok siebie co mogłaby zyskać, a to co ostatecznie może dołączyć do jej napadów... Podniosła spojrzenie na szczupłe palce mężczyzny, w momencie, kiedy dotknął jej dłoni. Lekko ściągnęła brwi, przenosząc wzrok na jego twarz.
- Ale to tylko tymczasowe? Tutaj jest napisane, że nawet jeśli się pojawią, to powinny minąć... - właśnie, powinny. Nic jeśli chodziło o klątwy nie było pewne, a według specjalistów, z którymi konsultowała swoje dolegliwości, jedna klątwa na dwójce różnych ludzi mogła zachowywać się trochę inaczej. Wyswobodziła rękę z jego uścisku, aby odłożyć księgę na bok i ponownie wrócić spojrzeniem do niego - Nie mam zbyt wiele do stracenia. A mogę wiele zyskać, jeśli się uda. Tylko... pozostaje jedna kwestia - przerwała na moment, lekko mrużąc oczy i patrząc na niego przenikliwie. - Czy Ty potrafisz to zrobić. A jeśli tak, to skąd u Ciebie takie umiejętności...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyNie Maj 09 2021, 00:20;

Dobrze było znać wartość własnego ciała. Pomagało to przy wycenie za ile można było je oddać. Choćby na skupie zwłok, bo raczej o tym była myśl, obaj narratorzy. Sam Raphael czasem miał przeświadczenia, że był człowiekiem zamkniętym w klatce swoich dawnych możliwości. I urządził się w niej już tak wygodnie, że nie było dla niego problemem powiedzieć, że wszystko mu już odpowiadało, prawda? Przeżył już tyle rzeczy na świecie, że nie było wiadome czy cała ta historia starczyłaby na jedną długą noc opowiadania. Na pewno nie na jedną. Może wiele więcej w zależności jak potrafiłby utrzymać rozmówcę w napięciu i zaintrygowaniu. Jaki ciekawy cliffhanger zarzuciłby na ostatnie zdanie opowieści, aby skusić kogoś do głębszego zapoznania się z jego dawnymi przeżyciami i emocjami, które sam skrywał przed innymi lub wyjawił je tylko niewielkiej garstce ludzi, których mógł policzyć na zdartych latami doświadczenia i błędów paliczkami palców. Nie domyślał się nawet tego gdzie mógłby spokojnie zacząć. Albo na czym mógłby skończyć. Chociaż nie, koniec mógłby być ciekawy, ale byłby spojlerem i cała historia nie miałaby sensu. Wtedy zamrugał oczami, wydostając się z własnej pajęczyny intryg w którą wpada za każdym razem, kiedy o tym wspomina w swoich myślach. Raphael jedynie spojrzał lekko spod byka, chociaż to bardziej było nieświadomie, gdyż wsadzał sobie wtedy do ust jeszcze kolejną porcję potrawy. - Dobrze, że ściany zamku są dość szczelne. Mógłby wydostać się świergot jednej jaskółki lub dwóch. - Dodał, odbijając do niej swoje spojrzenie, jednak nie mówiąc czy faktycznie mówił prawdę czy też kłamstwo. Bardzo dobrze potrafił ukryć swoje myśli, zwłaszcza w towarzystwie kogoś, kto lubiłby w odpowiednim momencie powbijać paznokcie w jego skórę i zdradzić co nieco więcej sekretów do nauczycielskiego ucha, nie wiedząc jaka mogłaby być jego reakcja. Ale wtedy, a nawet i w momencie spojrzeń, jakaś mała iskierka w profesorskim oku się pojawiła, zanim nie wrócił do jedzenia i ksiąg.
Kiedy była o skutkach ubocznych, Raphael jedynie co jakiś czas kiwał głową, aby ostatecznie móc odpowiedzieć Brandonównej w dość spokojny i zrozumiały sposób. - To są klątwy. Mówię Ci tylko, że takie objawy są możliwe do wystąpienia i jest ich duże prawdopodobieństwo. Ostatnie z nich może nie wystąpić, ale w większości przypadków... Chciałbym współczuć i nie mówić słów "jest to najprawdopodobniejszy scenariusz", ale muszę. - Powiedział jej, zanim nie spadła na niego kolejna bomba, której nie potrafił odpowiedzieć tak od razu. Wytrąciła go z równowagi emocjonalnej, gdyż nagłe zakłopotanie było widoczne na jego twarzy. Wstał z fotela z jedzeniem, trzymając je w dłoni, zaraz podchodząc bliżej do okna, gdzie spoglądał na hogwarckie, rozległe jezioro. Jego palce zgięły się na widelcu, a on spokojnie, lecz nadal jednym profilem twarzy schowanym w inna stronę. Widziała jednak jego reakcję. Nabrał jakiejś powagi, chociaż powieki były bardziej rozszerzone.
- Gdybyś była w moim wieku to wiedziałabyś wiele o pewnych rzeczach, gdybyś zajmowała się nimi od... od... od... - Jego palce zakręciły widelcem, który dotknął kawałka kurczaka na kapuście i to jak skrył wzrok bardziej ku dołowi. - ...od naprawdę dawna. I kiedy złapiesz jakąś specjalizację w danym zakresie i poświęcisz temu życie... może stać się to twoją niekontrolowaną pasją, pełną różnych emocji z tym związanych, często sprzecznych. Nie wiadomo jak prosto je wytłumaczyć... - Wziął głęboki oddech, jego dłonie zatrzęsły się lekko, a sama Patricia usłyszała lekki, nerwowy stukot widelca o naczynie. - ...Miałem wtedy duże możliwości, ale przegiąłem pewne bariery i dopiero jak sobie uświadomiłem... nie zrozum mnie źle... - Chciał to zrobić delikatniej, wiedział, że jeśli jednak powiedziałby to w jakiś niestosowny sposób to najprawdopodobniej wyszłaby zaraz w momencie ich usłyszenia. Jednak zdał się na swoje emocje i jeden gwałtowny ruch dłoni sprawił, że wbił się przez kawałek kurczaka z większą siłą, biorąc go zaraz do ust. - Miałem mroczny epizod swojego życia, gdzie wiedziałem nie tylko o klątwach. W sensie jak je zdejmować, ale też nakładać. Robić różne rzeczy, które nie do końca były ludzkie i powodowałyby, że wylądowałbym w którymkolwiek więzieniu na resztę życia... Ale powstrzymałem się w odpowiedniej chwili. I naprawdę, naprawdę żałuje, że zatraciłem w tym swojego dawnego siebie, ale dopiero od... roku lub dwóch faktycznie naprawiam te rzeczy. Wracam powoli do dawnego siebie... sprzed tych mrocznych lat. - Dopiero wtedy spojrzał się na nią z bardzo zmartwionym wzrokiem, w sumie nawet mogłaby zerknąć na niego tak jakby zaraz miał stracić przytomność czy dostać zawału, ale jedynie co zrobił to głośne przełknięcie śliny prowokujące go do zrobienie paru kroków. - Ja naprawdę... Chcę ci z tym pomóc, ale potrzebuje zaufania... Nie chcę już krzywdzić innych albo inni byli krzywdzeni przez podobnych jak ja... Albo stawali się tacy jak ja. Mam tego dość, Patricia. - Z pokorą wyczekiwał na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyNie Maj 09 2021, 14:38;

Chyba tylko osoba taka jak Raphael - kiedyś lubująca się w czarnej magii - mogła wiedzieć, że istnieje coś takiego jak skup zwłok... W każdym razie Pat nie miała pojęcia ani o tym zagadnieniu, ani na razie o tym, że mężczyzna, kiedyś parał się zakazaną magią. Jej nigdy nawet nie ciągnęło do tej sfery. Jedyną niezbyt legalną rzeczą, którą zdarzyło jej się zrobić było stosowanie ziół, które nieco zwiększały wydolność jej organizmu w sezonach najbardziej wymagających meczów.
Puściła mimo uszu jego kolejny komentarz, dotyczący tego co widziały, a czego nie ściany jego sypialni, bo przeszli do konkretów, analizując dokładnie jedyne informacje, które mieli na temat jej klątwy. Ciągle nie dowierzała, że weszła w posiadanie kolejnych szczegółów tego starego, magicznego zaburzenia. Do tej pory była przekonana, że już samo to, że poprzedni specjalista doszedł do tego jak się ta klątwa nazywa i jak bardzo ingeruje w organizm, było wyczynem. Najwidoczniej można było dokopać się jeszcze do niejednego źródła.
- Dobrze, rozumiem to. To normalne, że nie zawsze wszystko może iść zgodnie z planem. Ale jestem zdecydowana - oznajmiła ostatecznie. Była świadoma tego, że to nie jest leczenie przeziębienia, a poważne próby pozbycia się - czy też bardziej osłabienia klątwy. Jednak dla niej każda możliwość złagodzenia objawów były na wagę złota. Jeśli tylko była szansa, aby tego dokonać, musiała spróbować. Nawet jeśli miało to przynieść kolejne dolegliwości do kompletu.
Podążyła za nim wzrokiem, kiedy wstał i począł opowiadać jej najpierw o swoich zdolnościach, które nabywał przez długie lata, aby w po dłuższym wstępie oznajmić do jakiś celów je wykorzystywał. Kompletnie się tego nie spodziewała. Nigdy nie pomyślałaby, że ktoś taki jak Raphael mógłby być... czarnoksiężnikiem? Nie wiedziała czy to dobre słowo i czy dobrze to wszystko interpretuje. Wbiła spojrzenie w jego plecy, a kiedy odwrócił się z powrotem przodem do niej widać było jak bardzo zaskoczona jest jego słowami. Jak niby miała zareagować na to wyznanie? Owszem, pytała skąd wie tyle o klątwach, ale nie była pewna czy właśnie taką odpowiedź chciała usłyszeć. Odchrząknęła nieznacznie, przenosząc wzrok na blat biurka, aby przez chwilę pomyśleć.
- Czyli... znasz cały mechanizm rzucania takiej klątwy, tak? To znaczy, że umiałbyś ją jakoś stłumić, gdybym przyszła odpowiednio wcześniej? - dopytała, ostatecznie nie skupiając się na kwestii jego przeszłości, a na tym co ją interesowało najbardziej. Dla niej to, że Serafini znał się na tym od podszewki powinno był właśnie cenne. Powinna przekuć to na pozytyw, bo dzięki temu teoretycznie miała większe szanse, że zminimalizowanie objawów klątwy z pomocą Raphaela może się udać. Nie powinna wnikać w to, że kiedyś mężczyzna mógł skrzywdzić kogoś podobnie jak kiedyś skrzywdzono ją...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyNie Maj 09 2021, 15:04;

Było to dla niego dość niewygodne, biorąc pod uwagę w jakich warunkach wyjawił jej swój największy sekret o tym kim tak naprawdę jest. Widział w jej oczach to zaszokowanie czy zaskoczenie, nie potrafił tego tak po prostu wytłumaczyć... prostymi słowami. Siedziała po prostu przed nim, wyczekując potwierdzenia na swoje słowa, czekając na jego odpowiedź. A on stał tam jak słup soli, zerkając ze wstydem w tego cholernego kurczaka z sałatą i innymi rzeczami. Jakoś poczucie smaku zostało mu nagle odebrane, więc odkładając je na stole, Raphael usiadł przed Brandonówną i zakleszczając ze sobą dłonie raze, przebiegł wzrokiem po jej profilu. Nie było w tym już gry między nimi, ale były konkrety. Mężczyzna przyjrzał się jeszcze raz efektowi magicznej klątwy, wsłuchiwał się w słowa, a po chwili pokiwał głową na boki.
Prawda jest taka, że większość łamaczy zaklęć to kompletni kretyni, którzy boją się lub bali sięgnąć po tę drugą stronę, aby zrozumieć jej znaczenie, dowiedzieć się jakie doświadczenie można z tego wyciągnąć. Oni nie uczą się tej strony, bo myślą, że jest zakazana. A ja... Tak naprawdę, gdyby nasze drogi się splotły już wcześniej, może parę miesięcy po tym całym wydarzeniu i co się stało tobie... To dzisiaj nie siedziałabyś w tym gabinecie, tylko fruwała na miotle, a ludzie gwizdali tobie i każdemu twojemu wyczynowi. Za kilka lat mogłabyś mieć nawet dziecko o które nie bałabyś się, że mogłabyś je nagle upuścić. Nie przesypiałabyś być może ważnego dla ciebie momentu. Tak, potrafiłbym to zrobić. Potrafiłbym zdjąć to z ciebie, tak jak zrobiłem to z tamtej dziewczyny w Namibii... Ale... Nie, nie wiem co mam więcej powiedzieć. Sądzę, że mogę jedynie co teraz powiedzieć to przepraszam, że nasze drogi nie spotkały się wcześniej, bo teraz co jedyne mogę zrobić to... pomóc Ci to osłabić. Ale potrzebuje twojego zaufania, nie wiem czy w ogóle je teraz dostanę... Ale tak, mogę to z ciebie zdjąć. Znaczy osłabić. — To było dziwne uczucie, kiedy mógł w tym pomieszczeniu podwinąć rękawy swojej koszuli spod których wystawały tatuaże z wieloma runami na jego przedramionach. Które teraz mógł pokazać komu innemu oprócz rodzinie, która też początkowo nie wierzyła, że ich ukochany, mały Rafik mógł robić takie okropne rzeczy innym ludziom. Ale wybaczyli mu, bo był ich synem. Jedynym synem i chcieli pomóc mu w tej drodze odkupienia. Teraz miał ponownie szansę się zrewanżować losowi. — Więc? Co zamierzasz? Pamiętaj, jeśli to się uda to będę jeszcze przy tobie, upewnić się czy już wszystkie objawy miną, nawet będę mógł cię przebadać, bo te durnie mogą zrobić... nieodpowiedzialne. — Zależało mu? Chyba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyNie Maj 09 2021, 19:57;

Pewnie ktoś inny mocno doceniłby szczerość tego wyznania, jednak nie Pat. W pierwszym odruchu oczywiście przeraził ją nieco fakt, że ma do czynienia z byłym czarnoksiężnikiem, który w dodatku się do tego otwarcie przyznał i nie wiedziała tak naprawdę jak ma zareagować. Ale potem pomyślała praktycznie i uwierzyła, że los jej sprzyja. Jeśli napotkała na swojej drodze kogoś, kto ma dość spore doświadczenie w łamaniu klątw, a jeszcze do tego zna dokładnie podłoże klątwy, to jak mogła być zakładana to istniało duże prawdopodobieństwo, że plan, który mieli, może się powieść. A ona nie ukrywała, że mocno na to liczyła.
Kiedy była zmuszona podnieść na niego wzrok w momencie, kiedy usiadł znowu naprzeciwko jej spojrzenie było nieco rozkojarzone. Mimo iż myślała intensywnie nad tym wszystkim, próbując zrozumieć też jego położenie, umysł zaćmiewała jej myśl na temat korzyści płynących z jego przyszłości dla niej samej. A było ich wiele. Byłaby głupia, gdyby nie wykorzystała takiej szansy. To był kolejny argument za tym, aby w to iść i pozwolić Raphaelowi działać.
- Byłam pewna, że łamacze klątw muszą znać jakieś chociaż podstawy... wiesz, tego całego procesu rzucania klątwy. W każdym razie, naprawdę nie musisz mi się tłumaczyć. To co robiliśmy w przeszłości... każdy ma swoje za uszami. A dla mnie ważne jest to spróbować ją złagodzić. - przerwała na moment, aby pochylić się nad blatem biurka i przyjrzeć mu się uważnie w milczeniu, kiedy podwijał rękawy koszuli. Przesunęła spojrzeniem po przedramionach mężczyzny, pokrytych różnorakimi runami. Znaczenie niektórych z nich pamiętała jeszcze ze szkoły, ale nie miała pojęcia co symbolizują pozostałe. Zresztą było ich tyle... Dopiero kiedy się odezwał, oderwała wzrok od tatuaży, aby podnieść go na jego twarz. - Dziękuję. Co prawda mam zaufanych magomedyków, pod których opieką ciągle jestem i kontrolują mój stan, ale nie zaszkodzi sprawdzić od razu po tym wszystkim jaka będzie reakcja organizmu. Myślę, że... będę potrzebowała Twojej pomocy. Jestem pewna, że chcę spróbować to osłabić. - zdecydowała, mówiąc wprost i wyraźnie, że chciałaby oddać mu swoją przypadłość.
Po chwili jednak zmarszczył lekko brwi, przypominając sobie nagle jego wcześniejsze słowa.
- Mówiłeś o jakiejś dziewczynie. Co jej się stało? Czyżby... to była ta sama klątwa? - przyszło jej na myśl, choć nie wierzyła, że miał do czynienia z tą samą przypadłością wcześniej. To byłoby nieprawdopodobne, że akurat na niego trafiła. Dałoby to jej podwójną nadzieję na to, że uda się złagodzić jej klątwę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyNie Maj 09 2021, 21:46;

Tak. Chorowała na to samo, dlatego wykupiłem tę księgę... Ale nie miałem czystych zamiarów. Ja... zamierzałem i tak ją wykorzystać do swoich celów. Przed tym co jej zrobiłem wahałem się mocno, nie mogłem zasnąć... Myślałem, że robiłem to dla nauki, aby dowiedzieć się więcej. A tak naprawdę... Na rogatego Merlina, nie mogłem zrobić nic więcej. Nie mogłem zapanować nad jej ciałem. Nie mogłem nic zrobić, aby przestała... chcieć zabijać. Musiałem ją spopielić, a potem uciec. Uciekłem z Namibii i zacząłem... Zacząłem reflektować się jak za daleko od swojej granicy odszedłem. Jak bardzo chciałem dopiąć swego i mój egoizm mnie przerósł... Ale teraz... Teraz mam możliwość naprawy. Sprzedałem dawne znajomości do ministerstwa anonimowymi donosami, z niektórymi trzymam kontakt tylko po to, aby móc zakończyć dawne życie lub wykorzystać do czynienia dobra... Ja nie wiem co mogę powiedzieć więcej, Patricia. — Zakończył swoją długą wypowiedź, zaczynając tak naprawdę zaciskać swoje dłonie na nadgarstkach ręki, która wyrządzała największej krzywd. Będąc kompletną ruiną w tamtym momencie nie myślał o niczym więcej jak o powrocie do Watykanu i przyjęcie ponownie do rodziny. Powiedzenie im i poproszenie o przebaczenie. Aby ostatecznie zacząć ponownie wracać na właściwą ścieżkę i walczyć z własnymi demonami. W pewnym momencie uznał, że zaczyna zdecydowanie wychodzić na prostą i... dochodzimy do tego punktu.
Jego dłoń ponownie dotknęła jej palców, jeśli tylko postanowiła je wyciągnąć do niego, ale po chwili odbiegł wzrokiem już w jej oczy. Nie było już strachu, ale była powaga, którą objął jej postać. — Tylko... faktycznie będziemy musieli skorzystać z mojej sypialni... O ile nie masz nic przeciwko... — Zerknął wzrokiem na zamknięte drzwi, a po chwili jeszcze dał z siebie uśmiech, skromny, ale szczery. — I szykuj się na wycieńczenie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyNie Maj 09 2021, 23:40;

Jego słowa nieco ją kłopotały. Słysząc o jego historii i tym co robił w przeszłości - nawet jeśli miało to związek z klątwą, której i ona padła ofiarą - czuła się trochę zdezorientowana. Nie zwykła nikogo oceniać. Oczywiście, czasami to robiła i nawet patrzyła na niektórych z góry, ale tylko w przypadku, kiedy ci wcześniej robili to samo względem niej. W tym przypadku jednak Raphael nie dość, że widocznie żałował swoich czynów, to jeszcze zapewniał, że robi wszystko, aby w jakiś sposób odpokutować swoje winy, zadośuczyniając dobrymi uczynkami. Co więc miałaby na to powiedzieć? Kim była, aby jakkolwiek go osądzać?
- Dobrze, że postanowiłeś z tym skończyć - odezwała się w końcu, po dość długiej ciszy, która nastąpiła po jego słowach. Była odrobinę przytłoczona tym, że tak się przed nią otworzył, bo nie znali się długo, a jednak przed momentem przedstawił jej dość spory kawałek swojego życia, który w dodatku znacząco wpłynął na nie całe. - Każdy popełnia błędy, ale najważniejsze jest, aby uzmysłowić sobie w porę, że robi się źle. - oznajmiła zgodnie z tym co sądziła na ten temat, jednocześnie zerkając na jego nadgarstki, które niemal miażdżył, a palce stawały się już sine. Szybko wyciągnęła dłoń, aby położyć ją na jego własnej i podnieść na niego spojrzenie. Widać było, że demony przeszłości nie chciały odpuścić i w jego głowie ciągle istniały ich cienie, z którymi sam musiał się uporać.
Usłyszawszy wzmiankę o sypialni, oczy jej zabłysły i wyprostowała się na fotelu, aby po chwili melodyjnie się zaśmiać, zerkając na niego. Ale fakt faktem, rzeczywiście potrzebowali łóżka.
- Tylko jeśli nie będzie w nim innej kobiety - odparła żartobliwie, bo w końcu liczyła się z tym, że osłabiając klątwę, ta będzie się bronić, jednocześnie atakując jej ciało. A wiec wchodził w grę nasilone ataki, a po wszystkim zaiste będzie wykończona fizycznie. - Dziękuję, że mi pomagasz - dodała po chwili już bardzo poważnie, posyłając mu spojrzenie pełne szczerej wdzięczności. Bo wcale nie musi przecież tego robić. Pewnie nadal odkupuje swoje grzechy, ale mimo wszystko z korzyścią dla niej. Naprawdę dawało jej to nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Maj 10 2021, 17:18;

Pomagam Ci... Bo nie zasługujesz po prostu na to co ci się stało. Klątwy nigdy nie powinny być wymyślone. Ale to jak z dementorami. Byleby zaszkodzić drugiej osobie. Więc... moją jedyną możliwością jest to, że wyjdę naprzeciw i ci z tym pomogę tak jak tylko mogę. Bo biorę tym samym odpowiedzialność za to co Ci się stanie.. A... — Zrobił pauzę na głębsze zamyślenie, jakby coś mu ugrzęzło w gardle. Odkaszlnął. — Chcę po prostu abyś mogła prowadzić lżejsze życie. Tyle ode mnie, Brandon. — Chociaż wyjątkowo mogła usłyszeć w głosie, że to nie było tylko tyle. Przeszedł parę kroków i położył jej rękę na ramieniu, stając bliżej jej profilu twarzy. Mogła zauważyć, że klęknął. — I zrobię wszystko, aby tak się stało. — I mrugnął do niej okiem jakoś tak dla poprawienia i tak już ponurej atmosfery.
Jednak nie byłby sobą, gdyby nie powiedział jej też o pewnych przygotowaniach. — Na pewno będę musiał potrzebować twojej krwi i swojej własnej jako ofiarę dla klątwy. Trochę jest z tym związana magia krwii, ale damy radę. Lepiej to wygląda niż brzmi. Iii... najlepiej nie jedz za dużo jak przyjdziesz... I... weź sobie też na trochę wolne od pracy. Zwal to na problemy z chorobą, powiedz, że musisz coś zrobić ważnego dla rodziny. Obojętne co uważasz za słuszne, byleby było na tyle realne, aby nikt nie zaczął gdybać. Sama wiesz po prostu dlaczego. A teraz... jeśli możesz, chcę zostać sam... Muszę się wczytać jeszcze w to wszystko, zapamiętać i przyswoić. Napiszę Ci list, abyś przyszła. Do tego czasu... Oswój się z myślą... — I na tym zakończyło się dzisiejsze spotkanie. Ech, to będzie ciekawe, a zarazem z lekka dla niego przerażające widowisko. Dawno tego nie robił.

|zt x2|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Maj 10 2021, 17:51;

...Tydzień później

Dziewczyna otrzymała już swój list zdecydowanie wcześniej tego dnia z dokładnymi instrukcjami jakie powinna wykonać przed samym przyjściem do jego gabinetu. Nie mogła nadmiernie pić czy jeść, aby organizm był na tyle "uwrażliwiony", by klątwa mogła wraz z nim osłabnąć. Księgi, które znajdowały się w gabinecie Raphaela zresztą o tym prawiły, a one same... leżały po różnych kątach w gabinecie. Widać było też dużo różnych rozpisek, różnego rodzaju językowych tłumaczeń na pojedynczych kartkach, ale też i różnego rodzaju kolekcjach eliksirów, które posiadał tylko dlatego, że w tym samym tygodniu odwiedził Nokturn i swojego starego znajomego, który wisiał mu przysługę z bardzo dawnych lat. Ilekroć wchodził na tę przeklętą aleję, przypominały mu się różne sytuacje. A biorąc pod uwagę z jakiego powodu tam przychodził, te wspomnienia były dość niekomfortowe. Jednak to co miał załatwić... załatwił. Pozostawało już tylko zaprosić do siebie kobietę, która była przez jakichś czas ofiarą tego wszystkiego i pomóc jej z osiągnięciem względnego spokoju. Dlatego też Raphael tego dnia musiał być też skupiony. Odwołał wszystkie zajęcia, powiedział uczniom jakie tematy powinni przeczytać, a ostatecznie zabrał się do przygotowań. Misa z wodą, różdżka, różnego rodzaju zioła, które pożyczył na tylko tę jedną okazję od kolejnej z przyjaciółek... I mógł przyznać, że powoli zaczynał czuć się coraz pewniejszy. Otworzył drzwi od sypialni i... czekał. Zamierzał wyczekiwać przyjścia Patricii trochę nawet denerwując się. Wiedział jednak, że kiedy musiał trzymać nerwy na wodzy i nie stresować - zachować zimną krew - potrafił. Dlatego w pewnym momencie jedyne co zrobił to... napił się herbaty. Po prostu, pił herbatę czekając na nią.
Aż w końcu usłyszał... Szybkim krokiem podszedł do drzwi i otworzył je, aby ostatecznie ujrzeć ją dzisiaj znowu. Zrobił jej miejsce, bez żadnego słowa.
Kiedy tylko była już w środku, Raphael powiedział: — Czekaj chwilę, muszę się przebrać... Nie chcę... mieć niczego co przypomni mi o tym co się będzie dzisiaj działo... — I mogła, jeśli chciała, zauważyć jak zdejmuje z siebie koszulę w sypialni, która odsłoniła na jego plecach dość dobrze zabliźniony heksagram, który wyróżniał się tym, że był dość... duży. Znajdował się między łopatkami, Więc przy każdym wyeksponowaniu pleców był lepiej widoczny. Po nim kreśliły się znaki runiczne, które kończyły się u podstawy kości ogonowej. Tak samo na jego ramionach i przedramionach znaki celtyckie i nordyckie. Gdzieś znajdował się Mjolnir, gdzieś kruk Odyna. A nawet ręka samego Merlina. Ostatecznie zauważyła jak założył na siebie przewiewną, białą koszulkę. — Dobrze... To... Wybacz, że muszę to prosić, ale musisz z siebie zdjąć górną połowę... Naprawdę, ale muszę widzieć cały obraz... Zero pomyłek... — Nawet się odwrócił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Maj 10 2021, 19:43;

Musiała przyznać, że nieco się stresowała. Owszem, wcześniej oddawała się w ręce specjalistów, którzy próbowali znaleźć jakiś sposób na tę klątwę, ale to było co innego. Wtedy była przekonana, że coś musi dać się z tym zrobić, bo chce jak najszybciej wrócić do normalnego życia. Miała jeszcze nadzieje, że to tylko zły sen... Jednak teraz, kiedy nauczyła się już z tym żyć i niejako klątwa stała się częścią niej samej, obawiała się, że właśnie z tego powodu będzie bardzo... drażliwa. Coś czuła, że dobrze jest jej w ciele dziewczyny, zadomowiła się tam i teraz, kiedy zechcą ją poruszyć... cóż, może być agresywna. Długo ją już miała i przeniknęła głęboko, dlatego naprawę ciężko będą ją choćby minimalnie osłabić.
Jednak zgodziła się na to, aby Raphael spróbował. Powiedziała a, więc trzeba było powiedzieć i b. Dlatego stawiła się w jego gabinecie ponownie, niecały tydzień po ich spotkaniu, podczas którego omówili szczegóły. Widząc jego twarz, kiedy jej otworzył, nieco uspokoiła się wewnętrznie. Mimo, że nie znali się długo, postanowiła mu zaufać, bo szczerze wierzyła w to, że chce jej pomóc z własnej nieprzymuszonej woli. Weszła do środka i słysząc jego słowa, skinęła lekko głową, w milczeniu. Skoro musiał jakoś się przygotować, niech to zrobi. Chciałaby jak najszybciej zacząć. Rozejrzała się po pokoju, wchodząc głębiej i widząc, jak mężczyzna odwrócony do niej plecami zmienia koszulę. Pośród wielu znaków, które widniały na jego skórze, od razu dostrzegła ten jeden z większych, dosyć znany. Demoniczny. Właśnie z tym jej się kojarzył heksagram. Nie była znawcą tego typu symboli, jednak wiedziała, że ma to coś wspólnego z jego przeszłością. Odwróciła wzrok. Nie chciała wnikać w jego przeszłość, bo już oswoiła się z myślą, że Raphael nie para się już czarną magią, koniec i kropka. Teraz, kiedy miała niejako się mi oddać, musiała powierzyć mu swoje zaufanie. Nie było tu miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. Zrzuciła więc z ramion biały żakiet, aby pozostać w ciemnych spodniach i czarnej bluzeczce na ramiączkach. Była pewna, że tak odsłonięta okolica wystarczy, aby mężczyzna miał pogląd na całą topografię ścieżek, rozwiniętych przez klątwę, ale najwidoczniej była w błędzie...
- Zenetii... - mruknęła ostrzegawczo, kiedy ten się odwracał - Nie wystarczy Ci tyle? Serio chcesz wykorzystać sytuację? - niemal warknęła, bo zwyczajnie oburzył ją fakt, że już na wstępie, nawet nie patrząc na to jak była ubrana, kazał się jej rozebrać. Cholerni faceci...
Jednak po kilku chwilach przypomniała sobie swoją pierwszą wizytę u łamacza klątw i zdała sobie sprawę, że tam też musiała pozostać w samej górnej części bielizny. No dobra, 1:0 dla Zenetti'ego... Fuknęła jeszcze, zanim to nie złapała za krawędzie bluzki, którą wcześniej wyciągnęła ze spodni, aby wrzucić ją przez głowę, pozostając w samym czarnym, prostym biustonoszu. Spojrzała na Raphaela nadąsana po czym szybkim krokiem przemierzyła dystans dzielący ją od łóżka, na którym po chwili usiadła.
- Dobra, co dalej? - spytała, gotowa wykonywać już bardziej posłusznie kolejne jego polecenia. Była przygotowana na to, że to nie będzie najprzyjemniejszy zabieg w jej życiu, jednak miała zamiar zacisnąć zęby i choćby się góry waliły, wytrzymać. Gorzej, jak straci przytomność i za bardzo nie będzie mogła panować nad własnym ciałem. Co wtedy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Maj 10 2021, 20:52;

Raphael dopiero na jej słowa odwrócił się w jej stronę i ujrzał, że... Na Merlina, byli tutaj w innym celu, ale gdyby pomyślał, że sytuacja miałaby się inaczej dziać i znaliby się zdecydowanie dłużej to uważałby, że bądź co bądź, ale sama Brandon faktycznie miała sylwetkę profesjonalnej zawodniczki Quidditcha. I chyba mogła zauważyć ten... trochę dłuższy, zawieszony na niej wzrok, ale sam nauczyciel jedynie mruknął niezrozumiałego, tak jakby dostał chwilowego zaćmienia mózgu. — Umemmyyym... Nie, nie to miałem na myśli... W sensie nie o taką sytuację... znaczy wykorzystanie mi chodzi... Sama wiesz, widok na to co się dzieje i no ten... uch... — Zapeszył się tym wszystkim, ale zaraz odchrząknął, pozwolił sobie na odwrócenie wzroku i wzięcia głębszego oddechu. Musiał być spokojny, zająć się faktycznie tym po co miała przyjść, jednak to wszystko było dla niego nadal nowe i peszące. Przeczytane przez ten czas księgi uporządkował jednym zaklęciem, aby wróciły na stosowną kupkę, zaraz rzucił zaklęcie na zasunięcie rolet w jego gabinecie, by wszystko było... zakamuflowane przed wścibskimi spojrzeniami potencjalnych istot, nawet ludzkich przelatujących na miotłach czy robiących sobie nocką schadzkę... Bądź co bądź domyślał się co w głowach młodzieży stoi.. Zaraz znowu rzucił zaklęcia na to, aby zablokować drzwi przed wtargnięciem uczniów czy innych osób. Stuprocentowe skupienie wymagało rygorystycznych metod i Zanetti zamierzał ich przestrzegać. Dlatego w międzyczasie nie zajmował się Brandon, a samym wejściem w swoją rolę. Misa z wodą była? Była. Gdzie znajdowały się rośliny... Tak, zaraz je zauważył swoim wzrokiem i postanowił je oczywiście wykorzystać do tego co zamierzał zrobić następnie blondynce. Wziął to wszystko za sobą jednym ruchem różdżki i powędrował już w kierunku sypialni. Zapalił wszelkie świece, aby mieć dobre źródło światła i przy okazji dziewczyna nie musiała widzieć wszelkich brutalnych widoków, jeśli ogółem je zauważy.
Cóż... Może to wyglądać jak jakaś chora gra wstępna w sypialni... To będę musiał cię związać. Chodziło po prostu o sam proces tego jak to wszystko będzie przebiegać. Nie możesz się szarpać, kiedy będę wykonywał już odpowiednie kroki, gdyż może to spowodować różnego rodzaju bardzo nieprzyjemne komplikacje, a dodatkowo muszę mieć czysty widok na wszystkie zmiany i pojawiające się ścieżki łączeniowe "nerwów", że tak to nazwę dla uproszczenia, bo to one będą częścią, którą muszę się zająć. Twoim zadaniem jest tylko leżeć... i nie wrzeszczeć z bólu, nie wierzgać się. Najwięcej w tym wszystkim mojej roli. Ale, że nie mamy nikogo do pomocy... to sama widzisz do czego jestem zmuszany. — Spojrzał na nią jednak poważnym wzrokiem, centralnie celując w jej podświadomość, że właśnie zaczynają się bardziej poważne elementy. Zaraz wyjął listki i kwiaty krwawnika pospolitego. — Musisz wziąć i przeżuć krwawnik, część afrykańskiej magii. Krwawnik jest europejskim odpowiednikiem ziela z Afryki i... cholera, trudne to do wytłumaczenia na dłużej. Po prostu to przeżuj i... potrzebuje też twojej krwi. Z palca... To też część magii... — Powiedział do niej spokojnie, zaczynając podchodzić z igłą do przekłucia jej palca. — Parę kropel... Najpierw twojej krwi... potem mojej... — Dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Maj 10 2021, 21:23;

Wcześniejsze procedery, które było jej dane przeżyć u łamaczy klątw czy magomedyków specjalizujących się w opiece nad osobami owładniętymi klątwami nie były aż tak bardzo emocjonujące. Po prostu bez jakichkolwiek wątpliwości i strachu starała się powierzyć im własne ciało, aby robili swoje. Jednak w momencie, kiedy usiadła na pościeli w sypialni Raphaela czuła coraz większe napięcie, związane z tym co może się za chwilę wydarzyć. Zapewne nawet sam mężczyzna nie wiedział jak klątwa zareaguje na tak nagłą próbę jej osłabienia. Wiele rzeczy było tutaj niepewne, a już na wstępnie otrzymała instrukcję, która ją jeszcze bardziej zdenerwowała. Jednak koniec końców pozostała bez cienkiej koszulki, która to wylądowała na pobliskim krześle przy niewielkim biurku, ignorując kompletnie speszenie nauczyciela, aby mogli przejść do dalszych przygotowań.
Obserwowała jak Raphael lewituje wszystkie potrzebne mu rzeczy w jedno miejsce, po czym przeniosła na niego swój wzrok, wsłuchując się w jego słowa. Już pierwsze z nich sprawiły, że lekko wywróciła oczami. Jednak usłyszawszy wzmiankę o wiązaniu, nieco się spięła, by po chwili posłać mu niezbyt przyjemne spojrzenie, jednak nie odezwała się ani słowem. Kiedy o tym pomyślała to wszystko miało sens, ale wcale nie uśmiechało jej się być przed nim związana, półnaga i do tego zależna od niego w innych kwestiach. Nadal zachodziła w głowę, co jeśli klątwa uaktywni się do tego stopnia, że odpływnie i nie będzie z nią kontaktu. A może to i lepiej? Może nie będzie odczuwać tak tego bólu? Bo z pewnością boleć będzie, już to przerabiała.  I Raph też o tym wiedział, informując ją dla pewności. Oby tylko w takiej sytuacji nie została uwięziona w sferze snów na dłużej... albo na zawsze.
- Dobrze już. Rób co musisz. - rzuciła na koniec dość stanowczo, aby tym samym przyćmić to co działo się w środku niej. Z każdą chwilą denerwowała się coraz bardziej, ale nie dawała tego po sobie poznać i wręcz próbowała to jakoś zamaskować, niezbyt uprzejmymi odzywkami. Kiedy podał jej ziele, wysłuchała go do końca i zgodnie z tym co sobie postanowiła - że będzie mu posłuszna - złożyła go do ust, aby ostrożnie przeżuć. Milczała przez moment, słysząc o krwi, jednak ostatecznie skinęła krótko, na znak, że wszystko rozumie i się zgadza. Chwilę później już unosiła dłoń, podając ją Raphaelowi, zerkając na igłę trzymaną miedzy jego palcami. Nienawidziła igieł i tego typu przyrządów, źle jej się kojarzyły. Dlatego zacisnęła powieki, nie chcąc nawet wiedzieć, w którym momencie nastąpi ukłucie. Miała za sobą wiele urazów, ale żadnego nigdy się nie spodziewała. A najgorsze w tych wszystkich uzdrowicielskich zabiegach było to, że człowiek był świadomy co będą z nim robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 102
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyPon Maj 10 2021, 23:32;

Nie spodziewać się czegoś i bać się to jedna z najbardziej ludzkich rzeczy na świecie. Sam Raphael posiadał wiele takich wątpliwości i można było szczerze nazwać go człowiekiem, który po prostu umiał je bardzo dobrze ukrywać. Sprawiać, że zimna krew nie zakłócała jego myśli i pozwalała skupić się na osiągnięciu celu. I to właśnie tym sposobem udało mu się przekonać do tego, aby pomóc blondynce i sprawić, że ta nie będzie więcej "cierpiała" na swoją chorobę tak jak to miało miejsce teraz. A on... musiał tego dopilnować za wszelką cenę... Dokończyć to i dokładnie poznać jaki finalny efekt to wszystko miało. Czy osłabienie będzie takie samo jak kompletne pozbycie się? A może będzie wbrew książkom inne? To była właśnie ta materia, która kiedyś ciekawiła Raphaela - co można i do czego można użyć czarnej magii. Aż kompletnie się zatracił. A teraz? Mógł użyć swojego doświadczenia do pomocy Brandonowej i sprawić, że ta będzie mogła bardziej cieszyć się życiem. Tym samym miał więcej ochoty na to, aby brnąć dalej.
Kiedy już miał pobierać krew, zauważył jej przymknięcie oczu. Postanowił jakoś zająć jej uwagę zanim weźmie krew.
Wiesz, jeśli będziesz potrzebowała odpocząć od klimatu Wielkiej Brytanii, zawsze możesz wyjechać do Włoch, gdzie przez jakiś czas mogłabyś dowiedzieć się coś więcej o mojej przeszłości. Wbrew pozorom zdziwiłabyś się jak wygląda Magiczny Watykan... — Oczywiście kłamał o tym, że zabrałby ją tam. A może nie? Sam nie wiedział co mówił, robił to tylko po to, aby odwrócić jej uwagę od tego, że igła nagle przebiła się naskórek i palec zaczął zbierać czerwień krwi po samym, lekkim ściśnięciu przez dwa Raphaelowe palce. Trochę kropel zderzyło się z taflą wody, zaczynając rozprzestrzeniać się w niej. Zaraz wyczyszczona, wysterylizowana igła spotkała się z palcem Raphaela, który zaczął spuszczać krew do wody. Wszystko po to, aby reszta kwiatu krwawnika wymieszczała się z tym wszystkim, a następnie z pomocą paru słów w nieznanym dla Brandon języku sprawił, że to wszystko połączyło się w jedną wspólną ciecz bardziej ciemnawo zielonej barwy. Raphael przywołał dwa, konieczne srebrne kielichy i nalał do ich środka po tym dziwacznym dla blondynki wywarze. — Musisz to wypić wraz z przeżutym krwawnikiem, pomimo, że tutaj też dodałem resztę. — Ale najpierw sam to zrobił. Wypił swoją porcję bez żadnego zająknięcia, aby finalnie pozostawić kielich pusty i odstawiony przy łóżku. Zaraz podstawił jej do ust i jeśli wypiła do końca z jego pomocą... Mógł zacząć iść dalej. — Ręce do ramy łóżka, proszę. — Powiedział, kiedy jego różdżka znalazła się w dłoni. Zaraz zobaczyła jak machnął nią niczym w kształt węża, a z jego końca zaczęły pojawiać się liny, które oplotły nadgarstki Patricii oraz kostki u jej nóg. Splot był ciasny, ale nie na tyle, aby skrzywdzić lub zadać ból. Liny przesuwały się po nogach aż nie sięgnęły jej pasa i nie sprawiły, że panna Brandon została też przywiązana pasem do łóżka. Wstępne przygotowania były gotowe. — Jakieś pytania jeszcze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
Galeony : 658
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8




Gracz




Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego EmptyWto Maj 11 2021, 08:25;

Wyobrażając sobie tę sytuacje, kiedy myślała o tym przez ostatnie kilka dni, nie brała pod uwagę tego, że może to wyglądać inaczej niżeli te wszystkie próby, które miała za sobą wcześniej. Owszem, gabinet łamacza klątw wyglądał troche jak pokój tortur, jednak nie spodziewała się ten proces będzie bardziej przypominał rytuał czy obrzęd, aniżeli standardowy proceder zdejmowania klątwy. Ale może właśnie dlatego to cholerstwo nie chciało popuścić? Może to rzeczywiście jakiś stary rodzaj magii, która powinna być potraktowana właśnie w ten sposób? Może dlatego wcześniej nie chciała się poddać? Patricia nie znała się zbytnio na tym, jednak obserwowała jak próbują radzić sobie z tym inni specjaliści na przestrzeni ostatnich dwóch lat i prawdę powiedziawszy Raphael podszedł do tego trochę inaczej niż pozostali - co mogła stwierdzić już po samych przygotowaniach. Klątwa pochodząca z Afryki, która dawała bardzo specyficzne objawy, stworzona niejako "na niewierne żony", przez to odrobinę brutalna, najwidoczniej potrzebowała specjalnych środków. Brandonówna wierzyła, że mężczyzna wie co robi i to będzie pewien przełom w jej leczeniu.
Dlatego wykonywała już bez najmniejszego mrugnięcia okiem jego polecenia i nawet nie protestowała, kiedy przyszło przekłuć jej skórę, czego zazwyczaj nie znosiła najlepiej. Jednak Raphael skutecznie odwrócił jej uwagę swoimi słowami, przez co słysząc wzmiankę w Włoszech, nawet uniosła nieco powieki, spoglądając na niego pytająco i w tym momencie nastąpił kłujący ból w opuszce jej palca. Mimowolnie spomiędzy jej warg wydało się krótkie "aua", po czym skrzywiła się nieco i odwróciła głowę. Co prawda jeszcze nic się nie zaczęło, a ona już tak reagowała, jednak to przez jej wrodzony strach do ostrych narzędzi. Przez chwilę zapomniała, że ma coś w ustach i prawie zakrztusiła się krwawnikiem, jednak nie minęło kilka sekund, a znów zaczęła go żuć. Potem powstała mieszanka, o której Pat nawet się nie śniło, a w dodatku przyszło jej zamoczyć w niej usta i upić łyk. Miało metaliczny posmak krwi - i nie było się czemu dziwić - który sprawił, że zrobiło jej się niedobrze. Ale dzielnie podniosła głowę znad kielicha i odłożyła go na bok, aby następnie usłyszeć słowa nauczyciela run. Gdyby znajdowali się w innych okolicznościach, może takie polecenie by się jej spodobało, jednak w tej chwili obawiała się perspektywy, kiedy zostanie unieruchomiona. W głowie ciągle huczało jej od wątpliwości, które wywoływały w jej umyśle gonitwę myśli. Nie wiedziała co stanie się kiedy za moment przejdą do rzeczy. Nie miała pojęcia jak jej ciało zareaguje na tak brutalny atak odebrania mu tego co jest jego częścią od niespełna dwóch lat. I chociaż zazwyczaj nie była bojaźliwa, tak w tej naprawdę przeszył ją zimny dreszcz, kiedy grube powrozy zaczęły zaciskać się na jej złączonych łydkach, później na udach, by opleść ją w pasie, a także w nadgarstkach.
- Ale z Ciebie perwers, Zenetti... mruknęła po chwili, dla rozładowania atmosfery (głównie ona tego potrzebowała), by posłać ostatnie spojrzenie Raphaelowi i dorzucić: - Nie, dość ględzenia. Zaczynaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Gabinet R. Serafini-Zanettiego QzgSDG8








Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty


PisanieGabinet R. Serafini-Zanettiego Empty Re: Gabinet R. Serafini-Zanettiego  Gabinet R. Serafini-Zanettiego Empty;

Powrót do góry Go down
 

Gabinet R. Serafini-Zanettiego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Gabinet R. Serafini-Zanettiego JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
 :: 
gabinety na I piętrze
-