Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Salon wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2136
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3400
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Salon wspólny QzgSDG8




Moderator




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Salon wspólny  Salon wspólny EmptyWto Lut 04 2020, 14:06;


Salon wspólny

Ogromne, dobrze oświetlone pomieszczenie, w którym niemal nigdy nie jest pusto (a jednocześnie, nigdy nie jest głośno!). W salonie nie zabraknie miejsca - dla każdego znajdzie się fotel, kawałek kanapy, pufa, ława... Zaczarowane meble perfekcyjnie dopasowują się do gości, toteż łatwo utonąć pośród miękkich poduszek.

______________________

I'm the story you don't speak of,
I'm the one they call 'the underdog'.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liselotte Merricks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 159 cm
Galeony : 67
  Liczba postów : 22
https://www.czarodzieje.org/t18140-liselotte-merricks#516681
https://www.czarodzieje.org/t18250-babelki#519242
https://www.czarodzieje.org/t18141-liselotte-merricks#516682
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 10 2020, 12:09;

 W gruncie rzeczy nie miała nic przeciwko ciszy. Zazwyczaj pomagała lepiej się skoncentrować, pobyć sam na sam z myślami i uspokoić wszystkie poszargane różnymi sprawami nerwy. Problem zaczynał się wtedy, gdy tej ciszy powoli robiło się zbyt dużo. Nie miała już od czego odpoczywać, nie potrzebowała też nad niczym pilnym popracować. Obecnie całą jej uwagę zajmowało dzierganie prostego swetra, czyli czynność mimo wszystko monotonna — żadne umysłowe wyznanie. Choć więc mogłaby się nim spokojnie zająć w zaciszu własnego pokoju, o wiele bardziej atrakcyjne wydawało jej się wyjście w jakąś bardziej zaludnioną przestrzeń. Ot, poobserwować kto się jeszcze szwenda po ośrodku zamiast szaleć na stoku, może znaleźć jakieś towarzystwo do rozmowy.
 Nie udało jej się powstrzymać krótkiego parsknięcia śmiechu, kiedy przekroczywszy próg salonu zorientowała się, że nie ma w nim żywej duszy. No i na tym byłby koniec wszelkich uprzednich planów. Skoro już jednak dygnęła majestat poza własne cztery ściany, głupio byłoby wracać; tym bardziej, że wyjątkowo mogła wybrać sobie dokładnie każde miejsce do siedzenia. Wcisnęła się więc w róg kanapy, obok siebie starannie układając pudełeczko z podstawowymi akcesoriami i wielki kłębek włóczki o soczystym, malinowym kolorze. Nucąc cicho zabrała się do dalszego dziergania, przekonana, że pewnie jej samotność wcale nie potrwa długo. Nie przy tym, jak wielu gości musiał mieć ten przeogromny resort i jak wielu z nich mogło wpaść na pomysł poleniuchowania na pufach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Salon wspólny QzgSDG8




Moderator




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 10 2020, 12:26;

Szalenie na stoku było zdecydowanie pierwszą i najważniejszą czynnością, jaką Leonardo musiał odhaczyć podczas pobytu w górach. Resort był faktycznie fantastyczny i przystojny właściciel nieźle go zaprezentował... ale nic nie równało się zjeździe na magicznym snowboardzie z innymi fanami sportu. Zresztą, Vin-Eurico pchałby się do większości aktywnych rozrywek, gdyby tylko mógł; zamierzał właśnie tak wykorzystać ferie, poniekąd uważając zakwasy za większy relaks niż mógł zaoferować jakikolwiek masaż.
Najbardziej w tym wszystkim przeszkadzało mu zimno. Kiedy już kończył swoją zabawę w śniegu, przypominał sobie o latynoskich korzeniach i zaczynał dostrzegać problem w tym całym mrozie. Teraz było podobnie - próbował kilku nowych sztuczek i zdołał kilka razy wylądować na ziemi, toteż cały przemoczony niemal pędem wracał do resortu. Oczywiście, nie wziął ze sobą różdżki, żeby jej przypadkiem gdzieś nie zgubić, albo nie połamać...
Co oznaczało, że teraz nie mógł się wysuszyć i nieszczególnie miał sposób na dostanie się do pokoju. Z optymistyczną myślą, że może któryś ze współlokatorów znajduje się w pomieszczeniu, przemierzył resort z lodowatą wodą cieknącą z poskręcanych kosmyków włosów. Nie mógł mieć tyle szczęścia, a siedzenie na korytarzu wyglądało żałośnie...
- Liselotte Merricks! - Zawołał z zaskoczeniem, rozpoznając wciśniętą w kanapę Salonu wspólnego postać. Uśmiechnął się do niej z zakłopotaniem, bo mógł przed tym okrzykiem pozbyć się wszystkich mokrych rzeczy i dopiero się przywitać... Zostawił sprzęt przy drzwiach i rzucił na niego mokre ubrania wierzchnie, potem doskakując do pierwszej lepszej pufy, znajdującej się w pobliżu znajomej. - A co ty tu tak samotnie?

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liselotte Merricks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 159 cm
Galeony : 67
  Liczba postów : 22
https://www.czarodzieje.org/t18140-liselotte-merricks#516681
https://www.czarodzieje.org/t18250-babelki#519242
https://www.czarodzieje.org/t18141-liselotte-merricks#516682
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 10 2020, 12:47;

 Intuicja Lise musiała mieć się tego dnia niezwykle dobrze. Zgodnie z jej przewidywaniami nie minęło nawet pięć minut, gdy w progu salonu pojawiła się kolejna osoba. Miłym zaskoczeniem okazała się zaś tożsamość nowoprzybyłego, na którego widok dłonie Merricks zamarły w pół nowego oczka, a twarz rozjaśnił szeroki uśmiech.
 — Leo, skarbie! — przywitała się z właściwym radosnej okazji entuzjazmem. Co jak co, ale z pewnością nie spodziewała się, że z całego obecnego tłumu w pierwszej kolejności trafi na znanego sobie Latynosa — w dodatku w specjalnej edycji zimowej, z lodowatą wodą kapiącą tu i ówdzie. Już powstrzymała się od wypomnienia, że właśnie nachlapał nią na dywan i chyba też ścianę. Postanowiła sobie już dawno, by chociaż spróbować spuścić nieco z tonu Cioci Dobrej Rady i ograniczyć wychowywanie ludzi do tych sobie najbliższych. To i tak często oznaczało dość idiotyczne dla przeciętnego obserwatora niańczenie osób teoretycznie dorosłych, ale taką już miała naturę. Była babcią bez wnuków, ba! Nawet bez dzieci, gdzieś więc ten obezwładniający instynkt opiekuńczy musiał się wyładować.
 — No właśnie nie wiem, podejrzanie mało tu osób. Może wszyscy poszli się bawić w śniegu albo siedzą po swoich pokojach. — Wzruszyła nieznacznie ramionami. Trudno się dziwić, by w tak obfitym w atrakcje miejscu zwykły salon cieszył się największą popularnością. Jak nie stoki narciarskie to spa, jak nie spa to przechadzka po ośnieżonym lesie... sama zamierzała jeszcze się wkręcić w tutejsze rozrywki, ale przecież sweter sam się nie skończy. Zresztą, gdzie tu komu śpieszno, skoro podczas ferii powinno się właśnie od tego codziennego pędu odpocząć.
 — A ty co, już masz dość na dzisiaj? Czy to tylko przerwa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Salon wspólny QzgSDG8




Moderator




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 10 2020, 12:58;

W gruncie rzeczy Leośkowi niańczenie jakoś szczególnie nie przeszkadzało, bo on pomimo mijających lat chwilami dalej czuł się jak ten narwany młody Gryfon. Często zdecydowanie łatwiej dogadywało mu się ze swoimi podopiecznymi i strasznie rozdzierał sobie serducho, nie wiedząc czy woli "należyty" nauczycielowi szacunek, czy może jednak przyjacielskie, luźne relacje z nie tak wiele od niego młodszymi Hogwartczykami.
Z Liselotte nie było tego problemu. Przesłodka, przeurocza i ogólnie prze nie kłopotała Leo i dzięki temu nie zastanawiał się nad ich różnicą wieku ani nad tym, czy nie powinien mówić do niej per "pani". Zapewne duże znaczenie w tym miały okoliczności poznania się, które nie należały do sztywnych czy wyniosłych.
- Nienie... ja to się dziwię, że ciebie nie ma z nimi - zaśmiał się, nie tak dyskretnie zaglądając do jej pudełeczka z przyborami. Nie wiedziało o tym wiele osób, ale Leonardo uwielbiał robótki ręczne. - Ale rozumiem, że najpierw musisz zadbać o ciepłe ubranie... Słusznie. Na zewnątrz jest koszmarnie, znaczy- cudownie, ale koszmarnie. - Przeczesał palcami włosy, odgarniając je do tyłu i związując zaraz w niskiego koczka. Przynajmniej tutaj było ciepło i nie martwił się o jakiekolwiek przeziębienie.
- Och, ja jeszcze pewnie się tam trochę pokręcę. Tylko trzeba jeszcze kiedyś przetestować SPA, nie? Dwa tygodnie w takim miejscu mogą zlecieć strasznie szybko... A tak swoją drogą, przepiękny kolor, Lis. Szukałem ostatnio podobnego dla mamy... - Nie znalazł, decydując się na bardziej intensywną, żywą czerwień. - Pasuje ci!

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liselotte Merricks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 159 cm
Galeony : 67
  Liczba postów : 22
https://www.czarodzieje.org/t18140-liselotte-merricks#516681
https://www.czarodzieje.org/t18250-babelki#519242
https://www.czarodzieje.org/t18141-liselotte-merricks#516682
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 10 2020, 13:20;

 — Wiesz, mi się raczej nie spieszy. — I to nigdzie i nigdy, z nielicznymi wyjątkami, gdy trzeba kogoś nakarmić, owinąć kocem albo pocieszyć. Ale to zupełnie odrębna sprawa. — Może za kilka dni pierwsza fala entuzjazmu opadnie i zrobi się nieco puściej. — Co prawda nie była z tych, co się boją tłumów, ale nie mogła też uznać ich za swoje ulubione. Zwyczajnie nie widziała sensu pchania się tam, gdzie i tak nie byłoby już gdzie szpilki wcisnąć — a przecież Lise i tak należała do stworzeń wyjątkowo kompaktowych.
 — To zachęcasz czy jednak odradzasz? — roześmiała się w podsumowaniu mieszanych zeznań Leonardo. Potrafiła zresztą uwierzyć, że mimo koszmarnego zimna na zewnątrz nadal można było wybornie się bawić. W końcu gdy się ma do czegoś odpowiednie zamiłowanie i entuzjazm, żadna pogoda nie wydaje się człowiekowi straszna. Są tacy, co z na wpół zamarzniętą głową szusują po stokach, a jeszcze inni smażą się na plaży niczym plastry bekonu.
 — A dziękuję, dziękuję. — Poklepała dłonią skomplementowany kłębek, w oczywisty sposób dumna ze swojego wyboru. — Aż mi trochę głupio zużywać go na siebie, ale jak tak liczę to powinno co nieco zostać. W ogóle to znalazłam świetną pasmanterię w mugolskiej części Londynu, nie uwierzyłbyś jakie tam potrafią mieć perełki. To będzie cud, jeśli nie przepuszczę tam pół następnej wypłaty. — A takie ryzyko było, bo po ostatniej wizycie Lise już miała w głowie co najmniej pięć nowych projektów. Na samą myśl oczy jej się świeciły jak dziecku wśród prezentów pod choinką, było więc bardziej niż pewne, że w najbliższym czasie wszyscy przyjaciele Merricks otrzymają swój przydział dzianinowych tworów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Salon wspólny QzgSDG8




Moderator




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 10 2020, 13:27;

- Zdecydowanie zachęcam - zadecydował ostatecznie, przenosząc się z pufy na kanapę obok Lise. Był jednak za duży na takie ściskanie się na małym siedzonku; teraz oparł się z zadowolonym westchnięciem i wyciągnął nogi, czując już pierwsze oznaki wkradających się w jego ciało zakwasów. - Stok to nie twoja bajka? - Raczej jeśli ktoś miał ochotę na tego typu sporty, to nie czekał... Lepiej było najpierw się zmęczyć, a potem wyleżeć w którymś z tych eleganckich gabinetów. Choć trzeba przyznać, że nawet będąc w resorcie, Leo myślał o znajdujących się tutaj mało typowo wypoczynkowych miejscach - basen, siłownia... Merlinie, kuszące.
- Żadne głupio... Ale teraz musisz mi dać namiary, wiesz? Obiecuję, że nie wykupię wszystkich największych skarbów... - Musiał mieć co robić podczas sprawdzania wyjątkowo nudnych wypracowań, prawda? Zresztą, nawet teraz zabrał ze sobą trochę robótkowych drobiazgów do zabawy. Zamknięte w kufrze w pokoju tylko czekały na jakiś perfekcyjny wieczór przy kominku, z parującym obok kakao. - Na niektóre rzeczy warto wydawać... Pomyśl tylko ile ja pieniędzy bym tam zostawił, gdybym miał zrobić swetry dla półolbrzymiej części rodzinki! - Może sam Leonardo jeszcze taki ogromny nie był (ekhu), ale w domu Eurico gigantów nie brakowało.

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liselotte Merricks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 159 cm
Galeony : 67
  Liczba postów : 22
https://www.czarodzieje.org/t18140-liselotte-merricks#516681
https://www.czarodzieje.org/t18250-babelki#519242
https://www.czarodzieje.org/t18141-liselotte-merricks#516682
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 10 2020, 13:44;

 — Zdecydowanie nie moja — przytaknęła, poprawiając nieznacznie swoje ułożenie na kanapie. Jak już ma się cały pokój na ledwo dwie osoby, bez sensu się wciskać w róg niczym sierota. Nawet zaś w duecie ze znacznych rozmiarów towarzyszem rozmowy nie byli w stanie zająć całego mebla, wyraźnie przystosowanemu do goszczenia tłumów. — Zresztą w ogóle sporty mnie raczej nie ciągną. Chociaż niektóre gdy karciane są ponoć zaliczane do sportów, więc powiedzmy, że mam swoją dziedzinę.
 Bo tak ogólnie to wysiłek fizyczny nie należał do jej ulubionych. Co prawda wolała spacery niż jazdę czymkolwiek, a od pracy nigdy się nie migała, to jednak bieganie za piłką, dźwiganie ciężarów czy inne tak uwielbiane aktywności w ogóle nie wydawały jej się atrakcyjne. Mogła je za to oglądać ze sporą dozą zainteresowania, a nawet kibicować zażarcie, gdyby ktoś jej bliski bawił się w podobne rzeczy. Wcale przecież nie gardziła sportami jako takimi, była w nich po prostu żałośnie beznadziejna.
 — Rozważę, rozważę... — urwała zaczepnie. — Trzeba trochę pomanewrować bocznymi uliczkami, ale raczej się zmieścisz. Tylko uwaga na głowę przy wchodzeniu i tak dalej. — Cóż, żarciki z imponującego wzrostu tu już był klasyk. Lise zresztą odczuwała tę różnicę znacznie wyraźniej, bo sama miała wymiary bardzo kompaktowe.
 — Domyślam się. Zresztą mam podobnie, ale to dlatego, że na Rianie wszystkie ubrania się palą, czasem dosłownie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio coś mu dałam i przy następnej wizycie w domu jeszcze miałby to w jednym kawałku. — A uczynna siostra nadal z uporem maniaka obdarowywała starszego swetrami, szalikami i wszystkim co tylko udało jej się sklecić. Nawet by z chęcią pocerowała bratu wszystkie dziury i rozdarcia, ale ten delikwent jak już coś psuł, to zazwyczaj nie było czego ratować. Cud i tak, że jeszcze żył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Salon wspólny QzgSDG8




Moderator




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyWto Lut 11 2020, 23:22;

- Poważnie? A już myślałem, że na szachach się ta profanacja zaczęła i skończyła - westchnął cierpiętniczo, nieszczególnie aprobując poszerzanie dziedziny sportu do... cóż, mało sportowych aktywności. Leo jednak trzymał się tego, że chodziło o fizyczność, a nie szczęście związane chociażby z karciankami. Brakowało mu tego kluczowego elementu, o sprycie nie wspominając. Najwyraźniej zapchał sobie całe miejsce w móżdżku na strategie, dajmy na to, sztuk walki.
Vin-Eurico wysiłek fizyczny mógł oglądać i wykonywać, najlepiej jednocześnie. Mógł uczyć kogoś, mógł uczyć siebie pod czyimś okiem; mógł odnosić sukcesy i mógł wlec się na szarym końcu grupy. Cokolwiek, byle tylko jakoś się ruszać i próbować, bo mało rzeczy przynosiło mu w życiu tyle satysfakcji, co właśnie sport.
- O, dziękuję. Opinie skrzatów są bardzo ważne, tak dla porównania! - Żarty z wzrostu nigdy się nie kończyły, o co nie dbał również sam Leonardo. W gruncie rzeczy całkiem to lubił i czasem nawet prowokował, nigdy nie próbując wyrzec się swoich olbrzymich korzeni. Problemy w tym temacie pojawiały się w zaskakująco przyziemnych kwestiach, o których ludzie zwykle nie myśleli na poważnie.
- Jak szybko się palą na nim te ubrania? Może nas zapoznasz... - Leo uśmiechnął się słodko, tylko trochę przy tym sugerując, że może inny Merricks uległby jego wdziękom.

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie
Galeony : 1105
  Liczba postów : 680
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyCzw Lut 13 2020, 02:05;

[W innym czasie]

Panu Tarly'emu można było zarzucić wiele - od nierozgarnięcia, przez lenistwo na zuchwałości kończąc. Aczkolwiek nie można było powiedzieć, że nie dotrzymuje obietnic. Zawsze dopełniał danego słowa i wywiązywał się z umów. I dzisiaj przyszedł taki dzień...
Po zjedzonej obiadokolacji w ekskluzywnej hotelowej restauracji i po wzięciu szybkiego prysznica w ekskluzywnej łazience (po którym wytarł swoje mokre ciało ekskluzywnym frotowym ręcznikiem) udał się w umówione miejsce, gdzie miała wywiązać się nielegalna transakcja wymienna. W rzeczy samej - bardzo cieszył się na to spotkanie. Nie miał sensownych planów na wieczór, a przecież dobra smocza bitka nie jest zła. W dodatku w tak doborowym towarzystwie! Pannie Davies wisiał wiele, wyrządziła mu wielką przysługę. Do tej pory śmiał się w duchu na myśl o liście zwrotnym od profesor Northug, w którym to chwaliła jego wypracowanie. Cóż, Moe dostała aż dwie Wybitne oceny, a to wymagało podziękowań. Bruno zabrał więc ze sobą dwa modele smoków i coś jeszcze. Coś, co było zapakowane w małe, pomarańczowe pudełeczko.
Dotarł do salonu wspólnego chwilę przed czasem, co było dla jego osoby nietypowe. Zasiadł więc na miękkiej kanapie i wyciągnął na stolik małe smoczki, które od razu zaczęły posyłać sobie nietęgie spojrzenia. Przepiękny biały Opalooki Antypodzki mierzył wzrokiem czerwonego Chińskiego ogniomiota, który z kolei prostował swoje skrzydełka. Gryfon uśmiechnął się pod nosem, nie mogąc doczekać się tej prawdziwej, brutalnej walki. Zastanawiał się też, którego smoka wybierze Morgan. Oba były wyjątkowe i, trzeba to przyznać, bardzo urodziwe.
Siedział i czekał, obserwując salon i wyjście na korytarz. Cały ten resort był taki burżujski. Czuł się tutaj trochę nieswojo, choć - w istocie - miło było zaznać odrobiny... luksusu.


@Morgan A. Davies
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liselotte Merricks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 159 cm
Galeony : 67
  Liczba postów : 22
https://www.czarodzieje.org/t18140-liselotte-merricks#516681
https://www.czarodzieje.org/t18250-babelki#519242
https://www.czarodzieje.org/t18141-liselotte-merricks#516682
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyCzw Lut 13 2020, 20:59;

 — Profanacja? No już nie bądź taki, daj się nacieszyć — mruknęła, niby to urażona. Fakt faktem, dla wielu osób szachy i inne gry włączone w tradycyjny szereg były jedyną formą sportu, z którą nie byliby na bakier. Zresztą w grach karcianych nie wszystko opierało się przecież na szczęściu, a w dużej mierze na sprawności umysłu i taktyce; tymczasem w testach sprawności fizycznej też można było mieć najzwyklejszego w świecie pecha. Trudno stwierdzić, czy w ogóle istniała jakaś dziedzina w stu procentach mierzalna. Pewnie nawet gdyby była, zawsze znalazłby się ktoś, kto i tak wymyśliłby odpowiedni zestaw wymówek dla swojego słabszego wyniku.
 — Opinie skrzatów zawsze trzeba szanować — potaknęła, przybierając znienacka ton starego mistrza kung-fu. — My skrzaty jesteśmy wcieleniem skoncentrowanej mądrości. — W żadnym wypadku nie planowała boczyć się o użyte przez Leonardo określenie, tym bardziej że przed momentem osobiście zaczęła żartobliwy temat wzrostu. W gruncie rzeczy nigdy nie chciała być wyższa, a póki nie próbowano jej ubliżać z powodu małych rozmiarów, dowcipne podejście nie było jej straszne. Rian trenował w niej tę cierpliwość od najmłodszych lat.
 — Bardzo szybko. A już najszybciej palą się na nim buty, bo co chwila gdzieś biega — uzupełniła. — Kto wie, może kiedyś wreszcie przyjedzie na tyle długo, by był czas z kimkolwiek go zapoznać. Trzeba mieć dużo szczęścia, ale szansa zawsze jest. — W gruncie rzeczy starszy z rodzeństwa Merricksów pojawiał się w domu relatywnie często, acz zazwyczaj na krótko. Wpadał i wypadał zanim zdążyli się obejrzeć, ciężko więc było poczynić jakiekolwiek plany związane z jego wizytą. Chcąc go w ogóle spotkać należało liczyć na szczęście — nic innego raczej nie mogło tu pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć
Galeony : 8
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2274
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPią Lut 14 2020, 23:40;

Wpadła do salonu jak przeciąg. Z błyskami w oczach, rumianymi policzkami i energią na takim poziomie, jakby to ona miała się tłuc, udając smoka, a nie miniaturowe figurki. Była gotowa na to EPICKIE doświadczenie, a w swojego smoka, którego w sumie jeszcze nie znała, pokładała niemałe nadzieje. Nawet nie na zwycięstwo, co na widowisko, bo przecież to w zapierających dech w piersiach smoczych bitwach było najważniejsze.
- Też dostałeś list od Northug? - zapytała badawczo jeszcze przed przywitaniem, choć może nawet zamiennie z nim. Weszła na tak rozemocjonowany rytm, że prawdopodobnie nie myślała już do końca trzeźwo.
- Stawiam na Ogniomiota. - rzuciła, kiedy tylko jej oczom ukazały się smocze figurki w pełnej krasie. Złowieszcze. Potężne. Majestatyczne. A przecież zaledwie kieszonkowe. Wydawać by się mogło, że nawet nie dokończyła swojej wypowiedzi, a smoki, jakby zmotywowane jej zakładem, rzuciły się ku sobie z zamiarem walki na śmierć i życie, albo przynajmniej do znokautowania rywala. To się nazywało dynamiczne starcie. Chiński jaszczur rzucił się na białego kuzyna i sprowadził go na ziemię, ale ten wcale nie był mu dłużny - w rewanżu ugryzł go w łapę i odskoczył, po całym manewrze otrząsając się i sygnalizując zamiar ofensywy.

Bitwa smoków:
Oba smoki zaczynają z 12 punktami życia. Każdy gracz w swoim poście rzuca kością, aby określić wydarzenia, jakie dzieją się na polu walki.

1 - Twój smok rozpędza się i rzuca do gardła przeciwnikowi, zwalając go jednocześnie z nóg. Oponent, chwilowo owładnięty bezradną desperacją opętańczo zieje ogniem przed siebie, wzniecając mały pożar którejś z poduszek/puf. Wołajcie speca od Aquamenti. Rywal otrzymuje 2 pkt. obrażeń.

2 - Smoki wzajemnie okładają się łapami, przypominając w tym zawodowych pięściarzy. Zawodnicy wykonują dorzut i porównują swoje wyniki. Wyższy wynik zwycięża w tej turze, a jego smok okazuje się wytrwalszym i bardziej zajadłym wojownikiem, zadając obrażenia oparte na różnicy ilości oczek. Zwycięski smok otrzymuje 1 pkt. obrażeń, przegrany 2 pkt., bądź nawet 3 pkt. obrażeń, jeżeli różnica oczek wyniosła 3 lub więcej. Remis oznacza utratę 2 pkt. życia przez oba gady. Obowiązują przerzuty rozpisane na koniec.

3 - Smok zeżarł coś ze stołu albo dopadł do jakiejś plamy sosu. Najwyraźniej było to coś bardzo pikantnego, bo wyrzucony przez niego POTĘŻNY strumień ognia sprawił, że przeciwnik został odrzucony na sporą odległość i ratował się machaniem skrzydłami, aby nie wpaść w ścianę. Atak zadaje 3 pkt. obrażeń, jednak każdy smok może go wykonać maksymalnie jednorazowo. W kolejnych przypadkach obowiązuje przerzut wydarzenia.

4 Smoki posyłają w siebie wzajemnie strumienie ognia. Zawodnicy wykonują dorzut i porównują swoje wyniki. Wyższy wynik zwycięża w tej turze, a jego smok okazuje się lepszym ogniomiotem i zadaje obrażenia oparte na różnicy ilości oczek. Przy różnicy powyżej 3 oczek - 2 pkt. obrażeń, przy mniejszej różnicy - 1 pkt. Remis oznacza 1 pkt. obrażeń dla obu smoków.

5 - Smok przewraca przeciwnika i przygważdża go do ziemi, jednak ten w rewanżu gryzie go w łapę, zrzuca z siebie i wznosi się w powietrze. Oba smoki otrzymują po 1 pkt. obrażeń.

6 - Smoki siłują się w powietrzu, co wygląda trochę jak zapasy. Zawodnicy wykonują dorzut i porównują swoje wyniki. Smok z wyższym wynikiem okazuje się silnijeszy i podczas spadania na stolik z całym impetem wbija drugiego smoka w podłoże, po czym sam ląduje na nim z niewymowną gracją. Drugi smok jeszcze przez chwilę koziołkuje wzdłuż blatu. Przegrany otrzymuje 3 pkt. obrażeń, wydarzenie może pojawić się tylko raz w całej rozgrywce, potem obowiązuje przerzut wydarzenia. Przy porównywaniu ilości oczek obowiązują przerzuty rozpisane na koniec. Remis wymaga ponownego rzutu obu zawodników - do skutku. TO JEST WOJNA.

Dorzuty oraz przerzuty kości w ramach porównywania ilości oczek wykonywane są przez obydwoje zawodników w ramach posta jednej osoby, czyli całe wylosowane wydarzenie wraz z jego skutkami rozgrywają się w ramach jednego posta, a dorzuty i przerzuty dogadujemy między sobą.

Samych wylosowanych wydarzeń nie przerzucamy, chyba, że treść kości mówi co innego.

Ilość przerzutów (biorę pod uwagę statystykę ONMS oraz posiadane w kuferku przedmioty): Morgan 4, Bruno 5. Moe zaczyna.

Kod:
<zg>W tej turze:</zg> [b]C:[/b] -x HP, [b]A:[/b] -x HP
<zg>Chiński:</zg> x/12 HP
<zg>Antypodzki:</zg> x/12 HP
<zg>Moe:</zg> x/4 przerzuty
<zg>Bruno:</zg> x/5 przerzutów

W tej turze: C: -1 HP, A: -1 HP
Chiński: 11/12 HP
Antypodzki: 11/12 HP
Moe: 4/4 przerzuty
Bruno: 5/5 przerzutów

______________________

I wanna try something fun right now
Salon wspólny VtVzH7G
I guess some people call it AN-AR-CHY

Wakacyjny duch - Marie Kotna

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie
Galeony : 1105
  Liczba postów : 680
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptySob Lut 15 2020, 23:47;

Miał wrażenie, że pasuje do tego resortu jak kwiatek do kożucha. Nie widział siebie pośród tej nieskazitelnej bieli ścian, odstawał od tego miejsca. Jego wysłużony sweter pełen pęczków i zmechaceń tylko podkreślał kontrast pomiędzy jego osobą, a najwyższej klasy meblami i dodatkami we wnętrzu. Cóż, przynajmniej się wyróżnia, choć raz.
Nagle jego twarz uderzył niespodziewany podmuch wiatru. Wyrwał się dzięki temu z głupich rozmyślań i mimowolnie uśmiechnął, gdy tylko zorientował się, kto wywołał ową wichurę. Oto i jest. Jego wybawczyni i przyszła rywalka w największej bitwie w historii smoczych modeli. Ogniki w jej oczach dostrzegł już z odległości kilku stóp. I niewiele myśląc - wstał. Zupełnie jakby witał dyrektora Hogwartu lub matkę swojego przyszłego męża swojej przyszłej żony.
- Owszem, dostałem. - zaczął tajemniczo, nieco poszerzając swój uśmieszek. Zrobił pauzę i gestem zaprosił Moe, by usiadła obok niego na kanapie. - Piękne, soczyste W, moja droga. Dziękuję. - dodał, nie kryjąc dumy. Oczywiście nie był dumny z siebie, przecież on tylko przepisał swoim koślawym pismem otrzymaną treść.
Usiadł w końcu, żeby nie stać jak ten ostatni kretyn i spojrzał na stolik. Smoki ewidentnie gotowały się w środku.
- Dobra, jest Twój! - zawołał w odpowiedzi, zacierając ręce. W tym momencie przypomniał sobie, że przecież miał coś jeszcze dla dziewczyny. Sięgnął więc po małe pudełeczko i popchnął je po gładkim, lśniącym blacie w jej stronę.
- To tak na osłodę... przegranej bitwy. - posłał jej zawadiackie spojrzenie. W tajemniczym pudełku kryły się czekoladowe ciastka, które upiekł tuż przed wyjazdem, by były jeszcze świeże i smaczne. Chciał jej podziękować w jakiś dodatkowy sposób. Nie spodziewał się otrzymać tak dobrej pracy, chyba gryzły go wyrzuty sumienia...
Więcej już nie paplał, bo smoki na dobre się rozkręciły. Chyba wyczuły, że mogą już zaczynać. Obserwował je w napięciu, cały podekscytowany. To była jego pierwsza taka walka i czuł się, jakby oglądał swoje dziecko wsiadające do Expresu Hogwart. Nachylił się nad małymi zawodnikami i patrzył na ich zawzięte pyszczki. W pewnej chwili, gdy smoki znalazły się na ziemi, Opalooki Antypodzki przygwoździł do ziemi swojego chińskiego rywala. Bruno nabrał w płuca hektolitry powietrza, które jednak zaraz z gwizdem wypuścił, widząc rewanż czerwonego jaszczura. Mocne ugryzienie, musiało boleć. Jego smok został na ziemi, a Chiński Ogniomiot z pełną gracją wzbił się w powietrze.
- Niezłe są. - mruknął, kiwając z uznaniem swoją głową. Aż mu się loczki zatrzęsły.


W tej turze: C: -1 HP, A: -1 HP
Chiński: 10/12 HP
Antypodzki: 10/12 HP
Moe: 4/4 przerzuty
Bruno: 5/5 przerzutów

wylosowana piąteczka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć
Galeony : 8
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2274
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyNie Lut 16 2020, 01:32;

Zaskoczył ją zerwaniem się z miejsca, ale Davies szybko wykorzystała sposobność, aby na przywitanie się do niego przytulić, po czym popchnęła go do tyłu, aby kolana ugięły mu się w kontakcie z krawędzią zajmowanej sofy i wymusiły na nim usiadnięcie. Sama zaraz klapnęła obok niego i postanowiła zawzięcie wpatrywać się w smoki, ale Tarly najwyraźniej postanowił, że pochwałami obrzuca ją do tego stopnia, żeby spod tej całej słodyczy i wdzięczności nie była w stanie oglądać smoczej bitwy.
Pospiesznie dobrała się do pudełka z ciastkami i podsunęła je również do Brunia, wymrukując przy tym z siebie niemrawe, choć nadal nieco zaczepne 'częstuj się'.
- Nie każdy miał tyle szczęścia, aby otrzymać ode mnie pracę domową napisaną z dobrymi intencjami. Ciesz się, że nie jesteś Ślizgonem. - być może miała zamiar jeszcze pociągnąć opowieść o swoim zadaniu, jakie przygotowała dla Matta, ale musiała chwilowo sobie odpuścić - choćby ze względu na to, że bój zaczął się na dobre.
- Mój jest niezły. - poprawiła go, choć z przebiegu walki wynikał dość jasno remis. Od samego początku smoki wyłącznie wymieniały się ciosami, a ich starania przynosiły bardzo zbliżone skutki. Tym razem oba wzniosły się w powietrze i siłowały, próbując się wzajemnie zrzucić w stronę blatu stolika. W pewnym momencie przeleciały w niebezpiecznej odległości od ciastek, a wokół nich pojawiały się iskry i kłęby dymu. Żaden nie odpuszczał, pazury szły w ruch. Ogniomiot zdzielił Białasa przez pysk, a ten nie pozostał mu dłużnym, pozdrawiając go kopnięciem w klatę. Jednak prawdziwe emocje najwyraźniej dopiero miały nadejść.

W tej turze: C: -1 HP, A: -1 HP
Chiński: 9/12 HP
Antypodzki: 9/12 HP
Moe: 4/4 przerzuty
Bruno: 5/5 przerzutów

5 po raz trzeci...

______________________

I wanna try something fun right now
Salon wspólny VtVzH7G
I guess some people call it AN-AR-CHY

Wakacyjny duch - Marie Kotna

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie
Galeony : 1105
  Liczba postów : 680
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyNie Lut 16 2020, 02:04;

Odwzajemnił uścisk na przywitanie, oplatając niezgrabnie drobne ciało dziewczyny. Moment ten trwał jednak chwilkę, bo zaraz opadł na kanapę, powracając myślami na ziemię.
Pochłonięty walką, odruchowo wziął do ręki jedno z ciastek, zanim w ogóle dotarło do niego, że przecież miały być prezentem dla Morgan. Jak już je wymacał, to nie pozostało nic innego, jak je zjeść. Przynajmniej zaprezentował, że nie są zatrute, a nawet są zdatne do jedzenia i całkiem smaczne.
- Jestem zaszczycony. - spojrzał na nią, a kącik jego ust drgnął lekko ku górze. Szybko jednak powrócił wzrokiem do smoków, były bardzo absorbujące.
Wyglądało na to, że walka była wyrównana. Magiczne figurki odwdzięczały się sobie wzajemnie pięknym za nadobne. Nie używały jednak całej swojej potęgi... aż do czasu.
W pewnej chwili, jak na sygnał, zaczęły zionąć ogniem. Jednocześnie. Z tą samą pasją i determinacją. Tarly wybałuszył oczy, bo nie spodziewał się takiego pokazu ze strony małych modeli. A chciał takie pod choinkę, jak miał pięć lat! Teraz rozumiał, dlaczego dostał wtedy puzzle.
- No dalej, Antypodziu! - zachęcał białego smoczka, choć Ogniomiot był ciężkim przeciwnikiem. Nazwa gatunkowa od czegoś się wzięła. Smoki dawały z siebie wszystko, atmosfera była gorąca.
Jak tak dalej pójdzie, to w salonie temperatura podskoczy o kilka stopni.


W tej turze: C: -1 HP, A: -1 HP
Chiński: 8/12 HP
Antypodzki: 8/12 HP
Moe: 4/4 przerzuty
Bruno: 5/5 przerzutów

maine 4, 6
moesiowe 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć
Galeony : 8
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2274
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyNie Lut 16 2020, 02:22;

Czepiła się ciastek niemalże bez świadomości wsuwania jednego po drugim. Dopiero po chwili, kiedy smoki na moment oddaliły się od siebie, spojrzała w stronę pudełka, aby ujrzeć znaczne zmniejszenie populacji wypieków.
- Wow. Poproszę tak częściej. Są najlepsze. - nie dodała na koniec 'jak mój smok', bo teraz to już całkiem rzucało się w oczy, że oba szły łeb w łeb i żaden nie ukazywał najmniejszej oznaki słabości względem drugiego.
- Nie mów Gallagherowi, ale na jego pracę domową na historię trafił ciekawy szyfr. - Ogniomiot postanowił robić to, co potrafił najlepiej, ale jego ognisty podmuch został w lwiej części zneutralizowany przez Antypoda. Biały nie odpuszczał, dawał radę jak Eminem w swojej branży. A przecież bycie krok w krok z Chinolem, jeżeli chodziło o zianie, to już nie było byle co.
- Z pierwszych liter każdego zdania składał się wyraz Slutherin. - dokończyła z błąkającym się po twarzy uśmiechem, po czym ponownie wróciła do walczących gadów. Ogniomiot nie odpuszczał, prawdopodobnie chcąc udowodnić swoją wyższość, jeżeli chodziło o kule płomieni i po raz kolejny wydobył z siebie piekielny żar, ale Antypod nie miał zamiaru oddawać mu żadnych ukłonów.
- Zadziorna z niego sarenka. - skomentowała starania smoka Tarly'ego, który z postury rzeczywiście wyglądał na drobniejszego i takiego, na którego większość wskazałaby, jako jednostkę słabszą w aktualnych zawodach. A jednak.
- Z kim jesteś w pokoju? - ta kwestia na feriach była chyba w każdej z sypialni rzeczą mocno konfliktogenną. Dwa łóżka. Trzech lub więcej lokatorów. Zwykle skonfliktowanych albo o bardzo odległych przekonaniach. Wystarczyło zerknąć na skład w pokoju Morgan.

W tej turze: C: -1 HP, A: -1 HP
Chiński: 7/12 HP
Antypodzki: 7/12 HP
Moe: 4/4 przerzuty
Bruno: 5/5 przerzutów

Kości: 4 + 6
Bruno też 6, wtf

______________________

I wanna try something fun right now
Salon wspólny VtVzH7G
I guess some people call it AN-AR-CHY

Wakacyjny duch - Marie Kotna

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie
Galeony : 1105
  Liczba postów : 680
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyNie Lut 16 2020, 21:06;

Zrobiło mu się jakoś tak cieplej, gdy jego ciastka zostały docenione. W cukiernictwie nigdy nie był mistrzem, zawsze w tej kwestii podziwiał Skylera - on potrafił upiec prawdziwe arcydzieła. Odwrócił się do Moe po raz kolejny i posłał jej ciepły, szczery uśmiech. Niewymuszony. Było mu tak miło, że nawet przez chwilę nie doglądał smoków. A walka była zacięta. I mocno wyrównana.
Parsknął lekko, gdy dziewczyna wspomniała o zaszyfrowanym przesłaniu w liście dla Matta. I automatycznie zaczął zastanawiać się, czy w jego pracy domowej też było coś ukryte. Oczywiście nic nie dostrzegł, a przecież pokusił się o własnoręczne przepisanie zadania, żeby poniekąd zatrzeć ślady. Profesor Northug od razu zorientowałaby się, że on nie ma takiego zgrabnego pisma. No ale... nie zdziwiłby się, gdyby coś przeoczył. Czasami był bystry jak woda w... kałuży.
- Przebiegłe. I pomysłowe. - odparł, mierząc ją wzrokiem. Jakby chciał wyczytać z jej mimiki, czy jednak coś przeoczył w swoim liście.
Tymczasem smoki dalej pluły na siebie ogniem piekielnym. Wyglądało to z jednej strony przezabawnie, biorąc pod uwagę ich małe rozmiary, a z drugiej... patrzyło się na to, jak na najlepszą walkę wszech czasów. Tarly był dumny ze swojego Antypodzkiego malucha, bo jednak sprostał wyzwaniu i nie dał się zwęglić Chińczykowi. W pewnej chwili biały smoczek opadł na stolik i zaczął zlizywać coś z blatu. Bruno zmarszczył brwi i pochylił się nad nim, wytężając wzrok.
- Okruchy? - zapytał cicho, sam siebie. To była najbardziej prawdopodobna wersja, przecież przed chwilą jedli ciasteczka. Machnął więc na to ręką i miał nadzieję, że czekolada nie jest toksyczna dla... figurkowych smoków.
- A właśnie między innymi z Gallagherem. - odpowiedział na zadane pytanie - I jeszcze z Laurką i Dickensem... - ostatnie imię wymówił przez zaciśnięte zęby. Jakoś nie przepadał za tym człowiekiem, choć nie wiedział dokładnie dlaczego ma względem niego takie odczucia. Znali się tylko z widzenia, a jednak... - A Ty? - nie miał kompletnie pojęcia, kto z kim spał w pokoju. On sam nie trafił najgorzej, dwa na trzy piki były bardzo spoko. Choć oczywiście mogło być lepiej. Kto ich dobierał? Dobre pytanie.
- Do stu tysięcy chochlików kornwalijskich! Patrz! - zawołał nagle, gdy zobaczył, co wyczynia jego smok. To chyba jednak nie były okruszki... Antypodziak wypluł z siebie ogromny strumień ognia, aż Bruno nie mógł pojąć, jakim cudem tak małe gardziołko mogło tego dokonać. Wyglądało to imponująco i przerażająco zarazem. Ogniomiot poleciał na kilka metrów, odrzucony przez siłę gorącego podmuchu. Ratował się jak mógł, ale na niewiele zdało się machanie skrzydełkami.
To się nazywa nokaut!


W tej turze: C: -3 HP, A: -- HP
Chiński: 4/12 HP
Antypodzki: 7/12 HP
Moe: 4/4 przerzuty
Bruno: 5/5 przerzutów

3 oczka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 288
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 337
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 17 2020, 15:52;

/ w innym czasie


Każde miejsce było lepszą opcją spędzania czasu wolnego od szkoły niż rodzinny dom, w którym każdy dzień wyglądał dokładnie tak samo; śniadanie, sprzątanie, opieka nad młodszym rodzeństwem, krzyk rodziców, obiad, sprzątnie, kolacja, sprzątnie, krzyki młodszych i sen. Kładąc się w łóżku Oli marzyła tylko o tym, żeby rano obudzić się w innym miejscu, w którym panowałaby względna cisza, a zapach tytoniu nie przesiąkał wszystkiego wokół. Każdego wieczora kładąc się w łóżku zasypiała z coraz większą złością wymierzoną nie tylko w postaci rodziców, którzy wszystkie obowiązki zwalili na nią, ale również Boyda. Jako student miał więcej możliwości niż ona, nie musiał być na każde zawołanie rodziców, mógł się postawić i tak też zrobił - wybrał siebie. Olivia była z niego dumna, jednak nawał obowiązków, które na nią spadły tuż po jego wyjeździe sprawiał, że zaczynała mieć mu to po części za złe. W końcu i ona nie wytrzymała, po raz pierwszy postawiła się swojej rodzicielce, słyszała krzyki dobiegające zza drzwi, gdy do małego, nieco zniszczonego kuferka pakowała kilka najpotrzebniejszych rzeczy, a potem po prostu wyszła.
Wyrzuty sumienia dopadły ją pół godziny później, jednak wtedy już było za późno, żeby zawrócić. W głębi duszy brunetka miała nadzieję, że zanim wróci rodzice ochłoną, teraz - gdyby zawróciła - naraziłaby się na zbyt duży gniew.
Masyw Mont Blanc przerósł jej najśmielsze oczekiwania, był jeszcze piękniejszy niż na zdjęciach zamieszczonych w mugolskich gazetach i czasopismach. A jej samej trudno było uwierzyć, że jest w miejscu, z którego szczytu dosięgnąć można chmur. Uśmiechnęła się promiennie, w tym momencie właściwie nie żałując podjętej przez siebie decyzji.
- Czasem warto być egoistą - stwierdziła, przechadzając się korytarzami resortu, który wielkością dorównywać mógł szkole. Włożyła na siebie jeansowa koszule i czarne spodnie , pozostawiając włosy rozpuszczone. Mogła pozwolić sobie tu na bardziej swobodny styl, wcześniej oczywiście upewniając się, że nie jest wymagane tu noszenie szkolnego mundurka; w końcu była to wycieczka szkolna, a po kadrze Hogwartu mogła spodziewać się wszystkiego. Pierwszym miejscem, które postanowiła odwiedzić okazał się salon wspólny: wielkie pomieszczenie z przeogromną ilością miejsca oraz poduszek, w których od razu się zanurzyła, zajmując jedno z miejsc na wielkiej kanapie.
Przymknęła na chwilę oczy, a przez głowę przemknęła jej jeszcze raz myśl, czy aby na pewno postąpiła słusznie, kiedy chwilę ciszy przerwał czyjś głos.

@Russell Alvarez
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Russell Alvarez

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173 cm
C. szczególne : tatuaż na kostce
Galeony : 263
  Liczba postów : 302
https://www.czarodzieje.org/t18225-russell-alvarez#518736
https://www.czarodzieje.org/t18249-poczta-alvaro
https://www.czarodzieje.org/t18236-russell-alvarez
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 17 2020, 16:35;

Russell w swoim domu miał zdecydowanie lepszą sytuację. Aczkolwiek ostatnio wolał się nikomu nie pokazywać na oczy. Kiedyś to było wspaniałe miejsce, gdzie uwielbiał spędzać każdą wolną chwilę, o ile była tylko taka możliwość. Mama zajmowała się kawiarnią, która znajdowała się pod ich mieszkaniem. Była piękną i zaradną kobietą o dobrym sercu. Ojciec zaś był czarodziejem półkrwi. Uwielbiał zawsze robić zdjęcia. Chłopak właśnie po nim odziedziczył talent i zdarzało się, że latał z aparatem i fotografował. Dosłownie wszystko i wszystkich, ale nie o tym teraz. To po nim odziedziczył zapał do życia. Zdarzało się, że jego oczy aż się błyszczały z ekscytacji.
Jednak kiedy dwa lata temu zmarła jego mama, wszystko się zmieniło. We własnym domu czuł się obco. Kuzyni, którzy z nimi zamieszkali wyprowadzili się, w domu zaczęła panować dziwna cisza a ojciec? Gdy tylko go widział, zaraz zaczynał płakać. Czy aż tak bardzo przypominał mu zmarłą małżonkę? Co powinien był zrobić? Pewnie każda osoba by powiedziała, że powinien go wspierać, ale w Russellu było coś z egoisty. Zaczął myśleć więcej o sobie. Jak tylko mógł, zaczął unikać domu. To dlatego to był jego drugi wyjazd na ferie zimowe. Naprawdę czuł się lepiej, kiedy nie widział użalającego się nad sobą rodzica. Miał wrażenie, że ojciec czuje się równie dobrze, nie widząc go, ale mniejsza z tym. Był teraz tutaj w tak niezwykłym miejscu i nie zamierzał wspominać Irlandii, chociaż i ta była niezwykła w pewnym stopniu.
Czasem warto być egoistą . Był nim zdecydowanie. Myślał o sobie, o swojej karierze i uczuciach zamiast o rodzinie i pracy, jaką przygotował mu ojciec. Miał własne życie czy to do niego docierało, czy nie. Chciał leczyć nosy, które sam łamał. Chciał być naprawdę kimś i nie chciał, by zapał do życia w nim gasł.
Energicznym krokiem wszedł do salonu i jego oczom ukazał się niesamowity widok. Ujrzał anioła. Próbował uciszyć swojego wewnętrznego alvara. Jednak tak czy inaczej, dziewczyna była przepiękna. Chociaż jak na jego gust nieco za smutna. Dlatego postanowił podejść i przysiąść na kanapie, na której leżała.
- Nie smuć się. To może być nowa przygoda - parsknął. Czy nie powinna wyjść na zewnątrz i cieszyć się nowym dniem? Albo, chociaż razem z nim poszukać kłopotów. Cokolwiek tylko nie leżeć smutna. Bardzo by chciał się dowiedzieć, co jest grane. Ciekawe czy zdoła się otworzyć przed nim.

@Olivia Callahan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 288
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 337
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyPon Lut 17 2020, 18:24;

Każda rodzina, każdy dom skrywały swojego tajemnice przed którymi, oni jako młodzi ludzie często uciekali. Było to naturalnym odruchem, bo dlaczego mając "naście" lat mieli nosić na barkach brzemię ludzi, którzy często byli od nich dwa razy starsi. Olivia wiele razy zastanawiała się nad tym, lecz dopiero dziś pierwszy raz postanowiła zachować się jak typowy egoista. Z natury była bardzo lojalna i opiekuńcza wobec młodszego rodzeństwa, jednak pewne rzeczy mogły przerosnąć również ją. Po części sama była jeszcze dzieckiem, tak samo jak Russel; ich wiek mógł być okolicznością łagodzącą. Nie mając przy sobie oparcia, nie mogli stanowić go dla innych. Wszystkie te argumenty z trudem przemawiały do brunetki, która zamiast cieszyć się miejscem w którym się znalazła, szaleć na stoku czy spacerować po górach, zaszyła się w salonie wspólnym licząc na to, że wyrzuty sumienia wyparują niczym kałuża podczas letniego, gorącego południa.
Różnili się, to było jak zderzenie dwóch światów, w których panował zupełnie inny system władzy, dla niej bycie egositką było ostatecznością. Gdyby tylko miała w sobie wystarczająco dużo siły zapewne wstrzymałaby w domu jeszcze tydzień. Ale czy nawet jej nie należała się chwila wytchnienia? Od szkoły? Od obowiązków domowych? Od życia, które od samego początku jej nie rozpieszczało?
Postanowiła chwycić się tej myśli, starając się nabrać dystansu do własnego czynu, to było dla niej takie typowe - działanie bez zastanowienia.
Ułożyła się na poduszkach, brązowe włosy niczym rozlały się na jasnym materiale niczym rzeka występująca z koryta, sprawiając że zajmowały one więcej miejsca niż drobna Gryfonka.
Otworzyła gwałtownie oczy, skupiając się na kierunku z którego dobiegł męski głos. Odwróciła głowę, dopiero wówczas dostrzegła bruneta, siadającego zaskakująco blisko. Utkwiła w nim niebieskie tęczówki.
- A skąd pomysł, że się smucę? - zapytała, podnosząc się. Włosy opadły jej delikatnie na twarz, jednak szybko zgarnęła je do tyłu i przeczesała palcami. - Nowa przygoda? To może chcesz ruszyć na jej poszukiwania ze mną? - kolejne, dość odważne pytanie padło z ust panienki Callahan. Wywołało ono na jej ustach delikatny uśmiech.


@Russell Alvarez
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Russell Alvarez

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173 cm
C. szczególne : tatuaż na kostce
Galeony : 263
  Liczba postów : 302
https://www.czarodzieje.org/t18225-russell-alvarez#518736
https://www.czarodzieje.org/t18249-poczta-alvaro
https://www.czarodzieje.org/t18236-russell-alvarez
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyWto Lut 18 2020, 15:11;

Ludzie mówią, że życie młodych jest takie łatwe, ale to nie prawda. Każde z nich miało swoje problemy, swoje trudne decyzje. Każde z nich wychowało się w innym środowisku. A starsi potrafili ich oceniać z góry. Przez jakiś pryzmat. Wkurzało go to bardzo. Nikt nie miał prawa ich oceniać. Co by to nie było. On starał się nikogo nie oceniać. Był wyrozumiały. Oprócz bicia się potrafił również słuchać, ale nigdy nie naciskał. Twierdził, że jeśli ktoś zechce się wygadać, to z czasem po prostu to zrobi. Był po prostu, to najlepsze co mogło być.
Ich postawy egoistycznej nie było co porównywać, to fakt. Ona była egoistką w ostateczności a on egoistą z wyboru. Zawsze był jakiś wybór. Nie bierzcie go za bezdusznego frajera, proszę. Nie zostawiłby ojca w prawdziwej potrzebie. Na przykład jakby naprawdę nie było pieniędzy, jakby leżał w szpitalu czy naprawdę nie radził sobie z życiem. Wtedy bez zastanawianie rzuciłby naukę i pojechał do Irlandii mu pomóc. Zacząłby zajmować się sklepem i porzucił swoje marzenia. Jednak teraz nie było takie konieczne. Ojciec miał pieniądze i złamane serce. Na to drugie nie było żadnego lekarstwa. Jednak co on o tym wiedział? Nikt nigdy mu nie złamał serca. Nigdy nawet nie czuł się zraniony z powodu odrzucenia. Rozumiał doskonale słowo „nie".
- Jakbyś nie dostrzegła to mam oczy. Widzę pewne rzeczy. Czasami po prostu usta się śmieją, a w oczach jest ból - może nie był takim zwykłym pajacem, za którego sam się miał? A może po prostu kamuflował się dobrze? Nie chciał jednak straszyć dziewczyny. Nie chciał jej osaczać. Dlatego też wstał z kanapy. Był nawet gotów odejść. No dobra, nie przesadzajmy.
Czy oto padła jakaś propozycja z jej ust? Tego się nie spodziewał. Był mile zaskoczony. Taka miła a taka odważna. Wiedziała widocznie, czego chce od życia i nie wahała się o to sięgnąć. Była ładna, więc na pewno mogła przebierać w swoich przygodach. Czy powinien być zaszczycony?
- No, jeśli tak bardzo chcesz, to z przyjemnością to zrobię. Nie pożałujesz - zapewnił ją po krótkim namyśle. Miała jakieś plany?
- A więc co chciałabyś robić na początek? - przygryzł wargę i usiadł ponownie przy niej, i tak zachował dystans.

@Olivia Callahan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć
Galeony : 8
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2274
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyWto Lut 18 2020, 16:07;

Wyłącznie wzruszyła ramionami, kiedy Tarly usilnie starał się wyczytać z jej twarzy ślady złych zamiarów dotyczących pracy domowej. Nie chciała go jednoznacznie nakierować na to, że nie miał się czego obawiać. Uznała, że przekonywanie byłoby teraz jeszcze bardziej podejrzane, a sama czujność wymuszałaby na nim sprawdzanie 'swoich' prac domowych przed posłaniem ich w świat. Wymuszanie na kimś czytania mogło być uznane za taką kryptopróbę nauczenia 'ofiary' czegoś z treści pracy domowej, a nie wyłącznie załatwianie w czyimś imieniu spraw. Czy Moe jednak miała takie skłonności? Być może, pół roku z prefekcką odznaką potrafiło nieco zmieniać ludzi. A przecież jako kapitan drużyny nadal powinna czuć się choć trochę odpowiedzialna za gryfońską brać.
Zmarszczyła brwi, słysząc zmieniony ton głosu podczas wymieniania trzeciego ze współlokatorów i choć nie była pewna, w jak złych byli relacjach, spodziewała się, że był to swojego rodzaju psikus organizatorów wyjazdu, podobnie, jak było w przypadku jej pokoju.
- Mam Aconite, Christinę i Asfalta. CzerwoNOOOOOSZUSTWO! - zadarła się, widząc, jak jej Chinol został sponiewierany ogniem bardziej, niż koronawirusem. Zanim jednak podbiegła na reanimację, Ogniomiot otrzepał się i zgłosił gotowość do dalszego pojedynku kieszonkowych potworów. Choć nieco już zmaltretowany, dopadł do Antypoda, wbijając mu zęby w szyję i powalając na ziemię, na co zaatakowany gad odparł jedynie dalszym zianiem żarem, czym wzniecił ogień na jednej z poduszek. Davies na chwilę zamarła, bo jednocześnie poczuła konieczność rzucania zaklęcia, które ugasiłoby problem oraz blokadę w głowie, która krzyczała, by nie igrać z ogniem przy pomocy wadliwej różdżki.

W tej turze: C: -0 HP, A: -2 HP
Chiński: 4/12 HP
Antypodzki: 5/12 HP
Moe: 4/4 przerzuty
Bruno: 4/5 przerzutów

______________________

I wanna try something fun right now
Salon wspólny VtVzH7G
I guess some people call it AN-AR-CHY

Wakacyjny duch - Marie Kotna

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 288
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 337
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyWto Lut 18 2020, 19:39;

Oli miała podobne odczucia, co do oceniania ich wyborów przez dorosłych, ile to razy powtarzają im najpierw "ucz się na własnych błędach", a później w wielu sytuacjach próbują narzucić swoje zdanie, wychodząc z założenia, że są starsi, przeżywali więcej i mają prawo ich pouczać. Problem polegał na tym, że rodzice brunetki nie mieli w sobie wyrobionej tej tendencji, za to świetnie w tej roli sprawdzał się jej starszy brat - Boyd. Tym razem pewnie też skarciłby ją za to, że zostawiła młodsze rodzeństwo bez opieki, a przecież poprosiła sąsiadkę, by do nich zaglądała; była odpowiedzialna. Z resztą on sam nie był święty. Westchnęła zdając sobie sprawę, że wyrzutu sumienia wywołują w niej również złość wymierzoną w starszego Gryfona, dlatego spróbowała skupić swoje myśli na zupełnie czymś innym.
Dłonią pogładziła puchową poduszkę, która w dotyku przypominała obłoki, tych oczywiście Oliv nigdy nie miała okazji dotykać, jednak tak właśnie wyobrażała sobie ich fakturę. Brunetka podobnie, jak chłopak nie oceniała ludzi z góry, była w stosunku do nich - raczej starała się być - opanowana, a przede wszystkim obiektywna, najpierw musiała kogoś lepiej poznać, aby móc później wydać o nich jakikolwiek osąd.
Callahan nie była pewna, czy mogłaby aż tak bardzo poświęcić się swoim rodzicom, nie czuła z nim dużej więzi, ot! Matka ją urodziła, ojciec spłodził i choć rodzeństwo kochała całym sercem i za nich byłaby w stanie oddać nawet własne życie, tak dla rodzicieli nie miała zamiaru rezygnować ze swoich planów i marzeń. Zmarszczyła w zabawny sposób nos, co sprawiło, że kąciki jej ust uniosły się delikatnie do góry.
- To nie ból, zapewniam - odparła, nieco rozbawiona, gdyż spostrzeżenia chłopaka tylko w pewnym procencie były zgodne z prawdą, wszystko było znacznie bardziej skomplikowane.
Niebieskie oczy uważnie śledziły każdy wykonany przez nieznajomego gest. Uniosła brew w pytającym geście, kiedy nagle wstał, jednocześnie dając mu propozycję, która nie mogła zostać przez niego zignorowana. Dostrzegła zaskoczenie malujące się na jego twarzy, co sprawiło jej swego rodzaju satysfakcję. Po raz kolejny poprawiła się na kanapie, odkładając trzymaną poduszkę na bok.
- Grałeś kiedyś w eksplodującego durnia? - odpowiedziała pytaniem i nie czekając na odpowiedź Gryfona, podeszła do szafki na której już wcześniej zobaczyła talię kart tarota. - Tak w ogóle, jestem Olivia, ale mów mi Oli, a ty chyba jesteś Russell, dobrze kojarzę? - zapytała, usiadła po turecku na kanapie, klepiąc miejsce obok siebie, gdy udało się jej przesunąć stolik, by mieli możliwość rozłożenia na nim kart.


@Russell Alvarez
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Russell Alvarez

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173 cm
C. szczególne : tatuaż na kostce
Galeony : 263
  Liczba postów : 302
https://www.czarodzieje.org/t18225-russell-alvarez#518736
https://www.czarodzieje.org/t18249-poczta-alvaro
https://www.czarodzieje.org/t18236-russell-alvarez
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyWto Lut 18 2020, 20:35;

Pokiwał głową w geście przyznania jej racji. Co on tam wiedział. Rzadko kiedy on sam przyznawał się do bólu przed innymi osobami. Dlaczego ona miała przyznać się do tego obcemu chłopakowi i to w salonie wspólnym, do którego zaraz ktoś mógł wpaść albo nawet już teraz stać pod drzwiami i słuchać wymiany zdań. Zajęcie jej czymś by nie myślała o przykrych sprawach to odpowiednia decyzja. A jak to ona zaproponowała to jeszcze lepsza. Nawet podobało mu się to. Nie musiał jej do niczego namawiać, starać się by przez, chociaż chwilę się uśmiechnęła, robić z siebie debila. Zaraz… czy przypadkiem on nie zrobił z siebie debila bez większych starań? Jeszcze nie uciekła z krzykiem, był na dobrej drodze.
Eksplodujący dureń. Poznał tę grę dość późno, bo na drugim roku pobytu w Hogwartcie. Kojarzyło mu się ze zwykłym mugolskim durniem, więc bez wahania spróbował zagrać. Nie przewidział tylko, że to taki magiczny dureń. Gasnące światło, potwory możliwe rany, których nie było możliwości uleczyć od razu. Jak to dobrze, że lubił uzdrawianie. Może po wszystkim pomoże damie w opałach? Może to właśnie tylko on będzie potrzebował pomocy? W tej grze było coś, nie potrafił nawet powiedzieć co to takiego.
- Jasne, że znam. Jesteś pewna, że granie tutaj to dobry pomysł? Jeśli ktoś wpadnie w złym momencie, to ja rączki umywam - zaśmiał się, patrząc, jak dziewczyna wyciąga kart do tarota. To wcześniej tu było czy przywiozła ze sobą i zaplanowała to? Też pytanie. Gdyby to było jej, to trzymałaby u siebie w pokoju, prawda?
- Tak, jestem Russell. Miło mi cię poznać - powiedział nieco spiętym głosem. Słyszała o nim? Znali się wcześniej, a on całkowicie o tym zapomniał? Czy myślała o nim to, co dziewczyna z pokoju? Nie chciał, by dziewczyna myślała, że jest męską dziwką. Nie był jak pies na baby. Jeszcze udowodni wszystkim, że potrafi trzymać rączki przy sobie. Zresztą zawsze to robił, a to, że inne go lubiły przytulać czy kradnąc bluzy to już inna sprawa.
- Mam nadzieję, że masz przy sobie różdżkę, bo będzie się działo - poruszył zaczepnie brwiami. Pomógł jej z kartami, a następnie pokazał gestem, by zaczęła.

@Olivia Callahan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 288
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 337
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptyWto Lut 18 2020, 22:09;

Po raz kolejny posłała w kierunku chłopaka uśmiech, tym razem ten numer 21, kiedy dostrzec można cały rząd górnych zębów, a policzki delikatnie unosząc się do góry. Cieszyła się, Że Gryfon odpuścił temat tego, co u niej dostrzegł, nie zamierzała całego wyjazdu spędzić na zadręczaniu się, skoro wszyscy dobrze się bawili. W tym momencie może i na jaw wychodziła nieco egoistyczna natura brunetki, z której nie była dumna, lecz poprzez odpowiednie argumenty próbowała zagłuszyć w sobie wyrzuty sumienia.
Lepiej, żeby chłopak nie miał pojęcia co tak naprawdę było przyczyną zmartwień Oliv. Nie był na to gotowy. Właściwie pozowali się dopiero przed chwilą, choć ona sama już kiedyś miała okazję poznać jego personalia; to właściwe było nieco zabawne - miała nad nim subtelną przewagę.
Oli miała okazję już kilka razy rozegrać partyjkę eksplodującego durnia, jednak zawsze ograniczała się do grona zaufanych przyjaciółek. Tym razem jednak chcąc zaznać nieco więcej adrenaliny postanowiła wyjść ze swojej strefy komfortu; przecież lubiła przygody.
Oczywiście liczyła się z tym, że podczas tej gry wszystko jest możliwe, jednocześnie była gotowa prawie na wszystko, znała wiele zaklęć i była dobra w uzdrawianiu. Czy coś mogło pójść aż tak źle, aby nie mogła sobie z tym poradzić? Eksplodujący dureń był jedną z bardziej delikatnych gier, w zeszłym roku rozeszła się po szkole plotka, że jacyś uczniowie podczas ferii postanowili rozegrać Therię, krwawą i bezwzględną rozgrywkę, której nawet ona - będąc dość szaloną osobą - nigdy by się nie podjęła. Na pytanie chłopaka, wzruszyła wpierw ramionami a następnie powierzała:
- Wszyscy są zajęci sobą, poza tym, co? Boisz się? - zapytała, po raz kolejny się uśmiechając, lecz nawet jeśli Russell miał jakieś obawy, to i tak postanowił wejść w tą przygodę razem z nią. Wywołało to w niej zadowolenie.
- Ciebie również, tak oficjalnie - przyznała, jej głos wydawał się być trochę tajemniczy, jednak miało to jedynie za zadanie podsycić fakt, że ona o nim coś wiedziała. Gdyby zapytał ją wprost, zapewne odpowiedziałaby zgodnie z prawdą, że jedna z jej koleżanek zwyczajnie była nim zauroczona przez co siłą rzeczy teraz Olivia posiadała na jego temat wiele ogólnodostępnych informacji. Nie było to żadną tajemnicą.
-Proponuje rozegrać partię do utraty czterech żyć, liczby parzyste zawsze przynoszą mi szczęście - zaproponowała. Po czym wyciągnęła kartę. Zaśmiała się, czekając na ruch Gryfona. Obdarzyła go uroczym spojrzeniem.

Kostka liczba: 3
Kostka tarot Moc - Czujesz przypływ nieodpartej mocy. Mocy, która każe Ci tańczyć w szalonym, bardzo energicznym rytmie. Do końca gry już nie usiądziesz spokojnie, jesteś zmuszony cały czas tańczyć.
Życia: 4/4

@Russell Alvarez


Ostatnio zmieniony przez Olivia Callahan dnia Sro Lut 19 2020, 09:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie
Galeony : 1105
  Liczba postów : 680
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Salon wspólny QzgSDG8




Gracz




Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny EmptySro Lut 19 2020, 00:07;

Posłał dziewczynie wymowne spojrzenie, gdy wspomniała, że jest wraz z Haze w pokoju. Chemia pomiędzy tymi dwoma była tak zauważalna, że nawet taki ktoś, jak on mógł zauważyć, że coś jest na rzeczy. Nie wnikał jednak głębiej, nie jego sprawy, a on sam nie lubił, jak ktoś za bardzo mieszał się w jego prywatę i sprawy sercowe. Nie zamierzał więc wścibiać nosa tam, gdzie go o to nie proszono.
Walka smoków była bardzo pochłaniająca, oglądało się ją lepiej niż ostatni sezon Gry o Tron. W pewnej jednak chwili Tarly zaczął martwić się, czy aby na pewno jest to bezpieczne dla otoczenia. On sam zgrzał się od tego ognia i emocji, aż zaczął machać materiałem swojego swetra, by nieco ochłonąć. Jego zdumiona mina musiała wyglądać okropnie głupio, ale nie zważał teraz na to. Obserwował smocze potyczki w napięciu i zastanawiał się, co będzie dalej. Czy figurki mogą się... wykończyć? Trochę go to martwiło. W pewnej chwili Ogniomiot dosadnie zrewanżował się na swoim rywalu, kąsając go swoimi małymi kłami. Musiało zaboleć, bo białołuski pobratymiec wyrzucił z siebie kolejną kulę ognia, trafiając w pobliską poduszkę. Która z pewnością kosztowała krocie...
Bruno zerwał się na równe nogi i zaczął macać kieszenie swoich spodni, w popłochu szukając różdżki. Żeby tylko hotelowa obsługa tego nie zobaczyła. Prosił w duchu Merlina, by nie wywalili ich z ferii. Musieli jakoś opanować ten mikro pożar. Gdy tylko Bruno sięgnął do swojej różdżki, bez chwili zwłoki wycelował ją w stronę palącego się materiału i rzucił szybkie Aquamenti. Udało się zażegnać kataklizm, a smoki powróciły do wzajemnego naparzania się strumieniami ognia. Antypodzki był tym razem bardziej zdeterminowany i wypluł z siebie chyba wszystko. Ogniomiot robił co mógł, ale niestety w tym starciu wyszedł trochę gorzej.
- Rany... Czy one będą tak... No wiesz, do końca? - zapytał Morgan niepewnym głosem. Trochę szkoda byłoby stracić takie ładne modele. Czy stare, poczciwe Reparo działało w takich sytuacjach? Czy może smoczki zwęglą się na proch?


W tej turze: C: -1 HP, A: -- HP
Chiński: 3/12 HP
Antypodzki: 5/12 HP
Moe: 3/4 przerzuty
Bruno: 4/5 przerzutów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Salon wspólny QzgSDG8








Salon wspólny Empty


PisanieSalon wspólny Empty Re: Salon wspólny  Salon wspólny Empty;

Powrót do góry Go down
 

Salon wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Salon wspólny JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Masyw Mont Blanc
 :: 
Resort
 :: 
Skrzydlo mieszkalne
-