Share
 

 Wieszcząca skała

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 3707
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1699
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptySro 8 Sty - 21:05;

First topic message reminder :


Wieszcząca skała


Na samym środku jeziora na niewielkiej wysepce znajduje się ogromna, pomarańczowa skała. W okresie zimowym często całkowicie kryje się w śniegu, przez co dla niewtajemniczonych bywa naprawdę trudna do dostrzeżenia. Wysepka ta nie jest zaznaczona nawet na żadnej lokalnej mapie, głównie z uwagi na to, że jest magicznie zakamuflowana przed mugolami zaklęciem zwodzącym i nienanoszalności. We wnętrzu skały, w niewielkiej jaskini, od wielu lat mieszka najprawdziwszy okoliczny szaman. Jest to człowiek dość leciwy i nieco zaniedbany, z długą aż po kostki siwą brodą. We wnętrzu skały nieustannie żarzy się palenisko suszące wonne zioła, rozwieszone pod samym sufitem na długich girlandach. Oprócz tego znajduje się tam niewielkie, ascetyczne miejsce do spania i odpoczynku oraz kilka przedmiotów codziennego użytku. Mieszkańcy pobliskiego miasteczka dość często korzystają z usług mężczyzny, bowiem z racji swojego sędziwego wieku pełni on nie tylko rolę doradcy życiowego, ale również wieszczy w zamian za kilka galeonów. Przed zasięgnięciem u niego rady warto jednak wiedzieć, że traktuje on swoją pracę bardzo poważnie. Każdego, kto odważy się go obrazić, jest skłonny przekląć jedną z tych paskudnych, ludowych klątw będącą niezwykle nieprzewidywalną w skutkach.

Obowiązkowa kość k6 do rzucenia na wstępie (zignorowanie efektu tej kości będzie traktowane jak zignorowanie ingerencji MG):
1 - Przed oczami przelatują ci dosłownie tysiące obrazów na minutę. Trudno jest się w tym połapać, a jeszcze trudniej znieść niewyobrażalny ból głowy, jaki zaczyna cię nachodzić, gdy bardzo szybko skacze ci ciśnienie. Oddychasz coraz szybciej i wkrótce tracisz przytomność. Szaman nie jest w stanie cię otrzeźwić nawet swoimi specjalnymi solami o zapachu łajnobomby. Inna postać musi pomóc ci opuścić jaskinię. Jeżeli przyszedłeś sam i nie możesz poradzić sobie ze znalezieniem postaci chętnej do pomocy, poproś o ingerencję Mistrza Gry.
2 - Twoja wizja wydaje ci się jednoznaczna. Niezależnie od tego czy pełno w niej różu, serduszek i nadziewanych czekoladek czy twoja wizja miłości jest kompletnie inna, mniej lub bardziej romantyczna to nie masz absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że to jest twój czas, jeśli chodzi o nawiązywanie głębszych relacji. Przez cały następny rozpoczęty wątek okażesz się wyjątkowo przekonywującym rozmówcą - dla każdego z kim się spotkasz, pachniesz jak jego amortencja.
3 - Tak na dobrą sprawę nie zaczęliście jeszcze porządnie wróżyć, a ty już nie czujesz się za dobrze. Szaman rozpalił wokół was dziesiątki (!) wonnych kadzidełek, których zapach bardzo szybko doprowadza cię na skraj wytrzymałości. Bardzo źle się czujesz, może nawet zdarzyło ci się zwymiotować. Szaman zaczynał już wchodzić w trans i nie okazuje wyrozumiałości dla twojego zachowania. Odbiera twoją skwaszoną minę jak obrazę i brak wiary w jego zdolności. Wściekle wypędza cię z jaskini, czego efektem jest towarzyszący ci nieustannie przez trzy kolejne posty przeogromny realny pech.
4 - Szaman modli się na głos i zachęca cię do dołączenia. Chwyta cię nawet za rękę, ciesząc się, że razem z nim skupiasz się na wizjach i wdychasz wonne kadzidło, podczas, gdy ty nie widzisz absolutnie nic. W głowie masz dosłownie pustkę, czarną kartę i nie masz bladego pojęcia o czym mówi ten staruszek. Każe ci wypatrywać znaków, a tobie nie pozostaje nic jak jedynie mu przytakiwać, żeby tylko się nie obraził i cię nie przeklął.
5 - Wizje, które dzielisz z szamanem są bardzo niepokojące i trudne w odbiorze. Wręcz kipią od przemocy lub smutku oraz dojmującej samotności. Niektóe może nawet odwołują się do twojego największego lęku? Ciężko będzie ci szybko zapomnieć o tym co dzisiaj zobaczyłeś, nawet jeżeli wróżba ostatecznie napawa nadzieją - masz przezwyciężyć te wszystkie trudności. Niemniej, takie obrazy wystarczają, aby pogrążyć człowieka nawet w odrobinie melancholii. Na pocieszenie otrzymałeś od szamana plecioną bransoletkę z aleksandrytem, o którą zgłoś się w odpowiednim temacie.
6 - Stało się coś niesamowitego! W jakiś sposób idealnie zsynchronizowałeś się z energią szamana i dałeś mu się poprowadzić. Twoje wizje są wyraźne i silne. Bez problemu jesteś w stanie skupić się na konkretnej z nich i znaleźć w niej odpowiedzi na nurtujące cię pytania oraz wątpliwości. Kiedy wracasz na jawę, jesteś trochę skołowany - wizje były tak żywe, że byłeś przekonany, iż to one są prawdziwe. Zyskujesz punkt kuferkowy do wróżbiarstwa. Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 445
  Liczba postów : 473
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptyWto 3 Mar - 20:33;

Tym razem na jej korzyść przemawiał temat ostatniej rozmowy. Jeśli rozmawiał z kimś o miotłach, zawsze go zapamiętywał. Nie tylko strój, co pił, ale także imię z nazwiskiem, o ile było mu znane. Nic więc dziwnego, że rozpoznał ją od razu, pamiętając wspominaną pozycję. Ba, pamiętał też, że latała na Zmiataczu, ale tego nie musiał chyba od razu wspominać. Zapach pasty zupełnie jakby wżarł się w jego skórę. Niezależnie czego nie używał do kąpieli, zawsze było go nią czuć. Może odrobinę mniej w trakcie ferii, ale nie znikał zupełnie. Kiedyś tym się przejmował, ale ostatecznie machnął na to ręką. Nie było sensu walczyć z czymś, jeśli wiązało się to z rezygnacją z pasji. Niestety teraz nawet myśli o quidditchu nie potrafiły poprawić mu humoru.
- Szkoda, teraz przydałby mi się kubek… Duży - rzucił ze słabym uśmiechem, spoglądając na moment znów na jezioro. Myśli nie chciały go opuścić, zupełnie jakby został zaatakowany przez dementory, ale tych nie było nigdzie widać. Dobrze. Szkoda jednak, że nie mógł zwyczajnie wyczarować patronusa i mieć spokój. Podejrzewał, że musi minąć trochę czasu, aby się uspokoił, choć zawsze mógł się mylić. Gorzej, jeśli myśli miały już z nim zostać i nachodzić go niespodziewanie. Nie przepadał za takim stanem, za zastanawianiem się co będzie i widzeniem wszystkiego w czarnych barwach. Nie po to uśmiechał się nieomal bezustannie, żeby teraz mieć z tym problemy. Westchnął, przeciągając dłonią po brodzie i śmiejąc się cicho pod nosem. Daleko było mu do wesołości, ale słowa blondynki wycisnęły z niego coś więcej niż prychnięcie. Jak mógłby opisać spotkanie z szamanem, czy kim starzec był…
- Przyszedłem, spodziewając się zwykłego pieprzenia o jednorożcach i tęczy, a dostałem coś zgoła odmiennego i trochę tak… Dziwnie mi - odpowiedział zupełnie szczerze, nie próbując ubrać swoich słów w eleganckie okładki. Zdjął bransoletkę z nadgarstka, żeby unieść ją na wysokość twarzy, przyglądając się wplecionemu w nią kamyczkowi. Aleksandryt.  Jeśli dobrze pamiętał, kamień zmieniał kolor w zależności od oświetlenia. W świetle dziennym zazwyczaj był zielony, zaś w sztucznym czerwony. Ciekawy efekt, a jak znał samego siebie, pewnie teraz rozpocznie kolekcjonowanie przeróżnych bransoletek z kamyczkami, albo i bez, żeby wszystkie na raz nosić na ręce. Cóż, pewnie będzie się z tego śmiać później, ale teraz widok ozdoby jedynie pogłębiał melancholię. - Ale zobacz, mam pamiątkę! - rzucił do kobiety, próbując wykrzesać z siebie więcej emocji niż ma zajechana miotła. Odepchnął się od skalnej ściany i podszedł bliżej, gestem wskazując w stronę jeziora z niemym pytaniem, czy mogą powoli ruszyć na drugą stronę. Chciał odejść jak najdalej od wieszcza i jego jaskini.
- Nie wiedziałem, że jechałaś z Hogwartem na ferie. Mów jak się bawisz, chętnie posłucham twojego głosu. Niech wyciągnie mnie z tego bagna ponurych wizji - poprosił jeszcze cicho, z nieznacznym uśmiechem. Nie odrywał spojrzenia od jej oczu i mogła śmiało wyczytać w nich wszystko od cienia lęku poprzez smutek, aż do nadziei na powrót do normalnego humoru.

@Bianca Zakrzewski
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Enrico Wespucci

Nauczyciel
Wiek : 70
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Twarz pełna zmarszczek, oraz stare blizny po ranach ciętych jakimś ostrym narzędziem na prawej ręce
Galeony : 159
  Liczba postów : 69
https://www.czarodzieje.org/t18104-enrico-wespucci
https://www.czarodzieje.org/t19002-poczta-prof-wespucciego#547160
https://www.czarodzieje.org/t18107-henryk-wespucci
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptySro 4 Mar - 21:34;

// później z Zagumovem
4

Niedawno poznany Rosjanin ciągał starego Wespucciego po całym mieście. Umilali sobie przy tym rozmowę różnymi anegdotami związanymi z zielarstwem, Wespucci podzielił się pewnymi ciekawostkami z pracy w labolatoriach i podpytał o to, jak Borisowi pracuje się w Ministerstwie Magii. W pewnym momencie jednak Zagumov po podsłuchaniu rozmów jakichś francuskich czarodziejów powiedział, że idą do skały o jakichś dziwnych właściwościach. No pięknie. Zagumov miał chyba zbyt mało przygód, więc chce jeszcze więcej. Wespucci upierał się, że nigdzie nie będzie szedł, że pizga chłodem, w końcu efekt z SPA nadal się utrzymywał. Właściwie wszystko, czego dotknął pokrywało się cieńką warstwą szronu. Zajebiście, wygląda jak dziwak. No ale cóż. Niech mu będzie, pomyślał. Jak tym młodym się chce, a Wespucciemu się nie chce, mimo że jest wsławionym człowiekiem pracy.

Po krótkiej podróży dotarli do jakiegoś wielkiego bloku skalnego, który postanowili okrążyć kilka razy. W reszcie Zagumov znalazł wejście do środka. Widać było, że Zagumov wewnątrz nie był zbyt pewny tego, czy chce tam wejść, ale jednocześnie chciał zaimponować starcowi, który wydawał się dosyć strachliwy. W każdym razie Enrico z Borysem znaleźli się wewnątrz jakieś jaskini, gdzie przywitał ich strasznie zaniedbany mężczyzna przy ognisku. Zanim Wespucci zdążał pomyśleć, Zagumov już poprosił o wróżby dla ich obu. Niestety ministerialny aparatczyk nie miał przy sobie żadnych pieniędzy, co zmusiło Wespucciego do zapłaty, z czego - powiedzmy szczerze, nie był zadowolony, jednak nie dał sobie tego odczuć.

Wreszcie starzec zaczął "zajmować się" Zagumovem, którego wizja chyba nie należała do zbyt... przyjemnych... Wtem szaman podszedł do Enrico, złapał go za jego chłodną rękę i zaczął modlić się z nim. Wespucci próbował się skupić na jakieś wizji i kurde pustka. Ciemna karta. Nicość. Szaman coś mówił o jakichś znakach, mówił tak, jakby sam widział cząstkowe obrazy jego wizji, których sam nie widział. Żeby udawać jakkolwiek miłego i mądrego postanowił przytakiwać, aby nikogo nie urazić. A może ta pustka jest jego wizją? A kto ich tam wie tych całych szamanów... W końcu, gdy szaman zakończył odprawiać modły, mógł śmiało odpowiedzieć Zagumowovi.

- Oj... To była dosyć... niepokojąca wizja? - sam nie wiedział co dokladniej chce przekazać jemu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
Galeony : 1601
  Liczba postów : 248
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptyNie 8 Mar - 19:17;

Rosjanin wstał wryty, zastanawiając się nad tym, czy to co widział można zmienić. Drugim okiem podpatrywał co się dzieje z Enrico podczas jego wróżby i dostrzegł, że chyba niczego złego nie dojrzał... w zasadzie to chyba niczego nie widział. Natomiast szaman był bardzo zaangażowany, przez co Włoch sprawiał wrażenie, jakby było mu niezręcznie.
Jedyną pozytywną rzeczą, jaką miał wynieść była ta bransoleta, która zostanie najprawdopodobniej sprzedana przez Borisa najszybciej jak to możliwe, żeby podreperować jego budżet. Uważał, że i tak do niczego mu się nie przyda, ale dopóki nie wróci do Londynu i nie znajdzie odpowiedniego kupca, postanowił, że będzie ją trzymał cały czas przy sobie.
-Nie, nie było to nic dobrego- odpowiedział Wespucciemu, jakby to co zobaczył nie zrobiło na nim najmniejszego wrażenia.- A Panu jak się spodobała Pańska wizja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1019
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 675
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptyCzw 12 Mar - 13:53;

Bianca również dokładnie pamiętała o czym rozmawiali i nawet to, że poprzednio wmawiał jej, że pamięta jej twarz z wypadku sprzed pół roku. Nie rozmyślała jednak nad tym więcej i stwierdziła, że tak faktycznie było, a ona zwyczajnie powinna brać lecytynę na pamięć. Teraz jednak wzięła sobie za punkt honoru zapamiętanie większości szczegółów związanych z tym mężczyzną, bowiem musiała przyznać, że cała ta poprzednia sytuacja ją niebywale intrygowała i po wcześniejszej krótkiej rozmowie doszła do wniosku, że do czynienia ma z niezwykle ciekawym człowiekiem, a ona właśnie takie osoby lubiła mieć w swoim życiu. Nie spodziewała się, że spotka go w tym miejscu, być może gdzieś z tyłu głowy wiedziała, że na ferie pojechał, był bowiem nauczycielem w Hogwarcie, a właśnie szkoła wyjazd ten organizowała. Nie podejrzewała jednak, że Joshua lubuje się w przepowiedniach, wyglądał jej raczej na osobę, która do podobnych rzeczy podchodziła dość sceptycznie. Bianca lubiła słuchać o tym co mogło ją czekać i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że przyszłość nie była sztywna, a zdarzenia, które mają miejsce teraz i w niedalekiej przyszłości oddziałują na tę dalszą. Była zadowolona z tego co wcześniej usłyszała, aczkolwiek nie traktowała tego jako absolutną pewność, raczej jako motywację do dalszych działań.
Wyglądasz tak jakbyś jednak ognistej whisky potrzebował. – odparła i nieco parsknęła śmiechem. Josh wyglądał fatalnie, był kompletnie zmarnowany i absolutnie nie przypominał mężczyzny, z którym Zakrzewski miała do czynienia w kawiarni. Nie wiedziała co ma zrobić i jak mu pomóc, więc jedynie uśmiechała się pokrzepiająco.
Oh… Przykro mi. – powiedziała i lekko dotknęła go w ramię, chcąc dodać mu tym gestem otuchy. – Ładna, aleksandryt. – rzekła, już kiedyś widziała ten kamień, a ładnych rzeczy Bianca nie zapominała. Bransoletka Joshuy sprawiła, że ona sama zerknęła na swój nadgarstek, na którym wisiała bransoletka z zębami piranii. Dawno temu dostała ją od ojca i prawdę mówiąc rzadko się z nią rozstawała. Przynajmniej wiedziała, że Walsh nie miał wobec niej złych zamiarów.
Tak, zdecydowałam chyba w ostatniej chwili, ale ostatecznie uznałam, że trochę wolnego mi się przyda. – powiedziała i wzruszyła ramionami, idąc ramię w ramię z mężczyzną. – Jest fantastycznie, nawet nie miałam pojęcia jak bardzo brakuje mi jakiegokolwiek ruchu. – parsknęła. – Chociaż naprawdę dawno miałam na nogach czarty, co jest absolutnie oburzające jak na ilość moich pobytów we Włoszech.
Wzięła sobie do serca oderwanie Walsha od ponurych myśli, więc mówiła to, co jej ślina przynosiła na język. Widziała w jego oczach te wszystkie emocje. Szła ostrożnie po lodzie, chociaż to chyba nie wystarczyło, bowiem poślizgnęła się i upadła na tyłek, w ostatniej chwili zdążyła podeprzeć się dłońmi.
Cazzo!* – przeklęła po włosku, skoro już mówiła o tym kraju, a Zakrzewski znała naprawdę sporo języków.

*cholera!

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 445
  Liczba postów : 473
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptyNie 15 Mar - 16:38;

Spojrzał na kobietę, próbując, tak bardzo próbując wyglądać na weselszego, niż w tej chwili był. To nie było normalne, żeby nie potrafił wykrzesać z siebie większych emocji, szczerego uśmiechu. Ostatni raz taki napad miał, gdy dowiedział się o chorobie babci i rezygnował z kariery sportowej. Nie lubił czuć się, jakby słońce miało już nie wzejść. Nic więc dziwnego, że starał się nadać swojej twarzy nieco więcej radości, uśmiechając się, choć uśmiech nie docierał do spojrzenia. Mimo to nie poddawał się, nie chcąc od razu przekreślać znajomości z Biancą. Nie po to starał się w kawiarni, prawda?
- Obawiam się, że ognista tylko pogorszyłaby nastrój. Kawa byłaby idealna - odpowiedział, wiedząc, że przy takim humorze upiłby się szybko i na smutno. Nie miał ochoty zanudzać kobiety swoimi zmartwieniami, które pewnie nie były szczególnie wielkie. Założyłby się, że masa osób martwiła się o swoich dziadków, więc nie był w tym odosobniony, ale cóż, przybiły go wizje. Niby nie wierzył w takie szopki, a jednak… Wiedział, że zdarzał się dar jasnowidzenia pośród czarodziejów, w końcu April chyba taki miała. Z tego powodu nie potrafił zignorować zupełnie tego, co czuł w jaskini, bo co, jeśli okaże się, że to prawda? Może i prawdą jest, że każdy kiedyś umrze, ale jeszcze nie zdążył wypełnić obietnicy złożonej babci. Musiał to zrobić przed jej śmiercią, nie ważne, czy będzie rozumieć, co do niej będzie mówić. Położył na moment dłoń na jej dłoni, ściskając nieco w podziękowaniu za próbę dodania otuchy. To się liczyło, w końcu zupełnie się nie znali.
- Moja pierwsza bransoletka i wiesz co? Może zacznę zbierać takie ozdóbki? Jakbym wyglądał z kilkoma na ręce? Widziałem w miasteczku taką z fiołków - rzucił, siląc się na wesoły ton i choć mogło to brzmieć, jakby żartował, naprawdę zamierzał zacząć zbierać bransoletki. Miał duży dystans do siebie i nie bał się nosić różnych rzeczy, które inny określiliby mianem “kobiecych”, o ile było mu w tym wygodnie. Sukienki raczej nie włożyłby, ale różowy kolor, fiolety, koszula w kwiaty, bransoletki… Nie, nie widział w tym problemu, byle nie utrudniały prowadzenia lekcji. Dodatkowo, czy aleksandryt nie zmieniał koloru w zależności od światła? Podążył spojrzeniem za jej wzrokiem, dostrzegając bransoletkę z zębów piranii. Ładna była, kolejna do zdobycia w przyszłości. Niby mógł zapytać, gdzie można taką zdobyć, ale wolał kupować sobie jako pamiątki.
- Okolica jest naprawdę piękna, właściwie można byłoby tu częściej przyjeżdżać. Jeszcze nie byłem na stokach i jakoś mnie nie ciągnie, póki co. Może później spróbuję - odpowiedział, nieznacznie wzdychając i wsłuchując się w dźwięki muzyki, które słyszał w szumie wiatru. Droga po lodzie nie była najłatwiejsza, ale przecież nie spieszyli się, żeby w ciągu pięciu minut być na drugim brzegu, prawda? Jeśliby tak było, mogli się zwyczajnie teleportować. Niestety nie przewidział, że kobieta może się poślizgnąć. Spojrzał na nią z zaskoczeniem, od razu wykonując gwałtowny ruch, chcąc ją złapać i w efekcie sam poślizgnął się i upadł na brzuch na lód, tuż obok blondynki. Przez chwilę leżał zaszokowany, żeby zaraz oprzeć czoło o lodową taflę, śmiejąc się cicho. Do pełni radości jeszcze wiele mu brakowało, ale przynajmniej nie brzmiał już, jakby wziął na swoje barki smutki tutejszego miasteczka.
- Włoskiego nie znam, ale domyślam się, co chciałaś powiedzięc - rzucił, podnosząc się powoli na kolana, a później ostrożnie stając obok Bianci. - Pomóc? - spytał, wyciągając dłoń w jej kierunku. - Szkoda, że nie mamy tu psiego zaprzęgu, to mogłoby być całkiem ciekawe - dodał, nieco rozmarzonym tonem. Były takie rzeczy, których chciał spróbować, a o których wiedział, dzięki ojcu. Między innymi jazda psim zaprzęgiem, spływ kajakarski, skok ze spadochronem. Zabawne, że przypomniał sobie o tym w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1019
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 675
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptyPon 16 Mar - 12:00;

Doceniała jego próby wyglądanie weselej, jednak głupia nie była, toteż od razu widziała, że jego uśmiech obejmuje jedynie wargi, nie sięgając oczu. Nie komentowała tego, nie wiedziała bowiem co takiego zobaczył w jaskini, a widząc jego stan, absolutnie nie miała zamiaru pytać. W zaistniałej sytuacji byłoby to skrajnie nietaktowne, a Bianca do bezczelnych osób nie należała. Niektórzy nawet uważali, że jest zbyt miła, ale ona zwyczajnie wierzyła, że każdy toczy wewnętrzną bitwę, o której żadna postronna osoba nie wie i właśnie dlatego należało być po prostu miłym.
- Cóż, przynajmniej by nas rozgrzała. –odparła, czując coraz bardziej jak igiełki zimna wbijają się w jej skórę. Starała się ubrać odpowiednio do pogody, jednak przy tak otwartej przestrzeni, jaką było zamarznięte jezioro, wiatr robił swoje, a przecież nie wybrałaby się na przechadzkę po okolicy w spodniach narciarskich, no już bez przesady.
Zakrzewski nie należała do osób dużo pijących i naprawdę miała słabą głowę. Nie oznaczało to jednak, że nie doceniała działań i smaku trunków. Gustowała przede wszystkim w dobrym, półsłodkim winie i szampanie, który to był dostępny na większości gal, na jakich miała przyjemność się pojawić. Nawet jeśli nie chciała tego przyznać przed samą sobą, zaczynała w tym artystycznym świecie coś znaczyć, a jej nazwisko nie było wcale tak anonimowe.
Bianca nie dopuszczała do siebie myśli, że jej własna babka kiedyś wyzionie ducha. Prawdę mówiąc, co było absolutnie głupie, miała nadzieję, że kobieta nie umrze nigdy. Zawdzięczała jej naprawdę dużo, a przede wszystkim pierwsze kroki w stronę jej aktualnej kariery, którą kochała nad życie i swojej życiowej drogi nie zamieniłaby na nic innego. Babkę odwiedzała często, pokazując jej swoje nowe prace, jedząc przy tym mugolskie wypieki, które Zakrzewski tak bardzo uwielbiała i pomagając przy drobnych sprawach. Nie docierało do niej, że kobieta mogła już umrzeć po prostu ze starości i na pewno nie chciała o tym myśleć.
Absolutnie świetnie. – odparła i rozbawiona mrugnęła doń jednym okiem. Bianca nigdy, przenigdy nie oceniała ludzi po wyglądzie. Nie cierpiała też stwierdzenia, że ubrania mają płeć. Co prawda z modą zbyt wiele wspólnego nie miała, jednak jako artystka, doceniała to co było inne i wyróżniało się z tłumu. Nie sądziła, że biżuteria ujmowała męskości, a samo to stwierdzenie było naprawdę, zwyczajnie idiotyczne. Świat nie dzielił się na rzeczy męskie i żeńskie i nie rozumiała skąd w ludziach takie myślenie. Dostrzegłszy wzrok Josha na jej własnej ozdobie, uśmiechnęła się lekko. – Dostałam ją od taty, wyczuwa ludzi ze złymi zamiarami i próbuje ich ugryźć. – powiedziała i parsknęła śmiechem. Jeszcze nie zdarzyło jej się zobaczyć zęby piranii w akcji, ale chyba nawet nie chciała tego widzieć. Nosiła ją, bowiem czuła wówczas, że ma przy sobie cząstkę taty, który znaczył dlań naprawdę wiele.
Oh polecam! Jako sportowiec nie powinieneś być zawiedziony tutejszymi trasami. – powiedziała.
To, że ona się przewróciła, było do przewidzenia. Bianca czasem przyciągała całego pecha z okolicy i tylko brakowało tego, żeby lód się pod nią zarwał, chociaż zdziwiona, by nawet nie była. Nie spodziewała się jednak, że mężczyzna również się poślizgnie na lodowej tafli i wyląduje obok niej. Szczerze się roześmiała, dziękując Merlinowi, że nie tylko ona wyszła na kompletną pokrakę. Wciąż się śmiejąc podała swoją drobną dłoń mężczyźnie, pozwalając sobie pomóc.
Przepraszam, tyle w swoim życiu podróżuję, że czasem mieszam języki. – powiedziała i podrapała się nieco zmieszana po karku. – To głupie. – dodała po chwili. Nie chciała wyjść na jakąś snobkę, która specjalnie mówi w kilku językach, żeby się tym pochwalić. Bianca po prostu jeszcze niedawno rozmawiała w tubylcami po włosku, więc chcąc nie chcąc ten język siedział jej w głowie, mieszając się z angielskim, którym rozmawiała z Walshem. – Jako posiadaczka husky’ego niespecjalnie wizja ciągnięcia przez niego sań mi się podoba. – parsknęła na jego wzmiankę o psim zaprzęgu.

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 445
  Liczba postów : 473
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptyPią 20 Mar - 1:00;

Zlustrował ją uważnie z góry na dół, starając się ocenić jej ubiór i to, w jakim stopniu może jej być ciepło. Sądząc po słowach, raczej nie było jej zbyt ciepło i tym bardziej powinni ruszyć się z miejsca. On sam nie odczuwał aż tak chłodu, ale miał dobrą kurtkę, plus był przyzwyczajony do wiatru przez latanie. Uśmiechnął się kącikiem ust, nie mówiąc już nic więcej. Naprawdę nie miał nic przeciwko napiciu się wspólnie z Biancą, ale nie w tej chwili. Był zbyt przybity wizytą w jaskini, żeby śmiać się radośnie po kilku głębszych.
- Innym razem z ogromną przyjemnością się z tobą napiję. Teraz wolałbym nie psuć swojego obrazu w twoich oczach. Wolę, żebyś ulegała mojemu urokowi, niż uciekała - odparł, siląc się na żarty, choć wyszły raczej marnie. Zazwyczaj, gdy dodawał do tego szeroki uśmiech dużego dziecka, efekt był lepszy, ale cóż. Jaki nastrój taki dowcip, w tej sytuacji wyraźnie słaby. Nie potrafił zmusić sie do humoru jak sprzed wizyty w jaskini, ale hej, w końcu mu minie, prawda? Już i tak było lepiej, ze w ogóle kontynuowali rozmowę i silił się na żarty. Kiedy temat powoli zaczął schodzić na pamiątki, bransoletki, Josh wyraźnie wracał do siebie. Nie w pełni, melancholia tak łatwo nie opuszczała swojej ofiary, ale przynajmniej wyglądał żywiej.
- W takim razie kupię sobie tę z fiołków. W razie czego powołam się na twoją opinię - odpowiedział, będąc pewnym, że bransoletka będzie wywoływać uśmiech an nie jednej twarzy, a już szczególnie na jego. Nigdy nie pomyślałby, że wpadnie an tak dziwny pomysł, żeby kupować sobie ozdoby na nadgarstek i rzeczywiście je nosić. Jeszcze pleciona z kamyczkiem, powiedzmy, wyglądała uniwersalnie, ale ta z fiołków… Cóż, słowo się rzekło, musiał ją kupić. Ze zdziwieniem jednak przyjął informację o właściwościach bransoletki z zębami piranii. Wyczuwała złe zamiary innych? Dość, osobliwe… Chyba jednak wolał swoją muzykę w szumie wiatru. Przynajmniej na początek.
Chyba żadne z nich nie spodziewało się, że i on rozciągnie się jak długi na lodzie. W takich chwilach zapominał, że gwałtowne ruchy, w innych okolicznościach nazywane refleksem, nie przynosiły pożądanych efektów, a wręcz odwrotnie. Słysząc śmiech kobiety, tak zaraźliwy na tym pustkowiu, nie potrafił nie zaśmiać się z nią. Złapał jej dłoń i asekurował przy wstawaniu, żeby zaraz objąć lekko ramieniem w pasie. Nie nachalnie, wyraźnie dla dalszego upewnienia się, że znów się nie przewróci. Uśmiechnął się lekko na jej słowa.
- Bynajmniej. Całkiem intrygujące, że tak zmieniasz język. Płynnie, adekwatnie do sytuacji. Ja trochę podróżowałem, ale języków się nie nauczyłem - odpowiedział, uśmiechając się lekko i nie odrywając od niej spojrzenia. W końcu upewniwszy się, że kobieta stoi pewnie na lodzie, odsunął się na pół kroku, ruszając w dalszą drogę. Wciągnął cicho powietrze z miną, jakby był dzieckiem, właśnie przyłapanym na psocie, kiedy tylko wspomniała o psie. Kiedyś marzył, aby mieć innego pupila niż sowa, ale nie było mu dane. Obecnie, często widując się z sąsiadką i jej kotem, a także z jej siostrą i psem, cieszył się, że babcia nie pozwalała mu na sprowadzenie zwierzaka do domu.
- Cofam w takim razie słowa o zaprzęgu i może rzeczywiście zaproponuję teleportację na drugi brzeg. Szkoda byłoby nabawić się kontuzji, gdy ferie jeszcze nie dobiegają końca - dodał, gestem wskazując, ile jeszcze pozostało im drogi, na której każdy krok groził upadkiem, a lód nie zaliczał się do kategorii “miękkie podłoża”. - Właściwie, to zaproponowałbym wspólne spotkanie znów, gdy już ferie się skończą. W Londynie albo Hogsmeade - dodał, spoglądając na kobietę z lekkim uśmiechem. Skoro wpadli na siebie już trzeci raz, z czego dwa zakończyły się rozmową, dlaczego nie mieliby powiększyć znajomości o kolejną wspólnie wypitą kawę, albo drinka? O ile będzie również tego chciała. Nie zamierzał naciskać, wierząc, że i tak na siebie trafią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1019
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 675
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptySob 21 Mar - 15:36;

Należała do typowych zmarzlaków, więc fakt, że było jej zimno, nie był absolutnie zadziwiający. Uparcie jednak ubierała się tak, by dobrze wyglądać, zamiast jak jeden wielki bałwan. Było to raczej niespecjalnie dojrzałe, ale nie potrafiła tego zmienić, bowiem do wyglądu przykładała całkiem sporą dozę uwagi i było tak od zawsze. Cóż, przynajmniej wyglądała nieziemsko, potęgując jeszcze swój wilowy urok. Była jednak przyzwyczajona do ukłucia chłodu, zakładając, że grunt to wyglądać dobrze, zimno jej było regularnie, choć naprawdę doceniała uroki zimy. Nawet teraz, idąc przez zamarznięte jezioro i stojąc na niewielkiej wysepce, w jej oczach można było dostrzec iskierki zachwytu nad pięknem białego puchu, okrywającego grubą warstwą wszystko dookoła. Zima była piękna i nikt temu nie mógł zaprzeczyć, a w miejscu, w którym się aktualnie znajdowali, jej urok był absolutnie spotęgowany. Można było jej nie doceniać w środku miasta, gdzie śnieg zamieniał się w brązową chlapę, brudząc wszystko wokół, jednakże na Mont Blanc? Nie było możliwe nie zachwycania się jej niesamowitym urokiem, szczególnie kiedy doceniało się piękno w takim stopniu, w jakim robiła to Zakrzewski. Uznała to więc za rekompensatę uczucia chłodu, miała bowiem na czym zawiesić oko.
Uśmiechnęła się na słowa Joshuy, nie zamierzała go do niczego namawiać, luźna uwaga, rzucona tak właściwie nawet w formie lekkiego żartu. Nie sądziła też, że alkohol zepsułby jej opinię o mężczyźnie. Bądźmy szczerzy, każdy po trunkach był innym człowiekiem, a do jej głowy wpadło wspomnienie, w którym to po pijaku ożeniła się z własną przyjaciółką. Prychnęła na tę myśl, przypominając sobie całą tę sytuację. Oh, ile by dała, by znów znaleźć się w tamtej chwili, kiedy wszystko zdawało się być jakby łatwiejsze.
Nie namawiam, po alkoholu wszyscy robimy dziwne rzeczy. – odparła, wciąż mając w głowie to wspomnienie Fire i Leo, dającego im ślub. Merlinie… kiedy to wszystko zniknęło? Zaraz po tej myśli poczuła ukłucie żalu, bowiem kontakt z nimi miała naprawdę parszywy, a kiedyś zdawali się być absolutnie nierozłączni. Świat się zmieniał, ludzie się zmieniali, a pewne rzeczy już nigdy nie wrócą. Dlatego też Bianca starała się doceniać każdą chwilę w swoim życiu, nie przejmując się aktualnym zimnem i pochłaniając ten uroczy spacer, by móc wracać doń wspomnieniami, bo ostatecznie tylko tyle zostawało.
Koniecznie! – powiedziała, na wzmiankę Walsha o kolejnej bransoletce. Bianca łatwo mogła sobie to wyobrazić, zupełnie mu nie ujmując. Biżuteria niczego bowiem nie odbierała, a mogła tylko dodać, zresztą, na Merlina, to tylko bransoletki! Absolutną głupotą było wyśmiewanie kogokolwiek za ozdoby, a sama Zakrzewski naprawdę lubiła osoby, które nie bały się własnego ja i nosiły to co ich dusza tylko zapragnęła. Życie w zgodzie z samym sobą było niezwykle ważne i jeśli ktoś tylko zapragnąłby nosić skarpetki zamiast rękawiczek, bo tak właśnie uznał – dlaczego nie?
Wspomnieniami do tej chwili zdecydowanie wracać będzie, przypominając sobie jak oboje wylądowali na lodzie, a ich śmiech wypełnił pustą przestrzeń wokół nich. Bianca nie mogła się nie roześmiać, cała ta sytuacja była w istocie groteskowa, w jednej chwili spokojnie rozmawiali, a w drugiej leżeli na lodzie. Gdy tylko wstała, wdzięczna za pomoc, pomasowała swoje plecy, czując, że chyba będzie musiała wziąć gorącą i rozluźniającą kąpiel po powrocie do resortu.
Wiesz co, przez pracę taty, naprawdę często zmieniałam szkoły, w Hogwarcie byłam głównie na studiach, więc chcąc nie chcąc, musiałam się nauczyć innych języków, żeby się jakkolwiek dogadać… i coś zrozumieć na lekcjach. – powiedziała i wzruszyła ramionami. Wyjazdy dały jej nie tylko znajomość języków, ale także niesamowity talent do adaptacji w nowym otoczeniu. Całe szczęście była zupełnie otwartą osobą, co sprawiło, że nie była osamotniona w żadnym miejscu.
Nie przejmuj się. – machnęła ręką. – Ja mam fioła na punkcie moich psów. – parsknęła, ale taka była prawda. – Teleportację… – mruknęła, ale zaraz potem się roześmiała, przypomniała tez sobie ich ostatnią rozmowę o tym środku transportu, miała więc nadzieję, że nie zaproponuje teleportacji łącznej, która w jej wykonaniu mogła być tragiczna w skutkach.
Chętnie. – odparła i posłała mu szeroki uśmiech. Nie widziała żadnych „ale” do ich ponownego spotkania, a i towarzystwo mężczyzny było niezwykle miłe.

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 445
  Liczba postów : 473
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptySro 25 Mar - 2:58;

Czasem wychodził z założenia, że kobiety, które ubierały się tak, żeby wyglądać dobrze, a niekoniecznie odpowiednio do pogody, robiły to po to, żeby znaleźć oparcie w drugiej osobie. Przykładowo, gdyby teraz otoczył ją ramionami i przytulił do siebie, z pewnością zrobiłoby się jej cieplej. Jeszcze mógłby pokusić się o inne, równie przyjemne gesty, które wywoływały ciepło u jednej i drugiej osoby, ale przecież dopiero drugi raz się widzieli. Choć nie miałby nic przeciwko, była naprawdę atrakcyjna, a do tego przyjemnie się z nią rozmawiało. Jednak cóż, nie ten nastrój, żeby próbować, nie ta chwila. Może kiedy indziej, a może w ogóle. Teraz powiedziałby, że nigdy, biorąc pod uwage jego nastrój. Naprawdę miał ochotę zamknąć się gdzieś i po prostu siedzieć, wpatrując się w pustą przestrzeń. Z pewnością byłby w stanie to zrobić, ale na całe szczęście znalazła go Bianca i powoli poprawiała jego humor. Pomagała wrócić do siebie, na nowo się uśmiechać. Zarówno dodając pewności w sprawie noszenia bransoletek, jak i późniejszego wyłożenia się na lodzie. Owszem, nie miała z tym nic wspólnego, ale sam fakt, że oboje się poślizgnęli i upadli, będzie wywoływać uśmiech na jego twarzy jeszcze przez jakiś czas. Choć chwała, że lód był dostatecznie gruby, a także, że on nie upadł a nią. Jeszcze dojść do tragedii, a tak przynajmniej mogli się pośmiać oraz zaplanować relaks w spa, w celu złagodzenia obolałych po upadku miejsc.
- Czyli zwiedziłaś trochę świata. Ja nieco podróżowałem, ale nie uczyłem się języków, czego trochę żałuję. Gdzie w takim razie byłaś? Przed Hogwartem? - spytał, podejmując dalszą drogę. Był ciekaw kobiety, interesowała go. Artystka, która miała niecodzienną urodę, tak bardzo zapadającą w pamięć. Kobieta, która potrafiła trafić na niego przypadkiem trzykrotnie, za każdym razem poprawiając mu humor. Skoro tak wpadali na siebie, było im pisane odegrać w swoim życiu jakąś rolę, mniejszą, czy większą, na pewno jakąś. Skoro więc tak ma się w przyszłości stać, Josh chciał się czegoś o niej dowiedzieć. Dodatkowo słuchanie o niej skutecznie odciągało jego myśli od wizji śmierci kogoś bliskiego.
- Przynajmniej masz jakieś zwierzę, ja mam tylko miotłę - odpowiedział z cichym parsknięciem. Myślał o kupieniu sobie jakiegoś zwierzaka, ale tak naprawdę nie wiedział jakie. Sowę, jak każdy? Dość wygodne, bo i list zaniesie, ale nie był przekonany, a inne wymagały większej opieki, niz mógł zagwaratować. Nie, samemu było wygodniej. - To dalej, kto pierwszy na brzegu - rzucil, po czym teleportował się. Wylądował po drugiej stronie jeziora i zachwiał sie, ponownie upadając, tym razem siadając w śnieżnej zaspie. Nie miał sił wstać, śmiejąc się wesoło. W końcu wyciągnął rękę ku blondynce, niemo prosząc ją o pomoc w wydostaniu się z zaspy.
- Wolę miotłę od teleportacji - rzucił, gdy w końcu stanął pewnie na nogach. Cieszył się już na następne spotkanie z nią, choć jeszcze te się nie skończyło. Cóż, lubił poznawać nowych ludzi, ciekawych ludzi.

@Bianca Zakrzewski
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1019
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 675
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 EmptyNie 5 Kwi - 15:25;

Rzecz w tym, że Bianca nie musiała się dobrze prezentować. Ludzie powinni patrzeć na nią przez pryzmat jej dzieł i twórczości odbieranej jako całokształt, toteż do wyglądu nie musiała w ogóle przywiązywać uwagi. Coś w jej wnętrzu jednak mówiło, że wówczas nie żyłaby w zgodzie z samą sobą. Miała wielu znajomych w artystycznym świecie i nie raz, nie dwa, dostawała modowe perełki od osób, które się tym zajmowały, szkoda przecież, żeby się marnowały, a i pokazać swoim przyjaciołom chciała, że docenia każdą wykonaną przez nich część garderoby. Lubiła czuć się dobrze we własnej skórze i ubraniach, może to głupie, ale dodawało jej pewności siebie. Nie chciała być rozpoznawalna jako ta, która potrafi idealnie oddać świat na płótnie, a nie potrafi dobrze zaprezentować samej siebie. Dla jednych nie byłoby to złe, jednak dla niej – a i owszem. Chodziło tylko i wyłącznie o jej własne samopoczucie.
W Skale jej się udało, miała szczęście, że doskonale zgrała się z wizją starca i dała się przez nią przeprowadzić bez żadnych potknięć, a i sama przyszłość zdawała się być niebywale pokrzepiająca. Nie znosiła jednak widoku cierpiących ludzi, a szczególnie takich, których naprawdę lubiła. Walsha spotkała drugi raz, jednak nie miała do niego żadnych negatywnych odczuć. Chciała więc mu niego humor poprawić, nie naciskając i już na pewno nie miała w swoich planach wyłożenie się na lodzie jak długa. Stało się jednak, a w kąciku jej ust, wciąż błądził uśmiech rozbawienia.
Uniosła brew na jego pytanie. Czy naprawdę chciał tego słuchać, to nie była krótka historia.
Jesteś pewien? Mogę nie skończyć mówić do jutra. – parsknęła, jednak zaraz potem zaczęła mówić. – Jako, że mój tata pracuje w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, jako dziecko dużo z nim podróżowałam. Kilka pierwszych lat swojego życia spędziłam we Francji, potem przejazdem u dziadków w Polsce, ale nie długo, bo chwilę później zaczynałam naukę, więc razem z ojcem wyjechaliśmy do Ameryki Północnej i przez dwa lata uczyłam się w Salem. – spojrzała z ukosa na Joshuę, ale kontynuowała. – Trzecia klasa minęła mi z kolei w Australii, gdzie chodziłam do Red Rock, właściwie to zmieniałam szkoły jak skarpetki. – parsknęła. – Potem czwartą klasę spędziłam Tecquali, piątą w Drakensberg, a szóstą w Traunitz. W siódmej natomiast przyjechałam do Hogwartu i byłam w nim też na studiach. – skończyła swoją historię sprzed Hogwartu, o którą ją poprosił i wzruszyła ramionami.
Parsknęła na jego porównanie miotły do zwierzęcia, cóż, na pewno nie wymagała codziennych spacerów. Biance czasem było ciężko, była zapracowana, Lysander nie bywał w domu zbyt często. Niemniej jednak nie zamieniłaby swoich dwóch psów na nic innego. Kochała je całym sercem i nie sądziła, żeby to się kiedykolwiek zmieniło.
Pokręciła głową na jego słowa i już chciała coś powiedzieć, kiedy deportował się z głośnym pstryknięciem. Oczyściła swój umysł i poszła w jego ślady, zgrabnie lądując na brzegu. Rozejrzała się, szukając mężczyzny, a kiedy odszukała go wzrokiem w śnieżnej zaspie – zaśmiała się.
To karma, oszukiwałeś. – powiedziała i wciąż się śmiejąc podała mu dłoń w celu poratowania z opresji w postaci śniegu. Pokiwała głową na jego uwagę o miotle, tak, ona też nie przepadała za teleportacją.

| zt x2

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wieszcząca skała - Page 2 QzgSDG8








Wieszcząca skała - Page 2 Empty


PisanieWieszcząca skała - Page 2 Empty Re: Wieszcząca skała  Wieszcząca skała - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wieszcząca skała

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wieszcząca skała - Page 2 JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Masyw Mont Blanc
 :: 
Okolice
-