Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pole antymagii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31860
  Liczba postów : 88575
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pole antymagii QzgSDG8




Specjalny




Pole antymagii Empty


PisaniePole antymagii Empty Pole antymagii  Pole antymagii EmptyPon Kwi 06 2020, 21:21;




Rdzenni mieszkańcy Doliny Godryka znają to miejsce nie tylko z legend, ale i z własnego doświadczenia. Te schody prowadziły niegdyś do jednego z nieistniejących już zamków jednego z potężnych czarodziejów. Mawia się, że któregoś razu do jego domostwa zawitał sam Grinderwald z którym stoczył magiczny pojedynek w efekcie czego zamek został zniszczony. Wyzwolona zaś przez nich magia weszła w interakcję tworząc anomalię... która ostatecznie przyjęła się jako pole antymagiczne.

W tym miejscu nie działa żaden czar ani magiczny przedmiot. Podczas pierwszego pobytu tutaj należy rzucić kostką, by sprawdzić efekt przebywania w tym miejscu.

Spoiler:


______________________

Pole antymagii Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Pole antymagii QzgSDG8




Gracz




Pole antymagii Empty


PisaniePole antymagii Empty Re: Pole antymagii  Pole antymagii EmptyWto Maj 12 2020, 12:44;

Kostka na wejście: 3 8)

Musiała przyznać sama przed sobą, że wiele czasu upłynęło od momentu, kiedy tak stresowała się przed jakimkolwiek spotkaniem, w którym miała uczestniczyć. Nie wiedziała, skąd się to brało, nie umiała w żaden racjonalny sposób tego wyjaśnić. Przecież z Odettą znały się od zawsze. Wiedziały o sobie naprawdę wiele. Dawniej miały wspaniałe relacje i Lara była nawet skłonna sądzić, że wiele je łączyło. Aż tu nagle dziewczyna zniknęła nawet bez jednego słowa wyjaśnienia. Pozostawiła po sobie pustkę i niedopowiedzenia, którym Gryfonka nie potrafiła sprostać. Sądziła, że należy jej się choć jedno słowo, które wyjaśniłoby całą sytuację. Nigdy się go nie doczekała.
Teraz nagle okazywało się że Odetta wróciła do żywych. Nic jej nie jest, znów jest realna, nie tylko tworem skołatanej wyobraźni. Pierwotna ekscytacja, która zrodziła się w trzewiach blondynki, szybko zmieniała się w inne rodzaje uczuć. Konsternacja, strach, wściekłość, niezrozumienie. Nie potrafiła poukładać sobie tego wszystkiego w racjonalny sposób. Nie rozumiała postępowania dziewczyny, choć znała ją na tyle, by wiedzieć, że skoro postąpiła w taki sposób, uznała to rozwiązanie, za jedyne możliwe. Teraz należało spotkać się i spróbować porozumieć. Dowiedzieć się o sobie nawzajem nowych rzeczy.
Nie bywała w Dolinie Godryka bo i nie miała po co tego robić. Nie miała tu zbyt wielu znajomych, a jej życie toczyło się w Londynie Hogwarcie i Irlandii, gdzie mieszkała jej matka. Nie wiedziała, że ta wioska zawiera w sobie tak wiele uroku. Powoli zaczynała żałować, że częściej nie zapuszczała się w te rejony, lecz teraz nie miało to większego znaczenia. Znalazła się na jakimś polu, którego definitywnie nigdy wcześniej widziała. Jednak to tutaj miała ponownie spotkać się z Odettą. Nerwowo wyciągnęła z kieszeni paczkę papierosów i odpaliła jednego z nich, tradycyjną, mugolską zapalniczką. Zaciągnęła się mocno, próbując uspokoić skołatane nerwy. Tłumaczyła sobie, że przecież to nic takiego, że miała już sposobność widywać się z dziewczyną. Jednak dopiero każda kolejna dawka dymu z zawartością nikotyny, pozwalała jej się uspokoić. Miała nadzieję, że dziewczyna lada moment pojawi się tutaj, bo czuła się w tym miejscu bardzo nieswojo.

@Odetta Lancaster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Odetta Lancaster

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : Długie, jasne blond włosy- nigdy nie nosi ich upiętych; przenikliwe spojrzenie; roztaczana aura wili
Dodatkowo : półwila
Galeony : 521
  Liczba postów : 272
https://www.czarodzieje.org/t16649-odetta-lancaster
https://www.czarodzieje.org/t16652-libra
https://www.czarodzieje.org/t16578-odetta-lancaster
Pole antymagii QzgSDG8




Gracz




Pole antymagii Empty


PisaniePole antymagii Empty Re: Pole antymagii  Pole antymagii EmptySro Maj 13 2020, 12:43;

Nie była pewna, czy powinna odzywać się do kogokolwiek. Wyrzuty targały nią ponad miarę, dlatego z taką skrupulatnością poszukiwała odpowiedzi na niezadane pytanie - czyniła dobrze?, a może całkiem źle? Znów dewastowała życie każdego, choć tym razem zachowywała przy tym więcej rozsądku niż kiedykolwiek wcześniej.
Wypuściła powietrze, tuż po tym, gdy ostatni list kierowany do Lary zabrała sowa, zaś ona mogła bez trudu obserwować rozpościerające się skrzydła na niebie. Zadrżała pod naporem niespodziewanego poczucia bezsensu, aż wreszcie uniosła wymownie brwi, gdy przypomniała sobie, że w ten sposób postąpiła wobec Thaddeusa, a wcześniej Rileya. Krzywdziła ich ponad miarę i im dłużej pojmowała przeszłość, tym bardziej chciała złamać dane słowo Fabienowi. Ryzykował on swym życiem i jedynie to powstrzymywało ją przed kolejną ucieczką, która dla wszystkich zakończyłaby się lepiej. Jeszcze ten przeklęty chłopak, który stanąl na drodze Lancaster podczas Celtyckiej Nocy.
Dlaczego?
Z jakiego powodu przyciągała do siebie ludzi, którzy chwilę później zmagali się z bólem po nagłej stracie?
(Egoistka. Pieprzona egoistka.)
Czarny golf podkreślał nader chudą sylwetkę, zaś obcisłe spodnie podkreślały długie nogi; jedynie szeroka koszula w czerwoną kratę nadawała jasnowłosej obszerności. Starała się ukrywać swą postać za fasadą ubrań, byle tylko nikt nie podejrzewał, że popadła w chorobę; jadła mniej, lecz nie na tyle, by należało się martwić.
Błękit tęczówek dostrzegł Larę, która wybrała niebywale dziwne miejsce na schadzkę, przez co krukonka obawiała się wkroczyć na Niemagiczne Pole, które dla niej przypominało mugolski żart. Cholerny i niezbyt śmieszny. Pokręciła z dezaprobatą dla papierosów, choć tym razem - nawet ona potrzebowała nieznacznej dawki nikotynu, stąd bezpardonowo wyciągnęła dłoń po swoją część, kiedy już stanęła obok.
- Mogę? - poprosiła cicho; bez żadnego cześć ani wątpliwego dotyku. Była wszakże dziewczyną, która pogubiła się we własnym życiu i nie potrafiła doprecyzować żadnej z możliwych myśli, według których należało postepować.
- Proszę, tylko mnie nie oskarżaj o nic, ani nie dopytuj, gdzie w rzeczywistości byłam - wydukała, walcząc z nagłym piskiem, który przeszył jej drobne ciało.

Kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Pole antymagii QzgSDG8




Gracz




Pole antymagii Empty


PisaniePole antymagii Empty Re: Pole antymagii  Pole antymagii EmptyCzw Maj 14 2020, 23:30;

Gdyby tylko wiedziała, jakie rozterki zagościły w głowie Odetty, zapewne kazała by jej uderzyć się w czoło, aby spróbować wybić te myśli z jej głowy. Sądziła dotychczas, że dziewczyna zdaje sobie sprawę z jednego, prostego faktu: Lara zawsze by jej pomogła. Niewielu miała w swoim życiu przyjaciół. Może i był to zamierzony efekt, a może nie do końca. Nie każdy tolerował jej sposób bycia, wygląd, to, jak paskudnie potrafiła się odzywać. A kiedy już ktoś taki się znalazł, gryfonka dbała o tę nikłą z początku nić, która się między nimi tworzyła. Z czasem zyskiwała ona na sile, stawała się grubsza, ciężka do zniszczenia. W pewnym momencie nierozerwalnie łączyła losy dwóch osób. I to był ten moment, kiedy Burke była w stanie dla tej osoby zrobić wszystko, choć nie mówiła o tym otwarcie.
Czuła się w jakiś sposób skrzywdzona. W pierwszym odruchu pragnęła tylko napisać Odette, aby wracała tam, skąd pisała. Nie chciała jej widzieć, bo jej głupia duma tak mówiła. Lecz chwilę później zdała sobie sprawę z tego, że to jednak ona. Nie ktoś, kogo nie mogłaby poznać. Zapewne odmieniona, w jakiś sposób skrzywdzona spojrzeniem ludzi czy całego świata. Ale wciąż mogłaby tlić się w niej prawdziwa Odetta, której nigdy nie mogłaby opuścić. Bo raz nawiązana nic porozumienia, w jej przypadku nigdy nie niszczała.
Jej wzrok instynktownie uciekł w kierunku, gdzie usłyszała jakiś obcy dźwięk. Nie przesłyszała się i po chwili ujrzała tak znajomą sylwetkę. Blond włosy wciąż były dokładnie takie same, figura też nie uległa zmianie. Miło było widzieć znów tę samą osobę, choć nie wiedzieć czemu, wnętrzności Lary zaczęły się nieprzyjemnie zaciskać. Westchnęła głęboko, po czym ponownie zaciągnęła się papierosem, co pozwoliło nieznacznie ukoić nerwy. Nerwowe drganie dłoni uspokoiło się na tyle, że było niemal całkowicie niewidocznym, kiedy dziewczyna stanęła obok niej.
-Jasne. - stwierdziła, podając jej wciąż tlącego się papierosa. Nie zamierzała tego komentować. Nie uznała za stosowne wygłaszać teraz kazań na temat szkodliwości nikotyny. O ironio! Jak słodko by to brzmiało! Ta, która poświęciła swe życie nałogowi, nauczałaby innych, jak unikać ścieżek, którą sama bezwiednie kroczyła ku zagładzie. Zamiast tego milczała. Dawała jej czas na zebranie myśli, ułożenie ich w spójną całość. Nie zamierzała przerywać, co nie pasowało do jej charakteru. Nerwowa i narwana część jej umysłu nakazywała wstrząsnąć kamieniem, który odgradzał ją od prawdziwej Odetty. Zamiast tego milczała zawzięcie.
Dopiero po wypowiedzeniu przez nią tych prostych słów, zdecydowała się na wyrażenie swojego zdania. Dotychczas duszone w jej umyśle, niemal eksplodowało na języku.
- Nie zamierzam. I tak nic nie powiesz, jak nie będziesz chciała tego zrobić. - stwierdziła, oddychając głęboko. Dopiero wtedy zauważyła, że jej oddech zamienił się w parę. Zmarszczyła zaskoczona brwi. To zupełnie nie pasowało do miejsca i temperatury. Skonsternowana spojrzała na swoje dłonie, jakby miała wyczytać pośród linii papilarnych odpowiedź. Czubki palców nie wyglądały tak, jak powinny.
-Odetta, dobrze się czujesz? - zapytała, wciąż przyglądając się swoim dłoniom. Chciała usłyszeć, że to tylko jej przypadłość, że nic złego się nie działo. Potrzebowała zapewnienia, bo zmiana tonu jej głosu sugerowała, że dzieje się coś złego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Pole antymagii QzgSDG8




Gracz




Pole antymagii Empty


PisaniePole antymagii Empty Re: Pole antymagii  Pole antymagii EmptySro Wrz 15 2021, 14:37;

Czekoladowa Żaba: Karty Słynnych Czarownic - Sacharissa Tugwood (9)

Sam nie wiedział, jakim cudem wytrzasnął czas na to, by przemieszczać się po Dolinie Godryka z Hinto. Z dnia na dzień coraz to bardziej się przemęczał i wyglądał trochę gorzej, ale nie na tyle, by to miało go jakkolwiek alarmować. Psina potrzebowała ruchu, a ciągłe przebywanie w domu, gdzie dostawała odpowiedniej jakości karmę, nie mogło zakończyć się zbyt dobrze. Poza tym, to był jego pies, w związku z czym nie bez powodu czuł się za niego odpowiedzialny. I o ile zazwyczaj chodził po stolicy Szkocji, szukając jakichś ciekawych miejscówek, tak podejrzewał, że leprehau może chcieć mieć z powrotem do czynienia z elementami magicznymi.
Owszem, mugolskie otoczenie dostarczało mu tego, czego potrzebował, aczkolwiek też, nagła zmiana mogła wcale nie tak dobrze na niego wpłynąć. Nawet jeżeli wydawać by się mogło, że wszystko zostało przyjęte względnie dobrze, bo najwidoczniej stworzenie nie przejmowało się niczym w swoim kierunku, a prędzej każdym z osobna, kto mieszkał w domu. W tym najbardziej Lowellem; zwierzę czuło, że coś jest nie tak i starało się zmniejszyć dzierżone na umyśle nieprzyjemne napięcie. Jakby ktoś starał się naderwać strunę, a raczej nie ktoś, tylko on sam. Swoim podejściem do pracy, remontu, pomocy wszystkim dookoła - aż sam zaczynał to znacząco odczuwać, kiedy ponownie skorzystał z eliksiru czuwania, co wcale nie było tak dobrym wyborem.
Tereny magicznej wioski owiane były naprawdę wieloma miejscami, które mogły zesłać na kogoś zarówno błogosławieństwo, jak i go przekląć na wieki. Sam nie widział jakichś szczególnych powodów, by tutaj zamieszkać; matka pozostawała niemagiczna, w związku z czym nie mogła dzierżyć w sobie sygnatury, która była konieczna do korzystania z tejże mocy. Nie chciał jej zostawiać, w związku z czym powoli i zgrabnie sobie remontował dom, kiedy poza pracą sobie jeszcze dorabiał. Cały czas żył rutyną, ciągłą koniecznością zarobkową, a to też odbijało się koniec końców na nim - jakby nie potrafił przystopować. Bo nie potrafił, a też nie chciał od razu wydawać całej kwoty, którą dzierżył, by chociaż trochę wspomóc rodzinne wydatki rodziny Kolbergów. Jeszcze za bardzo angażował się w życie szkoły, co powodowało wzrost przejmowania się wszystkimi i wszystkim dookoła.
- Co ty tak pędzisz do przodu? - zapytał się psiaka, który nagle zerwał się do przodu, uważnie pędząc w jednym, określonym kierunku. Lowell nie wiedział, co jest tego przyczyną, ale jednego był pewien - że zwierzęta posiadają wyostrzone zmysły i nawet taki pluszowy leprehau musiał coś zauważyć, co ewidentnie wzbudziło jego zaintrygowanie. Im szedł bardziej do przodu, tym do jego uszu docierał dziwny głos, jakoby przypominające ujadanie - przeszywające wszechobecną ciszę, gdy lekkie kropelki deszczu przedostawały się do otoczenia. Czekoladowe tęczówki bardziej rozejrzały się po okolicznej roślinności, jakby ta miała przynieść mu same problemy, a z czasem dźwięk stawał się bardziej wyostrzony.
To wszystko prowadziło do pola antymagii - powoli, bardzo ostrożnie i bez pośpiechu (mimo tego, jak pies zareagował) przemieszczał się po tym, jak wyszedł z jednej z wydeptanych ścieżek wprost na działający obszar magii, który tłumił posiadane przez czarodzieja cechy. Jeszcze o tym nie wiedział, wszak nie miał okazji tutaj się znajdować, a jego ciało przeszył bardzo chłodny dreszcz, na który jedynie mocniej przycisnął do siebie kurtkę. Jeszcze nie zauważył Samanthy, ale pupil wyraźnie kierował w kierunku źródła dźwięku, które stało się bardziej donośne.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Augustine Edgcumbe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 188
C. szczególne : zmieniający się kolor brwi | dresiki i bluzy z kapturem | okrągłe kolczyki w uszach | szkocki akcent | pachnie super kosmetykami czarodidasa
Dodatkowo : metmorfomag
Galeony : 208
  Liczba postów : 486
https://www.czarodzieje.org/t21305-augustine-edgcumbe#688941
https://www.czarodzieje.org/t21354-august#690461
https://www.czarodzieje.org/t21307-augustine-edgcumbe#688946
Pole antymagii QzgSDG8




Moderator




Pole antymagii Empty


PisaniePole antymagii Empty Re: Pole antymagii  Pole antymagii EmptyPią Kwi 29 2022, 13:02;

Dementor, 1 lokacja, brak wodnych, brak łez

Ponieważ ja zazwyczaj byłem bardzo zorganizowany i niezbyt skłonny do nierozważnych zachowań, nie potrafiłem zrozumieć jak ktoś może tak igrać ze swoim życiem. Do tego z pewnością wyciąganie brudów przez dementorów nie nazwałbym zabawne...
Patrzę czujnie na nieznajomego, który nawet uśmiecha się blado na widok mojego śmiesznego patronusa. Jest też tak blady, że aż przytrzymuję go ręką, bo zastanawiam się czy zaraz nie upadnie. Wydaje się być starszy niż ja, szczególnie w tym eleganckim stroju, a jednak to ja czuję się zobligowany go ratować. Odstraszam zakapturzonego przeciwnika, staram się podtrzymywać wesołą myśl, a także dać szansę na ucieczkę tej łatwe ofierze dementorów.
Na jego odpowiedź, zanim zdążę wybełkotać, że sam sobie poradzę, może sobie iść, a ja prędko teleportuję się sam do mieszkania... Jednak nie udaje mi się tego wytłumaczyć, a już mknęliśmy razem w przestrzeni. Ląduję jakoś nieprzyjemnie, na ziemi, nieprzyzwyczajony do łącznej teleportacji. Chwilę ogarniam zawroty głowy i wstaję z miejsca... by natychmiast wyczuć dziwną aurę tego miejsca. Wyjmuję różdżkę i chcę wyczarować patronusa, tak na zaś, ale orientuję się, że nie mogę tego zrobić. Różdżka dziwnie pali moje dłonie, a ja marszczę szerokie brwi, które natychmiast mi ciemnieją jeszcze bardziej.
- Gdzie ty nas zabrałeś? - krzyczę do Longweia, bo odczuwam też dziwną blokadę i mrowienie, kiedy próbuję się teleportować. Może ten poczciwie (i uroczo!) wyglądający chłopak jest tak naprawdę seryjnym mordercą? A ja dałem się łatwo podpuścić na jego nieznajomość patronusa? Już wyciągam (niedziałającą) różdżkę w kierunku Huanga, ale zanim zdążę wbić mu ją w oko czy co tam mogłem zrobić, w oddali już czuję charakterystyczny chłód. Nie ma więc czasu na przeklinanie czy ogłuszania chłopaka. Nawet jeśli to jakiś zboczeniec czy morderca, ja nie zostawię go na pastwę losu. Natychmiast łapię go za rękę i ciągnę gdzieś w kierunku jakiegoś wysokiego budynku przed nami. Moja ręką powiększa się tak, by szczelniej i mobilniej objąć dłoń obcego. Zazwyczaj powstrzymuję się od bliskości w jakikolwiek sposób, ale najwyraźniej przy próbach ratowania czyjejś skóry, wcale mi to nie przeszkadza. Moje nogi wydłużają się odrobinę nienaturalnie, by łatwiej było mi biec. Z większym niepokojem zerkam na mężczyznę obok, bo już wcześniej był osłabiony, więc nie jestem pewny czy da radę biec dalej.
- Skup się. Musisz nasz teleportować jak tylko poczujesz, że się da - próbuję go odrobinę pobudzić, sam zaś biegnę jak na swoich zwykłych treningach, staram się utrzymać w głowie przyjemne wspomnienia i czekam aż będę mógł rzucić mojego konika do boju.

@Longwei Huang
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : skórzane rękawiczki, których nie zdejmuje, a pod nimi krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, imię Aleksandra na wnętrzu lewej dłoni (do sierpnia 2023), łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 619
  Liczba postów : 403
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Pole antymagii QzgSDG8




Gracz




Pole antymagii Empty


PisaniePole antymagii Empty Re: Pole antymagii  Pole antymagii EmptyWto Maj 03 2022, 13:44;

pole kostki 1 - nie działa mi różdżka, muszę kupić nową albo naprawić tę
dementor i łzy dementor jest, a łez brak
kelpie/langustnik brak

Longwei jęknął, gdy tylko potknął się i upadł na ziemię, podtrzymując się ramieniem. Czuł się źle, choć nigdy nie miał takich problemów po teleportacji. Coś było nie w porządku, choć jeszcze nie potrafił powiedzieć co. W jednej chwili miał wrażenie, że zacznie wymiotować, ale szczęśliwie skończyło się tylko na nieprzyjemnym szarpnięciu żołądkiem. Miał problem złapać oddech, gdy chwiejnie podnosił się na nogi, rozglądając się, gdzie ostatecznie ich zabrał, choć miał wrażenie, że nie musi tego robić. Kiedyś, tuż po powrocie ze studiów w Taktshang, trafił w to miejsce i był równie oszołomiony, co w tej chwili. Sięgnął po różdżkę, ale czując, że ta nie reaguje w żaden sposób na niego, jedynie skrzywił się i schował ją.
- Pole antymagii… Myślałem, że tu nas nie dopadną - odpowiedział, spoglądając na swojego towarzysza, którego z tego wszystkiego nawet o imię nie zapytał. Próbował jeszcze wyjaśnić, skąd właściwie wiedział o tym miejscu, ale znów poczuł się słabo, przez co nie zauważył oznak zbliżających się dementorów. Nic więc dziwnego, że ze zdziwieniem spojrzał na drugiego mężczyznę, gdy ten złapał go za rękę, ciągnąc za sobą biegiem. Przez chwilę próbował, pomimo osłabienia, przyjrzeć mu się uważniej, orientując się, że jego dłoń stała się jakby większa, ale nie potrafił w pełni skoncentrować się na tych obserwacjach.
Zakrztusił się, mając wrażenie, że od prób teleportowania ich, kiedy magia wokół nie chciała działać, zaczyna go mdlić. Mimo to próbował biec dalej, sięgając również po swoją różdżkę, aby wykryć moment, gdy ta zechce z nim współpracować.
- Jeszcze kawałek… - poinformował nieznajomego, chcąc, żeby wiedział, że naprawdę próbował ich teleportować. Nigdy nie przypuszczałby, że w miejscu, gdzie nie działa magia, mogą pojawić się dementorzy. Nie chciał ich bardziej narażać, niż byli przy strumieniu, ale w tej chwili nie było sensu przepraszać. Musiał się skupić, jeśli chcieli uciec. Trudno jednak było to zrobić, gdy dosłownie czuło się oddech dementorów na swoich plecach, które wyczuwając łatwą zdobycz, płynęły w powietrzu ku nim, jakby bawiąc się chwilą, choć Longwei nie chciał wiedziec, co się stanie, jeśli tylko się potknie, albo zatrzymają się z nieznajomym.

-> przenosiny wieża wróżek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pole antymagii QzgSDG8








Pole antymagii Empty


PisaniePole antymagii Empty Re: Pole antymagii  Pole antymagii Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pole antymagii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pole antymagii JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Rezerwat
-