Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 O tym jak Pikachu pociesza Eevee

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 282
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1885
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
O tym jak Pikachu pociesza Eevee QzgSDG8




Gracz




O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty


PisanieO tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty O tym jak Pikachu pociesza Eevee  O tym jak Pikachu pociesza Eevee EmptyPią 1 Maj - 20:50;


O tym jak Pikachu pociesza Eevee D8tzo1x-5316ce59-17e3-4eec-ad28-1d2d23649e9b.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiJcL2ZcL2EyM2Q4YTM2LTQ4ODgtNDU4ZS05NjI4LWZjMTUwMmE3YTk3Y1wvZDh0em8xeC01MzE2Y2U1OS0xN2UzLTRlZWMtYWQyOC0xZDJkMjM2NDllOWIucG5nIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0

Pikachu pociesza Eevee

Osoby: @Skyler Schuester @Liam A. Rivai
Miejsce rozgrywki: dom Liama w Londynie
Rok rozgrywki: pierwsza połowa marca 2020
Okoliczności: Sky jest wyjątkowo żałosny nawet jak na siebie i po zerwaniu z Finnem miota się szukając chęci do życia. Dzisiaj wydaje mu się, że to Liam gdzieś ją chowa, więc impulsywnie wpada do niego, prosząc o pomoc, a sam Rivai, jak na dobrego Puchona i przyjaciela przystało, robi co może na swój indywidualny, uroczy sposób.



Skłamał.
Oczywiście, że skłamał i kłamał dalej przez cały obiad z dziadkami, nie potrafiąc się przyznać, że znów to zrobił. Znów wszystko zepsuł i tym razem nawet nie wiedział gdzie popełnił błąd. Nie wiedział czego tym razem mu zabrakło, ani czy był za mało “taki”, czy jednak za bardzo “owaki”, czy był za bardzo Skylerem, czy Skylera było w tym wszystkim za mało. Wiedział tylko, że jakikolwiek by nie był przez ostatnie pół roku, to robił to źle, bo to nie wystarczyło, by zatrzymać go przy sobie. Więc kłamał, mówiąc, że wszystko dobrze; kłamał, że to przemęczenie, gdy posolił sobie kawę, myśląc o tym jak nisko upadł przed Xavierem; i kłamał, mówiąc, że musi dziś wcześniej wyjść, bo obiecał Jerremu upiec ciasto przed nocną zmianą.
I przestał kłamać dopiero, gdy stanął już przed Liamem, wparowując do jego domu zupełnie bez zaproszenia, kierując się jedynie żałosną potrzebą udowodnienia samemu sobie, że istnieją na tym świecie mężczyźni, którzy znają go dłużej, lepiej, dokładniej, a mimo tego, nie chcą go usunąć ze swojego życia. I tak jak zawsze przy powitalnym uścisku z Liamem starał się, by ten moment trwał jak najkrócej, by nie rozbudzać przy nim swojej skajlerowatości, tak dziś zamknął Puchona w ramionach i ze zdradziecko kołaczącym w piersi sercem, trzymał go przy sobie jak najdłużej, żałośnie lgnąc do tak potrzebnej mu do życia bliskości drugiego człowieka.
- Pomóż mi zająć czymś myśli - poprosił, powoli zbierając się do tej pustki, którą będzie musiał poczuć w chwili koniecznego odsunięcia się w tył, by móc zanurzyć się w komfortowym milczeniu, które oferowało trajkotanie Liama. I Merlinie, słuchał go i to działało. Płynne przechodzenia z tematu na temat, zadawanie pytań, bez czasu na odpowiedź i to naprawdę było to, czego dziś potrzebował. Dana mu uwaga, potok słów, który odciągałby skutecznie jego myśli od brnięcia w złą stronę i przyjemna lekkość za daniem się wciągnąć w tę liamową ekscentryczność. Bo jak inaczej określić to, że zanim zdał sobie sprawę, został już wciśnięty w kigurumi Eevee, całkowicie przekupiony ciastkami przyniesionymi przez Skrzatkę, które za pozwoleniem (!) mógł sobie smutno chrupać jedno po drugim, leżąc na miękkim łóżku, krusząc przy tym niemiłosiernie na uda Puchona, na których ułożył swoją głowę. Jednym uchem słuchał uspokajającego trajkotania, a drugim próbował wyłapywać japońskie dialogi i cokolwiek zrozumieć z tego, co działo się na ekranie, ale jedyne co zdążył zrozumieć, to fakt, że postać Wilka była naprawdę hute. Myśli jednak uciekały mu na różne strony, zupełnie nie pozwalając skupić się na tłumaczeniach Liama, a tym bardziej na szybko zmieniających się napisach. Westchnął więc tylko, wyswobodzoną od ciastka dłoń kładąc na puchonim kolanie, by niezbyt świadomie pogładzić je kciukiem, w jakimś niewyzbytym jeszcze odruchu, o którym powinien zapomnieć wraz z zerwaniem.
- Nie rozumiem - mruknął cicho, wykręcając się na plecy, by w geście rezygnacji z prób nadążenia za zagmatwaną fabułą nawet już nie patrzeć na kolorowy obraz, ciepłe spojrzenie zawieszając w skupieniu tylko na Puchonie, sunąc nim po jego szyi i brodzie, póki ten nie opuścił głowy w dół, umożliwiając mu pochwycenie jego tęczówek - Czemu są takie wredne dla tej białej, ee… króliczycy? Wydaje się miła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Liam A. Rivai

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178 cm.
C. szczególne : Wiecznie uśmiechnięty pyś.
Galeony : 534
  Liczba postów : 782
https://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
https://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
https://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
https://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857
O tym jak Pikachu pociesza Eevee QzgSDG8




Gracz




O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty


PisanieO tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty Re: O tym jak Pikachu pociesza Eevee  O tym jak Pikachu pociesza Eevee EmptyPią 1 Maj - 22:01;

Liam coś nie miał specjalnie udanego roku. Dużo spraw mu się zwyczajnie pokomplikowało i trudno było znowu wrócić do normalności. Nie wiedział już na czym stoi z Neirinem. Zresztą sam rudy pewnie tego nie wiedział, bo Rivai pewnego dnia uznał, że po prostu się wyprowadzi i basta. Zniknął bez uprzedniej rozmowy z nim. Poza tym… jak okropnie ściska go żenada, ilekroć widzi Mefisto… jak tylko spotyka tę wytatuowaną kupę mięśni, niemal od razu bierze go poczucie wstydu… więc i od tego uciekł, większość czasu spędzając w domu rodzinnym. Tiara Przydziału chyba prędzej by go do Slytherinu przydzieliła, niż choćby rozważyła Gryffindor z tą jego „odwagą”.
Przez to wszystko ilekroć zastanawia się nad swoim teraźniejszym życiem, mógłby je podsumować jednym słowem:  stagnacja. Jakby nikt nim nie ruszał w żadnym konkretnym celu od dłuższego czasu. Zaczynało mu się to potwornie nudzić. Dobrze, że miał wizzengera, gdzie zawsze mógł poplotkować ze znajomymi, z którymi kontakt był prostszy.
Dlatego w pierwszym odruchu ucieszył się jak szczeniaczek, gdy zobaczył Skylera u progu swoich drzwi.
- SKY! OJACIENIEMOGĘ! – rzut, uścisk, miłość, przyjmuj to szczęście, Sky. Przyjmuj je, bo jest go tak dużo, że zaraz zacznie z nich kapać na podłogę. – Ale super! Jak ja się cieszę! Kurde, dawno się nie widzieliśmy, nie? W sensie… no tak! Bardzo dawno. Choć piszemy ze sobą dosyć często… ale jak dawno w moim domu nie byłeś!!! – nabrał powietrza, nie puszczając go. Ekscytacja over 1000. – A JA MAM ZMIANY W POKOJU! Zobaczysz moją nową figurkę! Zamówiłem z Japonii i przyszła szybciej, niż się spodziewałem, wiesz? A na domiar wszyst… -
„Pomóż mi zająć czymś myśli”
I to go trochę wybudziło z puppy mode. Odkleił się, spoglądając chłopakowi w twarz. Tak się podekscytował samym faktem odwiedzin, że faktycznie nie zwrócił w pierwszej chwili uwagi na to, jak Skyler się czuje. Widać, że na chwilę spoważniał. Zmartwił się… ale szybko znów się uśmiechnął. Złapał go za łapkę, wciągając bez skrupułów do domu. – Porobimy razem coś fajnego!
Tak. „Coś fajnego” okazało się dość osobliwymi atrakcjami, które chłopak prezentował mu przy ciągłym wtórowaniu własnego trajkotu. I nie szczędził mu przy tym czułości. Miał gdzieś czy Sky kruszy mu na łóżko, gniecie kostium kigurumi z wizerunkiem Pikachu, o którym gadał chyba przez godzinę, zanim w końcu je ubrał czy generalnie robi z nim cokolwiek. Liam był absolutnie dotykalski. Nie przejmował się, że chłopak leżał mu na kolanach. Wręcz przeciwnie. Gdy tak sobie leżeli, Puchon chętnie przeczesywał mu włosy ręką czy od czasu do czasu miział w policzek, jeśli taki gest pasował mu pod narrację, którą cały czas prowadził. A zdążył przebrnąć przez temat nowej figurki, braku miejsca na przytachane z Hogwartu i poprzedniego domu mangi, trzydziestu sześciu najbardziej polecanych przez niego anime, z chłopakami, którym chętnie zasnąłby na pośladkach oraz oczywiście swoim peryferiom krawieckim. Było widać, że chłopak ciężko pracuje nad strojami i zaczyna być coraz lepszy w posługiwaniu się magiczną igłą. Zamykał się tylko jak był istotniejszy moment w anime.
- Czego nie rozumiesz, pyś? -  spuścił głowę w dół, od razu się uśmiechając, gdy tylko na niego spojrzał. Miał okruszek ciastka przy kąciku ust, co w połączeniu z jego dziecinnym wyrazem twarzy i nałożonym na łeb kapturze Pikachu, wyglądało dosyć zabawnie. – Ooh… bo się puszcza. – zapauzował, żeby nic nie stracili. – Generalnie już jest strasznie za to linczowana, a będzie gorzej…! Nie, żebym już to oglądał pff… - zakaszlał. - … jakoś trzy razy… noale generalnie w Japonii jest chyba trochę inne pojęcie jeśli chodzi o takie sprawy. W Anglii puszczalscy dostaliby po dupie, a co dopiero tam! Szczególnie jak ktoś jest dziewczyną. Choć ja nie wiem czy ma taki dobry gust…  w sensie. No kurde. Nie umiem powiedzieć czy męskie postacie w tym anime są dla mnie przystojne. Bo to zwierzaki, rany! Jak ja mam się tym jarać w pełnej krasie, nie czując się jak zoofil?! – spojrzał na niego z tak zbolałą twarzą, jakby naprawdę go to bolało. – Ale przyznasz, że Legoshi jest całkiem spoko… w sensie gdyby nie był wilkiem. Bez futra jakiegoś… rany, czy ja się robię furry? – spojrzał na swój rękaw – O NIE. JESTEM FURRY. Już nawet się przebrałem za zwierzaka!!! Co prawda ok, pokemonowego… jesteśmy furry, Sky. Jak się z tym czujesz? – miał tak głupiutką minę, zmieniając wyraz twarzy z uśmiechu w konsternację, z konsternacji w żal i w końcu z żalu znów na śmiech tak płynnie, że sam wychodził jak animowana postać. I właśnie w takich momentach lubił go miźnąć w polik. – Ale jak chcesz to włączę coś bez puszczalskich dziewczyn…. I coś z chłopakami, którymi nie mam wyrzutów sumienia się jarać. To w ogóle zabawne skąd mam tablet, na którym oglądamy. Wiesz jak trudno naładować sprzęt bez prądu?! Musiałem połazić i nieźle poszukać, a najlepsze jest to, że….
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 282
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1885
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
O tym jak Pikachu pociesza Eevee QzgSDG8




Gracz




O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty


PisanieO tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty Re: O tym jak Pikachu pociesza Eevee  O tym jak Pikachu pociesza Eevee EmptySob 2 Maj - 0:42;

Ooh… bo się puszcza
Zamrugał zdezorientowany, nieruchomiejąc, akurat gdy kciuk oparł się o kącik liamowych ust, chcąc zgarnąć stamtąd zagubiony okruszek. Uśmiechnął się smutno, próbując jakoś zatuszować tę swoją reakcję i odsunął dłoń, by w zamyśleniu zatrzymać palec na własnych ustach, łapiąc drobinki po ciastkach z należytym dla wypieków szacunkiem. Sam ten kontrast między nimi poprawiał mu jakoś humor. On - melancholijnie spokojny, ze smutkiem w oczach na granicy rozlania, nieco ospały od nieprzespanych nocy, gdy niczyja obecność już nie ściągała go do łóżka na czas; i Liam - energiczny, ukazujący każdą emocję na twarzy jak w kalejdoskopie, tak uroczo żywotny i pozytywny. Chciał skomentować, podzielić się myślami, wspomnieniem słów Xaviera, by zapytać czy i on uważa, że się nie szanuje i nie jest nic wart. Czy i on myśli, tak jak Ezra, że nikt go nie chce, bo brakuje mu asertywności, że zawsze będzie tylko chłopcem na pocieszenie. Chciał zapytać o to wszystko, jasnym spojrzeniem wodząc po tych gładkich rysach, ale ledwo zdążył ten swój żal zamknąć w oczach, a już słowa Puchona zburzyły go zupełnie, a sam Sky zmuszony został do rozbawionego prychnięcia, tuż po ciepłym dotyku na policzku wykręcając głowę w bok, by ukryć uśmiech w fałdkach żółtego materiału na brzuchu Liama.
- Bardzo mi z tym dobrze - wymruczał, wykręcając się już całkiem, by objąć chłopaka w pasie, desperacko zgarniając dla siebie tak potrzebne czułości, w instynktownej już obawie, że i to się zaraz skończy. Przecież wszystko w końcu się kończyło. Każdy odchodził, znikał, radził sobie bez niego i niezależnie od tego ile osób miał wokół siebie, to na koniec i tak zostawał sam. Przymknął oczy z westchnięciem, wtulając twarz w przyjemne ciepło i tonął w uspokajających lęki tonach liamowego głosu, próbując nie myśleć jak samolubnie skazywał chłopaka na swoje towarzystwo podczas takiego kryzysu. Bo przecież tym to dziś właśnie było - niczym innym jak pojedynczym kryzysem, poczuciem winy po usłyszeniu bolesnej prawdy, samotnością i tęsknotą za bliskością - zarówno tą czułą, rozgrzewającą serce,  jak i intensywną, odbierającą skutecznie wszelkie zbędne myśli.
- Liam, zostaw - mruknął wibrująco w jego brzuch, dopiero po tym powoli podniósł się, podpierając się dłońmi o miękki materac po obu stronach liamowych nóg i po krótkim zagubieniu między lekkimi piegami, uniósł spojrzenie na krystalicznie jasne tęczówki z nieskrywaną powagą, która ciężko wypełniła ten niewielki odstęp między ich twarzami - Mogę być dziś samolubny? Bo chyba wiem już czego potrzebuję - dodał ciszej, nieznośnie wręcz powoli, gdy kontrastowało się tempo jego mówienia z rytmem nadanym przez Rivaia. - Chcę w coś zagrać. Masz tutaj cokolwiek, nie wiem, jakąś talię kart czy muszę coś wymyślić? - zarządził, rozbudzając się przy tym nieco i odsunął się, by usiąść tuż obok Liama, od razu obejmując go ramieniem i stukając kilkukrotnie palcem w ekran tabletu. - Ale najpierw zdjęcie. Na pamiątkę, zanim poobrażamy się na siebie za wymyślone zadania dla przegranego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Liam A. Rivai

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178 cm.
C. szczególne : Wiecznie uśmiechnięty pyś.
Galeony : 534
  Liczba postów : 782
https://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
https://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
https://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
https://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857
O tym jak Pikachu pociesza Eevee QzgSDG8




Gracz




O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty


PisanieO tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty Re: O tym jak Pikachu pociesza Eevee  O tym jak Pikachu pociesza Eevee EmptyNie 3 Maj - 4:26;

Obserwował z przyjaznym uśmiechem wszelkie ruchy przyjaciela, widząc jak powolnie wygina się i przekręca na jego kolanach. Skojarzył mu się z leniwym, spragnionym głaskania zwierzakiem, które chętnie korzystało z usług wypoczynkowych, jakie oferowały nogi opiekuna. Nietrudno było zresztą odnieść takie wrażenie, gdy sam ubrał Skylera w strój pokemonowego lisa. Najchętniej by go przytulił i nie puszczał do końca dnia.
Co zresztą uczynił. Proszę Was, jak inaczej można zareagować na takie wyznanie? Właśnie zaakceptowali swoje furrastwo. Jeśli mieli być wyrzutkami społeczeństwa, to przynajmniej mieli siebie do wzajemnego wsparcia.
- Yay! Oficjalnie nasza potencjalna lista znajomych skurczyła się o połowę! Furry vibes! – powiedział do bólu radośnie, zaraz potem zaczynając chichotać. Nie interesował się tym tematem i raczej trzymał od niego z daleka. Jednak nic nie powstrzyma go przed zrobieniem z furry żarcika do pośmiania się. Pochylił się nieznacznie nad Skylerem, cały czas go obejmując, zupełnie jakby chciał jakoś stłumić śmiech w miękkim futerku jego Eevee kostiumu.
Byłby wesolutki do końca dnia, wierząc, że faktycznie pomaga tym drugiemu Puchonowi. W końcu przekaz był jasny: odciąganie myśli. Liam był w tym mistrzem – sam rozciągał swoje rozważania na poziomie gubienia się w tematach kompletnie ze sobą niepowiązanych w jednym zdaniu. Ale Skyler spojrzał mu w twarz z tak okropną powagą, że aż Rivai lekko się zdezorientował i nieco zmartwił.
- Oczywiście, że możesz. Dzisiejszy dzień jest cały dla Ciebie, Sky. – odparł i uśmiechnął się pokrzepiająco, choć dalej z pewną nutą niepewności. Zresztą… czytało się z niego jak z otwartej księgi. Sam fakt, że przestał trajkotać jak najęty już o czymś świadczył. Zastanawiał się czy nie powinien już teraz poruszyć tematu samego powodu, dla którego gościł dziś Puchona. Zrezygnował, zamiast tego znacznie skracając odległość między nimi i wtulając się jak w maskotkę. Otarł się o niego policzkiem, nie odrywając uśmiechu od twarzy, a rąk od sylwetki drugiego Puchona. Dużo kontaktu.
- Eee… - oderwał głowę o centymetr od jego skóry i spojrzał w górę w akcie zastanowienia. – Talię kart, mówisz? Na pewno coś się znaj--… O RANY! – drgnął, co Skyler mógł wyczuć jeszcze wyraźniej, zważywszy na tak ścisłą pozycję ich obojga. – Mam! Mam! Parę lat temu przyjaciel wysłał mi pocztą talię kart z Naruto. Znasz? To takie anime o ninja. – oczywiście, że musiał na sekundę zrobić przerwę od czułości i ustawić się tak, jakby właśnie rzucał shurikenem. – Nigdy nie oglądałem. Nie mam ani mangi, ani stałego dostępu do Internetu, by obejrzeć jakieś kilkaset odcinków tej serii… ale ja to naprawdę kiedyś nadrobię! – zrobił nieco głupiutką minę, wyciągając rękę po różdżkę. Przywołał talię kart Accio i pokazał ją Skylerowi. Zwyczajne, pokerowe karty, tylko z wizerunkami występujących w serii postaci. – Podobno to miało być na początku yaoi… trochę mi entuzjazm do czytania tego opadł, gdy dowiedziałem się, że jednak nie jest. – pauza, konsternacja – Czy ja jestem monotematyczny? Czasem zdarza mi się czytać coś, co nie jest o gejach, przysięgam... – guilty. Oddał Skylerowi karty i znów się wtulił. – Ale jeśli chodziło ci o karty do durnia, to też mam, tylko są w innym pokoju. Przywołać tarota?
Parsknął śmiechem i ustawił się tak, by było go widać w obiektywnie tabletowego aparaciku. – Robimy dzióbki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 282
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1885
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
O tym jak Pikachu pociesza Eevee QzgSDG8




Gracz




O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty


PisanieO tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty Re: O tym jak Pikachu pociesza Eevee  O tym jak Pikachu pociesza Eevee EmptySro 6 Maj - 19:30;

To było takie naturalne, tak przyjemne, tak… potrzebne. Ta bliskość, ciepło, ciągły dotyk, od którego ledwo pozwalał sobie uciec, by nie zgarnąć sobie go zachłannie zbyt wiele, gdy dłonie już chciały powędrować do zapięcia piżamy, która przecież działać powinna jak zbroja przed jego skylerowymi myślami. Z jednej strony to było tak znajome, a z drugiej zupełnie odmienne od wszystkiego czego doświadczał od innych ludzi, bo przecież nikt, zupełnie nikt, nawet Flora, nie potrafił otoczyć go tak uroczymi czułościami. I przez chwilę ogarnął go żal, że może w tym właśnie polegał zawsze problem. Potrzebował kogoś, kto poświęci mu ten absurdalny poziom uwagi, kto będzie chciał przytulać go równie intensywnie jak Liam, równie… niewinnie. I Merlinie, czemu musiał być tak żałosny, że chciał tę niewinność popsuć, poprzez zwyczajne… bycie sobą. Bo przecież inaczej nie potrafił.
I tak bardzo nie chciał być teraz sobą.
Więc wstrzymywał się, lgnął do dawanej mu bliskości, zanurzał się w rzece słów Puchona i próbował utrzymać myśli na wodzy, skierować je po prostej ścieżce teraźniejszości, by nie zawracały w tył, nie rozglądały się na boki w poszukiwaniu innych dróg.
- U moich dziadków jest - wtrącił się z opóźnieniem, wybity z toku myśli przez nagłą pustkę wywołaną przerwą w czułościach, właściwie bardziej przypominając, niż informując, skoro Liam miał nawet okazję korzystać z kilku elektronicznych sprzętów, które w mugolskim domu śmigają jak należy - Internet w sensie - doprecyzował, łapiąc podaną mu kartę, by przyjrzeć się kilku pierwszym obrazkom z lekko zmarszczonymi brwiami, bo… nigdy tego nie mówił Rivaiowi, ale większość narysowanych postaci wyglądała dla niego zabójczo wręcz podobnie do siebie i często gdy dostawał jakąś mangę od tego kochanego Puchona, to przez dwa pierwsze rozdziały nieustannie mylił postacie.. - Jeśli byś został na wakacje w Londynie, to mógłbyś do mnie wpadać wieczorami i nadrobiłbyś ze mną, ale wiesz… pewnie bym przysypiał, ale mógłbyś mi potem streszczać - zaproponował, od razu przypominając chłopakowi o typowej dla siebie wiecznie przegrywanej walce z sennością, która w tej błogości nieco atakowała go nawet teraz.
- Nie, nie, jeden Dureń w pokoju powinien Ci wystarczyć - jęknął, nie mając ochoty odkrywać już więcej słabości, a które z ludzi potrafiły wyciągnąć magiczne efekty kart, od razu już przysuwając się znów do Liama, by usadowić się wygodniej w obejmującej go pozycji.
- Huh, dzióbki brzmią okej, ale trzeba korzystać z tego krótkiego czasu, w którym mogę być tak bezkarnie blisko - mruknął z wibrującą nutą rozbawienia w głosie, obejmującą go dłoń przenosząc na liamowy podbródek, by zachęcić chłopaka do złączenia spojrzeń - Znając mnie, to za tydzień znajdę sobie nową osobę do nieodwzajemnionych uczuć - uśmiechnął się smutno, choć dzięki chociaż częściowej ucieczce ku cielesności udało mu się zachować ciepło w oczach, myśląc sobie, że właściwie czemu nie miałoby ponownie paść na Rivaia. W końcu nie są już dziećmi. Mrugnął do niego na nieco zakłamany znak, że to tylko brzmi tak pesymistycznie, dużo gorzej, niż jest w rzeczywistości i przesunął palce z podbródka na policzek chłopaka, by ustawić go sobie do zdjęcia i w ten sposób łagodnie przytrzymać przy sobie, gdy zostawił drobnego całusa na jego skroni, od razu po tym zjeżdżając nieco niżej.
- Uśmiech - wyszeptał na tyle cicho, że gdyby nie bliska odległość do ucha, Rivai musiałby polegać jedynie na kształtach, w jakie układały się sklerowe wargi na jego policzku, by domyślić się, że dostał właśnie polecenie do zrobienia zdjęcia. Przymknął oczy, uśmiechając się lekko, choć w końcu zdecydowanie pogodniej, gdy mógł odcisnąć pocałunek na ciepłej skórze, wstrzymując go tak długo, aż nie dostał wyraźnego sygnału, że zdjęcie zostało zrobione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Liam A. Rivai

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178 cm.
C. szczególne : Wiecznie uśmiechnięty pyś.
Galeony : 534
  Liczba postów : 782
https://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
https://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
https://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
https://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857
O tym jak Pikachu pociesza Eevee QzgSDG8




Gracz




O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty


PisanieO tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty Re: O tym jak Pikachu pociesza Eevee  O tym jak Pikachu pociesza Eevee EmptyPią 8 Maj - 0:37;

Liam był zupełnie nieświadomy, że głowa Skylera zapełniała się coraz to bardziej brudnymi myślami, bo w jego upstrzonym brązowymi włosami łebku kłębiły się tylko pomysły, jak umilić Puchonowi czas. Czasem przeplatane zwyczajną troską. Wciąż martwiło go, że prefekt był w dużym dołku. Jedyne mniej kolorowo-cukierkowe myśli, jakie miał to zwykła niezręczność i niepewność. Jak długo powinien jeszcze czekać z zadaniem tego pytania? Co się stało, miś? Nie wiedział czy odciąganie myśli Skylera głupotkami było na miejscu? Co prawda sam o to poprosił, więc dostawał to aż w nadwyżce. Jednak czy na pewno nie potrzebował szczerej rozmowy? Wbrew pozorom Rivai umiał też słuchać.
Zmrużył nieznacznie oczy, próbując ruszyć wszystkie trybiki swojego mózgu. Nie zrozumiał co takiego znajduje się u dziadków Skylera. Gadali o furry wcześniej… o to chodziło? O zgrozo. Gdy powoli zaczynał czuć przerażenie co do stylu życia tych uroczych, starszych ludzi, drugi Puchon na szczęście go oświecił.
- Aaa… o rany! – zaśmiał się, że nie wyłapał sensu od razu. Niemniej wolał nie mówić co jako pierwsze przyszło mu na myśl. Szybko usiadł znów obok Skylera i po wręczeniu mu kart, spojrzał z lekkim zdziwieniem. – O? Nie planujesz jechać na wakacje w tym roku? - zapytał, lekko zawiedziony. Niemniej szybko przybrał weselszy ton. – Ale! Pewnie wyjazd nie będzie u mnie trwać przez całe lato, więc chętnie wpadnę do Ciebie i w końcu bym to obejrzał. – w mgnieniu oka jego ekscytacja na sama myśl wspólnego seansu eksplodowała ku górze. – O ranyranyrany… to by było super! Mielibyśmy przekąski i w ogóle! – cieszył się jak szczeniak, co chyba wyglądało na zgodę. – Hm… tylko mówisz, że u dziadków będziemy oglądać? Myślisz, że mnie w ogóle lubią? Bywam dosyć głośny-… - czuł się tak poważnym człowiekiem. Poważni ludzie znają swoje wady. Nawet jeśli wadą poważnego człowieka jest bycie rozchichotanych czajniczkiem, który podkochuje się w postaciach 2D. Poważny człowiek, powtarzam.
- No wiesz, tak brzydko mnie nazwać… Ja rozumiem, że jestem durniem, ale bez wypominania! – natychmiast przeciągnął określenie na swoją stronę, chcąc sobie nieco pożartować. Nawet głupiutko i trochę zaczepnie pokazał mu język. Jeśli gra wywoływała dość negatywne wspomnienia u Skylera, to zrobi chociaż tyle: powygłupia się. A później w niego wlepi. Puszki były czystą kulminacją czułości i miłości.
Niemniej prefekt brzmiał trochę… niepokojąco? Liam przekrzywiłby nieznacznie głowę w wyrazie niezrozumienia, gdyby nie palce drugiego chłopaka, które trzymały go w jednej pozycji. Szatyn wciąż się uśmiechał, ale zdecydowanie serduszko zabiło mu mocniej. Z żalu. Przecież wiedział jaka sytuacja była u Skylera… przynamniej tak mu się wydawało, bo oczywiście pełnej prawdy jeszcze nie znał. Za to dalej miał w głowie sytuację z Mattem, o której przyjaciel powiedział mu w listopadzie. Jeszcze ten drugi chłopak…
- Możesz sobie szukać, ale i tak zawsze masz na koncie jednego wielbiciela. Ja cię tam kocham bardzo wylewnie i otwarcie, więc lepiej od razu przestrzeż tego nowego typa, że JA jestem na pokładzie. – wyszczerzył się do niego, próbując nieco rozluźnić atmosferę. I Liam się tam nie pierdzielił. Prosto z mostu wyskoczył do niego i dał mu spontanicznego buziaka w policzek w najbardziej przerysowany, ale i sympatyczny sposób na jaki było go stać. Z głośnym „Mmmmmua!”. A później skupił się na robieniu foci.
- Iii… zrobione! Rany, jesteśmy gorący. Patrz! – pokazał mu z wyszczerzem, nie przestając być blisko. Przystawał na wszystkie czułości Skylera, zupełnie, jakby były czymś normalnym. Bo dla Liama przecież były. Był w full touch mode odkąd tylko pamięta.
Później jednak spoważniał nieco i z już spokojniejszym uśmiechem, lekko zagadnął.
- Wiesz, może zanim zaczniemy grać, chwilkę pogadamy…? – zapytał delikatnie, próbując nienachlanie otworzyć przed Skylerem furtkę do powiedzenia co było na rzeczy. Ileż mogli się wygłupiać? Oczywiście nie chciał go do niczego przymuszać, jednak bardzo się o przyjaciela niepokoił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 282
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1885
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
O tym jak Pikachu pociesza Eevee QzgSDG8




Gracz




O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty


PisanieO tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty Re: O tym jak Pikachu pociesza Eevee  O tym jak Pikachu pociesza Eevee EmptyPon 18 Maj - 17:37;

Wzruszył lekko ramionami, raczej pogodzony z myślą, że i w tym roku nie uda mu się pojechać na wakacje, bo nawet jeśli już się na to decydował, to na marny tydzień czy dwa, by później w pełni sił powrócić do Londynu i pomagać dziadkom w piekarni. Czy nie lepiej było więc w ogóle nie ruszać się z betonowego świata, by przez resztę lata nie myśleć o tym co go omija, by nie kusić się roznegliżowanymi na gorącej plaży ciałami i nie dać się wciągnąć w żaden wakacyjny romans? Przynajmniej żaden, który miałby trwać dłużej niż jedną noc, by oszczędzić sobie... tego.
- No co Ty, uwielbiają Cię - zapewnił od razu, dłonią mierzwiąc blond kosmyki, wsuwając dłoń pod żółty kaptur. - No może dziadek nie za bardzo lubi jak zostajesz na noc, bo musi spać w zatyczkach... - dodał ciepłym pomrukiem, unosząc nieco kącik ust z rozbawienia, gdy zdecydował się na nieco szczerości, palcami nakreślając masażem drobne kółka na jego głowie, nie mając serca powiedzieć Liamowi, że jego dziadek żyje dobowym trybem piekarza i godzina dwudziesta, to już dla niego noc.
Uśmiechnął się lekko, a nawet posłał ciepłe spojrzenie Puchonowi, nieco za bardzo urzeczony tym zabraniem durniowej obelgi na własną stronę, bo choć było to zagranie nieco zbyt widoczne, tak nijak nie potrafił go nie docenić. Powstrzymał się nawet przed chęcią złapania kusząco wystawionego języka, nie chcąc swoim perwersyjnym nastrojem zepsuć tego miłego gestu. A mimo wszystko... Zamiast poczuć przyjemne ciepło, słysząc te słowa, do których łasił się zawsze niczym kociak do promieni słonecznych, poczuł silne ukłucie niesprawiedliwości za mostkiem, które zaraz próbował przegnać uśmiechem i skupieniem uwagi na zdjęciu. Tyle tylko, że o ile robiąc je myślał sobie, że to idealny pomysł, tak wystarczyło spojrzenie na ich bezwstydną bliskość, by przypomnieć sobie, że to nie tego chciał. I może to wcale nie było wybitnie trudne do wywnioskowania z jego grymasu, a jednak docenił fakt, że Rivai musiał wyczuć, że coś było zdecydowanie nie tak i standardowe metody tutaj nie pomogą, skoro wyszedł z propozycją dialogu.
Zwiesił głowę, by wbić wzrok w mechanicznie tasowane karty i zaraz pokiwał nią w zamyśleniu, pozwalając uszom na kapturze zakołysać delikatnie w potakujący takt, uznając, że rozmowa z kimś, kto faktycznie go kocha może pomóc. Tak jak pomogła Flora, jak zaszkodził Xavier, a Ezra... zmącił.  Spojrzał na dwa losowo dobrane do siebie wizerunki ninja ukrytych w pikach i przygryzł wnętrze policzka w zamyśleniu, czy gdyby manga jednak faktycznie powstałaby jako yaoi, to czy wylosowane postacie mogłyby stworzyć parę. I czy on sam kierował się w swoich wyborach czymkolwiek więcej poza tą desperacką losowością.
- Podobno brakuje mi asertywności - zaczął powoli, odkładając karty na miękką pościel i przenosząc wzrok na jasne błękity oczu chłopaka, by uśmiechnąć się lekko, w tym jednym grymasie zamykając cały żal, który ściskał mu serce powtarzając głośno słowa Ezry - I to dlatego nikt mnie nie chce - kontynuował cicho tę przeklętą parafrazę i zaraz zaprzeczył temu ruchem głowy, pochylając się do Liama, by objąć go i naprzeć na niego w tym przytuleniu, chcąc położyć go plecami na łóżku i zawisnąć nad nim z niemym wyrzutem w spojrzeniu, bo przecież nawet on chciał go mieć jedynie za przyjaciela. - Ale to nie jest prawda. Przecież wiesz - wymruczał, przymykając na chwilę oczy bez zdradzania czy odnosi się do tego, że Liam miał okazje nasłuchać się o zerwaniach, gdy to on kogoś zostawiał czy może raczej co do faktu, że potrafił asertywnością emanować, zaraz jednak rozchylił powieki z lekkim westchnięciem rezygnacji, próbując powietrzem utorować sobie drogę przez ściśnięte gardło - Więc może Ty mi powiesz co jest ze mną nie tak? - spytał cicho, ginąć zupełnie w czystym błękicie, usilnie pilnując, by jego własne spojrzenie nie zaszkliło się żałośnie, nawet jeśli drżało od ledwie rozdrapanych ran - Dlaczego nawet jeśli naprawdę chcą, to nie potrafią mnie pokochać? - wyszeptał, nawet już nie kryjąc łamania się niskiego głosu, zbyt przejęty znów tą jedną, bolesną myślą, że przecież Finn chciał. Próbował. To on go zawiódł nie mogąc być... odpowiednim.
# 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

O tym jak Pikachu pociesza Eevee QzgSDG8








O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty


PisanieO tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty Re: O tym jak Pikachu pociesza Eevee  O tym jak Pikachu pociesza Eevee Empty;

Powrót do góry Go down
 

O tym jak Pikachu pociesza Eevee

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: O tym jak Pikachu pociesza Eevee QCuY7ok :: 
retrospekcje
-