Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Gabinet Beatrice Dear

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptySob 4 Kwi - 19:42;

First topic message reminder :


Gabinet Beatrice Dear






Gabinet nowo mianowanej nauczycielki eliksirów. Pomieszczenie zostało w magiczny sposób powiększone tak, aby wszystkie niezbędne Beatrice przedmioty, mogły się tam bez problemu zmieścić. Dodatkowo, pomieszczenie posiada antresolę, która została zaadoptowana na prywatną pracownię eliksirów Beatrice. Jest ona zdecydowanie mniejsza i bardziej surowa niż ta, którą posiada w swoim domu, ale wystarczająca na jej potrzeby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPią 9 Lip - 15:02;

W Hogwarcie dziennie działo się tyle rzeczy, że na szczęście i uczniowie szybko zapominali o niektórych wydarzeniach, choć powrót Maxa w szkolne mury nie przeszedł niezauważony szczególnie w jego dormitorium. Ślizgoni byli specyficznym środowiskiem, w którym przez lata chłopak nauczył się lawirować i bezproblemowo sobie radzić, a jednak nagle czuł się tym przytłoczony i zagubiony. Trzymał się więc po prostu swojego świata niespecjalnie angażując się w cokolwiek, co mogło postawić go w niezręcznej sytuacji. Nie miał na to siły. Było jeszcze zbyt wcześnie.
-Myśli Pani, że mogę im zaufać? - Zapytał szczerze, odrywając głowę od kota i patrząc w jej przeraźliwie czarne, choć w pewien sposób ciepłe tęczówki. Kobieta na pewno dużo lepiej orientowała się obecnie w sytuacji niż on, a Max był na tyle zdesperowany, że potrzebował jakiejkolwiek wskazówki. Nawet tak banalnej.
-Może i koszty nie, ale ilość zwierzaków pewnie przekłada się też na czas jaki trzeba im poświęcać, a wątpię, by miała go Pani przesadnie w nadmiarze. - Niespecjalnie wierzył, by jakikolwiek szkolny profesor dysponował przesadną ilością wolnego czasu. Większość z nich zdawała się mieszkać w zamku ze względu właśnie na wygodę i godziny pracy. Max podziwiał z jednej strony podobne wyrzeczenia, a z drugiej kompletnie nie widział siebie w takiej sytuacji. Na szczęście zostanie profesorem mu nie groziło.
-O to ja się postaram. Mam nadzieję, że w takim razie ewentualne skargi na bałagan w dormitorium będą rozpatrzone nieco łagodniej. - Fakt, że właśnie nabył od Beatrice kota w zaskakująco mocno podniosło go na duchu, co było zauważalne w oczach chłopaka, które nagle jakby nieco się ożywiły. Oczywiście w pierwszej kolejności będzie musiał zamówić odpowiednią karmę i wszelkie środki do pielęgnacji, ale wierzył, że jakoś sobie z tym poradzi.
-Ma już imię, czy zostawia mi Pani koncepcję własną? - Zapytał w końcu, gdy zdał sobie sprawę, że nie zainteresował się kociakiem wcześniej pod tym właśnie względem.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPon 12 Lip - 8:18;

Rozmowa toczyła się dalej, a Beatrice była naprawdę zadowolona z jej przebiegu. Początkowo spodziewała się, że Max będzie... no właśnie, inny. Tymczasem okazywało się, że pomimo sytuacji, która go spotkała i rzekomego zatracenia całego swojego jestestwa, pozostało w nim wiele z Solberga, którego znała i rozumiała. A przynajmniej większość czasu poświęcała na to, aby go zrozumieć. Skłamałaby mówiąc, że nie cieszyła się z tego iż może mu w jakiś sposób pomóc. Ten, kto ją znał, wiedział doskonale, że dobro uczniów zawsze leżało jej mocno na sercu. Wszyscy Ślizgoni mogli liczyć na jej wsparcie, a pod tym względem Max nie był żadnym wyjątkiem.
- Myślę, że powinieneś im zaufać. Wykazali się taką odwagą i zaangażowaniem, że to by była głupota z twojej strony, gdybyś ich teraz odtrącił - jak zwykle, bardzo szczerze wyraziła swoje zdanie. Nawet jeśli Solberg tego nie pamiętał, to teraz mógł się domyśleć, że Beatrice zawsze jest szczera. Nigdy nie kłamie. Mówi to, co myśli, bądź nie mówi nic. I również w tym momencie święcie wierzyła w to, co mówiła.
Kot moszczący się na jej podołku przeciągnął się z wdziękiem by ostatecznie po chwili zeskoczyć z jej kolan. Wpatrywała się przez chwilę w sterczący, czarny ogon, kiedy ten powoli się oddalał w bliżej nieokreślonym kierunku. Dopiero po chwili znów spojrzała na siedzącego naprzeciw ucznia.
- To z pewnością. A nie ma co ukrywać, zbyt wiele go nie posiadam, by móc go tak nierozważnie rozdysponować na dodatkowych dwóch podopiecznych - w jej opinii jeden kot to i tak bardzo dużo. Ona przecież nigdy nawet nie lubiła zwierząt, aż tu nagle okazywało się, iż los chciał, by posiadała trzy koty. Nie zamierzała sobie na to pozwolić. Zbyt wiele posiadała obowiązków, a doba była zbyt krótka, by mogła poświęcić im należytą ilość czasu. Max wydawała się być odpowiednim opiekunem dla jednego z kociaków.
- Zobaczymy, co da się zrobić w tej kwestii - posłała w jego stronę delikatny uśmiech, czego zazwyczaj nie robiła. Więc może faktycznie rozważy te skargi nieco łagodniej? - Decyzję o doborze imienia dla niego pozostawiam Tobie, choć zastrzegam sobie prawo veto - wyjaśniła jeszcze. Od początku wiedziała, że to właściciel powinien nadać imiona dla zwierząt. Ona takim względem tych kociaków się nie czuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyWto 13 Lip - 15:46;

Max, którego znała Beatrcie bardzo często był tym, którego Solberg ukrywał przed światem. Przez długi czas gdy tu gościł zdołał poczuć się na tyle swobodnie, by zrzucić przed kobietą wiele masek i nieco się otworzyć, co było niesamowite chyba dla obydwu stron. Obecnie choć o tym nie pamiętał, wciąż czuł się tutaj dość dobrze szczególnie, gdy mógł oddać się uspakajającemu oddziaływaniu kociaka, który siedział mu na kolanach.
Na słowa kobiety chwilowo zamilknął, wpatrując się w bliżej nieokreślony punkt przed sobą. Z jednej strony serce podpowiadało mu to samo, co Dear, z drugiej obawa, że zostanie zraniony bądź zrani innych rozlewała się po jego duszy poddając pod wątpliwość wszystko, nawet największe oczywistości.
-Postaram się. Wiem, że zaryzykowali dla mnie, co raczej nie każdy by zrobił. Nie zmienia to jednak faktu, że boję się... - Głos mu się lekko załamał, a on przeniósł spojrzenie na kota, by dać sobie chwilę na dojście do siebie. Nie wiedział, jak się w tej sytuacji odnaleźć, choć miał wokół naprawdę życzliwe dusze. Potrzebował czegoś stabilnego i pewnego. Jakiegoś punktu odniesienia, na który niestety nie mógł za bardzo liczyć.
Przytaknął tylko na jej słowa odnośnie czasu. Kobieta potwierdziła dokładnie to, co chłopak podejrzewał i nie miał zamiaru się nad tym dłużej rozwodzić. Im dłużej zatapiał palce w miękkiej sierści kociaka tym bardziej był pewien, że potrzebuje go u swojego boku.
-W takim razie biorę go w ciemno. - Poczuł się nieco pokrzepiony jej delikatnym uśmiechem, przez co wyraźnie trochę się rozluźnił.
-Muszę go najpierw trochę poznać, ale jak tylko zobaczę z czego ta bestyjka jest zrobiona na pewno prześlę Pani imię do zatwierdzenia. - Zapewnił ją, mając już w głowie kilka pomysłów na imię dla pupila, choć faktycznie nie chciał nadawać mu takiego, które kompletnie gryzłoby się z charakterem futrzaka. Potrzebował kilka dni by tę sprawę naprawdę przemyśleć i nie krzywdzić go żadnym "Puszkiem", czy "Cukiereczkiem".
Rozmowa trwała jeszcze jakiś czas, po czym kobieta musiała wracać do swoich obowiązków, a Max jakby nie było do swoich. Podziękował więc Beatrice nie tylko za rozmowę, ale i za całą resztę i z kotem na rękach opuścił jej gabinet, zamykając za sobą drzwi z o wiele lżejszym sercem niż mogłoby się wydawać, gdy tu przychodził.

//zt x2

+

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyCzw 2 Wrz - 19:09;

Mógłby powiedzieć, że nie spodziewał się wiadomości od Beatrice, ale byłoby to kłamstwem. Niestety, ale domyślał się czym spowodowany był list, który otrzymał od kuzynki i który był zaproszeniem do niej do gabinetu, już drugiego dnia po rozpoczęciu roku szkolnego. I zamiast cieszyć się pierwszymi dniami w zamku, zastanawiał się jak bardzo wrzask Trice poruszy jego mury, kiedy Hunt się u niej pojawi.
Rzeczywiście miał plany na to późne popołudnie, bo miał zajrzeć do cieplarni i pomóc profesor Vicario w przygotowaniu sadzonek kłaposkrzeczków do jej lekcji z pierwszorocznymi. Ale skoro musiał stawić się na dywaniku u Beatrice, był zmuszony poinformować nauczycielkę zielarstwa, że wypadło mu coś ważnego. Wspiął się więc na najwyższe piętro, skąd korytarz zaprowadził go pod znajome drzwi gabinetu Dearówny. Zapukał i odczekawszy kilka sekund nacisnął klamkę, przekraczając próg. Skoro go wzywała, to nie mogła być niczym zajęta. Schodząc po schodach, odszukał jej sylwetkę wzrokiem, by po chwili wyjąć ręce z kieszeni spodni.  Nie chciał już od progu dostać ochrzanu, chociaż to go tego wieczora nie ominie.
- Cześć. - przywitał się, jak gdyby nigdy nic, po czym rozglądając się po pomieszczeniu, sprawdził czy coś się w nim zmieniło od jego ostatniej wizyty. Za chwilę jednak, odsunął sobie jedno z krzeseł przy biurku i usiadł na nim wygodnie. - Okej, to o czym chciałaś ze mną pogadać? O tym, jak Twój narzeczony wparował nam na impreze i uratował nas przed spadającym żyrandolem? - spytał śmiało, patrząc na nią bez jakiegokolwiek skrępowania, w dodatku lekko unosząc prawą brew, jakby oczekując jej nagłego wybuchu. Wiedział jednak, że najbardziej zła była w pierwszej chwili kiedy dowiedziała się o demolce w jej domu podczas imprezy urodzinowej Eskila, a w tej chwili pewnie emocje już nieco jej opadły. Czyli istniała szansa, że nie zostanie z niego kupka popiołu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPon 6 Wrz - 11:19;

Mimo, że od tego zdarzenia minęło już kilka dni, jej nerwy nie osłabły. Przede wszystkim była wściekła sama na siebie, że w ogóle wyraziła zgodę na ten beznadziejny pomysł, ale również i na uczestników całego zdarenia. Pomimo, że do końca wakacji dbała o to, by Eskil nie zapomniał o swoich przewinieniach, to nie miała jeszcze dość. Innym uczniom nie zamierzała nic robić, w końcu była profesjonalistką i uważała za wysoce niestosowne odgryać się na nich poprzez zaniżanie ocen, czy dawania w szkole szlabanów. Niemniej względem swojego kuzyna mogła pozwolić sobie na nieco więcej. Pewnie dlatego postanowiła go zaprosić do siebie na rozmowę. A odmowy nie przyjmowała...
Słysząc pukanie do drzwi, nie podniosła swojego wzroku, pewna, że to właśnie Huntera zastanie na progu. Właśnie zapoznawała się z naprawdę istotnymi wytycznymi od nowej pani dyrektor i samo to nie wprawiało jej w dobry nastrój. Prychnęła w końcu głośno i odrzuciła pergamin na bok, wstając zajmowanego miejsca, aby powitać kuzyna w swoich progach.
- Co ona znowu wymyśla... - mruczała pod nosem, wygładzając poły swojej marynarki. Dopiero po chwili podniosła wzrok na Huntera. - Cześć, siadaj - sama ponownie usiadła na dopiero zajmowanym krześle po drugiej srtonie biurka. Wzięła w dłoń różdżkę i machnęła nią krótko, dzięki czemu wszystkie istotne papiery same pozbierały się na kupę i ulożyły w schludny stosik na jednej z półek. Jak na zawołanie Felix Felicis wskoczyła na blat biurka i przeciągnęła sie, przy okazji prezentując swój imponujących rozmiarów ogon. Spojrzała na Hunetra po czym prychnęła i podeszła do Beatrice, aby następnie ulożyć się na jej podołku. Sama Beatrice uniosła jedną brew ku górze, słuchając swojego kuzyna. Podwinęła rękawy marynarki, jednocześnie odsłaniając umieszczoną jak zawsze na lewym nadgarstku bransoletkę, która skrywała ostrze karona.
- Nic mi nie wiadomo o spadającym żyrandolu - zaczęła, uśmiechając się przy tym ironicznie. Wzięła głęboki oddech, który miał jej pomóc się uspokoić, ale oczywiście nie pomógł. - Hunter, kurwa, czy ty w ogóle myślałeś, co by się stało, gdyby wpadł tam ktokolwiek z ministerstwa? Eskil jako pierwszy miałby przejebane, ja jako druga, że zostawiłam go bez opieki, miom faktu, że obiecałam ją nad nim sprawować, nie wspominając o tym, że pomimo swojej pełnoletności, upijaliście nieletniego! - nie zamierzała bawić się w półśrodki. Chciała wyłożyć kawę na ławę. O siebie się nie martwiła, bo ona zawsze, niczym kot, spadała na cztery łapy, ale nie była pewna, jak Ministerstwo zareagowałoby widząc Eskila...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptySro 8 Wrz - 21:33;

Widząc kotkę Trice, która prężyła się przed nim na biurku kuzynki, przy którym usiadł, uniósł nieco brew, spoglądając na Dearównę niemrawo. Nie wyspał się za bardzo tego dnia, a każdy wiedział, że niewyspany Hunter to zdecydowanie Hunter w nienajlepszym humorze. Dlatego pojawienie się sierściucha i dodatkowo ostentacyjne zaprezentowanie przez Beatrice jej bransolety, która kryła pokaźne ostrze, wcale mu tego nastroju nie poprawiły.
- Dobra, nie udawaj, że Camael Ci wszystkiego nie opowiedział. - jęknął, wyraźnie poirytowany tym, że kuzynka go podpuszcza. Nawet nie brał pod uwagę, że mogło być inaczej. Ale nikt nic nikomu nie udowodni, bo posprzątali za sobą tamtego wieczora. Nie zdążył jednak dokładniej przeanalizować jej słów, aby dojść do tego czy właśnie wkopał ich wszystkich, kiedy kobieta zaczęła swoją pogadankę. Zupełnie automatycznie odwrócił na moment wzrok, aby wywrócić lekko oczami. - Trice, kurwa - zaczął od razu, bez skrępowania naśladując jej ton -Ale nikt nie wpadł, no nie? Czemu się czepiasz? Siedemnaste urodziny ma się raz w życiu. Czy to takie dziwne, że chcieliśmy je odpowiednio świętować. - podjął swoje argumenty, na początku zwyczajnie próbując przedstawić jej ich perspektywę. - A skoro tak się martwiłaś, że zostaje bez opieki, to trzeba było z nami zostać i się bawić - rzucił po chwili, ewidentnie niepoważnie, tym samym posyłając jej charakterystyczny, ironiczny półuśmiech. Wcale nie chciał ją tym rozzłościć. Po prostu zazwyczaj mówił wszystko co miał na myśli, a w tej chwili chciał sobie pozwolić na niewinny żart. Ah, czemu ona jest taka sztywna... - pomyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyCzw 9 Wrz - 10:57;

Oh, dla niej sytuacja zaczynała się robić nieco komiczną. Ona naprawdę chciała porozmawiać po prostu z Hunterem. Owszem, była na nich wkurwiona, bo okazali się bandą kompletnie nieodpowiedzialnych nastolatków… ale o spadającym żyrandolu nic nie wiedziała. Nic dziwnego, że słysząc kolejne słowa Huntera, widząc jego buntowniczą postawę, uśmiechnęła się szeroko. Rozsiadła się wygodniej w fotelu, zaplatając ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Ty chyba zapominasz, że ja nigdy nie kłamię - stwierdziła, dalej się uśmiechając. Naprawdę zaczynał jej się podobać rozwój wypadków. Była przekonana, że nikt nic nie powie, nawet jeśli cokolwiek faktycznie wydarzyło się w jej domu, tymczasem Hunter sam z siebie sypał jak z rękawa. Kto by się spodziewał… - Ale spokojnie, opowiadaj dalej, nie będę ci przerywać - dodała, machając przy tym ręką, jakby właśnie dawała mu głos, by powiedział jej więcej. Skoro już zaczął, niech kontynuuje!
Oj, zaczynał ją irytować. Tym, jak ignorował wszystko, kompletnie nie dopuszczając do siebie myśli, że mógł coś zrobić źle. Merlinie… Ona też miała swoje zasoby cierpliwości, a te powoli się wyczerpywały. Tym bardziej kiedy słyszała z jego ust podobne słowa. Nic dziwnego, że podniosła się z zajmowanego fotela tylko po to, aby pochylając się nad biurkiem, zdzielić Huntera przez łeb. Zaskoczona Felix spadła na ziemię, prychając wściekle, po czym oddaliła się od nich.
- Hunter, ty debilu! Użyj czasem mózgu! - jęknęła, wyraźnie zirytowana, opadając z powrotem na fotel. Palcem wskazującym i kciukiem prawej dłoni złapała się u nasady nosa, przymykając oczy. Merlinie, daj mi cierpliwość, bo ich zabiję, jeśli dasz mi siłę… - Prawa do opieki nad Eskilem przyznano mi trzy miesiące temu! I te wciąż mogą być odebrane, jeśli dopuści się on, bądź ja jakichkolwiek nieprawidłowości! Nie wiedziałam, że życzysz swojemu przyjacielowi, by wylądował w sierocińcu… - dodała, nieco spokojniejszym tonem, powoli uchylając powieki. Niestety, nic nie mogła poradzić na to, że w czarnych oczach dalej tliły się ogniki naprawdę dobrze kontrolowanej złości...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyCzw 9 Wrz - 21:40;

W momencie, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że nieświadomie stał się kapusiem i to kablującym na samego siebie, było już za późno. Mimo wszystko to co działo się na imprezie i to jak się ona skończyła nie było czymś czym powinien się chwalić, przez co jednocześnie był pewien, że Whitelight doniósł na nich ostatecznie Beatrice. Jednak najwidoczniej przyszły mąż jego kuzynki był bardziej godny zaufania, niż Hunter myślał. A sam Dear właśnie sam ich wkopał.
- Nie ma nic do opowiadania. Stary żyrandol spierdolił się nam na głowy. Prawie nas zabił! Nie wiem po co trzymasz takie zabytki w domu... - oznajmił tonem wielce oburzonego tym faktem, jednocześnie próbując wybrnąć z sytuacji i nie dać po sobie poznać, że co innego miał na myśli. Nie miał pojęcia, że narzeczony Dearówny przedstawił jej zupełnie inną wersję wydarzeń, tuszując spierdoleniem się po schodach siniaki, które zarobili...
Oczywiście, że nie dopuszczał do siebie myśli, że jakkolwiek zawinił. Przecież był nastolatkiem i chciał się świetnie bawić z przyjaciółmi, a Trice to wszystko psuła tym zatruwaniem mu głowy jakimiś wywodami na temat Ministerstwa. Kto normalny przychodzi na jakąś kontrolę tak późnym wieczorem? Jeszcze niech powie, że założyli mu Namiar na picie wódy, to już w ogóle parsknie jej śmiechem w twarz. Jednak miał zupełnie inne odczucia, kiedy kuzynka wstała z miejsca, aby... pieprznąć go w głowę! Jęknął, patrząc na nią z wyraźną urazem i choć to uderzenie nie bolało tak bardzo, to jego godność ucierpiała bardziej.
- Pojebało Cie?! - wypalił, momentalnie prostując się w zajmowanym fotelu, aby po chwili usłyszeć sugestie, że pragnie odwiedzać Eskila w magicznym sierocińcu. Posłał jej spojrzenie pełne politowania. - Serio? Naprawdę oddając chate Eskilowi wierzyłaś, że nie tknie nawet kropelki alkoholu i będzie z nami grzecznie grał w gargulki? Błagam... - dobrze wiedział, że tymi słowami pewnie jeszcze bardziej sobie przejebał, ale nic nie mógł poradzić na to, że same cisnęły mu się na usta. Naprawdę była taką naiwną istotą, uznającą, że jej podopieczny organizując imprezę z okazji swojej pełnoletności nie upije się do nieprzytomności?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPią 17 Wrz - 11:41;

Oh, doskonale widziała, jak Hunter zaczął się wić, kompletnie niepewny tego, co właśnie powiedział. Konsternacja malowała się na jego twarzy, tym samym zwiększając zainteresowanie Beatrice tematem. Widziała wyraźnie, że coś ukrywał i przez przypadek właśnie powiedział za dużo.
- Stary żyrandol? - jedna jej brew niebezpiecznie uniosła się do góry, gdy wypowiadała te słowa. Pokręciła z niedowierzaniem głową. Szeroki uśmiech dalej widniał na jej wargach. - Wiesz, że rok temu robiłam remont całego tego domu? - musiała po prostu m u s i a ł a o tym wspomnieć, bo moment na to wydawał się idealnym. Kompletnie skonsternowany Hunter właśnie gmatwał się we własnych zeznaniach. Czasami nawet samą Beatrice zadziwiała jeszcze zdolność innych do gubienia spójności. - Powiesz sam, czy skoro już wiem, że coś się stało, mam wypytać Camaela o wszystko? - oh, na pewno by to zrobiła w takiej sytuacji! A wtedy jeszcze pewnie jej narzeczony zebrałby burę za to, że zataił przed nią tak istotny szczegół, kiedy opowiadał o tym, co działo się na urodzinowej imprezie Eskila.
Widziała wyraźnie, że nie uważał się w żaden sposób za winnego wszystkiego, co miało miejsce na tym wydarzeniu. Prawdopodobnie żadne z obecnych tam nastolatków, nawet przez chwilę nie pomyślał nad tym co by było gdyby... Nie winiła ich o to, choć powinna. Niemniej, wciąż była wkurwiona, szczególnie widząc, jakie zdanie na temat tego wszystkiego miał jej własny kuzyn.
- Mnie pojebało? Hunter, czy ty choć przez sekundę myślałeś nad tym, co mogło się stać?! - wypaliła, gdy już usiadła z powrotem na swoim miejscu. Ze złością odrzuciła kilka kosmyków włosów na plecy. Udała że kompletnie nie zwróciła uwagi na fakt iż niektóre z nich zabarwiły się na samych końcach czerwonym kolorem. - Merlinie, ja wiedziałam, że się upijecie! Myślałam jednak, że zachowacie jakikolwiek rozsądek w tym wszystkim! - poprawiła się w zajmowanym przez nią fotelu. Rozglądała się dookoła, byle tylko nie patrzeć na Huntera, bo czuła że w takiej sytuacji ponownie wybuchnie i tym razem go po prostu zabije. Chyba najbardziej w tym wszystkim wkurwiał ją fakt, że zarówno jej kuzyn jak i prawdopodobnie cała reszta, kompletnie nie zdawali sobie sprawy z tego, jak poważna mogłaby się zrobić z tego sytuacja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptySro 22 Wrz - 19:45;

To prawda. Po kim jak po kim, ale po nim było widać dosłownie wszystko. Nie bez powodu wszyscy zawsze mówili, że jego emocje widać jak na dłoni i nawet jeśli o nich nie mówi - co bardzo rzadko mu się zdarza - to po prostu ma je wypisane na twarzy. I właśnie w tym przypadku to go zdradziło całkowicie. Szkoda tylko, że musiało się to zdarzyć przed Beatrice, kiedy próbował zgrywać chojraka i bronić się przed pożarciem przez nią w całości.
- Wygląda jak stary rupieć, wyciągnięty ze śmietniska - skomentował jeszcze, wściekły na taki rozwój sytuacji. Niech to szlag, jaki remont i czemu on nic o tym nie wiedział?! - Przecież Ci powiedziałem. Spadł na nas. No dobra, troche mu pomogłem, bo... bo chciałem zapalić te cholerne świeczki na nim, ale ta durna różdżka nie zawsze mnie słucha - zwłaszcza jak jestem troche podchmielony... - zaczął tłumaczyć, przedstawiając oczywiście sytuację tak, aby dla nich było dobrze. Przecież Camael nie widział całego zajścia z żyrandolem, dlatego nie mógł powiedzieć jej nic więcej ponad to, że ten po prostu pierdolnął im na głowy.
Jak sama słusznie zauważyła, byli zgrają nastolatków, a więc nie myśleli o tym co bedzie. Na tym polegała młodość, a przecież nawet sama Wielce Dorosła Królowa Lodu też kiedyś miała naście lat, prawda? Więc powinna rozumieć, a nie bić go po głowie!
- Pomyślałem i nawet chciałem zawinąć towarzystwo pod kołderkę przed zmrokiem, ale dziewczyny miały pewne obiekcje... - rzucił wydurniając się nadal i wzruszając ramionami. Nawet jeśli zauważył te jej kurwiki w oczach i szkarłatne końcówki włosów, to i tak nie zamierzał przepraszać za to, że się dobrze bawił! - Naprawdę, masz za duże oczekiwania. Podjęłaś się wychowania nastolatka, to jednak musisz wziąć pod uwagę, że jego nie obowiązuje coś takiego jak rozsądek - oznajmił po chwili, opierając się łokciami o blat jej biurka i pochyliwszy się nad nim, splótł dłonie przed nią. Co ona myślała, że sprawowanie opieki nad Eskilem będzie wyglądało jak czarowanie - wypowiedzenie formułki i efekt? Raczej żaden dzieciak nie był posłuszny swoim opiekunom tak w pełni. A już na pewno nie Eskil.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPon 27 Wrz - 10:44;

Jak to możliwe, że niekiedy w obecności Huntera, jedynie niecenzuralne słowa cisnęły się jej na usta? Nie potrafiła znaleźć na to żadnego logicznego wytłumaczenia poza tym, że pokrewieństwo sprawiało iż był tak nieznośny. Rzadko kiedy inni ludzie działali na nią tak, jak Ślizgon właśnie teraz. Kiedy to udawał kompletne niewiniątko, kłamiąc jej prosto w twarz, a oboje doskonale zdawali sobie sprawę z faktu, że nim nie był. teraz na przykład miała szczerą ochotę go zamordować za to, że próbował swoje oraz swoich kolegów durne zachowanie zamaskować poprzez jej rzekomy beznadziejny gust. No naprawdę, to zakrawało o absurd.
-Dobra, zakończmy ten temat, bo tylko się coraz bardziej pogrążasz. Zapytam Camaela o to, nie masz co się przejmować - machnęła ręką, jakby decyzja już zapadła i była kompletnie nieodwracalna. Bo faktycznie tak było. Skoro nie chciał po dobroci, to znajdzie inny sposób. A tak się składało, że ten sam sposób na dowiedzenie się prawdy, był również jej narzeczonym… Jaki dziwny zbieg okoliczności…
Jęknęła sfrustrowana jego głupotą i kompletną pogardą względem tego, w jak poważnej sytuacji się znaleźli. Widać, że jej kuzyn kompletnie nie rozumiał, co tutaj się działo, a ona serio powoli traciła chęć na to, aby mu to dokładnie wyjaśniać. No bo kurde, ile można!
- Czy ty się w ogóle słyszysz? - zapytała w końcu patrząc na niego z niedowierzaniem. Nie, nie podejrzewała go o to, że jest tak głupi. Nie można było być aż tak głupim! - Świetnie - fuknęła głośno, naprawdę wkurwiona tym wszystkim. - Skoro nie obowiązuje go coś takiego, jak rozsądek, następnym razem z przyjemnością pozwolę na to, aby ten sam brak rozsądku, pozwolił mu na spędzanie każdych wakacji pod mostem, kiedy już zabiorą mi prawo do sprawowania nad nim opieki - oznajmiła uroczyście, naprawdę gotowa to zrobić. Nie oczekiwała wiele i chyba dość jasno wyraziła się w tej kwestii. Oczekiwała tylko współpracy. Niczego ponad to. Nie chciała chłopaka zmieniać na siłę, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że to kompletnie niemożliwe. Ale kurwa! mógłby pomóc jej uporać się z tym burdelem! A Hunter, jako jego przyjaciel również...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyNie 3 Paź - 17:16;

Beatrice w tej chwili denerwowało jego zachowanie, ale mógł się założyć, że kiedy była młodsza była dokładnie taka jak on. Nie przyznawała się do błędu, próbując wszelkimi siłami bronić się przed konsekwencjami. Obydwoje byli uparci. W końcu byli Dear'ami.
- A pytaj sobie. Powie Ci dokładnie to samo, bo to on nas wyciągał spod tego cholerstwa... - rzucił jeszcze, poirytowany, jednocześnie zastanawiając się czy jej narzeczony był w stanie dojść do innych wniosków i w jakiś sposób ich pogrążyć swoimi zeznaniami. Ale przecież wszedł do domu już kiedy żyrandol leżał na podłodze...
Owszem, nie rozumiał jej czepialstwa, bo dla niego skoro nikt ich nie nakrył - oprócz Camaela - to nic takiego się nie stało. Dla niego po prostu nie było sprawy i nie widział sensu roztrząsania sprawy i gdybania, co by było gdyby ktoś z Ministerstwa wparował i zobaczył nietrzeźwego Eskila.
- A Ty? Słyszysz co mówisz? W kółko to samo... - ostatnie słowa dosłownie mruknął pod nosem, odwracając od niej wzrok, a kiedy znowu się odezwała, skrzywił się dość znacznie, po czym znów na nią spojrzał. - Oj, już nie dramatyzuj. Nie odbiorą Ci, bo już więcej nie będziemy imprezować, zadowolona? - rzucił ostatecznie, unosząc lekko brwi i spoglądając na nią wyzywająco, po czym westchnął. - Jak mam wysłuchiwać takiego kazania, a Eskilowi masz tak truć dupe, to już go wole pilnować, żeby nie odpierdzielał. Niech Ci będzie - dodał, opadając plecami na oparcie krzesła i krzyżując ramiona na piersi, wbił wzrok w jeden z regałów z książkami. No dobra, wygrała... Ale tylko dla świętego spokoju!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPon 25 Paź - 21:34;

Niestety, ale Hunter prawdopodobnie miał rację. Za młodu potrafiła być równie nieodpowiedzialna, co i jej kuzyn, ale oczywiście nie mogła dać po sobie tego poznać w tym momencie. Ponadto, jej nieodpowiedzialność zawsze miała cholernie wielkie konwencje i na podstawie własnych doświadczeń wiedziała, jakiego zachowania powinna unikać. Więc próbowała to robić. Próbowała uparcie ustrzec innych przed błędami, które popełniał, jednak jak widać, nastolatkowie uważali o za kompletny afront przeciwko nim.
- Nie ma problemu, porównam wasze wersje wydarzeń - zapewniła go, teraz już w stu procentach przekonana, że na pewno porozmawia z Camaelem na ten temat. W takim momencie nie byłaby sobą, gdyby odpuściła. Po prostu nie.
Nie rozumiała, dlaczego Hunter tak bardzo upierał się przy swoim, nawet wtedy, gdy wyraźnie pokazywała mu, że nie ma racji! Była wściekła i nie zamierzała udawać, że jest inaczej. Nie sądziła, że osiągnie zadowalający ją rezultat, a tymczasem okazywało się, że jej kuzyn, w końcu ustąpił! Zaskoczona aż podniosła nieco brew do góry, nie wiedząc, czy interpretować to jako faktyczne przyznanie jej racji, czy zwykłe uśpienie czujności. Naprawdę ciężko było stwierdzić w tym momencie, co jest bardziej prawdopodobne.
- Wiesz, że mówię to wszystko w dobrej wierze i naprawdę chce dla tego chłopaka jak najlepiej - dodała po dłuższej chwili, kiedy upewniła się, że chyba faktycznie dał za wygraną. Powiedziała to spokojniejszym głosem, patrząc na niego łagodniejszym wzrokiem. - Wiem, że wiele na niego spadło, jeszcze ten ślub, to cholernie dużo jak na tak młodego człowieka. Potrzebuje wokół siebie ludzi takich jak ty - mówiła dalej, świadoma wagi swoich słów. I nieświadoma tego, że wspomniała o tym, że niedługo zamierzała zmienić swój stan cywilny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyWto 26 Paź - 15:39;

Zdecydowanie upartość była czymś, co wyrówniało każdego, kto pochodził z rodziny Dearów. Zawsze dążyli do tego, aby ich było na wierzchu i nie dopuszczali do sytuacji, gdzie musieli by się przyznać do błędu. I może właśnie dlatego, że Beatrice wiedziała jaki jest Hunter - dokładnie taki sam jak ona kiedyś - nie drążyła dalej tego tematu, a tylko obiecała, że z pewnością dowie się wszystkiego od narzeczonego. Hunt w to nie wątpił. Ale z tego co kojarzył, Camael nie wiedział za wiele, więc byli w nienajgorszej pozycji. 
Ale kiedy przyszło do rozpatrywania kluczowej sprawy, ktora dotyczyła sytuacji samego Eskila, nie miał przyznawać kuzynce racji. I w rzeczy samej tego nie zrobił. Zwyczajnie jednak doszedł do pewnym wniosków sam. Bo niby był taaaaki mądry przecież... Ale widział wyraz twarzy Trice, kiedy w końcu ostatecznie uznał, że Eskilem trzeba się zająć. Dlatego, na jej kolejne slowa wywrócił lekko oczami.
- Jakbyś nie chciała dla niego dobrze, to byś go nie brała pod opieke. Wiem, że chcesz dobrze, ale... - urwał na moment, żeby westchnąć i pochylić się lekko nad biurkiem, opierając przedramiona o jego blat i patrząc kuzynce w oczy. - Ale to nastolatek. Musisz mu dać też troche przestrzeni. - dodał, po czym wzruszył ramionami, uznając w myślach, że ten argument jest tak oczywisty jak Patol mający okres cały boży rok...
- Właśnie, macie już ustaloną date? - spytał, od razu ożywiony, sugestywnie poruszając brwiami, kiedy wspomniała o ślubie. Był ciekawy kiedy nadejdzie ten wspaniały i radosny dzień zaślubin. O dziwo lubił tego typu imprezy, choć kojarzyły mu się z tą całą zbieraniną rodzinną. Ale chyba w przypadku Beatrice goście z jej strony będą nieco okrojeni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyWto 26 Paź - 18:24;

Byli do siebie bardziej podobni, niż ktokolwiek mógłby podejrzewać. Choć diametralnie różni pod względem wyglądu, tak cholernie podobni pod względem charakteru. Beatrice nawet nigdy nie zastanawiała się nad tym, czy to cecha rodzinna, czy po prostu traf chciał, że Hunter w wielu kwestiach myślał w sposób podobny do jej własnego. Nie, to zdecydowanie należało przypisać tej pierdolonej, Dearowej genetyce...
Teraz, kiedy oboje się nieco uspokoili, było zdecydowanie łatwiej porozmawiać na jakikolwiek temat. W sposób racjonalny, logiczny. Nie lubiła rozmów podpartych uczuciami, jednak nic nie mogła poradzić na to, że kiedy dobro Eskila wchodziło w grę, jakieś te uczucia się w niej pojawiały. Przywiązała się do chłopaka i chciała dla niego jak najlepiej. Nic dziwnego, że reagowała tak a nie inaczej. Merlinie... jak tak dalej pójdzie, to zaraz stanie się pełnoetatową matką!
- Obiecuję, że to rozważę - powiedziała w końcu, kiedy Hunter zaproponował, aby dała Eskilowi miejsce, na popełnianie błędów. Niemniej, mimo to uśmiechnęła się delikatnie i przewróciła czarnymi oczami. Faktycznie, chyba musiała odpuścić. Tylko dlaczego ta prawda musiała wypłynąć z ust akurat jej kuzyna, aby zaczęła ją brać pod rozwagę?! Nie mógł jej nikt inny oświecić?
Jęknęła i wymownie odchyliła się plecami tak, że praktycznie wpadła w zajmowany przez nią fotel. Spoglądała w sufit, modląc się o to, aby na nim pojawiły się wszystkie potrzebne jej odpowiedzi.
- Pewnie jeszcze jakoś w tym roku, ale nie ma żadnej konkretnej daty. Nie martw się, dowiesz się wcześniej, ale błagam, nie truj mi o to dupy, bo eksploduję - I naprawdę mogło tak się stać. Miała wiele na głowie, przygotowania wykańczały i ją i Camaela. Na szczęście, nie myślała o tym, jak mało spośród jej rodziny pojawi się na tym wydarzeniu... Lepiej, aby się w to nie zagłębiała, bo jeszcze się załamie.

Zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 980
  Liczba postów : 1005
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyWto 10 Maj - 21:33;

Wracał właśnie do swojego gabinetu po skończonych zajęciach, zastanawiając się, czy przypadkiem nie postawił przed uczniami zbyt trudnego zadania, kiedy spostrzegł Beatrice. Wiedział, że wróciła, zgodnie z zapowiedzią, jaką przekazała mu listownie, ale do tej pory nie znalazł czasu, żeby się z nią zobaczyć, zaabsorbowany zajęciami, pracami domowymi oraz obietnicą, jaką złożył Maximilianowi. Nawet teraz miał przy sobie notatki dotyczące ziół, które Solberg mógłby wykorzystać, jako stabilizator dla swojego eliksiru. Christopher musiał przyznać, że prośba, jaką postawił przed nim chłopak, pochłaniała go w dużej mierze, powodując, że często wędrował do biblioteki, szukając książek, których nie posiadał w swojej, dość obszernej, kolekcji.
Teraz jednak odłożył na bok te rozważania, wychodząc z założenia, że nie były mu do niczego potrzebne. O wiele ważniejszy był stan samego Maximiliana, który w jego mniemaniu nie był najlepszy, a po tym, co usłyszał od Josha oraz Beatrice, wiedział już, że chłopak jedynie próbował ukryć przed nim swoje problemy. Nie ufał mu, co było raczej oczywiste, a on mimowolnie przełożył na niego swoje przypuszczenia dotyczące jego stanu zdrowia, co okazało się całkowicie błędne. Słabość nie wynikała z czegoś prostego i trywialnego, jak za mało treningu, o tym Christopher był przekonany.
Wsunął książkę pod ramię, poprawiając przy okazji rękawy ciemnobrązowego swetra, i przyspieszył kroku, by dogonić Beatrice, nim ta zniknie mu z oczu. Nie wiedział, czy nie miała teraz zaplanowanego jakiegoś spotkania ze studentami, czy czegokolwiek podobnego, toteż wolał się najpierw w tej kwestii upewnić, niż zmuszać ją do zmiany swoich planów. Mógł poczekać, nie paliło się, godzina w tę czy w tamtą nie zmieniała zapewne nic w sytuacji Solberga.
- Beatrice - odezwał się, gdy był już stosunkowo blisko niej, zapewne tuż pod jej gabinetem, a później uśmiechnął się lekko. - Masz może chwilę? Jeśli nie, mogę przyjść później.

@Beatrice L. O. Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyCzw 12 Maj - 8:45;

Nie spodziewała się, że tyle rzeczy na raz zwali się na jej głowę, kiedy wróci do Hogwartu. Uwielbiała swoją pracę, jednak przez te kilka ostatnich miesięcy, zdążyła odwyknąć od szybkiego tempa, zmuszona niejako przez niekoniecznie jej widzimisię. Jednak wiedziała, że w tym momencie były rzeczy ważniejsze niż jej ciągłe gnanie do przodu.życie, które kiełkowało pod jej sercem, było dla niej najważniejsze w tym momencie i dlatego wtedy zwolniła.
Teraz, kiedy szła kolejnym spośród korytarzy w Hogwarcie, nie była pewna, czy powrót do Hogwartu był najlepszą spośród możliwych decyzji. Oczywiście nie zamierzała tego nigdy przyznać otwarcie, co to, to nie. Już słyszała w głowie, jakby Camael na nią pomstował, gdyby tylko usłyszał o tym, że się przemęcza, że nie zachowuje spokoju, który powinna w swoim stanie. Tyle że jak miała niby zachowywać spokój, kiedy w głowie kołatało jej tak wiele myśli?
Oczywiście, tak jak się spodziewała, pod jej nieobecność wiele rzeczy było zaniedbanych. Chociaż inni nauczyciele próbowali, to nie mogli podążać jej tokiem nauczania, który nieco różnił się od standardowych metod. I właśnie przez to ona sama miała nieco więcej pracy, nie wspominając o nadprogramowych rzeczach, których się podejmowała.
Szła właśnie w kierunku swojego gabinetu, kompletnie pochłonięta myślami na temat tego, co jeszcze powinna zrobić, bądź o czym zapomniała. Zaskoczona obróciła się na pięcie gdy usłyszała cudzy głos za swoimi plecami.
- Oh, Chris! - Przywitała się z nauczycielem i posłała w jego kierunku szeroki uśmiech. - Oczywiście, dla Ciebie zawsze mam czas. Zapraszam, zapraszam - nim się obejrzeli, dotarli do drzwi jej gabinetu. Otworzyła je i przepuściła swojego gościa w progu.
- Napijesz się czegoś? - Zapytała, po czym sama wyczarowała dla siebie szklankę z wodą z której pociągnęła zdrowo. Podeszła do kanapy i usiadła na niej, zachęcając gościa do zrobienia tego samego.
- Muszę przyznać, że zmiana nazwiska ci służy - oznajmiła, uśmiechając się szeroko w stronę nowego Walsha. Założyła nogę na nogę i poprawiła nieistniejącą zmarszczkę na swoich spodniach. - Ale podejrzewam, że temat naszej rozmowy nie będzie tak przyjemny - dodała by po tych słowach ponownie napić się wody. Tak, pewnie przechodzili do ważniejszych tematów, takich jak Solberg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 980
  Liczba postów : 1005
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPią 13 Maj - 18:07;

Christopher, nie mając pojęcia, co działo się, gdy nie było go w Anglii, nie wiedział zupełnie, co spotkało Beatrice i dlaczego nie było jej w Hogwarcie. Nie uważał jednak, żeby miał prawo się w to wtrącać, żeby miał prawo w ogóle dopytywać, uważając, że pewne kwestie były czymś, o czym nie mówiło się na głos. Nie zamierzał zresztą nikogo zmuszać do tego, żeby opowiadał o czymś, o czym zapewne nie chciał. Przyjął po prostu do wiadomości, że tak samo jak jego i Josha nie było w Anglii przez niemalże rok, tak samo i inni mieli prawo do podobnych decyzji. Uśmiechnął się więc lekko, ciesząc się mimo wszystko z ciepłego powitania, mając nadzieję, że nie zmęczy kobiety swoimi uwagami na temat Solberga i potencjalnymi pytaniami, jakie mogły mu się nasunąć na myśl w związku z całą tą sprawą. W końcu pewne kwestie nadal były dla niego niejasne, niektórych decyzji nie rozumiał i zastanawiał się, czy problemy, o które chłopak został oskarżony - a o których wspomniała Beatrice w liście - dotyczyły tych nieszczęsnych klątw, o których mówił mu Camael.
Wszedł jako pierwszy do pomieszczenia, a później podziękował jej, gdy zaproponowała mu coś do picia, by ostatecznie zająć miejsce obok niej. Wyciągnął przed siebie nogi, po czym uśmiechnął się samym kącikiem ust. Spojrzał na Beatrice ponad szkłami okularów, które następnie poprawił, ale niewątpliwe byli, że w jego jasnych oczach błysnął jakiś nieznany, nieco niebezpieczny ognik, zupełnie jakby mężczyzna zapomniał całkowicie, czym jest ogłada i wstyd.
- Powiedzmy, że Josh bardzo się o to stara - stwierdził, być może jak na niego nawet nieco zaczepnie, a później przekrzywił nieznacznie głowę, zapewniając ją, że nie musieli wcale zaczynać od razu od takich dyskusji. - Mam nadzieję, że u ciebie też wszystko w porządku - dodał łagodnie.
Wiedział jednak, że nie mógł zabierać jej nieskończenie wiele czasu, tak więc ostatecznie skinął głową i potarł nos, zastanawiając się, od czego właściwie miał zacząć. Wiedział, że od początku, aczkolwiek trudno było mu powiedzieć, gdzie ten się dokładnie znajdował. Wspomniał zatem o tym, że opowieść i stan Solberga spowodowały, że zdecydował się napisać do niej list, dodając, że początkowo osłabienie i wymioty, jakie wstrząsnęły chłopakiem brał za problemy z kondycją. Po krótkiej wymianie listownej wydawało mu się to już zdecydowanie mniej prawdopodobne, ale też nie sądził, by mógł od razu zgadnąć, co dokładnie myślał Maximilian i gdzie leżał problem.
- Josh wspominał, że kiedy spotkał Solberga, ten nie był w stanie obronić się przed dementorem. Mam wrażenie, że nadal pakuję się w sam środek kłopotów i zacząłem zastanawiać się nawet, czy nie ma to związku z tymi wszystkimi klątwami. Camael wspominał mi o tych problemach, kiedy się spotkaliśmy. Jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że przestały już na nas działać. Ale nieważne, odnoszę wrażenie, że Maximilian strasznie się miota, ale jeśli skupi się na swoim celu, będzie to dla niego dobre. Powiedzmy, że ożywił się, gdy zaczęliśmy rozmawiać o eliksirze. Ale z pewnością mi nie ufa - stwierdził, wzruszając lekko ramionami, zerkając na Beatrice, zastanawiając się, co ona miała do powiedzenia.

@Beatrice L. O. Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPią 13 Maj - 19:44;

Nie czuła najmniejszej potrzeby, aby chodzić i każdego zawiadamiać o tym, że jest w ciąży. Zresztą, prawdopodobnie nikogo szczególnie to nie obchodziło. Zrobiła to, co do niej należało. Powiadomiła Wang, która powiadomiła resztę kadry nauczycielskiej. W pewnym momencie niezorientowani zauważą, że jej powiększający się brzuch nie jest wynikiem obżarstwa a ciąży, co na pewno pozwoli zaoszczędzić jej wiele pytań. Przynajmniej w tym momencie. Tak, teraz nie musiała się tym stresować i informować każdego z osobna. Prawdopodobnie dlatego nie zaczęła rozmowy z Chrisem właśnie od tego tematu.
Podobało jej się to, że nowy Walsh tak szybko poczuł się jak u siebie w jej gabinecie. Naprawdę podobne zachowania były bardzo przez kobietę doceniane. W końcu, byli sobie równi, piastowali te same stanowiska i obojgu im zależało na dobru ich uczniów. Czy coś jeszcze miało znaczenie?
Zaśmiała się dźwięcznie, słyszą jego zaczepne słowa. Oh, uwielbiała wiedzieć, że komuś się w życiu układało. Szczególnie teraz, w tych ciężkich czasach jakie nastały w Wielkiej Brytanii, było to szczególnie ważne. Dlatego bardzo ucieszył ją fakt, że ślub Josha i Christophera to bardzo dobra decyzja, którą wspólnie podjęli.
- Widać, że gdybyś tylko mógł, rozsypywał byś swoje szczęście na inne osoby - oznajmiła, taskując go od stóp aż po sam czubek głowy. Tak, profesor aż promieniował szczęściem i bardzo przyjemnie się to obserwowało, ten fakt nie ulegał żadnej wątpliwości. Odgarnęła niesforny kosmyk czarnych włosów za ucho, słysząc jego kolejne słowa. - Muszę przyznać, że w końcu jest wszystko w porządku. Choć ostatnich kilka miesięcy nie należało do łatwych - westchnęła przeciągle, zerkając na swój brzuch. Wspomnienie pierwszych miesięcy ciąży nie było dla niej najprzyjemniejszym i tylko jeden Merlin raczył wiedzieć, jaki strach odczuwała w związku z tym i jak bardzo pragnęła, żeby wszystko zakończyło się dobrze. Na szczęście, teraz tak właśnie było.
Miło rozmawiało się o pierdołach, ale oboje zdawali sobie sprawę z faktu, że ich spotkanie niejako miało bardzo konkretny wydźwięk, choć temat ten nie został jeszcze poruszony. Beatrice poprawiła się na kanapie, kiedy Chris myślał, jak zacząć temat Solberga. Na pewno miał wiele pytań i jeśli tylko ona uzna za stosowne odpowiadać na nie, takowej informacji mu udzieli. Nie zamierzała jednak poważnie nadużywać zaufania, którym obdarzył ją Max i wiedziała od razu, że pewne informacje nigdy nie zostaną przez nią ujawnione. Słuchała go uważnie, delikatnie potakując głową w odpowiednich momentach. To, co do niej mówił, nie stanowiło dla niej żadnej nowości. Miała to szczęście, że Solberg postanowił wieloma aspektami się z nią podzielić.
- Max ma problemy i to bardzo poważne - zaczęła po czym zamilkła na moment, jakby w odmętach swojego mózgu szukała odpowiednich słów, które mogła w tym momencie użyć. - Prawdopodobnie sam nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak silne to są problemy, bo zwyczajnie je bagatelizuje. Zachowuje się tak, jakby po nie w porę zdawał sobie sprawę z tego, że jego działania mają konsekwencje. Wydaje mi się, że w jego przypadku jest to swojego rodzaju mechanizm obronny, który niekoniecznie przynosi dla niego korzyści. - Zamilkła na chwilę i napiła się nieco wody. Wpatrywała się w przestrzeń, niewidzącym wzrokiem. Dopiero po dłuższej chwili ponownie spojrzała na Chrisa - Dobre odnosisz wrażenie. On chyba nie wie, co powinien teraz zrobić, a dodatkowo nie może znaleźć dla siebie żadnego konkretnego celu. Eliksir to tylko kilka chwil, zbyt mały punkt zaczepienia. Przez kilka tygodni pracy nad nim, będzie lepiej, a potem znów wróci do punktu wyjścia - Nie bała się głosić takich teorii, bo śmiała twierdzić, że naprawdę dobrze poznała Maxa. O ile ktokolwiek mógł coś takiego względem niego powiedzieć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 980
  Liczba postów : 1005
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyPią 13 Maj - 21:50;

Mieli czas na rozmowy, więc zapewne istniała szansa na to, że prędzej, czy później, Christopher faktycznie zorientuje się, jak się sprawy miały. Ostatecznie nie był wszechwiedzący i nie zwracał uwagi na każdy najmniejszy szczegół we własnym otoczeniu. Rzecz jasna, to również zależało od tego, co się działo. Jego mąż zapewne uznałby, że gdyby tylko sprawa dotyczyła jakiejś rośliny, ten obserwowałby ją tak uważnie, aż całkowicie straciłby wzrok. Nie było w tym nic dziwnego, w końcu zamiłowanie Christophera do roślin było faktycznie daleko posunięte, a on koncentrował się na nich przez większość swojego czasu. Od kiedy zaś zmarła jego babka, a pęta, w jakie był przez nią niejako zatrzaśnięty, ostatecznie puściły, przestał się tego wstydzić. Tak samo, jak tego, że rysował, że znał mowę kwiatów, aż w końcu, przede wszystkim, że wolał mężczyzn.
Być może było wiele prawdy w tym, co mówiła Beatrice, w jej spostrzeżeniu, że od kiedy mężczyzna zmienił nazwisko, zmienił się w znacznym stopniu. Przestał bać się własnego cienia, przestał ukrywać pewne rzeczy, zaczął żyć w zgodzie sam ze sobą i może nawet udzieliło mu się nieco szaleństwa, jakim cechował się Josh. Nie było w tym niczego złego, a skoro sprawiał wrażenie, jakby zamierzał dzielić się z innymi swoim szczęściem, to zapewne tak właśnie było. Nie przestał być poważny, ostatecznie to mimo wszystko zawsze jakoś się go trzymało, ale przestał wszystko, co się dookoła niego działo, traktować aż tak surowo. Życie bez sztywnego gorsetu wyraźnie mu sprzyjało.
Zmarszczył ledwie widocznie brwi na uwagę Beatrice, łagodnie dopytując, czy aby na pewno nie potrzebowała jakiejś pomocy, a później zamilkł, nim ostatecznie przeszedł do opowiadania o tym, co się wydarzyło, kiedy spotkał się z Maximilianem. Starał się powiedzieć o wszystkim, co się wtedy wydarzyło, będąc przekonanym, że kobieta z całą pewnością o wiele lepiej orientowała się w sprawach chłopaka, niż on. Dlatego też nie przerywał jej, gdy udzielała mu wyjaśnień, zastanawiając się jednak mimowolnie, nad czym tak właściwie się zastanawiała, co tak naprawdę musiało spotkać Solberga, że w tej chwili znajdował się w tym, a nie innym miejscu. Ostatecznie zaś Christopher pokiwał lekko głową, zamykając na chwilę oczy, raz jeszcze wracając do dnia, gdy spotkał chłopaka w lesie.
- Jeśli mogę tak powiedzieć, to wydaje mi się, że próbuje być dojrzały ponad miarę, w ten bardzo idiotyczny sposób, kiedy próbujesz przykryć to, jak się naprawdę czujesz. Nie sądzę, żeby mi tak naprawdę ufał, żeby był w stanie ze mną porozmawiać, ale jestem pewien, że kwestia eliksiru jest w stanie utrzymać go chociaż przez chwilę na powierzchni. Powiedz mi... czy on ma problemy zdrowotne? Myślałem, że jest po prostu osłabiony, ale to na pewno nie tylko to, prawda? Po tej sprawie w Zakazanym Lesie wiele się chyba zmieniło? - powiedział ostatecznie ostrożnie, ważąc słowa, starając się wydobyć coś cennego z własnych wspomnień, by sformułować poprawnie własne myśli i obawy. Uniósł rękę, by potrzeć knykciami wargi, starając się mimo wszystko wydobyć z tego, co się działo, z tego co już wiedział, jakąś nić, która mogłaby poprowadzić go do kłębka. -Wydaje mi się, że Maximilian zdecydowanie bardziej ufa Joshowi. Lubi go, a przynajmniej tak wnioskuję z jego entuzjastycznych wiadomości po tym, jak dowiedział się o naszym ślubie. Ale to też nie znaczy, że ja nie zamierzam mu pomóc, zastanawiam się jedynie, na ile mogę przeciągać nasze spotkania i rozmowy o roślinach. Nie znajdę za niego celu, ale być może zdołałbym go zachęcić do dalszej nauki, do dalszych prób znalezienia jakichś nowych rozwiązań. Nie sądzę, żeby chciał słuchać o moich przemyśleniach i doświadczeniach, ale może gdybym dawał mu chociaż chwilowe cele, miałby się na czym skupić. Z tego co wiem, pracuje teraz nad krwawym zielem w kontekście eliksiru, o którym rozmawialiśmy, bo na razie jedynie na nie wskazałem mu w naszych listach.

@Beatrice L. O. Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyWczoraj o 12:51;

Sama po sobie widziała, że po tym, kiedy wyszła za mąż, dokonały się w niej pewne zmiany. Nie wiedziała, czy wpływ na to miał wyłącznie status matrymonialny czy jeszcze ciąża robiła w tym wypadku swoje, ale pewne było jedno; czy tego się chciało, czy nie, druga osoba oddziaływała na swojego partnera, zawsze i w każdym wypadku. Czasami zmiany były pozornie niezauważalne, czasami ogromne i dostrzegalne na pierwszy rzut oka. Niemniej jedno zawsze próbowało lepiej dopasować się do drugiego. Nie była pod tym względem wyjątkowa.
Starała się sprawę Maxa wyrazić jasno i klarownie tak aby ta stała się dla Christophera jak najbardziej przejrzysta. Dzięki temu będzie w stanie lepiej zrozumieć problemy, które dręczyły chłopaka i uzyska możliwość udzielenia mu lepszej pomocy, której ten niewątpliwie potrzebował nawet jeśli uważał, że jest inaczej.
- Lepiej bym tego nie ujęła - stwierdziła w końcu, gdy Chris wyraził swoją opinię na temat chłopaka i jego poczynań. Beatrice też to zauważyła. Max próbował wszystkim dowieść, że da sobie radę, choć w ostatecznym rozrachunku nie wychodził na tym wszystkim najlepiej. Zastanawiała się, kiedy w końcu zrozumie, że niektórych działań wcale nie musiał podejmować. - Nie wiem, czy bardziej skupia się na tym, aby udowodnić coś wszystkim wokół, czy sobie, ale na pewno ma to na niego bardzo niekorzystny wpływ.
Sięgnęła ponownie po szklankę z wodą i upiła z niej nieco. Kciukiem otarła z jej zewnętrznej powierzchni niewielką kroplę wody, której nikt normalny by nie zauważył, a ją mierziła. Chwilę milczała, próbując poukładać sobie niektóre rzeczy w głowie.
- Wiesz, to z pewnością nie jest tylko osłabienie. Wiem, że zażywał środki odurzające w znacznej ilości. - Nie zamierzała dopowiadać, że prawdopodobnie robił to po dziś dzień. Uznała, że jest to sprawa, której nie powinna wywlekać przed innym nauczycielem, w końcu Maximilian powiedział jej to w zaufaniu, którego Beatrice nie zamierzała nadużywać. - Zakazany las to jedynie wierzchołek góry lodowej. Owszem, to co spotkało Callahana, wciąż stanowi dla niego pewnego rodzaju traumę i prawdopodobnie będzie tak jeszcze przez długi czas. Jednak to było tylko preludium dla kolejnych zdarzeń. I niestety, po ich tym jak miały one miejsce, Hampson jak i niektórzy spośród kadry nauczycielskiej, wykazali się skrajną głupotą i brakiem profesjonalizmu, widząc w nim jedynie winnego, jakby nie mogli zauważyć, że coś do tego doprowadziło i niekoniecznie była to jego wina w każdym wypadku.
Nie chciała mówić więcej, niż powinna w tej sprawie. Sądziła, że Chris z pewnością wcześniej już słyszał o tym, jak Max został porwany w wyniku czego stracił pamięć na dłuższy czas. O wydarzeniach, które miały miejsce na wyjeździe wakacyjnym, które z pewnością dodatkowo tę traumę pogłębiły.
Ponownie zwróciła swój wzrok w stronę Walsha, gdy podjął przerwany wątek. Słuchała go z dużą uwagą.
- Myślę, że przede wszystkim nie można na niego naciskać, ale jednocześnie należy mu pokazać, że może liczyć na innych ludzi, którzy znajdują się wokół niego. On nigdy nie chciał współpracować, kiedy ktoś go do tego zmuszał. - Uśmiechnęła się delikatnie po tych słowach. Chyba jednak zbyt dobrze znała naturę chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 980
  Liczba postów : 1005
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 EmptyWczoraj o 20:07;

Zmiany, jakie zachodziły w człowieku, gdy z kimś się wiązał, były bardzo istotne. Głównie z powodu tego, że zaczynało się odkrywać w sobie cechy, jakich wcześniej się nie widziało, że zaczynało dostrzegać się rzeczy, o jakich nie miało się wcześniej pojęcia, to zaś mogło sprawiać prawdziwą, niekłamaną przyjemność. Powodowało to jednak również to, że czasami łatwiej było się z kimś porozumiewać, że łatwiej było trafić do innych ludzi i ich zrozumieć, gdyż nieustannie robiło się coś podobnego w domu. To zaś było tak naprawdę istotne, zwłaszcza gdy było się nauczycielem, nie mówiąc już w ogóle o pełnieniu obowiązków opiekuna domu. Zdaniem Christophera nie była to bowiem jakaś honorowa funkcja, a odpowiedzialne stanowisko, na którym nie można było pozwalać sobie na błędy.
- Jedno nie wyklucza drugiego. Być może chce być kimś, chce coś zrobić, zakładając, że wtedy inni luzie go dostrzegą, że być może zorientują się, że kiedyś potraktowali go nie tak, jak powinni. To tylko moje domysły, ale odnoszę wrażenie, że możemy mieć w tej kwestii słuszność - stwierdził ostrożnie, nie zamierzając z góry zakładać, że wie wszystko najlepiej.
Zamilkł później, słuchając tego, co Beatrice miała jeszcze do powiedzenia, czując, że coś niemalże zmroziło go do kości. W czasie ich rozmowy, wcześniej w czasie spotkania z Maximilianem, jak również wtedy, gdy wymieniali się listami, miał poczucie, że coś jest nie w porządku, że czegoś tutaj brakuje, że elementy układanki nie tworzą dla niego spójnej całości. Teraz zaś gdy kobieta wspomniała o używkach, zdał sobie sprawę z tego, że podświadomie podejrzewał, że faktycznie chłopak musiał coś przyjmować, że musiał jakoś się krzywdzić, by być w takim stanie. Drugą opcją była również długotrwała, ciężka choroba, ale jakkolwiek by na to nie patrzeć, odurzanie się również zaliczało się do chorób, do czegoś, co wyniszczało człowieka stopniowo, aczkolwiek niesamowicie konsekwentnie.
- Oboje wiemy, że tak bywa najłatwiej, zwłaszcza jeśli ktoś mimo wszystko wielokrotnie udowodnił, że nie jest do końca w porządku, że ma w poważaniu to, co się do niego mówi. To nie oznacza, że bronię decyzji, jaka została podjęta, ale też jestem w stanie ją zrozumieć, aczkolwiek jej nie pochwalam. Widzę, że Maximilian potrzebuje pomocy, że tak naprawdę potrzebuje zrozumienia, jakie nie zostało mu ofiarowane i to mnie martwi - stwierdził w końcu, starając się tak dobrać słowa, żeby Beatrice w pełni zrozumiała jego stanowisko. Nie zamierzał bowiem porzucać chłopaka, nie zamierzał mu niczego odmawiać, nie zamierzał uznawać, że po takich rewelacjach nie chce się z nim dalej zadawać. Niemniej jednak wiedział, że nie będzie to proste, wiedział, że mogą pojawić się problemy, jakie będzie trudno im przezwyciężyć. Odnosił wrażenie, że Maximilian był niczym zwierzę, które przez lata źle traktowano i dziwiono się, że zachowuje się nie tak, jak powinien, podczas gdy on na swój własny sposób próbował zwrócić na siebie uwagę i dać znać, że coś jest nie w porządku.
Christopher wspomniał o tym cicho, marszcząc lekko brwi i uniósł głowę, by zapatrzyć się w sufit, zastanawiając się nad tym, o czym rozmawiali, nad problemami, jakie to rodziło, a następnie odetchnął nieco głębiej, zapewniając, że nie zostawi chłopaka tak w pół drogi, łamiąc jego niewielkie zaufanie.
- Wiesz, wydaje mi się, że ty i Josh macie w sobie coś takiego, że dzieciaki mimo wszystko do was lgną. Że wam ufają, że są w stanie z wami porozmawiać o swoich problemach - dodał, odwracając się, by spojrzeć na kobietę i lekko się uśmiechnął.

@Beatrice L. O. Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Gabinet Beatrice Dear - Page 4 QzgSDG8








Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Beatrice Dear

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Gabinet Beatrice Dear - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
gabinety w wieżach
-