Share
 

 Huśtawka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 13 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30893
  Liczba postów : 59942
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Specjalny




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyCzw 27 Sty - 23:25;

First topic message reminder :




Na łące rośnie kilka samotnych drzew i jakiś czas temu ktoś postanowił to wykorzystać. Do jednej z grubszych gałęzi zostały przymocowane dwie liny, na końcu połączone drewnianą deseczką. Tworzą prowizoryczna huśtawkę, ale czy czegoś więcej potrzeba, żeby na niej usiąść i trochę się pokołysać? Jest zrobiona na tyle solidnie, i zapewne wzmocniona jakimiś zaklęciami, że nie ma obaw, by można było spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Malcolm Braian Jonson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Galeony : 29
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15835-malcolm-baraian-jonson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15837-malcolm-braian-jonson-poczta#427350
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15838-malcolm-braian-jonson-relacje#427422
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15836-malcolm-braian-jonson-kuferek
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPią 9 Mar - 23:32;

Cedar przyglądała się błoniom, wyglądając za znajomo, kiwającą się sylwetką Malcolma. Zauważyła jak, wyłaniał się z przystani, gdzie stały łódki, które co rok 1 września przywoziły do Hogwartu pierwszorocznych. Mal widząc osobę w oddali, pomachał do niej. Powoli człapał swoim charakterystycznym kołyszącym się krokiem do drzewa z obiema huśtawkami. Gdy już dotarł na miejsce, przywitał się ciepło ze znajomą i powiedział:
— Sorki Cedko chyba się nie spóźniłem? — było to pytanie retoryczne, ponieważ doskonale wiedział, że był na czas no może minutkę po — Musiałem sprawdzić co i jak przy jachcie więc tego — powiedział znacząco i usiadł na huśtawce, zacierając ręce — jest już prawie, gotowy sądzę, że na wiosnę go będzie można zrobić wodowanie — lekko odepchnął się od ziemi i wprawił konstrukcję składającą się z drzewa liny i deseczki w ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cedar Midgley

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15860-cedar-midgley#428346
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15864-cedar-midgley#428348
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15863-spider-cedar#428347
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15861-cedar-midgley#428333
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptySob 10 Mar - 2:41;

Ten krok maczo-kaczki, przez innych zwany krokiem żeglarza, miał w okolicy chyba tylko Malcolm. Dzięki temu charakterystycznemu sposobowi poruszania się aktualnie nietrudno było wypatrzeć go z daleka - Cedar uśmiechnęła się na jego widok po czym entuzjastycznie odmachała, odwzajemniając przywitanie z odległości.
- Daj spokój, Mal - machnęła ręką na znak, jak bardzo byłoby to bagatelne. - Nawet jakbyś się spóźnił to nie miałabym prawa być zła, jeśli pomyśleć ile razy ja się spóźniałam! - dokończyła z uśmiechem, wsuwając dłonie w kieszenie płaszcza.
Zdecydowanie wolała suchy, mocny mróz wgryzający się głęboko pod skórę ale spokojny i bezwietrzny, niż wilgoć temperatur około zera naznaczonych wiatrem oraz błotem. Wzdrygnęła się nieznacznie żałując, że nie zabrała z dormitorium szalika.
- Jasne, łupina przecież najważniejsza - uwolniwszy na moment jedną rękę z kieszeni uniosła ją, wystawiła z rękawa zagięty palec z zamiarem zimitowania pirackiego haka - Arrr, majtku! Kraken u rufy! - wywarczała "po piracku" z uśmiechem.
Zaśmiała się z własnej głupoty - o ile znała się na robotach i matematyce, o tyle nie miała zielonego ani nawet czerwonego pojęcia o żegludze - i opadła na drugą z huśtawek zwieszającą się z konarów rozłożystego drzewa. Z zainteresowaniem wysłuchała kolejnych słów kolegi, po czym jego śladem odepchnęła się od ziemi wprowadzając huśtawkę w ruch wahadłowy.
- Wodowanie czyli pierwsza wycieczka po jeziorze? - zmrużyła nieznacznie jedno oko, niepewna czy dobrze zrozumiała co zostało powiedziane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Malcolm Braian Jonson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Galeony : 29
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15835-malcolm-baraian-jonson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15837-malcolm-braian-jonson-poczta#427350
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15838-malcolm-braian-jonson-relacje#427422
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15836-malcolm-braian-jonson-kuferek
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptySob 10 Mar - 23:30;

— Dokładnie — Powiedział Malcolm, uśmiechając się przy tym do Cedar — Tak sobie myślę, że przed pierwszą wycieczką trzeba zrobić imprezę — pokiwał głową widząc unoszącą się brew Ced — może nie jakąś dużą, ale wiesz. — powiedział robiąc znaczącą minę (nie wiedział co miała znaczyć, ale na pewno była znacząca) — Będzie trzeba skądś skombinować szampana i rozbić go na łupinie, wiesz taki zwyczaj — huśtali się podczas rozmowy. Jonson odchylił się do tyłu, aby utrzymywać kontakt wzrokowy, co nie jest aż takie łatwe.
Poprawił otwartą ręką wełnianą czapkę, która się mu troszkę zsunęła z głowy i na dodatek się przekrzywiła. Znaczek, który powinien być mniej więcej na czole był aktualnie na uchu. Mal szybkim ruchem ręki ustawił wszystko w ten sposób, aby wszystko na jego głowie było na swoim miejscu.
— O! Widziałem, że ostatnio składałaś jakieś ustrojstwo w Pokoju Wspólnym, wyglądało to ... — tu się chwilę zastanowił — profesjonalnie? — brzmiało to jak pytanie (Mal nigdy nie wiedział jak mówić o tych całych robotach które ona robiła zupełnie nie przypominały tych z Gwiezdnych Wojen) — Co ten robot ma robić ? — zapytał z niekrytym zainteresowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cedar Midgley

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15860-cedar-midgley#428346
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15864-cedar-midgley#428348
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15863-spider-cedar#428347
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15861-cedar-midgley#428333
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie 11 Mar - 0:11;

- Imprezę? - uniosła sceptycznie brew.
Mal dziwnie wykrzywił buźkę - na ten widok do jednej uniesionej brwi dołączyła jej siostra bliźniaczka, chętna najwidoczniej pooglądać świat z piętra wyżej.
- Dobrze się czujesz? Masz może temperaturę? Zaprowadzić cię do skrzydła szpitalnego? - nie mogła powstrzymać się przed jedynie połowicznie złośliwymi w swoim zamyśle uwagami rzucanymi z uśmieszkiem jednego kącika ust. - A tak serio, to chcę być pierwszym pasażerem! - wychyliła się w tył zamykając jednocześnie oczy.
Rozkoszny dreszczyk adrenaliny przebiegł od połowy kręgosłupa w kierunku pośladków, gdy frunęła przez ciemność, czując jedynie deskę pod tyłkiem i sznury w dłoniach. Pisnęła cicho, zachichotała, gdy huśtawka zatoczyła jeden łuk, prostując się znowu w siedzisku.
- Wiesz, utoniemy razem, jeśli coś nas najpierw nie zje! - rzuciła kolejną złośliwostką, za moment lekko marszcząc nosek na próbę przypomnienia sobie sytuacji, którą przywołał Malcolm.
Najłatwiej było określić to profesjonalnie wyglądające ustrojstwo, oczywiście gdy nie leżało rozłożone na podłodze, jako rękę na podstawce z kółkami.
- Któó... A! Rąsia!- tu zerknęła na Malcolma z wesołym błyskiem oka. - Pomaga mamie gotować, podaje przyprawy. Ogólnie spadł jej z blatu i, jak to mama określiła: "coś wzięło i się zepsuło", i oczywiście musiała mi go przysłać do naprawy, chociaż nie mam tutaj żadnych bardziej konkretnych narzędzi, prądu ani części zamiennych - potrząsnęła głową, rozbawiona matczynym podejściem do sprawy. - Mamcia zaaawsze zapomina, że nie mam tu dostępu do internetu i nie mogę zamówić rzeczy potrzebnych do naprawy! - przytrzymała huśtawkę, po czym zaczęła kręcić się wkoło, skręcając liny na których zawieszone było siedzisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Malcolm Braian Jonson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Galeony : 29
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15835-malcolm-baraian-jonson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15837-malcolm-braian-jonson-poczta#427350
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15838-malcolm-braian-jonson-relacje#427422
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15836-malcolm-braian-jonson-kuferek
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie 11 Mar - 17:33;

Cedka wspomniała o Skrzydle Szpitalnym Jonson lekko wzruszył ramionami i pokazał język (nie było to wrogie pokazanie języka, tylko przyjazne nawet chwilami zaczepne).
— Okej Cedko — Mal nie sądził, że ktokolwiek oprócz niego będzie chciał pływać w łupinie — masz to, jak w banku — powiedział z uśmiechem. Rozpędził się i wyskoczył z huśtawki, przy lądowaniu lekko stracił równowagę. Na szczęście nic mu się nie stało.
— Tak w ogóle to, jak to działa te wszystkie roboty. Wiem, że macie tę całą elektryczność i takie tam, ale jak to jest, że roboty robią to, co mają robić. Przecież nie rzucacie na nie żadnych czarów. Patrzyłem tam jak, dłubałaś w tym ustrojstwie. Były tam jakieś zielone płytki, co to było? To dzięki temu roboty jak na przykład Rączka pomagają w robotach kuchennych?? — zasypał ją pytaniami, podchodząc do drzewa bliżej dziewczyny i oparł się o drzewo plecami. Przypomniał sobie jak, wyglądała ta cała Rączka. Bliżej jej było mechanicznej macki z wieloma "stawami" niż do ludzkiej ręki. Przypomniał sobie o bliskim spotkaniu 3 stopnia z Wielką Ośmiornicą w zeszłym roku i podrapał się po łopatce, na której ciągle było widać ślad po przyssawkach stworzenia. Nigdy nie chciał, aby w Skrzydle Szpitalnym usunęli te bądź co bądź blizny. Uważał, że sprawiają, że jest bardziej cool, gdy chodzi bez koszulki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cedar Midgley

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15860-cedar-midgley#428346
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15864-cedar-midgley#428348
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15863-spider-cedar#428347
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15861-cedar-midgley#428333
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyWto 13 Mar - 22:06;

- Taki popis, takie wow - wyszczerzyła zęby na skok Malcolma, całkowicie świadomie nawiązując do mema zwanego Piesełem.
Sama w końcu odbiła się od ziemi, pozwalając sznurkom podtrzymującym siedzisko rozplątać się - huśtawka zaczęła krążyć coraz prędzej wokół własnej osi ku radości szesnastolatki odnajdującej satysfakcję w tak prostych rzeczach jak huśtawki i głupie żarty.
Kiedy huśtawka odkręciła się w końcu, znów przyjmując neutralną pozycję, Cedar zerknęła na kumpla zadowolona, że aktualnie się zgodził, żeby była pierwszym pasażerem jego łódki czy co tam budował.
Zmrużyła nieznacznie oczy na wysyp pytań: zastanowiła się, kiedy niby grzebała publicznie przy obwodach któregoś z robotów, kiedy zazwyczaj jedynie je rozplanowywała na papierze. Przyklejała potem taką kartkę do samego kształtu, wciąż pozbawionego choćby iskry elektrycznego życia, i wysyłała go sowią pocztą do domu.
Ach! No tak, sprawdzała czy w obwodach Rąsi nic się nie rozwaliło!
Dmuchnęła jeszcze w pasmo włosów, które opadło na twarz.
- Mówiąc łopatologicznie: przez te zielone płytki płynie prąd a roboty robią co chcę, bo takim specjalnym językiem im piszę jak mają reagować na różne rzeczy - wytłumaczyła pokrótce Cedar.
Ironicznie - nie lubiła rozmawiać o tym jak działają rzeczy, które robi, uznając czystą teorię za temat nudniejszy o parę kwart nudy niż obserwowanie schnącej farby.
Czytała kiedyś książkę pod tytułem "Nostalgia anioła", gdzie główna bohaterka podzieliła uczestników obozu młodych geniuszy - Sympozjum Uzdolnionych - na kilka kategorii: Naukowi palanci, Matematyczne mózgi, Historyczni główkowcy oraz Mistrzowie wiedzy tajemnej. O ile łatwo było odgadnąć czym zajmowały się dzieciaki podlegające pod pierwsze trzy kategorie, o tyle dzieci z kategorii Mistrzów autorka książki określiła słowami: "To były dzieciaki, które potrafiły rozebrać silnik i z powrotem go zbudować - bez pomocy żadnych diagramów czy instrukcji.".
W fikcyjnym świecie "Nostalgii anioła" Cedar zapewne zostałaby wrzucona do worka wraz z Mistrzami, mając jedynie Palancką podszewkę. Matematyka była językiem, którego się uczyła - nie była jej obsesją, jedynie lubianym zagadnieniem.
- Co dzisiaj taki gadatliwy jesteś, hm? - zaśmiała się, odbijając ponownie nogami od gruntu.
Huśtawka ponowiła wahadłowy ruch sprzed "korkociągu".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Malcolm Braian Jonson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Galeony : 29
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15835-malcolm-baraian-jonson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15837-malcolm-braian-jonson-poczta#427350
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15838-malcolm-braian-jonson-relacje#427422
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15836-malcolm-braian-jonson-kuferek
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyCzw 22 Mar - 21:55;

— Aaaa, czyli piszesz im na karteczkach, co mają zrobić, wkładasz do środka i robią to, co chcesz? - powiedział chłopak, kończąc zdanie tak zaakcentowane, jakby było to znowu pytanie. Jego mina przypominała twarz Kolumba, gdy schodził z Santa Marii na wybrzeże nowego świata (może była ciut przystojniejsza). Włożył ręce do kieszeni, popatrzył się na koleżankę kręcącą się wokół własnej osi zadowolony z siebie. Za każdym razem, gdy udało mu się wykombinować, jak działają te wszystkie ustrojstwa mugoli, był naprawdę zadowolony z siebie. Często w takich momentach często porównywał się do wielkich odkrywców wypomnianego już Krzysztofa Kolumba, Ferdynanda Magellana czy Ameriga Vespucciego. W sumie rozkminianie tej całej technologi mogolskiej podobne było do odkrywania nowego lądu. On tam już był (tak samo jak już istnieje ta technologia) i odkrywca-Mal znajduje go na nowo.
— Wiesz co a tak jakoś — opowiedział na jej pytanie — ostatnio zapracowywałem się na śmierć przy jachciku w wolnych chwilach i w sumie oprócz lekcji nie miałem za bardzo z kim pogadać.
Mal spojrzał w twarz Cedki, która co chwile zamieniała się miejscami z tyłem jej głowy. Miał dziwną miną może to była wdzięczność, może coś innego.
W tym momencie zawiał zimniejszy wiatr. Malcolm postawił kołnierz swojego płaszcza i poprawił szalik, aby lepiej osłaniał szyję przed chłodnymi pocałunkami zimy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Tatuaże na rękach, oraz orzeł na piersiach.
Galeony : 132
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
https://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
https://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
https://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPią 15 Lis - 15:02;

Ben coraz mocniej wierzył w swoje zdolności. Jednak jeżeli o niego chodzi, to zawsze mówił, że praktyka czyni mistrza, więc z drużyną czy bez postanowił trochę polatać. Co prawda nie mógł tak naprawdę poćwiczyć, ale samo latanie i robienie uników też jest bardzo ważne. Poza tym bardzo lubił latać, nie raz nie dwa korzystał prędzej z miotły niżeli z teleportacji. Omijając fakt, że w tym drugim nie sprawdzał się wyśmienicie nad czym trochę ubolewał, ale nie aż tak bardzo. Dzień mijał za dniem, coraz bardziej był pogrążony w nauce i w trenowaniu. Tak. Nawet Benjamin potrafił przysiąść do książek. Pewnie jego brat dość mocno by się zdziwił, ale na szczęście nie ma go. Mimo iż kontakty im się poprawiły to jednak nie ubolewał nad tym, że brat opuścił Hogwart. Było mu źle? Droga wolna. Zawsze uważał go za nieco gorszego ode mnie. Był bardziej mamejowaty w jego oczach. Podlizywał się mu co go bardzo irytowało. Do tej pory nie zna odpowiedzi dlaczego tak naprawdę postanowił wyjechać, ale też go to zbytnio nie interesowało. Poza tym piszą listy. Jak na ślizgona przystało po otrzymaniu listu trochę czasu mijało zanim się za to wziął i w końcu mu odpisał. Nie tęsknił za nim, a wręcz przeciwnie. W jego oczach był tchórzem, który uciekł od problemów. Dość wiele w ich życiu się wydarzyło i chyba każdy kto znał oby dwóch braci mógł stwierdzić, że sobie z tym o wiele lepiej poradził. Strata rodziców była bolesna, bo jednak to są ich rodzice, ale życie toczy się dalej. Ślizgon starał się o tym nie myśleć, ale bądź co bądź nie raz wieczorami myślał o nich i wyobrażał sobie jakby to było gdyby jeszcze byli na tym świecie.
Postanowił jednak dać upust swoim buzującym hormonom i jeszcze dodatkowo pobiegać po błoniach. Pogoda nie była rewelacyjna, ale co go może powstrzymać. Nawet w deszczu starał się nie przerywać treningu. Odstawił jedynie miotłę i założył kaptur na głowę po czym zaczął codzienny maraton. Minęło dość sporo czasu przez co postanowił nieco odsapnąć, a że znalazł się w pobliżu znanych mu dobrze huśtawek postanowił na nich spłaszczyć swój zadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joe Holman

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
Galeony : 47
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t17840-joe-holman#502164
https://www.czarodzieje.org/t17844-poczta-joego-holmana#502898
https://www.czarodzieje.org/t17845-relacje-joego#502899
https://www.czarodzieje.org/t17841-joe-holman#502170
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPią 15 Lis - 15:27;

Joe siedział już kolejną godzinę nad książkami. Ostatnio miał dosyć dużo nauki, natomiast nie czuł się jakoś bardzo przemęczony czy wyczerpany, jednak po prostu już go to nudziło. Nudziło go to do takiego stopnia, że nawet wyjście z zamku, na deszczowe, szare i zimne błonia wydawało mu się teraz niesamowicie ciekawym zajęciem. Zarzucił na siebie grubą kurtkę, ciepłe buty i wyszedł.
Kiedy zimne powietrze uderzyło go w twarz, przeprowadził w głowie sam ze sobą szybką dyskusję czy się wrócić, jednak wizja siedzenia kolejnych godzin nad podręcznikami nie wydawała mu się atrakcyjna. Zapiął kurtkę, wsadził ręce do kieszeni i ruszył. Starał się skupić na przyrodzie, ale średnio mu to wychodziło, bo jedyne co mógł zauważyć to drzewa bez liści i wielkie kałuże błota.
Chłopak szedł przed siebie różnymi dróżkami, nawet nie wiedząc za bardzo gdzie idzie, bo skupiał się bardziej na tym, aby nie wejść w kałużę. I szło mu to o dziwo bardzo dobrze. Kiedy tak bezmyślnie spacerował po błoniach, znalazł się na łące, a dokładniej obok huśtawek, na których siedział pewien chłopak. Czarodziej kojarzył go z widzenia, natomiast nigdy nie miał okazji z nim pogadać czy się poznać. Stał chwilę i patrzył na Ślizgona, a kiedy ten na niego spojrzał, uśmiechnął się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Tatuaże na rękach, oraz orzeł na piersiach.
Galeony : 132
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
https://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
https://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
https://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPią 15 Lis - 15:47;

Siedzenie tak bezczynnie nawet mu się podobało. I o dziwo wcale nie brakowało mu towarzystwa. Ok. Ben nie należał do osób, którzy potrzebują towarzystwa, doskonale sobie radzi bez nich, ale jednak od czasu do czasu jakaś twarzyczka by mu się przydała. Związki w jego mniemaniu tak na prawdę nie istniały. Miał owszem z tym do czynienia, ale nie traktował tego na poważnie. Ba! On się raczej bawił ludźmi. Nigdy jakoś specjalnie go to nie ruszało. Owszem były jakieś oznaki zauroczenia, że jak kogoś widział serce zaczynało bić stokrotnie szybciej, ale rzadko się to zdarzało, albo też szybko mu to przechodziło. Raczej nigdy nie szukał partnera na stałe. Po co mu to? Użeranie się z namolnym kochankiem i w dodatku zazdrosnym o wszystko to nie dla niego. Może dlatego, że tak naprawdę nie zaznał jeszcze prawdziwego uczucia. To wyniósł z domu. Nigdy nie czuł bezprośdniej miłości ze strony matki czy ojca, może dlatego jest taki jaki jest? Trudno powiedzieć. Na pewno z wiekiem nieco wydoroślał i byłby w stanie traktować kogoś poważniej niż dotychczas, ale skoro nie pojawiła się taka duszyczka obok niego to po co zawracać sobie tym niepotrzebnie głowę?
Nawet nie wiedział ile tutaj siedział, ale wydawać się mogło, że czas stanął w miejscu. Zamyślił się dość intensywnie kiedy z powiewem wiatru poczuł zapach perfum, męskich perfum. Uniósł głowę patrząc na chłopaka. Kojarzył go. Wiedział z jakiego jest domu, bo nie raz w szkolnej szacie przechadzał się po korytarzu, ale imienia niestety nie znał. Ben zazwyczaj zwracał się do innych po nazwisku, nawet do kumpli z którymi często wychodził na kremowe piwo.
- Czegoś potrzebujesz? - zapytał patrząc na chłopaka. Sprawiał wrażenie jakby zagubionego. Być może ślizgon się mylił, ale takie miał pierwsze odczucie. Nie spuszczał wzroku z chłopaka. Był dość przystojny, wręcz słodki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joe Holman

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
Galeony : 47
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t17840-joe-holman#502164
https://www.czarodzieje.org/t17844-poczta-joego-holmana#502898
https://www.czarodzieje.org/t17845-relacje-joego#502899
https://www.czarodzieje.org/t17841-joe-holman#502170
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPią 15 Lis - 23:56;

Chłopak który siedział na huśtawce może nie wyglądał na najmilszego czy szczególnie uprzejmego, ale Joe bardzo nie lubił oceniania po wyglądzie i od razu wolał tę myśl odrzucić. Wiedział, że każdy wyciąga jakieś wnioski po tym, jak wygląda druga osoba, ale wiedział też, że z czasem, kiedy się kogoś pozna okazuje się, że prawda na temat tej osoby jest zupełnie inna. Nic złego nie widział natomiast w ocenianiu wyglądu pod względem upodobań i bez problemu mógł stwierdzić, że chłopak był przystojny i w pewien sposób pociągający.
Z drugiej strony Joe nie miał partnera od dłuższego czasu i samotność zaczęła go męczyć coraz bardziej, dlatego każdy mężczyzna w jego oczach wydawał się teraz bardziej atrakcyjny, co jednak nie zmienia faktu, że Ślizgon wpasowywał się w większym lub mniejszym stopniu w upodobania Puchona. Miał wyraźne rysy i był dobrze zbudowany, a oczy bardzo przyciągały jego uwagę. Nie potrafił w pewien sposób odciągnąć od nich wzroku.
Głos chłopaka był niski i głęboki, co dodało w oczach czarodzieja atrakcyjności.
-Nie, po prostu byłem na, umm... - Joe zawiesił się na chwilę. -Spacerze. Musiałem oderwać się od książek, wiesz jak jest... Czy napewno wie? -Jestem Joe. - podszedł bliżej chłopaka, podając mu rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Tatuaże na rękach, oraz orzeł na piersiach.
Galeony : 132
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
https://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
https://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
https://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptySob 16 Lis - 14:45;

Co jak co, ale jednak wygląd zawsze był ważny. Ben zawsze na to patrzył, wiadomo wygląd nie jest aż tak ważny, ale jednak był typem faceta, który na to patrzył. Może dlatego, że nigdy się na poważnie nie zakochał. Pewnie wtedy mógłby inaczej się na ten temat wyrażać, ale na tę chwilę było tak jak jest. Joe był na pewno atrakcyjnym facetem to trzeba było przyznać. Dla niego od dłuższego czasu faceci podobali się bardziej. Owszem, rzucał okiem na pewne kobiety, bo jednak to była to płeć piękna przy których Ben nie mógł przejść obojętnie.
Od pewnego czasu nie miał czasu na żadne romanse, postanowił zając się własnym życiem i nie oglądał się za innymi, poza tym nikt nie pojawił się obok który byłby zainteresowany jego osobą, ani on nie był na tyle zainteresowany. Nie zawsze chodzi o jedno, tak? Ale był facetem i przecież miał swoje potrzeby. I te seksualne też Miał jeden incydent z facetem, którego nawet nie znał z imienia, a przeleciał. Lubił seks i to chyba każdy wiedział kto go choć trochę znał. Jednakże takie incydenty zdarzały się tylko z facetami, bo kobiety jednak oczekiwały czegoś więcej, co go bardzo irytowało. Nie miał zamiaru kupować kwiatków i siedzieć po drzwiami śpiewając jakieś piosenki, które skruszyłyby ich serce. Nie był typem faceta, który się prosi i błaga o cokolwiek. O nie.
Od jakiegoś czasu nie przepadał za nowymi znajomościami. Był raczej stabilny w takich uczuciach i zajmował czas tylko dla tych których lubił i coś w jego życiu znaczyli. Nie był aż tak zimny wobec przyjaciół. Zdarzało się, że zależało mu na innych osobach. - Benjamin, dla znajomych Ash. - przedstawił się do chłopaka i chcąc nie chcąc podał mu swoją dłoń, którą trochę dłużej przytrzymał przy sobie, jednak po chwili ją puścił. - Chciało Ci się w taką pogodę wychodzić z ciepłego kącika w lochach? - zapytał nie spuszczając wzroku z chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joe Holman

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
Galeony : 47
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t17840-joe-holman#502164
https://www.czarodzieje.org/t17844-poczta-joego-holmana#502898
https://www.czarodzieje.org/t17845-relacje-joego#502899
https://www.czarodzieje.org/t17841-joe-holman#502170
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie 17 Lis - 23:21;

Dotychczas Joe miał tylko dwóch partnerów, partnerki nie miał nigdy i nigdy go do dziewczyn nie ciągnęło. Nie widział nic dziwnego w tym, że od zawsze wolał chłopaków, nawet nie próbując wchodzić w związki z kobietami. Nie chciał nic robić na siłę, a one go nie pociągały, nie miał motyli w brzuchu na ich widok. Inaczej było z chłopakami, a zdał sobie o tym sprawę, kiedy zobaczył jednego, do którego pierwszy raz naprawdę coś poczuł. Na początku tego nie rozumiał, myślał, że coś jest nie tak, bo przecież chłopcy lubią dziewczyny, prawda?
Nie minęło jednak dużo czasu i chłopak po prostu zdał sobie sprawę, że jest homoseksualistą i to zaakceptował. Otoczenie przyjęło to dobrze, znajomi go zapewnili, że zawsze przy nim będą, a rodzice nie mieli najmniejszego problemu, dalej go kochali. Mało to, bardzo cieszyli się, że Joe znalazł pierwszego chłopaka, a później kolejnego i że jest szczęśliwy. To dla nich było najważniejsze. Szczęśliwy w tych związkach jednak nie był i dlatego na dzień dzisiejszy jest singlem. Singlem potrzebującym bliskości i czułości drugiej osoby bardziej chyba, niż ktokolwiek inny.
Ręka Benjamina była ciepła i chłopak najchętniej by jej nie puszczał, bo czuł, że palce powoli zaczynają mu zamarzać.
-Mając do wyboru to albo siedzenie kolejnej godziny ucząc się, nawet nad tym nie myślałem. A Ty? Chciałeś się po prostu przewietrzyć czy coś bardziej konkretnego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Tatuaże na rękach, oraz orzeł na piersiach.
Galeony : 132
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
https://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
https://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
https://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon 18 Lis - 17:56;

Nigdy jakoś nie zakochał się w facecie. Co jak co, ale z facetami tylko zawsze chodziło o zabawę, nigdy o nic więcej. Owszem, było wiele chłopców starszych, którzy mu się podobali i nieraz marzył, żeby ten chociaż na niego spojrzał. Pewnie dla takiego lidera mógłby się skusić na jakikolwiek związek, chociaż on byłby bardziej z rozsądku niżeli z miłości. Ben lubił się podlizywać, a starszy ślizgon był bardzo do tego odpowiedni. Bywało, że był w stanie zrobić dla niego wszystko, co ten by zapragnął. Ale to były młodzieńcze lata, teraz to on jest dorosłym facetem i wie czego chce. O jego orientacji nie wie nikt, chyba jedynie jego brat, któremu przyznał się przy piwie kremowym. Nie mówi o tym głośno, bo sam nie jest pewny swojej orientacji. A nie widzi powodu, żeby się tym chwalić, bo nie wie czy na stałe nie będzie kochał kobiety.
Jeżeli chodzi o seks to na pewno bardziej podniecają go faceci. O wiele lepiej czuje się w ich towarzystwie w łóżku. Kobieta też jest ok, ale jednak to nie to samo. Ale co los przyniesie tego nie mógł przewidzieć.
- Ćwiczyłem. Robię to codziennie w tych godzinach. - mruknął do niego i spuścił wzrok na swoje buty.
- Mam nadzieję, że się nie zgubiłeś i nie będę musiał Cię odprowadzać... Nie lubię osób zależnych od kogokolwiek... - oznajmił. Dając mu do zrozumienia, że jeżeli chce z nim uzyskać jakąkolwiek relacje może być ciężko. Ben jest dość naiwny, ale jednak nie rzuca się na każdego kogo napotka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joe Holman

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
Galeony : 47
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t17840-joe-holman#502164
https://www.czarodzieje.org/t17844-poczta-joego-holmana#502898
https://www.czarodzieje.org/t17845-relacje-joego#502899
https://www.czarodzieje.org/t17841-joe-holman#502170
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyCzw 21 Lis - 20:09;

Joe seks uprawiał tylko raz. Spowodowane było to tym, że aby z kimś pójść do łóżka potrzebował tej osobie ufać i wiedzieć, że ta osoba ufa jemu. Musiał być z nią w poważnej relacji i robić to, aby był to pewien dodatek. Nie chciał iść do łóżka z byle kim, tylko po to, aby zaspokoić swoje potrzeby, to zdecydowanie nie w jego stylu. I dotychczas nadarzyła się tylko raz taka sytuacja, z jego drugim partnerem. Niestety, niedługo później partnerzy ze sobą zerwali. A dokładniej chłopak zerwał z Joe, ponieważ przerastała go chorobliwa zazdrość nastolatka. Po tym incydencie Puchon nauczył się nad tym panować i nie był już tak zazdrosny o byle błahostkę jak kiedyś, a przynajmniej tak mu się zdawało, ponieważ w praktyce nie miał jak tego sprawdzić, bo od tamtego momentu nikogo innego nie miał.
-Podziwiam - Joe lubił czasami pobiegać czy pograć w Quidditcha, natomiast do największych fanów sportu nie należał. -Osobiście za sportem nie przepadam, chociaż oglądać lubię.
Puchon zaczął odnosić wrażenie, że Ślizgon nieszczególnie zainteresowany jest rozmową z nim. Miał nadzieję, że jeśli odrzuci na początku ocenianie po wyglądzie, wyjdzie to na dobre, jednak teraz się przekonał, że czasem wygląd mówi więcej, niż może się zdawać. Rzecz jasna Joe dalej nie mógł stwierdzić, czy jego rozmówca jest taki na co dzień, względem bliższych mu osób, nie znał go. Natomiast na ten moment nie sprawiał wrażenia uprzejmego czy otwartego.
-Spoko, raczej trafię do zamku. Nie będę Ci w takim razie przeszkadzał, skoro chciałeś poćwiczyć. - uśmiechnął się delikatnie i już zaczął się odwracać, aby pokierować się w stronę budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Tatuaże na rękach, oraz orzeł na piersiach.
Galeony : 132
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
https://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
https://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
https://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPią 22 Lis - 10:34;

Oj Ben nie miał takich problemów. On nie musiał danej osobie zaufać, ani poczuć cokolwiek do niej. Prawie zawsze robił to tylko i wyłącznie dla samego siebie, dla frajdy. Gdyby on miał czekać na moment kiedy się zakocha to trwałoby chyba wieczność. Zazdrość ślizgonowi się podobała. Lubił gdy ktoś był o niego zazdrosny, nawet wielokrotnie spotykał się z kimś tylko po to. Sprawiało mu to niejaką frajdę. Tylko, że takie sytuacje są fajne do czasu, później zaczyna go to denerwować. Jedna dziewczyna właśnie przez zazdrość śledziła go i robiła mu awantury o zwykłe picie piwa w towarzystwie jakiejkolwiek dziewczyny. No to już było przegięcie. Rozumiałby gdyby zachowywał się jakoś podejrzanie, przykładowo gdyby się do niej migdalił czy też wysyłał zalotne pocałunki, ale tak nie było. To była chora sytuacja i wiedział, że na taką następną nie może sobie więcej pozwolić. On ma swoich znajomych i nie ma zamiaru zrywać z nimi kontaktu bo jakieś panience się to nie podoba. Taka jest od razu skreślona z jego listy.
- Najgorzej jest zacząć... Uwierz mi. - mruknął do niego.
Doskonale pamięta chwilę kiedy naprawdę bardzo mu się nie chciało, jednakże on potrafił siebie motywować do działania. Teraz może mówić nie, ale gdyby się na coś uparł byłby w stanie zmienić swoje nastawienie. Trenowanie to takie jego hobby. Oderwanie umysłu od rzeczywistości, a to naprawdę bardzo pomaga. Gdy ma tylko jakiś problem, którego nie potrafi rozwiązać od razu bierze się za trening, a później sam wpada na doskonały pomysł.
- Nie będę Cię zatrzymywać... Puchonie? - Zapytał upewniając się, że chłopak właśnie należał do domu borsuka. Sam nie wiedział dlaczego, ale ten nastolatek bardzo pasował mu do puchonów, na pewno nie był w Slytherinie pewnie by go wtedy skojarzył, a i na pewno ta rozmowa wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie miał najmniejszego zamiaru mówić chłopakowi, żeby został. Był dla niego zwykłym uczniem, który szlajał się po okolicach zamku. Benowi samotność nie przeszkadzała. Ma ochotę wracać to niech wraca. Jeszcze pewnie nie raz na siebie wpadną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joe Holman

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
Galeony : 47
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t17840-joe-holman#502164
https://www.czarodzieje.org/t17844-poczta-joego-holmana#502898
https://www.czarodzieje.org/t17845-relacje-joego#502899
https://www.czarodzieje.org/t17841-joe-holman#502170
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon 25 Lis - 16:38;

Zimno coraz bardziej zaczynało męczyć Joego. Pochodził z Kanady, więc teoretycznie powinien być odporny na brytyjskie chłody, jednak szczególnie się to nie sprawdzało. Rzeczywiście, kiedy w zimę wraca do swojego rodzinnego miasta, temperatura jest zdecydowanie niższa, niż na wyspach, jednak nie zmienia to faktu, że chłopak na chłód odporny nie jest nigdy. Coraz ciężej było już mu otwierać buzię, żeby coś powiedzieć, dlatego dosyć na rękę było mu wrócenie do zamku.
-Domyślam się... - wcale się nie domyślał, bo już prawie w ogóle nie myślał, natomiast tak chyba wypadało powiedzieć. Joe nigdy regularnie nie ćwiczył i nie miał tego w planie, dlatego nie miał punktu odniesienia, ale skoro Ash tak mówił, to niech tak będzie.
-Tak, jestem z Huff. Powodzenia życzę w treningu. Do potem! - odwrócił się na pięcie i szybkim tempem pokierował się w stronę Hogwartu. Odwrócił się jeszcze na chwilę za siebie, aby zobaczyć chłopaka, jednak ten już zajął się własnymi sprawami.
Po tej niedługiej rozmowie, a raczej szybkiej wymianie zdań, Joe stwierdził, że Ślizgon był naprawdę atrakcyjny. Miał nadzieję, że jeszcze uda mu się z nim pogadać w nieco lepszych warunkach i z nieco większym zaangażowaniem obu stron.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 771
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1532
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie 1 Mar - 21:50;

Ostatnie dni pokazały mu, że wcale nie jest tak stabilny i wytrzymały, jak do tej pory mu się zdawało. Nikt wcześniej po prostu nie uderzył wystarczająco mocno. A może w odpowiednie miejsce? Odpowiednią techniką i w chwili, gdy najmniej się tego spodziewał. A może po prostu to był ten jeden raz za dużo? Najłatwiej by było po prostu zacząć się wściekać. Nienawidzić Finna i robić na złość wszystko to, co by Garda zdenerwowało. I naprawdę tego chciał całym swoim puchońskim, zdeptanym sercem, wiec pierwsze co zrobił, to zakopał na dnie swojego braku szafy to, o co Szwed upominał go najczęściej - czujnik tajności. A przynajmniej tą chęcią nienawiści to sobie tłumaczył, a prawda była nieco żałośniejsza, bo zwyczajnie nie chciał nosić blisko serca czegoś, co tak silnie mu o nim przypominało.
Na zajęcia jeszcze nie chodził, choć może powinien, by towarzystwem odciągać swoje myśli, ale nie chciał już wyręczać się innymi prefektami, by ktoś wyrabiał jego dyżury. Dlatego też kończył właśnie standardowe kółko po błoniach i przysiadł na jednej z huśtawek, by zrobić przerwę na koniecznego już teraz papierosa. Poprawił kołnierz kurtki, bo oczywiście szalika też nie miał, skoro i ten miał od Garda, co paradoksalnie powodowało, że myślał o nim za każdym razem, gdy tylko do jego szyi dobierał się wiatr. Zachowywanie pozorów wychodziło mu gorzej, niż to sobie zaplanował, bo jakimś cudownym sposobem wszyscy i tak już wiedzieli, a czuł to w każdym spojrzeniu wycelowanym na jego twarz i cienie pod oczami, choć jak do tej pory korytarzem przeszedł się jeden jedyny raz. Zanim zaciągnął się porządnie, musiał stoczyć bój z wciąż gasnącymi zapałkami, dopiero po tym podwinął nieco rękaw kurtki, by zerknąć na wciąż opatrzony tatuaż, który zrobił u Noxa zaledwie dwa dni wcześniej. Wypuścił niebieski dym, przymykając oczy, nieco zirytowany tym, że nadal nie przyzwyczaił się do braku zegarka w tym miejscu. Tę pustkę przynajmniej już czymś wypełnił.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie 1 Mar - 22:35;

Był spóźniony. Teraz, wczoraj, zawsze nie na miejscu i nie na czas. Na zajęcia po feriach też nie zdążył w terminie, choć i tak wysiadając z pociągu był zaskoczony, że w ogóle udało mu się wszystkie tegoroczne obowiązki wypełnić. Trochę to wyglądało, jakby i jego rodzina godziła się, tak jak on, ze stratą swojego ulubionego niewolnika, w związku z czym chciała go wyżymać z resztek sił po dwakroć by nic się przypadkiem nie zmarnowało. Wszedł na teren szkoły ze szmacianą torbą podróżną zarzuconą na ramię i stał tak stanowczo zbyt długą chwilę w bramie, patrząc jak idiota na górujący w oddali majestat zamku.
Pokręcił przecząco głową i ruszył okrężną drogą do drzwi wejściowych. Wzdłuż lasu, w stronę jeziora, domku gajowego, przez polany i łąki, wzrok odwracając od szkoły jak zawstydzona kochanka unikająca spojrzenia swojego amanta. W oddali, na jednej z dwóch huśtawek smętnie wiszących z gałęzi jednego z kilku drzewek na skraju polanki, dostrzegł humanoidalną postać, co więcej, był to humanoid, który nie był członkiem jego wdzięcznej rodziny w związku z czym decyzja o skierowaniu kroków w tamtą stronę wydawała się rozsądniejsza i bardziej kusząca, niż zmierzanie w stronę zamku.
Znajdowanie sobie wymówek byle tylko nie czuć ciężkiego brzemienia konieczności ciągnącego się za nim jak kula u nogi, nie brnąć dalej w obowiązek pobierania nauki, nie funkcjonować w społeczeństwie szkolnym - aw, heck - żadnym społeczeństwie nie funkcjonować. Jeśli może odwlec powrót do codzienności choćby o jeszcze pięć minut, dwa mrugnięcia, jeden leniwy oddech...
Zatrzymał się przed puchonem czując przyjemną miękkość w okolicach krtani. Co on miał z tymi puchonami, to jak reakcja alergiczna tylko w drugą stronę. Nim Schuester zdołałby zareagować wyciągnął rękę z kieszeni kożucha-pilotki i położył mu ją na głowie patrząc na niego z góry.
- Sky. - powiedział tylko, a cień uśmiechu przemknął mu po ustach, choć nawet pod światło, kiedy twarz miał ocienioną, wydawał się wybitnie zmęczony. Wszystkim.
Ukucnął naprzeciw Skylera i zsuwając mu łapsko z głowy dotknął najpierw jego uda, potem drugiego, a potem kurtki w pierwszym momencie sprawiając całkiem słuszne wrażenie zboczeńca. A on tylko szukał jego papierosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 771
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1532
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie 1 Mar - 23:23;

Raz na jakiś czas wydawało mu się, że wpada w irytację, więc próbował podsycać tę emocję, by skierować ją na Finna lub Marlowa, ale w efekcie zawsze dochodził do wniosków, że jedyną osobą, do której rośnie jego złość jest on sam. Choć może "złość" nie jest odpowiednim słowem i użyć powinien raczej jakiegoś z rodziny pogardy czy rozczarowania. Jakkolwiek by tego nie nazwał, to szurając butem po twardej od zimna ziemi, czuł się po prostu jednym słowem - źle. Wcale nie dlatego, że szkoda mu było wydeptanej pod huśtawką trawy, a z powodu, że gdy tylko zostaje sam, to jego myśli zaczynają układać się w najboleśniejsze sploty wniosków. Z drugiej strony uparcie od ludzi stroni, zamiast wcisnąć się na każde możliwe lekcje, wbić na spotkanie tych kół, do których nawet nie należy, a na końcu przesiedzieć do ostatniej możliwej chwili w Pokoju Wspólnym Hufflepuffu. Rozwiązanie było proste, a przy tym tak banalne do wykonania, więc czemu po prostu tego nie zrobi? Przed oczami pojawił mu się obraz tego, jak łatwo zaczynał rozklejać się przed Mefisto, który przecież nawet o nic go nie wypytywał, ale zanim zdąży wyciągnąć wniosek, że tego typu własnych reakcji może się obawiać, to rozproszył się już nogami, które stanęły na drodze jego spojrzeniu. Uniósł głowę, przesuwając wzrok coraz wyżej i wyżej, aż dotarł do lujowej twarzy w tym samym momencie, gdy jego dłoń opadła mu na włosy.
- Lyall - odpowiedział automatycznie, nie bez nuty zdziwienia, dopiero po chwili reflektując się i przybierając jeden z wyuczonych uśmiechów. Zaczął już się nawet podnosić, ale w chłopak zareagował szybciej i już zdążył zniżyć się do jego poziomu, więc opadł te niewidoczne kilka milimetrów znów na deskę huśtawki, by złapać z nim kontakt wzrokowy. Mózg odszukał już jakieś standardowe smalltalkowe tematy, które mógłby poruszyć, ale ledwo rozchylił usta, a rozproszył się ciepłem dłoni na swoim udzie. Zamrugał ze zdziwienia, wykręcając głowę w bok, gdy ciepło przeszło i na drugie udo, ale nie był przecież jakimś niewinnym puchońskim dziewczęciem, by spłoszyć się przez coś takiego. W pierwszej chwili miał jednak nieprzyjemną wywrotkę w żołądku, gdy mozg zaprotestował, że, o ironio, Finnowi by się to nie spodobało.
- Ciebie też dobrze widzieć - wymamrotał, nieco niewyraźnie przez trzymanego w ustach papierosa, zaraz jednak zaciągając się i łapiąc Gryfa między palce. - U mnie wszystko dobrze. Miło, że pytasz - kontynuował, nawet nie myśląc o tym, że kłamie, a jedynie chcąc pociągnąć żart dalej, by... by co? Rozluźnić się? Nie myśleć o Finnie? Nie musieć zapytać "O chuj Ci chodzi, chłopie?"? Bo przecież te puchońskie szare komówki, które ledwo zipały od kolejnej nieprzespanej nocy, nie potrafiły połączyć faktów, by stwierdzić, że ktoś go nie maca z samej czystej przyjemności macania, podsyłając mu raczej wniosek, że jest to efekt jego nędznej wśród uczniów reputacji. - Już skończyłeś? - spytał, chyba jednak nieco spłoszony, bo wyprostował nogi, nie odrywając tyłka od desek, więc ni to stał, ni to zawisł odchylony do tyłu, opierając się na napiętej huśtawce.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie 1 Mar - 23:47;

Bez jakiejś przesadnie lubieżnej miny, raczej jak ktoś kto próbuje z dna szkolnej torby wygrzebać dawno temu zagubionego sykla brakującego mu do piwa, oklepał co miał do oklepania aż palce natrafiły na kanciasty kształt w kieszeni puchońskiej kurtki. Dopiero wtedy, z niebezpiecznie bliska, podniósł na Skylera niepoprawnie błękitne oczy. Gdyby mu je wykluczyć z reszty twarzy byłyby urzekającymi oczami kogoś o szczerych intencjach, okolone jednak ponurym cieniem niewyspania, jakże podobnym do tego, który z taką gracją nosił na twarzy Schuester, zaciśniętymi mięśniami żuchwy i odrą linią nosa przypominał raczej padlinożercę szukającego w rozmówcy ułamka słabości, by mieć przyzwolenie na wprowadzenie swojej własnej symfonii chaosu w oto kolejne życie na swojej drodze.
Linia Morrisowych brwi złamała się, choć jedynie na pół sekundy, kiedy analizował słowa puchona, bo - no cóż - przecież o nic nie pytał. Byłby się zawstydził swojej ujmującej bystrości umysłu, kiedy tak ominął go ten żart wielkości arbuza, mimo, że Sky podrzucił mu go prosto w twarz - zwalił to jednak na swoje fizyczne i psychiczne zmęczenie.
- U mnie też, dzięki, że pytasz. - powiedział wyciągając Gryfy z kieszeni chłopaka. Z namysłem wyłuskał jednego z paczki, a choć puchoński towarzysz odsunął się tak daleko, jak tylko pozwalały mu sznurki huśtawki, nachylił się nieco by mu tę paczkę z powrotem wsadzić w kieszeń. Tym razem precyzyjnie, bez oklepywania.
Patrzył tak chwilę na niego, ważąc w głowie kolejny krok - mógłby odpalić papierosa od różdżki, mógłby, bo zdawało mu się, że wyczuł je w drugiej jego kieszeni, użyć schuesterowych zapałek, a jednak postawił na scenariusz najgorszy z możliwych - jak zwykle zresztą, przecież nie mógł żyć kiedy nie wybierał rzeczy najmniej rozsądnych i najbardziej prowokacyjnych - objął wielkim łapskiem dłoń Skylera i przymykając powieki przekrzywił głowę, by odspawać peta od jego peta.
I jak gdyby nigdy nic, jakby nie robił nic zupełnie dziwnego ani niecodziennego, opadł tyłkiem na swoją torbę wyciągając nogi przed siebie na ziemi i patrząc gdzieś w przestrzeń przez ramię, w kierunku w który zapewne wpatrywał się jego niespodziewany towarzysz chwilę przed tym nim zdecydował się zaburzyć mu tę chwilę spokoju.
- Użalałeś się nad sobą? - zapytał po chwili ciszy i zaciągnął się papierosem, przenosząc bystre i absurdalnie przepełnione zainteresowaniem spojrzenie na Skylera- Zanim przyszedłem, użalałeś się nad sobą? - wpatrywał mu się intensywnie w oczy, jakby samym wzrokiem chciał mu przekazać, że mu zajebie w pysk jeśli ten skłamie - Nie wyglądasz dobrze. - dodał.
Boże, Luj to jednak wspaniały i towarzyski człowiek. Podejść, okraść, dojechać i obrazić. Zabrakło chyba, żeby splunął w jego kierunku takie to wszystko było wysycone brakiem sympatii. A jednak, po tych wszystkich abstrakcyjnych słowach... uśmiechnął się. Tak po prostu. I choć uśmiech nie sięgał jego oczu, które wydawały się być przez ułamek chwili jakieś takie smutne, to jednak był to uśmiech całkiem sympatyczny. Nie od dziś wiadomo, że Morris to pojeb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 771
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1532
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon 2 Mar - 8:24;

Na chwilę zapomniał o wypalanym Gryfie i po prostu stał tak w znieruchomieniu, patrząc na każdy gest Lyalla, wyrzucając sobie, że nie domyślił się, że chodzi o papierosy. Tylko o papierosy. Czemu to go w ogóle jeszcze dziwi? Nie pierwszy raz przecież pomyślał sobie zbyt wiele, ale ta jego własna reakcja... to ona go w tym wszystkim ubodła. Wycofał się jak nieoswojone szczenię. Czy może raczej oswojone zbyt dobrze, ale przez konkretnego właściciela, którego teraz zabrakło. Wywiózł go gdzieś do lasu i odjechał do Szwecji, zostawiając go tu żałośnie zagubionego. Przecież było im tak dobrze. Mogło tak być nadal. Nauczyłby go nowych sztuczek, nakreśliłby nowe zakazy i po prostu byłby grzeczny. A zamiast tego wolał się poddać, wyjechać i zabrać ze sobą jego nadzieję.
- Może chcesz jednego? - spytał po fakcie, gdy Lyall odkładał już paczkę z powrotem do jego kieszeni, domykając w ten sposób tę ich wymianę uprzejmości, która zawisła między nimi umownie, gdzieś poza prawidłową linią czasu a abstrakcją nieporozumienia w jego własnej głowie. Uśmiechnął się nawet lekko, gdy poczuł jak kieruje jego dłonią, masochistycznie czerpiąc przyjemność z tej niezręczności, która przecież towarzyszyła mu tak często, podświadomie nawoływana, jakby łatwiej się przy niej oddychało.
Wyprostował się nieco, instynktownie próbując chociaż trochę nadrobić różnicę wzrostu między nimi, przez co linki huśtawki straciły na napięciu i drewniane siedzenie niezbyt komfortowo szturchało go teraz w tył kolan, ponaglając do jakiejś decyzji. Prychnął teatralnie z oburzenia, co zaraz powtórzył jeszcze dwa razy, wsuwając Gryfa między wargi i krzyżując ręce na torsie. Zaciągnął się i prychnął jeszcze raz, tym razem zakrywając przez to twarz niebieskim dymem, chcąc choć na chwilę uciec od przenikliwego spojrzenia.
Dlaczego ludzie z takim zamiłowaniem mu to powtarzali? "Nie wyglądasz dobrze" i wszystkie inne wariacje tego, by zwrócić mu uwagę, że coś jest nie tak. Jeżeli tak często wyglądał źle, to może powinni już przyjąć to za normę? Może te ciemniejsze półksiężyce pod jego oczami są już tam na stałe i wcale nie zamierza ich stamtąd przepędzać?
Przesunął kciukiem po wilgotnej końcówce filtra i zawiesił wzrok na specyficznym uśmiechu, po czym westchnął bezgłośnie, dłonią szukając już huśtawki, by zaraz powoli znów na niej usiąść. Prychnął jeszcze raz, choć teraz wystrzelone spomiędzy warg powietrze nabrało zdecydowanie więcej rozbawienia i rezygnacji.
- Wcale nie przestałem po tym jak przyszedłeś - odpowiedział w końcu, siląc się na wzruszenie ramionami, by pokazać jak to wszystko mało go obchodziło. A przynajmniej jak chciałby by było. - I pewnie wcale nie przestanę po tym jak pójdziesz - dodał, drapiąc się kciukiem w policzek, zaraz zajmując usta fajkiem, zaciągając się głęboko, jakby dym miał odkazić go od środka ze wszystkich negatywnych myśli. - Jak chcesz możesz się poużalać ze mną - zaproponował z niewypowiedzianymi słowami "bo też nie wyglądasz dobrze", na które był zwyczajnie za miły, by nakreślić je dźwiękiem i tak szczerze wątpiąc, by Morris jakichś problemów nie miał. Każdy miał swoje, więc i on musiał mieć jakiś materiał do przepracowania w bezgłośnym lamencie -Albo ja mogę za Ciebie- dodał ciszej, kierowany nagłą myślą, że może tego właśnie potrzebuje, by poczuć się lepiej. Pomóc komuś, skupić się na obcym nieszczęściu, skoro ze swoim nie potrafił nic zrobić.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon 2 Mar - 18:31;

Biedny Skyler mający chaos w głowie, z jednej strony pragnący być zachowawczym, dobrze wyszkolonym szczeniaczkiem - z drugiej zawiedziony, że niespodziewane oklepywanie nie wiązało się z niczym więcej niż papierosami. Burza w głowie puchona musiała nosić ciemny kolor granatu, skoro przysłaniała gęstymi chmurami rozsądek na tyle, by kontynuował te bezcelową posiadówkę w towarzystwie Lyall'a. Bo widzisz, Lyall lubił szczeniaki. Niezależnie od tego, czy wesoło hasały po trawniku, czy skwierczały w piekarniku, doprawione rozmarynem obelg i kremową polewką rozkosznego upodlenia.
Uniósł brwi zaciągając się i z absolutną powagą odpowiedział:
- Nie dzięki, nie palę. - kretyńska wymiana zdań ciągnęła się dalej, a choć nie miała absolutnie najmniejszego sensu, to przynajmniej w Morrisie wywoływała cień zadowolenia. Jakby tego potrzebował właśnie, czegoś bezpretensjonalnego, prostego aż głupiego, czegoś co nie wymagało od niego ani wysiłku, ani elokwencji ani nawet, żeby się starał. Chociaż przez chwilę nie musieć się strać na rzęsach tańczyć...
Z każdym prychnięciem puchona uśmieszek na gębie Morrisa jakby się rozciągał odrobinę, choć jego trzewia opuszczało ledwie głośniejsza od zwykłej seria wydechów mająca chyba imitować jakiś żałośnie zduszony śmieszek.
- Nie? - przekrzywił głowę jak zainteresowany pies, gdzie to określenie pasowało do niego znacznie trafniej niż do Schuestera.- Lubisz się poużalać? - obserwował go jakby coś chciał w nim wyczytać, zbadać geometrię jego osoby, zrozumieć mechanizm jaki toczy kulę jego myśli. Z tych odległości między nosem a ustami, z częstotliwości oddechów i mrugnięć, poświęcał mu całą swoją uwagę w sposób tak bezpośredni i otwarty, że mogłoby to być wręcz niezręczne.
Na jego propozycję uśmiechnął się nagle, szeroko. Nogę jedną podciągnął bliżej siebie i łokieć wspierając o kolano poczochrał swoje włosy, by ostatecznie oprzeć brodę na nadgarstku. Czy chciał się poużalać nad sobą? No ba. Bywały czasy, kiedy melancholijnie wylegiwał się o tu całkiem niedaleko pod gruszą, patrzył pustym wzrokiem w przestrzeń i liczył na cud skończenia. Morris do bólu lubił wytarzać się w swoim nieszczęściu, zatopić się w nim po uszy, pozwolić, żeby nosem, oczami wlewało się do tej pustki jaką miał czelność przed ludźmi nazwać osobowością i topić się w nim z czystą, niekłamaną przyjemnością. Teraz? Nie miał czasu by go trwonić na żal, dysząca w kark bestia przyszłości skubała go w dupę za każdym razem, kiedy ociągał się za bardzo, w wieczornych ciemnościach czasem, stojąc w oknie swojego dormitorium w kruczej wierzy, miał wrażenie, że widzi jak szczerzy się żółtymi kłami wołając “już niedługo Lyle, już niedługo”.
Cmoknął mrugając do niego i wyrywając się z tego zamyślenia, po czym wyciągnął peta z gęby.
- A możesz… poużalać się nade mną? - przechylił głowę niemal… zalotnie? i uśmiechnął się, trącając palcem sznurówkę swojego buta. Trzeba przyznać, że kiedy się uśmiechał, nie wydawał się aż tak pojebany. To musi być miłe, prawda? Nie pacną Cię nigdy nikt w głowę lujek i nie powiedział, że biedny jesteś. Inna rzecz, że łeb masz zawsze gdzieś pod sufitem, a jakby ktoś już pacnął, to byś mu tę rękę najpewniej złamał. Kolejny obłoczek błękitu objął jego twarz kiedy wzrok w końcu odpłynął od twarzy Skylera ciągnięty niewiadomą siłą gdzieś na linię dalekiego horyzontu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 771
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1532
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon 2 Mar - 19:40;

Uśmiechnął się i zakołysał lekko na huśtawce, zadowolony z tej niezręczno-swobodnej wymiany zdań, czując, że jednak popełniał błąd stroniąc od ludzi. W samotności czuł, że brakuje mu oddechu, dopiero wśród ludzi, gdy zaznał już ulgi, zdawał sobie sprawę, że do tej pory balansował na granicy podduszenia. Zupełnie jakby oddychał nie tlenem, a czyjąś uwagą. Attention whore. To tłumaczy tę żałosną potrzebę bycia potrzebnym, niesienia pomocy, zasypywania wypiekami, o które nikt przecież nie prosił i usilne próby posiadania kogoś na wyłączność. Ale nikt przecież nie jest w stanie żyć tylko dla niego. A przynajmniej on nie jest w stanie nikogo utrzymać wystarczająco długo, by wydać się komuś całym światem. Skrzywił się minimalnie, bo pytanie Lyalla wyrwało go właśnie z... użalania się. Co mógł więc mu odpowiedzieć. Przesunął dłonią po zmęczonej twarzy, zaraz pochylając się do przodu i opierając łokcie o kolana, a dłoń o policzek, po czym przytaknął mu ostrożnie, zawieszając się w tym minimalnym, rytmicznym kiwaniu głową, jakby był jednym z bobbleheadowych piesków na karoserii mugolskiego golfa.
- Tak, chyba tak - przyznał, uświadamiając siebie samego niechętnie. Na to właśnie wychodziło. I to był powód, czemu uciekał od towarzystwa innych. Nie chciał uśmierzać tego bólu ani towarzystwem, ani eliksirami, ani alkoholem, ani nawet ulubionym ze swoich zagłuszaczy czyli szeroko rozumianą bliskością drugiego człowieka, chociażby rozgorączkowaną plątaniną spoconych ciał. Chciał cierpieć, chciał pamiętać i móc szczerze powiedzieć Finnowi "Zobacz co mi zrobiłeś, nie mogę złapać oddechu", gdy bolesna prawda była taka, że Finna już nie ma i nigdy już nie będzie go w takim sensie, w jakim go dla siebie chciał. A życie toczyło się dalej. Serce nadal biło. Żył. Oddychał. I wiedział, że z czasem zakocha się jeszcze raz, by znów móc wszystko zepsuć i się nad sobą użalać. Ta świadomość wymusiła na nim głębszy wdech, jakby wynurzył się właśnie z zbyt długiego trwania pod powierzchnią własnych urojeń. Musi przestać. Musi zacząć łapać się tego wszystkiego, co pomoże mu rozplątać ogromny supeł w jego żołądku. I Lyall właśnie pociągnął za jeden z końców liny.
Spojrzał na niego półprzytomnie, zaraz otwierając zaspana oczy nieco szerzej, jakby dopiero teraz naprawdę go zobaczył. Przesunął wzrokiem po linii jego żuchwy, otaczając spojrzeniem cały jego półprofil i zwilżył usta, zaraz zaciągając się na chwilę zapomnianym papierosem.
- Lyall - rzucił, by zwrócić na siebie jego uwagę, od razu wypuszczając też cały wstrzymany w płucach niebieski dym - Musisz mi najpierw dać powód - przypomniał mu nieco ciszej niż wcześniej, bo teraz, pochylony w jego stronę, był i tak wystarczająco słyszalny. - I dać spróbować pomóc, jeśli jakoś się da - dorzucił, unosząc zmarszczone w automatycznej trosce brwi, gdy musnął spojrzeniem jego cienie pod oczami.
Byle znów poczuć się potrzebnym.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon 2 Mar - 20:28;

Pomyślałby kto, że się tak dobrali jak w korcu maku. Attention whore i ktoś, kto na nadmiar atencji reagował żywo alergią i agresją, wybierając ciszę i zimno półcieni korytarzy, obserwując w milczeniu toczące się przez szkołę życie szkolnej gawiedzi. Nie mógł pozwolić sobie na posiadanie, nie był też godny mieć kogoś na wyłączność, a choć ochoczo zapadał się w te płytkie relacje czym one były, jak nie kałużami właśnie, w które wskakując czuł chwilowy zastrzyk radości, a potem odchodził, zostawiając tylko wzburzony muł i falującą niespokojnie powierzchnię. Potwierdzenie jakie padło z ust puchona sprawiło jedynie tyle, że pokiwał głową. W użalaniu się i lubości do stanu smutku mogli akurat prowadzić daleko zakrojoną konkurencję olimpijską. Milczał jednak, nawet nie z powodu jakiejś zaskakującej potrzeby uszanowania tego wyznania, a zwyczajnie dlatego, że taki już był ułomny ten Morris. Budzący wątpliwość co właściwie robił w Ravenclawie, skoro w bezruchu wydawał się umysłową amebą wpatrującą bezcelowo w dal.
W oddali chmury głaskały ciemną linie lasu, może to mgła wślizgiwała się między zmarznięte, strzeliste sosny. Las każdemu chyba kojarzył się z wolnością, otwarte przestrzenie łąk, tak siedząc pod gołym niebem. Na wnętrzu powiek wciąż miał wypalone wspomnienia rzeczy, które mu tę naturę surową obrzydziły już ponad dekadę temu. Nigdzie nie znajdywał swojego dobrego miejsca, niczym nie mógł już zapełnić tej dziury, zagłuszyć niosącego się echa, uśmierzyć żadnym alkoholem, eliksirem, żadną bliskością czy wypiekami. Cokolwiek kwitło w jego głowie i sercu jako namiastka przyjemności było natychmiast lokalizowane i resekowane z chirurgiczną precyzją w taki sposób, by mógł patrzeć jak mu to zniszczą. Zadepczą. Obrzydzą.
W ciszy przedpołudnia usłyszał jego głębszy wdech i zamknął oczy czując, jak drżą mu ramiona. Pewne gesty, odruchy, działały lepiej i głębiej niż inne, a Morris na przestrzeni lat dorobił się jednego, rzeczywistego, fizycznie odbijającego się na jego czynach uzależnienia. Ciężar tego westchnienia i niewypowiedziana w nim samoświadomość zdradzała jedynie jak subtelną i delikatną strukturę nosił w głowie Schuester. Strukturę, którą raz dostrzegłszy Lyall nie mógł zostawić obojętnie. Był chory na wszelkie objawy delikatności i słabości.
Potrzebował chwili, dwóch, jeszcze jednego bucha dymu nim zareagował na jego słowa zachowując opanowanie w głosie i pozbawioną ciemności kiełkujących głęboko myśli i potrzeb mimikę. Patrzył na niego z uśmiechem, jakimś takim wdzięcznym uśmiechem choć Skyler zasadniczo niczego jeszcze nie zrobił. Przyglądał się szaroniebieskim tęczówkom, a dreszcz wciąż uparcie kąsał go w kark bo - jebcie mnie własną pięścią - on to mówił szczerze. Zaraz zasłabnie.
- Nie da się. - odpowiedział choć tonem pozbawionym żalu- Ale poużalać się można..? - uniósł brwi pytająco jak jakiś uczniak szukający potwierdzenia u nowo napotkanego mistrza żałości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 771
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1532
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptySro 4 Mar - 20:40;

Czasami człowiek po prostu nie wie co zrobić z dłońmi podczas rozmowy. Włożyć do kieszeni? Spleść za plecami? A może schować poprzez splecenie rąk na torsie? Z tym jednak aktualnie nie miał problemu, bo jedna z dłoni zajęta była papierosem, a druga wspierała nieco wygięty w ten sposób policzek. Problem tkwił w oczach. To one nie mogły znaleźć miejsca, na których mogłyby wesprzeć wydelikacony wzrok, którego wciąż coś uwierało. W efekcie ledwo zawisł spojrzeniem na jasnych tęczówkach, które swoją intensywnością zdawały się rozbierać go do samej duszy, a już spadał gdzieś na ziemię, po drodze odbijając się tylko od wygiętych w uśmiechu ust. Czuł się niezręcznie, ale w tej niezręczności odnajdywał wytchnienie, mogąc w końcu wytarzać się w niej jak puszczone ze smyczy szczenie, nie przejmując się wciąż wiszącą na szyi obrożą, na którą zresztą przesunął dłoń z policzka, jakby faktycznie sprawdzał czy nadal tam jest. Szyja - może i skryta pod cienkim golfem, ale jednak tam była, ale obroża? Wsunął kciuk pod czarny materiał, przesuwając nim wzdłuż mięśnia, aż nie dotarł do zagłębienia pod grdyką. Niczego tam nie było. Nieskrępowana niczym poza golfem skóra. A jednak wyraźnie czuł jakby coś okalało mu gardło i ograniczało jego swobodę.
Zaciągnął się ostatni raz i poruszył palcami, by zaraz wdeptać w ziemię porzuconego i jakże zakazanego na tym terenie peta, od razu pochylając się do przodu, by oprzeć się przedramionami o kolana, a dłonie spleść ze sobą, jakby faktycznie był jakimś opłaconym terapeutą, gotowym wysłuchać zarówno prawdy jak i kłamstwa.
- Można - zapewnił go i uśmiechnął się z lekkością, bo jego serce już zadrżało z ekscytacji, że może na coś się przydać. - Pokaż gdzie boli. Wyojojam ile tylko chcesz  - zapewnił poważnie, oferując całą moc swojego użalania się, gotów ulżyć sobie zmianą przedmiotu swojej uwagi. Jakże samolubne było z niego stworzenie w tej chęci pomocy i dobrych uczynków. Zawsze gotowy przybiec, teleportować się, zapocić, byle tylko poprawić komuś humor, ulżyć w czymkolwiek i poczuć to przyjemne uczucie zapewnienia, że gdyby zniknął, to ktokolwiek by zauważył. Ile osób lubiło go faktycznie poza tą pierwszą warstwą pomocnego Puchona? Flora. Na pewno Flora. Ona przecież zdążyła już zwiedzić prawie wszystkie kręgi, na które składa się Skyler Schuester i wciąż trwa przy nim pełna wyrozumiałości i ciepła. Wypuścił powietrze, jakby wraz z nim ulecieć miały z niego splątane myśli i przesunął językiem po tylnych zębach, w zamyśleniu nad tym czy powstrzyma się przed jakąkolwiek próbą pomocy poza wysłuchaniem żalów Lyalla. - Hit me, czekam - zachęcił go jeszcze, w swoim mniemaniu ogłaszając wszem i wobec, że przyjmie na klatę każdą historię.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Huśtawka - Page 14 QzgSDG8








Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Huśtawka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 14Strona 13 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Huśtawka - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-