Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mieszkanie nr 7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptySob Lis 30 2019, 21:03;


Mieszkanie Matthew C. Gallaghera



Sypialnia Matta


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Pokój gościnny


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Salon


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Kuchnia


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Łazienka


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptySob Sty 04 2020, 16:47;

Wspólne treningi quidditcha z Pazuzu sprawiały mu wiele radości. Nie dość, że był nad wyraz dumny ze swojego ucznia, to dzięki nim sam mógł przypomnieć sobie kilka przydatnych sztuczek i popracować nad utrzymaniem stabilnej formy. Nieraz warto było również powtórzyć sobie podstawy, o których z biegiem czasu się zapominało, a przecież pozwalały one wykręcić jeszcze lepsze wyniki. Zadowolony był również z tego, że jego kolega chłonie wszystkie porady jak gąbka, skrzętnie próbując wcielić je w życie. Zyskiwał coraz większą kontrolę nad miotłą i Matthew nie miał raczej obaw o to, że odmówi mu posłuszeństwa choćby tak, jak podczas pierwszego ich treningu. Inna sprawa, że za tamten niefortunny upadek obarczał winą samego siebie. Przedobrzył, a nadto nie skoncentrował się wystarczająco na poczynaniach Anunnakiego, przez co naraził go na jakiś uraz. Miał sporo szczęścia w nieszczęściu, że w porę zdążył go złapać i zamortyzować jego zderzenie z ziemią. Co prawda do tej pory odczuwał momentami ból w prawym barku, ale nadal uważał, że było warto.
Człowiek nie powinien się jednak skupiać wyłącznie na ciężkiej pracy, żeby przypadkiem od niej nie zwariować. Zaproponował więc chłopakowi, by ten po wspólnych ćwiczeniach wpadł do jego mieszkania na piwo i pizzę, którą zamierzał oczywiście samodzielnie upiec. Może i nie określiłby samego siebie mianem masterchefa, ale uważał, że w kuchni radzi sobie całkiem nieźle, a zawsze była to dobra okazja, by popisać się przed niezwykle atrakcyjnym kolegą innymi umiejętnościami.
Kiedy znaleźli się tuż pod drzwiami mieszkania w kamienicy w mugolskiej części Londynu, pociągnął za klamkę, zapraszając Pazuzu do środka. Od wejścia kazał mu się rozgościć, a sam zdjął swój płaszcz i odwinął szalik, by powiesić je na pobliskim wieszaku. Właśnie, szalik! Powinien chyba podziękować mu za te świąteczne prezenty. Sęk w tym, że niektóre z nich były mocno dwuznaczne, a przez to sam już nie wiedział jak rozpocząć tę rozmowę, żeby nie narazić się na kolejne ostrzeżenie. A może właśnie powinien to zrobić, by przekonać się, które z nich będzie ostatnie i co się po nim wydarzy? Po ostatnich trzech Anunnaki stwierdził, że zasługuje na kolację, więc nie ukrywał, że ciekawość go zżerała, kiedy pomyślał sobie o przekroczeniu granic choćby piątego.
- Mam tu trochę piw, więc możesz się częstować, którym chcesz. Osobiście polecam to mugolskie z napisem IPA, jeśli lubisz takie z wyczuwalną nutką goryczy. – Od razu przedstawił mu swój asortyment, otwierając drzwiczki lodówki. Właściwie nie był pewien dlaczego nie zaopatrzył się w chłodzące półki, ale w gruncie rzeczy nie stanowiło to dla niego większej różnicy. W każdym razie jego kumpel miał w czym wybierać, bo poza znanym w świecie czarodziejów Piwem Dverga zebrał całkiem pokaźną kolekcję trunków. Może i mugolskich, ale jeśli chodzi o piwo, to uważał, że są o wiele lepsze.
Sam zgarnął wszystkie składniki potrzebne do ciasta na pizzę i zabrał się za przyrządzenie dobrego rozczynu. W końcu nie chcieli tutaj umrzeć z głodu.
- Przygotowałem wcześniej sosy i oliwę z czosnkiem i papryczką chilli. Co chcemy na tej pizzy? Szynka? Pieczarki? Salami? Dodatkowy ser? – Zapytał nagle w chwili, w której przeszedł do wyrabiania ciasta. Ugniatał je mocno, chcąc by to stało się jak najbardziej elastyczne. Starał się przy tym przesadnie nie śpieszyć, ale jednak na czasie mu trochę zależało, skoro musiał jeszcze to ciasto odstawić w ciepłe miejsce na jakiś czas, żeby dobrze wyrosło. Wyliczył, że włącznie z pieczeniem te kuchenne rewolucje mogą mu zając nieco ponad godzinę.
- Możemy zrobić dwie, a że wykupiłem chyba połowę sklepu, to dawaj śmiało swoje propozycje. – Dodał jeszcze, zachęcając Pazuzu do ruszenia mózgównicą. Sam miał wiele pomysłów, ale nie był pewien, co lubi jego kolega, więc wolał, żeby razem ustalili jakieś wersje, które będą smakowały im obu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptySob Sty 04 2020, 23:47;

Matt był... satysfakcjonujący w swojej prostocie. Nie trzeba było go o nic prosić, bo wystarczyło tylko o czymś wspomnieć, a sam proponował swoją pomoc czy towarzystwo. Wystarczyło zawołać, a już był na miejscu. Pchnięty - odpychał. Skomplementowany - chwalił się dołeczkami w policzkach. Był po prostu pełny energii, zapału i chęci do życia. Nieskomplikowany. Jak Husky. Zabawa z nim była pokrzepiająca i teraz był już w pełni świadomy, że jego obecność poprawiała mu humor. Bawiło go wysyłanie mu na zmianę sprzecznych sygnałów, doszukiwanie się w jego zdezorientowanej minie niemego pytania czy to tylko żarty czy już flirt. Zdążyli spędzić ze sobą sporo czasu, a mimo to nie wiedzieli o sobie wcale tak wiele, jeżeli chodzi o prywatne informacje, więc podczas dzisiejszego spotkania zamierzał dowiedzieć się jak najwięcej. Czy nie straci zainteresowania i nie rozproszy się czymś ciekawszym? Sam nie był pewien.
- Nie wspominałeś, że mieszkasz w mugolskiej dzielnicy - skomentował bez żadnego nacechowania emocjonalnego, odwieszając swój płaszcz i już od progu rozejrzał się po widocznych pomieszczeniach. Było... normalnie. Nie w jego guście. Zbyt nowocześnie, momentami za prosto, a momentami wręcz przeciwnie. A jednak spodobały mu się kolory. Stonowane, pasujące do siebie, gładkie.  - Galeony ojca czy kredyt? - spytał, zerkając na Matta przelotnie, po czym przeszedł w głąb mieszkania. Poinformował go krótko, że pójdzie umyć ręce (dotknął poręczy na klatce!) i gdy tylko Ślizgon wskazał mu odpowiednie drzwi, miał okazję zwiedzić też łazienkę.
- Ładne. Dużo miejsca jak na jedną osobę - skomentował, nawet uśmiechając się przy tym lekko, bo nastawiał się raczej na widok typowo studenckiej kawalerki. Zainteresował się kolekcją jego piw, jednak najpierw przyjrzał się lodówce z zewnątrz, a dopiero później zerknął do środka. Zaraz jednak znów się rozproszył, przesuwając palcami po szklanej półce, a następnie chłodnej bocznej ściance urządzenia. Pamiętał budowę kilku mugolskich przedmiotów z lekcji mugoloznawstwa, ale nie spodziewał się, że kiedykolwiek będzie miał okazje trafić na nie na żywo, bo nie widział powodu czemu miałby trafić do mugolskiego mieszkania. Natrafił kciukiem na to czego szukał i zaraz prychnął cicho ze śmiechu, widząc jak pod wpływem delikatnego ruchu nadgarstkiem światło w chłodzącej szafie gasi się i zapala. - Fikuśne - rzucił rozbawiony, szybo nudząc się jednak tą zabawą, więc sięgnął po jedną butelkę polecanego przez Matta piwa i jedną Dverga, dla siebie oczywiście wybierając to drugie. Otworzył je obie zaklęciem, ze swojej od razu biorąc kilka łyków, tą Matta stawiając koło niego, by miał je na wyciągnięcie ręki. Oparł się o blat, chcąc obserwować pracę Ślizgona, nie za bardzo rozumiejąc czemu nie przyspieszy tego procesu magią. Póki sam nie musiał brudzić sobie rąk, to nie przeszkadzało mu to jednak zupełnie, a nawet z lekkim zainteresowaniem wyłapywał spojrzeniem ruchy chłopaka. Sam nie gotował... wcale. Właściwie w ogóle w życiu tak naprawdę nie gotował, zawsze widząc w tym pracę dla skrzatów, a nie czynność, z której można by było czerpać przyjemność. Przysunął się do niego bliżej, by zerknąć zza niego na konsystencje ciasta, zaraz jednak dekoncentrując się przez leżące obok drożdże. Sięgnął bez pytania po piwo Matta, bo rozbudzona tyloma nowościami ciekawość, zrodziła w nim zachciankę, by wyjść poza znaną mu strefę komfortu i spróbować czegoś nowego.
- Co to jest? - spytał, wskazując dołem butelki na podejrzanie wyglądającą beżową masę, nieco zdegustowany, że faktycznie może być to częścią pizzy, po czym upił łyka mugolskiego piwa, zaraz odstawiając butelkę na miejsce. Nie było złe.
- Zdam się na Ciebie - mruknął, znów opierając się o blat, przesuwając wzrokiem po wyposażeniu kuchni, w poszukiwaniu czegoś co jeszcze mogłoby go przez chwilę zabawić. - Byle bez słodkiej papryki - dodał zaraz, przypominając sobie, że Gallagher nie wie o jego płomiennej nienawiści do tego warzywa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyNie Sty 05 2020, 01:18;

Prostolinijność wcale nie była złą cechą charakteru. Pozwalała cieszyć się z małych rzeczy, a tym samym czerpać wiele radości z codziennego życia. Nigdy jednak nie zastanawiał się, czy faktycznie on sam mógłby siebie określić mianem takiego prostego chłopaka. Starał się, co prawda, podchodzić do wszystkiego z optymizmem, ale nie przyświecała mu raczej złota dewiza „carpe diem”. Miał w końcu wiele naprawdę ambitnych marzeń, a i niestety porażkami potrafił niekiedy zadręczać się nazbyt długo. W relacjach z innymi niby szukał prostych, może nieco oklepanych, ale i skutecznych schematów, a jednak potrafił nieraz tak zamącić, że nagle wszystko się komplikowało. Albo też sam wchodził w taki układ, który mieszał i jemu i innym w głowach. Ot, chociażby z Schuesterem. Zapewne w oczach swoich znajomych sprawiał jednak wrażenie takiego fajnego, wesołego kolegi, który niczym przesadnie się nie przejmował, skoro na jego twarzy niemal zawsze gościł szeroki uśmiech. To że chwalił się uroczymi dołeczkami w policzkach, nie oznaczało jednak, że nie ma żadnych problemów. Niekiedy miał wrażenie, że sypie mu się grunt pod nogami, nawet jeżeli otwarcie o tym nie wspominał.
- A, sorry. Właściwie dopiero niedawno kupiłem to mieszkanie. – Odpowiedział mu zgodnie z prawdą, bo sam nie zdążył jeszcze przyzwyczaić się do swojego nowego lokum. Łapał się na tym, że czasami szukał konkretnych rzeczy po innych szafkach, mimo że przecież to on ustalał panujący tutaj porządek. – Oszczędności. Mieszkania w mugolskich dzielnicach po wymianie galeonów na funty okazują się całkiem niedrogim biznesem. – Dodał zaraz gwoli wyjaśnienia, chociaż zapomniał wspomnieć, że jego ojciec przez lata przesyłał również comiesięcznie skrzętnie odliczoną kwotę galeonów do jego skrytki. Mógł je na bieżąco wydawać, ale zamiast tego trzymał je w bezpiecznym banku Gringotta, by w końcu sprawić sobie własne cztery ściany.
- Dzięki. - Wreszcie mógł uśmiechnąć się z dumą i pokazać kumplowi, gdzie znajduje się łazienka, do której płytki zamawiał wprost z Hiszpanii. Najwyraźniej i na nim zrobiła dobre wrażenie, skoro postanowił ją skomplementować.
Zajęty wyrabianiem ciasta tylko kątem oka dostrzegł jak Pazuzu omiata swym badawczym spojrzeniem jego lodówkę. No tak, zupełnie zapomniał, że ma do czynienia z czystokrwistym czarodziejem, dla którego takie sprzęty to czarna magia. Nie tłumaczył mu jednak, na czym polega działanie tej „chłodzącej szafy”, bo wyglądało na to, że Anunnaki sam zdążył się już zorientować. Wyciągnął również piwa, podając mu jego ulubioną IPA. Wziął od niego butelkę i upił łyka, po czym skinął mu głową na znak wdzięczności. Zaraz po tym powrócił jednak do ugniatania ciasta, by to nie straciło na elastyczności. Mógł wspomóc ten proces zaklęciami, jasne… ale nie chciał. O ile dość często zdarzało mu się bowiem używać Accio z powodu wrodzonego lenistwa, tak akurat podczas gotowania różdżka mogła dla niego nie istnieć. Uważał, że używanie w tym celu czarów to pójście na łatwiznę, które dodatkowo odbiera całą przyjemność z przyrządzenia jakiejś smacznej potrawy.
Kątem oka dostrzegł jak drugi ze Ślizgonów sięga po jego piwo. - I jak? Mówiłem, że dobre. - Rzucił do niego rozbawiony, zastanawiając się czy i jemu przypadło ono do gustu. - Ciasto na naszą pizzę. Wyluzuj, nie będzie wyglądało tak jak teraz. – Uspokoił go również zaraz po tym, kiedy ten spojrzał mu przez ramię, a następnie przykrył miskę i odstawił na bok, żeby przygotowana przez niego masa urosła. Pozostałe składniki schował zaś do szafek, żeby nie robić zbędnego bałaganu. – Musimy teraz poczekać ze trzydzieści minut aż to ciasto urośnie. – Uprzedził jeszcze Anunnakiego, żeby wstrzymał na razie swoje ślinianki. – Nie lubisz słodkiej papryki? – Dodał zaraz zdziwiony, bo nie był to raczej żaden nietypowy składnik. Tak czy inaczej sam rzadko stosował go na pizzy, więc nie żałował zbytnio, że tego wieczoru będzie musiał z niego zrezygnować.
- Tak w ogóle nie podziękowałem Ci jeszcze za prezent… – Mruknął po dłuższej chwili, kiedy usiadł już naprzeciwko Pazuzu i upił kilka łyków gorzkawego, schłodzonego trunku. Nie był pewien jak zagadać o ten sweter i książkę, które Ślizgon przysłał mu za pomocą świątecznej poczty, więc miał nadzieję, że on sam o nich wspomni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyNie Sty 05 2020, 14:50;

- Powyżej Oczekiwań - ocenił po hogwarcku i upił Dverga, by wrócić do lepiej znanego smaku. Prawdę mówiąc, to ogólnie po piwo nie sięgał zbyt często, bo wcale nie miał tak dobrej przemiany materii, jak w swojej ignorancji zakładali inni. Gdy już pił, to robił to, by odczuć procenty, więc sięgał po zdecydowanie mocniejsze trunki. Założył jednak, że skoro i tak niszczy swoją zbilansowaną dietę na rzecz pizzy Gallaghera, to jedno piwo nie zaszkodzi. Jedno. Zamierza się pilnować tego wieczoru.
Umiótł go spojrzeniem, przyglądając się jak ten od razu sprząta i zaczął się zastanawiać czy jest to jego nawyk czy raczej wpływ postanowień noworocznych, nowego mieszkania i świadomości, że jest obserwowany.
- Czerwonej i żółtej - doprecyzował, siadając i zwilżył usta piwem. - Zieloną zjem tylko w połączeniu z ryżem - dodał, uznając to za ważne, by Gallagher nigdy nie próbował uraczyć go nawet tą zieloną. - A może chodzi o sos a nie ryż... - dodał, w swoim mniemaniu całkiem zbędnie, ale pod wpływem nagłej nostalgii nieco za bardzo się rozluźnił. Na Bali przysięgał, że gdy tylko wróci do Anglii, to nie tknie już w życiu nawet jednego ziarenka ryżu, a jednak coraz częściej łapał się na tym, że jada w azjatyckich restauracjach, próbując odnaleźć tamtejsze smaki. Nic jednak go nie zadowalało, ale zakładał, że nie chodzi o faktyczny poziom dania, a po prostu o niemożność odtworzenia klimatu Indonezji i głodu, którego smak poznał dopiero tam.
- Umiesz coś oprócz pizzy? - spytał, przypominając sobie, że miał przecież dowiedzieć się o nim czegoś więcej, a wybadanie jego umiejętności kulinarnych było już jakimś punktem zaczepienia. Przesunął kciukiem po krańcu etykiety na butelce, nieco znudzony, że skończyły mu się przedmioty do zbadania wzrokiem, ale zaraz brew drgnęła mu lekko ożywiona, gdy Matt wspomniał o prezentach. Może Ślizgon go trochę zabawi.
- Ja Tobie też nie - zauważył, unosząc wzrok na jego ciemne oczy i uśmiechnął się powoli, stopniowo przechodząc z obojętności w zaczepne zainteresowanie. - To jak sobie podziękujemy? - wymruczał ciszej, nachylając się w jego stronę, jakby przechodził do omawiania jakiegoś ściśle tajnego planu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyWto Sty 07 2020, 19:42;

Powyżej Oczekiwań nie było złą oceną, a właściwie taką, którą z pewnością wziąłby w ciemno ze wszystkich sprawdzianów. Nawet z przedmiotów, z których bez problemu stać go było na Wybitny. W końcu na każdym egzaminie można było napisać przypadkiem jakąś głupotę, ot choćby ze zmęczenia. A i warto by było sobie oszczędzić nieraz stresu związanego z samą nauką i wypełnianiem skomplikowanego testu. Słysząc więc tę dobrą notę z ust chłopaka, uśmiechnął się delikatnie i upił kilka kolejnych łyków gorzkawego trunku. W przeciwieństwie do Pazuzu sięgał po piwo dość często, bo lubił jego smak, a i jego przemiana materii w pełni mu na to pozwalała. Ba, była nawet nazbyt szybka, a przez to nie potrafił nabrać więcej masy i wykreować takiej sylwetki, jaką mógł poszczycić się jego ślizgoński kolega.
- W porządku, będzie bez papryki. – Uspokoił go, że nie musi martwić się o żaden ryż ani sos, bo nie zamierza z tym warzywem ryzykować. W międzyczasie schował tylko wszystko to, co mu nie będzie już potrzebne do szafek. To nie tak, że nagłą chęć sprzątania wzmogła w nim wyłącznie obecność gościa. Może i był leniwy, ale w mieszkaniu lubił mieć porządek. Co prawda zwykle ułatwiał sobie pracę za pomocą zaklęcia Chłoszczyść, ale akurat w tym przypadku nie zdawało ono egzaminu. Próbował już kilka razy, a potem przed kolejnym gotowaniem szukał mąki po wszystkich półkach. Jeśli więc chodziło o ukrywanie przedmiotów po meblach, wolał jednak zrobić to ręcznie.
- Jasne. Spaghetii, różnego rodzaju mięsa… właściwie, jeśli chodzi o dania wytrawne, to myślę, że z większością dałbym sobie radę. Gorzej z wypiekami. Nie jestem fanem słodyczy, więc rzadko sam je przyrządzam. – Odpowiedział na kolejne pytanie zaraz po tym, jak wygodniej oparł się o krzesło i ponownie umoczył usta w bursztynowej cieszy. Tym razem nawet lekko się skrzywił na skutek intensywnej goryczy. – A Ty? Stajesz nieraz przed garami czy raczej wolisz zamawiać jedzenie na wynos? – Dodał wreszcie rozbawiony, ale w żaden sposób nie chciał w tym momencie Anunnakiemu niczego wyrzucać. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie każdy miał talent do gotowania. Nie każdy też lubił to robić, więc osobiście nie widział powodów, dla których miałby się w takim przypadku do czegoś zmuszać. Zawsze można było wyskoczyć do pobliskiej restauracji albo tak jak Dunbar, przygruchać sobie współlokatora, który przyrządzał obiad dla nich obu.
Nawet nie zauważył, kiedy sam zaczął skrobać etykietę swojej butelki. Trudno powiedzieć czy próba zajęcia swoich palców wynikała bardziej z naśladownictwa w tym względzie jego towarzysza czy może raczej z podjęcia dość stresującego go tematu. O prezentach w końcu zawsze było przyjemnie porozmawiać, ale te dwa, które wysłał mu Pazuzu… Cóż, już wcześniej zastanawiał się, co chłopak miał na myśli, a teraz – po tej jego zaczepce – już w ogóle nie był pewien jak powinien zareagować. Gdy tylko Anunnaki się nad nim nachylił, znów przez myśl przeszło mu, by musnąć wargami jego usta, ale i w tej sytuacji podenerwowanie wzięło górę. Podenerwowanie, ta… prędzej obawa przed odrzuceniem. Szlag by to… Naprawdę chciał wiedzieć o co mu chodzi. Nieświadomość, w której tkwił wcale nie była taka błoga, a on wychodził z siebie, coraz częściej zastanawiając się nad tym, czy istnieją jakiekolwiek szanse na to, że ich relacja mogłaby ewoluować. Powinien coś zrobić albo zapytać, doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Wtedy przestałby się zamęczać tymi pytaniami. Jednocześnie jednak bał się niekorzystnej dla siebie odpowiedzi.
- Ja robię pizzę. – Ha. Miał wrażenie, że wybrnął idealnie, teraz to na niego naciskając, że nie przyszykował niczego w ramach podzięki. Coś go jednak podkusiło, by… - Ta książka i sweter to jakaś sugestia? Podobam Ci się? – Dodał więc zaraz z nieco szerszym, zaczepnym uśmiechem, chociaż dopiero kiedy usłyszał własny głos uświadomił sobie, że chyba wcale nie chciał zadawać tego pytania. Pytania jak pytania, ale czy chciał usłyszeć odpowiedź na nie? Kurwa. Najchętniej zapadłby się teraz pod ziemię albo odwrócił wzrok, by nie patrzeć swojemu koledze w oczy. A jednak… cały czas robił dobrą minę do złej gry, czując jak serce bije mocniej, chcąc wyrwać się z jego piersi. On sam też chciał się stąd wyrwać. Spieprzył to, jak nic, a przez to już teraz zaczął wyrzucać sobie swoją własną głupotę. Już chyba lepiej by było, gdyby serio go pocałował. Może by go nie odepchnął? Wziął kilka łyków piwa, żeby jakoś zalać tę gonitwę myśli, ale na niewiele się to zdało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptySro Sty 08 2020, 00:21;

W pierwszym odruchu miał ochotę unieść brew i spytać się po co miałby tracić czas w kuchni, ale zaraz pomyślał, że może czas nieco ocieplić swój wizerunek w oczach Matta. W to, że Ślizgon go lubił oczywiście nie wątpił. Tak samo jak w to, że mu się podobał. Miał jednak wrażenie, że wystarczająco odsłonił się przed nim z tej szorstkiej jak i łatwej do rozbawienia strony, więc wypadałoby teraz niby to przypadkiem podać informacje, które sugerowałyby, że jest... cieplejszy niż w rzeczywistości. Zależało mu na efekcie, że gdy powie coś nieprzyjemnego lub wyniosłego, to Matt pomyśli, że to tylko taka poza. Próba ukrycia wrażliwego wnętrza. Natomiast gdy powie coś w stylu:
- Lubię gdy mi ktoś gotuje. To miłe, gdy ktoś poświęci Tobie w ten sposób czas - uzna to za chwilę słabości, przebłysk szczerości, zwłaszcza, gdy tak jak teraz, doda się do tego nieco lekki uśmiech, po chwili niby z zakłopotaniem zakryty butelką. Krok po kroku. Bezgraniczne zaufanie nie jest możliwe dzięki samej naiwności ofiary. Trzeba odpowiednio przygotować grunt, użyźnić i nawieźć glebę, obsiać, obserwować, pielęgnować, by móc w końcu zebrać dorodne plony.
Sama jego obecność w tym mieszkaniu powinna być dla niego nagrodą, a do tego zgadza się zjeść tę jego pizzę, więc chyba nie powinien narzekać. Niech mu będzie, że uzna to plebejskie jedzenie za podziękowanie. Tak więc temat wynagrodzeń zakończony. Niesatysfakcjonująco, nudno, zwykle, bez podtekstu, który przecież próbował nakreślić, by sprowokować Matta do myślenia, że mógłby mieć u niego jakieś szanse. Zanim jednak na dobre zdążył się rozczarować, to Gallagher zaatakował znienacka, gdy on przecież spuścił już gardę. W efekcie prychnął śmiechem na to jego prostolinijne zachowanie, bo zwyczajnie szczerze rozbawił go tym pytaniem. Czy to był już jego limit? Tylko tyle był w stanie wytrzymać z tymi jego dwuznacznościami? Pokrzyżował mu tym plany, ale w tak rozbrajający sposób, że nawet nie potrafił się zirytować.
- To mówisz, że z książką trafiłem, Gallagher?  - spytał, dalej wyraźnie rozbawiony i aż oparł łokieć o blat, by nie stracić równowagi jeśli zaatakuje go nagły atak śmiechu. Zaraz dotarło do niego, że musi przecież odpowiedzieć mu coś, co da mu jakąś nadzieję, ale bez żadnej obietnicy. W końcu sam był hetero... prawda? Zabawa się skończy, jeśli Matt nie zdąży się w nim zakochać, uciekając przez kompletny brak nadziei.
Uspokoił się nieco i uśmiech przeszedł mu w chwilę zamyślenia, w której spojrzał gdzieś w bok w poszukiwaniu inspiracji, po chwili, w częściowo udawanym, a częściowo szczerym, poczuciu dyskomfortu przesunął dłonią po karku i powrócił wzrokiem do Matta. Bez odpowiedzi, a by sprawdzić, czy ten cierpliwie czeka czy spalił się już ze stresu lub oburzenia.
- Nie wiem - odpowiedział w końcu, biorąc łyka piwa, uznając, że to jest najlepiej dystansująca odpowiedź na jaką go stać. - Próbuję się dowiedzieć - dodał zaraz powoli, zataczając drobne kółka butelką po blacie, chcąc jakoś tymi słowami złagodzić wcześniejszy wybuch rozbawienia. - Ale jakoś swetra na Tobie nie widziałem, więc Ty chyba nie jesteś zainteresowany - skomentował jeszcze na koniec, robiąc niby to obrażoną minę. To nagłe rozbawienie kompletnie zepsuło mu rolę i nie mógł być pewien jak wyszła mu ta improwizacja. Czy w ogóle zabrzmiało to szczerze czy Gallagher pomyśli (po części słusznie), że dalej się z niego nabija?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptySro Sty 08 2020, 01:06;

Trudno powiedzieć, czy Pazuzu rzeczywiście musiał ocieplać swój wizerunek, skoro Matthew i tak uważał go za niezwykle atrakcyjnego i interesującego chłopaka. Dobrze mu się z nim rozmawiało, a te słowne utarczki czy dwuznaczne teksty jedynie podsycały jego ciekawość. Inna sprawa, że nie potrafił odczytać prawdziwych myśli i intencji swojego ślizgońskiego kolegi, a przez to dawał się naiwnie wciągnąć w grę, w której to on ustalał zasady. Nie znał zbyt dobrze jego charakteru, więc nie miał powodów, by mu nie wierzyć lub posądzać go o jakąś manipulację czy zabawę jego kosztem.
- Ja lubię z kolei gotować i widzieć, że komuś smakuje to, co przygotowałem. Mam nadzieję, że i dzisiaj tak będzie, to kto wie… może będę Cię częściej zapraszał? – Odpowiedział z delikatnym uśmiechem, jednak zaraz po tym wstał od stołu, żeby sprawdzić co z ciastem. Nie minęło jeszcze wystarczająco czasu, ale on powoli zaczynał głodnieć, a z tego względu zastanawiał się, czy tym razem nie złamać zasady i nie skorzystać z zaklęcia, żeby przyśpieszyć cały proces. Tak, to będzie dobry pomysł. Wyciągnął więc zza paska spodni swoją różdżkę i wykonał odpowiedni ruch nadgarstkiem, by po chwili nastawić już piekarnik na właściwą temperaturę i wyciągnąć urośniętą masę z miski. Zręcznie rozgniótł ją dłońmi i porozciągał, tworząc z niej dwie, kształtne pizze, by zaraz po tym naoliwić blachę. Teraz wystarczyło posmarować ciasto sosem pomidorowym, oprószyć kawałkami mozzarelli i pomyśleć nad dodatkami. Wreszcie zdecydował. Jedna pizza zawierała kurczaka, brokuły i ser fetę, zaś druga szynkę parmeńską, rukolę i parmezan. Nie był pewien czy takie zestawienie przypadnie do gustu Anunnakiemu, ale skoro chłopak dał mu wolną rękę, musiał zaryzykować, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Na razie musiał jednak poczekać aż piekarnik się nagrzeje, więc powrócił do swojego kolegi i znów usiadł naprzeciwko niego, upijając kolejne łyki swojego piwa. Kto by się spodziewał, że rozmowa zejdzie na takie tory…
- Może. – Odpowiedział zadziornie, bo sama książka nawet przypadła mu do gustu, chociaż nie ukrywał, że trochę przeszkadzało mu to, że Pazuzu od razu stawia go w roli tego bardziej uległego partnera i jeszcze ma czelność go właśnie wyśmiewać. Musiał jednak przyznać, że chociaż całości jeszcze nie przeczytał, tak znalazł tam kilka ciekawych porad jak uszczęśliwić swojego ukochanego. Co zabawne, jeden z rozdziałów wspominał również o wspólnie przygotowywanych posiłkach.
Zobaczył jednak jak uśmiech umyka z twarzy Ślizgona, ustępując miejsca zamyślonej minie i w tym momencie zamilkł kompletnie, zastanawiając się, jaką odpowiedź usłyszy. Nadal rozszalałe serce właśnie o sobie przypomniało, a Matthew wziął głęboki oddech, żeby jakoś uspokoić zszargane nerwy. Naprawdę zależało mu na przyszłości tej relacji, dlatego modlił się w duchu, by nie usłyszeć czegoś w stylu „sorry, ale nie jesteś w moim typie”. Myślał, że za moment wszystko się rozstrzygnie, wóz albo przewóz, a jednak takiej odpowiedzi, jaka dobiegła do jego uszu, zupełnie się nie spodziewał. Znów umoczył usta w swoim piwie, próbując rozłożyć słowa swojego towarzysza na czynniki pierwsze. Chyba nie było tak źle? Skoro tak… to chyba nadal miał szanse? Czy powinien go do siebie przekonywać, czy może uśmiechnąć się tylko i na jakiś czas odpuścić? Prawdę powiedziawszy, trochę go zaskoczył, a z tej głębokiej analizy wyrwał go dopiero kolejny jego komentarz dotyczący reniferowego swetra.
- Fuck. Miałem go ostatnio! Ale akurat się nie widzieliśmy. – Odruchowo zaczął się tłumaczyć, w myślach samego siebie uderzając po tym pustym łbie. Język zadziałał szybciej niż mózg. Nie powinien tego robić, bo tylko zacznie się pogrążać. – Ale wiesz… zawsze możemy to nadrobić. – Kolejne wyimaginowane uderzenie w czoło. Daj się człowiekowi swobodnie wypowiedzieć, a sam się na czymś wyłoży. Z drugiej strony, jak już i tak porwał się na bezpośredniość i zaprzedał duszę diabłu, to… może? – Albo mógłbym Cię pocałować. – Rzucił początkowo ochrypłym tonem, jednak odchrząknął szybko, a zaraz po tym jego ton wybrzmiał o wiele bardziej stanowczo. Serce nadal waliło jak młotem, ale tym razem nie uciekał wzrokiem, śmiało spoglądając swemu koledze w oczy. Niecierpliwie oczekując na jego reakcję, musiał jednak zająć czymś ręce, więc uniósł butelkę z piwem i przechylił ją, upijając kolejnego sporego łyka. Nawet nie zauważył, jak stresująca atmosfera wpłynęła na jego tempo picia, bo choć nie minęło wiele czasu, właśnie kończył swoje pierwsze piwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyCzw Sty 09 2020, 00:47;

Oparł kłykcie zaciśniętej pięści o usta, by znów nie wybuchnąć śmiechem, słysząc tę niepohamowaną reakcję, jednak było to zdecydowanie za mało, by ukryć rozbawienie, które wciąż wyraźnie widoczne było chociażby w oczach. Przez chwilę pomyślał, że czuje się za swobodnie i powinien bardziej się kontrolować, ale zaraz uznał, że Gallagher jego rozbawienie może odebrać za radość z jego zainteresowania, więc odsłonił się, by z nieskrywanym już uśmiechem upić łyka piwa.
Prosty. Matt był naprawdę prostolinijny w tej swojej szczerości, a mimo to tak rozbrajająco zaskakujący w granicach naiwności. Mógłby się znudzić tym, jak łatwo dał się w to wciągnąć, gdyby nie to, że Ślizgon wciąż potrafił go czymś zdziwić i powoli dostrzegał, że jest też w tym i pewna wygoda, bo czuł, że na wiele może sobie pozwolić, a jego i tak to nie zniechęci. Otarł kciukiem dolną wargę, ścierając z niej wilgoć piwa i oparł dłoń z butelką na stole, sunąc palcami w górę, by zastukać nimi po jej szyjce.
Słysząc kolejne (jakże bezczelne!) słowa prychnął, tym razem mieszając rozbawienie z pogardą, jednocześnie zaciskając mocniej dłoń na szkle,  a gdy uniósł na niego wzrok i zobaczył w brązowych oczach śmiałą powagę, to warga drgnęła mu pogardliwie, by zawtórować ściągniętym w irytacji brwiom.
Jak łaskawie z jego strony. Bezczelny pies. Ledwo wyciągniesz dłoń, nie planując dać nawet palca, a jedynie drobny przysmak na jego krańcu, a ten już próbuje prostacko wziąć całą rękę. Naprawdę myślał, że to takie proste? Że może go całować byle kundel? Kilka spędzonych wieczorów, kilka treningów i pizza? Może sam Matt nie był wart więcej, ale zaniżać JEGO do tego poziomu? Nie zamierzał zadowalać się każdą napotkaną okazją. Chyba dał mu aż zbyt dużo nadziei. Nawet gdyby był ponętną, czystokrwistą Ślizgonką, to wcale nie byłoby takie proste.
- Gallagher - warknął przeciągle wstając, zaraz pochylając się do przodu nad blatem, by zacisnąć palce na materiale jego swetra i szarpnąć go do siebie bliżej, nawet nie zauważając, że wywrócił przy tym swoje piwo - To nie jest coś, co możesz MI proponować  jak jakiemuś kondomiarzowi z baru - zniżył głos do wibrującego złością pomruku, zaraz orientując się, że uniósł się emocjami, odkrywając się zupełnie, co przecież wcale nie zdarzało się tak często. Chciał się wycofać, ale było za późno, bo wyraźnie poczuł ten przyjemny dreszcz towarzyszący swobodzie, który zazwyczaj pojawiał się tylko przy Heaven. Za wywołanie tego i Matt musi teraz skończyć tak jak Dear. Nie. Gorzej. Ten kundel musi się zakochać, oddać zupełnie, nie zostawiając nic dla siebie. Ma żyć ze świadomością, że gdy odejdzie, to zostawi go z niczym. Pustą skorupę. Nic nie wartego śmiecia.
Ścisnął mocniej materiał na środku jego klatki i instynktownie opuścił wzrok na usta, chcąc w ogóle przypomnieć sobie jak one wyglądają. Pociągnął go bliżej, zmuszając do zachwiania równowagi przez blat i przysunąć ich twarze ku sobie, by ten poczuł na skórze ciepło jego oddechu, a jednak zatrzymał się przekornie. Spojrzał mu w oczy, szukając w ciepłym brązie czy wyczuwa wiszące w powietrzu zagrożenie bliskiego kontaktu.  - Masz grzecznie czekać, Gallagher - powiedział ciszej i choć wciąż stanowczo, to zmusił się do zaczepnej miękkości w głosie, by znów rozniecić w nim nadzieje, że jest na co czekać. Rozluźnił palce, popychając go w tył i zamiast usiąść czy posprzątać po sobie rozlane piwo - ruszył w kierunku lodówki po nowe, nadprogramowe. Zabronione sobie wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyCzw Sty 09 2020, 18:05;

Prawdopodobnie powinien zasięgnąć o nim informacji, zanim zaczął się z nim coraz częściej spotykać, a powinien zrobić to już co najmniej w chwili, w której poczuł, że ma nadzieję na coś więcej. Może wtedy wiedziałby, że chłopakowi nie należy ufać i że ten niekoniecznie może mieć wobec niego szczere intencje? Z drugiej strony nie miałby chyba kogo zapytać, bo wśród osób, które znały go najlepiej, należałoby wymienić pannę Dear oraz ich wspólną, męską grupę na wizbooku. Pierwsze ze źródeł zdawało się mało wiarygodne przez wzgląd na dawny, nieudany związek Heaven z Pazuzu, a przed drugim musiałby nieźle zawoalować swoje pytania, żeby nie zdradzać się przed chłopakami ze swym szczenięcym zauroczeniem. Pozostawał w kropce, a przez to musiał zdać się na własny osąd i intuicję. Tylko czy mógł im zawierzyć bezgranicznie? Nie był może aż tak prosty i naiwny, jak wydawało się Anunnakiemu, choć w tej sytuacji rzeczywiście wpadł w pułapkę, przywiązując zbyt dużą wagę do jego miłych słówek, dwuznacznych prowokacji, jak i własnego myślenia życzeniowego. Wszak to właśnie z nim najchętniej spędzał ostatnio czas, a z tego powodu chyba za bardzo zależało mu na tym, żeby pójść o krok dalej i zatrzymać go przy sobie na dłużej. Nie ukrywał, że łaknął przy tym jego bliskości i chciał skutecznie ukrócić ten dystans, jaki nadal istniał pomiędzy nimi, a który to zaczął ciążyć mu bardziej od tego pamiętnego treningu, podczas którego objął Pazuzu ramieniem i zamortyzował jego upadek. Już wtedy jego usta kusiły go bardziej niż powinny.
Zaryzykował, ale kiedy do jego uszu dobiegło ni to rozbawione, ni to pogardliwe prychnięcie, a jego towarzysz mocniej zacisnął dłoń na szkle, poczuł nieprzyjemne uczucie w żołądku. Zaraz po tym usłyszał też dźwięk upadającej butelki. Nie mógł się już wycofać, więc tylko wpatrywał się w oczy Anunnakiego, nerwowo oczekując na jego reakcję. Nie spodziewał się jednak ani tego warknięcia, ani też tego, że chłopak zaciśnie palce na materiale jego swetra i szarpnie nim w swoim kierunku. Przez moment sam już nie wiedział, czy ten jednak chce go pocałować, czy może powinien uchylić się przed nadchodzącym uderzeniem.
- Nie śmiałbym. – Sam mimowolnie uniósł głos, słysząc jego słowa. – Wiesz, że bym Cię tak nie potraktował. – Dodał zaraz z nieskrywaną złością, bo nie wierzył, że jego kolega mógłby go posądzać o bycie takim dupkiem jak ten marny adorator z Syreniego Śpiewu. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że skoro tak odczytał jego, najwyraźniej niezbyt skuteczną, próbę flirtu, to nie zdoła się wybronić żadnymi argumentami. Pazuzu ścisnął go mocniej, opuszczając wzrok na jego usta, a Matthew znów przeszło przez myśl, że może to tylko część jego gry… tylko w jakim celu? Chciał pokazać, że jest takim samcem alfa? Miał nawet wyrwać się z jego uścisku, ale zamiast tego pozwolił przyciągnąć się jeszcze bliżej. Czuł na skórze jego ciepły oddech, ale nie przymknął powiek, jakby obawiał się tego, że Anunnaki znów się z niego zgrywa. Tym razem nawet udało mu się to przewidzieć, ale nie oszukujmy się, nie odczuwał z tego tytułu żadnej satysfakcji.
„Masz grzecznie czekać, Gallagher”. W normalnych okolicznościach na takie słowa zareagowałby gwałtownie, niewykluczone że przymierzając się nawet do zetknięcia swojej pięści z twarzą tego, który z nim pogrywa. A jednak… nie zrobił tego. Wręcz przeciwnie, nagle uspokoił się, jakby właśnie tą uwagą drugi ze Ślizgonów przekonał go do posłuszeństwa. Chociaż nie uciekał się do hipnozy, siła perswazji towarzysząca jego wypowiedzi była zbyt intensywna, by mógł się jej przeciwstawić. Na tyle, że silna, że komuś kto nigdy nie opanował sztuki hipnozy, najpewniej nie udałoby się osiągnąć podobnego efektu. Może Pazuzu podświadomie zastanawiał się nad wykorzystaniem swoich zdolności i dlatego jego ton wybrzmiał jeszcze bardziej stanowczo?
- Wstawię pizzę. – Mruknął zaraz po tym, gdy został odepchnięty z powrotem na swoje krzesło. Zachowywał się tak, jak gdyby ich małe spięcie nigdy się nie wydarzyło, mimo że wewnątrz swojej głowy znów walczył z natłokiem natrętnych myśli. W międzyczasie wstawił tylko ciasto ze składnikami do piekarnika. O co mu chodziło? Czy naprawdę ma u niego jakiekolwiek szanse, czy może Pazuzu po prostu bawi się jego kosztem? Czy powinien na jakiś czas odpuścić i zobaczyć, co się wydarzy? Pieprzyć to, nie będzie czekał na tę głupią pizzę. Niech chociaż ona nie każe mu czekać. Machnął kilka razy różdżką w powietrzu, żeby przyśpieszyć proces pieczenia, a zaraz po tym wyłożył smacznie pachnące smakołyki na blat. W tym zamieszaniu zapomniał zupełnie o bałaganie, który narobił jego kolega, więc zanim zajął się jedzeniem, użył prostego Chłoszczyć na kuchennym stole i zalanej podłodze.
- Usiądźmy w salonie, będzie wygodniej. – Zarządził, a sam wyciągnął kolejne piwo z lodówki. Chcąc ułatwić sobie pracę, pizze przeniósł na ławę w salonie za pomocą Wingardium Leviosa. Podobnie uczynił z miskami z lekko pikantnym sosem pomidorowym, sosem jogurtowo-czosnkowymi i oliwą z czosnkiem i ostrą papryką. – Smacznego. – Rzucił jeszcze do Pazuzu, kiedy usiadł na kanapie, po czym nałożył sobie kawałek pizzy z kurczakiem, brokułami i fetą. Ugryzł go kilka razy, ale to milczenie nie dawało mu spokoju. – Mam nadzieję, że luneta przypadła Ci do gustu… – Zagaił więc ponownie o świąteczne prezenty, choć nie był do końca przekonany czy to bezpieczny grunt dla dalszej ich rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptySob Sty 11 2020, 09:41;

Wypuścił powoli powietrze nosem, zaciskając mięśnie szczęki, jakby w ten sposób miał pozbyć się resztek irytacji i faktycznie zaraz rozluźnił się zupełnie, opierając się z nowym piwem o blat w kuchni. Tym razem wziął to polecane przez Gallaghera, choć nadal uważał poprzednie za lepsze - zrobił to tylko po to, by wysłać podprogowy komunikat lub wywołać u niego jakąś nadinterpretacje tego gestu, bo z pewnością w tej ciszy myśli młodszego ze Ślizgonów gnały szybciej niż on sam był w stanie pędzić nawet na najlepszej miotle. Zdziwił go trochę swoją reakcją, bo spodziewał się większego oburzenia, a on... zdawał się w pewnym sensie rozumieć jego zachowanie, a przynajmniej je usprawiedliwiać. To dobry odruch, a jednak... czegoś mu zabrakło. Chyba po prostu podświadomie dążył do konfliktu i skoku adrenaliny, by mieć pretekst do przekroczenia pewnych wyznaczonych sobie granic. A jednak Ślizgon zaczął się tłumaczyć, zamiast odpowiedzieć agresją i wycofał z tematu, zamiast dopytać o cokolwiek. Przyzwyczaił się już do takiego traktowania z góry? Przez kogo? Musi się więcej dowiedzieć o jego przeszłości. Kwestia poprzednich związków czy może relacji z dzieciństwa?
W milczeniu przesuwał po nim swoim wzrokiem, przyglądając się jak ten zwinnie uwija się w kuchni i po prostu w ciszy sączył piwo, próbując analizować jego zachowanie. Matt był niecierpliwy. Podejmował się jakiegoś zadania, po czym dopiero później przyspieszał je magią. Zmieniał plan, by go ponaglić, choć wcześniej wyraźnie chciał czekać. Jaką więc miał gwarancję, że się go posłucha i dostosuje? Po części miał nawet nadzieję, że nie wytrzyma, że postanowi się zbuntować, ale sam nie rozumiał z czego ta chęć wynika.
Przechylił głowę z zainteresowania, gdy Matt sprawnie i bez słowa komentarza po nim posprzątał. Przypominał teraz żonę, którą pobił mąż, próbującą wrócić do normalności, przez zatuszowanie wszelkich śladów, które mogłyby zdradzić, że jakakolwiek przemoc miała miejsce. Mimo wszystko nie stało się przecież nic takiego. W końcu zareagował dość łagodnie. Nie uderzył go w żaden sposób. Nawet nie sięgnął po różdżkę. Fakt, swoim zachowaniem przekroczył pewną granicę, odkrywając przez Ślizgonem może nieco niewygodnej prawdy, ale przecież to był tylko ułamek jego możliwości. Z czasem będzie tę granicę przesuwać, by sprawdzić jak daleko leży ta związana z cierpliwością Matta do niego. Bo ta z jedzeniem była dość blisko. Chociaż tak naprawdę powinien zrobić coś odwrotnego. Wycofać się, złagodnieć, może nawet przeprosić, by Matt i następnym razem go usprawiedliwił, gdy poniosą go emocje. Tak nieprofesjonalnie.
Przeniósł się do salonu, rozsiadając się wygodnie, skoro i tak złamał już całą masę zasad savoir vivre'u i nie ukrywał przed samym sobą, że łamanie każdej z osobna sprawiało mu ogromną przyjemność. - Dziękuję - odpowiedział krótko, ale choć i tym razem kusiło go do złamania etykiety, zdecydował, że daruje sobie odpowiadanie tym samym, by nie poddawać w wątpliwości tego, czy jedzenie faktycznie wyszło smaczne. Kąciki ust drgały mu nieznacznie w chęci uskoczenia wyżej, ale trzymał je w miejscu, by przedłużyć swoją ciszę, która przez to krótkie jej przerwanie została jedynie wzmocniona. Zerknął na niego przelotnie, nie mogąc oprzeć się sprawdzenia jaką ma teraz minę i zastanawiał się mimowolnie za ile się odezwie. Bo że to on rozpocznie ponowną rozmowę był pewien. Nałożył sobie kawałek tej samej pizzy, ale bez jakiegokolwiek sosu i niedługo po tym musiał na chwilę przerwać jedzenie, by zgodnie z przewidywaniami odpowiedzieć na jakieś w miarę pozytywne pytanie.
- Bardzo trafny prezent, przyznaję - odpowiedział, unosząc wzrok na jego oczy, by zaraz upić nieco piwa. - Robi wrażenie, że coś takiego znalazłeś. Wiedziałeś, że można zobaczyć dzięki niej przeszłość? - spytał, opierając łokieć o oparcie kanapy, a głowę o dłoń. Właściwie to nawet nie kłamał, a wręcz przeciwnie, próbował stonować swoją reakcję, bo luneta zrobiła na nim większe wrażenie, niż byłby w stanie przyznać. - Może mógłbyś do tego dorzucić nieco swojej i mi coś więcej o sobie opowiedzieć? - dodał, dołączając do tego uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyNie Sty 12 2020, 00:11;

O ile wcześniej zwracał uwagę nawet na najdrobniejszy gest ze strony Anunnakiego, tak tym razem nawet nie zauważył, że ten wybrał właśnie jego ulubione piwo. Cały czas tkwił bowiem w swoich przemyśleniach, próbując na chłodno przeanalizować wszystko to, co się wydarzyło. Znajomą etykietę dostrzegł dopiero wtedy, kiedy usiadł na kanapie w salonie, ale w tym momencie widok ten zdawał mu się marnym pocieszeniem. Podprogowy przekaz Pazuzu, jakkolwiek pozytywny, niknął w odmętach jego wcześniej, niezwykle nerwowej reakcji. Również Matthew miał sobie samemu za złe to, że tak prędko podkulił ogon. Miał wrażenie, że lepiej byłoby, gdyby poszedł o krok dalej, nawet jeśli oznaczałoby to jeszcze bardziej żarliwą kłótnię. Może taki obustronny wyrzut emocji w konsekwencji doprowadziłby to korzystniejszego dla niego rozwiązania? Problem tkwił w tym, że po raz pierwszy zetknął się ze złością Pazuzu. Nieco zszokowany wycofał się więc nazbyt wcześnie, jakby w obawie, że może powiedzieć o jedno słowo za dużo, a przez to stracić w jego oczach. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że niedostatecznie walczył o swoje i niepotrzebnie dał się sprowadzić do parteru, skoro za ostatni z komentarzy jego koledze tak naprawdę należało się mocne uderzenie w twarz na otrzeźwienie. Żałował swoich błędów, ale jednocześnie nie mógł w żaden sposób ich naprawić. Przelewanie na niego swych negatywnych emocji teraz, kiedy obaj już ochłonęli, doprowadziłoby wyłącznie do zbędnej eskalacji konfliktu i z pewnością niczego by na tym nie zyskał. Tym bardziej przeklinał więc samego siebie, że w newralgicznym momencie nie było go stać na nic więcej i że zupełnie zapomniał języka w gębie.
Nie czuł się jednak jak żona bita przez męża, która za wszelką cenę zapragnęła zetrzeć ślady jakiejkolwiek przemocy. Nie lubił nieporządku, a skoro i tak pogrzebał sprawę, wolał machnąć nadgarstkiem i rzucić proste zaklęcie, by nie musieć użerać się z nieprzyjemną wonią rozlanego piwa. Zresztą, mimo że tym razem wszystko spieprzył, postanowił sobie, że następnym razem nie przyzwoli sobie na taką bierność.
Annunaki może i podziękował za jego trud, ale zaraz po tym słowie nastąpiła dość długa, krępująca cisza przerywana jedynie odgłosami przypominającymi mlaskanie, towarzyszącymi przeżuwaniu ciągnącego się sera. Wziął tylko kilka gryzów pizzy, ale uśmiechnął się nawet subtelnie, bo dawno nie wyszła mu taka dobra, i to pomimo przyśpieszeniu procesu paroma zaklęciami. Tak, tego wieczoru niecierpliwość zdecydowanie z nim wygrała, ale przez nerwy jakoś zapomniał o doskwierającym mu wcześniej głodzie. Kąciki ust uniosły się jednak jeszcze wyżej, kiedy Pazuzu ocenił wysłany przez niego prezent i wyraził zainteresowanie jego osobą. Gallagher instynktownie przesunął się na kanapie nieco bliżej swojego kolegi, ponownie spoglądając mu w oczy.
- Słyszałem, ale nigdy nie miałem okazji sam sprawdzić. Pokażesz mi kiedyś? – Zapytał, mając oczywiście na myśli prastarą lunetę, którą podarował mu z okazji świąt. Niełatwo było taką dostać, a kiedy już mu się to udało, od razu zapakował ją w prezentowy papier. Nie chciał przecież, by nosiła na sobie ślady użytkowania. – O mnie? – Dodał zaraz nieco zdziwiony, bo chyba nie spodziewał się tak swobodnej zmiany tematu, i to jeszcze na taki dotyczący jego przeszłości. Zamilknął na dłużej, bo sam nie był pewien, co powinien mu powiedzieć i jak wiele szczegółów chciałby zdradzić.
- Przez większość życia wychowywałem się z matką w mugolskiej dzielnicy. – Rozpoczął swoją opowieść, ale już po pierwszym zdaniu pojął, że niełatwo skrócić swój życiorys osobie, która nie ma o nim żadnej wiedzy. Upił więc łyka piwa, układając sobie to wszystko w głowie. – To znaczy mama była czarownicą, ale mieszkaliśmy u jej kuzyna, a mojego wuja. Spoko gość, fanatyk historii, często opowiadał mi jakieś ciekawe historie. – Sprostował od razu, żeby Pazuzu nie myślał sobie, że czarodziejski świat nie jest mu znany. Nie znał też zresztą jego poglądów co do czystości krwi, a o ile sam nic do mugolaków nic nie miał, tak chyba wolał nie być samemu ocenianym z tej perspektywy.
- Ojciec to emerytowany zawodnik Strzał z Appleby. W quidditcha zacząłem grać prze… – Przerwał, szukając lepszego słowa. – Zacząłem grać w quidditcha, bo go nienawi… – Znów się zaciął. Niegdyś przyzwyczajony bowiem do mówienia o swoim rodzicu wyłącznie w pejoratywnych słowach, zdał sobie sprawę z tego, że te nie przechodzą mu już tak łatwo przez gardło. Wszak przez ostatni rok mieszkał właśnie z nim i z Carmel w Dolinie Godryka, a przez ten czas zdołali zakopać wojenny topór i nadrobić zaległości w dawniej zerwanej, emocjonalnej więzi. – …nie przepadałem za nim. Chciałem być od niego lepszy. – Dodał więc po chwili, podnosząc wzrok na Pazuzu. Pozwalając mu jednak przetrawić te kilka informacji ze swego życia, sięgnął po swój kawałek pizzy i przełknął ze smakiem niewielkiego gryza, natrafiając akurat na kostkę fety i przyprawionego kurczaka. Zaraz po tym przechylił również swoją butelkę z alkoholem. – A Ty? Powiesz coś o sobie? – Mruknął wreszcie, kiedy przesunął talerz nieco dalej, decydując się na krótką przerwę w jedzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyWto Sty 14 2020, 17:53;

Zerknął podejrzliwie, gdy Matt się do niego nieco przysunął, w pierwszej chwili myśląc, że ten coś kombinuje ze swojej niecierpliwości, jednak szybko doszedł do wniosku, że musiał to zrobić całkowicie nieświadomie, bo poza tym wydawał się dość przygaszony po jego odmowie, więc chyba… faktycznie zamierzał potulnie czekać. Irytowało go nieco to jego obecne samopoczucie, co odkrył z niejakim zdziwieniem, bo wydawało mu się, że przyniesie mu to więcej satysfakcji. Gallagher po prostu był dużo ciekawszy, gdy rozpierała go energia i trajkotał bez większego panowania nad wychodzącymi z niego słowami, a bez tego było dość.. nudno. Jeden kontrolujący się Ślizgon wystarczy, zwłaszcza, gdy ta kontrola zawodzi wywołując napięcie. Uznał więc, że wyraźnie zaznaczył jaka kara czeka Gallaghera za traktowanie go z góry czy dawanie mu jakichkolwiek “przyzwoleń”, jakby takowych w ogóle potrzebował i należy zacząć pracować nad nagrodą za jego wzorcową reakcję, bo nawet jeśli czuł teraz, że po cichu liczył na coś innego, to rozsądek podpowiadał mu, że przecież powinien być zadowolony z jego zachowania. Z wywoływaniem buntu chyba powinien się wstrzymać, póki nie będzie pewien, że Matt sobie z tym poradzi. W końcu chciał, by ten wiernie przy nim tkwił, niezależnie od tego co powie czy zrobi, a na razie miał do tego dość słabą bazę. Dzisiejsza sytuacja pokazała, że ma dobry potencjał, ale nie ukrywajmy, chciał pozwolić sobie na o wiele więcej, niż to co powiedział, a nie zamierzał potem latać co chwilę za obrażonym Gallagherem. Zostawiając na talerzu nietknięty brzeg swojego kawałka, pochylił się więc do przodu, chcąc nałożyć sobie nowy, jednocześnie samemu przysuwając się bliżej chłopaka, by ich kolana się zetknęły. Nie patrząc na niego uśmiechnął się lekko i zaraz wgryzł w pizzę, próbując tym razem drugiego zestawienia. Brew drgnęła mu minimalnie, gdy mózg zaczął podliczać kalorie z alkoholu i jedzenia, które były zdecydowanie w złych proporcjach do witamin i białka, więc spróbował skupić się na rozmowie, by nie psuć kubkom smakowym przyjemności. Przytaknął mu tylko w odpowiedzi, unosząc jednocześnie kącik ust, bo przez przeżuwane składniki nie mógł ich otworzyć.
Nie zdziwił się słysząc o mieszkaniu w mugolskiej dzielnicy, bo nie była to zbyt szokująca wiadomość, skoro Matt nie czuł oporów, by właśnie w takiej kupić nowe mieszkanie, a do tego widać było, że wiele czynności wykonywał bez magii. Zdziwił się dopiero słysząc o zainteresowaniu jego wuja i nawet nieco się w stronę Ślizgona wykręcił, by spojrzeć mu w oczy. - Też znam sporo ciekawych historii - mruknął powolnie, unosząc zarówno brwi, jak i kąciki swoich ust, by zaraz jednak uśmiechnąć się szerzej. - Liczę, że będę miał okazję opowiedzieć Ci chociaż kilka, których nie znasz od niego - dodał, odkładając talerz z dwoma niedojedzonymi kawałkami na stolik i z butelką wrócił do pozycji, w której opierał policzek na dłoni. Szczerze wątpił, by jakiekolwiek z opowiadanych przez nich wydarzeń się pokrywały, skoro tamten był mugolem, ale nieco kulturalnego teatrzyku nie zaszkodzi, prawda? Jakby sobie o tym przypominając dodał zaraz: - Całkiem smaczna na Twoja pizza, Matt. Muszę na nią uważać - Przesunął dłonią po wyrzeźbionym brzuchu jak po skarbie, który mógłby stracić przez jeden wieczór zbytniej swawoli gastronomicznej.
- A co z nim nie tak? - spytał z częściowo skrywanym zainteresowaniem, słysząc dalszy wywód Ślizgona, po czym upił kilka łyków gorzkiego piwa, by przepłukać gardło. Zaraz też uniósł się nieco, by wyprostować wolną rękę, zarzucając ją za oparcie kanapy w ten sposób, by dłoń znajdowała się tuż za plecami Matta w odstępie kilku milimetrów od jego swetra.
Ojciec-Dupek. Klasyka z gatunku fetyszy i podświadomych pragnień. Stary, dobry kompleks ojca. A on przecież miał słabość do klasyki. Zwłaszcza w takim wydaniu.
- Będziesz - stwierdził stanowczo i przesunął dłoń po jego łopatce, zaciskając ją krótko na barku w geście… pocieszenia? Wsparcia? Niezależnie jak odebrał to Matt, dłoń zaraz pokonała tę samą, krótką drogę i powróciła za oparcie.
- Hmm… - mruknął w szyjkę butelki, zastanawiając się co mógłby powiedzieć, czego Matt by nie wiedział. Pilnował swoich osobistych informacji, zakładając, że ludzie i tak potrafią zaobserwować zdecydowanie za dużo, a podstawowe informacje raczej były powszechnie znane. W końcu był Anunnaki. Pewnych rzeczy nie dało się nie wiedzieć. - Pewnie nie powiem nic, czego już byś nie wiedział. Nie mam za wiele do ukrycia - skłamał swobodnie, wciąż zamyślony, zaraz upijając gorzki łyk i przenosząc wzrok na chłopaka by skrzyżować brązy ich spojrzeń - Wolałbym posłuchać więcej o Tobie - zaczął ciszej, nachylając się w jego stronę. - Ale jeśli masz jakieś pytanie, to odpowiem - dokończył, uśmiechając się dla zachęty. - Nie krępuj się - wymruczał zaczepnie, nawet nieco rozbawiony, by nie obawiał się, że znów zareaguje nerwowo.
W końcu jeszcze nie gryzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptySob Sty 18 2020, 19:59;

Prawdę powiedziawszy, wcale nie miał ochoty potulnie czekać, ale jednocześnie nie widział innego rozwiązania tej sytuacji. Spoglądał więc tylko spokojnie, jak Pazuzu sięga po kolejny kawałek pizzy, próbując cokolwiek wyczytać z jego twarzy. Zastanawiał się, czy mu smakuje, ale skoro ten zdecydował się na dokładkę, to chyba odpowiedź była oczywista, nawet pomimo tego, że nie ruszył brzegu. Inna sprawa, że zupełnie porzucił te przemyślenia, kiedy tylko ich kolana się zetknęły. Niby nic, ale ponownie przypomniał sobie o jego wcześniejszej reakcji, a jego mięśnie mimowolnie się spięły. Kiedy zobaczył za to jego delikatny uśmiech, zdał sobie sprawę z tego jak silna jest jego potrzeba poczucia tej fizycznej bliskości. Jak gdyby to ona miała go przekonać, że w oczach Anunnakiego również wygląda na atrakcyjnego partnera.
Podobnie do swojego kolegi, nałożył sobie kawałek drugiej pizzy, by sprawdzić czy i ona wyszła mu dobrze. Nie chciał przypatrywać się chłopakowi cały czas, co niewątpliwie byłoby dla niego niekomfortowe.
- Chętnie posłucham. – Odpowiedział, kiedy przełknął idealnie wręcz przypieczone ciasto, a kąciki jego ust uniosły się nieco wyżej. Atmosfera zdecydowanie się poprawiła, ale mimo tego sytuacja w kuchni nie dawała mu spokoju, i zastanawiał się nad tym, jak Pazuzu mógł z taką łatwością przejść nad nią do porządku dziennego. – Dzięki. Chociaż jeśli martwisz się o swoją sylwetkę, to myślę, że nie powinna Ci za bardzo zaszkodzić. – Dodał zaraz, kiedy drugi ze Ślizgonów pochwalił jego jedzenie. Nie ukrywał, że połaskotał tym trochę jego ego. Postanowił się więc odwdzięczyć, wspominając o jego boskim ciele, w którym nie sposób było dopatrzyć się nawet najdrobniejszych mankamentów. Jak dla Matta, było wręcz nazbyt idealne, a Anunnaki miał prawo trochę sobie pofolgować. W końcu nawet gdyby nabawił się jakiejś małej fałdki tłuszczu, pewnie i tak nikt by jej nie zauważył, a chłopak na pewno nie straciłby swojego uroku.
Nieco dłużej krygował się za to z odpowiedzią na kolejne pytanie, bo nie był pewien, czy powinien mu opowiadać ze szczegółami o swoim ojcu. Dawniej, kiedy całym sobą okazywał względem niego wściekłość i podświadomie szukał zemsty, nie miałby z tym żadnych problemów. Teraz jednak, kiedy dogadywali się naprawdę nieźle, czuł się tak, jakby go szkalował. Z drugiej strony nie mówił przecież o niczym, co nie miałoby miejsca w rzeczywistości.
- Jak byłem mały, zostawił moją matkę i związał się z inną kobietą. Przez długi czas nie potrafiłem mu tego wybaczyć. – Stwierdził, że skoro już nawiązał ten temat, to jest mu winny słowo wyjaśnienia. Przerwał jednak, kiedy jego kolega uniósł się i zarzucił rękę za oparcie kanapy tak, że ta znajdowała się tuż za jego plecami, w niewielkiej odległości od jego swetra. Przez chwilę myślał, że Pazuzu ma ochotę go przytulić, chociaż przy okazji takiej rozmowy chyba nawet odpowiadało mu to, że tego nie zrobił. Czułby się wówczas jak jakaś ofiara losu. – Właściwie chyba nigdy się tak do końca z tym nie pogodziłem, ale aktualnie mamy dobry kontakt. – Instynktownie oparł się o tył kanapy, ale kiedy wyczuł dłoń Anunnakiego, znów pochylił się lekko do przodu, jakby obawiał się, że się poparzy. W sumie… trochę tak było. Nie chciał przecież, żeby jego gość znów wpadł w jakąś niezrozumiałą dla niego furię.
- Wiem, dzięki. – Wyrzucił z siebie ze sporym opóźnieniem, dziękując tym samym za wsparcie. Ze sporym opóźnieniem, bo gdy chłopak przesunął dłonią po jego łopatce, zaciskając ją krótko na jego barku, poczuł dreszcz przechodzący przez całe ciało. Nie potrafił stwierdzić, czy było to przyjemne uczucie, dopóki jego kolega nie zarzucił ręki z powrotem za oparcie kanapy. Teraz żałował bowiem, że ta chwila nie trwała dłużej.
Słuchał uważnie jego słów, ale nie były one do końca satysfakcjonujące. Jasne, o jego rodzinie wiedział niemal każdy, jednak Matt oczekiwał od niego jakiejś równie osobistej opowieści, jakiegoś wspomnienia, które miało dla niego ogromną wartość albo informacji, o której wiedziałby tylko on. A może jego oczekiwania były zbyt duże? Zważywszy na to, co wydarzyło się w kuchni, można było się domyślić, że Pazuzu stara się zwiększyć dystans pomiędzy nimi. Tyle że… za każdym razem, kiedy go odpychał, zaraz ponownie go prowokował, jakby chciał go przyciągnąć do siebie z powrotem. Tak jak i teraz, kiedy nachylił się w jego stronę z uśmiechem, a jego głos znów przybrał zaczepną barwę.
- Mam wiele pytań, ale… hm. – Zaciął się, nie wiedząc jak zagaić o to, co wydarzyło się jeszcze jakiś kwadrans temu. – Powiesz mi najpierw o co Ci chodziło? Dlaczego… – Jak można było to w ogóle ująć? „Dlaczego się wkurzyłeś? Dlaczego mną szarpnąłeś? Dlaczego mnie zbyłeś? Nie podobam Ci się?”. Jakiegokolwiek pytania nie zadałby sobie w myślach, brzmiało ono po prostu koszmarnie. – Nie lubisz facetów? – Wydusił więc wreszcie z siebie jedną z alternatywnych wersji, które brał pod uwagę. Przypuszczał, że znów wolałby nie usłyszeć odpowiedzi, ale jednocześnie miał świadomość tego, że jeżeli nie zapyta, to wszystko będzie go męczyło jeszcze dłużej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyWto Sty 21 2020, 15:16;

- Nie dziwię Ci się, zjebał - skomentował, odnotowując w myślach, że mimo wcześniejszej nienawiści potrafił unormować kontakt z ojcem do pozytywnych kontaktów. Warte uwagi. - Mężczyzna powinien być odpowiedzialny za rodzinę - mruknął ciszej, co właściwie pokrywało się z jego faktycznymi poglądami, chociaż raczej powinno zostać zrozumiane dużo pozytywniej, niż faktycznie sobie pomyślał. Uważał bowiem, że nawet jeśli znalazł sobie inną kobietę, to powinien po prostu zdradzać żonę na boku do czasu, aż nie wychowałby odpowiednio dzieci. Małżeństwo przecież nie było niczym innym niż umową, można ją w każdej chwili zerwać, zdeptać, zbezcześcić na wiele sposobów, ale potomstwo? Za nie prawdziwy mężczyzna powinien być odpowiedzialny tak długo, aż nie będzie pewien, że są w stanie ustać na własnych nogach solidnie, pewnie, stabilnie. Myśląc o tym ściągnął nieco brwi i upił kilka łyków piwa. Ciekawe jak to wpłynęło na poczucie własnej wartości Gallaghera. Tak ważna osoba postanowiła zmienić drużynę na nową - lepszą?
Uniósł brew, a uśmiech leniwie zszedł mu z twarzy, gdy zorientował się, że ten powraca do sytuacji sprzed kwadransa. A jednak był niecierpliwy. I nie rozumiał. A przecież tak wyraźnie mu powiedział, że musi zdecydować, że próbuje się dowiedzieć, że JESZCZE nie wie.
Oparł się wygodniej i wlał w siebie resztę piwa, zaraz pochylając się do przodu, by odstawić pustą butelkę na stolik. Potrzebował tej chwili ciszy, by wymyślić odpowiednią strategię, ale ta jedna, idealna, nie chciała mu przyjść do głowy. Pojawiło się wiele, ale żadna go nie zadowalała. Żadna nie przekonywała w odpowiednim stopniu.
- Matt - zaczął, obracając się w jego stronę, przez co częściowo wciągnął nogę na kanapę i zaraz położył dłoń na jego kolanie, starając się wyglądać na nieco zakłopotanego. Wiedział, że jeżeli chciał osiągnąć odpowiedni efekt, to powinien go teraz zapewnić, że jak najbardziej interesują go mężczyźni, a najlepiej w ogóle byłoby skłamać, że jest gejem i w ten sposób uchronić się przed potencjalnymi zarzutami, że widział go na randce z jakąś dziewczyną. Ale nie chciało mu to przejść przez gardło. Prędzej nazwałby Heaven cnotką, niż siebie gejem. A więc ta opcja odpada.
- Nie powinienem - mruknął nisko, przesuwając dłonią po jego udzie, zaraz przenosząc ją na mostek, by napierając na niego, jednocześnie się nad nim nachylić i ułożyć ich w półleżącej pozycji. Wsparł się jedną ręką na oparciu, umieszczając dłoń tuż obok głowy chłopaka, a kolano gdzieś koło jego uda, by górować nad nim w takiej pozycji. Nie planował takiego obrotu spraw, samemu dziwiąc się, że właśnie tak zareagował, chcąc poddać się instynktowi. Przełknął ślinę, czując jak zasycha mu w gardle z ekscytacji, że sam nie wie dokąd zmierza. Przyjemny powiew świeżości stojącej za niewiadomą. - A Ty sprawiasz, że chcę spróbować - powiedział cicho, ale wcale nie szeptem, a jedynie niskim, wibrującym tonem, jednocześnie wkradając się palcami pod jego sweter, by wybadać nimi stan mięśni brzucha. Zaniepokoił go przyjemny dreszcz, wywołany tą bliskością, ale nie wycofał się, a jedynie przesunął wzrokiem po ustach Ślizgona, zaraz wracając do jego oczu.
- Tylko to wcale nie takie proste - rzucił, zaciskając dłoń na jego boku - Jak chcesz się tylko pieprzyć, to możemy nawet teraz, Gallagher - wymruczał, nachylając się nad nim niżej - Ale wydawało mi się, że chcesz czegoś więcej, a wtedy musisz poczekać - lakonicznie wyjaśnił zasady, licząc, że chłopak zrozumie, że ma do wyboru los jego seksualnej zabawki albo cierpliwe czekanie aż będzie pewien, że mogą spróbować na poważnie. Oczywiście blefował, bo wcale nie planował z nim sypiać, ani budować związku, ale… Czy mógł być czegokolwiek pewien? - Co wybierasz, Matt? - szepnął, wpatrując się intensywnie w ciepły brąz tęczówek, łaskocząc rozgrzanym oddechem jego usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyWto Sty 21 2020, 17:29;

Zjebał. Dobre słowo, które i jemu przychodziło na myśl, kiedy tylko przypominał sobie, jak ogromny wpływ odejście ojca wywarło na całe jego dzieciństwo. Przez długie lata w jego sercu wzbierała nienawiść do rodzica, ale gdy zmarła jego biologiczna matka, musiał przyznać, że Anthony od razu się do niego odezwał, oferując swoje wsparcie. Perspektywa zamieszkiwania z kimś, kto go zdradził i tak bardzo zranił jawiła się jako wyjątkowo rozpaczliwa. Wówczas pocieszało go jedynie to, że będzie mógł spędzić więcej czasu z Carmel. Nie spodziewał się, że gotów będzie zakopać wojenny topór i znaleźć wspólny język z tatą. Chociaż początkowo podchodził do niego z dystansem, ewentualnie wdawał się z nim w kłótnie, z czasem zaczął z nim trenować latanie na miotle. Wysłuchał go, przyjął jego przeprosiny, a tym samym zdał sobie sprawę z tego, że Gallagher Senior nigdy o nim nie zapomniał. Mimo tego, że przeprowadził się do swej, nowej kobiety, nie chciał zerwać z nim więzi i starał się zadbać o ich jak najczęstsze spotkania. Poddał się dopiero na skutek usilnego uporu swojego syna, z którym nijak nie potrafił walczyć. Matthew zastanawiał się więc nieraz, co by było gdyby pozwolił mu mówić wcześniej i gdyby nie wyrzucał prezentów od niego do kosza. Czasami nawet obwiniał samego siebie o rozpad tych relacji. Wtedy jednak przywoływał w pamięci płacz matki i przekonywał siebie, że to nie on postanowił pozostawić swoją rodzinę.
- Próbował o mnie zadbać, ale chyba byłem na niego zbyt wściekły, żeby to wyszło… – Mruknął w odpowiedzi na słowa Pazuzu, ale nie kontynuował tego tematu. Miał bowiem wrażenie, że im dalej spogląda w tę otchłań, tym intensywniej ona wpatruje się w niego. Aktualnie naprawdę dobrze się z ojcem dogadywał i nie chciał znów rozpamiętywać wszystkiego tego, co złe, żeby nie zniszczyć ich relacji. Poza tym takie przesadne żalenie się przed ślizgońskim kolegą zdawało mu się żałosne.
Zamiast tego powrócił do sytuacji sprzed kwadransa. Może i pokazał w ten sposób, że jest niecierpliwy i że nie rozumie, dlaczego Annunaki tak postąpił, ale stwierdził, że będzie to najlepsze wyjście. Potrzebował odpowiedzi, która byłaby jednoznaczna lub choćby bardziej przekonująca, niż to jego wieczne przyciąganie i odpychanie, którym Pazuzu skutecznie mieszał mu w głowie. Wypełniając sobie tę chwilę ciszy, sięgnął po piwo i upił ostatniego łyka, odstawiając pustą butelkę tuż obok tej należącej do jego towarzysza. Żałował, że nie przyniósł ze sobą kolejnego, bo czuł, że znowu nerwy biorą nad nim górę i nijak nie potrafi ich kontrolować. Przyglądał się więc koledze, chcąc go ponaglić, kiedy wreszcie usłyszał swoje imię, a Anunnaki położył swą dłoń na jego kolanie. Z jednej strony ten gest powinien go upewnić w tym, że wszystko było w porządku, ale z drugiej wydawało mu się, że chłopak wyglądał na zakłopotanego. „Nie powinienem” – powtórzył te słowa w myślach przynajmniej kilka razy, próbując odgadnąć, co powstrzymuje Pazuzu i dlaczego na wspomnienie o pocałunku zareagował tak nerwowo. Nie potrafił się jednak skoncentrować, kiedy poczuł, że dłoń chłopaka przesuwa się po jego udzie. Ba, Ślizgon przeniósł ją zaraz na mostek i naparł na niego, nachylając się nad nim w półleżącej pozycji. Co on kombinował? Zmniejszał dystans pomiędzy nimi, a kolejne słowa wypowiedziane niskim, wibrującym tonem sprawiły, że Matt niemal stracił dech w piersiach. Aż tak na niego działał, że ten jednak chciał spróbować? Gdy wkradł się palcami pod jego sweter, złapał wierzch jego dłoni, ale nie zatrzymał go, podobnie koncentrując swe spojrzenie na jego ustach.
Dlaczego nie takie proste? Miał ochotę podnieść się na kanapie i musnąć jego wargi, ale wtedy do jego uszu dobiegł kolejny pomruk i musiał przyznać, że nie do końca tego się spodziewał. Również jego wyobraźnia pomknęła o wiele dalej, niżby zamierzał, na myśl o zrealizowaniu tej wulgarnej propozycji. Skłamałby mówiąc, że nie chce zedrzeć z niego ciuchów i że nie pragnie jego niezwykle seksownego ciała. A jednak… gdzieś pośród tych kuszących słów czaił się ten pieprzony haczyk… Czy gdyby zależało mu na rozwijaniu tej relacji, stawiałby go w ogóle przed takim wyborem?
Wyciągnął rękę spod swojej koszulki i wsparł się palcami o materiał kanapy. Wreszcie uniósł swoje ciało nieco wyżej i bezceremonialnie wpił się w jego usta, delikatnie łapiąc zębami jego dolną wargę. Objął go zaraz swoją ręką, dążąc do przedłużenia pocałunku i złączenia ich języków we wspólnym żarliwym tańcu, ale wbrew pozorom, to wcale nie była jego odpowiedź. Po prostu nie był w stanie się powstrzymać.
- Czy jedno wyklucza drugie? – Wyszeptał mu na ucho, nosem przesuwając po jego skórze. – Nie chcę TYLKO się pieprzyć. – Dodał zaraz, podkreślając słowo, które dla niego stanowiło klucz. W końcu nieraz fantazjował o tym, że znajdzie się z Pazuzu w podobnie intymnej atmosferze. Nawet i teraz chętnie poszedłby o krok dalej, ale powstrzymała go obawa przed tym, że znów może wszystko zepsuć. Potrzebował bowiem jego bliskości, ale nie tylko tej fizycznej. Chciał czegoś więcej niż namiętny, ale nic nieznaczący seks. Rozmów do późnej nocy, wspólnych śniadań, randek, przytulania na kanapie i oglądania filmów… Po prostu chciał go więcej. Dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyNie Sty 26 2020, 00:01;

Napawał się drobnymi zmianami w mimice jego twarzy, wsłuchując się w oddech, by wybadać czy przyspiesza, a może wręcz przeciwnie - zamarł mu z wrażenia w piersi. Prowokował go bardziej niż to sobie zaplanował, pochylając się na tyle blisko, że sam też poczuł bijące od niego ciepło i nagle zrozumiał, że to przebiega zdecydowanie zbyt szybko. Chciał go w sobie tylko rozkochać, ale przecież nie chciał go zbytnio dotykać, ani całować, a już na pewno nie miał w planach jakiegokolwiek seksu. A jednak zbliżył się za bardzo, był świadom, że to on popełnił błąd i nie mógł się dziwić Mattowi, że dał się sprowokować tą bliskością, ale…. Gallagher zignorował jego zasady. Ledwo zdążył zapomnieć, że ma do czynienia z kundlem i najwidoczniej Matt też przez to zapomniał gdzie jest jego miejsce. Spiął barki, czując miękkość jego ust i wstrzymał się od odepchnięcia go od siebie za to zuchwalstwo, gdy tylko chwycił w zęby jego wargę. Nie żeby nie był w stanie się odsunąć czy nie chciał tego zrobić - to była czysta kalkulacja. Dwukrotne odepchnięcie go od siebie, brutalne zdystansowanie w przeciągu zaledwie dwudziestu (?) minut. Zdecydowanie to byłoby wystawienie go na zbyt dużą próbę, a przynajmniej było na to za wcześnie. Plan długoterminowy był teraz ważniejszy. Z pogardą przyglądał się jego przymkniętym powiekom, przyjmując ten pocałunek, ale nie zamierzając odwzajemniać go w jakikolwiek sposób. A jednak gdy tylko poczuł natrafiające na siebie języki, rozpaliła się w nim zachcianka, by mu nie przerywać, a nawet sięgnął instynktownie do jego boku, by przyciągnąć go bliżej zaciskając tam dłoń. Rozbudził język, zbyt zaciekawiony wnętrzem ust Ślizgona i przymykał już nawet oczy, gdy tknęła go myśl, że to idzie w bardzo niebezpiecznym kierunku, który musi przyhamować. Odsunął go od siebie napierając dłonią na jego bark, a jednak Gallagher chyba już za bardzo rozochocił się pocałunkiem, bo bezczelnie kontynuował swoje zdecydowanie zbyt pewne zachowanie.
- Tak. Właśnie to oznacza wybór. Że musisz coś wybrać - warknął marszcząc brwi, wściekły na niego, za to nieposłuszeństwo, a jeszcze bardziej wściekły na siebie, że chce go więcej. Przyznając się do tego przegrywał tylko ze sobą, ze swoją orientacją. Nie była to żadna zasługa Matta. Równie dobrze jego miejsce mógłby zająć ktokolwiek inny, byle posiadał odpowiednio zadbany wygląd. Zwilżył usta, czując wciąż na nich przyjemne mrowienie i szybko przekalkulował co chce zrobić i czy powinien sobie na to pozwolić.
Złapał go za szczękę i nakierował jego twarzy ku swojej, by zatopić intensywne spojrzenie w brązie jego oczu. - Nie mów o tym nikomu - wymruczał wibrująco, dość cicho, a jednak w pustym mieszkaniu wybrzmiewająco niezwykle twardo, niemal gęstniejąc i zawieszając się w powietrzu dookoła nich, przez co był pewien, że gładko przeszedł do użycia hipnozy. Nie wiedział czy to koniecznie, ale przy tak delikatnej dla niego sprawie wolał mieć pewność. Przysunął się nieco bliżej, odliczając nanosekundy, w których wpatrywał się intensywnie w błyski jego wzroku i wpił się w jego usta, gdy tylko zauważył odpowiedni poziom powracającej świadomości. Rozchylił językiem miękkie wargi, zachłannie powracając do badania tego na czego straży stoją na co dzień, przenosząc dłoń na jego szyję, by kciukiem pogładzić proszącą się o ucisk grdykę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyNie Sty 26 2020, 01:16;

Nie miał nawet czasu zastanowić się, czy aby to wszystko nie przebiega zbyt szybko. Pazuzu skutecznie prowokował go nie tylko swoją pociągającą facjatą i atrakcyjnym uśmiechem, ale w szczególności ciągłym wszczynaniem dwuznacznych, słownych utarczek. Świadomie lub nie mieszał mu tym w głowie i sprawiał, że jego wyobraźnia zapędzała się zdecydowanie za daleko. Nigdy specjalnie nie przejmował się narzucanymi przez kolegę zasadami, ale teraz tym bardziej przestały mieć one jakiekolwiek znaczenie. Po prostu potrzebował jego bliskości i dotyku, tak jak powietrza i nic ani nikt nie mogło go powstrzymać przed skradnięciem tego jednego pocałunku. Chyba nawet przestał obawiać się tego, że po raz kolejny zostanie odepchnięty lub co gorsza, uderzony w ten głupi czerep. Celowo i z rozmysłem przekraczał granicę, badając jak daleko może się posunąć i czy Anunnaki nadal pozostanie tak niewrażliwy na jego czułości. Czyżby instynktownie wyczuł, że jego upór wyraźnie zelżał?
Przez krótką chwilę serce mu jednak zamarło, kiedy spotkał się z biernością z jego strony. Na szczęście chłopak zaraz sięgnął ręką do jego boku i przyciągnął go do siebie bliżej, na co kąciki jego ust uniosły się wyżej. Przesunął też delikatnie językiem po koniuszku języka swego partnera, czym wreszcie udało mu się rozbudzić w nim ciekawość i zachęcić do wspólnego tańca. Tak przynajmniej mu się wydawało, bo nim krew w jego żyłach zaczęła wrzeć jeszcze mocniej, Pazuzu naparł na jego bark, odpychając go od siebie i warknął na niego, jak gdyby właśnie obraził któregoś z jego braci. Tym razem jednak nie dał się zbić jego zachowaniem z pantałyku. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że w jakimś sensie zwyciężył, wodząc go na pokuszenie.
- Nie chcę wybierać. – Odpowiedział stanowczo, siląc się na zadziorny ton i przywdziewając jeden ze swych łobuzerskich uśmiechów. Pogrywał z losem, chcąc pokazać Ślizgonowi, że chyba jednak nie tak łatwo oprzeć się jego urokowi. Kiedy Anunnaki bezceremonialnie złapał go za szczękę, sam już nie był pewien czy przegiął i zaraz oberwie po pysku, czy jednak siedzący obok niego przystojniak znów wpije się w jego wargi. Wpatrywał się w jego oczy, próbując odgadnąć jego zamiary, ale ten moment dłużył się w nieskończoność, dopóki wreszcie do jego uszu nie dobiegł wibrujący, cichutki pomruk. Przymknął oczy, zupełnie poddając się temu głosowi i unoszącym się wokoło feromonom. Nie powie nikomu, niechaj będzie to ich słodką tajemnicą. Ponownie otworzył swe powieki, ale nie na długo, bo gdy tylko Pazuzu znów rozchylił swym językiem jego wargi, nie potrafił na skutek tej przyjemnej pieszczoty pozostać w pełni świadomym. Całował go równie zachłannie i żarliwe, jak gdyby zaraz miał ich ktoś rozdzielić. Wsunął również swoją dłoń pod jego koszulkę, delikatnie głaszcząc opuszkami palców jego idealnie wyrzeźbione mięśnie. Kiedy jednak wyczuł jego dłoń na swojej szyi i poczuł dotyk jego kciuka na swej grdyce, złapał go za nadgarstek, niechętnie odsuwając się od jego ust. Zaraz po tym oparł swoją głowę na jego czole, znów wpatrując się w te jasnobrązowe, błyszczące ślepia.
- Podobno nie chciałeś się śpieszyć… – Wymruczał cicho, niemal szeptem, uśmiechając się przy tym nie mniej zadziornie, co ostatnim razem. Znów się z nim droczył. – Dobrze całujesz… – Dodał jednak „na otarcie łez”, odruchowo przesuwając językiem po swoich wargach, by zaraz zacisnąć na tej dolnej zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyPon Sty 27 2020, 22:57;

Kierował się zachciankami, ale wcale nie tak łatwo było go rozpalić. To że zdecydował się na pocałunek było po prostu poddaniem się instynktowi, ciekawości i choć wiedział, że z pewnością będzie to przyjemne, to wcale nie odczuwał przy tym podniecenia. Przynajmniej nie tego seksualnego. To pojawiało się tylko w sytuacjach, gdy wiedział, że ktoś jest mu w pełni psychicznie oddany lub gdy może czerpać sadystyczną przyjemność z dominacji. Dlatego też jego pocałunki stawały się dość szybko coraz żarliwsze, ale i agresywniejsze, a gdy poczuł dłoń na nadgarstku, musiał zmusić się przed odruchem zaciśnięcia mocniej palców. Coś takiego mu przeszkadza? Przecież to nie był nawet przedsmak tego, co mógłby mu zafundować. Może jednak wcale się nie dogadają. Na razie nie spełnia żadnego z obu warunków, a sama ciekawość może nie wystarczyć.
Przesunął dłoń nieco niżej, na jego ramię, by rozmasować je pojedynczym, powolnym gestem, odczytując oparcie się o czoło jako podświadomą prośbę o więcej czułości. Jeśli tego właśnie potrzebuje, żeby zacząć tracić głowę, to da mu tego aż nadmiar, wmawiając, że nie może się powstrzymać.
- Są osoby, dla których czasem warto złamać swoje zasady - szepnął, nachylając się, by zdobyć jeszcze jeden, choć dużo łagodniejszy pocałunek. Nie było to kłamstwo, ale prawda była taka, że jedyną osobą, dla której to zrobił, był on sam. Ale czy to cokolwiek zmienia? Obaj coś zyskali, więc czemu przy okazji nie zacząć budować w Ślizgonie wrażenia, że jest wartościowy w jego oczach.
- A jak duże masz porównanie? - spytał, unosząc kącik ust, chyba już typowo dla siebie nawiązując do jego rzekomej rozwiązłości. Zabawne, że zaczęło się od jakiegoś karaokowego kondomiarza, a teraz stanowiło jeden z jego ulubionych przytyków w stronę Gallaghera. A może po prostu lubił to jego zapieranie się, że wcale nie jest latawicą?
- Przyjemnie mnie gościsz, ale trzeba mieć umiar - dodał, przesuwając kciukiem po jego wardze, po czym odsunął się od niego, prostując dłonią materiał swojej koszuli na twardym brzuchu. Miał na myśli zarówno pizzę, jak i ich bliskość, więc rozsądek podpowiadał mu, że należy się stąd ewakuować zanim zechce dziś złamać jakiekolwiek inne wyznaczone zasady. - To na co mnie zaprosisz za tydzień? - spytał, uśmiechając się szerzej, gdy powrócił do swojej pierwotnej pozycji z ręką zarzuconą na oparcie kanapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyPon Sty 27 2020, 22:57;

Czytanie w myślach. Potężna umiejętność, która pozostawała daleko poza jego zasięgiem, a jednak momentami żałował, że nie potrafi dotrzeć w głąb czyjejś głowy. Pewnie jak każdy, komu kiedykolwiek towarzyszyło uczucie niepewności w towarzystwie swego upatrzonego obiektu westchnień. Zastanawiał się czy wówczas życie stałoby się łatwiejsze, ale ostatecznie zawsze dochodził do tego samego wniosku. Nie chciałby zostać legilimentą. Sam przecież wielokrotnie w swym wnętrzu wyraził się niepochlebnie nawet o rodzinie czy przyjaciołach. Możność zapoznania się z każdym słowem przemykającym przez umysł znajomej osoby zdawała mu się więc zupełnie nieprzydatnym narzędziem, a nawet i udręką. Całe szczęście, że nie był również w stanie dowiedzieć się, co skrywa dusza Anunnakiego – bo czy wówczas z podobnym zapałem gotów byłby poddać się tej przyjemnej bliskości?
Dostrzegał jak Pazuzu, jakby wiedziony na sznurku, poszukiwał jego ust i dotyku z coraz większą żarliwością i agresją, i skłamałby mówiąc, że mu się to nie podoba. Chyba podświadomie wybierał dość podobny typ chłopaków, którzy za żadne skarby w Gringotta nie chcieli stracić swej dominującej pozycji. Nigdy mu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie – podniecało go to, że ktoś tak łapczywie i niecierpliwie wali do jego drzwi i okien. Pożądanie pociągało za sobą namiętność, a namiętność pożądanie. Podobnie jak i teraz, kiedy w rzeczywistości wcale nie chciał go powstrzymywać. Ba, drżenie mięśni podpowiadało mu, by pójść wraz ze swym kompanem jeszcze dalej. A jednak postanowił zagrać mu na nosie, podroczyć się trochę, mimo że przecież już dawno mógł odpuścić sobie zgrywanie niedostępnego. Zdradzał go ten dziecięcy błysk w oku, który pojawiał się wtedy, kiedy spoglądał w jego jasnobrązowe oczy. Ten sam, który jeszcze intensywniej rozświetlił źrenice, gdy do jego uszu dobiegł szept siedzącego obok niego chłopaka, a ten skradł mu jeszcze jeden, znacznie delikatniejszy pocałunek. Znów złapał lekko zębami jego wargę, jakby nie chciał pozwolić mu odejść, ale niestety Anunnaki w końcu się od niego odsunął, a on powoli zaczynał żałować tego, że w ogóle mu przerywał.
- Podobno zasady są po to, żeby je łamać. – Mruknął wyraźnie rozbawiony, z niemałym opóźnieniem odpowiadając na słowa swojego kolegi, które przynajmniej kilkukrotnie powtórzył w myślach. Prawdopodobnie zrobi to jeszcze wiele razy, upominając jednocześnie siebie samego, że nie powinien się tak mocno nakręcać. Przesunął się na kanapie, spoglądając na swój niedokończony kawałek pizzy, ale zaraz odwrócił się z grymasem na twarzy w kierunku swojego towarzysza. Nie on jeden najwyraźniej zdecydował się na przekomarzanki.
- Nie tak duże jak myślisz. – Odburknął, udając urażonego, ale niewątpliwie nie obniósł się na ten tekst z taką złością jak wtedy w Syrenim Śpiewie. Ot, zdążył się już przyzwyczaić do tych małych złośliwości Pazuzu i traktował je jako coś kompletnie normalnego, świadczącego o rozwijającej się pomiędzy nimi więzi. – Ale to nie znaczy, że nie mogę oceniać. – Przewrócił teatralnie oczami, wzdychając przy tym wymownie. Zamilknął jednak, słysząc kolejne jego słowa i czując, jak ten przesuwa kciukiem po jego wardze. Szlag by to… powinien go zatrzymać, znów pocałować, zaproponować żeby został na noc? W jednej chwili przemknęło mu przez głowę milion pomysłów, ale żaden nie wydawał się odpowiednim. Może lepiej było faktycznie pozostawić to tak jak jest i pozwolić mu zatęsknić za swymi ustami? Niechętnie zmienił pozycję, zdając sobie sprawę z tego, że zaraz go straci. Oby nie na długo. Oparł więc rękę po dalszej stronie kanapy, znajdującej się tuż za Anunnakim i nachylił się nad nim, z uśmiechem i nieudolnie zatajaną nadzieją spoglądając mu w oczy.
- Lubisz spaghetti bolognese? – Zapytał cicho, na jego nieszczęście nieco zachrypłym i łamiącym się głosem, który może i wybrzmiał całkiem seksownie, ale na pewno nie był zaplanowaną zagrywką. Podobnie zresztą jak i uciekający wzrok, który podświadomie znów szukał jego ponętnych warg i ten pieprzony mętlik w głowie, którego nijak nie potrafił sobie na razie poukładać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyPią Sty 31 2020, 21:11;

Nie. Zasady nie są po to, by je łamać. To tylko powiedzenie zbuntowanych nastolatków. Grupki dzieci, która ma się za wyjątkowych, zbuntowanych, "innych". Zasady są po to, by większość ich przestrzegała, a on sam wcale nie lubił ich łamać. Z trudem przychodziło mu pogodzenie się z tym, że dziś to zrobił. Naginał je często, fakt. Cudze zmieniał, przestawiał, rwał, by skleić odpowiednio, poprawnie, ale nigdy nie łamał zupełnie. Zachowywał spokój, chcąc utrzymać pozory, dobrą minę kryjącą wzrastający bunt w żołądku, ale potrzebował potrenować. Zmęczyć się fizycznie serią ćwiczeń siłowych i zaklęć, by wyciszyć myśli, że poddał się tak żałosnej zachciance. Organizm nie chciał odczuwać obrzydzenia do samego siebie, więc mózg od razu próbował go usprawiedliwiać, że kierowała nim chęć owinięcia sobie Gallaghera wokół palca, a nie jakikolwiek pociąg do tej samej płci. Lubił kobiety, co do tego nie miał wątpliwości. Żaden facet nie byłby w stanie dać mu tego co one. Te łzy, histeryczne krzyki, drobne szyje i nadgarstki, które opanować mógł jedną dłonią. I jęki. Nie ma przyjemniejszego dźwięku od przeciągłego kobiecego jęku, wydartego wbrew woli z piersi. Co takiego mógł dać mu Gallagher? Spojrzał na grymas na jego twarzy, a chwilę później zajrzał mu w oczy, gdy ten się przybliżył i z pewnością w jego własnych tęczówkach dostrzegalny był błysk, wywołany myślą o tym, ja żałosny jęk uda mu się wyrwać ze Ślizgona. Będzie się buntować, bronić czy może da mu ochoczo każdy dźwięk i ruch? Przełknął ślinę pod wpływem tych myśli i zmusił się do skoncentrowania nad zadanym pytaniem. Cały czas siedział nieruchomo, ale mając go tak blisko uniósł nieco głowę, by nie unosić na niego samego wzroku - to by za mocno kojarzyło mu się z tym, że Matt patrzy na niego z góry, a do tego dopuścić nie mógł. Uśmiechnął się mimowolnie zdając się słyszeć pewne drżenie w jego głosie i oparł dłoń o jego bok, by kontrolować dystans między nimi. Ma być blisko, ale nie za blisko. I tak wykorzystali już limit kontaktu, który nie był przewidziany na dzisiejszy wieczór.
- Zależy od kucharza - mruknął w odpowiedzi, nie uciekając wzrokiem choćby o milimetr od centrum jego źrenicy. - Powiedzmy, że temu akurat mogę zaufać - dodał po namyśle, korygując się, że powinien być nieco... cieplejszy w swoim zachowaniu, więc jednocześnie przesunął nieco trzymaną na nim dłonią, zaciskając palce mocniej, chcąc wyczuć jego żebra. Tym silniej poczuł, że powinien już się stąd ewakuować, więc wyprostował rękę, odsuwając go od siebie i wstał z kanapy od razu się przeciągając.
- To co, widzimy się w poniedziałek - rzucił luźno i ruszył w stronę wyjścia, gdzie wisiał jego płaszcz. - Zamierzasz mnie odprowadzić do drzwi, żeby się pożegnać czy będziesz dalej tak siedział? - spytał, nawet nie odwracając się przez ramię, by sprawdzić czy Matt faktycznie dalej tkwi na kanapie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptySob Lut 01 2020, 21:01;

Nawet w snach nie przewidziałby, że ten wieczór tak się potoczy. Nadal gdzieś z tyłu głowy pozostawało mu wspomnienie o wyjątkowo gwałtownej i nerwowej reakcji Anunnakiego, ale po tych niezwykle żarliwych pocałunkach prawdopodobnie mógłby wybaczyć mu o wiele więcej. Kiedy tylko ujrzał ponownie jego urokliwy uśmiech i poczuł dotyk jego dłoni na swoim boku, wcale nie chciał go puszczać do domu. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że to nieuniknione – tego wieczoru i tak przekroczyli pewną niepisaną granicę, więc lepiej było się rozstać w dobrych stosunkach i zatęsknić za swym towarzystwem, niż pożreć się o jakąś głupotę. Mimo tego już teraz spoglądał na swego kolegę tęsknym wzrokiem, nie mogąc doczekać się kolejnego spotkania. Trochę więcej optymizmu wzbudziła w nim dopiero odpowiedź Pazuzu, którą ten wyrzucił z siebie po dłuższej chwili namysłu.
- Odczytam to jako komplement. – Mruknął rozbawiony tym, jak jego towarzysz skrzętnie waży słowa. Zastanawiał się z czego może wynikać taka jego ostrożność czy strach przed wylewnością. Wiedział, że chłopak należy do czystokrwistego, słynnego rodu, toteż domyślał się, że podczas różnego rodzaju uroczystości wymagano od niego przestrzegania etykiety i utrzymywania swych emocji na wodzy. Może przybrana przy takiej okazji maska zbyt mocno do niego przywarła? – Dzięki. Następnym razem postaram się, żeby było przynajmniej tak samo smacznie. – Dodał z jeszcze szerszym uśmiechem wywołanym mocniejszym zaciśnięciem palców Pazuzu na jego koszulce. Niestety nic nie mogło trwać wiecznie, a w końcu drugi ze Ślizgonów zwlókł się z kanapy, ruszając w stronę wyjścia.
- Jasne. – Odparł a propos poniedziałku, chociaż westchnął w duchu, bo najchętniej wcale by się nie żegnał. Nie trzeba go było jednak pośpieszać, bo to oczywiste, że zamierzał go odprowadzić aż pod same drzwi. – Myślisz, że mógłbym się z Tobą nie pożegnać? – Rzucił do niego, wzruszając przy tym ramionami i kręcąc z niedowierzaniem głową, choć Anunnaki chyba i tak nie dostrzegł jego reakcji. Może to i lepiej.
Oparł się o ścianę, kiedy jego gość zakładał swój czarny płaszcz i owijał szalik wokół szyi. Powinien go pocałować na pożegnanie, czy lepiej będzie, jeśli się wstrzyma? Zabawne, że jeszcze chwilę temu gotowi byli rzucić się na siebie, a teraz znów zawładnęły nad nim te same wątpliwości. Wreszcie jednak złapał palcami za materiał jego szalika, przyciągając go za niego do siebie i musnął delikatnie swymi ustami jego wargi, jak gdyby chciał przypomnieć o niedawnej przyjemności, ale niezbyt intensywnie. Tak, by pozostawić po sobie pewien niedosyt i zachęcić do kolejnej schadzki. – To co… umówimy się dokładniej w tygodniu. – Zaproponował na pożegnanie, po czym skinął głową, jeszcze raz odprowadzając go wzrokiem, nim znajoma sylwetka nie zniknęła na klatce schodowej. Wystarczyło jednak, by zamknął drzwi, a wtedy zacisnął dłoń w pięść, przybliżając łokieć do swoich żeber niejako w geście zwycięstwa. A ten wspaniały wieczór… będzie pewnie rozpamiętywał jeszcze przez kolejnych kilka dni.

zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyNie Lut 02 2020, 18:21;

Merlin mu świadkiem, że bił się długo z myślami, przeciągając godziny swoich treningów do niebezpiecznego dla ciała maksimum, aż w końcu doszedł do wniosku, że jak zawsze powinien kierować się zabawą, zachcianką, o ile ta nie przysporzy mu problemów. A ostatnio rozrywkę przynosiło mu oglądanie rosnącego zaangażowania Matta, jego urzekającej radości drobnymi nawet gestami i ta jego… determinacja. Nie tak łatwo było go zniechęcić i to dawało mu satysfakcję. Że wracał po każdym odepchnięciu, nie przejmując się pojedynczą porażką, jak na prawdziwego sportowca przystało. Na początku, przychodząc dziś do niego utrzymywał sam przed sobą, że robi to wyłącznie z chęci zysku, zabawy jego uczuciami, by go potem brutalnie wgnieść w ziemię jak robaka. Nie żeby zrezygnował z tych planów, ale odczuwane fizyczne napięcie między nimi wywołało w jego umyśle bunt, którego nie mógł powstrzymać. Mógł oszukiwać wszystkich innych, ale nie siebie. Do najstarszej kurwy Merlina, przecież był Anunnaki. Nie zamierza się ograniczać. Mógłby się okazać i jebanym zoofilem, a i tak byłby wart dziesięciu czarodziei bez zboczeń. Bo właśnie w takich kategoriach widział ten pociąg do Matta czy jakiegokolwiek innego faceta. Jako zboczenie, które było zbyt kusząco przyjemne, by je odrzucić. Ukrywać jak najbardziej, ale nie odrzucać.
Dlatego nie tylko przywitał się z nim pocałunkiem, ale też cały wieczór raczył go dwuznacznościami i dotykiem dłoni, która naznaczała nowe obszary jego ciała, badając palcami stan różnych mięśni, jakby oceniał trwałość materiału, z którego stworzone jest znalezisko. Musiał przyznać, że relacja z Mattem była… wygodna. Póki co nie wymuszał na nim żadnych obietnic ani deklaracji, nie rościł sobie prawa do jego czasu, a zawsze był gotowy poświęcić swój, by mu w czymś pomóc czy tak jak w tym wypadku - przygotować im posiłek, który był na tyle zjadliwy, że nie musiał wzdrygać się wewnętrznie podczas klejenia kilku słów komplementu o profesjonalności spaghetti. Jak zawsze przy Pazuzu - alkohol znikał szybko, a wraz z nim znikały pewne łańcuchy, trzymające go wcześniej w ryzach, więc o ile wcześniej naprowadzał rozmowę na historyczne ciekawostki czy archeologiczne anegdoty lub zachęcał Matta do roztrajkotania się na temat quidditcha, tak teraz, wędrując za Mattem do kuchni, zaczął opowiadać o rankingu najseksowniejszych lasek w Hogwarcie, który ustalał wraz z Charliem. Oparł się o blat i przesunął spojrzeniem po tyle Ślizgona, który zajęty był otwieraniem, a później rozlewaniem wina z drugiej butelki i… znów zapragnął sprawdzić. Przysunął się więc bliżej, przyklejając umięśniony tors do jego pleców i powędrował dłonią po jego boku, przez klatkę, aż do szczęki, by wykręcić jego głowę w bok. Pochylił się nieco nad jego ramieniem, by uśmiechnąć się i z satysfakcją spoglądając na wywołany wyraz twarzy, przesunął koniuszkiem języka po jego dolnej wardze. - Ranking mężczyzn mnie nie interesuje - wymruczał wibrująco, przesuwając drugą dłonią po jego biodrze, by mocno zacisnąć na nim wygłodniałe drobnej krzywdy palce. - Znalazłem już pierwsze miejsce - dodał, nakreślając te słowa na jego ustach ciepłym powietrzem, jakby przygotowywał je do pocałunku, który nadszedł wraz z końcem zdania - i choć sam w sobie był krótki, porywczy, niczym ulotna zachcianka, to zamknął w nim agresywną nutę wszystkich hamowanych wciąż zachcianek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyWto Lut 04 2020, 03:29;

Umówili się na konkretną godzinę, więc tym razem mógł już wcześniej poczynić odpowiednie przygotowania i zająć się sosem do spaghetti. Samodzielnie zmielił wołowinę za pomocą prostego zaklęcia, choć skorzystał z magii jedynie przez wzgląd na to, że nie posiadał odpowiedniej maszynki. Krojeniem niezbędnych warzyw zajął się już własnoręcznie, tuż po naostrzeniu jednego noża ze swojego ulubionego zestawu. Chciał doprowadzić swe kulinarne dzieło do perfekcji, wszak nie przyjmował w gości byle kogo. Przez żołądek do serca? Może i głupie powiedzenie, ale Matt wierzył, że każde z nich niesie za sobą ziarenko prawdy. Zależało mu więc, by Anunnaki ponownie zasmakował w jego daniu. Rad był również z tego, że tym razem nie będą musieli tak długo czekać na ciepły posiłek i że nie musi się obawiać o nagły atak burczenia w brzuchu, który mógłby zniweczyć na pewno wspaniałą atmosferę. Nie mogła być przecież inna w takim towarzystwie.
W międzyczasie sięgnął do swojego wizbooka, jeszcze raz powracając do rozmowy z Pazuzu, a następnie zaczął przeglądać profile swoich znajomych. Natrafił nawet na Skylera i chociaż przez dłuższą chwilę wpatrywał się w jego zdjęcie, stwierdził że to bolesne uczucie towarzyszące ich rozstaniu chyba minęło już bezpowrotnie. Właściwie już podczas ostatniego spotkania z nim i z Dunbarem zdał sobie sprawę z tego, że spogląda na niego zupełnie inaczej, bez tego samego błysku i tęsknoty w oczach. Co prawda okoliczności nie sprzyjały wówczas myśleniu o dawnych miłostkach, ale mimo tego miał wrażenie, że swoje uczucia zdążył przez ten czas przenieść już na inną osobę. Na tę, która za chwilę miała przekroczyć próg jego mieszkania i sprawić, że jego serce zabije znacznie mocniej i szybciej.
Spodziewał się, że będzie miło, ale ta wizyta przerosła nawet jego oczekiwania. Zazu powitał go pocałunkiem i cały wieczór raczył go swymi dwuznacznymi, prowokującymi tekstami, nie szczędząc sobie wzajemnej bliskości i przyjemnego dotyku. Ah, no i te kilka słów, którymi chłopak skomplementował jego spaghetti i niemal sprawił, że obrósł w piórka… a potem niezwykle burzliwe rozmowy na temat historycznych ciekawostek, podczas których niekiedy wchodzili sobie w zdanie, ale mimo tego potrafili się dogadać bez rękoczynów. Za to Gallagher prawdopodobnie wyglądał do przesady uroczo, kiedy z dziecięcym entuzjazmem rozprawiał o quidditchu, ale nie oszukujmy się, skoro znalazł podatny grunt, nie potrafił się powstrzymać. Atmosfera sprzyjała, a wino w zastraszającym tempie znikało z butelki, rozwiązując im języki i zachęcając do jeszcze śmielszego zachowania. Nic więc dziwnego, że w drodze do kuchni Anunnaki opowiadał mu już o rankingu najseksowniejszych lasek, który ustalał wraz z Charliem. Kilka pozycji Mattowi się nie zgadzało od jego ostatniej rozmowy z najlepszym przyjacielem, ale zrzucił tę niespójność na niezdecydowanie młodego Rowle’a, który co rusz wodził wzrokiem za inną panną.
- Sam nie wiem… Chyba umieściłbym Nessę nieco wyżej. – Pozwolił sobie na komentarz a propos stworzonej przez chłopaków listy, po czym odkorkował kolejną butelkę wina, polewając im o wiele więcej niż pół kieliszka. Niekulturalnie, sprzecznie z etykietą, ale po co mieli co chwila chodzić i sobie dolewać? Ledwie zdążył jednak odłożyć butelkę, kiedy poczuł jak umięśniony tors Pazuzu przywiera do jego pleców, a jego dłoń przesuwa się po jego ciele. Stał tyłem do niego, więc chłopak nie mógł widzieć jego wygiętych w półuśmieszku ust. Przynajmniej do momentu, w którym wykręcił jego głowę w bok i musnął koniuszkiem języka jego dolną wargę. Naprawdę? Tylko tyle? Złapał się palcami za materiał jego koszulki po obydwu stronach żeber i już miał go skarcić za tę skąpą pieszczotę, kiedy usłyszał jego niski, wyjątkowo seksowny pomruk.
- Mówisz? Kto to taki? Znam go? – Odpowiedział zaczepnie, ale zaraz został uciszony pocałunkiem. Stanowczo zbyt krótkim i ulotnym. Niewiele myśląc, oparł się więc o kuchenny blat, po czym zarzucił ręce na szyję swojego kolegi i przyciągnął go do siebie bliżej. Przy okazji prawie wywrócił jeden z kieliszków z winem, ale niespecjalnie się tym przejął. Po prostu odsunął szkło trochę dalej, wpijając się w usta Pazuzu, żeby przymusić go do nieco większej wylewności. – A kto plasuje się na drugim i trzecim stopniu podium? Muszę wiedzieć na kogo uważać. – Mruknął zaraz po tym, kiedy otworzył powieki i spojrzał prosto w jego jasnobrązowe oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Pazuzu VI Anunnaki

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188
C. szczególne : Wężowa blizna :brew:
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 104
  Liczba postów : 153
https://www.czarodzieje.org/t17926-pazuzu-vi-anunnaki#507892
https://www.czarodzieje.org/t17931-listy-pisane-pazurem#508005
https://www.czarodzieje.org/t17929-pazuzu-vi-anunnaki#507883
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyWto Lut 04 2020, 20:26;

- Hmm - mruknął przeciągle, niby to się zastanawiając, choć to samo powiedział Charliemu o Nessie, co teraz usłyszał od Gallaghera. Wcześniej tego nie widział, ale po ich spotkaniu w kąciku eliksirów zdecydowanie nakreślił na nowo swoje mniemanie o niej i teraz umieszczał ją dość wysoko w swoim prywatnym rankingu. - Nah, za krucha - rzucił jednak, by nie zdradzaj się przez Mattem choćby najmniejszym zainteresowaniem dziewczyną.
- Na pewno kojarzysz - mruknął z cieniem uśmiechu, który przybierał stopniowo na sile - Straszna latawica - dodał, przysuwając się do niego bliżej, przyciągany przez te zachłanne, bezczelne ręce. - Jestem pewien... - zaczął, łapiąc go za uda, by unieść go nieco, wsuwając się między jego nogi, niby to wspierając go o blat, a tak naprawdę każąc mu utrzymać się trzymając się szyi i bioder. - ...że i do Twojego łóżka już trafił - dokończył, przenosząc jedną dłoń z uda na jego kark, by poczuć większe panowanie nad zainicjowanym przez Matta pocałunkiem, pogłębiając go z każdym kolejnym ruchem. W pewnym sensie na pewno było to przyjemne, inaczej by tego nie robił, nawet mimo zachcianki zapanowania nad psychiką Gallaghera, ale gdzieś z tyłu głowy wciąż kołatała się myśl, że to wszystko jest dla niego za mało intensywne. Dlatego też nie odpowiedział od razu na jego pytanie, a żarliwiej wpił się w jego usta, podgryzając dolną wargę i przyciągając ją ku sobie, by zaraz przycisnąć Matta jeszcze bliżej siebie, wędrując ciepłym oddechem na jego szyję.
- Nie słuchasz mnie - mruknął i jakby za karę zaczepnie wbił się zębami w mięsień na jego barku, zaraz na dobre sadzając Ślizgona na blacie. - Interesuje mnie tylko pierwsze miejsce - dodał łaskawie, po chwili pozostawiając wilgotny ślad po przeciągłym pocałunku nad jego obojczykiem, odsuwając się, by spojrzeć mu w oczy. Po prawdzie nawet nie wiedziałby kogo miałby do tego rankingu wcisnąć. Nie interesował się mężczyznami, jakiekolwiek wcześniejsze "incydenty" traktując jako nieporozumienie. Przechylił nieco głowę w bok, uważnie badając wzrokiem stan jego sylwetki, czy przypadkiem od dogadzania sobie włoskimi daniami i alkoholem nie traci formy. Położy dłonie na jego kolanach, by powolnie powieść nimi wyżej, wzdłuż ud, aż na biodra - w ten sposób przysunął się bliżej, opierając ich wargi o siebie, ale tak naprawdę sięgnął jedynie po swój(?) kieliszek za plecami Matta, po czym uśmiechnął się i cofnął te kilka kroków, by oprzeć się o blat naprzeciwko. - To jakie mamy dalsze plany na dziś? - spytał, krytycznie spoglądając na poziom wina, ale taktownie przemilczając tę kwestię i upił dwa łyki, zastanawiając się czy poprzednie nie było lepsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 EmptyWto Lut 04 2020, 23:38;

Zgodni jak dwie krople wody, choć może to i lepiej, że Matt nie zdawał sobie sprawy z wysokiego miejsca, jakie zajmowała panna Lanceley w prywatnym rankingu Anunnakiego. Nie mógł już dłużej okłamywać samego siebie – zależało mu na ślizgońskim koledze i niewykluczone, że gdyby Pazuzu przyznał mu rację, zacząłby upatrywać w swej przyjaciółce jakiegoś zagrożenia. Co prawda daleko mu było do toksycznego i chorobliwie zazdrosnego partnera, który sięgałby do korespondencji swojej drugiej połówki czy czynił awantury przez wzgląd na nic nieznaczące gesty, ale takie stwierdzenie z pewnością mogłoby rozbudzić jego czujność. Póki co chyba nie miał jednak czym się przejmować? A przynajmniej odpowiedź, jaką usłyszał z ust swojego towarzysza, w pełni go zadowalała.
To, co miłe nie może jednak trwać wiecznie, czyż nie? Bańka znów pękła, kiedy Zazu przezwał go straszną latawicą. Wiedział przecież, że cały czas mówi o nim, ale najwyraźniej nawet w takim momencie nie mógł się powstrzymać przed przypomnieniem mu tego kondomiarza z Syreniego Śpiewu. Miał wrażenie, że przez tego niechcianego adoratora, niezbyt zgrabna łatka przylgnęła do niego już na całe wieki. – Jak niby taka straszna latawica, to nie boisz się, że porzuci Cię dla jakiegoś fajniejszego, stojącego wyżej w rankingu? – Skoro i tak nie miał szans walczyć z nadaną mu ksywką, postanowił się nieco podroczyć. Szkoda tylko, że dotyk Anunnakiego zbyt intensywnie go dekoncentrował, a ostatecznie zniweczył i wszelkie plany co do wypracowania sobie silniejszego argumentu czy riposty. Ot, po prostu poddał się jego bezczelnym dłoniom i ustom, a jego drżące ciało mówiło, że pragnie znacznie więcej. Kiedy tylko zaczął się minimalnie zsuwać w dół, zaplótł nogi wokół bioder swojego partnera i mocniej złapał go ręką za kark, przytulając się do jego klatki piersiowej. Nie potrafił mu się oprzeć, miał tego świadomość, ale i Pazuzu stał się coraz śmielszy w swych gestach i zaraz przycisnął go do siebie, obdarowując go namiętnym pocałunkiem, podczas którego przygryzł niezbyt subtelnie jego dolną wargę, pociągając ją zębami za sobą. Zupełnie odleciał, szczególnie w chwili, w której poczuł jego gorący oddech na swojej szyi.  
- Ja nie słucham? – Obruszył się, a po tym jęknął cicho, bo choć ugryzienie w bark nie było zbyt bolesne, tak w ogóle się go nie spodziewał. Nie miał go jednak Anunnakiemu za złe, więc posłusznie przysiadł na blacie, wpatrując się w jego błyszczące, jasnobrązowe oczy, przez co jego odpowiedź dotarła do niego z niemałym opóźnieniem. Dopiero gdy pojął jej sens, wplótł palce we włosy Pazuzu, delikatnie odciągając jego głowę od swojego obojczyka, by znów ucałować jego usta. Działał na niego jak czerwona płachta na byka, bo wystarczyło, że ułożył dłonie na jego kolanach i powoli przesunął nimi aż do jego bioder, by Matthew musiał się powstrzymać przed spontanicznym zerwaniem z niego kolejnych części garderoby. A może nie powinien się powstrzymywać? Tym razem niestety Ślizgon tylko musnął jego wargi, sięgając po swój kieliszek wina, co Gallagher skwitował cichym westchnięciem. Najchętniej wcale by go nie wypuszczał ze swego uścisku, ale tak, Zazu mu o czymś przypomniał… plany na wieczór!
- Oglądamy film. – Wymamrotał pod nosem, próbując dojść do siebie. – Chodź. – Dodał po chwili już bardziej stanowczym tonem, zgarniając po drodze swój kieliszek wina, z którego upił niewielkiego łyka. Swojego gościa poprowadził do salonu, ale zanim usiadł obok niego na kanapie, odłożył kieliszek na stół, po czym złapał za pilota leżącego na szafce pod telewizorem i włączył czerwony przycisk z napisem „power”, by dostać się do panelu Netflixa. Zamiast tego ujrzał jednak na ekranie nic innego jak gejowskie porno, które najwyraźniej włączył sobie któregoś wieczoru. – Kurwa, sorry! – Wydusił z siebie zmieszany, ale chcąc jak najprędzej wyłączyć tę erotyczną scenę, upuścił pilota na podłogę. Rzucił się po niego szczupakiem dokładnie w chwili, w której jeden z chłopaków w telewizorze wziął do ust penisa swojego partnera [+18]. Nacisnął palcem na kolejny przycisk, ale pech chciał, że niedokładnie skierował pilota na dekoder. Dopiero po którejś z kolei próbie ekran wyświetlił panel z wieloma filmami do wyboru, tym razem już nie erotycznymi, a Matthew usiadł obok Zazu na kanapie, próbując nie spłonąć ze wstydu. Czuł, że jego policzki poczerwieniały, a żeby zmazać z siebie widmo tej porażki, sięgnął po kieliszek wina i od razu upił kilka łyków. W tym całym rozgardiaszu kompletnie zapomniał również o tym, jaki film miał załączyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Mieszkanie nr 7 QzgSDG8








Mieszkanie nr 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 7 Empty Re: Mieszkanie nr 7  Mieszkanie nr 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mieszkanie nr 7 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
londynskie mieszkania
-