Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Apteka (s)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Apteka (s)  Apteka (s) EmptyCzw Kwi 09 2020, 22:31;


Apteka


Apteka, która jest stylizowana na dawny tradycyjny styl - nic bardziej mylnego, można tu dostać najbardziej nowatorskie środki i eliksiry na różne przypadłości, a pracujący tu personel jest wysoce wykwalifikowany w sztuce uzdrawiania, gotów pomóc i poradzić w związku z każdą dolegliwością.
Kości wydarzeń::
1 - Byłeś bardzo głodny wczoraj w nocy, to prawda, ale ryzykowanie z magiczną zupką “Stuknij różdżką!” która leżała w Twojej szafce zbyt długo to nie był najlepszy pomysł. Teraz musisz poprosić ekspedientkę o ratunek w sytuacji strasznego rozwolnienia, a tuż za Tobą w kolejce stoi totalne ciacho.
2 - Potrzebujesz czegoś mocarnego na przeziębienie, bo czujesz, że Cię łamie w kościach, ale nie możesz wziąć wolnego w pracy/w szkole czeka Cię ważny egzamin. Niestety, apteka na Twoim osiedlu jest zamknięta z powodu remontu!
Rzuć kością:
parzyste - Musisz iść gdzieś indziej, ale najbliższa apteka jest kilka mil stąd!
nieparzyste - Wyślij sowę do jakiegoś znajomego by przysłał Ci leki, bo nie masz siły na dalekie wycieczki.
3 - Starsza pani w kolejce nakichała na Ciebie jakimś piekielnym wirusem. Musisz poprosić by ktoś nagotował Ci porządny eliksir, albo chociaż magicznego rosołku bo będziesz uziemiony przez tydzień!
4 - W aptece przeprowadzana jest akcja rejestracji potencjalnych dawców krwi. Zapisz się już dziś i otrzymaj wejściówki do kina!
5 - Twoja znajoma jest absolutną hipochondryczką, wysłała Cię do apteki z całą długą listą eliksirów, niestety, sprzedawca patrzy na Ciebie dziwnie i z podejrzliwością. Niechętnie sprzedaje Ci wszystkie wymienione produkty, a Ty musisz się wstydzić za nieswoje zamówienie! Nie zapomnij wypomnieć jej tego wstydu.
6 - Podchodzi do Ciebie mały chłopiec i chwytając Cię za krawędź kurtki pyta "Co to są czopki?". Spróbujesz wybrnąć z odpowiedzią, czy zmyjesz się z miejsca zdarzenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.org/t8122-chodz-do-leosia
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 14:01;

Apteka to miejsce, które odwiedza ostatnio zbyt często, stanowczo zbyt często. Dzisiaj jednak nie przyszedł tu po swoje stałe zamówienie, a.. po środek na rozwolnienie. Wczoraj wieczorem, gdy siedział sam swoim dormitorium i kontemplował nad sensem życia, okazało się, że strasznie zgłodniał. Nie jadł kolacji, ponieważ nie chciało mu się ruszyć swojego leniwego tyłka do Wielkiej Sali ani do kuchni. Z zadowoleniem zaczął szperać po szafkach i znalazł! Coś, co uratowało mu życie, a przynajmniej tak mu się wtedy wydawało. Zupka "Stuknij Różdżką!" była przesmaczna i zawsze gdy dopadała go chęć na jedzenie w nocy, ratował się właśnie tą zupką. Nie przewidział tego jednak, że skoro od lutego nie miał już za dużo napadów głodu, a zupka pozostała w połowie otwarta, to.. mogła się zepsuć. Zadowolony wciągnął pozostałość posiłku i położył się spać. Nie na długo jednak - po kilku godzinach obudził go potworny ból brzucha. Zbyt dumny, by pójść z zatruciem pokarmowym do Skrzydła Szpitalnego męczył się przez resztę nocy, a rano, skoro świt, ruszył do apteki w poszukiwaniu ratunku. Tak też właśnie po raz kolejny znalazł się w tym pomieszczeniu, stojąc w kolejce za jakąś starszą kobietą, mieszkającą zapewne nieopodal.
- Dzień dobry - rzucił cicho do ekspedientki, modląc się, żeby jego jelita akurat na te 10 minut, które potrzebne mu są na zakup odpowiednich leków, pozostały cicho. Ścisnął pośladki najmocniej jak się dało i niecierpliwie przebierał nogami, czekając na swoją kolej i rozglądając się dookoła, chcąc zabić dłużący się niemiłosiernie czas. Gdy obrócił się za siebie - oniemiał. Stała przed nim młodziutka dziewczyna, uśmiechająca się do niego lekko. Już chciał się obrócić na pięcie i zwiać, gdy jego brzuch wydał nagle straszny odgłos, które nie dało się nie usłyszeć. Wszyscy w aptece spojrzeli się na niego, a jego policzki zapłonęły żywą czerwienią, idealnie współgrającą z kolorami szat, jakie miał na sobie.

KOSTKI: 1
@Vittoria Sorrento
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 14:16;

Dodatkowe info: Tori ma trzy czerwone kreski na policzku po zadrapaniu paznokciami.
Strój: klik

Nie pójście do skrzydła szpitalnego i postawienie na mugolskie sposoby radzenia sobie ze skaleczeniami, plus chęci kilku uczniów nie mogących patrzeć na Blond Anioła z rozorany policzkiem i proszę - ranka niemal zupełnie się zagoiła, pozostały po niej tylko trzy czerwone kreski. Nie zmienia to jednak faktu, że chcąc zabezpieczyć się przed ewentualną blizną postanowiła wybrać się do apteki po jakąś maść wspomagającą gojenie (trochę późno, ale cóż zrobić - to jest Tori. Ostatnie o czym myśli to swoje zdrowie i bezpieczeństwo).
Ubrała się więc jak to miała w zwyczaju, w swoje znoszone, czarne trampki (w których zazwyczaj trzymała różdżkę, ale po ostatnim szlabanie jeszcze jej nie odzyskała), ciemne dżinsy i białą koszulkę z napisem "Czekolada nie zadaje pytań, czekolada rozumie". Ten napis bardzo pasował do jej obecnego samopoczucia zważając na to, jak kilka dni temu Julius postanowił ni z tego ni z owego sprzedać jej moralniaka na temat pobicia się ze ślizgonką na mugoloznastwie (gdzie to ona była ofiarą! I na twarzy miała na to dowód!). Moralniaka, do którego nie miał prawa, bo nawet się blisko nie przyjaźnili.
Poza koszulką wyrażającą jej emocje nosiła się jeszcze z zamiarem rozerwania się. Zakończyła się jej kolejna "Wielka Dwudniowa Miłość", to też znów czuła się wolna i niczym nieskrępowana. Kupi leki i pójdzie na ognistą. Sama, tak dla odmiany. Przynajmniej taki był plan, ale gdy tylko przekroczyła drzwi apteki i stanęła do kolejki dostrzegła przed sobą kogoś, kogo bardzo chętnie by na drinka zabrała. Kojarzyła go skądś... A może tylko jej się zdawało? Nie potrafiła dopasować jego twarzy do konkretnego napisu na szufladce w swojej głowie. Obserwowała go z zaciekawieniem tak długo, aż ten nagle się do niej odwrócił. Gdy ich oczy się spotkały natychmiast uśmiechnęła się do chłopaka, bez cienia skrępowania. Wpatrywała się w niego intensywnie, nie odwracając nawet na chwilę swoich wielkich, błękitnych ślepi pełnych wesołych iskierek. I już miała coś powiedzieć, gdy nagle usłyszała bardzo charakterystyczny dźwięk. Zacisnęła wargi w wąską linię powstrzymując śmiech.
-Przychodzenie z Obcym w brzuchu do apteki chyba nie jest dobrym pomysłem. Jak wyskoczy, to rozpoczniesz kosmiczną apokalipsę w Hogsmeade - Nie byłaby sobą gdyby nie rzuciła żartu nawiązującego do mugolskiej popkultury. I tak, doskonale wiedziała, że większość czarodziei (tym bardziej tych spotkanych w magicznych miastach) nie ma zielonego pojęcia o czym mówi. Jednak mimo wysokiego statusu krwi wychowała się jak mugolka i dlatego jej myśli niemal zawsze uciekały w niemagiczną stronę.

@Leonardo Taylor Björkson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.org/t8122-chodz-do-leosia
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 15:13;

Ona mówi do mnie? Cholera, ona naprawdę mówi do mnie, akurat teraz, kiedy z mojego brzucha wydobywają się takie diabelskie odgłosy?
Myśli Björksona biegły tak szybko, że nie wiedział czy wypowiada te słowa na głos, czy faktycznie zostają tylko w jego głowie. Uśmiechnął się głupkowato, starając się nie wyjść na skończonego idiotę, o ile było to w ogóle możliwe. Nagle, gdy blondwłosa istota się do niego uśmiechnęła, poczuł się jak dawny Leonardo - pan i władca wszystkich kobiet, które pojawiały się w zasięgu jego wzroku, zdecydowanie tych delikatnie młodszych. Przez chwilę na jego ustach zagościł szelmowski uśmiech. Zaraz jednak zreflektował się, że po pierwsze - ona najpewniej nie jest nawet studentką, a po drugie? Flirtowanie z jelitami, które mają ochotę eksplodować może nie być najbardziej trafnym pomysłem pod słońcem. Zresztą, dziewczyna też to zauważyła i już rzuciła uwagę odnośnie jego "bulgotania", dochodzącego z okolic brzucha. Leonardo z kolei dość dobrze znał świat mugoli, ich zwyczaje i tradycje - jego krew była czysta tylko w pięćdziesięciu procentach, więc w mig wyłapał aluzję odnoszącą się do jakiegoś filmu, który kojarzył trzy po trzy.
- Tak, może Pani zechce się zapoznać - uśmiechnął się lekko i wskazał palcem na swój brzuch, cały czas zastanawiając się, jak długo jeszcze potrwa ta cholerna kolejka. Na jego nieszczęście, starsza pani wcale nie zamierzała tak szybko opuszczać apteki, skoro już znalazła tu kogoś, z kim może szczerze porozmawiać o swoich problemach. Wywrócił oczami i znów spojrzał na dziewczynę, tym razem zerkając prosto w jej niebieskie oczy, które idealnie komponowały się z blond czupryną. - To mój nowy kolega, jest trochę nieposłuszny i nie potrafi zachować się w towarzystwie - zupełnie tak jak ja - pomyślał chłopak, kiwając lekko głową. - Ja nazywam się Leonardo, ale błagam, wszyscy mówią na mnie Leo i niech tak pozostanie - mrugnął do niej porozumiewawczo, starając się cały czas kontrolować odgłosy, które stawały się coraz głośniejsze. Na szczęście, wszystko co mógł, zostawił w Hogwarcie, więc miał nadzieję, że jego wnętrzności będą sobie tylko od czasu do czasu pomrukiwać. Jego wzrok nagle przykuło zadrapanie na policzku dziewczyny. Z tego co się orientował, nie wyglądało na świeże, ale jednak rzucało się w oczy. Zresztą, koszulka dziewczyny też mówiła wiele o tym, w jakim momencie jej życia poznała Leo.
- Ty widzę też nie potrafisz trzymać się z daleka od tarapatów? - mruknął, cały czas lustrując dziewczynę wzrokiem, choć nie próbował jej oceniać, a raczej spróbować wyczytać, o czym myśli. Kiedyś potrafił to idealnie, czy dalej jego umiejętności pozostały nienaruszone? Po raz kolejny rzucił ponaglające spojrzenie w stronę starszej kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 16:46;

W tamtej chwili to raczej ona była panem i władcą sytuacji - co dla dziewczyny było zupełnie normalne. Miała dość dominujący charakter, a przy tym otwarty i bardzo łatwo nawiązywała kontakty z ludźmi w różnym wieku. Dzięki temu nie stanowiło dla niej żadnego problemu zaczepienie w aptece obcego faceta z problemami żołądkowymi... Choć trzeba przyznać, że taka sytuacja zdarzyła jej się po raz pierwszy w życiu. Czy ludzie już się nie mogą normalne poznawać? W szkole na przykład? Z drugiej jednak strony wtedy byłoby na prawdę nudno. Teraz natomiast balansowała gdzieś między ochotą zaśmiania się z jego brzuchowego koncertu, a próbą utrzymania spokoju i opanowania. W przypadku nowych znajomych lepiej było nie odkrywać wszystkich kart w pierwszej chwili - ktoś na prawdę mógłby się przestraszyć wielu cech, jakie posiadała Vittoria przy bliższym poznaniu.
-Z nim niekoniecznie. Z Tobą, bardzo chętnie - Odpowiedziała prosto z mostu, odchylając się lekko w prawo żeby zerknąć na staruszkę blokującą kolejkę, która chyba własnie opowiadała coś na temat swoich kotów... Dziewczyna pyknęła ustami (dop. autorki - jak osioł w Shreku przy "daleko jeszcze") i wróciła do poprzedniej pozycji natrafiając spojrzeniem ponownie na zielone oczy chłopaka. Bardzo rzadki kolor przy tym typie urody, a przynajmniej tak jej się zdawało. Ogólnie trzeba było przyznać, był na prawdę przystojny. Już wcześniej dokładnie zbadała wzrokiem jego twarz. Teraz skupiała się głównie na oczach.
- Tym bardziej, gdy nowy kolega się wyprowadzi. Jedyną bezczelną osobą w towarzystwie mogę być ja - Dodała podłapując jego żart i najwyraźniej wskazując na to, że mają ze sobą coś wspólnego. Vitt wielokrotnie powtarzała, że jest najgorszą damą na świecie, o czym świadczył między innymi jej sposób ubierania się, czy potrzeba przebiegnięcia pół Hogwartu drąc się imię przyjaciela, by potem z impetem na niego skoczyć i czasem sprowadzić na podłogę. No... Także tego.
- Vittoria, ale wszyscy mówią do mnie Tori i też wolałabym, żeby tak pozostało - To jest chyba pierwszy raz w życiu, kiedy użyła przy poznaniu z kimś całego swojego imienia. Gdyby nie jego słowa, które w jej przypadku aż prosiły się o sparodiowanie, to usłyszałby pewnie tylko "Tori". W ten sposób zwracali się do niej prawie wszyscy i niemal zapomniała, że ma pełne imię. Tym bardziej, że mało kto widział różnicę między "Victoria" a "Vittoria". Odpuściła więc poprawianie ludzi i zostało tylko "Tori".
-Mam bardzo intymną relację z kłopotami, ale ja i rozsądek nie przepadamy za sobą więc... Tak. Zdecydowanie tak - Nie skojarzył tego z bójką na mugoloznastwie, co oznacza, że nie chodzi do Hogwartu. Lub na lekcje i przy okazji nie ma plotkarzy wśród znajomych, bo na ten moment chyba cała szkoła mówiła o tym jak to pobiła biedną Kath (choć było odwrotnie) i o królikach biegając po Hogwarcie (do związku z którymi się nie przyznawała!).
Kobieta coraz bardziej irytowała tworząc sztuczny korek, to też dziewczyna znów odchyliła się w stronę ekspedientki. Przez chwilę milczała... A potem wypłynęła jej naturalna szczerość.
-Przepraszam, ale czy mogłaby Pani proszę kupić co ma Pani kupić i sobie pójść, bo planuję się z tym chłopakiem umówić na dzisiejszy wieczór, a nie na za miesiąc - To tak a propos umiejętności zachowania się w towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.org/t8122-chodz-do-leosia
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 17:57;

Nawet by się nie obraził, gdyby dziewczyna wybuchnęła śmiechem w momencie, gdy jego brzuch po raz kolejny postanowił pokazać, co potrafi. Wszyscy obecni w aptece, którzy zdążyli ustawić się w tym czasie w kolejce już wyglądali na rozbawionych i z braku lepszego zajęcia przysłuchiwali się rozmowie Leonarda z nowopoznaną dziewczyną. Nie przejął się tym zupełnie - w większości przypadków miał w nosie to, co ludzie o nim myślą, szczególnie, że gdy był w swojej szczytowej formie w życiu nie było osoby, która nie darzyłaby go jakąś dozą sympatii, nawet jeśli pomieszanej z nienawiścią.
- Bardzo mi miło, musisz jednak wiedzieć, że ja i mój Obcy jesteśmy nierozłączni. Czasem po prostu rzadko daje o sobie znać. Zresztą, przekonasz się już niedługo - rzucił z lekkim uśmiechem, czując się coraz swobodniej na zapomnianym mu jak dotąd gruncie. Zawsze otaczał się wianuszkiem dziewczyn i wiedział, że jeśli tylko wróci do Hogwartu, to nigdy się to nie zmieni. Szczególnie, że one lubiły starszych facetów. Ile to nasłuchał się o tym, że ten nauczyciel jest taki przystojny, inny ma takie piękne oczy, a jeszcze inny mógłby nigdy nie przestawać się uśmiechać! Na wspomnienie tych wywodów na jego twarzy pojawił się szerszy uśmiech - wyraźnie było widać, że przypomniał sobie jakąś sytuację z przeszłości.
- Więc twierdzisz, że jesteś bezczelna? Bardzo chętnie się o tym przekonam, jak tylko wyleczę się z tych dolegliwości, z powodu których tu przyszedłem. Apteka jest świetna, więc sądzę, że najpóźniej wieczorem będę mógł zabrać Cię w jakieś ustronne miejsce - powiedział na tyle głośno, żeby wszyscy przysłuchujący się ich rozmowie poczuli się zauważeni. Spojrzał z uśmiechem na każdego z nich i wrócił wzrokiem do twarzy dziewczyny, z której kompletnie nic nie mógł wyczytać. Pewnie była to dla niej tylko luźna pogawędka, zresztą, tak samo jak dla niego. Jakoś trzeba umilić sobie życie, stojąc w kolejce po lekarstwo. Nauczył się tego przez ostatnich kilka lat, gdy za każdym razem w kolejce poznawał jakąś nową, miłą lub nie osobę. Z żadną z nich nie spotkał się już nigdy więcej, jednak umilanie sobie życia zawsze stawiał na pierwszym miejscu. Nie mógł się oprzeć dalszej rozmowie z dziewczyną, gdy ta wypaliła na cały głos, żeby starsza pani się pospieszyła. Zapomniał, jak nieopanowanym jest się będąc w Hogwarcie.
- Spokojnie, koleżanka nie chciała Pani urazić - uśmiechnął się przepraszająco do kobiety, która zaczęła mamrotać pod nosem jakieś przekleństwa i rzucać klątwy na Tori. - Ma tylko niewyparzoną buzię.. - dodał już ciszej, tak, żeby tylko oni mogli to usłyszeć. Uwaga dziewczyny podziałała jednak, bo już po chwili kobieta stała przy kasie z reklamówką pełną zakupów i czule żegnała się ze wszystkimi. Nagle Leo przypomniał sobie coś, co sprawiło, że uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Musisz mi obiecać tylko jedną rzecz - spojrzał jej w oczy, a twarz momentalnie mu spoważniała. - Jeśli gdzieś Cię zaproszę, nie pobijesz mnie tak, jak tamtej biednej Ślizgonki na lekcji. Nie wiem, co Ci zrobiła, ale ze mną nie pójdzie Ci wcale tak łatwo - dodał z szerokim uśmiechem na twarzy, przekrzywiając zaczepnie głowę. Był od dziewczyny sporo wyższy, a i na pewno silniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 18:24;

Dziewczyna też starała się mieć to gdzieś, żyć dla siebie i nie przejmować się zdaniem innych. Ostatnio jednak było to trochę cięższe biorąc pod uwagę szkolne dramaty związane z jej osobą, których było coraz więcej, a które żyły później swoim życiem. Teraz jednak nie była w szkole, a w mieście. I okoliczne osoby nie wiedziały nic o niej poza tym, co sama powiedziała. On nie wiedział. To bardzo wygodna sytuacja, z której zamierzała skorzystać.
- W takim razie chyba będę musiała go zaakceptować, ale będzie to dla mnie niezwykle trudne, więc liczę, że warto - Odpowiedziała uśmiechając się do niego zadziornie i puszczając mu przy tym oczko. Vitt czuła się pewnie gdy chodziło o flirtowanie, bo robiła to na prawdę często. Choć nie mogła powiedzieć, że otacza się wianuszkiem mężczyzn, bo spotykała się z jednym na raz. Taką miała zasadę. A czy to trwało miesiąc, tydzień... Lub dzień - to już inna sprawa. Dzięki temu ślizgona mogła wyzywać ją od puszczalskiej, gdy nawet nie sypiała z nikim. Można? Można!
Co natomiast do starszych - to na pewno był jego atut, aczkolwiek nie miałaby problemu nawet gdyby się okazało, że jest od niej młodszy. Ostatnio widywała się z 16 latkiem i do pewnego momentu też było w porządku. Kiedyś bardzo przejmowała się wiekiem faceta, teraz mógłby mieć i 40 lat byleby tylko był taki przystojny jak teraz. W końcu liczy się pierwsze wrażenie, no nie? Charakter to kwestia do późniejszej oceny.
-Właściwie to ja Cię miałam zabrać w jakieś ustronne miejsce. Czemu mi odbierasz moją inicjatywę, co? Nie będę mogła powiedzieć naszym wnukom, że to babcia pierwsza zaprosiła dziadka na randkę - Zapowiedziała mu ze sztucznym oburzeniem, w które nie dało się uwierzyć ze względu na to, że jej oczy miały wyraz osoby, która wewnętrznie się raczej śmieje niż irytuje. Tym bardziej, że robili właśnie piękne przedstawienie dla wszystkich w kolejce. Postanowiła więc ciągnąć ten teatrzyk dalej jeśli będą mieli taką możliwość.
Gdy ten zareagował nim zostały na dziewczynę zesłane wszystkie egipskie plagi, ta zerknęła na niego i uśmiechnęła się rozbrajająco drapiąc się po włosach w lekkim zakłopotaniu. Niewyparzoną. No może trochę. Dobra... Bardzo. Choć potrafiła zachować się w sytuacjach oficjalnych, tak ta zdecydowanie do takiej nie należała, więc czemu miałaby udawać kogoś kim nie jest? Tym bardziej, że to zadziałało.
I nagle padł komentarz dotyczący Kath... Co? Czyli jednak chodzi z nią do szkoły... No proszę. Sugerując się wzrostem, tymi około 20 cm różnicy między nimi mogłaby uznać go za starszego, ale doskonale wiedziała, że to o niczym nie świadczy. Nie miał też urody typowego drwala, więc nie miała pojęcia z którego może być roku. W życiu by nie pomyślała, że jest tak jak ona - na I roku studiów. Tym bardziej, że chodziła na wszystkie lekcje i na pewno zwróciłaby na niego uwagę już zaraz po wakacjach.
Zaskoczyło ją jedno. Uśmiechnął się i zażartował. Ostatnio otrzymywała na ten temat same rozmowy umoralniające, więc to była na prawdę miła odmiana. No dobrze... Coraz bardziej jej się podoba nowa, dzisiejsza znajomość. Może z tego na prawdę wyniknąć coś ciekawego. I zabawnego, to na pewno.
-Dźgnęłabym Cię palcem między żebra, żeby pokazać Ci jak jestem groźna i jak bardzo nie masz ze mną szans, ale boję się skrzywdzić Twojego Obcego - Zapowiedziała mu jak ogromna przyjemność go ominęła przez te jego kłopoty żołądkowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.org/t8122-chodz-do-leosia
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 19:04;

- Zdecydowanie nie masz innego wyjścia, bo występujemy w pakiecie. Co więcej, nie tylko z nim jestem związany na stałe - zaśmiał się cicho, zerkając na dziewczynę. Teraz przestał już teatralnym głosem opowiadać, jak to będzie dobrze spotkać się sam na sam i ściszył konspiracyjnie ton, tak, żeby jak najmniejsza ilośc osób mogła ich usłyszeć. Był z zachowania głośnym człowiekiem, ale ostatnimi czasy bardzo rzadko pozwalał sobie na odzywanie się w taki sposób w towarzystwie innych ludzi. Jeśli już z kimś rozmawiał, to twarzą w twarz, bez miliona świadków i innych niepotrzebnych gapiów. Miłą odmianą było przez chwilę poczuć się swobodnie, tak jak dawniej. Uznał, że w swojej psychice zrobił pierwszy, dobry krok do tego, żeby zmienić swoje życie i sprawić, żeby stało się takie jak dawniej. Musiał przyznać, że trochę brakowało mu kontaktu z innymi ludźmi i tego, jak bardzo lubił żartować i śmiać się. Przez chorobę doświadczył ostatnio dużo więcej zła i smutku, dlatego ciężko było mu uwierzyć, że jest już po wszystkim. Przez te kilka lat, gdy siedział w domu zupełnie sam, zdążył trochę zdziczeć.
- Właściwie, możesz mnie zabrać gdzie chcesz, zdaję się na Ciebie. Ostatnio trochę zdziadziałem i nawet nie bardzo wiem, dokąd mógłbym Cię zaprosić - przyznał, rozkładając bezradnie ręce i uśmiechając się przepraszająco. Faktycznie, nie pomyślał, gdzie mógłby wyjść z dziewczyną. Jasne, jeśli chodzi o ustronne miejsca znał ich masę, w końcu w wielu z tych miejsc spędził dużo przyjemnych chwil, z wieloma partnerkami. Jednak gdzie się chodzi z dziewczyną, którą pierwszy raz w życiu widzi? Głupio byłoby strzelić jakąś gafę, dlatego z ulgą przyjął propozycję dziewczyny. Do wyjaśnienia została jeszcze jedna kwestia - wiedział, że Tori zastanawia się, kim on jest i czemu nie może go skojarzyć.
- Mam 23 lata, jestem na pierwszym roku studiów i jestem z Twojego domu. Możesz mnie kompletnie nie kojarzyć, bo do szkoły wróciłem w lutym, po kilku latach. Drobne problemy w życiu prywatnym - rzucił tylko, chcąc mieć ten temat już za sobą. Zawsze najprościej powiedzieć na samym początku to, o czym nie chce się rozmawiać, a dalsza rozmowa toczy się już swobodnie, bez żadnego stresu. Już chciał coś dodać, gdy nagle usłyszał, jak zniecierpliwiona aptekarka woła go do siebie, ponaglając go gestem dłoni. Odszedł w stronę lady, rzucając jeszcze jedno rozbawione spojrzenie dziewczynie.
- Poproszę Eliksir Po-Zatruciowy - te słowa skierował w stronę aptekarki, która wymamrotała pod nosem coś w stylu "no co Ty nie powiesz?". Zapłacił jej należne 15 galeonów i odszedł kawałek, ustępując miejsca Tori. Stał, czekając na nią i lustrując wzrokiem wszystkich dookoła. Nie bardzo wiedział, czy ma zażyć go już teraz czy może lepiej poczekać, aż znajdzie się gdzieś w okolicy Hogwartu, żeby móc szybciej znaleźć się w toalecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 19:25;

Nie tylko z nim?
-Masz żonę, trójkę dzieci i psa imieniem Puszek? - Spytała tym razem nie opanowując już uśmiechu, który jasno mówił o tym, co dziewczyna myśli. Właściwie, to przez większość czasu była jak otwarta księga. Widać było kiedy jest wesoła, kiedy zła, kiedy smutna. W żartach mogła piękne udawać, ale gdy przychodziło do poważnego ukrywania swoich emocji - stawała się momentalnie fatalną aktorką. Dobrze więc, że na ten moment nie miała w głowie nic, co psuło by jej humor. Dzięki temu mogła zachowywać się bardzo swobodnie w towarzystwie nowo poznanego chłopaka. Będąc przy tym głośna, choć jak tylko ten przyciszył trochę ton, tak pod świadomie i ona to zrobiła.
-Oj Leoś, jeszcze nie wiesz co żeś uczynił pozwalając mi decydować. Już mi Cię szkoda - Stwierdziła w żaden sposób nie gniewając się na to, że on nie ma pomysłu na idealne miejsce dla ich wspólnego wypadu. Właściwie, to ledwo zauważyła, kiedy tak na prawdę wyjście z nim gdzieś przeszło ze sfery myśli w sferę planów. Czy ona mu to właściwie zaproponowała,czy samo wyszło? Jej nieogarnięcie jak zwykle na posterunku! I jak zwykle spełniło swoją rolę zanim ta zdążyła w ogóle pomyśleć czego chce.
-Aaaa, rozumiem. To jesteśmy razem na roku - Nie zaczęła go napastować nieskończoną liczba pytań na temat jego problemów. Pewnie gdyby tam nie wyjaśnił, to nawet by nie zapytała o to dlaczego go nie zna. Szanowała przestrzeń prywatną innych osób i wychodziła z założenia, że o pewne sprawy pyta się albo jeśli Ci jasno wskażą, że tego chcą, albo jeśli bardzo dobrze się daną osobę zna.
Gdy ten ruszył ku ladzie Tori zrobiła krok w kolejce, śmiejąc się cicho z tego, że najpierw narzekali na to, że tak wolno idzie, a potem i ich trzeba było poganiać. I niemal parsknęła słysząc co ekspedientka mówi pod nosem. Trzeba było poprosić o lek na Obcych. Wtedy na pewno by ją zaskoczył. Potem sama podeszła prosząc o jakąś maść na skaleczenia wskazując na swój policzek, którą oczywiście otrzymała dziękując z uśmiechem i...
-Mogę długopis? - Spytał nagle ekspedientki, a gdy ta jej podała, dziewczyna podeszła do gryfona zgarniając sobie jego rękę do siebie i podwijając rękaw tak, by uwolnić trochę jego przedramię. Naskrobała mu "Vittoria Sorrento (ten Blond Anioł z apteki), 20:00, Opuszczona Wieża".
-Żebyś nie zapomniał - Poinformowała go z szerokim uśmiechem. Nie żeby mogła mu to po prostu powiedzieć zamiast zapisywać. To jest Tori. Ona robi, mówi, a potem dopiero myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.org/t8122-chodz-do-leosia
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 23:19;

Parsknął śmiechem, słysząc komentarz o psie o imieniu Puszek. Za żadne skarby świata nie nazwałby tak psa! Puszek, co to w ogóle jest za imię? Kojarzyło mu się z małą, białą kuleczką, która ledwo potrafi ustać na nogach, a gdy wydaje z siebie jakikolwiek odgłos - to nic nie można zrobić, oprócz śmiechu. Pies kojarzył mu się z dużym stworzeniem, bardziej takim, które to jego wyprowadza na spacer i nie trzeba go bronić - na przykład przed byle kotem. Co do żony i trójki dzieci.. jest starszy od Tori, ale jednak nie aż na tyle stary, żeby mieć aż tak wielkie potomstwo. Jedno dziecko, jakaś wpadka w młodzieńczych latach - jasne, czemu nie. Trójka? To już musiałoby mu się nieźle w głowie poprzewracać.
- Mi wcale nie jest siebie szkoda i mam nadzieję, że po naszym spotkaniu się to nie zmieni - uśmiechnął się szeroko, po raz kolejny tego dnia przekrzywiając głowę. Do tej pory uśmiech obejmował tylko jego usta, ale po raz pierwszy podczas tej rozmowy w jego oczach pojawiły się ciepłe ogniki, które tak często gościły kiedyś w wyrazie twarzy Leonardo. Sam również nie wiedział jak rozmowa z dziewczyną, z którą zamienił kilka słów potoczyła się tak szybko w kierunku spotkania. Kiedyś wcale by go to nie dziwiło - teraz? Był więcej niż zaskoczony takim potoczeniem się tematu. Jego rozmyślania nad sensem życia przerwał głośny odgłos po raz kolejny wydobywający się z jego brzucha, który zdecydowanie mu się nie spodobał. Podczas gdy Gryfonka kupowała coś na zadrapanie na swoim policzku, on nerwowo zaczął odpakowywać eliksir, czytając wcześniej umieszczoną przy nic etykietę. Czym prędzej zażył pierwszą dawkę, licząc, że wszystko zdoła się unormować do wieczora, gdy to mają się spotkać. Był tak zajęty zażywaniem lekarstwa, że nawet nie zorientował się, jak Tori wyrosła przed nim, ciągnąc o za rękę i podwijając rękaw bluzy. Na początku nie zorientował się co robi, ale gdy zaczął się przyglądać, dostrzegł litery, które skrobała na jego ręce.
- No proszę, sprytnie, to na wypadek, gdybym zapomniał jak się nazywasz albo że się z kimś umówiłem? Teraz na pewno mi to nie grozi - z uśmiechem przeczytał godzinę i miejsce spotkania, kierując się w stronę drzwi wyjściowych z apteki. Uśmiechnął się jeszcze promiennie do obserwujących ich klientów i otworzył drzwi, odsuwając się w nich, żeby przepuścić dziewczynę.
- Panie przodem! - oznajmił ochoczo i gdy oboje znaleźli się już na zewnątrz stanął obok dziewczyny, rozglądając się dookoła i poprawiając rękawy bluzy. - Ja niestety mam jeszcze kilka spraw do załatwienia w Hogsmeade, więc bardzo mi przykro, ale nie mogę towarzyszyć Ci w drodze powrotnej. Widzimy się wieczorem, jeśli dobrze zrozumiałem treść wiadomości? - spytał, upewniając się jeszcze raz czy aby na pewno nie wydaje mu się tylko, że tak potoczyła się ich rozmowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySro Maj 20 2020, 23:39;

Ona od jakiegoś czasu miała memrotka imieniem Loki, zatem raczej również nie postawiłaby na klasycznego Puszka czy Pimpka. Ogólnie nie była osobą, która pragnęła posiadać psa (choć te zwierzęta jak i żadne inne jej nie przeszkadzały), ponieważ gustowała w ptakach. I dinozaurach. I rekinach. I zombie. Tak, Vittoria doskonale wie, że zombie to nie jest zwierzę, ale w jakiś sposób gdy padały pierwsze dwa słowa, tak zawsze pojawiało się to trzecie.
Zawsze mógł mieć trzy wpadki w jednym czasie. Da się? Da. Trzeba tylko trochę pokombinować i... I właściwie to czemu ona mu wpycha myślami na siłę dzieci. Jak ich nie ma to ich nie ma. To dobrze. Tym głębiej wchodził w obszar jej zainteresowania.
-Nadzieja dobra rzecz - Powiedziała w tamtym momencie przyjmując na twarz minę wielkiego złola i zacierając rączki. W jej głowie w tamtej chwili pojawił się też (jak zwykle w tego typu sytuacjach) złowrogi śmiech, ale na całe szczęście i tym razem tylko tam pozostał. Miał się bać. W sumie ciekawy sposób na flirtowanie - przerażanie faceta, którego zaprasza się na randkę.
Czy zauważyła rozjaśnienie w jego oczach? Ciężko powiedzieć. Nie znała go na tyle dobrze, by zwrócić uwagę na ten niewielki niuans. Może gdyby wiedziała dlaczego go wcześniej nie było. Natomiast zwracała na niego jakieś 90% swojej uwagi (10% gdzieś skakało po jej myślach nigdy się nie zatrzymując), więc wydał jej się w tamtej chwili trochę inny.
- Ewentualnie gdybyś miał dwie dziewczyny umówione na raz, to żebyś nad nie pomylił. Za takie rzeczy można potem na korytarzu oberwać zaklęciem w plecy - Skomentowała klikając w zatyczkę długopisu i zerkając z zadowoleniem na swoje zdecydowanie kobiece, ładnie zaokrąglone pismo na jego ręce. Oddała szybko pisak i z uśmiechem wyszła wraz z nim przed aptekę.
-No proszę, dżentelmen - Skomentowała wychodząc przed budynek i chowając maść do tylnej kieszeni - Ja i tak nie mieszkam już w szkole, także nie przejmuj się. A co do wieczora... Weź jakieś ubrania na przebranie - Nie zamierzała zdradzać mu jakie ma co do tego plany. A miała już kilka świetnych pomysłów, choć nie była jeszcze pewna który zrealizuje.

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.org/t8122-chodz-do-leosia
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyCzw Maj 21 2020, 05:50;

Ubrania na przebranie? Jakie ubrania na przebranie, do cholery? Co to małe, diabelskie stworzenie wymyśliło na ich pierwszą.. randkę? Bo chyba mogę to nazwać randką?
Jak zawsze w myślach Leonardo pojawiła się gonitwa myśli tak wielka, że już nie mógł się doczekać, kiedy tylko się skończy. Lubił to i nie lubił w swoim charakterze - bardzo często zdarzało się tak, że jakiś bodziec wywoływał w jego głowie galopadę niepotrzebnych skojarzeń. Musiał wtedy mocno się skupić, żeby nie odlecieć w świat swoich marzeń i lęków. Tym razem dość szybko udało mu się powrócić na ziemię i spojrzał na dziewczynę z rozbawionym spojrzeniem.
- Uwierz mi, nigdy w życiu nie popełniłem takiej gafy. Dwa razy sprawdzam, z kim jestem umówiony i na kiedy, zanim decyduję się na kolejne spotkanie - puścił jej oczko, przybierając poważny wyraz twarzy, jakby właśnie wygłaszał najważniejszą kwestię w swoim życiu. Faktycznie, mimo bujnego życia towarzyskiego chłopaka zawsze szanował czas innych osób i nigdy nie zdarzyło mu się nie pojawić na umówionym spotkaniu lub spóźnić się bez wcześniejszego uprzedzenia o tym towarzysza. Skwitował lekkim uśmiechem słowa dziewczyny o tym, że nie mieszka już w szkole. Fakt, on też o tym myślał, ale na chwilę obecną nie zamierzał zmieniać miejsca zamieszkania. Za dużo zmian w jego życiu, zdecydowanie za dużo, niech chociaż pod tym względem jego świat pozostanie znajomy.
- W takim razie - urwał na chwilę i z lekkim uśmiechem na twarzy podszedł do dziewczyny tak blisko, że ich ciała prawie się ze sobą stykały, jednak zadbał o to, żeby tak się nie stało. - Widzimy się wieczorem, na naszej pierwszej randce - uśmiechnął się szeroko, cmoknął Tori w policzek i odwrócił się na pięcie, ruszając niespiesznym krokiem w stronę wioski.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyCzw Maj 21 2020, 09:29;

Tak. Tori też zamierzała nazywać to randką. Jedyne słowo, z którym dziewczyna na ten moment miała problem, to "związek". Do tego jednak długa droga od poznania kogokolwiek, więc nie było żadnego sensu na ten moment przejmować się ewentualnymi konsekwencjami ich spotkania.
Coś czuję, że Leo i Tori mają ze sobą na prawdę dużo wspólnego widząc, jak wygląda jej głowa. Ona nawet nie potrzebowała bodźca. Ciągle coś się tam działo. Gdyby wyświetlić jej głowę na ścianie tak obrazy przeskakiwały by w takim tempie, że byłby z tego bardzo źle zmontowany film.
-To dobrze, ale wiesz. Przezorny zawsze zabezpieczony - Nie tak to brzmiało w oryginalne, ale ta wersja zdecydowanie bardziej jej się podobało. Co do kwestii mieszkaniowych - to była na prawdę szalona historia, więc może jeśli temat padnie, to mu opowie. Pozostało się więc pożegnać (ani odrobinę się nie speszyła gdy się tak do niej zbliżył, wręcz przeciwnie - przekręciła tylko lekko głowę z zaciekawieniem) i rozejść. I tak mieli się wiedzieć właściwie zaraz, a ona ma na prawdę co robić jeśli chce ogarnąć wszystko do umówionej godziny. Pierwsza randka z nią, którą ktoś zdawał się na prawdę cieszyć. To było na prawdę... miłe.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 341
  Liczba postów : 3399
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyCzw Paź 01 2020, 01:51;

Kostki na wydarzenie: 6

Kostki na niuchacze: 2, G

Scenariusz:
G - chochliki wywlokły zbroje rycerskie ze swoich miejsc i rozwaliły je tuż przed Twoim nosem. Niuchacze schowały się w przyłbicy i z takim oto kamuflażem uciekały w różne strony. Hałas jaki tutaj się rozgrywa przyprawia o migrenę. Do wątku będzie towarzyszyć Ci ból głowy.

Jak co miesiąc udał się do apteki w poszukiwaniu świeżych składników na eliksiry. Właśnie przyglądał się nowej dostawie oczów żuka, gdy podbiegł do niego mały chłopiec z wyjątkowo interesującym pytaniem.
-Proszę Pana, a czym są czopki? - Zapytał wpatrzony w Maxa wielkimi, błyszczącymi oczami. Ślizgon rozejrzał się za opiekunem tego szkraba, a gdy nie zauważył nikogo, kto by się do tego zadania nadawał postanowił wykorzystać sytuację na mały żarcik. W przeciwnym krańcu apteki dostrzegł bowiem znajomą twarz.
-Ten Pan Ci wytłumaczy. - Powiedział podchodząc z chłopcem do @Ignacy Mościcki.
-Chłopiec ma do Ciebie wyjątkowo medyczne pytanie. - Zaczepił puchońskiego prefekta, po czym zachęcił dzieciaka do ponownego zadania pytania o czopki. Max nie miałby problemu z udzieleniem chłopcowi odpowiedzi, jednak był ogromnie ciekaw, jak Ignacy zareaguje na taką cudowną, niespodziewaną scenkę z Solbergiem w roli głównej.
Właśnie patrzył, jak prefekt radzi sobie z dzieckiem, gdy usłyszał niepokojące odgłosy. Odwrócił się, by zobaczyć rozpanoszone po wnętrzu sklepu chochliki.
-Tutaj też się zalęgły? - Powiedział z widocznym niezadowoleniem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 254
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 663
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyPią Paź 02 2020, 14:17;

Rzuty:
Liczba niuchaczy: 2
Scenariusz: A - takiego bałaganu w lokacji dawno nie widziałeś. Wszystko, co stało na swoim miejscu zostało wywrócone do góry nogami. Widzisz wyniesione z zamku zbroje, czyjeś kufry, plecaki a ze środka wylatuje zawartość: zeszyty, atramenty, a nawet gryzące firsbee - chochliki rzucają wszystkim gdzie podpadnie, znajdzie się tam nawet zardzewiały kufer/stalowy transporter, który minął Twoją głowę o dosłownie jeden cel. A niuchacze? Niestety w trakcie chaosu niuchacze rzucają się na Ciebie przez co zostałeś okradziony z przedmiotu bądź czegokolwiek błyszczącego o równowartości 30 galeonów (np. kolczyki, pierścionek, zegarek). Mechanicznie proszę zgłosić utratę 30 galeonów zaś fabularnie dowolnie rozegrać proces okradzenia przez niuchacza. Zamiennie możesz utracić jeden dowolny wybrany przez siebie przedmiot z kuferka.

Gdzie to jest?, zastanawiał się prefekt Hufflepuffu, rozglądając się zniecierpliwiony swoimi poszukiwaniami po półkach rozstawionych w głównym budynku apteki. Zerknął kątem oka na zegar ścienny, próbując wyliczyć, jak dużo czasu ma do końca przerwy w pracy. Tak jak bardzo lubił swojego szefa, ponieważ zawsze można było się z nim dogadać w kwestii elastycznego grafiku, tak dzisiaj wyjątkowo nie był zbyt łatwy w obyciu.
Po weekendzie spędzonym w Londynie u jakichś znajomych wrócił chory i krążył cały dzień po sklepie miotlarskim, narzekając na wszystko i besztając pracowników od góry do dołu. W końcu stwierdził, że potrzebuje eliksiru z lokalnej apteki i posłał po miksturę właśnie Ignacego. Niestety wbrew pozorom zadanie to nie było specjalnie proste. Pracodawca nie potrzebował eliksiru pieprzowego, ale jakiejś zupełnie nowej mieszanki, którą rzadko kiedy można było dostać w Hogsmeade.
Zanim chłopak zdążył przenieść wzrok na następny regał, tuż obok niego pojawił się Max, do którego zaraz dołączył jakiś dzieciak. Ignacy zmierzył malca uważnym spojrzeniem, a następnie zerknął na ślizgona, jakby szukał jakichś podobieństw między nimi. W końcu kto wie, może to jego brat albo syn? Oh, szkoła byłaby bardzo niezadowolona z tej drugiej opcji.
Jak będziesz starszy, to się dowiesz – odparł, siląc się na mentorski ton, licząc, że wymiana zdań na tym się skończy.
Już miał przywitać się z Solbergiem, gdy z drugiego końca lokalu zaczęły do nich dochodzić przedziwne dźwięki. Słysząc znajomy chichot, Ignacy skrzywił się z niesmakiem. Naprawdę? Nawet tutaj? Czyli to naprawdę była już tylko kwestia czasu, aż ktoś to zgłosi do Ministerstwa Magii. A kiedy już dowie się o tym odpowiedni departament, to na pewno wyśledzą źródło tego tałatajstwa. Dlaczego ten kryzys, zamiast słabnąć, to tylko przybierał na sile?
To już naprawdę przestaje być zabawne. A już w zeszłym tygodniu takie nie było – wymamrotał.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 341
  Liczba postów : 3399
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyNie Paź 04 2020, 19:47;

Nie spodziewał się, że Ignacy tak zbyje młodego.
-Myślałem, że puszki kochają dzieci. - Wyszczerzył się do prefekta odprawiając dzieciaka i patrząc, jak opuszcza aptekę.
-Nawet mi nie mów, już mi się śnią po nocach.- Mruknął i już przestał się cieszyć z czegokolwiek, bo chochliki postanowiły z aptekarskiej wagi szalki i obijać je o wszystko na swojej drodze, co przyprawiało Solberga o potworną migrenę.
-SILENCIO! - Rzucił w ich stronę, ale nie wszystkie szkodniki udało mu się uciszyć. Wszedł więc w tryb morderstwa i zaczął nakurwiać w szkodniki Petrificusem.
-GDZIE JEST ZWIERZĘCA POLICJA JA SIĘ PYTAM?! - Krzyknął by przebić się przez panujący wszędzie harmider.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 254
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 663
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyWto Paź 06 2020, 17:43;

Zmarszczył nieco zdziwiony brwi, gdy usłyszał słowa Ślizgona.
Udzieliłem mu bardzo grzecznej i rzeczowej odpowiedzi! – odparł, nie widząc nic złego w swoim zachowaniu.
Czy przez to, że uczniowie Hufflepuffu były przez lwią część szkolnej społeczności traktowani, jak prawdziwe matki Teresy świata czarodziejów, to wiązało się to od razu z tym, że nie mogli po prostu unikać kontaktów z pewnymi indywiduami? Ignacy nie tyle nie lubił dzieci, a po prostu sądził, że nie ma do nich odpowiedniego podejścia. Trudno mu było określić, jak powinien się zachowywać w interakcji z nimi, co z kolei wiązało się z tym, że większość spotkać tego typu było dosyć niezręcznych. Eh, najgorzej, było, gdy ciotka zapraszała na swoje huczne imieniny całą masę jakiegoś kuzynostwa w wieku poprzedzającym pójście do szkoły. Jeden wielki horror.
Puchon skrzywił się, gdy chochliki zaczęły się bawić wagami i odważnikami. Czy te małe potwory nie miały nic lepszego do roboty? I dlaczego ze wszystkich miejsc w Hogsmeade musiały znaleźć się teraz akurat w tym samym miejscu, gdzie przebywali wychowankowie Hogwartu? Czy przez te kilka tygodni spędzonych w murach zamku wykształciły u siebie jakiś system naprowadzający ich na uczniów szkoły? Tylko tego brakowało, żeby już w ogóle rozpierzchły się po okolicy. Bojówki na drodze prowadzącej do wioski, to pewnie już tylko kwestia czasu.
Kiedy Max rzucił zaklęcie uciszające na chochliki, Ignacy zaczął krążyć wśród półek, starając się obejść atakujące ich monstra, aby je w spokoju unieszkodliwić. Nie było to jednak takie łatwe, ponieważ stworki najwyraźniej przewidziały jego plany i przypuściły na niego atak.
Szczerze wątpię, żeby coś takiego tutaj funkcjonowało! – odkrzyknął.
Gdyby tu byli, to już dawno moglibyśmy zapomnieć o tej całej inwazji, pomyślał, starając się petryfikować kolejne szkodniki i jednocześnie nie uszkodzić jakoś mocno mebli. Gdyby te wszystkie specyfiki zostały zmieszane w jeden, mogliby się liczyć już nie tylko z kolejnym atakiem niebieskich stworzonek, ale także jakimiś trującymi oparami. Dzień jak co dzień w Hogwarcie.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 341
  Liczba postów : 3399
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyWto Paź 06 2020, 20:50;

Jak dla Maxa, Ignacy mógł nawet kopnąć dziecko prosto w ten głupi ryj i ślizgon by nie zareagował. Poza zamkiem, puchon nie musiał udawać przykładnego prefekta. W końcu wszyscy byli tylko ludźmi, prawda? Przynależność do borsuków nie zobowiązywała do kochania wszystkich wokół, mimo że wiele osób tak myślało.
-Jutro wnoszę oficjalną skargę do Ministerstwa. Niech pilnują tego gówna, bo nawet zakupów nie można zrobić. - Jedną ręką rozmasowywał swoją skroń, a drugą obezwładniał kolejnego chochlika. Usłyszał niepokojący hałas i odwrócił się w tamtym kierunku. Dwa niuchacze utknęły przygniecione pudłem z dostawą. Solberg podszedł do nich i uratował kreciki, jednocześnie uspokajając je i chowając do torby.
-Może to z wioski się zalęgły u nas, co? - Wysnuł teorię na temat inwazji w zamku, bo naprawdę już nie miał pojęcia, co się odjebywało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 254
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 663
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyCzw Paź 08 2020, 18:59;

Pokiwał głową, w duchu wspierając pomysł ucznia Slyherinu.
Jeśli będziesz potrzebował jakiejś pieczątki, to mogę czystym przypadkiem pożyczyć ci tą, którą wykorzystuje prefektura – burkną w stronę Maxa.
Wprawdzie wątpił, aby potwierdzenie sprawozdania z ataku chochlików i niuchaczy zostałoby potraktowane w jakikolwiek sposób bardziej poważnie przez pieczątkę prefektów, jednak po ostatnich dniach, byłby w stanie nagiąć parę reguł, żeby ktoś na poważnie zajął się tę sprawę. W jakim świecie żyli, że to właśnie im przypadł zaszczyt ratowania społeczeństwa przed tym tałatajstwem?
Puchon zmarszczył brwi i wyjął z jednej z półek drobnego niuchacza, który próbował się ukryć przed chochlikami lub ciskanymi przez nich przedmiotami. Czyżby sojusz zaczynał się rozpadać, skoro jedna ze stron nie czuła się już tak bezpiecznie? Ignacy pogłaskał niuchacza i schował go do swojego tobołka. Jak już się wydostaną z tej zapomnianej przez Merlina apteki, będzie musiał się rozejrzeć za jakimiś klatkami. Oby miasto pomyślało o takiej ewentualności,, skomentował w myślach.
Myślisz, że mieszkańcy niczego by nie zauważyli? – spytał, aby chwilę później się schylić, unikając tym samym kolejnego spotkania z chochlikiem.
Musiał przyznać, że ta perspektywa nie była szczególnie zachwycająca. Mieszkał w Hogmseade na co dzień i każdego popołudnia po skończonych zajęciach włóczył się po tutejszych uliczkach, chcąc jak najszybciej dotrzeć do swojej kamienicy. Biorąc dodatkowo pod uwagę liczbę studentów, która znalazła sobie lokum miasteczku, dosyć dziwne by było, gdyby nie zauważyli, że zaczęła się inwazja magicznych stworzeń.
Z drugiej strony, może właśnie tutaj nabrały wprawy przy kradzieżach i stały się bardziej zuchwałe? Jeśli mieszkańcy nie zwrócili uwagi na znikające błyskotki, to może niuchacze stwierdziły, że nadszedł czas na większą zdobycz, a tę można było znaleźć właśnie w Hogwarcie. Eh, tyle opcji, a tak mało odpowiedzi.

@Maximilian Felix Solberg


Ostatnio zmieniony przez Ignacy Mościcki dnia Pią Paź 09 2020, 16:59, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 341
  Liczba postów : 3399
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyPią Paź 09 2020, 10:09;

Prefekt naginający reguły był dokładnie tym typem człowieka, którego Max potrzebował wokół siebie. Nie tylko w sprawie ataku chochlików.
-Nie wiem, czy wyglądam wystarczająco... Skąd Ty w ogóle jesteś? - Zapytał szczerze zaciekawiony, w między czasie rozwalając jakiemuś chochlikowi łeb. Wiedział, że Ignacy ma dość nietypowe dla Wysp Brytyjskich nazwisko i stawiałby na wschód Europy. Nie potrafił jednak wskazać konkretnego miejsca na mapie, a dostępu do jego papierów nie miał.  W końcu nie był prefektem.
-Albo nie zauważyli, albo ich to nie obchodziło dopóki się aż tak nie zalęgły. - Powiedział równie pewien każdej z tych wersji.
Zauważył jednego z kretowatych, chowającego się pod ladą. Mimo ogromnej migreny, która powoli sprawiała, że Maxowi zaczynało  być naprawdę niedobrze, podszedł do niuchacza i spokojnie zabrał do pozostałej dwójki. Najchętniej ślizgon też schowałby się w jakimś spokojnym miejscu i przeczekał cały ten pierdolnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 254
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 663
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyPią Paź 09 2020, 19:43;

Oczywiście należało mieć na uwadze to, że Ignacy pomimo tego, iż był skłonny pomóc młodszemu koledze i wesprzeć jego żądania względem eradykacji szkodników, tak nie mógłby ot tak pozwolić na zrobienie z Hogwartu domu rozpusty i bezprawia. Mimo wszystko pewnych zasad należało się trzymać, aby szkoła nie popadła w jeszcze większy chaos. O ile to w ogóle było jeszcze możliwe.
To chyba oczywiste, że z Irlandii! – chrząknął, wzmacniając nieco swój głos, aby wydobyć z siebie rodowity akcent. – Chyba słychać, prawda?
Puchon spetryfikował parę chochlików, przygotowujących się do rzucania się do Maxa. Westchnął cicho i zaczął się przesuwać wzdłuż najbliższego regału, aż natknął się na niuchacza, który próbował przemknąć pod sporych rozmiarów szafą, ściskając w drobnych łapkach skradziony zegarek, należący prawdopodobnie do jednego z klientów tego zacnego przybytku.
Próbując jednocześnie unikać niebieskich stworków i schwytać magicznego kreta, zupełnie nie zauważył, że inny niuchacz w tym czasie zajrzał do jednej z bocznych kieszeni jego tobołka i wyciągnął z niego miniaturowy posążek ozdobny, który chłopak ostatnio zakupił na targu. No to tyle, jeśli chodzi o udekorowanie pokoju w Komunie.
Ha! Mam cię, pomyślał, gdy udało mu się pochwycić uciekiniera, którego z tak dużą zawziętością ścigał.
Typowe, wszyscy mają daną rzecz gdzieś, dopóki im to nie zaszkodzi – mruknął pod nosem.
Jakby się tak nad tym zastanowić to była to jedna z cech, którą wyróżniał się całkiem wysoki odsetek społeczeństwa. Dosyć mała ilość ludzi zajmowała się zapobieganiem jakimś wydarzeniom, które mogłyby im zaszkodzić. Lwia większość populacji preferowała czekać, aż dojdzie do jakiejś tragedii lub dopóki ich codzienne życie nie zostanie zaburzone w takim dużym stopniu, że nie będą w stanie funkcjonować tak, jak by sobie tego życzyli.
Cóż, teraz mieli doskonały pokaz takiego zachowania, próbując się przedrzeć przez chmarę chochlików, która opanowała tutejszą aptekę. Co tu dużo mówić, nie było to najlepsze doświadczenie.

@Maximilian Felix Solberg


Ostatnio zmieniony przez Ignacy Mościcki dnia Nie Paź 11 2020, 22:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 341
  Liczba postów : 3399
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptySob Paź 10 2020, 17:07;

No tak, akcent bez wątpienie wskazywał na wyspę. W Hogwarcie kręciło się naprawdę mnóstwo osób z ciekawymi korzeniami, a niektórzy byli mistrzami w ukrywaniu swoich narodowych naleciałości. Był jednak osoby, które charakteryzowały się ciężkim akcentem i w pewnym sensie był to nawet ich urok.
-Naprawdę muszę zacząć Cię słuchać. - Zażartował nawiązując do ich poprzedniego spotkania.
Podziękował prefektowi za ratunek od chochlików, by następnie zauważyć, jak kilka z nich próbuje właśnie pozrzucać z regałów słoiki z różnego rodzaju ingrediencjami. Szybko rzucił na półki Protego, patrząc jak niebieskie stworzonka odbijają się od wyczarowanej właśnie tarczy.
-Uważaj! - Ostrzegł, ale za późno. Niuchacz już uciekał ze zdobyczą, którą zabrał puchonowi. -Te szkodniki dobiorą się do wszystkiego. Lepiej nie targać ze sobą cennych rzeczy. - Może i krecik uciekł, ale dzięki niemu Max zauważył grupkę innych niuchaczy, które właśnie próbowały wyciągnąć co nieco z jednej z szuflad. Praca zespołowa prawie im wyszła, ale dzięki szybkiemu zaklęciu spowalniającemu, Solbergowi udało się dorwać aż trzy z nich.
-Merlinie, one naprawdę rozmnażają się w zastraszającym tempie. Może czas je zacząć kastrować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 254
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 663
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyNie Paź 11 2020, 22:37;

Uśmiechnął się pod nosem na słowa Maximiliana. Cóż, jeśli się faktycznie na moment zatrzymało i posłuchało jakiegokolwiek prefekta, to można było wyciągnąć z tego wiele cennych informacji. Nie tylko potrafili wyrecytować z pamięci większość zasad regulaminu, czy posłużyć mniej lub bardziej pomocną radą, ale także te kilka minut rozmowy stanowiło doskonałą okazję do zdobycia wiedzy na temat ich pochodzenia!
Cholera! – krzyknął, gdy zauważył niuchacza znikającego pomiędzy regałami.
Miniaturowy posążek mignął mu na moment w dłoniach zwierzaka, jednak wiedział już, że w tym całym chaosie nie uda mu się go tak łatwo znaleźć. Zapewne stracił go już na dobre. Całe szczęście nie zapłacił za ten bibelot żadnej zawrotnej kwoty, bo w przeciwnym razie chyba by przetrząsnął całą aptekę, żeby znaleźć złodzieja.
Ignacy skierował swą różdżkę prosto w kierunku małego stadka chochlików i spetryfikował je, używając dla pewności dwa razy tego samego uroku.
Znając życie, gdyby ktoś zaczął je faktycznie kastrować, to nauczyciele by się nagle obudzili, że chyba coś w zamku jest w nie najlepszym porządku – mruknął, kręcąc głową ze zrezygnowaniem.
Wyłapywanie całych stad magicznych stworków krążących po szkole, było najwyraźniej na rękę gronu nauczycielskiemu i pewnie trzymali się względnie z daleka od tej sytuacji głównie przez to, że widzieli, iż sytuacja jest względnie stabilna, a Hogwart, na razie nie spłonął. Można było jednak śmiało założyć, że gdyby doszły ich słuchy o nielegalnej kastracji niuchaczy, to mogliby poczuć, że nadszedł najwyższy czas, aby coś zrobić w tej kwestii.
Z wysłania własnych wychowanków do walki z niuchaczami i chochlikami jeszcze pewnie by się jako tako wybronili przed Ministerstwem Magii, podając jakieś rzeczowe argumenty, jednakże nieautoryzowane operacje na magicznych kretach? Paru departamentom mogłoby się to bardzo nie spodobać. A to z kolei przełożyłoby się na całkiem głośny skandal medialny. Hampson z całą pewnością nie byłby tym zachwycony, biorąc pod uwagę, jak bardzo starał się unikać tego typu sytuacji w ostatnim czasie.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 341
  Liczba postów : 3399
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyPon Paź 12 2020, 00:12;

Odwrócił się słysząc Ignacową "Cholerę". Również zauważył, jak krecik znika gdzieś, gdzie nie mogli go dosięgnąć nawet zaklęciami.
-Zabawne. Kastrowanie zwierząt to nie, ale nas wszystkich chętnie by pozbawili możliwości prokreacji. - Uśmiechnął się ironicznie na wspomnienie wielu gróźb, jakie nie tylko on słyszał w murach tego zamku. Nie wspominając już o tym, że w tragicznych okolicznościach jeden z uczniów już tę możliwość utracił.
Hampson był żartem, a nie dyrektorem. Pojawiał się tylko wtedy, gdy trzeba było wypełnić oficjalne obowiązki, a jak tylko powstawał jakiś problem, to nagle magicznie rozpływał się w powietrzu.
Ostatnie chochliki zostały spacyfikowane, a migrena zaczęła rozsadzać na dobre głowę Maxa. Rzucił na siebie zaklęcie znieczulające, by jakoś dotrzeć do zamku i zabrał się za sprzątanie burdelu, który tutaj zrobili. Na szczęście, rzucona na półki tarcza sprawiła, że nie rozwalili pół apteki i słoików ze składnikami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 254
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 663
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Apteka (s) QzgSDG8




Gracz




Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) EmptyPon Paź 12 2020, 16:25;

Puchon skrzywił się lekko, słysząc to porównanie, jednak w gruncie rzeczy, raczej trudno mu było nie zgodzić się w całkiem dużym stopniu z opinią chłopaka. W sumie to nawet był w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której sympatyzuje z gronem nauczycielskim w tej konkretnej kwestii. Gdyby uczył od dziesięciu czy piętnastu lat w szkole, takiej jak Hogwart, mając świadomość, jakie burze hormonów chwilami przemierzają korytarze zamku, też by się pewnie zastanawiał, czy nie byłoby bezpieczniej dla co poniektórych jednostek, aby uniemożliwić lub znacznie utrudnić im możliwość współżycia ze sobą.
Na szczęście, pomimo całkiem długiej listy obowiązków, wciąż nie była ona rozmiarów tej, którą musieli brać pod uwagę przy swoich działaniach nauczyciele, więc nie musiał przykładać do tego tak dużej wagi. Z perspektywy ucznia czy studenta, nawet myśl o tym, że Hampton czy inni profesorowi byliby do tego zdolni, była co najmniej niepokojąca.
A to oczywiście byłoby jak najbardziej zgodne z prawami obowiązującymi zarówno w szkole, jak i kraju – odparł z wyczuwalną nutą sarkazmu w głosie.
Po uprzątnięciu całego bałaganu w aptece i załatwieniu odpowiednich sprawunków Ignacy zdecydował się najpierw odprowadzić ślizgona w okolice granic miasteczka, skoro ten już kierował się do zamku, a następnie ruszył w stronę zakładu, w którym pracował. Przez to całe zamieszanie, zdążył praktycznie zapomnieć o tym, że miał przed sobą jeszcze kilka długich godzin w pracy.

z/t x2

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Apteka (s) QzgSDG8








Apteka (s) Empty


PisanieApteka (s) Empty Re: Apteka (s)  Apteka (s) Empty;

Powrót do góry Go down
 

Apteka (s)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Apteka (s) JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-