Share
 

 Pokój Cassiusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyWto 15 Paź - 18:52;

First topic message reminder :


Pokój Cassiusa


Wysoki sufit, ciemna podłoga w jodełkę, własnoręczny malunek za łóżkiem. Ściany lekko poszarzałe już od dymu papierosowego. Mało mebli, z pozoru jeszcze mniej przedmiotów osobistych. Kilka dywanów, stolik, niewielka, chociaż wypchana po brzegi garderoba. Łóżko zaścielone niedbale. Ściany zaskakująco nagie. W całym pokoju pomimo kilku lamp panuje zawsze lekki półmrok. W jednym z kątów stoi sztaluga i tuż obok niej wysoka i wąska szafa. Pomniejszy składzik na farby, płótna, gotowe lub nigdy nieskończone obrazy… a także na zapasową whisky. Tuż obok stoi biurko. Zwykłe, o jasnym blacie i ciemnych nogach. Stoją na nim szklanki z pędzlami, niewielkie lustro i pewnie niejedna paczka papierosów. Tuż obok biurka znajduje się jeszcze samotna sterta książek traktujących nie tylko o malarstwie, ale i o anatomii, psychologii, mugolskiej broni. Sufit jest zaczarowany i na żądanie mieszkańca pokoju staje się niewidzialny, ukazując niebo rozciągające się nad Doliną Godryka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPią 27 Gru - 23:56;


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptySob 28 Gru - 15:24;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptySob 28 Gru - 20:02;



| ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 17 Lut - 23:05;

Mazanie farbami po płótnie nigdy nie było takie proste jak tego dnia. Im większy mętlik miał w głowie, tym łatwiej było mu ubierać w niego rzeczywistość. Przekształcać cienie w rogate demony, a zgięcia skóry czy niefortunnie ułożone nogi w niepokojąco piękne, powykręcane strachy. Jego obrazy w okresie przed feriami dalekie były od perfekcji, do której zazwyczaj dążył. To znaczy, były staranne, nawet bardzo. Wyraziste i nie pozostawiające miejsca na zbędne domysły, ale z pewnością nie ładne. Na tyle, że gdyby tylko nie był obecnie w tak poplątanym nastroju, może nawet mógłby czerpać z tego satysfakcję i napawać się tym mrokiem, którym nasiąkła jego sztuka. Odwagą, którą na niej prezentował. Szerokim spektrum wabiącej nagości, oddanej w sposób niezwykle okrutny. Ramiona spętano kablami, a oddech odbierano szarą (jak zwykle) poszewką na poduszkę. Kobieta widniejąca na jego dziele była drobna i krucha. Dziwnie znajoma, jeżeli wiedziało się gdzie szukać szczegółów. Jeden z jej palców odginał się w dziwny sposób, świadcząc o źle zagojonym urazie, może nawet złamaniu. Jedyny kolor na obrazie - blask złocistych loków - spływał nieprzerwaną kaskadą na jej nagie ramiona, wyprężone piersi, plecy wyginane w łuk. Długo pracował nad tym, aby jej ruch był realistyczny. Godzinami poprawiał zaklęcie, którym ożywiał swoje obrazy i chociaż nie rzucał go cały czas od nowa to sterczał przy sztaludze tak długo, aż wreszcie zesztywniał mu kręgosłup. Kiedy się zmęczył, patrzył na nią. Ciągle dostrzegał niedoskonałości czy pewien brak odzwierciedlenia w rzeczywistości, więc poprawiał. Wyciskał już trzecią tubkę czarnej farby służącej mu wyłącznie do zadbania o szczegóły cieni. Ubrał w nie otoczenie bardzo licznie. Chociaż jedynym elementem poza związaną postacią było samotne, niewygodne krzesło, okazało się, że wymaga ono zaskakująco wiele jego wkładu własnego. Oddania dziesiątek rys na drewnie czy nawet linii na posadzce sugerujących, że została tutaj przyciągnięta. Szarpała się na boki, zaciskała usta. Jej kości policzkowe poruszały się w harmonii pod materiałem półprzeźroczystego okrycia na pościel.
Chociaż potrzebował zastrzyku dodatkowych galeonów, nawet w głowie mu nie postało, aby sprzedać ten obraz. Ukrył go na samym dnie swojej zaczarowanej szafy na obrazy, niby swój największy wstyd. Specjalnie pomniejszony, wsunięty w dodatkową wnękę za wbudowanym drugim dnem. Wyciągał go okazjonalnie, podziwiał, znowu poprawiał, a potem parskał i prychał, wściekły na samego siebie, na swoje dłonie, farby, nawet na samo powietrze. Wciąż czegoś mu brakowało, ale musiał pogodzić się z tym, że to była praca na prawdziwe tygodnie. W międzyczasie malował na zamówienie obrazy proste i absolutnie nudne. Nie chciał nawet na moment wychodzić ze swojego pokoju i rozpraszać się kontaktem z klientem. Malował ze zdjęć, chociaż nigdy tego nie robił. Dodawał szczegóły nadające pikanterii, chociaż nikt go o to nie prosił. Nie niwelował też tego mrocznego nalotu wdzierającego się nawet tutaj, ale nie było to jego zaniedbanie. W ciągu kilku dni zdążył zapełnić większą szkatułkę na oszczędności, którą skrywał pod łóżkiem. W końcu. Będzie miał na farby, na pędzle i przede wszystkim na to swoje nędzne życie spędzone na obsesyjnym poprawianiu skrępowanej na krześle Claudine Harlow.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPią 10 Kwi - 22:26;

Generalnie uważała za dobrą decyzję fakt, że się Cassius wyprowadza z domu rodzinnego, jednakże podprogowo była wielce niezadowolona, że wybór padł na mieszkanie z jakimś lujem, a nie z nią. Oczywiście nie dawała po sobie tego poznać, bo to by wymagało od niej powiedzenia czemu piecze ją dupsko, a to z kolei zmuszałoby do przyznania się, żę chciałaby by z nią mieszkał. Tego zrobić nie mogła! Nigdy! Z drugiej strony nigdy nie planowała mu mówić, że go kocha więc kto wie co czas przyniesie.
Plątali się po rezydencji w poszukiwaniu różnych rzeczy, Dina nie miała wybitnie wielu okazji zwiedzać tego domu i w zasadzie nawet jej odpowiadało, że jakimś cudem trafili na okienko czasowe w którym praktycznie nikogo nie trafili buszując po szafkach i szufladach pracowni. Skierowała kroki na górę do pokoju Casa, bo już co jak co, ale tę lokację, jak i drogę do niej, to umiała odnaleźć nawet po ciemku i nietrzeźwa i był to fakt sprawdzony w praktyce.
Weszła do środka z rulonem szarego papieru pod pachą dość bezmyślnie, automatycznie, praktycznie jak do siebie i nawet nie zwróciła uwagi na to, że tak się stało - że to już była jej mikropieczara. Odruchowo sięgnęła po jakąś porzuconą koszulkę wymazaną w farbie, która wisiała na oparciu krzesła i najpewniej posłużyła za ścierkę do wytarcia dłoni i spojrzała na płótno rozpięte na blejtramie wstawionej w sztalugę w jego kąciku pracy.
I tak stała.
I tak patrzyła na to płótno, na te wąskie nadgarstki i jeszcze węższe kostki, na te uda jak zapałki i płotek żeber opiętych skórą, unoszących się powoli i opadających rytmicznie z każdym kolejnym oddechem damy na obrazie. Poczuła gwałtowne pieczenie żołądka i to paniczne uczucie, kiedy zaciska się klatka piersiowa uniemożliwiając na kilka chaotycznych chwil złapanie oddechu. Postać na obrzie nie miała twarzy, a jednak rezonowała bardzo blisko, gdzieś głęboko w środku, pieczenie zmieniało się w ogień a blondynka zaciskając zęby rozwinęła papier by zacząć powoli zabezpieczać płótno w taki sposób, w jaki Cassius nauczył ją pakuje się obrazy magiczne.
Zaczął ją łapać skurcz w żuchwie, kiedy w lustrze dostrzegła swoje wąskie kolana obciągnięte czarnym materiałem grubych pończoch i natychmiast odwróciła wzrok, tak gwałtownie, że się jej ten koczek co to go zaplątała na głowie rozwalił całkiem, a fala złocistych włosów rozsypała się jak rzeka. Były już coraz dłuższe, rosły jak pojebane, choć cienkie w ilości i wypadające garściami.
Włosy to jedyne co jej w życiu wyszło. Dosłownie i w przenośni.
Usiadła w końcu, poddając się, na krawędzi łóżka, trzymając w palcach ostrożnie ale pewnie zapakowany obraz i wbiła spojrzenie w jedną z pustych szuflad, niedomkniętych w kolumnie biurka. Czy tak ją widział? Czy ona tak wyglądała? Dlaczego musiał to uwiecznić? Po co to komukolwiek pokazywać? Pieczenie oczu nasilało się więc zamrugała szybko, akurat w momencie, w którym Swansea dołączył do niej w pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPią 10 Kwi - 22:42;

Szukanie jajek: numer 3 - D + 20% za 40pkt z DA

Znalazł je tuż przy wejściu. Zabawne jak magiczne jajka potrafiły materializować mu się pod nogami. Odszukał już trzy, a to dopiero początek, ledwie wstęp do całej tej celtyckiej nocy. To dla odmiany było całe srebrne, opalizujące na zielonkawo. Zupełnie jak barwy jego domu w Hogwarcie. Wziął to za dobrą monetę, schował do kieszonki koszuli opinającej jego pierś i wszedł do domu. Krzątał się po nim dłuższą chwilę, dopinając swoje sprawy na ostatni guzik. To pozabierał swoje pędzle, a to znowu znalazł stare szkice wetknięte w sam kąt. Wrócił do pokoju trochę za bardzo obładowany, aby wyglądać na gotowego do zabrania absolutnie wszystkiego. Rzucił swoje toboły na łóżko, zamierzając zaraz schludnie je posegregować, jak to miewał w zwyczaju i walczył przez chwilę ze sobą czy jednak nie zrobić tego teraz, bo nawet ten chwilowy burdel go wkurwiał i wyprowadzał z równowagi. Ale nie, zdarzyło się coś, czego nie przewidział i chociażby na głowie stanął, musiał najpierw nad tym zapanować. Problem jednak był w tym, że na początku tylko stanęło mu serce. Stanęło na chwilę, zacinając się jakby ktoś zatarł łańcuch i zaraz znowu go naoliwił. Dotknął piersi, gdy poczuł, że zakłuło go w klatce, ale zignorował to bezmyślnie. Podszedł do niej. Miękko i powoli, niby czający się tygrys lub wyrafinowany tancerz, którym nigdy nie był. Dotknął jej ramienia równie ostrożnie. Widział jak skrywa twarz za kurtyną włosów i chciałby być ostrożniejszy, ale nie potrafił. Był chamem, był bucem, był nieczułym pawianem. Był tak wieloma denerwującymi aspektami, że nawet tego nie negował. Jednakże wbrew pozorom miał w sobie tę wrażliwość, tę iskierkę współczucia. Widząc swój obraz i Dinę przed nim on… on dodawał dwa do dwóch. Domyślił się jak mogła to odebrać i spiął się. Wystraszył. Zażenował. A on nigdy nie uciekał przed prawdą. Nie robił uników i wychodził jej naprzeciw, ale dla niej… dla niej gotów był to zrobić. Zaprzeczyć swoim ideom tylko po to, aby nie czuć jak drętwieją jej ramiona, kiedy ją dotyka.
- Nie patrz - poprosił, jak gdyby miało to wymazać z jej pamięci obraz wychudzonej modelki. Denerwował się, było to słychać w jego głosie tak wyraźnie, jak gdyby to wykrzyczał. A on jedynie się martwił. Bał się o nią tak szalenie, że nigdy nie byłby w stanie się do tego przyznać bezpośrednio. Zamiast tego oddawał swój niepokój na płótnie. Nie sądził jednak, że zapomni je przed nią schować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:06;

Zaplątała się w bluszcz własnych myśli, zanurzyła w meandrach pewnych niejasności spowodowanych tym, że nigdy nie pytała go o jego inspiracje. Nie wiedziała co malował, poza tym, że malował. Nie wiedziała skąd biorą się jego pomysły na obrazy nie umiała więc nawet pokątnie jakoś wymyślić co wykluło się w jego głowie i na podstawie jakiej emocji, jakiej intencji powstał ten obraz. Była kompletnym ignorantem w kwestiach artystycznych, a już na pewno malarskich, więc widząc taki obraz umiała wykrzesać w swoim pustym czerepie tylko jedno. Czy słusznie czy niesłusznie, jaka była różnica, skoro już poczuła co poczuła a głupie klepki poklikały w miejsca w których nie powinny się pojawić?
Początkowo nawet nie zauważyła, że przyszedł, zgubiła się na chwilę pomiędzy swoimi oddechami, jednocześnie trzymając dzieło jak najcenniejszy skarb bo wyszło spod pędzla Casa, z drugiej czując nieprzemożoną ochotę wypieprzyć ramę przez okno. Dopiero kiedy dotknął jej ramienia podniosła na niego wzrok, choć wcale nie wyglądała jakby ocknęła się z zamyślenia.
Spojrzała w jego piękne oczy, które choć zachwycały spokojnym błękitem, to tak jak jego pozornie stoicki charakter zaskakiwał iskrami chaosu hipnotyzowały charakterystycznymi plamkami. Wpatrywała się w kropki jego źrenic jakby były maleńkim oczkiem wylotu tej studni do której potknęła się i wpadła bezmyślnie zastanawiając się, jak ma nie patrzeć i dlaczego jej nie mówił, że tak ją widzi, a zamiast jej powiedzieć malował tak porażające obrazy. Dlaczego? Czy musiała to zobaczyć? Musiała przecież, chyba, że ukrył by go przed nią. Czy ukryłby go przed nią? Nie patrz wskazywało chyba na to, że to nie dla jej oczu.
Czy to jedyny obraz, który przed nią planował schować?
Nie powiedziała nic. Skinęła jedynie głową starając się wyglądać na na tyle opanowaną, by nie drążyć w tym temacie dziury. Mimo to widać było napięcie w jej ruchach kiedy postawiła ramę przy drzwiach. Była zamyślona, nurkowała gdzieś w pamięci wertując jakąś chaotyczną analizę merlin jeden raczy wiedzieć czego. Podparła się pod boki stając przy drzwiach i wpatrując w podłogę, oblizała usta i skinęła głową jakby zgadzała się sama ze sobą.
Musiała to zrobić prędzej czy później.
- Pokaż mi inne. - powiedziała patrząc dalej tym samym pół-nieobecnym wzrokiem w ten sam nieokreślony punkt w przestrzeni koło jego biurka. Nie była w tej chwili w stanie spojrzeć na niego, bo wiedziała, że jeśli to zrobi, to się rozpadnie, a skoro zaczęli, to trzeba było to rozwiązać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:07;

Nie podobało mu się to. Nie podobało jak jasna cholera, ale nie do końca wiedział co ma zrobić, skoro już to zobaczyła. I nie sądził, że ten temat skończy się tak łatwo, więc kiedy od niego odeszła, poczuł jak do żołądka tak po prostu opuszcza mu się ogromna bryła lodu. Otoczył się ramionami, niby to krzyżując je w niezadowoleniu, a tak naprawdę po prostu zamykając się na nieprzyjemne poczucie, że robił coś niewłaściwego. Chciał jej opowiedzieć o tym obrazie, a ona wydawała się na niego obojętna. Chciała słuchać czy nie? Nie rozumiał już nic, więc trwał tak przez chwilkę porażony chłodem jaki odczuł i patrząc się już teraz bezmyślnie w podłogę w miejscu, w którym przed chwilą stała. Myślał, że wyszła. Nie słuchał jej kroków, nie liczył ich, dlatego kiedy się odezwała to tak naprawdę zdołała go wystraszyć. Drgnął lekko, ale nie odwrócił się. Udawał, że nie słyszy? Nie. Myślał. Myślał intensywnie, zastanawiał się jak stąd uciec i wtedy też przypomniał sobie o jajku, które miał w kieszeni koszulki. Wyjął je, aby sekundę później cisnąć na łóżko. Nie z rozpaczą. Z gniewem.
Dlaczego?
- Nie chcesz wiedzieć dlaczego? - Zapytał, a chociaż brzmiało to jak oskarżenie czuć było od niego na kilometr ból, jaki sprawiła mu jej ignorancja. Nie odczytywał dobrze sygnałów. Dał się nabrać, że nic ją to nie obchodzi, że jest ponad to wszystko i tak naprawdę to wcale nie dziwi jej ten szkielet wymalowany na miękkim płótnie, ubrany jak zwykle w czerń i biel walczące o idealny balans szarości. Miał dzisiaj humory, czy to naprawdę aż tak go raniło? Odwrócił się ponownie, aby podejść do swojej szafy. Jakby chciał wyrzucić z niej wszystkie brudne sekrety, jakie w niej trzymał uderzył w nią rękoma, ale wcale jej nie otworzył. Oparł o nią czoło, szukając stabilności dla własnych emocji, ale zamiast tego wypierdalając się w progu o niespodziewany próg.
Nie chciał pokazywać jej pozostałych.
Swoje brudne rządze, fałszywe sekrety. Myślał, że jest taki nieprzewidywalny, a tak naprawdę mówił jej to już tak wiele razy, że powinna była spodziewać się co jeszcze przed nią skrywa. Jak wiele cierpienia, jak wiele więzów. Rozmaitych kompozycji jej nagości i ubioru, cały ich przekrój. Dziwaczne pozycje, naprężone ciało, nagie piersi otulone brązowym sznurem. Najznamienitsze shibari jego życia pochodzące z wyobraźni. Tysiące pozycji w jakich chciał ją krępować, gdy tylko podnosiła mu ciśnienie. Kilka wepchniętych w poduszki, kilka namalowanych ciał po prostu leżących w jego pościeli. Zawsze tak samo pięknych i prawdziwych. Złote włosy rozrzucone na ramiona i lodowate niebieskie oczy, niby mogące należeć do księżniczki o łagodnej duszy, chociaż mordę tej jego własnej raczej grymas niezadowolenia powlekał. Trudno powiedzieć co ostatecznie go do tego skłoniło, ale szarpnął drzwiczki.
Otworzył swój skarbiec wstydów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:07;

Powoli i przeciągle przeniosła na niego spojrzenie, kiedy to pytanie wypadło z jego ust z taką pretensją i gniewem, a jej mina mówiła jedynie "naprawdę?". Naprwdę zamierzał teraz mieć do niej pretensje o to o co pyta i o co nie pyta? Teraz? Kiedy dopiero zobaczyła jak rzeczywiście ją widział? Jak wyglądała w jego oczach? Teraz on miał do niej pretensje?
Powoli pokręciła przecząco głową, nie, teraz nie miał prawa na gniew. Nie przyjmowała jego gniewu ani jego pretensji, nie przyjmowała jego pretensjonalnie skrzyżowanych w złości ramion. Trzymała się na cienkim włosku resztki zdrowych zmysłów, piętą spychając gwałtownie pojawiające się poczucie szczerego bólu, które cienkimi witkami wbijało się w jej serce. Nie chciała tego bólu, chciała zobaczyć resztę. Chciała zobaczyć, że widział ją piękną, że widział ją szczerą, chciała udowodnić sobie, że to nie wszystko, że każdy przecież czasem tak się zdenerwuje czy coś, prawda? Każdemu z nas zdarza się czasem powiedzieć coś w złości i przecież z całą tą miłością, którą dla niego miała akceptowała wszystkie jego złości. Przywary. Wszystkie jego wady i napady gniewu, żalu czy czegokolwiek.
Na pytania "co to" i "dlaczego" jeszcze przyjdzie czas, teraz musiała nakarmić potwora, który choć do tej pory skutecznie uśpiony leniwymi porankami, słodkimi pocałunkami i delikatnym dotykiem, to jednak gwałtownie obudził się w swoim paskudnym leżu. Potwora, który od samego początku mówił, że w tej całej miłości to wszystko chuja warte, że tu tylko krzywda, tylko ból i łzy. I choć zapach Cassiusa, jego oszczędne uśmiechy, dotyk jego palców i ust zamykał potworowi paszczę, to teraz? Teraz bestia wyprostowała się dumnie, a ona, jak patykowaty rycerz z gumowym mieczem podeszła do Cassiusowej szafy chcąc udowodnić potworowi i samej sobie, że się myli. Cały świat się myli.
Powoli ze skrytki, ukrytego drugiego dna wyjmował swoje dzieła, wielkie, piękne i majestatyczne. Kunszt wykonania nie podlegał dyskusji tak samo jak hiperrealizm oddający najmniejsze żyłki wybrzuszone pod parcianymi pętami, każde subtelne wgłębienia, każde krągłości i witki lin.
Wciąż nie mówiła nic, wciąż czekała, przemykała spojrzeniem po obrazie, jednym za drugim, poświęcając detalom tylko ułamek uwagi jak oczekujący utęsknionego gościa na lotnisku jedynie pobieżnie przyglądający się przypadkowym przechodniom. Z każdym kolejnym czekała na któryś na którym wyglądała by inaczej.
Aż w skrytce zabrakło obrazów.
Nie była pewna czy coś mówił, bo w uszach słyszała tylko dziwny pisk wskazujący na stanowczo za wysokie ciśnienie pod kopułą czaszki. Wzięła wdech i podeszła do kolekcji, teraz poświęcając każdemu z tych obrazów wystarczająco dużo uwagi, przyglądając się szczegółom jak maniak szukający dziury w całym. Czegokolwiek, czegokolwiek czego mogłaby użyć, by przekonać siebie i potwora w swojej głowie, że to wcale nie tak. Że nie tak ją widział, że nie była tylko tym...
Nie miała pojęcia ile czasu minęło, ile razy przyglądała się każdej z wyginających się w przeróżnych pozach kobiet. Nie miała pojęcia czy zdarzyło się jej westchnąć czy załkać nad którymś z nich bo miała wrażenie, że jej mózg odłączył się od reszty systemu i nie miała żadnego wpływu na odruchy swojego ciała.
W końcu oblizała usta puszczając ostatnią z oglądanych framug i cofnęła się kilka kroków tyłkiem wpadając na biurko. Spróbowała się objąć ramionami by znaleźć jakiś komfort w tej porażającej rzeczywistości, której całą paletę przed nią odsłonił, ale jej ramiona jak z ołowiu opadły pociągnięte grawitacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:08;

Nie miał czasu, aby zastanowić się które z nich ma teraz prawo do emocji. Wiedział wyłącznie tyle, że on sobie do swoich prawa rościć nie musiał. Wszystko co w sobie tłumił i cały ten żal, oschłość emocjonalna, nakładające się raz za razem przywary, niby klapki na oczy - to wszystko zwyczajnie z niego uszło, a chociaż chciał płakać na jej losem, do łez nigdy nie był zdolny. Nie normalnie. Dopiero popchnięty na granicę ujawniał jak bardzo kruchy jest wewnątrz. Jak psychicznie delikatna potrafi być jego artystyczna natura. Malował przecież ludzkie pragnienia, głównie swoje własne. Obawy, fascynacje, niewiadome. Wszystko to, co codziennie go przytłaczało, bo skromność w okazywaniu emocji nie pozwalała mu wyżyć się i odegnać przygnębiający egzystencję marazm. Był w stanie jedynie się złościć, czasem cieszyć. Nie wiedział co to znaczy martwić się. Zwykle po prostu tego unikał. A teraz brał obrazy, wyjmował je jeden za drugim, aby na samym końcu zacisnąć palce na własnych włosach w jakimś objawie bezsilności. Jak mały chłopiec zapędzony w kozi róg, któremu wskazano, w których miejscach popełnia błąd. Dlaczego nie narysował tego prosto? Dlaczego nie potrafił mieszać barw i unikał tego malując w szarościach? Zgnębiony przez chorą ambicję, wygłodniały perfekcjonizm, paranoidalną potrzebę milczenia, skrywania rozhukanego szaleństwa mógłby i te włosy z głowy rwać. Nie zmieniłoby to jednak nic.
Absolutnie nic.
Westchnął, chwytając spojrzeniem jasny sufit, uciekając od odpowiedzialności, nie widząc jak i ona ucieka od niego. Jak odsuwa się, aby wpaść na biurko. A on oddychał. Oddychał tak intensywnie, że wkrótce prawie się już hiper wentylował, chociaż słychać to było wyłącznie wówczas, gdy skupiło się na tym, bo on nie patrzył. Nie patrzył i nie widział, gubił się, szukał, wracał. Krążył w chmurach własnych bezsensownych wypowiedzi. Którą ścieżkę dialogową powinien wybrać, skoro reakcją na jego popierdolenie było jedynie pogardliwe milczenie?
I wreszcie przemówił. Rozwarł zaczerwienione od nieustannego gryzienia wargi, zerkając na nią przez ramię jedynie jednym porażająco niebieskim okiem. Nie było w nim szaleństwa, nie takiego jak zwykle. Nie chorej pasji, potrzeby prześladowania, naznaczania. Było coś gorszego. Jakaś inna potwora i to potężniejsza, bardziej zatwardziała w swoich postanowieniach.
Miłość jej było na imię, a pod ramię szła z przerażeniem.
Nie chciała rozmawiać, ale on potrzebował. Musiał coś zrobić, coś powiedzieć, cokolwiek, bo fala emocji, jeżeli wreszcie z niego nie umknie, pożre go od wewnątrz. Spopieli niby smoczy ogień, wynaturzona szatańska pożoga, a wtedy nie zostanie mu już nic. Jak na egoistę przystało, drżał na samą myśl, a choć jego pobudki nie były zatrutym jabłkiem gotowym do zaoferowania, on sam był przeklętą jabłonią.
- Nie tak cię widzę. - Powiedział wreszcie, a wraz z tymi słowami ulało mu się coś jeszcze. Pewien lęk, obawa, strach po prostu. Lęk o to, że ją straci. Obawa o jej reakcję. Strach, że przeinaczy znaczenie tego wszystkiego. Potęga jego obsesji była nie do zanegowania, mówił o czymś innym.
- Ale do tego dążysz. Tego się boję. - Przyznał się do tego, chociaż patrzenie na nią teraz sprawiało mu nieomal fizyczny ból. Wtedy też wreszcie spuścił wzrok, jak gdyby obawiał się, że po pierwszej sekundzie faktycznie spojrzy na niego z pogardą. Wysunął palce z włosów, wczepiając je we własne skronie, oczodoły, wyraźne kości policzkowe. Chciał szarpać szorstkość zarostu, ale jedynie się ukrył. Zdołał się powstrzymać, chociaż serce waliło mu w piersi tak donośnie, że wręcz wymagało jakiejś żywszej akcji. Kto wie czy się jej nie doczeka.
- Że odejdziesz… - Szepnął. Reszty nie komentował. Śpiewała o faktach przecież lepiej od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:08;

To milczenie nie było znamieniem pogardy. To milczenie było strachem, lękiem tak ogromnym, że przesłaniał niebo, przerażeniem tym, że to gniazdo słodyczy, jej lepki rozkoszny pełen miodu ul w którym już przywykła żyć, ta miłość, której tak długo nie chciała zaakceptować, a którą finalnie przyjęła do serca, że to wszystko farsa jest. Że była dla niego jedynie zaplątaną w kable, rachityczną istotą jak z niezdrowego snu z workiem na głowie, wykrzywioną w grymasie, z zębami zaciśniętymi na linach, pościeli, na własnych przegryzionych wargach. Patrzyła na ten ostatni, na tę ostatnią, tę spętaną kablem, gnącą się rozpaczliwie na przyciągniętym z ciemności krześle.
Wychwyciła natychmiast błysk jego wykrojonego ze szlachetnego larimaru oka i drgnęła tylko odrobinę, niepewna tego co to spojrzenie znaczy. Jeszcze pół godziny temu rozpoznała by tę emocję bezbłędnie, teraz? Jej umysł oplatały czarne i lepkie macki strachu, zaplatające się wokół płuc, żołądka, umysłu.
Nie tak cię widzę.
Nie tak? Nie nagą? Spętaną? Szarpiącą się? Nie tą o kościstych kolanach, nie tą o krzywym palcu? Przypomniała sobie w moment ten obraz jeden jedyny, który przywłaszczyła sobie bez pytania. Pokryta sinymi wybroczynami, zroszona perlącą się krwią odznaczającą się na papierowo białej skórze. Każda jedna była w jakiś sposób... zniszczona. Podniosła powoli dłoń opatrzoną cienką, płaską ozdobą ze złota i zasłoniła palcami usta nie potrafiąc wciąż znaleźć odpowiednich słów by skleić jakąś wypowiedź. Im bardziej próbowała powiązać ze sobą sylaby, tym szybciej się one rozbiegały i zaczynała w panice miotać się w swojej głowie w tym lęku, że za chwilę nie będzie już w stanie wymówić nic. Nawet jednej zgłoski. Wszystkie dźwięki jej trzewi zeżre ten sycący się z satysfakcją potwór, szepczący cicho, że miał rację, a ona głupia, ona głupia, głupia, głupia...
Za każdym razem, kiedy odwracał wzrok czuła kolejny sztylet w swoich trzewiach. Czy było aż tak źle, że nie mógł na nią patrzeć? Już w ogóle nie mógł na nią patrzeć?
Przez jedną krótką chwilę poczuła ogromny żal do świata, ogromną niesprawiedliwość do losu. Dlaczego ona nie mogła mieć dobrze? Dlaczego to, czego tak zapragnęła, coś tak pięknego co polubiła mieć, coś jej własnego tylko, jej i jego, dlaczego i to musiało być skażone kalectwem dysfunkcji, jak wszystko czego w życiu dotknęła? Skąd miała w sobie to piętno zniszczenia, dlaczego wszystko na czym kiedykolwiek jej zależało, a przecież nie było tego wiele, dlaczego nie mogło choć raz, choć raz jeden być po prostu...
Wtedy, kiedy była już bliska implozji i przekonana o tym, że za dwa oddechy serce po prostu zatrzyma się jej na zawsze i umrze. Tu i teraz, w tej chwili w tym miejscu padnie trupem.. wtedy on kontynuował swoją myśl. Jego słowa jak nieśmiałe światło morskiej latarni w czarną i straszną noc zatliło się gdzieś w oddali. Jak na komendę łzy, szereg żołnierzy wezwanych tym blaskiem szczerości, wystawiły główki ponad krawędź okopu bladych powiek.
Znów zawisła między nimi ta dusząca cisza, łykająca ostatnie atomy tlenu z powietrza, pozostawiająca nicość, pustkę, zimno. Zapragnęła jego dotyku w tej chwili bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jego afirmacji, potwierdzenia istnienia jej osoby, a jednak pozostał odległy, ukryty między swoimi palcami, zaplątany we własny szept.
Stawy kolan pękły, łamiąc nogi w połowie kiedy powoli zgarbiła się pod ciężarem samoświadomości.
- Dlatego...? - wydusiła ostatecznie, niewiele choć i tak cudem bo przekonana była, że zapomniała angielskiego języka już na zawsze. To wszystko jej wina. Jego lęk, strach, jego drżenie ramion, te obrazy, perseweracja strachu przed utratą, przed tym, do czego dążyła, sam to przecież powiedział. Wsparta dłońmi o kościste kolana wpatrywała się w podłogę czując, że zaraz zwymiotuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:09;

Strach wiele ma imion. Mnóstwo twarzy. Niesie tysiące szeptów, niby wiatr wpadających w ludzkie ucho. Wydmuchiwał z nich inteligencję oraz racjonalność. Jeżeli ktoś nigdy nie miał ich wiele… cóż, być może po prostu dął pusto w tę dziurę, gwiżdżąc między uszami. Tak czuł to teraz Cassius, jakby nic w nim już nie zostało. Ani jedna szara komórka, ani gram zdolności do zachowywania się właściwie, do czytania jej zachowania. Byli bardzo zgrani. Niezwykle podobni. Zarazem kompletnie inni. Nieustannie skłóceni. Wpadając na siebie we wściekłości i pożądaniu nie mieli pojęcia co robią, ale i tak Swansea zdawało się, że wtedy rozumiał więcej i patrzył na to wszystko inaczej. Kiedy zniknęła nienawiść zaczął się gubić, bo cóż lepiej rozumiał jak nie właśnie nią?
Oddech szarpał mu płuca, gdy ostry jak stal lęk wciskał się przez każdy por jego skóry, wprost do jego wnętrza. Zatruwał je, niczym opary śmiercionośnego gazu. Jego odpowiedź nie była kłamstwem, ale nie była też do końca prawdą. To nie był jedynie strach, ale też potrzeba kontroli, która teraz wymykała mu się spomiędzy palców. Drzemiąca w nim agresja domagała się górowania nad nią, przytłaczania jej swoją osobą, widzenia jej tylko i wyłącznie zaplątaną w więzy, aby nigdy już mu nie uciekła, aby zawsze miał do niej dostęp. A z drugiej strony kiedy ona zeszczuplała, a on zaczął niejako to dostrzegać, zapadał się w psychozę jeszcze wyraźniej. Malował więcej, drastyczniej, mocniej. Malował wszystko to, czego jej nie mówił. Odnotował jak wypadały jej włosy, jak obgryzała paznokcie, jak straciła zdrowe rumieńce. To tylko drobnostki. Szczegóły, na jakie nikt nie zwraca uwagi, gdy widuje kogoś codziennie, ale przez te pierdoły przestanie w końcu sypiać poprawnie. I kiedy to nastąpi, przyjdzie czas na konfrontację. Zdaje się, że żadne z nich jej nie pragnęło. Nie niesłusznie.
- Jestem chory, wiesz… - odpowiedział, ale bez załamującego się głosu. Wprost, tak jak czuł, jak nigdy nikomu by się nie przyznał. Miał w sobie autorefleksję. Miał jej bardzo dużo, ale nie mówił o tym. Radził sobie w zupełnie inny sposób, w końcu jednak musiał przestać ją omijać i tłamsić. Otworzyła go nie tylko na delikatność, ale także na tysiące innych spraw, o których najwidoczniej żadne z nich nie miało pojęcia.
Poruszył się jakby wbrew swojej woli. Postawił kilka kroków, cofając (dla odmiany) czyste od farb dłonie, których paznokcie wyżłobiły w jego skórze czerwone linie. Chwiał się. Niby pijak na rauszu emocjonalnego popierdolenia na ślepo szukał równowagi. Zatrzymał się przed nią, ale nie stał. Opadł na kolana, potem na własne pięty, wymacał jej chudziutkie kolana. Wpełzł dłońmi niżej, aby odszukać jej rękę, jej palce.
- Dina… - szepnął, chcąc, aby teraz to zrobiła. Oczy zaczerwieniły mu się od tego kłębowiska myśli, które się w nim pojawiły. Chciał, aby na niego popatrzyła, chociaż paskudnie bał się tego, co zobaczy w jej oczach. - Daj mi to zrobić. Pozwól mi pomóc. Pozwól mi być przy tobie. - I niby jakieś niezdarne dziecko, stworzył z własnych palców pokracznego ślimaka, pozostawiając pomiędzy palcem wskazującym, a kciukiem niewielki otwór. I wybierając na oślep, wsunął pierwszy lepszy jej palec właśnie w ten otwór.
- Zróbmy to jeszcze raz… - szepnął ponownie, a potem zamilkł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:09;

Wciągając przeciągle powietrze robiła się coraz bardziej zła. Strach i gniew były bliźniaczymi emocjami, tak łatwo było balansować na krawędzi między nimi. Oddech rozpychał jej płuca tlenem, a w głowie pierwsze iskry żalu nad samą sobą strzelały oślepiającymi ognikami w ciemnościach. Brnęła w stronę tej latarni, szumu jego głosu jak fal, odbijającego się od kamienistego wybrzeża jej serca, lazurowego błękitu światła jego oczu, płynęła przez tę ciemność w swojej głowie napędzana coraz gorliwszymi iskrami. Złość. Uczucie tak znajome, tak bliskie, zawsze odwracane w nieodpowiedni sposób - nie tym razem.
Potrząsnęła taflą srebrzystych włosów, nie. Tym razem się nie zgadzała na to, żeby los z niej drwił, tym razem nie zgadzała się na to, by to czego dotknęła zeżarła dysfunkcja, tym razem będzie stać i walczyć i choć potwór lęku był wielki, a ona miała tylko gumowy miecz i zbroję z papieru... nie była sama.
Kiedy dotknął jej kolan ona już go wypatrywała, jej spojrzenie czekało na jego obecność a w jasnych tęczówkach widać było tylko i wyłącznie determinację. Wiedziała przecież, że przyjmie każdą z jego wad nawet jeśli było nią szaleństwo i bogowie jej świadkiem, nie miała najmniejszego prawa wytykać mu niestabilności w momencie, w którym sama nie cieszyła się najbardziej zrównoważoną psychiką.
Zgięła kolana klękając przed nim, na nim, siadając mu na kolanach okrakiem i zamykając palce na jego palcach oplatających się wokół jej palca. Wyciągnęła drugą rękę by objąć nią jego policzek i pochyliła się, dotykając drugiego policzka swoim własnym i zamykając oczy.
-Cassius. Powiedz to. - szepnęła przez zaciśnięte zęby, a choć był to szept cichy to brzmiała w nim desperacja. Musiała to usłyszeć, żeby być pewną, musiał to powiedzieć inaczej nie będzie miała siły z tym gumowym mieczem tłuc potwora, musiał być jej tarczą, jej prawdziwą zbroją, jej dzielnym rumakiem, rycerzem i królem- Powiedz mi Cassius - szeptała walcząc z paniką, dociskając swój policzek do jego policzka tak, że praktycznie mówiła mu te słowa prosto w skórę- Powiedz, że czy dobrze czy źle, powiedz mi, że niezależnie od wszystkiego... - obróciła powoli twarz przez co jej słowa były ledwie wyraźne, kiedy szeptała je w jego kość policzkową, trzymając kurczowo palcami skroni po drugiej stronie jego głowy- Powiedz to, że niezależnie od wszystkiego kochasz mnie tak samo bardzo jak ja kocham ciebie.
To co brała chwilę temu za strach, jej pompujące uparcie, naszprycowane miłością serce jak opętany kowal przekuwało w twarde żelazo zdeterminowania, szalonego uporu. Sztywniały jej barki, plecy, ramiona, chciała tylko, żeby jej to powiedział, musiał to zrobić inaczej była pewna, że umrze. Dziś. Tu. Teraz umrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:09;

Zadrżał pod jej palcami w jej ramionach. Jej słodki, charakterystyczny zapach dotarł przez tę folię z paniki i sprawił, że odetchnął trochę głębiej, nieco dłużej wypuszczając powietrze spomiędzy zaczerwienionych warg. W tym momencie było w nim tak wiele słabości. Czy kiedykolwiek widziała go w takim stanie? Tak zmarnowanego, wrażliwego na wszystko co mogłaby powiedzieć? Oby nie. Oby nie musiała też widzieć go takim nigdy więcej. A jednak to nie on sam się załamał. Zrobiła mu to właśnie ona. Kompletnie przypadkiem. Świadomość, że może ją kiedyś stracić była w nim od dawna. Wiedział, że jest trudny, niewychowany, często za ostry. Był bardzo świadom wszystkich swoich śmiertelnych wad, a jednak wciąż łudził się, że w tym równaniu balansowali się na tyle dobrze, aby było w stanie to funkcjonować. I kiedy ona odkryła w końcu co on myśli na ten temat… po prostu coś w nim pękło.
Nie zaczął płakać, chociaż oczy okrutnie go piekły. Nie był zdolny do tak łatwego poddawaniu się wzruszeniu, co świadczyło wspaniale o tym jak potworna była dla niego ta myśl. Myśl, że ją straci, że może kiedyś go opuści. Przez głupią anoreksję, przez potrzebę kontrolowania jedzenia. Już wolałby, żeby odeszła i rzuciła mu w twarz wszystko to co zdołał do niej poczuć. Był na takim etapie, że mógłby tego nie przetrwać, ale istniała wciąż ta szansa. Po jej śmierci nie byłby w stanie się pozbierać.
Nie mówił nic dłuższą chwilę, ale była przecież tak blisko. Musiała doskonale słyszeć jak wilgotny stał się jego oddech, jak przełykał nerwowo ślinę. Dusił w sobie wszystko to, czego nigdy nie powinna była u niego oglądać. Chciał być dla niej silny, ale siła nie brała się przecież znikąd. Potrzebował więc czasu, aby ułożyć sobie te słowa w gardle i chociaż kiedyś za nic w świecie nie zrobiłby tego, o co go prosiła to te czasy już chyba właśnie mijały bezpowrotnie.
- Claudine Harlow… - szepnął jej imię i nazwisko, zaciskając zaborczo palce na jej talii i niwelując pozostałe centymetry między nimi. Przytrzymał jej plecy, ustami dotykając jej policzka. Śpiewał jej wprost na uszko. - Czy wyjdziesz za mnie? - Wypalił zamiast zapewnień o miłości, bo chociaż nie miał pierścionka, jego gest rozumiał się sam przez siebie. I bolało go to mentalnie, bolało straszliwie, bo pętał się właśnie na własne życzenie, wpychał się wprost w największe zobowiązanie swojego życia, ale czyż nie zrobił tego już w Vegas? Mówi się, że człowiek po alkoholu mówi to co naprawdę myśli. Skoro wzięli tam ślub to znaczyło to chyba dokładnie to, że właśnie tego potrzebuje?
- Bo kocham cię najbardziej na świecie. Jak ostry zapach farb. Jak miękkość włosów Ces. Jak ostre krawędzi skał. Jak piekący oddech po długim biegu. Kocham cię kiedy się złościsz. Kiedy mnie całujesz. Kiedy twoje naleśniki lądują na podłodze, a kubki na ścianie. Kocham kiedy jesteś mi posłuszna i kocham jeszcze bardziej, kiedy robisz mi na przekór. Kocham tylko ciebie. - Głos zaczął mu się załamywać, więc odsunął się lekko od jej ucha, aby odchrząknąć. Jednocześnie spróbował pochwycić jej spojrzenie, chociaż bał się straszliwie co tam dostrzeże.
- Czy zostaniesz ze mną do końca…?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:09;

Kiedy on drżał wszystko drżało. Cały świat w fasadach aż po bramy nieba, każda cząsteczka drżała w odpowiedzi na jego ruch, był jej alfą i omegą, samoistnie i bez wysiłku wsunął na głowę koronę władcy tego królestwa i jeśli oddychał płytko to każda komórka jej ciała, wierny poddany, oddychała równie płytko, jeśli coś go bolało to do cna jestestwa swojego odczuwała ten ból, kiedy się wściekał, gdy był rozgniewany to i ją złość wypełniała równie niszczycielska, bliźniacza, jak przez te wszystkie lata ich znajomości. I teraz? Kiedy słabość obejmowała bezlitośnie jego barki, dzisiaj zareagowała inaczej.
Niczym stary zegar którego zardzewiałe tryby wiecznie obracały się w jedną stronę, na złość odpowiadając złością, na strach strachem, każdy zawias z jękiem giętego żelaza zatrzymał się by odwrócić ruch całego mechanizmu. W drugą stronę ruszyć, przeciwną niż do tej pory. Przylgnęła do niego, przyciągnięta tym tulącym ruchem, spragniona kontaktu z jego ciałem, kiedy wypowiedział jej imię zamknęła oczy gotowa na wszystko.
Ale czy na wszystko?
Spodziewała się przecież, że mógł powiedzieć cokolwiek. Mógł powiedzieć, że tak, że nie, że mu wszystko jedno, zasypać ją konfetti słów w których nigdy by nie odnalazła znaczenia mając rozum niewielki i niewielką cierpliwość do analizy. Mógł podarować jej ciszę, chłodną i ciągnącą się przez całą wieczność tak, jak robił to często gdy obserwowała jego wieczorną i nocną pracę.
Bardzo nieznane uczucie rozpychało się zaborczo w jej wnętrznościach, coś czego nie umiała nazwać bo nigdy nie musiała umieć tego nazywać, nigdy nie czuła tak bardzo jak w tej chwili istnienia w jej wnętrznościach takiej potężnej masy. Westchnęła odwracając głowę w jego stronę gdy odsunął się na tych kilka centymetrów. Patrzyła jakby... nieśmiało? Na linię jego warg zwilżonych oddechem, na wzgórzę nosa, wspinając się po nim niepewnie w stronę tych oczu w których zapadała się bez pamięci za każdym razem, gdy na nią spoglądał. Kiedy patrzył na nią ze złością, kiedy patrzył z pożądaniem, wtedy kiedy tlił się w nich zawód i kiedy lała się z nich niechęć - zabijały ją te oczy jednocześnie dając wszelki sens do dalszego życia. Pytanie, które zawisło w powietrzu wydawało się jej w tej chwili tak abstrakcyjnie niedorzeczne, że rzeczywiście nie wiedziała przez chwilę jak na nie odpowiedzieć. Z tego prostego względu, że nie wyobrażała sobie żadnego innego scenariusza, nie umiała wyobrazić sobie, że za rok, za pięć, za dwadzieścia w jej życiu byłby ktokolwiek inny. Może i była jedynie zakompleksioną, złośliwą półwilą pragnącą jego zapewnień o miłości, ale była jego zakompleksioną, złośliwą półwilą. I niczyją inną. I nie chciała być niczyją inną. Nigdy. Tak długo, jak będzie chciał ją mieć.
Pokiwała głową wpatrując mu się w oczy, początkowo powoli, jednak zaraz dużo śmielej jakby się zlękła, że przez tę chwilę milczenia mógłby się jeszcze wziąć i rozmyślić, zmienić zdanie, jeśli szybko nie potwierdzi.
- Tak. - wyrzuciła z siebie na wydechu- Tak. - powtórzyła znów, tylko odrobinę spokojniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:10;

Było w tej chwili coś magicznego. Dwoje patusów spleconych w uścisku, obydwoje klęczących, szarpanych własnymi emocjami. Ten widok był prywatny, nawet bardzo, a zarazem niezwykle naturalny. Żadne z nich zapewne nie byłoby w stanie zachować się podobnie, gdy ktoś był w pobliżu, ale osobno byli dla siebie dwoma kawałkami tych samych puzzli. Pasowali do siebie idealnie jedną stroną, inną zupełnie nie, ale wspólnie tworzyli jeden obrazek. Zahipnotyzowany popierdoleniem, które grało jej w głowie, nawet nie był w stanie zastanawiać się czy to kwestia jej genów. Czy chcąc nie chcąc, to ta magia, którą tak bardzo pogardzał ostatecznie pozwoliła mu dostrzec w niej coś więcej? Nigdy wcześniej nie brał tego pod uwagę. Tak bardzo jej nienawidził, a jednak tulili się teraz do siebie. Na Merlina, oświadczał jej się! To nie mogła być już tylko potrzeba uprawiania z nią wyuzdanego seksu, ani magia jej zdolności… oratorskich, jakie miały pozbawiać go czucia w nogach. Było w tych lśniących włosach coś więcej, w tych bladych oczach, co sprawiało, że pragnął po prostu o nią dbać. Jak o małe zwierzątko, jak o własne siostry, jak o swoje obrazy. Przywiązany mocniej, niż najtrwalszą liną, chciał zespawać się z nią na zawsze. Może trwałym przylepcem, a może i obrączką. Odszukał na jej palcu tę cienką i złotą przywiezioną z Vegas. Cichym stuknięciem uderzył w nią swoją własną.
- Mądra dziewczynka - stwierdził tak jak nigdy wcześniej, chcąc tym pokryć zdenerwowanie, które go ogarniało kiedy milczała. Uśmiechnął się nawet, ale bardzo słabo. Jeszcze nie dotarło do niego, że to naprawdę było potwierdzenie? Bardzo możliwe, on również nie należał do najbystrzejszych. Pochylił się ku niej, zahaczając ustami o jej wargi i całując ją lekko, jak gdyby to motyl usiadł jej na twarzy, a nie Cassius Swansea, normalnie przecież szarpiący i gryzący niby w jakimś szale. Potem po prostu się do niej przytulił. Wsunął twarz w zagłębienie między jej szyją, a ramieniem, korzystając jednak z tych zębów, aby pozostawić na tej jasnej skórze ze trzy fioletowe wykwity, bo przecież nie wytrzymałby zbyt długo, gdyby nie nazwał jej swoją, nie obsikał jak jakiegoś drzewa czy hydrantu przy drodze.
- Będziesz mnie słuchać? - Zapytał. Nie był to rozkaz, a naprawdę pytanie, które niepewnie szeptał do jej cienkiej, łabędziej szyjki. - Teraz, w kwestii jedzenia. - Uściślił, zdradzając wreszcie, że ruch, jaki przed momentem wykonał w kierunku jej uda tak naprawdę był milczącym badaniem tego czy znowu coś się nie zmieniło, czy ponownie nie zaczęła chudnąć. - Jestem tragicznym dozorcą kalorii, ale… ale musisz coś jeść, obiecaj mi to. Będziesz jadła ze mną. Zawsze. - Kiedy wypowiadał te słowa, wyprostował się, aby móc na nią popatrzeć. Połaskotał dotykiem jej biodro, wsuwając palce za gumkę jej spodni. To było w tym momencie dla niego priorytetowe. Nie fakt, że musiał kupić jej pierścionek, myśleć już nad drugim, nad tym co przyniesie ze sobą ta decyzja. Czego będzie od niego wymagała matka, gdy powie jej, że nie tylko ma dziewczynę, ale szykuje im się wesele…
Nie. W tym momencie czuł, że musi wyprowadzić ją na prostą. Nie wierzył, że będzie to łatwe, ale przecież ta dwójka była specjalnej troski. Kto jak nie oni, prawda? A potem wsunął palce dalej, przebijając się przez materiał bielizny, aby otulić dłonią kawałek jej skromnego pośladka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 EmptyPon 13 Kwi - 22:10;

Zachichotała cicho i całkiem debilnie na ten jego komplement. To była dość wysublimowana sztuka skomplementować wilę w sposób, na który zareaguje. Być może wiąże się to z próżnością jej natury, urokiem jaki płynął w jej genach, słyszała przecież komplementy często, obficie, wyszukane, co więcej - przeszła z etapu niezrozumienia o co ludziom chodzi płynnie do nienawidzenia ich za płytką powierzchowność. Diny Harlow wcale nie było łatwo skomplementować, we wszystkim dopatrywała się przecież, już od wielu lat, fałszywej pustki i błahości słów pompowanych jedynie magicznym urokiem jej parszywych genów. A jednak Swansea wiedział dobrze w których zakamarkach jej głowy czaiły się kompleksy i komplementowanie czego sprawi jej rzeczywistą przyjemność.
Mimo to, bywały dni, że wystarczyło jedno jego spojrzenie, a czuła się jak pani świata.
Odpowiedziała na jego słodki pocałunek muśnięciem równie urokliwym, wpatrując się w jego oczy z czystą troską, uwielbieniem.
Z wdzięcznością.
Kciukiem gładziła jego policzek i kość jarzmową wzdychając cicho, jakby chciała dać upust pewnemu zmęczonemu niedowierzaniu, jakby pytała go tym westchnieniem i tym oddechem ciężkim "Co my właściwie robimy ze sobą?". Wtuliła się w niego pełna ufności i oddania, zaciskając palce na koszulce na jego plecach, zaciskając zęby na jego barku w odpowiedzi na tych kilka jego ukąszeń. Milczała wsparta wargami o materiał jego ubrania i patrzyła w podłogę za jego plecami. Rozumiała jego strach i pękało jej serce na myśl o tym, że doprowadzała go do takiego stanu paniki, stanu, w którym tylko płótno mogło przyjąć jego lęki. Milczała ważąc w głowie bezmiar miłości do niego, jego troskę versus jej poczucie stabilności kiedy decydowała o swoich głodówkach.
- Dobrze. - odpowiedziała w końcu - Będę Cię słuchać. - powiedziała szczerze, bo choć gdyby chciał użyć tych słów przeciw niej w jakiejś debilnej kłótni, podczas której robiłaby mu wszystko na przekór, to w rzeczywistości, podskórnie, pragnęła robić jedynie rzeczy, które będą cieszyć jego serduszko- Jeśli... - podniosła wzrok na wystawę jego obrazów, stojących niepozornie kilka kroków od nich- Jeśli będziesz mi mówił wprost o swoich lękach i pragnieniach. - bała się widzieć siebie na tych płótnach. Jak piękne i poruszające by nie były dla niej samej? Były wiadrem zimnej wody. Kolekcją otwierającą oczy na to, jak wielu zakamarków umysłu nie zdecydował się jeszcze przed nią otworzyć, jak wiele jeszcze o nim nie wie, choć tak wiele już jej pokazał.
Odchyliła głowę by chwycić raz jeszcze jego spojrzenie i wpatrywała się tak w niego w milczeniu przez przeciągłą chwile.
- Skończmy to pakowanie i chodźmy do mnie. - powiedziała cicho, całując go ponownie. W jej oczach tliłą się bardzo znajoma iskra, ognik czegoś, co on sam osobiście w niej rozpalał.

| ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój Cassiusa - Page 3 QzgSDG8








Pokój Cassiusa - Page 3 Empty


PisaniePokój Cassiusa - Page 3 Empty Re: Pokój Cassiusa  Pokój Cassiusa - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pokój Cassiusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój Cassiusa - Page 3 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
 :: 
Dom Swansea
-