Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dom Cassiusa i Lyalla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 1900
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 925
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8




Moderator




Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla EmptyPią Mar 20 2020, 22:09


Dom
Cassiusa i Lyalla

Parter

Kuchnia





Jadalnia (aneks)





Salon





Łazienka





Pracownia






Pokój do ćwiczeń






Korytarz



Pierwsze pietro


Pokój Cassiusa






Pokój Lyalla





Łazienka




______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, szerokie ramiona i plecy
Galeony : 659
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17719-aniolki-charliego#498308
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Re: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla EmptyPon Mar 23 2020, 16:54

@Cassius Swansea

Przeklął pod nosem, gdy to paskudne uczucie towarzyszące teleportacji rozniosło się po jego wnętrzu, powodując skręt żołądka i te krótkie mdłości. Przymknął powieki, łapiąc oddech, aby zaraz dłonią przesunąć po brązowych włosach, zgarniając je z bladej buzi, gdzie punktem najmocniej przykuwającym uwagę były podkrążone oczy i przekrwione białka. Zacisnął usta, zwilżając je jednak zaraz językiem i ruszył do przodu, rozglądając się po okolicy. Wkurwiała go myśl, że wszyscy jego znajomi zaczęli opuszczać dormitorium i za chwilę zostanie tam z jakimiś brudasami, tracąc zmysły. Nie było Finna, Cassius pałętał się swoimi ścieżkami, znikając na długo z pola widzenia, a zresztą chłopaków kontakty jakoś urwał — kilku też zamek opuściło. Pieprzone dorastanie! W irytacji kopnął kamień, zanim poprawił jeszcze kurtkę, chcąc wyglądać, jak człowiek, a nie jego wrak i zatrzymał się przed drzwiami domu, którego dokładny adres przesłał mu przyjaciel. Poprawił plecak zawieszony niedbale przez jedno z ramion i puknął dwukrotnie, znajdując przez chwilę radość w odgłosach stukających o siebie butelek, wypełnionych porządnym alkoholem. Byle gówna nie pił. Nie chciał zwracać głowy Dominikowi, który jak zwykle martwiłby się zbyt mocno, a Emily nie mógł powiedzieć. Nathaniela znał zbyt krótko. Został więc Cassius, chociaż już słyszał w głowie to charakterystyczne dla niego brzmienie głosu, obawiając się, że tylko go wkurwi bardziej. Rowle wiedział jednak, że musi z kimś porozmawiać, bo inaczej zwariuje i zabije w korytarzu jakąś paskudną szlamę, która i tak nie była nikomu potrzebna, trafiając do Azkabanu. Z drugiej strony, czy nie rozwiązywało to wszystkich jego problemów? Przełknął ślinę, znów przymykając na chwilę oczy, a gdy ślizgon otworzył mu drzwi, uśmiechnął się w charakterystyczny dla siebie sposób i zlustrował go wzrokiem, kiwając głową na przywitanie. - Swansea. Już prawie zapomniałem, jak wyglądasz, mordo.
Charlie zawsze był dość szczery, chociaż na tle inteligencji przyjaciela wypadał dość blado i słabo, nie mogąc chwalić się zawrotną bystrością. Na szczęście miał inne zalety, szkoda tylko, że nie aż tak doceniane przez świat. Spojrzał w błękitne oczy artysty, wzdychając ciężko. Łatwiej by było, gdyby po prostu dał mu te prochy bez zadawania pytań, dając odpocząć od wszystkiego dookoła. Źle sobie radził, jak chodziło o sprawy rodzinne. Całe szczęście, Cassius wyglądał lepiej od niego i nawet przeszła mu przez głowę myśl, że chociaż jego życie przestało być aż tak popierdolone. Przypominając sobie jego buzię z tej cholernej sauny, a teraz - no cóż, oby tak dalej. - Dzięki stary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 1900
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 925
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8




Moderator




Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Re: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla EmptyWto Mar 24 2020, 12:45

Może trochę wstyd to przyznać, ale Cassius nieszczególnie wypatrywał wizyty Charliego. Nie dlatego, że nie chciał go dzisiaj widzieć, a raczej z tego powodu, że nie umówili się na jakąś super konkretną godzinę. Swansea był też akurat w trakcie terapii niepamiętania o Dinie. To znaczy, od kiedy wyjechała na dwa dni, żeby odwiedzić znajomego miał nagle zaskakująco dużo czasu. Zdążył już powspinać się z Lyallem i dopieścić zakupiony przed kilkoma dniami dom… a raczej swoją przestrzeń w rzeczonym domu. Jego współlokator już na wstępie okazał się być wyjątkowo trudnym do współpracy indywiduum i od samego początku wkurwiał go brakiem poszanowania dla jego potrzeby zapełnienia pustej przestrzeni tak jakby czymkolwiek. Nie zamierzał przesadzać, ale kilka obrazów z pewnością ociepliłoby wnętrze. Nie należało zapominać, że mimo wszystko Cassius był estetą i jakkolwiek nie ceniłby sobie porządku, ładu i skromności dekoracji, Morris przewyższał go pod tym względem o tysiąckroć. Na tyle, że jego pokój zmienił się nieomal nie do poznania. W domu rodzinnym zostawił prawie pustą przestrzeń, a w ten wypełnił setkami drobnostek, które miały dać mu poczucie, że jednak jest tutaj mile widziany i to miejsce jest tak samo jego jak Luja.
Trudne początki w nowym gniazdku.
Dzisiaj zaś chodził trochę jak na szpilkach, bo niby tego Ślizgona nie wypatrywał, a z drugiej strony nie potrafił skupić się ani na malowaniu, ani na szkicach. Poćwiczył sobie tylko, waląc przez dłuższy czas w worek, a potem wziął szybki prysznic, aby ostatecznie wylądować na swoim łóżku z wyrazem znużenia i zniechęcenia. Dlatego kiedy wreszcie ktoś uderzył kilka razy w drzwi wejściowe, Swansea wyskoczył ze swojej klatki i popędził otworzyć przybyszowi.
- Siema - rzucił w ramach powitania, szczerząc zęby do Charliego. Zdaje się, ze kompletnie zamienili się miejscami, tak w porównaniu do ich saunowania na wyjeździe, ale Cass na wstępie starał się tym kompletnie nie przejmować, bo jak sobie popalą i popiją to wszystkie smutki powinien szlag trafić, prawda? Będąc dzisiaj optymistą, zaprosił chłopaka do środka machnięciem ręki.
- Zdążymy z małym small talkiem czy aż tak ci się pali, żeby… palić? - Zapytał, nie mogąc powstrzymać się przed nieco prowokującym uniesieniem warg. Zamierzał obnosić się z tym, że nie rozumie pośpiechu Rowle’a tak długo, aż ten nie wyjaśni mu w końcu co takiego go gryzie.
- Chodź do salonu, mamy wolną chatę. Lyall pewnie poszedł zmiękczać znowu jakieś niewieście serca. - Oznajmił jeszcze ze wzruszeniem ramion i poprowadził kumpla w kierunku wygodnych, chociaż skromnych kanap, aby rozwalić się na nich i właśnie tam powoli przechodzić do sedna spotkania.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, szerokie ramiona i plecy
Galeony : 659
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17719-aniolki-charliego#498308
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Re: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla EmptySro Mar 25 2020, 02:58

Nieważne, jak ułomny był — szczerze cieszył się z powodzenia i szczęścia najbliższych. Nic więc dziwnego, że widok Cassiusa sprawił, że kąciki ust drgnęły mu ku górze w pozytywnym zaskoczeniu. Trochę się bał tego spotkania, nie wiedząc, jak przyjaciel wygląda. Podczas ferii miał wrażenie, że szuka tylko odpowiedniego szczytu, aby się rzucić i nadziać na lodowe kolce. Wyglądał koszmarnie. I oczywiście nie spowiadał się, nie powiedział mu niczego, bo w całym swoim zajebistym jestestwie to Cassius nie umiał porozmawiać otwarcie o tym, co go bolało. Charlie też czasem tak robił, ale tylko na chwilę, żeby oswoić się z jakąś myślą lub jakimś działaniem, które się pojawiało i robiła mu bałagan w głowie.
- Dobrze Cię widzieć. - nie mógł powstrzymać tego krótkiego, jakże pozytywnego komentarza na ten szczery uśmiech, który mu podarował, a od którego się tak odzwyczaił. Powietrze uciekło mu spomiędzy warg, stuknął palcami w trzymane przez siebie ramiączko od plecaka. Przez chwilę na twarzy bruneta pojawiło się jakieś wahanie, czy aby na pewno Swansea jest odpowiednią osobą i czy w ogóle powinien zawracać mu dupę swoimi mało istotnymi problemami rodzinnymi, czy z babami, którym jakoś ostatnio odwaliło i mówiły w języku, którego nie rozumiał. Nie wiedział, czego od niego chciały. Dotyk Melusine wciąż palił jego skórę, ciemne tęczówki Gabrielle dostrzegał w lustrzanym odbiciu. Wisienką na torcie była jego narzeczona, Violetta. Wszedł po zaproszeniu, niedbale zsuwając buty i rozglądając się dookoła, zagwizdał. - Kurwa, jakbym wiedział, że tyle zarabiasz jako artysta, to sam bym w to poszedł. Zajebista miejscówka gratuluje stary usamodzielnienia.
Rzucił z uśmiechem, rozglądając się po dość surowym, ale ładnym wnętrzu. Charlie lubił, gdy było prosto i schludnie, bibeloty zbierały tylko kurz. Zaśmiał się na jego komentarz, świdrując go zielonymi oczyma. Jego głos jakoś sprawił, że pojawiło się w jego pustej głowie przeświadczenie, że dobrze wybrał. - Nie śpieszy mi się, jak Ty nie masz planów, to możemy najpierw pogadać. A co, potem będę się jąkał? Kurwa, nieważne. Musi mi głowa odpocząć. Mam też wódkę i burbon, nie wiedziałem, co wolisz.
Powiedział, zsuwając ostrożnie plecak i trzymając w dłoni za górną zawieszkę, powlókł się za ślizgonem, rozglądając się bezczelnie po wnętrzu. Dotarli do salonu, więc oparł plecak o kanapę i usiadł wygodnie, kładąc ręce na karku. Eleganckie siedzisko było na tyle głębokie, że rozłożył się niczym książę, zakładając nogę na nogę. Odwrócił głowę w kierunku gospodarza, posyłając mu pociągłe spojrzenie i krótki uśmiech, ukazujący zęby. - Też chyba powinienem pomyśleć nad mieszkaniem, czas dorosnąć. Serio, fajny styl. Lyall? To ten krukon? Kojarzę go, chociaż nigdy nie gadaliśmy. W porządku jest? Nie spodziewałem się, szczerze mówiąc, że się wyniesiesz z zamku i mnie tak kurwa zostawisz. To trochę słabe, ale rozumiem.
Wzruszył ramionami, bo wcale nie miał mu za złe, ale chciał jednocześnie, żeby Cassius wiedział, że bez niego poniekąd będzie czuł się strasznie samotny. Lubił czasem patrzeć, jak rysował w szale i pierdolił pod nosem w ten śmieszny sposób, na samo wspomnienie roześmiał się i pokręcił głową.
- Napijemy się? Opowiesz mi, co się takiego wydarzyło, że przypominasz prawdziwe słoneczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 1900
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 925
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8




Moderator




Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Re: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla EmptySro Mar 25 2020, 19:39

Prychnął po jego komentarzu, kierując oczy ku sufitowi.
- Już nie mów, że nie wiedziałeś. Myślisz, że skąd Swansea mają kasę na utrzymanie takiej chaty w Dolinie? - Mówiąc te słowa uniósł jednocześnie brwi ku górze. Czasem bawiło go to jak bardzo Charlie jest nieświadom praw, jakimi rządzi się ludzkość. Artysta przymierający głodem to tylko durny mit, który powielają ci, jacy nie potrafią utrzymać pędzla między palcami, a jedynym wytworem ich rąk jest artystycznie rozpaćkany na blacie ketchup.
- Jak ładnie poprosisz to podszkolę cię w śpiewaniu. Będziesz mógł serenadami śpiewanymi pod balkonami kusić kolejne niewiasty. - Zaproponował, ale niezbyt poważnie. Cassius, chociaż potrafił śpiewać, czuł się jednak zdecydowanie lepiej przed sztalugą. Nie miał też kompletnie doświadczenia w nauczaniu innych. Mówi się, że jeśli nie potrafisz czegoś wytłumaczyć to tak naprawdę tego nie rozumiesz. W takim wypadku on ewidentnie nie pojmował życia. Wszystko działo się samo, ale czy to w jakimś stopniu przeszkadzało? Jemu pewnie nie.
Wyciągnął rękę, aby zbić z Charlim piątkę zanim poprowadził go w głąb domu. Wybrał sobie narożnik kanapy, wciskając się na swoje ulubione poduszki, którymi Luj tak bardzo gardził i non stop układał je w pedantycznym układzie, którego Swansea nie ogarniał. Przesunął kilka z nich kopnięciem, robiąc jednocześnie miejsce dla Rowle’a i podkurczając nogi, z których wcześniej skopał klapki. Był u siebie i czuł się tutaj swobodnie. Wiedział też, że Ślizgon pamięta, iż i on w jego przestrzeni również może sobie na tę swobodę pozwolić. Zwłaszcza, jeżeli nie miał w planach korzystać z jego rzeczy, a wyłącznie uwalić się na kanapie. Cass skierował różdżkę, zgarniętą ze stolików w kierunku kuchni, aby prostym zaklęciem przywołać szklanki i kieliszki. Nie chciał wykorzystywać do tego biednego Gwasza - skrzata domowego, którego przywlókł tutaj od rodziców, a jaki od lat towarzyszył mu przy ogarnianiu najprostszych ludzkich potrzeb, takich jak jedzenie. Nie musiał po nim sprzątać, usługiwać mu również nie. Cassius był osobą, która w swoim otoczeniu utrzymywała pedantyczny porządek kompletnie samodzielnie. Bardziej zagracone przestrzenie go przytłaczały, toteż Gwasz nieszczególnie miał tutaj co robić. W tej chwili najpewniej był na zakupach, miał dziś jedno zadanie - przygotować dwójce pijaków jakieś fajne przekąski pod wódeczkę.
- Ostatnio tylko single malt, ale Bourbon będzie git. - Odpowiedział na jego słowa i złapał szkło, które zawisło przed nimi w powietrzu, aby odstawić je na stolik kawowy. Nie spieszył się do rozlewania, do proponowania palenia również nie. Miał wrażenie, że Charlie tak naprawdę nie potrzebuje się ani napierdolić, ani zjarać, a raczej po prostu pogadać. Cóż, nie wygrał życia, kiedy wybrał sobie Swansea za powiernika, bo on rozmawiać nieszczególnie potrafił. Umiał jednak słuchać, gdy bardzo tego chciał, dlatego może nie miał aż tak najgorzej się dzisiaj sprawdzić? Chociaż próbował, to było warte całkiem sporo.
- Stary, polecam swój kwadrat. Lyall doprowadza mnie do pierdolonej gorączki, ale i tak lepiej z nim, niż w rodzinnym gniazdku, gdzie jebany Elio nakurwia migawką tak, że aż oczy bolą, a kuzynki i Chloé non stop biegają za chłopakami. - Wywrócił przy tych słowach oczami, jakby był najmniej inwazyjnym współlokatorem, podczas gdy zapewne było totalnie odwrotnie. Miewali z Diną takie dni chandry, kiedy to potrafili parzyć się jak króliki, potem nawalić i kłócić tak głośno, że słyszało ich pewnie pół rezydencji. Wyprowadzka z domu rodzinnego chociaż zdjęła mu z głowy zmartwioną matkę.
- Morris. - Sprecyzował, żeby może prościej było Rowle’owi odnaleźć właściwego Luja w Krukolandzie i przypisać do niego tę paskudnie przystojną gębę. - Spoko z niego morda, może kiedyś da się namówić to zachlejemy we troje, co ty na to? - Zaproponował, skoro już byli w trakcie wyciągania Charliego z jego depresyjnej nory, w jakiej zapewne się znalazł. - Mało mnie tam było ostatnio i tak. - Zauważył na jego słowa o opuszczeniu zamku, jednocześnie wzruszając ramionami. Kiedy tylko mógł to i tak sypiał w domu rodzinnym. Dormitoria były kompletnie odarte z prywatności, a Cassius lubił stanąć przed sztalugą nawet i w środku nocy, żeby kompletnie nago malować różne elementy ludzkiego ciała. Nie wszystkim się to podobało.
- Jasne - odpowiedział na jego słowa, wyciągając rękę po butelki. - Co ci polać? - Zapytał tak grzecznie i kulturalnie, sobie szczodrze lejąc Bourbona. Potem zaś uniósł nieco brwi, widocznie niechętny do opowiadania co tam u niego. Pod tym względem nigdy nie miał się zmienić.
- Byłem w Vegas - oświadczył, obserwując uważnie twarz Ślizgona, aby wyłapać na niej jakąkolwiek zmianę. Jednocześnie wsunął lewą dłoń we własne włosy, odginając łokieć w tył, aby ukryć na moment złotą obrączkę przykrytą czarnomagicznym pierścieniem. - Wygrałem trochę kasy, byłem w areszcie. Pogodziłem się z Harlow. - Ostatnie zostawił na koniec czując, że to ono wywoła największe zainteresowanie.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, szerokie ramiona i plecy
Galeony : 659
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17719-aniolki-charliego#498308
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Re: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla EmptyNie Mar 29 2020, 03:59

Zaśmiał się i uniósł brwi na jego słowa.
- Cassius. Wyobraź sobie, że nie poświęciłem ostatniego roku nad kontemplowaniem na temat waszej płynności finansowej. Wybacz. - uśmiechnął się, pokazując rząd białych zębów i zlustrował go wzrokiem z największą niewinnością. Swansea miał rację, gówno go obchodziły prawa rządzące światem, skoro jego własny rozpadał się i wymykał mu z rąk, a on nie lubił tracić kontroli. O sztuce nie miał pojęcia, grywał tylko na perkusji w ramach rozładowania olbrzymich pokładów agresji. Uniósł obydwie dłonie, broniąc się nimi i pokręcił gwałtownie głową, wprawiając w ruch przydługie pasma brązowych włosów. - Nie, dziękuje. Bokiem mi teraz niewiasty wychodzą, weź se wszystkie.
I z tym zamysłem opuścił dłonie, raz jeszcze przesuwając zielonymi oczyma po jego twarzy, aby zaraz rozejrzeć się po surowym wnętrzu. To nie było normalne, że on tak mówił — lubił podrywy, chociaż w rzucaniu w pościel to z nich dwóch Cassius był specjalistą. Seks był odrobinę przerażający, wiązał się z naruszeniem strefy wewnętrzne, której odkrywać nie chciał. Bo na chuj mu przywiązanie czy miłość. Przybili piątkę, a on raz jeszcze się do niego uśmiechnął.
Rozsiadł się wygodnie, odkładając plecak. Na szczęścia Panowie mieli gust i postawili na minimalizm, na próżno szukać było dookoła bibelotów łapiących kurz, chociaż kilka obrazów na ścianach ociepliłoby wnętrze. Zwłaszcza że ślizgon zajebiście malował, chociaż Rowle mu tego nigdy nie powiedział. Westchnął, przesuwając dłonią po swojej nieogolonej mordzie. Uderzał stopą o ziemie, ręką o nogę — wciąż tkwiły założone jedna na drugą. Nie potrzebował pozwolenia, żeby się odrobinę rządzić, chociaż na razie nie chciało mu się ani iść do łazienki, ani po piwo do lodówki, bo przecież przytargał ze sobą znacznie lepsze alkohole. Gdy szklanki przyleciały, klasnął w dłonie ożywiony i odpiął swój tobołek, wyjmując wybrany przez niego napój, który zaraz oporządził, rozlewając i podając gospodarzowi, samemu też trzymając w dłoni szklankę. Rozsiadł się znów, stukając palcami o szkło. Chuj wiedział, czy faktycznie potrzebował pogadać, czy na chwilę wyłączyć mózg, żeby się przespać i odpocząć. Stuknęli sobie zdrówko, upił i właśnie pozbywał się resztki burbona z warg, parskając zaraz śmiechem na jego wyznanie.
- A co odpierdala Lyall, że tak Cię wkurwia? Wygląda na fajnego kolesia, krew też chyba przyzwoita, nie? Żadna szlama. Cała Twoja rodzina to jacyś geniusze artystyczni, powinieneś do tego przywyknąć. Muszę Ci jednak przyznać, że siostry i kuzynki masz z najwyższej ligi. Chloé chyba nawet próbowała mnie czarować, ale kodeks i nasza przyjaźń najważniejsza. Chociaż z drugiej strony, bylibyśmy szwagrami. Wyobrażasz sobie kurwa? - oczywiście żartował, co mógł z łatwością Cassius wychwycić z brzmienia jego głosu. Charles może był pół mózgiem, ale nigdy żadnej Swansea nie tknął i by tego nie zrobił, wiedząc, jak rodzina jest dla przyjaciela ważna. A on był zawsze ponad baby, których przecież było pod dostatkiem — chętnych na pocałunki czy chowanie się po schowkach. Szkoda, że tym razem nawet to nie pomagało w walce z jego problemami, a wręcz było ich powodem. Upił kolejnego łyka. - Pewnie, chętnie poznam bliżej Twojego współlokatora przy wódeczce.
Odparł ze wzruszeniem ramion, nie widząc problemu w kolejnym spotkaniu w męskim gronie, które przecież tak uwielbiał. Ostatnio jakoś wszystko się wykruszyło, połowie ich bandy gdzieś wywiało, co też odrobinę wkurwiało bruneta, jednak nie mógł nic z tym zrobić. Poprawił palcami bluzę, przesuwając je zaraz na swój zarost i usiadł po ludzku — jak facet w lekkim rozkroku, opierając się łokciami o kolana i nachylając do przodu. Każdy miał swoje fetysze, on spał jak zabity, więc napady inwencji twórczej przyjaciela mu wcale nie przeszkadzały. Dopili resztę i tym razem poprosił kumpla, aby polał — wybierając również burbon, aby na razie nie mieszać. Szybko opróżniali te szklaneczki. Wiedział, że Cassius nienawidził mówić o sobie i swoim życiu — nawet jemu. Był zamknięty lepiej niż skrytki w banku gringota i wydawać się mogło, że tylko odpowiedni palec goblina poradzi sobie z zabezpieczeniami. Charles był czasem takim palcem, jednak bardzo okazjonalnie. Gdy się już jednak udało, czuł się jakoś wewnętrznie lepiej i miał dziwną satysfakcję, że mógł też coś czasem dla niego zrobić. Kiwnął głową z uznaniem.
- Brzmi zajebiście. Kasyna, piękne kobiety, alkohol. Kurwa, mogłeś mnie zabrać. - zajęczał niczym obrażony dzieciak, zaciskając na chwilę usta. Wszystko to było oczywiście udawane, cieszył się, że przyjaciel odsapnął, każdy czasem potrzebował takiej ucieczki. I przez myśl mu przeszło, że może on też. Upił burbona, czując cierpki, wyrazisty smak w ustach. - No to całkiem zajebista przygoda. Za co Cię posadzili? Mugolskim czy normalnym, naszym? Ty i Harlow to materiał na operę mydlaną stary. Mam jednak wrażenie, że gdy jesteście pogodzeni, lepiej Ci z oczu patrzy. Piękna z niej kobieta, ma silny charakter. Pasuje.
Skomentował ze wzruszeniem ramion, wypowiadając swoje przemyślenia bez większego skrępowania. Nigdy nie przyjaźnili się z Diną mocno, miał jednak okazję z nią pić i kilka razy pogadać. Zawsze wydawała mu się konkretną i upartą babką. Może takiej właśnie Swansea potrzebował? Stawiającej wyzwania. Niewiele znał się na związkach, więc machnął ręką. - Zresztą, ja się nie znam. Nie słuchaj mojego pierdolenia. Najważniejsze w tym wszystkim, żebyś Ty był po prostu kurwa zadowolony!
Zakończył pewnym siebie głosem, wbijając w niego wzrok i drapiąc się palcami po karku. Cassius był jeszcze częścią świata, która trochę go obchodziła. Życzył mu jak najlepiej i bez problemu obiłby komuś mordę za jego dobre imię. Widocznie teraz i za Harlow będzie musiał, zapamięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 1900
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 925
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8




Moderator




Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Re: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla EmptyYesterday at 14:23

Odpowiedź Charliego była dla niego bardzo dziwna i jakby odrobinę nie na miejscu. Zmarszczył brwi, spoglądając na niego nie tyle uważnie co po prostu z pewnym niepokojem. Cass miewał problemy z okazywaniem zaangażowania w relacje, co też mogłoby tłumaczyć dlaczego nie rozwiązuje nieporozumień w normalny sposób. Teraz jednak nie miał kogo zapytać, więc musiał walić bezpośrednio do źródła, jakie budziło w nim bliżej nieokreślony niepokój.
- Jak to ci bokiem wychodzą? Charlie Rowle oddaje mi swoje dupeczki? Chyba się przesłyszałem. - Specjalnie wyolbrzymił, unosząc brwi w zdziwieniu tak ogromnym, że nie sposób było poznać, iż pod jego mimiką kryje się spora doza niepokoju. Przynajmniej tak długo, aż wreszcie nie zdjął z siebie maski aktora i nie ujawnił, że patrzy na niego trochę zbyt intensywnie i pytająco. Obchodziło go to. Jakim byłby kumplem, gdyby to olał?
Cmoknął na wzmiankę o Lyallu, machnąwszy przy tym ręką.
- Lyall to świr. Dlatego go lubię. - Odpowiedział enigmatycznie. Świr to może nie było całkowicie adekwatne słowo, ale trudno było zamknąć Morrisa w jedynie kilku wyrazach, kiedy jego sposób bycia był dla niego jednocześnie absolutnie zrozumiały jak i kompletnie bezsensowny. - Kiedyś zobaczysz. - Powiedział tylko, bo był absolutnie przekonany, że zdarzy się taki dzień, kiedy Charlie będzie świadkiem docinków dotyczących cassiusowego stylu bycia. Nie przejmowania się niczym, zagracaniem jego przestrzeni trochę za bardzo, niżby sobie Krukon tego życzył. Potrafili jednak iść na kompromis, to z pewnością było ważne podczas wspólnego mieszkania. Zmarszczył zaś lekko brwi, kiedy Rowle nawiązał do jego sióstr. To był niebezpieczny temat, zwłaszcza gdy rozmawiało się o Chloé.
- Nie jestem pewien czy którykolwiek z nas by to przeżył. - Odpowiedział z westchnieniem, sięgając chętniej po szklaneczkę z alkoholem. Nie obawiał się Charliego jako szwagra. Obawiał się jedynie swojej wyobraźni dotyczącej tego co jako szwagier by z nią robił jego kumpel oraz co on mógłby zrobić jemu, gdyby kiedykolwiek skrzywdził jego młodszą siostrzyczkę. Przy porywczości Cassiusa pewnie nie skończyłoby się wyłącznie na zerwaniu znajomości… a pewnie wszystkich ścięgien.
Opuścił rękę, błyskając obrączką w przytłumionym świetle rozpraszającym mroki salonu i popatrzył na Charliego dłużej, unosząc pytająco jedną z brwi.
- Stary, tak się spiłem, że nie wiem czy chciałbyś być tam ze mną. - Nie było to kłamstwo. Doprowadzanie narąbanego Cassiusa do porządku przypadło Dinie, a to z pewnością nie było nic przyjemnego. Zwłaszcza, że obojgu pękały głowy i żołądek podchodził do gardła.
- Dina skopała jakiś śmietnik, a ja obrzygałem psom buty. Chyba świeżo wypastował. - Odpowiedział ze wzruszeniem ramion, chociaż na jego ustach pojawił się rozbawiony uśmiech. Nie za bardzo znał się na mugolskim prawie, ale tak po fakcie uważał, że ich reakcja była zdrowo przesadzona. Nadawali się raczej na izbę wytrzeźwień, aniżeli na nockę w areszcie. Niemniej, całe szczęście, że udało im się wcześniej wydostać, nawet jeśli sposób w jaki dokonali tej ucieczki mógł być lekko… dyskusyjny.
- Pasuje do czego? Do mnie? - Zapytał lekko zaskoczony, unosząc brwi jeszcze wyżej i dopijając alkohol, aby zmyć z języka realną nutę zwątpienia. Po tylu latach kąsania się i spierania na różnych polach, Swansea naprawdę uważał, że nie mają z Diną absolutnie nic wspólnego. Kiedy jednak łączyli się we wspólnej nienawiści i tworzyli tę porąbaną relację, okazało się, że naprawdę są dwiema połówkami jabłka. Niekoniecznie tego samego, ale pasującego zaskakująco dobrze. Szkoda, że on wciąż to z siebie wypierał. Przyznał jej się, że ją kocha, ale czy był gotów powiedzieć to Charliemu? Zapragnął nagle zmienić temat, dlatego resztę po prostu przemilczał, jeszcze gorliwiej wypełniając ich szklanki Bourbonem.
- Opowiedz mi o tych wychodzących ci bokiem babach. - Poprosił, zdecydowanie lepiej czując się jako przesłuchujący, niż przesłuchiwany.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, szerokie ramiona i plecy
Galeony : 659
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17719-aniolki-charliego#498308
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8




Gracz




Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Re: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla EmptyToday at 04:33

Nic dziwnego, że reakcja Cassiusa była taka, a nie inna. Rowle sam się nie spodziewał, że podobne słowa kiedykolwiek padną z jego ust, jednak mógł tymi kobietami podzielić się właśnie z nim. Jakkolwiek dziwnym i trudnym człowiekiem nie był, ufał mu bezgranicznie. Być może głupio i naiwnie, ale nie mógł nic z tym zrobić. Zielone tęczówki przesunęły się po twarzy ślizgona, a on sam wzruszył delikatnie ramionami, jakby obrażony na wszystko, co znajdowało się poza ścianami tego domu.
- Weź je sobie. Każda jest sępem emocjonalnym, chcą zaangażowania. Na chuj im to, powiedz mi? Życie jest prostsze, gdy nie komplikujemy go sobie tą całą zasraną miłością, która nas tylko ogranicza. - wytłumaczył dość dosadnie, zaciskając usta na tyle mocno, że drgnęła mu cała szczęka. Swansea wiedział, że Charles był chłopakiem wychowywanym bez matki i musztrowanym przez ojca. Był niedorozwinięty emocjonalnie, mało wrażliwy — nie miał kto mu tego wszystkiego pokazać. Jedyne, czego oczekiwał od niego stary to nienawiść do mugoli, posłuszeństwo, ambicja, zachowywanie na samca alfa oraz dbanie o Emily, która była chyba największym skarbem ich rodu. Nie miał tyle swobody, co przyjaciel. Machnął ostentacyjnie ręką, przesuwając nią następnie po brązowych włosach i zaczesując je do tyłu. Nie radził sobie.
Na szczęście zmienił temat i aż roześmiał się na odpowiedź na temat Morrisa, która wydała mu się dość intrygująca. Nieczęsto bowiem ślizgon używał tego określenia względem kogokolwiek. Zerknął na stół, zaraz potem rozglądając się po wnętrzu raz jeszcze, całkiem zaciekawiony rekomendacją krukona. Ważne było, aby mieć swojego własnego świra. Może też powinien skorzystać? - Chcę go poznać. Zaciekawiłeś mnie.
Skwitował tylko, opierając się wygodnie o kanapę. Charlie wiedział, że rodzina jest dla przyjaciela wszystkim, dlatego zawsze był w tych kwestiach z nim absolutnie szczery. Gdy czegoś chciał od jego sióstr, upewniał się, że Cassius o tym wiedział. Powiedział mu nawet o balu, który miał okazję spędzić w towarzystwie Celestyny, pomijając jednak jej sekretne wyznanie na temat profesora. Musiałby być chyba pod wpływem klątwy, aby z pełną świadomością naruszyć zasady, które mieli ustaleni. Żadna baba nie była warta ich przyjaźni i miał nadzieję, że błękitnooki o tym wiedział.
- Trochę optymizmu. Ja bym Cię widział z Emily, gdyby nie Nathaniel. Byłbym spokojny, gdyby miała Cię obok. - uniósł brwi z udawanym oburzeniem oraz obrazą, uśmiechając się zaraz i wzruszając niewinnie ramionami, również sięgnął po szklaneczkę z alkoholem, upijając trochę. Cierpki smak cudownie pobudzał jego umysł — przynajmniej, dopóki nie przesadził z jego ilością. Miał coś powiedzieć, jednak błysk skoncentrował na sobie jego uwagę. Zmarszczył brwi zaniepokojony, zbladł i wbił w niego oczy, wyciągając dłoń i bezceremonialnie łapiąc go za rękę, zlustrował wzrokiem obrączkę, rozszerzając usta jak wigilijny karp, patrząc na niego w osłupieniu.
- Cassius, czy to jest obrączka? Czy ja o czymś nie wiem? Czy Ty oszalałeś? - zaczął niezbyt elokwentnie, cofając się w głąb miękkiego mebla, łapiąc za szklankę i duszkiem opróżniając jej zawartość, dostał wypieków na policzkach. Nie dość, że wyniósł się z dormitorium, to jeszcze wziął ślub. Aż mu się we łbie zakręciło i nie zrozumiał ani słowa z tego, co do niego mówił. Uświadomił sobie większy problem. - Dlaczego kurwa nie byłem Twoim drużbą Swansea? Czy Ty zostałeś mężem Harlow? O boże, chyba nie jakieś laski z kasyna?
Mówił dość śmiesznie, bo panika mieszała się z wyrzutem. Widać było, że biedny brunet jest przytłoczony informacjami i powoli je przetwarza, nerwowo zwilżając usta językiem, stukając palcami o szklankę. Potrzebował jednak chwili, kilku myśli, które zaczęły tworzyć spójną całość. Kompletnie więc zignorował jego pytanie — bo okazało się, że wychodzące bokiem baby są niczym przy tych rewelacjach. Przysunął się do niego, naruszając jego przestrzeń osobistą i kładąc mu dłonie na ramionach, klepnął w nie lekko, kiwając głową z powagą w spojrzeniu. Kryła się tam jeszcze troska i radość, bo niezależnie co głupiego lub mądrego Swansea robił, Rowle zawsze trzymał jego stronę. Obiłby wszystkie mordy dla swojego przyjaciela. - Gratuluję. Musimy to opić! To Ci dopiero nowina. Twoi starzy wiedzą? Mój to by pewnie zszedł na serce. Ah, skoro rozmawiamy o biżuterii na rękę — mam narzeczoną. Zajebiście, nie?
Ostatnie słowa wypowiedział dość ironicznie, być może z odrobiną złości. Odsunął się, wzdychając ciężko i nachylił się do stolika, polewając im jeszcze po drineczku, bo dlaczego nie? Taka okazja! Uśmiechał się pod nosem, mamrocząc coś o życiu pełnym niespodzianek i chujowej karmy. Przynajmniej zapomniał o własnych problemach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom Cassiusa i Lyalla QzgSDG8








Dom Cassiusa i Lyalla Empty


PisanieTemat: Re: Dom Cassiusa i Lyalla   Dom Cassiusa i Lyalla Empty

Powrót do góry Go down
 

Dom Cassiusa i Lyalla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom Cassiusa i Lyalla JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-