Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Gabinet Beatrice Dear

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptySob Kwi 04 2020, 19:42;


Gabinet Beatrice Dear






Gabinet nowo mianowanej nauczycielki eliksirów. Pomieszczenie zostało w magiczny sposób powiększone tak, aby wszystkie niezbędne Beatrice przedmioty, mogły się tam bez problemu zmieścić. Dodatkowo, pomieszczenie posiada antresolę, która została zaadoptowana na prywatną pracownię eliksirów Beatrice. Jest ona zdecydowanie mniejsza i bardziej surowa niż ta, którą posiada w swoim domu, ale wystarczająca na jej potrzeby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1239
  Liczba postów : 3845
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Moderator




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyNie Kwi 05 2020, 03:17;

Była podekscytowana nagłą decyzją przyjaciółki, że zdecydowała się podjąć pracę w Hogwarcie. Beatrice zawsze miała rękę do nauczania, pomagała jej z eliksirami od małego i tylko dlatego Lance radziła sobie tak dobrze z programem szkolnym, zwyczajnie przerabiając go z czarnowłosą szybciej. Odejście Fairwryna było zaskakujące i zostawiło mnóstwo papierkowej roboty dyrekcji, a także więcej obowiązków jej — dopóki nie wyznaczono by nowego. Nigdy nie sądziła, że kolejną niespodzianką było przyjście Dear'ówny na to stanowisko. Mogło być lepiej? Ostatnio wypominała jej brak czasu, a teraz będą mogły spędzać go ze sobą mnóstwo, przynajmniej przez najbliższe trzy miesiące. Nic więc dziwnego, że ruda dziesięć minut przed czasem pokonywała kolejne korytarze, kierując się do jednej z wież, gdzie miała swój gabinet, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Poprawiła dłońmi materiał śnieżnobiałej koszuli na perłowe guziki, która tkwiła wpuszczona w plisowaną, szkolną spódnicę i miała przypiętą do piersi odznakę. Oprócz tego na bladych nogach były zakolanówki oraz trzewiki na delikatnym obcasie, roznoszące echem po korytarzu każdy jej krok. Pukle wijących się w niesforne fale włosów związane były w wysokiego kucyka. Na ramieniu tkwiła przewieszona torba, a przy piersiach w jednym ręku papiery, które jej przygotowała. Zapukała dwa razy, uchylając delikatnie drzwi i zaglądając głową do wnętrza. - Pani Profesor Dear? Można?
Zapytała spokojnie, chociaż nie mogła powstrzymać dumnego uśmiechu, gdy karmelowe tęczówki napotkały znajomą postać. Za pozwoleniem wsunęła się do środka, ukradkiem zamykając za sobą drzwi na zasuwkę. Podeszła do biurka, kładąc na tkwiącym przed nim krześle torbę oraz papiery, po czym bezceremonialnie rzuciła się jej na szyję, przytulając mocno. Nessa naprawdę rzadko była aż tak wylewna, a w uścisku tym było wiele emocji, których nie potrafiła inaczej przekazać. Wciąż była deską w tym zakresie, a do tego po przejściach. - Jestem z Ciebie dumna. I ciesze się, że tu jesteś.
Powiedziała cicho, cofając się i opadając na całe stopy, po czym raz jeszcze zlustrowała ją wzrokiem. Profesor Dear, jak to pięknie brzmi. Opiekun Slytherinu? Jeszcze piękniej, o ile to możliwe.

______________________

The thing women have yet to learn is nobody gives you power. You just take it.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptySro Kwi 08 2020, 17:33;

Wszystko sprowadzało się do tego, że Beatrice była ostatnimi czasy cholernie zestresowana. Objęcie nowego stanowiska pracy nie byłoby jeszcze tak strasznym doświadczeniem i pewnie bez problemu by sobie z nim poradziła, gdyby nie fakt, że nagle, prócz tego, zaproponowano jej jeszcze opiekę nad jednym z domów! Nagła rezygnacja z tego stanowiska przez ówczesnego profesora, była dla każdego nie małym zaskoczeniem i czym prędzej należało znaleźć zastępstwo. Nie wiedziała czemu, ale ktoś uznał, że najbardziej odpowiednią osobą do tego celu będzie właśnie Trice, nowo mianowana nauczycielka eliksirów. Nie miałaby nic przeciwko, gdyby nie fakt, że kompletnie nie miała pojęcia, jak w ogóle powinna za to wszystko się zabrać. Wiedziała, że opieka nad domem to duży obowiązek i miała nadzieję, że mu podoła. Ale w tym momencie, musiała liczyć na wsparcie. I do kogo innego mogłaby się odezwać, jak nie do Nessy właśnie? Zapewne najlepszej ślizgonki, jaka znajdowała się w tym domu od czasów, kiedy sam Salazar Slytherin go założył. Jeśli Nessa nie byłaby w stanie jej pomóc, to już teraz mogłaby pakować swoje manatki i wracać do Doliny Godryka, by zaszyć się tam na kolejne miesiące.
Na szczęście jej przyjaciółka odpowiedziała na wysłany do niej list. Zawoalowana prośba o pomoc została trafnie odczytana i Nessa zgodziła się przyjść do jej gabinetu. Z niecierpliwością wyczekiwała tego spotkania. Nie tylko ze względu na obowiązki, które zostały jej powierzone, ale również dlatego, że naprawdę stęskniła się za przyjaciółką. Ubrała się na tę okazję stosownie. Musiała przyzwyczajać się do tego, że będzie musiała tak elegancko chodzić ubrana na co dzień. Delikatne pukanie do drzwi oderwało jej wzrok od stosu papierów nad którymi dotychczas siedziała. Wiedziała, że żadne "proszę" nie było w tym konkretnym przypadku konieczne, bo w końcu to na pewno była ona. Po chwili drzwi otworzyły się, a na progu pokazała się znana, ruda burza włosów. Trice uśmiechnęła się i odrzuciła na bok właśnie trzymane w dłoni pióro. Zgrabnie wstała z krzesła i ruszyła w stronę Nessy. Po chwili już tkwiła w tych drobnych ramionach, które ściskały ją zawzięcie.
-Daj spokój, z czego tu być dumnym? - parsknęła, odsuwając się od niej na odległość wyciągniętych rąk. Przyglądała się dziewczynie przez chwilę, zastanawiając, od czego w ogóle powinna zacząć. -Nie mam pojęcia, jak się za to wszystko zabrać. - wyznała po chwili prosto z mostu. Szukając wsparcia w karmelowych ślepiach Lanceley. -Musisz mnie wprowadzić, powiedzieć o ustaleniach jakie były z Fairwynem, co on robił, jak sądzisz, na co przede wszystkim zwrócić uwagę. Nie pogardzę żadną podpowiedzią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1239
  Liczba postów : 3845
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Moderator




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyCzw Kwi 09 2020, 12:31;

Lanceley niewątpliwie była oddana swojemu domowi, chociaż nie zwracała uwagi na czystość krwi w tak dużej mierze, jak Salazar. Ważna była ambicja, spryt i braterstwo, a także przywództwo, którego małemu rudzielcowi ciężko było odmówić. Rezygnacja Edgara była dla niej zaskoczeniem tak wielkim, że przez cały tamten wieczór szukała odpowiednio mocnego powodu, który go do tego skłonił. Zawsze się nimi zajmował, chociaż nie był specjalnie zaangażowany w życie oraz oceny mieszkańców, wymagając jedynie uzyskiwania punktów i zwycięstw. Była przyzwyczajona do tego, że większość pracy robiła za niego. Mianowanie Beatrice nową nauczycielką nie było właściwie zaskakujące, bo pomimo młodego wieku, kobieta miała niebywałą wiedzę na temat eliksirów oraz składników, które były do nich potrzebne. Dodatkowo pochodzenie z dobrego, starego rodu, który zajmował się ich wytwarzaniem oraz handlem, nie mając sobie równych, również sprawiało, że panna Dear była we właściwym miejscu. Trice umiała dogadywać się z ludźmi, miała cierpliwość i pomimo bycia równie wymagającą, co poprzedni opiekun ślizgonów, doskonale nadawała się do dodatkowej roli, do której ją wyznaczyli. Miała nadzieję, że dzięki temu życie jej przyjaciółki się ustabilizuje, będzie mogła w jakiś sposób wszystko sobie ułożyć. Wierzyła też po prostu, że się do tego nadaje.
Przytuliła ją mocno dumna, pokazując w ten sam sposób swoje wsparcie. Nie była najlepsza w wielkich słowach, ale w przypadku kogoś tak uprzedzonego do dotyku, gest znaczył naprawdę wiele. Przesunęła spojrzeniem po elegancko ubranej kobiecie, uśmiechając się z odrobiną nostalgii. Kiedyś, wiele lat temu rozmawiały przecież podczas jednego z nocowań i zastanawiały się, co by było, gdyby.

- No wiesz, jesteś młoda, a masz tytuł Profesora i dodatkowo opiekujesz się najlepszym domem w zamku. Ja bym była całkiem dumna. - odparła, unosząc nieco brew z niedowierzaniem, że kompletnie pomijała swoją inteligencję i osiągnięcia. Poprawiła trzymane rzeczy, pozwalając, aby rude pukle poprzez ruch głowy spłynęły na plecy, kontrastując z koszulą. Nie miała łatwego zdania, głównie dlatego, że ślizgoni poza odczuwaniem jakiegoś strachu przed Edgarem, nie mieli z nim żadnych zażyłości i właściwie nawet nie korzystali z jego pomocy, bardziej z Nessy. - Nie trudno być lepszym od poprzedniego Profesora, Beatrice. Z całym szacunkiem dla Pana Fairwryna, jego związek z mieszkańcami naszego domu nie istniał. Ustaleniach? Cóż, mieliśmy po prostu nie wpadać w kłopoty, mieć dobrą frekwencję i próbować dostać puchar. Tak mi się wydaje, ale mogę kłamać. Nigdy nie był moim fanem i nie rozmawialiśmy zbyt długo.
Wzruszyła ramionami, wzdychając ciężko. Usiadła wygodnie na krześle, zakładając nogę na nogę i odkładając rzeczy na biurko, skrzyżowała ręce na piersiach, wodząc wzrokiem za przyjaciółką. Oczywiście, że jej pomoże na tyle, ile będzie umieć.
- Zacznijmy może od początku. Wiesz, kto jest prefektem u Ciebie? Najlepiej by było, gdybyś z nimi też porozmawiała, ale to beze mnie — ja zaraz i tak kończę naukę, a do tego mam trochę inne obowiązki, jako naczelny. Ogólnie rzecz biorąc nasze węże to prawdziwy miks osobowości — od rasistów poprzez kujonów, do żartownisiów i głupków.

______________________

The thing women have yet to learn is nobody gives you power. You just take it.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptySob Kwi 18 2020, 12:10;

Beatrice też długi czas rozmyślała nad tym, dlaczego w zasadzie profesor Fairwyn tak z dnia na dzień zrezygnował z bycia opiekunem domu, oraz, czemu w zasadzie jej to zaproponowano. Nie to, że miała coś przeciwko, po prostu była to dla niej swojego rodzaju zagadka, którą miała nadzieję rozwiązać w niedługim czasie. Wiele myśli przelatywało przez jej głowę w związku z tym i żadna nie była nazbyt pozytywna. Miała dziwne wrażenie, że jej obecne stanowisko jako opiekuna domu, miało coś wspólnego z tym, jak dokładnie się nazywała. Może komuś pojawił się w głowie pomysł sugerujący, że danie jednego z Dearów na stanowisko opiekuna domu, dobrze podziała na uczniów? Sama Trice kompletnie w to nie wierzyła. Pamiętała, że za swojej szkolnej kadencji, nieszczególnie przejmowała się tym, kto jak ma na nazwisko, ani tym bardziej, czym zajmuje się jego rodzina. Gdyby tylko wiedziała, jakie podejście względem całej tej sprawy ma Nessa, na pewno rozważyłaby i tę opcję. Jednak nie umiała czytać w myślach. Co prawda wiedziała, w jaki sposób myśli o niej Nessa ogólnie, ale nie zawsze była przekonana względem tego. Miała nadzieję, że wszystkie jej negatywne myśli, nie okażą się prawdą w najbliższej przyszłości. I dlatego zamierzała zrobić wszystko, co w jej mocy, by samodzielnie zapracować na szacunek i uznanie zarówno współpracowników jak i uczniów, których powierzono jej pod opiekę. I do tego była potrzebna jej Lance. Jak nikt inny doskonale wiedziała, co dzieje się w szkole, w domu Slytherina. Jeśli ona miała jej nie pomóc, to do kogo innego mogłaby zwrócić się o pomoc?
-Zobaczymy, jak długo przyznanie mi tych wszystkich tytułów okaże się być słuszną decyzją. - mruknęła tylko pod nosem. Podeszła do jednego z foteli i usiadła w nim wygodnie, zakładając nogę na nogę. Przerzuciła włosy na plecy i wpatrzyła się w sufit znajdujący się nad głowami obu pań. W zamyśleniu słuchała tego wszystkiego, co prefekt naczelny miał do powiedzenia w związku z tą całą sytuacją odnośnie obowiązków, jakie miały stać się dla niej najważniejszymi.
W zasadzie to nic konkretnego jak dotychczas się nie dowiedziała. Wszystko to, było czymś, czego już wcześniej się spodziewała. Ale nie chciała być tylko katem, który będzie rugał wszystkie te dzieciaki za ujemne punkty, czy szlabany. Chciała, aby nie bali się przyjść do niej po pomoc, czy poradę.
-Innymi słowy, za bardzo w życie uczniów nie był zaangażowany. - skwitowała to wszystko, przeczesując dłonią czarne fale.
Zaintrygowana przeniosła spojrzenie na Nessę, gdy zapytała o prefektów jej własnego domu. Dowiadywała się już w tej sprawie bo uważała to za ważną kwestię.
- Dina Harlow i Gunnar Ragnarsson - wyrecytowała, jakby właśnie odpowiadała na jakieś pytania w bardzo ważnym teście. - Zawsze tak było w tym domu. Chyba w żadnym inny nie istnieje taka mieszanka wybuchowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyNie Kwi 19 2020, 00:01;

Wspinał się po schodach już dobre kilka minut. Zazwyczaj opiekunowie Slytherinu mieli swoje gabinety w lochach, ale Profesor Dear przypadł akurat jeden z gabinetów ulokowanych w wieżach zamku. Perpetua szczerze poinformowała Maxa, że opowie o zaistniałym zdarzeniu Beatrice, dlatego też chłopak nie zdziwił się, gdy wczorajszego wieczoru dostał list proszący go o stawienie się przed opiekunką swojego domu dziś o 17:00. Uczucia Solberga, co do wydarzeń z kuchni powoli gasły. Wiedział, że spotkają go przez to jakieś konsekwencje i był gotowy stawić im czoła. Nie miał jednak w zwyczaju rozpaczać i zbytnio tego analizować. Jeżeli Dear chciała dać mu szlaban, albo odjąć Slytherinowi punkty, nie będzie się z nią kłócił. Wiedział dokładnie, co chce jej powiedzieć. Jedyny problem polegał na tym, że nie wiedział o co ona chce spytać jego. Chwilę przed umówioną godziną w końcu zakończył swoją żmudną wspinaczkę. Był ubrany w swój zwykły mundurek szkolny z niedbale zawiązanym krawatem. Zakrwawiona koszula, pamiątka po bójce, już dawno została wyrzucona i zastąpiona nową. Co prawda zmycie śladów krwi nie było problemem, ale koszula była też postrzępiona w kilku miejscach. Felix przeczesał ręką włosy, wziął głęboki oddech i zapukał do drzwi gabinetu. Nie miał okazji jeszcze poznać dobrze nowej "wężowej mamy". Była ona dość młoda i piastowała ten urząd zaledwie od kilku tygodni. Zastanawiał się, czy był pierwszym ślizgonem z zaszczytem dostania od niej opierdolu. Poczekał aż kobieta zaprosi go do środka, po czym dość pewnym siebie krokiem wmaszerował do pomieszczenia.
-Maximilian Felix Solberg. - Przedstawił się krótko skinieniem głowy w stronę nauczycielki. -Prosiła mnie Pani o przyjście. - Dodał, jakby to nie było oczywiste. Dopiero wtedy zauważył, że w pokoju jest ktoś jeszcze. Nessa, dziewczyna znana chłopakowi przez to, że pełniła funkcję prefekta i do tego należeli do jednego domu. Był ciekaw, czy ona też wie już o całym zajściu chociaż podejrzewał, że gdyby tak było też wcześniej skontaktowałaby się z nim w tej sprawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1239
  Liczba postów : 3845
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Moderator




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPon Kwi 27 2020, 01:18;

Nikt nie spodziewał się odejścia opiekuna piastującego swoje stanowisko od wielu lat, niezależnie czy był w tym dobry, czy nie. Nessie nigdy nie było z nim lekko, różnice charakterów sprawiały, że nie pałali do siebie sympatią. Nic więc dziwnego, że z takim entuzjazmem przyjęła wiadomość, że jego miejsce zajmie Beatrice – nie tylko przez to, że były przyjaciółkami, ale również przez wzgląd na to, że jej naprawdę będzie zależało i będzie się starała. Znała ją zbyt dobrze, była o tym przekonana. Oczywiście nie zamierzała jej z tym zostawić samej, bo nikt, tak jak Lance nie znał szkolnego regulaminu, zachowań poszczególnych uczniów, jak i przede wszystkim mieszkańców domu węża. I chociaż pierwsze siedem lat nauki minęło jej w ciszy i w spokoju, na pierwszym roku studiów wysunęła się na przód ambicja, podkreślana chłodem i dystansem do świata, Westchnęła cicho, zgarniając rudy kosmyk włosów za ucho, przesuwając spojrzeniem po gabinecie. Ładnie się tu urządziła.
- Trochę wiary w siebie. Gdybyś nie miała predyspozycji, nie wybraliby Cię. - odparła ze wzruszeniem ramion, wywracając oczyma. Cóż, jeśli sama nie uwierzy w to, że od teraz jest szanowanym Profesorem, geniuszem w zakresie eliksirów to nikt jej w to nie uwierzy. Ważne było nie tylko zdobywanie szacunku uczniów, ale również gra pozorów. Zresztą, czy życie nie polegało na grze aktorskiej i poniekąd dostosowywaniu się do towarzystwa? Poprawiła się na krześle, znów podnosząc spojrzenie na Beatrice. Posłała jej krótki, łagodny uśmiech, układając dłonie na kolanach i stukając palcami o materiał spódnicy, zaczęła odpowiadać na jej pytania. Na pewno wizje miały różne. Lanceley była wciąż tylko gówniarą, która niewiele wiedziała o stażach nauczycielskich i właściwych obowiązkach, gdy było się w taki stopniu odpowiedzialnym za grupę dzieciaków. Ciężar na jej barkach był znacznie mniejszy niż u Trice. Zaprzeczyła ruchem głowy. - Nie specjalnie. Nie masz zbyt dużej konkurencji tutaj, ale nie możesz się z nimi pieścić. Jak wejdą Ci na głowę to koniec – to była chyba największa zaleta Fairwryna.
Dodała w odpowiedzi na jej słowa, przypominając sobie wszystkie te sytuacje, gdy mężczyzna nie dał sobie wejść na głowę i nie ugiął się pod naciskiem niesfornych uczniów. Wzbudzał strach, chociaż nie zawsze w ten zdrowy i pożądany sposób. Zapytała o prefektów – odkąd Emily i Lennox zrezygnowali, nie trafili wcale na bardziej aktywnych uczniów, ale może to była wina Nessy, która większość za nich zwyczajnie robiła.
- Nie jestem mistrzem w relacjach międzyludzkich, ale mam wrażenie, że większość z nich nie potrafi poradzić sobie z własnymi demonami. Każdy je przecież ma. Gdy będę oddawała Ci odznakę na koniec roku, nie wiem, czy będę mogła doradzić Ci w sprawie następnego naczelnego, który mógłby być ze Slytherinu. Gunnar i Dina są naprawdę inteligentni, ale brakuje im tej iskry i zaangażowania w działaniu.
Westchnęła cicho, opuszczając głowę i spoglądając na przypiętą do piersi odznakę. Nie miała pojęcia, jak poradzi sobie z utratą obowiązków, które weszły w jej rutynę i do których była przyzwyczajona. Chciała coś powiedzieć, gdy drzwi do gabinetu otworzyły się, a po odwróceniu głowy, jej oczom ukazał się Solberg. Nessa wstała, poprawiając spódnicę i lustrując go wzrokiem, posłała mu pytające spojrzenie, po czym stanęła obok niego, patrząc na przyjaciółkę. - Pani Profesor Dear, to ja was zostawię i przyniosę Pani rozkład prefektów oraz pozostałe rzeczy potem. - rzuciła z uśmiechem, puszczając jej ukradkiem oczko. Jej pierwsza, wielka sprawa jako opiekuna! Klepnęłą ślizgona w ramię i kwinęła mu głową, ruszając w stronę wyjścia. Był dobrym uczniem, chodził na lekcje i nauczyciele na niego nie narzekali – no, może zbyt często trafiał do skrzydła szpitalnego.

| z/t

______________________

The thing women have yet to learn is nobody gives you power. You just take it.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPon Kwi 27 2020, 14:42;

Wymiaa wszystkich spostrzeżeń z Nessą była dla niej niezmiernie ważna. Rozmowa z przyjaciółką pozwoliła jej spojrzeć na to wszystko ze strony, której nigdy wcześniej nie brała pod uwagę. Dotychczas sądziła, że są tylko dwa sposoby na to, aby być dobrym opiekunem domu: uśmiechać się i w ogóle nie zwracać uwagę na zachowanie swoich uczniów, bądź gromić ich za każdym jednym razem, aby aż wzbudzać w nich pewnego rodzaju lęk. Teraz wiedziała, że to głupie nastawienie. Nie chciała być tylko opiekunem, który nie będzie ich słuchał, jedynie wymagał. Pamiętała, że podczas jej własnej, szkolnej kadencji, było to najgorsze, co stanowili sobą niektórzy nauczyciele. Nim jeszcze rozpoczęła pracę w Hogwarcie, obiecała sobie, że nigdy nie popełni podobnego do nich błędu. I teraz doskonale wiedziała już, że mógłby być to najgorszy krok wykonany przez nią w karierze edukacyjnej.
-Nie dać sobie wejść na głowę ale jednocześnie nie być dla nich najgorszym koszmarem. Zanotowane. -skwitowała tylko ich rozmowę, z uśmiechem na ustach. Naprawdę dużo jej dała. Nie każdy mógł mieć takie szczęście jak Beatrice, aby mieć tak wspaniałą Lance do pomocy w początkowym ogarnięciu się z obowiązkami w szkole.
Nim jednak zdążyła powiedzieć coś więcej, przerwało im pukanie do drzwi jej gabinetu. Trice doskonale wiedziała kogo spotka na progu, bo przecież sama go wezwała. Między innymi dlatego też chciała wcześniej widzieć się z Nessą, aby lepiej poradzić sobie w swoim pierwszym zadaniu jako opiekunka domu. Rzuciła głośne "proszę" jednocześnie poprawiając się, aby lepiej wypaść przed uczniem. Przywdziała na twarz delikatny uśmiech, który miał w jakiś sposób zachęcać, choć wiedziała, że może wcale nie pójść tak prosto, jak jej się wydawało. Widząc wchodzącego do środka ślizgona, pozwoliła sobie jeszcze na jeden głębszy oddech.
- Bardzo dziękuję, panno Lanceley, za dzisiejszą pomoc. Porozmawiamy jeszcze później. - pożegnała Nessę, po czym, kiedy za Rudą zamknęły się drzwi, skupiła całą swoją uwagę na obecnym w pomieszczeniu Maxie. Wstała z zajmowanego wcześniej miejsca, uśmiechając się szerzej. -Panie Solberg, bardzo się cieszę, że przyjął pan moje zaproszenie. Może zechce się pan czegoś napić? - no dobra, skoro miała go zaraz zrugać, chyba wypadało, aby wpierw była miła? Jej ton nie sugerował, że miałaby w jakikolwiek sposób od razu przechodzić do negatywnych tematów, bo serio nie chciała zrobić tego wszystkiego w zły sposób.
-Proszę usiąść, naprawdę, nie pogryzę pana. - dodała jeszcze po chwili i sama znów zajęła jeden z foteli, w którym to dopiero co siedziała. Jej myśli kłębiły się tuż pod kopułą, próbując ułożyć się w jedną, logiczną całość. Nie było to jednak łatwym. Odrzuciła na plecy czarny kosmyk włosów, który zaplątał się w okolicach jej twarzy. Chyba nie było co dłużej odsuwać tego, co nieuniknione. - Zapewne doskonale zdaje sobie pan sprawę z tego, czemu pana dziś tu zaprosiłam? - była ciekawa, czy podejmie tak oczywiście rzuconą w jego stronę rękawicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPon Kwi 27 2020, 15:45;

Reakcja Nessy pokazała mu, że dziewczyna nie miała pojęcia jaki jest powód jego wizyty tutaj. Wyglądała zdecydowanie na zbyt zadowoloną, gdy poklepała go po ramieniu, a do tego to pytające spojrzenie... Odwzajemnił jej uśmiech, gdy wychodziła i ponownie przeniósł całą swoją uwagę na Profesor Dear. Nie za bardzo wyobrażał sobie odmowę przyjścia tutaj. Na pewno miałoby to dużo większe konsekwencje niż te, które spodziewał się spotkać teraz.
-Nie, dziękuję. - Odpowiedział na propozycję napoju. Podszedł do Beatrice i zajął fotel naprzeciwko niej.
-Nie byłoby to zbyt etyczne. - Zażartował, siadając wygodniej nie mogąc powstrzymać się przed wyobrażeniem Dear, rzucającej się na niego w celu pogryzienia. Takiej kary na pewno nikt się nie spodziewał.
-Oczywiście. Profesor Whitehorn uprzedziła mnie, że mam się tego spodziewać. - Przyznał szczerze. Nie przybierał pozycji skrzywdzonego i skruszonego. Przecież i tak już o wszystkim wiedziała. A przynajmniej znała koniec tej historii. Uważnie obserwował ją w oczekiwaniu na to, co powie. Nie wiedział jeszcze czego się spodziewać po nowej opiekunce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyCzw Kwi 30 2020, 23:31;

Nie zamierzała rozmawiać wcześniej z Nessą o prywatnych sprawach, które dotyczyły uczniów. Owszem, była prefektem naczelnym, owszem, powinna być zaznajomiona w sprawę, ale Beatrice uważała, że najpierw sama powinna się wszystkiego dowiedzieć i ustalić. W końcu to ona była opiekunem domu i w jej gestii było dopilnowanie, aby podobne incydenty nie miały miejsca. To nie mogło być dalej zmartwieniem Rudzielca.
Skoro chłopak nie chciał niczego do picia, nie zamierzała namawiać go na siłę. Sama natomiast machnęła różdżką, a na blacie pojawiła się przezroczysta szklanka, napełniona wodą.
-A ponieważ jestem jeszcze na okresie próbnym, raczej zachowuję się w sposób etyczny. - odpowiedziała żartem na żart, nie mogąc się powstrzymać przed takim głupim działaniem. Uniosła szklankę i upiła niewiele z jej zawartości, nawilżając swoje pełne wargi. Pozorne zadanie dało jej chwilę czasu, aby dokładniej przemyśleć odpowiedź, której udzielił jej ślizgon. Mogła rozegrać to na dwa sposoby. Kilka sekund namysłu pozwoliło jej wybrać ten bardziej odpowiedni, zważywszy na sytuację, w której się znaleźli.
- Panie Solberg. Chciałabym wiedzieć dokładnie, co się stało w kuchni. I naprawdę nie chce mi się iść po Veritaserum i pozwolenia na jego użycie. Więc niech pan będzie łaskaw mówić wszystko, bo i tak poznam, jak będzie pan kłamał. - stwierdziła, że najodpowiedniejszym będzie zagranie w otwarte karty z uczniem. Poza tym, on nie wiedział, że Beatice naprawdę potrafiła z łatwością rozpoznać kłamstwo. Lata zwracania uwagi na najdrobniejsze szczegóły w zachowaniu człowieka, zaowocowały takimi niecodziennymi umiejętnościami. Czytanie między wierszami miała opanowane do perfekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyCzw Kwi 30 2020, 23:50;

Fakt, że Beatrice zrozumiała jego żart i odpowiedziała w podobnym tonie trochę pocieszył Solberga. Nie każdy nauczyciel pozwoliłby sobie na taki ton rozmowy i to jeszcze podczas wizyty, której celem był opierdol. Uśmiechnął się na wspomnienie o Veirtaserum. Obydwoje wiedzieli, że kobieta nie może od tak sobie naszpikować Maxa eliksirem prawdy.
-Nie ma potrzeby. Zresztą, gdyby Pani chciała go dzisiaj na mnie użyć, postarałaby się pewnie o pozwolenie wcześniej. - Patrzył jej prosto w oczy. Nie wyzywająco, po prostu zawsze starał się utrzymywać kontakt wzrokowy ze swoim rozmówcą.
-No więc nie będę Pani oszukiwał, skoro to i tak nie ma sensu i powiem, że całe zdarzenie było moją winą. - W tym temacie nawet nie miał zamiaru podejmować próby kłamstwa. Absolutnie nikt nie uwierzyłby, że Flora mogła za tym wszystkim stać.
-Poniosły mnie emocje i zaatakowałem Florę, którą przypadkowo spotkałem w kuchni. Jeżeli Pani pozwoli nie będę wnikał w przyczyny mojego wybuchy, ponieważ jest to niezwykle prywatna rzecz. - To, że przyznawał się do winy nie oznaczało, że miał zamiar wtajemniczać Dear w treść listu,jaki otrzymał. Nie było to ze względu na brak zaufania, czy personalne sprawy, po prostu Max nie chciał na razie o tym rozmawiać z nikim.
-Narobiłem bałaganu, sprawiłem, że dziewczyna zjechała ze stresu, a końcówkę historii Pani zna. - Pominął część o tym, jak to on sam został zmasakrowany.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPią Maj 08 2020, 14:06;

Owszem, powinna od razu srodze go opierdolić, ale naprawdę nie chciała tego robić. W końcu nie o to chodziło, aby wszystkie ewentualne problemy od razu rozwiązywać za pomocą krzyku i gróźb. Co prawda, właśnie się takiej dopuściła, ale przecież to był tylko taki żart... Prawdopodobnie.
-Oczywiście, że tak! - zapewniła go od razu. Niekoniecznie pomyślała, że faktycznie powinna mieć wcześniej pozwolenie, ale to był drobny szczegół, do którego nikt nie powinien się doczepiać... Choć z formalnego punktu widzenia byłby to powód do wysłania Beatrice do Azkabanu. Tym jednak martwić się nie zamierzała.
Założyła nogę na nogę i słuchała z uwagą jego słów. Miała świadomość tego, że Max mówi jej prawdę. Widziałaby, gdyby było inaczej. Jego mowa ciała potrafiła powiedzieć więcej, niż słowa, a w tym momencie wszystko wskazywało na to, że nie ukrywa przed nią niczego. I dobrze. Nie chciałaby od razu wprowadzać restrykcyjnych metod pozyskiwania informacji.
-Czyli tylko ty i Flora w tym uczestniczyliście? - zapytała po dłuższej chwili milczenia. Delikatnie zmarszczyła brwi, zastanawiając się dogłębniej nad tą kwestią. - Max, muszę wiedzieć, jeśli był tam ktoś jeszcze. Wolę rozmawiać z Tobą, niż wciągać w to jeszcze Florę. - dodała jeszcze. Jeśli ktoś jeszcze brał w tym udział, naprawdę musiała to wiedzieć. A jakby to był jeszcze jakiś ślizgon... Beatrice nawet nie chciała sobie wyobrażać, co by to oznaczało.
-Dobrze, powiedz mi jeszcze. Czy profesor Whitehorn wyciągała w stosunku do Ciebie jeszcze jakieś konsekwencje? - zapytała, bo była to również istotna kwestia. Może obejdzie się bez szlabanu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPią Maj 08 2020, 14:34;

Czy Max był na tyle głupi, żeby bezczelnie łgać Dear prosto w twarz? Prawdopodobnie tak, ale nie miał zamiaru. Był świadom swojej mowy ciała i tego, że nawet jakby kłamał ciężko byłoby to zauważyć. Chociaż nie wątpił, że Beatrice już nie jedną pół prawdę wykryła. Musiał bardzo uważać na to co mówi. Zaskakiwało go to, że nie czuł się spięty ani zawstydzony. Praktycznie siedział tutaj, jakby wężowa mama zaprosiła go na herbatkę, a nie na spowiedź. W końcu jednak nadeszło pytanie, którego obawiał się najbardziej.
-Oczywiście, że nie! Wyobraża sobie Pani, żeby taka drobna dziewczyna była w stanie mnie tak urządzić? - Ta wizja był dla niego dziwnie zabawna i nie mógł powstrzymać się przed lekkim uśmiechem. Zresztą nikt o zdrowych zmysłach, a za taką osobę uważał Beatrice, nie uwierzyłby w taką ściemę. -Raczej też nie uwierzyłaby mi Pani, że sam się tak poobijałem. Brała w tym udział osoba trzecia. - Nie chciał, aby Flora musiała przeżywać jeszcze przesłuchanie związane z tą sprawą. Wystarczająco nerwów już jej przysporzył. W pewien sposób nawet pozytywnie był zaskoczony spokojem, z jakim kobieta podchodziła do tej sprawy. Chociaż dopiero zaczynała się użerać ze ślizgonami jako swoimi podopiecznymi, to pewnie miała jeszcze siły i cierpliwość.
-Oprócz reprymendy i napisania do Pani, nie. Myślę, że bardziej skupiła się na przywróceniu mnie do życia. - Co prawda sam wyciągnął do Perpetui rękę i obiecał, że taka akcja się nie powtórzy. Domyślał się też, że zostawiła rozstrzygnięcie tej sprawy Beatrice, ze względu na jej stanowisko. Gdyby Felix był puchonem niewątpliwie od razu spotkałaby go kara. W tym wypadku jednak najpierw trzeba było zgłosić to odpowiednim osobom, którą bez wątpienie była siedząca teraz przed Maxem kobieta.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyNie Maj 10 2020, 23:53;

Nie mogła wiedzieć, czy on posunął by się do takich działań. Wiedziała natomiast, że wielu było takich, którzy dla uratowania swojej nędznej skóry, bez problemu posunęli by się do tak paskudnych zagrywek. Ona nie tolerowała kłamstw, bez względu na to, czego by nie dotyczyło. Unikała go, świadoma faktu, że jej życie z pewnością było lepsze bez tego. Jak i w tym wypadku. Mówiąc wprost do Maxa o tym, co chciała, nie musiała posuwać się do brzydkich zachować typowego opiekuna domu. Mogli w miarę spokojnie porozmawiać o wydarzeniach, które niedawno miały miejsce, a Bea uważała, że dosyć mocno zatarła się granica, która powinna to wszystko oddzielać. Nie miała nic przeciwko temu. Wręcz przeciwnie! Wiedziała, że jeśli choć z jednym ślizgonem będzie miała lepsze stosunki, to i reszta bardziej jej zaufa. A o to w tej pracy chodziło, o zaufanie. Bez tego nic z tymi dzieciakami nie zrobi, choćby nie wiem jak się starała.
-Mógłbyś się zaskoczyć tym, ile siły potrafią mieć tak drobne, jak to powiedziałeś dziewczyny. - uśmiechnęła się znacząco w jego stronę, kiedy to powiedziała. Dla wszystkich było wiadomym, że sama nie grzeszyła muskulaturą, czy wzrostem. Co prawda mogłaby to bez najmniejszego problemu zmieniać, ale nie zamierzała, bo dobrze czuła się we własnym ciele. -Fakt, nie jestem naiwna. Musiał byś się nieźle ze schodów stoczyć, aby tak wyglądać. - stwierdziła, na jego wzmiankę o obrażeniach, które poniósł w tej potyczce. Niezmiernie ją ciekawiło, z kim jeszcze powinna przeprowadzić edukacyjną rozmowę i czy była to osoba z jej domu.
Westchnęła głośno, nieświadomie zaczynając bębnić paznokciami w oparcie fotela, który właśnie zajmowała. Trwało to jakieś kilka sekund, przy czym dziewczyna kompletnie się nie odzywała w tym czasie. Uciekła wzrokiem w bliżej nieokreślonym kierunku, próbując się skupić.
-Dobra Max. - raptownie przerwała czynność i wróciła spojrzeniem w stronę młodego ślizgona. -Powiedz mi bez ściemniania, kto to był, a ja gwarantuję, że nie dostaniesz szlabanu, za to, co się stało. Myślę, że to uczciwa propozycja. - stwierdziła, bo ona naprawdę nie chciała w tym momencie karać chłopaka. Pamiętała, że za jej czasów też chłopaki prali się po mordach, w końcu musieli jakoś się rozładować. Pech chciał, że w tym wypadku ich przyłapano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPon Maj 11 2020, 13:46;

Sam był zaskoczony jak szczerze i gładko przebiega ta rozmowa. Wiedział, że wielu profesorów w takiej sytuacji straciło by zimną krew, a konwersacja z nimi wyglądałaby jak próba rozmowy ze ścianą. Zaczynał czuć, że Beatrice będzie naprawdę sprawdzała się na tym stanowisku. Nie wątpił, że gdyby zaszła potrzeba, jej ton mógł nie być już taki przyjazny. W końcu jednym z jej obowiązków było wyciąganie konsekwencji z takich zachowań. Miał nadzieję, że przy kolejnych spotkaniach w tym gabinecie, atmosfera między nimi nie ulegnie pogorszeniu. Wątpił bowiem, że wylądował tu ostatni raz.
-Zazwyczaj tak, ale Flora naprawdę jest dobrą dziewczyną. - Większość ludzi w szkole była dla Maxa niska, bo to on wyrósł na jakiegoś karykaturalnego wielkoluda i to dość szybko. Tu jednak nie chodziło o budowę ciała, a o charakter.
Gdy Dear zaczęła bębnić w fotel, na chwilę przeniósł lekko zdziwione spojrzenie w tę stronę. Czyżby zaczęła tracić do niego cierpliwość? Nie wyglądało na to, ale spodziewał się wszystkiego. W końcu dotarli do sedna. Gdy kobieta zadała ostatnie pytanie, Max ponownie spojrzał jej w oczy. Czuł się tu zdecydowanie zbyt komfortowo. Najchętniej przełożyłby nogi przez oparcie fotela i rozsiadł nieco wygodniej, jednak nie zapominał, gdzie się znajduje.
-Widzi Pani, tu dochodzimy do problemu. - Kontynuował swoją wypowiedź, jakby nigdy nic. Żadnego spięcia, czy nawet nerwowego drgania powieki. Czuł się jakby przed przyjściem wypił eliksir rozluźniający, co jak teraz o tym pomyślał, mogło być dość dobrym, chociaż niekoniecznie potrzebnym pomysłem.
-Nie zauważyłem nadejścia napastnika. Byłem w tym czasie zbyt zajęty krzyczeniem na biedną Florę. - Wolał pominąć część, w której prawie uderzył dziewczynę, bo nie za bardzo chciał, żeby kobieta poznawała go z tej strony. Nawet jeżeli ostatecznie zmienił swój cel, na biedą, ale twardą ścianę.
-Pierwszy cios nadszedł znienacka i był na tyle celny, że krew zalała mi oczy. - Dużo od prawdy nie odchodził. Lennox faktycznie zaskoczył Maxa dość skutecznym ciosem.
-Więcej wiem o nim po głosie niż z faktycznego wyglądu. Na pewno był to jakiś facet. - Bójka ze strony Felixa była waleniem na oślep. Nie miał siły wyprowadzać celnych ciosów i wiedział, że oprócz niezbyt godnego ciosu w szczękę, Zakrzewski nie miał na sobie żadnych śladów tamtego wydarzenia. Może ewentualnie jakieś plamy Felkowej krwi na ubraniu. Praktycznie nie było opcji, żeby ktoś dowiedział się, że to on był trzeci na miejscu zbrodni.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPią Maj 15 2020, 11:31;

Może gdyby Beatrice wiedziała, co w tym momencie na temat jej poczynań jako opiekuna sądził Max, miałaby inne odczucia odnośnie tej rozmowy. Bo jednak w tym momencie sądziła, że wszystko to było bardzo grubymi nićmi szyte. Ona nie chciała rozpoczynać pracy na tym stanowisku od pierwszych szlabanów już w pierwszych tygodniach. Tylko jak widać wiele rzeczy szło nie po jej myśli. Nic nie mogła na to w tym momencie poradzić, o ile wciąż chciała uchodzić za tą dobrą, która jedna się z uczniami, a nie tylko ruga ich za przewinienia. Nie chciała być kolejnym Fairwynem, który tylko nakładał kolejne ograniczenia na uczniów. Jaki to miało sens? Żaden, bo uczniowie zazwyczaj z tego typu działań nic sobie szczególnego nie robili.
Nie traciła jeszcze swojej cierpliwości, choć niewątpliwie była lekko poddenerwowana. Jednak lata szkolenia się w zakresie jakiegoś głębszego poznawania własnej osobowości i kontrolowania jej, pozwalały na to, że teraz kobieta w niemal idealnym stopniu potrafiła zadbać o to, aby jej emocje nie wybiegały poza obszar jej ciała. Wszelkie zagrywki, które Max mógł uznać za objawy nerwowości, były celowe. Jak to, kiedy uniosła sceptycznie do góry jedną brew, gdy chłopak powiedział, że nie wie, kto stoi za napaścią na jego osobę. To zakrawało o jakąś komedię. Niemożliwym było, aby chłopak od razu dostał takiego strzała, który kompletnie znokautowałby go i odebrał sposobność widzenia wszystkiego wokół. Jakby na potwierdzenie swoich myśli, uśmiechnęła się delikatnie w jego stronę.
- Czyli sądzisz, że nie widziałeś, kto Cię zaatakował. - W żaden sposób nie skrywała sceptycyzmu, który pojawił się w jej głosie. Po co miała to robić? Od początku grała z chłopakiem w otwarte karty. -Bo moim zdaniem, doskonale wiesz, kto to był, ale po prostu nie chcesz nic na ten temat powiedzieć. Nie wiem czemu i nie szczególnie mnie to obchodzi. Wiem natomiast, że możesz sobie mocno napychać biedy, jeśli mi tego nie powiesz. - dodała po chwili i zamilkła tak, aby chłopak mógł na poważnie pomyśleć o tym, co mogłoby się stać, gdyby jednak dalej się przeciwstawiał. Pochyliła się delikatnie w jego kierunku, nie spuszczając swoich czarnych oczu z jego własnych. Przyglądała się przez dłuższą chwilę chłopakowi, jakby próbowała ocenić, jaki sens jest w dawaniu mu ostatniej szansy na powiedzenie prawdy.
-Słuchaj, ja na prawdę, nie chcę was karać. Chcę tylko wiedzieć dokładnie, co się tam stało i kto w tym uczestniczył. Jeśli mi pomożesz, nie ma problemu, zarówno ty jak i ten chłopak unikniecie konsekwencji. Jeśli nie powiesz prawdy, dostaniesz szlaban, bo nie będę mogła postąpić inaczej. - nie chciała się tutaj wdawać w szczegóły. Nie uznała za słuszne w tym momencie mówić mu, że jeśli nie powie jej, kto był jeszcze w to zdarzenie zamieszany, będzie musiała powiadomić innych profesorów. W tym momencie mogli to rozwiązać w obrębie swojego domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPią Maj 15 2020, 19:44;

To, co myślała o Maxie Ness, nie było fałszem. Prawda była jednak taka, że w tym roku miał wyjątkowego pecha i gdzie się nie pojawił, to albo coś mu się działo, albo go po prostu przyłapywali na czymś, czego robić nie powinien. A przez tyle lat dość dobrze wychodziło mu krycie się ze swoim stylem życia. Też nie był za bardzo szczęśliwy, że dokłada biednej Dear roboty na początku jej piastowania stanowiska opiekunki ślizgonów, ale już teraz było za późno. Mógł oczywiście przyjść tutaj, powiedzieć "Elo, to był Zakrzewski. Dziękuję, do widzenia", ale nie chodziło tutaj o niego. Po pierwsze nie lubił donosić, a po drugie wszystko kręciło się wokół Flory. Gdyby nie ona, ta rozmowa przebiegałaby zupełnie inaczej. Jego podejście do Zakrzewskiego też pewnie byłoby kompletnie inne.
Stukające palce, podniesiona brew... No Solberg uważaj, bo Beatrice chyba przestaje Ci wierzyć. Przynajmniej tak to wyglądało. Nie mogła wiedzieć, że dopiero to ostatnie zdanie było kłamstwem, a cała reszta najprawdziwszą prawdą. Nie siedziała mu w głowie i mimo, że cała ta historia brzmiała jak jakiś kabaret na kółkach, to niestety była prawdziwa.
-Uwierzy mi Pani, jak powiem, że nie chcę oskarżać niewinnych osób? - Zaczął odpowiedź od zadania pytania. -Nie znam wszystkich w tym zamku, a chłopak nie miał na sobie mundurka. Do tego, jak wspomniałem, średnio mogłem zobaczyć jakiekolwiek szczegóły. - Znów większość prawdy niż ściemy. Przed wydarzeniami w kuchni, znał Lennoxa tylko z plotek i okazjonalnego mijania się na korytarzu. Gdyby nie tamto wydarzenie, pewnie nic by się w tym temacie nie zmieniło.
-Jeżeli nie ma innej opcji, będę musiał przyjąć szlaban i wziąć to na siebie. Chciałbym móc Pani bardziej pomóc. - Wzruszył lekko ramionami i uśmiechnął się smutno. Nie ze względu na wizję szlabanu, ale pamiętał, jak Flora zabraniała mu brać tego wszystkiego na swoje barki. Nie będzie najszczęśliwsza, gdy się dowie.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyNie Maj 24 2020, 00:35;

Wielu znała takich, którzy to wszystko, co przydarzyło się w ich życiu, tłumaczyli przez pech i że tak w zasadzie, to kompletnie nie ich wina, bo samo się działo i nie mieli na to wpływu. Może to i lepiej, że w tym momencie nie siedziała w głowie Maxa? Dzięki temu nie była w stu procentach pewna, co właśnie myśli, bo nienawidziła tłumaczenia, że "to po prostu nie moja wina". Beatrice nie podzielała tego typu patrzenia na świat. Uważała otwarcie i o tym mówiła, że należy brać odpowiedzialność za to, co się przytrafiło. Należało umieć przyznać się do błędu i tego, że nie postąpiło się zgodnie z tym, jak należało.
-Uwierzę. - odpowiedziała, równie spokojnie, jak i on zadał to pytanie. Nie spuściła wzrok, wciąż wpatrzona wprost w jego oczy. Nie krępowała się takim patrzeniem. Dla niej utrzymywanie kontaktu wzrokowego z rozmówcą, było jedną z ważniejszych cech, której należało się trzymać. -Ale nie do końca uwierzę w to, że nie wiesz, kim on był. Myślę, że doskonale to wiesz, tylko z jakiegoś względu nie chcesz mi powiedzieć. A szkoda. - zakończyła swoją wypowiedź, próbując wyłapać na jego twarzy jakąkolwiek nieodpowiednią reakcję na słowa przez nią wypowiadane. Ale skoro nie chciał mówić, nie zamierzała na siłę drążyć tego tematu i próbować odkryć coś, co jak widać, miało nie zostać odkryte. W tym momencie. Bo nie wierzyła, że kiedyś, długi czas po tym, jak zdarzenie odejdzie w niepamięć, nie dowie się, o co tak dokładnie chodziło. Ile to razy spotykało się z sytuacjami, kiedy o czymś ze śmiechem opowiadało się po latach, nawet nie wiedząc, jak blisko w danym momencie było się prawdy i stosownego ukarania za nią.
-Nie, szlabanu nie będzie. - to powiedziawszy, wstała z zajmowanego przez nią miejsca i uśmiechnęła się do Maxa. Obiecała, że nie dostanie szlabanu i zamierzała dotrzymać słowa, choć wydawać by się to mogło nieprawdopodobnym. Wyciągnęła dłoń w kierunku ucznia, w geście pożegnania. -Bardzo dziękuję panu za spotkanie. Mam nadzieję, że kolejnym razem będzie możliwość porozmawiania w bardziej sprzyjających okolicznościach. - stwierdziła, tym samym dając mu znać, że to już koniec audiencji. W końcu miała sporo pracy, do której powinna czym prędzej wrócić. I naprawdę sądziła, że kolejnym razem będzie łatwiej. Na Merlina... gdyby tylko wiedziała, jak bardzo się myliła...

Zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyNie Maj 24 2020, 00:56;

Potrafił przyznać się do błędu i stawić czoła odpowiedzialności. Robił to szczególnie wtedy, gdy nie był jedynym winowajcą i chciał kogoś chronić. W tym momencie był to dość ważny ktoś. Możliwe wręcz, że nawet rodzina.
Beatrice szczerze mówiła, że mu nie wierzy, ale musiał iść w zaparte. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, nikt nigdy się nie dowie, kto był trzecią osobą w tej bójce, historia rozejdzie się po kościach i nikt nigdy już o tym nie wspomni. Nie miał zamiaru rzucać jej tekstem: "Jeżeli czegoś się dowiem, to Panią poinformuję", bo nie miał zamiaru do tej sytuacji wracać. Nie wiedział, co by musiało się stać, aby zmienił podejście w tym temacie. Dla niego Zakrzewski był po prostu martwy. Na próżno było szukać zmian w jego twarzy. Aktorem był dość dobrym, a do tego już dawno podjął decyzję. Dopiero, gdy Dear powiedziała, że nie poniesie konsekwencji w postaci szlabanu, ani nie odjęła mu żadnych punktów, uniósł lekko brew w geście zdziwienia. Nie miał zamiaru podważać jednak tej decyzji, więc skinął tylko głową w geście podziękowania.
Gdy wstała zrozumiał, że ich rozmowa dobiegła właśnie końca.
-Również dziękuję. Postaram się nie odwiedzać Pani zbyt często. - Uśmiechnął się do niej podając dłoń na odchodne i udając się w stronę drzwi. Żadne z nich nie miało pojęcia, jak "przyjemne" będzie ich następne spotkanie.

//zt

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPon Cze 08 2020, 21:44;

Do czego to doszło, że Beatrice Dear sama z siebie zapraszała do swojego gabinetu ponownie tego samego ucznia. Jednak tym razem, w odróżnieniu od poprzedniego zdarzenia, nie miała dla niego zaplanowanego srogiego opierdalu, ale zupełnie inne zajęcia. Ktoś mógłby pomyśleć, że postradała zmysły! Sama sądziła, że to był najlepszy sposób na to, aby bardzo nabuzowany jeden uczeń, skutecznie rozładował napięcie, tym samym może dzięki temu dom Salazara Slytherina przetrwa do kolejnego roku szkolnego. Miała wszystko dokładnie przemyślane. Każdy aspekt został przez nią rozważony bardzo skrupulatnie. Nie potrafiła funkcjonować w inny sposób. Więc kiedy zorientowała się, jakie umiejętności posiada Solberg, postanowiła ponownie zaprosić go do siebie. Wychodziło na to, że był w stanie pomóc jej przy eliksirze.
Dwa kociołki bulgotały leniwie w przybudowanej do jej gabinetu pracowni. Była ona bardziej uboga niż ta, którą posiadała w swoim domu w Dolinie Godryka, jednak nie zamierzała zapraszać ucznia do domu. Musiały im wystarczyć Hogwardzkie warunki, które zdaniem Beatrice pozostawiały wiele do życzenia. Była na takim etapie przygotować nowego eliksiru, że bez większego problemu zapamiętywała całą, wcześniej dokładnie opracowaną recepturę i warzyła eliksir bez problemu. Teraz wykonywała dwie jego porcje. Pierwszą, bazową, która wiedziała, że jest bardzo dobrze skomponowana, drugą, gdzie razem z Solbergiem mieli wprowadzać innowacje, które być może jeszcze bardziej ulepszą jej dzieło. W niewielkiej klatce w rogu pomieszczenia popiskiwały cicho myszy, które wielokrotnie służyły jej za „odważnych ochotników”. Niekoniecznie zgodnie z ich wolą... Poświęcenie było jednak wymagane w ramach wyższych celów, więc te myszy powinny otrzymać jakiś medal!
Mieszała w kociołkach dodając ostatnie składniki, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Machnęła różdżką, wprawiając oba kociołki w samoistne mieszanie, po czym ruszyła otworzyć swojemu gościowi.
-Panie Solberg, bardzo mi miło, że zdecydował się pan przyjąć moje zaproszenie – przywitała się, standardowo wyciągając dłoń w kierunku ucznia, celem powitania. Uznawała, że to najlepszy sposób wykazania się szacunkiem względem ucznia i pokazania, że traktuje się go poważnie. – Zapraszam, eliksiry są niemal całkowicie gotowe. Zaraz pana we wszystko wprowadzę. – powiedziała, po czym poprowadziła go do pracowni, w której charakterystyczny zapach mógł poinformować wprawnego eliksirowara o stopniu zaawansowania warzonej mikstury.
To, co pan usłyszy, jest ściśle tajne i nie może wydostać się poza obręb tego pomieszczenia. – zaczęła, od razu stawiając sprawę jasno. Gdyby powiedział komukolwiek o tym, nad czym pracują, pewnie by go zabiła. Dosłownie... – Będziemy pracować nad niemal już całkowicie gotowym antidotum na eliksir morsmorthis. Receptura jest już niemal całkowicie opracowana, wielokrotnie testowana zarówno na zwierzętach jak i na ludziach. Rezultaty są w pełni zadowalające. Jednak przydałoby się kilka udoskonaleń, dlatego tutaj się znaleźliśmy. – podeszła do kociołków, aby Max mógł przyjrzeć się miksturom. – W obu kociołkach jest ten sam eliksir. Powiedzmy, że lewy kociołek posłuży nam za wzornik, a prawy za ten, w którym możemy dokonywać jakichś zmian. Tutaj jest lista zastosowanych składników. – podała mu pergamin z wymienionymi elementami eliksiru po czym odczekała chwilę, aby pozwolić mu to przyswoić. –Ma pan jakieś propozycje, co można by było jeszcze dodać, bądź zamienić? – zapytała po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPią Cze 19 2020, 03:31;

Gdy otrzymał sowę z zaproszeniem od Dear, szczerze się zdziwił. Ich ostatnie spotkania raczej nie należały do przyjemnych zarówno dla Solberga jak i dla opiekunki domu węża. Poczuł się jednak zaszczyconynie otrzymaną propozycją. Każdy chyba w tymtym zamku wiedział, że ród Dearów jest jednym z najbardziejze szanowanych i utalentowanych w kwestii eliksirów. Szansa pomocy Beatrice w opracowaniu nowej receptury mogła być jedyną taką w życiu ślizgona i nie miał zamiaru jej zmarnować. Jeszcze tego samego dnia odpisał więc wyrażając chęć współpracy.
Po kilku dniach otrzymał informację odnośnie daty spotkania i o umówionej porze stawił się pod drzwiami gabinetu. Nie wtajemniczał nikogo w tę sytuację i nawet Lucasowi wcisnął fałszywą historyjkę, gdy spotkali się przy wyjściu z Pokoju Wspólnego.
Słysząc zaproszenie, Max wszedł do gabinetum od razurana zwracaąc uwagę na bulgoczące z tyłu kociołki. Uścisnął wyciągniętą dłoń Beci.
-To ja dziękuję za zaproszenie - Odparł nie mogąc powstrzymać lekkiego uśmiechu. Choć z zewnątrz wyglądał niesamowicie spokojnie, tak na prawdę był mocno podekscytowany.
-Oczywiście. Nikt nawet nie wie, że tuto dzisiaj jestem.- Odrzekł tym samym zapewniając ją o dyskrecji z jego strony. Gdy usłyszał, czym mają się zajmować, na jego twarzy na moment zagościł wyraz podziwu i szacunku. Jak dotąd wszystkie próby stworzeniana antidotum na tę truciznę kończyły się porażką, choć nie wątpił, że jeśli ktoś miał to opatentować, to musiał być to jakiś Dear.
Wątpliwości, co do tego, że się tu przydanie przemknęły przez głowę Maxa. Nigdy dotąd nie miał okazji zmierzyć się z czymś tak profesjonalnym. Nie planował jednak wyjść stąd bez jakiejkolwiek próby własnych sił.
Uważnie przestudiował pergamin z recepturą, co rusztam zaglądając do kociołka, by sprawdzić, czy jest w stanie rozpoznać efekty poszczególnych składników.
-Jad bahanek wymieszany z ciemiernikiem i krwią jednorożca? I to w takiej temperaturze...- Nie wiedział, czy mówi bardziej do niej, czy do siebie. Ta kombinacja nigdy nie przyszłaby mu do głowy, a tutaj działała i to jeszcze jak.
-Myślę, że miałbym jedną propozycję. Chciałbym jednak spytać najpierw, jakiego rodzaju modyfikacje chce Pani wprowadzić. Mówimy o czymś, co wpłynie na samjego skutek zażycia eliksiru, czy bardziej kosmetyczne kwestie? - To, co przyszło mu do głowy miało potencjał, ale najpierw musiał się upewnić, w którym kierunku ma zmierzać.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPon Cze 22 2020, 15:34;

Cieszyła się, że Max już na samym początku zaznaczył, że zgodnie z jej prośbą, nikt nie wiedział o spotkaniu, do którego miało tutaj dojść. Receptura przygotowywana była przez Beatrice miesiącami i nie mogła sobie teraz pozwolić na to, aby w ostatniej fazie przygotowawczej, została przez kogoś skradziona. Współpracowników wybierała bardzo starannie, a wiedziała, że Ślizgon ma naprawdę duże pojęcie odnośnie eliksirów. Uczyła go przecież już jakiś czas, a jeśli zechciał jej teraz pomóc, to wspaniale. Będzie mógł się uważać za współautora jak przyjdzie czas na publikowanie wyników badań. A przecież miała świadomość tego, jaką pozycję na runku eliksirów miał ród Dear. Matka wybiła go na wyżyny a teraz Trice kontynuowała jej dzieło. Tyle jej pozostało po rodzinie i jej tradycjach... Ale wróćmy do tematu:
- Bardzo mnie to cieszy - przyznała uśmiechając się delikatnie. Nie podejrzewała, żeby cokolwiek miało pójść dzisiaj źle. Wszystkie najgorsze etapy zostały już ukończone. Wiedziała, że sama nazwa eliksiru bazowego budziła szacunek, bo naprawdę niewielu potrafiło go przyrządzić w odpowiedni sposób. Dlatego był taki niebezpieczny między innymi. Jej uśmiech poszerzył się kiedy zobaczyła, że chłopak uważał podobnie. Dokonanie czegoś podobnego do prostych czynów nie należało.
Pozwoliła mu na dokładne zapoznanie się z ingerencjami, które zastosowała do przyrządzenia tego eliksiru. Nie przerywała mu, by mógł się na tym odpowiednio skoncentrować. Na wzmiankę o kombinacji składników, wskazała mu palcem jeszcze jeden, dosyć istotny, co musiało wyglądać dosyć... śmiesznie biorąc pod uwagę to, jakiego wzrostu była ona, a jakiego on. - Nie wiem czy zwrócił pan uwagę na beozar. Nie jest wykorzystywany całkowicie. W swoich badaniach doszłam do momentu, gdzie dowiodłam, że tylko serce beozaru ma najbardziej magiczne właściwości i tylko te zostały tutaj zastosowane. Reszta jest praktycznie uznawana za odpad w tym wypadku. - uważała, że ta akurat innowacja powinna być uznawana za bardzo istotną, dlatego szczególnie zwróciła mu na to uwagę. Nie traktowała go w tym momencie jak uczniaka, którzy przyszedł do niej po pomoc, ale jak równego sobie partnera. Tylko tak mogli osiągnąć zadowalające efekty.
Znów zachęcający uśmiech posłała w jego kierunku. Zaplotła ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Zamieniam się w słuch. Każda propozycja jest dobra, zawsze można spróbować wyciągnąć z tego eliksiru jeszcze więcej. Później na pewno będziemy musieli go przetestować, ale ochotników nie braknie. - wymownie delikatnie kopnęła w klatkę, gdzie wciąż popiskiwały małe myszki. Okrutne? Może troszeczkę. - Na sam jednak początek sądzę, że należy zająć się najpierw ważniejszymi kwestiami w tym eliksirze, a dopiero potem zwrócić uwagę na taką kosmetykę, jak smak czy zapach. - znów podeszła do kociołków i spojrzała w głąb nich. - Jednym z najważniejszych problemów jest to, że nie potrafię pozbawić eliksiru efektu ubocznego, jakim jest nadkwasowość organizmu, jednocześnie nie pozbawiając go jego właściwości uzdrawiających. - dodała, dzieląc się tym samym swoimi rozterkami z młodym ślizgonem. Może czasami lepiej uzyskać pomoc z zewnątrz niż próbować cały czas samodzielnie zgłębić jakiś problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyPon Cze 22 2020, 16:59;

Może ktoś, kto nie był takim świrem w temacie, nie przejąłby się tak bardzo zaproszeniem Dear. Beatrice mogła z pozoru nie sprawiać najmilszego wrażenia, szczególnie jeżeli widywało się ją tylko na spotkaniach pod znakiem opierdolu. Solberg jednak miał zero problemów z takimi rzeczami szczególnie, gdy miał okazję na takie doświadczenie. Zresztą uważał, że z każdym da się dogadać.
Nikomu nie opowiadał o tym spotkaniu bo z treści listu miał wrażenie, że projekt jest dość tajny i nie chciał ryzykować. Do tego wolał nie chwalić się niczym zanim nie zobaczy efektów swojej pracy. Na lekcjach Beatrice miała wstęp do tego, co Max potrafił. Niestety zajęcia w klasach nie do końca pozwalały mu się wykazać, bo miały służyć nauce wszystkim uczniom. Dlatego też cieszył się, że ma kółko na którym mógł kombinować ile chciał. No i własne mniej legalne eksperymenty...
Eliksir bazowy zdecydowanie budził w nim ciekawość. Doświadczenia praktycznego w tym temacie nie miał, ale teorię opanował niemal do perfekcji. Tym bardziej wiedząc, jak skomplikowane było to wszystko, podziwiał Becię, która podjęła się stworzenia antidotum. I to takiego, które zdawało się działać.
Podążył wzrokiem za jej palcem, który wskazywał na składnik, który całkowicie zignorował ze względu na to, że był powszechnie używany w antidotach. Jednak, gdy usłyszał o tym, dlaczego jest to wyjątkowa pozycja w recepturze.
-Serce bezoaru? - Miało to sens, ale nie pomyślałby o tym, żeby odrzucić pozostałe części tego składnika. -Mogę spytać, jak udało się Pani oddzielić tę część kamienia? - Nie było to łatwe zadanie, a jeżeli chciało się zachować właściwości magiczne trzeba było zrobić to niezwykle delikatnie i dokładnie.
-No więc przyszła mi myśl, która miałaby szansę wzmocnić nieco działanie antidotum i mogłaby rozwiązać kwestię nadkwasowości... - Zaczął ostrożnie warząc słowa, ze względu na to, że w jego głowie nadal łączył pomysły i składniki. -Jeżeli można by wykorzystać pojedyncze łyka miesięcznika z paroma kroplami jego soku, powinno to rozwiązać ten problem. Trzeba by jednak dołożyć do tego jakiś stabilizator, a wszystkie, które przychodzą mi na myśl wydają mi się zbyt słabe. - Był ciekaw, co Dear na to odpowie. Miesięcznik był jedną z najbardziej trujących roślin znanych czarodziejom, ale Max już dawno odkrył, że w odpowiednich kombinacjach może służyć jako składnik leczniczy. Nie odważyłby się zaproponować tego, gdyby receptura była nieco inna, ale widząc składniki, jakie Bearice użyła do eliksiru był prawie pewien, że większość trucizny zostanie zniwelowana.
-Używając łyk, a nie całej łodygi powinno dać się utrzymać leczniczą formę eliksiru, a sok z dodatkiem jakiegoś olejku powinien zniwelować efekt uboczny, o jakim Pani wspominała. - Bardziej opierał się teraz na teorii i tych niewielu próbach, które podejmował w swoim życiu kombinowania z miesięcznikiem. Był jednak praktycznie pewien, że jest to wszystko możliwe.
Myszy, które zostały potraktowane średnio uprzejmie przez Dear, nie robiły na nim wrażenia. Bardzo dobrze wiedział, że eliksiry trzeba jakoś testować, a to było zdecydowanie bardziej humanitarne niż testowanie od razu na ludziach. Solberg nie zawsze miał dostęp do myszy i często testował po prostu na pierwszych lepszych żyjątkach, które dorwał. Chyba, że był wyjątkowo pewien receptury, to zdarzało mu się samemu robić za królika doświadczalnego. Sam nie wiedział jakim cudem jeszcze żył na tej planecie patrząc na ilość ryzyka, jakie podejmował.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyWto Cze 23 2020, 22:27;

Jej uśmiech poszerzył się, kiedy tylko usłyszała, jaki rodzaj uczuć wkradł się w to jedno słowo. To było też jedno z ciekawszych odkryć, którego zdołała dokonać, jednak nie na tyle intrygujące, by jakoś mocno w tym momencie się tym chełpić. Wolała napawać się niemalże całkowicie poprawnym wykonaniem eliksiru, który pewnie mógłby zrewolucjonizować rynek magicznych substancji.
W procesie spalania oczywiście. – powiedziała tak niedbałym tonem, jakby właśnie mu obwieściła, że dziś jeden uczeń wyleciał z jej zajęć. Wiedząc jednak, że takie wyjaśnienie może nie być w pełni satysfakcjonującym dla kogoś, kto w jakikolwiek sposób interesował się eliksirami, kontynuowała po chwili. – Udało mi się odkryć, że jeśli przez odpowiednio długi okres czasu, na bezoar będziemy oddziaływać stałą temperaturą rzędu dwustu stopni Celsjusza, jego wierzchnia warstwa zacznie oddzielać się od centralnej części. Tym samym procesem wzmacniamy skuteczność bezoaru. A reszta jakoś poszła. – skończyła swoją wypowiedź dosyć kulawo, ale jeśli Solberg poznał profesor Dear choć w niewielkim stopniu, doskonale wiedział, jak fascynującym naprawdę musiało to dla niej wszystko być. Ona żyła eliksirami i wszystkim tym, co z nimi związane. Możliwość nauczania ich w szkole, nie była co prawda spełnieniem jej marzeń, ale sposobem na stały, pewny zarobek. Miała nadzieję, że jakieś odkrycia w przyszłości, znacząco poprawią jej pozycję na rynku, która i tak była już mocno ugruntowana. Ale nie o tym…
Zamyśliła się, słuchając jego sugestii. Wcześniej o tym myślała już, jednak nie dokładnie o takim zastosowaniu. W przypadku tak zaawansowanego warzelnictwa, mogłoby mieć to bardzo dobre rezultaty. –Łyko miesięcznika… – powtórzyła cicho, delikatnie pukając się palcem w policzek, jak zazwyczaj gdy mocno nad czymś się zastanawiała. Wróciła jednak ostrzejszym spojrzeniem w kierunku swojego ucznia. – Sądzę, że może mieć pan rację. Za stabilizator może posłużyć odmiana mięty karynckiej, dosyć mocno niedocenianej, choć nie wiem czemu tak się dzieje. – Podeszła do szafki, która znajdowała się w rogu jej małej pracowni i zaczęła rozglądać się po jej wnętrzu. Jej prywatne zapasy w domu były zdecydowanie bardziej okazałe niż te, które mógł zaoferować jej Hogwart, ale musiała się zadowolić tym, co było. Na szczęście wspomniane ingerencje były na stanie. Wyjęła wspomnianą odmianę mięty, bo doskonale wiedziała w jaki sposób powinna ją przygotować, aby odpowiednio pasowała do tak zaawansowanego eliksiru.
Zechciałby pan przygotować miesięcznika? Jestem ciekawa pana wizji. – zachęciła go, odsuwając się od szafki i podchodząc do blatu roboczego, tym samym robiąc dla niego miejsce.

Rzuć sobie kosteczką!
1 – W ogóle nie rozpoznałeś miesięcznika. Pomylił Ci się z jakąś inną, bardzo podobną rośliną, ale o kompletnie odmiennym działaniu.
2 – Miesięcznik jest, jednak oddzielenie jego łyka to już nie taka prosta sprawa. Dwie zmarnowane rośliny, ale w końcu coś z tego wyszło.
3 – Nie ta temperatura dodawania do kociołka! Niestety, ale mikstura dosyć mocno się wzburzyła, ciekawe, czy wciąż ma swoje właściwości…
4 – Zrobione wszystko ok, ale w sumie tylko ok. Czyżby stres sterował Twoimi dłońmi, że tak się trzęsą i ingerencje są przygotowane tak… przeciętnie?
5 – Każdemu zdarzają się lepsze i gorsze dni. Dziś chyba jest jeden z lepszych, bo Dear patrzy na ciebie bez najmniejszych zastrzeżeń co do Twojej pracy.
6 – A może by tak jeszcze dodać liście… postanawiasz zaryzykować, może dzięki temu jeszcze bardziej wszystko zostanie udoskonalone?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1096
  Liczba postów : 8653
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyNie Sie 30 2020, 22:14;

Kosteczka: 6

Bacznie obserwował to, co działo się na twarzy opiekunki Slytherinu, jednocześnie uważnie słuchając, jak kobieta oddzieliła serce bezoaru od wszystkich odpadów. Spalanie było skuteczną, lecz jednocześnie dość ryzykowną metodą. Bardzo łatwo można było zmarnować składnik poprzez wystawienie go na nieodpowiednią temperaturę lub poddanie go obróbce termicznej przez zbyt długi czas.
-No tak czytałem, że bezoar jest dość odporny na temperaturę, ale nie wiedziałem, że serce wytrzymuje większe ciepło niż reszta... - Rozmyślał na głos przypominając sobie jeden z artykułów, który czytał właśnie na ten temat.
Max, podobnie jak Beatrice, najzwyczajniej w świecie uważał eliksiry za swoje życie. Przekazywanie innym swojej wiedzy sprawiało mu przyjemność, chociaż nie chciał wiązać swojej przyszłości z zawodem nauczyciela. Był zresztą pewien, że dopóki w zamku będą żyli ludzie, którzy pamiętają go ze szkolnych czasów, nie będzie miał co liczyć na posadę.
Gdy Dear rozważała jego propozycję, Max poczuł, jak lekko wzrasta poziom jego stresu. Z jednej strony był pewien wielu swoich pomysłów i wiedzy z zakresu eliksirowarstwa, z drugiej zależało mu, aby nie ośmieszyć się przed Beatrice. Odetchnął w myślach, gdy uznała, że warto spróbować podążyć zaproponowanym przez niego śladem.
-Mięta karyncka? - Tym razem to on powtórzył jej słowa, w myślach ponownie odtwarzając, co już znajduje się w stojącym przed nim kociołku. -Myślę, że może też wzmocnić redukcję nadkwasowości. - Często najlepszymi rozwiązaniami okazywały się te prostsze. Solberg z założenia zazwyczaj zaczynał szukanie rozwiązania wśród mocniejszych składników, co często sprawiało, że tracił mnóstwo czasu.
Gdy Dear zabrała już miętę z szafki i poprosiła, by zajął się przygotowaniem miesięcznika, przytaknął i ruszył do szafki z ingrediencjami. Bez problemu odnalazł to, czego szukał i podszedł do przygotowanego stanowiska. Ze względu na to, że miesięcznik jest wyjątkowo trującym składnikiem, Max zachował wszelkie możliwe środki ostrożności. Wziął srebrny sztylecik i zaczął delikatnie oddzielać łyka rośliny. Starał się być jak najbardziej dokładny. Widać było, że robił to nie pierwszy raz. Solberg bardzo dużo czasu poświęcał na pracę ze składnikami, by mieć pewność, że jego eliksiry nie będą zakłócone przez nieprawidłowy proces obróbki jakiejś ingrediencji. Z ostrzem w ręku i pochylony nad blatem, Solberg poczuł jak się rozluźnia i wchodzi w swój świat. Jego głowa zaczęła pracować na najwyższych obrotach i pracując z miesięcznikiem jednocześnie filtrował milion pomysłów, które właśnie pojawiały się w jego mózgu. Gdy skończył z łykiem, z automatu zaczął brać się za coś, co właśnie wydawało mu się kolejnym dobrym krokiem. Właśnie sięgał po liście miesięcznika, gdy napotkał spojrzenie Beatrice.
-Pomyślałem, że można by wycisnąć sok z liści zamiast z łodygi. Będzie miał nieco mniej gorzki smak i powinien zawierać mniej trucizny niż ten z innych części rośliny. - Ilość szkodliwej substancji, nie była może znacząco mniejsza, lecz w tym momencie nawet pół mililitra mogło zrobić ogromną różnicę.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1747
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8




Gracz




Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear EmptyWto Wrz 01 2020, 15:53;

Musiała przyznać, że niesamowicie miłą odmianą było pracowanie w towarzystwie kogoś, komu faktycznie na temacie zależało. Przyzwyczajona do tego, że jej kontakty z uczniami ograniczały się w dziedzinie eliksirów typowo do bycia mentorem i uczniem, była w tym momencie bardzo pozytywnie zaskoczona. W końcu mogła z kimś normalnie porozmawiać o wszystkim tym, co należało zrobić, nie na zasadzie udzielania instrukcji, ale konstruktywnej debaty pozwalającej na rozwijanie swoich i tak dużych umiejętności.
- Nie jest to temat, o którym mówi się w kompletnie otwarty sposób - przyznała z dziwnego rodzaju uśmiechem goszczącym na jej wargach. - W końcu, gdyby tak o tym pomyśleć, ludzie mogliby dojść do błędnego wniosku, że cała reszta bezoaru nie jest w zasadzie do niczego konieczna. A to przecież błąd i to znaczący. Trzeba tylko po prostu wiedzieć, kiedy i w jakich okolicznościach należy go zastosować - tak, naprawdę cieszyła się, że może swobodnie rozmawiać na tematy dla niej naprawdę istotne. I to nie tak, że ogólnie nie lubiła nauczać innych. Gdyby coś podobnego miało miejsce, przecież nie zdecydowała by się na karierę w edukacji. Jednak czasami takie niewielkie odmiany były koniecznymi, aby zachować jakiś wewnętrzny spokój ducha.
Pokiwała głową, kiedy Max przyznał jej rację co do ewentualnej skuteczności zastosowania mięty w już istniejącym wywarze. Prawda była taka, że wszelakie poprawki nie były konieczne, choć ona, jako perfekcjonistka, nie byłaby w stanie wypuścić z pod swojej ręki eliksiru, który mógłby być jeszcze lepszym. Stąd właśnie tak długo trwający proces przygotowania. W innym wypadku po prostu wolałaby, aby eliksir nie istniał, niż gdyby ktokolwiek zarzucił jej, że dał radę go udoskonalić.
Kiedy Max zabrał się do pracy, sama również zaczęła zajmować się miętą i odpowiednim jej oprawieniem. Wiedząc, jakie efekty chce osiągnąć, doskonale wiedziała, jakie działania powinna ku temu podjąć. Jej ręce działały sprawnie, niczym dobrze naoliwiona maszyna. Nie popełniała nawet najmniejszych błędów, każdy ruch noża, czy różdżki, był tak precyzyjny, jak to tylko możliwe. Lata praktyki robiły swoje i pozwalały wykonywać pewne czynności w sposób bardzo intuicyjny. Dzięki czemu miała możliwość delikatnego podglądania swojego ucznia podczas pracy. Od razu rzucił jej się w oczy fakt, jak dobrą technikę posiadał chłopak. Co prawda niektóre podjęte przez niego działania, były zdaniem Dearówny kompletnie irracjonalnymi, ale jednak przynosiły pozytywne skutki. Nie wiedziała, z czego ta różnica mogła wynikać, ale nie zamierzała narzekać, póki chłopakowi nie podwinęła się noga.
Przeniosła na niego spojrzenie, zaplatając dłonie na wysokości piersi. Chwilę rozmyślała nad wypowiedzianymi przez niego słowami.
- Myślę, że to dobry pomysł. Tylko musi pan uważać, bo niestety, liście są o wiele bardziej podatne na uszkodzenia. A nieodpowiednie ich obranie może przynieść całkowicie odwrotny skutek - upomniała go jeszcze, wciąż zapominając o tym, że chłopak najprawdopodobniej to po prostu wiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Gabinet Beatrice Dear QzgSDG8








Gabinet Beatrice Dear Empty


PisanieGabinet Beatrice Dear Empty Re: Gabinet Beatrice Dear  Gabinet Beatrice Dear Empty;

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Beatrice Dear

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Gabinet Beatrice Dear JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
gabinety w wieżach
-