Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Gabinet Perpetuy Whitehorn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 822
  Liczba postów : 1505
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyNie Mar 01 2020, 02:49;


Gabinet Perpetuy


Gabinet znajduje się niedaleko skrzydła szpitalnego, z oczywistych powodów. Przestrzeń przeznaczona dla nauczycielki Magii Leczniczej dzieli się na dwie komnaty - jedna edukacyjna, druga prywatna. Sam gabinet ma niezwykle wysoko sklepiony sufit, pod którym wirują kule światła, imitujące światło słoneczne. Na środku dość przestrzennej sali znajduje się podest, wysoki mniej więcej na metr. Naokoło podestu poustawiane są "barowe" - acz zdecydowanie wygodniejsze - stołki, przy każdym lewituje pulpit pod notatki, dostosowujący się do wzrostu siedzącego. Dbamy o postawę! Na samym podeście poustawiane są fantomy i kukły rodzaju wszelkiego - od niemowlaka po dorosłego.
Jedna ze ścian zaczarowana, jakby była ogromnym oknem bez żadnych ram, z widokiem na wejście do Szpitala św. Munga w czasie rzeczywistym. Choć jest to tylko obraz, bez towarzyszących dźwięków, potrafi rozproszyć. Magia lecznicza z natury nie jest używana w spokojnych okolicznościach i w zaciszu własnego domu.
Po przeciwległej stronie, ustawione jest ciężkie, śnieżnobiałe biurko, obstawione papirusami, tuszami i piórami wszelkiej maści - prócz samonotującego. Do kompletu, obity bordowym aksamitem fotel-uszatek. Tuż za nim regał, rzecz jasna biały, na książki, tylko i wyłącznie medyczne albo z tą tematyką związane.
Przejście do prywatnej części gabinetu Whitehorn ukryte jest - a jakże - za regałem i otwiera się tylko na odpowiednie hasło. Sama część mieszkalna traci już na szpitalnej sterylności poprzedniego pomieszczenia i panuje tu uporządkowany chaos. Kobiecy chaos. Sufit jest tu znacznie niższy. Przy przejściu znajduje się kolorowy zestaw wypoczynkowy, miast drewna, czarno-białe kafle. Nieco dalej, przesłonione parawanem łoże, całe obłożone poduszkami. W rogu pomieszczenia duża, brzozowa szafa, oraz mała, prywatna łazienka z prysznicem typu walk-in.

______________________

If you love somebody, let them go
for if they return, they were always yours. If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hal Cromwell

Nauczyciel
Wiek : 59
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : okulary do czytania, bardzo zły tatuaż na lewym ramieniu (podgląd w kp)
Galeony : 1041
  Liczba postów : 530
https://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
https://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
https://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
https://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyPon Mar 02 2020, 04:49;

Przez kilka ostatnich dni praktycznie nie wychodził z gabinetu, w innym celu niż lekcje, które przeprowadzał zupełnie bez entuzjazmu, z założeniem, że obecni na nich uczniowie wcale nie chcieli tam być, w nosie mieli to co im przekazywał, a jego... nie wypada wspominać gdzie. Najwięcej pretensji miał jednak do samego siebie i katował się wspomnieniami własnej naiwności i idealizmu. Było mu wstyd, że podchodził do tej pracy z poczuciem misji, że zależało mu bardziej niż powinno i że wierzył, że zbudował z uczniami jakąś więź, przede wszystkim zaś żenowało go to, jak bardzo dotknęła go rzeczywistość i jak bardzo nadal nie mógł się z nią pogodzić. Był za miękki we wszystkim co robił.
Dawnej werwy brakowało mu nie tylko w nauczaniu. Jego gabinet, w którym wiecznie było mnóstwo pracy dopiero teraz naprawdę zaczął przypominać pobojowisko. Od czasu do czasu coś tam sprzątną, ale dopiero wtedy, gdy naprawdę tego wymagało. Sam praktycznie nie jadł i chyba tylko mechanicznie pamiętał o tym, by karmić o Ono i zwierzęta tymczasowo znajdujące się pod jego opieką i nawet to musiał w końcu spieprzyć, wrzucając młodemu różecznikowi za dużego, a do tego niepozbawionego głowy, karaczana do terrarium. Różecznik i owad zamieniły się więc miejscami i nim Hal zorientował się, co zrobił, żółw miał już widoczne ślady pogryzienia.
Gdy tylko to odkrył, przełożył poranione zwierzę do czystego faunaboxu. Zamierzał jak najszybciej mu pomóc, jednak wyjąwszy apteczkę odkrył, że nie miał w niej już eliksiru czyszczącego rany. Skrzydło szpitalne było w prawdzie tuż obok, on jednak nie miał najmniejszej ochoty na spotkanie z Norą Blanc, ani pytania o to jak się czuje. Wiedział, że April chciała dobrze próbując usprawiedliwić jego decyzję o ustąpieniu z funkcji kiepskim stanem psychicznym i może nawet miała rację, nie chciał jednak by wiedzieli o tym inni. Nie lekceważył nigdy zdrowia psychicznego innych ludzi, ale on? Był mężczyzną, a do tego pochodził ze wsi. W jego przypadku załamanie oznaczało tylko słabość.
Na szczęście przypomniał sobie o nowej nauczycielce magii leczniczej. Nie miał jeszcze okazji poznać kobiety, mimo że miała gabinet tuż za ścianą. W normalnych okolicznościach nie zwlekałby nawet kilku godzin z przywitaniem jej w nowym miejscu pracy, a cóż dopiero kilku dni, pewność siebie opuściła go jednak w domu w Dolinie i wyleciała kominem, gdy kartkując raz po raz wizbooka, odrywał kolejne przekłamane informacje na swój temat. Czy profesor Whitehorn już coś o nim słyszała? A jeśli tak, to co? Że był chamskim, niesprawiedliwym, wypranym z empatii niszczycielem marzeń? Czy może, że pozwolił się zaszczuć grupie nastolatków? Wcale nie chciał się dowiadywać, ale nie miał nic do gadania, skoro chodziło o różecznika.
Doprowadził się do względnego porządku i wyszedł z gabinetu, by przejść do sąsiedniego. Zapukał do drzwi, a gdy usłyszał zaproszenie, wszedł do środka. Pierwszym, co przykuło jego uwagę, było wejście do Świętego Munga na ścianie, a następnie odrobinę makabryczna zbieranina fantomów, która w przyprawiła go gęsią skórę. Po krótkiej chwili udało mu się w końcu odnaleźć nauczycielkę.
Nie przeszkadzam? – upewnił się, mimo że teoretycznie wpadł dosłownie na chwilę spytać o eliksir.

Trochę rak-post, ale nie umiem zaczynać xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 822
  Liczba postów : 1505
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyPon Mar 02 2020, 15:13;

Perpetua z kolei przez kilka ostatnich dni była zajęta nie tyle urządzaniem gabinetu, co swojego prywatnego zaplecza na jego tyłach. Kobieta nie potrafiła mieszkać w neutralnych pomieszczeniach. Przebywać owszem, ale mieszkać, nie. Przestrzeń, która od kilku dni, bądź co bądź, w jakiś sposób stała się jej domem - przynajmniej póki nie zdecyduje się w końcu gdzie kupić własne mieszkanie - musiała nosić jakieś znamiona jej osobowości. A była ona barwna, i bardzo, bardzo jasna.
Zbyt zajęta była więc dekorowaniem i maskowaniem zmęczonych, ciemnych mebli. Wymieniała co mogła - hebanowe, ciężkie regały zamieniała na lekkie, brzozowe półki, staroświecki zestaw wypoczynkowy obijała w kwieciste tkaniny. Pokusiła się nawet o przemalowanie ram okiennych na biały kolor, otulając je jeszcze pudrowymi zasłonami. Poza tym miała do przygotowania program nauczania, do którego podchodziła bardzo skrupulatnie - także można powiedzieć, że Whitehorn wypadła z obiegu informacji na początku nowego półrocza. Właściwie to nawet do niego nie weszła - wizbooka jeszcze nie posiadała, a Dragos zdążył przy herbacie przekazać jej ledwie połowę nazwisk kadry profesorskiej. Więcej czasu spędzali na wymianie spostrzeżeń między jej starym Hogwartem, a jego obecnym. A trochę się przez te 20 lat pozmieniało.
- Proszę! - praktycznie bezwiednie rzuciła w eter, słysząc pukanie do drzwi gabinetu. Nawyk z Munga, nigdy nie zamykała drzwi i zapraszała wszystkich, nawet jeśli tylko wydawało jej się, że ktoś stoi pod jej gabinetem. Nie inaczej było tym razem - nawet nie doszło do niej, że ktoś rzeczywiście wszedł do środka. Zbyt pochłonięta była swoją pracą.
Siedziała w dość niecodziennej pozie przy swoim białym biurku. Miast jak człowiek, zagłębić się w fotelu, siedziała na jego oparciu, zakładając nogę na nogę i nieludzko wręcz wygięta, pochylała się nad opasłym tomiszczem. Ubrana była, jak zwykle, niczym z zeszłej epoki - luźna, lniana koszula ze stójką, wykończoną koronką i perłowymi guzikami, trzymana była w ryzach przez prosty, czarny gorset. Tego samego koloru spódnica, sięgała połowy łydki, unoszona delikatnie przez białą, koronkową halkę. Drobne stopy, odziane w eleganckie bordowe czółenka, podrygiwały co chwila w rytm melodii wygwizdywanej przez równie bordowe usta. Melodia była zaskakująco wesoła - i słodka. Prawie tak jak uśmiech czający się w kącikach ust Pet, kiedy starannym, wyćwiczonym ruchem nadgarstka kaligrafowała kolejne litery w kursywie angielskiej.
Dłoń jej jednak drgnęła, kiedy usłyszała głos niespodziewanego gościa, omal nie stawiając kleksa na "Dzienniku nauczycielskim".
Niebieskozielone oczy momentalnie powędrowały w górę, od razu chwytając spojrzenie tych nowych, zielonych.
- Profesor Cromwell! - zidentyfikowała gościa bezbłędnie, a jej twarz rozjaśniła się w niewymuszonym uśmiechu. Z gracją zsunęła się z fotela, odkładając szmaragdowozielone pióro do kałamarza i zastępując je perłową laską. - Oczywiście, że nie przeszkadzasz skarbie, miło Cię w końcu poznać! - uradowała się, bez krzty fałszu i naturalnie odrzucając wszelkie tytuły. Bynajmniej nie z braku wychowania, bardziej z nagłości sytuacji.
Drobnymi krokami ruszyła ku mężczyźnie. Nie oderwała od niego spojrzenia ani na chwilę, lustrując z ciekawością godną dziecka jego sylwetkę - a zwłaszcza twarz. Nie miało to jednak żadnego znamienia nachalności, zwłaszcza, że złotowłosa nawet tego nie ukrywała. Zdawała się jaśnieć z każdym krokiem bliżej Cromwella - z rozpędu omal go nie uściskała na powitanie - jakby podświadomie dostrajając się do jego niepewnej aury.
- Perpetua Whitehorn - przedstawiła się, teatralnie, acz swobodnie dygając przed starszym mężczyzną. Serdeczny uśmiech nie schodził z jej ust, sięgając roziskrzonych oczu. Była w doskonałym humorze, a niespodziewany gość był dla niej przemiłą niespodzianką. - Nie mogłam wymyślić wymówki, żeby odwiedzić Pana gabinet - niefrasobliwie odgarnęła złoty kosmyk za ucho, przekrzywiając delikatnie głowę. - Może herbaty? Albo kawy? - kusiła, z nieukrywaną nadzieją na dłuższe posiedzenie.

@Hal Cromwell

______________________

If you love somebody, let them go
for if they return, they were always yours. If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hal Cromwell

Nauczyciel
Wiek : 59
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : okulary do czytania, bardzo zły tatuaż na lewym ramieniu (podgląd w kp)
Galeony : 1041
  Liczba postów : 530
https://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
https://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
https://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
https://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyCzw Mar 19 2020, 20:43;

Wielu za pewne stwierdziłoby, że był ostatnią osobą, która mogłaby oceniać konwencjonalność tego, co robiło się w swoim gabinecie. Zwykle, gdy ktoś do niego przychodził stał po łokcie zanurzony w jakimś torfie, czyścił jakieś akwaria, albo próbował wyciągnąć spod szafki jakiegoś owada-uciekiniera. Mimo to speszył się lekko, widząc bardzo nietypowo usadowioną kobietę, pogrążoną we własnych sprawach.
Tym bardziej nie wiedział jak zareagować, gdy tak entuzjastycznie wyszła mu na przeciw. Nawet po dwóch latach nie był przyzwyczajony do tytułu profesora i kiedy tylko mógł, od razu proponował, aby nie zwracać się do niego tak formalnie, nim jednak zdążył przedstawić się jako "po prostu Hal", nowa znajoma sama i bez skrępowania przeszła do poufałości. Nie oburzało go to, choć niewątpliwie zaskoczyło. Przez moment stał wyraźnie skonsternowany, walcząc z niedorzeczną chęcią sprawdzenia, czy w pokoju nie znajdował się ktoś jeszcze. Nie był przyzwyczajony do bycia nazywanym "skarbem" szczególnie przez nieznajomych. Jak na Anglika był bardzo wyluzowany i otwarty, mimo wszystko był był tym Anglikiem i do tego nie najmłodszej daty.
Z wzajemnością – wybąknął odrobinę niepewnie. Nie dlatego, że wątpił w przyjemność poznania jej, a po prostu nie do końca wiedział jak zachować się w podobnej sytuacji. Być może gdyby sam był w lepszym nastroju. Z jednej strony chciał dostosować się do jej nastroju i cieszyć z poznania tak barwnej osoby – naprawdę. Z drugiej zaś czuł się tak psychicznie wyczerpany, że uśmiechnięcie się zadawało mu się równie trudne, co wniesienie kanapy na czwarte piętro.
Zawstydzał go jego ogólny stan, szczególnie w kontraście do jej elegancji i ciepłej aury. Stary t-shirt i bojówki, które miał na sobie nie były niczym dziwnym, bo zwykle to miał na sobie wieczorami, gdy ogarniał swój gabinetowy inwentarz lub wychodził gdzieś w teren. Jednak koszulkę, w której stał teraz, nosił już chyba trzeci dzień, brodę miał w nieładzie i ogólnie musiał wyglądać na co najmniej dziesięć lat starszego niż był w rzeczywistości. Czuł się pusty w środku i przydeptany do ziemi.
Hal – również się przedstawił i chociaż to już wiedziała, dodał: – Cromwell.
Rzadko kiedy odmawiał herbaty, jednak żółw czekający na niego w gabinecie był dość pilną sprawą.
Właściwie to przyszedłem spytać tylko, czy ma pani eliksir czyszczący rany – speszył się jeszcze bardziej tym, że nie przywitał się z kobietą wcześniej, a przyszedł dopiero, gdy czegoś od niej chciał. Musiała mieć go za strasznego, nieużytego gbura. – Mam u siebie rannego różecznika.

@Perpetua Whitehorn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1593
  Liczba postów : 3313
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyPią Kwi 03 2020, 14:14;

^Martwa fabuła. Niech żyje fabuła! ///

Wydarzenia z Zakazanego Lasu wciąż żyły w pamięci młodej Krukonki. Nic dziwnego skoro miały one miejsce niecałe kilka dni temu. Całe szczęście, że dzięki dosyć szybkiej interwencji Whitehorn nie była zmuszona do tego, by spędzić dłuższą chwilę w skrzydle szpitalnym, gdzie doprowadzono ją do stanu używalności. Czas spędziła tam na czytaniu książek oraz przeglądaniu wizbooka, z którego między innymi wyczytała tyle, że w dniu jej wyprawy do Zakazanego Lasu wypadły urodziny nauczycielki, która przybyła jej i Voralbergowi na ratunek. Nie mogła zaprzeczyć temu, że z pewnością będą to dla niej niezapomniane przeżycia, ale raczej niekoniecznie przyjemne w podobnym dniu. Jednak nawet odsuwając na bok ten fakt, kobieta zdecydowanie zasłużyła na słowa uznania i podziękowania.
Dlatego też po zakończeniu swoich zajęć udała się do gabinetu nauczycielki, by móc się z nią na spokojnie i kulturalnie rozmówić. Przemierzała kolejne korytarze Hogwartu, ściskając w dłoni pudełeczko wyśmienitych szwajcarskich czekoladek z adwokatem nim w końcu stanęła przed odpowiednimi drzwiami, w które zapukała kilkukrotnie i albo to usłyszawszy przyzwolenie na wejście albo też odczekawszy odpowiednio długą chwilę w końcu nacisnęła klamkę, by móc wejść do środka.
- Dzień dobry, profesor Whitehorn - odezwała się jeszcze na wstępie, by przywitać się z nią kulturalnie nim w końcu przekroczyła próg do perpetuowego królestwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 822
  Liczba postów : 1505
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyPią Kwi 03 2020, 20:24;

Nie tylko Violetta była zajęta zagłębianiem się w lektury po wydarzeniach z Zakazanego Lasu. Także Perpetua wręcz utonęła w książkach - acz na własne i wyłączne życzenie. Poza zajęciami i planowaniem lekcji, w złotowłosej głowie zrodził się pomysł, dość szczególny, który uskuteczniała już od dobrych kilku dni. Całkowicie pochłaniał jej uwagę, a trybiki w whitehornowej głowie pracowały intensywnie - do pary z dłońmi, które teraz były już wręcz zalane atramentem.
Nie inaczej było też dzisiejszego popołudnia, kiedy to po zakończeniu pracy, z pośpiechem wróciła do swojego gabinetu, żeby znów utonąć w papierach.
Ubrana w swój ulubiony wzorzysty sweter i spódnicę z wysoką talią o gładkiej tkaninie, rozsiadła się w swoim fotelu, tuż za biurkiem. Otaczały ją liczne księgi medyczne, czyste - i nie - pergaminy, kilka piór. Jedno trzymała w ręce, notując coś zapamiętale - drugie, wściekle czerwone i samonotujące, o którym zarzekała się, że nigdy go nie użyje, śmigało po kolejnym pergaminie, skutecznie naśladując charakter pisma aktualnej właścicielki. Gdzieś w tych papierowych górach i dolinach znajdowała się filiżanka z kilkukrotnie już podgrzewaną białą kawą - Perpetua na okrągło o niej zapominała. I raz po raz podgrzewała, za pomocą różdżki - teraz wetkniętej za ucho, niczym ołówek.
Słysząc pukanie do drzwi gabinetu, wzdrygnęła się, wyjątkowo wychodząc z naukowej stazy i odrywając skupione spojrzenie od zapisywanego pergaminu. Podniosła wyjątkowo poważne spojrzenie na drzwi, rzucając głośne "Proszę wejść!" - po czym, łapiąc jeszcze ulotne, acz trafne myśli, przelewała je na papier w pośpiechu. Jakby miały zaraz ulecieć z jej głowy i już nigdy nie przyjąć oczekiwanego kształtu.
Zamaszystym ruchem nadgarstka zakończyła pisane słowo - by znów unieść niebieskozielone tęczówki w górę i zobaczyć Violettę Strauss, która właśnie weszła do jej gabinetu. Poważna twarz naukowca natychmiast przekształciła się w promienne, uśmiechnięte oblicze.
- Violetta! Skarbie, jak miło Cię widzieć! - poderwała się na równe nogi, automatycznie wycierając poplamione tuszem pace w poły ciemnej spódnicy. I tak to nic nie dało. - Jak się czujesz złotko?
Niemalże podfrunęła do Krukonki, z rozpędu ściskając ją serdecznie - i kompletnie się tym nie krępując, obdarzyła dziewczynę ciepłym uśmiechem.
- Chciałam odwiedzić Cię w Skrzydle, ale... Pochłonęła mnie praca nad nowym zaklęciem - wyjaśniła szczerze, niczego nie kryjąc. Skinęła przy tym w stronę uginającego się pod ciężarem papierów biurka. - Jak się czujesz? Wszystko w porządku? - powtórzyła swoje pytanie z prawdziwym zmartwieniem w oczach.
Najważniejsze dla niej zawsze było zdrowie i samopoczucie jej pacjentów - a Strauss, chcąc nie chcąc do nich dołączyła po spotkaniu z wiwernem.

______________________

If you love somebody, let them go
for if they return, they were always yours. If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1593
  Liczba postów : 3313
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyNie Kwi 05 2020, 01:12;

Naprawdę nie spodziewałaby się tak ciepłego przyjęcia, ale chyba z Perpetuą już tak było. Strauss musiała przyznać, że nawet jeśli na co dzień nie przepadała za osobami przejawiającymi podobną skłonność do utrzymywania dosyć ciepłych i przyjaznych stosunków z innymi ludźmi, w których między innymi na porządku dziennym były takie czynności jak przytulanie się w ramach powitania ot tak, ale jakoś w przypadku Whitehorn nie bardzo jej to wadziło. Może dlatego, że kobieta po prostu miała w sobie pewną szczerość lub urok, który niwelował wszelką irytację, którą normalnie mogłaby odczuwać z tego tytułu. Jakoś nie potrafiła sobie wyobrazić, by chociażby w myślach powiedziała do niej pełne wymowności spierdalaj, które niejednokrotnie rozbrzmiewało w jej głowie w podobnych sytuacjach, gdy ktoś z kim nie znajdowała się w zażyłych relacjach decydował się na podobny krok. Zamiast tego po prostu odwzajemniła uścisk, przytulając nauczycielkę jedną ręką, bo w drugiej wciąż trzymała pudełko pełne czekoladek, które w tej chwili jedynie by jej przeszkadzały.
- Już dobrze. Dziękuję - odpowiedziała, gdy tylko blondynka spytała ją o samopoczucie.
Cóż może nie do końca powiedziała jej prawdę, ale nie było źle. Szczerze powiedziawszy od jakiegoś czasu czuła się dosyć słabo, ale zakładała, że to zapewne przez to, że była nieco osłabiona ostatnimi wydarzeniami: zarówno spotkaniem z wiwernem jak i późniejszym amentis lub po prostu lekko się zaziębiła w czasie któregoś z lotów na miotle w niezbyt przyjaznych warunkach pogodowych. Powodów dla tego stanu rzeczy mogło być naprawdę wiele.
Szczery uśmiech zagościł na jej bladej twarzy, która ostatnimi czasy zdawała się jeszcze bardziej pozbawiona kolorów niż zwykle, ale nawet to nie zaalarmowało młodej Strauss. Nigdy nie należała do osób, które łapały opaleniznę nawet jeśli spędzała sporo czasu na świeżym powietrzu. Może dlatego nie zauważyła nawet kiedy z jej ciałem zaczęło się dziać, coś co zdecydowanie nie powinno mieć normalnie miejsca.
- Chciałam podziękować za pani pomoc - powiedziała, wyciągając do niej pudełko z czekoladkami. - Słyszałam, że miała pani urodziny i chyba wycieczki do zakazanego lasu nie są najlepszym sposobem na ich świętowanie... Przepraszam za to. I życzę wszystkiego najlepszego.
Miała nadzieję, że ten gest nie jest w jakiś sposób nie na miejscu, ale z drugiej strony Perpetua była już na tyle przyjazną wszystkim nauczycielką, że z pewnością nie miałaby nikomu za złe podobnej inicjatywy. Zresztą starała się, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 822
  Liczba postów : 1505
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyNie Kwi 19 2020, 12:07;

Rzeczywiście - Perpetua już tak miała. Właściwie to przez całe swoje czterdziestoletnie życie nie zdarzyło jej się, żeby ktoś... odmówił jej przytulenia. A już na pewno uścisku na powitanie - który w jej wypadku był tak niewinny jak skinięcie komuś głową. Acz zdecydowanie przyjemniejszy! W końcu, nie tylko jej poprawiał się humor, kiedy mogła zbliżyć się do innego człowieka - jej obiekt przylepstwa także na tym korzystał. Nie trzeba było być uzdrowicielem, żeby mieć pojęcie o tym, że człowiek przytulany minimum cztery razy dziennie jest znacznie szczęśliwszy!
Chociaż nawet Whitehorn nie udało się wyrabiać ostatnio swojej normy.
Z nieukrywanym zadowoleniem przyjęła odwzajemnienie uścisku przez Violettę, szczerząc się dosłownie od ucha do ucha.
- Blado wyglądasz, ale cieszę się, że czujesz się lepiej, skarbie - przyznała, całkowicie szczerze ciesząc się z poprawy stanu uczennicy. Co prawda, gdzieś z tyłu głowy krążyły jej wyrzuty sumienia, że jednak nie odwiedziła Krukonki w Skrzydle Szpitalnym - jednak wiedziała, że Nora Blanc doskonale poradzi sobie z rekonwalescencją młodej Strauss. W końcu Whitehorn zdążyła już w Lesie zająć się jej poważniejszymi obrażeniami - i przede wszystkim toksyną, którą wiwern postanowił się szczodrze z dziewczyną podzielić.
- Oh - z zaskoczeniem obserwowała, jak Strauss wyjmuje zza pleców pudełko czekoladek. Słuchając jej słów, oczy zabłyszczały jej ze wzruszenia, autentycznie. Nie pamiętała, kiedy już ostatnio dostała życzenia urodzinowe - ba! Sama zwyczajnie o swoich urodzinach zapominała!
Pełen uroku rumieniec wypłynął na policzki złotowłosej, łącząc się z pełnym ciepła uśmiechem.
- Ależ złotko, nie trzeba było! Dziękuję, ale dla mnie najlepszym prezentem jest to, że wyszłaś z tego cało! - Nauczycielskie faux pas? Nie szkodzi, Perpetua znów wzięła w swoje drobne ramiona Violettę, dokładając do uścisku soczysty pocałunek w policzek. I tak z ustami tuż przy skórze uczennicy - zastygła momentalnie, z niepokojem sięgając swoją drobną dłonią do jej drugiego policzka, a potem do czoła. Zmarszczyła brwi z niepokojem.
- Skarbie, masz temperaturę - bardziej stwierdziła, aniżeli zapytała, odsuwając się nieco od dziewczyny i lustrując ją uważnym spojrzeniem. - Nora wypuściła Cię ze Skrzydła z gorączką?
Nie wierzyła, że Blanc mogła to zrobić. Obie jako uzdrowicielki były bardzo skrupulatne. Dlatego też tak dobrze im się współpracowało - i dlatego też Perpetua była spokojna o swoich podopiecznych trafiających na łóżka Skrzydła Szpitalnego. Nie chciała wyprowadzać się z tegoż przeświadczenia.

______________________

If you love somebody, let them go
for if they return, they were always yours. If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1593
  Liczba postów : 3313
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyPon Kwi 20 2020, 21:02;

Trzeba było zacząć od tego, że Perpetua była po prostu niezwykle wyjątkową osobą, która roztaczała wokół siebie swoistą aurę, która sprawiała, że trudno było nie zapałać do niej sympatią. Może to był po prostu jej urok osobisty, może to była jej wewnętrzna wilia, może to Maybeline, ale z całą pewnością Whitehorn potrafiła podbić serca ludzi.
Uśmiechnęła się słabo na słowa nauczycielki, nie bardzo się nimi przejmując. W końcu była dosyć blada już na co dzień także ewentualne pogłębienie takiego stanu mogłaby przypisywać wielu innym czynnikom jak na przykład ot niewyspanie wynikające z tego, że ostatnio miewała coraz większe problemy ze snem. Po prostu coraz trudniej było jej zasnąć, co skutkowało spędzeniem jedynie kilkoma krótkimi godzinami w ramionach Morfeusza nim w końcu musiała się zwlec z łóżka i ruszyć na zajęcia, czasami nawet omijając śniadanie, bo zdarzyło jej się zbyt długo zależeć.
Naprawdę nie sądziła, że jedno pudełko czekoladek wywoła aż takie emocje u Perpetuy. Dla niej nie było to nic nadzwyczajnego, a złotowłosa po prostu zasługiwała na jakieś wyrazy uznania i wdzięczności za to, co zrobiła w Zakazanym Lesie. Oraz rekompensatę za zrujnowane urodziny. Po prostu tak wypadało zrobić. Tym bardziej, że pod nieobecność Voralberga pozostawała pod opieką Whitehorn i raczej chciała być z nią w dobrych stosunkach.
Nie przeszkadzało jej zbytnio to, że po raz kolejny kobieta postanowiła ją serdecznie uściskać. Nie spodziewała się jednak tego, że dodatkowo zostanie obdarowana także całusem w policzek, a już na pewno była zaskoczona faktem, że jedna z dłoni nauczycielki powędrowała do jej policzka. Po chwili jednak zrozumiała o co jej chodziło, gdy usłyszała krótkie stwierdzenie, które padło z jej ust.
- To pewnie nic takiego. Może się lekko zaziębiłam - odpowiedziała, próbując jakoś zbyć podobne komentarze. W końcu nie przyszła tutaj na oględziny, a jedynie, żeby może krótko porozmawiać, zostawić czekoladki wraz z życzeniami urodzinowymi i tyle. Z pewnością nie chciała dokładać pracy nauczycielce magii leczniczej. Chciała nawet się nieco odsunąć od kobiety i dać jej sygnał, by ta dała jej nieco przestrzeni. Już chciała unieść lewą rękę, by wprowadzić między nimi nieco więcej dystansu, gdy poczuła dziwne i zdecydowanie nieprzyjemne mrowienie w jej obrębie. Niby nie było to nic takiego, ale Strauss jakoś podświadomie zdawała się wyczuwać, że nie wróży ono niczego dobrego i jest jedynie preludium do kolejnych o wiele gorszych i boleśniejszych doświadczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1978
  Liczba postów : 538
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty rozrabiam xd  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptySob Mar 20 2021, 18:47;

Pojawiał się pod jej klasą, z niewypowiedzianych nigdy na głos powodów, codziennie po jej zajęciach. Pomimo wysiłku, jaki kosztowało go szybkie przemieszczenie się z klasy do historii magii, zawsze zatrzymywał się z nonszalancją obok drzwi, opierając się skórzaną teczką o ścianę i czekał aż wyjdzie. Zabierał od niej dokumenty, prawie jak naiwny szkolniak, który nie znał słów na powiedzenie: "lubię Cię", czy "martwię się o Ciebie", więc zamiast tego, nosił za nią szkolny plecak. Z tym, że jej szkolnym plecakiem często okazywały się przelewitowywane fantomy, miksturki, zioła i bardzo zaawansowane sprzęty magilecznicze, co do niektórych funkcji, sam Shercliffe nie był pewien... Dzisiaj wyłapał jej sylwetkę spojrzeniem od razu zza drzwi. Nawet kącik ust lekko mu drgnął na powitaniu, a dłoń ledwie zauważalnie zacisnęła się mu na aktówce. Perpeta mogłaby przysiąc, że chciał ją objać, pocałować, ale nie przy uczniach. Uczniowie z kolei, zapewne nie zauważyli nieznacznej zmiany w sztywności jego ramion i pleców. Dla nich był po prostu Profesorem Shercliffem. Wrzodem na tyłku, który przyszedł zajmować czas ich ulubionej nauczycielce.
Tak długo, jak długo Caine mógł mieć pewność, że Perpetua była w pełni sił i zdrowiu, posępne spojrzenia hordy zazdrosnych nastolatków zupełnie go nie przejmowały. Poprawił jedną ręką kołnierz marynarki, patrząc na oddalające się plecy uczniaków i w końcu, kiedy ostatni z nich zniknął za rogiem, podszedł do swojej narzeczonej, żeby odebrać od niej wątpliwie ciężki, samotny rulonik pergaminu.
Były rzeczy, o których nie mówili głośno, które omówić bardzo chciał. Ale on udawał, że nie wie, a ona udawała, że nie wie, że on wie. O tym, o czym oboje nie mówili.
Perpetua...
Wrzucając rulonik do aktówki, coś go tknęło, coś o czym nie wspominał od dłuższego czasu.
Czy to jest moje dziecko? Ponieważ nie potrafię logicznie wytłumaczyć, dlaczego o tym nie rozmawiamy — uniósł wzrok z nad teczki do zieleni jej oczu, kontrolując jej reakcję. Nie dlatego, że był poważny, ponieważ uwierzyłby tylko w jedną odpowiedź, bo tylko jedna miała sens, ale... zwyczajnie, nie widział powodu, dla którego oboje milczeli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 822
  Liczba postów : 1505
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyNie Mar 21 2021, 02:01;

Nie zwracała uwagi na pełne - przynajmniej uprzejmej - ciekawości spojrzenia, kiedy prowadziła lekcję. Zachowywała się jak zwykle, była promienna i radosna - być może nawet nieco bardziej, jakby emanowała swoim wewnętrznym światłem - zwłaszcza, że najgorszy okres miała za sobą i teraz czuła jakby wstąpiło w nią drugie życie. Nie męczyły ją mdłości - i nareszcie mogła już wrócić do ukochanej kawy. Nigdy nie piła mocnej, więc nie miała także ku temu zastrzeżeń.
Pilnowała się - swojego stanu - jednocześnie 'udając', że tak naprawdę nic się nie zmienia. Choć zdecydowanie biodro zaczynało jej nieco bardziej dokuczać - szczególnie po odstawieniu przeciwbólowych eliksirów. Jej szaty i sukienki pozostały ciągle te same, tyle tylko, że paski i szarfy zazwyczaj ściągnięte w talii powędrowały kilka centymetrów wyżej, pod biust. Gorsety poszły w odstawkę. Poza tym nie zmieniło się wiele - dalej pracowała, dalej przejmowała się swoimi Puchonami i dalej poza godzinami pracy szukała wytchnienia w ramionach Caine'a.
Radosne życie przyszłej Pani Shercliffe powoli szło wprzód. Pełne spraw uparcie przemilczanych.
Złapała się na tym, że zawsze po skończonych zajęciach wyczekiwała jego widoku - Caine niezmiennie, od pewnego już czasu zawsze 'odbierał ją' z pracy. A ona, niezmiennie, na jego widok uśmiechała się promiennie, niczym niedorzecznie zakochana młoda dziewczyna. I tylko przez uszanowanie jego zasad w szkole - nie rzucała mu się od razu na szyję, żeby przekazać niewerbalnie kilka tęsknych nut.
Dzisiaj nie mam nic do zabrania, to były teoretyczne zajęcia — wyjaśniła, wręczając narzeczonemu pergamin ze swoimi zapiskami. Jednocześnie na jej skórę spłynęło napięcie - które towarzyszyło Shercliffe'owi. Dostrajała się do niego momentalnie. I jeszcze nim w ogóle zapytał, ona już podnosiła jasne spojrzenie, by spleść je z nadchodzącą burzą.
... Nie mówiłabym Ci sławetnych słów 'Jestem w ciąży', gdybyś nie był ojcem — wydusiła, odrobinę wytrącona z równowagi jego niedorzecznym pytaniem. Rumieniec przejęcia momentalnie wpełzł na jej szyję - a złotowłosa machnęła srebrzystą różdżką, by zamknąć drzwi od klasy. Westchnęła cicho, pocierając nerwowo knykcie. — M-Możemy usiąść? Trochę za długo stałam... — poprosiła, przechodząc do jednej z wolnych ławek.
A więc to tak uczniowie czuli się na dywaniku u Shercliffe'a.
Nie czekając nawet czy do niej dołączy i też usiądzie, czy może jednak postanowi patrzeć na nią z góry - odwróciła się w jego kierunku. Przejęta, odrobinę zrezygnowana - przerwaniem bezpiecznego milczenia, które w końcu przerwane zostać musiało.
Ja... — podjęła, układając dłoń - z nieodłącznym białym pierścionkiem - na lekko zaokrąglonym, delikatnie wysuniętym wprzód brzuchu. Czasem naprawdę zapominała, że rzeczywiście była w ciąży. Ona. W takim wieku. Potrząsnęła głową, rozsypując złote loki po ramionach, starając się skupić. — Tak bardzo nie chciałam przewracać naszego życia do góry nogami. Twojego — podjęła się kulawych tłumaczeń, głosem bardziej rozedrganym niźli chciała.

______________________

If you love somebody, let them go
for if they return, they were always yours. If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1978
  Liczba postów : 538
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyNie Mar 21 2021, 11:37;

Podążył za nią, na chwilę przystając przed ławką. Tylko po to żeby po krótkiej analizie otoczenia, odłożyć aktówkę na biurko. W czasie, kiedy Perpetua zajęła róg jednej z ławek, on przysiadł na drugim, ze stoickim spokojem przypatrując się profesor Whitehorn z boku. Nic nie zapowiadało aż tak poważnej rozmowy. Nawet pytanie Caine, rzucone kilkadziesiąt sekund temu. Była to raczej próba poruszenia wątku, niż rozbudzania w niej poczucia winy. Nie był do końca pewien co takową w niej uruchomiło. Ale wysłuchał jej do końca. wzrokiem burzowych oczu podążając przez jej spiętą twarz do dłoni, jej pierścionka i lekko zaokrąglonego brzucha.
Nie wytrzymał. Po prostu parsknął z rozbawienia. Był to krótki gest, ale Shercliffe dawno nie czuł się tak na miejscu. Pomimo ogólnego roztargnienia zbyt dużą ilością wolnego czasu, zwyczajnie, dawno nie wiedział już do czego zmierza, a przy Perpetui w końcu miał czas przystanąć i zastanowić się nad swoją drogą. Zmienić szybkie kroki ucieczki od problemów w kroki ku jakiejś celowości.
Hej, Perło, spójrz na mnie.
Oderwał jedną z rąk od krawędzi ławki, unosząc ją do jej podbródka. Łagodnym gestem zadzierając go ku górze, wyłapał jej spojrzenie.
Moje życie było wywrócone do góry nogami, kiedy spałem z nastolatką, nie potrafiłem puścić wolno kobiety, której dawno już nie kochałem, musiałem zrezygnować z pracy, w której naprawdę jestem dobry i nie potrafiłem zamienić jednego słowa z dziećmi, żeby nie poczuć się złym ojcem. Czy przypominam Ci tego faceta w rozpadzie, zanim pojawiłaś się Ty?
Może nie powiedział jej tego od razu, kiedy zdradziła, że jest w ciąży, może nie był przykładem osoby, która potrafiłą emanować radością w ten sam sposób, w jaki robiła to Perpetua. Ujmując swoim urokiem i świetlistym blaskiem wszystkich wokół, ale... był naprawdę po prostu... szczęśliwy? Tak, jak mógł być facet w kryzysie wieku średniego.
Nie przewracasz mi życia. Naprawiasz wszystkie moje błędy.
Podniósł się z ławki, ale nie po to, żeby stanąć nad nią i dobijać ją swoją wygórowaną sylwetką, nad jej, znacznie drobniejszą, nawet kiedy przytyła kilka kilo. Otulił dłonią jej palce, które trzymała na brzuchu i opierając się czołem o jej własne, kontynuował, tak spokojnie i poważnie, jak to miał w zwyczaju.
To... nie jest błąd. Tym razem myślę, że jestem na ten krok gotowy. Oboje jesteśmy.
Nie był pewien dlaczego nigdy nie zdecydowała się na dzieci ze swoim mężem. Ale albo musiała wiedzieć, że nie jest to odpowiednie, albo inne przeszkody stały im na drodze. On sam, kiedy zakładał rodzinę, nie był na to przygotowany. Nie żałował tego, bo inaczej nie miałby Keyiry i Caidena, a było coś takiego w rodzicielstwie, że chociaż mógł wypominać sobie wszystkie swoje potknięcia sprzed dwudziestu lat, dzieci nie były jednym z nich. Może jego nieskuteczne ojcostwo, ale... nie dzieci.
Wiesz co przeszkadza mi w życiu? Że mam w mieszkaniu wolny pokój i nie wiem na jaki kolor mam pomalować ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 822
  Liczba postów : 1505
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8




Gracz




Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn EmptyPią Mar 26 2021, 19:10;

Nie rozbudzał w niej poczucia winy - ona po prostu czuła się niejako winna tych wszystkich zmian, które ich napotykały. Bo jakby na to nie spojrzeć - była ich prowodyrką. Była prowodyrem ich bliższej relacji - odkąd zobaczywszy Caine'a nad brzegiem hogwarckiego jeziora, bez większej refleksji zrzuciła z siebie sukienkę i zanurkowała w poszukiwaniu męskiego zegarka. Nie mając w swoich intencjach niczego więcej poza odświeżeniem ich znajomości, skoro zaczęli pracować razem, w jednej szkole, na tym samym stanowisku. Skoro zawsze potrafili, mimo nawet znacznych przerw, nawiązać ze sobą kontakt. Wtedy też go odświeżyli - choć obrał on dość niespodziewany kierunek.
Teraz minął ponad rok od ich spotkania po latach - zaręczyli się, chyba oboje byli cholernie szczęśliwi i spodziewali się - pierwszego wspólnego - dziecka. Co więc mogło być nie tak?
Złotowłosa po prostu bała się, że zbytnio zaburza wykreowany przez Caine'a obraz - bo wnosiła do jego życia swój radosny chaos, a Shercliffe... nie zdawał się być gotowy na wszystko. Dlatego choć ich historia pognała do przodu - Perpetua starała się ją spowolnić. W ramach swoistego zadośćuczynienia...
Widocznie kompletnie niepotrzebnie.
Caine — mruknęła jedynie, rozczulona już pieszczotliwym zwrotem, którym zwykł ją obdarzać od kiedy zgodziła się zostać jego żoną. Potulnie uniosła jasne tęczówki na jego twarz - na wejściu starając się nie rozpłakać. W pracy wykazywała się niezwykłą stabilnością - ale w momencie, kiedy zamknęła drzwi od gabinetu, przeszła w swój prywatny, nieco rozchwiany emocjonalnie tryb. Zatytułowany "Jestem w piątym miesiącu ciąży i wzruszam się, gdy za szybko wypiję kawę".
Teraz miała jednak doskonały powód do wzruszeń - bo Caine ją właśnie uświadomił jak wiele dobrego wniosła do jego życia. Jak wiele  n a p r a w i ł a. Nic nie mogła poradzić na łzy, które zebrały jej się na złotych rzęsach - i spłynęły po zaróżowionych policzkach, opływając czerwone usta, wygięte w rozedrganym uśmiechu. Czuła dłoń narzeczonego na swojej - ciepło i wsparcie, które jej teraz przekazywał. Stałość. Pewność. Coś czego szukała przez tyle lat - i pogodziła się z tym, że już tego nie odnajdzie.
Jeszcze przed chwilą nerwowa i spięta - teraz zachichotała cicho, z niewypowiedzianą ulgą. Wolną dłonią sięgając do męskiego policzka, szorstkiego od zarostu - który tam był tylko dlatego, że go lubiła.
Oboje jesteśmy — potwierdziła - wyraźnie szczęśliwa, czując jak w piersi rośnie jej... prawdziwe Słońce. Sięgnęła ustami warg Caine'a, muskając je kilka razy, w słodkich, okraszonych uśmiechem pocałunkach. Czułych przede wszystkim - choć i nieodmiennie puszczających dreszcze po jej drobnych ramionach.
Kolor... Ta druga sypialnia może zostać biała, w kwiaty — podjęła - nagle szalenie podekscytowana, że W KOŃCU mogła podzielić się tym, co już od pewnego czasu wiedziała. Odsunęła się delikatnie od twarzy Shercliffe'a, rzucając mu znaczące, roziskrzone spojrzenie. Zupełnie jakby drugi raz oznajmiała mu "Jestem w ciąży" - tylko... z większymi szczegółami.

______________________

If you love somebody, let them go
for if they return, they were always yours. If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Gabinet Perpetuy Whitehorn QzgSDG8








Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty


PisanieGabinet Perpetuy Whitehorn Empty Re: Gabinet Perpetuy Whitehorn  Gabinet Perpetuy Whitehorn Empty;

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Perpetuy Whitehorn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Gabinet Perpetuy Whitehorn JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
 :: 
gabinety na I piętrze
-