Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 38 z 39 Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość


Lily Black

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 27
Galeony : 114
  Liczba postów : 105
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptySob 1 Sty - 22:12;

First topic message reminder :

- Widzę, że ty też nie grzeszysz nagannym humorem. - Powiedziałam, a po chwili obie śmiałyśmy się jak dwie szajbuski. Po chwili zdałam sobie sprawę, że wszyscy siedzący na sali patrzą na nas jak na ostatnie kretynki, a mój brzuch nadal szalał. No cóż, w końcu ta sałatka to moja dzienna porcja warzyw. Więcej już jeść nie będę, więc władowałam sobie ogromną ilość warzyw na talerz. Tak samo uczyniłam z talerzem siedzącej naprzeciwko Elliott, uśmiechając się do niej.
- Jesteś chuda jak patyk, dziewczyno. Powinnaś też coś jeść. - Dodałam, widząc jej zdezorientowaną minę. - A teraz, ładnie, siup. - Nabiłam na widelec sałatę i wcisnęłam jej do buzi. Sama później też sobie władowałam. Pewnie wyglądałyśmy teraz jak chomiki, z pełną ilością jedzenia zgromadzonego w policzkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Quentin Tricheur

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 329
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2673-quentin-tricheur
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6043-quenio#171480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6044-quentin-tricheur-zapraszam#171487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7211-quentin-tricheur#204514
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Moderator




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 16:45;

Faktycznie, wobec tego Quentin bardziej się stresował rozmową z Vanbergiem, niż momentem, w którym miał coś ukraść. Istna patologia, kto by przypuszczał, że sławny Dexter może być takim postrachem. To z pewnością przez jego niesłychane umiejętności w zaklęciach.
- On jeszcze żyje? – mruknął w zasadzie nie do końca na żarty. Nie widział przyjaciela od bardzo dawna. Głównie przez to, że planował wyjazd, spotykał się z Talą, rozmawiał z nią i robił wiele różnych ciekawych rzeczy. Z Talą. Nie miał czasu zajmować się niszczącym się gdzieś po kątach Schlosserem.
Quentinowi wcale nie podobała się mina Dextera. Nie podobał mu się też ton w jakim odpowiedział Szwajcarowi. Skrzywił się lekko na jego odpowiedź. Równie dobrze mógł powiedzieć wszystko co myśli na głos, Tricheurowi zdawało się, że dokładnie wie co myśli sobie Vanberg. Przecież nie raz widział jak tracił głowę dla jakiejś dziewczyny, by potem uciekać od niej. Kiedy to sobie pomyślał pomysł faktycznie wydawał się absurdalny. Głupi Quentin.
Chciał się wytłumaczyć, powiedzieć, że to nie jest kolejna laska. Czy coś w tym stylu. Ale uznał, że jego słowa zabrzmiałyby wręcz głupio. Dlatego gapił się dalej na tańczące pary nie przerywając milczenia, dopóki Dexter nie oznajmił, że on tutaj zostaje. Uniósł do góry brwi. I dobrze. Niech zostanie. Z kim byłby na Iteriusie bez niego i Jiriego. Wolfem? Spojrzał w końcu z powrotem na przyjaciela.
- Potrzebny mi rok stabilizacji. Musze ogarnąć jej rodzinę, coś wymyślić w związku z tym. Przeprowadzimy się do Londynu jak załatwię sprawy w Szwajcarii. Chciałbym, żebyś wierzył, że nie robiłbym takiego idiotyzmu, gdybym nie był pewny.
Spojrzał na dziewczynę, która siedziała wciąż sama na huśtawce.
- Idź do niej. Zobaczymy się szybciej niż myślisz. I pisz. Opisuj każdą zaliczoną laskę. Mówię ci jak skończysz szkołę jeszcze będziemy razem mieszkać. Wiesz, że jesteś praktycznie moją jedyną rodziną.
Uśmiechnął się do przyjaciela, by w końcu go objąć, a potem złapać za głowę i pocałować. Musiał wtedy stanąć na palcach. Klepnął go jeszcze po ramieniu i zaczął się oddalać. Zatrzymał się jednak po dwóch krokach.
- Ej Vanberg. Pamiętaj, że cię kocham.
Quentin rzucił mu ostatni uśmiech i skierował się w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tim de Jong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 164
  Liczba postów : 241
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 16:47;

Wkurzony był. Nie mogła sobie znaleźć innego partnera? No dobra, wiedział, że to nie zależało od niej, ale tak czy inaczej mogła przyjść za godzinę albo za miesiąc. A nie teraz. Wyczuł jak na to zareagował Finn. On wciąż coś do niej czuł, niezależnie od tego co by sobie wmawiał. Tim to wiedział i widział. Oczywiście, że mu się to nie podobało i że bolało. Najchętniej by chciał żeby Puchon o niej zapomniał, teraz, już. Ale dziewczyna odegrała ważną rolę w życiu tego chłopaka, nie mógł temu zaprzeczyć, więc nie dziwił się, że wciąż o niej mysli. Ale, tak jak wielokrotnie powtarzał, ma zamiar nie naciskać i nie spieszyć się, żeby Puchon spokojnie doszedł do siebie i do ładu, po ostatnich wydarzeniach. Jego rolą było tylko wspierać w tym Finna. Dlatego odwzajemniał uścisk dłoni i patrzył na chłopaka uważnie żeby nie przegapić żadnego grymasu czy innej reakcji. Czasami ściskał mocniej tą dłoń by pokazać, że on tu jest i nie pozwoli Finnowi zepsuć sobie przez nią zabawy. Cały czas modlił się o to by ta cholerna Cornelia w koncu sobie poszła. Zniknęła stąd, teraz, w tym momencie, z ich oczu, z Sali, z ich życia, na zawsze. Nie cierpiał jej strasznie za to co zrobiła jego ukochanemu, ale...z drugiej strony nieświadomie był jej wdzięczny za to, że zerwała z Puchonem. Przecież gdyby nie to oni dwaj nigdy nie byliby razem. I prawdopodobne było, że Tim za kilka lat byłby świadkiem na ich ślubie. A tego to by nie przeżył. Musiałby usunąć się w cień. Żeby nie cierpieć i żeby nie mieszać się do ich związku. W końcu Finn był z nią szczęśliwy, choć na to nie zasługiwała. Aż w końcu sobie poszła wyciągnięta na parkiet przez Lizarda. Biedny Jaszczur, miał taką okropną partnerkę. -Napić? Okej. - mruknął Krukon i poszedł za chłopakiem do stołu. W tym właśnie czasie Annelise załatwiała sprawę z Yvesem i tamtą Gryfonką Chuj-Mnie-Obchodzi-Jak-Jej-Na-Imię. Szedł przez salę ciągle odwracając głowę w tamtą stronę. To nie była ta nieśmiała Ann, którą znał, ale podobała mu się taka, stawiająca na swoim i pewna siebie. Dobrze, że to zrobiła, wcale nie było mu żal tamtego Puchona, który skrzywdził jej przyjaciółkę. Widząc tak tamten się krzywi po oberwaniu w twarz Tim uśmiechnął się lekko. Doszli do stołu, na którym stało mnóstwo napoi i przekąsek. - Z tym towarzystwem to nie będzie trudne. - odparł wesoło Krukon. W końcu ani Kostka ani Lizard nie grzeszyli abstynencją, ile to on imprez z nimi przeżył. Przy okazji zaczął się zastanawiać ile sam dziś wypije, w końcu zazwyczaj miał bardzo słabą głowę.
W końcu podeszły do nich Ann i Kostka. Tim uśmiechnął się szeroko do Anielicy. -Rany, to było świetne. Dobrze, że to zrobiłaś! Należało mu się. Kurczę, fajnie cię widzieć taką pewną siebie i w ogóle. -pochwalił ją szczerze i z entuzjazmem.


Ostatnio zmieniony przez Tim de Jong dnia Pon 18 Cze - 17:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
Galeony : 1616
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 16:51;

- No proszę. A byłam pewna, że gorzej już być nie może. Ah, jak to życie człowieka zaskakuje – Skomentowała patrząc w Lizarda i nie rozglądając się w około tak, jak on to zrobił. Nie interesowało ją za bardzo kto z kim tańczy. Potem, jak już będzie pijana, będzie miała sporo czasu, żeby obserwować innych ludzi zza kolejnej szklanki czegoś mocniejszego. Bo w końcu co miała robić poza tym dzisiaj? No i poza zajmowaniem się Jaszczurem w każdy znaczeniu, w jakim to słowo mogło zabrzmieć w tym momencie. Choć oczywiście nie wszystko mogliby zrobić tutaj na sali. I nie mogła zaprzeczyć, że nie ma ochoty na to i owo poza ów komnatą.
Paznokietki były zaledwie pokryte czarnym lakierem, ale faktycznie były dłuższe, dzięki czemu mogły sprawiać odrobinę bólu, a gdyby chciały wydrapałyby oczy nie jednej wywłoce, która zdenerwowałaby tą jakże spokojną dzisiejszego wieczora Corin. Więc lepiej strzec się, bo to, że jak na razie jest grzeczna zdecydowanie nic nie znaczy.
Uh czasem żałowała, że ten chłopak traktuje ją jak zabawkę, jak przedmiot. To była jedna z rzeczy, których nim nie lubiła, a jednocześnie pragnęłaby, by tą cechę posiadał każdy jej seksualny czy życiowy partner. Ona po prostu lubić być traktowana w ten sposób i nikt i nic tego nie zmieni – ani zdziwione spojrzenia ludzi, ani głupie komentarze. Dlatego też grzecznie wpadła ponownie w jego ramiona spoglądając na niego oczywiście z miną, jakby wcale jej się ten moment nie podobał. Grr... Dlaczego ją musi aż tak ciągnąć do tego ślizgońskiego pomiota szatana? Odwracała wzrok w miarę możliwości niemal od razu nieświadomie wracając do poprzedniego stanu. Ciekawe, czy w jej oczach widać jak sporą przyjemność czerpie z całej tej sytuacji? Dał się prowadzić uśmiechając się lekko.
- Miałam nadzieję, że wylosuje ciebie – Powiedziała jakże miłym tonem, który chował w sobie odrobinę tajemniczości. Jakiż to był prawdziwy powód? Nie miała zamiaru zapraszać nikogo żeby robić mu nadzieje na to, że po balu pójdzie z nim do Pokoju Życzeń w wiadomym celu. Planowała przyjść sama, ale loteria była zdecydowanie zabawniejsza, więc wzięła udział. I dobrze, bo dzięki temu tańczyła teraz z chłopakiem seksownie kręcąc biodrami i starając się go nie nadepnąć. Bo w gruncie rzeczy nie umiała tańczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dracon Nicholas Uchiha

Student Slytherin
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 241
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 16:59;

Przewrócił oczami widząc wierzgającą, niezadowoloną puchonkę, która robiła za fontannę. Jemu też ta sytuacja za bardzo się nie uśmiechała. W sumie to było zaprosić pierwszą lepszą laleczkę z korytarza, byle by tylko miała piersi. Albo... Mógł wziąć Cornelię, ale to już inna sprawa o której nie ma zamiaru ani rozmawiać, ani rozmyślać. Mimo wszystko na chwilę jego świadomość zatraciła się gdzieś w odmętach piekieł, skąd powinien pochodzić. Że nie puścił laluni zrozumiał dopiero wtedy, kiedy usłyszał jakiś męski głos. Tak się maluszek szarpał, że nie poczuł nawet, dlatego też był wielce zaskoczony, gdy nagle usłyszał poradę. Spojrzał w dół – bo w końcu miał 192 centymetry wzrostu, a to ciężko przebić – i uniósł brew w geście zażenowania sytuacją. Miło, kulturalnie, aż tu nagle przychodzi sobie jakiś bachor i śmie się do niego odezwać. Kolego, nie pomyliłeś adresu? Ty mu powinieneś buty czyścić, a nie upominać...
- Idź się zajmij swoją partnerką. Chociaż mając taką, przejechaną przez mugolski tir twarz nie dziwię się, że jesteś sam. Nawet najbardziej zdesperowana by nie przyjęła zaproszenia – Mruknął uśmiechając się cynicznie – Pozwól, że ja się zajmę moją – W tej chwili pociągnął do siebie dziewczynę tak, że musiała wpaść w jego ramiona. Zacisnął mocno dłonie na jej ramionach i wyszeptał jej do ucha słowo „zabaweczką” kończące poprzednie zdanie. Następnie delikatnie polizał ją po policzku. To Draco. Będzie robił co chce i kiedy chce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonawentura Dalgaard

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Jestem sliczny, ale nigdy pijany. peszeczek. teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 228
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:03;

Bonawentura starał się prowadzić Mormiję – było to trudne, zważywszy na to że kobieta nie była jakoś wyjątkowo dobrą tancerką. Deptała mu po nogach, myliła rytm i generalnie nie sprawiała wrażenia jakby podobało jej się w objęciach Dalgaarda.
Jednak mężczyzna nie okazywał po sobie, jak nieprzyjemnie się ją mu prowadzi. Z jego ust nie schodził uśmiech, nawet kiedy bibliotekarka po raz wtóry wbijała mu obcas w stopę. Było to trudne – wydawało mu się wręcz, że kobieta robi to z czystej złośliwości i stara się mu dopiec jak najbardziej.
- Bardzo dobrze tańczysz.. – ironia? Czy kiepska próba pochlebstwa? Trudno był powiedzieć i sam Dalgaard prawdopodobnie tego nie wiedział.
Po krótkim stąpaniu w miejscu, Bonawentura postanowił zaryzykować i obrócił swoja partnerkę wokół jej osi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lizard Cordylid

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 107
  Liczba postów : 140
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:08;

Lubił Cornelię. Lubił i nienawidził zarazem. Uważał, że byli do siebie za bardzo podobni, oboje traktowali innych jak swoją publiczność i oczekiwali poklasku i bycia w centrum uwagi, a na jednej imprezie dwa centra uwagi to zdecydowanie za dużo. Wtedy następowało współzawodnictwo i walka bez oczekiwania zawieszenia broni. Do tego oboje myśleli o sobie nieomal w samych superlatiwach i widzieli tylko w najlepszym, najjaśniejszym świetle. Wybebeszali swoje zalety, siłę i pewność siebie, a ewentualne, wypomniane im wady wciskali z powrotem w gardło wypominającego – mniej, lub bardziej dosłownie. Do tego jakkolwiek Lizard nie gardziłby ‘damskimi bokserami’ o tyle Corneli nie raz dałby w twarz, tak jak zapewne ona jemu, podczas ich wiecznych kłótni o podium, ale zdecydowanie wtedy wolał pchać ją na łóżko.
Zerknął mimowolnie na jej bujające się biodra i puścił na razie jej prawą dłoń, psując ich ułożenie, jakie zwykle przybiera się przy tańcu i nachylił się nad jej uchem na tyle, że jego gorący oddech rozlał się po jej szyi i ramieniu.
- Wstrętna kłamczucha. – zganił ją o dziwo całkiem czule i jego dłonie przesunęły się po jej bokach, z czego jedna zawróciła z powrotem na lędźwie druga bezczelnie zaszyła się przez łaskoczącą dłoń, dolną część sukienki na udo i zmusiła dziewczynę, do oparcia uda o jego biodro. Dopiero wtedy, musiała mu zaufać jako partnerowi do tańca i przewiesić się przez jego wolną dłoń, tak, ze centymetry dzieliły końce jej włosów od dotknięcia podłogi. Trzymał ją tak dłuższą chwilę, a poczucie jego rozgrzanego oddechu zdawał zdawało się nie schodzić z jej skóry. Pozwolił jej się wyprostować i obrócił ją tyłem do siebie słuchając z lubością jak jej obcasy niemal władczo uderzają o podłogę Sali. Jedna ręka objęła ją w pasie, a druga złapała lewą dłoń i zaczął się z nią powoli przesuwać w bok orzec chwilę wtulając policzek w jej włosy.
- Ale muszę przyznać, że od rana czułem, że zaskoczy mnie partnerka, jaką dostanę. Sądzę, że zamęczyłbym psychicznie jakaś skromniutką, niewinną dziewoje. – szepnął znów nad jej uchem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelique Marvillosa

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 193
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:10;

Ange szarpała się i szarpała, aż nagle ktoś przybył jej z pomocą. Spojrzała na Gryffona z szerokim uśmiechem. Miała szczerą nadzieję, ze ten barbarzyńca puści ją i będzie mogła uciec daleko, daleko, daleko. Dlaczego ona ma takiego pecha, że musiała trafić na kogoś takiego?!
Nagle chłopak objął ją i uniemożliwił jej jakąkolwiek ucieczkę. No świetnie. Nie słuchała nawet co mówi do Japończyka, gdyż starała się wymyśleć jakąś taktykę ucieczki. W końcu kiedy znalazła wystarczająco dużo odwagi, by coś zrobić stanęła sparaliżowana, a w jej oczach pojawiły się łezki. To było ohydne. Chłopak polizał ją po policzku, a ona poczuła jak w tej chwili staje się bezsilna, a ciało odmawia posłuszeństwa.
- Pu… Pu… puszczaj – wydukała trzęsąc się przestraszona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gianna Vittoria Sorrentin

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 99
  Liczba postów : 85
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:14;

Ucieszyła się, że chłopak ośmielił się trochę. Możliwość bycia tak blisko niego była naprawdę kojąca szczególnie, że widziała, że chłopak najchętniej by jej nie puszczał tak, jak ona z ogromną radością nie odsuwałaby się od niego nawet na kilka sekund... Do końca wieczora tak trwać i trwać w jednym tańcu – szkoda, że to złudne marzenie, którego nie mógł spełnić choć nie wiadomo jak bardzo by się dla niej postarał.
Nie spodziewała się, że przy ludziach wykona ten dość intymny gest. To zazwyczaj ona – mimo iż była nauczycielką – działała bardziej nierozważnie. Ale ta odrobina adrenaliny: „A co, jeśli ktoś to zauważy?” - to sprawiało, że jej ciała przeszedł dreszcz gdy tylko ją dotknął. Zachwycało ją to, że chłopak potrafił być dla wielu osób zimny i niemiły, ale przy niej sprawiał wrażenie troskliwej i czułej osoby, jakby taki był zawsze i jakby to było dla niego zupełnie naturalne.
- Mi też szkoda. Ale nic na to nie poradzimy, prawda? Choć jeśli chcesz chwilę przed północą możemy się wymknąć na kilka chwil – Zaproponowała wtulając się w niego tak, że może nie było to widoczne dla tłumu obok, ale on mógł poczuć, że Gin stara się zatopić wręcz w jego ciepłych ramionach, od których uzależniła się już jakiś czas temu. Niestety ledwo zbliżyli się do siebie tak bardzo, a już się skończyło. Zeszła więc z nim na bok.
- Nie każda dziewczyna jest na tyle odważna, by stanąć oko w oko z tak przystojnym i utalentowanym tancerzem – Odpowiedziała unosząc kącik ust. Rozejrzała się za czymś do picia. Kiedy tak jej wcześniej mówił o tym, że o północy wychodzi naszło ją pewne pytanie, które musiała mu zadać. I tak pewnie ich nikt nie podsłuchuje, bo po co?
- Właściwie, to mówiłeś komuś o nas? Komukolwiek? - Zagadnęła oblizując kusząco dolną wargę. Nawet nie wiedziała, że ów gest mógł wyglądać naprawdę bardzo zachęcająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hyacinth Timpton

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 57
  Liczba postów : 72
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:15;

Hiacynta powoli zaczynała tracić nadzieję na pojawienie się jej księcia z bajki. Krążyła po całej Sali w poszukiwania właściciela drugiej zielonej rękawiczki. Chciała napić się ponczu, ale czując w nim wódkę – zrezygnowała. Cała szkoła chyba zmówiła się aby zatruć jej ulubiony napój!
Jednak po jakimś czasie pojawił się On – z tym swoim nonszalanckim żarcikiem na przywitanie wydał się być Hiacce sympatyczny. Nie był koniecznie w jej typie z wyglądu, ale nie można było odmówić mu tego że jest przystojny. Timpton zachichotała nerwowo i cała aż spłonęła na twarzy. Po chwili jednak uspokoiła się i przywdziała na twarz najbardziej uroczy z uśmiechów, na jakie mogła się też zdobyć.
- Tę rękawiczkę? – zapytała zaczepnie – Ale to się śmiesznie składa... – udała że się zastanawia – Chyba nie będę mogła ci jej oddać. – powiedziała po krótkiej chwili – Potrzebuję jej! – oznajmiła z samozadowoleniem w głosie.
Poprawiła włosy, wyprostowała się na wysokość całych swoich imponujących stu pięćdziesięciu centymetrów i pokazała mu język.
- Jednak chyba mogłabym się zastanowić na oddaniem ci jej, panie...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kamenashi Seo

Student Gryffindor
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
Galeony : 903
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4177-kamenashi-seo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6949-kamenashi-seo
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:15;

Kame westchnął tylko ciężko i mruknął.
- Nie zaprzeczę, że jestem zaskoczony... - Urwał na chwile i mrugnął uspokajająco do dziewczyny. No tak on zachowywał się tak jak by kompletnie się nie bał. No i tak było w rzeczywistości, przecież co on mu zrobi, teoretycznie nic wielkiego.
- Widzisz podchodząc do ciebie byłem przekonany, że nawet nie sklecisz prostego zdania. Masz jakieś powiązanie z olbrzymami bo posiadacie bardzo podobne spojrzenie. Tak samo tępe - Mruknął i wsadził sobie spokojnie rękę do tylnej kieszeni.
- Chociaż w sumie nie możesz być spokrewniony z olbrzymami bo to była by dla nich na pewno wielka hańba. Więc na pewno nie jesteś z nimi spokrewniony bo natura nie jest na tyle wredna aby aż tak poniżać innych - Powiedział spokojniutkim głosem i popatrzył w oczy chłopaczka.
- A ten tekst skąd masz z elementarza czy z opakowania po płatkach śniadaniowych - Powiedział i cicho sam się zaśmiał ze swojego dowcipu. Oj zdawał sobie sprawę z tego, że stąpa po kruchym lodzie, ale nic a nic go to nie obchodziło.
- A wracając do poprzedniej sprawy. Puść ją, nie widzisz, że ona ewidentnie wstydzi się być z takim debilem jak ty - Powiedział i zbliżył się lekko do nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dracon Nicholas Uchiha

Student Slytherin
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 241
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:30;

Chłopak gapił się na policzek dziewczyny, który to przed chwilą sobie oznaczył. Potem spojrzał gdzieś za siebie i … Na chwilę zesztywniał mocniej zaciskając dłonie na jej ramionach, co musiało już jej sprawić odrobinę bólu, nawet jeśli wcześniej po prostu zachowywała się jak dziecko i udawała jaka to jest umierająca. Co się stało? Zobaczył dziewczynę, z którą ostatnio się lizał przez cały wieczór, a która w tym momencie stoi przyklejona do jakiegoś ślizgona, którego mniej więcej kojarzył, ponieważ rzucał się w oczy. Bardzo łatwo było powodzić za jego wzrokiem i zobaczyć kim to się wieczny dupek dla którego miłość nie istnieje zainteresował. Dlaczego? Ponieważ wręcz mordował wzrokiem tą ohydną kreaturę, która śmiała położyć obleśne łapska na jego dziew... zabaweczce. Dopiero po chwili wrócił do żywych. Chcąc nie chcąc szybko się rozpraszał, jeśli go coś nudziło.
- Hm? Mówiłeś coś? Tutaj na górze nic nie słychać – Mruknął ziewając przeciągle i bawiąc się kosmykiem włosów małej Angie, która jego zdaniem w tej sytuacji nie miała nic do gadania. No i oczywiście nadal mordował wzrokiem Lizarda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mormija Cajger

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Jestem śliczna i wiecznie pijana
Galeony : 492
  Liczba postów : 479
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3802-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3951-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3803-mormija-i-jej-polswiatek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10671-mormija-dalgaard#293063
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:31;

To było wręcz oczywiste, że Mormija stara się po prostu z całych sił zepsuć taniec. Miała nadzieję, że Bonawentura za moment wpadnie w szał, jednak chyba się pomyliła. Albo on był tak głupi, ze nie wiedział, ze ona specjalnie chce mu zgnieść stopy, albo to była jego gra. Nieodbijanie piłeczki z jego strony jeszcze bardziej wkurzało Mormiję, która coraz częściej przybierała zniecierpliwiony wyraz twarzy.
Obrócił ją w okół jej własnej osi, co trochę ją zaskoczyło - jednak kobieta uznała, ze nie takie z nią numery i z równowagi nie da się wyprowadzić.
W tym czasie tez zauważyła Regisa i Naleigh, którzy wyglądali tak, jakby na bal przyszli razem - w dodatku spojrzenie rzucone przez studentkę w stronę bibliotekarki sugerowało, aby Mormija w ogóle się do niech nie zbliżała.
Zakuło ją coś w piersi i poczuła jakiś dziwny żal i małe rozczarowanie. Wszystko wskazywało na to, że ona i Regis już nigdy nie będą w miarę normalnych stosunkach i nie ma nawet co o tym myśleć.
Bo oboje się zbłaźnili, bo oboje byli głupi i stoi między nimi ona.
Cóż za beznadziejna sytuacja, prawda?

Zagryzła dolną wargę i gdy zsunęła nieco niżej dłoń, którą trzymała w pasie Bonawenturę, uszczypnęła mężczyznę z całej siły. A potem drugi raz.
Mormija miała dosyć długie i mocne paznokcie, którymi mogła zadać wiele bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelique Marvillosa

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 193
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:40;

To była taka beznadziejna sytuacja! Była przestraszona i najwyraźniej miała ochotę wrócić do pokoju i już nigdy z niego nie wyjść obawiając się tego chłopaka. Panikowała i to bardzo, na szczęście uspokoił ją Gryffon, który był najwyraźniej w stu procentach pewny, że uda mu się ją oswobodzić. No cóż, chyba nic się nie stanie jeżeli ona mu pomoże. Przegryzła delikatnie wargę kiedy brutal zaczął bawić się jej włosami. Nadal czuła jak pulsuje jej obalały nadgarstek i piczą ramiona. Zamknęła oczy i skupiła się. Skorzystała z okazji, że pan Ślizgon zajmował się innymi ludźmi i uniosła nogę z całej siły uderzając piętą w jego stopę. Miała nadzieję, że ją puści, a ona będzie mogła uciec, w przeciwnym wypadku będzie go kopać do upadłego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kamenashi Seo

Student Gryffindor
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
Galeony : 903
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4177-kamenashi-seo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6949-kamenashi-seo
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:41;

No dobra, nie że się wnerwił, ale po prostu już zaczęło go męczyć to, że on był taki uparty. Sięgnął do tylnej kieszeni swoich czarnych spodni i wyciągnął swój magiczny patyczek.
- Dobra liczę do trzech, uwierz mi jestem gotowy na wszystko. - Mruknął spokojnie. Oczywiście nie miał ochoty strzelać zaklęciami w jego kierunku. Najchętniej to już by sobie odszedł z tego miejsca, ale jak już się zaangażował w to no to trudno się mówi.
- Dziewczyna ma wylądować dokładnie naprzeciwko mnie - Mruknął i wycelował różdżką w twarz chłopaka. Znajdował się na tyle bezpiecznej odległości, że na pewno by jej nie wyrwał, więc czuł się spokojny.
- raz...dwa - Zaczął sobie spokojnie odliczać. Jego wzrok świdrował więc ślizgona. Czekał aż dziewczyna wyląduje przy nim. Wiedział, że to nic nie da, ale cóż warto spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonawentura Dalgaard

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Jestem sliczny, ale nigdy pijany. peszeczek. teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 228
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 17:49;

Dalgaard zasyczał i nagle nim zarzuciło. Jednak, chociaż miał ogromną na to ochotę, nie krzyknął, ani nawet nie przeklął. Zagryzł zęby – twardym trzeba być, nie miękkim – i spiorunował wzrokiem kobietę.
Bonawentura był cierpliwym człowiekiem. Naprawdę cierpliwym człowiekiem. Ale wszystko miało swoje granice! Mógł znieść deptanie po stopach – okej, to mogło być przypadkiem, zdarza się – ale uszczypnięcie to była już gruba przesada!
- Och, aleś ty dojrzała! – warknął do niej. – Naprawdę.
Po tych słowach puścił kobietę i wrócił do ich stolika. Co z tego, że to wyglądało dziwnie? Cajger chce się zachowywać jak dziecko, to czemu Bonawentura nie może?
Usiadł sobie wygodnie, nabrawszy wcześniej trochę ponczu. Paru uczniów chyba zdecydowało się go przyprawić, ale to może i lepiej? Jak ma znosić tę jędzę przez resztę wieczoru, to chyba by było lepiej jakby był napruty.
Skrzyżował ramiona na piersiach i obserwował parkiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jiro Moore

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 326
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3778-jiro-izo-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5555-zla-sowa#160908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5554-i-dziro-tez#160904
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 18:00;

Ich "związek" oparty był głównie na takich właśnie chwilach. Gdy nikt nie patrzył, gdy byli daleko od wścibskich spojrzeń. Wtedy czuł się naprawdę dobrze. Miał ochotę się do niej przytulić, pocałować i zaciągnąć do siebie. Uwięzić tam na zawsze i nie dawać spokoju przed najbliższe kilka dni, tygodni, miesięcy, lat. Dla niej był miły, czuły, ale nie uważał tego za wadę. Mało osób znało takiego Jiro- romantycznego i zupełnie niegroźnego. Ona była jedną z tych, którym pozwolił się do siebie zbliżyć. Za szybko, za mocno, za blisko.
-Schlebiasz mi- mruknął cicho, zbliżając się do jej ucha, które owinął ciepłym oddechem. Ile on by teraz dał, by móc zatrzymać czas, by świat się skończył. Mogliby być jedynymi ludźmi na tej planecie, a Jiro nic innego nie byłoby potrzebne do szczęścia. Czy naprawdę prosił o zbyt wiele? Już nawet geje paradowali po szkole za rączkę, a on nie mógł pochwalić się kobietą, którą zdobył.
-Nie- powiedział zaskoczony, prostując się powoli. Oparł się o stół z przekąskami, przeczesując palcami włosy. Wydął zabawnie wargi i wbił wzrok w sufit. -Poza tym... miałem wrażenie, że ostatnio mnie unikałaś. Bałem się do Ciebie napisać- dodał, wzruszając lekko ramionami. -Wybacz. A ty?- spytał nagle, spoglądając na nią ciekawsko. Wątpił jednak by i ona była na tyle nierozsądna by pochwalić się nim przed koleżankami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dracon Nicholas Uchiha

Student Slytherin
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 222
  Liczba postów : 241
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 18:01;

Kiedy go nadepnęła on... Spojrzał na nią z zakłopotanym wyrazem twarzy. Przecież Angie wygląda jak gimnazjalistka, to dlaczego miałaby mieć więcej siły?
- Au, cóż za ból. Umieram... - Powiedział tonem tak obojętnym i jednocześnie ironicznym, że dziewczyna naprawdę miałaby powód, żeby się go bać – Lilly nie przesadz.... - W tym momencie się zatrzymał. Coś dziwnego przemknęło przez jego twarz, co dziewczyna stojąc tak blisko mogła zauważyć. To było... No cóż. Nie pomyślał, że kiedykolwiek może je pomylić. Wprawdzie tęsknił za Lillyanne i za denerwowaniem jej, ale nie przyznawał się do tego przed samym sobą. Jego uścisk momentalnie stał się lekki. A potem wycelowana w niego różdżka...
- Nie chcesz tego – Odpowiedział tylko. W sumie to przestała mu się podobać ta sytuacja. Angie dziwnie na niego działała. Do tego jeszcze musiał rozmawiać z facetem, a przecież ów płci się brzydził, jeśli chodziło o jakiekolwiek kontakty. Dlatego puścił ów dziewczynę momentalnie popychając ją w ramiona Kamenashiego.
- Właściwie Ang... Rozmawiałaś już z Cornelią? - Spytał oczywiście nie okazując ani grama ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Frank Alder

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : IV
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
  Liczba postów : 40
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 18:11;

Frankowi bardzo spodobał się chichot Hiacynty. Spojrzał jej głęboko w oczy i chciał wyczytać jej wszystkie wady i zalety. Wiedział, że uczniowie Hufflepuffu nie są inteligentnymi i sprytnymi osobami jak on i jego koledzy z domu. Mógł owinąć sobie ją w jednym palcu, jednak nie chciał. Coś go tknęło, aby być delikatnym i sprawiedliwym. Wiedział, że dziewczyna się zarumieni na jego widok. W końcu niezbyt często spotyka się takiego pięknego chłopaka jak on. Widział bardzo dobrze na czym stoi. W jednej chwili pomyślał, iż dobrze zrobił, że zapisał się na losowanie pary. Kiedy dziewczyn się wyprostowała, Frank spojrzał na dół i powoli podnosił wzrok patrząc na jej zgrabne nogi. Pokazała mu język. Jemu?! Nie za bardzo mu się to podobało, ale wiedział, że dzisiejszy wieczór może być nawet udany. Frank zamyślił się i gdy koleżanka zadała mu pytanie, on szybko odpowiedział.
- Mężczyzną nie pasują rękawiczki. A już mnie… wogle. Człowiekowi z taką klasą. Trzymaj, może tobie się na coś przyda.
Podał jej zieloną rękawiczkę i chwycił za dłoń. Była dość zimna, jednak Frank wyczuł krzepiącą w jej ciele energię wariactwa. Następnie trzymając ją za rękę spytał.
-Chyba nie odmówisz mi jeśli zaproponowałbym Ci usiąść ze mną przy stoliku? Frank wydał z siebie ciekawskie spojrzenie i czekał na odpowiedz…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mormija Cajger

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Jestem śliczna i wiecznie pijana
Galeony : 492
  Liczba postów : 479
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3802-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3951-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3803-mormija-i-jej-polswiatek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10671-mormija-dalgaard#293063
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 18:11;

O nie, on ją śmiał zostawić na parkiecie samą? ON? No to było jak policzek dla Mormiji divy, którą postanowiła dzisiaj się stać ta spokojna (zazwyczaj) bibliotekarka.
Ciągle nie dowierzając co zrobił Bonawentura, pan obrażalski, podeszła do stolika przy którym siedział. Usiadła wielce oburzona obok niego i chwyciła torebkę, którą przetknęła go w kolano. Ot, nie aż tak mocno.
- Buc. - warknęła. - Jak mogłeś mnie zostawić tam, co?
Zrobiła wielce obrażoną minię i strzeliła wielkiego focha, zarzucając włosami do tyłu. Z nerwów aż zaczęła stukać paznokciami o stół.
- Widzisz, nawet tak źle tańczysz, że aż wstydzisz się pokazywać na parkiecie, uciekasz! - rzuciła ze złośliwym uśmieszkiem i odebrała mu szklankę z ponczem. Dopiła do końca... alkohol?
Cóż, bal zapowiada się interesująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gianna Vittoria Sorrentin

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 99
  Liczba postów : 85
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 18:12;

Ich związek był zbyt ryzykowny. Zbyt skomplikowany. Zbyt trudny. Zbyt zaskakujący. Zbyt namiętny. Zbyt dużo w nim było niedopowiedzeń. Zbyt dużo w nim było uczuć. Ale te wszystkie 'zbyt' zdecydowanie nie przeszkadzały jej. I wręcz to właśnie dzięki temu byli tak blisko. Jakikolwiek inny chłopak... Nie musiała się dla mężczyzn starać, bo to oni najczęściej ubiegali się o jej względy. Przy Jiro bała się, że może go stracić i to też było wyjątkowe.
- Muszę. Inaczej możliwe, że byś mi uciekł do jakiejś innej dziewczyny. To taka jakby zapłata za twoją obecność... No i całkiem szczera... - Powiedziała cicho pomrukując, kiedy był tak blisko jej ucha. Miała ochotę krzyknąć, żeby natychmiast stąd wszyscy wyszli. Ona chciała z nim być sama. Chyba naprawdę będzie musiała wyciągnąć go z sali. Może do schowka na miotły?... Boże, jakie to było szczeniackie, ale nic na to nie mogła poradzić. Czasem człowiek nad tym po prostu nie panuje nim się przyzwyczai do nowych uczuć.
- Nie – Odpowiedziała krótko – Nie unikałam cię. Po prostu miałam dużo pracy. Wiecznie korepetycje z uczniami – Westchnęła tak, jakby naprawdę była bardzo zmęczona ostatnim miesiącem i marzyła tylko o tym, by nadszedł już koniec roku. No i wakacje... Jakże upragnione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lizard Cordylid

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 107
  Liczba postów : 140
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 19:10;

Jak tylko piosenka się skończyła obrócił ją ostatni raz, tym razem dużo, dużo wolniej i ukłonił się jak przystało na partnera, ucałowując ją jeszcze w wierzch dłoni nieco powyżej kostek. Dochodziła późna godzina, a ona pamiętał, że nie może się spóźnić na spotkanie na dziedzińcu.
- Będziesz musiała mi wybaczyć, albo powstrzymać złość na mnie na inny termin, ale będę musiał cię opuścić. Teraz. Choć na pewno dasz sobie radę. - skrzyżował z nią spojrzenia. - Mam na dzisiaj nieco większe plany, a poza tym widziałem, że tamten blondasek mordował mnie wzrokiem już jakiś pięćsetny raz wiec na pewno będzie zachwycony, jak uczynisz mu honory zadowalania cie na dzisiejszy wieczór. - powiedział na poły oficjalne, na poły bezczelne i trochę zobojętniałe wskazując głową na Drako. W końcu wiedział, że Corin można zostawić samą, niesamowicie dobrze sobie w takich sytuacjach radziła, a poza tym nie był jej nic winien.
Dalsze pożegnania były zbyteczne wyminął ją i znikł w tłumie czując jak jego mały głód ciekawych wrażeń został zaspokojony, zwłaszcza jak miał jeszcze trochę czasu i właśnie w jego głowie kreował się wymagający mało starań, ale za to wyjątkowo wredny plan. Podszedł do stołów z jedzeniem i swobodny, uradowany i uśmiechnięty luźno objął Jiro od tyłu.
- No hej kochanie. Widziałeś gdzieś poncz? - och, jaki on beztroski i roztrzepany, że nie widział tej wielkiej misy stojącej na innym stoliku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte de La Brun

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 314
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 19:17;

No wiesz, ja tam mam inne podejście w ogóle do wszystkiego i w ogóle wrażenie, że jednak skoro lubi rozmawiać o sprawach innych, to jest plotkarzem. Tym bardziej, że jeśli zdobywa informacje od innych, a nie osobiście obserwując dane osoby. A jeśli sam je obserwuje, to niech lepiej zostanie Obserwatorem! Chociaż matko kochana, jakoś nie wyobrażam sobie jakbyśmy dostawali świeże ploteczki prosto z łapek Gilberta. No i wtedy miałby mało czasu dla Szarlotki, a to by było niefajne. Z resztą, Francuzka nie pozwoliłaby mu oglądać jakichś dupsów przez okno ani w ogóle nikogo. No nie ma bata
A o nich powinni plotkować dniami i nocami. W końcu są taką zajebistą i uroczą parą jak żadna inna w Hogwarcie ani w ogóle na świecie. No nie ma opcji żeby ktoś ich przebił
- Może dlatego, że lubię żyć ze świadomością że tobie na tym zależy - No oczywiście, że tak. I nie tylko, chociaż rzeczywiście, fakt że Gilbert nie ma na coś po całości wyjebane był w ogóle jakimś cudem u niego no naprawdę. Ona to oczywiście całkowicie doceniała, dlatego powiedziała że rozważy propozycję pójścia z nim dzisiaj do łóżka.
- O matko. Jestem psem. - Wytrzeszczyła oczy patrząc na niego zdziwiona i w ogóle nie myślała że chłopak weźmie jej słowa na poważnie i po kilku sekundach będzie miała na sobie krawat imitujący smycz. Ale jako, że jednak jej go założył, mogła jedynie grzecznie go mieć na sobie. No, bo zamerdać ogonem nie mogła, ewentualnie pokazałaby język i polizałaby swojego właściciela w policzek, okazując tym wielce swoją sympatię do niego, a jak
Przynajmniej ucieszyła się na widok jego szczęśliwej buźki, no. Na wszelki wypadek jeszcze raz spojrzała na wejście sali. Była tam NNN, której szybko odmachała, a potem znów skierowała wzrok na swojego cudownego partnera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Administrator




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 19:21;

Był parę razy pozostawiony, to nie on odszedł, ani nawet ta decyzja nie zawsze była taką na jaką mógł jakkolwiek wpłynąć. I nawet nie chodził o dziewczyny, tylko jakoś tak ogólnie. W sumie to co dziś robił, też nie do końca było zostawianiem kogoś. Jeżeli się nie wiązał, nie mógł nikogo porzucać. Zawsze obie strony pozostawały wolne i nie było żadnego cyrku z zostawianiem, czy innymi takimi. Ale widać, zawsze nawet w tym idealnym układzie znajdzie się jakaś mała luka. Bo skąd mógł sądzić, że osobą go zostawiającą będzie przyjaciel? Oczywiście, że i tym razem Vanberg przewidywał, iż Quentin zakończy swoją znajomość z Talą po paru miesiącach maksymalnie. Chociaż przebiegła mu przez głowę myśl, iż Tricheur pewnie będzie się jej trzymać tak długo, jak długo Tala będzie zakazana. Przecież Tricheur uwielbiał brać to co zakazane, to co nie jego, na boga.
- Nawet dziewczynę ukradłeś - powiedział z jakimś niedowierzaniem. To było tak absurdalne. Z drugiej strony chyba tego właśnie powinien był się spodziewać! Wszakże Tricheur był złodziejem, Tala natomiast narzeczoną zapewne jakiegoś dzikiego cygana, idealna zdobycz. To było niewiarygodne. Chociaż na te jego zapewnienia, że jest pewny jakoś patrzył na niego kompletnie bez wiary. Nie, dla niego Tricheur nie był pewny, po prostu próbował czegoś innego.
- Powiedziałbym, żebyś się rewanżował listami, ale nie wiem czy bym zniósł te porywające odpowiedzi o życiu z jedną laską w bajecznej Szwajcarii – odparł właściwie niezupełnie serio, bo przecież mimo wszystko, chciałby posłuchać co tam się u niego dzieje. Chociaż na ten fragment o jedynej rodzinie nie mógł się nie zgodzić. Przecież oboje traktowali się pod tym względem podobnie. Oboje mieli jakieś spieprzone rodziny i oboje zrobili z siebie braci. Nawet dał mu uroczego buziaka na pożegnanie i nawet tak ładnie mu oświadczył, że kocha. Ach miłość w powietrzu! Nawet Vanberg się chyba lekko uśmiechnął, chyba nawet odrobinę rozchmurzył. Ale kiedy kumpel znikł między tłumem uczniów, kiedy jego sylwetka gdzieś zniknęła i to już chyba na długo, znów miał ochotę skopać byle komu tyłek. Czemu Tricheur podejmował tak idiotyczną decyzję, chyba nie zupełnie rozumiał.
- Pojebało Cie Tricheur – powiedział do siebie patrząc wciąż w miejsce, w którym zniknął chłopak. W następnej chwili mocno się zamachnął i z całej siły wrzucił szklanką o ścianę, która znajdowała się nieopodal. Dźwięk rozbijanego szkła zgrał się z głośnym darciem się do mikrofonu przez Dyanne. A złość, może trochę chociaż została wyładowana. Nie. W sumie to był tak samo wkurwiony. Na chwilę zniknął, poszedł gdzieś w tłum, po drodze kogoś popychając, szybko wydostał się z wielkiej Sali i skierował się w stronę wyjścia z Hogwartu. Nie było go paręnaście minut. Dokładnie tyle ile trwa droga do Hogsmeade i z powrotem. Wrócił milszy, wrócił weselszy i taki rozluźniony. Odnalazł Rosalinę mniej więcej w tym samym miejscu w którym ją zostawił. Usiadł obok niej na huśtawce obejmując ją ramieniem.
- Mój przyjaciel lubi mi zawracać głowę kiedy nie trzeba – stwierdził widząc w myślach parę takich sytuacji, gdy naprawdę Tricheur pojawił się nie w porę. – Wybacz więc, że musiałem sobie pójść. Mam nadzieję, że nie nudziłaś się przez brak mojego towarzystwa zbytnio? – Zapytał całkiem pogodnie, odgarniając pasmo jej włosów na plecy. Czyli, że Tricheur mu coś przed chwilą przekazał? A już w sumie ani nie pamiętał co takiego! Nie ważne, bawmy się dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jiro Moore

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 326
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3778-jiro-izo-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5555-zla-sowa#160908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5554-i-dziro-tez#160904
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 19:21;

On także miał ochotę gdzieś się z nią schować. Chciał jej dotknąć, zrobić cokolwiek, poczuć to przyjemnie drżenie rąk, które towarzyszyło mu przy niej, ale głupi rozsądek podpowiadał mu, że to zły pomysł. A był tak cholernie podniecony! Wystarczyło tylko jej spojrzenie, by Jiro nerwowo przełykał ślinę i płonął z gorąca. Był jak nastolatek, który ślinił się na widok pięknej sąsiadki. Cholera.
-Żadna dziewczyna nie ma z tobą szans- szepnął, wyciągając palce, by dotknąć jej ramienia. Zaraz jednak wpadł na lepszy pomysł i sięgnął po misę z ponczem, która stała nieopodal. Nalał do szklanki kolorowego napoju i upił łyk, po czym wylał go "przypadkiem" wprost na sukienkę Gianny.
-Rety! Przepraszam!- zawołał i wyciągnął z kieszeni chusteczkę, którą zaczął gorliwie wycierać materiał sukienki. Opuszkami palców sunął po jej boku, brzuchu, dekolcie, od czasu do czasu wcale nie bezwstydnie dotykając jej piersi. Ale z boku musiało wyglądać to na przypadek, no, po prostu musiało. Nie było innego wyjścia. Umarliby, gdyby ktoś ich nakrył.
Te kilka chwil zdecydowanie mu nie wystarczyło i miał ochotę trzepnąć "intruza", który nagle im przerwał. Słysząc jednak znajomy głos, warknął ostrzegawczo i spiął się- znowu. Czy nigdy z tym nie skończy?
Przeszły go ciarki i zamiast go od siebie odtrącić podał mu szklankę z niedopitym ponczem.
-Proszę, kochanie- mruknął jedynie, dopiero teraz się od niego odsuwając. Uśmiechnął się do Gianny przepraszająco. Jeszcze się spotkamy- wydawało się mówić jego spojrzenie, gdy ciągnął Lizarda w stronę wyjścia z Wielkiej Sali.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 73
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4148-faith-llewellyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4160-faith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4206-your-faith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9417-faith-prudence-llewellyn#262097
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 19:36;

Matko, krukoni przegrali! I to taką małą różnicą, co chyba jest najgorsze. Niech się cieszą, tym razem im się udało. Od razu po lekcji udała się do swojego dormitorium. Musiała się przygotować, wysuszyć sukienkę. Bo oczywiście cała była mokra. Czy oni nie sprawdzają tych dachów, do cholery? Jej zdanie o Hogwarcie trochę się pogorszyło, nie umieli zadbać nawet o taki ważny szczegół. Boże, co za cioty zajmują się stanem tej szkoły? Widzisz i nie grzmisz! Faith postanowiła założyć nowo zakupioną sukienkę. Czarny materiał ładnie podkreślał jej figurę. Do tego dołączyła wysokie czarne szpilki. Niby wysokie osoby nie powinny, ale zapewne i tak nie była wyższa od swojego partnera. Co najwyżej równa. A jeśli jesteśmy już przy tych cudeńkach. Bawił ją widok dwunastolatek w tych butkach. Pół biedy jeśli umiały w nich chodzić! Ale te człapiące kaczki, naprawdę żałośnie wyglądały. Llewellyn często się ledwo powstrzymywała przed rzuceniem jakiejś niemiłej uwagi. Same się o to prosiły, robiąc się na stare malutkie. Usta pociągnęła czerwoną szminką, taki banał. Blond włosy, błękitne oczy i pomadka w odcieniu krwi? Ważne, że ona nie czuła się źle w tym zestawieniu. Oczy podkreśliła tylko czarnym eyelinerem. Więcej makijażu nie potrzebowała, tylko skórę by niszczyła. Nie brała torebki, bo stwierdziła, że raczej nie jest jej tak bardzo potrzebna. Na szyi krukonki można było dostrzec naszyjnik z zielonymi kamieniami szlachetnymi. Trzeba przyznać, że ten dodatek nawet spodobał się kobiecie. Cieszyła się, że nie dostała, jak niektórzy jakiś głupich apaszek lub spinek. No właśnie... współczuła też swojemu partnerowi, musiał ubrać damski dodatek. Choć może mu się to spodoba? Faith sama nie wiedziała jaki delikwent może jej się trafić. Matko, tylko żeby nie była to jakaś ofiara losu i w dodatku młodsza. Teraz powoli skierowała się w stronę Wielkiej Sali. Dobrze wiedziała, że była spóźniona. Miejmy nadzieję, że w dobrym stylu. Szła za gromadą pierwszoklasistów. Najwidoczniej nie tylko ona nie przyszła na czas. Dzieciaki piszczały z podekscytowania, a Faith tylko kręciła głową. Ona już zdążyła się przyzwyczaić, że imprezy w Hogwarcie były niesamowite i jedyne w swoim rodzaju. To trzeba im było przyznać, mieli nosa do zabaw. Ciekawiło ją czy wakacje zaplanują tak samo dobrze jak bal? Może pojadą w góry do Szwajcarii? Albo do jakiegoś małego państwa nad jezioro? O, tylu pomysłów to dziewczyna na temat podróży nigdy nie miała. Mogli by pojechać do Polski na Mazury! Mało znany kraj, więc byłoby na pewno ciekawie. Wynajęliby wszystkim jakieś stateczki i puścili w rejs po krainie jezior. Och, ale się studentka rozmarzyła! Wracając do obecnej sytuacji, w końcu dotarła do sali. Zirytowana wyminęła dzieci w drzwiach i udała się na środek sali. Była ładnie przystrojona. Srebrna mgła nadawała odpowiedni klimat miejscu. Uśmiechnęła się do siebie i obróciła wokół własnej osi. Rozglądała się za swoim wylosowanym partnerem na ten wieczór, gdy coś przykuło jej uwagę. Ślizgonka miała identyczny naszyjnik, jak tan co miała teraz na sobie. Co to ma być, do cholery? Dostała partnerkę, czy ktoś się tu pomylił? Ruszyła w stronę Desiree i westchnęła cicho. Szła w rytm muzyki, nie byłą jakaś powalająca… ale ujdzie. Lepsza ta dziewczyna od jakiegoś dziecka wojny całego w pryszczach. Przecież może być bardzo ciekawą osobą Faith!
-Jak myślisz, ktoś się pomylił, nie?- stanęła przed dziewczyną i musnęła opuszkami swój naszyjnik.
Ślizgonka była ubrana w ładną czarną sukienkę. Patrzcie pasowały nawet kolorystycznie! Ciekawe kto im zrobił takiego psikusa, co? Nie wiedziała, czy było to przemyślane posunięciem czy nie, ale krukonkę to zirytowało. Może przegapiła jakiś formularz do zakreślenia? 'Kogo chcesz wylosować; kobietę, faceta czy niewiadomo co?' Oparła rękę na biodrze i przekrzywiła lekko głowę w oczekiwaniu na odpowiedź dziewczyny. Dobra Faith upije się w trzy dupy i może jakoś fajnie minie jej ten bal?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rosaline Nightshade

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 148
  Liczba postów : 386
Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 EmptyPon 18 Cze - 19:53;

Nieobecność Dextera przedłużała się z kilku minut do kilkunastu, jednak nadal nie traciłaś nadziei, że chłopak niedługo wróci. Powiodłaś wzrokiem po tłumie uczniów, kilka razu napotkałaś spojrzeniem kogoś znajomego i posłałaś mu delikatny uśmiech. A to dziwne, przecież na co dzień jesteś suką jakich mało, co się z tobą dzieje, Nightshade? Ach tak, bal. Czego to on nie robi z człowiekiem. Potem zerknęłaś w stronę, w którą odszedł Vanberg ze znajomym; stał tam nadal, wśród rozbitego szkła. Złość? Bezsilność? Nie byłaś pewna. Wiedziałaś jednak, że to nie pora by zawracać Dex'owi głowę swoją osobą, a jakby potwierdzeniem tego było jego opuszczenie sali. Wzruszyłaś lekko ramionami i upiłaś kilka kolejnych łyków ginu.

Gdy opróżniłaś do końca szklaneczkę i sięgałaś ponownie po butelkę z ginem, Dexter wszedł do Wielkiej Sali. Wydawał się dużo bardziej spokojny, rozluźniony i jakby... weselszy?, niż wcześniej. W kącikach twoich ust przyczaił się lekki uśmiech, nieco złośliwy. W głowie pojawiło ci się wiele możliwości, co Vanberg mógł robić przez tyle czasu poza Wielką Salą, ale mało cię one obchodziły. Najważniejsze, że wrócił. I nie wyglądał, jakby każde twoje słowo mogło wyprowadzić go z równowagi.

- Najważniejsze, że wróciłeś - odpowiedziałaś, nieco odurzona alkoholem. Przecież na trzeźwo nigdy byś tak nie powiedziała, to zupełnie nie w twoim stylu, Rosaline! Przysunęłaś się nieco bliżej Dex'a i oparłaś głowę na jego ramieniu. Jak dobrze, że jest wyższy od ciebie (co nieczęsto się zdarza), prawda? - Czy się nudziłam? Próbowałam nie słuchać tego jęczenia Dyanne, obserwowałam Dalgaarda i Cajger - całkiem dobrana z nich para - i popijałam dżin. Więc można powiedzieć, że troszkę się nudziłam - dodałaś w końcu. Grunt, to być szczerym, czyż nie, Różyczko?

Po chwili uniosłaś głowę i z figlarnym uśmiechem zerknęłaś na Dextera. Właśnie zaświeciła ci się w główce lampka, absurdalny pomysł chciał jak najprędzej ujrzeć światło dzienne. Nie czekałaś długo z podzieleniem się nim z Dex'em. - Co ty na to, żebyśmy ukradli mikrofon rudej? - powiedziałaś, zabawnie mrużąc oczy i odgarniając z czoła kilka kosmyków włosów, które wpadły ci na twarz, gdy się gwałtownie wyprostowałaś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wielka Sala - Page 38 QzgSDG8








Wielka Sala - Page 38 Empty


PisanieWielka Sala - Page 38 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 38 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 38 z 39Strona 38 z 39 Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wielka Sala - Page 38 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
wielka sala
-