Share
 

 Dom nr 12

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyWto Sty 07 2020, 19:18;


Domek F. Garda




W tym domu urzęduje skrzat domowy! -> o imieniu Sprytek. On zaprasza do środka i zajmuje się obsługą gości.

Dom jest nieco oddalony od pozostałych. Z zewnątrz nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Jest to nieduża parterowa budowla - po przekroczeniu środka można odkryć, że nałożone jest tu zaklęcie powiększające - w środku mieszczą się aż trzy pokoje, mały aneks kuchenny i łazienka z prysznicem. Ogólnie rzecz biorąc Finn mieszka tu sam, choć zdarza się, że komuś organizuje nocleg. Wystarczy się dogadać.


Salon



Kuchnia



Sypialnia



Pokój treningowy

'
Pokój jest WYCISZONY oraz NIE MOŻNA SIĘ Z NIEGO/DO NIEGO DEPORTOWAĆ. Zaklęcie blokujące nałożył Leonel Fleming w sesji fabularnej. Proszę respektować c:
Spoiler:
Drzwi zamknięte magicznie, nie mają dziurki do klucza ani klamki. Po wejściu do środka pojawiają się trzy czarne manekiny, które jeśli wzmocnić zaklęciami, mogą na spokojnie posłużyć za worki treningowe. Są tu też materace, do wykorzystania jako amortyzatory. Przy suficie doczepione są rozwijające się siatki, które przymocowane zaklęciami do podłogi mogą odbijać lecące ciało/obiekt, by nie ucierpiało po uderzeniu w ścianę. Okna są tu małe i wysoko wbudowane.


______________________



Ostatnio zmieniony przez Finn Gard dnia Nie Maj 24 2020, 19:22, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Sty 09 2020, 21:13;

Najgorsze elementy przeprowadzki można uznać za zakończone. Mieszkanie ogarnięte, skrzat zakupiony i wprowadzony już w system dnia, preferowane zachowania, wymogi i przyzwolenia. Dzisiejszego poranka Sprytek zajmował się dopieszczaniem detali w kuchni, a szczerze mówiąc Finn dał mu wolną rękę w tej kwestii. Ma być porządnie, ze smakiem i przede wszystkim półeczka z eliksirami ma nie być nawet ruszona. Dzięki temu mógł zająć się pokojem treningowym. Ojciec narzucił tam zaklęcie wyciszające, a Finn poszukiwał jeszcze pozostałych, prawdopodobnie przydatnych zaklęć mogących nadać temu pomieszczeniu lepszej jakości. Usadowił się wygodnie na kanapie, z nogami rzuconymi na stoliku i kartkował księgę zaklęć, mając nadzieję, ze znajdzie tam cokolwiek, co mogłoby mu jeszcze podpasować. Dzisiejszego dnia miał wpaść Leonel, a więc darował sobie większe przedsięwzięcia, aby nie zaprosić znajomego do syfu. Zależało mu na relacji z Flemingiem i skłamałby, gdyby zaprzeczył, iż nie liczy na mały sparing. Nie chodziło tylko o pokazanie swoich umiejętności - uległy znacznemu rozwojowi - ale też o ruszenie tej zakazanej dziedziny. Przeprowadził się z Londynu dla świętego spokoju. Nie musiał już przejmować się sąsiadami - jeśli chciał zrobić dziurę w ścianie to to robił, a Sprytek zajmował się odbudową. Jeśli życzył sobie niszczyć cokolwiek, co mu wpadło pod ręce - też nie musiał się zastanawiać czy kogoś nie zwabi hałasem. Dobrze mu się żyło ze Sprytkiem, który bardzo szybko uczył się odgadywać intencje albo też życzenia swojego młodego właściciela i spełniać je zanim ten zdołał je sformułować. Nie można zaprzeczyć, było to rozpieszczająco luksusowe. Do serca wziął sobie uwagi Rileya - zamierzał polubić skrzata i go sobie wychować pod kątem dawkowania agresji i stosowania urozmaiceń zaklęciowych podczas niektórych ćwiczeń. To nie będzie zwyczajny skrzat, to będzie jego cicha prawa ręka, całkowicie mu posłuszna i oddana. Tym bardziej dotykał go żal, że nie pozbył się w krwawy sposób jego poprzednika.
Przewrócił stronę książki i wodził wzrokiem po skomplikowanych inkantacjach i definicjach zaklęć spisanych trudnym językiem. Może podpytałby psora Voralberga co można jeszcze nałożyć na pomieszczenie zamknięte, aby było maksymalnie zabezpieczone przed ingerencją z zewnątrz? Pytanie czy nie byłoby to zbyt podejrzane... Cicho westchnął, zagiął róg kartki, by pamiętać tę stronę i podniósł głowę słysząc, że ktoś nadchodzi. Wystarczyło, iż popatrzył na Sprytka, a ten bez słowa od razu ruszył w kierunku drzwi, aby wpuścić gościa.

@Leonel Fleming

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 1037
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 626
https://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
https://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
https://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
https://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyPią Sty 10 2020, 23:23;

Zdawał sobie sprawę z tego, że i on powinien w niedługim czasie wymienić swoje mieszkanie na Alei Amortencji na jakiś dom jednorodzinny. Biznes się kręcił, więc było go stać na znacznie większe lokum, a jedynym, co odwodziło go od realizacji tego planu była wizja przeprowadzki. Niespecjalnie widziało mu się przenoszenie tych wszystkich szpargałów, które uzbierał przez lata. Zresztą przywiązywał ostatnio tyle wagi do swojej pracy, że nie miał kompletnie czasu na cokolwiek innego. Co z tego, że zatrudniał zaufanych podwładnych, skoro i tak czuł się najlepiej wtedy, kiedy sam wszystko kontrolował? Jeśli tylko nie miał na celowniku żadnego przemytniczego zlecenia, przesiadywał w Upswingu praktycznie od rana do nocy. Może w takim układzie wcale nie potrzebował przestronnego domu z ogródkiem, skoro w swoich czterech ścianach poza spaniem i tak nie spędzał zbyt wiele czasu? Sam nie był pewien, ale dzięki temu wizyta u młodego Garda kusiła go jeszcze bardziej. Mógł podpatrzeć, na jakie ten zdecydował się rozwiązania, a kto wie… może niektóre z nich zachęcą go jednak do zakupu jakiejś magicznej willi.
Miał odwiedzić Finna po raz pierwszy, a to oznaczało, że nie wypadało pójść z pustymi rękami. Zanim udał się na odpowiednie osiedle, odwiedził więc sklep z alkoholami, koncentrując swoją uwagę w szczególności na półkach wypełnionymi dobrą whiskey. Długo zastanawiał się co wybrać – niepotrzebnie – bo ostatecznie i tak postawił na klasyczną ognistą. Osobiście przepadał również za mugolskimi trunkami, a niektóre z nich może nawet intensywniej raczyły jego kubki smakowe. Nie wybierał jednak dla siebie, a do Ognistej whiskey przynajmniej nie miał żadnych większych zastrzeżeń i wiedział, że ta będzie odpowiadała również jego młodszemu znajomemu.
Wreszcie stanął pod drzwiami i zapukał w nie głośno. Nie musiał długo czekać aż skrzat domowy pociągnie za klamkę i zaprosi go do środka. Fleming przekroczył próg, myśląc o tym czy sam powinien sobie sprawić taką pomoc, ale nawet darmowa pomoc w codziennych obowiązkach nie zmieniała jego zdania o tych istotach. Nie potrafiłby dzielić z takim skrzatem lokum. Denerwowałoby go po prostu, że ktoś krząta mu się pod nogami.
- Ładnie się tu urządziłeś. – Zagaił wreszcie do Finna, kiedy tylko jego sylwetka wyrosła mu przed oczami. Zaczął się również rozglądać dookoła siebie, faktycznie oceniając wystrój nowego domu rodzinnego Garda. Starał się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, chociaż chyba nie do końca wiedział w jakim celu. – Przyniosłem Ognistą. – Dodał zaraz, podając mu do ręki butelkę bursztynowego trunku. Ciekaw był przede wszystkim sali treningowej, którą tak chwalił się w listach, ale póki co czekał, aż chłopak sam o niej wspomni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Sty 16 2020, 14:25;

Zamknął cicho książkę, wsuwając zakładkę między aktualnie czytane stronice i podniósł się z sofy, by dołączyć do skrzata otwierającego właśnie drzwi. - Cześć. - wyciągnął do Leonela rękę, by stanowczo uścisnąć jego dłoń na powitanie. Ruszył śladem jego wzroku i ponownie rozejrzał się po wyposażeniu mieszkania, pomimo że znał już każdy detal i wszystko pełniło swoją rolę. Nie było tu zbytecznych i niepotrzebnych rzeczy. - A dziękuję, wynajęty architekt wnętrz odwalił kawał dobrej roboty. Zapraszam do środka. - odebrał od niego whiskey, którą od razu przejął skrzat. Bez słowa pomknął do kuchni, aby wyciągnąć dwie szklanki i nalać ludziom odpowiednią ilość alkoholu. Leo nie zmienił się ani trochę od ich ostatniego wakacyjnego spotkania, a przynajmniej żaden detal nie rzucał się w oczy. Odłożył książkę na pobliski stolik, by zwolnić obie ręce. - Rozgość się. - zaprowadził go w kierunku sofy, a sam przysiadł sobie na pieńku i poczekał aż skrzat uwinie się z przyniesieniem alkoholu. - Jak tam twój pub? Przyznam szczerze, że nie miałem kiedy się tam wybrać i przepraszam za zwłokę. Miałem ostatnio... intensywny okres. - wyjaśnił uprzejmie i zaplanował zapisanie sobie gdzieś w kalendarzu wizytę w Upwsingu, by zadbać pieczołowicie o tę relację. Zależało mu na dobrych relacjach z Leonelem. Znali się dobre kilka lat i zamierzał zachować z nim przyjazne stosunki. Nie tylko z powodu, że mógłby coś od niego dostać (wiedzę... tę zakazaną również), ale też żywił wobec niego pewną dozę sympatii. Miał przed sobą utalentowanego czarodzieja, który miał głowę na karku i twardo stąpał po ziemi. Warto otaczać się odpowiednimi ludźmi, by w przyszłości przyjaźnie doskonale rokowały. Skinął głową Sprytkowi, który po przyniesieniu szklanek z alkoholem udał się z oklapniętymi uszami w swój kąt między pokojem treningowym, a korytarzem prowadzącym do łazienki. Chciałby już oprowadzić Leonela i pochwalić się swoim nabytkiem (albo i zapytać o dodatkowe zaklęcie, które zdałoby się narzucić na pomieszczenie? wszystko, byleby pokój był perfekcyjny), jednak uznał, że nie wypada od razu po wejściu ciągnąć gościa gdzieś dalej. - Cieszę się, że wpadłeś. - westchnął, przeczesując palcami włosy. - Mało kogo mogę podpytać o poradę w kwestii zaklęć zaawansowanych, a ty zawsze w nich przodowałeś. - postanowił na drobny komplement, bez przechwałek, iż jego własny potencjał magiczny został świetnie ukierunkowany pod ofensywę (choć defensywy wcale aż tak nie zaniedbał). Przez ten czas, kiedy się nie widzieli Finn zrobił ogromne postępy, choć trzeba przyznać, iż jego wewnętrzny niezaspokojony "głód" domagał się też magii zakazanej. Póki co nie poruszał tego tematu, a uśmiechał się życzliwie do Leonela, autentycznie rad z jego wizyty.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 1037
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 626
https://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
https://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
https://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
https://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptySob Sty 18 2020, 18:19;

Dawno się nie widzieli, a kiedy uścisnął dłoń Finana i przyjrzał się uważniej jego twarzy, miał wrażenie, że chłopak nieco się zmienił od ich ostatniego spotkania, a jego rysy stały się jeszcze dojrzalsze. Widać było również, że dobrze radzi sobie w dorosłym życiu, skoro właśnie został gospodarzem na własnych włościach, a nawet posiadał posłuszną służbę.
- Wynajęty architekt? Zajął się wszystkim, kupnem materiałów? – Zaczął dopytywać o wspomnianego przez puchońskiego studenta mężczyznę z myślą o swoim, przyszłym lokum. – Chyba poproszę Cię o nazwisko. – Dodał zresztą zaraz, nie kryjąc się z tym, że sam chętnie poszedłby w jego ślady. Nie miał czasu na dobór płytek czy paneli, ale gdyby faktycznie mógł w tej kwestii komuś zaufać, być może przyspieszyłby realizację swoich planów co do zakupu większego domostwa. Jeżeli tylko Gard nie musiał wiecznie kontrolować swojego pracownika, to trzeba przyznać, że ten tutaj odwalił kawał dobrej roboty. Fleming nadal rozglądał się, szukając ciekawych rozwiązań, chociaż nie chcąc być nader wścibskim, podążył prosto za swoim towarzyszem do salonu, gdzie rozsiadł się na wygodnej sofie. Po chwili skrzat postawił przed nim szklankę whiskey, więc przed udzieleniem Finnowi odpowiedzi, upił łyka gorzkawego, bursztynowego trunku.
- Sporo klientów i sporo pracy, więc nie mogę narzekać – Przyznał szczerze, bo momentami zapominał jak się nazywa. Lubił mieć porządek w papierach, więc wielokrotnie przesiadywał do późnych godzin nocnych nad zestawieniami zysków i strat, jak i projektami umów o dostawę z kolejnymi kontrahentami. – Nie ma problemu. Raczej nie zamierzam na razie zwijać biznesu, więc zapraszam, jak tylko będziesz miał więcej czasu. – Dodał zaraz, wyciągając z kieszeni marynarki paczkę papierosów. Przesunął ją w kierunku chłopaka, chcąc go poczęstować, a zaraz po tym wyciągnął jednego fajka i przytrzymując go w ustach, schował karton z powrotem. Nie skorzystał jednak z różdżki, a ze zwykłych, mugolskich zapałek. Wreszcie podpalił koniuszek i zaciągnął się mocno tytoniowym dymem. Kiedy wypuścił sporawą chmurę z płuc, poprawił się jeszcze na kanapie i powrócił swym spojrzeniem na młodego Garda.
- Schlebiasz mi. – Odparł z subtelnym, ledwie dostrzegalnym uśmiechem, gdy usłyszał słowa swojego kolegi. Zdawał sobie sprawę z tego, że przez lata poznał szeroki arsenał zaklęć i potrafił skutecznie z niego skorzystać, ale mało kto posiadł o nim taką wiedzę jak Finn i mało kto mógł mu w pojedynku dorównać. Dlatego też zastanawiał się, czego tym razem oczekuje od niego wychowanek Hogwartu. – Znam też Twoje możliwości i przypuszczam, że bez problemu rozłożyłbyś na łopatki zdecydowaną większość uczniów i studentów. Nadal potrzebujesz jakichś wskazówek? – Zamiast się domyślać, wolał otwarcie zapytać. Nie miał również nic przeciwko zaoferowania swojej pomocy. Nie uważał, by Puchon traktował go instrumentalnie, licząc z jego strony jedynie na wymierną korzyść. A nawet jeśli… to i tak cenił sobie te spotkania, bo dzięki nim sam mógł potrenować czy przypomnieć sobie kilka przydatnych czarów. Upił więc tylko kolejnego łyka alkoholu, pochylając się do przodu, jakby w ten sposób chciał ponaglić Finna do szczerej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptySro Sty 22 2020, 10:33;

Zdał się na architekta i projektanta, a raczej warto przyznać, że zajęli się tym jego rodzice. To oni znaleźli odpowiednią osobę, opłacili ją i doglądali wszystkiego, a sam Finn wpadał tu i podsuwał swoje propozycje i potencjalne udogodnienia. Jego rodzice uczynili ten hojny gest wszak to mieszkanie ich dorosłego syna, a zarazem jedynego dziecka, który wraca powoli do równowagi psychicznej i emocjonalnej. To oczywiste, że nie odmówili mu pomysłu przeprowadzki.
- Tak. Warto czasem więcej zapłacić i się nie przejmować detalami. - to nie on płacił, ale nie miał z tym najmniejszego problemu. Przeniósł wzrok na Sprytka, a ten chyba wyczytał prośbę z twarzy swojego właściciela - tak dobrze się zsynchronizowali i zaiste, Finn był tym zadowolony. Po paru chwilach pochylający się ku ziemi skrzat przyniósł Leonelowi wizytówkę wspomnianego londyńskiego jegomościa. - Zajął się wszystkim poza jednym pomieszczeniem, o którym ci wcześniej wspominałem. - dodał, siląc się na swobodny ton, choć w środku był podekscytowany swoim tworem znajdującym się kilka metrów dalej.
Pokiwał głową z uznaniem na wieści, że jego biznes się rozwija. Nie wątpił, że tak się stanie wszak Leonel miał głowę na karku i twardo trzymał się ziemi. Cóż to dla niego posiadać własny pub? Zasługiwało to na podziw i tak też się stało, bowiem sam Finn zareagowałby zgoła inaczej widząc potencjalną bójkę - poturbowałby kłótliwych do nieprzytomności, zakneblował i wyrzucił do jeziora, zamiast dyplomatycznego zachowania i taktycznego rozbrojenia.
- Podziwiam, własny pub i to przed trzydziestką. Widać, że masz smykałkę. - o ile nie szlajał się zbyt często po takich miejscach, tak już z góry Upwsing uczynił wyjątkiem z samego względu, że Leonel tam urzęduje. Poczęstował się papierosem, mamrocząc podziękowania, ale podpalił go końcówką swojej różdżki zapomniawszy, że zapalniczkę wziął ze sobą Skyler. Powinien ścignąć Charliego o te fajki z tajemniczą mieszanką tytoniu, których tworzeniem zajmuje się jego starszy brat. Oparł stopę o kolano, a plecami dotknął oparcia krzesła, przyjmując również wygodniejszą pozycję. Zerkał na Leonela przez kłęby wydychanego dymu papierosowego i zastanawiał się o czym ten mógłby myśleć. Co o tym wszystkim sądzi? Przy nim mógł okazywać swoje zainteresowanie zakazaną dziedziną i uszczknąć światu trochę swoich ciągotek, co było dlań naprawdę ważne skoro na co dzień musiał ukrywać swoje prawdziwe pragnienia - zwłaszcza przed niczego nieświadomym Skylerem. A więc powściągał swój odruch zbyt entuzjastycznego poruszania tematu zakazanej magii, aby nie wyglądać jak podekscytowany dzieciak, którego ciągnie do tabu. Nie, to coś innego. To zew krwi, zew magii, do której władania ma genetyczne predyspozycje.
Uśmiechnął się półgębkiem wobec niespodziewanego komplementu. To mile go połechtało wszak padło to spomiędzy ust człowieka, którego ocena się dlań liczyła. Wiedział, że Leonel nie rzuciłby słów na wiatr i gdyby miał inne zdanie to nie omieszkałby go brutalnie przedstawić. Czy faktycznie mógłby położyć na łopatki większość studenciaków? Być może, ale i tak było to dla niego za mało. Nie uczył się po to, by sprawdzać swoje umiejętności w tandetnych pojedynkach z nic nieznaczącymi osobami. Ćwiczył się w innym celu, do którego sam przed sobą nie chciał się przyznać. Potarł kciukiem usta, przytrzymując jednocześnie palcami papierosa.
- Wiesz, że nie zadowalają mnie standardowe metody. - próbował zetrzeć ze swoich ust uśmiech, ale naprawdę było mu ciężko to zrobić. Niech go, naprawdę lubił tego człowieka, mimo że nie było między nimi pełnej szczerości godnej miana przyjaciela. - Legalne zaklęcia nie zaspokajają mojej ambicji. - mógł mówić tutaj swobodnie, co udowadniało, iż lokalizacja domku również nie była przypadkowa. Wiele rzeczy zostało sprowadzonych do stworzenia możliwości luźnej rozmowy bez obaw o wykrycie czy podsłuchanie. Strzepnął popiół do popielniczki przyniesionej dyskretnie przez Sprytka. - Przeplatanie dopuszczalnej ofensywy z tą mniej lubianą może przynieść zadowalające efekty, ale ty raczej o tym wiesz. - popatrzył nań uważniej znad szklanki whiskey, której upił ponownie łyk. Odnosił wrażenie, iż jego głód samoudoskonalania nie zostanie zaspokojony dopóki nie naćpa się władzą nad jednym z silniejszych zaklęć czarnej magii. Palce go świerzbiły, by rzucać te, które już opanował do perfekcji - a ćwiczył je i bez Leonela, nie potrafiąc poradzić sobie z tęsknotą za elementami zakazanymi.
- Myślę o tym bardzo poważnie, Leonelu. - odezwał się po chwili z większą pewnością siebie. Rozmasował swój kark, przypominając sobie jak wielokrotnie uderzał plecami o ścianę pokoju, gdy wiązka elektryczna odpychała go od celu. Musi to dopracować, by zachować pozycję pionową podczas inkantowania tego potężnego zaklęcia. - Pokój, którym się samodzielnie zająłem stworzony jest właśnie do spełniania większych ambicji tych, którzy nie wahają się sięgać dalej. Magia to magia. Interesuje mnie jej każdy odłam. - skinął głową wskazując drewniane drzwi prowadzące do innego pomieszczenia. Z drugiej strony obite są skórą i zaklęciami wyciszającymi, a samo wyposażenie pokryte jest czarnymi kafelkami i drewnianą podłogą, która nie wydaje z siebie nawet nuty skrzypnięcia, gdy na nią nadepnąć. Po paru chwilach odstawił szklankę na stolik i skinął głową Leonelowi, by wstał i podążył za nim, jeśli jest ciekaw. Wystarczyło podejść bliżej drzwi, by dostrzec, iż nie miały ani klamki ani zamka. Niewerbalne zaklęcie i lekkie machnięcie różdżką w ich kierunku wówczas je otworzyły. Wskazał dłonią Leonelowi, by zerknął, jeśli taka jego wola. Stojąc w progu dostrzegało się jedynie ciemne pomieszczenie, ale dopiero po wejściu na sam środek z cienia wysuwały się już zaczarowane manekiny (większa waga, wielkość, wzmocniona faktura, przymocowanie prętem do ziemi), a przy suficie zapalały lampy oliwne, ujawniające obecność wielu siatek i lin do wielokrotnego użytkowania. Jego mały raj, miejsce, gdzie może być sobą i rzucać zaklęcia wszystkie, które przyjdą mu na myśl.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 1037
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 626
https://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
https://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
https://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
https://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyNie Sty 26 2020, 22:57;

Z zainteresowaniem wypytywał o architektów i projektantów, zdając sobie sprawę z tego, że ze swoim zaangażowaniem zarówno w doglądaniu własnego biznesu, jak i realizacji przemytniczych zleceń, nie będzie w stanie samodzielnie zadbać o przygotowanie odpowiedniego lokum. Obawiał się jednak również, że przez wzgląd na swą manię kontroli, trudno byłoby mu powierzyć podjęcie tak istotnych decyzji niemalże obcym mu osobom, nawet jeśli te uzyskałyby najlepsze rekomendacje od Finana. O ile bowiem temu młodemu studenciakowi gotów był zaufać, tak trudno powiedzieć, czy podobne odczucia zdołałby przelać także i względem jego podwładnych. Niewykluczone zaś, że gdyby rzeczywiście wynajął kogoś do roboty, później musiałby zmarnować jeszcze więcej czasu na naprawianie ewentualnych błędów czy zmianę zupełnie nieodpowiadających mu detali. Ciekawość brała więc górę, chociaż miał wrażenie, że plany o zakupie większego domostwa i tak będzie zmuszony odłożyć na dalszy termin.
- Galeony nie grają większej roli, wszak czas jest bezcenny. – Skwitował słowa Puchona, wygodniej rozsiadając się w fotelu. Zaraz ponownie wychylił się jednak do przodu, sięgając po przyniesioną przez skrzata domowego wizytówkę. Zerknął na nią kątem oka, po czym schował do kieszeni marynarki, w razie gdyby jednak miała mu się przydać. Póki co wolał raczyć się gościną swego druha, który z nietypowym dla niego podekscytowaniem i dumą opowiadał o tym jednym pomieszczeniu, wspomnianym już przez niego wcześniej w listach. Musiał przyznać, że im dłużej słuchał o tej skrywanej przez niego salce, tym większe zainteresowanie w nim ona wzbudzała. W szczególności pragnął się dowiedzieć, jakie zaklęcia zabezpieczające nałożył na nią młody Gard, i czy jego wiedza i doświadczenie mogą się jeszcze w tym zakresie przydać. Coś podpowiadało mu jednak, że ten młodzian dorastał nazbyt szybko i już dawno przestał potrzebować jego pomocy. Chyba z jednej strony nawet i tego żałował, z drugiej jednak zyskiwał silnego kompana, na którego zawsze mógł liczyć w razie problemów.
- Do krwawego barona. – Wtrącił a propos smykałki, unosząc wyżej brew i rozluźniając ramiona. Przepadał za spotkaniami z Finnem głównie dlatego, że w jego obecności mógł porzucić czujność i zachowywać się, może nie w pełni, ale na pewno znacznie swobodniej niż w towarzystwie innych osób. – Zagramy jak wpadniesz. Polecam, uczy nieujawniania własnych emocji, podejmowania decyzji pod presją czasu, ale i cierpliwości. – Dodał spokojnym tonem, zaciągając się tytoniowym dymem z odpalonego wcześniej papierosa. Nie to, żeby wypominał swojemu towarzyszowi brak którejkolwiek z tych cech. Pamiętał jednak, że za młodu sam był bardziej narwany, a i do tej pory nadal pracował nad swym charakterem. Uważał więc, że nigdy nie należało na tym poprzestawać. Inna sprawa, że prawdopodobnie przewartościowywał znaczenie gry w karty przez swój naturalny pociąg do hazardu i wszystkiego innego, co zapewniałoby nagły skok adrenaliny. Czarna magia także stanowiła dla niego od dawien dawna kuszący, zakazany owoc. Być może dlatego rozumiał zachcianki Garda, jego radość z pieczołowicie przygotowywanej sali, w której mógł oddawać się nie do końca legalnym praktykom. Z drugiej jednak strony Finn był podobnie do niego skryty, a przez trudno było mu nawet podejrzewać, jakie cele chciał osiągnąć poprzez rozwijanie takich umiejętności. Obserwował go więc uważnie, bacząc na każdy najdrobniejszy gest, zaś sam po raz kolejny wsunął papierosa do ust, by po chwili uwolnić z płuc siwą chmurę trujących substancji. Z czasem hogwarcki wychowanek otwierał się przed nim jeszcze bardziej, z coraz większą stanowczością zdradzając swe niezgodne z prawem zainteresowania. Nie pilnował się tak jak kiedyś, przez co w jego głosie dało się słyszeć swobodny ton, a subtelny uśmiech wyrażał niezdrową fascynację poruszanym tematem. Mimo tego postanowił wysłuchać go do końca, racząc się gorzkim smakiem whiskey i kolejnym uderzeniem w gardziel towarzyszącemu zaciągnięciu się porządną dawką nikotyny.
- Nie wahasz się sięgać dalej, co do tego nigdy nie miałem żadnych wątpliwości… choć Twoje słowa nie brzmią zbyt przekonująco. – Tym razem i jego kąciki ust uniosły się nieco wyżej w tajemniczym półuśmiechu, kiedy odkładał na stół szklankę wypełnioną alkoholem. Nie zamierzał jednak na razie rozwijać swojej myśli. – Zobaczmy. – Rzekł tylko, dogaszając peta w popielniczce, po czym odepchnął się rękoma od oparcia fotela i powłóczył nogami za gospodarzem. Brak klamki i zamka zdawał się dobrym posunięciem, ale nie próbował się tutaj włamywać, by ocenić jakość pozostałych zabezpieczeń. – Tueri Abi? – Zapytał o jedno z najpotężniejszych, a najbardziej użytecznych zaklęć, w międzyczasie przyglądając się wyposażeniu pomieszczenia. Przesunął palcami po skórzanym obiciu, by zaraz podobnie uczynić z wieloma siatkami i linami wyrosłymi na jego drodze. Dokładniej zbadał również masywne manekiny. Poruszył nawet mocniej jednym z nich, a przynajmniej próbował, bo ten ani drgnął. Niewątpliwie kukły zostały bardzo mocno przytwierdzone do podłogi i wsparte zaklęciami. Właściwie trudno byłoby się do czegokolwiek tutaj przyczepić.
- Czyjej śmierci lub czyjego cierpienia tak naprawdę pragniesz? – Odezwał się niespodziewanie, nie odwracając się nawet w kierunku swojego rozmówcy. Niczym profesjonalny krytyk oglądał dalej kolejne elementy wystroju, choć w istocie czekał z niecierpliwością na jego odpowiedź. Pamiętał bowiem ten jego niepokojący uśmiech, wibrujący tembr głosu i istne diabliki w oczach, kiedy tylko wspominał o czarnej magii. Chciał wiedzieć, do czego dąży i czy jego chora fascynacja nie wiąże się przypadkiem wyłącznie z upodobaniem bólu i krzewienia chaosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyPon Sty 27 2020, 22:12;

Sposób, w jaki Leo przedstawiał grę Krwawego Barona zachęcił nawet i sztywniackiego Finna do bliższego zapoznania się z tego typu hazardem. Ćwiczenie samokontroli jak najbardziej odpowiadało jego ambicjom, a więc pokiwał głową na znak, że chętnie się temu przyjrzy w odpowiednim czasie i odpowiednich okolicznościach. - Postaram się wpaść w przerwie zimowej. - stwierdził, uznawszy, że skoro zostaje w Hogsmeade (przynajmniej tydzień dłużej niż napominał o tym Skylerowi, wszak oficjalnie dwa bite tygodnie będzie w Szwecji… musi to naprostować do tego terminu, aby nie oszukiwać w ten sposób chłopaka) to warto wygospodarować czas, by wpaść z wizytą do wspomnianego wyżej pubu.
Dokończył wypalanie papierosa, a od razu jego organizm powitał tę dawkę tytoniu z aprobatą. Czy mu się ostatnio wydawało czy zaczął częściej się truć? Może to utajony masochizm, o który niegdyś Riley go oskarżał…?
Swoboda potrafiła uśpić czujność i to też działo się aktualnie z Finnem. Poruszał temat, który bardzo wiele dla niego znaczył, zaś osoba Leonela jawiła mu się jako godna zaufania… przynajmniej do pewnego momentu. Poza tym i tak ufał mu bardziej niż w ogóle planował, skoro powierzał mu kilka swych myśli dotyczących czarnej magii. Tak długo był samotny w swoich rozterkach i pragnieniach, iż łapał się niemalże rozpaczliwie każdej osoby, która mogła go chociaż w minimalnym stopniu zrozumieć. Samotność mentalna doprowadzała go już do szału. Tak bardzo pragnął dzielić się z kimś myślami bez obaw ujrzenia pogardy i potępienia w odzewie… iż nie uświadomił sobie, że jego wzrok może być zbyt błyszczący, a ton głosu zbyt drżący, gdy wspominał o swoich nielegalnych ambicjach. Z drugiej strony to również dowód zaufania, jakim obdarzył Leonela. Miał nadzieję, iż ten to docenia, a że ten krok zacieśni ich relację. Naprawdę łaknął zrozumienia… to jeden z wielu wewnętrznych głodów. Pierwsze liźnięcie niepokoju poczuł po wypowiedzianych słowach. Nie brzmiał przekonywująco? Przeanalizował własną wypowiedź i nie odnalazł w niej niczego niepokojącego. To tylko udoskonalanie swoich umiejętności nietypowymi dodatkami i cóż z tego, że nielegalnymi? Uznał jednak, że skoro powiedział A to powie i B, zatem wprowadził Leonela do pokoju treningowego, który chciałby ulepszeniami wznieść na jeszcze wyższy poziom. Pokiwał głową na znak, że o to zaklęcie chodzi. Przyglądał się bacznie jego profilowi, zastanawiając się w zaciszu swojego umysłu co Leonel może o tym myśleć. To niemożliwe, by miał wyczytać z żywego zainteresowania czarną magią ukrytych i zakopanych głęboko potrzeb, które sprowadzają Finna na bardzo, ale to bardzo złą drogę. Oglądał w milczeniu przechadzającego się mężczyznę, licząc w duchu na kilka dodatkowych porad. Może mu coś umknęło, może warto wzmocnić czymś siatki albo jednak rozważyć powiększenie pomieszczenia o kilka metrów. Nie spodziewał się zatem tak bezpośredniego pytania. Został tym niemalże zaatakowany, a więc w pierwszej sekundzie na jego twarzy namalowała się zimna furia i rad był, że Leonel nawet na niego nie spojrzał. Mógłby wyciągnąć niebezpiecznie słuszne wnioski. Zamrugał, zacisnął zęby i skrzyżował ręce na torsie. To pytanie wryło mu się w mózg, a odpowiedzi rzucały się jedna przez drugą i wszystek były niedopuszczalne. Ochrząknął. - Zatkało mnie. Skąd ten absurdalny pomysł? - wydusił z siebie, oczywiście wszystkiego się wypierając. Tak mocno wbijał paznokcie we wnętrze swojej dłoni iż czuł, że lada moment rozetnie sobie naskórek. Serce jego zaś dudniło mocno w piersi. Czyje cierpienie…? Ludzkie. O tak, człowiecze. Prawdziwe. Głośne, namacalne, przeciągające się. Usłyszeć nieuchwytny dotychczas dźwięk bulgoczącej w gardle krwi, ujrzeć ustępujące z tęczówek życie… a to tylko namiastka, która mogłaby chociaż tymczasowo wyciszyć jego Głód. Czując jak jego organizm zaczął produkować adrenalinę musiał wtłoczyć do płuc głębszy i jak najcichszy wdech, by się nie zdradzić.
- Chcę być niezawodny i nie boję się tego, co według niektórych jest niesłuszne. To po prostu ambicja. - dodał, wyjaśniając ponownie swoje powody, które były jedynie częścią pełnej prawdy. Spotkanie z Leonelem i temat rozmowy niechcący rozbudziło w nim to, co Skyler nieświadomie miał wyciszyć, a najlepiej zniszczyć. Wspiął się zatem na wyżyny swoich możliwości i nadał swojemu spojrzeniu rezerwy, by nie wydać się tym, co szaleje teraz w jego trzewiach.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 1037
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 626
https://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
https://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
https://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
https://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyWto Lut 04 2020, 02:49;

Swego czasu potrafił rozgrywać kolejne partie Krwawego Barona niemalże całymi nocami, choć nie przez wzgląd na rozwój charakteru, o którym z takim zapałem opowiadał Finnowi. Co prawda zawsze powtarzał, że pracować nad nim trzeba do końca swych dni, ale ta gra kusiła go przede wszystkim nutą rywalizacji, odpowiednią dawką adrenaliną i potencjalną możliwością zarobku. Nie udało mu się wygrywać za każdym razem, to oczywiste, ale w ogólnym rozrachunku z pewnością wychodził na plus i trudno byłoby mu zliczyć jak wiele galeonów zyskał, siedząc przy karcianym stole. Miał więc nadzieję, że uda mu się zachęcić do takich baronowych schadzek również młodego Garda. Talia kart, szlachetna whiskey i doborowe towarzystwo z pewnością tworzyłyby jeszcze doskonalsze połączenie.
- Daj wcześniej znać, żebym na pewno był na miejscu. – Uprzedził go jeszcze, by przypadkiem nie wpadł na pomysł zupełnie spontanicznej wizyty. Zwykle i tak przesiadywał w Upswingu dłużej niż potrzeba, ale zdarzało się przecież, że znikał nawet i na kilka dni, kiedy tylko zyskał jakieś intratne zlecenie przemytnicze.
Rozmowa z Finnem prędko się rozwinęła i po raz kolejny powrócili do tematu czarnej magii, którą już niegdyś razem praktykowali. Fleming nie miał nic przeciwko zainteresowaniu tą dziedziną czarów, wszak byłby wówczas hipokrytą. Podziwiał wytrwałość i umiejętności swojego puchońskiego ucznia, jak i doceniał zaufanie, jakim ten go obdarzał. Zdawał sobie przecież sprawę z tego, że nie było to coś, o czym można było rozprawiać z kompletnie przypadkową osobą i domyślał się jak wiele kosztowała go pierwsza prośba o pomoc w tym zakresie. Wówczas miał jeszcze do czynienia ze skrytym chłopakiem, o zachowawczym usposobieniu, nieujawniającym własnych emocji. Pamiętał, że już wtedy towarzyszyło mu wiele wątpliwości i nie był pewien, czy powinien nauczać go zakazanych zaklęć. Teraz, kiedy dostrzegł ten błysk w oczach, a do jego uszu dobiegł drżący, podniecony głos, wątpliwości powróciły, a on sam zaczynał nabierać podejrzeń co do prawdziwych intencji swojego młodszego kompana. Rozumiał jego zamiłowanie do czarnej magii, ale jednocześnie odnosił wrażenie, że gdzieś umyka mu tło czy źródło tego zamiłowania. Próbował się go doszukać, kiedy przyglądał się kolejnym elementom skrzętnie przygotowanego przez chłopaka wyposażenia pokoju treningowego. Dopiero, kiedy Gard odchrząknął, odepchnął się od jednej z siatek, odwracając się w jego kierunku.
- Opowiadasz o niej z taką gorliwością jak ja o Krwawym Baronie. – Odpowiedział na jego pytanie nad wyraz beznamiętnie, obserwując jednak uważnie mimikę jego twarzy i skrywane gesty. Dostrzegł jego zaciśniętą pięść, i chociaż nie był to jednoznaczny znak, tak zdawało się, że Finn w pewnym stopniu potwierdził jego obawy. Choć, jeśli rzeczywiście miał słuszność, zastanawiał się, skąd w tak młodym człowieku wezbrała tak toksyczna dawka nienawiści do ludzi i świata. Przede wszystkim jednak widział, że Gard przestał być uważnym, a o ile w jego towarzystwie mógł sobie na to pozwolić, tak w obecności innych czarodziejów mógł sobie w ten sposób z łatwością przysporzyć wielu problemów.
- Po prostu ambicja… - Powtórzył po nim niemal bezgłośnie, przesuwając palcami po wzmocnionej zaklęciami ścianie. Musiał przyznać, że jego druh urządził sobie wspaniałe lokum, ale jego stan ducha nie dawał mu spokoju. Mimo tego wcale nie drążył tematu, zamiast tego koncentrując się na zabezpieczeniach pomieszczenia. – To czego ode mnie potrzebujesz? – Zagadnął więc nieco żywszym tonem, jakby zupełnie zapomniał o wcześniejszej wymianie zdań. Wiedział jednak, że w najbliższym czasie będzie musiał mieć go na oku i już zaczął przywoływać w pamięci znajomości, które mogą pomóc mu utrzymać chłopaka w ryzach również w murach Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Po tym co usłyszał, tym bardziej liczył również na to, że ujrzy Finna przy baronowym stole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyPią Lut 07 2020, 19:35;

Wyciągnął rezerwy swoich sił, aby jak najmocniej stłumić nerwowość wywołaną zbyt niekomfortowymi pytaniami Leonela. Nie uważał, aby opowiadał o czarnej magii ze zbyt wielką ekscytacją, wszak gdyby tak było to nie potrafiłby ustać w miejscu, a jego policzki zdobiłby ciemniejszy kolor zdradzający jak wiele radości daje mu sama rozmowa o zakazanych dziedzinach. Nie, jego zdradzały po prostu oczy, a Leonel najwyraźniej potrafił z nich wyciągać więcej prawdy aniżeli można temu przypuszczać. Zaiste, swoją uwagą sprawił, iż wewnętrzna ekscytacja Garda zmalała i zastąpiona została poirytowaniem. - To nic złego. - wzruszył ramionami, brutalnie bagatelizując swoje odczucia. Nikt nie odbierze mu fascynacji czarnomagicznymi zaklęciami. Uznawanie ich za niepokojące jedynie go drażniło wszak to skłaniało do uruchomienia sumienia, które to skutecznie uciszał i ignorował. Nie miał najmniejszej ochoty na wątpliwości, a więc twardo trzymał się swojego apetytu na jeszcze większą dawkę tabu. Zmiana tonu Leonela nie uszła jego uwadze i tym bardziej nie dał się nabrać na tę zasłonę dymną. Stan mentalny Finna doprowadzał do sytuacji, kiedy stawał się podejrzliwy, a Leonel właśnie kilkanaście minut temu dał mu powody, aby jednak zachować i przy nim czujność. Czuł z tego powodu żal. Cierpiał wewnętrznie nie mogąc pochwalić się na głos, iż opanował zaklęcie podduszające do perfekcji. Cierpiał, bo nie miał z kim się dzielić zakazanymi osiągnięciami, a przecież Leonel mógłby to docenić. Musi znów uśpić jego czujność, jednak wewnętrzne zniecierpliwienie Finna na to mu nie pozwalało. Wszystkie komórki jego ciała, każdy cal płonął ciekłym lodem. - Jak już wspomniałem, porady dotyczącej dodatkowych zabezpieczeń tego pomieszczenia. Wyciszenie już załatwiłem. Hm... a znasz może metody uniemożliwienia teleportacji do tego pomieszczenia? To wyższa szkoła magii, ale bardzo wygodna. Prywatność musi mieć swoją cenę. - obsesja. Czy to już początek obsesji? Błękit jego oczu zmroził się bezdenną głębią, a głód spojrzenia stawał się trudny do przesłonięcia.
- Nadchodzą ferie i będę mieć sporo wolnego czasu. Zdecydowanie za dużo, a więc rozważam czy jeszcze nie doszlifować swoich umiejętności z tych lepszych zaklęć. Te, które ostatnio testowaliśmy trenowałem wielokrotnie i wydaje mi się, że są na zadowalającym poziomie. - kłębiące się w nim szczęście spowodowane opanowanymi zaklęciami czarnomagicznymi wypełniało go od czubka głowy aż do stóp. Czuł, że byłby w stanie wyczarować teraz zaklęcie patronusa, bowiem tak mocno odczuwał radość z wyżej wymienionych powodów. Nie potrafił dać się ponieść innym rodzajom szczęścia, bowiem nieświadomie blokował jego przepływ. Ciągnęło go coraz brutalniej w złą stronę, skoro zaczął testować podduszanie na żywej istocie, której to wyprał mózg. - Innymi słowy, nie będę ukrywać, że przydałaby mi się nowa inkantacja. Jeśli oczywiście nasza pierwsza rozmowa jest wciąż aktualna. - wizja zapoznania się z nowym zaklęciem rozpierała go od środka. Pragnął tego. Nad życie. Rozważał wkradnięcie się do Działu Ksiąg Zakazanych, by skopiować kilka stron jednej z paskudnych arcydzieł, jednakże jeszcze nie był na to w pełni przygotowany. Posiadał już Płynne Szczęście, które mu w tym pomoże, jednak brakowało mu niewidzialności, aby wyeliminować ryzyko wykrycia i poniesienia konsekwencji. Uznał zatem, że warto zapytać Leonela o coś więcej pomimo tego, że mógł wzbudzić już jego niepokój i podejrzenia. Oparł plecy o ścianę i spoglądał z oddali na sylwetkę swojego gościa. Sympatia przeplatała się z pożądaniem wiedzy. Odkąd Riley został "spalony" (nie dosłownie, mowa o relacji rzecz jasna) po dwakroć bardziej cierpiał na samotność w tej płaszczyźnie.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 1037
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 626
https://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
https://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
https://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
https://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptySob Lut 08 2020, 23:07;

Skłamałby mówiąc, że Finan nieskutecznie skrywa swoje emocje. Ba, prawdopodobnie lwia część postronnych obserwatorów nie dostrzegłaby w jego zachowaniu niczego niepokojącego, abstrahując oczywiście od treści samych słów, które akurat w rozmowie tych dwóch nie zdawały się już niczym odbiegającym od normy. Fleming nauczył się jednak znacznie wnikliwszej obserwacji, zarówno w swym fachu, jak i przy pokerowym stole, dzięki czemu potrafił wyciągnąć odpowiednie wnioski z subtelnych, ledwie dostrzegalnych gestów czy nawet charakterystycznego spojrzenia. W końcu to właśnie po takich drobnych zmianach można było wykryć czy przeciwnik blefuje. Zresztą, jak to mówią? Oczy są zwierciadłem duszy? A niestety odnosił wrażenie, że nad duszą puchońskiego studenta zawładnęła mroczna aura, a tuż za nim ciągnął się metaliczny, kwaśny odór krwi. Obawiał się jednocześnie czy jego imponujące zdolności w połączeniu z niezdrową fascynacją któregoś dnia nie doprowadzą do tragedii. Zdążył już przecież poznać wielu młodych czarodziejów, którzy zachłyśnięci atrakcyjnością czarnej magii ostatecznie skrzywdzili siebie samych lub jedyne osoby, które były dla nich bliskie i niezbędne do życia niczym tlen. Inny potencjalny scenariusz zakładał również, że ta przesadna ekscytacja zburzy jego czujność i ściągnie na niego uwagę stróżów prawa. Samobójstwo, zupełnie niepotrzebny rozlew krwi czy odsiadka w Azkabanie… Poprzysiągł sobie, że zrobi wszystko, by uniknąć takich zakończeń, choć nie mógł być pewien czy jego działania odniosą oczekiwane rezultaty.
- Myślę, że z tym nie powinienem mieć problemu, choć to skomplikowane zaklęcie. – Odparł spokojnie na jego pytanie o szczególne sposoby zabezpieczeń pomieszczenia. O ile trapiło go podejście Garda do brutalnych zaklęć, tak nie zamierzał mu odmawiać swojego wsparcia. Wręcz przeciwnie, po tym co zdołał dzisiaj zauważyć, i jemu zależało, by chłopak zyskał jak najwięcej prywatności. Gdyby ktokolwiek dowiedział się o jego praktykach, mieliby naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Poza tym wcale nie twierdził, że to obsesja, skoro sam kierował się daleko posuniętą ostrożnością. – Kiedy nazbyt długo spoglądasz w otchłań, ona również zaczyna spoglądać na Ciebie. – Przywołał słowa Nietzschego, nie oczekując wcale, że jego kompan będzie je kojarzył. Chciał mu jedynie uświadomić, że paranie się czarną magią wymaga znacznie więcej niż zręcznych palców i potężnej, magicznej mocy. Siły charakteru. Czyżby źle go wówczas ocenił, przyjmując że będzie w stanie udźwignąć jej ciężar?
- Wrócimy do tego. Najpierw bariera. – Przerwał jego zapędy, wyciągając zza paska spodni topolową różdżkę, którą już dawno powinien wymienić na lepszy model. Przeszedł wzdłuż ściany, postukując koniuszkiem drewna o kamienne bloczki, dokładnie tak jakby szukał jakiejś miny. Chodzenie dookoła pokoju musiało wyglądać dziwnie, ale miał w tym swój cel. – Tutaj. – Mruknął pod nosem, bardziej do siebie niżeli do swego rozmówcy, kiedy wreszcie się zatrzymał. To właśnie w tym miejscu zabezpieczenia zdawały się najsłabsze i dlatego najłatwiej było w nie uderzyć kolejną wiązką magicznej energii. Zamachnął się mocno różdżką, zataczając nią kilka okręgów nad swoją głową, by zwieńczyć zaklęcie charakterystycznym ruchem nadgarstka ukierunkowanym na wcześniej odnaleziony punkt na ścianie.
- Spróbuj się deportować. – Polecił Gardowi samodzielne wypróbowanie wykreowanej przez niego bariery. Wyświadczył mu sporą przysługę i chciał, by chłopak z autopsji poznał jej skutki. – Pamiętaj jednak, że nawet najsilniejsze osłony nie działają na magię skrzatów domowych. Twój sługa nadal będzie mógł się teleportować w obrębie tego pomieszczenia. – Uprzedził go również, że nie tylko ściany mają uszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyNie Lut 09 2020, 12:11;

Określenie "skomplikowane zaklęcie" motywowało do odkrycia każdego aspektu jego działania, zapoznania się z wszystkimi głoskami i spółgłoskami, rozszyfrowania najistotniejszego elementu inkantacji, rozłożenia jej na czynniki pierwsze i w efekcie opanowania. W tym przypadku nie potrzebował zapoznać się z procesem tworzenia tego zaklęcia, bowiem byłaby to strata czasu. Leonel go nie zawiódł, potrafił je wyczarować, a więc raz narzucone nie skłaniało Garda, by je opanować na przyszłość. Nie teraz, nie tutaj, skoro ma do opracowania przydatniejsze klątwy. Śledził uważnie każdy ruch Leonela, gdy ten podążał po pokoju i czegoś szukał. Musiał przyznać, że nie miał pojęcia w jaki sposób ten wyczuwa mniejsze skupiska mocy w ścianach. To udowadniało iż Leonel jest wyjątkowo uzdolnionym czarodziejem o wiedzy tak rozległej, iż mu pozazdrościł. Chciałby go kiedyś prześcignąć w którejś dziedzinie, aby mu poniekąd zaimponować. Wypowiedziane słowa brzmiały niczym cytat wyrwany brutalnie ze stron jakiejś księgi i chyba już je słyszał... ale od Fairwyna. Pisał albo mówił coś podobnego i w tej sytuacji również słowa nie wzbudziły w nim niepokoju, zastanowienia i nie skłoniło go do namysłu nad własnym zachowaniem. Nie. On ucieszył się z tych zdań, co objawiło się półuśmiechem na połowicznie wygiętych wargach i błysku w oku. On marzył o tej otchłani, chciał się z nią zespolić, utonąć w jej mocy i nasycić wiedzą, która może go sprowadzić na złą ścieżkę, na którą zbaczał z coraz większą świadomością. Uważał, że mu się to należy, skoro ma genetyczne predyspozycje do opanowania zakazanej magii. Odkąd odkrył, że jego biologicznym ojcem był czarnoksiężnik to przestał się opierać temu, czego się niegdyś bał. Stąd ta fascynacja, poniekąd niezdrowa, ale jakże autentyczna. Uniósł dłoń do brody, postukał palcami w dolną wargę i nie spuszczał oka z Leonela. Nie poznał tajemniczej inkantacji ale nie uznał tego za stratę. Dowie się w swoim czasie, wszak teraz zależało mu na powiewie zakazanej świeżości. Nie było widać w pokoju żadnej różnicy po zakończonym czarze, a jednak oderwał plecy od ściany i podjął się próby deportowania do kuchni i z powrotem. Uniósł brwi czując niewidzialny opór. Przechylił głowę na bok i wezwał Sprytka. - Deportuj się stąd do kuchni i z powrotem. - polecił sucho, a uniżony skrzat pochylił głowę w stronę jego butów i wykonał zadanie. To potwierdzało słowa Leonela bo choć wierzył mu, to nie byłby sobą, gdyby się nie upewnił na własnej i skrzaciej skórze. Sprytek został na miejscu, nie został odprawiony. Finn zaś podszedł blisko Leonela i wyciągnął ku niemu dłoń, by ją mocno ścisnąć. - Dziękuję. Doceniam to, co zrobiłeś. Naprawdę doceniam, Leo. - z jego oczu biła szczerość i determinacja. Miał zatem spory dług wdzięczności u tego czarodzieja i choć nie lubił być komukolwiek cokolwiek winnym tak wobec tego musiał zrobić wyjątek. - Jestem ci winien przysługę w takim razie. - dodał, bowiem wolałby być później kwita. Dotknął dłonią miejsca, w którym Leo rzucił nieme zaklęcie. Czy mu się wydawało czy ten element zabudowy był odrobinę cieplejszy niż reszta? Tak czy siak odczucie szybko przeminęło, a jednak obserwacja tego była mu miła. - Czy nasza przedwakacyjna rozmowa jest aktualna? Chcę wiedzieć na czym stoję czy może chcesz się wycofać. - odezwał się po chwili ciszy i spoglądał na niego z uwagą, aby spróbować wyłapać z jego twarzy jakąś poszlakę albo zapowiedź odpowiedzi. Nie odpowiedział na jego prośbę, a więc zmienił taktykę i domagał się prawdy, choć myśl, że Leonel miałby zrezygnować ściskała jego żołądek w uwierający supeł. Ze wstrzymanym oddechem czekał na jakąkolwiek odpowiedź.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 1037
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 626
https://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
https://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
https://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
https://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptySro Lut 12 2020, 00:58;

Widział, że Finan uważnie obserwuje jego poczynania, ale odnosił wrażenie, że zaklęcie antyteleportacyjnej bariery nie interesuje go w takim stopniu, co zakazana dziedzina magii. Zdawał sobie przy tym sprawę z tego, że wysnuwa daleko posunięte, stosunkowo niebezpieczne przypuszczenia, jednak nie sposób było nie zauważyć, że korespondowały one w pełni z tonem głosu gospodarza czy też jego błyszczącym okiem. To niestety również potwierdzało jego obawy o to, że młody Gard tak skupiony na pogłębianiu swej czarnomagicznej wiedzy, nie przykładał już tak wielkiej wagi do niezbędnych przecież środków ostrożności. Teraz mógł polegać na nim, ale co gdyby był zmuszony sam załatać dziury w zabezpieczeniach? Nie był na tyle naiwny, by przewidywać, że zacytowane słowa Nietzschego zmienią jego podejście. Przywołał je chyba wyłącznie dla samego siebie i własnego życzeniowego myślenia. Jego puchoński kompan najwyraźniej zbyt długo spoglądał w otchłań, by móc się z niej skutecznie wyrwać. Musiał podjąć jakieś kroki, ale jednocześnie miał świadomość tego, że słownik nie jest na tyle bogaty, by zdołał go przekonać jakimikolwiek słowami. Zresztą postanowił dać mu jeszcze czas, bacznie analizując ewentualne zmiany w jego zachowaniu. Chciał mieć pewność przed tym, jak sięgnie po znacznie brutalniejsze środki perswazji.
Milczał, kiedy Finn samodzielnie, jak i z pomocą Sprytka testował swoją nową barierę. Inni mogliby to odczytać jako brak zaufania, ale nie Fleming, który cierpiał na podobną manię kontroli. Prawdę powiedziawszy, ten eksperyment był mu więc nawet na rękę. Dzięki temu sam przekonał się, że nie wyszedł z wprawy i rzucone przez niego zaklęcie odniosło oczekiwane rezultaty. Ciekaw był również, czy istnieje możliwość stworzenia podobnej blokady skutecznej również przeciwko magii skrzatów domowych, ale póki co nie natrafił jeszcze na żadne źródło, które traktowałoby o podobnych metodach.
- Do usług. – Odpowiedział krótko, lakonicznie, choć stanowczo uścisnął dłoń chłopaka i skinął głową, kiedy ten wspomniał o przysłudze. To nie tak, że nigdy nie działał bezinteresownie, ale… nie oszukujmy się, przynależał do takiego świata, że doskonale wiedział, iż wszystko ma swoją cenę. Na ten moment nie oczekiwał od Garda niczego konkretnego. Wystarczyła mu świadomość, że ten gotów będzie go wesprzeć, nawet gdyby wciągnął go tym samym w jakieś totalne gówno. Doceniał go, naprawdę go doceniał. Nieczęsto spotykał przecież na swej drodze tak potężnych czarodziejów, i to jeszcze w takim młodym wieku. Inna sprawa, że nie wierzył w naturalne predyspozycje, a już w szczególności naturalne predyspozycje do czarnej magii. Stał bowiem na stanowisku, że miarą sukcesu nie były żadne wrodzone zdolności, a jedynie ciężka praca. A nawet jeśli miałby mówić o wyjątkowo cennych genach, tak po dzisiejszym dniu miał coraz więcej wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście Finn się nadawał i czy był wystarczająco silny, by przeciwstawić się skutkom ubocznym zakazanych praktyk. Nie sztuką było bowiem nauczyć się kilku zaklęć podduszających czy powodujących głębokie rany. Sztuką było posiąść o nich wiedzę i nie dać szaleństwu zawładnąć nad swą duszą i ciałem.
- Na pewno nie dzisiaj. Mam jeszcze kilka ważnych spraw do załatwienia. – Odpowiedział wymijająco na pytanie Finna, który usilnie dążył do poznania prawdy. Nie zdziwił się, skoro zasiał w nim takie ziarno niepewności. Nie mógł go z góry skreślać, ale zanim podzieliłby się z nim jakimś nowym śmiercionośnym czarem, musiał wiedzieć, jak sytuacja się rozwinie. – Podpowiem tylko, że Nox nie jest jedynie inkantacją prostego zaklęcia. Znajdziesz go na Nokturnie, jeśli będziesz szukał wystarczająco wnikliwie. – Wspomniał o nazwie pewnej czarnomagicznej księgi, by nie pozostawić chłopaka z niczym. Dał mu palec, by go nie sparzyć. Utrzymać w ryzach do czasu, aż wróci z feryjnego wyjazdu. A przynajmniej miał taką nadzieję. – Spotkamy się po moim powrocie z urlopu. – Rzucił jeszcze na pożegnanie, powoli kierując się w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptySro Lut 12 2020, 11:37;

Może się mylił, a jednak uderzało go nieodparte wrażenie, że Leonel spontanicznie skrócił dzisiejsze spotkanie. Najwyraźniej stało się coś, co musiało wpłynąć na zmianę decyzji i Merlin jeden wie czy to na związek z tym, o czym żaden z nich nie wspomniał, a co unosiło się w powietrzu. Wątpliwość?
Skinął głową, choć jego trzewia ścisnął żal. Liczył na chociaż jedną inkantację, dzięki której wypełni oba tygodnie ferii. Pierwszy poświęciłby na teorię, wszak nikt wieczorem nie wchodzi do jego pokoju w szwedzkim domku, a gdyby wrócił tutaj, do Hogsmeade, zająłby się praktyką. Musi się wyrobić bowiem gdy Skyler wróci to nie będzie mowy o żadnych zakazanych treningach dopóki nie wygospodaruje do tego więcej czasu i to w samotności. Poza tym będzie musiał skoncentrować się na zaplanowaniu im treningi dotyczącego zwyczajnych zaklęć. - Odprowadzę cię. - zakomunikował i ruszył za nim, gestem wołając skrzata za sobą. Ten bardzo szybko przyniósł Leonelowi płaszcz i zamknął za nimi drzwi. Finn czekał. Czekał pięć minut, a po dziesięciu uderzył zwiniętą pięścią w obrazek ścienny, powieszony przez jego matulę. Uderzył tak mocno iż zrobił w płótnie dziurę. - Napraw to. - nakazał ostro Sprytkowi i gniewnym krokiem wpadł do swojej sypialni. Przebrał się, doprowadził do porządku, a w kuchni wyciągnął kilka fiołek. Wypił duszkiem eliksir uspokajający, bowiem lodowata złość chciała przejąć nad nim kontrolę i wolał sobie na to nie pozwalać. Co poradzić, uzależnił się od niektórych składników i czuł ich głód, więc zażył go bardziej dla komfortu psychicznego aniżeli fizycznych właściwości. Efekt placebo, bowiem już dawno standardowa dawka mu nie pomagała. Zabrał ze sobą ukryty w szkatułce eliksir niewidzialności i drżącą ręką zakurzoną fiolkę z Felix Felicis. Nie będzie trafić czasu na czekanie. On musi natychmiast zaspokoić głód czarnej magii, a niestety nie mógł wymusić wiedzy od Leonela. Będzie udawać, że czeka. Wmówi i sobie i jemu, że wciąż potrafi być cierpliwy. A tak naprawdę planował wycieczkę do Działu Ksiąg Zakazanych. Księga przy ulicy Nokturnu będzie w drugiej kolejności. Zabrał co trzeba i wyszedł z domu, trzaskając drzwiami. Nie musiał mówić skrzatowi nic. Ten wiedział, że ma pilnować włości i nie wpuszczać nikogo, nawet sowy. Nie wróci tu dopóki nie będzie mieć w rękach źródła wiedzy, a czuł w kościach, że dzięki zdobytym eliksirom ten dzień będzie mieć pozytywne zwieńczenie. Kilkanaście metrów od swojego domu teleportował się kawałek i ruszył żwawo w kierunku Hogwartu.

| Zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptySro Lut 12 2020, 12:12;

| 1) Samonauka luty

Zadbał, aby nikt mu nie przeszkadzał. Usiadł w salonie, a na stoliku obok rozłożone był plik kartek oraz zeszyt ze skopiowanymi informacjami z Dział Ksiąg Zakazanych. W ustach czuł jeszcze ulatujący posmak Felix Felicis, jednak nie musiał go zażywać by wypełniała go radość i ekscytacja. Miał przed sobą materiały traktujące o dziedzinie czarnej magii. Czytał je? Nie, on je pochłaniał a jego spojrzenie podczas lektury zaniepokoiło nawet Sprytka. Analizował każde zdanie. Zamiast rwać się już do studiowania inkantacji zmusił się do cierpliwości i zaczął od definicji, treści, wymagań i efektów ubocznych. Już dla spokoju resztek sumienia zapoznał się z wszystkimi ostrzeżeniami używania niektórych zaklęć lecz żadne z uwag nie zasiały w nim wątpliwości. Owszem, był pod wrażeniem niektórych efektów ubocznych. Podobno jeden z czarnoksiężników tak bardzo studiował proces ożywiania inferiusów iż za życia zaczął przyjmować ich cechy, jednak w wyniku anomalii magicznych po prostu umarł od wewnętrznej zgnilizny. Obudził się jako ogłupiały inferius, który został rozszarpany przez czary białej magii stworzonej przez rzesze aurorów. Finn zamiast poczuć trwogę, zadumał się na moment. Miał nadzieję, że kiedyś będzie mógł być świadkiem ożywiania tych stworów, a kto wie, może w dalekiej przyszłości mógłby takiego kontrolować? Póki co nie było to jego zainteresowaniem, a zaklęcie wyginające kości i naciągające mięśnie ofiary. Zmarszczył nos, bowiem wyobrażenie tego było paskudne. Nawet w czarach stosował jakąś estetykę. Przekartkował notatki i zanurzył się w definicji inkantacji "Artus versavi" i aż brwi powędrowały go górze. Toż byłby w stanie to zastosować…odnosił wrażenie, że opanował ofensywę do takiego stopnia, by utrzymanie zaklęcia nie było dlań niemożliwym. Właśnie! Zatrzymał się na dłużej o wzmiance ryzyka związanego z efektami ubocznymi przy zbyt słabym utrzymywaniu zaklęcia w ryzach. Istnieje aż pięć procent szans na to, iż źle wypowiedziane zaklęcie może wywołać nadwyrężenie nadgarstka, jeśli rozdżka nie jest odpowiednio dostosowana do używania zaklęć zakazanych. Była nawet lista rdzeni, które są oporne przed katalizowaniem mrocznej magii. Popatrzył na swoją różdżkę z stworzoną przez różdżkarzy Fairwynów. Serce terstrala i cis… to połączenie powinno zminimalizować ryzyko do dwóch procent. To istotna informacja, która wniosła nieco światła na jego spoglądanie na czary magii zakazanej. Nigdy się nad tym nie zastanawiał, ale teraz postanowił bardziej na to baczyć. Różdżki tego rodzaju są drogie, więc zamierzał o nią zadbać i nie nadwyrężać jej, jeśli nie będzie to konieczne. Czas płynął, a on czytał dalej. Mierziło go wyginanie kości (jakiż musi być to obrzydliwy widok) a więc szukał akapitu, w którym mógłby znaleźć sposób jak rozdzielić działanie zaklęcia na samo bolesne nadrywnie ścięgien i przeciąganie mięśni. Zapoznał się z informacją, by nie bawić się nimi przy sercu, bowiem może ono wybuchnąć w trzewiach od siły czaru. Nie uczył się gestu nadgarstka. Gorliwie zapoznawał się z inkantowaniem. Na głos wypowiedział ją kilkakrotnie, smakował każdą głoskę i spółgłoskę. Zapamiętywał te słowa z fascynacją wymalowaną na twarzy. Z ekscytacji miał aż zaczerwienione policzki. Wrócił do pierwszej strony i wtłaczał sobie do głowy każde słowo. Każde ostrzeżenie, które być może weźmie pod uwagę, gdy (!) znajdzie już obiekt do ćwiczeń. Słowo po słowie, nie selekcjonował żadnych zdań. Uczył się na pamięć każdego zdania, a zajęło mu to dobre dwie godziny. Popijał kawą i nie odrywał oczu od kartki. Naciąganie mięśni bez rozcinania skóry… a gdyby rozciąć i sprawdzić ich drżenie pod wpływem zaklęcia? Żałował, że nie ma na kim tego sprawdzić, przecież nie może więcej krzywdzić Sprytka. Sobie też miał tego nie robić, bowiem zobowiązała go obietnica złożona Skylerowi. Pokręcił nosem, dotknął plecami oparcia sofy i wkuwał na blachę cały pierwszy rozdział.

| Zt

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptySro Lut 12 2020, 15:18;

| 2) Samonauka luty

Wrócił ze Szwecji, bowiem chciał w spokoju poćwiczyć jeszcze kilka zaklęć i pouczyć się teorii z czarnej magii. Sęk w tym, że był bardziej zmęczony niż wcześniej zakładał. Mimo wszystko nastawił się na ten wieczór na tyle, że nie chciał odpuszczać sobie tego szczęścia. Walizkę zostawił Sprytkowi do ogarnięcia a sam jedynie się przebrał i z ciężkim westchnięciem usiadł do teorii. Wyciągnął swój zeszyt, odczarował go, by móc z niego skorzystać i wyłączył się na świat, aby trochę postudiować. Szło mu oporniej jednak przełamał się i przy trzecim akapicie znów targnęła na niego ekscytacja. Jego wzrok padł na drukowane litery z inkantacją "Citus visceris". Najpierw przeczytał definicję i aż zachłysnął się zachwytem. Przesuwanie organów wewnętrznych! Bez rozcinania skóry, bez brudu i posoki, a po prostu zabawa wnętrznościami i możliwość obserwacji falującej skóry, pod którą organy tańczą… Wpadł w jakiś trans, zakochał się w tym zaklęciu. Moc magii jest w stanie przebić się przez warstwę mięśni i obezwładnić kogoś poprzez zmianę lokalizacji organów. Zerknął nawet na skopiowany rysunek, któremu wcześniej się zbytnio nie przyglądał. Przedstawiono przekrój mięśniowy przedni goblina, wątłego czarodzieja i napakowanego aurora. Po dotknięciu różdżką kartki rysunki prezentowały, iż bez względu na wagę, wzrost i masę mięśniową zaklęcie przedostaje się przez wszystkie warstwy, opłata wiązką organ i wedle życzenia przemieszcza go. Zapoznał się z ostrzeżeniem, iż zbyt silne zaklęcie może doprowadzić do rozerwania organów i rozległego krwotoku wewnętrznego. Przeczytał również zalecenia, aby "kierować" jednym organem naraz, a nie próbować kilku, bowiem istnieje wysokie ryzyko niepowodzenia czaru, a co za tym idzie… autor odsyła do ostrzeżeń. Zacmokał, przetarł czoło i z głębokim westchnięciem przerzucił kolejną kartkę. Oparł zeszyt o zgięte kolana i ignorując krzątaninę skrzata czytał dalej. Przeczytał ledwie jeden akapit a musiał zrobić przerwę, by rozmasować powieki i wypić naprędce herbatę przyniesioną przez sługę. Lekceważąc swoją senność wrócił do lektury. Ożywił się, gdy na sucho - bez różdżki i słów - zapamiętywał ruch nadgarstka. Wyobraził sobie, iż pieniek przy kominku jest skulonym Frytkiem. Powtórzył ten gest chyba z dwadzieścia razy nim przeszedł do akapitu mówiącego o sposobie wymawiania inkantacji. Było to stosunkowo trudne, bowiem mógł jedynie domyślać się pełnego brzmienia. Przekładał instrukcję na głos i próbował inkantować (również na sucho), ale po pewnym czasie przerwał, gdy zaschło mu w gardle. Bardzo głośno westchnął i zdjął z siebie bluzkę, bowiem zrobiło mu się nieco gorąco. To chyba z wrażenia, bowiem zaklęcie było tak cudowne, iż mógłby się w nim zakochać. Wrócił do lektury, choć czytał już wolniej. W następnym rozdziale opisane poszczególne ruchy danych organów. W jaki sposób trzymać różdżkę, odpowiednia odległość od skóry i maksymalne możliwości przeciągnięcia organu bez trwałych uszkodzeń. Na tym Finnowi zależało - by za pomocą bólu zatrzymać żywy obiekt, ale bez trwałych powikłań. A propos… o nich też była oddzielna rubryczka. Zapoznał się na szybko i wrócił do etymologii zaklęcia. Chciał uczyć się na pamięć każdego słowa, lecz jedynie połowa wchodziła mu do głowy. Reszta szła jakoś opornie, to chyba przez ten gorąc. Przetarł dłonią całą twarz i wrócił do pierwszej strony opowiadającej o tej inkantacji. Przeczytał informacje dotyczące twórcy zaklęcia. To nie było już takie ciekawe jak sama definicja i te interesujące prezentacje rysunkowe, ale skoro przekopiował i to z Dział Ksiąg Zakazanych to przecież i tak wiedza nie może się zmarnować. Gdzieś w połowie zasnął. Nie wyczuł nawet senności, z jednej chwili na drugą a jego powieki opadły.

| Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 906
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 19:11;

Zgubiłaś się, Dyńko?
Nawet nie wzięła rzeczy z hotelu, po prostu deportowała się do najbliższego świstoklika do Anglii i udała się prosto do Szpitala świętego Munga. Po co? Uczucie bycia ogromną porażką i życiowym zawodem swojego ojca było bardzo trudne do zamaskowania, nawet pomimo tego,że odwiedziła go z książką i jego ulubionym sokiem z mirabelek, który wcale nie tak łatwo zdobyć w środku zimy. Przesiedziała jak idiotka długie godziny wpatrując się w jego śpiąca twarz przez magiczną barierę oddziału zakaźnego czując się coraz gorzej. Z jednej strony uspokoiło ją to, że tu jest, i poczucie winy jakie pojawiło się w resorcie hotelowym przygasło. Z drugiej pojawiło się zupełnie nowe poczucie winy związane z zostawieniem Cassiusa samego na wczasach, co wcale nie było lżejsze od poprzedniego, co więcej mnożyło się przez niewyjaśniona potrzebę posiadania go cały czas blisko, co było już absurdalnym kuriozum, bo ostatnimi czasy ani to było normalne ani przyjemne.
W końcu została wyproszona, godziny nocne restrykcyjnie przestrzegane przez pielęgniarzy nadeszły nieubłaganie i nawet tłumaczenie, że przecież nikomu nie przeszkadza, że ojciec śpi, że ona siedzi cicho - nic. Stojąc przed budynkiem trzęsła się z bezsilnej złości pielęgnując w głowie jadowitą potworę zemsty. Tylko jak tu się mścić na pielęgniarzach...
Odwróciła się w stronę alejki i wpatrzyła nieprzytomnym wzrokiem w rozległe połacie białości śniegu pokrywającego miękką kołdrą okolice szpitala. W oddali majaczyło drzewo, któremu nie tak dawno urwała gałęzie na ramionka bałwana. Stojąc w zapadających ciemnościach obserwowała taniec śnieżynek w pomarańczowym świetle latarni stróżujących po obu stronach alejki i dawno nie czuła się aż tak strasznie samotna. Zimno, szalik za długi plątał się pomiędzy kościstymi kolanami, za krótki by się w niego cała zawinąć, zakopać, schować. Deportowałą się przy bramie i pojawiła przy Aleii Amortencji nr 12.
Późno już, nie czas na gościnę, a jednak przekonana jak rzadko kiedy czegokolwiek zastukała do białych drzwi ceglanego domku oczekując Sprytka, zapraszającego ją służalczo do środka.
- Finn..? - odezwała się wcale nie głośno przekraczając próg i ściągając z głowy czapkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 19:37;

Czuł w kościach, że coś chce go rozłożyć, więc profilaktycznie został dzisiaj w domu. Powinien darować sobie obowiązkowy poranny trening zaklęć ofensywnych, jednak jego ambicja i upór pognały go do wydzielonego ku temu pokoju. Niestety nie poczynił żadnych postępów, a ośmielił się nawet stwierdzić, że dziś uwłaczał swoim umiejętnościom. Tego wieczoru przesiadywał na kanapie i czytał wypożyczoną książkę traktującą o złożoności zaklęcia uniemożliwiającego deportację z danego obszaru. Uzupełniał wiedzę, którą Leonel nie chciał się z nim podzielić. Nie spodziewał się gości, zatem uniósł głowę i od razu nastroszył brwi, gdy zagotowała się w nim podejrzliwość. Szybko ją zminimalizował i skinięciem głowy nakazał Sprytkowi otworzyć drzwi. W tym czasie wstał z książką i ruszył za swoim sługą. Widząc za drzwiami Dinę jego brwi powędrowały ku górze.
- Na kości skrzata, Dina. - wymsknęło mu się i od razu gestem zaprosił ją do środka. Skąd to zdziwienie? Nie chodzi o jej obecność, a o wygląd, bowiem pierwsze co rzuciło mu się na jej widok to nie-ten-wyraz-oczu. - Usiądź. - sam odebrał od niej kurtkę i szalik, by podać po chwili Sprytkowi do odwieszenia. Szybkimi i zwięzłymi komendami polecił mu przygotowanie rozgrzewającego napoju dla Diny, a wskazał jej fotel przy kominku. - Myślałem, że jesteś na Mont Blanc. - usiadł naprzeciw niej i zamknąwszy książkę odłożył ją na stolik. Oparł łokcie o kolana i tak pochylony przyglądał się badawczo dziewczynie i choć jej uroda wciąż zniewalała, to po wielu latach znajomości udawało mu się wyłapać niepasujące do jej aparycji elementy. Jej twarz straciła nieco owalu, a te chude ręce i nogi go zszokowały. Sam nie wyglądał jakby był w pełni sił - lekkie wypieki na twarzy i błyszcząca skóra zdradzała, że i jego może coś złapać. Z pewnością jednak nie jest to, co trapi teraz Dinę. - Akurat Sprytek miał robić mi kolację. Mam nadzieję, że zostaniesz? - a ton głosu sugerował, że będzie nalegać. Dina należała do wąskiego grona osób, które szczerze darzył sympatią. Mieli różne charaktery, a jednak nie skakali sobie do gardeł z prostego powodu - nie odsłaniali przed sobą wszystkich kart, ale też nie zaprzeczali, że jeszcze jakieś ukryte były. Błękitna tafla jego spojrzenia mówiła jedno: "wiem, że coś się stało". Tryb oznajmujący, stwierdzenie faktu, żadnego pytania i dociekania. Skoro tu przyszła to musiała mieć ważny powód. Rozmasował lewy nadgarstek, na którym odwiecznie nosił zegarek. Natrafiał na pustkę, która zaprowadzała jego myśli do Skylera, który wciąż był na feriach.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 906
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 19:53;

Pociągnęła nosem, charakterystycznie dla wszystkich osób, które wchodzą z mrozu do ciepłego i oddała mu swoje okrycie wierzchnie. W odróżnieniu od typowo eleganckich i prostych sukienek, dziś pod płaszczem ukrywała ogromny wełniany sweter, wciąż upstrzony kilkoma kroplami truflowego sosu z restauracji Pod Chmurami. Wygładziła jednak jego puchatość, która nieco ratowała żałosną prezencję jej kurczącego się ciała, nie udało się jednak całkowicie ukryć przed uważnym spojrzeniem Szweda. Rozwiązała zaklęciem trzewiki i zostawiła je, ośnieżone, w progu, prezentując ostatni element zestawu zimowego zmarźlaka, ciepłe skarpeciochy.
- Dziś wróciłam. - powiedziała na swoje wytłumaczenie, zakładając włosy za uszy i wspinając się na fotel, by usiąść chowając pięty pod tyłek. Liczyła na to, że będzie lepszym ninja jeśli kościste kolana zasłoni krawędzią wielkiego swetra. Milczała patrząc w krawędź dywanu, bo o ile słyszała wyraźnie, że do niej mówił to nie umiała tych jego słów połapać w palce i nanizać na nitko zrozumienia, żeby poskładać w zdania i zinterpretować w prawidłowy sposób. Dopiero kiedy pocieszny skrzat wcisnął jej w ręce kubeczek jakby się ocknęła.- Jadłam u ojca. - powiedziała wymijająco - Wróciłam, bo się o niego martwię. Mam wrażenie... - znów się zawiesiła. Wydawała się mieć dużą trudność z podniesieniem wzroku z dywanu na jego twarz, jakby się czegoś wstydziła strasznie albo bała, co było tym bardziej niepodobne do Harlow.- ...wydaje mi się, że to niestosowne jeździć na ferie, kiedy istnieje zagrożenie, że on tu umrze a ja tam będę moczyć dupę w kąpielach borowinowych. - wydusiła w końcu krzywiąc się szpetnie z wielką odrazą do samej siebie. Z jednej strony nie lubiła w ogóle brać pod uwagę prawdopodobieństwa, że ojciec nie wyzdrowieje, z drugiej jak już przyszła Gardowi zawracać dupę o tej porze nieludzkiej to chyba wypadałoby się posilić na gram szczerości. Szczególnie, że Finan dobrze wiedział jak wygląda sytuacja z Patrickiem.
Uniosła kubek do ust badawczo oceniając jego zawartość i napiła się odrobinę. Zaraz poczuła jak przyjemne ciepło przygotowanego napoju powoli rozlewa się po jej odrętwiałych z zimna kończyn.
- Przepraszam, że Cię nachodzę o tej porze. - powiedziała znów krzywiąc się, jakby zmęczona już była tymi ciągłymi porażkami i błędami jakie sama popełniała.- Pod szpitalem przypomniało mi się jak lepiliśmy bałwana i - wzruszyła lekko ramionami- jakoś tak...
W końcu zdołała nawiązać z nim kontakt wzrokowy, a jej spojrzenie szukało w jego twarzy czegokolwiek. Jakiegokolwiek wyrazu zadowolenia, niezadowolenia, zniecierpliwienia czy jakiejkolwiek innej emocji poza tym badawczym taksującym wzrokiem, którym miała wrażenie, że czytał ją stanowczo zbyt łatwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 20:20;

Skoro dziś wróciła to najwyraźniej przeoczył jej walizki. Zerknął do drzwi wejściowych jakby miały nagle się tam wszystkie pojawić, a po chwili wrócił wzrokiem do Diny i znów nastroszył brwi. Coś się tutaj nie zgadzało. Powrót o tej porze, bez bagaży... brzmiał jak nieplanowana ewakuacja z Mont Blanc. W pierwszej chwili objęła go ręka trwogi na myśl, że Patrick zmarł, a ona przychodzi mu to oznajmić - to wyjaśniałoby okoliczności nieplanowanej wizyty. Przyjął od skrzata samonagrzewający się kubek, z którego dobiegał aromat imbiru i świeżo wykrojonych plastrów pomarańczy. Gdy oznajmiła, że jadła u ojca to dyskretnie odetchnął z ulgą, bo to znak, że Patrick żyje. Musiał przyznać sam przed sobą, że nie poświęcił mu zbyt wielu myśli od ostatniego miesiąca. Dopiero będąc w Szwecji padł temat Harlowa seniora, jako, że ich ojcowie byli długoletnimi przyjaciółmi. Szukał jej wzroku, ale nie mógł go wyłapać. Uparcie spoglądała gdzieś w okolice podłogi. Tknęło go zniecierpliwienie - chciał wiedzieć co się dzieje.
- Postaw się może na jego miejscu. Myślisz, że chciałby, żebyś spędzała wolny czas na szpitalnym krześle? Tobie też należy się odpoczynek po tym, co przeszłaś. - poczuł się zobowiązany do przedstawienia innego punktu widzenia, aby nie musiała mieć wyrzutów sumienia. Ogólnie rzecz biorąc Finn był zwolennikiem uciszania go za wszelką cenę. Łatwiej wtedy żyć. - Widać, że się martwisz. - zauważył po chwili milczenia i upił łyk gorącej herbaty, której gorzki smak mile palił podniebienie i język. Czemu odnosił wrażenie, że nie zmartwienie o ojca ją tu przygnało? Przypominała mu osobę, która potrzebuje chwili świętego spokoju gdzieś na neutralnym gruncie.
- Dostałaś tamtego dnia zaproszenie. - wzruszył ramionami, niezbyt zgadzając się z obecnością przeprosin. Nie robił nic, czego przerwanie mogłoby wprawić go w irytację. Przecież nigdy dotąd nie pakowała się nagle do jego towarzystwa i nie wyglądała przy tym tak... niepokojąco? Przymrużył powieki, gdy nawiązali w końcu kontakt wzrokowy. To nie te oczy. Nie był ani niezadowolony ani zdenerwowany. Odrobinę zmęczony i co najwyżej zaniepokojony. Resztę emocji chował za murem.
- Kiepsko wyglądasz. - oznajmił, a ton jego głosu wskazywał, że nie miał na celu jej obrazić. - Nie masz bagaży. A to nie jest pora dnia, podczas której kadra wypuszcza ludzi do domu. - wymieniał, cały czas patrząc jej w oczy. Czujność. Tak, był też czujny. Starał się ignorować jej ujmującą urodę pomimo, że właśnie jej zaprzeczył. - Patrick jest dalej w szpitalu... - urwał na moment i dotknął plecami oparcia sofy. Westchnął głęboko i roztarł rozgrzany kark. - Jeśli chcesz to możesz się tu kimnąć ile potrzeba. - nie żądał wyjaśnień wprost, a jedynie zdradzał, iż wie, że coś tu nie gra. Nie wiedział czemu zaproponował nocleg, a wbrew temu co Skyler pisał na wizzengerze, nie miało to w sobie żadnego podtekstu. Intuicja podpowiadała, że warto o tym napomknąć, a i przy okazji wybadać jej reakcję.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 906
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 20:47;

Herbata grzała przyjemnie w ręce i w brzuszek, im cieplej jej się robiło tym bardziej się czuła zmęczona wszystkim, mimo to starała się przynajmniej zachowywać pozory typowego sobie, przesadnego nadęcia. Uniosła brwi obserwując krążącą po powierzchni naparu pomarańczę. Czy to goździk? Wygląda jak goździk. Wyciągnęła blady palec i szturchnęła przyprawę, która jak spławik na wędce zanurkowała w ciemnych, herbacianych głębinach.
- No tak, ale to nie o to chodzi. On sobie może nie chcieć, ale jak ja się będę czuć jak coś się stanie a mnie tu nie będzie. - poruszyła się w fotelu jakby jej było z tą myślą strasznie niewygodnie nie tylko w głowie, ale i jak najbardziej fizycznie.- Oczywiście, że się martwię. Jego stan już od tak dawna jest bez zmian... - mruknęła cicho. Matka i siostry po nowym roku wróciły na Canvey, śledztwo w sprawie Konstantyny jednak strasznie się wlecze i choć każda z nich próbuje ojca odwiedzać regularnie, to wciąż Dynia pilnuje go jak pies dniami i nocami.
Uśmiechnęła się do niego na tamto zaproszenie, a choć wydawała się zniszczona to jednak jest jakaś prawda w tym, że człowiek od razu wydaje się milszy i piękniejszy kiedy się uśmiecha. To był dobry dzień, tamten dzień, jeden z sympatyczniejszych tej parszywej zimy. Harlow generalnie preferowała zimę, a jednak tego roku to jak strzał w kolano. I to z dubeltówki.
Przyglądała mu się z równą uwagą co on jej, całe życie ta sama gra. Trochę pokazać, żeby wciąż być człowiekiem, a jednak nie wszystko, by nie być człowiekiem zbyt bardzo. Kiedy zmrużył podejrzliwie oczy, ona jakby w odruchu zmrużyła swoje.
- Moje bagaże są dalej w resorcie. - palnęła debilnie, a żeby się z tego jakoś wykaraskać dalej brnęła- Wpadłam tylko na chwilę, upewnić się... sprawdzić... - uniosła kącik warg w dziwnym grymasie i westchnęła ciężko odstawiając kubek na kolanko.
Westchnęła ciężko, była już zmęczona tym życiem. Było jej niewygodnie, wszystko ją bolało, była zmęczona, nie mogła spać, nie mogła jeść, nie umiała nawet myśleć składnie. Zamaskować swoją żałosną ucieczkę z ferii jeszcze w zeszłym roku to by była betka, kłamstwami sypałaby jak z rękawa, taka z niej była zapluta oszustka, a teraz? Teraz ledwie wiązała koniec jednego oszustwa z drugim i liczyła na to, że się nikt nie dopatrzy ziejących w tym mizernym pledzie dziur.
- Nie radzę sobie Finn. - powiedziała zamykając oczy. Przynajmniej tyle mogła sobie pozwolić intymności w tym wyznaniu, schować się za kurtyną powiek i udawać, że wcale tego nie mówi- Z niczym. - dodała, jakby tu coś jeszcze było do dodania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 21:18;

Nie wiedział jak miałby jej pomóc. Wiedział, że trwanie przy szpitalnym łóżku jest trudne choć to on był po tej drugiej stronie. Kochała swojego ojca i została zmuszona czekać w zawieszeniu między poprawą stanu albo pogorszeniu, a w dodatku straciła siostrę, a pozostała część rodziny zamiast stać u jej boku, zajmowała się pomocą przy śledztwie. Miała przekichaną sytuację i zastanawiał się co mógłby zrobić, by jednak trochę jej ulżyć. Wyciąganie z odmętów swojej duszy całej tej moralności i empatii nie było łatwe, ale starał się, bo widział przecież, że naprawdę jest jej ciężko. Ciekawe co Skyler zrobiłby w takiej sytuacji. Zapewne przygotowałby coś pysznego, ulubione danie doprawione jego szerokim uśmiechem, a nawet i serdecznym przytuleniem. On by tak nie umiał. Po prostu patrzył i słuchał.
- Czy uzdrowiciele zamierzają stać bezczynnie czy próbują czegokolwiek? - zapytał, bowiem nie posiadał szczegółowych informacji. - Przecież jest odłam uzdrawiania, w którym uzdrowiciele używają silniejszych zaklęć i lekarstw. Skoro stan się nie poprawia to powinien się kwalifikować do badań. - przecież sam był traktowany zaklęciami i eliksirami na bazie eksperymentu, gdy kagonotria go zżerała i dzięki podjętemu ryzyku przeżył. - Gdy wrócisz na Mont Blanc to jeśli chcesz, wpadnę do niego sprawdzić co słychać i dam ci znać. - zaproponował, bowiem wydawało mu się, że Skyler by też coś podobnego powiedział. To nie tak, że nie chciał. On po prostu szukał zachowań odpowiednich do sytuacji. Ostatnio miewał z tym problemy... jakkolwiek to dziwnie brzmi.
Zapadła cisza, której pozwalał trwać. Skrzat przygotowywał cicho tortellini, o czym informowały zapachy. Gdy się odezwała to nie od razu na nią popatrzył. Jak reagować na takie wyznanie? Było tak bardzo... tak bardzo znajome. Przypominało mu dni, kiedy był pozbawiony jakiegokolwiek wewnętrznego życia.
- Człowiek to osoba stadna. Czasami by poradzić sobie z jakimś problemem potrzebuje drugiej osoby. Nie mówię, że to wygodne, ale przynajmniej skuteczne. - stwierdził, a mówił to jakby znał to z autopsji. Znał się na samotności i choć czasami doprowadzała go do szału (albo tworzyła nieprawidłowo moralnie pomysły) to doceniał jej zalety. - Jeśli mogę w czymś pomóc to wiedz, że to zrobię. - zajrzał do jej tęczówek na chwilę, ale uprzejmie nie świdrował jej wzrokiem, by nie czuła się przytłoczona. Dina nie była mu obcą osobą, a więc mogła liczyć na jego wsparcie. Wystarczy powiedzieć czego trzeba. Lubił posadę sojusznika...

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 906
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 21:59;

Taka rola dziecka, taka rola rodzica, taka rola najbliższych, by w takich chwilach robić nawet to, co było trudne. Dina, choć zapewne gdyby ten obowiązek dotyczył kogokolwiek innego, nawet członka rodziny, narzekałaby jak na skaranie boskie - w kwestii opieki nad ojcem nigdy nie miała wątpliwości. Byli rodziną, to prawda, ale dorastanie jako pół-wila pośród nastolatek, którym buzują hormony nie było wcale lekkie i matka, choć zawsze starając się być sprawiedliwa, nigdy nie była w stanie dobrze wyważyć uwag jakimi musiała kontrolować swoje córki niezależnie od tego, czy były jej krwią z krwi czy pochodziły z cudzego łona. To Patrick zawsze ratował sytuacje, to ojciec dawał jej odczuć najbardziej jak była chcianym dodatkiem do ich gromady, jak ważnym, jak normalnym. Ponoć nie można mieć mniej albo bardziej ważnych członków rodziny - Harlow miała najwyraźniej w nosie takie społecznie określane normy.
- Nie wiem Finn, nie znam się. - westchnęła. Uzdrowiciele niewiele jej mówili, nie miała pojęcia dlaczego. Czy to było życzenie ojca, czy matki, czy uznawali, że nie należy się jej odpowiednia ilość informacji odnośnie jego stanu zdrowia.- Mówią, że jest stabilnie, a wiesz co to znaczy. - wzruszyła ramionami- Ani dobrze, ani źle. W pewnym momencie to już najgorsze co mogą mi powiedzieć... - westchnęła.- Czy Twój ojciec może mógłby... nie wiem, porozmawiać z nimi? Wydaje mi się, że jego prędzej posłuchają niż mnie. - miała zrezygnowaną minę, ale w jej głosie tliła się wciąż jakaś wątła nutka nadziei. Popiła trochę herbaty rozważając jego propozycję, bo z jednej strony poczuła nagle cierpki posmak na języku, była przecież zbyt dumną krową, żeby kogokolwiek prosić o pomoc, a już w szczególności gdyby miał ktoś zamiast niej zajmować się jej ojcem - z drugiej strony sama tu przyleciała popłakać, więc czego ona w końcu do cholery chciała od życia? Chyba się zabić.
- Byłoby super. Gdybyś miał jak. - uniosła brwi. Może i jeszcze nie chorował, ani jakoś wyraźnie nie objawiał symptomów chorobowych, ale Harlow śmiało założyła, że pewnie ma milion ważniejszych spraw niż zajmowanie sie cudzym ojcem.
Cisza, która między nimi zawisła była z jednej strony bardzo gęsta i ciężka, z drugiej Gard był jedną z niewielu osób w towarzystwie których nie czuła, że cisza jest czymś nienaturalnym - jaka by nie była bolesna. Miała wrażenie, że jej krótkie wyznanie wybrzmiało jakoś niezwykle blisko czegoś ważnego w sercu Szweda, choć oceniała to jedynie po lekkiej zmianie zachowania, opóźnionej reakcji, pauzie na przemyślenia.
- Próbowałam, wiesz..? - uniosła brwi, starając się zachować wyniosły wyraz twarzy, ale wyraźnie okazywała, że to czegokolwiek próbowała nie było dla niej wcale takie dobre- Potrzebować drugiej osoby. - doprecyzowała i choć otworzyła ponownie usta by coś dodać, po chwili je zamknęła i pokręciła przecząco głową.
- Dzięki Finn, doceniam. - powiedziała patrząc mu w oczy, choć ten złośliwy głos w głowie, który zrujnował jej obiad z Cassiusem zaraz dodał zawistnie "nawet jeśli to tylko z uprzejmości", bo przecież kto normalny bez powodu chciałby Ci pomagać, mała flądro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach tytoniu na ubraniu.
Galeony : 153
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 22:46;

Stan stabilny - ileż razy słyszał to określenie dotyczącego własnego zdrowia. Tak naprawdę oznaczało, że pacjent nie umiera, ale do zdrowia mu daleko, jednak jako tako panują nad sytuacją. Próbują, starają się, ale to taka dyplomatyczna odpowiedź i wymijanie prawdy, by nie zdradzać wątpliwości i swoich hipotez. Wykrzywił na chwilę wargi w gorzkim uśmiechu. - W ten sposób umywają się od szczegółów. - skomentował i dziwił się czemu oszczędzają ich pełnoletniej córce Patricka. Czyżby taka była jego wola? - Pogadam z ojcem, ale wiesz, że osobie spoza rodziny też niewiele mogą powiedzieć. Chyba, że porozmawia bezpośrednio z Patrickiem. Sęk w tym, że i mi ojciec nie zawsze chce wszystko mówić, jeśli wystarczająco długo nie naciskam. - tajemnica uzdrowicielska miała wielką moc, a więc nawet najbliższy przyjaciel niewiele mógł się dowiedzieć. Jeśli ta skąpość informacji jest inicjatywą samego chorego to jedynie prywatna rozmowa może rozjaśnić nieco sytuację. Z drugiej strony dziwił się, że Dina nie wyciągnęła z nich informacji. Potrafiłaby. Miała prawo, możliwości, charyzmę, siłę perswazji. Przecież nie była święta (choć nie wątpił, że należała raczej do tych dobrych osób aniżeli do negatywnych, którym był coraz bliżej), a więc taka nieczysta zagrywka nie powinna stanowić dla niej problemu. Uniósł wyżej głowę, by poruszyć tę kwestię. - Masz prawo i charyzmę po swojej stronie, by wyciągnąć od nich wszystkie informacje. - zamiast zapytać, znów oznajmił. Powinien zmienić formę swoich wypowiedzi? Skyler zapewne dodałby w tym więcej ciepła, łagodnego zapytania bądź zaoferowania swojego towarzystwa podczas najbliższej wizyty w Mungu. Frustrował się. Nie umiał być jak Sky, skoro do wielu sytuacji podchodziłby skrajnie odmiennie. Musi przestać się zastanawiać.
Cisza, tak jak samotność, miała swoje zalety. Jeśli tylko myśli były spokojne i zdrowe to mógłby milczeć i godzinami, a teraz najwyraźniej nieświadomie zdradził jakieś zawahanie. Nie był jeszcze tak dobrze wyszkolony w ukrywaniu mimiki jak powiedzmy Leonel. Powinien wybrać się na partyjki Krwawego Barona, skoro tak je polecał. Więcej samokontroli nigdy nie za wiele. Wyprostował ramiona, odrywając je od oparcia sofy. Uderzyła go lekka fala gorąca, którą przypisał bardzo bliskim słowom, które właśnie zostały wypowiedziane. Odstawił kubek z herbatą i znów pochylił się do przodu, opierając łokcie o kolana. Próbowała potrzebować drugiej osoby... aż serce zabiło mu z dziwnej ekscytacji. To było mu znajome, wszak przez pełen rok próbował potrzebować kogoś innego niż Vinícius i mu tak długo nie wychodziło, a niosło za sobą autodestrukcję...
- I coś nawala? - zapytał nieco retorycznie i uniósł brew, a mówił jakby o czymś znajomym. Nie obchodziła go maska wyniosłej arystokratki. To była rozmowa prywatna i nawet skrzat nie ośmielał się jej przerywać. Dobrze został wychowany. - W zależności od danej potrzeby... albo deficytu, jeśli można to tak nazwać, jeśli nie daje ci spokoju dłuższy czas to lepiej nie lekceważyć bo obróci się przeciwko tobie. - aż zacisnął nieświadomie zęby, gdy przypomniał sobie do jakiej furii doprowadzała go samotność. Niszczenie tamtej kawalerki było niemal codziennością. Uzależnienie od eliksirów uspokajających... a to wszystko przez to, że wmawiał sobie, że poradzi sobie sam. Miał nadzieję, że potrzeba Diny nie jest tak bezdenna.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 906
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyCzw Lut 13 2020, 23:17;

Dokładnie tak było. Stan stabilny to stan nijaki. Chory, będący w stanie stabilnym przez jedną wielką-małą nieskończoność to taki chory, u którego chce się już, żeby to ruszyło albo w jedną albo w drugą - jak okrutne by to nie było. Żeby coś się zadziało, żeby cokolwiek, byle nie stagnacja. Znała już izolatkę swojego ojca na pamięć, znała godziny zmian dyżurów, znała niektórych pielęgniarzy, powoli stawała się jak stary Gard, który odwiedzał syna tak często i tak długo, że wrósł powoli w środowisko funkcjonowania szpitala. Komentarz puchona sprawił, że drgnęły jej brwi. Nie wiedziała, co dokładnie miał na myśli, ale nie mogła powstrzymać się przed tym by i tego, jak ostatnio wszystkiego w życiu, nie znadinterpretować sobie, bo czemu by nie zniszczyć jeszcze trochę własnej psychiki.
Dawno temu obiecała komuś, że nie będzie używać swojego uroku do manipulowania ludźmi. Była wtedy zasmarkaną nastolatką z cieniem mleka nad górną wargą, a jednak po dziś dzień twardo stała przy swoim. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że wcale nie, żadna z niej dziewica orleańska, kiedy chciała to miotała rusałczym urokiem na lewo i prawo. Dlaczego więc nie wymusiła nigdy informacji na lekarzach? Zacisnęła zęby czując chłód wspinający się na barki, cień rzucany przez poczucie winy był wcale nie najprzyjemniejszym miejscem do życia, a to poczucie winy piętrzące się nad jej ramionami przybierało kolosalne rozmiary. Popiła gorycz w ustach herbatą znów uciekając wzrokiem w jakiś szary kąt, w kierunku kuchni w której krzątał się skrzat.
Słowa Finana były w tym wszystkim kluczowe, potrzeba znalezienia balansu, dobra rada by nie lekceważyć symptomów porażki. Jej myśli jak pijana gęś na drodze nie mogły się zdecydować po której stronie wpaść do rowu, czy przechylić się w czarne bagno świadomości, że jej usilne próby budowania czegokolwiek nie mają sensu, czy wprost przeciwnie, na łeb na szyję rzucić się w otchłań straceńczej miłości i c'est la vie.
- Wiesz jak to jest kiedy... - zaczęła powoli, zamyślonym tonem, wpatrując się w jakiś nieokreślony punkt w przestrzeni kiedy tak wertowała archiwa pamięci w poszukiwaniu odpowiednich słów. Nigdy nie była dobrym mówcą, a już napewno nie w tych tematach.- ...kiedy robisz wszystko co możesz za każdym razem próbując inaczej, bardziej, próbując... - zmarszczyła bezwiednie brwi zatapiając się w tych wszystkich wspomnieniach nieudolnych wysiłków budowania więzi - ... i za każdym razem kończy się tym samym gównem? - podniosła na niego wzrok- To ja nawalam. Nie umiem... potrzebować drugiej osoby w normalny sposób. - przechyliła głowę. Może to przez geny wili?
- Smak bliskości jest słodki, jego fizyczna obecność daje cień poczucia bezpieczeństwa, bycia w tym... dobrym miejscu - jej dłoń bezwiednie powędrowała wzdłuż drugiego ramienia szukając komfortu w miękkości materiału swetra- A jednak kończy się zawsze tą samą goryczą. Otwieram oczy i... dalej jest zimno, a ja jestem sama. - westchnęła.- Przepraszam, pierdole od rzeczy. - ups, próbujesz się wycofać szybko z tej chwili słabości, ale Gard już zdążył zobaczyć migotliwy blask tej figury wrażliwości, który tak dzielnie ukrywasz przed światem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30896
  Liczba postów : 60172
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Dom nr 12 QzgSDG8




Specjalny




Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 EmptyPią Lut 14 2020, 12:50;

@Finan Gard

W czasie wizyty Diny w twoim domu, zacząłeś czuć się coraz gorzej. Nagle, w czasie rozmowy, zaczęła cię boleć głowa. Nie było to jednak delikatne ćmienie, to był silny ból, który sprawił, że na moment zrobiło ci się ciemno przed oczami. Z pewnością miałeś teraz wysoką temperaturę. Dodatkowo poczułeś się wyjątkowo słabo i ogarnęło cię nagłe zmęczenie i twoje myśli zaczęły koncentrować się na znalezieniu łóżka i odpoczynku. Okazało się, że podczas jednego z twoich spacerów w Szwecji, zaciąłeś się brzytwotrawą. Lepiej, jeśli odnotowałeś ten wypadek w pamięci i wpadniesz na to, że trzeba się zdiagnozować. Jeśli tak, napisz przynajmniej jeden post w szpitalu, w którym dostaniesz od uzdrowicieli wywar w tykwobulwy i zalecenie, żebyś spędził jak najwięcej czasu w łóżku. W takim wypadku choroba będzie towarzyszyć ci przez tydzień i będziesz zdecydowanie za bardzo osłabiony, żeby wyjść z domu. Jeśli nie udasz się do szpitala i nie zażyjesz wywaru z tykwobulwy, choroba ustąpi dopiero po dwóch tygodniach a objawy będą znacznie bardziej dotkliwe.

______________________

Dom nr 12 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom nr 12 QzgSDG8








Dom nr 12 Empty


PisanieDom nr 12 Empty Re: Dom nr 12  Dom nr 12 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dom nr 12

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom nr 12 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Domy Jednorodzinne
-