Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Poddasze nr 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Atrita R. Piapiac

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Tatuaż kruka na plecach, jasna karnacja, mocno umalowane usta, wieczny chłód w ślepiach (niezależnie od mimiki).
Galeony : 33
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t18221-atrita-r-piapiac#518224
https://www.czarodzieje.org/t18272-atrita#520214
https://www.czarodzieje.org/t18271-atrita-r-piapiac#520206
https://www.czarodzieje.org/t18220-atrita-r-piapiac#518220
Poddasze nr 3 QzgSDG8




Gracz




Poddasze nr 3 Empty


PisanieTemat: Poddasze nr 3   Poddasze nr 3 EmptySob 22 Lut - 19:51


Poddasze nr 3



Kawalerka


Skromne mieszkanko składające się z prostej, wyposażonej w podstawowe sprzęty łazienki oraz pokoju służącego za salon, kuchnię i sypialnię jednocześnie. W tym drugim znaleźć można aneks kuchenny - ubogo wyekwipowany - biblioteczkę zapełnioną książkami, kominek i dwa stoły - jeden mniejszy, drugi większy - z dostawionymi do nich drewnianymi krzesełkami. Po drabince można wspiąć się na niewielką antresolę, gdzie umieszczono niskie, zabezpieczone barierką łóżko. Przeważnie wewnątrz panuje półmrok ze względu na położenie i to, iż okienka są wąskie i średnio przepuszczające światło.

Mieszkanie to jest ukryte, zatem bez pozwolenia właścicielki nie da się go zobaczyć, dostać się do niego czy przenieść się do środka z pomocą aportacji bądź sieci Fiuu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atrita R. Piapiac

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Tatuaż kruka na plecach, jasna karnacja, mocno umalowane usta, wieczny chłód w ślepiach (niezależnie od mimiki).
Galeony : 33
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t18221-atrita-r-piapiac#518224
https://www.czarodzieje.org/t18272-atrita#520214
https://www.czarodzieje.org/t18271-atrita-r-piapiac#520206
https://www.czarodzieje.org/t18220-atrita-r-piapiac#518220
Poddasze nr 3 QzgSDG8




Gracz




Poddasze nr 3 Empty


PisanieTemat: Re: Poddasze nr 3   Poddasze nr 3 EmptySob 14 Mar - 18:37

Samodzielna Nauka


Deszczowy był to dzień - na granicy burzowego balansujący, jeśli dobrze przyjrzeć się pokrytemu gęstymi, szarymi chmurami nieboskłonowi – i wiatrem porywistym przyozdobiony, podczas którego to szarowłosa niewiasta o lodowatym spojrzeniu przysiadła przy mniejszym stoliku – tym ustawionym bliżej rozpalonego, ciepłodajnego kominka - i otworzyła na jego blacie mizernie cienką, widocznie wymęczoną książeczkę o czarnej okładce pozbawionej tytułu. Był to jeden z tych nielicznych skarbeńków, na jakie natknąć można się czasami – przy odrobinie szczęścia i łasce przewrotnego Losu – w odmętach zakurzonego, zawalonego cudeńkami antykwariatu. Przewertowała luźno chudziutki wolumin, z niezadowoleniem marszcząc brwi na widok brakujących stron oraz miejscowo rozmazanych z powodu jakiejś niezidentyfikowanej cieczy liter - dowiedziała się o tych dotkliwych, straszliwych mankamentach już przy oględzinach tegoż woluminu w sklepie, lecz i tak zakupiła ten wypatrzony pośród barwnych klejnotów diamencik. Dlaczego? Odchyliła się na skrzypiącym z protestem krzesełku, zdecydowanym ruchem otwierając książkę na lichym rozdziale traktującym o zaklęciu, z którym to styczności dotychczas nie miała - nie licząc luźnych wzmianek i napomknięć o nim umieszczonych w innych tekstach.

Wstęp do omówienia tegoż słodkiego czaru zaczął się nudno i pospolicie, i standardowo, kładąc ogromny nacisk na intencje oraz chęci rzucenia go. Rita uśmiechnęła się paskudnie i szeroko, i może odrobineczkę maniakalnie, ponieważ w jej przypadku nie było pod tym względem żadnych, jakichkolwiek problemów - wola, w końcu, jest czymś, czym niejednokrotnie się już w przeszłości szczyciła. Oparłszy łokieć o oparcie w miarę wygodnego siedziska, kobieta zagłębiła się ponownie w studiowaniu nowej, niewątpliwie pięknej i kuszącej sztuczki – a mawiają, że starego psa już niczego nie nauczysz, ha! Zatrzymała się dłużej na rycinach przedstawiających wymagane ruchy różdżką i maluteńkich, znajdujących się obok tych obrazków dopiskach dotyczących często popełnianych przy rzucaniu tego zaklęcia błędach. Humnęła pod nosem, brnąc dalej i głębiej w tę ciekawą rozprawkę drobiazgowo, skrupulatnie opisującą Sanguinem Ulcus i to, jak go używać. Nie zajęło jej to wiele czasu – doprawdy szczuplutka była to książeczka i z krótkimi na domiar działami - toteż, aby szczegółów żadnych nie ominąć i nie zrobić jakiejś poniżającej wtopy, przeczytała rozdział o tym czarze jeszcze raz.

Wreszcie rozłożyła wolumin tak, aby wspomniane ilustracje były idealnie widocznie i zabrała się za skrzętne, jak najdokładniejsze imitowanie ich – po dobyciu wpierw, oczywiście, należącego do niej narzędzia destrukcji i zagłady: jej różdżki. Nie było nic trudnego czy skomplikowanego w wyćwiczeniu koniecznych do Sanguinem Ulcus ruchów, więc nie dziwnym było to, iż zaledwie kilka chwil później jej jakże magiczny kijek przecinał powietrze płynnie, zgrabnie i bez ułamka zawahania – przedstawienie godne zatwardziałego, wiekowego dyrygenta, ech?

-To teraz... - Wzrok niebieskoszarych ślepi padł na stojącą na blacie większego stolika małą, starą i pordzewiałą klatkę, wewnątrz której zamknięty był pochwycony tego ranka w ciemnej, brudnej alejce szczur. Stworzonko to kuliło się żałośnie w jednym kącie, od dłuższego czasu nie próbując już nawet wydawać najmniejszych dźwięków - nie było sensu, gdyż i tak uciszony był zaklęciem, co wydawał się gdzieś tam wcześniej zrozumieć. Uśmiechnęła się chłodno i z zainteresowaniem lśniącym w oczkach, kierując ku zwierzęciu końcówkę różdżki. Mach, mach, dźg. - Sanguinem Ulcus - wypowiedziała niespiesznie i dokładnie, i dobitnie, z satysfakcją przyglądając się temu, jak drobne, wychudzone ciałko poczęło trząść się i dziko rzucać, i telepać w akompaniamencie głuchych, bezgłośnych pisków bólu.

/Dopisek: zaklęcie w zakresie punktów, ale przyjęte zostało, że wcześniej nie miała z nim styczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atrita R. Piapiac

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Tatuaż kruka na plecach, jasna karnacja, mocno umalowane usta, wieczny chłód w ślepiach (niezależnie od mimiki).
Galeony : 33
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t18221-atrita-r-piapiac#518224
https://www.czarodzieje.org/t18272-atrita#520214
https://www.czarodzieje.org/t18271-atrita-r-piapiac#520206
https://www.czarodzieje.org/t18220-atrita-r-piapiac#518220
Poddasze nr 3 QzgSDG8




Gracz




Poddasze nr 3 Empty


PisanieTemat: Re: Poddasze nr 3   Poddasze nr 3 EmptyWto 17 Mar - 18:27

Samodzielna Nauka


Ciche, spokojne doby pozbawione szaleńczych ekscesów zdarzają się niejednej osobie, nawet i chłodnej w usposobieniu, nienawidzącej się nudzić Ricie – nie różni się w tym aspekcie od innych, szarych ludzi. W chwilach takich - jeśli już ta nuta flauty ją niechybnie, nieuniknienie nawiedzi i z buta wparuje do jej życia - szarowłosa niewiasta chwyta za którąś z książek ze swojej imponującej, wcale nie takiej małej kolekcji i zaszywa się wraz z nią w łóżku umieszczonym na antresoli nad aneksem kuchennym. Jako że w miejscu tamtejszym żadnego okienka bądź lampki nie ma, to przy każdej takiej okazji sama oświetlić sobie musi tę niewielką przestrzeń - odpowiednim zaklęciem, naturalnie - w celu dostrzeżenia literek wydrukowanych na kartkach przytaszczonego tam woluminu.

Dzień dzisiejszy właśnie taki był - wypruty z wesołej, sadystycznej zabawy czy chęci do ścigania ciekawych rzeczy po ulicach oraz zakamarkach ogromnie niebezpiecznego Nokturna. Tym razem wybór przyodzianej w puchatą, wygodną piżamę Rity - wcześnie było, ranek zaledwie i do tego nie musiała dzisiaj do pracy iść, więc mogła pozwolić sobie na takie swawole, ha - padł na księgę o tytule Najczarniejsze zakamarki magii, której kopię znaleźć również można w dziale zakazanym biblioteki Hogwartu. Niedawno ją nabyła i jeszcze nie miała sposobności do niej zaglądnąć, toteż bez zbędnego wahania ściągnęła ją z lekko zakurzonej półki i ze swoją cudowną, świeżą zdobyczą wdrapała się po drabinie do swego zalanego mrokiem leża.

-Lumos maxima - wypowiedziała wyraźnie po tym, jak umościła się w swoim eleganckim gniazdu, ułożyła w odmętach cieplutkiej kołderki i dobyła leżącej na materacu, obok wyklepanej poduszki, różdżki. Zawiesiła wyczarowaną kulkę światła nad sobą tak, aby pięknie i ślicznie skąpała ona w przyjaznym oczom blasku opartą o kolana księgę i dopiero po tym zabrała się do pożerania, pochłaniania tekstu wybranego dzieła.
Z żywym, buzującym w serduszku zainteresowaniem zagłębiła się w wywody autora dotyczące jego różdżki wykonanej z czarnego bzu i czarów, które z jej łaskawą, dobroduszną pomocą rzucał - wiele z nich przeraziłoby zwykłego, przeciętnego i szczycącego się normalnością człowieka, co tylko podkręciło (chore) zaciekawienie Rity wobec tego jakże fantastycznego woluminu. Największą jej uwagę pośród wszystkich ujętych tu tematów przykuły rozdziały traktujące o słodko brzmiących, obiecująco wyglądających Zakazanych, chociaż pozostałe sekcje – te dotykające tych makabryczniejszych i krwawszych, i koszmarniejszych zaklęć - także wydawały się iście smakowite. Od czego by tu zacząć i na czym mocniej się na wstępie skupić? Ciężkie, ciężkie wybory, uch.

Po momencie zastanowienia postanowiła skoncentrować się na Zakazanych, na które już od dłuższego czasu miała chrapkę i nieodparte, wgryzające się w myśli łaknienie. Pogrążyła się, więc, w tekstach prawiących o każdym z nich po kolei – o teorii będącej ich solidną, twardą podstawą; o związanymi z nimi zagrożeniach tak dla ofiary, jak i osoby je używającej; o emocjach i woli potrzebnych do rzucenia ich na swój wytypowany cel; o akcentach, z jakimi powinno wypowiadać się inkantacje. Pochłonęła wszelkie informacje, jakie autor miał do zaoferowania i w pewnej chwili chwyciła nawet za swoje wspaniałe narzędzie zagłady i poczęła ćwiczyć wymagane, zaprezentowane na pożółkłym papierze ruchy różdżki - w porównaniu do innych czarów, jednakże, te jawiły się niemalże jako błahe i proste, i nieskomplikowane. Jak dobitnie, wyraźnie zaznaczył Godelot, to intencje i chęć - i konsekwencje - były tutaj ważniejsze niźli strona mechaniczna. Na razie Rita nie miała jak tego przetestować, gdyż skazana była na ten moment na suchy, mało ekscytujący trening - na razie.

/Dopisek: z tym punktem Zakazane będą w zasięgu punktowym, co chciałam tu zaznaczyć c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atrita R. Piapiac

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Tatuaż kruka na plecach, jasna karnacja, mocno umalowane usta, wieczny chłód w ślepiach (niezależnie od mimiki).
Galeony : 33
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t18221-atrita-r-piapiac#518224
https://www.czarodzieje.org/t18272-atrita#520214
https://www.czarodzieje.org/t18271-atrita-r-piapiac#520206
https://www.czarodzieje.org/t18220-atrita-r-piapiac#518220
Poddasze nr 3 QzgSDG8




Gracz




Poddasze nr 3 Empty


PisanieTemat: Re: Poddasze nr 3   Poddasze nr 3 EmptyPią 20 Mar - 17:43

Samodzielna Nauka


Ból porównywalny do tysiąca ostrych noży wpijających się w skórę bezlitośnie i brutalnie, i bestialsko; do rozżarzonych piekielnymi ogniami i wypełnionych wypalającą szpik lawą kości; do żywcem rozrywanego przez stalowe zębiska i żelazne szpony ciała wątle, żałośnie kruchego; do nerwów rozpruwanych przez niewidzialnego, niematerialnego przeciwnika wyposażonego w rozgrzany do czerwoności pręt zniszczenia.

Cierpienie wywołane Cruciatusem na różne, wszelakie sposoby opisywane było przez nieszczęsne, potraktowane nim ofiary, lecz ku rozczarowaniu i niezadowoleniu Rity mało, tak naprawdę, relacji tak skatowanych osób zostało spisanych oraz utrwalonych dla ciekawskich potomnych. Może i suche fakty również ją interesowały - tych, z kolei, było stosunkowo sporo w odpowiednich, wyszukanych skrzętnie źródłach i dało się z ich pomocą odpowiedzieć na podstawowe, nurtujące poniektóre jednostki pytania – ale opowieści oraz historyjki poszkodowanych tą zakazaną klątwą były dla niej o wiele smakowitsze i atrakcyjniejsze i cenniejsze. Dane z pierwszej ręki i ściągane bezpośrednio z obiektów biorących czynny udział w danych sytuacjach oraz tragediach były zawsze lepsze i bardziej wartościowe, ha. Szarowłosa wyprostowała się na swoim siedzisku i przeciągnęła mocno, odwracając na tę zwiewną chwilę wzrok od rozłożonych na blacie większego stolika woluminów zawierających w sobie słodkie informacje o Zakazanych – w szczególności o wybranym przez nią Cruciatusie.  

Katusze przeciągające sekundy w godziny rozwlekłe i toczące się mozolnie po tarczy zegara; wydające się trwać w nieskończoność i wieczność zlepione razem klejem wytworzonym z czystego, parzącego bólu; zmysłów pozbawiające i świadomość w odmęty szaleństwa spychające, i obłęd w umysłach zaszczepiające.

Cóż za kuszącą i ponętną perspektywą było potencjalne przytrzymanie kogoś pod tym czarem dla wielu paskudnym oraz poobserwowanie jego reakcji i zmagań w odzewie na to unikalne doznanie. Przejechała koniuszkiem smukłego, bladego palca po wydzierganej szkarłatnym atramentem liście osób, które trafiły na odział urazów pozaklęciowych i już tam do końca swego żywota zostały, jako że nie nadawały się do egzystowania w społeczeństwie. Ciekawostką także było to, iż Cruciatus zdolny był do przewiercenia się przez nałożone na kogoś czary modyfikujące pamięć - niszcząc przy okazji organizm i umysł celu, ale jednak! - co też z chęcią i gorliwością kiedyś by sprawdziła oraz przetestowała.

Na ten moment eksperymenty na ludziach niestety odpadały - normy, reguły i zasady. Jeszcze – i jedyne, co jej pozostało, to wykorzystać świeżo złapanego, nowiutkiego szczura zamkniętego w wymytej po poprzednim delikwencie klatce. Podniosła się zgrabnie, płynnie na nogi, dobywając swej wspaniałej różdżki i podchodząc do mniejszego stoliczka, na powierzchni którego ustawiła z rana malutkie, wspomniane więzienie z wychudzonym, zmarniałym gryzoniem. Chęć zadania krzywdy podszyta sadyzmem oraz okrucieństwem była istotniejsza niźli ruch różdżką czy moc magiczna rzucającego. Przekonajmy się, ech?

-Crucio - wypowiedziała pewnie i z palącym myśli zainteresowaniem, wskazując końcem różdżki na bezgłośnie warczące na nią stworzonko. Mrugnęła z zafascynowaniem, przypatrując się drobnemu, lichemu ciałku wykrzywiającemu się niemożliwie i skręcającemu w sposób, jaki nie powinien być w ogóle możliwy. Gdyby nie zaklęcie pozbawiające głosu nałożone na tejże jednostce, to pomieszczenie tutejsze zalałyby wysokie, głośne piski przepełnione nieposkromionym cierpieniem i błaganiem o zakończenie tych kierowanych zaciekawieniem tortur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atrita R. Piapiac

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Tatuaż kruka na plecach, jasna karnacja, mocno umalowane usta, wieczny chłód w ślepiach (niezależnie od mimiki).
Galeony : 33
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t18221-atrita-r-piapiac#518224
https://www.czarodzieje.org/t18272-atrita#520214
https://www.czarodzieje.org/t18271-atrita-r-piapiac#520206
https://www.czarodzieje.org/t18220-atrita-r-piapiac#518220
Poddasze nr 3 QzgSDG8




Gracz




Poddasze nr 3 Empty


PisanieTemat: Re: Poddasze nr 3   Poddasze nr 3 EmptyCzw 26 Mar - 1:24

Samodzielna Nauka


Najwspanialsze i najpiękniejsze, i najcudowniejsze jest to uczucie, kiedy wszelkie troski oraz zmartwienia gryzące zostają wymazane niespiesznie, acz konsekwentnie z powierzchni jego myśli; kiedy bolączki i niepokoje buzujące w bijących prędko serduszkach ujarzmione są przez niewidzialnego bohatera; kiedy utrapienia i niepokoje, i stresy różnorakie wymazane są z tablicy świadomości miękką, delikatną gumką niematerialną. Rozpacze zastąpione przez nieuchwytne, niezidentyfikowane poczucie szczęścia pochodzące z niewiadomego, nieustalonego źródła.

Najbardziej straszliwym spośród trzech znanych, sławetnych Zakazanych był niewątpliwie oraz niezaprzeczalnie Imperius, ponieważ pozwalał uczynić on z potencjalnym celem praktycznie wszystko. Tak, jak i Cruciatus mógł on złamać, skruszyć na drobniutki proch ducha i nadszarpnąć porządnie, nieodwracalnie mentalne zdrowie ofiary, aczkolwiek przeważnie działo się to po cofnięciu klątwy - poczucie winy pożerające od środka, wyrzuty sumienia dudniące w klatce piersiowej, wstrząs spowodowany własnymi czynami huczący pod czaszką niczym sztorm gwałtowny - lub w przypadku, gdy zastosował ją ktoś wybitnie niedoświadczony bądź kaleki pod względem rzucania czarów. Prócz traumy, jednakże, dochodził tu ten przytłaczający, przerażający fakt, że osoba zaklęta Imperiusem była zdana na kompletną, całkowitą łaskę swego tymczasowego właściciela - wyjątkiem byli tu ci o imponująco silnej, stalowej woli, którzy zdolni byli do wyrwania się z sideł tegoż pozornie kojącego umysł koszmaru.  

Tyle słodkich, obiecujących możliwości istniało; tyle dróg przez gęste, cierniste krzaki biegnących; tyle wiszących w zatęchłym powietrzu ewentualności. Aż palce szarowłosą świerzbiły, ażeby poniektóre plany kotłujące się w myślach w życie wprowadzić; aby wrzucić ciężki, stalowy klucz francuski w obracające się mozolnie trybiki tutejszej magicznej społeczności; żeby wzniecić odrobineczkę Chaosu pośród czarodziejskiej populacji Londynu. Zbyt nudno już miała od długiego czasu – od momentu, w którym wreszcie pozbyła się Jego i zrealizowała swój wieloletni cel – i za mało interesujących sytuacji wydarzało się z jej udziałem, toteż przydałoby się to... zmienić. Czyż nie?

- Imperio - wypowiedziała klarownie i pewnie, i z odpowiednią intencją, dźgając różdżką w kierunku zmarniałego, trzęsącego się chorobliwie szczura zamkniętego w klaustrofobicznie malutkiej klatce. Gryzoń od razu znieruchomiał, zamarł jak sparaliżowany, po czym poderwał się na swoje drobniutkie łapki i podszedł do zatrzaśniętych drzwiczek. Rita, oparta łokciem o rozłożone na blacie stołu, niedawno wertowane oraz uważnie czytane książki, przyglądała mu się z czystym, łakomym zainteresowaniem. Woluminy, które studiowała wspomniały, iż uwięziona przez ten czar jednostka była zdolna do zrobienia rzeczy nie tylko kłócących się z jej moralnością czy chęciami, ale i takich przekraczających jej fizyczne możliwości. Rozkazała więc biednej, wcale nie tak dawno temu katowanej innym Zakazanym czarem istotce zatańczyć na dwóch łapkach, potwierdzając te informacje oraz wzmianki prawiące o tym, iż ból przez ofiary Imperiusa nie jest odczuwany.  

Humnęła pod nosem, śledząc spojrzeniem szczura biegającego w kółko, potem syczącego nieprzerwanie przez imponującą chwilę, następnie wygryzającego sobie futro z obu przednich łap, aby na koniec zmusić go - popchnąć - do pożarcia połowy swojego chudego, żałosnego ogona. Przechyliła lekko głowę, patrząc na lepką, metaliczną w zapachu czerwień rozlewającą się po dnie klatki, zrywając wtem gwałtownie kontrolę nad szczurem. Ten zapiszczał bezgłośnie, upadając na bok oraz trzęsąc się histerycznie i nieokiełznanie, i niepohamowanie. Niebieskoszare, obserwujące go ślepia zmrużyły się leciutko w zamyśleniu i kontemplacji.

Tyle, tyle możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atrita R. Piapiac

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Tatuaż kruka na plecach, jasna karnacja, mocno umalowane usta, wieczny chłód w ślepiach (niezależnie od mimiki).
Galeony : 33
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t18221-atrita-r-piapiac#518224
https://www.czarodzieje.org/t18272-atrita#520214
https://www.czarodzieje.org/t18271-atrita-r-piapiac#520206
https://www.czarodzieje.org/t18220-atrita-r-piapiac#518220
Poddasze nr 3 QzgSDG8




Gracz




Poddasze nr 3 Empty


PisanieTemat: Re: Poddasze nr 3   Poddasze nr 3 EmptyPią 27 Mar - 0:45

Samodzielna Nauka


Melodyjny, rytmiczny dźwięk uderzających w szybę kropel deszczu rozbrzmiewał wewnątrz wypełnionego półmrokiem pomieszczenia będącego skromną, acz w miarę przytulną kawalerką należącą do Rity. Sama właścicielka tegoż małego, lecz stosunkowo porządnie - jeśli zignoruje się kiepsko wyposażoną w artykuły spożywcze kuchnię - urządzonego mieszkanka siedziała wygodnie przy większym z dwóch stolików, praktycznie leżąc górną częścią swego ciała na jego zasypanym przewertowanymi wcześniej książkami blacie - był to standardowy, typowy obrazek w tym skrytym przed innymi ludźmi zakątku, hah. Z podbródkiem opartym o splecione ze sobą przedramiona wpatrywała się w ledwo oddychającego, nikle zipiącego i znajdującego się na mecie swej tragicznej egzystencji szczura. Gryzonia, który nie miał już sił na absolutne i kategoryczne nic, spoczywając na wychudzonym boku i nie ruszając się ze swego miejsca nawet mimo otwartych drzwiczek jego niewielkiego, stalowego więzienia. Wdech i wydech, i wzdryg... wdech, i wydech, i wzdryg...

Dobroduszny, oferujący ukojenie oraz cierpienia zakończenie dotyk łaskawego Anioła Szmaragdowego. Zielony, gwałtowny błysk ukracający marny żywot obranego, wytypowanego w nieczułym losowaniu celu. Oddech szczerzącej się, wygłodniałej Śmierci wiszącej nad ramieniem i niecierpliwie czekającej na swój świeżutki, smaczniutki posiłek. Rozżarzone, zakrzywione groźnie szpony wyjącego demona wyszarpujące niewinną duszyczkę z jej cielesnego, materialnego pojemnika. Niesprawiedliwość i zbyt wczesność tłamszące oschle nadzieję i perspektywę, i życie.

Wyłożone na stole, spisane przez pozbawionych moralnych zasad oraz ciążącego na duchu sumienia autorów woluminy prawiły o tym, iż Avada Kedavra wymagała bardzo, bardzo dużo mocy magicznej oraz silnej chęci zabicia kogoś. Ani jednego, ani drugiego jej nie brakowało - a przynajmniej tak spekulowała na bazie swoich doświadczeń i wiedzy o samej sobie - toteż nie powinna mieć jakichkolwiek problemów z rzuceniem tej ostatecznej, zdumiewająco zawodzącej klątwy. O ile nieunikniona, trudna do zablokowania śmierć brzmiała cudownie i obiecująco, o tyle sam efekt i działanie niezbyt ją zadowalało - bezbolesny, natychmiastowy i przesadnie łatwy zgon nie był dla niej ani satysfakcjonujący, ani też godny uwagi.

Wyprostowała się na swoim siedzisku i dobyła zręcznie różdżki, ignorując wzmożone na ten widok trzęsienie się drobnej istotki leżącej na dnie klatki – tak potężnie się ona aktualnie telepała, że uznać by śmiało można, iż dostała destrukcyjnego napadu padaczki. Nie zważając na patetyczne zachowanie swojego szczurzego więźnia, Rita poczęła sumiennie i mechanicznie ćwiczyć odpowiedni, wymagany do rzucenia tego zabójczego Zakazanego ruch. Raz, dwa trzy i ładna, równiutka błyskawica z zaokrąglonymi kątami nakreślona została w chłodnawym, zalanym półmrokiem powietrzu. Raz, dwa, trzy i pyk. Raz, dwa, trzy i pyk.

Raz.
- Avada...
Dwa.
- … Kedavra.
Trzy.

Szmaragdowy, jaskrawy blask rozjaśnił wnętrze niby kontrolowany, niespodziewany wybuch fajerwerku, podczas gdy zmaltretowane, wycieńczone ciałko gryzonia znieruchomiało, kiedy ten nagle i bezceremonialnie wyzionął ducha. Rita oparła nonszalancko łokieć o zawalony księgami blat i podbródek o wnętrze dłoni, w drugiej ręce obracając luźno w palcach użytą przed chwileczką różdżkę. Ze wzrokiem szaroniebieskich, lodowatych w wyrazie oczu wbitym w skatowane, stygnące truchło zmarszczyła nos i wykrzywiła pomalowane mocno usteczka w paskudnym, niezadowolonym grymasie.
- Nu-da.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Poddasze nr 3 QzgSDG8








Poddasze nr 3 Empty


PisanieTemat: Re: Poddasze nr 3   Poddasze nr 3 Empty

Powrót do góry Go down
 

Poddasze nr 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Poddasze nr 3 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
smiertelny nokturn
 :: 
poddasza na Nokturnie
-