Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Biuro Łamaczy Klątw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2290
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3512
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Moderator




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptySob Maj 02 2020, 23:22;


Biuro Łamaczy Klątw

Biuro Łamaczy Klątw przypomina trochę zaplecze starego antykwariatu. Z łatwością można znaleźć sobie tutaj własny kącik, by schować się pomiędzy opasłymi tomiszczami i najprzeróżniejszymi artefaktami. Łamacze klątw ściśle współpracują z tłumaczami, ale w swoim lokum również posiadają niezłe zbiory. Do Biura dostęp mają jedynie pracownicy - tutaj należy uważać na każdy przedmiot, by nie paść ofiarą jego niepozornego wyglądu. By dostać się do środka, należy stuknąć w odpowiednie miejsce na drzwiach zarejestrowaną różdżką.


______________________

I didn't wanna show what lives under my skin
but you're messing with a (cute) beast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2290
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3512
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Moderator




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyPon Maj 04 2020, 16:12;




Kurs - łamacz klątw



Wymagania:
• Kurs płatny: 100G (zapłać)
• Każda poprawa: 5G
• Do podejścia należy posiadać min. 15pkt z OPCM
• Ukończona szkoła magiczna
Ukończenie kursu:
• Po ukończeniu kursu po certyfikat zgłoś się w tym temacie.
• Nagroda: +4pkt OPCM

Część pierwsza - teoria

Pierwsza część polega na wylosowaniu czterech pytań spośród kilkuset przygotowanych przez komisję. Główne kategorie to: struktura magii jako energii, tworzenie zaklęć, teoria czarnej magii, struktura klątwy, runy oraz języki. Specjalne zaklęcia, którymi obłożona jest misa z karteczkami, nie dopuszczają do sytuacji, by dwóch egzaminowanych miało to samo lub podobne pytanie. Zaliczenie uzyskuje się od 75%.

Rzuć 1 kością k6:
1. Byłeś pełen nadziei, podchodząc do egzaminu. Sprawiałeś wyglądem i zachowaniem wrażenie, że ten test to tylko formalność. I właśnie przez to siedzący obok chłopak upatrzył sobie Ciebie jako swoją szansę na zdanie. Notorycznie zaglądał w Twoją kartkę i zaczepiał Cię pod stołem, aż egzaminator nie zdenerwował się na tyle, że Was obu wyrzucił z sali. Nie miał czasu ani ochoty słuchać wymówek i dociekać, kto ściągał, kto nie. Dzięki uprzejmości nieznanego kolegi musisz podejść do egzaminu raz jeszcze.
2. To był po prostu zły dzień. Nie można tego nazwać inaczej. Już sam widok ciężkich, burzowych chmur nie napawał optymizmem... A potem było tylko gorzej. Chropianek  nadgryzł rdzeń Twojej różdżki, przez co nie mogłeś rozłożyć magicznej parasoli, gdy zerwała się ulewa. Kompletnie przemokłeś i przemarzłeś, zaczęło drapać Cię w gardle, rzuciła się gorączka, która skutecznie zamgliła Ci umysł. Nieważne, czy uczyłeś się wcześniej, czy nie, oblewasz z kretesem. Na szczęście różdżkarz był tak miły, że naprawił Twój patyczek za darmo, a przeziębienie przeszło po gorącej zupie z pieprzem.
3. Stres? Cokolwiek Cię męczyło, starałeś się to zwalczyć. I nawet się udało. Wylosowałeś pytania, ręce Ci się nie trzęsły, odpowiedzi znałeś (mniej lub bardziej). Oddałeś pergamin pełen nadziei we własne zdolności. A potem z przerażeniem (zdziwieniem?) dowiedziałeś się.... Że oblałeś. Tak skupiłeś się na odpowiedziach, iż zapomniałeś się podpisać, nie mówiąc o zapisaniu numerów lub treści pytań. Egzaminator najwyraźniej miał zły humor, bowiem z miejsca odrzucił Twoją kartkę, nawet jej nie czytając. Musisz do egzaminu podejść raz jeszcze.
4. Z chwili na chwilę coraz bardziej łapały Cię wątpliwości. Czy jesteś dobrze przygotowany? Czy to w ogóle dobra ścieżka? Mogłeś je dusić w sobie lub maskować pewnością siebie, ale nawet wówczas gdzieś pomiędzy myślami to poczucie zawahania się czaiło. Na pytania starasz się zatem odpowiedzieć najlepiej jak umiesz i kartkę oddajesz ostatni z grupy. Możesz odetchnąć z ulgą - zdajesz.
5. Nie był to najlepszy zestaw pytań, jakie można sobie wymarzyć. Kątem oka zauważasz (może celowo, może przypadkiem), że siedząca obok dziewczyna ma dużo łatwiejsze. Czujesz złość czy raczej zawiść? Twoje są bardzo szczegółowe i podchwytliwe. Acz nie ma innego wyjścia, musisz zacząć pisać. I chociaż miejscami masz kłopoty, czujesz, że temat traktujesz powierzchownie oraz klniesz na wyobraźnię twórcy pytań, zdajesz. Możesz być z siebie dumny.
6. Nieważne czy to fałszywe poczucie wyższości, czy godziny spędzone na nauce, czujesz się pewnie. Podchodzisz do misy z uśmiechem godnym kandydata na ministra magii, starasz się luźno zagadać do egzaminatora. Zdobywasz sympatię od pracowników, ale też zazdrość innych egzaminowanych, dość zestresowanych. W czasie egzaminu nawet próbowano Cię wrobić w ściąganie, abyś oblał. Na szczęście egzaminator przejrzał sztuczkę i wyprosił z sali właściwe osoby. Ty zaś zdajesz śpiewająco.

Część druga - klątwa strzegąca

Szczyt popularności oraz rozwoju klątw strzegących przypadał na okres przed naszą erą. Czarodzieje chronili swoje skarby przed złodziejami – okładali domy, skarbce, grobowce klątwami, o których legendy krążą po dziś dzień. Ich efekt przyjmuje zatem formę wszystkiego, co skutecznie zatrzyma złodzieja w wąskim korytarzu. Aktywowane były poruszeniem się, dotknięciem ściany bądź nadepnięciem na runy w posadzce.
Struktura klątwy strzegącej obejmuje zapis fizyczny i wolę magiczną. Większość pisana jest runami, hieroglifami lub pismem klinowym, ale dla utrudnienia często alfabety mieszano, przeplatano z bezsensownym bełkotem bądź zmieniano formę ich liter. Zaś w długich korytarzach niejednokrotnie powtarzano element kluczowy kilkusetkrotnie, by wzmocnić efekt magiczny.
Zdjęcie tego typu klątwy wymaga zrozumienia jego formy - prawidłowego odczytania zapisu fizycznego oraz odnalezienia runy kluczowej, która następnie zostaje zniszczona specjalnym dłutem. Naruszenie runy innej niż kluczowa kończy się natychmiastową aktywacją klątwy.
W czasach obecnych najczęściej używane są do chronienia banków, budynków ministerstwa oraz prywatnych włości przed włamywaczami.

Rzuć 1 kością k6:
1 Kawałek kamienia leżał przed Tobą nieruchomo, pokryty skomplikowanymi hieroglifami. Kunszt wykonania był niesamowity. Ale przez dużą ilość szczegółów trudno dostrzec sens zaklęcia. Co było elementem klątwy, a co tylko ozdobą? W pewnym momencie zacząłeś mieć mgliste pojęcie na temat idei pułapki. Aktywowana miała wywołać wiatr, który by poderwał z ziemi piach i kurz. Uniosłeś zatem dłutko i wbiłeś je w hieroglif sępa. A gdy tylko skruszyłeś jego głowę, w twarz uderzył Cię ostry podmuch powietrza. Nie zdajesz.
2. Płytka, którą przed Tobą położono, była ceramiczna. Dość ciężka, ciemnoczerwona, malowana. Pomiędzy rysunkami znajdowały się chińskie litery, chociaż dziwne niejednorodnie żłobione. Kiedy przechyliłeś płytkę i spojrzałeś na nią pod światło, zrozumiałeś, że ktoś sprytnie ukrył rzeźbione pismo klinowe pod rysunkami chińskich hanzi. Wiedząc to, nie miałeś trudności zrozumieć struktury klątwy. Tworzyła hologram smoka, który atakuje włamywacza. Parę chwil zajęło Ci znalezienie litery kluczowej, ale skutecznie ją zniszczyłeś, neutralizując klątwę. Zdajesz i przechodzisz dalej.
3. Płytka była stara. Pokryta mchem oraz spękana. Runy dość płytkie, wytarte przez czas, ale wystarczyło zbliżyć dłoń do powierzchni znaków, aby wyczuć bijącą od nich silną magię. Ostrożnie zatem zabrałeś się za analizę: starszy futhark, niedbale wykuty. Runy częściowo na siebie zachodziły, niektóre kreski były wydłużone i skrzyżowane. Zrozumienie przyszło nagle, kiedy odsunąłeś głowę, by przyjrzeć się płycie z większej odległości. Dodatkowe linie przecinały się pod odpowiednimi kątami, tworząc pięć głównych run klątwy, rozmieszczonych w formie pentagramu. Ułożenie i dobór znaków nadawały im mocy wywołać niemałą powódź. Ale ta formacja była osłabiona w swej szczytowej części. Z zawahaniem wbiłeś dłutko w górną runę i odetchnąłeś, kiedy nie zalała Cię woda. Brawo, przechodzisz dalej.
4. Język wydawał Ci się całkowicie obcy i nieznany. Sama tabliczka była z białego marmuru i dziwnie śliska w dotyku. Jakby bardzo długo leżała w wodzie, porastając glonami. Oglądałeś ją z każdej strony, szukając jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Gdzieś Ci wpadła całkiem trafna myśl, że to może alfabet atlantydzki. Nie spodziewałeś się takiego niszowego języka. Ale kiepsko poddać się bez walki. Spróbowałeś zatem odszukać jakikolwiek znajomy układ znaków i zniszczyć runę kluczową. Kilka sekund nie działo się nic... A potem nastała ciemność. Klątwa oślepiła Cię. Egzaminator obiecał, że to tylko na godzinę, niemniej "czarno widzi Twoje zaliczenie". Musisz podejść do egzaminu raz jeszcze.
5. Widok tabliczki pełnej kresek nie był tym, czego się spodziewałeś. Kilka linii głównych, przecinanych krótszymi, poprzecznymi na zadziwiająco dobrze zachowanej płytce. Na szczycie miała rysunek walijskiego smoka. Gdzieś coś Ci zaświtało, zresztą słusznie, że to pismo ogamiczne. Większość egzaminu zajęło Ci odcyfrowanie samego tekstu, bowiem zapomniałeś, że powinno je się czytać od dołu do góry. Niemniej nikt Cię nie poganiał, a po niemalże godzinie zrozumiałeś, że sama klątwa jest bardzo prosta - pnącza porastają złodzieja. Złamanie jej było równie proste. Brawo, przechodzisz dalej.
6. To był wyjątkowy kawałek kamienia, bowiem niemalże idealnie okrągły i pokryty zapisanymi w kole znakami pisma azteckiego. Przypominał trochę kalendarz, trochę ozdobę. Analiza znaków sprawiała Ci trudności, niemniej szybko zrozumiałeś samo ułożenie elementów klątwy. Mogłeś odrzucić zatem część liter jako zwykłych ozdób, a skupić się na 20 najważniejszych. Zruszone miały „zesłać gniew Słońca” i spalić włamywacza. Ostrożnie wybrałeś znak kluczowy i skutecznie go zniszczyłeś, zapewniając sobie przejście do następnej części egzaminu.

Część trzecia - klątwa przedmiotowa

Grupa klątw przedmiotowych jest najbardziej różnorodną spośród wszystkich. Obejmuje każde zaklęcie które rzucone na przedmiot nadaje mu cechy jawnie działające na szkodę osoby, która owego przedmiotu później dotknie.
Jak klątwa strzegąca wymaga elementu fizycznego, klątwa przedmiotowa składa się tylko i wyłącznie z intencji magicznej, której struktura została wpleciona w materię przedmiotu. Zdjęcie takiej klątwy wymaga często od łamacza zrozumienia istoty energii magicznej oraz budowy zaklęcia, by móc stworzyć przeciwzaklęcie. Czasem możliwe jest przeniesienie klątwy z jednego przedmiotu na drugi, tymczasowo (możliwe przy wszystkich typach klątw, acz wyjątkowo silne uroki po pewnym czasie wracają do pierwotnego przedmiotu) lub na stałe (możliwe przy słabszych klątwach).

Rzuć 1 kością k6:
1. Pochłaniacz magii
Pierścionek był niepozorny, ale gustowny. Wykonany ze srebra, bez żadnych kamieni. Ale też o wyjątkowej strukturze. Nieważne było zaklęcie, jakiego użyłeś, przedmiot zdawał się każde… wchłaniać. Jakby absorbował magię. Miałeś pewne przypuszczenia, jak to może być zbudowane, niemniej nie potrafiłeś zrobić wiele bez odpowiednio silnego zaklęcia analizującego. A takie Ci niestety nie wychodziło. Egzaminator pokręcił głową i po godzinie prób oznajmił, że musisz podejść do egzaminu raz jeszcze.
2. Taśma obłudy
Wstążka wyglądała niepozornie. Nie była też obłożona silną magią - parę podstawowych zaklęć diagnostycznych pozwoliło Ci dowiedzieć się, że maskuje ona kłamstwo noszącego ją. Można pomyśleć, że trafiło Ci się najłatwiejsze zadanie, co niejako było prawdą. Bowiem wystarczyło mniej niż kwadrans pracy nad materiałem, abyś zdjął z niego zaklęcie bez żadnych problemów. Brawo, przechodzisz dalej.
3. Krwawe pióro
Na blacie biurka leżało samotne pióro. Miało beżową lotkę oraz białą stosinę, zakończoną srebrną stalówką. Nic nietypowego. Korciło cię coś nim zapisać, ale wolałeś nie ryzykować. Zacząłeś za to badać magię zaklętą w przedmiocie.  Niezbyt silna, ale dziwnie… Nietypowa. Z nutą uzdrawiania, może? Nie wiedziałeś, co to dokładnie jest, niemniej miałeś trudność zrozumieć ideę zaklęcia. A kiedy podszedłeś do prób neutralizacji go, klątwa uderzyła w Ciebie rykoszetem, tnąc zewnętrzne części rąk. Zostałeś oddany uzdrowicielowi, zanim będziesz mógł podejść do egzaminu raz jeszcze.
4. Kastety
Można było nie spodziewać się czegoś, co wygląda tak… mugolsko. Kastety były ciepłe i ciężkie, otoczone niezbyt silną magią. Analiza samego zaklęcia nie sprawiła problemów, bowiem klątwa ognia była raczej prosta w swej budowie. Może więc zgubiła Cię zbyt wielka pewność siebie albo pośpiech? Przy zdejmowaniu zaklęcia trochę iskier padło na Twoje ubranie, wypalając w nim dziury. Ale poza tym, wszystko było dobrze – możesz podejść do następnego etapu.
5. Duszalik
Szalik wyglądał naprawdę zwyczajnie. Oczywiście nic, co ląduje na stole egzaminacyjnym, nie jest zwyczajne, zatem warto podchodzić doń z rezerwą. Szczególnie, kiedy ciąg zaklęć wykazał, że obłożony jest zaklęciem duszącym osobę, która go założy. Dość silnymi, a przynajmniej sprawiającymi Ci problemy. Nie mogłeś pojąć niuansów klątwy na tyle, aby stworzyć przeciwzaklęcie. W pewnym momencie magia wyrwała Ci się spod kontroli i szalik zacisnął się na ramieniu. Na szczęście tylko ramieniu – egzaminator pomógł Ci się go pozbyć, a potem poinformował, że musisz podejść do egzaminu raz jeszcze.
6. Tiara Albusa
Tiara jak tiara, może tylko trochę okurzona. Musiała gdzieś długo leżeć, ale nie zmieniło to faktu, że była obłożona silnym zaklęciem. Jego natura wpływała wzrok, wywołując straszne projekcje, ślepotę i śmierć. Trudno to będzie zdjąć. Ale sprytu Ci nie brakuje -  wyciągnąłeś z kieszonki notatnik i postanowiłeś przenieść na niego zaklęcie. Sprawiło to trochę trudności, niemniej dałeś radę. A potem podpaliłeś go. Co prawda na krótką chwilę najgorsze wydarzenia z życia zalśniły Ci pod powiekami, ale kiedy płomienie zgasły, halucynacje też się skończyły. Egzaminator pogratulował Ci pomysłowości (i przestrzegł, że to było dość lekkomyślne), nim mogłeś podejść do następnej części egzaminu.

Część czwarta - klątwa ludzka

Klątwy ludzkie są najtrudniejsze do zrozumienia i zdjęcia. Najogólniej mówiąc, jest to zaklęcie, które rzucone na człowieka ma na celu zranienie go, pozbawienie wolnej woli, doprowadzenie do szaleństwa lub powolnej śmierci. Często używane jako forma zemsty, kary bądź tortur.
To, co sprawia, że te zaklęcia są relatywnie ciężkie do neutralizacji, to ich konstrukcja. Wiele z nich używa bowiem magii zawartej w ciele czarodzieja jak paliwa - żeruje na ofierze niczym pasożyt, z czasem zyskując na sile. Łamacz musi delikatnie usunąć klątwę, nie raniąc przy tym pacjenta.
W procesie diagnostycznym często ważna jest rozmowa z samym pacjentem, by zdobyć obraz tego, jak zaklęcie wpływa na życie ofiary. W przypadku osoby niekontaktującej z pomocą przychodzą zioła oraz eliksiry.
Samo rzucenie takiej klątwy wymaga w większości jedynie komponenty magicznej, chociaż znane są przypadki, kiedy czarnoksiężnicy wspomagali się kręgami runicznymi lub częściami ciał ofiar.

Rzuć 1 kością k6:
1. Kobieta miała liczne, czerwone plamy oraz bąble od oparzeń. Już z daleka słyszałeś, jak się piekli, krzycząc do egzaminatora. Domagała się natychmiastowej interwencji.
Kiedy egzaminator Ci pozwolił, wyszedłeś do kobiety. Ta rozgadała się niemal natychmiastowo. Zaczynając od tego, jak to miała lecieć ze swoją siostrą na wakacje do Hiszpanii, bo obie ciężko pracują i należy im się trochę urlopu, więc wzięły sobie Majorkę, to takie cudne miejsce. Oczywiście bez mężów, babski tydzień z drinkami. A wtedy jak ona wyszła na słońce, to pan nie uwierzy! Słońce zaczęło ją palić! Czuła się jak kurczak na ruszcie!
Łatwo było zrozumieć, że to zaklęcie zwiększające wrażliwość na światło UV. Z czasem mija samo, ale delikwentka nie chciała wyjść bez interwencji. Wystarczyło więc przyspieszyć samoistny proces rozpadania się zaklęcia. Po chwili kobieta była wolna od klątwy i oddana w ręce uzdrowiciela, a Tobie gratulowano ukończenia kursu. Zapewne bardziej byś się cieszył, gdyby nie migrena od monologu pacjentki, z którego dowiedziałeś się nawet, jak ma na imię (mianowicie Karen i mieszka na obrzeżach).
2. Mężczyzna, siedzący przed Tobą, miał bardzo znudzoną minę oraz ciało pokryte siniakami, zadrapaniami i bandażami. Mówił wolno i apatycznie, wyglądając jakby jego patronusem był bardzo zaspany basset.
"No i rozumiemy się, ja to zawsze mam pecha. Trochę więcej nie było niepokojące. Dopiero to pianino, co na mnie spadło, zaczęło mnie zastanawiać. Nie każdego dnia na człowieka spada pianino, prawda?"
Sprawa była prosta, nad mężczyzna ciąży klątwa pecha. Niestety delikwent od dawna ją ignorował, przez co nabrała mocy tyle, że egzaminatorzy stali dziesięć metrów od Was. Jak się okazało - bardzo mądrze. Bowiem przez szerokie okno budynku nagle wpadł... Pegaz, całkowicie spłoszony, w amoku rozbijając szybę oraz raniąc nie tylko "pacjenta", lecz i Ciebie przy okazji.
Egzamin szybko został przerwany, zwierzę spacyfikowane, a Ty musisz podejść drugi raz. Acz przysługuje Ci darmowa poprawka ze względu na okoliczności. Za to kiedy czekaliście na uzdrowiciela, apatyczny pesymista rzucił tylko "widzi pan? Mówiłem, że mam pecha".
Jeśli ta kostka wypadnie Ci drugi raz: ponownie spotykasz pechowego faceta. Tym jednak razem nie taranuje Cię pegaz, a spada na głowę doniczka. Skąd? Nikt tego nie wie.
3. To był trudny przypadek. Może nie tyle pod kątem diagnozy, co współpracy z pacjentem... A raczej jej całkowitego braku. Kobieta leżała, spokojna, pogrążona w głębokim śnie. Mugolskie legendy mówią, że magiczną śpiączkę może złamać tylko pocałunek ukochanego (preferowanie księcia), ale Ty wiesz, że prawda jest inna. I dużo trudniejsza. W pierwszym etapie trzeba uwarzyć eliksir, którego głównym składnikiem jest sok z jabłka. Później należy ostatecznie wybudzić pacjenta inkantacją.
Eliksir szedł Ci dobrze. Do momentu dodania jabłka - przypadkiem zagotowałeś eliksir, który miał tylko się ogrzać. Nabrał głębokiej, krwistej barwy, a egzaminator zaprosił Cię na powtórkę.
Jeśli drugi raz wyrzuciłeś tę kostkę: tym razem uważałeś z eliksirem. Był prawidłowo wykonany. Niestety, zepsułeś inkantację, ponownie oblewając.
4. Krzyki słychać było już z korytarza. Nieludzkie, przeciągłe wizgi cierpienia i szaleństwa, jeżące włosy na rękach i karku. Zaprowadzono Cię do niewielkiej salki, gdzie na łóżku leżał młody mężczyzna o czarnych, długich włosach i wychudzonej twarzy. Rzucał się po materacu, krzycząc nieprzerwanie. Odruchowe pytanie „co mu się stało?” spotkało się z kpiącym spojrzeniem egzaminatora. Musisz się samodzielnie dowiedzieć. Po chwili egzaminator oddalił się, a Ty zostałeś sam.
Trudno było cokolwiek zrobić. Krzyki nie pomagały się skupić, a widok cierpienia rozpraszał. Atmosfera była ciężka. Im dłużej zwlekałeś z diagnozą, tym bardziej przedłużałeś męczarnie chorego. Obciążenie psychiczne okazało się zbyt wielkie. Po paru nieudanych próbach wycofujesz się, by nieszczęśnikiem zajęli się profesjonaliści. Musisz podejść do tej części egzaminu raz jeszcze.
Jeśli drugi raz wylosujesz tę kostkę: trafiasz do innego pokoju, gdzie w podobnym stanie znajduje się ruda kobieta. Szarpie prześcieradło, drąc je na strzępy i w pewnym momencie rzuca się na Ciebie, przewracając. Kobietę zabierają za chwilę uzdrowiciele, a Ty musisz podejść do egzaminu raz jeszcze.
5.Kiedy wchodzisz do niedużego pomieszczenia, natychmiast rzuca się na Ciebie rozdygotana dziewczyna. Drobna, delikatna i bardzo niepozorna, krzywdy nie robi, ale trzyma Cię niesamowicie mocno za nadgarstek. Błaga o pomoc, powtarzając uparcie, że "płonie" i dłużej już nie wytrzyma, a Ty jesteś jej jedyną nadzieją. Choć doskonale widzisz, że nie ma tutaj żadnego ognia, czujesz po tym niechcianym kontakcie fizycznym, że czarownica faktycznie jest rozpalona. Nawet jeśli masz pomysł jaka to może być klątwa, nie starcza Ci czasu - dziewczę wpada w taką panikę, że kompletnie sobie nie radzisz. Twój czas mija, przeklętą nieznajomą zajmują się profesjonaliści. Tobie pozostaje tylko podejście do tego etapu raz jeszcze.
6. Starsza kobieta siedziała na krawędzi łóżka, patrząc za okno. Miała spokojny wyraz twarzy, kiedy do niej podchodziłeś. Była także w pełni kontaktowna oraz niezmiernie miła, chociaż zauważalnie zmęczona. Blada na twarzy, z podkrążonymi oczami. Nazywała Cię „skarbeńkiem” i chętnie odpowiadała na zadawane pytania. Dowiedziałeś się z nich, że co noc cierpi na ciężkie, wyczerpujące koszmary.  Ich treść dotyczy głównie śmierci jej męża. Klątwa zdaje się żerować na niedawnej tragedii, jaka spotkała kobietę, wykańczając ją psychicznie i fizycznie. Prawidłowo postawiona diagnoza umożliwiła dość szybkie opracowanie planu na złamanie zaklęcia. Pacjentka współpracowała w każdym etapie, wdzięczna za pomoc. Co prawda pod koniec powiedziała, że nie czuje żadnej różnicy, ale egzaminator, jaki przyszedł ocenić Twoje działania, uśmiechnął się i pogratulował ukończenia kursu.


______________________

I didn't wanna show what lives under my skin
but you're messing with a (cute) beast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jahleel Sæite

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187 cm
Galeony : 531
  Liczba postów : 84
https://www.czarodzieje.org/t18134-jahleel-saeite#516592
https://www.czarodzieje.org/t18212-trix#518083
https://www.czarodzieje.org/t18136-jahleel-saeite#516594
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyWto Maj 05 2020, 21:41;

9 lat temu...

...stał przez gmachem banku, czując, jak jego wielkość onieśmiela. Bywał w nim tylko po to, aby dokonać wpłaty lub wypłaty. Nigdy celem szukania pracy. A jednak - przedsięwziął pierwszy krok w stronę zmiany zawodu. Mniej lub bardziej dosłownie, bowiem za chwilę przekroczył drzwi wejściowe Gringotta. Egzamin zaraz się zacznie. Nie może się spóźnić.
Wylosował zatem pytania i... Nie mógł powstrzymać delikatnego skrzywienia. Nie chciał ściągać. Daleki był od pragnienia oszukiwania. Zupełnym przypadkiem zerknął na wylosowane pytania u odchodzącej od misy dziewczyny. Były tak przyjemnie łatwe w zestawieniu z tymi, które on miał... Ale starał się nie stresować, kiedy podchodził do ławki. Po prostu napisze najlepiej jak umie. Nie podda się teraz... Nawet, jak miał poczucie, że traktuje temat boleśnie powierzchownie. Zbyt płytko na takie szczegółowe i podchwytliwe pytania. Z niecierpliwością czekał po wszystkim na wyniki, odczuwając sporą ulgę, kiedy znalazł swoje nazwisko na liście. Tuż obok wyniku pozytywnego.
Nie czekał na następny dzień. Od razu przystąpił do kolejnego etapu, zmieniając jedynie pokój. Został wprowadzony do niewielkiej sali, gdzie na centralnym biurku leżała ceramiczna płytka. Na szczycie był wyryty smok, a niżej rzędy kresek.
Cudownie.
Coś gdzieś mu kołatało, że smok to pewnie Walia, a tam... Tam było pismo złożone właśnie z kresek. Jak się nazywało? Ogamiczne chyba. Ale nazwa mu nie pomoże, jeśli nie przypomni sobie alfabetu. Zgarnął zatem kartkę i zaczął piórem coś szkicować. Rozrysować, co pamiętał z wyglądu tych osobliwych liter. Nie spodziewał się tak mało popularnego pisma, czując, że ten kurs będzie dużo trudniejszy aniżeli początkowo założył.
Stopniowo zwalczał treść płytki. A kiedy przepisał ją sobie na kartkę, słońce na zewnątrz zdążyło sięgnąć zenitu. Obawiał się, że egzaminator mu przerwie, ten jednak cierpliwie czekał. A kiedy brunet zdarł z płytki właściwą runę (literę?), uśmiechnął się i pogratulował mu. Pozwalając przejść dalej.
Jahleel czuł, że trzeba brać byka za rogi. Teoria i klątwa strzegąca za nim. Z miejsca więc podszedł do klątwy przedmiotowej... Żałując tego dość szybko.
Wyczuwał wokół tiary silną magię. Na tyle, że zwątpił, czy da radę ją złamać. To było złośliwe? Nie chcą go tutaj, bo co? Rodzina związana z biżuterią, a nie klątwami? Zagryzł zęby, dostając z kieszonki notatnik. Przeniesienie klątwy jest łatwiejsze niż jej złamanie. I to właśnie uczynił, choć nie bez trudności. Potem wystarczyło jedno zaklęcie, coby spalić przedmiot. Gdyby nie te obrazy pod powiekami... Byłby z siebie dumny. Nie ma to jak szybki przegląd najgorszych traum, zakończony gratulacjami od egzaminatora. Jeszcze zapracuje na ich szacunek.
Chwilę potrzebował przerwy. Acz dzień chylił się ku zachodowi, a jego zmęczenie łapało. Jak nie teraz, to kiedy? Odetchnął i kwadrans później stał już przed pacjentem.
Myślał, że szybko sprawę załatwi. Miał już nawet plan, jak zmierzyć się z apatycznym człowiekiem, wszelkie środki ostrożności egzaminatorów uznając za działania nad wyraz. Niestety, nikt nie spodziewał się ingerencji przerażonego pegaza. Spłoszone zwierzę zalało go falą szklanych odłamków i zdzieliło kopytem. Musiał zaczekać na uzdrowiciela i przyjść innego dnia.
Co w przypadku bruneta oznaczało następny ranek. Zostało mu tylko to. I chociaż wiedział, że nie będzie łatwo... Nie spodziewał się ujrzeć znów tego samego mężczyzny. Acz teraz nie osądzał egzaminatorów o zbytek ostrożności - zazdrościł im tego, że mogą stać daleko. Zabrał się jednak do pracy tylko po to, aby nagle poczuć tępy ból i stracić przytomność. Obudził się na łóżku szpitalnym, gdzie oświecono bruneta co do zdarzenia - rozbiła mu się na głowie ceramiczna donica.
Kolejny raz opuścił budynek z niczym. I za trzecim razem miał już na wstępie złe przeczucie. Na szczęście się nie sprawdziło, niemniej nie oznaczało to, że jego pacjentka była lepsza. Krzyczała coś o ogniu, szarpała go, nie dawała pracować. Czas szybko mu minął, zbyt szybko. Nie zdążył nawet zacząć tworzyć przeciwzaklęcia, kiedy oznajmiono, iż nie zdał. Nie kłócił się. Po prostu spróbował raz jeszcze wieczorem... Trafiając znowu na pechowego mężczyznę. Zawiść, z jaką Jahleel spojrzał na egzaminatorów, stojących znowu daleko od przeklętego pacjenta, była chyba najsilniejsza, jaką w życiu czuł. Acz spróbował. Tylko po to, by po paru minutach zostać przygniecionym przez regał.
Głowa wciąż pulsowało bólem, kiedy podszedł do egzaminu raz jeszcze. Nareszcie trafił mu się ktoś, z kim można pracować - pogrążona w magicznej śpiączce kobieta. Idealnie. Cisza, spokój, żadnych pegazów. Wystarczy zrobić eliksir i odzyskać odrobinę wiary w siebie na stanowisku łamacza. Poprzednie części wszak wyszły mu dobrze. Jedynie praca z ludźmi jest... Ciężka. Niestety, przez obolałe po spotkaniu z regałem ciało, zamyślił się na tyle, że przypadkiem zagotował eliksir, rujnując go zupełnie. I oblewając który już raz? Nawet nie chciał liczyć.
Odpoczął dwa dni, przez weekend regenerując siły na kolejną próbę. Aby w poniedziałek stanąć znowu oko w oko z pechowcem. Na tym etapie mogliby być już dobrymi przyjaciółmi; nawet się mężczyzna uśmiechnął na widok Jahleela. Zdążyli sobie chwilę porozmawiać, acz Sæite czuł, że to jedynie wyścig z czasem. Tak jak zawsze. Albo zdąży złamać klątwę nim jej efekty znów poślą go do krainy braku świadomości, albo będzie musiał przyjść kolejny raz. Chociaż zaczynał sądzić, że jeśli egzaminatorzy nie robią tego celowo, by bruneta zniechęcić, to zaraził się pechem od własnego pacjenta.
I proszę - szybko okiennica urwała się, spadając na mężczyznę. Jeszcze trochę i stanie się stałym bywalcem ichniejszego skrzydła szpitalnego.
Miał ochotę płakać z radości, kiedy za siódmym razem zobaczył poparzoną słońcem kobietę. Siódmy, szczęśliwy. Do tego zabrał nawet z domu wisiorek w kształcie czterolistnej koniczyny. Głupi przesąd czy nie... Najważniejsze, że w końcu to zdał i mógł odebrać okupiony własną krwią (dosłownie) dyplom.

Kostki:
Etap I: 5
Etap II: 5
Etap III: 6
Etap IV: *głęboki wdech* 2, 2, 5, 2, 3, 2, 1

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jahleel Sæite

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187 cm
Galeony : 531
  Liczba postów : 84
https://www.czarodzieje.org/t18134-jahleel-saeite#516592
https://www.czarodzieje.org/t18212-trix#518083
https://www.czarodzieje.org/t18136-jahleel-saeite#516594
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyPon Cze 29 2020, 19:19;

9 lat temu...

...postanowił być ostrożny. Praca w Ministerstwie nauczyła go jednego - nie wychylać się i znać swoje miejsce. Był tam ledwie urzędnikiem, a w oczach większości chłopcem od podawania kawy oraz wypełniania za kogoś nudnych papierków. Uzupełnij rejestr, uporządkuj raporty, pobiegnij z wiadomością, podaj, dodaj, pozamiataj. Zbytnie ambicje mogą zgubić, trzeba wiedzieć, kiedy się odezwać, a kiedy milczeć. Bycie korpo-szczurem rządzi się własnymi prawami. Nic zatem dziwnego, że i teraz postanowił wybadać teren, zamiast od razu zdobywać sympatię swoją charyzmą. O ile jakąkolwiek posiadał. Nie jemu oceniać.
Starał się trzymać na uboczu, przyglądając starszym oraz poznając specyfikę pracy. Zresztą, to nie jest byle archiwum ministerialne, aby mógł tutaj zaproponować nowy sposób katalogowania informacji czy bardziej ergonomiczny sposób na przechowywanie teczek z danymi. To wyjątkowa i trudna sztuka, praca z samą magią. Z tą ciężką i czarną, jaka może łatwo odwrócić się przeciwko łamaczowi. Nie ma tu miejsca na brawurę czy lekkomyślność. Każdy ruch powinien być przemyślany. Nie chciał wobec tego nikomu w niczym przeszkadzać czy popisywać się znikomą wiedzą, zamiast tego stawiając na naukę poprzez obserwację.

Kostki: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jahleel Sæite

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187 cm
Galeony : 531
  Liczba postów : 84
https://www.czarodzieje.org/t18134-jahleel-saeite#516592
https://www.czarodzieje.org/t18212-trix#518083
https://www.czarodzieje.org/t18136-jahleel-saeite#516594
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyNie Lip 19 2020, 16:46;

9 lat temu...

...nie działo się nic ciekawego. Tak, jak planował, nie wychylał się nadmiernie, nie wchodził innym pod nogi, nie przeszkadzał. Minusem ostrożności był fakt, iż nie robił wielkiej furory, acz nie narzekał. Chwalono go za rzetelność, nie obrywał po uszach za nic. Wykonywał swoją pracę tak, jak należy, stopniowo ośmielając się i czując pewniej na stanowisku. Możliwość wyjazdów za tajemniczymi artefaktami niezmiernie kusiła. Jeszcze kilka lat temu planował nawet przełożyć w czasie studia, by móc podróżować. Ile dokładnie? Z sześć? Studia oraz praca w ministerstwie zacierały mu się w pamięci w jeden obraz przesycony ciągłym natłokiem obowiązków, stresu i problemów. Czasem się łapie na tym, że zaspany wciąż kieruje swoje kroki w stronę gmachu urzędu miejskiego zamiast na ulicę Pokątną. Zbyt krótko tutaj pracuje... Ale zaczynał czuć, że z dnia na dzień coraz lepiej odnajduje się w nowym zawodzie. Odrobina przygody i praca z magią w najczystszej postaci - zaczynał ekscytować się na samą myśl o możliwości ruszenia w teren. Obcowania z klątwami i namacalnej manipulacji zaklęciami.
Dobry humor tylko poprawiło znalezienie samonotującego pióra. Co prawda był ostrożny względem przywłaszczenia sobie rzeczy. Kilka dni upewnił się, że nikt się o owe nie upomni. Parę razy użył go do zrobienia notatek z pracy na pobliskim cmentarzu. I nim zauważył, stało się częstym elementem jego wyposażenia.

Kostki: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jahleel Sæite

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187 cm
Galeony : 531
  Liczba postów : 84
https://www.czarodzieje.org/t18134-jahleel-saeite#516592
https://www.czarodzieje.org/t18212-trix#518083
https://www.czarodzieje.org/t18136-jahleel-saeite#516594
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyNie Sie 16 2020, 18:08;

9 lat temu...

...zbliżał się do końca stażu. To był dość przyjemny czas. Nie napotkał większych trudności, chociaż też nie zrobił wielkiego wrażenia. Ot, miły, rzetelny chłopak bez tego czegoś specjalnego. Schody zaczęły się na dwa dni przed końcem, kiedy to szef na każdego warczał i czepiał się o wszystko. Od słowa do słowa i z zebranych plotek poznał przyczynę owego złego humoru. Ciężko powiedzieć, co młodemu brunetowi do głowy przyszło, by próbować podmienić zbity flakon. Może fakt, że najmłodszy zawsze zbiera opierdol? W końcu i tak ktoś by zrzucił winę na niego. Warto przynajmniej spróbować...
I odnieść druzgoczącą porażkę. Zacisnąwszy zęby, zniósł krzyki szefa bez słowa, jedynie przepraszając pod koniec. Wyszedł na tym stratny, ale hej - sytuacja uspokoiła się dość szybko. Niewykluczone, że sam winny wystarczył; ktoś, na kogo można wylać wiadro pomyj, by było lepiej. Humory zespołowi szybko się poprawiły, a sam szef chyba się zmieszał swoim zachowaniem. Może zrobiło mu się głupio? Bowiem ostatniego dnia stażu Jahleel znalazł na swoim biurku lewitujący kapelusz. Nie lada to prezent. Chyba naprawdę szef poczuł się w obowiązku wynagrodzić młodemu Sæite przedwczorajszą burę - nawet sobie chłopak nie zdawał sprawy, jak byciem dokładnym i pracowitym zarobił przychylność wielu osób w banku. Koniec końców rozstali się w miłej atmosferze.

Kostki: 2, dorzut 5. Nagroda końcowa 3.

Staż zakończony
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Damien D'Arcy

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : drobna blizna przecinająca prawą brew
Galeony : -51
  Liczba postów : 72
https://www.czarodzieje.org/t19547-damien-darcy-montgomery#579603
https://www.czarodzieje.org/t19551-viera#579860
https://www.czarodzieje.org/t19524-damien-d-arcy#578596
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyNie Wrz 06 2020, 13:46;

Kurs - łamacz klątw

Nie stresował się egzaminami. Nigdy. Pomimo, że większość szkolnych oblał, poprawiał, a przez niektóre prześlizgnął się zwykłym fartem. Większość ustnych zdając za sprawą listości nauczycieli. Wszystkich, z wyjątkiem Pattona Craine’a. Na samo wspomnienie profesora przewróciłoby się mu w żołądku, dlatego szczęśliwie nie wracał do tego czasu myślami. Zasiadł przy stoliku gotowy do napisania części teoretycznej. Zdążył wypełnić połowę kartki w pierwszych dziesięciu minutach, kiedy doszedł go głos kolegi z ławki obok. Zwrócił na niego niebiesko-szare tęczówki oczu, uśmiechając się kącikowo.
— Jasne… — tak rozpoczynała sie każda jego wypowiedź, zanim podpowiedział nieznajomemu połowę odpowiedzi. I nic więcej, bo zanim się obejrzał, zostali wyrzuceni z sali.
Parsknął śmiechem przed drzwiami, wbijając ręce w kieszenie spodni. Nie miał żalu. Dalej uważał, ze zdanie egzaminu to była tylko formalność, dlatego ostatecznie skinął znajomemu głową, życząc mu powodzenia na następnym egzaminie, choć miał nadzieję, że na nim się już nie spotkają.
Rzeczywistość okazała się inna. Choć tym razem Damienowi dopisało większe szczęście. Zagadując sympatycznego prowadzącego, za sprawą charyzmy, zyskał jego przychylność. Kto wie, może w innych okolicznosciach by nie zdał.
Nastepna część egzaminu odbyła się zaraz po tej. Ocena kamienia okazała się wyjątkowo prosta. Zetknął się z podobną aurą magiczną w przeszłości, dlatego szybko złamał kod zabezpieczający klątwę i przeszedł do następnego etapu kursu.
Znacznie trudniejszego. Z uwagi na towarzyszące mu osoby. Choć starał skupić uwagę na pochłaniaczu magii, jakiego klątwę miał złamać, jego uwagę ściągała smukła sylwetka kobiety, o egzotycznych rysach. Zawiesił na niej spojrzenie, nie mogąc skupić całej swojej koncentracji na pierścieniu. Chociaż zwyczajowo odznaczał się nadzwyczajną zręcznością i lekkością ruchu, teraz, podążając za nią przez salę, wpadł na profesora, poklepując go po piersi i kłaniając mu się w pas, przesunął go lekko na bok, dalej podążając za nieznajomą. Nic dziwnego, ze wyrwany z zamyślenia, kiedy miał rzucić zaklęcie analizujące, dzieląc uwagę pomiędzy pierścień, a niewiastę, nie zdołał wydedukować nic.
Nic w temacie zaklętego kamienia. Co do jednego innego wniosku był pewien. Właśnie poznał upragnioną kobietę.
Analityczny umysł znacznie prościej, mimo kilka dni później złamanego serca, poradził sobie z oceną kastetów. Ręka zadrżała mu tylko raz, na wspomnienie smukłych dłoni i miękkich warg, które z jaką rozkoszą pobudzały jego zmysły. Uśmiechnął się do własnych myśli, urzeczony tą wizją, mimo konsekwencji jego rozproszenia, jaką okazały się dziury wypalone w eleganckim płaszczu. Wstrząsnął dłonią, strzepując z materiału ogniki. Błyszczały jak jej oczy…
Z kolejnego etapu, ostatniego, pamiętał tylko sine wargi, zastygłe w bezruchu. Pocałunek księcia? Spróbowałby, jeśli to mogłoby ją wybudzić ze snu… ale nie mogło. Pozostałe próby podczas kursu nie zapisały się w jego pamięci tak wyraźnie, jak te pełne wargi. I drobne, kobiece ciało, smukłe palce, chwytające jego przegub. Albo on był rozpalony, albo ona. Albo oboje. Nie wiedział dlaczego ktoś chciałby ten stan zakłócać.
W ten sposób nie pamiętał nawet czwartej próby - tej zdanej.

Kurs - łamacz klątw
    Część I: 1, 6 (poprawa)
    Część II: 6
    Część III: 1, 4 (poprawa)
    Część IV: 3, 4 (poprawa I), 5 (poprawa II), 2 (poprawa III), 1 (poprawa IV - darmowa)


| zt



Ostatnio zmieniony przez Damien D'Arcy dnia Nie Wrz 06 2020, 14:53, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Damien D'Arcy

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : drobna blizna przecinająca prawą brew
Galeony : -51
  Liczba postów : 72
https://www.czarodzieje.org/t19547-damien-darcy-montgomery#579603
https://www.czarodzieje.org/t19551-viera#579860
https://www.czarodzieje.org/t19524-damien-d-arcy#578596
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyNie Wrz 06 2020, 13:57;

Staż – łamacz klątw
Etap I

Kostki: 3


Kilka tygodni przed włamaniem do Banku

Nikt nie spodziewał się po nim, że będzie pracował w Banku Gringotta. Nikt nawet nie zapamiętał go z jego dni stażowych. W gruncie rzeczy, nie przyszedł tu do pracy właśnie, a chcąc zapoznać się z zabezpieczeniami. Przemieszczał się niezauważony, bo dokładnie taki efekt chciał osiagnąć. Gobliny i pracownicy Gringotta w biegu nie zapamiętywali go wcale. Pytali go kilka razy o imię, uśmiechał się, za każdym razem podając inne, co utrudniło jego zakodowanie. Ostatecznie… bawił się przednio. Mimo, że z boku mogło to wyglądać tak, jakby śmiertelnie się nudził.

| zt


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Damien D'Arcy

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : drobna blizna przecinająca prawą brew
Galeony : -51
  Liczba postów : 72
https://www.czarodzieje.org/t19547-damien-darcy-montgomery#579603
https://www.czarodzieje.org/t19551-viera#579860
https://www.czarodzieje.org/t19524-damien-d-arcy#578596
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptySob Wrz 12 2020, 15:52;

Staż – łamacz klątw
Etap II

Kostki: 2


ok. 2 tygodnie przed włamaniem do Banku

Chociaż Damien opuszcał pracę przed ustalonym terminem, tak naprawdę nie zawsze od razu kierował się do domu. Korzystając z okazji, że jako pracownik Banku Gringotta miał możliwość lepiej przyjrzeć się zabezpieczeniom, czasami wykorzystywał tą sposobność do głębokiej analizy systemu zaklęć, jakim objęty był budynek. Uroki, rzucone na skrytki, bariery i sama identyfikacja goblinów, miał tą wiedzę już w jednym palcu, a mimo to, i tak bawił się świetnie, czując nutkę niepewności i ryzyka, za każdym razem, kiedy zostawał dłużej w pracy, choć nie musiał. W końcu jednak, faktycznie przestał przychodzić, pojawiając się ledwie na trzy godziny stażu, w których i tak ludzie ledwo go widzieli. Nie chciał zostać zapamiętany, mimo wszystko, a w szybkim tempie pracy, nawet szef nie zwracał uwagi na to, że jakiś tam Damien Montgomery bywa w robocie coraz rzadziej. Aż w końcu całkowicie zapomnieli o jego istnieniu. Osuwając się w cień, mógł przejść do kolejnej fazy inwiglacji Banku...

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 1011
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1052
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyCzw Wrz 17 2020, 12:38;

Miał już serdecznie dosyć lodowej klątwy, która uprzykrzała mu życie od czasu nieszczęsnego wakacyjnego rytuału i igrania z dziką magią, ale okazało się że znalezienie porządnego łamacza klątw wcale nie jest takie proste. Postanowił więc nie szukać porządnego, a jakiegokolwiek człowieka, który stwierdziłby, że jest w stanie mu i Bonnie pomóc i w ten sposób wylądowali razem w Banku Gringotta, do którego zaprosił ich ów specjalista. Wydało mu się to dosyć dziwne, predzej spodziewałby się spotkania w Ministerstwie czy Mungu, ale zarazem było mu bardzo wszystko jedno i gdyby tylko pan łamacz sobie tak zażyczył, to mógłby się z nim spotkać nawet na końcu świata. Krążył w milczeniu po ciemnym korytarzu pod drzwiami biura łamaczy klątw, oczekując w lekkim zniecierpliwieniu na przybycie mężczyzny. Czekał miesiąc na zdjęcie tej klątwy i wydawało mu się, że każda kolejna minuta trwa godzinę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, na jej ramieniu przesiaduje nieśmiałek
Galeony : 79
  Liczba postów : 375
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptyCzw Wrz 17 2020, 19:07;

To była jedna wielka katorga nie móc nikogo dotknąć bez narażania tej drugiej osoby na ból. Przez stres związany z nabytą klątwą straciła apetyt, a to wraz z jej wieczną dietą sprawiło, że skóra Bons zrobiła się niemal przezroczysta. Nie miała już tej energii co wcześniej, chodziła śnięta, zaprzyjaźniła się z mocną kawą, a w dodatku klątwa i "problem" Bloodwortha ciągnął się za nią jak cień. Aby uzbierać pieniądze na Łamacza klątw musiała porozmawiać z matką i była to rozmowa niezwykle nieprzyjemna. Długa, pełna wyrzutów, opieprzania i… jednorazowego spoliczkowania kiedy to okazało się, że rozczarowała matkę na wielu płaszczyznach. Całe to wszystko rzutowało na jej relację z Boydem. Nie rozmawiali tak intensywnie jak wcześniej, a i nie chciała dokładać mu swoich kłopotów. Łatwo było to wszystko zrzucić na działanie klątwy jednak miała już tego dość. Tak bardzo pragnęła się przytulić! Odprowadził ją tutaj ojciec, który podzielał opinię matki. Nie chciała jednak wprowadzać Boyda w niezręczność więc rozstała się z ojcem w korytarzu głównym. Po kilkunastu minutach stanęła obok Boyda, blisko, niemal dotykali się ramionami. Imitacja. Miała opuszczoną głowę a włosy związane w staromodnego kucyka. - Mam nadzieję, że nie będzie nas trzymać cały dzień. Myślisz, że zdejmowanie klątwy boli? - szepnęła do chłopaka jakby obawiała się podnieść głos w długim i szerokim korytarzu. Było tu przeraźliwie czysto, podłoga lśniła, unosił się charakterystyczny zapach… soli? No tak, groty ze skrytkami. W pewnym momencie nie wytrzymała napięcia. - Chcę cię przytulić. Móc dotknąć. Cokolwiek. Nie mogę już tego znieść. - wydusiła z siebie z płaczliwą nutą i popatrzyła na niego zza zasłony powstrzymywanych łez. Tęskniła do niego straszliwie. Niechże ten Łamacz Klątw się pośpieszy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Damien D'Arcy

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : drobna blizna przecinająca prawą brew
Galeony : -51
  Liczba postów : 72
https://www.czarodzieje.org/t19547-damien-darcy-montgomery#579603
https://www.czarodzieje.org/t19551-viera#579860
https://www.czarodzieje.org/t19524-damien-d-arcy#578596
Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8




Gracz




Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw EmptySob Wrz 19 2020, 23:40;

Staż – łamacz klątw
Etap III

Kostki: 1, 6 + nieparzysta (+100g)


ok. 1 tydzień przed włamaniem do Banku

Ostatni tydzień był owocnie nieowocny. Damien pojawił się w pracy skory do niej jak zawsze. starał się nie rzucać nikomu w oczy, a jednak... ktoś w ten czy inny sposób zawalił jego biurko dokumentacją. Nie był do końca pewien, jak to się stało, ze ktoś tak zwinny, jak on potknął się o karton (zapewne to przez to, ze ostatnio oglądał z ojcem powtórkę polskiego serialu, gdzie Hanka Mostowiak wpadła w kartony i umarła). Niemniej, tak się własnie stało. Przewrócił się, a zderzając się z kantem biurka, jeszcze nie wiedział, że na kilka dni przypłaci to krótkotrwałymi zanikami pamięci, a jego proces przygotowania do napadnięcia na bank się wydłuży.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Biuro Łamaczy Klątw QzgSDG8








Biuro Łamaczy Klątw Empty


PisanieBiuro Łamaczy Klątw Empty Re: Biuro Łamaczy Klątw  Biuro Łamaczy Klątw Empty;

Powrót do góry Go down
 

Biuro Łamaczy Klątw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Biuro Łamaczy Klątw JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
 :: 
Bank Gringotta
-