Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Jacuzzi krzemowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2136
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3400
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyWto Lut 04 2020, 14:55;


Jacuzzi krzemowe

Po kąpieli w magicznym jacuzzi z wodą krzemową, każdy czuje się jak nowy. To idealne miejsce do relaksu i maksymalnego odprężenia, które przy okazji działa prawdziwie regenerująco.
Z jacuzzi możesz oglądać leśne okolice resortu, a przy tym masz w pełni zapewnioną prywatność - z zewnątrz nie widać niczego z sali z jacuzzi.


______________________

I'm the story you don't speak of,
I'm the one they call 'the underdog'.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyPią Lut 07 2020, 20:47;

@Lennox X. Zakrzewski

Korzystając z chaosu i zamętu, chęci nadrobienia życia towarzyskiego przez resztę szkoły — ona postanowiła w ciszy i spokoju się odprężyć. Wyszła z pokoju bez słowa, bo i tak współlokatorek nie znała i przemknęła korytarzem, modląc się o niewpadnięcie na żadnego pijanego studenta lub roznegliżowaną, pochłonięta sobą parę, a takich było pełno dookoła. Zapoznała się z broszurką resortu, więc wiedziała o bogatej ofercie w spa, a także o jacuzzi krzemowym. Miała naprawdę olbrzymią nadzieję, że będzie tam sama — w końcu dopiero co zdążyli przyjechać, a podczas obiadu uczniowie nie rozmawiali o niczym innym, jak o imprezie integracyjnej. Z zadowoleniem rozejrzała się po pomieszczeniu, gdy zamknęła za sobą drzwi do damskiej szatni i przygryzła dolną wargę z zadowolenia. Skorzystała z jednej z szafek, zsuwając ubrania i wyjmując ze sportowej torby klapki oraz ręcznik, poprawiła ramiączko od błękitnego kostiumu jednoczęściowego, bo umarłaby chyba ze wstydu z bikini, gdyby jednak ktoś wpadł na ten sam pomysł co ona. Zewsząd jednak dobiegała jej uszu muzyka, sprawiając, że wzrastały jej nadzieję na samotność. Mogłaby zaprosić Skylera, ale on był jednak niezwykle towarzyski i pewnie już imprezował z Liamem. Wystarczy, że zaproponował jej dzielenie łóżka i wspólne spanie, aby pilnowała go przed zdradą Finna. Głupio by jej było też wpaść na Bruno, którego od ostatniego spotkania dokładnie zapamiętała - łudząc się, że to ta druga z dwóch wersji podanych przez Skylera była prawdziwą definicją Kopciuszka.
Podeszła do brzegu zbiornika, kucając i najpierw palcami sprawdzając temperaturę wody, aby mruknąć z zadowoleniem i wsunąć się w zburzoną taflę, która natychmiast wywołała na śniadej skórze dreszcz. Uniosła dłonie, poprawiając gumkę na włosach i ścieśniając ją, aby kok się przypadkiem nie rozpadł, chociaż i tak nie wszystkie kosmyki udało się jej okiełznać. Kilka spływało luzem na ramiona i plecy, ciemniejąc od kontaktu z wodą. Zważywszy na swój wzrost, woda sięgała jej niemalże do brody, przez co ostrożnie przeszła całą długość jacuzzi, aby stanąć bliżej okna i oprzeć się rękoma o brzeg, oparła na nich głowę. Z rozmarzeniem spojrzała za okno, na pokryte śniegiem góry i tańczące nad nimi gwiazdy, rzucane przez drzewa cienie. Na szczęście światło w pomieszczeniu nie było ostre, więc nic błękitnym oczom Flory nie utrudniało widoczności.

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyPią Lut 07 2020, 21:22;

Ferie stanowiły coś na pozór ucieczki od tego, co czekało na niego w domu, a raczej to, czego tam nie było. Hogwart to raczej miejsce, którego nie nazwałby w tym momencie domem. Nie była to jego bajka, jednak szkołę skończyć trzeba. Czy było coś zaskakującego w tym wyjeździe? Cóż, znowu przeszli samych siebie... Chociaż zeszłych ferii jakoś nie szczególnie pamięta. Może zwalić to na Holdena, który namawiał go do zakrapianych gier, zakładów i innych rzeczy, do których lepiej nie wracać. Aż ciarki przechodzą na te wspominki, ugh.
Naszło go dzisiaj na basen. A raczej na wygrzanie tyłka w jakimś gorącym źródełku, jacuzzi, czy czymkolwiek co wygrzeje jego stare już kości. Podrapał się po nieogolonej brodzie i wsadził wszystkie swoje rzeczy do szafki. To miejsce już wcześniej wpadło mu w oko, zapewne, kiedy szedł do pokoju, wrzucić tam swoje rzeczy, dlatego postanowił pewnego dnia tu zajrzeć. Pech dla niektórych był taki, że wybrał akurat ten dzień.
Przystanął, kiedy dojrzał osobę, która już tutaj była. Jego twarz wykrzywiał grymas niezadowolenia, czyli jak zawsze w jego przypadku, jednak teraz, zmienił się diametralnie. Był perfidny, trzeba mu przyznać. Ich ostatnie spotkanie, dosyć owocne, jednak zostawiające po sobie pewien niedosyt... Co dziwne, to on przecież stamtąd poszedł jako pierwszy, zgarniając wszystkie łakocie. To był zamazany obraz, w końcu ciepło dobiegające z pieca oraz alkohol, który wypił wcześniej i w trakcie ich rozmowy... Było połączeniem zgubnym dla każdego. Nawet dla niego.
-Powiedz, jakie są szanse, że w szkole ledwo Cię widzę, a tutaj wpadam na Ciebie za pierwszym razem, kiedy gdzieś wychodzę?-Spytał od niechcenia, nawet nie oczekując od niej odpowiedzi. Dołączył do niej, nawet nie pytając, czy życzyła sobie jego towarzystwa. Musiał wybadać teren...
Uśmiechnął się do siebie, kiedy woda przyjemnie oplotła jego ciało. Tak, zdecydowanie tego potrzebował. Czuł jak mięśnie się rozluźniają, a zmęczenie i napięcie z niego ulatuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyPią Lut 07 2020, 21:50;

Nawet nie zauważyła, że ktoś wszedł. Odpłynęła całkiem w wyobraźnię, uśmiechając się z rozmarzeniem pod nosem. Miała słabość do pięknych widoków równie mocną, co do leczenia ludzi. Góry przypominały jej trochę jedno z ciast, gdzie wkładało się biszkopty i oblewało polewą lub lukrem, które miały imitować śnieg na górach. Biały puch kojarzył się też z cukrem pudrem i bezą. Przesunęła palcami po skórze na nadgarstku, rozgrzanej od temperatury wody i westchnęła, przymykając oczy. Miło było uciec z chłodnych i zatłoczonych korytarzu zamkowych. I za nic w świecie nie spodziewała się tutaj duchów. Serce jej stanęło, gdy znajomy głos dobiegł uszu i wydała z siebie zduszony pisk, odskakując do tyłu i przywierając plecami do ściany basenu, oplotła ramiona rękoma, czując, jak policzki zaczynają jej płonąć. Nieważne, że ochlapała wodą i siebie i jego. Z niedowierzaniem przesunęła po jego twarzy spojrzeniem, zjeżdżając do szyi i gdy dostrzegła, że nie ma sobie koszulki, odwróciła spojrzenie gdzieś na bok, przygryzając dolną wargę. Dlaczego akurat on? Lennox zniknął kilka miesięcy temu, a nawet jeśli szukała go kilka dni po tym nieszczęsnym spotkaniu z kuchni, z którego niewiele pamiętała, jego nie było. Najpierw się martwiła, potem była zła, a potem zrozumiała, że tak widocznie musiało być i musi uszanować jego decyzję, ciesząc się właściwie, że więcej na niego nie wpadała i nie mącił jej w głowie. A teraz nie dość, że byli w tym jacuzzi sami, to jeszcze był pół nagi. Miała gula w gardle i jedynie rozchyliła usta, próbując coś powiedzieć, jednak uciekło z nich tylko głośne westchnięcie. Podświadomie wiedziała, że Zakrzewski to same kłopoty. Był wulgarny, bił się, wybuchał. Całkowicie nieodpowiednie towarzystwo, a jednak od jego wizyty w skrzydle — gdy był taki poobijany i ranny, a także po tamtej rozmowie, nawet jak powinna, nie mogła go tak zignorować i zostawić. Odchrząknęła więc dyplomatycznie, nieśmiało prostując głowę i zerkając w jego stronę.
- Pr.. Przestraszyłeś mnie. - wytłumaczyła swoją pierwszą reakcję, zrzucając winę tylko i wyłącznie na jego nagłe pojawienie się. Myślała, że wyjechał. Nic więc dziwnego, że w pierwszej sekundzie myślała, że widzi ducha lub jej sumienie odzywa się głosem ślizgona, bo pomyślała o Bruno. Przygryzła dolną wargę, zgarniając kosmyk włosów za ucho, szukając palcami kolczyka, który zawsze ściskała, żeby się uspokoić i jak na złość, jego tam nie było. - Bo w szkole ginę w tłumie przez wzrost, a tu jest pusto? Myślałam, że rzuciłeś Hogwart.
Dodała jeszcze cicho, patrząc mu przez chwilę w oczy, aby zaraz obrócić się przodem w stronę okna i znów spojrzeć przez szybę na zimowy krajobraz. Zrobiło się dziwnie niezręcznie, czy to tylko jej głowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 09 2020, 18:22;

Zaczął się śmiać, kiedy woda opryskała jego twarz. Przetarł ją dłońmi, które wcześniej były zanurzone w wodzie i przeczesał palcami włosy, coby ułożyć je tak, aby nie przysłaniały mu widoku. A był on naprawdę zapierający dech w piersi. Nigdy nie przykładał wagi do tego, gdzie się znajdował, na piękno, które faktycznie można było znaleźć wokół nas... Oczywiście nie tylko to przykuwało uwagę. Czy była to czerwień jej policzków, czy strój, który na sobie miała. Nie był człowiekiem perwersyjnym, nie miał swoich upodobań... Jednak nie mógł powstrzymać się przed dokładnymi oględzinami jej osoby, a naga skóra ramion korciła, aby jej dotknąć. Poza tym jej reakcje były dla niego czymś bezcennym. Czymś, co chciał zachować tylko dla siebie.
Uniósł dłonie do góry, w który geście miał znaczyć, że całkowicie rozumie i nie gniewa się za jej chwilowy atak serca. W końcu, za co miałby być zły? To Lennox powinien przeprosić za swoje nieuprzejme zachowanie. Tak nachodzić niewiastę, która niczego się nie spodziewa. Na razie nigdzie się nie wybierał, cóż, przynajmniej na ten moment . Uniósł wysoko brwi, naprawdę zszokowany jej pytaniem. Czuł się niemal dotknięty tym, jak zabrzmiało w jej ustach.-A skąd pomysł, że rzuciłem?-Spytał, posyłając jej niemal karcące spojrzenie. Przecież to, że się nie widzieli, nie oznacza, że odszedłby, z tej pożal się Merlinie placówki. Podobno kiedyś był Prefektem, co zapewne przejęła inna, jakże fachowa jednostka... Nie w tym rzecz. Czemu było to jej pierwsze przypuszczenie, do cholery?!
Poprawił się w jacuzzi, rozluźniając mięśnie szyjne. To frustrujące... Ta jego wewnętrzna frustracja. Przecież Lenny to najnormalniejsza reakcja dla osób drugich. -Jeżeli byłabyś na tyle ciekawa, czemu do mnie nie napisałaś? Mam sowę, mam chyba nawet to coś na w... -Wzruszył lekceważąco ramionami. Jeżeli tak bardzo interesowała się jego osobą i tym, co się z nim działo. To, czemu niczego nie dostał? Czemu ludzie interesują się tobą tylko wtedy, kiedy ciebie nie ma... Aby później wypomnieć, że cię szukali? Ma człowiek im współczuć? Czuć się kurwa wdzięczny? Szkoda, że nie czytała w jego myślach. Zapewne jak najszybciej by stąd poszła, wiedząc, że rozmowa z nim nie miała sensu.
Wolał skupić się na czymś innym, coś, co nie będzie świerzbiło jego pięści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 09 2020, 21:33;

Był taki jak zawsze. Nic się nie zmienił i Flora poczuła dziwną ulgę, jakby zniknęła jedna z obaw związana z jego pojawieniem się. Zacisnęła palce na skórze, patrząc naprzemiennie w wodę, za okno i na niego, jakby nie mogła się zdecydować. Lennox był wszystkim tym, co skomplikowane i z czym niezbyt umiała sobie radzić, musząc liczyć tylko na intuicję. Nie był jednak złym człowiekiem. Nie była specjalnie atrakcyjna w swoim mniemaniu, więc nie obawiała się perwersyjnych spojrzeń. Jednoczęściowy kostium nie był szczytem marzeń współczesnych młodzieńców, podobnie jak potencjalna partnerka wzrostu niewiele wyższego, niż skrzat domowy. Na jego gest mimowolnie się uśmiechnęła, podnosząc błękit oczu na tęczówki chłopaka, wciąż jednak zbyt nieśmiała, aby zerknąć, chociażby na pozbawiony koszulki tost. Zwykle nie chodziła na baseny i dla niej to była niezwykle intymna sytuacja. Na jego słowa, przekręciła głowę na bok, pozwalając, aby, brązowy kosmyk włosów spłynął po twarzy i zniknął pod wodą.
- Nie wiem, chyba wydawało mi się, że zamek wydaje Ci się klatką. Przepraszam, głupoty plotę. - rzuciła cicho, przesuwając wzrok na swoje dłonie. Jedna z nich powędrowała do góry, znów łapiąc ucho. Zapomniała, że nie ma kolczyka, więc zagryzła na chwilę dolną wargę. Jego słowa — chociaż brutalne, były prawdziwe. Powinna była napisać, przecież się martwiła, nawet jeśli jej nie wierzył. Zacisnęła wolną rękę w pięść, zanurzając ją w wodzie. Serce jej przyśpieszyło, a na policzkach pojawił się rumieniec wstydu. Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, jednak słowa bały się przez nie przejść.
- Masz rację. - zaczęła niemalże bezgłośnie, robiąc krok do tyłu, przywierając plecami do brzegu zbiornika, gdzie było odrobinę płycej, niż na jego środku. Wbiła wzrok w wodę, łapiąc oddech. - Powinnam była napisać, tylk... tylko, że.. ja. . Ja myślałam, że Ty jesteś zły, bo wtedy w tej kuchni.. Ja.. A co jak powiedziałam albo zrobiłam coś złego i nawet o tym nie pamiętam?
Zacisnęła powieki, odwracając się do niego bokiem i unosząc się do góry, aby usiąść na brzegu, miała ochotę sobie pójść, jednak kafelki dookoła jacuzzi były strasznie dziwne. Nerwowo zsunęła gumkę z włosów, pozwalając się im się rozsypać dookoła. Znów był zdenerwowany, a jej było przykro. Ta relacja była tak dziwna, że Flora nie potrafiła jej nakreślić. Lennox był całkiem inny od łagodnego Bruno. Nie wiedziała, co ma robić. Brak spódnicy czy kolczyków sprawił, że zaczęła palcami rozczesywać włosy, aby następnie zebrać je na bok i zacząć robić warkocza. Nie wiedziała, czy bardziej jej głupio, czy jej wstyd. Był zły z jej głupoty, nieśmiałości. A przecież jej pomógł wcześniej, dlatego nie podejrzewała jego o coś złego, tylko siebie, że tak zniknął. - Przepraszam, jestem okropna. Może lepiej pójdę, pewnie chcesz odpocząć.
Niepotrzebnie szukał w niej jakichkolwiek pretensji lub oskarżeń, ona tak nie potrafiła. Zawsze szukała winy w sobie. Zostawiła włosy w spokoju, zgarniając je ręką do tyłu i ostrożnie wstając.

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 09 2020, 22:56;

Tak naprawdę to go nie znała, skąd mogła wiedzieć, że był taki jak zawsze? Czy był to jedynie obraz zaczerpnięty przez te kilka chwil, które razem spędzili... Jednak mniejsza o to, rzeczywistość przez każdego człowieka odbierana jest inaczej. Nic na to nie poradzimy.
W takim razie była bardzo nieświadome. Nie wiedziała, prawda? To niemal niemożliwe, jak naiwna w tej kwestii była. Jednoczęściowy strój nie był może szczytem marzeń napalonych nastolatków, jednak czy wiedziała, jak działa ludzka wyobraźnia? Czy przypadkiem teraz im więcej zakrywasz, tym dajesz większe pole do popisu własnym wyobrażeniom? Człowiek dopiero wtedy naprawdę chce zobaczyć, co znajduje się pod spodem. Jakby dochodzenie do nagiej skóry sprawiało mu tym większą przyjemność, ile trudu zajmowało, przedostanie się do pierwszej warstwy. Poza tym chyba dał jej jasny obraz tego, kim dla niego była wtedy, w kuchni.
To był jej pierwszy błąd. Chociaż wybieranie się samotnie, na niemal opustoszały basen, był chyba pierwszym. Nie powinna się do niego uśmiechać, nawet jeżeli on robił to samo. Niepotrzebnie go zachęcała.
-Klatką? Sam ją sobie tworzę, szkoła nie ma tutaj nic do rzeczy.-Wzruszył ramionami, ponownie przeczesując mokre już włosy.-Jest to zbędny element w moim życiorysie, jak wiele innych.-Dodał spokojnie, jakby mówił o czymś całkowicie normalnym. Co więc takiego jeszcze tam robił? Czy tu chodziło jedynie o świstek papieru? Hm.
Wiedział, że to zrobi. Widział, że jego słowa dotrą do niej w taki sposób, że sprawią, iż będzie się czuła winna temu, że faktycznie nie dała znaku życia od siebie, pomimo faktu martwienia się o jego osobę. Zrobił to z premedytacją i znalazła się dokładnie w tym miejscu, w którym chciał, aby była. Podpłynął do niej, a kiedy usiadła na kafelkach, dłonie ułożył po obu jej bokach. Nie chciał, aby odchodziła, chyba nawet nie dał tego po sobie poznać, bo pomimo ostrych słów (chociaż w jego głowie były całkiem normalne), jego zamiary wobec niej były kompletnie inne. Nie potrafiła patrzeć na niego wprost, kiedy był niemal nagi? To ją do tego zmusi, niemal tak, jak wtedy w kuchni.
-Mogłaś mnie spytać, co się stało.-Powiedział spokojnie, chociaż jego wnętrze aż wrzało. Od jacuzzi?-Co jeżeli to ja zrobiłem coś, czego nie powinienem, a Ty nawet o tym nie pamiętasz? Co, jeżeli zrobiłem Ci coś, czego w normalnych warunkach byś nie chciała?-Wyprostował się, gdyż do tej pory kucał w wodzie, aby dosięgała mu brody. Był niemal na równi z nią.-To Ty powinnaś być na mnie wściekła, Floro.-Uśmiechnął się szeroko.-A jednak sprawiłem, że w ciągu dwóch minut przeprosiłaś mnie już dwa razy.-Uśmiech wciąż widniał na jego twarzy, jednak tym razem był zupełnie inny. Ponury? Przygnębiony? Czy rzucił jej jakieś wyzwanie? Co teraz działo się w jej głowie? Był tutaj, czuł na palcach dłoni ciepło bijące od jej skóry... Powiedział jej to wszystko i przy czym będzie stała teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyPon Lut 10 2020, 00:49;

Miała wyobrażenie Lennoxa, któremu faktycznie mogło być do rzeczywistości daleko. Jej ślepia wiara w ludzi i naiwność sprawiała, że zapewne w oczach drobnej puchonki był najlepszą wersją siebie. Nie był łatwy, rozmowa z nim przebiegła chaotycznie i nie umiała za grosz domyślić się, czy na jego ustach pojawi się charakterystyczny, szyderczy uśmiech czy może będzie wrzał gniew. Przez te kilka spotkań jednak zdążył sprawić, że w pokrętny sposób mu zaufała i się go nie bała tak, jak za pierwszym razem. Przecież jej pomógł na dziedzińcu, nie musiał. I cieszył się z przekąsek! A tylko dobrzy ludzie wyrażali szczerze pasję i miłość do jedzenia. Poprawiła ramiączko od kostiumu, całkiem nieświadoma, że istniał tok myślenia, który przewinął się przez jego głowę. W jej mniemaniu strój jednoczęściowy był doskonałą metodą powstrzymania napaści seksualnej objawiającej się dziwnymi spojrzeniami.
Nie miała pojęcia, kim miałaby być. Nikim. Koleżanką? Może. On przecież nie dopuszczał do siebie ludzi, nie chciał mieć przyjaciół. Uznała więc, że była tylko chwilową rozrywką i dostawą ciastek, nie mając mu absolutnie tego za złe, skoro też się dobrze z nim bawiła. Wstydziłaby się tu przyjść, gdyby było pełno uczniów. Nic więc dziwnego, że wybrała późniejszą porę, wieczorną, gdy szaleli na imprezie integracyjnej.  Zmarszczyła nos na jego słowa, niezbyt rozumiejąc sens tworzenia klatek, ale nie miała prawa dopytywać i być wścibska. Znów brzmiał samotnie, nienawidziła, jak tak robił.
Nie podejrzewała go manipulację, autentycznie się przejęła, że był przez nią zły. Miała jakieś traumy, wewnętrzne lęki z tym związane. Drgnęła niespokojnie, ze świstem wciągając powietrze, gdy odkryła, że podpłynął i odciął ją rękoma od reszty świata. Zamrugała zdziwiona, mając delikatnie rozchylone wargi, uniosła dłoń do piersi i zacisnęła palce na kostiumie w zdenerwowaniu. Był za blisko. Zapach znajomych perfum pojawił się w jej nosie, że aż zakręciło się brunetce w głowie. Wbiła wzrok w kafelki, łapiąc oddech, bo zaczynały ją piec płuca. Dlaczego ją tak zatrzasnął w pułapce, z której nie wiedziała, jak uciec? Wstydziła się niemiłosiernie nagiego torsu, kropel wody po nim spływających, wilgotnych końcówek włosów i tych jego dzikich oczu. Słuchała go w milczeniu, otwierając usta, chcąc coś powiedzieć, jednak gul nie zniknął. I dopiero gdy zapytał, dlaczego go nie oskarżyła, wyprostowała się i obdarzyła go pociągłym spojrzeniem. Spokojnym, chociaż niesamowicie onieśmielonym, prosto w oczy.
- A zrobiłbyś? Nie wierzę. Nie skrzywdziłbyś mnie Lennox. Jesteś lepszym człowiekiem, niż chcesz, żeby świat Cię widział. - mówiła szeptem, głos jej drżał, ale wyjątkowo się nie za-jąkała. Była to coś, w co wierzyła. Irracjonalnie się go nie bała, nie wiedziała dlaczego. Wierzyła w niego. W jego serce, że było mimo wszystko we właściwym miejscu. Odwróciła wzrok, cofając się nieco do tyłu, odsuwając, uciekając z potrzasku. Była pewna, że słyszał, jak waliło jej serce w piersi. Wyprostował się, był bliżej, perfumy uderzyły ją mocniej. Uniosła dłonie do swoich policzków, próbując je schłodzić. Wbiła wzrok w jego dłoń, zerkając nieco za siebie. Ile miała miejsca, żeby uciec?
- Nie.. Nie jestem na Ciebie wściekła. Dlaczego tak robisz? - rzuciła, mając na myśli wymuszanie przeprosin, chociaż bardziej chodziło o ograniczenie jej przestrzeni, naruszanie jej przestrzeni osobistej. Zerknęła na niego krótko, coraz mocniej wyciągając nogi z wody. Brązowe włosy spłynęły na bok pod wpływem ruchu głowy, a ona nie wiedziała, co ma zrobić. Była jednak pewna, że jak będzie tak patrzył i robił, to zwyczajnie wysiądzie jej serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyPon Lut 10 2020, 01:44;

Oh, gdyby chciał, jego napaść seksualna w pewnym momencie przestałaby nią być. To tylko siła perswazji i odpowiednio dobranych słów, a może wierzyć lub nie, kiedyś był niesamowicie charyzmatycznym i przekonującym dzieciakiem. Dziwne. Kiedyś takie myśli nigdy nie przeszłyby mu po głowie. Tak naprawdę, to jego relacje z płcią przeciwną były same w sobie chaotyczne, nie widział tam romantyzmu. Raczej gniew, żądzę i wiele, wiele innych, bardzo pochłaniających i wyczerpujących rzeczy. Wszystko, czego dotykał, powoli gniło, dotyczyło to również relacji z drugim człowiekiem. Bo widzisz, problem z żywą istotą jest taki, że rozsiewa zgniliznę, którą w nim zaczepiłeś. Dlatego trzeba o nich dbać. Rzeczy mogłeś porzucić, zostawić, zapomnieć... Jeżeli zrobisz tak z istotą żywą, nazywają cię potworem. Posiadał przyjaciół, chociaż w tym momencie ograniczył się do jednego, którego unika jak ognia, którym ta sama postać była. Mógł myśleć o sobie jako o jednostce, o samotniku, który tak idzie przez... Cokolwiek to jest. Jednak za jego plecami ktoś był. Niemal w tym momencie czuje jego oddech na plecach, uporczywy i nieznośny, postać sama w sobie.
Jej pewność siebie jednocześnie go wkurwiała i wprawiała w podziw dla jej osoby. Nie wiedział, które przewyższa drugie.-Nic o mnie nie wiesz.-Wycedził przez zęby. Pokręcił lekko głową, aby po chwili odchylić ją do tyłu. Namyślał się, w którym kierunku teraz to pociągnąć.-Na pewno nie pamiętasz tego, co zrobiłem. Ani tego, jak przychylnie reagowałaś na moje dłonie.-Powiedział spokojnie, wcale nie kłamiąc... W stu procentach. Można było interpretować jego słowa na wiele sposób, od niej zależy w jaki.
-Chcę Ci coś pokazać. Nawet jeżeli będzie to brutalny sposób, w końcu otworzysz oczy.-Mruknął.-Gdybyś mi ufała, gdybyś wierzyła w te wszystkie brednie o mojej lepszej stronie. Czy unikałabyś mojego spojrzenia? Lub czy spoglądałabyś z takim lękiem?-Zaśmiał się, chociaż była to raczej krótsza reakcja i mniej donośna. Był przekonany o trafności swoich słów. Gdyby naruszał tylko i wyłącznie jej przestrzeń osobistą, powiedziałaby mu to. W końcu co tu takiego ukrywać? Koleś, stoisz za blisko, możesz odsunąć się, chociaż na metr? Dwa, najlepiej to zdobądź zakaz zbliżania się. -Nie pozwolisz mi się dotknąć, nawet jeżeli byłoby to na Twoich warunkach.-Uniósł dłoń, wisząc palcami nad jej twarzą, tak aby ją widziała. I tak, chciał to zrobić z czystego egoizmu, z czystego pragnienia dotknięcia drugiej osoby. Żywej. Oh, tyle razy już to przerabiał. Jakąś dziwną fascynację jego pojebanym życiem, tym jak utrudniał je sobie i innym. Nie był królikiem doświadczalnym, nie dowie się niczego spektakularnego. Był zwyczajnym dzieciakiem, z pojebanym życiem i rodziną. Po chuj tu jeszcze była... Tak bardzo w niego wierzyła? Czemu miał cokolwiek udowadniać, czemu miał przystanąć do jej teorii. A może, kiedy to zrobi... Czy wtedy sobie odpuści? Odpuści analizowanie i stanie po stronie jego lepszej strony. Nie będzie musiała już dłużej się o niego martwić, o to, że rzekoma rzuca szkołę, czy napierdala się z pijaczyną z baru w wiosce. Nie będzie musiała oglądać jego podbitych oczu, ran, które otwierały skórę niemal w tych samym miejscach, bo na nowe zwyczajnie nie starczy już płótna.
To było komiczne. On był komiczny. Odsunął się, unosząc ręce do góry, niemal jak w poddańczym geście. Tu jednak chodziło o coś zupełnie innego, dawał jej upragnioną przestrzeń i powietrze. Tego chciała, prawda? Zmycia jego zapachu z przestrzeni między nimi. I nawet woda, pod którą wpłynął, temu nie pomoże. Kiedy się wynurzył, był odwrócony do niej plecami, cóż, poczucie orientacji pod wodą nie było jedną z jego mocnych stron.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyPon Lut 10 2020, 02:17;

Była głupia i naiwna. Nie pasowała do brutalności i perswazji panującej we współczesności, do wszechobecnej żądzy. Nie podejrzewała go o erotyzowanie jej osoby, nikogo zresztą. Może tego nie dostrzegał, ale wciąż miał w sobie wiele charyzmy. Lubiła go słuchać, chociaż mogło to też wynikać z różnicy charakteru i temperamentu. Był ciekawy z tymi wszystkimi swoimi sekretami i chaosem, ale jednocześnie niebezpieczny. Nie chciała go analizować z całego serca, nie chciała, żeby ją o to podejrzewał. Takie traktowanie ludzi było okropne, a do niego i tak żaden ze wzorów czy schematów nie pasował. Za każdym razem, gdy ona próbowała przedrzeć się przez jedną cegiełkę otaczającego go muru, on dokładał pięć kolejnych. Nie umiała być silna, nie umiała być twarda i mówić, patrząc mu cały czas w oczy, a tego chyba oczekiwał. Flora nie była dla niego żadnym wyzwaniem, marną rozrywkę sobie wybrał. Zadrżała na jego słowa, zastanawiając się, czy faktycznie tak było? Czy lgnęła do jego rąk i tonęła w jego oczach? Nie brzmiało jak ona. Z drugiej strony to był jej pierwszy raz z alkoholem. Skąd mogła wiedzieć. Pokręciła głową.
- Nie zrobiłbyś mi nic. - powtórzyła niczym mantrę, wciąż pewnie. Znów na niego krótko spojrzała, raz jeszcze kręcąc głową — tym razem prosto w jego twarz, żeby lepiej widział, wprawiając kaskady brązowych włosów w ruch. - Nie znam Cię, ale nie zrobiłbyś tego. Dlaczego chcesz mi wmówić, że jest inaczej? Chodzi Ci o to, że mam Cię prze.. Unikać?
W jej głosie rozbrzmiała ciekawość, zagubienie. Przesunęła dłonią po swoim udzie, drapiąc je palcami, zostawiając ślad na śniadej skórze, aby zaraz unieść dłoń i przesunąć po swojej głowie, przesuwając włosy na plecy. Musiała coś zrobić z rękoma, poskromić nerwy, a kolczyków nie było. Magicznie się nie pojawiły. - Nie potrafię Ci czytać w myślach. Nie rozumiem, czego ode mnie oczekujesz. Mam iść? Mam zostać?
Dodała ciszej, przygryzając dolną wargę. Na jego słowa kiwnęła głową, zaciekawiona — chociaż patrzyła na jego cała zarumieniona, unikała oczu. Były niczym taka otchłań, człowiek wpadał i koniec. Nie podobało się jej to szufladkowanie. Oplotła ramiona dłońmi, układając ręce pod linią biustu. Krótkie spojrzenie błękitnych oczy tkwiło w sobie odrobinę pretensji.
- Nie mów tak, jakbyś znał mnie na wylot. Nie patrzę na Ciebie z lękiem, nie unikam Twoich oczu dlatego.. Zresztą, przecież Cię nie zmuszam do rozmowy, przebywania ze mną.
Czy Flora właśnie się trochę obraziła? Czy uciekło jej niezamierzone prychnięcie spomiędzy warg, które zaraz zamaskowała odchrząknięciem. Już zapomniała, że przy jego chaosie i tempie, traciła równowagę i rozum. Nie potrafiła nadążyć. Na jego kolejne słowa nie odpowiedziała, patrząc w powierzchnię basenu. Nie wiedziała, jak ma to rozumieć. Chciał ją dotknąć, dlatego tak mówił? Czy może odwrotnie, prowokował ją do czegoś, wciągał w grę, której nie znała? Patrzyła na jego dłoń, zaciskając usta w bezradności. Powieki opadły jej w dół, a ona próbowała posłuchać mądrej rady płynącej ze zdrowego rozsądku. Zamiast tego usłyszała plus wody, poczuła chłód. Odetchnęła z odrobiną ulgi, wsuwając stopy w wodę. Ciepłe, przyjemne bulgotanie wywołało dreszcz na jej ciele. Nie czuła, że było jej tak zimno. Gdy uniosła powieki, stał tyłem do niej. Chyba też zły, obrażony. Najbardziej Lennoxowy, jaki mógł być. Szybki impuls sprawił, że wstała. Obeszła zbiornik dookoła, stając naprzeciw niego. Wcale się go przecież nie bała. Zbierając się w sobie więc zlustrowała go wzrokiem, zatrzymując spojrzenie na jego oczach. Płonęła od rumieńca, oddychała szybciej, serce waliło niczym młot pneumatyczny, ale chciała mu pokazać, że jego oskarżenia były błędne. Uśmiechnęła się łagodnie, delikatnie.
- Jesteś.. Jesteś okropny. Kompletnie nie wiem, o co Ci chodzi. - zarzuciła mu, siląc się na obraźliwe słowo i kucnęła, chlapiąc go wodą w twarz. Korzystając z chwili, gdy zamknął oczy, usiadła na skraju i wsunęła się do wody. Przyjemne ciepło ją otuliło, sprawiła, że poczuła się lepiej. Dłoń, którą nie przecierał oczu — a właściwie mały palec, złapała w swoją dłoń. Zmarszczyła nos, opuszczając głowę i patrząc w wodę. Jak inaczej miała mu odwodnić? Nie znała metod bardziej oczywistych.
- Nad.. Nadal nie wierzę, że byś mi coś zrobił i jak widzisz, nie masz dotyku potwora, żeby się bać.
Rzuciła jeszcze, wzdychając i zabierając dłoń, bo nie chciała mu się narzucać. Przywarła plecami do brzegu, opadając w dół i znikając pod wodą. Tam złapała dłońmi swoje policzki, zaciskając mocno powieki, zasypała się w wijących się pod taflą puklach włosów. Improwizacja nie była jej mocną stroną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyWto Lut 11 2020, 15:01;

Owszem, nie pasowała. Nie pasowała do tej otoczki, którą wokół siebie stworzył. Tak bardzo zaległ w tym miejscu, że nie sposób będzie się wydostać. Nawet nie chciał, czuł się tu dobrze, wygodnie, znajomo. Jeżeli ktoś nie pyta otwarcie, chcąc poznać odpowiedzi na swoje pytania... Chyba nic dziwnego, że dochodzi do swojego rodzaju nieporozumień. Lennox szanował ludzi, którzy patrzyli prosto w oczy swojemu towarzyszowi. Nieważne jak paskudne mogli mieć charaktery, jak niegodziwe mieli pobudki, ważnym elementem dla niego było spojrzenie.
Uśmiechnął się tylko. Nie zrobiłby jej nic? Powiedzmy. Czy w tym momencie nie bawił się z nią tak, jak chciał? Czasem wystarczyło zaszczepić pomysł, wystarczy nawet iskra nowej możliwości. O co dokładnie mu chodziło? Czego od niej chciał? I czy naprawdę nie zrobił jej niczego złego? Końcówkę tej imprezy pamięta jak przez mgłę, ale nie wyparł z pamięci tego, że faktycznie coś zaszło. -Nie musisz czytać mi w myślach, aby wiedzieć, czego chcę. Tak trudno to dostrzec?-Uniósł lekko brwi, niemal rozbawiony tym, jak dysfunkcyjna była ich dwójka. Jednak wydawało mu się, że gdyby miał do czynienia z kimkolwiek innym, o wiele szybciej by mu poszło. Coś w jej naiwności przerażało, a jednocześnie było powodem, dla którego w ogóle jeszcze chciał tu być. -I nie każ mi mówić rzeczy po imieniu, bo się zawstydzę.-Rzekł spokojnie, cicho wzdychając pod sam koniec swojej wypowiedzi. Nie potrafiłby nigdy zaufać komuś, kto nie spogląda mu w oczy. Podobno były one odzwierciedleniem duszy, naszych najskrytszych pragnień i lęków. Rozmowa nabierała zupełnie innego wydźwięku, kiedy poza słuchem, funkcjonuje drugi zmysł.
Wywrócił teatralnie oczyma, bo to była odpowiednia reakcja, przynajmniej w jego mniemaniu. Skrzyżował dłonie na wysokości klatki piersiowej i spojrzał na nią niemal wyzywająco.-Słyszałaś to? To hipokryzja. Mówisz o tym, że nie znam Cię na wylot i żebym nie mówił czegoś, co mija się z prawdą. Co innego mam jednak myśleć? Mnie wmawiasz, że jest jeszcze dla mnie ratunek i wcale nie jestem tym, kim się przedstawiam. Jeżeli zrobisz to, co sama mówisz, może wtedy nasza rozmowa będzie zupełnie inaczej wyglądała.-I chociaż wcale nie był w swojej wypowiedzi uprzejmy, kąciki ust Lennoxa się uniosły. Jej reakcja była tą, którą znał i rozumiał. Może teraz zaczną rozmawiać podobnym językiem. Chociaż w przypadku chłopaka, uraza nigdy nie wchodziła w grę. Nie bywał obrażony. On w takich wypadkach zwyczajnie skreśla drugą osobę.
Próbował pozbyć się wody, która zalegała na jego głowie oraz w uszach. Jacuzzi to raczej nie jest odpowiednie miejsce do nurkowania, chociaż potrzebował tej chwili osamotnienia. Prawdopodobnie to był jego pierwotny cel, pobyć tu przez chwilę w samotności, porządkując wszystko to, co działo się w jego głowie. Jedyne gorąca woda sprawiała, że to, co się tam działo, na moment hamowało i pozwalało spojrzeć mu z większej perspektywy.
Podniósł spojrzenie, widząc, że pojawiła się przed nim. W zupełnie innej odsłonie jakby odważniejsza, pewniejsza siebie. Wyprostował się i odwzajemnił jej spojrzenie, które poczuł u dołu kręgosłupa. Cóż za niespodziewana, przyjemna odmiana. I co, jego teoria jest mylna, ponieważ raz to zrobiła? Proszę Cię... Kogo próbowała przekonać, jego czy siebie samą?
-I w końcu się w czymś zgadzamy. Cóż... Przynajmniej w jednej kwestii tego zdania.-Uśmiechnął się szeroko. Jednak kiedy jej dłoń złapała jego mały palec, przez moment się nie poruszał. Dosłownie zamarł w miejscu, przyglądając się temu, co przed chwilą uczyniła. Tak, to zdecydowanie wielki gest z jej strony, wielki krok ku... No właśnie. Czemu? Kim on dla niej był tak właściwie? -Wiesz, że jeden mały palec mi nie wystarczy.-Powiedział spokojnie, chociaż jego głos stał się odrobinę niższy, uwydatniając jego charakterystyczną chrypkę. Jednak ona wtedy zrobiła idealny unik, znikając pod wodą. O nie. Nie zrobisz mi tego teraz. Nie znajdowała się daleko niego, dlatego zrobił dokładnie to, co ona, chwycił ją delikatnie za ramiona i pociągnął do góry. Naprawdę myślała, że chlapanie go w twarz, dotykanie go i zanurkowanie coś zdziała? Jeżeli myślała, że ujdzie jej to wszystko na sucho, to się grubo myliła. Kiedy woda już całkowicie zściekła z jego twarzy, a usta mogły swobodnie się poruszać, puścił ją, jednak nie odsunął się nawet o milimetr.-Chcesz wiedzieć, co się wtedy naprawdę stało?-Spytał.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptySro Lut 12 2020, 04:10;

Czy nie było tak, że przeciwieństwa się przyciągały? Trudno było określić, jaki był świat Lenoxa Zakrzewskiego, gdy nie stało się w jego wnętrzu. Nie miała pojęcia, czy jej gdybanie o tym, że tak naprawdę jest przyzwoitym człowiekiem i ma dobre serce, miało jakikolwiek sens. Może to on miał rację i po prostu trzeba było zaakceptować go takim, jakim jest — po prostu? Coraz częściej nad tym myślała, odkąd pojawił się znikąd w krzemowym jacuzzi. Cieszyła się jednak, że go widzi. Próbowała mu to lepiej przekazać, obserwować też jego oczy, a nie tylko buzię, jednak siła spojrzenia ślizgona ją paraliżowała. Drzemiąca w nim dominacja, uwielbienie do gierek i próbowania ludzi, testowania ich granic.
Nie umiała wyjaśnić, dlaczego nie wierzyła w jego zapewnienia o domniemanej krzywdzie. Był dla niej okropny, często sprawiał, że czuła się gorsza od niego i za nic w świecie nie potrafiła zrozumieć, o co mu chodzi, ale jednocześnie wiedziała — po prostu wiedziała, czy to kobieca intuicja, czy inne cudy wszechświata, że by jej nie skrzywdził w taki sposób. Westchnęła krótko, odrobinę zdezorientowana i kiwnęła głową, na jego słowa. - Zgrywasz się tylko Lennox, żebym myślała o rzeczach, które chcesz w kierunku, którym nie istnieje. - odparła cicho, odrobinę zawstydzonym i drżącym głosem. Patrząc prawdzie w oczy, Flora była w dużo niższej lidze niż pewnie większość jego koleżanek. Taka zwykła, normalna i przede wszystkim nienadająca się na rolę zabawki i dzikiej kochani. Nie dopuszczała do siebie myśli, że mógłby chcieć coś innego, niż zwykłej koleżanki, która opatrywała mu rany. Przecież był tak zamknięty w sobie, że i tak nie dostałaby własnego kluczyka do Lennoxowego świata, Na jego słowa, zamrugała kilkakrotnie szczerze zdziwiona, uśmiechając się z odrobiną rozbawienia, naturalnie, nie mogąc tego powstrzymać. - Ty w ogóle potrafisz być zawstydzony?
Zapytała bardziej siebie niż jego, nie mogąc sobie w ogóle wyobrazić sytuacji, że by się, chociażby zarumienił. Był najbardziej pewną siebie osobą, jaką znała i czasem chciałaby mu trochę tego ukraść, bo z pewnością ułatwiłoby jej to życie. Przeczesała palcami kosmyki włosów, przesuwając je do przodu. Zgodziłaby się z tym, że oczy są zwierciadłem duszy, tylko co, jeśli biedna Flora spojrzy w te przypominające kolorem orzechy włoskie ślepia i przepadnie? Miała do niego jakąś dziwną słabość i wiedziała, że trzymanie dystansu jest najbezpieczniejszą opcją, tylko nie zawsze się dało.
Wysłuchała jego monologu ze spokojem, bo instynktownie wiedziała, że to najlepsza metoda komunikacji z nim. Posłała mu pociągłe spojrzenie prosto w oczy, jakby podejmując rzucaną rękawicę, ignorując te cholerne rumieńce, chociaż tik nerwowy w postaci przesuwania palcem po płatku ucha musiał mieć miejsce. Udawała jednak, że poprawia włosy.
- Ja.. Myślę, że lubię Twoje towarzystwo z całym tym pakietem trudności i wcale nie uważam, że jesteś kimś innym. Masz po prostu nieodkryte przeze mnie jeszcze cechy charakteru. Przepraszam, że byłam wcześniej taka samolubna. - wyznała szczerze, utrzymując jeszcze przez moment kontakt wzrokowy, a następnie przygryzła dolną wargę, patrząc na swoje kolana. Znów będzie na nią krzyczał i się wścieknie? Zawsze była z nim szczera, chociaż często nie mówiła tego, co chciał usłyszeć. Postrzegała świat na swój własny, pokrętny sposób. Słyszała dźwięk własnych słów w uszach, czując, jak uderza jej w piersi serce. Dla niego takie wyznania być może były niczym, ale ona nigdy nie użyła tak bezpośrednio wyrazów sympatii. Dużo od niej wymagał, potrafił obudzić w niej odwagę, o którą siebie by nie podejrzewała. Dlatego tkwiła przed nim, radząc sobie z tą presją najlepiej, jak umiała. Nawet patrzyła mu dzielnie w oczy, nie zauważając, że dolna warga była boleśnie przygryziona. I tak jak sądziła, na chwilę zatonęła w jego spojrzeniu i pomyślała, że nie jest takie straszne. Ochlapała go, dając sobie szansę na wejście do wody i rozgrzanie się. Przyjemne uczucie rozeszło się po ciele, a ona wyciągnęła ręce, łapiąc za jego dłoń — a raczej palec, drżąc pod wpływem dotyku. Przerażające, jak ludzkie ciało lgnęło do drugiego, wbrew woli i świadomości właściciela. Całe szczęście, że te bąbelki takie głośne dookoła, bo by na pewno słyszał, jak waliło jej serce. Odwróciła wzrok od jego twarzy, patrząc na rękę, gdy tylko się odezwał. To był alarm, bo na Merlina, była gotowa go za tą rękę złapać. Już nawet nie myślała nad pretekstem, zwyczajnie znikając pod wodą, palcami dotykając rozgrzanych policzków.
Tym razem jednak zaskoczył ją bardziej niż kiedykolwiek. Czując dłonie na ramionach, przeszedł ją dreszcz i została po nim gęsia skórka, a ona znalazła się na powierzchni wody, odkasłując. Tak, była tak niezdarna, że rozdziawiła usta pod wodą w akcie desperacji, paniki i szoku. Miała zaciśnięte powieki i twarz przykrytą mokrymi, ciemnymi włosami. I całe szczęście, bo gdyby dostrzegła, że jej dłoń w dziwnym akcie tkwiła na jego torsie, czując pod palcami gorącą skórę. Nawet nie skojarzyła tego, zdezorientowana, wolną dłonią odsuwając włosy z twarzy i odrzucając je na plecy, przetarła oczy z resztek wody. - Tak się nie ro.. - zamilkła, gdy tylko powieki uniosły się ku górze i błękit oczu dostrzegł tkwiący się przed twarzą, odkryty tors — na którym w jakiś magiczny sposób znalazła się jej dłoń, a gdy głowa tylko odchyliła się do tyłu, dostrzegła te głębokie, ciemne oczy. I chciała odwrócić spojrzenie, ale zwyczajnie nie mogła. Podobnie zresztą z odsunięciem się, ucieczką. Niczym sparaliżowana, nie miała pojęcia, co zrobić. Na jego słowa jednak złapała oddech, wcześniej o tym zapominając i kiwnęła głową, nie ruszając się nawet z miejsc. - Co się wtedy stało? Tylko powiedz mi prawdę.
Odpowiedziała cicho, ruszając dłonią, którą wcześniej odgarniała przylepiające się do skóry kaskady włosów. Zacisnęła ją w piąstkę i przyłożyła do piersi, mając nadzieję, że to trochę wygłuszy dźwięk. Dlaczego tak łatwo ją zamykał w pułapkach, z których nie umiała wyjść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyPią Lut 14 2020, 21:39;

Nie miała czuć się gorsza, niech jej to nawet przez myśl nie przejdzie. Lennox ją sprawdzał na każdym kroku i choć uwielbiana przez niego indywidualność, w jej przypadku kompletnie się nie sprawdza. Zwykle nie marnuje tyle czasu na jedną osobę lub inaczej, zwykle nikt nie marnuje na niego więcej czasu niżeli to konieczne. Dlaczego? Na pewno nie za sprawą głębokiego i groźnego spojrzenia, takie posiada połowa osób w szkole. Nie umiał tego wyjaśnić, nie chciał, a nawet mało go to obchodziło. Tak, jak resztą społeczeństwa. Liczył się dla niego ten niewielki światek, do którego wpuszczał co wyjątkowych.
-Jednak zaczęłaś o nich myśleć, prawda?- Uniósł lekko brwi, patrząc na nią tak, jakby od samego początku był przekonany o swojej racji. Bo tak było, wystarczyło odpowiednio zaszczepić ideę, pomysł, czasem naprawdę wystarczyła iskierka, aby druga strona zaczęła wątpić... Zastanawiać się, nad wcześniej przyjętym stanowiskiem. Teraz, chociaż o tym myślała, niekoniecznie rozważała tak, jakby naprawdę tego chciał. Nie chodziło o to, aby miała go za kogoś, kto to zrobił... Chciał jej pokazać, że mógł być do tego zdolny, aby pojęła to, że człowiek nieważne o jak czystych intencjach, może zrobić niezłe świństwo. Czekajcie... Czy robił to z myślą o niej? Może chciał ją na coś przygotować, na to, co może dziać się za zamkniętymi drzwiami. Ludzie byli potworami, niektórzy do perfekcji opanowali ukrywanie tego.
Klucze do Lennoxowego świata? Kochanie, nie podołałabyś , on sam wyrzucił swój, aby nigdy więcej tam nie zaglądać. To jak otworzenie drzwi do innego wymiaru, nic co się tam znajduje, nie jest ludzkie. Uśmiechnął się jedynie, podnosząc głowę i patrząc wprost na nią.-Wyprobuj mnie.-Powiedział, ciekawy czy zagra w te niewinną zabawę. Zapraszał ją poniekąd do swojego świata, ciekawe czy to zauważy. Może chciał, aby go zasmakowała, aby zobaczyła, że nie była dla niego normalną postacią. Nie było w niej nic zwyczajnego... A nawet gdyby, może o to chodziło. Może nie pragnął jej a jej normalności, którą reprezentowała. Jest wiele teorii, żadna z nich nawet nie zbliża się do prawdy.
Oh, czy nie zgodziła się na ten dziwny kontakt? Czy nie trzymała go tu specjalnie? Również chciała poczuć tego "niebezpieczeństwa", o którym tak mówiła i z którym go utożsamiała. Raczej jako mądra dziewczynka, wiedząc to wszystko, powinna odwrócić się na pięcie i pójść. Zostawić go w tym miejscu, z własnymi demonami nawiedzającymi jego ciało. Raczej duszy już nie posiadał.
Wiedziała, że jej tik rzucał się w oczy? Ilekroć sięgała do ucha, wiedział, że wpływał na nią bardziej. Ta wiedza i poczucie władzy potrafiło człowieka omamić. Przekrzywił głowę w bok, słuchając tego, co miała mu do powiedzenia. Dłońmi przejechał po powierzchni wody, pozwalając, aby przykryła delikatną warstwą jego skórę. -Przez Ciebie? Zamierzasz odkryć więcej? Jesteś pewna, że jesteś na to przygotowana?-Szybki uśmiech, ledwo widoczny, gdyby nie światło, które dobiegało z zewnątrz. Na moment przymknął powieki, zaczerpnął powietrza pełną piersią i wypuścił je. Kiedy ponownie otworzył oczy, jego spojrzenie było wyraźniejsze. -Co chciałabyś wiedzieć? Zabawny się w chwilę prawdy.- Taka naszła go ochota, niech więc i tak będzie!
Cenił szczerość, a różne punkty widzenia pozwalały poznać szerszą perspektywę. I chociaż wydawać się mogło, że negował to, co ktoś próbował mu przekazać.. Cóż, czasem bzdury trzeba było naprostować. To jakby nadszarpanie jego dobrego imienia, mówić, jakim cudnym mężczyzną mógłby być, lub jest. Pewnie czułby się zaszczycony, wiedząc co, dzięki niemu osiągnęła, jak w jakiś sposób się zmieniła i budziła w sobie coś, o co nigdy by siebie nie podejrzewała. Może wiedział, że to w niej siedzi.. Potrzeba tylko odpowiednich narzędzi do poruszania nimi.
Naprawdę nie sądziła, że pozwoli jej zniknąć pod taflą wody, prawda? Chyba aż tak naiwna nie była. Nie zadowolił go palec, który chwyciła. Wiedział również, że jej również nie. Dlaczego miałby więc jej tego nie pokazać? Jego szczerość objawiała się w czynach. Jak wszystko, co robił, tak jak w momentach, w których był wściekły, nie mówił, odreagowywał na czymś, na kimś czy na sobie. To sprawiało, że czuł ulgę. Jego ciało się odprężało, jakby wyrzucił z siebie więcej niż słowa. Jakby powoli wyrzucał z siebie niepotrzebne uczucia, które go powstrzymują. Pozbył się tak wielu rzeczy.
To raczej normalne, kiedy ktoś chwyta cię niespodziewanie pod wodą, mogła winić za to jego, nie siebie. Poklepałby ją, żeby wyrzuciła z siebie wodę, gdyby był dobrym chłopcem. Nie był i tylko ją trzymał, wiedział, że jeżeli zrobi coś innego, ucieknie mu tak jak za każdym cholernym razem. Nie tym razem, za dobrze się bawił. I zapewne zripostowałby jej słowa, gdyby nie zorientował się, co zrobiła. Co zabawniejsze, nastąpiło to w momencie, w którym sama zainteresowana dostrzegła swoją dłoń. Uśmiechnął się lekko, czując drżenie jej palców na skórze. Ciepło rozchodziło się po jego ciele i to wcale nie wina jacuzzi. Przez moment milczał, chcąc, aby doszła do porządku dziennego z nowymi dla siebie informacjami, a raczej widokiem i dotykiem.
-Nie zrobiłem nic, jak byłaś już nieprzytomna... Nie zmienia to jednak faktu, że nie krepowałem się w dotykaniu Twojej szyi..-I jak automat, przeniósł na to miejsce swoje spojrzenie. Co widziała w tym spojrzeniu? Jak interpretowała powolne połknięcie śliny? Jego wzrok na moment wrócił i przeniósł się na jej zaróżowioną twarz. -Nie byłaś całkowicie nietknięta przeze mnie-Powiedzial krótko, delikatnie się nad nią pochylając. Tak jak wtedy na blacie, aby poczuła jego oddech na szyi. Tym razem mokrej od wody i bardziej wrażliwej. Przypomnij sobie.-Myślisz, że pozwoliłbym Ci zapomnieć? -Uśmiechnął się lekko i odsunął się, zanim sama zdarzyłaby to zrobić. Puścił również jej ramiona, zostawiając na nich białe ślady. Miały kształt jego płacy i zniknęły kilka sekund później. Na razie tyle powinno mu wystarczyć, tak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyPią Lut 14 2020, 23:53;

Błękitne ślepia przesunęły po sylwetce Zakrzewskiego ze spokojem, chociaż nie zatrzymała się na dłużej na żadnym z fragmentów odkrytego ciała, nie mając zwyczajnie odwagi. Sam fakt, że tkwili razem w tym niewielkim, bulgoczącym zbiorniku była wystarczająco nietypowym wydarzeniem w jej życiu. Spływające po nim krople wody mogłyby sprawić, że zrobiłoby się zdaniem Flory niezręcznie, chociaż on wyglądał, jakby do tego ją prowokował. Sprawdzał. Tylko co i po co? Świat chłopaka rzeczywiście był nazbyt zagmatwany, aby ktoś niedoświadczony i łagodny go zrozumiał, Patrząc na niego, żałowała czasem, że nie czyta w myślach. Byłoby dużo prościej. Tak wiele sprzecznych emocji wzbudzał! Z drugiej strony, czegoś musiał chcieć od niej poza zabawą, bo nie był najbardziej towarzyskim ślizgonem w Hogwarcie. To kompletnie nie trzymało się kupy. Przeczesała włosy palcami, czując uginające się pod napięciem splątania.
- Zaczęłam? - odparła pytaniem na pytanie, posyłając mu krótkie spojrzenie, a następnie wzruszając ramionami. Sama nie wiedziała. Starała się być realistką, mocno stąpać po ziemi i chociaż skrywało się w niej wiele romantyzmu, nigdy nie dopuszczała go do głosu. Byli przecież tak różni, nic dobrego by z tego nie wynikło.. Rozchyliła wargi w zaskoczeniu nad swoimi myślami, kręcąc głową na własne myśli i karcąc się w duchu, przymknęła. Chciał zrobić z siebie najgorszego, nie wiedziała tylko po co. Jej naiwności i tak nie da się zmienić. Zawsze chciała dojrzeć w głąb człowieka, miała taki głupi nawyk. Jego propozycja sprawiła jednak, że zaśmiała się cicho i zerknęła w jego stronę spod ciemnych rzęs. - Chyba nie mam takiej mocy. Jestem jednak pewna, że wyglądałbyś uroczo z rumieńcami.
Odparła zgodnie ze swoimi przemyśleniami, pozwalając sobie dłonią przesunąć po tafli wody. Miała iść, a on znów zrobił tak, że została. Niezależnie od niedorzeczności sytuacji, zawsze był w tym dobry. Miał nad nią tą dziwną przewagę, umiejętność odwiedzenia jej od ucieczki. Gwałtowny ruch dłoni, a brązowe kaskady popłynęły pod jej ruchem na plecy, odsłaniając drobną, śniadą buzię. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego brnęła w tę dziwną rozmowę, dlaczego była w stanie to znosić i jeszcze dalej interesowała się jego towarzystwem, pomimo tych wszystkich ostrzeżeń i czerwonych lampek. Skyler byłby wściekły, zwłaszcza przez swoją aprobatę do jej zainteresowania się Tarlym. Był takim miłym, słodkim chłopakiem. Całkowicie, kompletnie innym od niego. A jednak wzrok znów powędrował w jego stronę.
- Nie wiem, pewne nie. - zaczęła cicho, odchylając się do tyłu i patrząc na przeszklony sufit, przez który do luksusowej łaźni wdzierało się światło gwiazd. Zarysy gór rzucały cienie, natomiast szczyty znacznie lepiej widoczne był z olbrzymich okien dookoła. - Będę wiedziała tylko to, co sam będziesz chciał mi powiedzieć, pokazać. Kiedy Ty będziesz na to gotowy. Może nie znamy się długo, ale zdążyłam zauważyć, że pytania i naciskanie na Ciebie nie mają sensu. Jednak jeśli już mi pozwalasz, to chciałabym wiedzieć jedno. Lubisz zimę?
Zapytała z autentyczną ciekawością w głosie. Nie lubiła czegokolwiek drugiej osobie narzucać, niezależnie jak ciekawa jej była. Uśmiechnęła się do siebie, prostując głowę. Zrobiło się jej chłodno, pewnie na myśl o śniegu. Gorąca woda wydała się kusząca. I chociaż odważyła się, postanowiła mu po swojemu udowodnić swoją rację, nie mógł jej odpuścić. Gdy dłonie zacisnęły się na jej ramionach, zadrżała pod ich ciepłem, zacznie intensywniejszym niż temperatura wody. Zacisnęła powieki, czekając, aż znów chłód ją uderzy. Co miała niby zrobić? Skąd niby wiedział, że będzie chciała czegokolwiek więcej, zwłaszcza od niego? Złapała oddech, gdy woda w płucach ustąpiła. Wiedziała, że tkwi blisko niej, jednak nie podejrzewała, że aż tak. Faktura skóry na jego klatce piersiowej była znacznie delikatniejsza, niż cięte riposty i krótkie, intensywne spojrzenia, które tak dobrze zdążyła już poznać, nawet jeśli potrafił gorzej, mocniej. Wybuchowa natura z niego emanowała i właściwie zdążyła się do tej władczej aury przyzwyczaić, dochodząc do wniosku, że nie byłby sobą, gdyby to się zmieniło. Ciepło. Jej palce kilka milimetrów przesunęły się w górę, a błękitne ślepia przesunęły po jego twarzy, napotykając oczy ślizgona. Milczał, po prostu patrząc, a ona była przerażona tym, że żadnej wskazówki w jego oczach nie mogła znaleźć, nawet jeśli były zwierciadłem duszy. Powinna odejść, odsunąć się. A jednak ta iskra była zbyt hipnotyzująca. Zmarszczyła nos i brwi na kilka sekund, przełykając ślinę głośniej, gdy mówił. Wolna dłoń, wcześniej ściśnięta w okolicy piersi mimowolnie drgnęła, przesunęła się bliżej. Przesunęła palcami nad swoim dekoltem, po obojczyku, aż do dolnej części wspomnianej przez niego partii ciała. Ignorowała nawet drżenie swoich warg, rumieńce na policzkach, rozchodzące się wewnątrz ciepło i zdenerwowanie. - Dlaczego akurat tam..? - zapytała cicho, przymykając oczy, gdy się pochylił. Zapomniała, jak się oddycha, czując, jak serce próbuje się wyrwać i uciec, odsapnąć od intensywnych emocji, które na nią zrzucał. Wystarczył jeden powiew powietrza spomiędzy jego warg, aby zostawił za sobą gęsią skórkę. Nienawidziła go za to, co jej robił i jak łatwo miał nad nią przewagę, nawet gdy się tak starała. Uniosła powieki, gdy się odsunął i wpatrywała się jedynie w jego tors, przygryzając dolną wargę. Jakby docierały do niej wypowiadane przez niego słowa. Krótki przebłysk tamtej sytuacji, blat, jego oczy, ten sam oddech — tylko wszystko w asyście alkoholu, sprawiły, że zrobiło się jej głupio, wstyd. Bardziej przez fakt, że to miało miejsce czy że o tym zapomniała?
- Nie, nie pozwoliłbyś. Ale.. - zamilkła, odwracając głowę, a następnie cała odwróciła się tyłem, zastanawiając się, co właściwie chciała mu przekazać. Ruszyła wolno do krańca zbiornika, tego najgłębiej wysuniętego w stronę gór. Musiała się uspokoić, zebrać myśli — nic więc dziwnego, że emanujące spokojem szczyty wydawały się jej najlepszym rozwiązaniem. Z łatwością podparła się rękoma, wspinając na górę i siadając jak wcześniej, na brzegu. Nogi zostawiła w wodzie, plecami opierając się o jedną z kolumn i patrząc w okno. Złapała dłońmi za mokre włosy, zgarniając je na bok i ściskając tak, że krople wody spływały jej po ramieniu i niknęły w kostiumie. Chciała je odciążyć. Zwilżyła wargi, aby zraz na chwilę zamknąć oczy. - Wydaje mi się, że mogę z tym żyć. Myślałam, że coś innego mi ukradłeś, o czym wolałabym pamiętać.
Dodała w końcu, odwracając głowę w jego stronę i przestając patrzeć na swoje odbicie w szkle. Posłała mu pociągłe spojrzenie, nawet patrząc mu przez ułamki sekund w oczy, aby zaraz jednak spojrzeć na swoje uda i kolana, częściowo zanurzone w jacuzzi. Nie spodziewała się takiego obrotu wydarzeń, tego, że tak zdecyduje poprowadzić to spotkanie. I chociaż wewnętrznie umierała ze wstydu i paniki, na jej buzi malował się spokój. Nie chciała, żeby Lennox wiedział. Nie zrobił przecież niczego, na co mu widocznie nie pozwoliła, więc nadal miała rację i uparcie tkwiła w swoim przekonaniu.

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptySob Lut 15 2020, 22:22;

Tak, to raczej zaskakujące, że jego z nim wytrzymała. Przecież ledwo mogła spojrzeć mu w oczy, a co dopiero przebywać w tym niewielkim zbiorniku, niemal nago. Byłby pełen podziwu, gdyby miało to dla niego jakiekolwiek znaczenie. Sam nie przykładał do tego większej wagi, jakby nie to w tym momencie było najważniejsze.
A czy cokolwiek trzymało? Nie powie mi, że wszystko w jej życiu posiada ręce i nogi. Każdy komplikował sobie życie, na swój własny sposób. On robił to, nawet o tym nie wiedząc, nie kontrolował siebie. W dosłownym, czyli w tym rzeczywistym znaczeniu i metaforycznym, który dzieje się gdzieś w jego głowie. I na razie świetnie mu się z tym żyło.
Nie zamierzał chodzić z nią za rączkę, zapraszać do restauracji i świętować zbliżających się rocznic i innych dziwnych tradycji. Nie skrywał w sobie nic z romantyka, a może raczej skrupulatnie odciął go od siebie i wyrzucił, chociaż odpowiedniejsze słowa były inne. On go zamordował, wypruł mu flaki i spalił, nasłuchując jego krzyków. Musiał sprawdzić, czy zdechł w popiołach, czy nic z niego nie zostało... Dopiero wtedy mógł odwrócić się na pięcie i swobodnie odejść.-Oh, oh, przestań.-Powiedział, wywracając oczami i przykrywając jedną dłonią usta, jakby faktycznie go zawstydziła. Nie jest trudno udawać emocje, nie jest trudno wejść w odpowiednią rolę. Para, która się unosiła jedynie pomagała jego grze aktorskiej. To nie było trudne, przypomniał sobie wszystkie swoje występy, wszystkie te momentu, w których musiał wyjść przed masą ludzi i grać. Pamiętał doskonale ten moment, w którym stawał przed nimi, kłaniał się i siadał na stołku. Kilka sekund, przy których jego jasne i pulchne policzki przybierały tego specyficznego odcienia. Co się stało z tym chłopcem? Czy jego również spalił?
Pokręcił jedynie głową.-Jeżeli nie zadasz odpowiednich pytań, a może jeżeli nie nauczysz się, kiedy je zadawać... To nie będzie miało żadnego sensu.-Powiedział, obniżając się i przez moment mocząc się po usta w wodzie. Kiedy się podniósł, poczuł przyjemny chłód, który omiótł jego ciało.-Zima kojarzy mi się z czerwienią.-Powiedział, podpływając do brzegu i opierając się o niego. Podbródek ułożył na dłoniach, które skrzyżował.-Wiesz czemu?-Zerknął na nią szybko, po czym odwrócił wzrok i utkwił je w krajobrazie za szybą.-Śnieg wydobywa z czerwieni piękny odcień, kiedy ten się z nim łączy. Powiedziałbym, że czasem nawet zlewał się w jedność i trudno było rozróżnić, co jest czym.-Westchnął, wracając do tej rzeczywistości, a nie do własnych wspomnień.-Jestem grudniowym dzieckiem, oczywiście, że jest to, moja pora.-Uśmiechnął się leniwie, jakby to była prawdziwa odpowiedź na jej niezobowiązujące pytanie.
To było kilka krótkich chwil, które ciągnęły się w nieskończoność. Czy wiedziała, że czuł na sobie każdy jej oddech? Czuł na skórze drżenie jej dłoni, a każdy przebyty milimetr odcinał na nim swoje własne piętno. To nie był dotyk, który znał i którego łaknął. Nie był przepełniony nienawiścią, bólem i żądzą przemocy. Zaskakujące, jak człowiek potrafi się zachowywać, kiedy spotyka go niespodziewane. Czy jego reakcja, którą było pospieszne, puszczenie jej ramion była tą, którą reprezentował do tej pory? Raczej nie. Zaskoczył sam siebie, że pomimo tego, jak łaknął tego kontaktu, tak zrezygnował z niego, kiedy zaskoczyła go własnymi ruchami, zapewne nieświadomymi. Myślała, że obcowanie z jego nieprzewidywalną naturą było niebezpieczne? Powinna spojrzeć na to z jego strony. W jak niebezpieczne rewiry się zawiódł, jak daleko zabrnął i w jakie bagno się wpakował, chociaż początkowy cel podróży był inny...
Popukał palcem w podłoże.-Czułe na dotyk... Kuszące odkryte... I wiedziałaś, że masz tik? Sięgasz do ucha, a droga ku niemu prowadzi właśnie przez szyję. Chciałem uderzyć w Twój bezpieczny punkt.-Uśmiechnął się szeroko, co wcale nie wyglądało dobrze z tym, co właśnie przed chwilą powiedział. Przejechał palcem po bliźnie na przedramieniu, próbując przypomnieć sobie jej historię. Jak wielu, które nosił.
-Oh, coś zdecydowanie ukradłem. Jednak nie to, o czym myślisz.-Powiedział, odwracając się i opierając łokcie od góry, aby móc przechylić głowę do tyłu. Również chciał podziwiać sufit, chociaż w jego mniemaniu nie było w nim nic spektakularnego. Z nieprzytomnej dziewczyny raczej pożytku nie ma, a raczej był z tych, co to woleliby aby dziewczyna wszystko pamiętała. Ale serio, w czym tu cała zabawa? Nie wspominał, jak to uwielbia jej reakcje? Czy naprawdę by sobie to odpuścił, tylko po to aby później ją zadręczać? Hm.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptySob Lut 15 2020, 23:42;

Mieli inne poglądy na świat, inaczej postrzegali wewnętrzne sukcesy. To, co dla Zakrzewskiego było całkiem normalne, dla Martellówny wydawało się niezdobytym szczytem góry lodowej, nie do zdobycia. Właściwie jej to nie przeszkadzało, bo zawsze starała się działać i rozwijać we własnym tempie. Często zdarzały się chwile, nad którymi nie miała kontroli — tak jak wtedy w kuchni, ulegając jego spojrzeniu i sięgając po alkoholowy trunek, niewinnie dolany do herbaty. Wciąż pamiętała ten cierpki smak z domieszką malin na ustach, chociaż sama przed sobą nie chciała się do tego przyznać. A już na pewno nie zrobiłaby tego przed Lennoxem.
Nie oczekiwała od niego niczego. Nie wymagała deklaracji czy nawet zaproszenia na randkę, byli przecież tylko znajomymi. Ich relacja, chociaż intensywna i gęsta momentami, wciąż nie wykraczała poza normy tej przyjacielskiej. Florze przez myśl nie przeszło trzymanie jego dłoni i przesiadywanie na jego kolanach pomiędzy lekcjami, tak jak robiły to zakochane pary. Nie był człowiekiem, który wpisywał się w jakikolwiek sposób w romantyzm i już prędzej dostrzegała Bruno w tej roli, chociaż wiedziała, że jej liga jest dla niego zbyt niska. Z tym też jednak nie miała problemu. Bo i dlaczego mieć o coś pretensje do drugiego człowieka, zwłaszcza gdy nie miało się na to żadnego wpływu? Przyglądała mu się w milczeniu, jak odgrywał swoją szopkę — dla kogoś tak nieśmiałego, to nie było wcale zabawne, nawet jeśli posłała mu krótki uśmiech. Ona nie potrafiła grać kogokolwiek, poza sobą. Nie umiała narzucić sobie emocji. I chociaż wiedziała, że geny nie giną i kiedyś mogą dojść do głosu, jej hiszpański temperament pozostawał cichutki i uśpiony.
Gdy zaczął mówić, znów na niego zerknęła, słuchając. Właściwie zawsze go uważnie słuchała, chociaż nie zawsze była w stanie zrozumieć, o co mu chodzi i tu nie mógł mieć nic do zarzucenia. Jego postrzeganie świata tak często wprawiało ją w zaskoczenie. Jakie były te odpowiednie jego zdaniem pytania i czas, na ich wypowiadanie? - Pytanie o cokolwiek czy nasza znajomość?- zapytała ni stąd, ni zowąd cicho, przesuwając spojrzeniem po swoim udzie. Słyszała jednak, jak podpłynął i oparł się na brzegu, a ona jedynie lustrowała go wzrokiem, okazjonalnie wychodząc naprzeciw jego spojrzeniu. Przez tę krótką chwilę, gdy mówił, dostrzegła w nim jakąś nieznajomą łagodność, delikatność. Ton jego głosu również się różnił. Jego odpowiedź ją zaskoczyła już samym pojawieniem się, a co dopiero formą. I na ten leniwy uśmiech, sama nie mogła powstrzymać swojego. Grudzień mu pasował i wbrew wszystkiemu, to trochę tłumaczyło. - Za każdym razem, gdy się widzimy, czymś mnie zaskakujesz. Nie sądziłam, że dostrzegę w Tobie duszę artysty. W jakiś jednak sposób.. To pasuje, tworzy całość.
Nie sądziła, że uzna jej słowa za komplement i że zrobią na nim jakiekolwiek wrażenie. To były jednak szczere spostrzeżenia i musiała się nimi podzielić, niezależnie od opinii. Lubiła odkrywać w ludziach nowe rzeczy, a dostrzeżenie czegoś tak.. Wrażliwego na piękno w Lennoxie ją poniekąd uspokoiło. Źli ludzie tak nie potrafili.
Nie podejrzewałaby go o cokolwiek poza rozbawieniem na to, jak reagowała na jego ciało znajdujące się pod dłonią. No, może odrobinę zażenowania, bo jej brak jakiegokolwiek doświadczenia aż krzyczał, wypalony na polikach. Nie miała pojęcia, jak jej dotyk mógł być odbierany — chociaż starała się jakoś tak podświadomie być, jak najdelikatniejsza, jak najbardziej oddana tej krótkiej chwili w ciszy, która pomiędzy nimi nastała. Przymknęła na chwilę oczy, wciąż czując w nozdrzach jego zapach, gdy się odsunął, a potem potrzebowała oddechu. Zajęła więc miejsce na brzegu, pozostawiając jednak nogi w ciepłej wodzie. Szybko marzła. Gdy stuknął palcami w podłogę, zastygła w bezruchu, wciąż zaciskając włosy w dłoniach, pozbywając się z nich wody. Spojrzała na niego z odrobiną ciekawości, jak i zawstydzenia — zapewne przez dobór słów. Przygryzła dolną wargę, uciekając wzrokiem do szyby. A więc zauważył? Jej dłoń mimowolnie znów wystrzeliła do płatka ucha, unikając teraz jednak rozgrzanej szyi, która wciąż nosiła ślad jego oddechu. Wciąż nie odpowiedział na jej pytanie, obdarzył ją wymówką, a ona nie miała pojęcia, co chciał tym osiągnąć. Zostawiła w spokoju swoje włosy, wolną dłonią przesuwając po zimnych, wilgotnych kaflach.
- Wciąż nie wiem, dlaczego Lennox... - przerwała w końcu ciszę, jednak nawet nie odwróciła głowy w jego stronę. Zauważył, że lubiła używać jego imienia? Nie widziała jego szerokiego uśmiechu, nie widziała palców wodzących po widniejącej na ramieniu szramie. Zdążyła zauważyć ich kilka na jego ciele, jednak nawet nie zwracała na nie uwagi, nie pozwalał ją, skupiając uwagę puchonki swoim "ja". Dopiero następne słowa sprawiły, że zacisnęła dłoń w pięść. Nie spodobały się jej. Zacisnęła usta, przymykający oczy. Poczuła coś ciepłego wewnątrz, co rozlało się jej po ciele, zostawiając na śniadej skórze dreszcz, tak, jak uprzednio on. Musiała wiedzieć, niezależnie od tego, jak brzmiała odpowiedź. Niewiele myśląc, wysunęła się z wody i zbliżyła do niego. Na kolanach, opierając się rękoma raz obok jego ramienia, sprawiając, że jego dłoń znalazła się pomiędzy jej własnymi. Korzystając z okazji, że był niżej, nie miała problemu, aby przechylić głowę w dół i spojrzeć mu w oczy. Niezależnie, jak płonęły jej policzki i jak błyszczały oczy, bo czuła się, jakby zdejmowała przed nim ten kostium — nie mogła odpuścić. Burza wilgotnych, brązowych włosów odcięła ich od świata, tworząc pewnego rodzaju kurtynę, uniemożliwiając mu ucieczkę. Przełknęła głośniej ślinę, czując, jak wali jej serce. Chyba nigdy nie była tak blisko drugiego człowieka, który nie byłby Skylerem.
- Co takiego mi ukradłeś? - zapytała ponownie, szeptem, czując, jak jej oddech niemalże rozbija się o jego usta. Była wymalowana na jej twarzy upartość, znacznie silniejsza niż chęć utraty przytomności bądź utopienia się. I nawet jeśli drżały jej ręce w tej pozycji, nie zamierzała mu odpuścić. - Ciągle unikasz odpowiedzi.
Dodała równie bezgłośnie, dopiero teraz odwracając spojrzenie od jego oczu, bojąc się zwyczajnie, że w nich zatonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nirah Anunnaki

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : wysoki wzrost
Galeony : 103
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t18090-nirah-anunnaki-roboty-drogowe#514450
https://www.czarodzieje.org/t18099-listy-do-nirah
https://www.czarodzieje.org/t18093-niraherseti-anunnaki
https://www.czarodzieje.org/t18290-nirah-anunnaki-dziennik
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 19:45;

| w innym czasie

Minęło już kilka dni od zdarzeń związanych z jaskiniami, wielorybami i masażami. Nirah przestała się ich wszędzie dopatrywać, kiedy następnego dnia nie znalazła już żadnego ogromnego, morskiego stworzenia atakującego jej zmysł wzroku. Wciąż jednak chodziła lekko struta. Unikając towarzystwa, zwiedzała z nudów nie tyle resort co raczej okoliczne jezioro, linię lasu czy też wiele innych atrakcji związanych ze stokami. Nie jeździła jednak dużo. Zniechęcona do aktywności, snuła się raczej, aniżeli podskakiwała w biegu jak to miewała w zwyczaju. Mając do wyboru narty, a jacuzzi, nigdy nie poszłaby się moczyć, a jednak siedziała dzisiaj w wodzie w prostym, czarnym kostiumie kąpielowym. Wyciągnięta na brzegu, patrzyła na prószący delikatnie śnieg za oszkloną szybą i próbowała pokonać przytłaczającą ją chandrę. To nie było nic, czego już w życiu by nie słyszała. Ludzie bywali różni i ich wrażliwość też potrafiła być inna, a jednak Anunnaki nie potrafiła tak po prostu przejść nad gruboskórnością Lyalla do porządku dziennego. Doszukując się problemu nie w nim, a w sobie, iskierka energii zgasła w niej doszczętnie. Oparła brodę na splecionych przedramionach i tylko przyjemność płynąca z objęć ciepłej wody sprawiała, że nie chciała tylko zagrzebywać się w kocu i kryć w łóżku przed całym światem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 20:16;

Zdecydował się na jacuzzi z tego prostego względu, że wciąż go wszystko bolało. Trochę przesadzał na siłowni, ale to było spowodowane głównie czarującym listem jaki otrzymał od matki informującym go o tym, że musi zakończyć swoje zimowe wczasy wcześniej bo jednak czekają go domowe obowiązki. W zasadzie i tak był zaskoczony, że wolno mu było w tym roku wyjechać ze szkołą, dopatrywał się w tej zgodzie jakiegoś dnia dobroci dla zwierząt, mimo to liczył na to, że jego ostatni rok wolności potoczy się nieco inaczej niż zazwyczaj. Morrisowie mieli obowiązki, rzeczy, których nie można ignorować, będąc nieodrodnym synem swojego ojca zawał sobie sprawę z tego bardziej niż dawał po sobie poznać. Dlaczego więc łudził się, że nie będzie w tym roku brał udziału w zimowym polowaniu na mugoli? Niedorzeczne.
Był obolały, nie tylko ze względu na masaż, nie tylko ze względu na siłownię, nie tylko ze względu na nadmiar odpowiedzialności, którą bezmyślnie brał na barki ale też i pewną niewygodę moralną, która pojawiła się znikąd i była wciąż nieodgadnionym poczuciem winy. Lyall odkładał ją na półkę pamięci i obserwował w skupieniu, zadziwiony jej istnieniem, niepewny jej sensu.
W recepcji poradzili kąpiele krzemowe, mające najpewniej przywrócić mu siły, wigor i radość z życia - w co oczywiście szczerze wątpił, szczególnie patrząc przez pryzmat porażki odnośnie żenującej obsługi, czy też jej braku, w gabinecie masażu - mimo to udał się tam cały taki napuchnięty i spocony prosto z idiotycznie długiego treningu. Z początku buc nawet nie zauważył, że nie jest tu sam. Rzuci ręcznik na jedną z białych leżanek i poszedł wymoczyć się pod prysznicem, po to tylko, żeby zaraz wejść do wody i zanurzyć się po samą szyję. Na piersi błyskały mu dwa pamiątkowe medaliki, matka boska i przedziwna srebrna moneta na długim łańcuszku, ozdabiając blade ciało niemal tak dobrze, jak upiorna bransoletka. Oparł głowę o przeciwległy brzeg i przymykając powieki dostrzegł jeszcze wąskie plecy odziane w kostium kąpielowy ale nie miał ani pojęcia kto to, ani co powiedzieć więc zamknął oczy i znieruchomiał czekając na cudowne właściwości aż zaczną magicznie działać.
- Chuja warta ta kąpiel. - powiedział po chwili, słysząc, że jego tajemnicze towarzystwo się wcale nie ruszyło.- Obiecywali bajeczny relaks i co. - westchnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nirah Anunnaki

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : wysoki wzrost
Galeony : 103
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t18090-nirah-anunnaki-roboty-drogowe#514450
https://www.czarodzieje.org/t18099-listy-do-nirah
https://www.czarodzieje.org/t18093-niraherseti-anunnaki
https://www.czarodzieje.org/t18290-nirah-anunnaki-dziennik
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 20:52;

Nie odwróciła się, gdy dosłyszała odkręcaną wodę. Nie spodziewała się, że podczas szkolnego wyjazdu zdoła ukryć się gdziekolwiek na dłużej. Resort nie był szczególnie mały, ale ogromny również nie, a przy ilości dzieciaków upchniętych w to jedno miejsce, nietrudno było się dziwić, że któreś z nich równie sprawnie jak ona przekalkulowało sobie jakieś miejsce do spędzenia weń wolnego czasu. Nie miała ochoty na kontakt z innymi, więc nawet nie drgnęła, aby upewnić się kto to. Nie zareagowała nawet wówczas, gdy tajemnicza osoba wślizgnęła się do „jej” baseniku, najwyraźniej widząc w tej gorącej wodzie pewną nadzieję na rozpieszczenie. Poprawiła jedynie uścisk, z którym potraktowała własne, naturalnie ciemniejsze ramiona i wtuliła brodę jakoś tak chętniej we własną skórę, otaczając się włosami niczym aureolą. Chwila ciszy i spokoju nie trwała długo. Tajemniczy towarzysz kąpieli okazał się być chętny do rozmowy. Słowa były jak każde inne, byłaby w stanie je zignorować, gdyby tylko tego chciała. Problem w tym, że głos, który je wypowiedział wydał jej się dziwnie znajomy. Nie od razu rozsupłała ramiona. Dopiero kiedy upewniła się, że Lyall Morris naprawdę nie zamierza sobie pójść, odwróciła lekko głowę w bok, aby rzucić okiem na jego sylwetkę skrytą gdzieś za nią samą. Nie wydawało jej się… dlaczego ta myśl nie była dla niej pocieszeniem?
- Jedzenie też miało być super, a póki co to podają same ślimaki. - I krewetki. I dziczyznę. I duszone warzywa. I frytki, makaron, zapiekanki. Wybór był duży, sama sprawdziła i śmiało skosztowała chyba już wszystkiego. Wobec tego te słowa były wyłącznie pustą odpowiedzią, bo niegrzecznym wydało jej się zignorować go, gdy już tak otwarcie zdradziła się z tym, że go zauważyła. Zresztą, nie uciekała od niego spojrzeniem, chociaż przyjrzała się jego twarzy bez większych emocji temu towarzyszącym. Trochę analitycznie, a trochę z pewną ciekawością. Jednak nie uśmiechnęła się, a to już było dla niej pewne uchybienie towarzyskie. Wspięła się wyżej na łokciach, prostując plecy i odchylając się naprzód, jakby chciała znaleźć się jak najdalej od niego, ale… nie chciała. Zasadniczo był jej w tym momencie bardzo obojętny. Nie dodała nic więcej, bo chyba po prostu nie wiedziała co powinna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 423
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 20:54;

Nie musieli mówić tym samym językiem, aby się porozumieć. Tak samo, jak nie musieli pochodzić z dwóch tych samych światów. I nie do końca rozumiała, Lennox nigdy nie udawał... Zawsze rzucał siebie jak na tacy, a to, że ludzie zwyczajnie nie potrafili tego ogarnąć.. Cóż, czy mógłby być o to zły? Skądże. Każdy Lennox, którego widziała, był prawdziwy. Autentyczny w swojej przerysowanej wersji, taki był.
-Ty już wybierasz.-Odpowiedział tylko, nie zastanawiając się nad tym, czy faktycznie chciał, aby zadawała mu jakiekolwiek pytania. Pytania prowadziły do komplikacji, do odpowiedzi, które niekiedy nie powinny dojrzeć światła dziennego. Łagodność? Czyżby nie wiedziała, o czym mówił? Spojrzał na nią niemal zszokowany, w pierwszej kolejności zapominając o tym, że skąd niby mogłaby wiedzieć... Przecież nie miała z czymś podobnym styczności. Jego postawa się zmieniła, jakby to, co usłyszał, niekoniecznie mu odpowiadało. Skrzywił się, tak, aby spokojnie mogła obserwować tę zmianę. Nie miała zielonego pojęcia, o czym mówiła.-Nie wiem, w jakim kontekście odebrałaś moją wypowiedź, ale nijak ma się do tego, o co dokładnie mi chodziło.-A może chodziło o porównanie do artysty, którym może kiedyś był. Przeszłość stanowiła przeszłość, czas i życie, do którego nie zamierzał wracać.-Czerwień to dla mnie kolor krwi, reszty możesz sama się domyślić.-Mruknął. Jej cała wizja jego osoby powinna ulec zmianie, a czemu aż tak mu to przeszkadzało? Psuła wizję jego, jaką stworzył. Tyle.
Oczywiście, że zauważył, może dużo pierdolił, ale był dobrym obserwatorem. Na tym to polegało, zabawa nią oraz jej reakcjami. Wiedział co zrobić i co powiedzieć, aby zrobiła to, czego się spodziewał. Również lubił, kiedy mógł nauczyć się czegoś nowego. O niej. To bardzo pomagało i otwierało pewne perspektywy. I odpowiedział na jej pytanie, to, że go nie zakwalifikowała do niego, to już nie jego problem. Westchnął ciężko.-Nie wiesz?!-Uniósł wysoko brwi, zszokowany, jednak z zupełnie innego powodu.-Czy nie wyraziłem się jasno? Wybacz, ale nie będę się powtarzał.-Owszem, nie będzie mówił czegoś, co dla niego było nazbyt oczywiste. Jego jakże długa, wcześniejsza wypowiedź była odpowiedzią na to, dlaczego wybrał to miejsce. Bo chciał uderzyć w jej punkt, bezbronny punkt. Tłumaczenie dlatego... Marnowanie czasu i powietrza.
Zauważył ruch kątem oka, jednak nie poruszył się ze swojego miejsca, ciekawy co zamierzała zrobić tym razem. Czekał i czekał, aż jej postać pojawiła się tuż przed nim. Pełna nowej energii i dziwnego błysku w oczach, nie znał go i był bardzo ciekawy, co nastąpi dalej. No proszę, coś w końcu ją ruszyło. Jak wiele ją to kosztowało? Nie wiedział i nawet nie próbował sobie wyobrazić. Wiedział tylko, że obydwoje w tym momencie znajdowali się gdzieś na swoich granicach, bardzo niebezpieczne połączenie. Wytrzymał to spojrzenie, chociaż jego wargi powoli zaczynały wyginać się w drwiącym uśmiechu. Jego wzrok rzucił jej wzywanie, jakby czekał na coś, co faktycznie zwali go z nóg. Wiedział, że potrafi to zrobić, a czy ona wiedziała?
-Niby czemu mam odpowiedzieć? Ty również migasz się od wielu rzeczy.-Mruknął, z tonem, który już nie był tak przyjemny, jak poprzedni. Obudziła w Lennoxie coś, czego nie chciała w tym momencie zobaczyć. Niektóre rzeczy powinny pozostać zakopane.-Lepiej sprawdź swoje odzienie z tamtego dnia, wtedy może się dowiesz.-Prychnął lekceważąco. Uniósł się, podpierając brzegu jedną dłonią, a drugą przyciągając jej głowę ku sobie, aby bezceremonialnie ją pocałować. Mocno i szybko, niespodziewanie, czyli tak jak tego chciał od momentu, w którym się tutaj pojawił. Może nie widziała jak, jego wzrok wodził za jej ustami, jak zarejestrował każde ich przegryzienie czy zwilżenie językiem. Odsunął się, ze wzrokiem wbitym w jej rozbiegane oczy. Zapewne zionące chęcią mordu.-Nie unikam cholernych odpowiedzi, to TY nie potrafisz ich zrozumieć.-To było wszystko, co zamierzał powiedzieć na ten temat. I tak był gotowy na to, co nastąpi zaraz. Ona również musiała w końcu otworzyć oczy, zrozumieć, chociaż trochę, że Lennox nie bawił się z nią z czystej nudy. Musiała widzieć to w jego oczach, złość, rozdarcie, pożądanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 20:57;

Poruszenie wody zasugerowało mu, że jego towarzystwo nie jest jednak ani w stanie spoczynku ani martwe, jak - w kuriozalny sposób - sugerowała mu podświadomość. Uchylił powieke kiedy się odezwała, bo nie miał najmniejszego problemu z rozpoznaniem jej głosu. Splótł dłonie na brzuchu i już chciał rzucić, że chyba stołuje się w stawie w ogródku, ale już sam nie był pewien tego co mu wolno przy niej mówić, a co nie bo szczerze nie wiedział w czym tkwił problem - zapewne w nim samym ale tym już nie miał czasu się przejmować. Żadna z nawiązywanych przez niego relacji w jego mniemaniu nie miała trwać dłużej niż do końca roku, pielęgnowanie ich więc było absolutnie bezcelowe.
- Mm. - odpowiedział znów zamykając oczy i decydując się jednak na milczenie. Nie trudno było poznać po zwykle żywiołowej i skorej do kontaktu puchonce, że dziś jest w złym nastroju, a Lyall uważał siebie za ostatnią osobę zdolną do poprawienia nastroju komukolwiek - stawiał więc na to co lwia większość mężczyzn zawsze finalnie uważała za stosowne - milczeć.
Kąpiel była przyjemna, ból jednak pozostawał. Dlaczego? Oto tajemnica wiary. Morris dochodził do wniosku, że cały ten hotel to pic na wodę, może dlatego, że sam siebie próbował przekonać, że wyjeżdżając nic nie straci. Czego nie straci? Gubienia się w jaskiniach nie straci. Nie będzie też tęsknił za uszczypliwościami. Ani za katowaniem, za tym szczególnie tęsknić nie będzie. Burknął coś niezadowolony pod nosem i idąc za przykładem swojej towarzyszki odwrócił się do niej dupą splatając dłonie na krawędzi basenu i wsparłszy na nich brodę znów znieruchomiał.
- Jutro wyjeżdżam. - powiedział. Dlaczego miało by to ją obchodzić? Trudno powiedzieć, chyba zwyczajnie czuł, że się musi z kimś tym swoim przypałem podzielić. Dlaczego z nią? Nie miał znajomych więc w zasadzie biedna Nircia miała nieszczęście zbliżyć się o krok bardziej niż reszta wszechświata. Z czym się to wiązało? To była dywagacja stanowczo zbyt głęboka jak na prostacki rozum Luja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nirah Anunnaki

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : wysoki wzrost
Galeony : 103
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t18090-nirah-anunnaki-roboty-drogowe#514450
https://www.czarodzieje.org/t18099-listy-do-nirah
https://www.czarodzieje.org/t18093-niraherseti-anunnaki
https://www.czarodzieje.org/t18290-nirah-anunnaki-dziennik
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 21:07;

Skoro on nie odpowiedział normalnie, ona tym bardziej nie czuła się do tego zobligowana. Wyciągała więc milcząco kręgosłup, może z nadzieją, że coś jej w nim strzeli i będzie miała pretekst do przerwania tego przeźroczystego dialogu, jaki sama mu przecież zaserwowała w odpowiedzi na jego słowa. Nic takiego jednak nie miało miejsca, więc opuściła się znowu na własne dłonie, wpadając teraz miękko do jaccuzi aż po samą szyję. Nie zrobiło jej się wcale lepiej, gdy gorąc otulił także i jej klatkę piersiową. To chyba wyłącznie wzmogło duszącą potrzebę złapania oddechu, która od czasu jego nieprzemyślanych słów rzuconych w gabinecie do masażu towarzyszyła jej nieustannie, nigdy jednak aż tak intensywnie jak teraz. Dopiero jego kolejne słowa sprawiły, że powoli się odwróciła. Cichy szelest wody temu towarzyszący zapewne zagłuszało rytmiczne bulgotanie dysz tuż pod ich tyłkami, ale nie zważała na to czy będzie na nią patrzył czy nie. Prawdę mówiąc, chyba wolała oglądać wyłącznie jego plecy. Chociaż niczego sobie, one jakoś bardziej pozwalały jej się skupić. Zwłaszcza w momencie, w którym nie mogła sobie pozwolić na dalsze gafy towarzyskie, których przecież była epicentrum. Nie potrafiła się powstrzymać od machinalnego otoczenia się ramionami. W tym momencie jak nigdy wyglądała nie jak kobieta, którą miała stać się niedługo, a raczej jak mała dziewczynka, jaką się czuła na co dzień. Wielkie, brązowe oczy skupiły wzrok na cienkich łańcuszkach oplatających jego szyję.
- Szkoda - odezwała się, a chociaż cicho to wyraźnie. Brzmiała tak, jakby naprawdę było jej przykro z tego powodu, ale nie była w stanie dodać nic więcej, a przynajmniej nie od razu. Zacisnęła dłonie w pięści. Patrząc na linię jego łopatek przypominała sobie jak potem bolały ją palce od uciskania jego spiętych mięśni. Zmrużyła oczy, spojrzała na swoją szczupłą kostkę ukrytą pod przeźroczystą wodą. - A chociaż… lepiej ci z tym? - Zapytała, ale trudno było na pierwsze osłuchanie zrozumieć o co konkretnie pyta. Lepiej z wyjazdem czy lepiej z tym jej morderczym masażem? Niczego nie precyzowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 21:33;

W odpowiedzi na jej 'szkoda' potarł jedynie twarzą o splecione kłykcie palców. Trochę szkoda trochę nie-szkoda, musiałby być skończonym idiotą, żeby się nie spodziewać, że to co dobre nie trwa wiecznie. Drgnął nieznacznie, kiedy falująca woda sięgnęła jego karku. Pytanie które zadała było równie niejasne jak wszystko co się z nią wiązało, a on nie był pewien czy ma siły do zainwestowania w rozwikłanie tej zagadki. Czy ma wystarczająco dużo czasu. Czy warto zaczynać? Westchnął zamykając ponownie powieki, bo wiedział już dobrze jaką decyzję podjęła jego dusza, wiedział dobrze, że po raz kolejny popełniał ten sam błąd, błąd na który sobie nie pozwolił już od bardzo dawna, na który nie stać go było już wcale.
A jednak.
Rozplótł palce i również odwrócił się do niej przodem.
- Z czym. - był zbyt prosty na zgadywanie, zbyt niecierpliwy by analizować i doszukiwać się wszelkich insynuacji. Lubił gierki słowne acz nauczony doświadczeniem uznał, że rozsądniej będzie w nie nie brnąć, wpatrzył się więc w jej oczy, drobną twarz, obrysował wzrokiem miękką linię ramion, niżej pod linię wody spojrzeniem, którym nie powinien patrzyć na młodszą koleżankę, a jednak był chciwy. Odwaga, niezależność, bystrość, pozytywne cechy barana, ale jednak dużo silniej odbijały się w nim te wady, impulsywność, niedelikatność, niecierpliwość. Palce musiał spleść ponownie ze sobą, pozwalając dłoniom spocząć gdzieś w okolicach pępka i znieruchomiał wracając spojrzeniem do jej oczu. Kiedy poświęcał komuś swoją pełną uwagę zaczynał wydawać się natarczywy, jasne oczy poruszały się w bliźniaczy sposób jak oczy obserwowanego, mimika twarzy zdradzała jedynie jak bardzo próbował obrać ją z wszelkich masek, dymnych zasłon i fantasmagorii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nirah Anunnaki

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : wysoki wzrost
Galeony : 103
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t18090-nirah-anunnaki-roboty-drogowe#514450
https://www.czarodzieje.org/t18099-listy-do-nirah
https://www.czarodzieje.org/t18093-niraherseti-anunnaki
https://www.czarodzieje.org/t18290-nirah-anunnaki-dziennik
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 21:54;

Poczuła jak woda delikatnie się porusza bardziej, niż zobaczyła. Skupiona na niedostrzeganiu utonęła w swojej ślepocie, gdy jedynym punktem wartej obserwacji wydał jej się kawałek skóry ukryty pod buzującą leniwie wodą. Rozprostowała ramiona bardziej machinalnie, niż świadomie. Szukała podparcia, a nie mogła znaleźć go w swoim słabym ciele. Nie dziś, gdy do głowy przychodziło jej wszystko, tylko nie właściwe słowa. Znowu.
Obojczyki wyłoniły się spod cienkiej, naprężonej skóry. Otwarta w ten sposób klatka piersiowa wcale nie wydawała się bardziej imponująca, niż gdy była skulona, ale Nirah kompletnie o tym teraz nie myślała. Dotknęła palcami śliskiej krawędzi baseniku i oparła o niego dłonie. Jej szyja nieomal machinalnie przechyliła się w bok, gdy wzrok ponownie powędrował ku jego sylwetce.
- Ze wszystkim - odpowiedziała równie niejasno jak wcześniej, ale po prostu nie mogła ująć tego jakoś konkretniej. Pytała o dosłownie każdą rzecz, jaka mogłaby mu przyjść do głowy. - A o czym pierwszym pomyślałeś? - Naprowadziła go łagodnie na swój tok rozumowania, jednocześnie nie wymagając aby się do niego dostosował. Pytanie pozostawało na tyle otwarte, że jednak liczyła, iż powie cokolwiek. Cokolwiek, co sprawi, że będzie jej mniej przykro, może nawet mniej smutno. Wciąż się łudziła, nawet jeżeli on nie wydawał się nigdy kimś, kto potrafił do niej bezpośrednio przemówić. Do tej pory jednak wykazał już, że na błaznowaniu i rozbawianiu ludzi znał się nienajgorszej. Gdzie podział się ten Lyall Morris? Notabene, jeżeli temu drugiemu, mrukliwego i cichemu nie pasowała taka dyskusja, w każdej chwili mógł spadać z jej basenu. Pomyślawszy o tym uśmiechnęła się w końcu. Lekko uniosła kąciki warg, ukazując w pełnej krasie lekki defekt w okolicach ust, które z jednej strony nie uśmiechnęły się równie równo jak w drugiej. Nie zwróciła jednak na to uwagi. Nie zakrywała się dzisiaj. Zamiast tego jego śladem spuściła wzrok z jego twarzy na klatkę piersiową, potem na brzuch, podbrzusze i nogi ginące w wodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 343
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Moderator




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 22:01;

Milczała, zerkając w jego stronę okazjonalnie. Starała się go rozumieć, nadążać za tym szalonym i dzikim umysłem, który nie kwalifikował się w żadne ramy, a jednak wychodziło to Florze niezwykle słabo. Znów go zdenerwowała — zawsze zmieniała mu się buzia, gdy nie odpowiadała tak, jak sobie tego życzył. Gdy widziała rzeczy, których on nie chciał, żeby ktokolwiek zauważył. Westchnęła ciężko, dla odmiany maltretując ramiączko od kostiumu, skoro ucho było już tak widoczne. Śniada buzia, pokryta była delikatnym rumieńcem, a głębokie, niebieskie oczy wpatrywały się w brzeg basenu. Zaciśnięte usta trudno było przypisać jakiejkolwiek emocji. Była trochę na niego zła, trochę go przestraszona — a jednocześnie, bardzo naiwnie, znów próbowała go zrozumieć. Pomijając wiarę w ludzi, lubiła spędzać z nim czas, niezależnie, jak wielkim dziwakiem był. Opuściła dłonie na dół, rysując na swoim udzie jakieś kształty palcem, kreśląc litery. Jak niby miała mu odpowiedzieć, żeby nie pogorszyć sytuacji?
- Mhm... - mruknęła tylko, chcąc przeciąć w jakikolwiek sposób milczenie, chociaż żadne słowa nie przeszły przez jej gardło. Zerknęła na niego, ale tylko na chwilę, aby wybadać, czy złowieszcza iskra zniknęła z orzechowych oczu. Naprawdę nie chciała się z nim kłócić, bo była to bitwa skazana na porażkę. W agresji i dyskusji nie miała z nim najmniejszej szansy, zgniótłby ją i stłamsił.
- Ty nigdy nie wyrażasz się jasno, wszystko sobie komplikujesz — chociaż to może ja jestem zbyt głupia?- zauważyła niemalże bezgłośnie, wzruszając ramionami. Przesunęła obydwie dłonie na swoje policzki, chłodząc rozgrzaną skórę chłodnymi od wody palcami. Wzrok puchonki powędrował za okno, zupełnie jakby szykowała się na zejście lawiny, która mogła sprowokować swoimi słowami. I pewnie nie mogła zrobić nic głupszego, niż to, co przyszło jej do głowy. Chęć poznania odpowiedzi była jednak zbyt silna. Ignorując czerwoną lampkę w głowie i dreszcz, który przeszedł po jej ciele, gdy kolana dotknęły kafli, ruszyła w jego stronę, po swoje. Nie zamierzała mu odpuścić, niezależnie czy dostanie zawału, czy też nie. Czuła drżenie na ciele, oddech subtelnie przyśpieszył ze zdenerwowania, a jednak wciąż tkwiła nad nim, odcinając ich od świata za pomocą wilgotnej, brązowej kurtyny.
Postradałaś zmysły Floro.
Głos Skylera zabrzmiał w jej uszach nazbyt wyraźnie i głośno, sprawiając, że delikatnie ugryzła się w wewnętrzną stronę policzka, jakby sprawdzała, czy cała ta abstrakcyjna sytuacja działa się naprawdę. I chociaż to ona była w lepszej pozycji i pierwsza spojrzała mu w oczy, to miała wrażenie, że to on pomimo tej szalonej odwagi miał nad nią przewagę. Wyglądał na takiego obojętnego, jakby w żaden sposób jej próby uzyskania pożądanych słów nie robiły na nim wrażenia. Patrząc na nią w ten sposób, dokopywał się do głęboko ukrytych pokładów... No właśnie, czego? Nie miała pojęcia. Prychnęła, mrużąc nieco oczy. - W przeciwieństwie do Ciebie, zawsze mówię otwarcie i nie uważam, żebym się migała. Od czego niby?
Odparła cicho, tonem wyjątkowo upartym, jak na siebie. Wciąż nie mogąc oderwać od niego oczu, uciec od przenikliwego spojrzenia sięgającego chyba do samych czeluści jej duszy. Co takiego jej ukradł? Przecież nie sweter, nadal tkwił w szafie? Ten ton wcale się jej nie podobał, jednak w jakiś sposób stawiła mu wyzwanie, skoro nadal tchórzył i nie mówił. Co innego jej została? Prawdę mówiąc, nawet nie wiedziała, jak z tego wybrnąć. Drgnęła niespokojnie na dotyk jego dłoni, zapominając, jak się oddycha, gdy usta chłopaka dotknęły jej własnych. Rozszerzyła oczy, czując dreszcz na ciele i zawroty głowy, intensywny zapach Lennoxa w nosie. Czuła jego oddech na wargach i zupełnie głupiała. Nie słyszała żadnych słów, które potem mówił. Patrzyła na niego, chociaż tak naprawdę niczego nie widziała. Cofnęła się, opadając do tyłu i siadając na własnych nogach. Złapała oddech nieco głośniej, niż zamierzała, palcami badając linię swoich ust. Czy on właśnie..? Zsunęła dłoń niżej, zaciskając palce na kostiumie, wbijając w niego paznokcie. Co on najlepszego zrobił? Była wściekła i zła, chociaż za błękitem oczu kryło się coś więcej. - N..N..Nie możesz ot, tak sobie całowa..kraść ludziom.. pierw...
Zamilkła, odwracając spojrzenie i nerwowo poruszając palcami. To nie tak miało wyglądać, nie tak sobie układała w głowie scenę swojego pierwszego pocałunku. A teraz? Teraz to już zawsze będzie Lennox, będzie poniekąd na niego skazana. I naprawdę nie chciała, żeby o tym wiedział, a teraz już na pewno domyślił się po jej reakcji, dostając kolejny powód do nabijania się z niej. Nie chciała tego. Nie prosiła tego. Drgnęła, wsuwając się cichutko i zgrabnie do basenu, nawet na niego nie patrząc. Cała drżała w złości. Stanęła jednak przed nim, kręcąc z niedowierzaniem głową, z czerwonymi jak nigdy wcześniej polikami. - Nie możesz tak się mną bawić, to nie w porządku. Nie jestem Twoją rozrywką, gdy nie masz co ze sobą zrobić.
Wypaliła na jednym oddechu, przełykając ślinę i nim się spostrzegła, jej dłoń przemknęła po jego policzku — chociaż z olbrzymią delikatnością, bo małe ręce pozbawione były jakiejkolwiek siły. Odwróciła się do niego tyłem, przymykając oczy. Bała się na niego spojrzeć, nie całkiem docierało do niej, to, co zrobiła. Dotarło za to coś innego. Błagam, nie. Rozchyliła delikatnie usta zaskoczona, wciąż czując na nich usta ślizgona. Zawsze była dobrą i grzeczną dziewczyną, nie miała takich rzeczy w głowie i nie przesuwały się po niej tak odważne myśli. W momencie, w którym przekroczył tak ważną dla niej granicę, coś pękło. Tylko co z tego pęknięcia wylewało się do środka? Co tak rozgrzewało jej ciało, że wydawało się jej, że płonie skóra? Na chwilę tylko uniosła powieki, zaciskając dłonie w pięści. Jak on mógł jej to zrobić? Wyglądała, jakby miała sobie pójść obrażona i zła, a jednak.. Odwróciła się przodem do niego równie szybko, co wcześniej i całkiem nie słuchając, ignorując jego słowa, przysunęła się. Pewnie krzyczał, pewnie się bulwersował i miał ochotę może ją uderzyć, ale nieważne. Nieco mętnym wzrokiem posłała mu krótkie spojrzenie, zanim jej drobne ciało przywarło do jego torsu, a ona sama wspięła się na palce i jedną dłonią objęła jego szyję, przywierając do niego ustami. Nie potrafiła myśleć o niczym innym, niż o tym spojrzeniu, które jej posłał i miękkości, odrobinie słodyczy z jego warg. I właściwie nawet nie potrafiła myśleć o konsekwencjach, o tym, że pewnie zaraz ją odtrąci — tym będzie martwiła się później.


Ostatnio zmieniony przez Flora J. Martell dnia Nie Lut 16 2020, 23:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Jacuzzi krzemowe QzgSDG8




Gracz




Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe EmptyNie Lut 16 2020, 22:11;

Aż zamknął oczy. No ze wszystkim. Czy pytania mogą być prostsze, czy pytania mogą być trudniejsze. Ślimakowi zajmuje bardzo długo wynurzyć się ze swojej łupiny, wprost przeciwnie, to tylko ułamek chwili by się schował w nim na powrót. Które z nich było ślimakiem?
- Nie bardzo. - odpowiedział na jej pytanie równie enigmatycznie, co jej intencja przy zadawaniu go. Czy mu się zdawało, czy ta woda w końcu zaczynała spełniać swój relaksacyjny obowiązek? Brzęczenie dysz puszczających magiczne bąbelki, ciche bulgotanie wody, może to wszystko na raz sprawiało, że jakieś rozprężenie nieprawidłowe wkradało się w jego mięśnie i kości. Żaden Morris nigdy nie powinien ulegać złudnemu poczuciu luzu i relaksu, a jednak ten zdawało się za każdym razem pakował się tam, gdzie mogło się coś stać, stymulować, gdzie mógł doświadczyć czegoś, czego jeszcze nie doświadczył.
Widząc jej uśmiech sam się uśmiechnął, bo chyba nigdy nie widział go tak po prostu. Zapytany o zdanie wcale nie zauważyłby w nim defektu, ale kto by go o zdanie pytał. Nikt. A jeśli już to w sposób zawoalowany, trudny i przepełniony zagadkami.
- Szkoda? - iskierka przeskoczyła mu w oczach, uśmiech jednak osłabł na sile kiedy dotarło do niego, że mu w zasadzie też szkoda. Może nie w zimne jaskinie, ale w białe góry, na bezkresne pokryte lodem pustkowia, wybrałby się gdzieś, gdziekolwiek byle nie na Wyspę Man. Może wcale nie sam.
- A Ty? Jakie masz plany na resztę ferii? - wyślizgnął się z tematu zanim sam zdążyłby w niego zbyt głęboko zanurkować- Czarty? Czy może łyżwy? - przechylił głowę mrużąc jedno oko- Wyglądasz mi bardziej na łyżwiarkę. - wynurzył rękę z wody by przeczesać nią wilgotne kosmyki włosów, które moknąc traciły swój złoty odcień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Jacuzzi krzemowe QzgSDG8








Jacuzzi krzemowe Empty


PisanieJacuzzi krzemowe Empty Re: Jacuzzi krzemowe  Jacuzzi krzemowe Empty;

Powrót do góry Go down
 

Jacuzzi krzemowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Jacuzzi krzemowe JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Masyw Mont Blanc
 :: 
Resort
 :: 
Spa
-