Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Drzewo Zapomnienia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Luke Gringott

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
Galeony : 292
  Liczba postów : 674
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1383-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1419-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1418-luke-gringott
http://www.lastfm.pl/user/hollywoodo
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptySro Lut 09 2011, 21:10;

First topic message reminder :



Przy drodze prowadzącej do Hogsmeade znajduje się drzewo.  Jego widok niektórych odstrasza, a niektórych przyciąga. Jednak przechodniu, nie jest to zwykła roślina rosnąca przy dróżce. Podejdź i przyjrzyj się dokładniej. Widzisz tę dziurę w pniu ? Wrzuć tam rzecz, o której chcesz zapomnieć. Bądź ostrożny i pewny swej decyzji. Już nigdy jej nie odzyskasz. Magiczna siła wyrwie ci owe wspomnienie na zawsze. Gdy tylko zajrzysz do środka ujrzysz wielkie, zielone oko, które będzie cię nękać w najgorszych koszmarach.
Warto dodać, że jedyna rzecz wyróżniająca je od innych to ogromne rozgałęzienie, które zdoła zasłonić dwójkę ludzi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : wilkołactwo, teleportacja
Galeony : 152
  Liczba postów : 136
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyCzw Maj 03 2012, 15:39;

Jeżeli chodzi o Finna sprawa wydaje się być jasna i jednoznaczna. To, co w tedy było w Słowacji pozostawało nie istotne. Było minęło i tyle a na ich „związek” i tak nie miało to większego wpływu. No dobrze miało i to dużo. W końcu to tego samego wieczora wyznał jej, kim jest. To w tedy także Lilli się o wszystkim dowiedziała i to tamtego wieczora zmasakrował to biedne drzewo a przy okazji swoje własne dłonie. To także w tedy przeraził się tym, do czego jest zdolny. Jak bardzo jest niebezpieczny, gdy straci kontrolę nad sobą? To właśnie w tedy postanowił odejść, bo bał się, że następnym razem to nie będzie drzewo a ktoś inny. A gdyby to właśnie była Cornelia…? Sama w sobie ta myśl była nazbyt przerażająca by móc ją, chociaż rozwinąć.
Obserwował Cornelie bez słowa. Bał się nawet oddychać. Jedną rękę podniósł do góry i chwycił się dosyć grubawej gałęzi. Widział to w jej oczach. To, że chce już sobie pójść. Być może nawet nie chce go już znać. Kiedy jej ciekawość została zaspokojona już go więcej nie potrzebowała?
Wysłuchał jej uważnie. Nie przeczył nie protestował. Rozumiał to jak bardzo źle postąpił, ale pisanie po raz setny tego, że chłopak nie pragnie niczego więcej niż naprawienie tego błędu chyba już nie ma sensu.
Ramiro tak czy inaczej był na przegranej pozycji. Owszem mogli odbudować to, co stracili. Oboje potrzebowali siebie nawzajem. Obydwoje byli mocno pokrzywdzeni przez życie i tylko jedno drugiemu mogłoby pomóc. Ramiro odnalazłby w sobie siłę by dziewczyna mogła mu zaufać. Niczego więcej nie pragnął jak przyjmować na siebie ciosy skierowane ku niej. Być jej żywą tarczą. Kimś, na kim zawsze będzie mogła polegać i kto ją zrozumie. Chociaż w to trudno uwierzyć chłopak już więcej nie zniknie. Nie odejdzie od niej czy tego chciała czy nie. Mimo wszystko nie zamierzał o nią walczyć. Nie miał prawa. Ona miała swój związek z Finnem a jemu nie wolno było go rujnować wyłącznie dla tego, że on także ją kocha. Najważniejsze pozostawało szczęście dziewczyny i nie ważne, z kim. On mógł jej zaoferować jedynie nie pewną przyszłość u boku wilkołaka. To prawda, że będzie zawsze przy niej i dla niej. Że będzie cierpliwe czekał na swoją okazję, lecz dobrze wiedział, że nie miał, na co czekać. Z czasem jej uczucie do niego po prostu się wypali. Miał nadzieje jedynie, że uda jej się ułożyć stabilną i szczęśliwą przyszłość z Finnem. Oczywiście, że gdyby nie ten związek walczyłby jak zaciekły wilk o nią. I chociaż przyszło by mu stoczyć pojedynek ze smokiem to walczyłby by tylko ją odzyskać. Niestety rzeczywistość była inna. Ramiro nie mógł burzyć tego, co Cornelia starała się zbudować z innym chłopakiem. Nie miał też do niej o to pretensji. Miała do tego pełne prawo. Jednak on także ma prawo by czekać za nią. By trwać przy niej i jej pomagać. Jeżeli nawet nigdy nie będzie im dane być razem to po prostu będzie ją wspierał. Jako zwykły szary przyjaciel, który będzie skrywał swoją miłość do niej. Który będzie się hamowałby ją przytulić i pocałować. Który albo odda za nią życie albo umrze z tęsknoty. Jednak wciąż będzie.
Następne wydarzenia naprawdę pozostawały dla niego w nie małym szoku. Oto właśnie ona się wtuliła do niego. Przez ciało chłopaka przeszedł przyjemny dreszcz a serce skute lodem nagle stopniało. Tylko ona potrafiła sprawić, że na jego twarzy pojawia się uśmiech. Prawdziwy uśmiech szczęścia. Że jego oczy ponownie nabierają blasku. Że widać w nich ochotę do życia. Jej głowa na jego umięśnionej klatce piersiowej wyglądała tak jak by od zawsze było tam jej miejsce. Kiedy dotknęła jego policzka. Kiedy poczuł jej miękką skórę na swej twardej… Nie umiem opisać jak wspaniale się w tedy poczuł. Jednak nagle wszystko się skończyło. Dziewczyna ponownie odeszła a on nie miał odwagi do niej podejść i przytulić ją tak jak tego pragnął. Zamknąć ją w objęciach przed całym złem na tym świecie. Dać jej schronienie w jego wielkich ramionach. Serce znów oziębło, twarz stała się taka, jaka była wcześniej. W oczach znów ten sam brak życia i mrok zastępujący wszystko inne. Blady świt odebrał przyszłość jednym ruchem zmienił fikcje w rzeczywistość.
- Nie odejdę… - Szepnął i odwrócił się do niej. Było mu chłodno, ale nie przez pogodę. Po prostu jej nie było przy nim. Chociaż była tak blisko pozostawała po za jego zasięgiem. Nie osiągalna i niedostępna. Zakazana właśnie dla niego. Gdyby tylko dano mu szansę by mógł wszystko odbudować. By jeszcze raz była tylko dla niego. Gdyby dane mu szansę by zatroszczyć się o nią i robić wszystko by była szczęśliwa. Nie odszedłby na pewno…
- Będę zawsze przy tobie nawet, jeśli tego nie chcesz. Będę czekał gdzieś w cieniu i zawsze będę służył ci pomocą. Wiem, że nie mam już szans by naprawić to wszystko, że jest już za późno…. Mimo wszystko nikt nie zakaże mi nadal cię kochać i wierzyć, że kiedyś mi to wybaczysz i dasz drugą szansę… - Ramiro, który wcześniej stał pod lekkim kątem do niej, teraz stanął na wprost niej. Nie zrobił ani jednego kroku ku dziewczynie, bo nie chciał ją speszyć. Ale samo tak jakoś wyszło, że odległość między nimi drastycznie zmalała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
Galeony : 1616
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyCzw Maj 03 2012, 17:39;

Widziała to drzewo i wiedziała, co z nim zrobił. Nie bała się go. Mimo wszystko wtedy się go nie bała. Może jej pojmowanie rzeczywistości jest w pewien sposób spaczone, skoro nie widzi zagrożenia tam, gdzie ono istnieje a zdarza się, że czuje niechęć to sytuacji, które mogą skończyć się tylko i wyłącznie pozytywnie, ale taka już była. Taką Ramiro ją niegdyś zaakceptował, mam rację? I będąc taką, jaką jest chciała go. Chciała móc rano budzić się i widzieć obok siebie tego oto wilkołaka słodko śpiącego z nosem wtulonym w jej włosy. Chciała móc słyszeć jakże poetycko skierowane w jej stronę „Kocham cię” tak rozwinięte, pełne uczuć. Chciałaby siedzieć w domu i martwić się w dni, kiedy były gdzieś w lesie podczas pełni i mogły się z nim dziać różne, przerażające rzeczy o których nawet nie miała pojęcia i wyglądać go z okna gdyby z nadzieją, że w końcu wróci zmęczony i obolały, a ona będzie mogła żałować tego, że taki los go spotkał i nie może mu pomóc.
Czasem myślała co by było, gdyby wrócił, a ona w tym momencie byłaby już parą z kimś innym. Wtedy jej myśli jednoznaczne mówiły: „Wybaczyłaby mu i zostawiła nowego, bo go kocham”. Teraz? Wcale nie mogła już tego tak jednoznacznie stwierdzić. Przecież... Finn był z nią od początku. Pierwsze dni w szkole i już się ze sobą zaprzyjaźnili. Byli nawet na randce, by potem przenieść się w sfery sprawiające, że między nimi był więź ale nie miała nic wspólnego z namiętnością, pożądaniem swojego towarzystwa. On kochał ją, ona jego. Byli idealnym rodzeństwem. On miał chłopaka, ona czekała na Ramiego wciąż i wciąż. Wszystko się zmieniło. Pan Visse wycierpiał się dla niej dużo więcej niż Ramiro, więc czy będąc nagrodą za poświęcenie nie powinna powędrować do tego, kto najwięcej poświęcił? Z drugiej jednak strony nie potrafiła nigdy zdradzić krukona, a będąc z Finnem całowała się przy ludziach z innym mężczyzną. Czy to nie jest swego rodzaju znak? Nie chodzi mi o ten, który mówi „Corin to bezduszna dziwka, uciekaj”, ale o coś większego, co na pewno przez długi czas będzie koczować w jej świadomości. I ważne było też to, że o Ramiego starała się i to bardzo. Chciała robić dla niego wszystko i próbowała go odzyskać za wszelką cenę choćby wtedy, nad jeziorem. A Finn? To on musiał się o nią starać. Ona nic nie robiła w kierunku tego. To on musiał przemienić się w jej ideał, żeby choć raz spojrzała na niego nie jak na braciszka, a jak na chłopaka. Udało mu się to, ale nie do końca. Wyobrażam sobie przyjaźń z Finnem – taką, jak byłą kiedyś. Ale z Ramiro? Nie za bardzo, chociaż Corin na pewno będzie właśnie do tego dążyć. Chociaż do tego.
Oglądała go. Widziała ten moment przemiany. Wtedy do niej doszło to, że jednak Rami naprawdę jest... Że nadal mu na niej zależy tak, jak wcześniej. Że mimo tak sporej ilości czasu nic się nie zmieniło. Ale jakie to ma teraz znaczenie? Właściwie, ogromne. Tylko, że i tak nic nie może zrobić, nie ma jak skorzystać z tej wiadomości. Po prostu nie może.
- Minęło tyle czasu... Nie mogę uwierzyć, że nadal mnie kochasz... Nawet nie wiesz, jak bardzo się zmieniłam. Zrobiłam tyle okropnych rzeczy kiedy cię nie było... Nie jestem już tą samą osobą – Wyszeptała patrząc na niego z dołu. Prosto w jego oczka tak, jak to dzisiaj robiła przez cały czas. Oblizała dolną wargę i zaczesała jeden nierówno obcięty kosmyk za ucho. Pamiętała jeszcze, jak chłopak był dla niej takim księżycem. Nie słońcem – ono owszem, jest w centrum, ale może nieźle porazić po oczach, może spalić. A księżyc? Zawsze tajemniczy, pięknie wyróżniający się na nocnym niebie. Zawsze taki sam, a jednocześnie widzi się go inaczej. Majestatyczny i niezbędny chociaż nie najważniejszy i nie największy.
- Wybaczyłam ci... Nie potrafię się długo gniewać nawet, jeśli przyszłam tutaj z chęcią zamordowania cię – Szepnęła delikatnie łapiąc go za rękę i uśmiechając się. Może nie jakoś wesoło. To zaledwie jedno, nikłe uniesienie kącików ust, ale jakby znaczące w tej chwili. Po tych wszystkich zdarzeniach unikała nawet swojego chłopaka, podczas gdy przed Ramim nie ucieka. Nie ma wątpliwości w tym, że ten mężczyzna był dla niej bardziej wyjątkowy niż ktokolwiek. Chociaż sama nie rozumiała w jaki sposób. Jedno jest pewne. Nie zrani Finna... Nawet, jeśli uśpiona w niej miłość do wilkołaka nagle się obudziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : wilkołactwo, teleportacja
Galeony : 152
  Liczba postów : 136
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyCzw Maj 03 2012, 19:12;

Ich wspólna przyszłość, które pozostała tylko planem. Jeden podmuch wiatru i wszystkie marzenia rozsypane. Często zadawał sobie wciąż na nowo to samo pytanie. Dlaczego to właśnie jego spotyka? Dlaczego nie mógł być normalnym chłopakiem zakochać się i być po prostu szczęśliwym. Dlaczego w jego umyślę zawsze na pierwszym planie był ktoś, lecz nigdy nie on sam. Gdyby, chociaż raz pomyślał o sobie. O własnym szczęściu. Być może właśnie teraz stałby tutaj przytulając Cornelie i szeptając jej do ucha jak bardzo ją kocha. Może zamiast nieprzespanych nocy mógłby ją tulić do snu i patrzeć jej w oczy, co dzień rano. Może zamiast poczucia winy i beznadziejnego stanu ducha byłby naprawdę szczęśliwy i nie żałowałby niczego, co się kiedyś stało. Może…
Niestety jest jak jest i to z jego własnej winy. Dziewczyna znała ryzyko, jakie się wiązało z bycia z nim. Niestety to on uważał inaczej. Mimo tego, że chciał ją chronić, bo na poważnie przestraszył się samego siebie. Ale przecież to nie musiało się tak kończyć. Przecież ona by mu pomogła dali by radę. Niestety podjął on decyzję, która stała się srebrną kulą w jego sercu. I na nic się zdadzą pytania, dlaczego. Chciał jakoś naprawić ten błąd, lecz nie mógł nie umiał. Był bezradny a jedyne, co mu pozostało to miłość do tej właśnie osoby nic więcej. Kochał ją tak bardzo, że oddałby za nią życie. Ba! Kochał ją tak bardzo, że był w stanie dokonać jednego z najbardziej ohydnego i obrzydliwego mordu, jaki ten świat widział. Zresztą dwa dni później przyjdzie mu to udowodnić, lecz o tym, kiedy indziej…
Kiedy poczuł jej rękę na swej skórze uśmiechnął się mimo woli i automatycznie splótł swą dłoń z jej. Przyjrzał się jak jej rączka schowała się w jej dłoni.
- Zawsze cię kochałem i nigdy nie umiałem przestać. Czasami bardzo tego pragnąłem. Ale nie żałuje tej miłości. Nie żałuje ani sekundy spędzonej z tobą. Ani sekundy, kiedy o tobie myślałem lub śniłem. Widzę, że się zmieniłaś, ale nie wiem, czemu uważasz, że to istotne. Kocham cię taką, jaką jesteś. Nie zależnie od tego jak bardzo się zmienisz ja nadal będę cię kochał. Moje serce twemu zostało przyrzeczone i nic więcej nie jest ważne. – Powiedział patrząc się z powrotem na nią. Podszedł do niej o jeden malutki kroczek bliżej.
- Nie umiem cofnąć czasu i naprawić to wszystko. Chociaż nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo tego pragnę. Jak bardzo przeklinam dzień, kiedy postanowiłem wyjechać. Tęskniłem w każdej sekundzie i czułem jak serce rozcina mi się na drobne kawałeczki z tęsknoty do ciebie. Śniłem o tobie każdej nocy i modliłem się do waszego boga by pozwolił mi jeszcze raz cię odzyskać. Zrobiłbym wszystko by móc ponownie być z tobą. Zrobiłbym wszystko byś była szczęśliwa i bezpieczna. Wiem ze już raz nawaliłem, ale proszę uwierz mi, że taki błąd już się nie powtórzy…. – Ramiro na chwilę przymknął oczy i zbliżył się jeszcze o krok. Stali zdecydowanie nazbyt blisko siebie, ale to już było nie istotne. Drugą wolną dłonią delikatnie tak bardzo, że nie wiem czy to poczuła objął ją w pasie. Wciągnął powietrze rozkoszując się zapachem jej włosów. Otworzył oczy i spojrzał jej prosto w jej. Nie chciał słodkich kłamstw. Chciał znać prawdę nawet tą najbardziej okrutną.
- Wiem, że musze zostawić cię w spokoju do czasu aż nie będziesz mnie potrzebowała. Jesteś z Finnem a ja nie chcę w żaden sposób ci tego psuć. Nie mam prawa. Pragnę tylko jednego. Chciałbym wiedzieć czy nadal czujesz do mnie to samo, co kiedyś? Czy nadal czeka na mnie miejsce w twym sercu? – Zapytał. Z pewnej strony nie chciał znać odpowiedzi z drugiej strony bardzo tego chciał. Chciał wiedzieć czy to wszystko jest już zakończone. Czy może nadal gdzieś tam jest dla niego miejsce. Powoli jak gdyby działał w mocno spowolnionym tempie zbliżył swoje wargi do jej. Jego ręka powędrowała ku jej szyi. Nie ściskał, lecz ledwo ja muskał. Delikatnie z czułością i miłością. Więc jeśli zechce go odepchnąć ma, co do tego pełne pole popisu. A on nie będzie protestować. Chciał po prostu wiedzieć czy sprawa jest z góry przegrana. Czy ma jeszcze, po co i dla kogo żyć. Czy pozostanie w jego świecie tylko pustka, żal, tęsknota i poczucie winy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
Galeony : 1616
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyCzw Maj 03 2012, 21:03;

Nie mógłby myśleć tylko o sobie. Mieli przecież prawdę na iście doskonały związek. W właśnie takim para musi się idealnie dopełniać. I kiedy Ramiro tak bardzo martwił się o innych, decydował za nich by dać im jak najwięcej szczęścia ona w tym samym momencie egoistycznie patrzyła na świat i nie widziała sensu interesowania się kimkolwiek poza nią i najbliższą w tym momencie osobą. Dlatego ktoś inny musiał decydować o jej szczęściu i ona nigdy się temu nie sprzeciwiała. Lubiła być traktowana jak rzecz i jak czyjaś własność, nad którą trzeba sprawiać pieczę 24 godziny na dobę.
I ona gdyby była zmuszona poświęciłaby się dla niego. Gdyby ktoś celował w niego Avadą nawet by się nie zastanawiała, od razy pojawiłaby się przed nim ignorując to, że może zginąć i zostawić go samego na świecie. Może w ten sposób odwdzięczyłaby się za wszystko? O wszystko, co kiedykolwiek dla niej zrobił. Bo w gruncie rzeczy wyciągnął ją niegdyś z stanu, w którym to miłość była dla niej złudnym marzeniem i w tym momencie udało mu się tak łatwo, jakby ledwo skinął palcem, wydostać ją ze stanu załamania psychicznego i myślenia o tym, że chciałby spaść z dachu i zakończy swoje bezowocne życie.

O nic nie pytaj , zapomnij co było.
Przepraszam za smutek , dziękuje za miłość .


Lekko zadrżała czując, jak ich dłonie splatają się ze sobą. Nawet nie wiesz, jak bardzo jej tego brakowało. Tego ciepłego dotyku na swojej skórze. Dreszczy, kiedy wodził palcem po jej ciele, kiedy wymawiał jakiekolwiek słowa swoim niskim, zawsze zmysłowym – przynajmniej w jej przekonaniu – tonem. Sama mocniej zacisnęła smukłe palce. Chciała, żeby to już zawsze tak wyglądało. W tym momencie pragnęła, żeby czas się zatrzymał. Tak po prostu puf i cały świat wokół nich stoi. Drugie puf i tylko oni pozostali pomiędzy tym całym cierpieniem ludzkości. Olać ich... Oni mogliby być tacy szczęśliwy. Jakby zabrali dobroć całemu światu,bo nikt inny na to nie zasługuje. Ale odszedł...
Autorka czytając to chyba się zaraz poryczy. Ale to nie ona jest teraz ważna. To Cornelia stoi przed nim zszokowana jego słowami i wpatruje się w niego nie mogąc uwierzyć, że on nadal tak bardzo ją kocha. Spodziewała się tego, że to powie, ale mimo to ciężko jej było w to uwierzyć. Jeszcze dokładnie pamiętała to wszystko, co jej mówił jej ostatnio. Czy teraz, kiedy jest taka zimna dla większości otoczenia a mimowolnie dla niego ciepła naprawdę może dalej mówić to w takiej szczerości? Przecież kochał ją za to, jaka była wcześniej. Zmiana mogła to łatwo zniszczyć. Miała wątpliwości, ale nie kontynuowała tematu.
- Rami... - Tylko tyle zdołała wyszeptać. W tym momencie przestała myśleć o tym, że ma Finna i znowu wychodzi na zdradziecką dziwkę. Ale puchon nigdy nie mówił do niej w taki sposób. Z panem Visse musieli przejść z przyjaźni do czegoś na kształt prawdziwego oddania, a z nim? Pierwszego dnia całowali się. Już pierwszego dnia chciał ją odtrącić, ale nie dał rady. Tak silna była więź między nimi. To było naprawdę niesamowite i żaden ludzki mózg tego nie jest w stanie pojąć. Ale on nie jest człowiekiem, a ona od jakiegoś czasu nie zawsze nim była.
- Ja... Kiedy wyjechałeś myślałam, że świat mi się zawalił. Każdą sekundę spędzałam w oczekiwaniu na to, że napiszesz do mnie, że nic ci nie jest, że musiałeś odejść w ważnej sprawie i wrócisz niedługo. Nie mogłam znieść tego, że mnie zostawiłeś. Myślałam, że jesteś taki sam jak inni. Że pobawiłeś się moimi uczuciami i po prostu zniknąłeś, żebym nie latała za tobą, nie czepiała się jak rzep psiego ogona. Wiesz... Ćwiczyłam dla ciebie... Chciałam, żebyśmy mogli... Żebym mogła zawsze być przy tobie nawet przy pełni. Jestem animagiem. To by sporo ułatwiło, prawda? - Nie miała najmniejszego zamiaru go odepchnąć nawet jeśli ta bliskość była niestosowna zważając na ich doczesne życie. Przybliżyła się do niego jeszcze bardziej, kiedy objął ją w pasie. Swoją wolną dłoń położyła na jego torsie. Pamiętała jeszcze, że czerpała sporą przyjemność z głaskania go po torsie, co i teraz robiła. Po prostu uwielbiała go dotykać.
- Ramiro ja... Ja... Zrobiłabym dla ciebie wszystko. Od tamtego momentu... Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Na nikogo innego bym tak nie czekała... - Odpowiedziała z jednej strony nie chcąc mu mówić „Tak, kocham cię nadal”, a z drugiej strony nie mogąc skłamać, że wcale nie czuje do niego tego samego. No po prostu nie mogła tak najzwyczajniej w świecie go ranić i jednocześnie dawać mu ogromnych nadziei. Jednak mogła wpoić do jego świadomości jedno: Nie skończyła z nim chociaż bardzo tego chciała. Spoglądała na niego jak się zbliża. Sama nieświadomie przesunęła się w jego stronę o parę centymetrów. Ale nawet jeśli chciała nie mogłaby ani odwzajemnić pocałunku, ani go odepchnąć. Dlatego przymykając oczy pozwoliła trwać tej nieodgadnionej chwili pełnej dylematów, ale jednocześnie pełnej czystej miłości. Takiej, której nie doświadczyła jeszcze z nikim innym...
Właściwie, to zapomniałam, że to jest Corin. A Corin ma w dupie zasady, chrzani moralność. Pieprzyć wszystkie przeciwności. W chwili przypływu uczuć odwzajemniła. Skoro ta sytuacja i tak zdaje się być pożegnaniem... Ona na nie nie pozwoli. Rami nie odejdzie znowu. Nie pozwoli... Boże idiotko co ty robisz. Przecież ty jesteś z Finnem. OPANUJ SIĘ!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : wilkołactwo, teleportacja
Galeony : 152
  Liczba postów : 136
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyPią Maj 04 2012, 14:25;

Pocałował ją czule. Z oddaniem i miłością. Może i ona wolała bardziej brutalny sposób. Jednak Ramiro nie jest brutalny. Niestety. Owszem ma swoją brutalność, którą lepiej nie spuszczać ze smyczy, bo w tedy jest… Smacznie…
Odchylił się lekko cały czas opuszkami palców dotykając jej szyję. Spojrzał jej w oczy. Zapamiętaj te słowa…:
- każda ma myśl jest tylko dla Ciebie. Każde mrugnięcie, mój szept w twoje uszy, twych oczu nie zastąpi żaden z kruszców. Proszę popatrz ja na prawdę Cię kocham. Wybacz mi jakoś to wszystko naprawie, byś była dumna ze mnie i było tak zawsze. Myśli mam chore, ale serce zdrowe ono bije dla Ciebie, bo oddałem je Tobie. Zbyt często może widzisz łzy w mych oczach zbyt często może mówię Ci ze kocham, ale ja taki jestem i chcę być lepszy. Musisz na prawdę w te słowa uwierzyć. – Przerwał na chwilę. Naprawdę nie wiem z skąd u niego biorą się takie słowa. Może to naprawę tak jest, że kiedy się kocha to słowa same wypływają. Tak prosto od serca.
- Dla Ciebie na prawdę zrobiłbym wszystko, otworzył niebo, przyciągnął je blisko, byś mogła po nim stąpać jak anioł. Bo pragnę tak mocno Tobą się zająć. Świat to nie zając i nie ucieknie. Niech sobie trwają te chwile piękne. Bez nas to wszystko traci swój urok, bez Ciebie w mym życiu jest tylko ponuro. Jesteś dla mnie po prostu królewną jak Cię opisać, gdy słowa bledną. – Ramiro odsunął się nieznacznie w tył i opuścił swoją rękę, którą trzymał na jej szyi. Chciał już zamilknąć nie mówić nic więcej. Nie chciał znowu poczuć rozczarowanie jednakże słowa same cisnęły mu się na usta…
- jesteś mym światem, kocham błysk w twoich oczach, jesteś moim pragnieniem, jak mógłbym Ciebie nie kochać? Cały mój świat to ten uśmiech, czułe gesty. Ty potrafisz sprawić, że humor miewam lepszy. Wiem, że potrafię zadać ból, lecz musisz uwierzyć, że cały jestem twój. Wszystko, co mam, tylko ty, cały świat. Miłość w moich oczach tylko tyle mogę dać. Musisz uwierzyć, że pozostanę tu nam wystarczy spojrzenie, rozumiemy się bez słów. Dobrze wiem, że mam szczęście. Kocham cię za to, że po prostu ze mną tutaj jesteś. – Ponownie zamilkł. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie powinien tego wszystkiego mówić. Nie ważne jak to pięknie brzmi. Ona jest z innym a on powinien to uszanować. Jednak, kiedy ona oddała mu pocałunek to wszystko na chwilę przestało być ważne. Na chwilę zniknęła gdzieś przykra prawda. Liczyła się tylko ona. Tylko ta chwila. Tak jak gdyby to była jedyna okazje by jej to wszystko powiedzieć. Jak by zaraz miał umrzeć lub trafić do Azkabanu. Zresztą, kto wie czy nie trafi…
- to jest ta miłość, kilka pięknych chwil najpiękniejsze uczucie, wiem, po co mam żyć, dla kogo żyć, dla Ciebie bije to serce. Jesteś mym skarbem, kocham smak twoich ust jesteś moim pragnieniem, dlatego pozostanę tu, pozostanę, bo odnalazłem swoje miejsce, małe enklawę, która daje mi szczęście. Odnalazłem siebie w Tobie. Nie potrafię Cię zapomnieć. Bo jesteś obecna w każdej chwili, która mnie otacza. Bez ciebie tak trudno jest zacząć nowy dzień. Zatrzymam Cię w pamięci mej. Chcę poczuć jak przytulam Cię. – Zamilkł. W końcu dotarło do niego to, że ona nie może być z nim a on nie ma prawa o to zabiegać.
- Widziałem w twych oczach smutek, strach. Nie wiem, co się stało, ale dowiem się. I odnajdę osobę, która ci to zrobiła. Przysięgam na wszystko, co znam, że po spotkaniu z zemną piekło wyda mu się rajem. Zapamiętaj tą przysięgę. I choć życie zdaje się nazbyt krótkie. Będę czekał, bo cię kocham. Kiedyś może pozwolisz mi odbudować to, co zniszczyłem. Kiedyś może mi zaufasz jeszcze raz i pozwolisz bym otoczył cię swą miłością. Byś przy mnie mogła zacząć się śmiać. Kiedyś…. – Ramiro odsunął się znacznie jednak nadal nie wypuszczał jej ręki ze swych objęć. Chciał jeszcze na nią patrzeć. Napawać się jej zapachem. Dobrze wiedział, że musi sobie pójść. Pozwolić jej żyć tak jak będzie chciała. Czekać gdzieś w cieniu i być na każde jej skinienie. Czy to miłość czy więzienie? Czy jesteście pewni, że ta miłość naprawdę dodaje mu skrzydeł a nie je odcina? Cóż. Jak by nie był wilczek kochał ją ponad swoje życie. A dobrze wiemy jak to jest z takimi osobami. Prędzej umrą niż wyrzekną się swej miłości. Zwłaszcza Ramiro. On będzie czekać nawet, jeśli nie ma, na co. To smutne a co gorsza jest to cholernie prawdziwe.

Wybacz, że tak beznadziejnie, ale… Zresztą nie ważne :|

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
Galeony : 1616
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyPią Maj 04 2012, 17:39;

No cóż. Już kiedyś wspomniała o tym, że Ramiro nie był i nigdy nie będzie jej ideałem. Mimo to coś ich połączyło. To coś sprawiało, że nie mogła go stracić. Po prostu nie pozwoliłaby na to ponownie, jej życie ponownie by się rozpadło. Chciała go mieć przy sobie, ale stale pamiętała o Finnie, który robił dla niej naprawdę sporo. Najchętniej, to by z jednym z nich pozostała na etapie przyjaźni. Nie muszę otwarcie mówić z którym, to chyba oczywiste... A może nie? W każdym razie nie będę zdradzać myśli Corneli, bo właśnie wyparowały wraz z wczuciem się w ten pocałunek jakże niezaplanowany, jakże znajomy i jakże... Właściwie na to ostatnie nie ma konkretnego słowa. Jakże przyprawiający ją o winę, ogromne samopoczucie. Przecież tak nie można. Ona musi przeprosić Ramiego... Nie może tego wszystkiego prowadzić w taki zachłanny i samolubny sposób.
Kiedy się od siebie oderwali chciał od razu zacząć mówić, ale on jej przerwał. To on zaczął wygłaszać jej w tych jakże pięknych słowach miłość. I jak tu nie zmięknąć słysząc coś takiego? Jak zignorować przypływ emocji, który wprawiał serce w szybsze bicie i doprowadzał do płytkości oddechu. Z jednej strony widziała, jak musi postąpić. Z drugiej chciała zachować się egoistycznie i samolubnie i zrobić coś całkiem przeciwnego. To, czego się chce rzadko pokrywa się z tym, co zrobić się powinno. To sprawia, że życie ludzkie jest skomplikowane ponad swoją miarę. Doprowadza do szału każdą żywą istotę prowadząc do rychłego końca, lub nowego początku. Teraz, kiedy Ramiro wrócił wszystko miało od nowa się zacząć jednocześnie nie kończąc poprzedniego scenariusza. To nielogiczne. Nie można czytać rozdziału piątego będąc w połowie drugiego. To odbierało radość z czytania książki i wszelki sens tej czynności.

O dziwo, czas, który goi rany, pokazał też, że w życiu można kochać więcej niż jedną osobę.


Nie odpowiedziała na ani jedno jego wyznanie. Żadnego „Ok”, „Aha”, „Ja też”, czy „Pocałuj mnie w dupe”. Po prostu pozostawiła tą brutalną niepewność wdzierającą się do człowieka i odbierającą mu resztki godności pozostawiając złudną nadzieję na lepsze dni oraz obawę przed tymi gorszymi. Tworząc wokół Ramiro więzienie, do którego tylko ona ma klucz. Raniąc go i po prostu śmiejąc mu się w twarz. Tak sobie wyobrażała siebie w tej chwili. Gorzej niż bezdusznego potwora. Corin, Corin... Nie można mieć wszystkiego. Zawsze przez swoje działania coś tracisz na rzecz czegoś innego. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Antylopa umiera, by mogły się nią zająć lwy i robaczki. Wszystko po kolei i nikt nie ma prawa tego zatrzymać.
- Rami... Przepraszam... Ale... Ja już nie wierzę w miłość... Przynajmniej nie z mojej strony... – Zabolało? To chyba oczywiste nawet dla osób, które nie znają relacji pomiędzy nimi. Powiedziała prawdę. Już od dawna nie rozumiała tego uczucia i nie wydobywało się z niej. Jest mi tylko przykro, że znowu zrobiła mu nadzieję. Powinna z tym wszystkim skończyć. Raz na zawsze powinna odrzucić każdego, dosłownie każdego. Sama Corin nie będzie ranić ludzi. Nie zrani Ramiro po raz kolejny... I kolejny, i kolejny. Co pewnie stale robi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dracon Nicholas Uchiha

Student Slytherin
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 241
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyCzw Maj 17 2012, 21:28;

Draco siedział już dobre pół godziny pod drzewem. Wyglądał tak, jakby właśnie czekał na kogoś, ale nie… miał pewno bardzo ważne zadanie. Jego zadaniem było dotrzeć do… eee gdzie on to miał w ogóle iść? No, tak… właśnie z tego powodu olał to wszystko i postanowił poleniuchować. Jak wróci uda zmęczonego i powie, że nie poszło, bo coś tam… Na pewno coś konkretnego wymyśli.
Aktualnie blondyn miał zamknięte oczy i najwyraźniej najzwyczajniej w świecie spał sobie. Pogoda nie była za dobra na taki sen, no ale cóż, co go to obchodziło? Bynajmniej będzie mógł wmówić… właśnie… komu on miał iść to coś załatwić? No kurde! Nie ważne… jak ten ktoś będzie to coś chciał to sam przyjdzie i się upomni! Co on jest, święty, że ma pamiętać takie głupoty? Zresztą nie jego wina, że nigdy nie umie zapamiętać imion facetów… ani twarzy… czasami nawet nie wie, że kiedykolwiek spotkał taką osobę, ale wytnijmy ten fakt. Za to kobiety… Zna imiona wszystkich kobiet, które poznał, chociażby tylko wymienił z nią parę zdań to wie jak się nazywa, ile ma lat, jak wygląda i jaki ma biust… Okey to już nie jest takie ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyCzw Maj 17 2012, 21:58;

Agavaen... I stop. Znowu mówię do niej w pełnym imieniu. Dobrze, że nie może tego usłyszeć, bo mogłaby mnie zabić. Jednakże przezorny zawsze ubezpieczony, dlatego zacznę jeszcze raz. Van mimo iż spędziła w tej szkole już rok nadal czuła się w niej obco. Kto by pomyślał, że to właśnie w najbliższym czasie będzie dzień, kiedy minie dwunasty miesiąc jej nieograniczonej wolności. No, wprawdzie nie mogła robić co jej się żywnie podobało, ale mimo to zawsze lepiej być odgrodzonym od świata murami zamku niż ścianami różowego pokoju, których mama nie pozwala nawet przemalować.
W każdym razie po raz kolejny tego dnia zwiedzała tereny poza szkołą szukając czegoś... Ciekawego. Właściwie to był zdecydowanie nudny dzień. Zdawało się, że nawet ptaki nie ćwierkają dlatego, że nie widzą w tym sensu. Leniwy, naprawdę bardzo nudny dzień. Dlatego też teraz kierowała się gdzieś po błoniach ubrana w czarne leginsy, spodenki w odcieniu ciemnego dżinsu i długi sweter tak naciągnięty, że sięgał jej prawie do kolan. Nie był to może najcieplejszy strój, ale wygodny podczas przechadzki. Wolała nie mieć ograniczonych ruchów szczególnie, że jak wiele osób wie ona po prostu nienawidzi chodzić. A tym bardziej po schodach. Aż ją ciarki przechodzą na samą myśl o postawieniu stopy na jednym ze stopniu, które jakimś mugolskim czy magicznym sposobem nie chcą się poruszać.
Jej kroki doprowadziły ją w końcu nad... Duże drzewo. Już z daleka widziała je i pomyślała, że to może być bardzo miłe miejsce do spędzenia czasu. Uniosła kącik ust przyspieszając, ale po chwili rozumiała, że to był zły pomysł kiedy to po... metrze dostała zadyszki. Sekunda odpoczynku i dalsza podróż krokiem tak wolnym, że mało brakowało, a zaczęłaby się cofać. Jednakże dotarła. Doszła i może usiąść tutaj w spokoju, sama... Sama? Chyba jednak nie. Zamrugała zaskoczona widząc, że nie tylko ona postanowiła wyjść z ciepłego dormitorium kiedy to pogoda zapowiadała, że lada chwila może lunąć wiosenny deszcz. Przekrzywiła delikatnie głowę w bok i przyglądała się chłopakowi w ciszy. Obejrzała go dokładnie i... W momencie jakby ją piorun strzelił. Blond włosy opadające luźno na twarz. Niesamowita blizna – A Van ma fetysz blizn na twarzy – biegnąca od czoła aż do dekoltu i wzbudzająca pytanie, jak daleko jeszcze dochodzi? Niezwykle zadbana postura. I do tego jeszcze jakby taka aura tajemniczości unosząca się wokół tego mężczyzny. Bo chłopcem na pewno nie był od dawna. To wszystko sprawiło, że zrobiła chyba najgłupszą rzecz na świecie.
- Ano... Cześć – Wyjąkała pod nosem już po chwili orientując się, że zabrzmiało to jak dziwny dźwięk wydobywający się ze zranionej, zachrypniętej gazeli, która nie ma szans na działanie, a mimo to najzwyczajniej w świecie staje przed łakomym, ogromnym tygrysem mogącym machnięciem łapą zetrzeć ją z powierzchni ziemi. Mało brakowało, aby palnęła się otwartą ręką w czoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dracon Nicholas Uchiha

Student Slytherin
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 241
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyCzw Maj 17 2012, 22:09;

Chłopak siedział i spał. Mógłby żyć tak wiecznie śpiąc, ale nagle coś usłyszał, taki dziwny dźwięk, który przypominał słowo: „Cześć”. Niezadowolony uchylił powieki spoglądając na… dziewczynę, która stała przed nim widocznie zauroczona. Nie znał jej… jeszcze, ale z wielką chęcią pozna. Ale zanim dojdziemy do szczegółów takich jak imię i nazwisko dziewczyny, zobaczmy jak wygląda. Jego wzrok, trochę pusty, niedospany (dodam, że to była drzemka, bo jakby spał naprawdę to dziewczyna właśnie gryzłaby ziemię od spodu budząc go) przejechał ślimaczym tempem po jej twarzy, szyi, zatrzymał się na dłuższą chwilę na piersiach i dopiero gdy był w stanie określić ich wielkość pojechał dalej oglądając figurę dziewczyny. Okey. Była nawet, nawet, nie było, aż tak źle, chociaż w życiu spotykał wiele ładniejszych kobiet, ale tego to ona już wiedzieć nie musiała.
- Yo – wydukał najwyraźniej znudzony jej zdychającym głosem. Rozciągnął się i próbował w jakikolwiek sposób obudzić się do końca. Przez to, że w pewnym sensie został obudzony nie kontaktował wystarczająco dobrze. Gdyby leżał w łóżku i spałby, a taka dziewczyna obudziłaby go, to jedynie złapałby ją za nadgarstek i wciągnął do łóżka zmuszając ją do snu wraz z nim. Na nic się nie zda w takim momencie szarpanie się, krzyki, czy uderzenia. On nie puści… chyba, że znudzi mu się spanie.
Wracając do panny Agavaen. Znając życie Dracon na sto procent będzie się zwracał do tej panienki po pełnym imieniu… o ile zdoła je wypowiedzieć. Teraz oczekiwał kolejnych słów w pół ślicznej nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyCzw Maj 17 2012, 22:26;

Nadal nie potrafiła oderwać od niego spojrzenia nawet na chwilkę. A kiedy i on uchylił powieki w pewnym momencie drgnęła, by potem przypatrzyć się jego tęczówką. Sama w tym momencie mogła śmiało pochwalić się swoim naturalnym błękitem, który podobno był jednym z najpiękniejszych odcieni, jakie można spotkać. Ale w jego tęczówkach najzwyczajniej w świecie się utopiła. Granatowe. Ciemne jak dno oceanu, a jednocześnie takie pełne niespotykanych uczuć. I dlaczego Van miała wrażenie, że ten chłopak najzwyczajniej w świecie rozbiera ją wzrokiem? Miała ochotę się aż zasłonić, ale nie zrobiła tego. Między innymi dlatego, że przede wszystkim głupio by to wyglądało.
Odezwał się. Boże jaki seksowny głos. Boże jaki niski. Boże, czy każda jej myśl do końca tego pewnie niedługiego spotkania będzie wychwalała tego chłopaka. Pewnie gdyby mógł to przeczytać jego ego podskoczyłoby do kosmosu, albo i jeszcze wyżej. W każdym razie postanowiła w końcu się uspokoić. Przecież nie będzie tu stać i się gapić. No dobrze. Ona się odezwała, potem on, znów jej kolej. Uchyliła usta i... Natychmiast je zamknęła. No świetnie. „Nie jest ci zimno?” - O to właśnie chciała zagadnąć, ale to byłoby kolejną durnotą. Więc w takim wypadku, co może powiedzieć?
- An – Przedstawiła się cicho. O kurde. Zjadła literkę... An... Pierwsza i ostatnia litera. Hey, całkiem ładnie. An... Chyba odkryła nową możliwość przedstawiania się tak, by nikt nawet nie próbował się domyślić jak brzmi całość. Jej zdaniem Agavaen brzmiało głupkowato. Choć może jest osoba, która będzie w stanie to tak wypowiedzieć, że mile ją połaskocze po serduszku.
Bez pytania czy może się dosiąść lub innych ceregieli najzwyczajniej w świecie walnęła się koło niego pod drzewem momentalnie... Robiąc się zdecydowanie niższa. Czy ten chłopak kurczę ze dwa metry mierzy? Patrzała na jego twarz z dołu zastanawiając się o czym teraz myśli. Co może chodzić po jego głowie poza zdenerwowaniem z tego powodu, że go obudziła. Zauważyła to, że drzemał. Ale czy to znaczy, że miała się tym przejąć? Przecież nie jest aniołkiem, więc nie musi zawsze reagować tak, by sprawić komuś innemu ogromną przyjemność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dracon Nicholas Uchiha

Student Slytherin
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 241
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptySob Maj 19 2012, 11:00;

Draco nienawidził takich słodkich sytuacji typu: „Spojrzała w jego oczy i nagle poczuła jak jej serce szybciej bije, wiedziała bowiem, że to jest prawdziwa miłość”. Prawdziwa miłość? Miłość? Coś takiego nie istnieje i on o tym dobrze wiedział. Zauroczenie? Też nie istnieje, jedyne prawdziwe uczucie to pożądanie, jakie on czuje do większości kobiet – bo tylko te Łądne go interesują.
Ale wracając. An… Nie zrozumiał, że to jest jej imię. No bo kto normalny nazywałby się An. Może jakby powiedziała jeszcze słowo: „jestem” to może skojarzyłby, a tak, to nawet nie wiedział o co chodzi. Powiedziała dziwne słówko i usiadła obok niego. Uniósł spojrzenie dumnie i oblizał usta. Nie zacznie, jeżeli dziewczyna chce się czegoś o nim dowiedzieć to sama musi spytać. Zamknął więc oczy wyczekując. Oby zaczęła szybko, żeby ponownie nie przysnął.

/Wybacz, że tak krótko, ale naprawdę nie mam weny >.> A ty bardzo chciałaś odpis/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptySob Maj 19 2012, 11:30;

Jego milczenie było dla niej trochę zagadkowe. Ogólnie cały blondyn okazał się być dla niej jedną, wielką tajemnicą, którą – przynajmniej taką miała nadzieje – tylko ona mogła rozszyfrować. Był niesamowity. Wpatrywała się w niego tak, jakby był bogiem. Bóg zła, piękna, seksu. Jeden, niepowtarzalny i niesamowity. Czy to już jest zauroczenie, skoro dziewczyna opracowała sobie jeden cel? Jaki? Ano ona po prostu musi mieć tego chłopaka. W dupie ma to, jakimi środkami będzie musiała się posłużyć, ile osób wykorzystać by tylko móc zbliżyć się do tego chłopaka dalej i dalej. Już teraz najchętniej wpiłaby się w jego wargi, ale przecież wyjście na łatwą zdecydowanie nie jest dobre, jeśli ów blondyn ma się stać jej własnością.
- A ty? Jak masz na imię? - Spytała cicho jednocześnie naprowadzając go na to, że to krótkie „An”, było jej imieniem i z nadzieją czekała na chwilę, w której to znowu się odezwie. A może ma dłuższe imię? Powiedziałby wtedy więcej niż te dwuliterowe „Yo”, a jej ciało na pewno momentalnie przeszłyby jeszcze większe ciarki. Na przemian zaciskała i rozluźniała palce na źdźbłach trawy. Bawiła się nimi musząc koniecznie znaleźć zajęcie dla rąk. Inaczej chyba zwariuje. Dziwicie się dlaczego aż tak to przeżywa? Pierwszy raz w życiu ktoś jej się spodobał. W końcu wcześniej nie miała nawet małej okazji do tego, by spotkać chłopaka swoich marzeń. A tutaj nagle pojawia się blondyn, granatowe oczy, obojętny, seksowny, zimny. Trzymacie ją, bo chyba zaraz zemdleje. Jednak po jej minie nie było nic widać. To była po prostu naturalna twarz z nikłym uśmieszkiem mimo iż emocje wręcz w niej kipiały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dracon Nicholas Uchiha

Student Slytherin
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 241
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyNie Maj 20 2012, 21:23;

An… A więc to było jej imię. Ciekawe. Czy i on powinien wyjawić swoje tak od razu? Może trochę pomęczy dziewczynę i sprawi, że za niedługo będzie… właśnie… Do głowy padł mu genialny pomysł. Kątem oka spojrzał na dziewczynę, a na jego ustach pojawił się chytry uśmieszek, który zwiastował to co chłopak chce zrobić. Czy to było pozytywne, czy negatywne dla jej osoby to już musiała sama przemyśleć. Moim zdaniem dla niej to co zrobi będzie koszmarem, dlaczego? Zaraz się dowiecie.
Zanim dziewczyna zdążyła zareagować chłopak brutalnie przybił ją do ziemi i wpił się w jej usta nie dając nawet chwili na jakąś reakcję. Zanim zdążyła zorientować się co tak naprawdę chłopak zrobił on odsunął się i z tym chytrym spojrzeniem wpatrywał się w jej twarz.
- Draco – wyszeptał, a raczej poruszył wargami, nie wydając żadnego dźwięku. Wstał pozostawiając dziewczynę na ziemi i włożył ręce do kieszeni. Powoli zaczął odchodzić, aż w końcu zniknął za horyzontem.
W jego głowie pojawiły się słowa, które wytłumaczą, dlaczego jest to koszmarem dla uroczej Gryffonki.

Teraz będziesz coraz bardziej pragnęła mnie… pragnęła moich pocałunków, będziesz pragnęła dowiedzieć się o mnie więcej. Będziesz tak zdesperowana, że w końcu przyjdziesz do mnie i będziesz na kolanach mnie błagać bym ponownie sprawił, że poczujesz tą rozkosz.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agavaen Brockway

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyNie Maj 20 2012, 22:22;

To było zdecydowanie najbardziej szokująca rzecz, jaką przeżyła w ostatnich dniach. Spodziewała się raczej, że chłopak odejdzie stąd znudzony pogawędką jakże obfitą w milczenie czy półsłówka. Albo zaśnie, taka opcja nawet bardziej wchodziła w grę. Ale nigdy, dosłownie nigdy nie pomyślałaby o tym, że Draco – jak się dowiedziała troszkę później – uderzy nią o ziemię sprawiając, że z jej gardła wyrwie się zduszony jęk, a potem pocałuje ją. Dopiero kiedy się odsunął załapała co tak naprawdę się zdarzyło. Chciała się do niego przybliżyć. Momentalnie pomyślała tylko o tym, aby to kontynuować. To było takie niesamowite. Jej pierwszy pocałunek... Nie tak go sobie wyobrażała ale... Jejku.
Chciała coś zrobić, ale wtedy wstał. Ze zdwojoną mocą dotarło do niej to, że się przedstawił, a ona ledwo ujrzała kilka ruchów warg. Ale chyba dobrze je przeczytała. Drago? Nie... Drako. Znaczy się, Draco. Dracon... Obserwowała go nim zniknął kawałek dalej starając się uspokoić oszalałe serce. Potem i sama odeszła w nieznane.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jiro Moore

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 326
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3778-jiro-izo-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5555-zla-sowa#160908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5554-i-dziro-tez#160904
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptySob Paź 27 2012, 17:54;

Szli dziarsko przez ramie, przepychając się przez tłumy uczniów, które o tej porze wręcz okupowały wioskę. Ale to miało swój urok; śmiech, gwar, radosne rozmowy, kolorowe wystawy i światło latarni. Mimo chłodu, Jiro czuł w sercu dziwne ciepło, którego nie potrafił wyjaśnić. Nie potrafił, a może bał się?
Czas przeleciał mu przez palce i nim się spostrzegli zaczęło się ściemniać. A wydawało mu się, że jeszcze chwilę temu wyszli z herbaciarni, że jeszcze chwilę temu szedł tą samą drogą, by nie spóźnić się na spotkanie. Ona, pewnie nieświadomie, wywoływała uśmiech na jego twarzy, pozwalając trzymać się za dłoń. Jej dłoń była zimna.
-Ponoć ludzie o zimnych dłoniach mają ciepłe serce- powiedział, spoglądając na nią z góry i mocniej ścisnął drobną rękę dziewczyny. Zaraz jednak wyciągnął z kieszeni kurtki skórzane, duże czarne rękawiczki, których nawet nie nosił i podał je jej. -Załóż, to rozkaz.
Zaraz jednak tego pożałował, bo gdy puściła jego dłoń jego umysł wypełniła pustka. Nie żeby mu na niej zależało, co to to nie...
-Odprowadzę cię do dormitorium- zaproponował, bojąc się znów chwycić ją za rękę. Własne wsunął w kieszenie kurtki i zgarbił się, idąc przed siebie. Dopiero, gdy zamek był na tyle blisko, że mógł zobaczyć światło w poszczególnych oknach, zatrzymał się i chwycił ją za nadgarstek, obracając lekko w swoją stronę.
-Naprawdę dobrze się bawiłem- wzruszył ramionami i oparł się o drzewo, wciąż ją trzymając. -Proszę, uśmiechnij się do mnie kiedyś na korytarzu- roześmiał się krótko i spoważniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ellie Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 151
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyPon Paź 29 2012, 16:06;

Tak, to wszystko z pewnością miało swój urok! Zwłaszcza kiedy ściemniło się na tyle, żeby światełka wystaw i latarnie stały się jeszcze bardziej nastrojowe. Wszystko to, to całe spotkanie, spacer oraz wypita herbata w herbaciarni miały swoją atmosferę, której wspomnienie puchonka jeszcze długo będzie w sobie pielęgnować, tego była pewna.
Fakt, Ellie było zimno, ale nie na tyle, żeby zaraz zacząć szczękać zębami, musiała zachować fason przecież! Wróci do dormitorium, to narzuci na siebie wszystkie swetry jakie znajdzie w kufrze, teraz jednak udawało jej się ignorować temperaturę stanowczo za niską na jej lichy płaszczyk.
Słysząc komplement (swoją drogą cholernie trafiony komplement)już tradycyjnie spuściła głowę i tylko uśmiechnęła się pod nosem.
- Tak jest kapitanie! - zasalutowała mu skostniałą dłonią i z wdzięcznością przyjęła rękawiczki chłopaka. Znów nawiedziło ją takie miłe i wciąż nowe uczucie, zrobiło jej się cieplej na sercu. Już dobrze wiedziała, że tylko kiedy wróci do dormitorium zacznie analizować to popołudnie i wieczór pod każdym kątem, musiała dokładnie przemyśleć wszystko co się dotychczas wydarzyło. Dał Ci swoje rękawiczki. Oddanie komuś swoich rękawiczek podczas gdy samemu się marznie (nawet jeśli owe rękawiczki są schowane w kieszeni!) według Ellie było czymś niemalże równym miłosnemu wyznaniu. Zaraz jednak pożałowała, że w ogóle puściła rękę Jiro. Oczekiwała, że gryfon chwyci jej dłoń ponownie, a tu taki smuteczek, no nic. Pokiwała głową na znak, że chętnie zostanie odprowadzona przez chłopaka do dormitorium, a jej spojrzenie wciąż błądziło gdzieś w okolicach dłoni gryfona. Miała żywą nadzieję, że za minutkę Jiro wyjmie je z kieszeni i ponownie chwyci dłoń puchonki. Sama Ellie oczywiście nigdy nie odważyłaby się wykonać jakiegokolwiek ruchu pierwsza, zwłaszcza jeśli jest mowa o trzymaniu się za ręce, o mamo!
- Ja też! - odparła z gorącym entuzjazmem, pragnąc zapewnić chłopaka, że rzeczywiście świetnie się dzisiaj bawiła. - Uśmiechnąć się na korytarzu? - trochę ją ta prośba zdziwiła, ale na jeden uśmiech to się w sumie mogła wysilić, może nawet nie będzie tak uciekać wzrokiem? Po tej randce (tak, Ellie Hemingway była na randce, yeah) na pewno będzie traktować Jiro z większą śmiałością - oczywiście śmiałością pojmowaną przez swój własny pryzmat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jiro Moore

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 326
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3778-jiro-izo-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5555-zla-sowa#160908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5554-i-dziro-tez#160904
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyPon Paź 29 2012, 16:46;

On także należał do tych typu ludzi, którzy lubią wszystko analizować. Nieważne, czy była to randka, spotkanie z przyjaciółmi, czy lekcja Eliksirów. Analizował każdy uśmiech, słowo, czy gest, a potem zadręczał się tym, że pewnie wyszedł na kretyna, mówiąc nie to, co trzeba lub nie odzywając się wcale. Wbrew pozorom- wcale nie wiedział, jak trzeba się zachowywać, by nie wypaść głupio w oczach innych.
Był jak dziecko. Naprawdę; jak zbuntowane, uparte dziecko, które ciągle temu przeczy. Swoim dziewczynom wierzył bezgranicznie, będąc przy tym trochę naiwnym. Przyjaciołom wybaczyłby wszystko bez wahania. Lubił być zakochanym. Nie mógł żyć sam. Choć był tak zamknięty i chłodny to desperacko pragnął, by ktoś wyciągnął do niego dłoń. Może dlatego zbliżył się do tej Puchonki bardziej niżby tego chciał- od tak dawna nie trzymał nikogo za rękę, od tak dawna z kimś nie był. Tak zwyczajnie, po prostu, rozmawiając o głupstwach i nudząc się wspólnie.
-Podobają mi się słowa przysięgi małżeńskiej- powiedział nagle. -Ja, Jiro Moore, ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Przysięgam być przy Tobie w zdrowiu i chorobie, w dostatku i biedzie. Przysięgam wobec gwiazd- wyszczerzył zęby w radosnym uśmiechu, wskazując jej niebo, na którym gdzieniegdzie migotały pojedyncze gwiazdy, jakby śmiejąc się do nich. Gdy tylko i ona spojrzała w górę, Jiro, korzystając z okazji, pochylił się nad nią i musnął ustami jej czoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ellie Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 151
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyNie Lis 04 2012, 14:49;

Wbrew temu czego oczekiwała Ellie, jej serce jeszcze nie wyskoczyło z piersi i nie uciekło. W sumie co z tego, była przekonana, że za chwilę i tak to zrobi, zostawiając swoją właścicielkę zdaną na pastwę rozumu, którego w tym momencie głos stawał się coraz mniej słyszalny. Puchonka bała się, że jeżeli z tym wszystkim przesadzi, to tak właśnie będzie - nagle oprzytomnieje, a milknący już rozsądek i tak weźmie górę nad tymi wszystkimi uczuciami i czar po prostu pryśnie.
- Przy..przysięgi małżeńskiej? - wymamrotała do swoich butów, desperacko próbując znaleźć jakieś słowa odpowiedzi. Zwykle wiedziała co powiedzieć, zwykle brakowało jej tylko odwagi, teraz jak na złość było dokładnie na odwrót. Dodatkowo jeszcze do końca nie wiedziała jak ma odczytać tą deklaracje. Celowa gra słów, czy coś więcej? No rety!
- Tak, to ładne słowa...- w końcu przyznała cicho, zadzierając głowę do góry. No cóż, może rzeczywiście trochę celowo unikała wzroku Jiro, ale ta sytuacja ją zwyczajnie przerastała. Żaden rozbitek nie chce utonąć, walczy do końca, no proste.
Kiedy chłopak delikatnie musnął jej czoło, była już wręcz pewna, że jej serce jednak zdecyduje się na wakacje poza klatką piersiową - co dziwne, tak się nie stało. Co jeszcze dziwniejsze, puchonka idąc za przykładem Moore'a, również uśmiechnęła się do gwiazd - teraz wreszcie miała ku temu powody.


Ostatnio zmieniony przez Ellie Hemingway dnia Sro Lis 07 2012, 15:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jiro Moore

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 326
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3778-jiro-izo-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5555-zla-sowa#160908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5554-i-dziro-tez#160904
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyNie Lis 04 2012, 15:51;

Gdy był młody zachowywał się podobnie- miał wrażenie, że jego serce zaraz eksploduje, tak samo jak głowa, pełna bezkształtnych uczuć. Gdy brał dłoń ukochanej osoby czuł się panem świata, jego własna drżała i język mu się plątał, gdy tylko patrzył w oczy najwspanialszej osoby na świecie. Teraz skończył z tymi głupotami, uznając, że miłość jego tylko bajką wciskaną dzieciom na dobranoc.
Ale... teraz naprawdę kotłowały się w nim sprzeczne uczucia. Z jednej strony chciał po prostu wygrać zakład, po prostu zamydlić jej oczy, chcąc stać się w jej oczach kimś wspaniałym, dobrym- na tę jedną, krótką chwilę. Ale jakaś cząstka jego zabraniała mu tego, ściskając jego serce boleśnie. Nie chodziło tylko o głupi zakład. Chciał, by ona zawsze była taka niewinna, by wierzyła w każde jego słowo i- oh, jaki on głupi- chciał ją uchronić przed tym wszystkim, byleby tylko nie musiała cierpieć.
-Co byś powiedziała, gdybym wyznał, że podkochuję się w tobie? Czy zgodziłabyś się, gdybym poprosił cię...- odchylił głowę w tył, zły na siebie, że nie może znaleźć właściwych słów.
Kiedy to stało się czymś więcej niż zwykłą grą?
-Rety, co ty ze mną wyprawiasz?- zaśmiał się nerwowo, spoglądając w końcu na dziewczynę. -Wiesz, że doprowadzasz mnie do szału? Nie wiem, co mogę jeszcze powiedzieć.
Pochylił się nad nią, a jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko jej twarzy. Nie zrobił jednak nic, po prostu czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ellie Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 151
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptySro Lis 07 2012, 16:04;

Taki właśnie był paradoks całej tej sytuacji. To Jiro był tym któremu chociaż po części udało się odkopać charakter Ellie, ale równocześnie to Jiro będzie tym, który zakopie go jeszcze głębiej niż leżał dotychczas. Gryfon wygra ten swój zakład, a cnotka niewydymka pójdzie w kąt, przecież ona i tak nie odważy się nikomu o tym powiedzieć, prawda? No prawda, taki był plan! Co z tego, że do tego całego poplątania dochodzi fakt, że Jiro miał coraz mniejszą ochotę na zrobienie Ellie czegoś takiego? Trzeba czasem dokonywać wyborów, taki konik.
- Gdybyś wyznał, że się we mnie podkochujesz? - powtórzyła, jak zahipnotyzowana. Nie, nie wiedziała co by zrobiła. Ale, ale, czy on jej właśnie tego teraz nie wyznał? Zawsze sądziła, że do wszystkiego potrafi podejść ze spokojem i rozsądkiem - teraz już wiedziała, że to absolutnie nie jest prawdą. Rozsądku przestała słuchać już chwilę temu, o zachowaniu spokoju już nie wspominając. - Tak, zgodziłabym się. - wyszeptała, wreszcie kierując spojrzenie na Jiro. Drodzy państwo, to było najodważniejszą rzeczą, na jakiej powiedzenie Ellie kiedykolwiek się zdobyła! Tyle niedopowiedzeń, tyle nieścisłości - nieważne, dla Ellie ten moment był idealny.
- Co ja z tobą wyprawiam? Matko, Jiro... - zaśmiała się cicho, kręcąc głową. - Kto tu kogo doprowadza do szału! - kiedy Jiro zbliżył się do niej tak niebezpiecznie blisko, serce puchonki zaczęło bić jeszcze szybciej (o ile to w ogóle było możliwe!).
Co robić, co robić?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jiro Moore

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 326
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3778-jiro-izo-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5555-zla-sowa#160908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5554-i-dziro-tez#160904
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptySro Lis 07 2012, 16:52;

On przecież nie zawsze kłamał. O dziwo- udało jej się wzbudzić w nim pewien rodzaj... troski. Naprawdę. Jego serce niemal się przed nią otworzyło, gdy tak rozmawiali. Ona stała mu się prawie bliska, prawie ją polubił... Jiro i jego głupie hamulce.
Nawet, gdy już był z jakąś dziewczyną- zawsze z nią zrywał, bojąc się tego uczucia, które zaczynało się w nim robić. Kochać kogoś- jakież to głupie! Jakież to słabe. Gdyby się zakochał... byłby przecież zupełnie bezbronny, zupełnie bezbronny wobec tych ufnych oczu i słodkich ust.
Strasznie bał się miłości. Zdecydowanie była ona jego piętą Achillesową i po tym, jak ostatnio w miłości w ogóle mu nie szło- zwątpił, że kiedykolwiek będzie kogoś miał.
-To super!- powiedział wesoło, szczerząc zęby w uśmiechu. Wyglądał zupełnie jak małe dziecko, które pod choinką znalazło wymarzoną zabawkę. Uniósł jej dłonie do góry i pocałował ich wierzch, wciąż uśmiechając się beztrosko.
To było odruchowe, po prostu czuł, że tak trzeba zrobić. Gdy tylko spojrzała na niego, podchwycił to i musnął ustami jej wargi, czekając na jakiś znak z jej strony.
Nie, nie był zestresowany ani nieśmiały. Przecież robił to już tyle razy. Całował masę osób, spał z tuzinem i jeszcze nie nabawił się żadnego wirusa. Brawa dla tego pana! A spał z naprawdę różnymi osobami; raz była to dziewczyna, która teraz pewnie siedzi w mugolskim poprawczaku, innym razem skromna niewiasta, a całkiem niedawno przecież- nauczycielka.
-Ty mnie, oczywiście- posłał jej swój uśmiech numer pięćdziesiąt dwa, istny aniołeczek z iskrą w oku.
Postanowił; powie jej o zakładzie. Kiedyś. W odległej przyszłości. Wtedy oboje będą się z tego śmiać. Prawda...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ellie Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 151
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptySob Lis 10 2012, 15:30;

Z Ellie za to był problem taki, że ona nawet nie chciała poznać tych wszystkich uczuć. Wolała uważnie obserwować innych i stosując siłę wyobraźni, wmawiać sobie, że czuje to samo, że dokładnie wie jak to wszystko wygląda z wewnątrz i nie musi przeżywać tego naprawdę. Oczywiście, chodziło o to, że się zwyczajnie bała, a jako postronny widz była bezpieczna. W jej własnym świecie nikt jej nie mógł nic zrobić, bo tam nie było złych lub niewłaściwych uczuć, wszystko było na swoim miejscu, tak jak Ellie to sobie poukładała. Szkoda tylko, że teraz ktoś zaczął jej to wszystko psuć, a ona nie mogła nic z tym zrobić, smuteczek.
Puchonka nie mogła się nadziwić temu, że Jiro jeszcze nie usłyszał bicia jej serca, sama miała wrażenie, że zaraz od tego ogłuchnie! Zwłaszcza w chwili kiedy gryfon musnął jej wargi, bum bum bum, tylko głuche dudnienie, nic innego. Dziewczyna delikatnie odwzajemniła pocałunek, przymykając powieki. Może i chłopak był wprawiony w pocałunkach, ale dla Ellie był to pierwszy raz i chyba nikogo to nie zdziwi. No cóż, nie była kokietką stulecia, to trzeba przyznać.
- Jiro, nie wiesz co mówisz, jest całkowicie na odwrót. - cicho wypuściła powietrze, próbując uspokoić serce po raz enty. Jak Jiro mógł być tak opanowany i jeszcze się tak swobodnie uśmiechać?! - Wiesz, jest..eee, jest późno już, chyba trzeba wracać, bo...ten, no... - spuściła wzrok, ponieważ właśnie doszło do niej co przed chwilą zrobiła. To stanowczo za dużo dla tej otoczki chroniącej uczucia dziewczyny, biedactwo zaczęło się wycofywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jiro Moore

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 326
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3778-jiro-izo-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5555-zla-sowa#160908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5554-i-dziro-tez#160904
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptySob Lis 10 2012, 17:42;

Więc byli do siebie choć troszkę podobni. On także bał się wielu rzeczy, przerażała go wizja miłości, choć przecież powinien o niej śnić, marzyć i pożądać jej każdą komórką swego ciała, jak te wszystkie rozchichotane nastolatki, wzdychające do swoich idoli.
Gdy tak na nią patrzał, wydała mu się naprawdę piękna. Może to przez światło księżyca, gwiazdy nad jej głową, ale- była śliczna. Urocza, gdy spuściła głowę. Taka nieśmiała, krucha. Przecież mógł ja zniszczyć jednym ciosem, słowem! Jednym spojrzeniem mógł sprawić, by zaczerwieniła się jeszcze bardziej, a jeden jego uśmiech zapewne wystarczyłyby by zemdlała na miejscu. Ale to mu się tak strasznie podobało! W pewnym sensie... miał nad nią kontrolę, co w pełni mu odpowiadało. Był z siebie dumny. Nie, nie przez ten durny zakład. Był dumny, bo w końcu zaufała mu na tyle, by stać tu teraz wraz z nim, ramie w ramie, podziwiając rozgwieżdżone niebo. By spojrzeć mu w oczy i zgodzić się na wszystko.
-Odprowadzę cię- powiedział tylko, podając jej swoje ramie, jak przykładny chłopak. Cieszył się, że je chwyciła. Więc teraz był jej podporą. Na tę jedną krótką chwilę i jeszcze, miał nadzieję, wiele innych.
Gdy prowadził ją w stronę Zamku czuł się jak pan świata. Miał swoją panią, którą trzymał niczym król berło. A do tego ona się uśmiechała! Może nieśmiało, skrycie, ale przecież... uśmiechała się. Bo to był uśmiech, prawda?

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lawrence Lavoisier

Nauczyciel
Wiek : 28
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyNie Kwi 28 2013, 14:08;

Trzy godziny pałętał się ścieżkami raczej nieodkrytymi, bo jakimiś zarośniętymi, tylko po to, żeby dojść do drzewa. No do durnego drzewa! I co on z nim niby zrobić miał? Jeszcze gdyby chociaż wcześniej pomyślał, to by sobie ogarnął jakąś siekierę, ewentualnie jakąś puszczalską gryfonkę, z którą by za tym drzewem nieprzyzwoitości wyprawiał, taki był szalony! Ale niestety, musiał szaleństwo odłożyć na później, bo właśnie zaplątał się jakieś dziady. Na jednej nodze skakał trzy metry, żeby się z tego dziadostwa wyplątać i sam prawie do dziupli nie wpadł. Coś mu podpowiadało, że to nie jest zwykłe drzewo i bardzo szybko sobie uświadomił, że jeszcze tak kompletnie o zakątkach tajemniczych tej szkoły nie zapomniał! Toż to drzewo zapomnienia! Teraz w przed oczami widział siebie i gromadę innych śliz gonów, jak wrzucali do środka niedobre śniadanie, które im jakiś początkujący kucharz zjeść kazał. Przepadło na wieki! Ale chyba nie takich rzeczy spodziewała się piekielna otchłań, bo dziwne dźwięki wydawać zaczęła i musieli uciekać. Teraz nie miał tam co wrzucić, teraz właściwie nie chciał tam nic wrzucać, nie był przecież jakimś pieprzonym sentymentalistą, który przyszedł tutaj z konkretnych powodów, nie chciał rozmyślać nad roztopionym w mikrofalówce masłem i zależnością między mydłem w proszku a sproszkowanym mlekiem. Głowę miał dosłownie pustą, cudownie pustą, jak zawsze. Na ustach wredny uśmieszek, który był wyrazem jego bezpodstawnego zadowolenia, włosy w nieładzie, patrzcie no! Taki był przystojny i w ogóle. Nie miał zupełnie pomysłu na ten dzień, nie miał pomysłu na siebie, więc nostalgiczny papieros z wyświechtanej paczki był dla niego idealnym wyjściem z tej ponurej sytuacji.. W akcie chwilowej głupoty spojrzał do góry i natychmiast do głowy przyszedł mu pomysł szalenie niebezpieczny. Z fajką w ustach, jeszcze nie zapaloną, wdrapał się na gałąź stosunkowo niską i zasiadł na niej. Gdyby tylko więcej ludzi tu chodziło! Mógłby nimi z góry gardzić i może nawet zrzucać na nich liście i ślimaki! Odpalił fajkę i siedzieć tak będzie, czekać na zbawienie, w które nie wierzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyla A. Quinley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 527
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyNie Kwi 28 2013, 14:56;

Kłótnie z portretami znudziły się Skyli, odkąd razem z Christianem przeżyli prawdziwy szok, widząc jakie jeden z uwiecznionych na płótnie baronów ma tłuste włosy. Znaczy Shiver pewnie tego tak bardzo nie przeżywał, ale Sky musiała odwracać wzrok za każdym razem, kiedy przechodziła obok jakiegoś obrazu, w obawie, iż przywoła to te bardzo bolesne wspomnienia... i tym sposobem straciła jedno z rewelacyjnych hobby! Jeśli akurat nie spotykała się z Olliem, nudziła się po lekcjach straszliwie. Jakoś tak nagle coraz mniej osób było chętnych do wzięcia udziału z nią w jakiejś akcji... ech, czyżby bali się, że i ich Quinley może podpalić? Nonsens!
Postanowiła, że zrobi coś pożytecznego dla szarej masy, zwanej uczniami i ogólnie dla całego zamku. Zabrała różdżkę i wyruszyła na poszukiwanie brzydkich miejsc, które mogłaby upiększyć, takie z niej złote dziecko było! Doszła do wniosku, że najgorsze, czyli hmm calutki zamek, zostawi sobie na później, zacznie od samej drogi do Hogsmeade.
Zawędrowała aż do drzewa zapomnienia, przy którym nie było jej od baaardzo dawna, stąd wniosek, iż musiało być w tragicznym stanie! Zanim jednak zdążyła chociażby wprawnym okiem ocenić stan poprawek, które będzie musiała wprowadzić, dostrzegła dwie giry, dyndające swobodnie z drzewa.
- Możesz stąd na razie iść? Przeszkadzasz mi w wyborze koloru dla drzewa - powiedziała z wyrzutem i obeszła drzewo, chcąc wiedzieć, kto to tam siedzi... ojaa, tego się nie spodziewała!
- Lawrence, ty żyjesz! - wykrzyknęła prawdziwie zaskoczona, na widok brata Violet. Albo duch, albo jego demoniczny brat bliźniak, sama nie wiedziała, którą opcje woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lawrence Lavoisier

Nauczyciel
Wiek : 28
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970
Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 EmptyNie Kwi 28 2013, 15:36;

Kto czelność w ogóle miał, żeby do niego z takim tekstem wyjeżdżać? Przecież nie degradował środowiska plastikowymi butelkami. Dobra, czarną dziurę może trochę przez dym powiększy, ale to nic w porównaniu ze spalinami, które mugolaki produkują! Więc czego chciała od niego ta ekologiczna dusza? Bo tak wywnioskował z tego zdania krótkiego! Naprawdę nie powinien z tej szkoły wyjeżdżać, skoro uczniom w miedzy czasie pranie mózgu zrobili. Ale ten głos skądś kojarzył. Co prawda jako bardziej piskliwy, dziecięcy, niedojrzały. Zaciągnął się porządnie i spojrzał w dół. Został rozpoznany, ale nie tylko on, bo przecież tak dobrze znał tą twarz!
- Szalona dendrofilko. – Uśmiechnął się pod nosem i zszedł na niższą gałąź, żeby z niej spokojnie na ziemię zeskoczyć. Aż taki nienormalny to nie był, wiedział dobrze, że nawet skakanie w dwóch metrów źle się może skończyć. Nie chciał mieć nogi połamanej, mecz miał być niedługo! I nieważne, że Lawrence tylko rezerwowym jakimś tam był, nikt nie lubił mieć połamanych nóg i pić ziółek na posklejanie kości. – A powinienem być martwy? – Spojrzał na nią, unosząc lekko brew. Chociaż może faktycznie… tak nagle zniknął, z nikim kontaktu nie utrzymywał, więc bardzo możliwe, że mogli sobie wszyscy pomyśleć, że jest po prostu martwy, albo go ktoś do Arabii Saudyjskiej wywiózł i w haremie zamknął. Ah, nie, przecież mężczyzną takie niedorzeczności nie grożą. Patrzył na nią wyczekująco, swoją fajeczką się delektując. Musiał przyznać, że się to małe dziecko w całkiem niezłą dupę przeobraziło! No kto by pomyślał!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Drzewo Zapomnienia - Page 2 QzgSDG8








Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty


PisanieDrzewo Zapomnienia - Page 2 Empty Re: Drzewo Zapomnienia  Drzewo Zapomnienia - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Drzewo Zapomnienia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Drzewo Zapomnienia - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
droga do hogsmeade
-