Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kamienny kominek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31694
  Liczba postów : 82024
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyWto Maj 12 2020, 17:31;

First topic message reminder :


Kamienny kominek


Był on niegdyś podłączony do sieci Fiuu, ale w chwili obecnej po prostu nie działa. Nie da się też tu rozpalić ognia. Jest to jednak świetna kryjówka przed kadrą pedagogiczną, bowiem rzadko kto zapuszcza się aż tak głęboko w zamku do miejsca, w którym na kafelkach jest tona popiołu.


______________________

Kamienny kominek - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 516
  Liczba postów : 496
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Lis 08 2020, 21:52;

Mój ojciec przybył do Hogwartu wraz ze mnę, by skwapliwie opowiedzieć dyrektorowi kłamstwa związane z moim darem, wytłumaczyć jak ostatnio to na mnie działało i dziękując za ponowne przyjęcie do szkoły. Oburzona takimi kłamstwami ojca siedziałam rozzłoszczona w wielkim fotelu u dyrektora, skulona i milcząca, buntowniczo zaciskająca pięści. Gdyby nie fakt, że chciałam tu wrócić nie przyjęłabym tego tak spokojnie. Zirytowana nie żegnam się nawet z ojcem idąc do Pokoju Wspólnego, by rozpakować swoje rzeczy. Wzdycham nad tym, że ponownie jestem w siódmej klasie i nie chce mi się wierzyć, że zatoczyłam takie idiotyczne koło. Przebieram się w jedną ze swoich wielkich bluz, wąski, czarny dresik, swoją obszerną, srebrną kurtkę, a na głowę wciskam jedną z moich czapek, które lubiłam nosić. Patrzę na swoją twarz, jakbym potrafiła cokolwiek się poprawić, pomalować czy coś w tym stylu, myśląc, że chciałabym prezentować się lepiej. Ale jest to chwilowa fanaberia już dawno przyzwyczaiłam się do moich pajęczych odnóż, ostrej twarzy, nieszczególnie puszystych włosów. Mój wygląd zewnętrzny był tylko czubkiem góry lodowej, które mogłam sobie zarzucić. Ale tego nie robię, tylko niefrasobliwie wrzucam do buzi miętową ropuchę.
Wiedziałam od jakiego miejsca chcę zacząć krótką wycieczkę po Hogwarcie. Znaczy tak może byłoby to boisku w poszukiwaniu Brooks, ale ponieważ ją widziałam na imprezie, musiałam znaleźć moich innych kompanów, by przywitać się ze skruszeniem. Moje nogi same powędrowały w miejscu gdzie zawsze kitrałam się by palić fajki z Hunterem. Kiedy zbliżam się do tego miejsca widzę, że drzwi są uchylone. Cicho zakradam się by zerknąć do środka i o mało nie zdradzam swojej obecności z ekscytacji, że mam tyle szczęścia. Nie widzę jego twarzy, ale doskonale wiem z kim mam do czynienia. Niewiele osób jest tyle wyższych ode mnie i przesiaduje tu z papierosami. Prędko podbiegam do chłopaka i rzucam się na jego plecy, dosłownie wskakując na Ślizgona; oplatam go kurczowo nogami i trzymam mocno ramion.
- Zgadnij kto to! - ryczę mu do ucha miętowym oddechem, śmiejąc się i szczerze mówiąc oczekując, że mnie nie utrzyma i zaraz nastąpi jakaś epicka wywrotka.

@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Lis 08 2020, 22:43;

Naprawdę lubił to miejsce. Mimo, że nie było w nim w sumie nic co mogłoby wywołać w nim ten stan, przychodził tu często. Ale naprawdę z pozoru to samo chowanie się po kątach przez profesorami i prefektami, nie było tym samym, kiedy przypominał sobie, że koniec końców nie bywał tu wcześniej sam. Nie musiał wtedy uchylać drzwi. Nie myślał nawet wtedy o tym czy znajduje się w zamkniętym pomieszczeniu, i że może dopaść go kolejny atak. Towarzystwo Freddie było czymś tak naturalnym dla niego, że w pewnym momencie doszło do tego, że oboje spotykali się w tym samym czasie na szóstym piętrze, wcześniej się tam nie umawiając. Wiedział, że nałóg miał to do siebie, że rządził człowiekiem, ale z Moses mieli tego typu relację, której nikt inny nie rozumiał; tylko oni. A zaczęło się od głupiego przytyku na temat wzrostu Puchonki. Do teraz się dziwił, znając ją teraz i patrząc z perspektywy czasu, że nie dostał wtedy po mordzie. Była zajebistym kompanem, ładunkiem, który wybuchał przedwcześnie, zupełnie tak jak on.
Ale zniknęła. Kurwa, był człowiek, nie ma człowieka. Jak można tak z dnia na dzień wziąć i sobie wyjechać? To było chamskie. I na początku był naprawdę wściekły na to, że nawet nie wie co się z nią dzieje. Bo wiecie, jak się przebywa z kimś tyle czasu, to potem jednak czegoś w życiu brakuje. I on mocno odczuwał ten brak. Chociaż z czasem, poniekąd pogodził się z tym, że prawdopodobnie Fredka przeniosła się z rodziną gdzieś, gdzie dokończy swoją edukację. Bo innego scenariusza nie uznawał. Nie martwił się o nią, co to to nie. Przecież to twarda laska, nie dałaby się tak łatwo. Ale nie zdawał sobie sprawy z tego, ze zawsze są jakieś rzeczy, które mogą przywalić człowieka...
Zaciągając się po raz kolejny dymem, nie miał pojęcia, że jego kumpela, właśnie kroczy korytarzem, aby kilka sekund później pojawić się w progu. On za to, przymknął oczy, jakby delektował się magicznym szlugiem, z logiem Feniksowych. W pewnym momencie jednak został dosłownie przygnieciony od tyłu, ciężarem, którego w przypadku wzięcia go znienacka, nie był w stanie w porę opanować. Zanim do jego nozdrzy dostała się woń miętowych dropsów i zanim ogłuchnął od jej głosu, tuż przy uchu, oboje runęli na posadzkę.
- Moses! Ciebie powaliło? - zdołał z siebie jedynie wydusić, kiedy zapleciony w patyczkowate kończyny dziewczęcia, próbował nie podpalić fajną jej dresika. - To serio Ty? - wypalił, w końcu, obracając wreszcie głowę w jej stronę, aby ostatecznie to potwierdzić. No ona. - Kurwa, gdzieś Ty, do cholery była?

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 516
  Liczba postów : 496
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Lis 08 2020, 23:42;

Może urocza w mojej opinii morda chłopaka spowodowała, że nie uderzyłam go słysząc nieuprzejmy przytyk, a może po prostu wtedy nie byłam w humorze. Hunter jednak zawsze działał na mnie tak, że czasem wydawało mi się, że przy nim jestem mądrzejsza i bardziej opanowana. Co oczywiście nie było prawdą, to tylko uczucie, które mi towarzyszyło, gdyż spędzaliśmy czas na czillowaniu, co było bardzo rzadkie w moim przypadku. Jednak od kiedy tylko odkryliśmy papierosy i to miejsce, zajęliśmy je jako nasza wspólne kryjówka, spędzając tu wiele chwil w których odpoczywaliśmy od innych. Kiedy byłam w Edynburgu czasem biorąc mocniejsze używki, które przenosiły mnie w ulubione miejsca, ten kamienny kominek od czasu do czasu był jednym z nich, z nerwowym Ślizgonem z mojego roku.
To prawda, wiem że nie powinnam tak znikać i pisałam mnóstwo listów i do Huntera i do Julki, próbując wytłumaczyć co robię, co mną kieruję i jak rozwijam swój dar wykorzystując nieporządne sposoby, albo próbując uniknąć tego tematu. W końcu jednak wszystkie listy kończyły w skrzynkach, śmietnikach, pewnie nadal są pochowane w moim starym pokoju w Edynburgu pod deskami. Nie będzie mi nigdy dane ich przekazać, ale przynajmniej wróciłam ja. Bez suchych słów, a z wrzaskiem na ustach na plecach chłopaka. Krzyczę nadal kiedy upadamy na ziemię i kiedy wyplątujemy się ze swoich kończyć ryczę ze śmiechu, nie przejmując się bulwersami przyjaciela. Kiedy w końcu uspokoiłam swój rubaszny chichot, odwracam się w stronę chłopaka, nadal szczerząc się dziko, jak to ja.
- No proste - mówię kiedy udaje mu się stwierdzić, że to ja i na oczywiste pytanie, wzruszam lekko ramionami, podpierając się łokciami. - W dupie - oznajmiam uprzejmie chłopakowi i z nostalgią patrzę na przyjaciela. - Chodź no tu ty mordo głupia - witam się radośnie i zanim ten zdąży cokolwiek powiedzieć łapię go za brodę by pocałować jego gładki policzek. - Daj mi lepiej szluga, Jeleniu, bo kisiłam się w domu kupę lat i nie mogłam nawet nic zapalić - mówię energicznie kiedy go puszczam, podnosząc się na nogi i wyciągając rękę, by pomóc wstać chłopakowi. Bawię się słownie wymową jego nazwiska. - Miałam problemy z głową - oznajmiam i najpierw się pukam po czole, a potem udaję przez chwilę, że dostaję drgawek, by wytłumaczyć mu dokładniej, że chodzi o mój dar. To była część prawdy, ale miałam nadzieję, że na początek chociaż trochę ułagodzę moje zniknięcie.

@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyPon Lis 09 2020, 00:23;

Zdecydowanie pokój ze starym, nieużywanym kominkiem był ich kryjówką. Pewnie nie tylko im dwojgu znaną, a jednak oni zbyt wiele czasu tam spędzali. I choć Ślizgonowi nie wydawało się, żeby Fredka była w jego obecności bardziej opanowana, to mimo wszystko lubił spędzać z nią czas. Nie tylko kitrać się z papierosami po kątach, ale także gadać. To była jedyna laska, przy której się nie hamował. Owszem zazwyczaj swoją frustrację, złość czy wszystkie inne emocje od razu wyrzucał na zewnątrz w postaci konkretnych słów czy zachowań, jednak kiedy był naprawdę wściekły i poirytowany, ostre słowa same pchały się na usta. Ale mimo wszystko nauczony był nie używać ich w obecności starszych i kobiet - tego nauczyła go matka i tego się trzymał. Ale no hej! Freddie była jego ziomalką. Potrafiła przywalić czasami takim dissem, że ledwo szło się pozbierać. Jak tu nie być przy niej sobą?
Właśnie o to chodziło. Nie miał żadnej wiadomości. Nawet głupiego dymka na wizie: "Mam dość, spierdalam z tej budy". Nic. To go uderzyło najbardziej. Bo jednak myślał, że się przyjaźnią. Rozmawiali ze sobą o wielu rzeczach, myślał, że trochę ją zna. A tu taki numer. Musiał wytrzymać bez niej ten rok. Trzysta sześćdziesiąt pięć dni bez tego szaleńczego brechtu, który w tym momencie rozbrzmiewał mu nad uchem. W tym momencie to był niezły szok dla jego bębenków. Ostatecznie jakimś cudem podniósł się do pozycji siedzącej, zerkając na nią, ewidentnie zbulwersowany jej zdawkową odpowiedzią. Prychnął, zanim przywitała się z nim "soczyście". Spojrzał na nią z jawnym niedowierzaniem. Czy ona w tej chwili, kurwa myślała, że sobie przyjdzie i zapalą fajeczkę, jak za starych dobrych czasów, po tym jak nie było jej taki szmat czasu i nie odezwała się ani słowem?
- Spieprzaj, nic Ci nie dam, dopóki się nie dowiem gdzie Cię wcięło na TYLE CZASU - odezwał się, ewidentnie próbując z niej wyciągnąć coś więcej niż kozackie "w dupie". A kiedy wstali z podłogi i Hunt usłyszał od niej nieco konkretniejsze słowa, zmarszczył brwi, jednak po chwili załapał. Ale nie wyjaśniało to jednego.  - To tak Cię wzięło, że nawet ciężko Ci było głupią sowe wysłać? - nie rozumiał tego za bardzo, ale tłumaczył to sobie tak, że nigdy nie miał i nie będzie miał wizji przyszłości i dlatego nie umie tego pojąć. Tylko czemu, na jaja Voldemorta nie odezwała się ani słowem?!
Koniec końców westchnął i sięgnął po paczkę Feniksowych i już miał wyciągać jednego z magicznych papierosów, kiedy jego wzrok padł na niewielkie zawiniątko, w pudełku. Sięgnął po nie, po czym podniósł wzrok na dziewczynę.
- Mam coś innego, chcesz spróbować? - rzucił, chociaż po chwili nie czekając na jej odpowiedź podszedł do okna, gdzie na parapecie rozłożył manatki i po kilku chwilach już skręcał jointa, którego podał Puchonce. - Ojciec ostatnio próbuje też na mugolskim rynku, zobaczmy ile to jest warte. - dodał, wyciągając różdżkę, aby podstawić ją Freddie pod skręta i odpalić. Za chwilę zrobił to samo, siadając na parapecie. - A więc? Jak Twoja głowa? - zapytał w końcu, patrząc na nią przenikliwym wzrokiem.

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 516
  Liczba postów : 496
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyPon Lis 09 2020, 12:49;

Czułam się poniekąd wyjątkowa, że tak o mnie myślisz, chociaż z drugiej strony może raczej powinnam sądzić, że cóż to, nie jestem dziewczyną, którą należy szanować tak jak zachowujesz się z większością kobiet? Nigdy jednak tak na to nie patrzyłam. Owszem, myślałam, że mógłbyś czasem traktować mnie mniej jak ziomka, ale o ile byłam odważna do głupich wyskoków, jestem największym tchórzem w poważnych sprawach. Pewnie tylko dlatego nie jestem w Gryffindorze. W tej chwili jednak bardzo się cieszę, że moje dziecinne zauroczenia nie wypłynęły nigdy na światło dzienne, bo wszystko zrobiłoby się niepotrzebnie niezręczne. A tak zwyczajnie wróciłam do znanego mi środowiska przy kominku. No może niekoniecznie wszystko zwyczajnie. Jesteś poirytowany, zły, nie wystarcza Ci kilka moich słów na pocieszenie i tłumaczenie, przywitanie; moja obecność nie jest wystarczającą nagrodę za rok milczenia. Rozumiem to oczywiście i  wytłumaczę jak trzeba. Ale kiedy byłam tam, w Edynburgu było mi wstyd pisać czemu wszystko rzuciłam i co teraz robię. Kiedy jesteśmy twarzą w twarz już jest inaczej. Szczególnie, że mój umysł jest czysty, niezamglony wizjami połączonymi z rzeczywistością i używkami.
- W Edynburgu - dodaję jeszcze, skoro dupa mu nie wystarczała. Nie mogę się powstrzymać od lekkiego drażnienia się, chociaż powinnam ze skruchą wszystko tłumaczyć, wiadomo, że nie zrobiłabym tego. I kiedy podnosimy się z miejsca nie wiem jak odpowiedzieć na ten brak sowy, bo czuję się jak debil w związku z tym, więc głupio milczę i gapię się na Ciebie, mimo wszystko uśmiechając się mimowolnie. - Dobrze cię widzieć mordo - odpowiadam zamiast tego, jakby to miało cokolwiek tłumaczyć.
- Jasne - odpowiadam na coś innego i sama wwalam się na parapet obok rzeczy, które zaczął rozstawiać. Odpalasz mi coś, a ja prawie natychmiast kaszlę nie znając rzeczy, którą mi dałeś i poza tym mają bardzo długą przerwę. - Co to? - pytam jeszcze odwlekając moment w którym będę musiała tłumaczyć cokolwiek.
- Chyba lepiej- mówię próbując się zaciągnąć trochę lepiej jego specyfikiem. - Miałam wyjebać na chwilę i potem wrócić w chwale niezdanych egzaminów. Ale zaczęłam szprycować się jakimiś magicznymi stymulatorami, odkrywając, że moje wizje są wykurwiste po tym i bardzo szczegółowe... Ojciec mnie znalazł i wyciągnął na odwyk i koniec. Ale oficjalna wersja jest, że to mój dar, więc jak nie chcesz, żeby mnie na serio wyjebali to nikomu nie mów.
Bezpretensjonalnie opowiadam swoją historię, unikając twojego spojrzenia mimo wszystko i gapiąc się przez okno na błonia. Dobrze jest być w znanym miejscu z ludźmi na których ci zależy.

@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyPon Lis 09 2020, 19:05;

Zachowując się swobodnie w jej towarzystwie, wcale nie wydawało mu się, że wykazuje się brakiem szacunku do niej. Odkrył już na początku, że są do siebie na tyle podobni, że Freds nigdy tego nie będzie tak odbierać. Ale nie miał zielonego pojęcia o tym, że dziewczyna kiedyś się w nim podkochiwała. Kumplowali się, a ona nigdy nie pokazywała, że lubi go w tej "inny" sposób. I dobrze, bo tak było idealnie. Mogli sobie bez ciśnienia siedzieć przy kamiennym kominku, popalając.
Rzeczywiście był wkurzony i poirytowany, bo na razie nie docierał do niego jeszcze sam fakt, że dziewczyna wróciła, przez to, ze skupiał się na jej nieobecności, którą przeżywał przez ostatnie miesiące. Nie byłby sobą, gdyby nie pokazał w tej chwili jak bardzo ruszyło go to, że zniknęła na całe miesiące. A u niego emocje niemal od razu pchały się na zewnątrz, więc musiał w pierwszej chwili zareagować jak furiat, cham i prostak, który zamiast cieszyć się z jej powrotu musiał ją najpierw ochrzanić i porządnie przemaglować. Jakaś kara musi być.
Usłyszawszy o miejscu, do którego uciekła nieco "ostygł". Zdał sobie sprawę, że niepotrzebnie jest taki porywczy, skoro i tak za chwilę wszystkiego się dowie. Wyjechał tylko jeszcze z pytaniem o list, którego nawet w jednym egzemplarzu nie zdołała do niego wysłać. Ale ostatecznie wbił w nią wzrok tak jak ona w niego, po czym wreszcie uśmiechnął się, zarażając się od niej.
- Ciebie też, gnomie - odparł, szturchając ją lekko w ramię, po czym chwycił za paczkę papierosów, z której ostatecznie wyciągnął zwitek z mugolskim ziołem. - Suszone konopie indyjskie. Mugole nazywają to "trawką". - wyjaśnił pokrótce to, czego zdołał się dowiedzieć o zielonej "nowości" od niemagicznych. Ostatecznie oboje zasiedli na parapecie sprawdzając na sobie czym raczy się mugolska młodzież (i nie tylko). Przeszła mu już praktycznie całkowicie złość i uraz do Fredki, dlatego stwierdził, że pociągnie ją jeszcze za język, żeby dowiedzieć się co robiła jak jej nie było.
- Co to znaczy "wykurwiste"? - zaciekawił się od razu, zaraz po tym jak odstawił skręta od ust. To, że Moses miała wizje było mu dobrze znane, jednak zdziwiło go, że po uciekała się do tego, żeby je jeszcze podkręcać i to jeszcze do tego faszerując się jakimś dziadostwem. - I czekaj... odwyk? Było aż tak źle? Nie, no, Freds, milcze jak grób, tylko powiedz, że teraz masz wszystko pod kontrolą - w sumie to nawet nie skojarzył, że częstując ją trawką nie pomaga jej w tej kontroli, ale przecież jeden joint nikogo jeszcze nie zabił.  
- Ciesze się, że wróciłaś. Kurewsko nudno było tu bez Ciebie, wiesz? - rzucił po chwili, zerkając w jej kierunku, kiedy wyglądała tak przez okno. Puścił jej oczko, po czym wziął kolejnego bucha. A wraz z nim zaczęło się w nim już kotłować, a jego układ nerwowy zaczął poddawać się działaniu narkotyku. Powoli wciągnął powietrze i poczuł przyjemne ciepło i błogi spokój, który opanował jego umysł. Tak można było chillować.

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 516
  Liczba postów : 496
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyWto Lis 10 2020, 20:49;

Oczywiście w pełni rozumiałam karę jakiej zostałam poddana i po prostu nie bardzo potrafiłam Cię załagodzić jakkolwiek, nie wiedząc jak to zrobić. Nie byłam od gładkich słów, miękkich ramion i łzach na policzkach. Ja jestem od głośnego ryku, zawadiackiego mrugnięcia i zrobienia jak największego hałasu. Dlatego zamiast uspokajać i rzucać smutne spojrzenia, prawie uroczo uśmiecham się do Ciebie dziko i po prostu czekam aż się uspokoisz i będę mogła normalnie porozmawiać, wszystko wyjaśnić, a potem wszystko wróci do normy. O ile może.
- Mhm - mruczę niepewnie na konopie zastanawiając się czy nie jest na tyle mocna, że zaraz w pizdu pójdzie cały mój odwyk. Mimo to zaciągam się i okazuje się nie być zbyt mocne, chociaż mimowolnie oceniam jak wysoki byłby spadek z okna, gdybym dostała nagle wizji przez narkotyk, a ty byś nie zdążył mnie złapać. Obliczając swoje szanse na dość marne, mimo to nawet nie chce mi się zmieniać położenia.
- Widziałam co chcę - tłumaczę najpierw krótko, dając chwilę na przetrawienie tej informacji. Jako jedna z nielicznych osób wiesz, że denerwuje mnie często mój brak kontroli i moje przewidywania pogody, śniadań czy drobnych wydarzeń. - Brałam, łapałam osobę za rękę i nurzałam się w wizjach. Co prawda czasem trudno było je rozróżnić... w sensie prawdę od faktów... Było ich bardzo dużo i się w nich aż gubiłam, ale miały sens - mówię jeszcze przez chwilę przybierając nostalgiczny wyraz twarzy. Zarówno do perfekcyjnych wizji, jak i pozostawionych narkotyków. Czy było tak źle? No nie umiem odpowiedzieć dobrze na to pytanie, bo według mnie było perfekcyjnie, więc kiepsko było dla mnie sformułowane. - No eee... - tłumaczę elokwentnie, wzruszając ramionami. Czy mam wszystko pod kontrolą? - Po raz pierwszy od stu lat chodzę bez kontroli rodziców, to chyba się okaże czy jest pod kontrolą - dodaję i krzywię się lekko wydychając kolejne kłęby dymu. Wyciągam w kierunku chłopaka do połowy dopalonego skręta. - Jeśli wypalę całego będę wizjować, chyba że trudno - stwierdzam odrobinę zaniepokojona, nie będąc pewna czy obydwoje tego chcemy. Uśmiecham się szaleńczo kiedy uznajesz, że beze mnie było nudno.
- Proste. Coś się działo ciekawego? Coś robiłeś? Zdałeś egzaminy? Znalazłeś przyszłą żonę? Cokolwiek? - wypytuję o wszystko czując, że w końcu mogę coś wtrącić co nie dotyczy mojej ostatniej brzydkiej przeszłości.

@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptySro Lis 11 2020, 20:30;

Impulsywność Huntera wynikała nie rzadko z tego, że nigdy w żaden sposób nie zastanawiał się nad swoimi emocjami. Zwyczajnie pozwalał im przejmować kontrolę i ta gwałtowna natura, ewidentne i nieskrywane intencje pozwalały mu być autentycznym. A przynajmniej tak mu się wydawało. Dlatego powrót Freddie był dla niego takim wydarzeniem i zareagował tak a nie inaczej. Po jego zachowaniu można było od razu, z miejsca wiele wywnioskować, między innymi to, że brakowało mu przyjaciółki.
Owszem, może i wiedział dużo o jasnowidzeniu Fredki, o tym, że dostawała białej gorączki, kiedy kolejny raz przyszłość odsłaniała przed nią jedynie nieznaczące szczegóły, jednak nie siedział w jej głowie i nie wiedział, jak to dokładnie jest nie panować nad tym darem. Mógł tylko domyślać się jaka to była dla niej frajda, kiedy po zażyciu jakiegoś "specjału" kierowała swoje wewnętrzne oko dokładnie tam gdzie chciała.
- Wow, czyli mogłaś... spytać o cokolwiek? - odezwał się, będąc pod wrażeniem tego, że dziewczyna w końcu panowała nad darem, a to przecież bardzo rzadko się zdarzało. Minus był taki, że musiała ćpać, żeby widzieć to co chciała. Nie no, nie chciał, żeby zabrzmiało to źle, ale po prostu sam "odwyk" kojarzył mu się po prostu... źle. Dopiero wtedy połączył fakty i kiedy powiedziała o kontroli rodziców, spuścił wzrok na skręta trzymanego przez nią między palcami. - Kurwa, sory. Cholera, to chyba nie powinien Ci tego proponować. - mruknął, biorąc od niej do połowy wypalonego jointa. Zgasił go i rzucił do starego paleniska w kominku. Westchnął i ostatecznie także skończył swojego w ten sam sposób. - Słabe to. Nie warto było nawet ryzykować, że mnie nakryją. - podsumował krótko, uśmiechając się do niej półgębkiem, po czym zebrało mu się na szczerość i wypalił z tym jak to nudno było w tej budzie, bo jej nie było.
Zeskoczył z parapetu, słysząc jej pytania, po czym odwrócił się z powrotem w jej kierunku i nonszalancko oparł się bokiem o ściankę, zastanawiając się nad krótkim streszczeniem tego co się działo podczas jej nieobecności.
- Generalnie to mówię Ci, że bez Ciebie to bardziej stado emerytów, niż rozbrykanych nastolatków, więc nie za bardzo jest co opowiadać. No może znalazłoby się kilka plotek o kulawych profesorach, puszczalskich Gryfonkach albo nielegalnych spotkaniach czarnomagicznego "kółka" ale tego nawet nie opłaca się powtarzać. Zbyt wiele faktów się nie zgadza, a poza tym to tylko bajeczki krążące po korytarzach. - nigdy nie bawił się w powtarzanie jakichś bredni, które dosłyszał gdzieś w Wielkiej Sali, choć jak to mówią w każdej plotce jest ziarnko prawdy. - Zdałem wszystko co chciałem, wydaje mi się, że nawet całkiem nieźle. A co do żony, to myślę, że niedługo starzy mi ją przedstawią. - zażartował, chociaż wspominając akcję z Beą i jej trzydziestokilkuletnim narzeczonym, którego chcieli jej wepchnąć Jacob i Victoria, pewnie dużo nie mijał się z prawdą co do swojej przyszłości. Szanował swoich rodziców, ale nie dałby im zaplanować sobie życia w taki sposób.

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 516
  Liczba postów : 496
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptySro Lis 11 2020, 22:37;

Cóż ja z kolei szybko się emocjonowałam, bo jeśli nie byłam wiecznie na lekkim hypie, czy to pozytywnym czy negatywnym, byłam zbyt stateczna i wtedy nawet nie mogłam wyczuć kiedy może złapać mnie wizja. Wieczne bycie w stanie alarmującym było trudne, ale już nauczyłam się żyć z wiecznym pobudzeniem, by wyczuć ewentualną wizję i nie umrzeć tragicznie kiedy mogę upaść w jakieś nieprawidłowe dla mnie miejsce.
Widzę, że doceniasz fakt jak mogłam rozwinąć swój dar, nawet jeśli byłoby to jedynie na chwilę. Z uśmiechem kiwam głową, machając szerokimi brwiami. - Znaczy no, mówię, miałam pewne ograniczenia, nie byłam czasem pewna czy widzę przyszłość czy teraźniejszość, co było dość kłopotliwe, ale dało się z tego ułożyć sensowną całość - tłumaczę jeszcze energicznie przypominając sobie niektóre bardzo szczegółowe wizje, te kiedy próbowałam jadu bazyliszka. Całe szczęście, że ojciec mnie znalazł, bo prawdopodobnie zostałabym tam na zawsze i umarła wśród swoich pięknych wizji i galeonów, które za nie dostawałam. Ale tego już nie mówię na głos, nie chce Cię straszyć. Macham za to ręką, kiedy się reflektujesz stwierdzając, że oferowanie narkotyków, nawet bardzo lekkich było odrobinę nie na miejscu. - Słabe - potwierdzam za to, mimo wszystko z lekkim żalem patrząc jak wyrzucasz zielsko. Może i słabe, ale zawsze jakiś substytut. Ale cóż, wykazałam się niesamowitą siłą woli jak na mój pierwszy raz z nimi używkami! No drugi, już u Brooks raz odmówiłam.
- Nie wierzę, że nic interesującego się nie działo - mówię z irytacją na tak olewcze potraktowanie wszystkich zamkowych tematów. - Z tego co wiem połowa profesorów kuleje i wszystkie Gryfonki dają dupy za pół knuta. Nie wierzę, że niczym fajnym nie uraczysz mnie po miesiącu nieobecności, postaraj się jeleniu - stwierdzam z westchnieniem na takie nowiny, bo nie brzmią zbyt fascynująco, zachęcająco kopię go w piszczel nóżką, by pomóc mu w myśleniu. Na jego słowa unoszę do góry brwi pytająco.
- Myślisz, że będą próbować? Już ten czas? - pytam starając się nawet nie wyobrażać co by było, gdyby moja rodzina również próbowała znaleźć dla mnie partię, która by mnie najlepiej... wspomogła w tworzeniu kolejnych potomków swojego daru. W końcu Violi to zrobili, cokolwiek by tam sobie nie robiła po swojemu formalnie maiła przyszłego męża. Lekko zaniepokojona możliwością takiej sprzeczki z rodziną, pukam czarnymi paznokciami o parapet, wybijając nijaki rytm.

@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptySro Lis 11 2020, 23:45;

Nawet nie był w stanie wyobrazić sobie tego jej stanu alarmowego, kiedy jest możliwość, że za chwilę odleci, żeby "to coś" całkowicie pochłonęło jej umysł. To w takim razie Freds miała przynajmniej powód, dla którego była taka wybuchowa, a on? Taki się urodził i teraz tylko z każdym dniem było gorzej, bo przyzwyczajał się do przeżywania każdej emocji sto razy mocniej i wyraźniej na zewnątrz.
- Aaa, rozumiem. Nadal musisz wielu rzeczy się domyślać. - niewiele to w takim razie zmieniało i nie warto było wkopywać się w też w ćpanie, skoro była niewielka różnica, jednak chociaż mogła teraz na trzeźwo próbować wizjować w taki sam sposób. To znaczy, nie wiedział zupełnie na czym to polega, ale może dałoby się wyćwiczyć to tak, żeby działało bez dragów?
Nie ma co. Zajebisty był z niego kumpel, skoro pierwszego dnia po tym jak wróciła z odwyku podsunął jej pod nos maryśke. Chociaż to leczenie coś jej dało, skoro potrafiła powiedzieć dość, nawet jeśli wcześniej troche wypaliła.
- Ale co ja Ci na to poradze, że tu jest, kurwa umieralnia - odparł z przekąsem i jęknął, kiedy go kopnęła. Nie było to mocne, bo gdzie taka biedzinka mogła mu zrobić chociaż siniaka (zwłaszcza jeśli specjalnie się nie starała). Ale dla zasady zmroził ją wzrokiem. - A co ja jestem, poltergeist czający się w każdym kącie i podsłuchujący? Odpal wizza, znajdź Robin Doppler - u niej ploteczki to normalność. Ja się do tego nie nadaje - bronił się, podsuwając Ślizgonkę, która swoim niuchaczym nosem potrafiła wywęszyć największe sensacje. On był tylko facetem, nie potrafił plotkować.  
- Myślę, że to bardziej niż pewne. Kuzyna zaręczyli w dniu jego siedemnastych urodzin, bo tak dobrze "dogadywali się" z tamtą rodziną. - oznajmił, próbując jakby też sam siebie oswoić z myślą, że też niedługo może mieć ten sam problem co Logan. - Także wiesz, będziemy wykurwiście szczęśliwi, nie ma co. Chociaż... z drugiej strony znam osoby, które się postawiły. Ale nie skończyły najlepiej. - dodał po chwili, mając na myśli oczywiście Beatrice, ale nie chciał mówić konkretnie o niej. Przecież była w szkole szanowaną panią profesor. - A Ty byś się dała tak wyswatać? - spytał jeszcze, z czystej ciekawości, zerkając na nią, spod przydługiej grzywki, której kręte kosmyki opadały mu na czoło.

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 516
  Liczba postów : 496
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyCzw Lis 12 2020, 00:44;

Osobiście nie uważałam tego za szczególną wadę. Mógłbyś po prostu rzadziej się denerwować, to byłoby na pewno zdrowsze. A fakt, że pokazujesz wszystkie emocje - przynajmniej nie byłeś kolejnym pozerem w tej okropnej szkole, bo tych było na potęgę, co mnie zawsze mocno mierziło. Może dlatego miałam raczej kilka zaufanych osób, a nie cały tłum. To na pewno z tego powodu, nie mojej słodkiej osobowości.
- Nie domyślać. Tylko potrzebuję chwili żeby odróżnić prawdę od tego co dzieje się teraz. Ale osoby będące ze mnę mnie słyszą, rozmawiają i najważniejsze, że oni mieli odpowiedzi. Ja byłam gdzieś w swoim świecie - mówię machając pajęczą ręką nad głową, jakbym mogła wyczarować chmurę moich kłębiących się myśli i wizji, które widziałam kiedy inni zadawali mi pytanie za pytaniem.
Parskam śmiechem na myśl o tym, że czaisz się po kątach, próbując podsłuchać każdego, by dowiedzieć się co kto robi. - No mógłbyś się, kurwa, trochę dla mnie postarać jakichś niusików... - mówię rechocząc wesoło, a na usłyszane nazwisko jakiejś dupery, z powątpiewaniem patrzę na Ciebie. - Nie będę obczajać twoich dup na wizie, co ci do głowy przyszło - mówię kręcąc głową i wzdychając na te absurdalne propozycje, zakładając, że ploteczki to tylko jakaś przykrywka do jej ocenienia. Dobrze też, że nie słyszałam stwierdzenia, że jesteś facetem i nie umiesz plotkować, bo aż bym walnęła cię po ryju za taką mizoginię.
No tak oczywiście. Po prostu tyle czasu rodzice byli przejęci samym faktem mojego daru, potem odwyku i takie tam, że nie było kiedy pomyśleć o swataniu, co przecież zdarzało się u nas nie raz, czego przykład w postaci mojej kuzynki Strauss miałam pod nosem.
- Ale co pójdziesz na to? - pytam szczerze zaintrygowana i podnoszę rękę, by popędzającym ruchem wyłudzić od niego prawdziwego papierosa. - Pewnie nie. Ale... - mówię i uśmiecham się lekko wyciągając różdżkę. - Wyobraź sobie, że rodzice mi znajdują jakąś zajebistą duperę, jakiś jebany pół wil czy coś. Kim wtedy jestem, żeby sobie odmawiać? - stwierdzam całkiem szczerze przyznając, że gdyby mój przyszły mąż bardzo by mi się spodobał nie odmówiłabym z miejsca.

@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyPon Lis 16 2020, 23:42;

Gdyby tak łatwo było tak po prostu "rzadziej się denerwować" to z pewnością by oszczędzał swoje nerwy, ale niestety przywykł do tego, że reagował natychmiastowo. A szkoła pełna pozerów na szczęście nie pozbyła się jeszcze tej garstki ludzi, którzy są na co dzień sobą, dlatego i Ślizgon i Puchonka jeszcze jakoś wytrzymują w tej budzie.
- Nawet gdybym chciał, to nigdy do końca tego nie ogarnę - miał na myśli jej wizje i to całe jasnowidzenie. Mogła mu opowiadać szczegółowo o tym co się z nią wtedy działo, ale on za każdym razem zadawał takie pytania, które nie miały sensu. - Mogę się tylko domyślać, że "bycie w swoim świecie" i widzenie czegoś więcej niż jutrzejszej kolacji ostro Cię jarało - dodał po chwili, posyłając jej wymowne spojrzenie.  To było oczywiste i wiedział to nie od dziś, że od zawsze chciała jakichś znaczących obrazów, bardziej ukierunkowanych, a nie błahych, tak jak jeszcze jakiś czas temu.
- Jakich dup? Masz na myśli Doppler? Przecież ją wszyscy znają i wiedzą, że to ona "stara się o niusiki". - oznajmił z przekonaniem, wcześniej śmiejąc się z nazwania Robin jego duperą. Gdyby tylko przestali sobie dogryzać i karmić złośliwościami, może udałoby się im umówić chociażby na kawę. Ale, błagam - to nierealne. A co do plotkowania, to jest naukowo udowodnione, że kobiety dużo częściej obgadują ludzi, niż faceci. Amen.
Przez chwilę musiał pomyśleć, kiedy usłyszał jej pytanie a propos tego co by zrobił gdyby rzeczywiście Chris i Helen znaleźli mu żonę. Nawet w jego głowie brzmiało to absurdalnie, jednak było na tyle prawdopodobne, że musiał być na to przygotowany. Sięgnął po paczkę Feniksowych, widząc jasną prośbę dziewczyny i tym razem częstując ją zwyczajną fajką. Użyczył jej także ognia, taki był z niego dobry kumpel.
- Chyba nie. Nie lubię, kiedy ktoś mi coś narzuca. Nie żyjemy w średniowieczu. - odezwał się w końcu. Słysząc jej słowa zaśmiał się pod nosem i pokiwał głową, w geście uznania. - To fakt. Jeśli by mi proponowali naprawdę niezłą laskę, to chyba musiałbym się dłużej zastanowić. - zaśmiał się ponownie, zastanawiając się jakiego musiałby mieć farta, żeby rodzice znaleźli mu zajebistą dupę, która jednocześnie byłaby dobrze urodzona. Zazwyczaj to nie idzie w parze, chociaż...
Kilka minut później, kiedy wypalili po drugiej fajce, zebrali się i z dobrymi humorami wyszli z pomieszczenia, a każde poszło w swoją stronę.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptySro Gru 30 2020, 19:28;

Najpierw nieco martwił się tym, czym plan, który Robin chciała wcielić w życie może się udać, jednak z czasem, kiedy o tym rozmawiali i obgadywali szczegóły tego wszystkiego, jak zabezpieczyć się przed niespodziewanymi scenariuszami obawy te znikały. I może nie pozbył się ich całkowicie, bo gdzieś z tyłu głowy miał to, że coś może pójść nie po ich myśli i mogą stać się ofiarami człowieka-wila, ale mimo wszystko chciał mieć to już za sobą.
Tak jak robił to już kilka razy, odkąd zaczął studiować, poprosił ojca o glicynię błyskawiczną, pod pretekstem dania sobie kopa do nauki. Mężczyzna nie widział w tym problemu, twierdząc, że studia to nie przelewki i trzeba się mocno spiąć, aby je ukończyć z najlepszymi wynikami. Hunterowi co prawda bardziej przydałby się zastrzyk motywacji, niżeli porcji magicznego, pobudzającego zielska, ale cieszył się, że po raz kolejny mógł polegać na ojcu. Wsunął papierowe zawiniątko wraz z całym ekwipunkiem, potrzebnym do przygotowania "energetycznego papierosa" do prawej kieszeni spodni, wychodząc z lochów, aby powoli zacząć wspinać się na szóste piętro, gdzie znajdowało się dobrze znane mu i dyskretne miejsce, w którym umówił się z Robin i Eskilem. Wszedł do środka i rozglądając się po pokoju, przypomniał sobie jak kilka tygodni wcześniej rozmawiał tu z Fredką, zaraz po jej powrocie. Uśmiechając się na to wspomnienie, wyciągnął z lewej kieszeni paczkę Feniksowich, aby zapalić jeszcze czekając na tę dwójkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 254
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptySro Gru 30 2020, 22:05;

Czy stresował się? Skłamałby gdyby zaprzeczył. Pierwszy raz w życiu dobrowolnie podda się wywołaniu harpiej twarzy i miał od tego mętlik w głowie. Nie miał pojęcia w jaki sposób miałby się na to przygotować. Najadł się, wyspał ale dalej czuł, że powinien coś zrobić. Po chwili namysłu stwierdził jednak, że Robin dałaby mu znać gdyby czegoś od niego chciała. Wspinał się z nią u boku po schodach i co chwila rzucał w jej stronę pytanie. - Jesteś pewna, że można mu ufać? Nie doniesie na nas? Dalej chcesz to zobaczyć? Jak on to zrobi? Skąd wie jak to wywołać? - chciał od niej milion szczegółowych odpowiedzi, ale ani razu nie pokazał, że chce się wycofać. Obiecał Robin, a więc zamierzał dotrzymać słowa. Będzie miała szansę obejrzeć tę paskudną gębę przez dłuższej niż kilka sekund. Nie miał pojęcia po co jej to, ale skłaniał się ku odpowiedzi, że była po prostu bardzo ciekawa. A Eskil, jak to Eskil, w tej relacji łatwo ulegał, aby zaspokoić ciekawość dziewczyny. Interesowała się nim… znaczy się, interesowała się tym jak mu pomóc. Z opóźnieniem przypomniał sobie, że ma próbować nad tym zapanować bowiem nie będzie brało się to z nerwów a z jakiegoś zioła. Niezbyt mu się uśmiechało na myśl o jakimkolwiek wysiłku. W końcu wspięli się do docelowego miejsca, a jeszcze zanim wyłonili się zza rogu to było słychać jego głos - Czaderskie miejsce, nawet nikt nie musi stać na czatach. Daleko stąd do jakiejkolwiek klasy. - gadał chyba przez ten stres związany z ich niemądrym przedsięwzięciem. Najwyraźniej Robin miała w sobie coś, do sprawiało, że płeć przeciwna jednak się z nią zgadzała. Czy to aby Eskil nie powinien być bardziej charyzmatyczny? Zatrzymał się dopiero przed Hunterem. - Siema. - wyciągnął dłoń do uścisku. Znał go z widzenia, ale otaczali się w innych grupach znajomych. Poza tym halo, to był Dear. To samo w sobie mówiło, aby jednak zachować czujność. - Eskil. - przedstawił się i przyjrzał chłopakowi z zaciekawieniem. Wyglądał niegroźnie. Ciekawe jak bardzo Robin go lubi. - Profesor Dear to dla ciebie jakaś ciotka? Jestem ciekawy, bo dużo jest Dear'ów w zamku. - może nie było to zbyt taktowne ale kto by się tym przejmował. Przyszli tu eksperymentować. - Widziałeś kiedyś… no wiesz, tę harpią paszczę? - tu się mimowolnie skrzywił. Zerknął przelotnie na Robin, aby upewnić się czy humor jej dopisuje i czy oczy jej świecą jak w dniu kiedy go dopadła w drodze do Hogsmeade. Poza tym stał jak ten kołek i nie widział gdzie podziać ręce więc ostatecznie wcisnął je do kieszeni spodni. Wyjątkowo nie miał dziś na sobie czapki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, na szyi nosi łańcuszek z pierścionkiem który dostała od Deara
Galeony : 1499
  Liczba postów : 1094
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyCzw Gru 31 2020, 12:15;

Byłaby głupia, gdyby próbowała kłamać, że nie stresowała się tym, co mieli zrobić. Choć przegadali wiele godzin na ten temat i ustalili wiele ewentualnych opcji ratowania swoich dup, była boleśnie świadoma faktu, że coś i tak mogło pójść nie po ich myśli. Dalej jednak uparcie przywoływała uśmiech na twarz za każdym razem, kiedy widziała Eskila, czy Huntera. Była wręcz pewna, że jeśli okaże choć cień niepewności względem ich genialnego pomysłu, to zapewne któryś z nich stwierdzi, że to jednak kompletnie nie ma sensu, należy się wycofać i wymyślić lepszy sposób. Robin wiedziała, że lepszego sposobu po prostu nie było. Eskil był zdecydowanie zbyt niedoświadczony, by można było próbować w naturalny sposób wywołać w nim tę harpią twarz. Poza tym, nie zamierzała złościć ślizgona, bo już wiedziała (ah to doświadczenie!), że to zwyczajnie może skończyć się bardzo źle. Nawet nie wiedziała, w jaki sposób Hunter zamierzał załatwić potrzebne im zioło, ale pod tym względem całkowicie mu ufała. Wiedziała, że po pierwsze, nie wystawi ich, skoro już się zgodził wziąć udział w całym przedsięwzięciu, a po drugie, nie wyda ich do nikogo z kadry nauczycielskiej. Wszyscy mieliby wtedy, delikatnie mówiąc, przejebane, nawet jeśli ich opiekunka to kuzynka jednego ze współwinnych. Miała dziwną świadomość, że czego jak czego, ale tego nie byliby w stanie wyjaśnić Dearównie.
Kiedy więc wspinała się razem z Eskilem u boku po kolejnych stopniach, wciąż uśmiechała się szeroko, nawet gdy zadawał jej te wszystkie pytania odnośnie przebiegu całego procesu.
- Eskil, jestem bardziej, niż pewna, że Hunterowi można ufać - zapewniła go po raz setny. - I tak, chcę to zobaczyć i nie wiem, skąd wie, ale mu ufam - nie była pewna, czy te wszystkie słowa wygłaszała bardziej po to, aby uspokoić swoje obawy, czy jego. Wiedziała jednak, że nawet najmniejsze zwątpienie nie wchodziło w grę. Kiedy w końcu weszli do odpowiedniego pomieszczenia, Dear już tam był. Uśmiechnęła się do niego, pokazując prawie wszystkie zęby, po czym zamiast podać mu dłoń, jak Eskil, po prostu go na chwilę przytuliła. Odsunęła się chwilę później, by nie było jakoś niestosownie, czy cholera jeszcze wie jak, po czym zaczęła przyglądać się badawczo obojgu. Kwestię wyjaśnienia pokrewieństwa, postanowiła pozostawić samemu Hunterowi wiedząc, że on to zrobi lepiej, niż ona. Czuła, że powoli ogarnia ją jeszcze większa ekscytacja, choć powinna zachować zimną i profesjonalną postawę.
- W jaki sposób najlepiej podać to zioło Eskilowi? - zwróciła się bezpośrednio do Deara, licząc na to, że będzie miał jakieś ciekawe rozwiązanie. Nie była pewna, czy chłopak powinien tą glicynię połknąć, czy raczej wypić jakąś herbatkę z jej esencji. No po prostu była zielona jeśli chodzi o zielarstwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyPią Sty 01 2021, 14:32;

Gdyby nie to, że całe to przedsięwzięcie organizowała Robin, pewnie nie brałby w tym udziału. Jak tylko usłyszał o tym, co w planach ma dziewczyna, od razu przykleił temu łatkę "głupie", bo przecież kto normalny chce obudzić w półwilu jego zwierzęcą naturę i do tego poniekąd wymuszając na nim przeistoczenie się w harpie. Uważał to za niezwykle niebezpieczne i może źle zrobił, że jednak Ślizgonki wtedy w pokoju zakochanych zwyczajnie nie wyśmiał, tak jak się zresztą tego spodziewała. Ale z drugiej strony, gdyby w ten sposób podszedł do tematu, z pewnością znalazłaby kogoś innego, kto załatwiłby jej to czego chciała, a on nie uczestnicząc w tym, nie byłby w stanie w razie czego jej pomóc. A tak przynajmniej miał jakieś nikłe poczucie, że może niejako panować nad tym co ewentualnie może się wydarzyć, chociażby przez stopniowanie dawni magicznej rośliny, która ma pobudzić Eskila. Swoją drogą nie znał go i nie wiedział czy naprawdę może być taki niebezpieczny, ale mając w pamięci tamten dzień, kiedy to było mu dane zobaczyć jak zachowują się wile, śmiał twierdzić, że chłopak może być nieprzewidywalny do tego stopnia, że trzeba nie spuszczać go z oka, po przemianie ani na sekundę. Ani tym bardziej nie ufać i przede wszystkim nie mieć skrupułów, aby w razie czego go spacyfikować. Czego Robin prawdopodobnie nie zrobi, przez sympatię do samego Clearwatera.
Czekając na tę dwójkę, zdążył wypalić całą fajkę, a i jeszcze skręcić jointa z suszonej rośliny, którą to dostał od ojca. Postarał się nie ładować go niego zbyt dużo, dlatego zwitek był waski i krótki, chociażby dlatego, aby zacząć od małej dawki i zdecydowanie na początek od jegnego bucha. Kiedy w progu pojawiła się najpierw Ślizgonka, a za nią wysoki blondyn, zgasił tlącego się już papierosa na kamiennym murku i wrzucił go do popiołu w kominku. Podał rękę Eskilowi i przedstawił się, mierząc wzrokiem chłopaka, który wyglądał na bardzo młodego. Cóż, sam też we względu na swój wygląd zewnętrzny nie dałby sobie więcej lat, niżeli miał, ale jednak nie pamiętał, żeby Robin wspominała o wieku wilowatego. To też mogło wpłynąć nieco na ich przedsięwzięcie, bo jak wiadomo nastolatkowie bardzo często w wieku piętnastu, szesnastu lat przeżywali największy bunt względem całego świata. Uściskał Robin, kiedy ta przytuliła go na powitanie i choć trochę zdziwił go ten gest, był bardzo miły. Słysząc pytanie Eskila, nieco uniósł brwi, bo zszokowało go ono, a Dear nie miał w zwyczaju dzielić się swoimi prywatnymi sprawami z nieznajomymi. Co prawda był to znajomy Doppler, ale w tej chwili Hunt poczuł dziwną zmianę nastawienia co do chłopaka. Właśnie przez to pytanie.
- Owszem, jest dużo Dearów. Ale to nie jest temat na dziś - rzucił tylko, wpatrując się w chłopaka, zanim ten wyleciał z kolejnym przejawem swojej ciekawości. Hunter westchnął, bo już chciał przejść do rzeczy, skoro już wszyscy się zebrali, a jednak Clearwater wolał na wstępie wypytać go o ciotki, wujków i wspomnienia z dzieciństwa. - Widziałem. Z daleka na szczęście, ale do teraz pamiętam stadko wili, które zadomowiły się w lesie nieopodal naszego domu w Brighton. - odpowiedział krótko, bez wdawania się zbytnio w szczegóły. Bo też tak naprawdę nie wiedział co sądzić o zachowaniu tych stworzeń(?).
Usłyszawszy słowa Robin, uśmiechnął się półgębkiem i uniósł dłoń, w której nadal trzymał świeżo zwiniętego papierosa, który miał być główną atrakcją wieczoru. Po chwili nieco spoważniał i podszedł do Robin, podając jej jointa, ale ostatecznie nie puścił go, kiedy i ona go chwyciła.
- Nadal chcesz to zrobić? - spytał, patrząc jej prosto w oczy, jakby dawał jej ostatnią szansę, żeby wycofała się przed tym niezbyt mądrym i bezpiecznym pomysłem. Po chwili sięgał już po zapalniczkę, aby odpalić jako pierwszy zwitek i podać go Eskilowi. - Paliłeś kiedyś? Zaciągnij się LEKKO - nakazał mu, kładąc nacisk na drugie słowo. Bo przecież nikt nie chciał, aby nagle w ułamku sekundy chłopak zaczął im skakać po ścianach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 254
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyPią Sty 01 2021, 15:21;

Nie miał ochoty ufać nikomu z Dear'ów ale skoro Robin ręczyła za Huntera to musiał przymknąć na to oko. Przynajmniej nie musiał się martwić znajdowaniem zioła/eliksiru który miałby w sobie moc rozbudzenia jego organizmu do stopnia zwilowacenia natychmiastowego. Przez całą drogę z lochów powtarzał sobie, że to służy ćwiczeniom. Jeśli uda mu się otrząsnąć (zachować świadomość) podczas tej paskudnej przemiany to będzie mógł pochwalić się Lucasowi i Sophie, że tego dokonał. Byłby rad wobec ich aprobaty. Skoro Hunter był niezbędnym środkiem ku osiągnięciu tego celu to trzeba było zaufać Robin. Szedł obok niej niczym wierny przyboczny, który ma zostać stworzeniem doświadczalnym. Dotychczas mimika Eskila oscylowała przy ostrożnym zainteresowaniu jednak kiedy Robin przytuliła Huntera na powitanie to mina mu zrzedła. Co to ma być? Zacisnął usta w wąską linię i udał, że zainteresował się uchyleniem starego okna bo od razu, momentalnie ziarenka jego sympatii wobec Huntera zostały zniszczone. Nie może lubić kogoś kogo Robin przytula! Czy to jej chłopak? Nie mówiła mu. Nie pytał jej. Nie podobała mu się atencja jaką poświęciła temu chłopakowi. Oparł się tyłkiem o parapet i skrzyżował ręce na ramionach spoglądając na tę dwójkę. Wymownie wzniósł oczy ku niebu kiedy Hunter zbył jego pytanie. Przeniósł wzrok na Robin, której postawa dodawała mu otuchy. Przez chwilę czuł się odsunięty od narady co sprawiło, że humor Eskila z minuty na minutę znikał. Chciał jak najwięcej atencji dziewczyny i nie miał jeszcze pojęcia dlaczego mu na tym zależało. Wzruszył ramionami kiedy Hunter odpowiedział mu na pytanie dotyczące jego doświadczeń wil. Tak naprawdę to nie wiedział co miałby na to odpowiedzieć. Nie przyzna się przecież, że kiedy jako skończony idiota poszedł ich szukać w Dolinie Godryka to ledwo uszedł z życiem. I tak nikt mu nie uwierzy. To w niczym nie pomoże. - Pytasz Robin czy chce to zrobić, a ja to co? Ściana? - obruszył się, może niepotrzebnie. Wyciągnął rękę po papierosa i zerknął na Huntera z uniesionymi brwiami. - To zwykły mugolski joint? - uznał, że odpowiedzenie pytaniem na pytanie skutecznie rozwieje wątpliwości dotyczące jego doświadczeń "z paleniem". - Najpierw to musimy omówić parę spraw. - nie zaciągnął się jointem. Popatrzył na Robin i rozmasował swój kark, co było nieodzownym znakiem, że zaczyna się trochę stresować. - Po pierwsze, o jakie zioło chodzi? Po drugie, nawet jeśli się uda to… sprowokować to… - westchnął ciężko. - Już raz mnie to… dopadło. Wiem jedno: nikt nie powinien mnie wtedy dotykać. Nie wiem czemu, ale to mnie rozdrażnia. - na jego policzkach pojawił się delikatny rumieniec. Wstydził się o tym mówić. To było krępujące. Na śmierć zapomniał, żeby wspomnieć o rzucaniu w niego zaklęć. Doprawdy, koncentrował się na tym aby się nie zapaść pod ziemię bo mimo wszystko będą dosadnie ingerować w jego prywatność. Zgadzał się na to, co nie znaczy, że nie było to krępujące. Będzie go widziała obca osoba! Gdyby miał w sobie więcej odwagi to opowiadałby się na tym, aby Hunter dał co trzeba i sobie poszedł. Przytuliła go!! Wrr. - I po trzecie: to wszystko zostaje między nami. Okay - tutaj dłużej popatrzył na Ślizgona, któremu po prostu nie ufał. Popatrzył na jointa ale jeszcze nie brał go do ust. Czekał na ich obietnicę oraz na błysk w oku u Robin. To rozwieje wszelkie wątpliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, na szyi nosi łańcuszek z pierścionkiem który dostała od Deara
Galeony : 1499
  Liczba postów : 1094
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyPią Sty 01 2021, 22:31;

Jakby nie patrzeć, nie podlegał wątpliwości fakt, że całe to przedsięwzięcie mogło zakończyć się jednym wielkim fiaskiem, choć Robin naprawdę starała się wierzyć w to, że jednak wszystko pójdzie zgodnie z ich myślą. Tak już nawet za bardzo nie wiedziała, dlaczego uparła się, że super pomysłem byłoby zobaczyć to harpie oblicze Eskila, ale teraz to już po prostu musieli wszystko doprowadzić do końca. Nawet nie podejrzewała, jakie emocje towarzyszą obojgu, bo ona zwyczajnie skupiała się na tym, aby jeszcze raz rozważyć w głowie każdą ewentualność, przygotować się psychicznie na to, co właśnie zamierzali zrobić. Nie czuła skrępowania, tylko naprawdę duże zdenerwowanie, którego starała się nie okazywać. Niemniej niemalże bezwiednie stukała piętą w kamienną posadzkę i chyba tylko w ten sposób można było zobaczyć, że była zestresowana. Wiedziała, że wszystko może skończyć się bardzo źle. Widziała wile w akcji podczas swojego pobytu w Bułgarii i nie wspominała tego najlepiej. Podświadomie wiedziała, że osiągną ogromny sukces, kiedy uda im się uspokoić Eskila po wszystkim tak, aby wrócił do swojego naturalnego wyglądu, jednak nie wygłaszała tych słów na głos. Wtedy na pewno by zrezygnowali z całego przedsięwzięcia.
Pewnie w znacznie bardziej normalnych okolicznościach, nawet nie zwróciła by uwagi na lekkie złośliwości, które względem siebie serwowali. Teraz jednak okoliczności były tak dalekie od normalnych, jak to tylko możliwe i uważała, że skoro mieli coś zrobić, to powinni podejść do tego w poprawny sposób.
- Na Merlina, ogarnijcie się oboje - mruknęła, kiedy Eskil uruchomił się o to, że Hunter postanowił właśnie ją zapytać, czy ostatecznie decydują się na zrobienie tego, co zamierzali. Spojrzała z irytacją na jednego, potem na drugiego, w myślach przyznając młodszemu ślizgonowi rację, że to przecież nie ona będzie jarać jakieś zielsko po to, aby pokazać swoje słodkie oblicze.
Słuchała z uwagą tego, co mówił, zaplatając ręce na wysokości piersi. Nie dziwiła się, że miał tyle pytań, była nawet pewna, że będzie ich znacznie więcej.
- To glicynia, z tego co mówił Hunter - spojrzała jeszcze na szatyna, aby znaleźć na jego twarzy poparcie co do własnych słów. - Czyli mamy cię nie dotykać i pewnie najlepiej w ogóle nie podchodzić? - wolała ustalić wszystko od razu, kiedy jeszcze mieli na to czas, a nie zajmować się tym, kiedy już będzie za późno i być może Eskil straci nieco na zdolnościach komunikacyjnych. - Czy są jakieś zaklęcia, które w razie czego możemy zastosować? - uznała, że to pytanie jest akurat ważnym, bo nie chciała w razie czego jeszcze bardziej nakręcać jego harpią naturę. Czuła, że jej serce zaczyna bić coraz szybciej, kiedy zrozumiała, że to za chwilę faktycznie się stanie. Jeśli ona nie była do końca gotowa, to co dopiero mieli powiedzieć oni...
- Eskil, jeśli masz wątpliwości i nie chcesz tego robić, to mów śmiało, na pewno to zrozumiemy - zapewniła jeszcze chłopaka, uśmiechając się ciepło w jego stronę. No, na pewno ona zamierzała zrozumieć, gdyby się wycofał, bo za Huntera nie mogła odpowiadać. - Jesteś pewien, że nikt tutaj nie wejdzie? - zapytała jeszcze Huntera, bo sama pierwszy raz była w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptySob Sty 02 2021, 18:17;

Chyba cała trójka w tym momencie stresowała się tym co za chwilę się wydarzy i zastanawiała czy pomysł Robin wypali i Ślizgon zapanuje nad sobą w postaci harpii. Hunter był im potrzebny w jednym konkretnym celu i w sumie rzeczywiście mógłby sobie iść, po prostu zostawiając im glicynię, ale zwyczajnie nie chciał. Wiedząc jak bardzo niebezpieczne jest to na co rzuciła się Robin, nie mógł zostawić jej samej z Clearwaterem, który w pewien sposób jest niepoczytalny.
Witając się z Doppler, zauważył w pewnym momencie zmianę na twarzy młodego Ślizgona, który oczywiście nie chciał dać tego po sobie poznać, ale widocznie nie podobało mu się to, że dziewczyna przytuliła Deara. Czyżby młody cicho wzdychał do Ślizgonki? Na to wyglądało. Chociaż nie spodziewał się, że ma Robin ma takie branie wśród dzieciaków...
To nie tak, że zignorował Eskila, zwracając się do przyjaciółki z pytaniem o to czy jest pewna tego wszystkiego. Po prostu wiedział, że to ona przekonywała chłopaka do ćwiczeń, więc pytanie jego było bez sensu.
- Nie bulwersuj się tak, młody. To dlatego, że to był jej pomysł i zdaje się, że ona tutaj więcej ryzykuje od Ciebie - odparł, zwracając się do niego dość chłodno. Postawa chłopaka już go nieco irytowała, bo zachowywał się troche jak rozpieszczone dziecko, które wkurzało się, kiedy ktoś nie poświęcał mu dostatecznie dużo uwagi. W ogóle nie pomyślał o tym jakie ryzyko ponosi Robin, próbując mu pomóc? Chce popisać się swoją innością?
Słysząc słowa dziewczyny, które postawiły obydwu chłopaków do pionu, odwrócił od niej spojrzenie i wywrócił oczami. W sumie to... Mógłby spróbować go zirytować dość mocno, ale jakoś podpuścić tak aby się wkurzył. Naprawdę nie chciał sztucznie wywoływać jego harpiej twarzy, bo efekt ziół zawsze jest wymuszony i nie wiadomo było czy zmieni nieco w tej przemianie. A skoro Robin mówiła, że wystarczy go zirytować...
-Tak, glicynia błyskawiczna. Używa się jej do eliksirów energeryzujących, ale też suszone liście można palić i ma podobne działanie - rozwinął bardziej temat zioła, skoro Eskil chciał wiedzieć szczegóły. - Nie dotykać? To jak mamy się przed Tobą bronić w razie czego? - spytał, usłyszawszy o tym, że Ślizgona w wiadomym stanie nie powinno się dotykać. Wiadomo, mieli różdżki, ale kto wiedział, czy jeśli w napadzie furii doskoczy na przykład do Robin, Hunter zdąży zareagować zaklęciem? Chwilę później dziewczyna zapytała o magię i Dear uniósł brwi i posłał chłopakowi pytające spojrzenie, również chcąc dowiedzieć się co ewentualnie można byłoby użyć na harpię, jeśli zaszła by taka potrzeba.
Kiedy napotkał wymowne spojrzenie Clearwatera, który do niego konkretnie skierował swoje kolejne słowa, westchnął i oparł się o pobliską ścianę. Skoro chłopak na razie nie zamierzał palić, Dear mógł spuścić nieco gardę.
- Jasne. Sam też w tym siedzę. - odpowiedział krótko, posyłając mu dłuższe spojrzenie, zanim to Doppler wyleciała ze swoimi zapewnieniami, że ten wcale nie musi tego robić. Hunter znowu wywrócił lekko oczami i spuścił wzrok na podłogę. Nie, wcale nie musisz, Eskil. Wszystko zorganizowałam, trzęsę portkami jak nie wiem, bo chcę Ci pomóc, ale możesz się wycofać...
Podniósł głowę dopiero, kiedy usłyszał słowa, które mogły być skierowane tylko do niego. Kiwnął głową z przekonaniem i wyprostował się, stając już o własnych nogach.
- Mało kto wie o istnieniu tego miejsca - odparł, spoglądając na nią a następnie przeniósł wzrok na Eskila, który nadal trzymał w dłoni żarzącego się papierosa. Dla pewności podszedł jeszcze do drzwi i rzucił na nie Colloportus, aby mieć pewność, że nikt nie pojawi się tu niespodziewanie. Wracając, nie chował nawet różdżki, tylko odwrócił się do nich z magicznym patykiem skierowanym czubkiem do podłogi.
- Skoro już wiemy co palimy, że się nie dotykamy i wszyscy jak coś za to bekniemy, miejmy to już za sobą - powiedział dosadnie, rzucając sugestywne spojrzenie Eskilowi. Miał nadzieję, że jednak nie będzie tak źle jak się wszystkim wydaje. Oby tak było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 254
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptySob Sty 02 2021, 20:10;

Stres? Jaki stres? Przecież serce chce tylko wyskoczyć z jego piersi i trzasnąć go po łbie za to, co mają zrobić. Nic wielkiego. Norma. Przecież to zwyczajny eksperyment. Mniej inwazyjny niż celowe zauroczenie Robin, prawda? Nie, jednak nie. Przy tym miałby więcej kontroli, a tutaj miał się w pewien sposób obnażyć przed Hunterem, którego jakoś tak nie potrafił szczerze polubić. Coś w wyrazie jego twarzy albo postawie przeszkadzało mu w darzeniu go sympatią. Robin go przytuliła! Może to dziecinne, ale Eskilowi naprawdę się to nie spodobało. Zwęził powieki kiedy Hunter najpierw nazwał go per "młody" (tylko Lucas może się do niego tak zwracać!) a potem uznał, że Robin najwięcej ryzykuje. Halo, a kto nadstawia swoje własne nerwy i zdrowie? Spiął się i gotów był mu odszczeknąć, ale Robin dokładnie w tym momencie przywołała ich do porządku. Zacisnął mocniej zęby i przemilczał swoją reakcję. Nie lubi go i już. Nie ma takiej opcji. Za bardzo wypowiada się w imieniu Robin, a ona nie potrzebowała obrońcy. Potrafiła sobie poradzić, może tego nie wiedział, bo jest głupi, o. Ta myśl już poprawiła mu humor. Wyjaśnienie pochodzenia rośliny niewiele mu powiedziało, ale przynajmniej dostał tę wiedzę, którą chciał. Nazwę na wszelki wypadek zapamięta.
- Bronić? Czyli z góry zakładasz, że będziesz musiał rzucać we mnie zaklęciami? Jeśli szukasz worka treningowego to sorry, ale tutaj go nie znajdziesz. - tutaj już się zirytował i to bardzo wyraźnie. Może i Hunter miał rację - ba, to bardziej niż pewne, ale duma Eskila została teraz mocno kopnięta i musiał to okazać. Zaiste, gdyby nie obecność Robin to przedsięwzięcie by się nie udało. Popatrzył na nią i w jakiś sposób jej postawa oraz spojrzenie na nowo go przywołały do porządku. Nie musiała nic mówić, a on po prostu uniósł dłoń w geście "dobra, już się ogarniam, nie będę warczeć na Hunetra, mamy ważniejsze rzeczy do roboty". Nie wiedział jak dziewczyna to robiła, ale miała na niego wpływ. - Lucas mnie po prostu kiedyś złapał i pamiętam, że... no że.. gdyby nie był to on to bym chyba mu coś zrobił. - wzdrygnął się na wspomnienie. Wtedy mniej więcej zachował jeszcze świadomość i rozpoznawał wszystkich. Wierzył, że dzisiaj też tak będzie. Zerknął na Huntera aby ocenić jego budowę ciała. Bardzo niechętnie musiał przyznać, że wyglądał na sprawnego fizycznie. Do czego to doszło, zauważać jego zalety... Potrząsnął głową. - Dobra, zaczynajmy. Na gacie Merlina, Robin, gdybym nie chciał to bym ci dawno powiedział. - wywrócił oczami i teraz brzmiał jak stary dobry wyluzowany Eskil, który zbywał głupoty machnięciem ręki. Kiedy Hunter poszedł sprawdzać drzwi, to odłożył papierosa na kamienny parapet i zdjął z siebie szatę oraz wełniany sweter. Podwinął rękawy koszulki aż do łokci. Dodatkowe warstwy ubrań mu przeszkadzały, a zimno mu absolutnie nie dokuczało. - Może nie będzie trzeba rzucać żadnych zaklęć. - burknął ale wziął jointa do ręki. Oparł się łokciem o kominek i zerknął na dwójkę ślizgonów. - Czuję się trochę jak w cyrku. Możecie gadać i te sprawy. Jak coś to dam znać. - to było coraz bardziej krępujące kiedy we dwoje wyczekująco na niego patrzyli. Zaciągnął się podrasowanym papierosem i dzielnie zniósł ścisk w gardle. Nie będzie kaszleć jak idiota. To jego piąty papieros w życiu, jakoś to zniesie. Minęło z dziesięć minut, zaciągnął się jeszcze trzy razy ale oprócz jednego stłumionego kaszlu i ciemniejszych policzków nie działo się nic nadzwyczajnego. Rozluźnił się, rozpogodził i rozleniwił, ale nie było nic ponadto. Podał Hunterowi papierosa, aby ten go "podrasował" i gdy ten się tym zajmował to roztarł swoje ramię. Korzystając z tego, że ślizgon był zajęty popatrzył na Robin. Uśmiechnął się przelotnie, chcąc ją uspokoić jeśli i ją łapały nerwy. Po pierwszym joincie nabrał pewności siebie i gotów był zapewniać, że wszystko będzie super. Po odebraniu wzmocnionej wersji papierosa dalej się uśmiechał. Obejrzał go ze wszystkich stron z niebywałym i nielogicznym rozbawieniem. Oto dwoje studentów próbuje naćpać półwila. To było przezabawne! Zaciągnął się jeden raz i od razu się rozkaszlał kiedy tytoń z glicynią powędrował do jego płuc. Od razu uśmiech zniknął z jego ust. - O Merlinie, jakie mocne. - wydusił z siebie i zamrugał kiedy do oczu napłynęły łzy. Nie chciał jednak wyjść na mięczaka ani tym bardziej dzieciaka! Gdy kilka minut później zatruł swoje płuca drugim, nieco silniejszym zaciągnięciem się jointem to jego organizm się w końcu zbuntował. Eskil rozkaszlał się na tyle, że papieros wypadł mu z ręki, a on musiał przytrzymać się parapetu i starać się zatrzymać płuca wewnątrz siebie, by ich niechcący nie wypluć. Drugą rękę trzymał na swojej szyi i próbował nieskutecznie powstrzymać ten okropny kaszel. Towarzyszyło temu uczucie silnego rozpalenia; z pewnością dostał gorączki, ale najgorsza była ta płynąca pod skórą. Żyły na jego dłoniach uwydatniły się, a skóra naciągnęła i zbielała. Kaszląc dalej oparł obie ręce o parapet i pochylał głowę, starając się złapać oddech. Gorączka podskórna zaatakowała teraz i kark, docierała do twarzy, a on już wiedział, że cel zostanie osiągnięty. Nie sądził, że będą go przy tym boleć płuca! - O cholera. - wydusił z siebie kiedy próbował powstrzymać kolejne kaszlnięcie. Zachciało mu się jointa! Szybko tego pożałował. Spiął ramiona i z każdą sekundą dźwięk kaszlu przeistaczał się w stłumione charczenie, jakże łudząco podobne do tego z sowiarni. Zaciskał mocno oczy i uznał, że jednak warto wszystko odwołać. Nie było jednak już takiej możliwości. Zaczynało się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, na szyi nosi łańcuszek z pierścionkiem który dostała od Deara
Galeony : 1499
  Liczba postów : 1094
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Sty 03 2021, 15:28;

Wszystko powoli zaczynało zdaniem Robin zakrawać o nieco kuriozalny wydźwięk. Im bliżej było tego, aby przystąpić do działania, tym większe każdy z nich miał obawy. Niby kompletnie normalne i powinni się tego spodziewać, co nie zmienia faktu, że sama powoli zaczynała sądzić, że z nerwów się zrzyga. Dalej jednak twardo udawała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Bez najmniejszego skrępowania beształa zarówno jednego jak i drugiego, będąc święcie przekonaną, że kluczem do powodzenia w tym całym przedsięwzięciu była po prostu zgodna współpraca całej trójki. Co z tego, że ona zrobi wszystko jak należy, Hunter też, skoro Eskil walnie głupiego focha? Bądź na odwrót, Hunter uzna, że został znieważony przez jednego z nich. Na Merlina… Chyba jeszcze nigdy nie irytowało ją męskie ego tak bardzo, jak w tym momencie. Cholerne samce alfa, którzy stwierdzili oboje, że będą kontrolować całą sytuację.
– Merlinie, Hunter, serio ogarnij się. Wszyscy ryzykujemy tyle samo, bo nikt nie wie, jak to się skończy – nie zamierzała ukrywać irytacji, która zakiełkowała w jej głosie. Im dalej w las, tym bardziej w niej się rozrastała. Jednak nie powiedziała głośno tego, że w zasadzie to myślała iż oboje byli kretynami. Eskila mimo wszystko wolała nie irytować w tym momencie. Miała tylko ogromną nadzieję, że Hunter jednak odsunie od siebie pomysł tego, żeby naćpanego harpia postanowić jeszcze wkurwić. Wtedy na pewno skończyło by się to wszystko dla nich tragicznie i nawet Merlin nie byłby w stanie im pomóc…
Z ulgą obserwowała, że Eskil jakoby trochę odpuścił, a może nawet zwracał się do niej nieco lepiej, niż robił to względem Deara. Może po prostu bardziej jej ufał niż chłopakowi, który był zajebisty w udawaniu dupka? Tak, to mogło stanowić odpowiedź… Sama doskonale wiedziała, jak niemiły potrafił być Hunter. Słuchała kolejnych słów młodszego ze ślizgonów z wyraźnym zamyśleniem. Jak to miała w zwyczaju, ponownie rozważała wszelkie opcje w głowie. Lucas to kuzyn Clearwater, może właśnie dlatego nie zareagował na jego dotyk negatywnie… Sama nie mogła mieć pewności, co by Eskil zrobił w podobnym momencie, gdyby to ona zamiast prefekta zamierzała go uspokoić. Serce przyspieszyło jej rytm, kiedy chłopak w końcu przyznał, że jest gotowy. Ona w przeciwieństwie do Huntera nie zamierzała wyciągać różdżki uważając, że nie będzie ona konieczna. W końcu nic złego nie mogło się stać… Naiwna istoto…
Podeszła do ściany przy której opierał się Hunter i z nieskrywaną fascynacją oglądała, jak ten drugi przygotowywał się do całego procesu. Dłonie miała za plecami, aby nikt nie widział, jak zwilgotniały od potu. Naprawdę cholernie się stresowała. Kiedy Eskil wziął skręta w dłoń, miała wręcz ochotę krzyknąć, aby jednak tego nie robił. Uparcie jednak milczała i ignorowała wszelki podszepty podświadomości, które mówiły jej wyraźnie spierdalaj!! Próbowała wymieniać się jakimiś głupotami z Hunterem, ale myślami i tak była przy całym tym zdarzeniu, nawet nie zaprzątając sobie głowy, aby zrozumieć, co ten ewentualnie miałby jej do powiedzenia. Na uśmiech Eskila zareagowała w podobny sposób, choć miała świadomość tego, że raczej nie sięgał on jej oczu. I kiedy zaczęła już mieć nadzieje, że wszystko będzie w porządku, bo przecież półwil tak się rozluźnił, to oczywiście szlag jasny musiał trafić…
– Eskil, chyba już wystarczy – powiedziała z lekkim niepokojem w głosie, kiedy ten zaczął kaszleć na potęgę. Popatrzyła z konsternacją na Huntera, kompletnie nie rozumiejąc co się działo. Czy to już gen się uaktywniał, czy raczej chłopak po prostu struł się cholera wie czym? – Hunter, kurwa, co ty mu dałeś?! – próbowała ukryć panikę w swoim głosie, ale oczywiście jej to nie wyszło. Pewność siebie poszła się jebać i zamiast niej pozostała tylko Robin, która po raz pierwszy od dawna, nie wiedziała, co może zrobić, aby mu pomóc! Oderwała się od ściany, aby zrobić dwa kroki i dopiero wtedy przypomniała sobie o ostrzeżeniu, które posłał w ich stronę wcześniej. Nie mogła do niego podejść i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku! Ale przecież musiała to zrobić! – Eskil, błagam, powiedz, że wszystko dobrze! – jęknęła, nieświadomie przysuwając się jeszcze bardziej w stronę półwila. Widziała jednak, że nie było już na to szans. Prawdopodobnie powoli tracił z nimi kontakt i zatracał się w harpiej części jego jestestwa. Nie bała się tego, co zobaczy. Przecież już widziała tę jego paszczę. Kurwa, bała się o niego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Sty 03 2021, 17:28;

W tym momencie idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby wszyscy sobie usiedli, wyciszyli się i na spokojnie omówili plan działania. Ale nie, zaczęły się niewinne zaczepki, które doprowadziły Ślizgonów do tego, że pałali do siebie w tym momencie niechęcią. To wcale nie pomagało w tej sytuacji, wręcz komplikowało wszystko niepotrzebnie, a przecież cały proceder, któremu Eskil miał się poddać i udział Robin i Huntera w tym, był już wystarczająco pogmatwany.
- Taaa jasne, wszyscy tak samo - burknął na słowa Ślizgonki, odwracając wzrok, kiedy ta postanowiła zwrócić się do Eskila i z nim rozmawiać. Widział tą ich wymianę spojrzeń i zaczęło mu się wydawać, że jest między nimi coś więcej niż tylko koleżeństwo. Marszcząc lekko brwi, uznał, że zbyt mocno ten fakt w niego uderzył, kiedy zdał sobie z sprawę z tego, że to może być prawda. Czemu nagle zaczęło go interesować z kim spotyka się Doppler? Przecież może się szlajać z kim chce. Nawet z tym dzieciakiem...
Tak naprawdę Dear miał w tej chwili tylko jeden scenariusz tego co się wydarzy. I niestety najgorzej kończyła w nim Robin. Była z nich wszystkich jednak najsłabsza fizycznie, a poza tym miała na względzie dobro Eskila, a ten fakt sprawiał, że w przypadku jakiegokolwiek ataku złości ze strony przemienionego w harpię Ślizgona, nie byłaby zdolna do skutecznej obrony. Hunt nie sądził, że chłopak mógł zrobić coś samemu sobie, kiedy był w swoim zwierzęcym ciele, ale był świadomy, że wtedy z pewnością nie będzie do końca kontrolować swoich poczynań. Więc pewnie nie będzie chciał skrzywdzić dziewczyny, ale to nie znaczy, że tego nie zrobi. Nie chciał zgrywać wielkiego obrońcy, ale nawet głupi dodałby dwa do dwóch i skojarzył w jakim celu Doppler poprosiła go, aby został z nią, kiedy Eskil będzie przybierał swoją potworzastą twarz.
Już miał odszczeknąć do Ślizgona, usłyszawszy jego słowa na temat rzucania zaklęć w jego stronę, ale  zobaczył wzrok Robin, która widocznie była poirytowana i odpuścił, tylko kolejny raz pozwalając sobie tylko wywrócić oczami. A potem Clearwater najpierw począł ściągać z siebie wszystkie zbędne warstwy ubrania, po czym oznajmił uroczyście, że pora zacząć. No nareszcie, niech już będzie po tej całej szopce... Próbowali z Robin ze sobą gadać, kiedy chłopak zaciągał się pierwszy raz, jednak Hunter uciekał wzrokiem do nastolatka, który zabrał się brać kolejnego bucha.
- Hej, nie tak szyb... - zaczął, kiedy chłopaka dopadł napad kaszlu a papieros z pobudzającego zielska opadł na podłogę. Widząc jak ten opiera się o parapet i nadal próbuje automatycznie oczyścić płuca z dymu, też w pierwszym odruchu chciał do niego podejść podobnie jak Robin, jednak także uświadomił sobie, że nie może. Usłyszawszy słowa Doppler, zacisnął szczękę, przez chwilę zastanawiając się czy jest szansa, żeby coś mogło pójść nie tak, ale ostatecznie był tylko jeden powód takiej reakcji. - To on za szybko wziął drugiego bucha! - odparł zły na siebie, że miał niedostateczną kontrolę w tej chwili nad młodym i pozwolił mu zaciągnąć się dwa razy w tak krótkim odstępie czasu. Chłopak dalej kasłał, a Robin zdawała sie zbliżać do niego z każdą chwilą, na do Dear nie mógł pozwolić. Podszedł do niej, łapiąc ją za ramię, kiedy była już dość blisko i chciał ją odciągnąć, ale zamarł widząc jak na dłoniach Eskila, opartych o parapet wydłużają się ciemne i ostre pazury...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 254
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Sty 03 2021, 17:57;

Pierwszy raz w życiu pewna doza naiwności okazała się szczęściem w prowokowanym nieszczęściu. Gdyby choć jeden raz zakwitło w jego głowie podejrzenie dotyczące obowiązkowemu uczestnictwu Huntera to nigdy w życiu by się na to nie zgodził. Ślepo wierzył w złożoną przez Robin obietnicę - przysięgła mu, że nie będzie się bać. Obecność potencjalnego obrońcy byłaby wyraźnym objawem lęku, który był tutaj jak najbardziej naturalny. Wszyscy się trochę bali jednak Eskil brnął w to, ufając dziewczynie tak jak nigdy dotąd. Powoli uzmysławiał sobie, że ta wiara bierze się z uczucia, które w nim zaczęło już wypuszczać pierwsze listki. Z tego też powodu szukał jej spojrzenia kiedy Hunter był zajęty, posyłał jej luźny uśmiech chcąc wyłapać z jej twarzy identyczną odpowiedź. Dosyć szybko wydało się, że nie potrafił palić, a już zwłaszcza podrasowanych papierosów. Krztusił się dymem i choć był zajęty łapaniem oddechu to sprawiło mu wiele satysfakcji słysząc opierdzielającą Huntera Robin. Chciałby, aby to była jego wina jednak tak nie było. Gdyby Eskil poszedł po rozum do głowy to byłby bardziej szczery i schowałby dumę do kieszeni. W dosyć niefortunny sposób zbiegła się jego pierwsza miłosna zazdrość z jakże skuteczną próbą wywoływania w nim harpiego oblicza. Reszta ich słów utonęła pod głośnym oddechem, który zaczął wydobywać się z jego gardła. Zalewała go czerwień, z którą dzielnie walczył. Przemiana nie brała się ze złości, a z powodu narkotycznego ziela więc wierzył, że udowodni im częściowe panowanie nad sobą. Jego ramiona trzęsły się a palce powoli przeistaczały się w upiorną szpetotę. Kłykcie pogrubiały i wydłużyły jego dłonie, teraz zwieńczone już szpiczastymi czarnymi pazurami, które wydawać by się mogło wyrosły spod jego skóry. Szykował się do solidnego zaczerpnięcia powietrza, ale wówczas usłyszał z bliska jej głos wypowiadający jego imię. Wciąż pochylony otworzył powieki, odsłaniając czarne jak noc gałki oczne, niepodobne ani do człowieczych ani do zwierzęcych. Poderwał znienacka głowę, pokazując na wpół przemienioną twarz - skóra naciągnęła się w kierunku czoła, pokryła się nierównymi fałdami jakby ktoś zacisnął na jego twarzy pięści i wykręcił jej mięśnie. Usta zwęziły się i wydłużyły do połowy szerokości policzka, a szpiczasta broda nadawała aurę grozy. Włosy też nie były już koloru lnu, a bardziej brudnego piasku, skołtunione i zlepione na głowie niczym pióra. Taka oto twarz pojawiła się tuż przed Robin. Dzikie spojrzenie od razu przeskoczyło na Huntera, a potem na jego rękę zaciskającą się na ramieniu dziewczyny. Kaszel ustał, a z jego gardła wydobył się niski syk. Docierały do niego zniekształcone bodźce, z których pozostały jedynie strzępy świadomości, że obok niego stoi ktoś, kogo bardzo lubi. Mimo wszystko było to drastycznie niewiele, co nie mogło zagwarantować żadnego bezpieczeństwa. Obnażył zęby, których okazało się więcej aniżeli u człowieka. Wykonał ruch na tyle błyskawicznie, że gdyby był bardziej świadom to by się zdziwił, że tak potrafi. Złapał Huntera za nadgarstek tej ręki, którą trzymał na ramieniu Robin i zacisnął na jego rękawie czarne pazury. Jednocześnie zrobił szybki krok w jego stronę i wydał z siebie dziwny dźwięk - coś między krzykiem a charkotem, co było zwierzęcą formą ostrzeżenia. Stał bardzo blisko Robin, dotykał jej ramieniem, ale nie spojrzał na nią ani razu. Wpatrywał się w Huntera i czekał na jeden najmniejszy fałszywy ruch. Eskil był o jeden malutki kroczek od nieokiełznanej furii. Był jak tykająca bomba, a odliczanie już dawno się rozpoczęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, na szyi nosi łańcuszek z pierścionkiem który dostała od Deara
Galeony : 1499
  Liczba postów : 1094
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Sty 03 2021, 19:09;

Wbrew temu co sądził Hunter, wcale nie potrzebowała rycerza w lśniącej zbroi, który uratuje ją z opresji! I zapewne, gdyby wiedziała, co sądził na ten temat Hunter, to zdzieliła by go w łeb oraz nakrzyczała na niego. Po prostu, po tym, co mówił jej Eskil, miała przeświadczenie, że jedna osoba do uspokojenia harpii, to zdecydowanie za mało. Ufał Hunterowi i naprawdę wierzyła w jego wiedzę odnośnie zielarstwa. I to właśnie dlatego zwróciła się do niego z prośbą o pomoc. Nawet nie brała pod uwagę, że cokolwiek w jej zachowaniu mogłoby świadczyć o jakimkolwiek głębszym uczuciu względem młodszego ze ślizgonów. Ot, był dla niej dobrym kolegą, którego namawiała do złego i sprowadzał na ścieżkę, po której nie powinien stąpać. Nawet nie przypuszczała, że w jego oczach może wyglądać to wszystko nieco inaczej. Zwyczajnie nie zwracała mu aż takiej uwagi, jak czyniła to względem Dear, bo wiedziała, że tamtego nie należy dodatkowo podkurwiać. Już i tak miał na karku ciężkie zadanie, a im dalej w las, tym bardziej Robin żałowała, że go do tego namawiała.
Wszystko działo się cholernie szybko i Doppler nie nadążała z odpowiednimi reakcjami. W jednym momencie naskoczyła na Deara, że ten podał coś dodatkowego chłopakowi, w drugiej już słyszała jego wytłumaczenia. Nie miała czasu, aby tego przetrawić. W głowie kołowało jej się zbyt wiele myśli, które próbowały nią jednocześnie zawładnąć. Zbyt wiele się działo. Chwilę później czuła, jak Hunter odciąga ją, byle dalej od ślizgona. Bardzo głęboko wiedziała, że miał rację, tylko w tym momencie logika poszła w siną dal i nie było jej w ogóle widać w zachowaniu blondynki. Martwiła się zarówno o jednego chłopaka, jak i o drugiego, błagając w duchu, by obudzić się z tego koszmaru! Wszystko przyspieszyło jeszcze bardziej. Krew wrzała jej w żyłach, kiedy próbowała zapanować nad tą sytuacją, nad którą kompletnie nie miała kontroli. Widziała, jak Eskil powoli przemieniał się, jak zmiany zachodziły w całym jego ciele. Już nie przypominał przystojnego, młodego chłopaka, którym był na co dzień. Potwór wychodził na powierzchnię w zastraszająco szybkim tempie. Wpatrywała się w niego z twarzą, która nie pokazywała żadnych uczuć. Chyba jej mózg przestał działać poprawnie, bo choć całym jej ciałem wstrząsał strach, tak na twarzy nic się nie odmalowało. Gdyby nie zaciskająca się na jej ramieniu dłoń Huntera, prawdopodobnie padła by, kiedy potwór obnażył swoje zęby.
Myśl, kurwa, m y ś l !
Bodziec dotarł do jej mózgu w momencie, gdy paskudna łapa zacisnęła się na nadgarstku Deara. Nie mogła dopuścić do tego, aby ktokolwiek ucierpiał, a wszystko wskazywało na to, że Eskil za chwilę skrzywdzi Hunta. Wiedziała, że musi w jakiś sposób to wszystko naprawić, ale nic logicznego nie przychodziło jej do głowy. W ułamkach sekundy, które właśnie mijały, nie była w stanie sklecić jednej, spójnej myśli.
– Słyszałeś, że konfitura z dyni świetnie działa na trawienie? – powiedziała pierwsze, co przyszło jej na myśl.  Było to kompletnie irracjonalne i durne. W normalnych warunkach pewnie poczuła by dumę z siebie, że głos jej nie zadrżał. Teraz jednak nie było normalnych warunków. Wszystko było tak dalekie od normalności, jak to tylko możliwe. Wiedziała jednak, że nie może okazać strachu. To tylko bardziej rozwścieczyło by harpię. A przecież obiecała mu, że nie będzie się bać. Choć w środku umierała ze strachu, dalej próbowała udawać dzielną. – Poważnie. Pisali w Proroku. Dynia ma wiele właściwości, które są niedoceniane pośród czarodziei! – nie wiedzieć czemu, była przekonana, że robi dobrze. I że zachowuje się jeszcze lepiej w kolejnej sekundzie, choć za chwile mogła stracić swoje palce. Nieśmiało wyciągnęła dłoń w stronę Eskila i położyła ją na jego pazurach, nie odrywając wzroku od tych nieludzko czarnych oczu. Wolała, aby to na niej skupił swoją uwagę. Nieświadoma uczuć, jakie w nim krążyły, nie wiedziała, że Hunter mógłby po prostu za chwilę zabić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1835
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Sty 03 2021, 19:37;

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Robin jest nieustraszona i gdyby mogła to weszłaby nawet sama, w nocy do Zakazanego Lasu, żeby zrobić wywiad z centaurami... Ale na Merlina, przecież trzeba mieć trochę rozeznania w sytuacji. Jak Eskil mógł od niej wymagać, żeby się nie bała? Przecież to odruchowa reakcja i człowiek nad tym nie panuje. To całkiem normalne, że aby mieć większe szanse na wyjście z tego cało musieli działać wszyscy razem zgodnie, jednak nie wiedział tej współpracy przez wzgląd na prawdopodobnie zupełnie odciętego od rzeczywistości wilowatego. Dear tak naprawdę totalnie nie wierzył w pracę grupową, dlatego też poniekąd chciał tam być, aby jako indywidualista móc trzymać rękę na pulsie, bo ufał tak naprawdę tylko samemu sobie.
Mimo iż wiedzieli, że z chwilą kiedy młodszy Ślizgon brał do ust podrasowanego papierosa wszystko może się wydarzyć, nie byli przygotowani na to, że nagle zacznie krztusić się dymem i to zbiło ich nieco z tropu, usypiając czujność. Robin nie powinna do niego podchodzić. Bo przez to, że to zrobiła Hunter próbował ją odciągnąć, a to niosło za sobą kolejne wydarzenia. Cała przemiana chłopaka stała się niemalże w mgnieniu oka. Widząc wydłużające się szpony w jego dłoniach, wbił w niego wzrok i zupełnie osłupiał, gdy czarne jak smoła ślepia skrzyżowały się z jego spojrzeniem. Nawet nie wiedział, że ten skupił swoją uwagę na Dearze z powodu tej ręki, która chciała jeszcze przed momentem odciągnąć Robin od Clearwatera. Po chwili poczuł silny ucisk na swoim przedramieniu, na którym długie palce, zakończone spiczastymi pazurami owinęły się wokół. To wszystko trwało może kilka chwil, w ciągu których zapomniał zupełnie, że w drugiej dłoni trzyma przecież różdżkę. Ale przecież nie chciał jej używać. Nie jeśli nic tak naprawdę się nie działo. Głęboka czerń oczu harpii nie zmieniała swojego odcienia, a sam wilowaty stał po prostu jakby czekając na jego ruch. Słysząc charczenie połączone z wyciem, ręka trzymająca kawałek jałowcowego drewna drgnęła i już w myślach szukał zaklęcia, które w razie gdyby Eskil nagle się poderwał do ataku mógłby użyć, ale usłyszał głos Robin. I aż oniemiał, kiedy dotarł do niego sens jej słów. Przeniósł na nią wzrok, a jego spojrzenie mówiło wyraźnie coś w stylu: "rzuciło Ci się na mózg?!".
Ostatecznie jednak nie ruszył się ani na centymetr, czekając na reakcje ze strony chłopaka, którego ten bełkot miałby jakoś rozproszyć, albo może uspokoić? Naprawdę nie wiedział co Robin chciała tym zdziałać, ale postanowił tym razem mieć różdżkę w pogotowiu, skoro uwaga Eskila o harpiej twarzy została w tym momencie zwrócona na dziewczynę. Może ona znała jakiś tajemniczy sposób, aby spróbował zapanować nad swoją wilowatą naturą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 254
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 EmptyNie Sty 03 2021, 20:14;

W ciągu jednej chwili ci dwoje znaleźli się w niebezpieczeństwie, a Eskil ze spokojnego i sympatycznego szesnastolatka przeistoczył się w istotę nad którą nikt nie jest w stanie zapanować... oprócz niego samego. Co prawda mogłaby się zdać też obecność innego, bardziej doświadczonego pówila dowolnej płci, ale takowego w podorędziu nie posiadali. Trzeba było poradzić sobie inaczej, a już teraz znajdowali się w pozycji zgoła niefortunnej. Oboje stali blisko niego - Robin miał przy swojej skórze, a Huntera trzymał pazurami i wpatrywał się w niego uparcie czekając aż ten choćby drgnie, zrobi jakikolwiek nieprawidłowy ruch i sprowokuje do działania. Był spięty i niezwykle czujny na punkcie Huntera. Słyszał jego oddech, czuł jego zapach ale nie dostawał od niego żadnych negatywnych bodźców. Wyczuł aromat strachu i jakkolwiek by to upiornie nie wyglądało, oblizał swoje usta jakby smakował powietrza zabarwionego tym uczuciem. Przekrzywił głowę i wytężył szyję jakby chciał naćpać się zapachem stojącej przed nią osoby, nawet miał zamiar poluzować pazury ale wtedy dotarł do niego głos Robin i automatycznie zwróciła na siebie jego uwagę. Czarne i dzikie jak rozżarzone węgielki oczy wpiły się w buzię dziewczyny, ale niestety treść jej słów nie przedostała się do jego świadomości. Na nowo obnażył zęby jednak tym razem w jej kierunku i... nie wiadomo co by się działo dalej. Robin dotknęła go, a to udowodniło, że wcześniejsze uprzedzenia Eskila były jak najbardziej uzasadnione - nawiązywanie kontaktu fizycznego z kimś kto był teraz bardziej zwierzęciem aniżeli człowiekiem nie mogło skończyć się dobrze. Poruszył się bardzo gwałtownie - z całej siły uderzył łokciem Robin, tak na wysokości obojczyka aby ją natychmiast od siebie odepchnąć, a trzymanego Huntera szarpnął w dół chcąc tym samym wybić go z równowagi, a nawet powalić na kolana; dopiero wówczas odskoczył od nich na półtora metra. Kucał nisko przy ziemi i opierał pazury o zakurzoną podłogę, a z jego gardła wydobywały się niepokojące dźwięki, charczące, niemalże przechodzące w ogłuszający pisk. Poruszył się niczym drapieżnik w drugą stronę, aby zagrodzić im wyjście z tego terenu. Jakikolwiek dźwięk wydany przez Robin był komentowany szarpnięciem się w jej stronę w celu zastraszenia, nie ataku. Przesunął pazurem po podłodze, a dźwięk jaki przy tym powstał był dla niego melodią, choć dla postronnych uczestników tego nieszczęścia to bardziej przypominało przesuwanie kantem kredy po tablicy. W jego oczach nie było świadomości, a obietnica agresji. Zwęziły się one kiedy dostrzegł trzymaną przez Huntera różdżkę. To oznaczało niebezpieczeństwo, a stworzenie, które czuje się zagrożone reaguje atakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kamienny kominek - Page 2 QzgSDG8








Kamienny kominek - Page 2 Empty


PisanieKamienny kominek - Page 2 Empty Re: Kamienny kominek  Kamienny kominek - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kamienny kominek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kamienny kominek - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-