Share
 

 Dom Cassiusa i Lyalla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2149
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1021
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty20.03.20 22:09;

First topic message reminder :


Dom
Cassiusa i Lyalla

Parter

Kuchnia





Jadalnia (aneks)





Salon





Łazienka





Pracownia






Pokój do ćwiczeń






Korytarz



Pierwsze pietro


Pokój Cassiusa






Pokój Lyalla





Łazienka



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:20;

Towarzystwo Morrisa nigdy nie było nachalne, z kimkolwiek w jakiekolwiek relacje by się nie wdawał zawsze czuł się bardziej tylko liściem na powierzchni rzeki, niż kimś znaczącym w czyjejkolwiek historii życia. Nie był znaczący nawet w swojej własnej, naiwnym byłoby więc sądzić, że w cudzym życiu zagra pierwsze skrzypce - no, może swego ojca. W końcu jego ofiara zwróci mu wolność.
Bliskość była kapryśną kochanicą, pojawiając się w życiu Morrisa zazwyczaj niespodziewanie i równie niespodziewanie znikając bez pocałunku czy pożegnania. Przywykł, puszczał ją wolno, czasem tęsknym wzrokiem wypatrywał w przestrzeni, wciąż jednak biernie, nigdy nie na tyle zachłanny by się jej po prostu domagać. No więc się domagał, wziął sobie, czując opadający na jego ciało ciężar Mithry aż mruknął nisko, palcami łapczywie chwytając jego biodra dokładnie w tym samym momencie, w którym Mahdavi splunął mu w twarz przekleństwem. I trochę początkowo myślał nawet, naiwny młody głupek, że to może jakaś nowa gra i zabawa, myśl ta jednak zgasła w sekundę przez obudzoną w głowie wątpliwość - faktem było, że łóżko Morrisa nie było z tych fantastycznie miękkich i puszystych chmurek wygody (gdyby mógł spałby na desce, ale to przecież niezdrowe), czy to to wzbudziło w jego nocnym kochanku aż taki dyskomfort? Prawie się uśmiechnął, by mu na to kurwa mać odpowiedzieć czymś podobnie ostrym kiedy ten... zszedł z niego, całkiem z łóżka i wybrał podłogę.
Lyall nie spotykał się często z takim obrotem sprawy. Nie to, że nie potrafił uszanować decyzji, był jednak tylko prostym facetem i bolesny ucisk w kroku zapowiadał mu wyjątkowo nieprzyjemne pół nocy. Patrzył w milczeniu w sufit uspokajając serce głupie, które już jak rączy rumak zdążyło rozhasać się rozochocone ciepłymi dłońmi czarnowłosego, po czym uniósł się na łokciu i przetarłszy palcami twarz wyciągnął rękę jakby chciał dotknąć jego barku w jakimś geście wsparcia.
Cofnął jednak rękę i chrząknął lekko.
- Przyniosę Ci wodę. - powiedział cicho i wyszedłszy z łóżka opuścił tę pustą i zimną sypialnię.
Zszedłszy na dół odszukał wzrokiem psa, który kto wie, może był równie zaskoczony ich teleportacją, wygłaskał go szybko i skierował kroki do kuchni. Oczywiście kątem oka dostrzegł rozbity na tarasie kubek i aż go skurcz w karku złapał, wziął więc pozostawioną na blacie różdżkę i zapomniawszy zupełnie o tej szklance wody poszedł uporać się z wsiąkającą w kamień mleczną herbatą. Dopiero przekonany, że nie będzie po niej śladu, posyłając skorupki kubka do kosza, napełnił szklankę zimną wodą i poszedł ją wręczyć swojemu nocnemu wizytatorowi, bo szczerze to nie miał pojęcia co innego ma zrobić. Nie był zbyt dobry w podejmowaniu gości, a już po takiej awarii był jak dziecko we mgle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:21;

To było tak niezręczne, tak głupie, że gdyby tylko cudzoziemiec miał skórę nieco jaśniejszą, może nawet widoczniej zaczerwieniłby się ze wstydu, a tak to jedynie ukrył twarz za swoim łokciem, pozwalając Morrisowi na opuszczenie pomieszczenia kompletnie bezmyślnie, bez żalu. Zanadto zajęty swoim skomplikowanym stanem, wreszcie po kilku absurdalnie długich minutach odchylił kark w tył, odsłaniając szyję i biorąc głębszy oddech. Teleportacja kiedyś miała go zabić. Jeżeli nie poprzez rozszczepienie to atak serca. Uspokoił się, zanim wrócił gospodarz, chociaż na czole zaperliła mu się odrobina potu związana z dzikim napływem emocji, który towarzyszył niespodziewanej zmianie miejsca. Perfekcyjnie popsuł cały nastrój. Sięgnął dłonią do swoich włosów, aby typowym dla siebie ruchem zaczesać kosmyki włosów do tyłu i przekonać się, że ma jeszcze kontrolę nad sytuacją. Jednakże dalekie echo tłumu i dwukrotne przeciskanie się przez gumową rurę naruszyło go znacząco. Jak gdyby nie był poważnym dorosłym i facetem, który przeżył porwanie, kilkukrotne przeprowadzki, tłumaczenia się przed policją, wielokrotne wypadki drogowe. Jak gdyby był chłopcem zagubionym znowu na rybim targu, łapanym za dłoń przez przybranego brata. Wyklętego za magię, która nie chciała go słuchać. Zorientował się, że drżą mu ramiona dopiero wtedy, kiedy przed nim pojawiła się szklanka świeżej wody. Ujął ją ostrożnie, naprawdę powoli, jakby obawiał się, że zaraz i ją potłucze i zniszczy tę sterylną, wyszorowaną z jakąś chorą manią powierzchnię surowej podłogi. Uniósł ją do ust, ale wziął jedynie po łyku, nim uniósł spojrzenie na tego prawie dwumetrowego olbrzyma i wyciągnął w jego kierunku palce.
- Chodź, przepraszam - szepnął, czując się dziwnie z tymi słowami, bo flashbacki z Wietnamu rąbnęły w niego z mocą galopujących gargulców. Chciał ująć jego dłoń i zmusić go do przyklęknięcia przy sobie. Przesunął szklankę po podłodze, aby jej nie przywrócić, a potem - tak po prostu - rozluźnił swoją pozycję, aby przytulić się do niego jak dziecko. Chowając twarz w zagłębienie między jego ramieniem a szyją, westchnął w tę miękką skórę o zapachu, którego zdążył już się nauczyć. Palcami wsparł jego plecy i jeżeli mu na to pozwolił, po prostu zastygł na chwile w bezruchu. W słabości, której nikomu innemu nie pozwalał oglądać.
Ciche odgłosy psich łap zamilkły pod drzwiami sypialni, kiedy Wiatr ułożył się pod nimi i postanowił pilnować czujnie wejścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:21;

Stał tak przez chwilę z tą szklanką w drzwiach patrząc na bruneta na którego czole migotała wilgotna mgiełka potu i zastanawiał się co to takiego mogło znaczyć. Widział przecież raptem kilka godzin temu jak ten sam się deportował z alejki w lesie, czy to kwestia jego towarzystwa podczas tej teleportacji był atak inwazyjna? Nie rozumiał wiele, ale też nie był skrojony do głębokich analiz na poczekaniu. Przestrzeń emocjonalna w której obaj się znajdowali nie należała teraz do takich, podczas których wygodnie byłoby prowadzić dyskusje na takie, czy temu podobne tematy. Podszedł i podał mu w milczeniu wodę, po czym skierował kroki ku jedynej ścianie w tym pozbawionym luksusów pokoju, która nie była gołą cegłą by uchylić okno i wpuścić do i tak zimnego pokoju trochę chłodnego, ale świeżego powietrza.
I zostałby przy tym oknie dając syryjczykowi wystarczająco dużo przestrzeni, jak mniemał, by ten mógł w spokoju dojść do siebie, w sposób oczywisty zakładając wszelką winę jego dyskomfortu w swojej osobie, i patrzyłby przez to okno jak głupi mały lujek przez kratkę w piwnicy, o czym by myślał, trudno założyć, że o czymkolwiek, kiedy Mahdavi przyzwał go swoim egzotycznym, melodyjnym głosem, a on, posłuszny pies, zawrócił się spod okna i znów zatrzymał niczym jakieś drzewo prawdy, górując nad jego skuloną postacią.
- Za co mnie przepraszasz. - powiedział chwytając jego palce. Nigdy nie rozumiał formy przeprosin skierowanych w jego stronę. By móc przyjąć przeprosiny wpierw musiałby doznać krzywdy, a nie przyjmował do siebie żadnej świadomości doświadczenia czegoś takiego z cudzych rąk. Nie było takiej krzywdy, którą ktoś mógł mu zrobić, a której nie zrobił już sobie kiedyś sam.
Ukucnął, a potem usiadł koło niego pozwalając by ten się o niego oparł. Objął go ramieniem zgarniając opiekuńczo w stronę swojej unoszącej się w spokojnym, stabilnym oddechu klatki piersiowej. Trwał tak z nim w ciszy, gładząc jego ramię w uspokajającym geście. Nigdy nie miał z nikim tak zwyczajnie bliskiej relacji by móc nauczyć się o kogoś troszczyć. Nie miał nawet psa, nie był przekonany, że potrafi dać komuś taki komfort chwili, mimo to oparł głowę o jego włosy gładząc lekko jego kark i zamknął oczy. Nie miał pojęcia jakich doświadczeń w życiu zasmakował Mithra, byli sobie przecież całkiem obcy i żaden z nich ani ochoczo pytań nie zadawał ani zbyt wylewnie na nie nie odpowiadał. Gdyby miał czas, gdyby miał możliwość, czy skłonny byłby zainwestować energię w poznanie tego człowieka? Z pewnym przerażeniem docierało do niego, że tak, że byłby, że chciałby.
Poznali się w naprawdę nieodpowiednim czasie.

2 x zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:22;

Lyall wstawał wcześnie. Kiedy musiał i kiedy nie musiał, czy spał godzin pięć, dwanaście czy dwie, wraz ze wschodem słońca otwierał oczy i kontynuował żałosną bajkę zwaną swoim życiem. Zanim wyszedł z łóżka przyglądał się przez chwilę czarnym włosom mężczyzny leżącego obok, plecami do niego - nic co go spotykało ostatnio w życiu nie miało wiele sensu, ale z jakiegoś absurdalnego powodu gotów był się na tę abstrakcję odmiennej codzienności godzić.
Wyszedł z łóżka ściągając koszulkę za kołnierz na karku i poszedł się najpierw myć oczywiście, bo inaczej przecież dostałby pierdolca tak do kuchni wejść nie będąc po prostu nieskalanie czystym i ubrany w dresik zszedł na dół mijając Wiatr na paluszkach, coby pienia kochanego nie budzić (choć bardzo chciał go wytarmosić, wyściskać, a najlepiej to się koło niego na tej podłodze położyć i poleżeć jeszcze trochę) swoją poranną krzątaniną.
Salon i kuchnia były w stanie równie nienaruszonym i niezamieszkałym co zawsze, co jedynie przekonywało Morrisa, że jego współlokator chyba wybył na kilka dni a nie jeden, upojny wieczór. Uchylił balkonowych drzwi by jak zwykle wpuścić powietrza do domu, jakby wiecznie musiał wietrzyć, jakby nie mógł tu osiąść w ogóle zapach ludzkiej bytności. Dopiero potem ustawił szklaną kawiarkę na blacie, zapalając pod nią płomyk i szykując ziarna do mielenia na drobny, kawowy miał. Cały proces był bardzo ważny, dlatego pijał kawę tylko rano bo tylko rano mógł poświęcić jej całą swoją uwagę, napełnić szklane kolby wodą, przypilnować temperatury (wytrzeć kroplę wody, która kapnęła na blat) nasypać kawę, nasłuchiwać znajomego bulgotania wrzątku i pozwolić, żeby zapach poranka mieszał się z aromatem prażonych ziaren. I stał tak chwilę, w tej pustej zimnej przestrzeni. Wpatrywał się w nieskazitelny blat obejmując ramionami własne barki. Ten krótki moment kiedy sen jeszcze ucieka po cichutku, ukrywając się w ciemnych zakamarkach do których nie dotarło światło świtu, zanim mięśnie rozbudzą się z letargu, ockną po porannym szokującym prysznicu wrzątkiem. Żuł zapamiętale swoją dolną wargę w pełnym zamyśleniu, zanim przypomniał sobie, że przecież nie jest w tym domu sam.
Trzeba by... jakieś... śniadanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:23;

Nie spał. Jak zwykle, najwidoczniej zapomniał jak to się robi. Chociaż wcisnął mu się do łóżka nachalnie, chociaż spróbował zmrużyć oko, nie był w stanie. Można wręcz rzec, że było tylko gorzej, niż zwykle, bo zamiast oderwać się na chwilę od rzeczywistości, znikając w ciemności na godzinkę bądź pół, Mithra - czujny jak ważka - prawie całą noc spędził na oglądaniu jak śpi on. Tak kompletnie bezpardonowo. Podparł się łokciem o twardy materac i patrzył, klejącymi się ze zmęczenia oczami, ale kiedy tylko je zamykał, odkrywał, że jest całkiem przytomny. Nawet eliksir wypity na pusty żołądek nie pomógł mu ani trochę. I chuj strzelił te wszystkie próby powstrzymywania się od picia medykamentów. Skutkiem tego było tylko pogłębiające się rozdrażnienie Mahdaviego. Przysnął po prostu ze zmęczenia dopiero nad ranem, snem tak płytkim i przerywanym, że nie zdołał nawet zacząć chrapać, jak to zwykle zdarzało mu się podczas odpoczynku. Zbudził się natychmiast, kiedy tylko materac obok niego poruszył się leniwie. Cudza obecność z początku go spłoszyła, ale nawet nie drgnął. Czekał, aż wyjdzie z łóżka, potem długo nasłuchiwał odgłosów kąpieli i kroków. Poznał, że mijał psa, bo Wiatr zawarczał cicho przez sen. Miał tak od szczeniaka, że instynktownie wyczuwał zbliżającą się obecność człowieka. Pies jednak nawet nie drgnął, w przeciwieństwie do swojego pana, który wyszedł z obcego łóżka. Zebrał swoje ubrania kilkoma ruchami nadgarstka, odświeżył je zaklęciem, ale nie ubierał. Najpierw popłynęła woda. Kawa pewnie już dawno zdążyła się zaparzyć, zanim czarnowłosy zszedł powoli do kuchni, dokładnie w takim samym negliżu jak wcześniej, jak gdyby wcale nie naszykował sobie ubrań. Udając zaspanego - co przy jego niespaniu w zasadzie nie było takie trudne - zaczesał włosy w tył, jakby można dzięki temu nie dostrzec kropelek wilgoci, jakie się w nich zebrały podczas kąpieli. Zapach kawy zaprowadził go do wyspy, o którą wsparł przedramiona, aby przyjrzeć się krzątającemu się po kuchni gospodarzowi. Nie padło żadne dzień dobry. Żadne cześć.
- Dziękuję - jedynie, jak gdyby wyjaśniało ono wszystko. Łagodne, niebieskie oczy odszukały równie niebieskie spojrzenie Lyalla. Odgłos łap tuż obok ściągnął Mithrę na ziemię. Dotknął Wiatr, muskając jego bok, a pies bez ledwie szczeknięcia oparł się o niego całym ciężarem, wciskając mu chętnie łapy na kolana. Drapał, gładził, obejmował tak długo, jak tylko sobie tego życzył. Tej porannej rutyny nie mogło zaburzyć nawet spanie w cudzym domu.
- Wiatr, sprawiedliwie. - Zarządził Mahdavi po krótszej bądź dłuższej chwili (sam stracił poczucie czasu), kiedy dźwignął się na nogi, cały obwieszony psią sierścią. Owczarek trącił zimnym nosem kolano Lyalla. Sprawiedliwy podział głaskania, huh?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:24;

Lyall jadł dużo, tego nie można było uniknąć. Przy jego schemacie ćwiczeń i codziennej rutyny oszczędzanie na posiłkach mogło odbijać się na jego zdrowiu, nie mówiąc już o kondycji fizycznej. Lubił angielskie śniadania, z fasolką, jajkami, bekonem i owsianką, ale zazwyczaj kupował sobie produkty wieczorem, wracając z pracy albo szkoły do domu. Zeszłego wieczora nie przyszlo mu to do głowy więc drapiąc się w łokieć w zamyśleniu modlił się nad tymi kilkoma składnikami przechowywanymi w jednej z magicznie schłodzonych szafek i rozmyślał, czy z tego da się zrobić cokolwiek co mu wystarczy kalorycznie na utrzymanie jego poziomu cukru w odpowiednich granicach.
Nim Mithra pojawił się w kuchni kawa już przelała się przez magiczny ekspres, który został skrupulatnie umyty, osuszony i odstawiony na swoje miejsce, a potem, no cóż, przyszedł czas na dziwną wariację kulinarną. Blondyn podniósł na niego spojrzenie gdy ten dołączył przy kamiennej wyspie i również bez niepotrzebnych, wylewnych powitań podsunął kawę w jego stronę. Mleko oczywiście było, przecież pijał z nim herbatę. ALe żeby dodać do kawy to nie wpadło mu do głowy.
- Nie wiem co lubisz. - puścił to podziękowanie mimo uszu i postawił na blacie dwie, pękate, parujące miseczki. W środku była jakaś dziwna owsianka, z pokrojonym w kostkę pomidorem i sadzonymi jajkami, przyprawiona czymś mocno, co pachniało intensywnie i dość... pikantnie.- A nie mam za bardzo nic na śniadanie. - powiedział z jakimś niezadowoleniem w głosie. Chciał już dodać, że nie przyjmuje odmowy w kwestii konsumpcji śniadania, bo śniadanie najważniejszym posiłkiem dnia i nie było możliwości, żeby choćby na siłę nie próbował w Mahdaviego wmusić kilka kęsów nim ten wyjdzie z domu, zaraz jednak najgorszy z rozpraszaczy zajął w moment całą jego uwagę przymilając się towarzysko do jego kolan.
Morris zniknął z pola widzenia za krawędzią blatu poświęcając sto procent swojej intensywnej uwagi psu. Dało się słyszeć parę "mądrych" i kilka "pięknych piesków" oraz kilka "no dzień dobry, dzień dobry" wymruczanych w tak niewyraźny sposób, że zapewne mówił to Wiatru prosto w czarne futro.
Wychylił się w końcu, z pewnym rozbawieniem błąkającym się po ustach i sięgnął po kubek z kawą by pociągnąć z niego łyk... i potem wyjąć sobie psiego kłaka z buzi, pfe.
- Jak się czujesz. - zapytał w sumie odruchowo i nie myśląc o niczym konkretnym. Wziął miseczkę z jedzeniem i zamieszał w niej zastanawiając się jaką właściwie dzielili relację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:24;

Nie był aż tak wybredny, jeśli chodziło o kawę. Otrzymawszy swój przydział, uśmiechnął się lekko i zanim w ogóle wziął jakiegokolwiek łyka, jakby znikąd wyciągnął cienką fiolkę z odrobiną eliksiru. Wlał ją do środka, zamieszawszy napój ruchem dłoni. Kiwnął głową w ramach podziękowania i wziął długi łyk. Gorycz wręcz drapała go w gardło, zwłaszcza że dorzucił sobie porcję eliksiru wzmacniającego, który miał jakoś przepchnąć go przez jeszcze jeden dzień. Może po południu uda mu się wyrwać na jakąś drzemkę? Warto byłoby spróbować, gdy już i tak zerwali się bladym świtem na nogi.
- Nie wiesz - zgodził się, jak gdyby miało mu to w jakikolwiek sposób przybliżyć tę kwestię. Mało wylewny nocny gość oznaczał zaoszczędzenie zapasów. Równie dobrze już mógłby sobie pójść. Mithra jednak nie bywał w żaden sposób wybredny. Jeśli czegoś go nauczyło życie to z pewnością tego, że nie warto być.
- Jestem wszystkożerny, zwłaszcza o tej godzinie. - Przyznał, nie powstrzymując lekkiego uśmiechu, który zaplątał mu się na ustach. - Lyall, nie trzeba było. - Oświadczył, zresztą bardzo zgodnie z prawdą, bo jeżeli było coś, o co Mithra martwił się po wstaniu z łóżka, to z pewnością nie był to jego własny żołądek. Niemniej pochylił się nad miseczką, aby zapoznać się z jej zawartością.
- Więc tak się robi takie mięśnie? - Zagadnął, chociaż nie był pewien czy chłopak go słucha, bo zdaje się, postanowił właśnie wytarmosić Wiatr. Przekopując się przez zawartość miski, Mahdavi nie do końca potrafił rozpracować, co takiego mu dają do jedzenia. Sam żywił się raczej poza domem, bo chociaż miał rękę do eliksirów, tak samodzielnie to nawet zupy by nie ugotował. Nie miał więc pojęcia, że w kilka minut można przyrządzić coś, co wygląda jak z restauracji i jeszcze mówić, iż nie ma się nic na śniadanie.
- Nie mam pojęcia co to, ale zaufam ci. - Oświadczył, decydując się na spróbowanie, ale zanim to zrobił, podjął próbę pochwycenia jego spojrzenia. Zmarszczył lekko brwi, jakby się zaniepokoił. - Czy mogę poprosić cię o jeszcze jedną przysługę? - Zaczął, ale właściwe pytanie nie padło od razu. Pozwolił, aby zawisło między nimi. Jeśli nie odmówił, kontynuował. - Czy zanim wyjdę, mógłbym nakarmić u ciebie Wiatr? Ja… wolałbym się nie teleportować, a nie powinien omijać śniadania. - Spróbował, aby nie zabrzmiało to jak żałosna próba nadużycia jego gościnności, ale chyba nie do końca mu to wyszło. Dźgnął więc sztućcem usmażone jajko i wbił w nie spojrzenie. Wydawał się mocno zakłopotany tym, że w ogóle zadał to pytanie. Kiedy przymierzał się do pierwszego kęsa, zastygł z ręką nabierającą pożywienie. Poszukał jego spojrzenia, ale nie znalazł w nim odpowiedzi. Dlaczego pytał?
- Głupio mi. - Odpowiedział, starając się udawać, że to jest jedyny powód jego dzisiejszego nastroju, chociaż tak naprawdę było ich o wiele, wiele więcej. Począwszy od niewyspania się, a na wczorajszej panice po teleportacji skończywszy. Wsunął do ust porcję jedzenia, aby przerzuć ją zapamiętale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:24;

W odróżnieniu od Mahdaviego nie miał najmniejszego problemu przyznawać się do swojej niewiedzy. Ani w kwestiach wielkich ani kwestiach drobiazgów, nie był naukowcem, geniuszem, może i był krukonem ale i powierzchowność miał raczej taką osiłkową niż kujona. Co więcej, lubił popełniać błędy, znajdował w błędach pewną naukę, szczególnie tych powtarzanych nagminnie czego dowodem była chociażby siatka blizn na jego ciele. Uśmiechnął się jedynie kącikiem ust, wielu rzeczy o syryjczyku nie wiedział, co wcale nie wpływało znacząco na komfort przebywania z nim. W zasadzie może i zdziwiłby się, jak lekko spędzało im się wspólnie czas, gdyby nie fakt, że Lyall już tylko odliczał dni do końca roku szkolnego. Nie było teraz rzeczy, której nie zrobiłby z większą ochotą niż zatracenie się z kimś, zatracenie w kimś na tych ledwie kilka tygodni.
Dobrze było słyszeć zadowolenie z przygotowanego posiłku, jednak choć Lyall rozumiał wszystkożerność - tak samo jak ze snem, w perspektywie życiowych doświadczeń nauczył się nie wybrzydzać - to jednak podejrzliwie rzucił okiem ponad blatem, czy czarnowłosy je, czy tylko symuluje.
- Później pokażę Ci jak... - mruknął zerkając na niego nad blatem i posyłając mu szatański uśmiech z piekła rodem, po czym wrócił jeszcze do tarmoszenia i głaskania pieska. Kiedy się wyprostował i wziął kubek obserwował przez chwilę jak Mithra grzebie w miseczce jak jakiś wybredny ptaszek.
- Oczywiście. Nie mam nic smacznego dla takich pięknych piesków, ale wiem skąd coś wziąć. - dotknął palcami psiej głowy. Wrócił spojrzeniem do dłubiącego w misce mężczyzny z nieodgadnionym wyrazem twarzy i milczał, jakby oczekiwał, że ten dokończy swoją myśl. Milczał i milczał, aż zrobiło się wystarczająco niezręcznie, po czym jeszcze napił się kawy zanim odezwał w końcu:
- Dlaczego? Nic się nie stało. - wpatrywał się w niego z tą chłodną, kalkulacyjną uwagą z jaką Morris przyglądał się ludziom, którym udało się zaskarbić sto procent jego niepodzielnej uwagi. Zamieszał w swojej owsiance, żeby wybełtać jajko i zabrał się za konsumpcję zerkając na Mithrę, ale tez trochę strojąc wesołe miny do Wiatru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:25;

Czując na sobie jego czujne spojrzenie, nie potrafił powstrzymać lekko ironicznego grymasu, który wpełzł mu na wargi. Utrzymując kontakt wzrokowy, chciał zasugerować mu, że oto doskonale zauważa, jak ten mu się przygląda. W odpowiedzi nawet wsadził sobie wreszcie jedzenie do ust, co by mu udowodnić, że nie jada jedynie dziczyzny i nie zapija jej krwią swoich wrogów. Nie był żadnym Tadkiem Niejadkiem, ale do posilania się w cudzym domu podchodził z pewną ostrożnością. Z kawą tego problemu nie miał, bo kiedy już posłał mu nieco zaczepny uśmiech na jego wzmiankę o pokazywaniu sobie sposobów na rzeźbienie ciała i wsunął kilka łyżek owsianki, upił znowu swojego napoju zaprawionego eliksirem regenerującym. Przyjemna ulga spływała na niego powoli, chociaż regularnymi falami. Milczenie powoli stało się integralną częścią tej pokracznej relacji, jaką ze sobą dzielili. Bywało nieco niezręczne, ale często też stymulująco. Mithra bowiem znajdował jakąś chorą przyjemność w obserwowaniu, jak to czoło marszczy się pod naporem myśli oraz jak te czujne, niebieskie oczy szukają odpowiedzi na zadawane wątpliwości w jego własnych. Nie znajdował tam zbyt wiele. Jedynie zaintrygowanie, chociaż w tym momencie także i faktyczny wstyd. Przesunął palcami wzdłuż wyspy, obchodząc ją powoli. Pies instynktownie usunął się na bok, chętnie znajdując sobie jakieś zajęcie w salonie, skoro nie musiał już odgradzać swojego pana od tego tu miłego wujka, który go tak fajnie drapał i głaskał między uszami. Pohasał trochę zbyt ochoczo, chociaż nozdrza poruszały mu się z zaciekawieniem od tych wszystkich kuchennych zapachów.
- Bo znamy się jakiś tydzień, Lyall. - Odpowiedział, przystając dosłownie naprzeciwko niego i wspierając się o wyszorowany blat wolną dłonią. Drugą złożył na swoim biodrze. - Znamy się tydzień, a ty mnie karmisz i poisz z samego rana. Dlaczego? - Nieubłaganie zadawał pytania, jak gdyby poznanie odpowiedzi na taką błahostkę miało w jakikolwiek sposób pomóc mu w odnalezieniu się w tym - jak to określił - „głupim” odczuciu. - I żal mi. - Dodał jeszcze, ruchem palców przywołując do dłoni kubek z kawą. Przysunął go prawie do ust, zanim ponownie się odezwał. - Żal mi, że zmarnowałem wczoraj dobry wieczór. - Gorycz brzmiąca w jego głosie złagodzona została miłym uśmiechem, który kompletnie nie pasował do tych słów oraz wydźwięku. Starał się skryć, jak głęboko sięga w nim to uczucie i jak niewygodnie mu się w nim odnaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:25;

Nie był to pierwszy i nie ostatni ironiczny grymas jaki Lyall musiał przeżyć i wcale nie krygował się z tego powodu jakoś specjalnie. Uniósł jedynie lekko brwi jakby chciał odpowiedzieć na ten uśmiech "nono, patrze, jedz". Wymieszawszy swoją własną owsiankę, mimo, że była zasadniczo solidną porcją żarcia, Lyall miał chyba jakiś spust syfonu, portal czarnej dziury w japie, bo nie poświęcając jedzeniu nawet większej uwagi po prostu pochłaniał sprawnie zawartość miseczki.
Milczenie było czymś wygodnym, kojarzyło mi się z akceptacją rzeczywistości, nie wymagało odpowiadania na pytania, szukania rozwiązań z sytuacji bez wyjścia. Milczenie pozwalało mu tkwić w tym egzystencjalnym niebycie, godzić się z nieuniknioną ciągłością przeznaczenia, patrzeć sobie w oczy żując kawałek pomidora. Uśmiechać się bez potrzeby tłumaczenia swoich intencji. Uśmiechać się bo się kąciki ust uniosły po prostu. Nic nie musieć. nawet mówić nie musieć. Milczeć.
Zastanawiał się nad genezą tego wstydu, którego cień dostrzegał w jego oczach. Czy miał się czego wstydzić? Czy to już normy Morrisa były tak daleko posunięte, tak kalekie, że nie widział niczego wstydliwego w tym co się teraz działo. W tym poranku, wczorajszym wieczorze, w obecności Mahdaviego w swoim domu. Czy to będzie niezręczne jeśli ten zostanie? Czy będzie niezręcznie jeśli wyjdzie? Jeśli kiedyś wróci? Nie wróci?
To wszystko tylko chwila, chwila w kolorze lazuru jego bystrych oczu, drżąca brzmieniem jego słów. Uniósł kubek do ust obserwując jego wędrówkę wokół blatu mrużąc lekko powieki nad krawędzią wypełnionego kawą naczynia.
- To tylko kawa i owsianka. - powiedział z banalną wręcz prostotą. Nawet mu nie przyszło do głowy, że to jakaś wielka sprawa poczęstować kogoś kawą i śniadaniem, szczególnie jeśli był gościem i nocował pod jego dachem. Przyglądał mu się zastanawiając, czy tu naprawdę chodzi o to śniadanie, bo choć przenikliwość spojrzenia Syryjczyka mogłaby go zmylić, to przeczuwał, że jest jakieś drugie dno tej myśli.
Uśmiechnął się na jego słowa, cóż to za kuriozalne złożenie obrazów.
- No to na szczęście nie jest mój ostatni wieczór na wolności. - powiedział lekkim tonem. Wyciągnął rękę po jego wspartą na biodrze dłoń i pociągnął palce w swoją stronę. Jak ostatnie bezpruderyjne zwierze wcisnął mu język między palec środkowy a wskazujący, po czym cmoknął wgłębienie we wnętrzu tej magicznej ręki i puścił ją, jak gdyby nigdy nic. Wziął swój kubeczek i dopiwszy kilka łyków skierował kroki do przedsionka mieszkania, zagadując Wiatr:
- A wy tu teraz poczekacie? Tak? Poczekacie? - podrapał psa- A jak ja wrócę to też dostaniesz śniadanie. - i deportował się założywszy buty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:25;

Fakt, że znowu zapomniał mu odpowiedzieć, wcale Mahdaviego nie zaskoczył. Brak zdziwienia nie sprawił jednak, że łatwiej było mu przejść do normalności ponad jego milczeniem, więc jak przystało na hipokrytę, również nie kontynuował tej rozmowy. Tylko kawa i owsianka… no cóż, dla niego nie było to tylko śniadanie. Nie pamiętał kiedy ostatnim razem ktokolwiek zatroszczył się o jego potrzeby, dlatego fakt, że robił to niemalże obcy człowiek był dla Mirka nie tyle dziwny co po prostu bardzo zaskakujący.
Odważny był ten gest. Jak na człowieka, który został poparzony tymi samymi rękoma, on nie wykazał żadnego lęku i śmiało przysunął twarz do jego palców. Mahdavi jednak panował nad sobą, więc uśmiechnął się tylko lekko, zupełnie nie dając po sobie poznać czy w jakikolwiek sposób poruszył go ten gest. Ważne było tylko to, że tym razem nie pojawiła się żadna iskra, ani tym bardziej płomień. Pozwolił mu odejść, chociaż tak naprawdę chciałby go wtedy przytrzymać przy sobie. Obserwował go jak odchodzi gaworząc do psa, ale poruszył się dopiero wtedy, gdy trzask teleportacji zasygnalizował odejście Lyalla. Wrócił do jedzenia, a kiedy skończył i dopił kawę, starannie umył wszystkie pozostawione brudne naczynia w zlewie i wytarł je do sucha zaklęciem. Nie chował ich, nie ryzykując grzebania mu po szafkach i po prostu zostawił na blacie. Był przekonany, że Morris, gdy tylko je zobaczy, pedantycznie wciśnie je na właściwe im miejsce. Upewniwszy się, że nie narozlewał mu wody, wrócił do sypialni, aby ubrać się w swoje ciuchy. Po drodze złapał go Wiatr, któremu już najwidoczniej znudziło się myszkowanie w nowym domu i rozrzucanie wszędzie sierści.
- Co sądzisz? - Zapytał psa, zapinając na szyi złoty łańcuszek i wsuwając go pod materiał koszulki. Wiatr, oczywiście, nie odpowiedział, ale wywalił jęzor na bok i popatrzył na swojego pana. Mithra zszedł na dół i skierował się wprost do salonu. Wyciągnął się na kanapie, jak gdyby był u siebie. Pies skorzystał z okazji i chętnie wcisnął się na miejsce obok niego, opierając mu łeb na klatce piersiowej. Lekki półmrok typowy dla świtu sprawiał, że zamknięcie oczu było tak proste…
Prostsze od powstrzymywania się przed myszkowaniem mu po szafkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:25;

To też trochę nie tak, że on mu zapomniał odpowiedzieć. Lyall miał niezwykły talent i tendencje do uchylania się od pewnych tematów, wypracowaną przez lata uchylania się od rozmów dotyczących drażliwych kwestii jego rodziny. Przychodziło mu to naturalnie jak oddychanie i musiałby poważnie nad sobą popracować, żeby nie powtarzać tego schematu zachowania. Mithra będzie musiał jeszcze wiele pytań zadać powtórnie, by w końcu nauczyć Morrisa normalnie wyglądających rozmów.
Miał w sobie masochistyczną potrzebę zabicia się, ewidentnie nieuniknioną i nie do zbycia, sięgając po rękę Mahdaviego zdawał sobie przecież sprawę z tego czym to grozi, a jednak, mimo to, gotów był spopielić sobie mordę dla tego jednego kaprysu, który zresztą był absolutnie nieprzemyślany. Aportując się przy jednym z lokalnych sklepików z mięsem przez kilka długich minut wybierał odpowiednią część wołowego szpondera, taką, jaką kupiłby swojemu psu, gdyby go miał i kilka jajek, potem nie omieszkał zajść po flaszkę, bo przecież był weekend i nie zamierzał przeżyć go na trzeźwo i znów deportował się do mieszkania. Wszedł do środka po odłożeniu butów na swoje miejsce w żołnierskim porządku.
- Nie było sowy z prorokiem? - zapytał kontrolnie, wchodząc do kuchni. Sama scena wydawała się aż nierealistyczna, jakby ta sytuacja była najbardziej naturalna na świecie, codzienna, zwyczajna. A przecież wcale taka nie była...
Zakręcił się po kuchni odkładając naczynia na swoje miejsce i szykując pyszne jedzenie dla Wiatru, który już skradł mu serce i zaskarbił jego miłość tak wielką, że się nawet nie zesrał widząc, jak się wyleguje ze swoim pańciem na kanapie.
- Komu tak wygodnie. - uśmiechnął się posyłając zaklęciem mięso z jajkami do miski. Wziął ją do ręki i podszedł do kanapy, by dać jedzenie Mithrze, w końcu był właścicielem tego Wiatru i pies ufał mu najbardziej. Poza tym karmienie to trochę odtwarzanie schematu hierarchii i dominacji wśród zwierząt, nie miał pojęcia jak Mahdavi do tego podchodzi. Podał czarnowłosemu naczynie ciekaw jak ten obcuje ze swoim zwierzęciem w sferach, w których on sam zapewne wprowadziłby dość istotny dla zdrowego wychowania psa rygor. Wiatr jednak wyglądał na bardzo stabilnego zwierzaka, czy to dlatego, że Syryjczyk był stabilny? Czy wręcz przeciwnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:26;

Nie odpowiedział. Nawet gdyby sowa z dzisiejszym wydaniem Proroka Codziennego miała się zjawić, Mithra nie był panem domu. Nie poczuwał się do odbierania cudzej poczty czy robienia… no, w zasadzie czegokolwiek, co mogłaby robić osoba, która tu mieszka. Nie chciał czuć się zbyt swobodnie. To, że skorzystał z jego łazienki, było swego rodzaju wyjątkiem, do którego niekoniecznie chciał przywykać. Nie był zły, ani tym bardziej złośliwy z natury. Nie chciał więc psuć tej cienkiej nici porozumienia, która rozciągnęła się między nimi, a jaka z pewnością trzasnęłaby z hukiem, gdyby uznał, że co lyallowej to także i jego. Chociaż dłonie świerzbiły go od potrzeby poznania zawartości jego szuflad, trzymał je grzecznie na karku Wiatru, drażniąc go powolnymi ruchami. Pies nie chrapał tak jak Mirek, ale po tej dłuższej chwili spokoju zaczął już głośniej oddychać. Byłby zasnął w najlepsze, gdyby nie lekkie zesztywnienie Mahdaviego. Wtedy uniósł uszy i łeb, aby popatrzeć z nadzieją na miskę, która zbliżała się do nich powoli. I kiedy z nadzieją zsunął się z kolan mężczyzny, to nawet i on powoli dźwignął się do siadu i rzucił okiem na olbrzyma przed sobą. Nie będzie karmił go w salonie, chociaż z drugiej strony, wcale nie chciało mu się też iść do kuchni. Przejąwszy miskę, rzucił okiem najpierw na jej zwartość, a potem na psa, który śledził ją powściągliwym, aczkolwiek bardzo uważnym spojrzeniem. Zaklęcie bezróżdżkowe zadziałało perfekcyjnie i posłało miseczkę pod wyspę jadalną. Wiatr najwidoczniej był przyzwyczajony do tak bezceremonialnego zaproszenia na jedzenie. A Mithra zaufał. Zaufał, że Lyall nie otruje mu psa, a znaczyło to dla niego bardzo dużo. Wyciągnął ku niemu opierścienioną dłoń, bezceremonialnie wspierając dłonie najpierw o jego udo, a następnie pełznąć nią na pośladki. Powoli naparł na nie, szukając jego spojrzenia.
- Dziękuję - powiedział już po raz wtóry, uśmiechając się bardzo szczerze, aż zdarzyło mu się pokazać zęby. Ten mały, czarny sierściuch był dla niego bardzo ważny, a każdy, kto o niego dbał, zasługiwał też na to, aby Mithra dbał o niego. Popychając go na siebie, chciał, aby usiadł mu okrakiem na kolanach. Potem objął go powoli ramieniem, z rozmysłem wyplatając palcem jeden lok z jego jasnych włosów i naciągając go lekko, aby podrażnić skórę głowy. Druga ręka pełzła po klatce piersiowej, a potem po szyi. Ułożył mu palce na policzku. Bardzo ostrożnie i powoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:26;

Nie miał wiele do ukrycia on jako człowiek. Co było zabawne biorąc pod uwagę fakt, jak tajemnicza była jego rodzina i jak wiele czarnomagicznych obwarowań nosił w związku z tym w swojej głowie i ciele. Bycie gościem nie musi być niezręczne, szczególnie jeśli gospodarz ewidentnie nie widzi w tym problemu. Nawet gdyby Mithra zdecydował się myszkować po jego szafkach zapewne nie znalazłby nic cennego, co innego rzeczy Cassiusa, no ale tych to trudno było pilnować. Zresztą nie wiadomo, czy Swansea w swoim absurdalnym bogactwie byłby w stanie zauważyć zniknięcie jakichś drobiazgów - o ile nie były to pamiątkowe majtki jego dziewczyny.
Ostatnim co Lyall Morris w życiu zrobi będzie otrucie psa. Jakiegokolwiek. Prędzej wybaczy swojej matce i ojcu zniszczenie sobie życia i ucałuje szczerze babcię w jej urodziny niż zrobi krzywdę nawet najbardziej wkurwiającemu czworonogowi. Obejrzał się za lewitującą miską z zainteresowaniem obserwując, czy Wiatr polubi ugotowane mu jedzenie. Powinna tam być gotowana marchewka albo szparagi, żeby uzupełnić witaminy, ale to awaryjne śniadanie, zanotował już w głowie, żeby być lepiej przygotowanym na wypadek takiej wizyty. Wiatr był jak przyjemna bryza, trochę życia w tym zimnym domu. Chciałby mieć i dziesięć psów łudząc się, że wyleczyłby jego depresję, jednak musisz być odpowiedzialny za to, co sobie oswoisz, a myśl o porzuceniu czworonoga za ile, dwa miesiące? Łamała go bardziej niż perspektywa życia w Azkabanie.
Dotyk Mahdaviego zwrócił jego uwagę zaraz po tym jak pies zabrał się za jedzenie. Przeniósł spokojne spojrzenie na swoje uda, po których wspinały się smukłe, karmelowe palce i wypinając lekko biodra w przód, kiedy ten naparł na jego pośladki, stawiając lekki opór, jakby się droczył. Opadł na jedno kolano na kanapie, zginając drugie i stawiając bosą stopę na siedzisku. NIe chciał mu się całym ciężarem zwalać na nogi, bo jednak był wyrośniętym bydlęciem a nie smukłą łanią.
- Nie musisz się dziwić - powiedział odruchowo zamykając oczy, kiedy ktoś zaczynał bawić się jego włosami, taki był łatwy- że chcę was dobrze ugościć. - spojrzał na niego spod przymrużonych powiek dotykając opuszkami wierzchu jego dłoni- Jak smutno i żałośnie by to nie zabrzmiało, towarzystwo Twoje i Wiatru to jedna z najmilszych rzeczy jaka mi się przytrafiła od dawna. - jego dłoń wciąż pokryta była ciemną skórą, odznaczającą się innym kolorem od reszty ciała, jednak nie wydawało się, by Morris rozpatrywał to jako coś złego.
Otworzył oczy i uśmiechnął się.
- Nawet jeśli to tylko chwila. - powiedział cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:26;

Jego słowa przywołały na tę twarz nutkę zwątpienia. Uniósł lekko brwi, jakby wskazanie mu, że nie musi się dziwić, właśnie straszliwie go zaskoczyło. Milczał. Bardzo długo milczał i po prostu na niego patrzył. Nie spojrzał na jego okaleczoną dłoń, ale nie musiał. Doskonale pamiętał wylany bezmyślnie eliksir, smród spływającej mu z dłoni, dosłownie topniejącej skóry. Domyślał się, co zostało pod bandażami i wyjątkowo akurat tego badać nie pragnął. Wolał za to, o stokroć bardziej, zbadać wnętrze jego czaszki. Poznać wszystkie te tajemnice, do których dostępu broniła mu ta przeklęta bransoletka. Mithra nie był sentymentalny. Zazwyczaj. Gdyby Lyall miał zostać wtrącony do więzienia, chociażby jutro, mógłby przejść ponad tym dość swobodnie. Pewnie przez kilka dni tęskniłby za jego obecnością, dużymi dłońmi, ciężarem na kolanie, ale to nic, z czym nie poradziłby sobie razem z Wiatrem. Problem jednak był taki, że Morris nie znikał jutro. Znikał za miesiące, które, chociaż miały zlecieć stosunkowo szybko, to i tak dawały wystarczająco dużo czasu do tego, aby zdołał polubić coś więcej od jego wytrenowanych pośladków. Póki co zdecydowanie zbyt mocno plusował w jego oczach troską o psa, aby potrafił przejść ponad tym obojętnie. Może po prostu lubił psy. Jednakże lubił także JEGO psa. Jedyną ciepłą istotę, która towarzyszyła mu niezmiennie od lat i była mu bliższa, niż większość ludzi. To trochę tak, jak gdyby dbał o jego rodzonego brata, gdyby Mirek kiedykolwiek darzył go nadzwyczaj ciepłym uczuciem. Należeli teraz do jednego stada. Wszyscy troje.
- Pójdę - powiedział wreszcie, zsuwając kciuk na jego wargi i lokując go w kąciku jego ust. Przysunął się do niego lekko, naturalnie wyciągając szyję, aby ułożyć swoje usta na jego. Delikatnie, nienachalnie. Pocałował go szybko, cofając się, zanim zdążył odpowiedzieć na ten gest. - Poszukam. A jeśli nie znajdę, sprawię, że będzie to intensywna chwila. - Czy wciąż kusił go pękaty mieszek? Obietnica sowitej zapłaty za zdjęcie z niego ciężaru cierniowej bransoletki? A może to ten urok osobisty? Poczucie bycia częścią grupy? Trudno było powiedzieć jakimi ścieżkami podążały myśli złodzieja i czarodzieja, który przez całe swoje życie nie zagrzał nigdzie miejsca na dłużej.
- Nie brzmisz żałośnie. - Stwierdził wreszcie, cofając palce na tył jego czaszki, aby zapleść je na jego szerokim karku. - Wiem co masz na myśli. - Nie „wiem jak to jest” czy „doskonale to rozumiem”. Niekonkretna, acz potwierdzająca. Chociaż jego spojrzenie stało się dziwnie wycofane, jak gdyby sięgnął trochę zbyt głęboko do swego wnętrza, usta zdołały rozciągnąć się w uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:27;

Zauważył tę nutę, jednak nic nie powiedział na ten widok, nie zareagował nie chcąc odmawiać mu przestrzeni na przeżywanie swojej historii. Morris był przecież tylko skrzypcami w tle, nigdy nigdzie na dłużej, nigdy instrumentem wiodącym. Przebiegł palcami po jego nadgarstku i przedramieniu gnąc szyję odruchowo do tego pocałunku, trwał on jednak za krótko by luj mógł zachłannie wyssać więcej uczucia, ledwie muśnięcie, a więc muśnięcie, nic więcej. Otworzył oczy i przyjrzał się tej splątanej emocji, pokręconej i nieśmiałej, krzątającej po zakamarkach twarzy Syryjczyka. Milczał, choć ciekaw był dlaczego ten tak ze sobą walczył. Zderzenie dwóch kompletnie różnych charakterów, choć tak boleśnie do siebie podobnych. Mahdavi stawiał na absolutną izolację wiedząc, że nigdzie nie grzeje miejsca na dłużej - Morris? Wiedząc, że nie ma już czasu łapczywie brał wszystko w pełnym wymiarze, natychmiast, ile tylko się da. A jeśli się nie da więcej? No cóż, nie mógł naciskać.
Nie miał do tego prawa.
- Jeśli chcesz. - skinął głową odpychając się lekko stopą, by oswobodzić kolana bruneta, jakby tym gestem chciał mu dać tę wolność ruchu, choć palcami przytrzymał jego ramię tak, by jego dłoń wciąż spoczywała na morrisowym karku.- Wiesz już gdzie się chowam. Jesteś tu zawsze mile widzianym gościem... - powiedział pociągając jego przedramię, by znów ująć jego dłoń w palce i musnąć ją ustami.
Ta obietnica smakowała słodko, choć Lyall wcale nie chciał jej smakować. Gorycz porażki była trudna do przełknięcia, a na przestrzeni lat struł się nią zbyt potężnie by móc ponownie, jeszcze raz, dwa, tysiąc, jak za dawnych czasów, łykać ten jad życia bez zmrużenia oczu. Mimo to wiedział w środku, że chciałby, by mu się udało choćby w części tę obietnicę spełnić. Przynajmniej w kwestii intensywności tej chwili.
Przyglądał się tej niepewności na twarzy Mithry, temu, jak próbował uciec od swoich własnych słów. Zdradził go jednak ten nieśmiało kwitnący uśmiech.
- Wiem, że wiesz. - tym razem to on pochylił się, by skraść mu pocałunek. Wcale krótki, wcale nie muśnięcie. Wymierzony, wycyrklowany, taki, by mógł zasmakować ten cień uśmiechu, zapamiętać jego fakturę, nauczyć się jak wywołać go w przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:27;

Jeden był skrzypcami, a drugi cichym pomrukiem basu gdzieś w oddali. Słowa, które padły z ust Lyalla były czymś, czego Mithra wcale nie chciał przyjmować. Zezwolenie na możliwość wkraczania do jego domu bez zapowiedzi było zbyt kuszące i to w dwojaki sposób. Zmrużył lekko oczy, jak gdyby chciał podważyć słuszność jego decyzji, ale kimże był, aby to robić? Brytyjczyk był dorosły i miał swój rozum. Znał przecież ryzyko i skoro gotów był je ponieść…
Nie odpowiedział mu taką samą deklaracją. Wbrew pozorom, Mithra bardzo cenił swoją prywatność, swoją wiedzę i wszystko to, co robił w wolnym czasie, bardzo go pochłaniało. Potrzebował skupienia, a kiedy już pozwalał myślom płynąć leniwie - jak dziś - to po prostu się to działo. Nie chciał niczego wymuszać, zapraszać do swobody. Jeśli Lyall jej chciał, musiał sam po nią sięgnąć. Niemniej, nie musiał. Zezwolenie na Mirka w domu prawdopodobnie wystarczy. Jeśli nie będzie mógł znowu zasnąć, zakradnie się do niego w nocy i zacznie mu lewitować za oknem.
Niemniej, nie było teraz czasu na takie rozważania i myśli. Kiedy po raz kolejny przyłożył mirkową dłoń do swojej twarzy, nie powstrzymał uśmiechu.
- Lubisz igrać z ogniem - zauważył, parząc go w nos… chłodem. Tak na przekór. A potem popchnął go zaklęciem w bok, aby zmusić go do opadnięcia na kanapę obok i móc naprzeć na niego własnym ciałem. Położył mu dłoń na piersi, chcąc, aby wyciągnął się wygodniej, a kiedy już udało mu się to wyegzekwować, nachylił się nad nim, podpierając się po obu stronach jego ciała. Czarne włosy opadły niesfornie na jego czoło, a złoty wisiorek uciekł spod materiału koszulki, zawisnąwszy pomiędzy nimi, aby bujać się irytująco. Tylko, ze Mithra nie zwracał już na to uwagi, bo przycupnąwszy w półsiadzie na jego biodrach, skubnął zębami jego dolną wargę w zaczepnym geście.
- Dokończmy to, co zaczęliśmy wczoraj. - Poprosił, najwidoczniej mając jakiś dziwny pociąg do kanap. Albo do Lyalla. Albo do obu? Tylko że tak naprawdę nie czekał na zgodę, bo zdążył ochoczo rozewrzeć jego wargi językiem i wsunąć się śmiało do wnętrza jego ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:28;

Jego słowa mogły tyczyć się tak wielu sfer jego życia. Zarówno tego, że znów całował jego niebezpieczne palce jak i faktu, że pozostawiał otwarte zaproszenie do własnego mieszkania obcemu facetowi, któego poznał przyłapując go na kradzieży. Parsknął bezgłośnie, kiwając lekko głową w jakimś krótkim zamyśleniu.
- Trochę tak - przyznał pocierając przymrożony nos- Ale mam już naprawdę niewiele do stracenia. - choć mówił o tym lekko, była to bolesna i szczera prawda. Wszystko liczyło się coraz mniej i niewielu rzeczy było mu już żal poza samym doświadczaniem życia. A za takie doświadczenia? No cóż, nie znał ceny, której nie mógłby zapłacić, skoro najwyższą płacił za doświadczenie dużo bardziej mierne, bo po prostu za rodzinę.
Uległ miękko osuwając się na szeroką kanapę, drugą ręką jednak obejmując jego smukły bok, coby mu się ta syryjska pantera nie wyślizgnęła przebiegle. Śledził spojrzeniem umykające włosy, ciągnięte grawitacją, medalik błyskający lśniącym oczkiem, który odbił mu się od brody gdy ich wargi znów połączyły się w głębokiej potrzebie wzajemnej konsumpcji.
Zachłanne ręce zaraz znalazły drogę pod materiał, szukając ciepła ciała by ogrzać wiecznie zimne palce, jedną przesunąwszy na jego plecy, drugą pod linię jego spodni by zacisnąć palce na jędrnym pośladku.
- Co dokładnie masz na myśli. - mruknął zaczepnie w jego usta. Chwycił go za pasek, tak jak wczoraj, kiedy znienacka teleportował ich do swojego łóżka jakby go chciał tym sprowokować czy nastraszyć, zaraz jednak puścił i zaśmiał cicho w jego wargi.
Przesunął dłońmi po grzbiecie bruneta sięgając pod jego ramionami do jego twarzy i ujmując szyję i kark przytrzymał przy swoich ustach w głębokim pocałunku. Takim odrobinę jedynie sugerującym, że tak, że bardzo dokończmy, natychmiast najlepiej, tylko odrobinę zachłannym, nienasyconym po wczoraj, głodny, wiecznie, wiecznie głodnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:29;

Gdyby był bardziej arogancki, mógłby znaleźć odpowiedź na jego słowa. „Nic do stracenia” to bardzo względna kwestia. Mógł stracić ten piękny dom. Chwilową opiekę nad psem. Milczące spotkania z nim samym. Wieczorne spacery. Wschody słońca. Owsiankę na słono. Wszystko to miał stracić zwykłą niewiarą w powodzenie. Ale kimże on był, aby go pouczać? Nie każdy był tak popierdolenie uparty, tak skoncentrowany na tym, aby zwykle osiągać to, co sobie ubzdura. Mithra na wielu polach w życiu ponosił porażki, ale też na niewielu kwestiach tak naprawdę szczerze mu zależało. Wobec tego mógłby coś mówić, lecz wolał milczeć. Zamiast tego, przycisnął swoje wargi mocniej do jego własnych, zadziornie zawieszając się nad nim jeszcze niżej i dźgając go powoli rozbudzającym się wyrazem zainteresowania wprost w biodro. Jeszcze kilka minut takich pocałunków, a może się okazać, że przekona się jednak do teleportacji do łóżka.
- Nie to - odpowiedział jednak, powstrzymując się od chwycenia go za palce, bo poczuł, jak stają się ciepłe. Udało mu się go nastraszyć. Myśl o ponownej próbie przeciśnięcia się przez gumową rurę wywoływała w nim bardzo niepozytywne skojarzenia i na moment go zdestabilizowała. Na szczęście, może tego nie zauważył. Skorzystał z tego, że magia kłębiła mu się pod palcami i delikatnym dotykiem sprawił, że coś trzasnęło. To guzik w spodniach Lyalla wyskoczył z nich radośnie, potoczywszy się po podłodze i najpewniej wkurzając gospodarza. Mithra jednak nie pozwolił mu się tym przejmować. Rozporek zachrobotał i jego odzienie, wraz z bielizną opadło aż po same kostki. Nie powstrzymał się od poszerzenia uśmiechu i dokładnie tak, jak to dyktował mu Morris, kierując się zachłannością
Mlaskanie psa w oddali umilkło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:29;


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:29;


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:29;


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:30;

Zapominał, gdzie jest oraz kim. Dziwna naturalność wdzierała się w ich wspólne perypetie, jak gdyby takie chwile przydarzały mu się na tyle często, by zdołał do tego przywyknąć. Aby zdołał się nauczyć, co to znaczy nie mieć wstydu, jaki sam na siebie narzucał i chcieć po prostu mieć kogoś na wyciągnięcie ręki. Nawet jeżeli jedynym powodem, dla którym go miał był ten rozgrzany wzwód między jego umięśnionymi udami i te miękkie usta poddające się jego własnym. Napierając palcami na jego plecy, zdawał się nie myśleć o tym, że być może faktycznie będzie mu tego brakować. Tej bezceremonialności jego zachowania. Dziwnego zdystansowania wymieszanego z otwartością. Mówienia prawdy bez opowiadania jej i tak jak dzisiaj, brania rzeczywistości taką, jaką była. Chociaż Mithra uważał sam, że być może to tylko wybuch gorąca. Nieprzemyślany ruch, który kazał im zrobić to na kanapie, a potem pójść za nim do tego domu. Taki przemijający, nienachalny. Tak teraz miał wrażenie, że pragnie tego więcej. Kiedy go karmił, kiedy dbał o Wiatr i niósł go na rękach. To chociaż na chwilę pomogło mu zapomnieć o milczącej pustce codzienności. Nie chcąc jej się poddawać, patrzył wprost w jej oblicze. Dzisiaj widział jego. Kiedy go zabraknie, może nie spojrzy już w żadną inną. Kto wie, zważywszy na to, że zamierzał narazić się na morrisową nieprzychylność i szperać po ich posiadłości. Dzisiaj jednak skupiał się na tym co realnie miał blisko. Co, chociaż na chwilę mógł ukraść do swojej rzeczywistości.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:30;

Może gdyby był innym człowiekiem, gdyby miał czas poświęcałby go na wątpliwości. Na budowanie relacji, zadawanie pytań, na wstyd, krępację, budowanie zaufania. Były to jednak przymioty, na które nie mógł sobie pozwolić, nie, nie chciał, mógł odmówić sobie wszystkiego - tylko po co? Ilu ust by nie zasmakował, w ile oczy nie spoglądał gdyby żył szlachetnym życiem w duchu tradycji, takim, jakiego uczono go w domu. Co by go ominęło, a co by zyskał, kimby dziś był? Z pewnością nie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mithra Mahdavi

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Cienie pod oczami wywołane chorobą; obwieszony błyskotkami jak król Albanii
Galeony : 567
Dodatkowo : Magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t18831-mithridates-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18837-mirza
https://www.czarodzieje.org/t18835-relacje-mithry#541026
https://www.czarodzieje.org/t18820-mithra-mahdavi
https://www.czarodzieje.org/t18838-mithra-mahdavi-dziennik
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:31;

Zaskakująco miło było oglądać go w tym wydaniu. Bezbronnego, tak odmiennego od oblicza, które zaserwowała mu jego twarz tuż po wstaniu z łóżka. Dopasował się do niego, pozwalał prowadzić swoją dłoń i w całości dostosował się w tym wszystkim do jego potrzeb. Nie potrzebował gnać szaleńczo wyłącznie dla siebie. Nasłuchiwał oddechów, obserwował, analizował. Pracował nad ich zadowoleniem, najlepiej jak potrafił, zniecierpliwionym ruchem starłszy ze swojej skroni stróżkę potu. Gorąco, które znów go ogarniało, spłynęło mu gorączką wzdłuż kręgosłupa. Ono oraz te słodkie rumieńce na jego bladej skórze przypominały mu, że powinien uważać. I kiedy tylko to sobie uświadomił, podjął pierwsze kroki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty12.05.20 21:31;

To nie była twarz, której mógłby się wstydzić, jednakże, czy jakiś wyraz jego twarzy powinien wywoływać w nim wstyd? To była jednak odsłona której nie zawsze udało mu się pokazać, zazwyczaj zbyt zapamiętały w dawanej miłości nie znajdywał chwili na egocentryczną prezentację własnej osoby. Co dziwne przecież, w tym ogromie absurdalnego egocentryzmu z jakim zwykł się nosić na co dzień wydawałoby się, że prężenie się i objawianie swoich pięknych stron powinno być rutyną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 QzgSDG8








Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty


PisanieDom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty Re: Dom Cassiusa i Lyalla  Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dom Cassiusa i Lyalla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom Cassiusa i Lyalla - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-