Share
 

 Pokój 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Pokój 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Pokój 6  Pokój 6 EmptyWto Lut 04 2020, 20:17;


Pokój 6

Górski resort słynie z luksusowych apartamentów, które zapewniają niesamowite widoki. W jednym pokoju znajdują się dwa ogromne łóżka, które perfekcyjnie dopasowują się do preferencji leżącego, a także niezwykle wygodne leżanki. Oprócz prywatnej łazienki, goście korzystać mogą z dwóch dodatkowych pomieszczeń, jakie stanowią obszerne szafy - znajdzie się tutaj wszystko, co potrzebne (od miejsca na czarty i przemoczone kurtki, przez wieszaki na koszule i suknie, po pudełeczka na biżuterię i stojaki na kapelusze).
Dodatkowo, na każdego czeka jego własny szlafrok z wyszytym imieniem/monogramem. Jest dokładnie tak miękki, jak życzy sobie nosząca go osoba, a przy tym bez problemu dopasowuje się do temperatury.

Lokatorzy:

1. Skyler Schuester
2. Lazar Grigoryev
3. Sol Irving
4. Fillin Ó Cealláchain



Ostatnio zmieniony przez Mefistofeles E. A. Nox dnia Sob Lut 08 2020, 15:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30899
  Liczba postów : 60220
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pokój 6 QzgSDG8




Specjalny




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyCzw Lut 06 2020, 16:19;


Prezent

Na każdego gościa czeka drobny upominek - jest to bon na jeden darmowy zabieg w SPA znajdującym się w resorcie. Można wykorzystać go w dowolnym momencie, przez cały okres trwania ferii.
Jeśli masz ochotę na element losowości, rzuć kostką na spersonalizowany bon:
1 - Masaż klasyczny
2 - Masaż peelingujący
3 - Masaż sportowy
4 - Masaż świecą
5 - Masaż czekoladą
6 - Dowolny zabieg na twarz
Jeśli chcesz, możesz wybrać dowolną pozycję z powyższej listy.


______________________

Pokój 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 260
  Liczba postów : 338
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyPią Lut 14 2020, 22:11;

@Skyler Schuester

Kolejne walentynki. Gdyby byli w Wielkiej Brytanii, Skyler najpewniej spędzałby je z Finnem, jednak w obecnych okolicznościach, tradycji musiała stać się zadość. Nie mogła się doczekać, wieczory z najlepszym przyjacielem zawsze były niczym najlepsza z terapii. Wiedziała, że mogła też skrzyczeć go za palenie i brak dbania o siebie. Uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze, związując brązowe kosmyki włosów w wysoką kitkę, a na szyję wciągając srebrny wisiorek. Gdy rozległo się pukanie do pokojowych drzwi, zerwała się z miejsca i podbiegła, otwierając. Na widok twarzy puchonka uśmiechnęła się, bezceremonialnie zarzucając mu ręce na szyję i przytulając najmocniej na świecie, a następnie ucałowała policzek. Jeden i drugi. Gdy opadła na całe stopy, zmierzyła go wzrokiem — czy aby na pewno wszystko z nim w porządku. Był wrażliwym człowiekiem, święto zakochanych wiele dla niego znaczyło — a to było ich pierwsze z chłopakiem, który tak mocno wkradł się w jego serce. Przy którym był lepszy.
- Skyler. Tęskniłam, mocno, bardzo. I dlaczego nie chcesz mi nic powiedzieć, o naszej randce tegorocznej? - zapytała z odrobiną wyrzutu, aby zaraz się roześmiać. Cofnęła się po torbę do pokoju i przerzuciła ją przez ramię, poprawiając materiał białego swetra. Ruszyła za nim grzecznie, dając się ciągnąć w stronę jego pokoju — a przynajmniej tak myślała, bo chwilę wcześniej zamknął jej oczy i kazał nie podglądać, co było dość okrutne. Brunetka jednak kiwnęła głową, mocniej zaciskając jego dłoń i uśmiechając się z ekscytacją. Ufała mu całkowicie, oddałaby za niego życie. - Masz szczęście, że w tym roku przypadła Twoja kolej. Tu jest tak wiele możliwości.
Usłyszała skrzypnięcie drzwi, a potem znalazła się w cieplejszym miejscu, niż korytarz. Powieki uniosły się natychmiast, gdy zezwolił i omiotła wzrokiem pomieszczenie, a na jej buzi wymalował się zachwyt. Dostrzegając konstrukcję z lampkami, przekręciła głowę w bok. Była naprawdę ładna. Flora była prostą dziewczyną, takie rzeczy dużo mocniej ujmowały jej serce niż jakakolwiek biżuteria czy wymyślne prezenty. Najlepsza jednak w tym wieczorze była perspektywa spędzenia nim czasu. - Ojej, Skye, to jest niesamowite! Jak na to wpadłeś?!

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 816
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1542
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Pokój 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyPią Lut 14 2020, 23:50;

Zdawał sobie sprawę jak żałosne jest to, że brak Finna bolał go niemal fizycznie i tym silniej nie chciał wypowiadać tej myśli głośno. Wszystko było w porządku. Kręcił się, głównie po hotelu i najbliższej okolicy, niezbyt chętny zdobywaniem kontuzji, zagadywał obcych, dręczył swoją obecnością znajomych i... uśmiechał się. Jak najwięcej, jak najczęściej, jak najszczerzej potrafił. Byle zająć głowę i nie zostawać sam z własnymi myślami, znając ich destrukcyjną moc.
To zadanie było wyjątkowo ważne zwłaszcza dziś - w walentynki. Święto zakochanych. Miał to szczęście, że pomimo nieobecności Finna, miał tutaj osobę, którą kochał szczerze z całego serca, choć w zgoła odmienny sposób. Na szczęście w jego pokoju nie było żadnych par, więc nie było również problemu, by zarezerwować dla siebie nieco prywatności w popołudnie. Zresztą na spotkanie przygotowywał się niezależnie od obecności swoich współlokatorów, a nawet kilka razy poprosił ich o drobną pomoc z zaklęciami. Drobną, bo sam chciał przetrenować kilka zaklęć (potrzeba rozbudzona tylko i wyłącznie przez treningi Finna) chociażby Engorgio na powiększenie mugolskich lampek na baterie czy Exemplar, który pozwolił mu ozdobić białe prześcieradło, które robi za sufit poduchofortu w serduszka ułożone z papryczek chilli. Może to głupie, ale mimo wszystko chciał zachować mugolski klimat, bo zwyczajnie wydawało mu się to bardziej w jego stylu. Wszystko dookoła było przesiąknięte takim ogromem wysokopoziomowej magii, że i tak niebyłby w stanie temu dorównać. Dorównywał więc będąc sobą. A był przecież dość prosty i nie stawiał na efektowność, a na uczucie i czas włożony w prace.
Dlatego też witając się z przyjaciółką objął ją długo, bez problemu unosząc tę kruszynę nieco nad ziemię, by okręcić się z nią w koło i dopiero po tym nachylić się na wyczekiwane buziaki, zapewniając ją z uśmiechem, że tęsknił równie mocno. Chwycił ją za drobną dłoń, każąc zamknąć oczy i okręcił ją kilka razy, by nie wiedziała w którą stronę ją prowadzi, chociaż był pewien, że domyśli się po samej pokonanej odległości, że musi chodzić o jego pokój.
- To chyba Cię rozczaruję - odpowiedział jej, i choć zazwyczaj takie słowa wiązały się z nieprzyjemnym ściśnięciem w żołądku, tak w tym wypadku wypowiedział je nawet z rozbawieniem, czując się na tyle pewnie, że nie sądził, by Flora mogła poczuć się rozczarowana czymkolwiek co by dla niej zaplanował. Przecież liczyło się, że mogli w końcu spędzić ze sobą nieco czasu, prawda?
- Przez brak pieniędzy na SPA lub restauracje - mruknął rozbawiony, przyglądając się jej błyszczącym oczom, po czym przysunął ją do siebie, by objąć ją jeszcze raz, tuląc jej głowę blisko swojego serca - Dziękuję, że dziś ze mną jesteś - szepnął cicho, korzystając z okazji, że łatwiej było mu wypowiedzieć takie słowa, gdy nie patrzyła na niego swoim przenikliwym wzrokiem. Naprawdę nie miał pojęcia co by zrobił, gdyby się dziś z kimś umówiła. Była jedyną osobą, która mogła dziś odciągnąć jego myśli od nieobecności Finna i tylko przy niej tak łatwo było uciec w przesadzoną nawet słodycz walentynkową. Wypuścił ją z ramion tylko po to, by poprowadzić ją za dłoń do fortu, przytrzymując prześcieradło w ten sposób, by wygodniej było jej wgramolić się na miękkie poduszki okryte puchońskim kocem, który otrzymał od Elaine na święta, a do którego zdążył już przywiązać się na tyle, że nie mógł zostawić go w domu.
- Zanim przyniosę przekąski... - zaczął, siadając przed nią po turecku, po drodze zahaczając głową o prześcieradłowy sufit - To pokażę czemu zabrakło na SPA - dokończył uśmiechając się swobodnie, zupełnie nieskrępowany swoim marnym budżetem, po czym wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko. - A... - przypomniał coś sobie nagle i wyciągnął również różdżkę. - Na kwiaty też mnie nie stać, więc... - rzucił, po czym dodał ciche Herbifors nakręcając na różdżkę loczka ze swojej grzywki, nie mając zielonego pojęcia czy zaklęcie mu wyszło ani jaką konkretnie roślinę zafundował sobie na głowie, a mimo to uśmiechnął się i złapał ją za dłoń, gdy tylko wsunął różdżkę za pasek. Tym razem już trochę niepewnie wręczył jej pudełko z pierścionkiem zamykając je w drobnej dłoni i spojrzał ciepło na swojego anioła, ciekaw jej reakcji.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 260
  Liczba postów : 338
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptySob Lut 15 2020, 01:02;

Znała go tak dobrze, chociaż tak niewiele czasu spędzili razem. Ich więź powstała jednak od razu, była między nimi iskra, jednak całkiem odmienna od tych romantycznych. Miała wrażenie, że zna go całe życie i nie wyobrażała sobie, gdyby miał zniknąć. Gdyby miała go stracić. Ulżyło jej, że pamiętał o ich krótkiej tradycji i że pozwoli sobie pomóc zapomnieć, chociaż na chwilę o odległości, którą mieli z Finnem pomiędzy sobą. Nie potrafiła może do końca zrozumieć ich sytuacji, bo nigdy się nie całowała, a co dopiero o związku mówić, jednak się starała. Czytała trochę romansów.
Zaśmiała się, gdy nią zakręcił w powietrzu, obejmując go jeszcze mocniej, o ile to było możliwe. Dla nieświadomych musieli wyglądać na bardzo szczęśliwą i zakochaną parę. Był jedyną osobą, której się nie wstydziła. Mogła z nim spać w jednym łóżku i nie było z tym żadnego problemu, a wystarczyło złapanie za ramiona przez kogoś innego, aby przeszła przez nią fala paniki. Jego środki ostrożności, aby niespodzianka nią pozostała, były urocze, chociaż przy obrotach z zamkniętymi oczyma, odrobinę zakręciło się jej w głowie. Zacisnęła więc jego rękę, nie marudząc, a jedynie chwiejąc się chwilę, stawiając jednak krok za krokiem. Prychnęła, kręcąc głową.
- Jesteś ostatnią osobą na tym świecie, która mogłaby mnie rozczarować. Nie pleć głupot. - wyjątkowo pewnie brzmiała, jakby mówiła o najpewniejszej rzeczy w swoim całym życiu. Sam fakt, że poświęcił dla niej czas i zrobił cokolwiek, sprawiał, że nie mogła powstrzymać uśmiechu. Z nim nie dało się nudzić, bo nawet leżąc w milczeniu i czytając podręczniki, było dobrze. - No tak, bo ja nie mogę żyć bez SPA i ekskluzywnych knajp. Teraz nie wiem, czy chcę stwierdzić z Tobą wieczór!
Oburzyła się głosem prawdziwej damy, uwydatniając hiszpański akcent. Dobrze mówiła po angielsku, chociaż czasem rodzime strony się przebijały — zwłaszcza gdy mówiła szybko i dużo, jak u siebie. Jej temperament daleki był jednak od gorących Latynosek lub jeszcze nikt go nie obudził.
Cwaniak. Przytulił ją, a ona westchnęła cała zadowolona, również go obejmując i zaciskając palce na jego koszulce. - Wiesz przecież, że zawsze będę, gdy tylko zawołasz, chociaż też w sumie nie musisz, bo i tak przyjdę.
Zawsze unikał jej wzroku w takich sytuacjach, chociaż nie rozumiała dlaczego. Z drugiej jednak strony wiedziała, jak czują się inni podczas rozmów z nią. Nie miała mu za złe. Z zachwytem obserwowała fort, gdy się od niego odsunęła, nie mogąc wyjść z podziwu, ile puchon włożył w to wysiłku. Dała się zaprowadzić do ich zamku, wygodnie siadając na miękkiej poduszce, po której przesunęła palcami. Omiotła twierdzę od wewnątrz spojrzeniem, uśmiechając się. Zupełnie nie mogła przestać.
- Jeszcze przekąski? To będzie idealna randka, naprawdę. Aż nie wiem, czy nie będę Cię kochać mocniej. - westchnęła, unosząc dłonie i przykładając je do swoich policzków, patrząc na niego z udawanym strachem w oczach. Dokładnie zlustrowała jego twarz wzrokiem, zanim pozwoliła sobie na dłuższe spojrzenie bezpośrednio w oczy. Nie wyglądał aż tak źle, jak się bała, że będzie. Podkrążone oczy nie były widoczne tak, jak sugerowała to Gabrielle i chociaż miał odrobinę tęsknoty w oczach, nie wyglądał na zmęczonego. Odetchnęła mimowolnie, czując ulgę. - Hmm? - przekręciła głowę na bok, marszcząc na chwilę oczy. Brązowy kosmyk spłynął do przodu, łaskocząc jej ramię i kontrastując z białym materiałem swetra. Rozchyliła wargi w zaskoczeniu, gdy dostrzegła pudełko. Co on znów wymyślił? Zamrugała kilkakrotnie rozbawiona, łapiąc oddech, bo przez chwilę o tym zapominała. Poczuła, jak różowieją jej policzki. Gdy zamknął w jej dłoni pudełeczko, spojrzała w dół.
- Jesteś.. - zaczęła cicho, unosząc się na nogach i przysuwając do niego, aby oprzeć czoło o jego własne, przymykając oczy. Wolną dłonią bez skrępowania objęła mu szyję, nawet nie wiedząc, jak niby miała mu pokazać swoją radość? Nie chciała też uszkodzić uroczej frezji na głowie. - Jesteś niesamowity Skyler.
Dała mu buziaka w czoło, trąc jeszcze nosem o jego nos i opadła na tyłek, siadając wygodnie. Złapała za pudełeczko, otwierając je i wydając z siebie cichy pisk, podniosła na niego spojrzenie z promiennym uśmiechem. - Jest absolutnie najpiękniejszy! Skąd wiedziałeś, że mi się spodoba? Moment..
Wyjęła biżuterię ostrożnie, oglądając ją z zachwytem i wsunęła na palec od pierścionka zaręczynowego, unosząc dłoń do góry i pokazując mu, jak dobrze dobrał rozmiar. Spojrzała na dłoń z zachwytem, zaraz jednak kontynuując. - Czy to znaczy, że teraz jesteśmy zaręczeni i w razie kompletnej klęski życiowej, weźmiemy ślub i otworzymy cukiernię?
Zapytała całkiem poważnie, chociaż oczy błyszczały jej niczym dwa szafirki. Z ekscytacji, radości i wdzięczności. Nie mogła sobie wyobrazić lepszego przyjaciela, brata, towarzysza, w pewnym sensie też partnera w codzienności. Wolną dłonią złapała go za rękę, chociaż wszystkie te gesty pozbawione były w większym stopniu pociągu fizycznego czy pożądania. Ich więź była czymś znacznie głębszym, co wykluczało rozwój uczuć czysto-romantycznych.

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd; na miesiąc twarz w bliznach po pazurach matagota
Galeony : 590
  Liczba postów : 646
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptySob Lut 15 2020, 01:30;

//jakiegoś innego równie pięknego dnia

Kiedy w końcu zobaczyłem z kim mam pokój, zrobiłem sobie jedno, jakże ważne postanowienie - nie będę tam spędzać zbyt dużo czasu. Po pierwsze nie znałem tam dobrze prawie nikogo. Po drugie, osobę którą znałem nie potraktowałem zbyt elegancko po moim nagłym zniknięciu i nie paliłem się przesadnie do konfrontacji z prostego tchórzostwa, które to prawdopodobnie wykluczyłoby mnie z Gryffindoru. Dlatego moje noce spędzam w towarzystwie Boyda. Jakkolwiek to nie brzmi, chodzi głównie o piciu alkoholu w najróżniejszych miejscach, po czym wracam do mojego pokoju, w którym wszyscy śpią. Czasem kimam na leżaku, który jest na szczęście bardzo wygodny, a czasem walam się po prostu obok Skylera, kiedy widzę, że nie ma nikogo w łóżku, albo mogę spokojnie przekimać sam, gdy to on ląduje na leżance. Dzięki temu, że zazwyczaj spożywam duże ilości alkoholu, plus nie wstaję na dosłownie żadne sporty rekreacyjne, kiedy podnoszę głowę już zazwyczaj nie ma nikogo w pokoju. A kiedy jest sprytnie udaję, że nadal śpię, chyba że wiem że to któryś z współlokatorów jedynie płci męskiej. Oprócz tych momentów oraz oczywiście kąpania, wolę chodzić po resorcie jak nie z Boydem, to z Nessą, byle nie musieć wracać do przydzielonego mi mieszkania. Dziś również zastosowałem jakże sprytnie tą metodę. Wcale nie stosuję się do rady przyjaciela, który twierdzi, że wystarczy zwyczajnie pogadać i wyjaśnić sprawę drugiej osobie, to wydaje mi się zbyt absurdalne i przerażające. Jednak tym razem tu zaspałem, tam nie poszedłem, tu nie zdążyłem i przez to kąpałem się o godzinie o której zazwyczaj już wychodziłem gdzieś dalej. Dlatego w pośpiechu zakładam jeden z wielu posiadanych przeze mnie czarnych sweterków, próbuję wysuszyć moje włosy machając bez sensu po czuprynie i równocześnie szukając do tego różdżki.

______________________


Niech twój kieliszek będzie zawsze pełny. Niech dach nad twoją głową będzie zawsze mocny. I żebyś był w niebie już od kwadransa, zanim diabeł dowie się o twojej śmierci.             ~ toast irlandzki


From a land beyond the wave
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sol Irving

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 150
C. szczególne : Blizny na torsie i ramieniu
Galeony : 212
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
https://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
https://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
https://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyNie Lut 16 2020, 17:48;

Była zła. Bawiła się dobrze zarówno na balu, jak i na randce. To nie było nic zobowiązującego, nic przez co wymagałaby cudów, albo spodziewałaby się czegokolwiek poza szczerością i uczciwością. Jak widać, niektórych przerastało nawet to. Fillin nagle rozpłynął się w powietrzu, nie racząc wysłać jej choćby krótkiej wiadomości na wizzie. Jakby tego było mało, kiedy wylądowali w pokoju, zamiast zagadać, przeprosić, zrobić cokolwiek, bezczelnie jej unikał i trudno było wziąć to za przypadek. Czuła się jak kompletna idiotka i nawet trudno jej było w pełni cieszyć się feriami, bo co sobie przypominała o swoim współlokatorze - duchu, to zaczynała się wściekać. Sol nie było trudno wyprowadzić z równowagi, więc strach był poniekąd uzasadniony. Mimo to pogrążanie się nie było raczej najlepszym pomysłem.
Po śniadaniu planowała ruszyć prosto na stok, ale najpierw musiała zajść do pokoju i się przebrać. Oczywiście, nie spodziewała się tam nikogo zastać, bo z tego co widziała Sky kręcił się po hotelu, podobnie zresztą jak Lazar, a umiejętności bycia niewidzialnym nie mogła Fillinowi odebrać. Zdziwiła się więc, kiedy otworzyła drzwi i zobaczyła znajomą, ale dawno niewidzianą twarz.
- O, proszę - uniosła brew, widząc jak rzuca się po mieszkaniu w pośpiechu. - Mam wyjść i dać ci czas na ucieczkę, czy może szybko się teleportujesz? Chcesz, to zamknę oczy i policzę do pięciu. Udamy że nigdy cię tu nie było, okej? - tego tonu jej głosu jeszcze nie słyszał i pewnie wolałby nigdy nie usłyszeć. Trzasnęła drzwiami, wchodząc do środka, jasno dając do zrozumienia, że w rzeczywistości nigdzie się nie wybiera, a jak chłopak chce się teleportować, to lepiej, żeby się zastanowił dwa razy jeśli nie chce, żeby to była ostatnia teleportacja w jego życiu. Nienawidziła, kiedy ktoś traktował ją w ten sposób, więc teraz przed ślizgonem stało metr pięćdziesiąt pięć czystej wściekłości.

______________________


And I'm walkin' on a wire, tryin' to go higher

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd; na miesiąc twarz w bliznach po pazurach matagota
Galeony : 590
  Liczba postów : 646
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyNie Lut 16 2020, 23:15;

To prawda. O ile wydaje się, że nie pasuję całkiem do Slytherinu, to ani odwaga, ani szczególna szczerość, czy uczciwość, ani najwyraźniej bystrość umysłu nie były u mnie na tyle duże, żeby znaleźć się w innym domu. A tak naprawdę było to takie proste, wystarczyło posłuchać mojej niby głupszej połówki, Boyda, który przecież poradził dokładnie to co wymagała ode mnie poniekąd Sol. Zamiast tego uskuteczniam niesamowite zniknięcia, którymi mało co kto może poszczycić w tak spektakularny sposób w jaki mi szło w te ferie.
A jednak okazuje się, że mój plan nie był tak dobry jak się wydawało. Zaistniała jakaś luka przez moje lenistwo i nieogarnięcie, która oczywiście została wykorzystana przez opatrzność. Dlatego odwracam się prędko, kiedy słyszę, że ktoś wchodzi do pokoju i okazuje się, że to nikt inny, a Sol z którą to mijam się jakoś magicznie ostatnie dni. Twoje słowa są trafne i czuję się niesłychanie głupio, szczególnie, że faktycznie pierwsze co robię to automatycznie szukam miejsca przez które mógłbym nagle uciec czy wyskoczyć, ale słysząc Twój ton wzdycham i rozumiem, że nic nie wskóram mądrego. Słowo mądre określam moje ucieczki i uniki, więc nie spodziewajmy się wiele po mnie. Bo nawet sekundę się zastanawiam nad nagłą teleportacją, dopóki nie przypominam sobie mądrych słów Boyda nad butelką wódki.
- Tak, jakoś tak się zdarzyło, że nie mogę na ciebie wpaść, a przecież chciałem pogadać - mówię w końcu pośpiesznie, lekko zestresowany i z dozą kłamstwa, które wiem że natychmiast wykryjesz, więc nie wiem po co to mówię. Siadam ze zrezygnowaniem na łóżku, zapominając o wysuszeniu mokrych loków.
- Miałem napisać, a potem miałem sprawę rodzinną i musiałem zostać. I zanim się zorientowałem to nagle tyle minęło... i zaczęło mi być zwyczajnie głupio za siebie - mówię tak naprawdę całkiem szczerze, pomijam tylko szczegóły z których nie chcę się tłumaczyć ani Tobie, ani sobie. Znowu wzdycham i staram się powiedzieć coś co naprawdę czuję i co myślę na nasz temat. Muszę sobie tylko wyobrazić, że obok stoisz nie ty, a Boyd.
- Wybacz Sol. Jestem naprawdę dobry w spierdzielaniu spraw. Świetnie się z Tobą bawiłem i po prostu... lubię uciekać od rzeczy, kiedy czuję... nie wiem... odpowiedzialność - mówię trochę pokracznie, trochę od rzeczy starając się powiedzieć w końcu jakąś prawdę, starając się przygotować na atak złości, którego straszliwie się obawiam.

______________________


Niech twój kieliszek będzie zawsze pełny. Niech dach nad twoją głową będzie zawsze mocny. I żebyś był w niebie już od kwadransa, zanim diabeł dowie się o twojej śmierci.             ~ toast irlandzki


From a land beyond the wave
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 816
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1542
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Pokój 6 QzgSDG8




Gracz




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyPon Lut 17 2020, 21:32;

Oparł brodę o dłoń, w połowie chowając uśmiechnięte usta za zasłoną z palców i chłonął wzrokiem pozytywną energię Flory. Jej szczera radość, hiszpańskie ogniki igrające w oczach, pełne zrozumienia i wsparcia spojrzenie i ciepłe, a przecież tak drobne dłonie. Potrzebował tej jej żywotności, nieskrępowanych niczym reakcji, na które pozwalała sobie, gdy byli razem, wolni od spojrzeń innych. Trudno było jej nie kochać, więc i poddał się już dwa lata temu, gdy zrozumiał, że przed nią nie musi udawać niczego. Szybko zresztą nauczyła się odczytywać jego mimikę czy drżenie głosu, więc jakiekolwiek kłamstwa nie mogły wchodzić w grę, skoro czytała z niego ja z otwartej księgi, choć nie raz dopisywała w niej własne komentarze i zakazy. Nie umiał mówić składnie, często miał opory przed powiedzeniem czegoś wprost, ale przy niej wcale nie musiał szukać słów. Sama widziała po nim gdy po raz kolejny łamał swoje postanowienia lub gdy próbował od nowa zawalczyć z którymś z drobnych nałogów, nie mówiąc już o chwilach, gdy musiała pomagać mu zbierać porzucone uczucia z ziemi. Była przyjaciółką, siostrą i choć była młodsza - jego dziadkowie żartowali, że momentami swoimi pouczeniami zastępuje mu matkę.
Prychnął cicho ze śmiechu, widząc ten jej udawany strach - czy może bardziej rozbawił go jej autentyczny zachwyt, bo przecież nie zrobił niczego, co zasługiwałoby na aż taką reakcję. Nie zamierzał dzielić się tą myślą na głos, nie chcąc psuć jej radości koniecznością upominania go, by nie był panem marudą. Sam zresztą czuł się teraz wyjątkowo lekko, mogąc skupić się na jej uczuciach, a nie własnych, odcinając się na jakiś czas od nieproszonych myśli.
- Muszę jakoś podnieść poprzeczkę - powiedział cicho, dłonią na plecach przytrzymując ją przy sobie nieco dłużej, byle mieć ją jeszcze chwilę blisko siebie, upominając się, by nie powiedzieć "to nic takiego". - Wiesz, żeby mi Cię potem nie odbił żaden pierwszy lepszy podrywacz - dodał z uśmiechem, zupełnie ignorując myśl, że przecież on sam za takiego uchodzi i przesunął palcem po nosie w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą był i nos Florki.
- Nie wiedziałem - przyznał rozbawiony, poprawiając się do nieco wygodniejszej pozycji, nie spuszczając jednak jej ze wzroku, nie chcąc stracić ani jednej iskierki w jej oczach. - Po prostu miałem nadzieję. Skojarzył mi się z Tobą - dodał, nie wyjaśniając właściwie nic i oparł policzek na dłoni, przyglądając się czujnie czy aby na pewno dobrze dobrał rozmiar pierścionka, gotów od razu
zapewnić ją, że dozbiera nieco galeonów i zapłaci za dostosowanie jego wielkości.
- I adoptujemy labradora, którego nazwiemy Vanilla- przytaknął jej, łapiąc jej rękę i mrużąc nieco oczy z rozbawienia - Chyba, że będzie brązowy, to Piernik - dodał próbując brzmieć poważnie i uniósł nieco jej dłoń, by przyjrzeć się jak prezentuje się jego prezent na prawidłowym miejscu. Pogładził kciukiem jej kłykcie i uśmiechnął się na myśl, że pierścionek wygląda dużo lepiej na tle jej karnacji, niż mógł się tego spodziewać. Na uśmiech powoli zaczynał wchodzić cień nieprzyjemnej wizji wydarzeń, które musiałyby doprowadzić ich do realizacji tego planu, więc uniósł szybko wzrok do hiszpańskich oczu, by nie pozwolić sobie na zepsucie im tego spotkania swoim krzywym tokiem myślenia. - Albo nie będzie żadnej klęski, a i tak otworzymy cukiernie i pójdziemy razem adoptować po jednym psiaku - rzucił cicho, pochylając się w jej stronę jakby zdradzał jakieś tajne ukryte zakończenie książki - Zaklepuję Vanillę - dodał szybko, prostując się z uśmiechem, przy okazji zaczepiając głową o sufit, tworząc w ten sposób wgłębienie i prawdopodobnie przy okazji gniotąc kilka frezji. Puścił jej dłoń, by pomacać palcami bujne uroślinnienie na głowie ze spojrzeniem pytającym niemo "jak wyglądam?"
- Od razu Ci się przyznam - zaczął, wyciągając różdżkę i pochylając się w stronę wejścia do fortu, by je odsłonić przez podciągnięcie wiszącego tam koca. - Że nie wpuścili mnie do kuchni - kontynuował nawet nie kryjąc wyrzutu w swoim tonie, przywołując sprawnie wytrenowanym w pracy zaklęciem talerz truskawkowych ciastek. - Więc to nie moje, ale podobno według mojego przepisu i wiesz, niebyłbym sobą, jakbym nie spróbował wcześniej, więc mogę powiedzieć, że smakują identycznie... - dokończył, układając talerz przed Florą, zaraz przywołując jeszcze bezalkoholowego szampana i dwa kieliszki. Czy powinien mówić, że to dopiero pierwszy etap przekąsek i by pilnowała miejsca w żołądku? Nah. Niech wyjdzie stąd pękająca w szwach.
- Dobra, powiedz mi... - mruknął, ale nieplanowanie zrobił dłuższą przerwę przez fakt, że miał problem z poprawnym rzuceniem zaklęcia Uteraperio* - Z kim przepiękna Flora Joy Martell chciałaby spędzić walentynkowy wieczór - zaczął ponownie, nalewając owocowego szampana do kieliszków, skupiając na tym całą pozostałą uwagę, nie chcąc zachlapać koca od Elaine - gdyby nie spędzała go z przyjacielem otoczona gangiem poduszek? - dokończył, unosząc na nią ciepły wzrok, po czym zawiesił dłoń z kieliszkiem w powietrzu, czekając aż będzie gotowa go przyjąć.

* Sky ma 3pkt z zaklęć, zaklęcie wymaga 5, ale zawsze ma na sobie czujnik tajności, który daje mi +2, więc uznałam, że się męczy biedak, ale w końcu się mu udaje xD Pozdrowienia dla Finna, dzięki któremu możemy się upić bąbelkami

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sol Irving

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 150
C. szczególne : Blizny na torsie i ramieniu
Galeony : 212
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
https://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
https://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
https://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyWto Lut 18 2020, 01:02;

Spojrzała na niego z niedowierzaniem, kiedy wyskoczył z tym niedorzecznym zdaniem, zastanawiając się, czy naprawdę ma ją za taką głupią, czy to on jest taki głupi i już otworzyła usta, żeby to skomentować, ale na szczęście zorientował się, że to nie jest dobra droga i wybrał zwyczajne wytłumaczenie się. Może powinien to zrobić znacznie wcześniej, ale lepiej późno, niż wcale, nawet w tej chwili. Założyła ręce na piersi, słuchając co ma jej do powiedzenia. Prychnęła cicho, bo prawdę mówiąc, liczyła na trochę lepsze wyjaśnienie po takim skrupulatnym unikaniu jej.
- Czyli nie miałeś nawet minuty, żeby dać znać na wizzegerze? Wiesz, że to brzmi jak kompletna ściema? - pokręciła głową. Jakby nie mógł powiedzieć, że nie bawił się dobrze, nie miał ochoty na kontynuowanie znajomości i zwyczajnie, jej towarzystwo wcale aż tak mu nie podpasowało. Zachwycona by nie była, ale teraz, kiedy uważała, że jego słowa to zwykłe wymigiwanie się, nie było wcale lepiej. - Nie bawiłeś się dobrze, czaje. Trzeba było po prostu powiedzieć. Nie wierze w taki brak czasu, zawsze ma się chwilę, żeby wysłać głupią wiadomość. Jeśli się chce, oczywiście - podeszła do swojej walizki i zaczęła nerwowo wyciągać z niej rzeczy potrzebne na stok. - Odpowiedzialność?! Gdzie w tym była jakakolwiek odpowiedzialność? - z nerwów, wyciągając pojedyncze rzeczy, robiła w swojej torbie spory chaos, ale nie zamierzała teraz się trudzić z układaniem. Polubiła go i żałowała, że to nie potoczyło się trochę lepiej. Zresztą, nie dało się też ukryć, że bolała ją urażona duma, bo raczej obserwowanie jak facet perfidnie od ciebie ucieka nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy.
- A nie było ci głupio chować się na każdym kroku jak tchórz? Jaki w ogóle był twój plan? Unikać mnie do końca wyjazdu, szkoły? - nie dążyła do konfrontacji na siłę, w końcu to nie ona powinna dążyć do spotkania. To powinna być jego inicjatywa, a on nie tylko jej nie wykazał, ale też nie dał szansy na przypadkowe spotkanie, którego przecież nie dało się unikać wiecznie.

______________________


And I'm walkin' on a wire, tryin' to go higher

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd; na miesiąc twarz w bliznach po pazurach matagota
Galeony : 590
  Liczba postów : 646
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyWto Lut 18 2020, 20:24;

Moje kłamstwo miało być też wstępem do niezobowiązującego żarciku, którego nie rzucam z oczywistych kwestii i prędko zmieniam front, głównie przez powagę sytuacji, w której stawia mnie, pewnie słusznie, Sol. Na pierwsze oskarżenie wzruszam ramionami.
- W gwoli ścisłości, nie powiedziałem, że nie miałem czasu, tylko dużo na głowie - zauważam z bystrością, której pewnie nikt ode mnie nie wymagał w tej chwili. - Moja babka sprowadziła poltergeista nowego, myślała, że to normalny duch, przez co w domu była masakra. A ona jest tam trochę ten i musiałem się na tym skupić... W każdym razie... Pf, zanim go wygoniliśmy...
Drapię się po głowie bo nie wiem czy zrozumiałaś cokolwiek z mojej odpowiedzi. Czy wspominałem Ci o moim nawiedzonym dom? Już nie jestem pewny. O chorobie babci na pewno nie mówiłem, bo o tym raczej nikomu nie wspominam jeśli nie muszę, ale tak sprytnie ubrałem to w słowa, że liczą na to, że nie będziesz mam nadzieję tego dręczyć.
- W każdym razie byłem do niczego, obijałem się w końcu po barach robiąc głupoty i dalej nie napisałem, bo nie wiedziałem co. Aż do momentu w którym mi było głupio napisać cokolwiek - mówię całkiem szczerze, nie tłumacząc się brakiem czasu, a brakiem głowy. Krzyczysz na mnie, ja zaś nie bardzo wiem co jeszcze powiedzieć, więc wtedy kątem oka widzę moją różdżkę po którą sięgam, korzystając z zamieszania, które robisz wokół. Zastanawiam się co właściwie planowałem.
- Miałem nadzieję, że w końcu znajdziemy się w sytuacji, w której ty będziesz musiała coś powiedzieć, a ja odpowiem niesamowitym, błyskotliwym żartem, czy komentarzem i wtedy będziesz w lepszym humorze, uśmiechniesz się, a ja się wytłumaczę i przeproszę - streszczam mój genialny plan, który oczywiście mógł zaistnieć tylko w głowie człowieka skruszonego i zakłopotanego, a do tego unikającego konfrontacji z kobietami. - A potem zapytałbym cię czy robisz coś później i nie chcesz mimo wszystko ze mną wyjść gdzieś w tym opuszczonym przez bogów miasteczku. A ty byś się najpierw nie zgodziła, ale potem zmiękłabyś i w końcu przy kolejnym przypadkowym spotkaniu byś wyszła, bo jesteś miła i dobra, plus wiesz że ludzie bywają głupi - kontynuuje resztę mojej historii, patrząc na Ciebie i uśmiecham się na końcu krzywo i niepewnie.

______________________


Niech twój kieliszek będzie zawsze pełny. Niech dach nad twoją głową będzie zawsze mocny. I żebyś był w niebie już od kwadransa, zanim diabeł dowie się o twojej śmierci.             ~ toast irlandzki


From a land beyond the wave
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sol Irving

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 150
C. szczególne : Blizny na torsie i ramieniu
Galeony : 212
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
https://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
https://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
https://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyWto Lut 18 2020, 22:51;

Faktycznie patrzyła na niego z wyraźnym niezrozumieniem, ale postarała się nie przerywać, co jak na nią było sporym osiągnięciem. Dała mu przynajmniej powiedzieć co się wydarzyło, bez wchodzenia mu w słowo. Sol była kiepska w milczeniu i czekaniu, pewnie też dlatego ta sytuacja aż tak jej się nie podobała. Nie należała do cierpliwych osób i zawsze lubiła wiedzieć na czym stoi. Była bezpośrednia, kiedy czegoś chciała, albo lubiła kogoś, działała. Raczej się nie wstydziła i nie bała zrobić pierwszego kroku, a przynajmniej nie było po niej widać, żeby jakkolwiek ją to stresowało. Nie była dobra w gierkach, odczekiwaniu, żeby odpisać, czy się odezwać. Wolała wiedzieć na czym stoi nawet, kiedy ryzykowała odrzucenie, którego wcale nie znosiła tak dobrze, jak mogłoby się zdawać. W końcu westchnęła, kiedy powiedział, że po prostu głupio było mu się odezwać i z założonymi rękami słuchała, jak przedstawia swój plan doskonały. Uśmiechnęła się nawet lekko rozbawiona, faktycznie odrobinę mięknąc. Trzeba było przyznać, że w jego żartach i szczerości było coś ujmującego, coś, co sprawiało, że trudno było długo trzymać urazę. Mimo wszystko, zamierzała być ostrożna. To nie był dobry moment, żeby otwarcie pokazywać jak łatwo ją udobruchać.
- Masz dużą wiarę w moc swoich żartów - zauważyła, kręcąc głową, ale nie ukrywając lekkiego uśmiechu, który mimowolnie wypłynął jej na usta. - No ale skoro już opracowałeś ten świetny, misterny plan, to sprawdź jego powodzenie - zaproponowała, czekając na jakieś konkretne zaproszenie, które będzie mogła odrzucić. Pewnie po takim początku rozsądniej by było darować sobie randki z Fillinem, ale trudno jej się było powstrzymać, zwłaszcza, że ostatnio naprawdę dobrze się bawili. Teraz jednak podchodziła do tego z o wiele większym dystansem, zwłaszcza, że w jej głowie ciągle siedział Lazar, który wydawał jej się być zainteresowany i nie widziała powodu, żeby z tego nie skorzystać.
Może gdyby przyjrzała się trochę lepiej, wyraźnie by go dostrzegła, ale Sol zdawała się być ślepa na takie drobiazgi.

______________________


And I'm walkin' on a wire, tryin' to go higher

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd; na miesiąc twarz w bliznach po pazurach matagota
Galeony : 590
  Liczba postów : 646
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptySro Lut 19 2020, 00:56;

Jestem nawet odrobinę zdziwiony tak kulturalną sprzeczką. Zakładałem kontrargumentów do moich słów, prychnięć, mówienie coś przeciwko temu co powiem, byleby mówić. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Po prostu słuchasz i nie przerywasz, a ja zdziwiony takim rozwojem dlatego to się trochę plącze w tych wyjaśnieniach, to nie tłumaczę co i jak do samego końca, bo w zasadzie nie wiem za bardzo o czym mam więcej powiedzieć, co myślisz o tym co mówię, czy muszę jakąś nową obronę przyjąć. Ale zamiast tego Ty zwyczajnie milczysz i bardzo ludzko przyjmujesz moje słowa. Czyż jednak nie miałem racji, że jesteś zwyczajnie miła i dobra? Czy może nie obchodzi Cię aż tak co robiłem i bardziej chciałaś naprawić tą rozmowę swoją urażoną dumę? Nie jestem pewny czy aby na pewno wszystko idzie mi poprawnie, ale nawet po moim monologu widzę, że próbujesz ukryć jakiś uśmiech błąkający się po Twoich wargach. Aż trochę czuję jak przestaję się maksymalnie spinać i stres ulatnia się powoli gdzieś i czuję się znacznie swobodniej.
- Wyglądam bardzo niepozornie, więc muszę wierzyć, ze mam jakieś mocne strony - mówię żartobliwie, kiedy ty wydajesz się być spokojniejsza po moich słowach i jestem już przekonany, że nie rzucisz się na mnie z różdżką. Tak na więcej procent niż wcześniej. Dlatego nawet wstaję i odgarniam z twarzy prędko mokre loki. Jestem naprawdę zdziwiona jak działają moje słowa, chyba muszę przyznawać sobie więcej kredytu niż to robię.
- Więc, może skoro już jesteśmy tu razem, to wybierzemy się wspólnie na stok? - pytam by zgodnie z Twoją prośbą sprawdzić Twój plan. Uśmiecham się uprzejmie i nawet podchodzę krok bliżej. - Musisz teraz koniecznie odmówić - mówię nachylając się w Twoją stronę konspiracyjnie. Głównie dlatego, że nie potrafię za nic jeździć na niczym, więc nawet nie wiem czy faktycznie byłbym w stanie pójść na jakikolwiek sport zimowy.

______________________


Niech twój kieliszek będzie zawsze pełny. Niech dach nad twoją głową będzie zawsze mocny. I żebyś był w niebie już od kwadransa, zanim diabeł dowie się o twojej śmierci.             ~ toast irlandzki


From a land beyond the wave
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 260
  Liczba postów : 338
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptySro Lut 19 2020, 01:31;

Zerkała na niego cały czas. Pilnowała, czy wszystko jest w porządku i nie zmienia się coś w jego spojrzeniu. Bardzo nie chciała zobaczyć tam dzisiejszego wieczoru smutku i tęsknoty. Skyler był osobą niezwykle czułą i lubiącą wylewność, musiało być mu przeraźliwie ciężko na sercu, gdy pierwsze wspólne walentynki spędzał bez Finna. Kibicowała im z całego serca, dostrzegając pozytywne zmiany w swoim przyjacielu, chociaż ciężko było odpędzić myśl, że on był typem osoby zyskującej blask wtedy, gdy stawał się dla kogoś ważny i potrzebny. I bardzo chciałaby to jego ciepło chronić przed całym złem świata, nawet gdy była taka mała i nieporadna. Swoboda, którą zyskiwała przy Skylerze wydawała się jej niepodrabiana..
Posłała mu czuły i troskliwy uśmiech, wyciągając dłoń i przesuwając palcami po jego policzku, aby zaraz dłoń powędrowała w stronę serduszek na ścianach fortu, nieśmiało dotykając jedno z nich palcem. Zawsze doceniała gesty, niewiele osób się dla niej poświęcało. A on w ten zamek włożył tyle pracy, wiedząc, że zaklęcia nie były jego najmocniejszą stroną. Kolejny raz udowodnił jej, że słusznie zajmował tak ważne miejsce w jej życiu. Był, słuchał, dodawał odwagi. Aż wierzyć się Florze kiedyś nie chciało, że mogłaby zbudować tak silną więź z kimkolwiek.
- I tak już ją tak wysoko dałeś, że nie jestem pewna, czy da się wyżej Skye. Dziękuje, naprawdę. - zaczęła z westchnięciem radości, zaraz jednak śmiejąc się pod nosem i kręcąc głową, aby wolnym ruchem dłoni zgarnąć brązowy kosmyk na bok, bo uciekł gdzieś na twarz pod wpływem ruchu. - Z nas dwoje, to raczej Ty masz romanse i adoratorów. Dlaczego ze mną?
Przeniosła spojrzenie na swoją dłoń, gdzie tkwił przepiękny pierścionek. Lubiła motyw skrzydeł, kojarzyły się z tak wieloma, pozytywnymi uczuciami, że mogłaby wymieniać bez końca, dlaczego stał się właśnie najważniejszą rzeczą w jej kuferku z biżuterią. Była szczęśliwa, że ją tak postrzegał, nawet jeśli ich wizje odrobinę się różniły. Przez myśl przeszła jej jednak ciemna iskra zwątpienia, bo przecież ostatnie wydarzenia obudziły w niej rzeczy, o których ona sama nie wiedziała, a co dopiero puchon. Zacisnęła na chwilę usta, zawieszając błękitne ślepia na skrzydełkach, martwiąc się, że jej własne niedługo utracą pióra. Nie skupiła się jednak na tych pesymistycznych obrazach, wracając uwagą do chłopaka i przedstawiając mu swoje podejrzenia trochę żartem, a trochę serio. Była zwyczajnie ciekawa, na wypadek, gdyby sprawdziły się te tragiczne scenariusze. Zacisnęła palce na jego dłoni, kiwając głową z uśmiechem. Takie głupoty zawsze ją uspokajały, że niezależnie od wszystkiego, on zawsze będzie po jej stronie. I chciała, żeby też tak myślał o niej.
- Adoptujmy dwa, bo jeden byłby samotny. - rzuciła ze wzruszeniem ramion, przyglądając się jego twarzy. Powiedzenie, że oczy są zwierciadłem duszy w przypadku Skylera sprawdzało się doskonale. Widziała, jak jego mina się zmienia, a na roześmianej buzi pojawia się cień. Uśmiechnęła się zadowolona pod nosem, dostrzegając to, co trochę chciała — skoro Finn był dla niego ważny na tyle, ile zapewniał — musiał snuć z nim plany na przyszłość. A jeśli to robił, był w rej relacji cały. Poważny i oddany sercem, a takich uczuć mu życzyła. Pewnie nie zawsze to było łatwe, przelotne romanse nie wymagały zaangażowania, ale on zasługiwał na kogoś, kto go będzie kochał równie mocno, jak on jego i kogoś, kto będzie miał na niego oko, aby w całym altruizmie, nie zapominał o sobie. Odwzajemniła jego spojrzenie z charakterystyczną dla siebie łagodnością.
- To też brzmi jak całkiem niezły plan. Musielibyśmy tylko mieszkać dość blisko siebie. - oznajmiła tonem małej, nieco rozmarzonej dziewczynki i prychnęła z oburzeniem, gdy zaklepał Vanilię. Zmrużyła groźnie oczy, rozchylając na chwilę wargi i wbijając mu palec z brzuch z wyrzutem, przekręciła głowę na bok. - Nie ma tak! Przecież nie wiemy, który sobie kogo wybierze na przyjaciela!
Roześmiała się na gwałtowny ruch i zrujnowane frezje, które teraz śmiesznie dyndały na prawą stronę. Utwierdziła go jednak w przekonaniu, że wciąż wyglądał dobrze i bardzo elegancko. Obserwowała jego ruchy, a na "przyznam", uniosła nawet na chwilę brwi, nieco zaniepokojona. Gdy jednak okazało się, że mówił o ciastkach, machnęła ostentacyjnie ręką. Wiadomo, nikt nie piekł tak dobrze, jak on, jednak sam fakt, że jego przepis został wykorzystany, sprawiał, że była spokojna. Jego dzieła cukiernicze były doskonałe, a on sam tak dokładnie i prosto umiał przekazać recepturę, że odtworzenie tych, którymi chciał się podzielić, nie było jakimś problemem.
- Jeśli smakują tak dobrze, jak wyglądają, to nie mamy czym się przejmować. Wiesz, że mnie też nie chcieli wpuścić do kuchni? Na szczęście wszystko przygotowałam i zabezpieczyłam zaklęciami przed przyjazdem tutaj. A w tym roku wysłałam aż cztery słoiki lub pudelka, zależy. - odparła ze spokojem, sięgając po jedno z ciastek i bezceremonialnie pałaszując. Idealnie kruche ze zbilansowaną słodyczą i doskonałą fakturą truskawek sprawiło, że mruknęła zadowolona, łapczywie sięgając po więcej. Urzekłją też tym, że pamiętał o bezalkoholowym trunku. Akurat kończyła jeść ciastko, posyłając mu pytające spojrzenie błękitnych oczu, gdy padło to skomplikowane pytanie, na które kaszlnęła, uciekając wzrokiem. Zamrugała zaskoczona samą sobą, bo wyjątkowo zatańczył przed nią obraz jeden osoby. Mimowolnie zacisnęła pięść na materiale ubrania, zaraz jednak prostując głowę i uśmiechając się w jego stronę.
- Lubię spędzać je z Tobą, ale teraz, jak masz Finna, to też powinnam kogoś poszukać. - powiedziała dyplomatycznie, sięgając po następne ciastko, obracając je w dłoniach i odgryzając kawałek. Przekręciła głowę na bok, rozsiadając się wygodnie i poprawiając jedną z poduszek, próbując odgonić sprzed oczu obraz pewnego ślizgona. Złapała kieliszek, kiwając głową w podziękowaniu. - Wznieśmy toast za naszą cudowną przyjaźń i obyś następne walentynki spędził z ukochanym! Co Ty na to?
Naprawdę nie chciała niczego więcej niż jego szczęścia. Gdy szkło o siebie uderzyło, przysunęła kieliszek do ust i zrobiła łyka chłodnego napoju. Delikatny posmak świetnie współgrał z jedzonym przez nią ciastkiem.
- Jak myślisz, co byś przygotował, gdybyś mógł tu być z nim dziś? Dawno mi nic nie opowiadałeś. Wszystko w porządku? - zapytała z troską, musząc się upewnić i nie mogąc ugryźć się w język. Wsunęła resztę słodyczy do ust, pozbywając się z dłoni okruszków i złapała go za rękę, przesuwając palcami po jej wierzchu.

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sol Irving

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 150
C. szczególne : Blizny na torsie i ramieniu
Galeony : 212
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
https://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
https://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
https://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyWto Lut 25 2020, 02:51;

Szybko zmiękła, ale też prawda była taka, że wydarzyło się między nimi na tyle niedużo, żeby nie winić go za tę milczenie zbyt mocno. Wyjechał w dziwnym momencie, kiedy mieli za sobą dwie randki, coś się zaczynało dziać, ale teoretycznie nie było to jeszcze nic zobowiązującego. Potrafiła nawet zrozumieć, że może faktycznie nie wiedział jak się zachować i co należy zrobić w takiej sytuacji, a skoro jeszcze miał sporę życiowe zamieszanie, to może wcale nie chciał o tym myśleć i o to też trudno było go winić. No, przynajmniej jakoś bez końca, bo trochę zaznaczyć, że zachował się nie fair musiała, prawda? Zwłaszcza po tych dzikich unikach, na które zdecydował się już po powrocie i które chyba najbardziej ją zdenerwowały. Mimo wszystko, nie miała ochoty spisywać znajomości na stracenie, zwłaszcza, że w hogsmeade naprawdę nieźle się dogadywali.
- Oczywiście, że odmawiam. Pozjeżdżam sobie dzisiaj sama - pokręciła głową z uśmiechem i też zrobiła krok w jego stronę, nachylając się w jego kierunku - Nie boisz się podchodzić tak blisko? - zażartowała cicho, zerkając na niego pytająco. W końcu do tej pory wolał zachowywać bezpieczną odległość. Najlepiej co najmniej jednego pomieszczenia.
Na wszelki wypadek, żeby jej samej nie wpadł zaraz jakiś głupi pomysł do głowy, odsunęła się i zasunęła suwak swojej walizki.
- Chociaż muszę przyznać, że chętnie kiedyś popatrzę jak radzisz sobie na stoku - dodała, nie dając w ogóle po sobie poznać, że ona sama o jeździe nie ma zielonego pojęcia i prawdopodobnie na stoku będzie tylko koncertowo się turlać. Przecież to na pewno była umiejętność do opanowania w zaledwie jeden dzień.

______________________


And I'm walkin' on a wire, tryin' to go higher

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd; na miesiąc twarz w bliznach po pazurach matagota
Galeony : 590
  Liczba postów : 646
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyWto Lut 25 2020, 20:59;

To prawda, muszę przyznać, że co jak co, ale unikanie Ciebie przez większość ferii było niestosownie głupim unikiem. Ale czyż nie jest to domeną ludzi? Robić idiotyczne rzeczy, których potem się wstydzisz, chociaż kiedy to robiłeś, wszystko wydawało się być doskonale przemyślane? Albo unikanie czegoś w nieskończoność? To było dosłownie moje drugie imię. Ale faktycznie wszystko było na etapie na którym łatwo jeszcze było wybaczyć głupoty, szczególnie wciąż popełnione jednorazowo, na chybotliwych pierwszych spotkania, które teoretycznie do niczego jeszcze nie musiały prowadzić. Ale jednak widocznie do czegoś miały, bo wcale niełatwo rezygnujemy ze znajomości. Szczególnie, że po mojej wtopie wcale nie proponujesz mi zwykłej przyjaźni po kilku niemrawych potrząśnięciach dłoni i klepaniu po plecach. Wydajesz się być równie wyluzowana i równocześnie zainteresowana jak podczas naszych poprzednich spotkań i nawet nie uciekasz kiedy zbliżam się jakże niebezpiecznie.
- Jesteś mniejsza, więc powinienem bez problemu Cię obezwładnić w razie ataku. Plus mam w ręku różdżkę, jeżeli okaże się, że mój irlandzki duch nie jest wystarczająco silny - mówię jakże mądrze, a przynajmniej robię taką minę, jakbym doskonale wszystko już wypracował w razie jakiegokolwiek ewentualnego ataku. Nagle jestem bardzo sprytny jak na kogoś kto udawał, że śpi za każdym razem kiedy wchodziłaś do pokoju, a ja w nim niechcący byłem.
- To dobrze, że mnie nie zapraszasz na stok, jakbyś zobaczyła moje niezwykle atrakcyjne zdolności jazdy na nartach, to już kompletnie nie mogłabyś się na mnie ani chwili dłużej na mnie gniewać i byłoby Ci aż głupio, kiedy zaczęłabyś się nade mną zachwycać - mówię swój nagły słowotok bzdur, który idealnie wykorzystywałem w sytuacjach w których nie miałem dosłownie żadnej przewagi. Też nie mam żadnych umiejętności w jakichkolwiek sportach zimowych, ale za to doskonale mówię głupoty, że takowe posiadam. Pewnego dnia ktoś mnie przyłapie na jakimś popisowym numerze w którym łamię obie nogi starając się zjechać z góry. Ale póki co zbyt sprytnie unikam czartów. A jak wiadomo, jestem mistrzem uników.
- No dobra, to teraz jak wrócisz ze stoku, może zamiast chowania się po pokojach zacznę za Tobą łazić i zapraszać do skutku - oznajmiam jeszcze, widząc, że jesteś w miarę gotowa na stok, sytuacja wydaje się znacznie lepsza, a ja chyba mimo wszystko muszę wymyślić coś jeszcze na ułagodzenie Cię. Nie uciekam jednak jeszcze gdzieś dalej, a nawet upieram się jakże luzacko o Twoje łóżko.

______________________


Niech twój kieliszek będzie zawsze pełny. Niech dach nad twoją głową będzie zawsze mocny. I żebyś był w niebie już od kwadransa, zanim diabeł dowie się o twojej śmierci.             ~ toast irlandzki


From a land beyond the wave
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sol Irving

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 150
C. szczególne : Blizny na torsie i ramieniu
Galeony : 212
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
https://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
https://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
https://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptySob Lut 29 2020, 01:32;

Na jego słowa zareagowała cichym śmiechem i pokiwała głową, zastanawiając się, jak wiele dziewczyn ujmuje tymi uroczymi żartami i szczerością, bo póki co musiała przyznać, że to jest niepokojąco skuteczne. Wydawał się być osobą, na którą trudno dłużej się denerwować, bo potrafił znaleźć sposób, żeby rozładować atmosferę, co właśnie teraz robił bezbłędnie. A Sol była pod tym względem trudnym przypadkiem, często dawała się ponieść emocjom i raczej trudno jej było pozbyć się złości tak szybko i łatwo.
- Żebyś się nie zdziwił, wzrost to nie wszystko. Jestem silna - zauważyła, chociaż nie brzmiała przekonująco i groźnie, kiedy mocno zadzierała głowę tylko po to, żeby utrzymać z nim kontakt wzrokowy. I chociaż przewagę fizyczną miał nad nią niemal każdy, to faktycznie jej porywczość sprawiała, że w małym ciele siedział wulkan energii.
- Mówisz? To może faktycznie póki co lepiej unikać takich pokus. Ale kiedyś chętnie popatrzę na tę szałowe umiejętności. Jak już zagrożenie zniknie, oczywiście - sięgnęła po szczotkę z szafki nocnej i przeczesała szybko włosy, żeby zaraz spiąć je w wygodnego kitka, który miał zmieścić się pod kaskiem.
- To brzmi jak znacznie lepszy plan niż ten do tej pory, co? Zobaczymy jakie będzie powodzenie - tutaj raczej nie trzeba było już być szalenie domyślnym. Zastanawiała się tylko, jak do tego wszystkiego ma się znajomość z Lazarem, z którym zdążyła się już polubić i obiecała sobie, że trochę do zweryfikuje i w końcu zrobi śmielszy krok, żeby przekonać się, czy jest w ogóle co brać pod uwagę. W przypadku Fillina, śmielszy krok w tej sytuacji zostawiła całkowicie po jego stronie.

______________________


And I'm walkin' on a wire, tryin' to go higher

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd; na miesiąc twarz w bliznach po pazurach matagota
Galeony : 590
  Liczba postów : 646
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pokój 6 QzgSDG8




Moderator




Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 EmptyNie Mar 01 2020, 22:39;

Uśmiecham się zadowolony z siebie lekko, tak żebyś nie zobaczyła dobrze mojego oczywistego samozadowolenia. Cóż, może i trochę dziewczyn jest całkiem pod wrażeniem moich gładkich słówek i zabawnych żarcików, ale przecież nie mam czym innym nadrabiać, więc wydaje się to być całkiem niezłym zastępstwem. Powiedziałbym, że nie masz się czym martwić, ale ostatnio po alkoholu moje umiejętności gładkiej gadki są jeszcze lepsze niż zwykle! Najważniejsze jest jednak, że robię co mogę, by to na Tobie ją nieźle uskutecznić.
- No pewnie, widać że jesteś silniejsza niż ja - mówię klepiąc się ręką po bicku, jakby sugerując, że Ty jesteś większa w masie niż ja. Oczywiście wszystko żartobliwym tonem z niewinnym uśmieszkiem. Tak naprawdę pewnie wygrałabyś ten pojedynek, bo przecież nie potrafiłbym się bronić przed Twoimi ciosami, nie miałbym do tego serca.
- Może lepiej pomyślmy nad czymś bezpieczniejszym dla Ciebie - proponują na Twoje słowa, podnosząc ręce na uspokojenie. Moje umiejętności jeździeckie powinny być zachowane tylko i wyłącznie dla mnie. Widząc, że jesteś już ugłaskana i mam jakieś szanse, podchodzę na chwilę do Ciebie, by prędko pocałować Cię w policzek i uciec, zanim zrobisz cokolwiek, by ukarać moją impertynencję.
- Zobaczymy jakie będzie - powtarzam po Tobie z szelmowskim uśmieszkiem i kieruje się ku drzwiom, chcąc uciec, zanim nie zmienisz zdanie a propo mnie, uznając że musisz przemyśleć tą sytuację.

/ztx2

______________________


Niech twój kieliszek będzie zawsze pełny. Niech dach nad twoją głową będzie zawsze mocny. I żebyś był w niebie już od kwadransa, zanim diabeł dowie się o twojej śmierci.             ~ toast irlandzki


From a land beyond the wave
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój 6 QzgSDG8








Pokój 6 Empty


PisaniePokój 6 Empty Re: Pokój 6  Pokój 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pokój 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój 6 JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Masyw Mont Blanc
 :: 
Resort
 :: 
Skrzydlo mieszkalne
-