Share
 

 Bar "Stary Wilk" (s)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 906
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 855
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Bar "Stary Wilk" (s) QzgSDG8




Gracz




Bar "Stary Wilk" (s) Empty


PisanieBar "Stary Wilk" (s) Empty Bar "Stary Wilk" (s)  Bar "Stary Wilk" (s) EmptyCzw 9 Kwi 2020 - 22:21;


Bar "Stary wilk"


Jest to znany w okolicy bar, którego właścicielem jest stary marynarz znany ze swoich legendarnych polowań na trytony i syreny. Za młodu wołali go Morskim Wilkiem, ale kiedy posiwiał i siła w barkach osłabła został przemianowany przez klientelę na Starego Wilka i taki też zawisł nad drzwiami szyld. Miejsce bardzo sympatyczne, odbywają się tu czasem różne konkursy i zabawy, więc nierzadko lokal jest zapełniony po brzegi.
Kości wydarzeń::
1 - Liczyłeś na to, że dziś wieczór spędzisz w towarzystwie dobrych drinków. Zamówiwszy pierwszą, drugą, trzecią kolejkę orientujesz się, że nie masz ze sobą pieniędzy! Co teraz?
2 - Klient/klientka po drugiej stronie baru łypie na Ciebie groźnie już od pół godziny i przestaje Ci się to podobać. Kiedy decydujesz się opuścić lokal, podchodzi do Ciebie znienacka i zaczyna się awanturować.
3 - Upijasz się dziś po prostu niesamowicie. Do takiego stopnia, że nie jesteś w stanie sam wyjść z lokalu. Rzuć kością:
parzyste - udaje Ci się cudem wysłać patronusa do znajomego z prośbą, by Cię odstawił do domu,
nieparzyste - niezadowolony barman wezwał do pomocy ochronę i wywiązuje się bójka! (Rozegranie tego scenariusza wlicza się w zdobywanie celu “Awanturnik”)
4 - Akurat dzisiejszego dnia na parkiecie odbywa się konkurs tańca kowbojskiego. Nie możesz się powstrzymać by nie wziąć udziału.
Rzuć kością:
parzyste - idzie Ci tragicznie, ale się nie poddajesz. Dostajesz nagrodę pocieszenia i uśmiech politowania jury.
nieparzyste - kto by się spodziewał, że Cotton Eye Joe obudzi w Tobie takiego tancerza! Wygrywasz puchar!
5 - Dziś stawiasz na abstynencje. Choćbyś przyszedł tu z całą chmarą znajomych uznajesz, że tego wieczora wybierasz trzeźwość!
6 - Wieczór i impreza zapowiadają się sympatycznie, pomiędzy ludźmi dostrzegasz jednak swoją pierwszą, nastoletnią miłość co Cię nie wiedzieć czemu niesamowicie zawstydza. Przez najbliższe kilka postów jesteś bardzo zmieszany i gubisz język w gębie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksander Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
C. szczególne : Kruczoczarne, kręcone, długie włosy; wiecznie ubrany w garnitury
Galeony : 90
  Liczba postów : 797
https://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
https://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
https://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
https://www.czarodzieje.org/t18718-aleksander-cortez-dziennik#53
Bar "Stary Wilk" (s) QzgSDG8




Gracz




Bar "Stary Wilk" (s) Empty


PisanieBar "Stary Wilk" (s) Empty Re: Bar "Stary Wilk" (s)  Bar "Stary Wilk" (s) EmptyPon 13 Kwi 2020 - 21:18;

Przed sesją z Nessą.
Kostki:3 i 5

Aleksander nigdy nie należał do osób które stroniły od picia, nawet jeśli było to picie wyłącznie do lustra. Tymczasem w ustach od dłuższego czasu nie miał żadnego alkoholu. Po nieudanej próbie wskrzeszenia na cmentarzu, poszukiwania i czarnomagiczne praktyki pochłonęły go całkowicie. Poświęcał temu każdą sekundę z swojego życia, gdy tylko nie spał i nie jadł. A tak się złożyło, że do czarnej magii nie siadał nigdy pod wpływem lub używkach. Jak kiedyś wspomniał swojej byłej - do tej dziedziny podchodził ostrożniej niż do każdej innej. Przez co przez cały swój pobyt za granicą zachował trzeźwość. Teraz jednak... Kiedy to wrócił na stare śmieci, w chwili gdy jego relacje z najbliższą mu chyba osobą zdawały się być doszczętnie zrujnowane i to wyłącznie z jego powodu, nie zamierzał się ograniczać. A ponoć w Starym Wilku dawali nie tylko alkohol mocny i warty uwagi, a także ciekawe opowieści o przygodach właściciela. Tym bardziej ciekawsze dla innych łowców.
Był wieczór, na zewnątrz zaczynał kropić deszcz, więc jak to miewał w zwyczaju ubrał nieco gorszy, już stary garnitur. Taki którego nie będzie mu szkoda, bowiem dzisiejszego dnia wiedział, że nie wyjdzie z baru na dwóch kończynach.
Wszedł do środka i zajął jeden ze stołków przy szynkwasie, po czym zamówił od razu dwie kolejki Ivana. Przez co właściciel zlustrował go badawczym i pełnym doświadczenia spojrzeniem. Beznamiętnym, jakby spoglądał na przydrożnego kundla. Oj jakże niewiele by się w tamtym momencie nie pomylił.
Wypite od razu dwa szoty jeden po drugim sprawiły jednakże, że nawet ten stary dziad spojrzał przez moment z uznaniem i po tym ponownie napełnił dwa kieliszki. I o dziwo wziął zapłatę tylko za trzy kolejki i kontynuował dalej swoją opowieść. Cortez słuchał uważnie, analizując sens i to, czy nie były zmyślone. Przynajmniej kiedy to jego umysł jakoś kontaktował i łączył wiedzę zdobytą w szkole oraz w domu na temat magicznych stworzeń.
Na chwilę obecną wszystko wskazywało na to, że minie mu ten wieczór wyjątkowo w miły sposób.
Tak przynajmniej było do którejś tam kolejki i przygody Morskiego Wilka.
- Alee ty b...ledzisz stary... Gozej niż erkling po peruwnia... Pewuwianskim ziele!- wyrzucił z siebie celując palcem w właściciela przybytku.
- Wracaj lepiej do domu dzieciaku spać. I niech ci mamusia poczyta do snu bajeczki o kociołku. - Odpowiedział i skinął głową na jednego z mężczyzn ukrytego w rogu baru. Który do tej pory zdawał się być jedynie jednym z klientów pijący jakieś piwko.
- Z pewnoźą będą bardziej prawdziwe niż twoje - odpowiedział Ślizgon i podążył głową za jego ruchem. Bo teraz zdawało mu się, że oczy nie były w stanie zgrać z jego myślami i nie do końca wykonywały polecenia. Zobaczył faceta o budowie szafy, z szczękom jak u goryla. Przez co parsknął śmiechem przerywanym bełkotem. Lecz w tej samej chwili jak tamten się zbliżył do niego na wyciągnięcie ręki i zamiarem chwycenia za ubranie oraz pociągnięcia go w stronę drzwi. Cortez chwycił za kufel z piwem którego właściciel nawet na to nie zwrócił uwagi tak bardzo zaciekawiony tym co się dzieje.
W chwili gdzie to chłopak powinien być już ciągnięty do wyjścia, dało się usłyszeć przerwany krzyk, trzask tłuczonego szkła, kości żuchwy i ciężkiego nagłego chlapnięcia trunku na gości, ściany, a także podłogę. Nie skończył jednak z gorylem, bowiem korzystając z tego, że cały ciężar ciała oparł na szynkwasie wykonał frontalnego kopniaka w stronę ochroniarza który to teraz trzymał się za wyłamany staw skroniowo-żuchwowy i poranione szkłem ucho z którego płynęła krew. Przez co nie miał szans i po uderzeniu poleciał na ludzi i stoliki. Biedni... stu kilowy chłop bez problemu poprzewracał siedzących tam ludzi i połamał stolik oraz jedno z krzeseł, które nie wytrzymało wagi zarówno jego jak i jeszcze jakiegoś brodacza, który za sprawcę zamieszania uznał właśnie nieszczęsnego ochroniarza, przez co zaczął go jeszcze okładać pięściami by zrzucić tamtego z siebie. Nie nacieszył się jednak za długo tym widokiem, po już leżał na ziemi, a obraz zawirował jakby młot kowalski rąbnął go w potylicę. Niezadowolony właściciel piwa? A może właściciel, czy i sam Voldemort mu rąbnął z jakiejś klątwy... To nie miało już znaczenia. Bo nim odzyskał przytomność był już na zewnątrz. Leżący wśród jednej z licznych kałuż, kopany i okładany przez dwójkę jakiś kolesi, a może kobietę. A może trolla? Widział wtedy jedynie pięści i buty. Jedną ręką zasłaniając miękki brzuch i wnętrzności, oraz ostatnie żebra, a drugą ręką głowę.
Ile tam leżał? Dzień, a może dwa dni? Parę godzin... Tego już nigdy nie będzie w stanie się dowiedzieć. W końcu jednak wstał cały brudny, posiniaczony z rozwalonym łukiem brwiowym, wargą i chyba połamanym żebrem.
Bea z pewnością będzie się cieszyć z tego, że może torturować syna swoimi paskudnymi wywarami. Miał nadzieję jednak, że ona będzie w stanie go poskładać. Bo nie chciał iść z tym do Munga, albo tym bardziej do skrzydła szpitalnego. Po co robić awanturę o byle co.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Bar "Stary Wilk" (s)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Bar "Stary Wilk" (s) JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-