Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Magiczna Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Lexa Shelby

Mieszkaniec Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168
C. szczególne : Podłużna na siedem centymetrów blizna na prawym biodrze, wypalony znak pewnego psychopaty znajdujący się na lewym nadgarstku; wiecznie przykryty jest on warstwą białego bandażu.
Galeony : 204
  Liczba postów : 111
https://www.czarodzieje.org/t18543-lexa-t-shelby#528530
https://www.czarodzieje.org/t18559-lexa#529146
https://www.czarodzieje.org/t18545-lexa-shelby#528551
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyPon Kwi 06 2020, 10:36;


Magiczna Biblioteka


Niewielka magiczna biblioteka zlokalizowana w bocznej uliczce Hogsmeade. Wchodząc do niej, pierwsze co można zauważyć to niesamowicie wysokie regały przy których szybują platformy pełniące funkcję windy. Lokal jest zdecydowanie wyższy aniżeli szerszy. Spokojnie jednak pomieścił kilka naprawdę wygodnych foteli, które okupują głodni wiedzy i świętego spokoju czarodzieje. Mimo niedużych rozmiarów, zawartość półek jest prawdziwie bogata. Panie bibliotekarki dbają o każdy świstek z największą dbałością, dlatego można tu znaleźć najstarsze zapiski w bardzo dobrym stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lexa Shelby

Mieszkaniec Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168
C. szczególne : Podłużna na siedem centymetrów blizna na prawym biodrze, wypalony znak pewnego psychopaty znajdujący się na lewym nadgarstku; wiecznie przykryty jest on warstwą białego bandażu.
Galeony : 204
  Liczba postów : 111
https://www.czarodzieje.org/t18543-lexa-t-shelby#528530
https://www.czarodzieje.org/t18559-lexa#529146
https://www.czarodzieje.org/t18545-lexa-shelby#528551
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyPon Kwi 06 2020, 11:14;

Spotkajmy się w Bibliotece w Hogsmeade! Jesteś mi potrzebna i myślę, że ci się spodoba.
Tak jej napisała Perp w liście, który dostała z samego rana w weekend po powrocie z Korei. No, nie spodziewała się w sumie listu, ale została mocno zaciekawiona, bo Perp należała do osób, które zawsze ją zaskakują. No i spotykała się z kobietą głównie kiedy chodziło o nauki uzdrawiania, więc Lexa przeczuwała, że to z tym miała się wiązać jej niespodzianka w bibliotece. A blondynka od kilku dni miała o wiele lepszy humor i chęci do życia, więc tym bardziej była pozytywnie nastawiona na spotkanie z mentorką. Dobrze, że ta nigdy nie mieszała się w sprawy uczuciowe Aidena, bo jeszcze jakby po zerwaniu z nim Szwedka miała stracić również ją, to już kompletnie nie wiedziałaby co ma ze sobą zrobić, a tak przynajmniej zajmowała swoje paskudne myśli nauką oraz kolejnymi korepetycjami. A ona nie zadawała pytań, nie chciała wyjaśnień, zupełnie jakby nigdy nic się nie stało i Lexa naprawdę bardzo to doceniała. Teraz, kiedy wszystko mniej więcej wróciło do normy (prawie, bo swojego oficjalnego statusu w dalszym ciągu nie odzyskała), mogła iść na spotkanie bez tego paskudnego przeczucia kim jest i z kim może się zobaczyć jako ciotka.
Po wstaniu i przeczytaniu listu, zerknęła na zegarek, szybko się ogarnęła, wzięła prysznic i ubrała coś luźniejszego, ale w dalszym ciągu ciepłego, bo mimo kwietnia, pogoda nie pozwalała na zbyt wiele. Bluza z krukońskim nadrukiem, bo przecież krukonem się było, a nie bywało, czarne leginsy i sportowe obuwie, które było najwygodniejsze. Związała jeszcze włosy w koński ogon i skierowała się w stronę jednego z najczęściej uczęszczanych przez nią budynków w czasie studiów, biblioteki. Weszła do środka witając się z panią bibliotekarką, która już ją kojarzyła i zajęła jedno z ulubionych miejsc, w dalszym rogu, przy stoliku i dwoma wygodnymi fotelami. Rozsiadła się wygodniej, wdając się przy okazji w rozmowę z panią Gertrudą, która pracowała tu chyba jeszcze za czasów życia młodego Voldemorta. I czekała na mentorkę, która na szczęście zjawiła się o czasie, jak to zwykle miała w zwyczaju. Nigdy nie spóźniona.
Lexa przeprosiła kobietę pozwalając jej wrócić do swoich obowiązków, czyli pewnie odkurzania i segregowania książek, po czym wyszła do Perp, aby powitać ją z uśmiechem.
- Zaciekawiłaś mnie. Mam się bać?- powiedziała na przywitanie, bo z listu za wiele nie mogła wywnioskować, ale miała jakieś dziwne przeczucie, że jeśli nie będzie to jakaś dziwna wyprawa (na przykład na Madagaskar, kaszl), to może inna ciekawa propozycja? Może nowy staż? Albo pomoc w jakimś magicznym przypadku? O, a może poprosi ją o pomoc przy jakiejś lekcji w Hogwarcie? Lexa to by wróciła do Hogwartu chociaż na jakiś czas. Po tym co jej Dunia opowiadała, to dalej musiało być tam super ciekawie, zwłaszcza, że nauczyciele się zwalniają, mają dwubiegunówki, a uczniowie dalej odpierdalają manianę. To były naprawdę dobre czasy.
Poszła z Perp do foteli, gdzie usiadły naprzeciwko siebie.
- Do czego jestem ci więc potrzebna? Mam być twoim królikiem doświadczalnym? Mam ci pomóc schować zwłoki? Znam wiele sposób na ukrycie zwłok i pozbycie się dowodów.- nie żeby coś, ale tak było. Lexa mimo bycia prawie całkowicie czystokrwistym czarodziejem, uwielbiała świat mugolski w który wprowadziła ją matka i dziadkowie, więc swego czasu wkręciła się także w seriale kryminalne, te o seryjnych mordercach oraz o niewyjaśnionych morderstwach. A potem trochę książek wpadło jej w ręce... może ona powinna pracować w jakiejś magicznej kryminologii czy ki chuj. Jest coś takiego w ogóle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska
Galeony : 550
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Moderator




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySob Kwi 11 2020, 00:48;

List do Lexy z rana był dość... spontaniczną decyzją. Perpetua od wydarzeń w Zakazanym Lesie, których głównymi bohaterami zostali Panna Strauss i Voralberg, intensywnie zaczęła rozmyślać nad nowym zaklęciem. Znakomitą większość miała już opracowaną, inkantację, odpowiedni ruch różdżką, akcentowanie... Spędziła nad tym naprawdę, naprawdę sporo swojego wolnego czasu. Właściwie to nie pracowała tyle odkąd przestała pracować w Szpitalu św. Munga. Naturalnie, poświęcała się nauczaniu bez zaniedbań, aczkolwiek kiedy tylko kończyła swoje zajęcia i miała czas wolny od dyżurów - zaszywała się w swoim gabinecie nad księgami, z zapasem tuszu i pergaminów. Spędzała tak wszystkie weekendy - nawet nie wracając do domu w Hogsmeade. Z resztą, któż by chciał wracać do pustego mieszkania? Otrzymała list od Aidena, że nie będzie go przez pewien czas, więc... Zwyczajnie nie miała po co opuszczać Hogwartu. W zamku przynajmniej posiłków nie jadała samotnie.
Miejsce na spotkanie z Shelby wybrała nieprzypadkowe - w bibliotece miały odpowiednie zaplecze naukowe, poza tym księgozbiory w Hogsmeade nie były tak oblegane jak te w Londynie chociażby. Mogły bezpiecznie zaszyć się w jednym z kątów biblioteki - gdzie Whitehorn na spokojnie mogłaby przedstawić swój najnowszy wynalazek. No i magiczne miasteczko leżało zaraz obok Hogwartu, więc Perpetua mogła bezpiecznie się teleportować. Zazwyczaj większe dystanse nie sprawiały jej żadnych problemów, natomiast ostatnimi czasy sypiała dość kiepsko i zwyczajnie nie mogła sobie aż tak zaufać. I noga ją łupała. Wyjątkowo. Wiosenne przesilenie?
Starała się jednak wyglądać jak człowiek - więc zarzuciła na siebie jedną ze swoich ukochanych, wiązanych w talii sukienek, długi, niemal do kostek kardigan i nieco tylko krótszy trencz. Obcasy musiała sobie jednak dzisiaj darować, jeśli w ogóle chciała się poruszać o własnych siłach. Chwyciła jeszcze tylko torbę pełną swoich materiałów - i nieodłączną w ostatnich dniach laskę.
Pod biblioteką aportowała się punktualnie, jak to miała w zwyczaju - ledwo przekroczyła prób przybytku, a młoda Shelby pojawiła się tuż przy niej. Perpetua nie mogła powstrzymać ciepłego uśmiechu na widok dziewczyny - nawet nieco przygaszone jak na nią oczy, rozjaśniły się widocznie.
- Hej maleństwo - nieważne, że Lexa była od niej wyższa. - Możesz co najwyżej zemdleć z zachwytu. - Nutka dumy rozbrzmiała w głosie Perpetuy, kiedy przeszła obok Shelby, żeby następnie skierować się do fotela na uboczu. Po drodze skinęła jeszcze bibliotekarce na powitanie, rzucając babuszce kilka niewymuszonych komplementów. W końcu jednak rozsiadła się w fotelu, z delikatnym uśmiechem obserwując jak Lexa siada naprzeciwko, zupełnie jak na szpilkach. Poczuła się... Miło. Naprawdę miło, że potrafiła jednak kogoś zaciekawić.
Nie mogła powstrzymać śmiechu, słysząc następne słowa swojej protegowanej.
- Oh skarbie, w to nie wątpię. Zawsze byłaś pomysłowa - udało jej się powstrzymać dalszy chichot, sięgając do swojej torby. Wyjęła z niego zwoje pergaminów zwinięte w zgrabne rulony i położyła na stolik. Przez krótką chwilę zawiesiła się na moment, całkiem nieświadomie gładząc opuszkami palców papier.
Rzuciła Shelby uważne spojrzenie niebieskozielonych tęczówek.
- Jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię. I pierwszą, z którą to skonsultuję - zaczęła, rozwijając swoje materiały na stole. Papier pokryty był licznym, acz bardzo wyraźnym pismem i dodatkowymi rysunkami, wyglądał jak precyzyjna praca badawcza, aniżeli brudnopis. Perpetuę zawsze cechowała schludność i precyzja przy pracy.
- Rzuć okiem, maleństwo. To nowe zaklęcie znieczulające. Ogólnoustrojowe.
Dlaczego wybrała Lexę, aniżeli jakiegoś swojego starego znajomego z Munga? W końcu miała wśród grona uzdrowicielskiego naprawdę sporo specjalistów z różnych dziedzin... Odpowiedź brzmi: Właśnie dlatego, że Shelby nie była stara. I nie była jeszcze żadną specjalistką. Whitehorn potrzebowała lotnego i otwartego umysłu do współpracy, a nie znała drugiej tak zaangażowanej w kwestie medyczne osoby.

______________________



Courage doesn't always roar

Sometimes courage is a quiet voice at the end
of the day saying, "I will try again tomorrow".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ajax Swann

Nauczyciel
Galeony : 117
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15199-poczta-profesora-swanna#405513
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyWto Cze 02 2020, 19:07;

Kurs języka trytońskiego poziom podstawowy

Ajax Swann prowadzony jest przez Mistrza Gry @Elaine J. Swansea

Sala biblioteczna została wyremontowana w taki sposób, że znajdowało się w niej kilkanaście podłużnych drewnianych ławek - przy jednej zmieścić się mogły cztery osoby. Przy oknie lewitowała duża tablica, a tuż obok niej stało nieduże biurko, przy którym znajdował się wysoki i chudy Swann. Po jednej stronie biblioteki stały samonagrzewające się kubki, w których można zaparzyć sobie kawę lub herbatę. Swann zapraszał wszystkich do środka i zachęcał, aby się rozsiąść. Sprawdzał też listę obecności i przyjmował opłatę, wystawiał kwitek. Odczekał do odpowiedniej godziny i w końcu mógł odchrząknąć i mocnym tembrem prosić o uwagę.
- Witam wszystkich na kursie języka trytońskiego. Jestem Ajax Swann, dzisiaj można zwracać się do mnie po imieniu, bez zbędnych tytułów. - nie chciał aby czuli się tutaj jak na wymagającej lekcji, wolał by cały ten tłum czuł się tutaj swobodnie, stąd możliwość zaparzenia sobie kawy lub herbaty. - Nie ukrywam, że język trytoński jest trudny w opanowaniu. Aby nauczyć się go w stopniu zaawansowanym potrzeba dobrych pięciu lat. Zaczniemy od nauki porozumienia poza wodą czyli tzw. język trytoński powierzchniowy. W tym odłamie bardzo istotna jest wymowa poszczególnych liter i sylab. - stuknął różdżką w kredę, która uniosła się i zaczęła zapisywać na tablicy alfabet i odpowiedniki sylab trytońskich. - Wiele słów trytońskich są do siebie łudząco podobne zatem o pomyłkę bardzo łatwo i cóż… jeśli nie chcecie obrazić trytona to lepiej starannie dobierać sylaby. Podwodne stwory nie są skore do słuchania wyjaśnień. - wolał zaznaczyć ryzyko pomyłki i potknięcia, ale również zaakcentować jak ważny jest akcent i wymowa sylab. Nie siadał, oparł się o biurko i spoglądał na zebranych. Przybyło dużo studentów z Hogwartu co było miłym zaskoczeniem. - Zaczniemy od podstaw samych podstaw. Ćwiczenie i zapamiętywanie wymowy liter, łączenie w sylaby i przedstawienie się w trytońskim powierzchniowym. Następnie praca nad płynnością wymowy swojego imienia oraz nazwiska. W ramach ciekawości w powierzchniowym trytońskim nazywam się Żaczużachau Aczburżarzo. - wypowiedział to bardzo sprawnie, a i uśmiechnął się przy tym, wszak zabrzmiało to komicznie. - A proszę zauważyć, że moja godność składa się z niewielu liter. Czasami rozmowa między człowiekiem a trytonem może trwać godzinami przez skomplikowany układ sylab i słów. Na kursie zazwyczaj poleca się tworzyć zdania zwięzłe i nie rozgadywać się bowiem taka dysputa mogłaby potrwać i do świtu. - to też będzie dobra metoda na nauczenie się pakowania jak największej ilości informacji w jak najkrótszym zdaniu. - Zacznijmy od "a", które w powierzchniowym brzmi jak "ża". - narysował różdżką w powietrzu dany znak (całe pismo może się kojarzyć z taką formą ), wyraźnie akcentował wymowę. Przedstawił w ten sposób każdą literę alfabetu, a jego silny tembr rozbrzmiewał wyraźnie w całym pomieszczeniu. Powtarzał wszystkie powoli, starannie, a zainteresowanym posyłał napisaną w powietrzu literkę, aby zapoznali się z jej zapisem. Od A do Z.   - Zaznaczam również, że stojące obok siebie litery w imieniu lub nazwisku - jak u mnie w "Swann" - dwóch ostatnich liter nie powielam w trytońskim, więc przedstawiam się w powierzchniowym jako "Swan". Tak samo jak… - zerknął do listy obecności - - Pan Bloodworth przedstawi się trytonom jako Blodworth. - podał na przykładzie jednego z mężczyzn. - Do dzieła, drodzy państwo. Dużo pracy przed nami. Zadawajcie wiele pytań, nawet jeśli wydają się wam głupie czy mało znaczące. Juhuburhu-gziburkhrzoszaża, co oznacza proste… "powodzenia".


________________________________________________________
Etap Pierwszy

1. Na początku posta proszę podlinkować opłatę za kurs.
2. Ławki są czteroosobowe.
3. Waszym zadaniem jest ułożenie swojego imienia i nazwiska z niżej podanego alfabetu oraz nauka wymawiania go bez przerw na śmiech czy plątania języka. Najlepiej przedstawiać się swojemu sąsiadowi i wzajemnie się w tym poprawiać.
4. Swann wyjaśnił Wam każdą literę, jej wymowę oraz akcent.
5. Aby etap został zaliczony musi pojawić się tu chociaż jeden post na minimum 2000 znaków. Można pisać między sobą i osiem postów w jednym etapie, to bez znaczenia.
6. Osoby, które mają zapisane w KP znajomość trytońskiego mają prawo do przerzutu kości w każdym etapie kursu. Proszę wszystko linkować!
7. Przypominam: kurs zostanie zaliczony tylko i wyłącznie przy aktywności w trakcie wszystkich czterech etapów. Nie będą akceptowane spóźnienia po rozpoczęciu drugiego etapu.
8. Jeśli coś pomyliłam, widzicie coś nie tak, nie jesteście pewni to śmiało piszcie na GG/PW.

Alfabet:
A - ża
B- ne
C - bu
D -  gzi
E - kh
F - wu
G - eb
H - dźe
I - sza
J - czu
K- qcz
L - zo
M - wi
N - rzo
O - hu
U - re
P - ju
R - gu
S - acz
T - nsz
X - chau
WVZY - bur

Pierwsza kość:
Kostki na jak mi poszło w trakcie etapu:
1 Potrzebuję nowego pergaminu  - dopiero po kilkunastu próbach udaje Ci się zapisać bezbłędnie swoje imię i nazwisko. Literki skaczą przed oczami, mieszają się się w jedną paćkę, mylą się, zlewają (wymyśl potencjalne powody). Wymowa wychodzi Ci znacznie lepiej, choć płynność pozostawia wiele do życzenia, ale jak to Swann powiedział - to kwestia ćwiczeń i na początku mało komu się udaje.
2 Czy dobrze szczekam? - Twoja wymowa leży i kwiczy… ze śmiechu czy zażenowania? Język się plącze, a może nie dajesz rady wypowiedzieć wszystkiego spokojnie? Tyle dobrego, że Swann pochwala ton Twojej wypowiedzi - jest dostatecznie głośny i to duży plus!
3 Jesteś sexy, rybko - wykonywałeś zadanie, a Swann Ci powiedział, że właśnie nazwałeś swojego rozmówcę rybą. Musisz zadanie wykonać od nowa, tym razem z większą uwagą, bo niektóre litery najwyraźniej Ci się pokićkały. Nie możesz też wyciągać tak sylab, muszą być krótkie i twarde.
4 Rozbawić Cię po trytońsku? -  Swann uprzejmie zaznacza, że raczej nie nazywasz się Kreksy Jajeczny (wymyśl sobie jeśli chcesz inną śmieszną nazwę), bo właśnie tak to zabrzmiało. Zapis jest przyjemny dla oka, ale wymowa znacznie trudniejsza dlatego powiedziałeś co innego niż miałeś w zamyśle. Wskazuje Ci błędnie wypowiedzianą sylabę i powtarza ją głośno i wyraźnie (a może zrobił to Twój sąsiad?).
5 Mów głośniej, kijanko - kilka-kilkanaście powtórzeń i potrafisz jako tako wypowiedzieć swoje imię i nazwisko. Zapis też jest całkiem dobry, ale mówisz zdecydowanie za cicho.
6 No nie dogadamy się - Twój akcent jest tragiczny o czym Swann Cię od razu informuje. Recytujesz (szczekasz?) bardzo niewyraźnie, więc lepiej poćwiczyć modulowanie głosu. Reszta wychodzi Ci całkiem imponująco.

Druga kość nie dla wszystkich:
Kostki na zapamiętanie alfabetu i wymowy dla osób, które pierwszy raz uczą się trytońskiego:
Parzysta- po tym etapie udaje Ci się zapamiętać większość liter alfabetu i wymowy. Jeśli będziesz na bieżąco do nich zaglądać to je dobrze zapamiętasz.
Nieparzysta - pustka w głowie, jak to w ogóle szło? Przecież przed chwilą uczyłeś się tej litery/wymowy/akcentu a teraz potrzebujesz na nowo zajrzeć do swoich notatek. Idzie Ci opornie i potrzebujesz znacznie więcej czasu i koncentracji, aby zapamiętać tę część kursu.

Trzecia kość:
Literki na coś ekstra:

- Samogłoska - znajdujesz pod ławką/w książce/na półce/parapecie/gdziekolwiek w bibliotece samorysujące pióro. Możesz je zatrzymać!
- Spółgłoska - klamka okienna/i drzwi/świeca/lampka oliwna chichocze ilekroć obok niej przechodzisz albo na nią zerkasz.

Lista obecności:

Etap drugi pojawi się dnia 14 czerwca (niedziela) o godzinie 20:00

Kot kreskowy Kod pomocniczy:
Kod:
<zg>Kość na etap:</zg> link
<Zg>Kość na pamięć:</zg>
<Zg>Literka:</zg>
<Zg>Siedzę w ławce z:</zg> bez tagowania, orientacyjnie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : blizny pokrywające lewą dłoń: kilka na palcach i wierzchu dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza
Galeony : 786
  Liczba postów : 1426
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyWto Cze 02 2020, 23:08;

Kość na etap: 1
   Kość na pamięć: 6
   Literka: H
   Siedzę w ławce z: @Nancy A. Williams <3
Opłata: tutaj

Niektórzy zapewne mogliby się zastanawiać czemu postanowiła poleźć na kurs trytońskiego. No, ale skoro znała już niemiecki to nie zaszkodzi jej i drugi pojebany język. Dlatego też znalazła się w bibliotece po zapłaceniu kroci za kurs, który miała nadzieję, że coś jej da i nie okaże się jedynie wyrzuceniem galeonów w błoto.
Usiadła w jednej z przygotowanych ławek i odczekała na przybycie Swanna, który zaczął im na początku tłumaczyć nieco kwestii związanych z trytońskim, a następnie mieli przejść do pierwszych prób pisania. Trzeba przyznać, że trochę zdziwił ją fakt, że trytony posiadały alfabet. W końcu wiele języków jest niepiśmiennych i tutaj także tego się spodziewała. I zdecydowanie nie była gotowa na tak skomplikowane litery. O ile nie miała problemów z zapamiętaniem tego jak poszczególne znaki wyglądały to tak przepisanie ich było zupełnie inną bajką. A sprawy zdecydowanie nie poprawiał fakt, że pobliska świeca, która oświetlała wnętrze biblioteki zdawała się śmiać z jej nieudolnych prób, gdy tylko Violetta na nią spoglądała... czyli dosyć często.
- Jeszcze trochę i wyrzucę ten świecznik za okno... - mruknęła do siedzącej obok niej Williams.
No tak. Oczywiście, że siedziała w jednej ławce z Puchonką, którą zgarnęła po drodze z zamku, gdy tylko dowiedziała się o tym, że Nancy również chce spróbować swoich sił w trytońskim. Chyba trochę za bardzo przywykła do tego, że na prawie każdym kroku czekał ją dodatek w postaci pani kapitan, że w zasadzie niejako oczekiwała jej towarzystwa na każdych zajęciach.
W końcu jednak po długiej batalii z literami, które zdawały się jej rozmazywać przed oczami oraz podejrzanie zmieniać swoje kształty, udało jej się zapisać własne imię i nazwisko na świeżym kawałku pergaminu. I przedstawiało się ono... naprawdę dziko... Burszahuzokhnszża Acznszgużareacz? Chyba jednak wolała mówić po niemiecku. Tam przynajmniej były proste do wymówienia dźwięki nawet jeśli ułożone zostały w naprawdę kilometrowe słowo, mogące przerazić na pierwszy rzut oka, ale będące w miarę logiczne jeśli tylko podzieliło się je na mniejsze części. Tutaj? Chwilowo nie widziała większego sensu, ale miała nadzieję, że zmieni się to wraz z jej postępami w kursie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : zdarza jej się mówić z japońskim akcentem gdy jest bardzo rozemocjonowana
Galeony : 65
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 686
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 01:30;

Kość na etap: 3
Kość na pamięć: Parzysta
Literka: D
Siedzę w ławce z: -
Opłata: tu jest

Sama nie wiedziała czemu dokładnie zdecydowała się na to, by wziąć udział w kursie trytońskiego. Równie dobrze mogła zajmować się czymkolwiek innym. Grą na pianinie, wyczesywaniem swojego kota, uprawią rytualną rumianku czy nawet szydełkowaniem, ale nie... Postanowiła uczyć się nowego i niezwykle trudnego języka. Przynajmniej miała jakieś ambicje.
Niedługo po wejściu do biblioteki odkryła, że znajdująca się niedaleko ławki, w której zasiadła lampa oliwna zdaje się wydawać z siebie dziwny i niepokojący chichot, gdy tylko Japonka skierowała swoje spojrzenie w jej kierunku. Dziwne... No, ale nie mogła się tym zbytnio przejmować, bo już chwilę później swoją uwagę musiała skierować na Ajaxa, który przedstawił się krótko obecnym i zaczął tłumaczyć podstawowe zasady obowiązujące w języku trytońskim. Skupiła się, słuchając jego słów i chcąc wyłapać jak najwięcej dźwięków związanych z poprawną wymową. Była dosyć muzykalna, więc nie powinno to stanowić dla niej większego problemu, ale usłyszenie różnicy w dźwiękach, a wydanie ich samodzielnie to były dwie całkowicie różne sprawy. Może też dlatego niechcący nazwała swojego rozmówcę rybą i musiała się poprawić, gdy tylko Swann jej to wytknął. Wymagało to od niej dosyć długiego procesy uważnego przysłuchiwania się i powtarzania powoli danych sylab i zbitek głoskowych, aby nie powtórzyć swojej pomyłki.
Jeśli zaś chodziło o pisanie to jeśli tylko się do tego odpowiednio przyłożyła to również nie było aż tak źle. O ile faktycznie przyjrzała się temu jak są poprawnie zapisane dane znaki. Dosyć dobrze szła jej kaligrafia choć musiała przyznać, że było to coś zupełnie innego niż zapisywanie znaków w kanji, a nawet w bardziej łagodnej hiriganie było czymś zupełnie innym niż w alfabecie trytońskim. Wymagały zupełnie innego podejścia i zaangażowania. Dlatego też nieco czasu minęło nim w końcu udało jej się zapisać swoje własne imię i nazwisko w owym alfabecie… I wyglądało ono dosyć egzotycznie: Burreqczhu Qczżarzohukh.
Miała tylko nadzieję, że nie będzie musiała tego wypowiedzieć od razu na głos, bo potrzebowała z pewnością pewnego treningu, by móc to swobodnie przeczytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 534
  Liczba postów : 1563
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 01:40;

Kość na etap: 6
Kość na pamięć: 6 - parzysta
Literka: I - samogłoska
Siedzę w ławce z: Felinusem
Opłata: Zrobiona!

Sam nie do końca wiedział, co podkusiło go żeby zapisać się na ten kurs. Może uznał, że jak już zna trzy języki to czwarty może być jakiś fajny do kolekcji. W każdym razie uznał, że poświęci te pieniądze i się przejdzie. Zakupił wcześniej eliksir postarzający i przed wejściem na kurs wypił go, bo wejście było tylko dla pełnoletnich, a on się nie załapał. Brakowało mu dwóch tygodni. Wolał więc się zabezpieczyć i postarzeć o te pięć lat niż zapłacić i zostać z kursu wywalonym.
Wszedł do sali, w której mieli się spotkać i zobaczył znajome twarze. Uśmiechnął się do @Yuuko Kanoe i @Violetta Strauss na przywitanie, ale to z @FELINUS FAOLÁN LOWELL usiadł w ławce. Nim jednak zajął miejsce, zauważył, że pod jego krzesłem leży samorysujące pióro. Upewniając się, że nie należy do puchona, schował je do swojej torby.
-Hej stary. Nie wiedziałem, że też się zapisałeś. - Przywitał się z puchonem. Słyszał, że na tym kursie zdarzają się obrażenia, więc warto było mieć obok kogoś w miarę ogarniętego w uzdrawianiu. W końcu, gdy wszyscy już przybyli, na sali pojawił się prowadzący, Ajax Swann. Po krótkim wstępie przedstawił im alfabet i poprosił, aby przedstawili się partnerom z ławki, gdy już odgadną swoje trytońskie imię.
-Wygląda jak runy. - Mruknął do Felka przepisując skrupulatnie literka po literce. Miał wrażenie, że jakoś wyjątkowo dobrze przyswaja te znaczenia. W końcu przyszło mu zapisać swoje imię. Na widok tego, co stworzył na pergaminie uśmiechnął się i trzymając fason odwrócił do kumpla.
-Wiżachauszawizoszażarzo Wukhzoszachau Aczhuzonekhgueb - Przedstawił się podając mu rękę. Piękniejszego imienia chyba jeszcze nie słyszał. Miał wrażenie, że jego szczekanio-mówienie jest dziwne i miał rację. Swann nie był zadowolony z jego wymowy, więc Max próbował powtórzyć to z lepszą trytońską dykcją.
-Chyba jak na początek nie poszło mi tak tragicznie. - Co z tego, że mówił niewyraźnie, skoro i tak nikt tutaj jeszcze go nie rozumiał. Solberg cieszył się, że chociaż alfabet wszedł mu do głowy. W ten sposób będzie w stanie używać chociażby pisma, jeżeli wymowa nie będzie mu szła.


Ostatnio zmieniony przez Maximilian Felix Solberg dnia Sro Cze 03 2020, 01:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy
Galeony : 289
  Liczba postów : 1002
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 01:48;

Opłata: tu
Kość na etap: 3
Kość na pamięć: 6 - parzysta
Literka: H
Siedzę w ławce z: @Violetta Strauss prezent dla Nev ^^

Czemu zapisała się na kurs języka trytońskiego? Nie była osobą, która chętnie siedziała nad książkami i przyswajała wiedze z radością, ale trytoński brzmiał jak świetna zabawa. Poza tym liczyła na to, że w czasie kursu będą mieli okazję zobaczyć te wodne stwory i zamienić z nimi parę słów. Jaka to by była przygoda! Williams chciała poznać osobiście każde magiczne stworzenie, nieważne czy miało sierść, pióra czy łuski. Poza tym co miała do stracenia poza kilkoma galeonami? Najwyżej wyjdzie z sali z wiedzą taką samą, z jaką weszła, a być może wyjdzie z tego coś fajnego.
Jak zwykle, przykleiła się na czas zajęć do Strauss. Chociaż widmo rozmowy wciąż nad nimi wisiało, to nie zamierzała dziewczyny unikać. Mimo wszystko lgnęła do niej przy każdej możliwej okazji. Kolejny raz z trudem powstrzymała się od czułości, wsadzając ręce do kieszeni jeansowej kurtki i ściskając je w pięści, by choć trochę stłamsić w nich potrzebę bliskości. Nie zamierzała jednak dzisiaj dać się ponieść emocjom i chciała spędzić ten dzień bez zbędnych przemyśleń, które zaprzątały jej głowę.
Usiadła w ławce, obok Violi i z zainteresowaniem wysłuchała wstępu do trytońskiego w wykonaniu profesora. Alfabet wyglądał bardziej jak dziecięce bazgroły, a nie litery, a dźwięki przypominały szczekanie, co było całkiem zabawne.
- Okey... Ja... - Wskazała na siebie, jakby mówiła właśnie do trytona, który nie rozumie ludzkiego i spróbowała się przedstawić. - Rzo-ża-rzo-buahahaha... - Parsknęła śmiechem, bo brzmiało to przekomicznie, a do tego ten świecznik, chyba właśnie wypowiedział jakiś niezły żart... Chwila, co? Aczburżarzo niestety zauważył, że nie idzie jej najlepiej i zwrócił uwagę, że nazwała właśnie Violę rybą. Cóż, można i tak. Zerknęła na nią rozbawiona i spróbowała jeszcze raz, chociaż ten świecznik totalnie ją rozpraszał swoim chichotem. - Rzożarzobubur Bursza... Burszazoszażawiacz. - Wydukała w końcu i powtórzyła jeszcze kilka razy, by zapamiętać wymowę. W zasadzie poszło jej całkiem nieźle i po kilku próbach udało jej się część liter zapamiętać.
- To brzmi jakbym na ciebie szczekała... - Przyznała z rozbawieniem i ponownie zerknęła na podejrzanie chichoczący świecznik. - Coś jest z nim zdecydowanie nie tak... - Czyżby znalazły się w mugolskiej bajce o pięknej i bestii, że wystrój biblioteki przejawiał jakieś ludzkie zachowania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1643
  Liczba postów : 670
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 11:08;

Opłata: Klik
Kość na etap: 2
Kość na pamięć: 3
Literka: I samogłoska
Siedzę w ławce z: -

Właściwie to cieszył się na ten kurs. Może nie był mu jakoś niesamowicie potrzebny do życia - chociaż, kto to wie, w końcu różne rzeczy mogły go jeszcze spotkać - ale uważał, że dla własnego rozwoju zasługuje na coś podobnego. Poza tym robił to również nieco dla własnej przyjemności, a przynajmniej z takiego założenia wychodził. Uśmiechnął sie lekko, kiedy zjawił się na miejscu i przywitał się z zebranymi już osobami, z których sporą część kojarzył, a później zajął jedno z wolnych miejsc, nie dosiadając się na razie do nikogo, bo nie chciał po prostu przeszkadzać. Spokojnie wysłuchał tego, co Ajax miał do powiedzenia, a później spróbował skupić się na tym, co musi zrobić, chociaż nagle wydawało mu się to niesamowicie trudne. Napił się herbaty, którą wcześniej sobie przyniósł i pochylając się nad tym dość trudnym alfabetem, postarał się złożyć w całość swoje imię i nazwisko, ale już przy pierwszej części poległ fatalnie, bo chociaż nie wahał się jakoś mocno, to wypowiedzenie tego zbitka liter szło opornie i co chwila się mylił.
Składał to cały czas od nowa, chociaż teoretycznie miał już zapisane w swoich notatkach: Budźereszaacznszhujudźekhgu Huburzohugu, co brzmiało tak absurdalnie, że nie był w stanie się za mocno na tym skupić i łamał sobie notorycznie język, odnosił jednak wrażenie, że brzmi bardziej, jakby się dusił, niż faktycznie coś wypowiadał. Potrząsnął głową, przeciągnął się i zerknął za okno, by na moment odpocząć, gdy dostrzegł na parapecie pióro, które podniósł, przekręcił w palcach i położył na ławce obok siebie, by zaraz właściwie o nim zapomnieć, skupiając się znowu na próbach przedstawienia się, co było z jego strony równie karkołomne, co poprawne odczytanie receptury jakiegoś eliksiru.
Nie był pewien, czy powinien nadal próbować, bo w końcu wyglądało na to, że ta sprawa była zdecydowanie bardziej skomplikowana niż podejrzewał wcześniej, ale nie chciał poddawać się tak łatwo. W końcu nikt nigdy nie mówił, że z miejsca będzie mógł mówić i rozmawiać jakoś wspaniale w całkowicie obcym języku i to podwójnie obcym, bo jednak należącym do magicznych stworzeń.
- Budźereszaacznszhujudźekhgu Huburzohugu - spróbował jeszcze raz, szeptem, ale szło mu to tak, jakby zamierzał się zaraz tym wszystkim udusić, co było okropne! Odetchnął głęboko. Jeszcze sobie z tym poradzi.

______________________

But he kept it all inside his head

What he saw he left unsaid


Ostatnio zmieniony przez Christopher O'Connor dnia Nie Cze 14 2020, 19:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1228
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 12:21;

Opłata: klik


Kość na etap: 5
Kość na pamięć: 4
Literka: E
Siedzę w ławce z: @Leonardo Taylor Björkson
Spoiler:

5 MÓW GŁOŚNIEJ, KIJANKO - kilka-kilkanaście powtórzeń i potrafisz jako tako wypowiedzieć swoje imię i nazwisko. Zapis też jest całkiem dobry, ale mówisz zdecydowanie za cicho.
PARZYSTA- po tym etapie udaje Ci się zapamiętać większość liter alfabetu i wymowy. Jeśli będziesz na bieżąco do nich zaglądać to je dobrze zapamiętasz.
SAMOGŁOSKA - znajdujesz pod ławką/w książce/na półce/parapecie/gdziekolwiek w bibliotece samorysujące pióro. Możesz je zatrzymać!

Nie była tak w 100% pewna czy kurs Trytońskiego to dobry pomysł, ze względu an to iż był to dla niej dość spory wydatek. Jednak tyle osób na to szło, wszyscy się tak strasznie tym cieszyli, a gdy dowiedziała się, że również jej mąż idzie - już się nawet nie zastanawiała. Zapisała się, uiściła opłatę (mimo iż była to spora część jej miesięcznej pensji, pieniążki smutne odeszły siną w dal) i czekała. Czekała ze zniecierpliwieniem aż dostaną wiadomość o rozpoczęciu kursu, a gdy tylko termin i godzina został uzgodniony - czekała jeszcze bardziej.
Pojawiając się w sali rozejrzała się z zainteresowaniem po będących tu osobach szukając jakiejś znajomej twarzy, z która mogłaby się dzisiaj uczyć. Z uśmiechem zauważyła Męża (niestety już w parze z Felkiem) zatem tylko im pomachała (do męża dodatkowo puszczając buziaka) i podeszła do...
- No proszę Leoś, znowu się spotykamy. Czy ty mnie śledzisz? - Spytała gryfona siadając razem z nim i na powitanie składając buziaka na jego policzku - Będziemy się razem drzeć? - Dodała już w rozbawieniu, a zajęcia jeszcze się nawet nie rozpoczęły!
Gdy natomiast to się stało, a ona po raz pierwszy zobaczyła swoje imię w tym alfabecie... No umarła. Umarła ze śmiechu. Kilkukrotnie musiała przeczytać litery, odszukać nawiązanie, zapisać to sobie i... Gdy w pewnym momencie długopis (Vitt i pióra? No błagam) spadł jej na podłogę schyliła się po niego i znalazła! O! Pióro? Podniosła je kładąc przedmiot z zaciekawieniem na stole i już miała wrócić do pisania gdy nagle to... Samo zaczęło za nią pisać! Od razu szło jej łatwiej, to też chwilę później wypowiedziała swoje imię i nazwisko. Cicho, bo cicho - ale całkiem dobrze.
- Sprawdzisz mi to? - Spytała Leo podsuwając kartkę i czytając Vittoria Sorrento - Bur sza nsz nsz hu gu sza ża - Najpierw sylabami, potem to samo powtórzyła razem - Burszansznszhugaszaża - Nie śmiej się, nie śmiej się - Acz hu gu gu kh rzo nsz hu - I tym razem zaczęła od sylab, żeby można było jej sprawdzić każdą literkę po kolei (większość już nawet pamiętała!).
- Burszansznszhugaszaża Aczhugugukhrzonszhu - Powiedziała w końcu całość, dławiąc się przy tym śmiechem. Wciąż za cicho, ale przynajmniej poprawnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 339
  Liczba postów : 519
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t5361-kolorowe-karteczkii
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 12:36;

Szybkim krokiem Mad weszła do biblioteki, po uprzednim przemierzeniu kilkudziesięciu korytarzy. Miejsce, gdzie można się wyciszyć.
Przynajmniej jest tutaj spokój, więc po tym całym kursie będzie mogła się odprężyć. Gdzieś po drodze zgubiła się parę razy w tych korytarzach.
Po czym ruszyła tam gdzie miał odbywać się kurs.
Pierwszą książką, którą wybrała metodą chybił - trafił była książka. Była identyczna jak ta, którą dostała od ojca na urodziny.
Odłożyła ją na miejsce. Nie będzie przecież czytała dwa razy, tej samej książki. Zawsze dziewczynie zdarzało się zamknąć oczy - nawet na dziesięć minutek.
Poczyta sobie książkę jakąś z innej półki. Po tych wszystkich zdarzeniach ,ciągnęło go do tego woluminu, jakby miał coś z tym wspólnego. Zasiadła przy jednej z ławek i sięgnęła po lekturę i otworzyła na pierwszej stronie. Tak, tego Gryfonce właśnie brakowało. Otoczenia książek, a najbardziej dzierżenia i wertowania jednej z nich.
Dalej to już zwyczajnie żyć, nie umierać.
Gryfonka jakoś zapisała swoje imię i nazwisko.Madeleine Fordrozpsując sobie literki.(tak było Mad łatwiej)
Podeszła do Puchonki i się przedstawiła ot tak.
-wiżagzikhzokhszarzokh wuhugugzi - Mad zaczęła próbować akcentować.
Ale raczej nic z tego nie było oprócz złego recytowania i bardzo niewyraźnie, trzeba chyba popracować nad głosem i jego modulowaniem.
Chociaż dobre że pozostała część wychodzi dziewczynie całkiem całkiem. Dziewczyna miała kompletną pustkę w głowie, jak to w ogóle szło?
-wiżagzikhzokhszarzokh wuhugugzi no tak chwilę temu uczyła się wszystkiego od początku od litery/wymowy/do akcentu, no i znowu Mad musiała zajrzeć do swoich notatek.
Hm... Gryfonce nauka szła dość opornie no ale nie każdy łapie od razu każdy potrzebuje więcej czasu koncentracji aby zapamiętać chociaż trochę z kursu.
No ale zaraz za raz coś znalazłam pod ławką w bibliotece ej to samorysujące pióro zatrzymam je.


Kość na etap: 6
Kość na pamięć: 5
Literka: E
Siedzę w ławce z:Yuuko Kanoe bo ona sama
opata
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isabelle L. Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 163
C. szczególne : leworęczna, blizna na ramieniu zakryta tatuażem, hiszpański akcent, szczupła, długie brązowe włosy, brązowe oczy .
Galeony : 626
  Liczba postów : 724
https://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
https://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
https://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
https://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez
https://www.czarodzieje.org/t18678-isabelle-luna-cortez#534230
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 12:57;

Nigdy nawet by nie podejrzewała siebie o takie zapędy do nauki. Nie zrozumcie jej źle, lubiła się uczyć, jednak nauka języków była daleka od jej zainteresowań. Mimo to jej imię widniało na liście osób chcących uczestniczyć w kursie języka trytońskiego. Przechylając głowę na bok przejrzała nazwiska osób mających zamiar uczestniczyć. Większość była jej nieznana. Odgarniając swoje włosy do tyłu odeszła od listy kierując się w stronę biblioteki.
Zaraz po wejściu do pomieszczenia podeszła do profesora opłacając swój kurs po czym skierowała się w stronę jednej z ławek. Siadając na niej rozejrzała ogarnęła wzrokiem całe pomieszczenie. Kilka osób było już w nim rozmawiając przyciszonymi głosami między sobą. Miała nadzieję, że zajęcia zaczną się szybko, tym bardziej, że w bibliotece zbierało się coraz więcej osób. W tym mogła również zauważyć kilku przedstawicieli domu węża. Nawet Aleksander postanowił się tutaj pojawić. Widząc go uśmiechnęła się w jego stronę. Przynajmniej jedna znajoma twarz.
- Nie wiedziałam, że kręcą cię języki obce. - uniosła jedną brew wyżej patrząc na niego z delikatnym uśmiechem. Równie dobrze te słowa mógł skierować w jej kierunku.
Z każdym kolejnym słowem nauczyciela jej oczy robiły się większe. Że niby pięć lat? Z pewnością nie miała zamiaru aż tyle czasu poświęcać temu językowi. Podstawy w zupełności jej wystarczyło czego miała zamiar nauczyć się na tym kursie. I troszkę Ajax zbił ją z tropu mówiąc, że można porozumiewać się trytońskim na powierzchni. O tym nie miała pojęcia chodź idąc na logikę mogła to przewidzieć. Bo niby w jaki sposób mieli by uczyć się go pod wodą? Parsknęła pod nosem z absurdu swojego rozumowania. Gdy tylko nauczyciel skończył mówić odwróciła się do kuzyna majać zamiar zabrać się za zadanie.
- Z pewnością będzie to jedna z bardziej śmiesznych lekcji w jakich miałam zaszczyt uczestniczyć. - mówiąc to zebrała swoje włosy w koński ogon po czym je związała.Nie chciała aby podczas ćwiczenia wymowy wchodziły jej do buzi. Jedzenie włosów nie leżało w jej zainteresowaniach. Spojrzała na tablicę aby móc zapisać sobie wszystkie odpowiedniki liter z jej imienia. Jednak nim jej wzrok powędrował do obranego przez nią celu zatrzymał się na jednej z lamp. Czy ona chichotała? Ewidentnie tak było. Zdziwiona zmarszczyła czoło. Przecież to nie mogło się dziać naprawdę. A może jednak? Starając się ją ignorować dotarła do celu. Szybko spisała l;itery po czym patrząc na kartkę zaczęła je wymawiać.
- Sza... Acz...Ża...Ne... Kh... Zo... Kh... - niby wiedziała co mówi, a jednak nie była w stanie pojąc sensu tych liter. tym bardziej, że zamiast wyraźnej mowy słyszała szczekanie. Może z nazwiskiem pójdzie lepiej. - Bu... Hu... Gu... Nsz... Kh... Bur... - to również nie brzmiało najlepiej, jednak jak na razie literowała. Szybsza wymowa powinna być bardziej zrozumiała i z pewnością lepiej zrozumiana przez osobę z którą miała by kiedyś rozmawiać w tym jęyku. - Szaaczżane...Kh...Zokh Buhugu...Nszkh...Bur. - Z jakimś psem to na pewno by się dogadała. Krzwiąc się spojrzała na Alka Ciekawa bardzo jak jemu pójdzie, jednak nim usłyszała cokolwiek pojawił się obok niej nauczyciel informując, że jej wymowa nie jest najlepsza i przypomina szczekanie. Jakby sama o tym nie wiedziała. Przewracając oczami obiecała poćwiczyć modulowanie głosu. Po czym spojrzała na kuzyna.
- Ciekawe jak tobie pójdzie. - wyzwanie? Raczej chęć sprawdzenia czy chodź trochę wyszło jej to lepiej niż jemu.

Kość na etap: 6
Kość na pamięć: 6
Literka: H spółgłoska
Siedzę w ławce z: @Aleksander Cortez
opłata: tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Złote okulary, rozjaśniane włosy, chowa się po kątach i zawsze jest z tyłu.
Galeony : 167
  Liczba postów : 349
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Moderator




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 14:23;

Opłata:Dokonana!
Kość na etap: 2 - dobrze szczekam?
Kość na pamięć: Liznęłam już trytoński, nie rzucam!
Literka: H przerzucone na E!
Siedzę w ławce z: @Finn Gard


....To był jeden z tych dni, których nawet Jessica nie mogła się doczekać. Właściwie od zawsze miała styczność z innymi językami: nawet w jej domu rodzinnym, w codziennym użytku były aż trzy obce języki - wyłączając angielski! Umysł więc był przyzwyczajony do przeskoków między jednym a drugim - i choć w głowie wszystko rozbrzmiewało spójnie, czasem aparat mowy nie nadążał, mieszając ze sobą poszczególne dialekty. To akurat nie był problem - przynajmniej nie dla kogoś, kto tymi językami równie zgrabnie operował.
....Jednak języki mugolskie - nawet według Smith - nie umywały się do tych magicznych, które brzmiały po prostu... magicznie. Przynajmniej dla Krukonki, która z niesamowitą satysfakcją odkrywała je na nowo z ciekawością godną dziecka. W niczym nie czuła się tak pewnie jak w przyswajaniu innych języków - dlatego, kiedy tylko w szkole zawisło ogłoszenie o kursie trytońskiego... Nie mogła nie skorzystać. Nie ona. Zapisała się więc - wypłacając niemal wszystkie swoje złote zaskórniaki.
....Burszanszżaczu — przywitała się dość niepewnie z prowadzącym na dzień dobry, uśmiechając się nieśmiało. Jakieś podstawy trytońskiego zdążyła już poznać - chciała je jedynie umocnić i rozwinąć - zwłaszcza, że w jej głowie coraz wyraźniej kształtowała się chęć zostania tłumaczem. Jakaś iskierka pod mostkiem rozjarzała się za każdym razem, kiedy tylko Jessica mogła użyć swoich umiejętności - jedynych jakich miała. Według niej.
....Przemknęła brzegiem sali, lokując gdzieś w początkowej ławce i wyjmując z torby swoje przybory. Szczupłe dłonie wręcz drżały z podekscytowania - tak bardzo nie mogła doczekać się dnia rozpoczęcia kursu! A on w końcu nadszedł!
....Już miała usiąść na krześle - kiedy dostrzegła na jego siedzisku srebrzystobiałe, puchate pióro. Ujęła je delikatnie w dłoń, żeby mu się dokładniej przyjrzeć - i poprawiła swoje złote okulary. Samorysujące pióro! Ona zawsze korzystała z mugolskich długopisów i ołówków...
....Rozejrzała się uważnie po bibliotece - nikt jednak nie wydawał się poruszony jej znaleziskiem. Poczuła się wręcz jakby dostała prezent od losu - i znak, że znajduje się w dobrym miejscu i czasie. Nie mogąc pozbyć się coraz wyraźniejszego uśmiechu z twarzy - usiadła przy ławce, bawiąc się puchem samorysującego pióra, gładząc je opuszkami długich palców.

______________________



Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 90
  Liczba postów : 1547
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 14:45;

Opłata: dokonana
Kość na etap: 2
Kość na pamięć:3 link wyżej
Literka: A, samogłoska
Siedzę w ławce z: Jessica Smith i Loulou Moreau

Uwielbiał pływać, a jeśli chciał kiedyś wskoczyć w głębiny to warto wyposażyć się chociażby w  znajomość podstaw trytońskiego. Nigdy nie wiadomo kiedy na takiego trafi, a warto mieć asa w rękawie. Swann zasługiwał na szacunek skoro opanował ten język w stopniu zaawansowanym. Choć nie uczęszczał na jego lekcje Opieki nad magicznymi stworzeniami to wiedział, że to człowiek wszechstronny i utalentowany. Czasami zastanawiał się czy Swann ma jakiekolwiek wady. Do biblioteki nie miał daleko, krótki spacerek i już wchodził do środka. Przywitał się, uiścił opłatę (biedna pensja… ledwie dostał a już oddaje jej sporą część…), a następnie ruszył sobie do tylnych ławek i zaparzył sobie kawę, skoro była możliwość przygotowania sobie czegoś do picia. Pod stołem spostrzegł leżące i bezpańskie samorysujące pióro. Sięgnął po nie i obrócił między palcami. Nikt się po niego nie zgłaszał, a skoro tak to wsunął go do kieszeni. Z parującą filiżanka kawy rozejrzał po wyposażeniu szukając sobie miejsca. Wiele z nich było zajęte więc ruszył slalomem do ławki, przy której siedziała jakaś śmiertelnie poważna dziewczyna. - Cześć, pozwolę sobie usiąść. - zakomunikował zamiast zapytać o zdanie wszak dziewczyna mogła mieć zaplanowane inne towarzystwo. Cóż rzec, teraz go to nie obchodziło. Postawił filiżankę kawy na brzegu ławki i wyciągnął zeszyt i pióro z atramentem. - Oho, chyba będziemy ze sobą wzajemnie ćwiczyć. Zatem… jestem Finn. - przynajmniej raz udało mu się z kimś zapoznać na początku rozmowy, a nie pod jej koniec. Finn był bledszy niż zazwyczaj, ale ogólnie nie powinien wzbudzać niczyjego zainteresowania. Ledwie wyciągnął rękę, by uścisnąć dłoń tej drobnej dziewczynie, gdy jego uwagę zwróciło pojawienie się innej osoby. Widząc Loulou uniósł wolną dłoń ku górze, aby zwrócić na siebie uwagę i skinął na nią, aby usiadła obok niego. Doskonale, że jednak wpadła i skorzystała z jego porady dotyczącej zażycia eliksiru postarzającego. Po chwili zamienił się w słuch, gdy Swann rozpoczął tłumaczenie dotyczące języka. Dźgnął swoje własne samopiszące pióro (które ze sobą przyniósł) i nakazał mu przepisywać wszystko z tablicy. - Nie boicie się spotkania z trytonem? - zapytał swoje wyjątkowo damskie towarzystwo, a jednak szeptane pytanie kierował głównie w kierunku Jess, bowiem podejście Loulou już znał i wiedział, że niełatwo ją wystraszyć. - Lou, tylko nie podrywaj trytona, co? Druzgotki będą zazdrosne. - posłał jej krótki złośliwy uśmieszek i ponownie skoncentrował się na wykładzie Swanna.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.org/t8122-chodz-do-leosia
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 15:27;

Kompletnie nie był przekonany czy zapisać się na ten kurs. Z jednej strony chciał rozwijać swoje umiejętności, z drugiej - trytoński? Czy to mu się kiedyś na coś przyda? Czy to w ogóle będzie miało sens w jego życiu? Ostatecznie jednak zdecydował, że po coś wrócił do Hogwartu i będzie korzystał z większości rzeczy, które oferuje mu szkoła. Z bólem serca zapłacił 70 galeonów i gdy dostał informację kiedy odbędzie się kurs, z duszą na ramieniu pojawił się w Magicznej Bibliotece w Hogsmeade. Zajął jedno z wolnych miejsc, witając się ze znajomymi osobami pojawiającymi się co rusz w drzwiach. Zdziwiło go, że kwiatek stojący obok niego na parapecie za każdym razem zaczyna się z niego śmiać, gdy ten tylko na niego spojrzy. Chciał sprawdzić czy aby na pewno mu się nie wydaje i raz po raz zerkał na przeklętą paprotkę, która gdy tylko przekręcił głowę w jej stronę zaczęła rozpraszająco chichotać. Tak zajęty nie odnotował pojawienia się Tori, dopiero gdy obok niego usiadła, wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.
- Cześć piękna nieznajoma - odwrócił głowę w jej stronę, starając się zignorować chichoczącą paprotkę. Na przywitanie przejechał dłonią po jej policzku, mrugając do niej wesoło. - Oczywiście, że Cię śledzę. Chyba nie sądzisz, że chcę się nauczyć tego podłego języka - wyszczerzył zęby w uśmiechu, po raz kolejny zerkając na paprotkę, która odpowiedziała mu dzikim chichotem. Co za uparta roślina.
Gdy lekcja się rozpoczęła, zaczął notować swoje imię i nazwisko, zastanawiając się, jakim cudem ma zapamiętać te wszystkie litery alfabetu? Co chwilę musiał zaglądać w miejsce, gdzie zapisał również cały alfabet, żeby poprawnie napisać swoje imię. Jakimś cudem mu się udało, chociaż na początku nie wróżył sobie sukcesu. Zajęło mu to o wiele więcej czasu niż Tori, toteż gdy poprosiła go o sprawdzenie jej imienia i nazwiska, uśmiechnął się szeroko, na chwilę odrywając od swoich bazgrołów. Dziewczyna zaczęła literować, a on zaczął chichotać niczym paprotka, stojąca na parapecie obok. Brzmiało to doprawy komicznie.
- Dobra, teraz moja kolej - powiedział, zacierając ręce z uciechą i biorąc się do literowania. - Zo kh hu rzo ża gu gzi hu Nsz ża bur zo hu gu Ne czu hu gu qcz acz hu rzo - napocił się, co rusz zaglądając do kartki leżącej obok niego czy aby na pewno wymawia aktualnie dobrą literę, ale wreszcie się udało i o dziwo poszło mu odrobinę lepiej niż z pisaniem. Płynności w tym co prawda nie było, ale tym kompletnie się nie przejmował. Miał oczywiście problem ze swoim nazwiskiem, ale uznał, że wymówi to po prostu jako zwykłe "o", najwyżej profesor do niego podejdzie i go poprawi. Śmiechom nie było końca.
- Gdybym wiedział, że to będzie wszystko tak zabawne, to nie wahałbym się z przyjściem tu ani sekundę - zaśmiał się po raz kolejny, zerkając na paprotkę, a gdy ta również odpowiedziałam mu chichotem, zaśmiał się jeszcze głośniej. Ciekawe, jakie będzie ich następne zadanie - już zacierał ręce na myśl o nim.

Opłata: o tutej
Kość na etap: 1
Kość na pamięć: nieparzysta
Literka: F
Siedzę w ławce z: @Vittoria Sorrento


Ostatnio zmieniony przez Leonardo Taylor Björkson dnia Czw Cze 04 2020, 12:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 564
  Liczba postów : 834
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 17:11;

Opłata zapłacone
Kość na etap: 4
Kość na pamięć: 4 (link wyżej)
Literka: F (link wyżej)
Siedzę w ławce z: Jessica Smith i Finn Gard

Trytoński! Do samego końca nie była pewna, czy iść, czy jednak zrezygnować. Kupiła eliksir postarzający, ale podejrzewała, że to będzie zbyt proste. Skoro były obostrzenia co do wieku, to z całą pewnością mieli jak to sprawdzić. W końcu raczej nie opierało się to tylko na zaufaniu, prawda? Z drugiej strony, dlaczego uczniowie nie mogli uczyć się trytońskiego? Mieli zamiar naprawdę iść do jeziora, czy bali się, że uczniowie na własną rękę, w ramach szlifowania tego języka, będą wybierać się na wycieczki pod wodę? No dobrze, może coś w tym było, bo właśnie po to byłby jej ten kurs, ale to nie znaczy, że należało robić jakieś kryteria wiekowe! W końcu nie wytrzymała. Idąc w stronę biblioteki, wypiła pierwszą porcję eliksiru postarzającego. Następnie dotarła na miejsce, ale poczekała jeszcze chwilę, aby mieć pewność, że eliksir zaczął działać. Nie potrzebowała postarzyć się o kilkanaście lat, a o parę miesięcy. Ostatecznie weszła do środka, zapłaciła bez zawahania za kurs, nie przejmując się, że właśnie pozbawiła się dwóch miesięcy kieszonkowego.
- Przepraszam za spóźnienie - rzuciła krótko, uśmiechając się przepraszająco, co miała nadzieję, zostanie przyjęte i nie będzie problemu z tym, aby mogła również wziąć udział w kursie. Rozejrzała się, szukając wolnego miejsca, ale najwyraźniej miejsce znalazło ją. Dostrzegła uniesioną dłoń Fina i uśmiechając się kącikiem ust, skierowała się w jego stronę. Uśmiech powiększył się, gdy zobaczyła Jessicę. Miały okazję brać wspólnie udział w zajęciach z miotlarstwa i, jeśli dobrze pamiętała, Jess raczej nie latała. Choć mogła mylić osoby, zdarzało jej się to czasem.
- Hej Jess - przywitała się cicho z Krukonką, siadając obok Puchona. - Finn - dodała, w ramach powitania, szybko wyjmując notes i pióro. Jeszcze nie miała samopiszącego, więc gdy tylko profesor zaczął tłumaczyć, ona rozpoczęła pisanie notatek dla siebie. - Niech im jezioro płytkie będzie - mruknęła w odpowiedzi na złośliwość Finna dotyczącą druzgotków, ale nie mogła powstrzymać błysku fascynacji w spojrzeniu. Nie podrywaj trytona, a to się da? Była gotowa prosto z kursu iść do jeziora, żeby sprawdzić, czy cokolwiek jej to dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wasilisa Fiodorow

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : króciutkie włosy; piegi; wyłupiaste oczy
Galeony : 114
  Liczba postów : 133
https://www.czarodzieje.org/t18911-wasilisa-fiodorow#544072
https://www.czarodzieje.org/t18924-poczta-wasi#544339
https://www.czarodzieje.org/t18926-wasia
https://www.czarodzieje.org/t18910-wasilisa-fiodorow
https://www.czarodzieje.org/t19075-wasilisa-fiodorow-dziennik
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 21:32;

Kość na etap: 1
Kość na pamięć: 3
Literka: B
Siedzę w ławce z:  @Liam A. Rivai
Opłata: kliku klik
Jest kurs, jest Wasia. Prosta zasada. Szczególnie, że był to język trytoński, co podobało jej się niesamowicie. Oczami wyobraźni widziała już, jak plotkuje z trytonami z jeziora i wymienia się wiedzą. To jest dopiero coś, taka umiejętność. Wszystkie pufki i kuguchary mogą się chować przy trytonach, te to były dopiero kozaki.  Niebezpieczne, ale za to jakie fajne!
Co prawda tylko o nich czytała, ale na pewno były fajne. No jak mogłyby nie być.
Także o odpowiedniej porze Wasiula weszła, a raczej wbiegła do biblioteki, gotowa na naukę teorii, jak i praktyki.
Wkroczyła do środka od razu z szerokim uśmiechem i natychmiast rozejrzała się po sali, szukając swoich znajomych. Była ciekawa, ile osób postanowiło wybrać się na kurs. Jej spojrzenie w końcu zatrzymało się na @Nancy A. Williams.
- NANCY, CZEŚĆ KOCHANA! – krzyknęła głośno i zamachała szaleńczo rękoma.
Po chwili zobaczyła również @Vittoria Sorrento, do której podeszła, cmoknęła w policzek, mrugnęła okiem, zerkając na towarzyszącego jej kawalera i odeszła dalej.
Niedaleko siedział Liam, jej stary puchoński przyjaciel. Miejsce obok było wolne, więc zakradła się (a raczej próbowała zakraść…) i zasłoniła mu oczy rękoma.
- Zgadnij, kto to! – wyburczała głębokim, kompletnie niewasiowym głosem. Wytrzymała jednak sekundę i wybuchnęła śmiechem. – TO JA, LIAM! W sensie nie, to nie Liam. Ty jesteś Liam. To ja, Wasia.
Klapnęła obok niego na krzesło.
- Wolne, co nie? A jak nie wolne, to nieważne.  Mam byznes do Ciebie, stary puszku.
W tym momencie klamka od okna zachichotała. Wasia zmrużyła oczy.
- Masz jakiś problem? – warknęła. Klamka znów zachichotała. – Chcesz się bić? Albo dobra, zignoruję ciebie tym razem… Ale potem się policzymy. No, wracając. Liamku mój wspaniały, miałeś jedno zadanie. JEDNO. Nazwać mi kameleonka. I co? I nic. Czekam i czekam. Proszę mi dać imię teraz, natychmiast, zaraz – patrzyła na niego z wyczekiwaniem.
Po chwili zaczął się kurs i Wasia skupiła się na tym, co mówi białowsłosy nauczyciel. Co chwilę jednak wytrącała ją z równowagi klamka, która chichotała za każdym razem, gdy Wasia się poruszała.
Po wykładzie przyszedł czas na wymowę imion. Nie było to proste, w żadnym razie. Szczególnie, że Wasilisa Fiodorow to naprawdę dużo liter… Wasia siedziała nad kartką, mruczała wściekle i co chwilę zaglądała do notatek.
- Szusza….Szuhuguhasz….faszulahasza…. – mamrotała pod nosem. – wuszuhuguszu… blyat! Puszku, te trytony są jakieś specjalne, by tak rozmawiać. Chcę je jeszcze bardziej poznać.
Klamka obok nie pomagała, po dłuższym czasie jednak Wasiula dała radę zapisać swoje imię, mimo że literki skakały i co chwile jej się to wszystko myliło.
- Dobra, Liam. Słuchaj tego. – odchrząknęła. – BURŻAACZSZA… - zaczęła się śmiać, aż łzy poleciały jej z oczu. – To brzmi jak jedzenie z Azji Środkowej… „Poproszę jeden burżaaczsza na wynos” „proszę bardzo, oto burżaaczsza dla pana”
W końcu jednak, po wielu próbach, udało jej się wydukać swoje imię i nazwisko i nie brzmiało to aż tak źle! Biedny Liamek, który musiał słuchać całego przekroju tych „szuhahuguhusza” naprzemiennie z całą paletą rosyjskich przekleństw.
- Liam, nazywam się Burżaaczszazoszaacz… cholera! Burżaacz…szazoszaaczża Wuszahugzihuguhubur – wyszczekała nieskładnie, patrząc swojemu kumplowi prosto w oczy. – Ta końcówka, huguhubur…. Czuję się tak egzotycznie. Powinnam tak się przedstawiać potencjalnym moim lowelasom. Wszyscy faceci moi, kiedy przedstawię się jako Burżuaczszazoszaaczża… Wu…Wuszahugzihu…hugubuhur.
Dostała kolejnego napadu śmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 443
  Liczba postów : 451
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 22:33;

Opłata: klik
Kość na etap: 3
Kość na pamięć: parzysta
Literka: G - spółgłoska
Siedzę w ławce z: Freja Nielsen


Początek posta dla @Freja Nielsen:
Gdy otworzył tego ranka oczy, zbudzony przez nikczemny budzik przed 7:00, omal nie zemdlał. Trzy godziny snu to zdecydowanie za mało. Od razu pożałował, że zapisał się na kurs trytońskiego – po pierwsze, po co mu to w ogóle, po drugie, wydał na to pół wypłaty, a po trzecie, tak wczesne pory robienia czegokolwiek powinny być surowo karane. Wiedział jednak, że z Ajaxem Swannem nie ma żartów. No i umówił się, że pójdzie tam razem z Freją i tak naprawdę to była jego jedyna motywacja, aby wstać. Z wpółotwartymi oczami ogarnął się, narzucił na siebie krukońską bluzę i pierwsze lepsze spodnie, schował do kieszeni różdżkę i skierował kroki do Pokoju Wspólnego. Oczywiście, że był pięć minut spóźniony, co doskonale widział po minie Freli. Na urok osobisty nie miał co liczyć – wyglądał jak ostatni szogun, każdy włos sterczał mu w inną stronę, a głębokie cienie pod oczami sugerowały, iż ledwo kontaktuje. – Błagam, nie krzycz, łeb mi pęka – jęknął, zanim dziewczyna zdążyła otworzyć usta, aby wygłosić płomienną przemowę, że jest skończonym cymbałem, który nie zna się na zegarku.
Nielsen była w wyśmienitym humorze, za co dziękował wszystkim bogom tego świata. Dzięki temu nie musiał się wiele odzywać, od czasu do czasu jedynie potakując i mrucząc „mhm”, „tak”, „o to ciekawe”. Tylko na tyle było go stać. Oszczędzał ostatnie żywe komórki (a wiele ich nie miał) na kurs.


Gdy tylko przekroczyli próg biblioteki, przywitał się skinieniem głowy z profesorem i pobiegł po kawę. Ledwo zarejestrował fakt, że klamka od drzwi zachichotała – czy to oznaka kurwitnych halucynacji spowodowanych niedoborem snu? Miał wrażenie, że każdy kolejny łyk tego zbawiennego płynu subtelnie muskał jego duszę. Zgarnął po drodze herbatę dla Freli i usiadł obok niej w ławce, podpierając się rękami i próbując nie zasnąć. W międzyczasie pomachał do @Jessica Smith, której tak dawno nie widział!
Jak Merlina kocham, nigdy więcej nie będę ambitny i nie zapiszę się na nic dodatkowego – położył dłoń na piersi, składając solenną przysięgę swojej towarzyszce życia.
Farsę tę przerwał mu Swann, który rozpoczął swój trytoński skecz. Starał się słuchać jak najuważniej, robiąc jednocześnie notatki w głowie, uparcie wmawiając sobie, że język ten jest mu niezbędny do życia i posiadanie go w arsenale swoich umiejętności to wręcz priorytet. Jego mina sugerowała jednak zupełnie co innego.
Z trudem powstrzymał parsknięcie, gdy Ajax postanowił im się przedstawić po trytońsku. Ukradkiem spojrzał na Nielsen, która również była na skraju – cała czerwona na twarzy, zakrywała dłonią usta, ledwo zachowując powagę. Świetnie, dwa cymbały obok siebie z misją wzajemnego powiedzenia sobie swoich imion w tym pijackim języku. Co może pójść nie tak?
- Powodzenia? – szepnął do Krukonki, gdy profesor zakończył wykład i nakazał im wziąć się do roboty. – Juhuburhuchujemujedzikiewęże – dodał ciszej, niezwykle uradowany tym nieśmiesznym tekstem. Ależ on był zmęczony.
Z uwagą godną buddyjskiego mnicha zaczął notować swoje imię po trytońsku. To, co zobaczył na pergaminie, wyglądało jak zlepek przypadkowych liter, które wysyłał Lyallowi na wizzengerze po mocno zakrapianym wieczorze. Żaaczzożarzo Buhuzonszhurzo. – Dobra, zaczynamy – klasnął w dłonie i odchrząknął, robiąc poważną minę. Przy szóstej próbie wymówienia tej krótkiej formuły na głos, Swann poinformował go, że właśnie nazwał Freję rybą. Zagryzł wargi, niesamowicie dumny ze swoich lingwistycznych umiejętności. Przynajmniej uformował jakiś wyraz mający sens. A to naprawdę godne podziwu. – Nie śmiej się ze mnie, szprotko – burknął obrażony, widząc jak Krukonka zanosi się śmiechem. – Żaacz..zo..żarzo Buhuzon..szhurzo – błaźnił się dalej, mimo wszystko starając się skupić na zadaniu. - Czuję się jak niedojebany Aborygen - jęknął pod nosem.
Za pięćsetnym razem mu się udało. Well done, Colton. – Dajesz, Nielsen, pochwal się. W końcu to taki sympatyczny i melodyjny język – wyszczerzył się, przypominając jej wczorajsze słowa. Wpatrywał się w nią ze skrzyżowanymi na piersi ramionami i wyzywającą miną, niecierpliwie czekając na to aż się zacznie przed nim upokarzać. Może jednak ten dzień nie będzie taki zły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Złote okulary, rozjaśniane włosy, chowa się po kątach i zawsze jest z tyłu.
Galeony : 167
  Liczba postów : 349
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Moderator




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 03 2020, 23:37;

Opłata: Dokonana!
Kość na etap: 2 - dobrze szczekam?
Kość na pamięć: Liznęłam już trytoński, nie rzucam!
Literka: H przerzucone na E!
Siedzę w ławce z: Finn i Lou


....Akurat rozkładała swój pergamin, widząc jak Swann przygotowuje się powoli do wprowadzenia ich w lekcję - kiedy do jej ławki doszedł ktoś nowy. Podniosła szare spojrzenie znad papierów i nowiutkiego pióra, wlepiając je prosto w przerażająco błękitne tęczówki - w pierwszym momencie zdębiała, nie mogąc spuścić z nich wzroku. Niemy zachwyt ścisnął ją za gardło - tylko po to, żeby zaraz, zupełnie jak w kreskówkach, poczuć kowadło ciężkie od jej własnego wstydu, uderzające prosto w potylicę - i ciskające jej spłoszone sarnie oczy prosto we własne dłonie.
....N-Nie krępuj się — bąknęła tylko pod nosem, chyba z czystej grzeczności, jedynie kątem oka spoglądając jak chłopak przysiada się do zajętego przez nią stolika. Widać, że niewiele sobie robił z jej zdania - nic dziwnego z resztą, przecież to nie były jednoosobowe ławki. A kurs nie był indywidualny.
....A szkoda?
....Przełknęła głośno ślinę, kiedy student kontynuował rozmowę i wyciągnął ku niej swoją dłoń. Gardło ścisnęło jej się w irracjonalnym stresie, nie podniosła już na niego wzroku - choć ponaglając się w myślach, wyciągnęła swoją rękę, by uścisnąć jego dłoń.
....Jessica — czuła się totalnie zażenowana i upokorzona, będąc zmuszona do wypowiedzenia swojego pospolitego imienia. Przez kulturę, nie mogła jednak milczeć, czy zignorować chłopaka - po prostu.
....Będziemy ze sobą wzajemnie ćwiczyć - to brzmiało jak wyrok.
....Ratunek przyszedł z niespodziewanej strony - innej dziewczyny, Gryfonki, którą Jess naturalnie znała - nawet jeśli Loulou nie kojarzyła jej. Smith była raczej niewidzialną personą - ale uczestniczyła w każdym meczu Quidditcha (i treningu) - jako obserwator. A kiedy Kanadyjka przywitała się z nią po imieniu, Jess wręcz obdarzyła ją wdzięcznym spojrzeniem.
....Hej Lou — przywitała się, nieco (o wiele) śmielej niż z Finnem - zauważając jeszcze Aslana (@Aslan Colton), który do niej pomachał. Odwzajemniła gest - z jednej strony odczuwając głębokie zakłopotanie i swego rodzaju niepokój, że nagle zakłębiło się wokół niej tyle ludzi - a jednocześnie kąciki jej ust powędrowały delikatnie ku górze. Ambiwalentne.
....Nachyliła się nad pergaminem, chcąc skupić się na wykładzie Swanna - choć do jej uszu docierało w tej chwili jedynie pytanie towarzyszącego im Finna. Usta drgnęły jej w zalążku uśmiechu - słysząc nawiązanie chłopaka do podrywania trytonów przez Moreau.
....Mirabella Plunkett w dziewiętnastym wieku zakochała się w trytonie... — Nie byłaby sobą, gdyby nie napomknęła o historycznej postaci tragicznie zakochanej czarownicy. — Podobno była też animagiem...
....Szybko umilkła jednak, skupiając się na wykładzie Ajaxa i starając się odwzorować trytoński alfabet.

______________________



Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, blada skóra, przenikliwe spojrzenie, opanowanie i spokój. Samotnik, indywidualista. Ubrany zawsze na czarno - czarne spodnie i czarną koszulkę wraz z opcjonalną bluzą.
Galeony : 47
  Liczba postów : 547
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyCzw Cze 04 2020, 00:44;

Kość na etap: 3 - Jesteś sexy, rybko
Kość na pamięć: nieparzysta
Literka: samogloska
Siedzę w ławce z: Maximilian Felix Solberg

Kurs języka trytońskiego zdawał się budzić spore wrażenie wśród społeczności Hogwartu... wśród wszystkich ogółem. Bywało to poniekąd intrygujące - nauka nowego języka zdawała się działać na korzyść u pracodawców, jak i w celach czystego przetrwania wraz z trytonami. Stworzenia... dość nietypowe. Takie w sumie pewnie zdanie mają na temat ludzi, jak zresztą zawsze tak jest. Felinus zbyt długo się nie zastanawiał, ale poniekąd czuł żal - żal wydanych pieniędzy, potrzebnych niby do jego edukacji, ale jednak nadal wyjątkowo cennych. Na szczęście ostatnio zmienił miejsce pracy, a wydawało się ono być dość przyjaznym miejscem, w przeciwieństwie do pracy na Szpitalu Świętego Munga.
Nie spodziewał się zbytnio, że będzie miał z kim zagrzewać miejsce podczas spotkań do nauki języka, dlatego początkowo siedział sam. Dopiero potem zauważył znajomą, ale postarzoną twarz - Maximilian zdawał się być pod wpływem Eliksiru Postarzającego, czego nie miał zamiaru jednak wytykać w obecności Ajaxa. Nie był aż tak głupi, żeby powodować jakiekolwiek podejrzenia u nauczyciela ONMS.
Niezbyt się tym chwaliłem... — oznajmił, spoglądając na niego i trzymając tym samym kartkę nieudanych słów, tudzież alfabetu. — Ale też się ciebie tutaj nie spodziewałem. Impuls, marzenie od dzieciństwa... a może zwykła konieczność cię tutaj sprowadziły? — rzucił prostym zapytaniem. Jego samego ciągnęło kiedyś do wiedzy, jednak, pasja ta, nieodpowiednio pielęgnowana, zdawała się zniknąć w morzu pozostałych potrzeb życia codziennego. Felinus jednak żałował swojej decyzji - alfabet ten wydawał się być tak cholernie nieudany, tak cholernie skomplikowany, iż zastanawiał się nad sensem nauki trytońskiego. Naprawdę? Tworzenie tak wyjątkowo śmiesznych sylab, które, nieodpowiednio usłyszane, mogą znaczyć coś innego? Trytony korzystają z dziwnych form komunikacji.
Brzmi jak gówno.— oznajmił, szczerze. Z każdym spotkaniem czuł się przy Maximilianie swobodniej, chociaż nie opuszczał warty; pozwolił sobie na zdanie przepełnione prawdziwością. Bo to rzeczywiście brzmiało jak gówno.
Nucił pod nosem jakieś cząstkowe sylaby, z czasem ciut głośniej, by wyćwiczyć akcent. Zbyt długo nie musiał czekać na zainteresowanie profesora; nie spodziewał się tego. Oznajmił, iż powiedział po trytońsku do Maximiliana "rybo", co go nawet rozbawiło i spowodowało, że delikatnie kącik wargi podniósł się do góry. — To co? Od dzisiaj jesteś rybą, rybką? Albo Magikarpem? — powiedział trochę szyderczo, trochę zaczepialsko, ale nadal, było to przyjacielskie dogryzanie.
Język ten, mimo iż wymagał powagi, wzbudzał u Felinusa czyste rozbawienie, które na szczęście ukrywał. Długo nie minęło, zanim również podał dłoń i się przedstawił.
Wukhzoszarzoreacz Wużahuzożarzo Zohuburnezozo. — język się plątał dziwnie, ale ostatecznie wypowiedział te śmieszne słowa. Były one... zbyt zaawansowane. A co dopiero z innymi; szlag by to. Poza tym wyciągał sylaby, co nie było zbyt dobrym rozwiązaniem. — Nie oczekujmy, że po paru próbach będzie nam dobrze szło, co nie?
A w międzyczasie zauważył podobny przedmiot, co Max - Samorysujące Pióro. Wziął je do ręki. — Patrz, kolejne. — nie mógł powstrzymać się przed skomentowaniem.

@Maximilian Felix Solberg

Opłata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freja Nielsen

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 166cm
Galeony : 521
  Liczba postów : 288
https://www.czarodzieje.org/t18384-freja-nielsen
https://www.czarodzieje.org/t18412-freja-nielsen#524470
https://www.czarodzieje.org/t18411-freja#524468
https://www.czarodzieje.org/t18386-freja-nielsen#523423
https://www.czarodzieje.org/t18418-freja-nielsen-dziennik#524592
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyCzw Cze 04 2020, 02:20;

Opłata: o tutaj
Kość na etap: 5
Kość na pamięć: 1 - nieparzysta
Literka: B - spółgłoska, uruchamiam swą obecnością chichoczące klamki
Siedzę w ławce z: Aslan Colton

wstęp dla łapserdaka @Aslan Colton:
Wczorajszy dzień ją wykończył; zasnęła z podręcznikiem w dłoni wyjątkowo wcześnie, bo jeszcze przed godziną dwudziestą trzecią. Spała snem sprawiedliwego, a w tym stanie nie były jej straszne żadne ewentualne bombardy rzucane przez wietnamskich wojowników. Głównie w tym upatrywała przyczyny swojego dzisiejszego nastroju – zwlekła się z łóżka z niespotykaną w podobnych przypadkach lekkością, na dobre trzydzieści minut przed ustawionym budzikiem (kwadrans przed szóstą rano to niedobra pora na wstawanie). Po doprowadzeniu się do porządku zdała sobie sprawę, że ma jeszcze mnóstwo czasu do godziny zero, w której miała rozpocząć donośną serenadę na cześć spóźniającego się Coltona (ani przez moment nie łudziła się, że ten przyjdzie na czas). Minuty upływały powoli, wskazówki zegara przesuwały się wyjątkowo sennie, a ona nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Kręciła się bez większego celu po dormitorium i wertowała bezmyślnie znaleziony wśród pościelowych zakamarków podręcznik, aby porzucić tę nużącą czynność na rzecz doznań zdecydowanie przyjemniejszych. Do swojego nowego celu zbliżała się powolutku, na paluszkach, aby móc cicho i niepostrzeżenie zanurzyć łapkę w mięciutkim futerku kota, który spał wygodnie na drewnianym parapecie. Jej niespodziewaną obecność skomentował przeciągłym furknięciem, które nakazywało w swym ostrzegawczym wydźwięku natychmiastowe zaprzestanie jakichkolwiek kontaktów z puchatą kulką. - Nie marudź, jeść ci daję! – burknęła oburzona, ale ten już poszybował w kierunku wnęki między stolikiem nocnym a łóżkiem, miaucząc pod nosem swemu egipskiemu bożkowi meldunek informujący o tym, że może i człowieki wciąż kotom służą, ale czasami się zapominają jeśli chodzi o ich miejsce w hierarchii stada.
Na Aslana czekała niecierpliwie. Ta przedłużająca się w nieskończoność chwila sprawiła, że nie zaszczyciła jakże wyczekiwanej obecności Krukona karcącym monologiem; wręcz przeciwnie, umysł zareagował na jego widok niewysłowioną radością. Nadchodzący dzień malował się w wyjątkowo optymistycznych barwach, a główną tego zasługą była możliwość spędzenia czasu z Aslanem u boku nad nabywaniem niespotykanej umiejętności, która pozwoliłaby na sprawną (ehe) komunikację z morskimi stworzeniami. - Wiem, że dopiero się zwlokłeś z łóżka, ale nie musisz swym wyglądem tego obwieszczać światu. Idziemy do ludzi! – ofukała go, bo przecież nie byłaby sobą, gdyby była inna (pdk). Przejechała delikatnie dłonią po jego włosach, chcąc doprowadzić rozmierzwioną przez sen czuprynkę do względnego ładu, ale ostatecznie podsumowała jego dzisiejszą prezencję krótkim bezsilnym westchnięciem i machnięciem ręki, bo jak zauważyła przecież nie idziemy na rewię mody, masz szczęście.

Po przyjęciu kwitka potwierdzającego zapłatę za kurs, poleciała w stronę jednej z ławek, aby móc ją zarezerwować dla przybyłej dwójki cymbałów (to znaczy ich samych). Z wdzięcznością przyjęła herbatkę z rąk Aslana i wysłuchała z żywym zainteresowaniem przemowy Ajaxa. Po przekazanych im w nadzwyczajnie specyficzny sposób słowach powodzenia pobladła i ostatecznie utwierdziła się w przekonaniu, że podstawy podstaw to jest coś, co znacząco wykracza poza jej pojmowanie rzeczywistości. Nie wiedziała co za znudzone istoty marnują dobrych kilka lat na zgłębianie języka trytońskiego do poziomu zaawansowanego, ale już teraz wiedziała, że ten rodzaj masochizmu nie jest dla niej. Spojrzała na spisany przez profesora alfabet z wiele mówiącą miną, a w jej sercu zakiełkowała cebula, która krzyczała głośno, że może jeszcze nie zmarnowała pięciu lat życia, ale na pewno wyrzuciła w przestrzeń kupę hajsu, za którą mogła sobie jako bezdzietna lambadziara ułożyć je na nowo.
- To nie były życzenia powodzenia - skomentowała, spisując uważnie odpowiedniki liter składające się na jej personalia. - To było życzenie powolnej śmierci. - mruknęła do Aslana, starając się nie roześmiać na jego słowa, co było kurewsko trudne, bo ten cały język brzmiał jak jakiś żart spawacza. Coś tak absurdalnego nie mogło być realne, a zza winkla powinien wyskoczyć Szymon Majewski i uraczyć tutaj zebranych charakterystycznym mamy cię!, które pozwoliłoby im chociaż pozdrowić rodziców i pomachać ku zgromadzonej w uciesze przed ekranem gawiedzi. Jednak nic takiego nie miało miejsca, ludzie zabrali się do roboty, a profesor Żaczużachau Aczburżarzo rozpoczął swój wspomagający rozplątanie poplątanego języka obchód. Spojrzała na pergamin, na którym widniało Wugukhczuża  Rzoszazoaczkhrzo i nagle stwierdziła, że X Æ A-12 to najpiękniejsze, najbardziej melodyjne imię na świecie. Cóż, mieli dostać w dupę, ale należało stanąć do tej walki wyprostowanym i z wysuniętą na sam przód godnością. Niech patrzą, niech podziwiają, a co!
- Żaanabuchodonozor - przedrzeźniała go z rozbawieniem, oddalając w niebyt widmo nieuchronnie zbliżającej się próby, na którą i ona zostanie wystawiona. Jednak to nie było teraz ważne, bo Aslan czerwienił się ze złości i marszczył rozczulająco w poirytowaniu nosek. - Nie uświadczysz żadnej kompromitacji, albowiem jestem wspaniała. Lata praktyki i doświadczeń pozwoliły mi dogadać się nawet z Finami! - Oczywiście nie wspomniała, że po prostu pokazała im miejsce na mapie, które ją interesowało, a ci w odpowiedzi wskazali jej palcem poszukiwaną drogę.
Za pierwszym razem nie wyszło jej wcale. Za czwartym również. Za piątym po trzech pierwszych sylabach wypowiadanego imienia wypłynęły kolejne, składające się na norweskie słownictwo prosto z rynsztoku. Między szóstym a dziesiątym chichotała jak głupia, bo przypomniało jej się, jak Aslan nazwał ją rybą.
- Wugukhczuża  Rzoszazo... co tam dalej było? - jęknęła, kiedy z sukcesem po raz pierwszy wypowiedziała poprawnie własne imię. Musiała się skoncentrować, bo Ajax krążył niebezpiecznie blisko nich, a kiedy zawiesił na niej swe oczekujące spojrzenie spróbowała ponownie, nie pomijając żadnej sylaby składającej się na jej personalia. Pokiwał głową na poprawny zapis widniejący na pergaminie, ale zwrócił Freli uwagę, że mówi zdecydowanie za cicho, co może wpłynąć na błędną intonację, a tym samym odbiór poszczególnych słów. Nie miała zamiaru się kłócić - była beznadziejna, choć przedstawianie się miała już w miarę opanowane. - Nie rozumiem, przecież imion nie powinno się tłumaczyć w tak drastyczny sposób. Co by trytonom szkodziło nauczenie się kilku prostych sylab? - marudziła Aslanowi szczerze wzburzona. - Wiesz, jednak jedno małe piwo przed całym tym przedstawieniem nie było takim głupim pomysłem - przyznała mu rację, a widząc jego nazbyt triumfalną minę zaserwowała koleżce subtelnego kuksańca pod żebra. Niech ma!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 90
  Liczba postów : 1547
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyCzw Cze 04 2020, 12:02;

Spoiler:
Opłata: dokonana
Kość na etap: 2
Kość na pamięć:3 link wyżej
Literka: A, samogłoska
Siedzę w ławce z: Jessica Smith i Loulou Moreau

Coś w jego ślepiach błysnęło gdy wyczuł skrępowanie Jessici. Prosiła się o wciągnięcie w długą rozmowę, aby sprawdzić w których momentach popada w zakłopotanie. Musiał jednak przełożyć to na później, bowiem musiał skoncentrować się na zapoznawaniu z alfabetem i zerkaniem kątem oka na Loulou. - Nie życz tego trytonom bo inaczej nici z romansu. - wysunął ku niej uprzejme ostrzeżenie i zabrał pergamin spod samopiszącego pióra, aby zacząć tłumaczyć swoje imię na ten skomplikowany twór do czytania. - Przemieniała się w rybkę, Jessica? - zapytał nawet nie podnosząc na nią wzroku, a cały czas próbując opisać swoje imię w trytońskim. Wuszarzoażrzo Ebażgugzi. - Na gacie Merlina, co to ma być. - mruknął sam do siebie i sprawdził dwukrotnie czy dobrze zapisał wszystkie sylaby. Podjął się pierwszej próby wypowiedzenia tego tworu. - Wuszarzo..żerz... - język mu się plątał jak nigdy dotąd, a śmiechy rozbrzmiewające po bibliotece nie ułatwiały mu koncentracji. - Ebgużug... - poruszył bezgłośnie ustami i potrząsnął głową. Sięgnął po kubek kawy i upił spory łyk. - Okej, przedstawmy się sobie. Jestem... ymmm... Wusza...werz... nie, Lou, za głośno oddychasz i wybijasz mnie z koncentracji. Może poćwicz wstrzymywanie oddechu przed wejściem do wody? - zapytał niegłośno i posłał jej półuśmiech, aby zinterpretowała sobie czy to jedynie zaczepka czy ukryta złośliwość. - Sprawdź, Jess czy dobrze mówię. - podsunął jej pod nos swój pergamin (zapewne jej przy tym przeszkadzając) i ponowił próbę wypowiedzenia swojej godności. - Wuszarzo-aż...ażrzo Eba-żg-ug-zi. - mówił bardzo niewyraźnie, bowiem jego język nie był przyzwyczajony do tak zbitych sylab. Współczuł gajowemu, który siedział kilka ławek dalej. Ten ma długie imię i nazwisko, a więc minie zapewne wieczność nim wypowie swoją godność. - Dobra, teraz wy. - zakomunikował dziewczynom i był gotów pośmiać się wysłuchać jak im idzie z wymową. U niego szło tragicznie, ale zamierzał lada moment jeszcze poćwiczyć.

@Jessica Smith & @Loulou Moreau

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 564
  Liczba postów : 834
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyPią Cze 05 2020, 20:48;

Opłata zapłacone
Kość na etap: 4
Kość na pamięć: 4 (link wyżej)
Literka: F (link wyżej)
Siedzę w ławce z: @Jessica Smith i @Finn Gard

Nie można było nie pamiętać Jess, jeśli się już z nią spotkało, przynajmniej zdaniem Lou. Miała coś w swoim wyrazie twarzy, co sprawiało, że człowiek chciał z jednej strony przeprosić, że przeszkadza, a z drugiej strony poznać powód tego zmieszania. Lou zapamiętała ją z zajęć, mimowolnie ciesząc się wtedy, że ktoś spoza drużyn był na lekcji i choć nie miały zbytnio możliwości rozmowy, cóż. Zapamiętała ją i tyle. Może na kursie uda się poszerzyć znajomość? Gdyby nie fakt, że rozdzielał je Finn.
W trakcie przepisywania nie mogła powstrzymać się od mrużenia oczu, pomimo siedzenia sztywno wyprostowanej. Nie nosiła okularów, czując się w nich idiotycznie, ale przez to miała problem widzieć, co zapisuje w swoich notatkach. W końcu zaczęła pisać, bez odrywania wzroku od tablicy, na której profesor przedstawiał trytoński alfabet. Zmarszczyła brwi, odruchowo pocierając wewnętrzną stronę lewego nadgarstka, na której znajdowała się niewielka blizna.
- Myślałam o druzgotkach - odparła na delikatnie ostrzeżenie, starając się nie tracić koncentracji z zajęć i ignorować rozmowę. Cwany był z samopiszącym piórem. Może to był dobry pomysł dla niej? Skończyłoby się przepisywanie wszystkich notatek w dormitorium, albo czytelni. Uśmiechnęła się nieco szerzej, gdy Jessica podała ciekawostkę historyczną. Chętnie porozmawiałaby o tym, ale przecież właśnie poznawały najciekawszy alfabet świata! Będąc pewną, że przepisała wszystko, odłożyła pióro na bok i próbowała, wciąż wpatrując się w tablicę, zamiast w swoje zapiski, ułożyć swoje imię i nazwisko. Zohurezohure Wihugukhżare. No to pora na wymowę... Przygryzła policzek od środka, zastanawiając się, jak powinna to wymówić, bo na proste nie wyglądało, gdy nagle usłyszała, że za głośno oddycha. Spojrzała na Finna, unosząc brwi ku górze. On tak na poważnie, czy żartował? - Pan wybaczy, ten błąd z mojej strony już się nie powtórzy - odpowiedziała słodkim tonem, ale w jej spojrzeniu mógł dostrzec błyski rozbawienia. Pokręciła głowę i znów wbiła spojrzenie w tablicę. W końcu westchnęła i spróbowała wymówić swoje. - Zohure... Zohureczuhure Wihugugzikhżare*...? - wypowiedziała w bólach swoje imię i nazwisko, a przynajmniej tak jej się zdawało, ale sądząc po śmiechu klamki okiennej, raczej nie było to poprawne.



Loujou Mordeau
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Złote okulary, rozjaśniane włosy, chowa się po kątach i zawsze jest z tyłu.
Galeony : 167
  Liczba postów : 349
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Moderator




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySob Cze 06 2020, 11:45;

Opłata: Dokonana!
Kość na etap: 2 - dobrze szczekam?
Kość na pamięć: Liznęłam już trytoński, nie rzucam!
Literka: H przerzucone na E!
Siedzę w ławce z: Finn i Lou


....Drżącą dłonią próbowała rozpisać dokładnie cały alfabet, który przedstawił im na tablicy Swann. Nie było to jej pierwsze podejście do trytońskiego - więc miała o tyle łatwiej. Nie była jeszcze jednak orłem z tego języka - więc wolała powtórzyć i utrwalić sobie wszystkie litery - dodając do nich wartości fonetyczne. To znacznie ułatwiało naukę - przynajmniej Smith. Miała w głowie już tyle języków - wypracowała sobie w końcu system nauki, który najbardziej jej odpowiadał.
....T-Tak! W plamiaka, dokładniej... — przytaknęła Finnowi, zerkając na niego znad okularów. Widząc, że nie podniósł na nią błękitnych tęczówek, śledzących teraz alfabet - wyraźnie się rozluźniła. I sama spojrzała na swoje nowo znalezione pióro - może ona też powinna...?
....Nie. Wolała sama wyćwiczyć rękę w trytońskim. Powoli i starannie rozpisała swoje imię - krzywiąc się przy tym nieznacznie - i nazwisko, przekładając je na trytoński, litera po literze. Pod zapisem właściwym - dodała jeszcze zapis fonetyczny, żeby było jej łatwiej.
....Czukhaczszabuża — przeczytała cicho pod nosem, płynnie i odpowiednio modulując głos (na tyle na ile pozwalał jej szept). — Aczwiszanszdźe — dodała jeszcze nazwisko, z cichym zadowoleniem przyjmując sposób w jaki to wymówiła. Naprawdę dobrze jej szło! Jeszcze tylko kilka razy...
....Zapiski przesłonił jej cudzy pergamin - podniosła zdziwione spojrzenie na blondyna, przejmując jednak w szczupłe palce jego zapis, by wykonać jego polecenie prośbę.
....J-Jasne...
....Poprawiła przy tym nerwowo okulary na swoim nosie - kilkukrotnie. Finn nie potrafił się wysłowić w tym szczekliwym języku - a Jess nie miała na tyle odwagi, żeby mu to powiedzieć. Zaciskała jedynie symultanicznie usta, przygryzając wnętrze swojego policzka.
....Słysząc jednak jak Lou próbuje wymówić swoje imię i nazwisko - nie miała zahamowań. Gryfonka miała w miarę prostą do wymówienia godność, która złożyła się w umyśle Jess bez większych problemów.
....Zohurezohure Wihugukhżare — poprawiła ją płynnie - podnosząc na nią szare spojrzenie. Po chwili się jednak spłoszyła, wlepiając wzrok w swój własny pergamin. — Przepraszam — mruknęła. Nie chciała wyjść na przemądrzałą, która przyszła się tutaj naigrywać z początkujących. A właśnie przed chwilą nie dość, że nie pomogła Gardowi w jego wymowie, to jeszcze bezczelnie poprawiła Lou.
....Tyle wystarczyło, żeby się zestresowała. A skoro to jednak niejako praca w grupach - nie wypadało, żeby ona teraz nie próbowała się przedstawić. Głośno przełknęła ślinę, a dłonie zaczęły delikatnie jej dygotać.
....Czukha-szbu... — Wcześniej płynnie wymawiane głoski teraz zlepiły się w niezrozumiały bełkot. A raczej szczek. — Czu-kha... czsza-bu-ża Acz... wisza-nszdźe. — Sama skrzywiła się na swój pokaz umiejętności - a kiedy Swann zwrócił jej uwagę na tragiczną wymowę - nawet jego pochwała o odpowiedniej modulacji, zginęła gdzieś pod rumieńcem zażenowania, który wypłynął na jej policzki. Proszę bardzo, jaka poliglotka - skwitowała sama siebie. Jeszcze przed chwilą cieszyła się, że tutaj jest - teraz miała ochotę zniknąć, wtopić się w krzesło na którym siedziała.
....Rozluźniając dłonie na swoim pergaminie - rozłożyła pognieciony papier na blacie, starając się go rozprostować. Wyraźnie zapadła się w siedzisko - a kąciki jej ust powędrowały delikatnie w dół.

@Finn Gard @Loulou Moreau

______________________



Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
Galeony : 1763
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Gracz




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptyWto Cze 09 2020, 01:01;

Kość na etap: 3
Kość na pamięć:Parzysta
Literka:D
Siedzę w ławce z:Chris
Opłata:+


Było to jego pierwsze podejście do języka trytońskiego, więc nie oczekiwał, że wszystko od razu zrozumie. Cały ten alfabet i układanie z niego nawet najprostszych zdań wydawało się dla niego tak skomplikowane jak, o ironio, czarna magia.  Na szczęście nie był pierwszą osobą, siedzącą w bibliotece, dzięki czemu miał bogatą paletę wyborów, jeżeli chodzi o to, do kogo się dosiądzie podczas nauki. Jego wybór padł na Chrisa, osobę odpowiedzialną za przeprowadzenie ostatnich warsztatów w pobliskim lesie oraz prawdopodobnie jedyną osobę, którą kojarzył w jakikolwiek sposób.
Przywitał się skinieniem głowy, po czym postanowił zabrać się za rozszyfrowywanie, jak po trytońsku będzie brzmiało jego imię. O ile ułożenie po sobie odpowiednich liter i przypisanie im odpowiednich dźwięków, nie było trudne, o tyle, wypowiedzenie tego, co mu wyszło już tak.
Zanim zdecydował się na oficjalną próbę przedstawienia się, powtarzał sobie to, co miał powiedzieć kilka razy w głowie i ani razu nie brzmiało to dobrze. „Ne-hu-gu-sza-acz”, tak wyglądało imię „Boris” na papierze, teraz tylko ładnie i płynnie to zapoda swojemu rozmówcy i będzie z górki... jeszcze tylko nazwisko... to będzie jakoś jak „Bur-ża-eb-re-wi-hu-bur”... No kurza stópka! Na brodę Merlina!! Tego nie dało się normalnie wymówić, ale i tak musiał spróbować. W końcu na tym polegała nauka, próbowanie aż do satysfakcjonującego momentu.
Gdy przełamał się, to przekonał się, że imię nie było aż tak trudne do wymówienia, oczywiście w przeciwieństwie do nazwiska, które mówił powoli i zapewne strasznie kaleczył w tym momencie trytoński. Od prowadzącego te zajęcia mężczyzny, dowiedział się, że jeżeli, zaakcentowałby w ten sposób swoje nazwisko przy trytonie, prawdopodobnie nie skończyłby bez mniejszego urazu. Uświadomiono mu również, że powinien krócej i mocniej akcentować sylaby. To akurat nie było w teorii tak trudne do poprawienia. Tym razem jednak postanowił w głowie powtórzyć sobie jeszcze raz nazwisko i na jego ruskie oko brzmiało to o niebo lepiej niż za pierwszym podejściem. Nie kusił jednak losu i zostawił drugie próby innym, ponieważ nie chciał ryzykować poznania kolejnego fikuśnego zwrotu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska
Galeony : 550
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Magiczna Biblioteka  QzgSDG8




Moderator




Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  EmptySro Cze 10 2020, 22:21;

Opłata: Tutaj
Kość na etap: 5
Kość na pamięć: 6 - parzysta
Literka: H
Siedzę w ławce z: Jahleel Sæite, Caine Shercliffe

....To był kolejny piękny dzień z życia Perpetuy Whitehorn - czyli praktycznie dzień jak co dzień. A przynajmniej od pewnego czasu - bo humor złotowłosej ostatnio wyjątkowo dopisywał. Na dzisiejsze popołudnie czekała już od jakiegoś czasu - pielęgnując ekscytację, która tliła jej się pod mostkiem, raz po raz wywołując uśmiech na pełnych ustach Perpetuy - na samą tylko myśl o kursie na jaki się zapisała. Nie pamiętała już kiedy uczyła się czegoś - co nie dotyczyło stricte magii leczniczej (i ostatnimi czasy pedagogiki). Tym bardziej, wstając dzisiaj rano - bez ustanku nuciła wesołe piosenki pod nosem, niemal podskakując w miejscu. Na tyle, na ile pozwalała jej chroma prawa noga.
....Ubrana wyjątkowo mało służbowo, bo w kwiecistą sukienkę podkreślającą jej ramiona i talię - do której dobrała jedynie czerwoną pomadkę i... równie kwiecistą laskę, którą podarował jej Caine. Nie wiążąc nawet włosów - wypadła ze swojego gabinetu w Hogwarcie, żeby tuż za bramą zamku teleportować się pod miejsce, gdzie kurs miał się odbyć.
....Delikatnie kuśtykając - co jednak nie odbierało jej ni krzty gracji - wpadła rozpromieniona do sali, uśmiechnięta od ucha do ucha.
....Dzień dobry skarby! — wyraźnie się uradowała na widok tylu znajomych twarzy - co też absolutnie jej nie peszyło, wręcz przeciwnie! Wydawała się wręcz błyszczeć, lawirując tak między - w większości już - pozajmowanymi ławkami. Szukała uważnym, choć trochę rozbieganym wzrokiem jednej konkretnej - nieco przydługiej - czupryny... Ale znalazła inną, nieco krótszą i pozbawioną jeszcze srebra.
....Jahleel! Słodki Merlinie, jak miło Cię widzieć! — zaszczebiotała, dopadając do znajomego szatyna. Jej doskonały humor właśnie wystrzelił ponad skalę - Sæite'a nie widziała od... Dawna! Nie spodziewała się go spotkać akurat tutaj, w Hogsmeade i to na kursie trytońskiego. Mężczyzna bywał raczej - bardzo - zajęty.
....Nachyliła się ku Łamaczowi Klątw, składając czuły pocałunek na szczycie jego policzka - a jej niebieskozielone oczy sypały przy tym radosne iskry. Usiadła po jego lewej stronie, przysuwając sobie krzesło bliżej.
....Już prawie zapomniałam jak wyglądasz. Nie mówiąc już o smaku twoich tart — zaśmiała się krótko, sięgając drobną dłonią do policzka Jahleela, żeby zetrzeć pozostawiony tam ślad szminki. Cóż poradzić - Perpetua mogła nie widzieć swoich znajomych przez długi czas - jednak oni zawsze mogli liczyć na serdeczne i nad wyraz ciepłe powitanie z jej strony.
....Przynajmniej w lwiej większości - a Sæite do tej grupy zdecydowanie należał.
....Chyba zaraz zaczynamy... Trytoński przyda Ci się w pracy? — mruknęła, obserwując jak Swann zabiera się do wprowadzenia ich w lekcję. Sięgnęła do swojej torby - wyjmując z niej pergamin i swoje szkarłatne, samonotujące pióro. Nie była jego fanką, ale stwierdziła, że tym razem się przyda. Rzuciła przy tym spojrzenie spod złotych pukli na towarzysza - obdarzając go podekscytowanym uśmiechem.

@Jahleel Sæite @Caine Shercliffe

______________________



Courage doesn't always roar

Sometimes courage is a quiet voice at the end
of the day saying, "I will try again tomorrow".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Magiczna Biblioteka  QzgSDG8








Magiczna Biblioteka  Empty


PisanieMagiczna Biblioteka  Empty Re: Magiczna Biblioteka   Magiczna Biblioteka  Empty;

Powrót do góry Go down
 

Magiczna Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Magiczna Biblioteka  JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-