Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Biblioteka (s)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptyCzw 09 Kwi 2020, 22:38;


Biblioteka


Miejska biblioteka, choć niewielka to bardzo popularna i często pełna skupionych, pilnie uczących się gości, wyposażona jest również w bardzo obszerne i bogate archiwum różnych gazet czarodziejskiego świata sięgające nawet wczesnych lat trzydziestych! Gratka dla każdego dziennikarza, fana literatury bądź zwyczajnie zapalonego miłośnika którejś konkretnej prenumeraty.
Kości wydarzeń::
1 - Podczas posiedzenia w bibliotece, skupiając się na książkach branżowych z Twojej ulubionej dziedziny magii, nagle łapie Cię niekontrolowana alergia. Kichasz i prychasz, początkowo dyskretnie uciszany przez pozostałych użytkowników, aż w końcu ktoś Cię stamtąd wyprasza!
2 - Dostajesz list w którym Biblioteka miejska informuje Cię o długu za nieoddanie książki. To kwota niebagatelna, bo ponad sześćset galeonów! Co z tym fantem zrobić?
3 - Myślisz nad zmianą pracy, a może ktoś znajomy chciałby się przebranżowić? Może to Ty powinieneś zaproponować komuś zmianę zawodu? Dobrze byłoby poznać wszystkie możliwości, a gdzie lepiej zrobić research jak nie w bibliotece.
4 - Siadając przy stoliku krzesło łamie się pod Tobą jak w jakimś mało śmiesznym filmie komediowym. Upadasz niefortunnie na nadgarstek, który Cię teraz piekielnie boli. Sprawdź, czy to tylko zbicie, czy przypadkiem czegoś nie złamałeś!
5 - A co to za przystojniak/ślicznotka siedzi po drugiej stronie wielkiego stolika..?
6 - Zgubiłeś kartę biblioteczną. Niby żaden problem, kiedy ostatnio tu zachodziłeś nawet nie pamiętasz, ale akurat teraz potrzebujesz pilnie jakiejś książki. Chyba musisz poprosić o pomoc!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Jenkins

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 182
C. szczególne : rozcięty nos, długie nogi
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
https://www.czarodzieje.org/t17444-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t17485-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t17450-ci-od-aidena#489434
https://www.czarodzieje.org/t17449-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t19429-aiden-jenkins-dzienni
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptyPon 29 Cze 2020, 23:07;

Kostka: 3

Było to bardzo dziwne uczucie nie móc już dłużej korzystać z biblioteki w Hogwarcie. W końcu... szkoła skończona! Tak czy inaczej, w zamkowej bibliotece raczej nie znalazłby takiej książki, która akurat w tej chwili by go interesowała. Szukał mianowicie informacji na temat magomedyków. Chciał wiedzieć o tej branży jak najwięcej - kogo warto znać, a kogo lepiej unikać; jak wyglądała droga znanych, najlepszych uzdrowicieli; co osiągnęli; ile musieli poświęcić; jak daleko zaszli; kto im w tym pomógł, a kto przeszkodził; czego musieli się nauczyć i inne takie... Prawdę mówiąc, biblioteka przy ulicy Tojadowej stała się teraz jego drugim domem - bywały takie dni, kiedy do swojego "pierwszego" domu wracał tylko na noc, ponieważ po pracy od razu szedł na Tojadową, aby w ten sposób przygotowywać się do podjęcia nowego zawodu. Po kilkunastominutowym szukaniu czegoś ciekawego, natrafił wreszcie na pozycję autorstwa niejakiego Petera J. C. Jacksona - Historia magicznej medycyny w Wielkiej Brytanii. Cóż, jeśli chodzi o brytyjskich magomedyków, to zbyt wielu znaczących ich nie było... Aiden przekartkował książkę i znalazł tam dokładnie to, co znaleźć się spodziewał - same obcobrzmiące nazwiska. Prychnął tylko pod nosem. No tak - pomyślał sobie. - Ci lepsi magomedycy działający na terenie Wysp Brytyjskich w rzeczywistości po prostu przyjechali tu z innych stron świata, bo z różnych powodów mieli tu lepsze warunki pracy... Było tu całe mnóstwo magicznych rodów pochodzenia bliskowschodniego: arabskiego, perskiego, nawet indyjskiego - czarodzieje z całego dawnego Imperium Brytyjskiego. Patrząc jednak na spis treści znalazł nazwisko, które go cokolwiek zaciekawiło. Mianowicie, jeden z rozdziałów książki był zatytułowany "Ród Couture i magiczne badania krwi".

Aiden przyglądał się temu tytułowi przez dłuższą chwilę. Couture... Był święcie przekonany, że słyszał gdzieś to nazwisko i to nie w Hogwarcie ani też w żadnej "oficjalnej" sytuacji... Nie, ono było mu jakieś tak dziwnie... bliskie! Tak, jakby znał je od zawsze. W tej chwili nie mógł sobie jednak przypomnieć tego, gdzie już wcześniej je słyszał. Otworzył ten rozdział. Faktycznie, była tam opisana historia rodu Couture wraz z ich badaniami i odkryciami, zwłaszcza w dziedzinie magicznego leczenia chorób układu krążenia. Znalazł tam również kilka zaklęć używanych (lub nie) w magicznej medycynie, które zostały wynalezione przez członków owego czarodziejskiego rodu. Dla przykładu, żyjący na początku XIX w. Joseph Marie Couture, który był jednym z najbardziej zaufanych ludzi Napoleona, choć cesarz Francuzów bardzo starannie ukrywał fakt swoich kontaktów z czarodziejami (a być może nawet nie zdawał sobie sprawy z ich obecności w swoim otoczeniu, po prostu Couture miał zbyt "niecodzienne", ale skuteczne, metody leczenia...), wynalazł zaklęcie pozwalające na szybkie i skuteczne prześwietlenie układu krwionośnego. A to ciekawe, w Hogwarcie na uzdrawianiu nigdy o nim nie wspominali... Rozejrzał się dookoła i upewniwszy się, że w bibliotece jest zupełnie sam (nie wiedział, jak użycie tego czaru się skończy...), wyciągnął różdżkę, zamierzając je wypróbować na sobie. W końcu... To tylko prześwietlenie, nic nie może pójść źle, prawda?

- Flumine Sanguinis! - skupił się i wypowiedział wyraźnie formułę zaklęcia, którą podawała książka. Wycelował różdżką w swoje przedramię, lecz nic się nie wydarzyło. Spróbował po raz drugi, dokładnie z takim samym skutkiem. Uznał, że być może jest jeszcze za mało zaawansowany w magii leczniczej, żeby wypróbowywać to zaklęcie na złożonym, skomplikowanym i, mimo wszystko, odpornym na magię organizmie człowieka. Zaczął ponownie rozglądać się dookoła, ale tym razem już nie w poszukiwaniu ludzi, którzy mogliby mu przeszkodzić, ale jakichś myszy czy choćby robaków z najbardziej ograniczonym układem krwionośnym, na którym mógłby wypróbować to zaklęcie. Jednak dezynsekcja biblioteki stała na bardzo wysokim poziomie, co akurat w tym przypadku niekoniecznie było jej zaletą... Otworzył więc okno i wyjrzał na zewnątrz, aby wypatrzeć cokolwiek, co w ten upalny dzień wyłoni kawałek siebie z nory... Udało mu się dostrzec wróbla, który siedział na drzewie koło okna. W nadziei na to, że nie odleci, wycelował w niego różdżkę i, starając się w stu procentach skupić na wróblu, wypowiedział formułę zaklęcia. Najpierw miał wrażenie, że tylko tego ptaka wypłoszył, ale wróbel jedynie przeleciał z jednej gałęzi na inną. Zaklęcie jednak nie podziałało. Aiden już sam nie wiedział czy to z powodu jego wątpliwych umiejętności magicznych (jeśli nie uczył się tego w Hogwarcie, zaklęcie zapewne nie należało do prostych), czy też z powodu owych Couture, o których nie mógł przestać myśleć próbując sobie przypomnieć skąd on właściwie zna to nazwisko... Postarał się jednak przez chwilę zupełnie o tym nie myśleć i ponownie rzucić zaklęcie na wróbla.

- Flumine Sanguinis! - wypowiedział ponownie. Na wątłym ciele szarego ptaszka pojawiły się bladoróżowe, ledwo widoczne plamy sygnalizujące miejsca, w których w organizmie ptaka umieszczone są naczynia krwionośne. Trwało to tylko przez chwilę, bo za moment oznaczenia zniknęły, a wróbel odleciał, ale i tak Aiden był z siebie dumny, że udało mu się rzucić to zaklęcie z przynajmniej jako takim skutkiem! Zadowolony i podbudowany wrócił do lektury książki. Dowiedział się jeszcze kilku innych, ciekawych rzeczy, jak chociażby to, że o niejakim Fabienie Couture, który żył w XIV wieku, krążyły plotki, że jest w stanie określić szanse na spłodzenie syna lub córki na podstawie pewnych tajemniczych, znanych tylko sobie metod, ale kiedy został poproszony przez króla Francji o taką przysługę, musiał uciekać z Francji, bo zawisło na nim oskarżenie o sodomię, za co mógł trafić na stos. Uciekł wtedy na wschód, gdzie mógł kontynuować swoje badania nad okresem prenatalnym w jednym z klasztorów na terenie Grecji, gdzie mnisi lubowali się w miłości analnej i nie mieli nic przeciwko jego eksperymentalnym metodom... Wychodząc z biblioteki, zdecydował się zabrać tę książkę ze sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassian H. Beaumont

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170
C. szczególne : Średniej wielkości znamię w kształcie krzyża pod okiem; Silny, szkocki akcent
Galeony : 40
  Liczba postów : 50
https://www.czarodzieje.org/t19364-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19441-poczta-cassiana#574233
https://www.czarodzieje.org/t19439-cassiano
https://www.czarodzieje.org/t19421-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19442-cassian-hector-beaumont-dzien
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptyPią 17 Lip 2020, 22:35;

Kostka: 1

Było coś niespotykanego w tym, że Cassian pojawił się w bibliotece, a zwłaszcza po tym jak już rok szkolny się zakończył. Absolutnie nie dlatego, że był leserem czy nie lubił się uczyć, ale... Coś wewnętrznie powstrzymywało go przed takimi miejscami. Głównie ze względu na to, że chyba naprawdę nie lubił jak ktoś go obserwuje. Dla nikogo kto chociaż odrobinę poznał chłopaka nie powinno wydawać się to dziwne – bycie w centrum uwagi dla niego było czymś kompletnie zbytecznym, a już taka sytuacja spowodowana tym, że nie wyszło mu jakieś zaklęcie podczas samodzielnej nauki... To już w ogóle, przynajmniej jego zdaniem, farsa nad farsami.  
Przyszedł tutaj jednak tylko w jednym, konkretnym celu. Ze względu na końcowo roczne egzaminy i zbliżający się wyjazd wakacyjny kompletnie zapomniał, żeby poszukać czegoś na swoją specyficzną przypadłość. Miał już tego serdecznie dość, że odrywając się na trzy cale od podłoża kręciło mu się w głowie i zbierało mu się na nudności - potrzebował remedium. Nie chciał również rozpowiadać tego nikomu, że zaczęło mu to przeszkadzać bowiem tyle lat szedł w zaparte, że latania nie potrzebuje nawet w najmniejszym stopniu i z łatwością poradziłby sobie kompletnie omijając ten środek transportu. Coś jednak, w ciągu ostatniego roku się w nim zmieniło, bo o tyle nadal lotu i samego latania nienawidził, o tyle wiedział, że kiedyś przyjdzie mu się z tym zmierzyć. Kierując się frazesem: “nie chcę, ale muszę...” skierował swoje kroki ku londyńskiej bibliotece licząc, że jakaś pozycja zaspokoi jego wewnętrzną ciekawość i żądzę zaspokojenia wiedzy.  

Krocząc wśród regałów uginających się pod ciężarem opasłych woluminów szukał pozycji z zakresu magii leczniczej. W żadnym wypadku nie planował trenowania zaklęcia w tym miejscu. Potrzebował sporządzić na jego temat wszelkie istotne informacje, by potem poćwiczyć je w domowym zaciszu. Oczywiście będzie do tego potrzebować miotły, ale tę z całą pewnością będzie musiał pożyczyć. Przez tyle lat nie przeszło mu nawet przez myśl, żeby zakupić swoją. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że byłby to zakup jednorazowy, a potem prędzej użyłby jej do zamiatania dormitorium niźli miotlarstwa. Niechęć do jakiegokolwiek sportu na wysokości wiązała się z samym miejscem jego wykonywania. Cokolwiek wykraczającego ponad wysokość krzesła panicznie przerażało Cassiana do tego stopnia, że pojawiały się u niego zawroty głowy, a często i nudności. Musiał się pilnować, bo przez tyle lat w Hogwarcie nadal nie przywykł do tego, że niektóre z zamkowych wież są naprawdę wysokie, a widok z nich powoduje u niego nie lada wstrząs.  

Natrafiając finalnie na regały oznaczone magią leczniczą wertował ich tytuły poszukując tego, który chociaż w minimalnym stopniu mógłby go jakoś naprowadzić na rozwiązanie problemu. Podziękował już na wstępie skomplikowanie brzmiącym określeniom, które stanowiły pewnie magimedyczne zagadnienia do zgłębiania na studiach. Podręczniki do pierwszej pomocy też nie wydawały mu się odpowiednio doprecyzowane, aż wreszcie natrafił na pozycję o wdzięcznym tytule: “Przypadłości małe i duże”, która wydawała się, przynajmniej pozornie stanowić początek ścieżki ku rozwiązaniu tego zawiłego zagadnienia.  

Zmierzając w kierunku wolnego miejsce kątem oka przyglądał się jednemu z pilniej studiujących tutaj osób. Uniósł brwi podziwu, kiedy przy pierwszej próbie zaklęcie nie zadziałało. Był pod wrażeniem, bo już po samej formule zaklęcia był w stanie stwierdzić jak bardzo wykraczało to poza jego umiejętności lecznicze. Jednak istnieją na tym świecie jeszcze ludzie ambitni... - skomentował w myślach po czym zdecydował się na miejsce, które jednocześnie stanowiło kwintesencję samej osoby zajmującej je. Nie było na środku sali, ale też nie całkowicie na obrzeżach. Z jednej strony niedaleko reszty uczących się ludzi, z drugiej zachowany był bezpieczny dystans, gdyby jednak przyszło mu znosić gorzki smak upokorzenia spowodowany jakimś zawodem.  

Zajmując miejsce poczuł nieprzyjemne acz dość intensywne kręcenie w nosie. Potarł go wierzchem dłoni chcąc pozbyć się irytującego uczucia. Niestety, organ ten w odpowiedzi postanowił uraczyć samego Cassiana siarczystym i dość głośnym kichnięciem, które próbował chociaż minimalnie przydusić dłonią zakrywającą usta. Kręcenie po jednorazowym wybryku minęło, a on wyciągnął z torby, która do tej pory byłą przewieszona przez jego ramię niewielki inkaust, pióro i kawałek pergaminu – te szybko powędrowały na boczną część stołu bowiem, by cokolwiek zanotować musiał trafić na coś co chociaż w minimalnym stopniu będzie pasowało do jego objawów. Jego wzrok powoli przesuwał się po spisie treści odrzucając kolejne pozycje, aż w końcu...
- Choroba lokomocyjna... - Powiedział półszeptem do samego siebie chcąc jakby potwierdzić to, z czym zgadzał się we własnych myślach. To właśnie tego szukał.  

Kiedy wreszcie dotarł do rozdziału zatytułowanego tak obiecująco szybko zaczął zapisywać co ważniejsze informacje. Przede wszystkim interesował go sposób rzucenia zaklęcia, jego działanie jak i to jak tak naprawdę działa. Pergamin zdawał się chłonąć tusz szybciej niż myśli Cassa były w stanie zebrać do siebie wszystko wartościowe. Pogrążał się w lekturze pozwalając sobie na swobodną analizę wszelkich możliwie potencjalnych użyć tego zaklęcia, aż nagle... Z tak dobrze formujących się rozmyślań wyrwało go kolejne kichnięcie. Ten, rozejrzał się wokół siebie i poczerwieniał na twarzy. Świetnie... Dokładnie tego mu brakowało - skupienia na sobie jakiejkolwiek uwagi. Jednak i to nie był koniec. Nagły atak kichania zalał go wręcz do tego stopnia, że nie mógł powstrzymać się by każde pojedyncze prychnięcie, nie zamieniło się w dwa kolejne.  

Przybierał na twarzy coraz bardziej ceglany kolor i zbierając pośpiesznie swoje rzeczy nie zauważył jak prawie pełen inkaust atramentu wylewa się na świeżo sporządzone notatki. Pomiędzy kichnięciami udało mu się jedynie syknąć niezadowolonym. Przytrzymując łokciem nos, a tym samym wyciszając dźwięk kichnięć czekał, aż to kompletnie dla niego niezrozumiałe zjawisko ustąpi... Przecież nie będzie do końca życia kichać... Prawda?  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Jenkins

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 182
C. szczególne : rozcięty nos, długie nogi
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
https://www.czarodzieje.org/t17444-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t17485-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t17450-ci-od-aidena#489434
https://www.czarodzieje.org/t17449-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t19429-aiden-jenkins-dzienni
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptyPon 20 Lip 2020, 19:33;

Aiden wracał do tej londyńskiej biblioteki dzień w dzień, kiedy tylko miał wolną chwilę szukał informacji już nawet nie tyle na temat samej magii leczniczej, co owego tajemniczego rodu Couture. Babcia w tej chwili przebywała w mugolskim szpitalu w Gloucester i Aiden nie miał jak z nią o tym porozmawiać, ale obiecał sobie, że zrobi to jak tylko wróci z urlopu. Czyli... późnym latem! Trudno, nie było innego wyjścia. Prawdę mówiąc, już dawno nie było takiego tematu, który Aidena równie mocno by zainteresował. W końcu chodziło o jego potencjalną rodzinę! Zawsze był przekonany, że pochodzi z rodziny mugoli, ale przecież do jasnej cholery musiał mieć jakichś czarodziejskich przodków, skoro miał magiczny gen, który nawet i przez lata mógł nie ujawniać się w rodzinie, a teraz... Jest on! Już od prawie dwudziestu jeden lat na tym świecie...

Dziś w bibliotece spotkał tylko jednego chłopaka. Chyba był z Hogwartu, zresztą... jak mógł nie być? Jeśli był brytyjskim, magicznym nastolatkiem - prawie na pewno chodził do Hogwartu! Kiedy przechodził koło niego, uśmiechnął się i kiwnął mu głową na powitanie, po czym zabrał się za poszukiwanie kolejnych tomów o historii medycyny magicznej, gdzie mógł znaleźć informacje na temat Couture'ów. Usiadł przy tym samym stole, co tamten chłopak, choć w dość sporym oddaleniu od niego. Po jakimś czasie zauważył (czego w sumie nie zauważyć się nie dało...), że tamten zaczął strasznie kichać! Jakaś alergia? W tym miejscu chyba nie było nic, co mogło ją wywołać, no chyba, że kurz...
- Wszystko w porządku? - zapytał, podchodząc do niego. Zastanawiał się, jak mu pomóc. Może jakiś eliksir pieprzowy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassian H. Beaumont

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170
C. szczególne : Średniej wielkości znamię w kształcie krzyża pod okiem; Silny, szkocki akcent
Galeony : 40
  Liczba postów : 50
https://www.czarodzieje.org/t19364-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19441-poczta-cassiana#574233
https://www.czarodzieje.org/t19439-cassiano
https://www.czarodzieje.org/t19421-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19442-cassian-hector-beaumont-dzien
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptyWto 21 Lip 2020, 01:37;

Kichanie z sekundy na sekundę nie ustępowało ani na krok, co powodowało również silną irytację Cassiana. Ten, kompletnie poczerwieniały na twarzy z zawstydzenia, przybierał coraz silniejsze odcienie karmazynu również ze względu na buzujące w nim emocje. Nie wiedział do końca czy obecny stan jego zdrowia związany jest z tym, że ktoś spłatał mu psikusa, czy raczej może faktycznie ma na coś alergię. Jakkolwiek śmiesznie by to mogło nie brzmieć zaczął nawet rozważać, że istnieje jakaś rzadka, niespotykana, czarodziejska choroba, która przyswajanie wiedzy jakkolwiek użytecznej powoduje niczym nieokiełznane przejawy zaburzeń oddychania – takie na ten przykład jak wspomniane już wyżej kichanie.  

Kiedy zorientował się, że nieznany jegomość idzie właśnie w jego kierunku kompletnie sparaliżował go strach. Powinien spodziewać się tęgiej nagany, czy raczej pomocnej dłoni? Nienawidził, absolutnie nienawidził takich chwil. Czuł się jakby został obnażony przed całą aulą. Mentalnie nagi – z całym swym jestestwem na wierzchu i chociaż ze wszystkich sił próbował się powstrzymać to jednak wiedział, że to na nic. Uczucie, które zawładnęło nim w tym momencie nie chciało dać za wygraną.  

Spojrzał na twarz nieznajomego, która wydawała mu się przyjazna. Nie nastawiał się jednak na nic. Wiedział i doskonale pamiętał swoje sytuacje, w których właśnie tak wyglądający zdarzali się być najbardziej siarczystymi cholerykami pod słońcem. Kto wie, może właśnie z tego powodu, że na bieżąco usuwali ze swojego ciała wszelkiej maści emocje zbierające się w nim, utrzymywali tak wewnętrznie bijący spokój?  

W odpowiedzi na pytanie chłopaka zdobył się jedynie na grzeczne potakiwanie. Wiedział, że jeśli spróbuje się odezwać, z jego gardła wyrwie się głośne kichnięcie, a po nim następne... I tak zapewne do momentu, w którym siłą nie zostanie wyprowadzony z pomieszczenia. Co bardziej frustrujące wydawać by się mogło, że każda kolejna manifestacja jego nosa zdawała się nabierać na sile i być coraz bardziej żądną przejęcia sterów nad resztą ciała. Naprawdę nie wiedział co począć.  


@Aiden Jenkins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Jenkins

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 182
C. szczególne : rozcięty nos, długie nogi
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
https://www.czarodzieje.org/t17444-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t17485-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t17450-ci-od-aidena#489434
https://www.czarodzieje.org/t17449-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t19429-aiden-jenkins-dzienni
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptyCzw 23 Lip 2020, 11:17;

Aiden mógł tylko stać i patrzeć na chłopaka, który, co prawda, dawał mu znak, że nic mu nie jest, ale jego stan wskazywał na coś zgoła innego. Kiedy tak nie przestawał kichać, Aiden w końcu zdecydował się, żeby go stąd wyprowadzić.
- Chodź! - poklepał go po ramieniu i ruszył, z książką pod pachą, w kierunku wyjścia z biblioteki. - Jestem uzdrowicielem, postaram się coś na to zaradzić, ale musimy stąd wyjść, bo najwidoczniej są tu jakieś alergeny - nie dało się ukryć, że naciągnął nieco rzeczywistość, bo tak naprawdę to dopiero złożył podanie o przyjęcie na staż w Świętym Mungu, ale Aiden ze swojej natury był bardzo pewny siebie i czuł się w obowiązku, aby pomóc temu chłopakowi. Kiedy otworzył drzwi, spytał go:
- Umiesz się teleportować? - sam posiadał prawo teleportacji jedynie indywidualnej, nie mógł więc wziąć go ze sobą w ten sposób. Jeśli odpowiedź była twierdząca, Aiden chciał zabrać go do swojego domu. Jeśli nie, musieli znaleźć jakieś inne miejsce...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassian H. Beaumont

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170
C. szczególne : Średniej wielkości znamię w kształcie krzyża pod okiem; Silny, szkocki akcent
Galeony : 40
  Liczba postów : 50
https://www.czarodzieje.org/t19364-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19441-poczta-cassiana#574233
https://www.czarodzieje.org/t19439-cassiano
https://www.czarodzieje.org/t19421-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19442-cassian-hector-beaumont-dzien
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptyPon 27 Lip 2020, 22:12;

Cassiana pokrzepiła wiadomość, że Aiden był uzdrowicielem, bo w tym momencie powoli to, że cały ten atak kichania był wynikiem jakiegoś psikusa, był więcej jak pewny. Zażenowanie i wstyd wzajemnie przeplatały się w jego wnętrzu i wręcz trawiły jego jasną karnację przyoblekając ją w czerwone i różowe wykwity wstydu. Nienawidził skupiać uwagi, a teraz, właśnie w tym momencie głośno odsuwając krzesło w bibliotece i nieustannie kichając wychodził z niej uprawiając coś na zasadzie marszu wstydu.
- Merlinie drogi... - Mówił sam do siebie przygryzając rękaw bluzy zębami, tak by dokładniej wytłumić dźwięk. - Nigdy więcej tutaj nie przyjdę.
Nie skupiał się na razie na Aidenie chcąc jak najszybciej opuścić to pomieszczenie. Dopiero po chwili dotarło do niego to, o co się właściwie pyta go chłopak. Pomachał przecząco głową. Nie udało mu się w poprzednim roku załapać na kurs z teleportacji, bo najzwyczajniej w świecie niespecjalnie mu do tego było śpieszno. Wszelkiej maści środki lokomocji wywoływały w nim uczucie niepokoju i zdecydowanie bardziej wolał się przemieszczać tradycyjnymi środkami lokomocji.
Posłał młodemu uzdrowicielowi pytające spojrzenie. Naprawdę liczył na jakąkolwiek pomoc. Nie wiedział, czy opuszczenie budynku, w którym przecież nadal się znajdowali coś da, a potencjalne narażenie się na pośmiewisko tuż przed gmachem tego zacnego przybytku było czymś, czego nie chciał ryzykować brunet
- Nie ma jakiegoś zaklęcia? Czegokolwiek? - Zdążył wydusić siebie nim głośne kichnięcie zadrżało wręcz regałami znajdującymi się wokół nich. Cassian wiedział, że teraz już naprawdę będzie potrzebować czyjejś pomocy.

@Aiden Jenkins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Jenkins

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 182
C. szczególne : rozcięty nos, długie nogi
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
https://www.czarodzieje.org/t17444-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t17485-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t17450-ci-od-aidena#489434
https://www.czarodzieje.org/t17449-aiden-jenkins
https://www.czarodzieje.org/t19429-aiden-jenkins-dzienni
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptySob 01 Sie 2020, 14:01;

Aiden zrobił nieco zawiedzioną minę połączoną z wydaniem przez siebie adekwatnego dźwięku. Liczył na to, że uda im się znaleźć w jego domu, albo chociaż na Pokątnej, gdzie można by spróbować zdobyć fiolkę eliksiru pieprzowego.
- Niestety, ale... - zawahał się, próbując się nad tym zastanowić. - Chyba nie... Najlepszy byłby eliksir pieprzowy, ale jeśli to efekt jakiegoś zaklęcia... - Aiden dobył różdżkę i zaświtało mu, że teoretycznie jest coś, co mógłby spróbować zrobić. Trudno było jednak się spodziewać, że bez eliksirów i maści leczniczych da się cokolwiek na to poradzić.
- Imago Morbus! - Aiden wycelował różdżkę w nos chłopaka. Nie znalazł tam jednak nic niepokojącego, co w tej sytuacji było... niepokojące! Postanowił jednak zaryzykować. Jeśli ten katar to efekt jakiegoś zaklęcia, powinno pomóc.
- Finite!

Co się stało dalej?

KOSTKI:
Spoiler:
1,6 - rzucone przez Aidena zaklęcie nic nie dało. Konieczna jest wizyta na wydziale Urazów Pozaklęciowych w Świętym Mungu...
2,5 - zaklęcie Aidena podziałało z zamierzonym skutkiem i Cassian już nie kicha.
3,4 - zaklęcie nie sprawiło, że Cassian przestał kichać, jednak Gryfon poczuł godzącą w miejsce zetknięcia się z różdżką moc magiczną. Oznacza to, że Aiden przerwał działanie jakiegoś innego zaklęcia, które ciążyło na Cassianie, choć nie ma pojęcia jakiego. A sam Cassian wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassian H. Beaumont

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170
C. szczególne : Średniej wielkości znamię w kształcie krzyża pod okiem; Silny, szkocki akcent
Galeony : 40
  Liczba postów : 50
https://www.czarodzieje.org/t19364-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19441-poczta-cassiana#574233
https://www.czarodzieje.org/t19439-cassiano
https://www.czarodzieje.org/t19421-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19442-cassian-hector-beaumont-dzien
Biblioteka (s) QzgSDG8




Gracz




Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) EmptyPon 03 Sie 2020, 13:56;

Kostka: 4

Powodów, w których Cass pokładał zaufanie w Aidenie było wiele. Przede wszystkim był jedyną osobą, która obecnie się nim zainteresowała. Dodatkowo - wyglądało tak, jakby znał się na rzeczy, co niewątpliwie w tym przypadku wydawało się więcej jak przydatne. Czuł się też jakkolwiek by to nie brzmiało zaopiekowanym, w obecnej sytuacji. Mógł podejść i stwierdzić, że nic mu do tego – nie zainteresować się nawet przez chwilę, a jednak... Teraz pokazywał, że ma jakiś plan działania. Ma pewne punkty zaczepne, o które będzie mógł oprzeć dalszy przebieg ich spotkania.  

Czerwony na twarzy wsłuchiwał się uważnie w słowa, które mogły stanowić clou rozwiązania całego tego zamieszania. Znał eliksir pieprzowy, w końcu kiedyś musieli go przerabiać na zajęciach... Niestety nie dysponował czymś takim w swoim codziennym ekwipunku, ale zdecydowanie, kiedy już wróci do domu poważnie się nad tym zastanowi. Nie wybaczyłby sobie tego, gdyby faktycznie musiałoby go spotkać ponownie coś takiego.  

Przy zaklęciu finite nastąpił swego rodzaju przełom. Przez chwilę zanosiło się, że faktycznie poskutkowało. Przynajmniej dopóty, dopóki głośne kichnięcie nie przecięło wraz z powietrzem głuchej ciszy wypełniającej gmach biblioteki.
- Nie rozumiem... - Powiedział ponownie chowając swoją twarz w łokciu, tak by jakkolwiek wyciszyć dźwięki wydawane przez samego siebie. - Myślałem, że zadziała...  
I faktycznie, po inkantacji poczuł kojącą ulgę wewnątrz siebie. Nie wiedział jednak czym zatem w tym wypadku była. W końcu to potencjalnie było jedyne zaklęcie, które mogło na nim ciążyć. Nie przypominał sobie by cokolwiek czy kiedykolwiek ktoś rzucał na niego.  
- Co robimy? - Wybełkotał dość niewyraźnie chcąc powstrzymać następne kichnięcia.  


@Aiden Jenkins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Biblioteka (s) QzgSDG8








Biblioteka (s) Empty


PisanieBiblioteka (s) Empty Re: Biblioteka (s)  Biblioteka (s) Empty;

Powrót do góry Go down
 

Biblioteka (s)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Biblioteka (s) JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
-