Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Raphael Serafini-Zanetti

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 578
  Liczba postów : 339
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Raphael Serafini-Zanetti QzgSDG8




Gracz




Raphael Serafini-Zanetti Empty


PisanieRaphael Serafini-Zanetti Empty Raphael Serafini-Zanetti  Raphael Serafini-Zanetti EmptyPon Kwi 20 2020, 16:10;


Raphael Serafini-Zanetti

DATA URODZENIA06/06/1978
CZYSTOŚĆ KRWI 75%
MIEJSCE URODZENIA Watykan
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Dolina Godryka
UKOŃCZONA SZKOŁA Calpattio
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA Nauczyciel Starożytnych Run
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY Od grudnia 2019
WYBRANY WIZERUNEKMichiel Huisman


Wyglad

WZROST 189,5cm
BUDOWA CIAŁA Smukła
KOLOR OCZU Jasnoniebieskie
KOLOR WŁOSÓW Brąz
ZNAKI SZCZEGÓLNE Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
PREFEROWANE UBRANIA Jeśli o nie chodzi - zakrywające. Zakrywające wszystkie jego symbole i heksagram. Najczęściej więc będą to koszule z długimi rękawami. Na to narzucana zwykła kamizelka z frakiem. Kiedy jednak nie musi być oficjalnie nauczycielem, nie nosi fraków czy płaszczy. Skupia się na prostocie i zawsze będzie nosił jakieś swetry czy pulowery. Wypastowane pantofle. Bez skarpet. Stary klasycyzm, ale modny. Nie chce rzucać się w oczy.

Charakter


Raphael posiada w sobie mroki przeszłości, które ciężko z niego wyciągnąć. Są ukryte w głębokiej skrzyni jego świadomości, że tylko niektóre bliskie mu osoby mogą faktycznie dowiedzieć się, że kiedykolwiek był czarnoksiężnikiem. Na wszelkie zarzuty posiadania wielkiej wiedzy na temat czarnej magii odpowiada najczęściej, że niejedno w życiu widział podczas swoich podróży i nie jest z tych widoków dumny, a także musiał je znać, aby wiedzieć jakie zagrożenia skrywa świat. Wszystko, aby zamknąć hańbiącą stronnicę swego życia. Zmienił nawet własne nastawienie względem tej dziedziny, przekładając swoje wewnętrzne rozterki na to, że użyć mógłby jej tylko jedynie wtedy, kiedy musiałby ocalić kogoś przed krzywdą od innej osoby. I nic więcej, gdyż jest ciężko wyciągnąć z niego informację o dawnym życiu, jeśli sam nie otworzy się przed kimś. Jakiekolwiek chęci naciskania mogą spowodować u niego nieprzychylność względem innych. Inaczej ma się sprawa, jeśli potrafi rozpoznać - a wyśmienicie wie jak to zrobić - czarnoksiężnika lub kogoś, kto jest doświadczony w tajnikach owej sztuki. Wtedy najpewniej będzie ostrożny, jednak bardziej otwarty na odpowiedzi. Tylko po to, aby dowiedzieć się o możliwości wykorzystania informacji z rozmowy przeciwko danej osobie.
Jako nauczyciel posiada nawyki ze swojego dawnego życia, zanim w ogóle został wypuszczony z Calpattio. Zawsze z początku odczuwa delikatną tremę czy uczniowie na pewno zainteresują się przedmiotem, ale z kolejnymi minutami wejścia w świat Magicznych Run zaczyna zapominać jakkolwiek o tym czy źle wypadnie. Można powiedzieć, że dostaje niesamowitego kopa energii, aby podzielić się z uczniami własną wiedzą nawet poza zajęciami, o ile nie zbaczają one na niekomfortowe mu tematy. Wtedy można powiedzieć, że zmienia się w gorzką czekoladę, którą polubić może tylko ten, kto naprawdę chce poznać jego bardziej stonowaną i asertywną stronę. W skrócie można powiedzieć: na lekcjach - do rany przyłóż i otwarty na konsultacje z elementami małej tremy; poza lekcjami i na prywatnych zajęciach - lepiej uważać jakie tematy zamierza ktoś poruszyć i zaleca się ostrożność w słowach. Gdyż mogą one zostać użyte przeciwko ich autorowi.
W obecnych czasach jest też coś takiego jak poglądy społeczne na dane zagadnienia. O ile na czarnoksiężników już mamy pogląd, tak nie zostało powiedziane co sądzi o mugolskich czarodziejach, charłakach i społeczności niemagicznej. Najłatwiej jest zacząć mówić od tego w czym się wychowywało większość życia. Ze względu na posiadanie własnej matki jako charłaka, Raphaelowi łatwiej jest nie nienawidzić tego niemagicznego elementu świata czarodziejów. Nie posiada wrogiego nastawienia wobec charłaków, a nawet jeśli musi to potrafiłby im w jakiś sposób pomóc, gdyby zostali nękani. Acz nie mówi też, że jest ich wielkim miłośnikiem. To dla niego niekomfortowa sytuacja. Rozumie, akceptuje, potrafiłby pokochać charłaczkę, ale nie znaczy to, że traktuje ich lepiej; kwestia mugoli jest mu bardzo obojętna, gdyż nie interesuje się za bardzo ich światem, a także sądzi, że ich technologia nie potrafi w większości zastąpić magii. Nie czuje zagrożenia, chociaż był dawniej czarnoksiężnikiem. Zdarzało mu się wykorzystać mugola do własnych celów, ale najczęściej potem żałował. Bo czynił to dla celów naukowych. Czuł, że traktował ich jak myszy eksperymentalne. A przed oczami nadal ma jedną z dziewczyn, którą wykorzystał do rytuału czarnomagicznego. Co więc z czarodziejami mugolskiego pochodzenia? Eksterminacja? Poniżanie? Separowanie? Nic z tych rzeczy. Raphael ma nawet wobec nich pewien szacunek, że udało im się trafić w genetyczną kumulację losu i mimo wrogości czystokrwistych ludzi potrafią bić się łokciami i nogami, aby pokazać własną wartość. Ale wie, że zdarzają się też “wredne chujki”, więc ma dość ambiwalentny stosunek. Definicję szacunku musiałby jeszcze przemyśleć - za mało się nimi interesował.
Choć zostały tutaj wspomniane powierzchownie jego wady i zalety, a także pogląd na świat… To czy faktycznie jest coś co go wyróżnia pozytywnie i negatywnie? Tak. Czy powiedziałby ktoś o nim, że potrafi wysłuchać każdego i nie przerywać mu nawet jeśli trafiłby go raniącymi argumentami? Jeszcze raz tak. Wtedy też potrafi zachować spokój, nie dać sobie wejść na głowę i zająć się daną osobą. A potem konsekwentnie powiedzieć mu co o nim sądzi, bez owijania w bawełnę. Jest szczery, zna wartość swoich słów i nie będzie też nadużywał ich, aby ranić. Jest zmęczony dodawania ran innym ludziom. Ale jest pewna granica, która sprawia, że potrafi to zrobić. Kiedy ktoś nie okazuje mu należytego szacunku. Jeśli musi - odejmie punkty, nawet ulubionym uczniom. Jeśli musi dać karę i zabrać różdżkę - zrobi to bez żadnego słuchania argumentów i wyjaśnień. Z powodu wspomnianego braku szacunku. Z dorosłymi jest inaczej, trudno wykorzystać nadaną mu władzę. Wtedy najchętniej zacznie się oddalać i wróci do własnych spraw. I poczeka na sowę lub sam ją wyślę, aby dowiedzieć się na czym stoi. I ewentualnie pierwszemu wyciągnąć rękę. Jest też pamiętliwy. Bardzo pamiętliwy.
No dobra, to jak dobrać się do jego czułego serca? Wystarczy samemu pokazać, że ma się serce. Że czasem się popełnia błędy, ale przyznać się do nich. Że nie jest się krystalicznie czystym i być białą kartką. Bo sam nią nie jest. Jest raczej odcieniem szarości. Daje szansę ludziom, jedynie wymaga od nich tego, aby odpowiednio ją wykorzystali. Nie odrzuci ludzi w potrzebie, nie będzie też narzekał, że spieprzyli. Że są ludźmi, a nie zimnymi maskami.
Czy należy dodać coś więcej? Ah, tak. Przynieście mu na wejściu jakieś dobre jedzenie. Bardziej doceni własnoręcznie zrobione, ale nie pogardzi też kupnym. Lubi każdą pizzę, więc z nią też można przyjść.. W końcu jest absolwentem Calpattio, prawda? Trzeba zostawić promyk humoru.


Historia

Czasy szkolne

Raphaelu, Raphaelu… — Za plecami chłopca odezwał się męski głos pogodnego mężczyzny, który wolał go tak zawsze. Podwójnie. Raz dla pewności, że sam to powiedział. Drugi dla pewności, że jego syn słyszy co mówi. Zawsze działało. Raphael wiedział co musi zrobić. Spojrzał się na swojego ojca i powiedział do niego z dość lekkim uśmiechem. — Tak, papo? O co chodzi? — głowa przechyliła się na bok, kiedy nie był pewny. Miał już dziesięć lat, jeszcze chwila a wskoczy w szkolne kuluary Calpattio. Czy coś przeskrobał, może zrobił nie tak?  — Chcę Ci tylko coś dać. — Po czym wyjął zza pleców figurkę. Przedstawiającą smoka. Raphael nie wiedział jakiego, ale smoka. Ojciec zawsze mu przynosił jakąś zakupioną figurkę. Czy to zwierzęcia, czy to jakiegoś ważnego człowieka. Dużo ich miał. Do szkoły zabrał jednak tylko jednego. Feniksa. Podobał mu się.

Profesor spoglądał na niego znad książki, pokazując się jako osoba wyżej stojąca od niego. Pokazać respekt i należytą ciszę. Dopóki nie zada pytania. — Zanetti, wymień mi trzy rośliny śródziemnomorskie rosnące na Sycylii. — Raphael spoglądał mu w oczy, myśląc. Zagryzł dolną wargę, a za plecami trzymał swoją ulubioną figurkę feniksa. Zerkał w oczy profesorowi i zaraz zaczął mówić z tremą. — N-no… Jest… jest… Delorean… R-rącznik pospolity… i… Ża…. Żabieniec... — I tutaj przerwał mu profesor. — Źle! Nie udało Ci się. Żabieniec Strumykowy nie występuje w klimacie śródziemnomorskim. A owych roślin są dwie. Dałeś się złapać jak żaba w dłonie. Wróć za tydzień… I lepiej się przygotuj… Ani jednego zająknięcia. — Raphael miał się słuchać. Nic nie mówić. Zdać się na profesora.

Widział jak zabierali mu jego feniksa. Trzymali go twardo w dłoni, starając się zniszczyć go. Dwóch innych trzymało go za fraki. Raphael nie wiedział jak się wyrwać z ich objęć. — Nie, oddajcie to. Pożałujecie zaraz! — krzyczał nie panując nad swoimi ruchami czy słowami. Ale oni tylko się śmiali, patrząc na niego z szyderczym wzrokiem. — I co nam zrobisz? Rzucisz zaklęcie? Jesteś przecież charłakiem. Twoja stara to charłak, co nie? Jak tam? Dzielicie się czasem różdżką? Czy drapie się nią po plecach, Zanetti? Hahaha! — Nagle świsnęła różdżka, ciemnożółty promień, który zamienił figurkę w ciemny popiół. Tak jak zresztą feniksy. Ale nic się z tego nie odrodziło. Nie powstała na nowo. Puścili go i dali mu spokój. Ale figurki już nie odzyska. Maczał palce w brudnej kupce, ale nic z tym nie zrobił. Pierwsze kropelki łez poleciały, ale nie dawał się. Musiał im pokazać. Wszystkim pokazać. Kiedyś będzie lepszym czarodziejem niż inni.

Świetnie, Serafini. Ale to nadal nie to. To nie jest doskonały patronus, ale radzisz sobie lepiej niż sądziłem. Przypomnij sobie jeszcze raz wspomnienie. Ma być silne. Zrób z tego wspomnienia swoją tarczę. Nie pozwól innym Ci jej odebrać. — Powiedział nauczyciel obrony przed czarną magią, który otworzył ponownie sofę w której znajdowała się ukryta śmierciotula. Ryzykowali bardzo wiele, ale Raphael tak bardzo chciał nauczyć się tego zaklęcia. Nie bać się swoich koszmarów sennych. Nie bać się starć z bestiami tego świata. Chciał zgłębić wszystkie zaklęcia jakie tylko istniały. Był bardzo bystry, o tym mówili jego nauczyciele. Ale bardzo wycofany, nie dający się podejść. Ilekroć ktokolwiek chciał go rozpracować - odpędzał od siebie ludzi. Otwierał się tylko jak coś chciał. I dobrze tłumaczył lekcje, jeśli tylko umiał rozeznać się. A robił to często.
Jeszcze raz profesorze… Teraz… Teraz wspomnienie będzie dobre. — Z wyciągniętą różdżką skierował się w stronę sofy. Kiwnął głową do nauczyciela. Miało ponownie się to dziać.
Pamiętał wyraźnie ten moment, kiedy z popiołów zaczął zrastać się feniks. Jak pył łączył się w jedno w małym wirze. A zaraz przed nim stanęła dziewczyna. Bardzo urodziwa. Jak pomogła mu otrząsnąć się z jego problemem. Jak znowu ściskał figurkę w swoich dłoniach. — Expecto Patronum… — Poszybowała mgła, która złapała śmierciotulę i wpędziła do kufra.

Spakowany? — Zapytała się Catri, wchodząc do jego pokoju w Calpattio. Ich ostatni rok w Calpattio razem. Mieli jeszcze trochę przed sobą, zanim mogli opuścić placówkę. Już wiedziała co zamierza zrobić. Pogodzili się oboje z tym, że już nigdy być może się nie spotkają. Raphael miał swoje zadanie do wykonania. Miał zacząć podróżować po świecie i dowiadywać się o wszelkiej, najbardziej intrygującej go magii. Chłopak ujął dłonią jej podbródek i złożył krótki pocałunek — Hej, przecież to będzie tylko krótka podróż. Wrócę z Afryki, kiedy to wszystko się skończy. Muszę dowiedzieć się trochę więcej, ale jeśli już… będzie koniec to powrócę. I cię odnajdę. — To była obietnica. Której w przyszłości nie dotrzymał, tak jak wielu złożonych innym ludziom. W końcu zgarnął swoje rzeczy i zaczął wychodzić z pokoju. Mroczne czasy miały nadejść.


Życie czarnoksiężnika (od 17 do 30 lat)

Pamiętał to tak, jakby to było już wczoraj. I bardzo się tego wstydził. Widział przed oczami tę dziewczynkę. Jak rozlewał jej krew z martwego ciała i malował symbole. Bardzo dobrze wiedział o cenie jaką musiał zapłacić za odprawienie tego rytuału. I to, że być może spędzi resztę swojego życia za kratkami. Ale miało to być owocem jego wieloletnich działań. Stworzenie inferiusa. Nie tylko metodą magiczną, a po prostu rytuałem. Widział jak napełniała nią mroczna magia, jak jej ciało zaczęło krzywić się. Ale potem wyprostowało. Aż stanęła przed nim. Ale nie zapanował nad nią. Chciała zabić jego, swojego stwórcę. Musiał spalić jej ciało zaklęciem. Zaraz widział jak płonęła. I jej ryk. Oczy zaszkliły się mu. Powolne spalanie jej ciała. Wyciągnięta naprzeciw jego twarzy dłoń, która trawiona płomieniami zaczynała zmieniać się. Zmieniać się w pył. Raphael stał jeszcze parę chwil przed spopielonymi zwłokami. Z nierównym oddechem. Odczuwał głęboki szok spowodowany tym, że jego… ambicje sięgały tak daleko. Że musiał poświęcić jedną z tych małych, afrykańskich dziewczynek. Zabrać siłą od jej ojca. Z głębokim gulem w gardle, Serafini dopiero teraz się opamiętał. Nie… Nie… Musiał z tym skończyć. Pierwszy raz poczuł, że jego maniakalna chęć zostania panem życia przekroczyła granicę.

Brakowało mu trochę życia czarnoksiężnika jedynie z początku. Mnóstwo ludzi odwróciło się od niego, pozbyli się zepsutego trybika ich działającej maszyny. Byli to głównie powiązani z nimi inni czarnoksiężnicy, którzy nie potrafili jednak udowodnić mu później paranie się czarną magią bez wplątywania samych siebie. Tylko parę osób nadal nie wie, że porzucił tę ciemną stronę. Nie mając co ze sobą zrobić, Raphael wrócił do rodzinnego Watykanu, gdzie rodzice dowiedzieli się z jego własnych ust jakich tragicznych czynów się dopuścił. Mówił o sytuacji z dziewczynką, którą porwał i wykorzystał do swoich eksperymentów czarnomagicznych. Albo tego, że choć robił rzeczy w stylu poszukiwanie czarnomagicznych artefaktów to czynił to dla własnych celów. Czy finalnie zabijał innych czarodziejów, którzy mieli odkryć jego tajemnicę. Wszystko o tym opowiadał z głębokim bólem i łzami w oczach. Że pomimo tego, że czynił zło to tak o tym nie myślał. Chciał być tylko potężny. Być lepszym od innych. Pamiętał też wzrok ojca, któremu choć ciężko było coś powiedzieć to współczuł swojemu synowi, którego nie chciał skazać na więzienie. Wtedy jego serce jeszcze bardziej by pękło.

Odrodzenie (od 30 do +40 lat)

Od czasu powrotu do Watykanu, Raphael postanowił odmienić swoje życie. Nadal pamiętał swoje wszelkie czyny, wszelkie zło jakie wyrządził dla tego świata. Dlatego postanowił to zmieniać. Powolnymi krokami. Najpierw zaczął pomagać w łamaniu zaklęć na artefaktach i pomocy w magicznych bankach przy nakładaniu zabezpieczeń magicznych i zdejmowaniu zaklęć z czarnomagicznych przedmiotów, cennych dla goblińskich pracowników banku. To właśnie między tymi stworzeniami nauczył się szybko goblideguckiego. Nadal jednak to nie było to. Raphael zaczął więc uczyć się coraz więcej języków. Znał już afrikaans i parę innych, ale chciał dołożyć jeszcze dwa. Postanowił poświęcić swój czas w Rosji, gdzie dzięki, ponownie, zajmowaniu się niszczeniem klątw z magicznych przedmiotów - mógł zarówno poprawiać swoje zdolności lingwistyczne, ale i siebie. Ostatecznie postanowił już osiąść w narodzie swojej matki - Wielkiej Brytanii. Dzięki uniwersyteckiej edukacji postanowił uczęszczać na kursy pedagogiczne i odbyć staż nauczycielski w Trausnitz, ucząc się tam przy okazji języka niemieckiego i ostatecznie postarać się o papiery nauczyciela w Hogwarcie.

Długo czekał na odpowiedź od dyrektora, jednak w pewnym momencie dostał list upoważniający go do nauczania Starożytnych Run w Hogwarcie. Z uśmiechem chciał zacząć nowy epizod.
Rodzina


Acatia Serafini-Zanetti (zd. Braxon) — Matka Raphaela, która zbiegiem okoliczności okazała się charłakiem. Jednak udało się jej rozkochać w sobie innego czarodzieja, który przyjął ją w swe życie i spłodził jej jedynego syna. Zajmująca się wyłącznie domem i swoim mężem - w wolnych chwilach zajmuje się pisaniem książek historycznych o dawnych czarodziejach. Pomimo braku nauki w Hogwarcie, wszystko wie o magii. Mąż jest jej wielkim wsparciem.
Achille Serafini-Zanetti — Poczciwy, dobry człowiek. Nikt nie potrafi zrozumieć więc jakim cudem jego syn stał się czarnoksiężnikiem, jednak nigdy nie wyrzekł się go. Jest czarodziejem, naturalnie czystej krwi, jednak urok jego charłaczej żony sprawił, że nie patrzył na żadne okoliczności i skreślił swoje szanse u reszty rodu. Parę miesięcy przed narodzinami Raphaela, Achille z żoną przenieśli się do Watykanu. Z zawodu jest magizoologiem i tak samo swoją pasję do magicznych zwierząt przekształcił w klinikę powiązaną z ich leczeniem. Posiada na swoim ciele parę poparzeń, co z otwartością mówi, że pochodzą od smoków, którymi opiekował się i tresował za czasów dawnych szkoleń w Anglii, gdzie poznał zresztą Acatię. Wychowanek Calpattio, tak samo jak jego syn.
Ród Serafini — Rozsiani po całym świecie członkowie rodu, którzy zajmują się sprawami związanymi z wszelkiego rodzaju przedsięwzięciami na temat sztuki i architektury. Ogólną tradycją (nie świętą, acz często stosowaną) Serafinich i Zanettich jest fakt, że istnieją trzy, bardzo rozległe ze sobą gałęzie. Oczywistym jest więc, że Serafini-Zanetti pochodzą z połączeniem członków tych dwóch, odległych ze sobą gałęzi. Ich historia sięga już czasów krucjat, gdzie czarodziej Daumantas z Komádi był ostatnim z krzyżowców, który ukrywał się pośród mugolskiego pospólstwa, by następnie przenieść się do Włoch i osiąść tam na stałe wśród włoskiej szlachty czarodziejów.
Ród Zanetti — To kolejna gałąź rodu rozsiana po całym świecie, jednak najwięcej o nich można dowiedzieć się z podań powiązanych ze Szwajcarią i Luksemburgiem. Tolerują tradycję, jednak są bardziej otwarci względem czarodziejów półkrwi aniżeli mugolaków. Sądzą, że nie powinni oni żenić się z czarodziejami czystej krwi. Nie akceptują też chęci bratania się ze swoimi krewnym z innych części świata. Znani są z praktyk eliminowania każdego, kto brata się z mugolakami i mugolami. Uwielbiają magiczne stworzenia, a już w szczególności polowaniach na nie i wykorzystywaniu ich materiałów do sprzedaży jako rdzenie do różdżek.
Ród Serafini–Zanetti — Otwarcie mówią o unii obu gałęzi, powołując się na starą tradycję mówiącą o drzewie genealogicznym, które zawsze bratało się w najgorszych sytuacjach. Obecnie zawsze przygotowują się na najgorsze więc najczęściej o tym mówią. To właśnie z tej linii pochodzi Achille i jego syn Raphael. Nie tolerują charłaków, gdyż uważają ich za słabe nasienie dla przyszłych czarodziejów. Dlatego też Achille został wydziedziczony na własne żądanie, jednak mógł zachować nazwisko. Mówi się, że to właśnie od nich istnieje rumuńska i grecka część ich korzeni. Chociaż ponoć istnieje w nich także węgierska jeszcze sprzed czasów Daumantasa.


Ciekawostki


★ Nieoficjalnie języków zna, według znajomych, tysiąc i jeszcze jeden. Ale finalnie zna ich sześć, a także jeden magiczny — gobligeducki. Lista: włoski, angielski, rosyjski, hiszpański, niemiecki i afrikaans. Oczywiście nie potrafi nimi mówić tak od razu z marszu, jednak gdy przestawi się po jakimś czasie na myślenie w danym języku to faktycznie potrafi posługiwać się nim biegle w mowie i piśmie.
★ Kiedyś Raphael chciał zbadać geneologię swojej rodziny. Udało mu się dojść do momentu, gdy dowiedział się, że jeden z jego przodków brał udział w ostatniej krucjacie krzyżowej. Dowiedział się też, że oprócz bycia z pochodzenia Anglikiem i Włochem od strony rodziców, Raphael posiada też pochodzenie greckie, węgierskie i rumuńskie. Ponoć posiada nawet królewskie, acz bardzo znikome korzenie.
★ Kiedyś przez nieodpowiednie praktyki czarnej magii, Raphael doznał obrażeń wewnętrznych stron swoich dłoni przez co nie posiada odcisków palców, a także jego linie na dłoniach. Przez to powiada, że chiromanci mają problem z odczytaniem jego przyszłości.
★ Udało mu się podczas swoich podróży zwiedzić większość krajów Europy oraz Afryki i Ameryki Północnej, nigdy jeszcze nie zahaczył o Azję, Australię czy Amerykę Łacińską.
★ Jego specjalizacją w czasach bycia czarnoksiężnikiem były artefakty czarnomagiczne, magia rytualna i okultyzm. Bawił się też hipnozą, jednak zaniedbał tę zdolność przez co, choć ma podstawy, nie potrafi się nią posługiwać. Chce to zmienić obecnie dla dobrych celów.
★ Zanim został nauczycielem Starożytnych Run, a także tłumaczem językowym, Raphael zajmował się polowaniem na zabezpieczeń czarnomagiczne i łamanie ich z przedmiotów i budowli.
★ Nie zna się na magicznych stworzeniach, ale chciałby kiedyś posiadać feniksa lub inne arcyciekawe, nie do końca możliwe do zdobycia zwierzę. Nie przepada jednak za smokami, przejadły się mu.
★ Posiada dość zwinne dłonie, pozwalające mu na przerzucanie sobie różdżki do obu dłoni i posługiwaniu się nią tak samo biegle.
★ Uwielbia słuchać magicznych teorii spiskowych, jak na przykład ta, że mugolski Jezus był faktycznie realny i był czarodziejem, który zdradził swoich i przez to umarł. Ale nie na krzyżu, lecz przez rąbnięcie czarno magicznymi zaklęciami.
★ Zdarza mu się wymyślać nowe przekleństwa. Jakoś jego mózg potrafi to zrobić.
★ Jego imię pochodzi z języka hebrajskiego -rafa'- oznaczające "leczyć" i -'el- czyli "bóg". W konsekwencji oznacza ono "Bóg uzdrawia". O zgrozo, Raphael jest deistą niewierzącym w Boga, jednak uznającym istnienie sił wyższych, bo magia takową jest i wierzy w jej przebiegłość.
★ Zdarza mu się zasnąć z otwartymi oczami, nawyk z czasów starań własnej ochrony przed wrogami.



Ostatnio zmieniony przez Raphael Serafini–Zanetti dnia Sro Maj 27 2020, 17:14, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1191
  Liczba postów : 1480
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Raphael Serafini-Zanetti QzgSDG8




Gracz




Raphael Serafini-Zanetti Empty


PisanieRaphael Serafini-Zanetti Empty Re: Raphael Serafini-Zanetti  Raphael Serafini-Zanetti EmptySro Maj 27 2020, 19:42;



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Raphael Serafini-Zanetti

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Raphael Serafini-Zanetti QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-