Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Magiczna Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Lexa Shelby

Mieszkaniec Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168
C. szczególne : Podłużna na siedem centymetrów blizna na prawym biodrze, wypalony znak pewnego psychopaty znajdujący się na lewym nadgarstku; wiecznie przykryty jest on warstwą białego bandażu.
Galeony : 204
  Liczba postów : 111
https://www.czarodzieje.org/t18543-lexa-t-shelby#528530
https://www.czarodzieje.org/t18559-lexa#529146
https://www.czarodzieje.org/t18545-lexa-shelby#528551
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyPon 6 Kwi - 10:36;

First topic message reminder :


Magiczna Biblioteka


Niewielka magiczna biblioteka zlokalizowana w bocznej uliczce Hogsmeade. Wchodząc do niej, pierwsze co można zauważyć to niesamowicie wysokie regały przy których szybują platformy pełniące funkcję windy. Lokal jest zdecydowanie wyższy aniżeli szerszy. Spokojnie jednak pomieścił kilka naprawdę wygodnych foteli, które okupują głodni wiedzy i świętego spokoju czarodzieje. Mimo niedużych rozmiarów, zawartość półek jest prawdziwie bogata. Panie bibliotekarki dbają o każdy świstek z największą dbałością, dlatego można tu znaleźć najstarsze zapiski w bardzo dobrym stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Rasmus Vaher

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 181,5 cm
C. szczególne : Wyczuwalny estoński akcent, czasem nieodmienianie w angielskim, blizny na lewej dłoni po zdjęciu klątwy.
Galeony : 21
  Liczba postów : 450
https://www.czarodzieje.org/t18066-rasmus-vaher
https://www.czarodzieje.org/t18770-sowa-rasmusa-kuu#538343
https://www.czarodzieje.org/t18064-rasmus-vaher
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 27 Cze - 19:39;

KOŚĆ NA ZWROT: 6
LITERA: D
ZAPAMIĘTANIE: Parzysta (6)
SIEDZĘ W ŁAWCE Z: Samemu
Link do kostek

Było lepiej. Zdecydowanie lepiej, jeśli wziąć pod uwagę co Rasmus wyczyniał w pierwszej części swoich prób. Nie wiedział tak naprawdę czy teraz tez mu pójdzie lepiej, ale po wielu próbach zapamiętania chciał powiedzieć jakiś tekst. Więc zaczął od powolnego rozszyfrowywania tekstu, aby dowiedzieć się, że oczywiście zwrot będzie brzmiał "Przyjmij moje podziękowania / Oferuję swoją wdzięczność", które następnie musiał przenieść na alfabet trytoński, a potem zacząć oczywiście w nim mówić. I był już tutaj jakiś trud, bo kiedy profesor Swann do niego podszedł i zapytał się o jego odpowiedź, ten powiedział bardziej... – Wdzięczność oferuję swoją. – Co brzmiało dość dziwiacznie, ale dla Rasmusa wydawało się na początku dobre. Dlatego też postanowił ponownie przysiąść nad tekstem i przeanalizować go, a zaraz potem trwale zapamiętać. Czym więcej miałby sobie teraz zawrócić głowę? A tak, powtórzeniem tekstu. Dlatego jeszcze raz podszedł wtedy do nauczyciela i poprosił czy może poprawnie odpowiedzieć. – Oferuję swoją wdzięczność. – odpowiedział w trytońskim języku, aby zaraz wrócić do swojej ławki. Wyczekując kolejnego etapu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wasilisa Fiodorow

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : króciutkie włosy; piegi; wyłupiaste oczy
Galeony : 114
  Liczba postów : 132
https://www.czarodzieje.org/t18911-wasilisa-fiodorow#544072
https://www.czarodzieje.org/t18924-poczta-wasi#544339
https://www.czarodzieje.org/t18926-wasia
https://www.czarodzieje.org/t18910-wasilisa-fiodorow
https://www.czarodzieje.org/t19075-wasilisa-fiodorow-dziennik
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 27 Cze - 20:16;

ZWROT: 5 - klik
LITERKA: D
ZAPAMIĘTANIE: 2

Wasia natychmiast skupiła wzrok na Krukonie, który spodobał się Liamowi. Bezwstydnie obczaiła go z góry na dół.
Szybko odwróciła się w stronę swojego przyjaciela, aż jej kark strzyknął.
- No mordkę ma cudną – stwierdziła, kiwając głową. – Spiknę Was. Spiknę Was, albo nie nazywam się Wasilisa Fiodorow!
Wyjęła karteczkę.
- Ty, w serduszko wytnę. Ale nie mam nożyczek… To wydziaram.
Wydarła z kartki serduszko. Wyglądało to przeokropnie, no ale jako taki wzór serca miało.
- I żadnych ale. Podam mu to. Ale luz, nie dam Ciebie z imienia. Zobaczymy jego reakcję, zapytam, czy jest gejem.
Szybko napisała piórem wiadomość.

Powiedzże mi, Darrenie, czy z Ciebie gej?
Bo jak tak, to super  i cudnie, że hej!
Twarz masz piękną i czystą,
Nie wiem jak tutaj zrymować.
Odezwij się, Darrenie, czym prędzej,
Bo wtedy wiadomości będzie na Ciebie czekać więcej.

- Ej, legitne? – podstawiła Liamowi pod nos. Dorysowała szybko jeszcze kilka serduszek wokół tekstu i ową laurkę wcisnęła do kieszeni. – Dam mu to, jak wstaniemy z ławek.
Jeżeli Liam próbował jej zabrać karteczkę, to bardzo mu się nie dawała. Uniosłaby rękę do góry z karteczką, by chłopak nie mógł jej zabrać.
Teraz skupiła się na nauce. W końcu po to tu przyszła… Z uwagą wysłuchała słów wykładowcy.
Proszę o wybaczenie… Brzmi spoko – w sumie ważne zdanie. Skupiła się i szybko zapisała to na kartce.
- Burburneżabuburkhrzokhrzoszakh hu juguhuaczburkh – nawarczała na Liama. Po chwili zdała sobie sprawę, że powiedziała to trochę nie tak, jak powinno być… Na odwrót. Wybaczenie, o proszę. – WYBACZENIE, O PROSZĘ! – krzyknęła. – Jakby to Wybaczenie to był jakieś bóstwo. Wybaczenie, o, proszę, przyjmij me modły! Pozwól Liamowi wycałować tamtego Krukona z ładnym tyłkiem! I twarzą ładną też!
Zapisała poprawnie jeszcze raz na kartce tłumaczenie. Zapamiętanie poszło jej świetnie tym razem – nie miała żadnego problemu z tym, by wiedzieć co kiedy i jak powiedzieć. Mogła być z siebie dumna.
Gdy Liam również skończył swoje zdanie i wszyscy wstali, Wasia szybko podeszła do  @Darren Shaw i wcisnęła mu do ręki karteczkę. Był to podarty kawałek pergaminu w kształcie serduszka z małym wierszykiem, wokół którego narysowane były krzywe serduszka. Co do słów wierszyka – widać je troszkę wyżej.
Wasia mrugnęła jeszcze do Krukona, uśmiechnęła się według niej bardzo szelmowsko (a pewnie wyglądało to głupio) i ruszyła do przebieralni, by potem razem z resztą wybrać się na kolejny etap kursu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: prawa noga, część nogi lewej, część torsu, wnętrze prawej ręki. Blizny po porażeniu prądem: wewnętrzna część lewej dłoni i przedramienia.
Galeony : 1470
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
https://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
https://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
https://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 27 Cze - 20:20;

Zwrot: 4, witaj, życzę ci spokojnych fal.
Błąd: B, żadnego.
Zapamiętanie: 4, tak.

Machał wolno piórem, obracając je między palcami. Nie szło mu. Naprawdę mu nie szło. Praktycznie nie pamiętał nic z alfabetu i patrzenie co chwila na nijako zrobione notatki wcale nie pomagało. Odetchnął raz i drugi, acz jego myśli znowu odleciały, kiedy usłyszał zadane przez Boyda pytanie.
- Mm. Zdarzyło się - odpowiedział i nie miał na myśli lekcji eliksirów. Nawet nie pamięta, kiedy na eliksirach był. Na zielarstwie też nie był... Kiepsko widzi swoje egzaminy w tym roku, acz to dość słaba pora na rozważanie ocen końcoworocznych. Zresztą, czy to jest aż tak ważne? Nie umie się przejmować tego typu rzeczami. Po prawdzie wieloma rzeczami nie umie się przejmować.
Musi się skoncentrować. Jak pomidor. Koncentrowany pomidor. Koncentrat. Słoik. Puszka. Ryba w puszce.
- Myślicie, że trytona da się zjeść? To technicznie ryba - wypalił do towarzyszy, nie przejmując się tym, jak makabrycznie to stwierdzenie mogło zabrzmieć. Dla Neia nie było niczym poza zwykłym rozważaniem, jednym z wielu, które miewał. Od zapładniania animagicznych kobiet po jedzenie trytonów. Trzeba się do stylu bycia Walijczyka po prostu przyzwyczaić.
Zaczął stukać piórem w kartkę, aż stalówka się ułamała i tusz wylał. To był naprawdę zły dzień. Odczekał zatem, aż Morgan skończy wszystko, co robiła, nim zwrócił się do niej.
- Mogę pożyczyć pióro? - Swann kazał im nie brać różdżek, zatem nie wziął. W efekcie nie miał, jak zapisać zadania. Niemniej poplamione tuszem palce sprawiły, że w końcu należycie skoncentrował się na zadaniu i jeśli tylko któryś z Gryfonów użyczyło mu narzędzia pisarskiego, odetchnął głęboko.
Wypowiedział się perfekcyjnie. Bez żadnego błędu czy zająknięcia. Co było aż szokujące, patrząc po tym, jak tragicznie rudzielcowi szło na początku. Niektórzy autystyczni ludzie zdradzają naprawdę zaskakujące talenty i zdolności. A nie da się zaprzeczyć, że Vaughn normalny nie był. Jak tylko się wypowiedział, ponownie pochylił głowę i zaczął szarpać stosinę swojego zepsutego pióra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 4905
  Liczba postów : 2991
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 27 Cze - 20:28;

KOŚĆ: 4 (Bądź pozdrowiony / Witaj, życzę Ci spokojnych fal)
LITERKA: F
ZAPAMIĘTANIE: 4 (tak)
W ŁAWCE Z: Élé

Nie uznawał poddawania się, nawet jeśli nie wszystko wychodziło tak, jak sobie to pierwotnie wyobrażał. Pewnie pomagał fakt, że i Éléonore słyszalnie borykała się z przedziwną strukturą tego języka, więc w jej towarzystwie nie odczuwał tej potępiającej konieczności nadgonienia, jaką zwykł w sobie nosić, gdy nie znajdował się gdzieś w czołówce. Trudno było rozstrzygnąć, czy to swobodne podejście do porażek było efektem towarzystwa roześmianej przyjaciółki, czy też ostatnie dwa lata porażek na wielką skalę pozwoliły mu na złapanie dystansu.
Jeszcze nie do końca załapał alfabet, a już zaraz przechodzili do zwrotów grzecznościowych. Poznanie i zapamiętanie kilku podstawowych formułek bez wątpienia należało do najważniejszych punktów kursu; choćby nie byli w stanie zrozumieć niczego spontanicznego, przynajmniej ze swojej ignorancji będą mieli szansę się wytłumaczyć. Albo przynajmniej ładnie zaprezentować, dlatego spośród kilku przykładów Ezra wybrał wdzięcznie brzmiące pozdrowienie.
- Cóż... Chione byłaby lepszą ekspertką, ale twoje szczekanie nawet brzmi, jakby ci było przykro! Nie musisz zdradzać, że to tylko żal, że się zapisałaś na kurs - zażartował po wysłuchaniu przeprosin przyjaciółki. Nie potrafił jednak ze słuchu wyłapać, co dokładnie było źle, choć kilka zapamiętanych literek włączało w głowie alarm, że to w szyku coś szwankowało. Klepnął ją pocieszycielko w udo - na pewno miał się znaleźć w tej grupie ktoś, kto obrazi trytony mocniej niż ona. - Myślę, że trytony, z którymi się spotkamy, są jak inni Anglicy i będą się cieszyć, że cokolwiek próbujemy. Ja uważam, że to urocze, jak obcokrajowcy podejmują wysiłek, pomimo że jestem fanem czystego akcentu. W ogóle jak myślisz, trytony też mają akcenty, zależne od miejsca życia? - Przekaz kulturowy pod wodą w dużych odległościach musiał być jeszcze bardziej utrudniony...
- Dobra, teraz słuchaj mnie. To będzie dobre. Neżagzibur - zaczął, czując już, że dobrnął do szczytu swoich umiejętności. Nie chciał jednak zaglądać do swoich notatek, zamiast tego wytężył umysł i z determinacją wyartykułował dalszą część: - juhu...ebgubur...khne-ee-żarzobur. - Lub bądź pogrzebany, w wolnym tłumaczeniu, co zdecydowanie nie było dobrym sposobem na rozpoczęcie znajomości. Potarł ręką kark, śmiejąc się cicho, gdy zauważył ten błąd. - Dobra, może jednak nie jest jeszcze czas na lecenie z pamięci. Spróbuję to dłuższe... Burszansz-szżaczu, burburneburkh- busza aczjuhugczhuczu...rzoburbudźe wużazo. - Aż dziw, że krople potu nie wstąpiły na Ezrowe czoło z tego wysiłku! I mimo że jakoś średnio to wychodziło, to i tak nie mógł się doczekać zmiany krajobrazu z bibliotekowego pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 945
  Liczba postów : 977
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 27 Cze - 20:40;

Wylosowany zwrot: 2 - Nie mam złych zamiarów / Nie szukam zwady
Wylosowana Literka: H - wypowiadam w bezokoliczniku + nieparzysta
Ławka: Sama

Słuchała nauczyciela z uwagą, starając się nadążyć ze wszystkimi notatkami. Nie sądziła, że ten język będzie aż tak skomplikowany! Przesunęła kosmyk jasnych włosów za ucho, przesuwając spojrzeniem po alfabecie — który o dziwo zapamiętała dobrze, gramatyka wypadała znacznie gorzej. Przysłuchiwała się chwile postępom innych, zwracała uwagę na wszystko to, co nauczyciel do nich mówił i w czym ich poprawiał, bo mogła przecież sama z tego skorzystać. Stuknęła piórem w pergamin, próbując co nieco przetłumaczyć, powiedzieć. Miała jednak wrażenie, że jej akcent przy tym wszystkim wciąż brzmi naprawdę źle, przez co kolejne westchnięcie wypłynęło spomiędzy jej ust. Rozpisała zdanie, które miała przetłumaczyć raz jeszcze — zwroty grzecznościowe były gorsze, od prostych i pojedynczych słów lub zapamiętania literek. - Rzoszakh burzoburbudźe burżawiszażaguhubure...? Nie! Jeszcze raz. - mówiła pod nosem, kręcąc na siebie głową i łapiąc oddech, zacisnęła palce na krańcu swojego mundurka w poirytowaniu na swój brak talentu lingwistycznego. Hiszpański był dużo prostszy. - Rzoszakh burzoburbudźe burżawiszażaguhubur!
Powtórzyła już nieco pewniej, przekręcając głowę na bok, chociaż wciąż miała wrażenie, że czegoś jej brakowało w tej wypowiedzi i o czymś zapomniała. Spojrzała pytająco na przechodzącego obok nauczyciela, który uświadomił krukonce, że zdanie wypowiadała w bezokoliczniku. Zamrugała zdziwiona, wlepiając wzrok w swój pergamin i przerabiając literka po literce kolejny raz, zauważyła nieprawidłowość i w miarę możliwości starała się poprawić. Zdecydowanie będzie musiała poświęcić na to więcej czasu, nawet po kursie. A potem zbladła, serce zabiło jej szybciej i poczuła fale gorąca, które zaraz zmieniło się w zimny pod przerażenia. Przetarła dłonią oczy, łapiąc za kostium i mając ochotę uciekać. Nie umiała pływać kompletnie, ale cała szkoła nie musiała zaraz o tym wiedzieć.. Zastanawiała się czasem nad swoim brakiem inteligencji, bo przecież od razu mogła skojarzyć, bez wody i trytona się faktycznie nie obędzie przy opanowywaniu ich języka. Cudownie.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liam A. Rivai

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178 cm.
C. szczególne : Wiecznie uśmiechnięty pyś.
Galeony : 534
  Liczba postów : 782
https://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
https://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
https://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
https://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 27 Cze - 20:51;

Był okropnie zawstydzony, ale sądząc po braku reakcji ze strony zarówno upatrzonego chłopaka, jak i jego koleżanek z domu, najprawdopodobniej nikt go nie usłyszał. Był bezpieczny, chwała! Czerwone uszy co prawda dalej się go trzymały, ale ani myślał zamykać buzi. Zresztą wyszczerzonej, jak zawsze, bo chociaż sytuacja była żenująca jak cholera… to dla niego również niesamowicie zabawna!
Trochę wybałuszył oczy na szyję dziewczyny, już chcąc się rzucać do ewentualnej pomocy, ale okazało się, że strzyknięcie w karku nie oznaczało jego skręcenia. Myślał, że na tym zakończą swoje ploteczki na temat chłopaków, ale głupi był. Chyba na chwilę zapomniał z kim siedział w ławce.
- WEŹ! – zapiał trochę za głośno, zaraz dodatkowo kolorując tę kolejną gafę śmiechem, chowając głowę w ramiona, tylko gorzej czerwony i roześmiany. – O rany.. jak będę się tak drzeć, to zaraz sam Swann zdecyduje się mnie z nim spiknąć, bylebym tylko się zamknął! – w sumie do ostatniej sekundy myślał, że Wasia żartuje sobie z tą karteczką. Nigdy nie chciał narzucać się żadnemu chłopakowi, kompletnie szanując, że nie byli zainteresowani jego płcią. Szczególnie nie był zbyt natarczywy, jeśli danej osoby nie znał. Dlatego, wierząc, że dziewczyna robi sobie jaja, spojrzał na karteczkę z nie lada uznaniem.
- Ojej… no, no! Wiesz co? Ja to bym natychmiast zmienił orientację, jeśli jakaś dziewczyna napisałaby mi coś podobnego, ale o byciu hetero. Ale za mało serc moim zdaniem! – pokiwał głową, prawie dusząc się ze śmiechu. Chciał wypaść poważnie, serio… ale na tym etapie te kiczowate serduszka bawiły go za mocno. – Tylko słuchaj, nie podpisałaś się! Skoro też go nie znasz, to chyba powinnaś podać namiary! W końcu jesteś moją pełnoprawną swatką, no nie?! Musisz się zacząć promować, dziewczyno! – zareagował z takim entuzjazmem na wygłup, że dziewczyna nie musiała się obawiać zniszczenia karteczki – dopisał do liściku dodatkowe informacje, wciąż będąc święcie przekonanym, że Ważka tylko sobie żartuje i ta notka nigdy do Darrena nie dojdzie. Dopisał jeszcze Wasilisa Fiodorow,  Gryffindor, klasa VIII (<- dodatkowe informacje do karteczki. @Darren Shaw).
A następnie zajął się trytońskim.
- O, mamy to samo! – ucieszył się, że wpadł im ten sam zwrot. Dzięki temu mogli sobie pomagać. Co prawda Liamowi nie potrzeba było pomocy przy zapamiętywaniu przez co do ostatniej chwili myślał, że idzie mu znakomicie. Dlatego też wybuchnął śmiechem na Wasię.
- Weź, cicho, cicho! Bo naprawdę Cię usłyszy! – pomajtał przy niej łapami, próbując ją uciszyć. A zaraz zajął się swoim tłumaczeniem. Wyburczał na Waśkę w idealnym trytońskim… że „Uniżenie przeprasza za swój swąd”. Coś mu nie pasowało, a gdy spojrzał drugi raz do notatek… roześmiał się tylko bardziej.
- O RANY. O rany, nie… duszę się… - on całą tę lekcję jest czerwony jak buraczek. Naprawdę miał nadzieję, że nikomu nie przeszkadzał z tą głupawką. Uświadomił Wasi, dlaczego tak bardzo się śmieje. – No jasne, mhm… jeśli ja ludzi przepraszam za śmierdzenie, to czarno widzę to moje randkowanie z ładnymi Krukonami. – ocenił, po czym skupił się na słowach Swanna.
Wstał, jednak zanim udał się w kierunku szatni, ostatni raz zerknął jeszcze na Wasię… zauważając, że naprawdę dała Darrenowi tę głupią karteczkę. Liam w tym momencie wykonał autentyczną minę krzyku, po czym natychmiast odwrócił się na pięcie, praktycznie wbiegając do tej szatni, jakby bał się, że Krukon skojarzy go z tą durną notką… onienienienienieneineiaaaaaa
Zażenowany przebrał się w kostium i wrócił do reszty, stając przy Wasi, dalej kompletnie zawstydzony.
- Mówił coś? Rany.. Merlinie słodki-… po co mu to dawałaś, aaaa! Co on sobie pomyśli! AAaaa.. – krzyczał… ale szeptem? Dziwna kombinacja, ale chłopak właśnie przeżywał śmierć ze wstydu i jakkolwiek okrutnie by to nie zabrzmiało, śmiesznie przy tym wyglądał. Buraczek, chowający twarz w rękach, przestępujący z nogi na nogę… lub wykonujący inne paniczne gesty, bojąc się, że Darren zaraz go zaczepi.


Zwrot: Proszę o wybaczenie / Uniżenie przepraszam za mój błąd
Błąd: E, pomieszały mi się sylaby.
Zapamiętanie: 6, yas!
Linkeł: yay!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jahleel Sæite

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187 cm
Galeony : 606
  Liczba postów : 82
https://www.czarodzieje.org/t18134-jahleel-saeite#516592
https://www.czarodzieje.org/t18212-trix#518083
https://www.czarodzieje.org/t18136-jahleel-saeite#516594
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 27 Cze - 20:58;

Zwrot: 1, miło poznać twoją osobę.
Błąd: G, bezokoliczniki. Ale to już jest w bezokoliczniku...
Pamięć: 6, tak.

Uniósł kąciki ust w lekkim uśmiechu. Uwielbiał towarzystwo Perpetue. Była tym promyczkiem słońca, którego czasem brakowało w wypełnionej pracą i obowiązkami rzeczywistości bruneta. Nic zatem dziwnego, że perspektywa spędzenia wspólnie czasu napawała mężczyznę radością.
- Kupiłem niedawno cudowną herbatę z poziomkami. Chyba, że wolisz wino. Nie odmówię ci w razie śniadania - zaproponował, a uśmiech się powiększył. Droczył się lekko, zamierzając nie przejmować chłodem bijącym od towarzyszącego im Caine'a. Wchodzenie w prywatne porachunki pomiędzy blondynką a Schercliffe'm wydawało się Jahleelowi nie na miejscu. Niemniej skinął mu głową, słysząc odpowiedź dobiegającą od mężczyzny, a potem równie lakonicznie odparł.
- Zdawało mi się, że taki ton bardziej pasuje względem ucznia - a nie kogoś, kto jest starszy wiekiem i do tego kobietą. Mógł Jahleel dostać łatkę "psa obronnego panny Whitehorn", nie przejmował się tym. Ciężko ukryć, że choć nie chciał się wtrącać, odrobinę go postawa profesora zjeżyła, a bliska relacja z Perpetue nie pozwoliła całkiem zachować neutralności. Niemniej wojny również nie zamierzał rozpoczynać, przez co odpowiedział raczej lekko.
Na pytające spojrzenie kobiety minimalnie wzruszył ramionami. On nic złego w jej zachowaniu nie zauważył i tym mocniej nie rozumiał postawy historyka. Acz uwagę bruneta zwrócił brat. Spojrzał zatem na kartkę Akaia, chociaż sam nie znał języka aż tak dobrze, coby poprawiać młodego. Acz tego błędu raczej ciężko było nie zauważyć. Uśmiechnął się delikatnie.
- Oh, zauważyłeś? Ćwiczyłem ostatnio - pociągnął żart. Ogólny klimat ich spotkania był naprawdę lekki i przyjemny, nawet chłopak się ożywił. To dobrze. Towarzystwo Perp na każdego z nich działało, także po tym, jak skupili się już na własnych rozmówcach. Wszak komplementy w stronę Aka tak szybko nie wyparują.
Zaczął opracowywać własny zwrot. "Miło poznać twoją osobę". Sądził, że da radę, póki co pojmował język raczej bez problemów. Lecz Swann przyczepił się bezokoliczników. Brunet popatrzył na kartkę i kiedy profesor odszedł, skomentował cicho do swoich towarzyszy.
- Ale tutaj miały być bezokoliczniki? - Odrobinę zrobił się niepewny. Może faktycznie coś naplątał. Napisał zatem od nowa, tym razem poprawnie. Grunt, że już się akcentu nikt nie czepia. Chociaż to polepszył.
Udał się do szatni, nie martwiąc aż tak bardzo, jak towarzyszący mu uczeń. Raczej nie będzie tam aż tylu amatorów męskich tyłków, coby gapili się i naruszali przestrzeń towarzyszy. Inna sprawa... Że Jah był blady jak kartka papieru od siedzenia wiecznie w pracy i unikania słońca. Kiedy zatem zebrali się na nowo w grupkę, rzucił lekkim żartem.
- Obawiam się, że moje mięśnie nie ujmą trytonów. Prędzej ta bladość oślepi.
I chociaż Perp wyglądała na pewno wspaniale w stroju kąpielowym, ani przez myśl mu nie przeszło spojrzeć niżej niż jej twarz. Co mogło być odrobinę ciężkie przez różnicę wzrostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ajax Swann

Nauczyciel
Galeony : 133
  Liczba postów : 443
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15199-poczta-profesora-swanna#405513
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 27 Cze - 21:08;

Odpowiedź Maximiliana niezbyt go przekonała. Biały olbrzym o wyniosłej i surowej twarzy oraz zaciętym spojrzeniu przyglądał się długo młodemu chłopakowi, aby ostatecznie skinąć głową. Mógł jednak mieć pewność, że będzie mu się bacznie przyglądać jeśli tylko zechce znów wyciągnąć piersiówkę. Westchnął, przetarł twarz i zajął się powtarzaniem materiału tym, którzy tego potrzebowali. Poprawiał gdzie było trzeba. Kilkoro z zebranych wymawiało już zdania bezbłędnie co było naprawdę sporym osiągnięciem. Skorzystał z chwili i sam poszedł przebrać się w identyczny strój co wszyscy mężczyźni. Gdy wrócił, akurat zegar zawył i oznajmił, że koniec części teoretycznej.
- Dobrze, uwaga wszyscy! - odezwał się donośnym tembrem, gdy już wszyscy się przebrali i byli gotowi do wyjścia. Machnął różdżką w kierunku kilku przedmiotów i rozstawił je w sporej od siebie odległości. - Te przedmioty to świstokliki, włączyłem odliczanie za siedem minut. Upewnijcie się, że każdy z was będzie mógł go dotknąć, bowiem więcej świstoklików już nie posiadam, a przenosimy się daleko. - schował różdżkę do specjalnie przyszytej kieszonki przy jego kombinezonie kąpielowym. - Teraz kończymy część teoretyczną i przechodzimy do części ćwiczonej pod wodą. Nie chcę was oszukiwać, drodzy państwo. Z trytonami możliwe jest dosłownie wszystko, a więc aby nie prowokować niebezpiecznych sytuacji polecam, aby każdy z Was ukrył swoją różdżkę i nie wyjmował jej na terenie wodnym. Nie możemy ryzykować rozdrażnienia podwodnego stworzenia wchodząc na jego terytorium z wyciągniętą bronią. - podszedł do jednego ze świstoklików i rozejrzał się po zebranych czy aby każdy stał przy jednym z nich. - Wasze rzeczy osobiste będą tutaj bezpieczne. - oznajmił, przywołał do siebie małą walizeczkę i wraz z pierwszym świstoklikiem i pierwszą grupą osób przeniósł się… zupełnie gdzie indziej.


______________________________________________________________________________________
Uwaga!

Na kolejny etap trytońskiego przenosimy się do Doliny Godryka. Za kilkanaście minut pojawi się tam post Swanna z opisem zadania i kostek. Dopiero po nim proszę się tam pojawić.

Przypominam, że uczniowie Hogwartu opuszczają Hogsmeade jednorazowo, za zgodą moderacji.

Jeśli chcecie to wszyscy z/t, ale można jeszcze tu napisać posta.
Daję wyjątkową sytuację - jeśli ktoś nie napisał w 2 etapie przed moim postem to może to jeszcze zrobić zanim przejdzie do posta w Dolinie Godryka.


Świstokliki:
świstoklik nr 1 świstoklik nr 2świstoklik nr 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 673
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyNie 28 Cze - 0:12;

Zawsze ceniła sobie towarzystwo Sæite - zarówno tego młodszego jak i najstarszego - więc humor, pomimo wojny psychologicznej (toczonej z niewiadomych jej powodów) z Shercliffem - dalej jej dopisywał. Musiała przyznać, że w pewnym sensie zabawnie było patrzeć z boku jak Jah odbija werbalną piłeczkę, którą Caine serwował. Chociaż Perpetua była nieco skołowana zachowaniem historyka, tak też... Nie było ono jakąś szczególną nowością. Może trochę - biorąc jednak pod uwagę ich ostatni częstszy kontakt - niezupełnie na miejscu, ale przecież nie zawsze mogła liczyć na... coś. Prawda?
Ostatecznie więc skupiła się na tu i teraz - podchodząc z szerokim, słodkim uśmiechem do Jahleela. Kiedy siedział przy stoliku - nie odczuwała tak bardzo różnicy wzrostu między nimi. Teraz musiała po prostu zadrzeć podbródek w górę, żeby skrzyżować swoje jasne tęczówki z niebieskimi oczami Sæite'a. Przekrzywiła nieco głowę, prychając cicho z rozbawienia - choć jakiś błysk zmartwienia błysnął pod jej powiekami.
Jeśli chodzi o bladość, nie możesz się ze mną równać, złotko — odbiła, bezpośrednio nawiązując do swojej cery - nie tyle bladej, co zwyczajnie mlecznobiałej. Nieustannie przenosiła ciężar ciała na lewą stronę, pozbawiona wsparcia laski. Powód był prosty: przez całą długość prawej nogi przebiegała podłużna blizna, nie rzucając się jednak specjalnie w oczy - nie dla kogoś, kto nie wiedział czego szukać. Uroki wilej krwi.
Ale rzeczywiście... O b o j e jesteście za bladzi — stwierdziła, przenosząc krytyczny wzrok z Jahleela na Akaiaha - do którego też podkuśtykała ze swoją kulawą gracją. Niespecjalnie - a właściwie w ogóle - przejmując się powoli schodzącymi do pomieszczenia pozostałymi kursantami, sięgnęła do grzywy młodszego Sæite'a, mierzwiąc ją pieszczotliwie, zupełnie tak, jak to zawsze miała w zwyczaju.
Dobrze Ci dzisiaj poszło — nie musiała się nawet specjalnie trudzić, żeby wyłapać zwyczajowe wbite w ziemię spojrzenie Akaia - uśmiechając się do chłopaka ciepło i puszczając mu kokieteryjne oczko. Głowa do góry - zdawała się mówić całą sobą.
Stęskniłam się za Wami. Kupiłam ostatnio dom w Hogsmeade, będziecie musieli tam do mnie wpaść — zaproponowała, zerkając tym razem spod ciemnozłotych rzęs na starszego z braci. — Będziesz musiał zrobić sobie chociaż jeden wolny weekend, Jah.
Weekend. Nie dzień.
Figlarny uśmiech zatańczył w kącikach karminowych ust - kiedy złotowłosa nawiązała do wcześniej zaproponowanego przez mężczyznę śniadania.

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Akaiah Sæite

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 173 cm.
C. szczególne : Podkulona, przygarbiona sylwetka. Wzrok wbity w ziemię. Jąkanie.
Galeony : 152
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t16057-akaiah-archangel
https://www.czarodzieje.org/t17981-akaiah
https://www.czarodzieje.org/t16058-akaiah-archangel
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyPon 29 Cze - 0:27;

Ak był poza napięciem jakie panowało na linii starszyzny ławki. Zajmował się swoimi myślami i problemami z trytońskim, więc nieszczególnie zauważał dziwne zachowanie historyka. Zresztą, prawdopodobnie nawet nie śmiałby cokolwiek z siebie wykrzesać w tej materii. Na wszystkich lekcjach starał się być grzeczny, skupiony i robić to, co do niego należało, więc nijak nie angażowałby się w uprzejme, ale wyjątkowo chłodne odbijanie piłeczki w tę i z powrotem, jakie toczył jego starszy brat. Jednak jemu tego samego nie odmówił, ciągnąc zaczepki, nawet, jeśli cicho.
- Ćw-Ćwiczyłeś-ś? J-Jeśli o-od p-pisania p-piórem przy-przybiera s-się n-na m-ma-masie… g-gdzie m-moje-e m-mięś-mięśnie p-po t-tylu na-napisanych no-notatka-ch? – odparł szeptem z lekkim uśmiechem. Rzadko miał okazję spędzać czas z Jahleelem, więc trochę łatwiej było mu się zebrać na odwagę i mówić w czasie zajęć. Poza tym, ból był prawdziwy. Starszy Sæite nie raz nasłuchał się, ile nacierpiał się nadgarstek chłopaka przy nauce do zbliżających się egzaminów. W końcu był siódmoklasistą. Kochał herbatę, ale coraz częściej ćpał kawę i zarywał nocki.
Jakoś niespecjalnie zwracał uwagę na wygląd innych osób, raczej zajęty tyraniem samego siebie, ale fakt. Skoro mężczyzna sam już zaczął, to Ak musiał przyznać, że wypadał aż śmiesznie blado przy innych. Zupełnie odwrotnie do Perpetuy, która w przeciwieństwie do Jahleela, tą bladością po prostu porażała w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nawet szatyn musiał przyznać, że wyglądała jak z obrazka.
Aż lekko się wyprostował, nie spodziewając się uwagi ze strony kobiety. Przynajmniej nie w tej materii. Uśmiechnął się trochę nerwowo, trochę głupiutko. Nie wiedział co zrobić z rękami, więc podrapał się nad uchem, lekko mierzwiąc sobie włosy.
- T-Tak.. t-to może b-być prawda. – bardzo chciałby więcej spacerować w ciągu ostatnich tygodni, ale nauka mu na to nie pozwalała. Jak już zaczynał uczyć się w pokoju, to tak się wkręcał, że aż żal było mu przerywać, żeby przenieść się z książkami na błonia. Żegnaj opalenizno! – P-Przynajmniej w-widać, ż-że rodzina… z-zresztą wsz-wszyscy trzej. H-Hay n-nas wszy-wszystkich b-bije w tym n-na głowę-ę. – przyznał po czasie, poprawiając sobie lekko rękawki stroju.
Był spięty, ale zdecydowanie towarzystwo brata oraz Perpetuy, dodawało mu otuchy. Zresztą, szatyn aż się zarumienił, gdy dostał od kobiety kolejną pochwałę. Z początku wyraźnie urósł, uśmiechając się szerzej, również całkiem z siebie zadowolony… by zaraz przypomnieć sobie, że jest typowym nastolatkiem i mamine czułości są fe. Odsunął się więc w buntowniczym geście, co wyglądało raczej uroczo i zabawnie, niż jak faktyczny pokaz rebelii: „Ciocia, przestań! Bo koledzy zobaczą!”. Aż się nawet rozejrzał, czy rzeczywiście ktoś to widział. Niemniej, chociaż odsunął głowę, Perpetua mogła być pewna, że Akai docenił pochwałę. Zresztą, Jahleel wychował go dobrze: – Dz-Dziękuję.
Chociaż przejmował się opinią kolegów, wyraźnie podekscytował się na propozycję odwiedzin w Hogsmeade. Było to jedyne miejsce, do którego mógł chadzać poza Hogwartem, a że z oczywistych względów i tak robił sobie tam wycieczki dość rzadko, bardzo mu się wizja odwiedzin spodobała. Aż się wyprostował, spoglądając prosząco na Jahleela.
- T-tak! B-Bardzo chętnie. – a później padła propozycja wolnego weekendu dla brata. – Tak! T-To jest bar-dzo dobry p-pomysł! – naprawdę widywali się rzadko, więc jeśli brunet wygospodarowałby sobie czas na urzędowanie w miejscu, do którego dla odmiany Ak miał dostęp chociaż do tej nędznej 22:00, to byłoby to wręcz cudowne. Naprawdę tęsknił. – M-Mam c-coraz l-luźniejsze z-zajęcia. N-Na pewno z-znalazłbym cz-czas n-nawet w t-ten weekend. – i tak przyjdzie do niej z książkami, nie ma bata. Ale zrobił się taki podekscytowany, jak na siebie, że Jahleel nie może teraz odmówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jahleel Sæite

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187 cm
Galeony : 606
  Liczba postów : 82
https://www.czarodzieje.org/t18134-jahleel-saeite#516592
https://www.czarodzieje.org/t18212-trix#518083
https://www.czarodzieje.org/t18136-jahleel-saeite#516594
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyNie 5 Lip - 17:27;

Gdyby był choć trochę mocniej mugolski, mógłby odpowiedzieć: błąd w Matrixie. Albo glitch w grze, gdzie nauka wbija str, a ćwiczenia dają punkty w dex lub wis. Niestety, był boleśnie czarodziejski. Widok komputera prawdopodobnie by wywołał w nim większe zdziwienie niż widok smoka w czyimś ogródku.
- To akurat bardzo dobre pytanie - spojrzał na nim trochę oceniająco. Ale oceniająco niczym babcia na rodzinnym spotkaniu, która gotowa jest nałożyć swojemu ulubionemu wnusiowi podwójną - jak nie potrójną - porcję mięska, byle tylko trochę przytył. Odbiło się nawet w tym spojrzeniu zmartwienie.
Usłyszał znajomy głos i spojrzał w bok. Obiecał sobie nie patrzeć poniżej twarzy... Ale to utykanie skutecznie sprawiło, że zjechał spojrzeniem niżej, badając nim całą sylwetkę uzdrowicielki. Upomniał się natychmiastowo.
- Tobie ta bladość pasuje. Wyglądasz... arystokratycznie - zwrócił się do Perpetue, szybko po tym podchodząc do kobiety. Oferując jej własną rękę, wręcz nie czekając na zgodę. Pozwolił się na sobie oprzeć, aby nie męczyła nogi.
Jak o rodzinie mowa, Akaiah opala się z nich najlepiej. Jahleel, cóż, raczej stroni od Słońca, nieważne, ile wyjazdów z pracy by miał. A Hayaiel...
- Hayaiel jest wręcz chorobliwie blady - haha. Załapaliście? Bo albinos. Takie dad dżołki się bruneta trzymają.
Chrząknął potem cicho.
- Byłem ostatnio w Rosji, zima tam nie sprzyja opalaniu się. Ale coś słyszałem, że następnym razem mogą nas wysłać do Brazylii. Kto wie. Może za parę miesięcy zobaczycie mnie opalonego jak nigdy - ah, praca wyjazdowa i para w terenie. Jak on jej... Jednocześnie nienawidzi, jak i kocha. Zwiedzanie nowych miejsc i kupowanie ciekawych minerałów czy książek na prezenty zderza się z pracą w naprawdę kiepskich warunkach, przy ograniczonych możliwościach, niejednokrotnie w kurzu, pyle oraz palącym Słońcu. Błogosławić społeczność czarodziejską za zaklęcia chłodzące.
Przyjrzał się parę sekund Akowi. Był nastolatkiem, jakby nie patrzeć... Dobrze, że jego jedynym przejawem buntu jest odsuwanie się od "maminych czułości". Rodzina. Żaden z braci nie miał tendencji do bycia stereotypowym nastolatkiem, jaki kłóci się co chwila z rodzicami. Inna sprawa, że ich nie mieli.
Jahleel również tęsknił. Acz zanim zdążył coś powiedzieć, zaatakowano go propozycją spędzenia całego weekendu wspólnie. Hogsmeade faktycznie jest blisko szkoły. Akaiah mógłby z nim posiedzieć... A po 22 mieliby czas tylko dla siebie. Ale cały weekend? Widać było, że cień zawahania przeszedł po jego twarzy. Był pracoholikiem... Ale pracoholikiem, który od jakiegoś czasu nie posiada już tylu obowiązków i po prawdzie nie ma, co ze sobą robić. Znajduje więc sobie coraz to nowe zajęcia, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że w zasadzie nie posiada tak bliskich przyjaciół, żony ani dzieci, którym mógłby poświęcać czas. Jedynie brat i parę znajomości z pracy. Oraz Perpetua.
Bezgłośne westchnięcie uleciało spomiędzy jego warg.
- W porządku - zgodził się, unosząc kącik ust w uśmiechu. Akaiah miał rację. Nie byłby w stanie im teraz odmówić.
- Dokładny termin omówimy po kursie. Zagadamy się i stracimy świstoklika. A nie możemy zmarnować tego potencjału Akaia - zauważył, kładąc mu rękę na barku. Dobrze, że czuje się tak pewnie. Przestał się garbić, zaczął docinać... Oby spotkanie z trytonem poszło mu równie sprawnie, co nauka teoretyczna.
Podszedł do lichtarza, robiąc miejsce całej trójce, aby każdy spokojnie mógł doń sięgnąć ręką. A potem znaleźli się nad jeziorem.

/zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 229
  Liczba postów : 1602
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyNie 6 Wrz - 15:39;

samonauka - zielarstwo

Widok Nancy w bibliotece generalnie nie powinien nikogo dziwić. Niejednokrotnie zaglądała w to miejsce, by wypożyczyć jakąś książkę, albo poczytać na miejscu. Nietypowy był jednak fakt, że zamiast pięćdziesięciu twarzy śmierciożercy albo władcy różdżek tym razem wertowała... Zielnik. I nie, nie chodziło o nagłą chęć zgłębiania swojej wiedzy, nie zaczęło jej nagle zależeć na ocenach, ani nie zaraziła się chęcią do nauki od Krukonów, z którymi ostatnio spędzała sporo czasu. Powodem do sięgnięcia po ponadprogramową wiedzę było to, że wciąż miała w głowie rozmowę z Ofelią, która odbyła się jeszcze na początku wakacji. Obiecała przyjaciółce, że pomoże jej w odnalezieniu ziół, których Willows potrzebowała, chociaż absolutnie nie popierała jej nagłego zainteresowania czarnomagicznym kadzidłem. Zależało jej na tym, żeby całe przedsięwzięcie związane z odtworzeniem artefaktu było przede wszystkim bezpieczne, dlatego od kilku godzin przeglądała różnego rodzaju zielniki, upewniając się jakie efekty mogą przynieść palone zioła, które Fela planowała wykorzystać.
Tym razem skupiła się przede wszystkim na tojadzie, który jeszcze do niedawna wydawał jej się bardzo prostą rośliną, o jednym tylko przeznaczeniu. Każdy przecież wiedział, że tego zioła używa się przy tworzeniu eliksiru tojadowego, który regularnie stosowały wilkołaki. Okazało się jednak, że ma on również inne właściwości. Czytając kolejne wzmianki o roślinie, Williams dowiedziała się, że w zależności od dawki oraz gatunku roślina ta może pomagać w uśmierzaniu bólu, jak również być stosowana jako trucizna. Za śmiertelną dawkę uważa się już 2-5 mg tej substancji (przy doustnym spożyciu). Była to dosyć niepokojąca informacja, ale przecież żadna z nich nie zamierzała tojadu spożywać. Z tego co wiedziała, plan był, aby suszone zioło spalić, a to nie powinno przynieść żadnych negatywnych skutków, prawda? Przynajmniej żadnych niespodziewanych, bo o wywołaniu paraliżującego strachu wiedziała.
Przerzuciła kilka kolejnych kartek, w poszukiwaniu informacji na temat właściwości dymu, ale znalazła tylko kolejne wzmianki na temat jego śmiertelności przy spożyciu. Cóż, to nie napawało optymizmem. Na Puchońskiej twarzy pojawiała się coraz większa konsternacja, kiedy wychwytywała kolejne niepokojące informacje. "...uważany jest za najbardziej trującą roślinę europejską." "Już samo zerwanie i podrażnienie skóry toksycznym alkaloidem znajdującym się we wszystkich częściach rośliny może spowodować zapalenie skóry i ciężkie zatrucie." "...nazywany mordownikiem."
Zamknęła kolejną książkę, wzdychając ciężko. Powoli uświadamiała sobie, że sprawa jest jeszcze poważniejsza, niż początkowo jej się wydawało. A to dopiero pierwsza z trzech roślin, które Ofelia z jakiegoś powodu planowała spalić. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Nancy powinna ją powstrzymać, ale obiecała pomoc, więc zamierzała słowa dotrzymać. Sięgnęła po kolejny leksykon, w którym w końcu znalazła informacje na temat antidotum, o którym warto było pamiętać. "Kora cynamonu (Cortex Cinnamomi) jest zwykle stosowana jako antidotum na wczesnym etapie przedawkowania w ciągu 4 do 6 godzin od spożycia tojadu." Przepisała nazwę rośliny, aby móc się w nią na wszelki wypadek zaopatrzyć i kontynuowała lekturę.
"Zioło to było stosowane zabijania wrogów lub niechcianych członków rodziny."
Dosyć.
Zamknęła książkę, jednocześnie wzdychając ciężko. Może nie znalazła konkretnie tego, czego potrzebowała, ale znalazła wystarczająco. Odłożyła wszystkie zielniki na miejsce i wyszła z biblioteki, jeszcze bardziej zaniepokojona niż wcześniej.

|zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 1253
  Liczba postów : 965
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyPon 8 Mar - 18:28;

Zadanie na kółko realizacji twórczych – Marzec
Zadanie, które zostało w tym miesiącu zaproponowane dla członków koła realizacji twórczych, w opinii Robin było dla niej wprost stworzone. Nie tylko ze względu na fakt, że po prostu uwielbiała tego typu zajęcia, ale również dlatego, że przecież chciała być dziennikarką! Dlatego, kiedy tylko usłyszała o możliwości wybrania się do biblioteki, celem rozmowy z tamtejszymi pracownikami na temat najnowszych odkryć artystycznych, była jedną z pierwszych w kolejce, którzy zapisali się na tę listę! Na Merlina, po prostu nie widziała innej możliwości! Nie zamierzała ominąć takiej okazji.
Dlatego kiedy tylko nastał 3 marca, od razu starannie naszykowała się na tę wycieczkę. Ubrała się tak, jakby to wypadało potencjalnej reporterce, czyli schludnie i elegancko. Zawsze uważała, że reprezentowanie siebie samego powinno odbywać się w najlepszy możliwy sposób. Do swojej nieodłącznej torby zapakowała magiczny dyktafon, samonotujące pióro. Oczywiście nie omieszkała jeszcze włożyć do niej magiczny dziennik, który otrzymała od Eskila na imprezie, z cudnie wyrysowanym godłem domu Salazara Slytherina na okładce. Czuła prawdziwą ekscytację na myśl, co dziś będzie robić. Więc oczywiście na miejscu zbiórki pojawiła się jako jedna z pierwszych, od razu gotowa do działania. Nikt nie musiał jej do tego namawiać. Sama się namówiła.
Zapach starych książek uderzył w jej nozdrza, zachwycając Ślzigonkę, kiedy tylko stanęła na progu biblioteki. Naprawdę uwielbiała to. Pomimo, że nauka nie była jej najmocniejszą stroną, to jednak kochała książki i to, co w sobie zawierały. Niektórzy mogliby poczuć się skrępowani zadaniem, które przed nimi dzisiaj postawiono, ale z pewnością nie Robin. Ona po prostu nie mogła się go doczekać, więc od razu skierowała swoje kroki w stronę jednej z pracownic. Na oko była niewiele starsza od niej samej, więc Robin sądziła że bez problemu nawiążą wspólnie bardzo ciekawą konwersację. Nie zawiodła się. Rozmowa sama po prostu się prowadziła, pytania same pojawiały się w jej głowie. Nawet nie była pewna, w którym momencie młodziutka bibliotekarka zaprowadziła ją na dział nowości, aby pokazać coś, co w jej opinii było po prostu literackim arcydziełem. Robin nie znała tego autora. Nazwisko Erica Granda nic jej nie mówiło, ale gotowa była sprawdzić, co tak bardzo zachwyciło kobietę w tej powieści. Dlatego oddaliła się od reszty grupy i rozsiadła wygodnie w jednym z dostępnych dla czytelników foteli. Była przekonana, że lektura jej nie wciągnie, bo przecież nie przepadała za typowo filozoficznymi pogawędkami, w szczególności kiedy te dotyczyły świeżego spojrzenia na kwestię magii w teraźniejszym świecie. Jednak im więcej stron czytała, tym bardziej zgadzała się z opinią autora. Eric Grand miał zaskakująco świeże spojrzenie i ciekawe spostrzeżenia. Przytaczał wypowiedzi najwybitniejszych czarodziejów dwudziestego jak i dwudziestego pierwszego wieku, czym skutecznie podpierał zaserwowane w książce tezy. Robin nawet nie zorientowała się w którym momencie przeczytała prawie sto stron! Była pewna, że zajęło jej to zaskakująco mało czasu. Kiedy nadszedł czas zbierania się, niechętnie odłożyła książkę na półkę. Od razu podeszła do młodej bibliotekarki i podziękowała jej za polecenie tej pozycji, która w jej opinii była naprawdę intrygującą. Pewne było jedno, Robin kompletnie się tego nie spodziewała, nim tutaj przyszła, jednak teraz planowała podróż do księgarni i zakup książki, aby poznać ją w całości czym prędzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta, na skutek klątwy jest potwornie blada i wymizerowana, trudno jej ukryć cienie pod oczami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 5317
  Liczba postów : 1775
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySro 31 Mar - 22:11;

Zawsze chętnie brała udział w zajęciach koła realizacji twórczych. Tym bardziej, jeśli dotyczyć one miały kwestii związanych ze sztuką. Ze względu na nieco więcej miejsca w terminarzu na początku miesiąca zdecydowała się na to, aby wziąć udział w wyjściu do biblioteki. Może i nie było to nic szczególnie ekscytującego, ale uważała, że i tak może być naprawdę interesująco.
Uzgodniła wcześniej z opiekunem, że zamiast pokazać się na zbiórce w Sali Wejściowej dołączy do grupy pod biblioteką ze względu na inne zobowiązania oraz fakt, że ta znajdowała się całkiem blisko borsuczego lokum. Całe szczęście nie było potrzeby twardej negocjacji i zyskała na to stosowne pozwolenie.
Zjawiła się o wyznaczonym czasie tuż pod drzwiami budynku, aby wejść do środka z resztą członków kółka, których powitali serdecznie pracownicy biblioteki. Widziała już z daleka, że znajdująca się w środku czytelnia przygotowana była w odpowiedni sposób do spotkania. Gdzieś z boku znajdowały się tace z ciasteczkami, które pod wpływem zaklęcia jednej z pracownic uniosły się i podleciały bliżej uczniów, a także filiżanki rozstawione przy imbrykach z ciepłą herbatą. Nie sposób było też zignorować sterty książek, które z pewnością wyglądały kusząco.
Przywitała się z jedną z pracownic, która brała udział w spotkaniu. Nie wiedziała z początku, czego właściwie miałaby oczekiwać, ale okazało się, że naprawdę nie było tak źle. Bibliotekarze sami szybko rozpoczęli rozmowy na interesujące młodych studentów i uczniów tematy, wspominając im nie tylko o nowych interesujących książkach od mniej i bardziej znanych pisarzy, ale także o sztukach, które powstały na ich podstawach. Zdawali się być naprawdę dobrze poinformowani i z pewnością potrafili zyskać uwagę słuchaczy, a już na pewno Kanoe, która od razu przyjęła, że nie opuści budynku bez przynajmniej kilku książek wypożyczonych na jej kartę biblioteczną. Nie widziała po prostu innej opcji. Uśmiechnęła się jedynie, gdy jedna z pracownic rozpoczęła temat poezji, która od jakiegoś czasu stała jej się jeszcze bliższa niż wcześniej. Biorąc pod uwagę fakt, że starała się coraz poważniej podchodzić do kwestii związanych z pisaniem własnych tekstów to z pewnością chętnie posłuchałaby czegoś na temat pewnych poetów, którzy mogliby jej posłużyć za wzór i inspirację. Chciała rozwijać się w każdym możliwym kierunku, bo wiedziała, że w ten sposób będzie mogła jakoś wzbogacić swoją muzykę. Otwarty umysł był tym, czego z pewnością potrzebowała.
Udało jej się dowiedzieć całkiem wiele na temat niedawno wydanych tomików poezji, które z pewnością nawiązywały swoim stylem do klasyki i zachowywały niezwykle schludną kompozycję. To naprawdę jej się podobało, bo nie przepadała za rymami białymi. Wolała bardziej regularną strukturę, która jej zdaniem o wiele lepiej mogłaby współgrać z melodią, jaką byłaby w stanie pod nią podłożyć. Nawet nie zorientowała się kiedy nadszedł czas na to by opuścić bibliotekę. Całe szczęście zdążyła jeszcze wypożyczyć interesujące ją pozycje, które miały stać się jej lekturą.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1406
  Liczba postów : 6819
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySro 28 Kwi - 1:06;

Wynalezienie zaklęcia
Esnaro, etap I, post drugi, parę dni po wymyśleniu

Pójście do biblioteki było proste, aczkolwiek wymagało tym samym znajomości poszczególnych rzeczy, których to zamierzał szukać. Owszem, Lowell posiadał w swoich czarnomagicznych zbiorach pewien egzemplarz, ale niespecjalnie chciał z niego korzystać, w związku z czym musiał posłużyć się tym, co białomagiczne i pozbawione nielegalności. Nie chciał powracać do tego, co zamierzał traktować jako awaryjne rozwiązanie, a na pewno jakieś inne solucje istniały, dlatego nie bez powodu w źrenicach, które to ograniczane były przez brązowe tęczówki, pojawiała się pewnego rodzaju ludzka nadzieja. Z czasem, gdy rozumiał więcej, gdy zaczynał funkcjonować inaczej, zauważał wiele podstawowych błędów, do których to się przyzwyczaił, aczkolwiek teraz miał okazję je dostrzec z całkowicie innego punktu widzenia. Zmieniał się, ale też, opanowywało go pewnego rodzaju przerażenie. Bał się, że te zmiany mogą źle na niego wpłynąć, dlatego czuł się trochę osamotniony w podróży, w którą sam siebie zaciągnął. Mimo to... nie chciał jej przerywać. Wiedział, że jest konieczna, jeżeli chce coś osiągnąć.
Wstąpienie przez próg drzwi do środka nie było problemem; realnym problemem było znalezienie tomiszczy, które miały rozwiać kwestię stworzenia połączenia magicznego między runami a rzucanymi zaklęciami. Zastanawiało go to, aczkolwiek bez znacznych źródeł mógł sobie tylko gdybać. Prawda była taka, iż jeżeli Lowell znajdował coś, co go interesowało, oddawał się temu bezsprzecznie. Tak samo było wtedy, gdy opowiadał Maximilianowi o Aceso, wyjaśniając każdy, najdrobniejszy szczegół, który to postanowił przestudiować w wyniku narastającego zaintrygowania. Trudno było odmówić mu pewnego rodzaju upartości, choć obecnie z eliksirem przystopował, gdyż chciał, by Ślizgon był przy stworzeniu tej prawidłowej wersji. Ciche westchnięcie wydobyło się jednocześnie spomiędzy ust chłopaka, który to wiedział, że pewne rzeczy będą poddane próbie czasu, który to nieustannie brnął do przodu. Tak samo jak on zamierzał wymyślić i dokonać czegoś niezwykłego, tak samo każdy z nich... brnął jakąś ścieżką. I im bardziej student dostosowywał się do życia w społeczeństwie, tym coraz to więcej kreatywności przedostawało się poprzez jego własne myśli.
Nie zamierzał jej zmarnować, brnąc w kierunku wykrzesania pełnego potencjału, wszak człowiek, jako istota ludzka, nastawiona jest na zmiany. Na własnej poprawie i brnięciu ku lepszemu dniu następnemu.
Samemu też chciał podchodzić do siebie w inny sposób. Nie bez powodu korzystał z pomocy, by tym samym wyjść na jakąś względną prostą, dzięki której uda mu się tym samym znaleźć pewnego rodzaju sens samego siebie. Bo cóż to za życie, skoro może tylko istnieć, a chciał żyć, choć samemu zabierał sobie tę szansę? To nie miało wówczas żadnego większego sensu. Zmarszczywszy brwi, kiedy to przeglądał najróżniejsze tomiszcza, głównie po tytułach, starał się pojąć naturę własnego problemu, jak również problemu połączenia magii żywiołów z magią runiczną.
Początkowo Felinus skupił się na aspekcie historycznym wykorzystania run, ale temat ten pozostawał jakoś w dziwny sposób okrojony. Zapewne książki z Norwegii, o ile udałoby mu się jakoś je przemycić i przetłumaczyć, niosły ze sobą znacznie lepsze znaczenie. Mimo to musiał się tym wszystkim zadowolić - magia runiczna pozostawała charakterystyczna w swym wykorzystaniu. Przede wszystkim prawidłowe wykorzystanie dzierżonej przez nią mocy wynikało z poprawnie narysowanych liter alfabetu futharku starszego, który pozostawał najbardziej rozpowszechnionym ze wszystkich runicznych inskrypcji. Wiele osób nie zważało na kolejność poszczególnych kresek, a te, z tego, co czytał, były najistotniejsze w celu wydobycia pełnego potencjału danej runy. Czekoladowe tęczówki skupiły się zatem na poradniku rysowania znaków i tym samym starały się zapamiętać jak najwięcej. Zresztą, nie bez powodu wyciągnął własny dzienniczek, by zanotować w nim jak najwięcej informacji. Dwadzieścia cztery litery, część z nich już wcześniej zapisywał poprawnie, inna część, no cóż, wymagała doszlifowania. Istniały również odwrócone inskrypcje, których znaczenie pozostawało znacznie gorsze, a jedynie Algiz wydawało się być odporne na tenże rodzaj działania. Pamiętał o tym, kiedy to wysłał bransoletkę, specjalnie dobierając właśnie inskrypcję ochronną. Co nieco o ich znaczeniu wiedział, a i tak czy siak nic nie stało na przeszkodzie, by dowiedzieć się czegoś więcej.
Żywiołowe znaczenie run było całkiem obszernym tematem. Wczytanie się w tekst spod dłoni pisarki z przełomu dziewiętnastego wieku pozwoliło tym samym określić, które runy pozostawałyby idealne w celu wykorzystania jako zabezpieczenia terenu. Glif błyskawicy mógłby, z tego, co wyczytał i pamiętał, zastąpić runą Thuriz, która, posiadała w sobie zdolność nie tylko oczyszczania, lecz także wydobycia ładunku elektrycznego. Lowell każdą istotną informację notował, nie wiedząc, ile czasu spędza tak naprawdę w bibliotece. Z czasem, kiedy to wczytywał się w kolejne znaczenia, zauważył, że tak naprawdę wiele run posiada swój elementarny odpowiednik, co umożliwiało znacznie prostsze zinterpretowanie tematu oraz wysnucie odpowiednich wniosków wraz z kombinacjami. Zastanowiła go przede wszystkim kwestia dwóch run, które co prawda mają odmienne znaczenie, ale podpięte są do tego samego żywiołu, czyli lodu. Nie wiedział, która z nich będzie odpowiedniejsza, w związku z czym ciche westchnięcie wydobyło się spomiędzy jego własnych ust. Prawda jest taka, że przy odpowiedniej dozie czasu i testowaniu zdoła wysunąć odpowiednie wnioski, czego pozostawał świadom.
Swoje interpretacje i metody łączenia magii runicznej z magią zaklęciową, które pozostawały nadal dla niego trochę niezrozumiałe, choć częściowo wyjaśnione, postanowił zostawić jednak na późniejszy moment. Zakończywszy notowanie na Eihwaz, który był bezpośrednim wcieleniem cisu, trującej rośliny, wziął głębszy wdech i rozciągnął się leniwie na twardym siedzeniu, od którego zaczynały go boleć jego własne, cztery litery. Poszukiwania co prawda nie zakończyły się na zawsze, ale wymagały odpoczynku, wszak z czasem literki zaczynały radośnie przemieszczać się między wersami, a żołądek, no cóż, domagać jedzenia. Opuściwszy zatem bibliotekę, Felinus zdawał sobie sprawę, że jest to tylko konieczność zregenerowania własnych sił po kilkugodzinnym maratonie w świecie książek i niebawem - w ciągu paru dni - zdoła tutaj z powrotem zawitać.

[ zt ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1406
  Liczba postów : 6819
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySro 28 Kwi - 13:14;

Wynalezienie zaklęcia
Esnaro, etap I, post trzeci, parę dni po wymyśleniu

Pierwsza podróż do biblioteki zakończyła się pewnego rodzaju sukcesem - Lowell wiedział, gdzie ma szukać, w związku z czym był w stanie rozpocząć zbieranie informacji, a raczej je wznowić... w dość szybki i przyjemny sposób. I o ile wiedział, że będzie musiał zdobyć jeszcze parę innych podręczników na ten temat, powiązanych właśnie z magią runiczną, o tyle jednak jakiś sukces w gromadzeniu potrzebnych rzeczy już odnosił. Tym bardziej, że działał samodzielnie, a jego umysł nic nie pobudzało tak, jak właśnie te małe kroczki - niby nieistotne - aczkolwiek przynoszące pewnego rodzaju satysfakcję z pokonywania pewnego rodzaju przeciwności.
Dlatego czuł się zmotywowany parę dni później, podczas których to szukał powiązań zaklęć z runami, by tym samym móc wywnioskować z własnych notatek, jak się do tego zabrać. Bo może modyfikacja stawiała go w łatwiejszym świetle, ale wymagała dodatkowo wiedzy oraz doświadczenia. I może z zaklęciami szło mu całkiem nieźle, o tyle jednak z futharkiem starszym wiedział, że będzie musiał się zaprzyjaźnić. Zrozumieć lepiej sens właściwości magicznych jego poszczególnych liter, ażeby móc wykrzesać z nich pełen potencjał. Samotne próby i poszukiwania może pozostawały pod znakiem zapytania, ale, dopóki samemu nie sięgał po coś mniej legalnego, nie czuł się jakoś zagrożony. Zwyczajnie zagłębiał własną wiedzę w tym temacie, chcąc przenieść pewnego rodzaju wiedzę podręcznikową na wiedzę praktyczną, która byłaby w stanie przemienić moc run w moc żywiołów.
Wcześniejsze poszukiwania zakończył na runie Eihwaz, która pozostawała w połączeniu z cisem. Święte drzewo Odyna, jakoby symbol długowieczności i odrodzenia, posiadał jedną z silniejszych symbolik magii, jaka to drzemie w runach. Stanowi granicę między życiem a śmiercią, symbolizując Yggdrasil, czyli most między różnymi światami. Łączony jest także ze śmiercią ze względu na sadzenie gałązek cisowych w miejscach pochówku zmarłych, o czym to wiedział już znacznie wcześniej. Do tego najlepsze łuki, wedle zapisków, były wytwarzane właśnie z tego drzewa, gdyż symbolizowały bycie silnym, długotrwałym i elastycznym. Oznaczając zabezpieczenie przed atakiem, umożliwiały obronę w razie potencjalnej napaści, co wpływało na możliwość wykorzystania jej w postaci runy defensywnej podczas zabezpieczania poszczególnych terenów. Właściwości cisu mogły zostać tym samym wykorzystane w celu osiągnięcia danego efektu, niemniej jednak, bez konkretnych prób, musiał powstrzymać samego siebie przed potencjalnym snuciem nieprawidłowych wniosków.
O Perthro miał okazję czytać już znacznie wcześniej. Prawo przyczyny i skutku, świadomość istnienia czasu, powiązanie z intuicją i mitycznym ptakiem feniksem. Runa dobrych znaków i wskazówek, która pozostaje pod wpływem Norn, zgodnie z jej pierwotnym znaczeniem przędzarek. To właśnie one tworzą nić ludzkiego życia, co pozostawało okraszone wieloma historiami. Zejście ze ścieżki przeznaczenia skutkuje początkowo łagodnym nakierunkowaniem w celu pomocy. Jeżeli to jednak nie poskutkuje, te mogą chwycić za ostrze i przeciąć nić, którą to tworzą od wielu lat. Urd - przeszłość, Verdandi - teraźniejszość, Skuld - przyszłość. Powiązana z przebiegiem ludzkiego życia, Perthro posiada poniekąd znaczenie czasu. Odpowiednie jej wykorzystanie mogłoby tym samym wpłynąć na jego przebieg, czego był doskonale świadom, aczkolwiek wymagało to znacznie lepszego zrozumienia działania magii runicznej w postaci wydobycia odpowiednich efektów. Nie bez powodu jednak Lowell chwycił za drugą książkę i zapisał, jak należy tworzyć tę literę alfabetu futharku starszego; już z wcześniejszych lektur wiedział, że ma to ogromne znaczenie. Tworzenie kolejnych notatek i dochodzenie do pewnych wniosków nie stanowiło dla niego problemu, kiedy to oparł się łokciem prawej ręki o blat, a własny policzek umieścił właśnie we wnętrzu własnej dłoni.
Część run w ogóle nie pasowała do wykorzystania w modyfikacji zaklęcia Tonitrus Esnaro, w związku z czym samemu chłopak zmarszczył znacząco brwi, gdy zapoznawanie się z kolejnymi znaczeniami pozostawało tylko i wyłącznie stratą czasu. Początkowo tak właśnie było; może trafił na działanie Thurisazu w idealnym momencie, ale reszta jakoś mu się nie kleiła w tym wszystkim. Algiz może posiadało potencjał jakoby tarczy, ochrony, aczkolwiek samemu nie wiedział, jak mogłoby zostać wykorzystane. Istnieje wiele innych metod na zabezpieczenie obiektu, w związku z czym temat runy ochronnej pozostawił na kompletnie inną okazję, bo o ile za nią przepadał, o tyle teraz nie widział sensu jej realnego wykorzystania. Fehu niosło ze sobą potężny ogień, jakoby motywację do dalszego działania, w związku z czym nie bez powodu się na nim skupił, zapisując parę istotnych na ten temat notatek. Atta Freya nie był tym, co lubił analizować, ale wszystko wskazywało na to, iż z runy tej można wyciągnąć znaczny potencjał żywiołowy, podobny wręcz to zastosowania Relashio lub Rotundus Calidum. Nie bez powodu, jak w poprzednich przypadkach, zapisywał odpowiednie informacje na temat prawidłowej pisowni tejże litery alfabetu. Wszystko wskazywało na to, iż należy korzystać z niej rozważnie, gdyż jej potencjał jest ogromny i o ile może przyciągać swoim ciepłem, może nieść także szkody i spalenie.
Samemu nie wiedział, ile czasu spędził w bibliotece, lecz wszystko wskazywało na to, iż popołudniowe poszukiwanie informacji przeistoczyło dzień w wieczór. Lowell, pozostając zafascynowanym działaniem poszczególnych znaków, nie liczył upływu kolejnych minut oraz godzin, w związku z czym zdziwił się na to, iż pozostał w magicznej bibliotece całkowicie sam. Musiał wziąć tym samym notatki, by następnego dnia, wszak przeżerała go czysta, ludzka ciekawość, kontynuować dalsze poszukiwania, które mogły go nakierować w odpowiednie miejsce.

[ zt ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1406
  Liczba postów : 6819
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySro 28 Kwi - 15:09;

Wynalezienie zaklęcia
Esnaro, etap I, post czwarty, następny dzień

Kiedy zaczynał nad czymś pracować, nie widział sensu w przerywaniu ciągu polegającego na rozumieniu danego tematu i wyciągania z niego to, co jest konieczne, aby osiągnąć wymagany sukces. Może podchodził do tego z wysokim zaangażowaniem, ale też, trochę to odbijało się koniec końców na jego własnym zdrowiu. Podczas zapisywania kolejnych notatek, kiedy to wszedł przez próg drzwi, zasiadając w znanym sobie kąciku, dość często ignorował podstawowe potrzeby. Teraz, na całe szczęście, w bezdennej torbie przemycił sobie trochę słodkości i picia, ażeby nie męczyć się nader szybko. Szkoda byłoby, by ktoś go tutaj odnalazł w postaci nieprzytomnej i pozbawionej większości sił witalnych, w związku z czym gotów był wepchnąć w siebie dodatkowy cukier, który miał mu pomóc w przebrnięciu przez bardziej obszerne opisy runiczne. W międzyczasie, jak żeby inaczej, prawą ręką wpierdzielał paszteciki dyniowe, by tym samym wypełnić żołądek i usta czymś więcej, niż tylko i wyłącznie chęcią zjedzenia. Realne czyny przyczyniały się do realnych skutków.
Przewracanie kolejnych stron nie przyczyniało się do znajdowania tego, co uznawał za przydatne. Runy ochronne pozostawały w swoim spektrum dość specyficzne, co prawda dzierżąc tym samym silną magię, ale nie tą, która mogłaby się przydawać podczas zabezpieczania defensywnego miejsca z zamiarem wykorzystania ataków ofensywnych. Powoli jednak rozumiał, jak musiałby przekierować własną energię z rdzenia magicznego w celu narysowania różdżką danej litery futharku starszego. Może początkowo pozostawało to poza zasięgiem jego własnej dłoni, aczkolwiek teraz, kiedy z tematem zapoznawał się coraz to bardziej i bardziej, szkoląc siebie całkiem porządnie w tym zakresie, widział potencjalne możliwości. Nie zamierzał wykorzystywać specjalnych kred bądź krwi ludzkiej i zwierzęcej, a zamiast tego narysowanie za pomocą smugi czarodziejskiej mocy danej runy pozwoliłoby na wydobycie tym samym prawidłowego potencjału. Raz po raz wędrował spojrzeniem tęczówek o czekoladowej barwie po zapiskach, dzięki którym był w stanie osiągnąć cokolwiek.
Lowell skupił własną uwagę głównie na runie powiązanej ze słońcem - Sowilo. Płyń na fali powodzenia - tak przynajmniej brzmiało jej główne przeznaczenie. Powiązana z pozytywnymi emocjami, chwałą, optymizmem i honorem, zwycięstwem i siłą życia, zdawała się posiadać w sobie pewien potencjał bojowy, którego nie potrafił jej odmówić. Zwycięstwo światła nad ciemnością, światło i ciepło symbolizujące życie. Energetyczny krąg powietrza, aczkolwiek powiązany bezpośrednio z działaniem fal o poszczególnej częstotliwości, zdawał się nieść ze sobą sporą energię. Im człowiek dłużej patrzy w słońce, tym bardziej ślepnie - i to było tym, co zadecydowało o możliwości wykorzystania tej runy w celach obronnych. Inskrypcja w postaci runy Sol umożliwiłaby tym samym na tymczasowe oślepienie przeciwnika, co uważnie zapisał, by tym samym niczego nie pominąć. Jednocześnie przy tych notatkach zamieścił prawidłowy sposób pisania litery, ażeby wydobyć z niej tej prawidłowy potencjał. Tak samo było z Dagazem - runa o dość podobnym kręgu, aczkolwiek z domieszką ognia, można było wykorzystać w bardzo przybliżony sposób. Musiał się nad tym bardziej zastanowić, w związku z czym nie bez powodu ciche westchnięcie wydostało się spomiędzy spierzchniętych ust. Chyba będzie musiał na nie bardziej zwracać uwagę.
Kolejną bardzo ciekawą runą, o której to wiedział ciut więcej w ciągu ostatnich dni, była Berkano. Runa macierzyństwa, jakoby energii płynącej z przywiązania. Przywiązana bezpośrednio do natury, z usposobieniem leczenia i wyzdrowienia, zdawała się mieć przesłanie nie tylko pod względem runicznym, lecz także uzdrowicielskim. Zresztą, w bibliotece szpitalnej nie bez powodu ta górowała poniekąd w spisie, z jakim to miał do czynienia podczas odwiedzania Maximiliana. Obietnica nowych początków, reprezentowanie radości płynącej z pozytywnych relacji seksualnych, płodności i kobiecości. No, ta runa kompletnie do niego nie pasowała pod tym względem, ale też, poniekąd zdawała się nieść ze sobą jego chęć opieki nad każdym, u kogo zauważy tę charakterystyczną dla niego namiastkę dobra. Gałęzie brzozy od zawsze służyły do przeganiania złych mocy, co mogło tym samym stanowić pewnego rodzaju siłę przeciw czarnej magii. Jeżeli się nie mylił - a miał nadzieję, że tak było - oznaczało to możliwość wykorzystania żywiołu natury przeciwko wrogom. Felinus specjalnie zanotował sobie specyficzną adnotację, ażeby mieć pewność, iż o tym nie zapomni. Prawidłowa pisownia, znaczenie, symbolika. To wszystko zdawało się mieć ręce i nogi, ale czy uda mu się w pełni wydobyć potencjał litery - tego nie wiedział.
Przeglądanie kolejnych run niczego ciekawego nie wnosiło. Bóg płodności nijak miał się ze zdolnościami defensywnymi czy ofensywnymi, tak samo było zresztą z Othalą, która nawiązywała bezpośrednio do powrotu do ojczyzny. Głębszy wdech, powolniejszy wydech. I tak był już na końcu sprawdzania wielu liter, które to zdawały się już mieszać i przeskakiwać na lewo i prawo, jakoby zauważając ekscytację połączoną ze zmęczonym umysłem, który ewidentnie wymagał odpoczynku. Tym bardziej, że łączenie zapisywania notatek, dochodzenia do wniosków i wyciągania odpowiednich faktów... bywało momentami nużące. Ale gdy udawało się odnaleźć tę jedną iskrę, myśli wchodziły ponownie na pełne obroty, chcąc znaleźć prawidłowe odpowiedzi na nurtujące go pytania.
Ostatnia z całych przedziałów, krąg Atta Tyra - Laguz. Wszelka woda płynąca, interpretacja przeżycia prawdziwej miłości, energetycznie należąca do kręgu wody. Im Lowell dłużej wczytywał się w lekturę i chciał ją szybciej zrozumieć, musiał powstrzymywać samego siebie, kiedy to podeszwą buta uderzał o deski, z których to została wykonana podłoga. Znajdowanie się na pewnym końcu poszukiwania informacji dotyczących run zdawało się mieć tym samym zbawienny wpływ na jego kolejne poczynania, kiedy to pisał raz po raz najbardziej potrzebne informacje. Laukaz, litera oczyszczającą, runa inicjacji, wspierająca. Pozwolenie na to, by uczucia wypłynęły na zewnątrz. Człowiek bez wody nie jest w stanie żyć, co tyczy się praktycznie wszystkich form życia, czego był doskonale świadom. Polega na wsłuchaniu się w głos wewnętrzy tuż po wyciszeniu szumu płynącego z zewnątrz. W odpowiedniej rotacji pozwala tym samym na wydobycie z siebie fali wody, o czym to przeczytał w dodatkowych informacjach. Bingo. Ostatni żywioł, którego potrzebował, był dzierżony właśnie przez tę runę. Poprzez przekierowanie wiązki magii i zapieczętowanie jej mocy będzie prawdopodobnie możliwe wydobycie jej potencjału żywiołowego poprzez zesłanie na przeciwnika alarmującej fali wody. A przynajmniej tak to wyglądało w jego zamyśle modyfikacji zaklęcia, dlatego dawał sobie ten charakterystyczny margines błędu, dzięki któremu uda mu się w jakiś sposób poprowadzić samego siebie do przodu.
Jeszcze naprędce doczytał o poszczególnych kręgach energetycznych, by mieć stuprocentową pewność, iż temat, którego się podjął, jest brany od tej prawidłowej strony. Wszystko wskazywało na to, iż liczne zapiski, które ciągnęły się przez kilkanaście stron, były prawdopodobnie prawidłowe. Po tym Felinus mógł odłożyć książkę na prawidłowe miejsce, poprzednie, aby tym samym przeanalizować wszystko jeszcze raz we własnych czterech ścianach i wysunąć z tego odpowiednie wnioski wraz z pierwszymi próbami.

[ zt ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1406
  Liczba postów : 6819
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyCzw 29 Kwi - 13:09;

Może było lepiej, ale też, musiał znaleźć odpowiednie miejsce do ćwiczenia zaklęcia, które jakoś się wykształtowało, ale wymagało jeszcze prawidłowego podejścia oraz warunków. Niestety - samemu nie posiadał na tyle bezpiecznego ogródka, by móc podjąć się w nim jakichkolwiek form niekontrolowanej magii, dlatego nie bez powodu szczupłe dłonie jeszcze raz poszukiwały jakichkolwiek książek, dzięki którym byłby w stanie zdobyć informacje na temat pewnego miejsca, o jakim to wcześniej usłyszał. Co prawda nie wiedział, czy ono oficjalnie istnieje, czy w ogóle jakkolwiek się zachowało, ale jako miejsce potencjalnych pojedynków, które się tam odbywały, musiało mieć nałożone na siebie zaklęcia. Te niwelowały potencjalne zakłócenia, wydobywając pełen potencjał ze sygnatury magicznej czarodzieja dzierżącego różdżkę. Lepszych warunków do ćwiczeń Felinus nie mógł sobie wyobrazić; nie bez powodu zatem spędzał kolejne minuty, a następnie godziny, byleby tylko się czegoś ciekawego na ten temat dowiedzieć. Siedząc wygodnie na jednym z miękkich oparć, kładąc łokcie na blacie stolika, przeglądał kolejne notatki dotyczące magicznych miejsc. Starał się wyłapać cokolwiek, co niosłoby ze sobą jakieś ambicje do wykonania chociaż tego jednego kroku do przodu.
Wszystkie magiczne miejsca dotyczyły głównie Doliny Godryka, ale samemu z doświadczenia wiedział, iż zapuszczanie się w dzikie tereny miejsca okraszonego imieniem jednego z założycieli Hogwartu, no cóż, nie jest zbyt mądrym posunięciem. Ciche westchnięcie wydobyło się spomiędzy ust Faolana, bo większość informacji zawartych było właśnie na tamtych terenach, ale nie podejrzewał, by magia tam płynąca posiadała te właściwości, których to potrzebował. Cierpliwość jednak posiadał w swej duszy, a pod kopułą czaszki panował należyty spokój, w związku z czym chwytał po kolejne egzemplarze książek, by znaleźć w nich coś, co pomogłoby mu tym samym na określenie dokładnej lokalizacji miejsca, które niby istnieje, ale do końca jednak nie był tego pewien. Zmrużywszy oczy, ciągłe analizowanie danych fragmentów tekstu spisanego ludzką ręką... no cóż, potrafiło zmęczyć. Jakoby przyczynić się do radosnego wędrowania raz po raz kolejnych literek w krnąbrnym tańcu, przeskakiwania z miejsca na miejsce. Było to irytujące, aczkolwiek miało swoje pierwotne podwaliny.
Czwarta książka, którą to starał się przeanalizować, była śmiesznie krótka, ale wreszcie - posiadała coś, czego potrzebował. Ruiny Areny - miejsce, na którym to rozgrywały się najróżniejsze czarodziejskie pojedynki - rzeczywiście istniały. Zostały zawarte w dość starych zapiskach, ale to nie odtrącało studenta od przyglądania się im i odgadywania, czy aby na pewno literki, które widzi, nie są jakoby iluzją jego własnego umysłu. Spojrzawszy jeszcze raz, snując własnym palcem, kiedy to resztą zapoznawał się ze strukturą pergaminu, wszystko wskazywało na to, iż znajdowały się one poza Londynem, na jego obrzeżach. Ciemne obrączki źrenic skupiły się głównie na tym, by zapamiętać jak najwięcej informacji, ale też, wyciągnąwszy magiczny dziennik, zapisał w nim dodatkowe dane, które mogły się później przydać. Wszystko wskazywało na to, iż miejsce istnieje, ale jest jakoś ukryte, w związku z czym musiał podjąć się jeszcze dodatkowego wysiłku, ażeby odkryć realną lokalizację. Mimo to już wiedział parę rzeczy - znał nazwę i wiedział, że miejsce znajduje się za Londynem. Pozostawało tylko popytać ludzi po barach czy pubach i zebrać wszystko w jedną, prawidłową całość.
Odłożywszy poszczególne egzemplarze na ich poprzednie miejsca, Lowell przeszedł przez próg biblioteki, zaznając świeżego powietrza i... napadu głodu. Tak, siedzenie ciągle w jednym miejscu bez żadnej pożywki... nie wiąże się z niczym dobrym. Musiał wrócić do domu i jakoś zregenerować własne siły.

[ zt ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 833
  Liczba postów : 7382
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySob 22 Maj - 19:22;

W momencie, w którym cała szkoła zmierzała ku szkolnemu boisku on samotnym, acz zdecydowanie spokojnym krokiem ruszył w stronę Hogsmeade. Dzięki dzisiejszemu wydarzeniu wiedział, że będzie miał tam względny spokój, co zdecydowanie było mu teraz na rękę. Potrzebował skupienia, które ostatnio ciężko było mu osiągnąć.
Pomysł powstał w jego głowie już w szpitalu, a liczne godziny spędzone na powtórkach przed egzaminami tylko upewniły Maxa, że jest to coś, za co chce się teraz zabrać.
Przestąpił próg magicznej biblioteki i od razu skierował się do sekcji, która go interesowała. Setki, jeżeli nie tysiące tomów czekały tam na niego, a on miał wbrać te najbardziej trafiające w jego potrzeby. Dobre kilka minut szukał czegoś, co by go zainteresowało, aż w końcu z kilkoma księgami na rękach udał się do stolika, by tam rozłożyć stanowisko i zacząć zagłębiać wiedzę.
"Magia runiczna i jej zastosowanie w ochronie przedmiotów codziennych." - Głosił tytuł pierwszego dzieła, które Max otworzył szukając potrzebnych mu informacji. Podstawy już znał, ale potrzebował szczegółów. Chciał wiedzieć, jak dokładnie aktywować magię znaków i jak wykorzystać ich potencjał. Okazało się, że dobrze trafił, bo na pożółkłych stronach znajdowały się wszystkie potrzebne mu odpowiedzi. Zaczął zagłębiać się w zaklęcia aktywujące runy oraz poszczególne ułożenia znaków, które mogły wydzielić magiczny potencjał. Wszystko to kopiował do własnych notatek, by nie musieć robić zbyt częstych wycieczek w te strony. Mimo wszystko ta wyprawa była dla niego niekomfortowa i chciał jak najszybciej wrócić do lochów.
Był to jednak dopiero początek jego dzisiejszej przygody z nauką. W następnej kolejności sięgnął po "Runiczne uzdrawianie". Co prawda czytał podobne dzieło już w Mungu, ale tam nie wszystko jeszcze było dla niego jasne. Teraz miał lepszy wgląd w temat i choć i tak wiele kwestii pozostawało dla niego zagadką. Po kilku stronach zrozumiał, że to nie jest to, czego szuka i po raz ostatni chwycił po nowy tom. "Zaklęci w runach" - Przeczytał na jego grzbiecie, by następnie przelecieć wzrokiem spis treści. Tak, zdecydowanie lepiej teraz trafił. Historie kodowania i zabezpieczania skrytek przy pomocy znaków fuhtarku zdecydowanie były bliżej tego, co sam chciał wykombinować. Otworzył więc odpowiedni rozdział i skupił się na tekście. Czytał o licznych metodach szyfrowania przy pomocy run, ale także i łamania tych blokad. Zagłębiał się w to, jak już od zarania dziejów ludzie bronili swoich tajemnic przy pomocy Algiz, czy Rhaido. Czasem znaki te były przypadkowe, a kiedy indziej dobierane z największą precyzją, byle oddać charakter tego, czego strzegły, lub wydobyć z zabezpieczenia największy możliwy potencjał. Sam nie wiedział jeszcze, jak dokładnie będzie to wyglądało u niego, dlatego przepisał informacje potrzebne do obydwu wariantów mechanizmu. Na koniec podszedł do bibliotekarki i wypożyczył księgę na temat różnych surowców i ich wpływie na poszczególne znaki runiczne, a następnie równie powolnym krokiem oddalił się w stronę zamku.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2238
  Liczba postów : 661
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyNie 23 Maj - 21:01;

Na zboczu Hogsmeade znajdowała się niewielkich rozmiarów biblioteka, którą uznała za odpowiednią do nauki zaklęć leczniczych. Długo zbierała się, aby napisać do Perpetuy, która w ostatnim czasie miała bardzo ekscytujący okres w swoim życiu. Nie chciała zawracać jej głowy, jednak uznała, że najwyższy czas, aby wziąć się za swoje umiejętności uzdrowicielskie, bo te bardzo kulały. A przecież jako nauczycielka odpowiadała za uczniów podczas zajęć, a jeszcze do tego miotlarstwo było bardzo kontuzyjne. A wiec musi zadbać i o nich i o własną reputację w razie czego.
Dotarła na miejsce kilka minut przed czasem, witając się uprzejmie z bibliotekarką i ruszając do końca alejki, aby odnaleźć niewielką czytelnię, składającą się z kilku stolików. Zajęła jeden z nich, wyjmując różdżkę na blat stolika, aby po chwili zrzucić czarną ramoneskę i pozostając w samej ciemnej bluzeczce, podwinęła jej rękawy do łokci. W końcu chwyciła ponownie magiczny kawałek drewna, aby gwałtownie wciągnąć powietrze i czekając na czarownicę zacząć ćwiczyć zaklęcie znieczulające. Dawniej pamiętała, że próbowała się go nauczyć, jednak nie ćwiczyła tego czaru tak długo, że z pewnością zapomniała ruchu nadgarstka. Dlatego kilkukrotnie go powtórzyła na sucho, aby kilka sekund później rzucić czar na swoją dłoń. Zdeterminowana, aby sprawdzić skuteczność zaklęcia, sięgnęła po leżące nieopodal pióro, którego ostry koniec wsunęła miękko w skórę. Zasyczała cicho, ponieważ okazało się, że skrawek dłoni jednak nie był znieczulony...

@Perpetua Shercliffe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 673
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyNie 23 Maj - 22:43;

Właściwie to była niejako wdzięczna Patricii za to, że pomimo dzielących ich różnic - choćby wiekowych - młoda kobieta zdecydowała się do niej napisać z prośbą o... korepetycje. Dzięki temu Perpetua mogła wpaść choć na moment w wir myśli mniej bolesnych a bardziej znajomych - oscylujących wokół magii leczniczej i nauczania. Choć zrezygnowała z kariery w Hogwarcie - to wcale nie od kształcenia młodszych czarodziejów i czarownic uciekała. Tylko od wspomnień.
Zapakowała więc wszystkie przygotowane zawczasu przedmioty i materiały - po czym drobnym, kulawym krokiem wspieranym Ferulą, wyszła ze swojego domu w Hogsmeade, podążając w kierunku biblioteki. Mogłaby się tam w moment teleportować - wolała jednak nie ryzykować rozszczepieniem, które w jej obecnym stanie było więcej niż prawdopodobne.
Poruszanie się sprawiało jej coraz więcej problemów, zwłaszcza, że złotowłosa była zwyczajnie słaba. W pionie trzymała ją jedynie siła woli. Stricte związana z maleńką ćwierćwilą pod jej sercem.
Wdreptała do czytelni akurat w momencie, gdy młoda Brandon wbijała sobie końcówkę pióra w dłoń. Jakiś nerw w policzku złotowłosej drgnął w nerwowym tiku, jako zwiastun niezidentyfikowanego grymasu. Kobieta westchnęła cicho i chrząknęła - nieco głośniej, jednocześnie dobywając srebrzystej różdżki z paska spódnicy.
Pierwsza zasada, Panno Brandon — podjęła, miękkim ruchem wywijając różdżką w powietrzu. Niewerbalne zaklęcie zasklepiło drobną rankę na ręce Brandonówny, a Perpetua opadła z cichym jękiem na fotel po drugiej stronie stoliczka. — Nigdy nie ćwiczymy zaklęć leczniczych na sobie nie mając przy sobie mentora.
Próbowała obdarzyć młodą kobietę uśmiechem - co wybitnie jej nie wyszło. Nerwowym ruchem poprawiła więc niesforne loki - którym teraz kolorem bliżej było do mysiego blondu aniżeli płynnego złota. Na stolik między nimi położyła swoją torbę, podnosząc matowe spojrzenie na Patricię.
Dobrze wyglądasz — wykrztusiła, siląc się na swoją zwyczajową uprzejmość. Jednocześnie jednym ruchem wyjęła ze swojej torby lekarskiej miniaturowy fantom - który w jedną chwilę wrócił do normalnych rozmiarów. — Wnioskuję, że chcesz podszlifować swoją wiedzę uzdrowicielską by odpowiednio zająć się naszym... Khm. Swoimi uczniami? — zapytała, wykładając kolejne rekwizyty. — Streść mi swoje podstawy, proszę.
Od razu przeszła do konkretów - nie chcąc dać się jakkolwiek rozproszyć dręczącym ją myślom.

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2238
  Liczba postów : 661
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyPon 24 Maj - 15:52;

Nie przeszkadzała jej w żadnym wypadku różnica wieku, pomiędzy nią a półwilą. Znała ją z czasów, kiedy przebywała na oddziale urazów pozaklęciowych w świętym Mungu. Była jedną z osób, które należycie się nią zajęły i widać było, że kocha swoją pracę, jednak nie była w stanie w żaden sposób jej pomóc. Ale liczyły się chęci, prawda? Bardzo ceniła sobie także rozmowę z Shercliffe (wtedy jeszcze Whitehorn), dzięki której szybciej pogodziła się z klątwą, która na niej ciążyła. Jednak teraz potrzebowała poduczyć się u niej nieco zaklęć leczniczych, a była pewna, że najlepiej przekaże jej tę wiedzę.
Patricii Perpetua zawsze wydawała się być ciepłą osobą, która emanowała tym ciepłem za każdym razem, kiedy pojawiała się w pobliżu. Jednak tego dnia, kiwdy zobaczyła ją w czytelni, przeszło jej przez myśl, że zdecydowanie nie tak zapamiętała czarownicę. Zarówno spojrzenie, w którym nie odnalazła tego charakterystycznego oddania drugiej osobie, jak i słowa z listu, który otrzymała od kobiety wskazywały na to, że coś ewidentnie ją dręczy. Nie miała pojęcia co takiego mogło się stać, ale też obiecała nie pytać o sprawy osobiste. Jednocześnie lekko podskoczyła, kiedy usłyszała jej głos, po czym odłożyła pióro i po chwili dostrzegła, że ranka na jej dłoni zasklepia się.
- Dziękuję, ale nie zrobiłabym sobie tym krzywdy. Co innego gdybym użyła Diffindo - posłała jej niepewny uśmiech, po czym usłyszała komplement, który brzmiał niezbyt autentycznie. - Ostatnio siłowałam się z klątwą, proszę uwierzyć wyglądałam jak siedem nieszczęść - pozwoliła sobie tylko skomentować krótko jej aktualny stan jeśli chodzi o jej przypadłość. Chyba nigdy nie podda się całkowicie i będzie próbować pozbyć się tego cholerstwa.
Usłyszawszy jej kolejne słowa skinęła tylko lekko głową, machinalnie zaciskając mocniej palce na różdżce. Z magii leczniczej nigdy nie była orłem, jednak podstawy jakieś tam znała, ponieważ była to niezwykle użyteczna wiedza.
- Cóż, opanowałam zaklęcia które mi się najbardziej przydają, czyli Vulnerus Alere, Rennervate, Tuus Claudere Varices... Ferula, Musculus Dolet, Caliditas - wymieniła, ostatecznie niezbyt dumna ze swoich fundamentalnych braków. Pewnie jej uczniowie na poziomie siódmej klasy umieli więcej... - Ale chciałabym nauczyć się bardziej przydatnych zaklęć, pierwszej pomocy przy kontuzjach różnego rodzaju - dodała po chwili, próbując jakoś nakierować kobietę na to, na czym chciałaby się skupić. Oczywiście, była świadoma tego, że za jednym spotkaniem nie będzie od razu doskonale władała milionem zaklęć, w dodatku nowych dla niej samej - chciala po prostu poćwiczyć te najbardziej użyteczne, aby w razie czego móc prowizorycznie zabezpieczyć uraz poszkodowanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 673
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyPon 24 Maj - 17:51;

Oddanie drugiej osobie skutecznie odbiło się czkawką w życiu złotowłosej - niemniej jej promienna aura była jedynie dodatkiem do dwóch dekad doświadczenia jako uzdrowicielki. Życiowy krach nie wpływał w żaden sposób na jej umiejętności - a wręcz je wyostrzał, z racji tego, że Perpetua znów robiła to, co przynajmniej zawsze jej wychodziło - w przeciwieństwie do kochania. Leczyła ludzi - skupiając się tylko i wyłącznie na tym. Odcinając się - przynajmniej na razie dość marnie - od swoich osobistych zawirowań.
Siłowałaś się z klątwą...? — powtórzyła za młodą Brandon, a po jej twarzy, choć zupełnie pozornie beznamiętnej - przebiegł wyraźny cień zmartwienia, gdy jeszcze uważniej przyjrzała się młodej kobiecie. — Co dokładnie masz na myśli? Znów wzmogła się aktywność?
Pewne rzeczy w reakcjach uzdrowicielki były po prostu zbyt silne i głęboko zakorzenione. Zwykła roztaczać protekcję wokół wszystkich w swoim najbliższym otoczeniu - nawet jeśli nie potrafiła pomóc samej sobie, wypruwała sobie żyły, by pomóc innym. Nawet jeśli nie miała siły.
Uważnie wysłuchiwała streszczenia Patricii, gdy ta wykładała inkantacje, które miała w tej chwili opanowane. Cóż, nie były to żadne zaawansowane zaklęcia - niemniej, na pewno lepsze aniżeli nic. Zwłaszcza, jeśli stanowiły podstawę do dalszych ćwiczeń - po to w końcu obydwie się tutaj spotkały.
Skoro tak... — zamyśliła się na moment - a jej wymęczone myśli wręcz z ulgą prześlizgiwały się po inkantacjach zaklęć uzdrowicielskich, które stanowiły dla Perpetuy swego rodzaju uspokajającą mantrę. — Biorąc pod uwagę fakt, że jesteś nauczycielką miotlarstwa... A Quidditch i temu pochodne są szczególnie kontuzjogenne... — Oj wiedziała coś o tym. Jeszcze zanim przeszła na oddział urazów pozaklęciowych, na początku swojej kariery zawodowej zajmowała się pacjentami na wypadkach przedmiotowych - w tym najczęściej zawodnikami Quidditcha. — Najbardziej uniwersalnym zaklęciem będzie stare, dobre: Episkey — stwierdziła, rozkładając biały fantom na blacie między nimi - i krótkimi ruchami różdżki 'kalecząc' syntetyczną skórę w kilku miejscach. Sztuczne kostki palców chrupnęły cicho, połamane jak zapałki. Złotowłosa wybitnie nie lubiła tego dźwięku - co odbiło się w grymasie na jej twarzy.
Zaczniemy od tego, potem ewentualnie nauczę Cię skarb... — chrząknęła, gdy typowe dla niej zdrobnienie wręcz zaklinowało się w jej gardle. Na moment ożywiona - znów wyraźnie przygasła. — Nauczę Cię Locus i Haemorrhagia Iturus. — Podniosła umęczone spojrzenie na Brandon. — Jeśli tylko będziesz chciała — dodała, zakasując rękawy lnianej sukienki i ujmując w dłoń swoją jasną różdżkę. Zaprezentowała odpowiedni chwyt, starając się uchwycić wzrok młodszej czarownicy.
Episkey — zainkantowała gładko i wyraźnie - a jeden z połamanych paliczków znów chrupnął, prostując się w stawie. — Wybite palce to jeden z najczęstszych urazów wśród miotlarzy... Spróbuj. Wyraźnie i pewnie, tu nie potrzeba finezji, tylko skuteczności.

Mechanika:

Zasady są proste. Patricia ma do wyleczenia 5 wybitych palców - na każdy przypada jedna próba zaklęcia (możliwa do powtórzenia w kolejnym poście). Rzucasz jedną k6 - na koncentrację, przy czym:
1 i 2 to -20% do skuteczności zaklęcia
3 to -10% do skuteczności zaklęcia
4 to +10% do skuteczności zaklęcia
5 i 6 to +20% do skuteczności zaklęcia

Następnie kulasz Literką, która odpowiada % w jakim zaklęcie wyszło.
→ A - 10%
→ B - 20%
→ C - 30% itd.

Próg udanego zaklęcia to 80%. Dopiero po nastawieniu jednego palca może przejść do kolejnego. Praktyka czyni mistrza Magiczna Biblioteka  - Page 4 693347448

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2238
  Liczba postów : 661
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyPon 24 Maj - 20:33;

Zazwyczaj stan emocjonalny dość ściśle wiązał się z tym na ile człowiek był wydajny w pracy zawodowej. Jednak nie tylko była profesorka uzdrawiania wykazywała odwrotną tendencję. Brandonównie w przeszłości złość i rozdrażnienie, którymi się charakteryzowała także niejako pomagały, popychając ją do coraz dłuższych treningów, pozwalając jej wylewać siódme poty, aby tylko osiągnąć więcej. Owszem, działało to też w drugą stronę, bo przez wysiłek fizyczny wyciszała emocje. I nawet jeśli teraz miała zakaz dłuższych treningów w powietrzu, to znajdowała inne sposoby, aby się wyżyć, ale jednocześnie nie narażać na ryzyko upadku z dużej wysokości...
- Okazało się, że mamy w zamku byłego łamacza klątw, nauczającego starożytnych run. Raphael podjął się próby osłabienia mojej klątwy, jednak nie wzięliśmy pod uwagę faktu, że przyjdzie za to zapłacić pewną cenę... - wyjaśniła nieco tajemniczo, jednak widząc pogłębiające się zaniepokojenie na twarzy kobiety, dodała: - W odruchu obronnym na samym wstępie zamiast złagodnieć - przybrała na sile. Przez ostatnie tygodnie męczyły mnie nieznośne koszmary, w sumie nadal męczą, jednak teraz jestem już w stanie przespać chociaż te 2-3 godziny w ciągu nocy - lekko skrzywiła się na wspomnienie pierwszych kilku dni po tym jak wyszła z gabinetu Zanetti'ego. Po samym rytuale (bo tak go nazwała ze względu na całą tą otoczkę) czuła się jakby przebiegła tysiące kilometrów, a dodatkowo jeszcze nie mogła należycie odpocząć, bo co rusz wybudzały ją przerażające sny, pełne autentyczności...
Nawet jeśli w duchu była załamana poziomem jaki reprezentowała jeśli chodziło o uzdrawianie, to w momencie, kiedy Perpetua oznajmiła od jakiego zaklęcia zaczną, rozpromieniła się. Akurat jeśli chodziło o ten czar, wiele razy obserwowała jak ludzie wokół niej używają go, to na sobie to na innych, dlatego była obeznana przynajmniej w tym chwycie. A i stanowcza intonacja formuły tego zaklęcia rozbrzmiewała jej w głowie, kiedy przypominała sobie konkretne sytuacje. Po chwili jednak usłyszała to kolejny raz na żywo, kiedy kobieta zademonstrowała jej działanie czaru. Wysłuchała jej uważnie, po czym kolejny raz skinęła głową i uniosła różdżkę, stając przed magicznym fantomem, celując w jego palce.
- Episkey - starała się aby jej głos zabrzmiał pewnie, skupiając się bardzo mocno na wyraźnym wypowiedzeniu inkantacji. I nie minął ułamek sekundy, kiedy usłyszała podobny odgłos, jaki jeszcze przed momentem doszedł jej uszu. Tak jest! Udało się! Automatycznie kącik jej ust powędrował do góry, z satysfakcją wbijając wzrok w naprawiony paliczek. Zerknęła na Perpetuę, szukając jakby w jej wyrazie twarzy potwierdzenia swoich przypuszczeń. - Poprawnie to zrobiłam? - spytała jeszcze dla pewności.

Kosteczki paluszkowe: 5,G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 673
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptySro 26 Maj - 22:23;

Perpetua robiła dosłownie wszystko, żeby się zapracować - i odpowiednio skupić myśli. Tylko to było jej celem - zapomnieć, choć doskonale wiedziała, że bez Obliviate nic takiego nie mogło nastąpić. Jej ciało było już zresztą nastawione na tryb "pracoholizm", w który wpadała właściwie bezwiednie. Przez ostatni rok się rozluźniła, jednak mechanizmy wyrobione przez tyle lat brały górę - ten kto nie przepracował 20 lat w szpitalu, być może nie zniósłby takiego natężenia stresów. Dla Perpetuy było to z kolei zbawienne - a przynajmniej cóż, dla jej umysłu, bo ciało obrywało podwójnym rykoszetem. Wyczerpane ciążą i przeciążone pracą.
Coś za coś.
Idealnie skrojone brwi drgnęły niespokojnie przy tłumaczeniach Brandonówny odnośnie dręczącej jej klątwy. Dziewczyna była jednym z nielicznych przypadków, którym Whitehorn nie była w stanie w pełni pomóc - przynajmniej czysto medycznie. Zwyczajem już złotowłosej były dodatkowe rozmowy z jej ówczesnymi pacjentami - co zostało jej chyba po prostu przekazane przez jej mentora, magipsychiatrę. Kto z kim przystaje...
Serafini-Zanetti...? — zadumała się na moment, przywołując w myślach obraz cichego nauczyciela starożytnych run. Zachowywał się jak typowy człowiek coś skrywający, toteż informacje, które przedstawiła jej młodsza czarownica nijak jej nie zaskoczyły. W przeciwieństwie do 'łamania klątw' po godzinach. — Nierozważnym było łamanie tej klątwy bez medycznego zaplecza. Obie doskonale pamiętamy jak to było w Mungu... — Podniosła poważny wzrok na kobietę - ale wyraz jej twarzy zaraz złagodniał. — Rozumiem, że ta klątwa zmusiła Cię do zmiany życia i będziesz z nią walczyć wszelkimi sposobami. Nie dziwię się temu. Ale, Patricio - dbaj o siebie. — Cóż za hipokryzja ze strony Whitehorn - która wyglądała teraz jak cień człowieka. — Jeśli chcesz, uwarzę Ci kilka eliksirów słodkiego snu. Jesteś młoda, uczysz w szkole, niedługo egzaminy, musisz się wysypiać.
Uzdrowicielska maniera nigdy nawet na moment jej nie opuściła - tak jak pisała w swoim liście do Brandon: zawsze znajdowała chwilę dla swoich pacjentów. Ktoś, kto kiedyś już był pod jej skrzydłami, musiał liczyć się z dalszą opieką, przy każdej nadarzającej się okazji. Nawet poza murami szpitala.
Hmm... — mruknęła z cichą aprobatą, słysząc dźwięk stawu wskakującego na swoje miejsce pod wpływem zaklęcia Patricii. Również zerknęła na czarownicę - napotykając jej pytające spojrzenie i delikatny uśmiech. — Wygląda na to, że poprawnie. Ale przekonajmy się... — Podniosła się ze swojego siedzenia, kulawym krokiem przechodząc na stronę Brandon i wzięła - delikatnie, jakby to była w istocie prawdziwa dłoń - nadgarstek fantoma w swoje palce.
W wypadku uzdrawiania, sukcesu trzeba być pewnym. Nigdy nie wypuszczasz poszkodowanego bez upewnienia o stuprocentowym wyleczeniu — pouczyła, krzywiąc się nieco. — Przynajmniej, jeśli chodzi o wypadki przedmiotowe.
Uniosła swoją srebrzystą różdżkę, podsuwając ją pod naprawiony paliczek.
Surexposition — mruknęła, a z końca jej różdżki wystrzeliły iskry, które prześwietliły syntetyczne ciało. Perpetua utrzymała działanie zaklęcia nieco dłużej, pokazując młodszej czarownicy zaleczony prawidłowo staw. — Brawo, nastawiłaś ten palec prawidłowo. Powtórz to jeszcze raz — poleciła 'oddając' jej pole do manewru.

Mechanika:

Zasady są proste. Patricia ma do wyleczenia 5 wybitych palców - na każdy przypada jedna próba zaklęcia (możliwa do powtórzenia w kolejnym poście). Rzucasz jedną k6 - na koncentrację, przy czym:
1 i 2 to -20% do skuteczności zaklęcia
3 to -10% do skuteczności zaklęcia
4 to +10% do skuteczności zaklęcia
5 i 6 to +20% do skuteczności zaklęcia

Następnie kulasz Literką, która odpowiada % w jakim zaklęcie wyszło.
→ A - 10%
→ B - 20%
→ C - 30% itd.

Próg udanego zaklęcia to 80%. Dopiero po nastawieniu jednego palca może przejść do kolejnego.

1/5 palców zdrowe! king

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2238
  Liczba postów : 661
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 EmptyPią 28 Maj - 20:50;

Pomysł kolejnej próby złagodzenia klątwy, zaproponowany przez Raphaela nie mógł zostać przez nią odrzucony. Zarzekła się, że jeśli tylko zrodzi się jakakolwiek szansa na to, aby ją osłabić - skorzysta z niej. Nikt z osób, które się nią w tamtym okresie zajmowały nie miał pojęcia jak to jest żyć z taką przypadłością; nawet Perpetua, która chociaż chciała jak najlepiej dla każdego swojego pacjenta - miała związane ręce. Dlatego, jeśli magiczna medycyna nie była w stanie jej pomóc musiała opierać się tylko i wyłącznie na wiedzy i umiejętnościach przeróżnych łamaczy klątw. Desperacja, która nią kierowała od pewnego czasu, przysłaniała jej zdrowy rozsądek, który zapewne był zdania, że tak agresywne podejście do klątwy nie jest dobrym pomysłem. Jednak uparła się i dopięła swego.
Może i Zanetti był tylko niepozornym nauczycielem "nudnych run" (jak Patricia zwykła myśleć o tej dziedzinie magii), jednak po tym jak jej pomógł, zmieniła do niego podejście. Nie chodziło o to, aby złamać tę klątwę. Tego próbowali już jedni z najlepszych i próby te zakończyły się fiaskiem. Chcieli ją osłabić i koniec końców - udało się. A Brandonówna dałaby się pokroić, aby mieć kolejną możliwość uczynienia jej przypadłości mniej dotkliwą.
- Naszym celem nie było złamanie jej. Doskonale wiem, że to daremny wysiłek. Chcieliśmy ją tylko złagodzić. Odnaleźć najbardziej wątłe połączenia i je poprzerywać. Na to nie wpadliśmy w Mungu. - wytłumaczyła, ze wzrokiem skupionym na kobiecie. Whitehorn wiedziała dobrze, że klątwa jest niezwykle wrażliwa na ingerencje z zewnątrz i zapewne dlatego tak zaniepokoiły ją te działania, poza murami magicznego szpitala. Jednak Patricia naprawdę była zdeterminowana, aby choćby odrobinę osłabić klątwę i chociaż zmniejszyć częstotliwość występowania ataków. - Dziękuję za troskę, to naprawdę miło z Pani strony, jednak dolegliwości już powoli ustępują. Czuję to, bo nie jestem już taka słaba i mogę odeprzeć niektóre koszmary. Myślę, że to niejako moja walka z klątwą. Dam sobie radę, proszę się nie martwić - posłała jej nikły uśmiech, starając się brzmieć przekonywująco. Wierzyła w swoje słowa i naprawdę uważała, że swoje musi przejść zanim pojawią się efekty po rytuale Raphaela. Potrzeba było tylko czasu.
Pierwsze podejście do zaklęcia Episkey wydawało się zakończyć sukcesem. Obserwowała uważnie, jak czarownica używa czaru sprawdzającego położenie kości i z uśmiechem przyjęła do wiadomości powodzenie swojej pierwszej próby.
- A więc przydatne będą także proste zaklęcia służące do diagnostyki - zauważyła, zerkając na Perpetuę, która biegnie władała zapewne wszystkimi zaklęciami z tego zakresu. Naprawdę młodsza czarownica była pełna podziwu wiedzy i doświadczeniu półwili, która czasami przyćmiewała starszych stażem uzdrowicieli, czego była świadkiem w klinice. - Oby tylko to nie było szczęście początkującego... - mruknęła jeszcze, kiedy kobieta nakazała jej kontynuować leczenie wybitych paliczków.
Orzech dzierżony w jej dłoni znów znalazł się nad dłonią magicznego manekina, wydającego z siebie ciche pojękiwania bólu. Nie mogła się przez nie skupić i przypomnieć sobie czy w formule zaklęcia Perpetua kładła nacisk na początek czy też na koniec... Już nie pamiętała jak dokładnie wypowiedziała tę inkantację przed kilkoma chwilami. I właśnie dlatego nie powtórzyła swojego sukcesu przy drugim palcu. Po wypowiedzeniu formuły nie stało się kompletnie nic. Westchnęła.
- Pięć palców to zdecydowanie za mało, żeby nauczyć się tego zaklęcia. Nawet dziesięć nie wystarczy - odezwała się niezbyt optymistycznie, jednak zacisnęła palce na różdżce, aby po chwili dodać: - Dobrze, próbuje jeszcze raz...

Kostki: 1 G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Magiczna Biblioteka  - Page 4 QzgSDG8








Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  - Page 4 Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Magiczna Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Magiczna Biblioteka  - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-