Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Głębsze wody jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość


Twan Nguyen

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPią 7 Sty - 22:07;

First topic message reminder :




Tutaj docierają jedynie odważni pływacy, którzy nie tylko nie boją się złamać szkolnego regulaminu ale też w nosie mają plotki o zamieszkiwanej tutaj kałamarnicy.

W tym miejscu obowiązuje rzut kostką za każdym razem bez względu na ilość przeprowadzonych tu przez postać wątków. Miejsce to jest niebezpieczne.

Spoiler:
1, 2 - nawet pomimo zdolności pływackich (które prawdopodobnie Cię tu przywiodły?) nie zawsze da się ochronić przed niespodziewanymi atakami… spod wody. Podczas pływania nagle coś oplata się wokół Twojej kostki i ciągnie Cię mocno pod taflę. To bardzo uparty glon i o ile dajesz sobie radę z utrzymaniem głowy nad wodą, tak zostałeś tu unieruchomiony na dwa posty i po upływie czasu Twoje zabiegi uwolnienia się przynoszą oczekiwany efekt. Do końca tego wątku bardzo dokucza Ci ból nogi - na skórze masz czerwone pręgi po glonie i najlepiej jest użyć na Twojej kończynie wywaru ze szczuroszczeta bądź innych zabiegów rozgrzewających.

3, 4 - tafla wody jest spokojna, ptaszki ćwierkają, nic Ci nie przeszkadza ani nie wadzi. Masz szczęście! Możesz pływać tutaj bez obaw, że coś zechce się Tobą poczęstować.

5, 6 - świadomie bądź nie mijasz wysypisko przepięknych lilii wodnych. Sęk w tym, że połowa z nich jest czymś… zarażona o czym poświadczają dziwne kropki na płatkach. Dorzuć kostką, by sprawdzić czy efekt zarażenia nie przejdzie na Twój organizm:
Parzysta - niestety niechcący (a może z ciekawości celowo?) musnąłeś jeden z dziwnych lilii. To wystarczyło, aby kielich kwiatu otwarł się i splunął na Ciebie zgniłozielonym pyłem - do końca tego wątku i przez Twój następny szczypią Cię mocno oczy, a gałki zmieniają kolor na żółty. Jeśli nie użyjesz na powiekach eliksiru oczyszczającego ran oraz wiggenowego (bądź za pomocą zaklęć/posta w SS na minimum 2000 znaków) to istnieje ryzyko, że na pewien okres czasu utracisz wzrok.
Nieparzysta - wyminąłeś wszystkie zarażone lilie. Niechcący musnąłeś rozłożysty liść jednej z nich i poza chwilowym odrętwieniem kończyny nic Ci nie będzie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maili Lanceley

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15402-maili-o-l-lanceley
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPią 15 Gru - 22:56;

Maili zawsze podziwiała Prince'a za to, że jeździł na tym śliskim lodzie z taką gracją. Rozumiała taniec, podrygiwanie w rytm muzyki, ale cholera żeby tak na lodzie? Wstała z ziemi i pozwoliła się pociągnąć przez taflę lodu. Pierwsze kroki na lodzie, a może raczej podjazdy? Były bardzo niepewne i gdyby nie Prince już by wylądowała tyłkiem na lodzie. Nawet nie wykluczała, że tak się też w końcu stanie. Wiedziała, że chłopak był pewien kolejnych ruchów tak jak ona była pewna muskania białych i czarnych klawiszy instrumentu. Maili lubiła myśleć, że ta cała ich działalność artystyczna ich połączyła. Dziewczynie nie potrafiła sobie wyobrazić życia bez puchona. Nie było tutaj żadnego seksualnego pociągu ze strony jej czy chłopaka. Dziewczyna zawdzięczała mu tak naprawdę wszystko. Zastępował jej rodzinę, kiedy jej bracia zamykali ją w schowku i zachowywali się jakby była całym złem świata tylko dlatego, że się urodziła. Prawdę mówiąc sprawiało to, że ufała mu bardziej niż komukolwiek innemu. Właśnie z tego względu Maili w ogóle dawała się namówić na te jego "lekcje". Wiedziała, że pod pewnymi względami zależało mu na tym, więc zgadzała się na to co roku, bez zbędnych komentarzy. Z drugiej strony gdzieś wewnętrznie czuła potrzebę chociaż minimalnego nabycia umiejętności jeżdżenia na łyżwach. Wiedziała, że nigdy w życiu nie dorówna Pince'owi, ale wzięła sobie za punkt honoru żeby no chociaż hamowania się nauczyć.
- Dobrze, że chociaż ty w to wierzysz. - mruknęła nie bardzo przekonana, a potem spojrzała na niego przerażona. - Zwariowałeś?
Zacisnęła jednak zęby i przy jego pomocy chciała się obrócić. Był jednak jeden problem. Maili potrafiła potknąć się na prostej drodze. Nie mogło się to skończyć się najlepiej, przynajmniej w jej mniemaniu. Jedna łyżwa uciekła jej do tyłu i sprawiła, że dość skutecznie Maili straciła równowagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prince A. S. Shercliffe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPią 15 Gru - 23:12;

Wiedział, jaką rolę odgrywa w życiu Maili. Dalej nie potrafił zrozumieć czemu dziewczyna tak wiele ucierpiała, ale ze swoją intuicją po prostu czuł, kiedy powinien wyjść przed dom i rozejrzeć się za rudowłosym dziewczęciem. Żałował niezmiernie, że tak często przychodził jej na pomoc za późno, że widział tak mało, że jego zdanie znaczyło tak niewiele. Zawsze przecież mówiło się, żeby wszelkie niesnaski wyjaśniać z dorosłymi... a ani młoda Lanceley, ani młody Shercliffe, nie potrafili w rodzicach znaleźć poparcia. Prince również nie wyobrażał sobie życia bez Puchonki, która zawsze potrafiła poprawić mu humor i stała u jego boku choćby plótł największe głupoty, zdradzał sekrety przyszłości, albo po prostu robił z siebie idiotę. Wspierała go, a on wspierał ją. Nie mógł sobie wyobrazić bardziej wartościowej znajomości.
- Ty też powinnaś! - Zapewnił dziewczynę od razu, bez krztyny niepewności w głosie. Wierzył, że najważniejsze są chęci i jeśli tylko Maili je miała, to powinni dać radę i przyjemnie spędzić czas. O to w tym wszystkim chodziło, nie? - Co u ciebie, tak swoją drogą? - Zagadnął, bo miał wrażenie, że szkoła ich ostatnio pochłonęła i odciągnęła w zupełnie odmienne kierunki.
- Być może - przytaknął i już kiedy dziewczyna rozpoczęła próbę wykonania drobnego piruetu, on wiedział, że to jednak zły pomysł. Odchylił się szybko do tyłu, przyjmując na siebie ciężar ciała Lanceley i tym samym utrzymując ją, zanim miała szansę wylądować na lodzie. Zawisnęła trzymana jego stabilną ręką raptem kilka centymetrów nad powierzchnią, a łyżwy ostro hamującego Shercliffe'a skrzypnęły niepokojąco, wbijając się głębiej w lód. - Dobra, czekaj, inaczej - zasugerował, podciągając dziewczynę do góry i tym razem stając przed nią, tak aby móc objąć ją jedną ręką w talii. Choć zaczynał karierę w pojedynkę, tak o wiele lepiej czuł się jeżdżąc z partnerką.
Trzymając ją stabilnie mógł delikatnie narzucić tempo pierwszego wspólnego obrotu, prowadząc z Maili coś na kształt walca, a jednak na lodzie. Zabrakło mu tylko muzyki, ale przecież oboje byli bardzo muzykalni i zapewne niejedną melodię przechowywali w pamięci.
- Trzymam cię, mała - mruknął, przymykając na chwilę powieki i rozkoszując się po prostu tą czynnością. W razie gdyby rudowłosej zaplątały się nogi, to równie dobrze mogłaby wesprzeć się mocniej na Princetonie, a on wtedy byłby w stanie trzymać ją na rękach. Maili była mu bliższa niż ktokolwiek, z kim wiązała go krew. - Jakie masz plany na święta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maili Lanceley

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15402-maili-o-l-lanceley
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptySob 16 Gru - 0:19;

Maili dziękowała wszystkim znanym sobie bóstwom, że trafiła kiedyś na Prince'a. Wiedziała, że gdyby nie on siedziała by teraz w jakimś wariatkowie. Wiedziała też, że zastępowała mu rodzinę, która raczej nie bardzo go wspierała, a Maili próbowała być dla chłopaka oparciem w każdej sytuacji, jak tylko potrafiła. Była mu wdzięczna za wszystko co dla niej zrobił, uważała, że jego pomoc była naprawdę nieoceniona. Był dla niej bardzo ważny, tak ważny jak powinien ważny być brat, za którego go uważała. Nie obchodziło ją to, że nie łączyły ich żadne więzy krwi, to nie było ważne.
- Okej, może trochę wierzę... Nie umiem być pesymistką. - odparła i wyszczerzyła się w jego kierunku. - Hm... Co u mnie? Chyba wszystko dobrze, no wiesz uczę się, gram, i tak w kółko. Ale wiesz co!? Mama obiecała mi przesłać nowe utwory. To znaczy, że w końcu będę grała coś innego. Znaczy nie żeby mi się nie podobał ten program, który mam teraz, ale przyda mi się jakaś zmiana. No wiesz o co chodzi. Kocham nowe nuty! - wypaliła na jednym tchu.
Kiedy prawie się przewróciła, spojrzała na niego z przerażeniem. Nie miała pojęcia jakim cudem jeszcze nie wylądowała plackiem na lodzie.
- Merlinie, Prince, życie mi przed oczami przeleciało! - powiedziała i się roześmiała. - A jak u ciebie?
Maili bardzo się cieszyła, że w końcu udało im się tak na spokojnie spotkać. Bez myślenia o nieprzyjemnych rzeczach, po prostu. Lubiła spędzać czas z puchonem. Nie musieli mieć nawet konkretnych planów. Niekończące się, czasami bezsensowne, rozmowy były takie... ich.
Wierzyła mu kiedy mówił, że ją trzyma. Nadal nie czuła się pewnie na lodzie, ale miała za to pewność, że zrobi wszystko żeby nie zginęła. Nawet jeżeli ona sama niespecjalnie wierzyła w swoje umiejętności, a raczej wierzyła w to, że byłaby zdolna do zrobienia sobie dużej krzywdy na twardym lodzie.
- Zastanawiam się czy nie wrócić do domu. Ale powrót do domu oznacza spotkanie z braćmi, a tego nie chcę. Nie wiem. - westchnęła. - A ty? Wracasz do Doliny?
Maili w głębi serca chciała spędzić święta z Princem. Jednakże nie zamierzała go namawiać do zostania w zamku, jeżeli ten będzie chciał wrócić do rezydenci w Dolinie Godryka. Uszanuje każdą jego decyzję niezależnie od tego co postanowi.
- Prince, naucz mnie hamować. - powiedziała nagle, pod wpływem impulsu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prince A. S. Shercliffe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyNie 17 Gru - 19:27;

Lubił słowotok Lanceley, choć dla innych takie nagminne gadanie przeszkadzało. Prince przyzwyczaił się już do słodkiego trajkotania przyjaciółki i wcale nie wyłączał się, gdy wpadała w monologi na mało istotne tematy. Słuchał jej zawsze, choć czasem mógł sprawiać inne wrażenie - jak teraz, gdy sporą część uwagi przeznaczał na to, aby ich jazda nie miała najmniejszej skazy. Pilnował układu łyżew, swojej postawy, przytrzymywał rudowłosą...
- Ooo, jakie? Musisz mi zagrać - zażądał błyskawicznie, podchwytując temat. Uczył się kiedyś gry na fortepianie, ale zupełnie mu to nie szło i o wiele przyjemniej spędzało mu się czas na nauce śpiewu. Oczywiście, nie pasowało to idealnej wizji jego rodziców, ale na szczęście Shercliffe rzadko kiedy przejmował się ich opinią. Mimo wszystko bardzo podziwiał ludzi grających na jakichś instrumentach, a Maili przy fortepianie zmieniała się w prawdziwą boginię muzyki. Prince potrafił słuchać jej godzinami...
Skoro udało mu się uratować dziewczynę od bolesnego uderzenia o lód, to mógł pozwolić sobie na szerszy uśmiech i przemyśleć odrobinkę odpowiedź na zadane przez nią pytanie. Nie był pewien, co u niego - w gruncie rzeczy, chyba po prostu nic szczególnego.
- Mam ostatnio o wiele więcej wyrwanych z kontekstu wizji, nie wiem co się dzieje - przyznał po chwili, przygryzając lekko wewnętrzną stronę policzka. - Tak jakbym nie potrafił nad nimi zapanować. Znaczy, nie jest źle, więc może po prostu jakiś słabszy okres... Raczej się tym nie martwię - dodał pokrzepiająco. Nie chciał stresować dziewczyny, skoro sam do siebie nie dopuszczał żadnych nieprzyjemnych myśli. Trochę oczywiście niepokoiło go to, że tak dziwnie uległ wizji przy Ezrze, że na ostatnim zielarstwie u Vicario prawie zemdlał, że poprzedniej nocy nie zmrużył oka przez dziwne sny... Ale to było nic, prawda?
Prawdę mówiąc Prince cały czas mieszkał w Dolinie, choć często zostawał na noc w Hogwarcie. Dawał się zagadać w Pokoju Wspólnym i niekiedy przysypiał w ogóle na kanapie czy w fotelu, zamiast przenieść się do dormitorium. Tak czy inaczej, miał swój pokój w rezydencji Shercliffe'ów i choć z rodzicami nie dogadywał się za knuta, to i tak często tam wracał. Na święta mieli zjechać się wszyscy fanatycy zwierząt i Prince wiedział, że będzie niesamowicie cierpiał. Nie uśmiechało mu się to ani odrobinkę, z drugiej strony nieobecność tylko rozwścieczyłaby rodzinę jeszcze bardziej...
- Myślę o zostaniu w Hogwarcie - odparł zatem, spontanicznie. - Co myślisz, żeby posiedzieć sobie razem? Nie mam ochoty na wielkie rodzinne imprezy.
Nie spodziewał się tej prośby, ale pokiwał entuzjastycznie głową. Sam wyhamował szybciutko i upewnił się, że Maili stoi stabilnie - w celu zaprezentowania musiał zostawić ją na momencik samą. Odsunął się z gracją i przejechał kawałek, ostatecznie rozszerzając nieco nogi i zaraz ściągając je ku sobie, tak jakby chciał stopniowo zetknąć czubki łyżew. Szybko wytracił prędkość i zaraz stanął delikatnie w miejscu, rozkładając ręce jakby chciał powiedzieć "ta daa".
- Najprostszy sposób - dodał, puszczając dziewczynie oczko. Wierzył, że podoła wyzwaniu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maili Lanceley

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15402-maili-o-l-lanceley
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyNie 17 Gru - 21:15;

Maili nigdy nie zwracała większej uwagi na to co mówi. Oczywiście zdarzały się momenty, że starannie dobierała słowa, ale zazwyczaj nie była w nich za bardzo oszczędna i mówiła to co jej ślina przyniosła na język. Nie wiedziała czy to była jej zaleta czy raczej wada. Można śmiało powiedzieć, że zależało od sytuacji, w której się znajdowała. Nieraz wygadanie jej pomogło, czasem z kolei wprowadzało w jeszcze większe bagno. Różnie bywało. Czasami zastanawiała się, czy Prince'owi to nie przeszkadzało, ale zawsze dochodziła do wniosku, że gdyby tak było - powiedziałby jej o tym.
- Prawdę mówiąc, nie wiem dokładnie. Wspomniała coś o jakiś nowoczesnych kompozytorach, zobaczymy. Oni mają to do siebie, że zupełnie nie wiem czego się spodziewać... - odparła ze zmarszczonymi brwiami. - No pewnie, że ci zagram! Obiecuję, że będziesz pierwszą osobą, która je usłyszy.
Tak jak Prince mógł godzinami słuchać jak Lanceley grała, tak ona mogła nieustannie patrzeć jak płynnymi ruchami poruszał się na lodzie. Zawsze go podziwiała. Uważała, że dużo łatwiej było wyuczyć się odczytywania nut i przekładania je na klawisze fortepianu czy jakiegokolwiek innego instrumentu. Nie potrafiła pojąć jak możliwe było poruszanie się z takim wdziękiem po lodzie, skoro ona wyglądała jak ostatnia ofiara losu, próbując w ogóle jechać do przodu. Uwielbiała patrzeć na Shercliffe'a, kiedy ten kręcił po kilka piruetów i skakał jakby nie wymagało to od niego ani trochę wysiłku. Coś niesamowitego.
Dziewczyna nie posiadała specjalnych umiejętności w słuchaniu. Często przyłapywała się na myśleniu o niebieskich migdałach, kiedy obiecała kogoś wysłuchać. Jeżeli jednak chodziło o najlepszego przyjaciela - słuchała go zawsze. Nie wiedziała czym to było spowodowane, ale była do niego przywiązana jak do brata. Często lubiła myśleć, że to on jest jej prawdziwym bratem, a nie osoby, z którymi nie chciała mieć do czynienia już nigdy (wykluczając Douglasa). Tak samo było w tej chwili. Maili z uwagą słuchała co mówił do niej Prince, korzystając z tego, że prowadził ją na lodzie i nie musiała się martwić, że za chwilę wyzionie ducha po bolesnym upadku.
- Ale myślisz, że to coś złego? W sensie, one jakoś źle na ciebie wpływają? Wiesz, zawsze miałeś te paskudne wizje pełne cierpienia i w ogóle... Może to zwiastuje jakąś dobrą zmianę? - powiedziała, starając się żeby zabrzmiało to całkiem pozytywnie.
Maili nie miała pojęcia jak Prince wytrzymywał. Wiedziała, że jego wizje nie są czymś przyjemnym i żałowała, że nie potrafiła mu pomóc. Zawsze starała się zrobić coś po jego wizjach żeby poczuł się lepiej, chociaż tak naprawdę nie wiedziała jak się czuł. Nie potrafiła sobie wyobrazić tego jak to jest przewidywać przyszłość.
- Umowa stoi, w takim razie zostaję. - odparła, szeroko się uśmiechając. - Prawdę mówiąc, liczyłam, że o tym wspomnisz... Ale! Musisz mi obiecać, że to będą święta wyprane z wszelkich negatywnych emocji.
Lanceley żałowała tylko, że nie spędzi świąt z rodzicami. Mimo błędów z przeszłości, kochała ich nad życie. Wiedziała, że będzie jej brakowało grania z mamą i tatą kolęd, a także pieczenia ciasta. Był to jedyny okres w roku kiedy jej mama postanawiała upiec coś sama, bez pomocy skrzatów i Maili lubiła jej wtedy pomagać. Wiedziała jednak, że jej młodszy brat, który wracał do Doliny przekaże od niej uściski. Cieszyła się, że spędzi te święta z przyjacielem.
Lekko się zachwiała, kiedy chłopak ją puścił, żeby pokazać jak się hamuje. Szczerze mówiąc, dziewczyna żałowała swojej prośby już po kilku sekundach, ale wiedziała, że było już za późno. Patrzyła jak Prince robił to z taką łatwością, jakby było najprostszą czynnością na świecie niczym wstanie z krzesła. Zacisnęła zęby, chcąc zrobić dokładnie to samo co on. Podjechała kawałek, żeby się rozpędzić i.. to był największy błąd jej życia. Nie trzeba było długo czekać, żeby łyżwa podjechała trochę zbyt szybko do przodu. Maili wywróciła się na swoje siedzenie i gdyby nie był to lód, upadek byłby całkiem głośny.
- MERLINIEMORGANOCHOLERASZLAGJASNA! - krzyknęła w trakcie "lotu" na taflę lodu i już po chwili siedziała na lodzie z obitym tyłkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prince A. S. Shercliffe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPon 18 Gru - 13:38;

Nie miał pojęcia jak dokładnie działały wizje. Prince spędził mnóstwo czasu nad książkami, ale prawda była taka, że bez mentora jego proces nauki znacząco spowolniał. Nie było tak łatwo znaleźć jasnowidza, który chętnie dzieliłby się swoimi przeżyciami - Puchon był przy tym dość wybredny i nie chciał wpaść na kogoś, z kim zwyczajnie by się nie dogadywał. Tęsknił za babcią, która zawsze poświęcała mu najwięcej uwagi z całej rodziny, która dbała o niego i uważnie go słuchała.
- Szczerze nie mam pojęcia - westchnął, wzruszając łagodnie ramionami. Może Maili miała rację? Rzecz w tym, że teraz również często przytrafiały mu się okropne wizje, których nigdy nie chciałby zobaczyć. To, że raz na jakiś czas wkradało się coś przyjemnego, nie było zasadą. - Chyba po prostu zobaczymy - podsumował filozoficznie, nie chcąc za bardzo zagłębiać się w tak poważne tematy. O wiele lepiej rozmawiało się o świętach, a Shercliffe bez zastanowienia przytaknął na obietnicę zażądaną przez Maili. Miał dobre przeczucia - choć pewnie była to po prostu ekscytacja wywołana spędzeniem świąt z najlepszą przyjaciółką. Zanim się zorientował, to już trajkotał o tym jak pięknie przystrojony zostanie Hogwart i jak pyszne dania przygotują skrzaty. Boże Narodzenie w tym zamku było prawdziwie magicznym okresem!
Mógł przewidzieć tragiczne skutki nauki hamowania, jednak pozwolił aby szczere chęci i wiara go zaślepiły. Princeton skrzywił się, patrząc jak rudowłosa istotka ląduje na lodzie z mało eleganckim okrzykiem. Podjechał do niej, kucając i obejmując rękoma nogi, tak aby oprzeć brodę o kolana. Uśmiechnął się ciepło, spoglądając dziewczynie w oczy.
- To co, jeszcze raz? - Zaproponował ze śmiechem. Wyjął różdżkę z kieszeni i, w formie rozluźnienia, postanowił dodać do ich zabawy trochę muzyki. Jemu samemu również o wiele lepiej trenowało się przy kojących dźwiękach, zresztą uwielbiał przygotowywać sobie układy. Powinien zainwestować w końcu w podręczny gramofon, ale na Merlina, kompletnie nie było mu po drodze do sklepu! Machnął różdżką raz, pomrukując Cantus Musica, myśląc o jednym utworze Druzgotka. Nic się nie wydarzyło, toteż Prince ponowił próbę, a potem raz jeszcze, a potem kolejny. W końcu podniósł się i wyprostował, posyłając przyjaciółce rozbawione spojrzenie.
- Cantus musica. Och, no proszę! Cantus musica! - Wydął wargi z brakiem zrozumienia, gdy nie dotarła do niego ani jedna, zbłąkana nutka. Potrząsnął różdżką, jakby liczył na to, że coś się odblokuje. Wymówił formułkę po raz ostatni i, o dziwo, tym razem zaklęcie zadziałało. Shercliffe odetchnął z ulgą, chowając różdżkę. Nie radził sobie za dobrze z tymi zakłóceniami...


Zaklęcie:
Kostka: 3, 3, 3, 1, 1, 5, 4
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 5
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maili Lanceley

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15402-maili-o-l-lanceley
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPon 18 Gru - 19:30;

Maili nigdy nie próbowała się dowiadywać czegokolwiek o przewidywaniu przyszłości. To znaczy kiedyś coś czytała, ale zupełnie nie potrafiła z rozumieć jak to funkcjonuje. Przyszłość zawsze była dla niej zagadką, chyba, że Prince czymś się z nią podzielił, ale nigdy go o to nie prosiła. Bała się, że przepowie coś okropnego, coś co źle na niego wpłynie. Wiedziała, że wówczas obwiniałaby się do końca życia, nie wiedząc nawet jak miałaby go przeprosić. Dlatego nigdy nie poruszała tego tematu. Oczywiście jeśli chciał o tym porozmawiać, starała się jak najbardziej, ale sama unikała mówienia o jego wizjach zanim on zaczął.
- Hm... Pewnie tak, a może ty zobaczysz. Myślisz, że mógłbyś zobaczyć coś co bezpośrednio dotyczy ciebie? - zapytała, nie kryjąc swojego zainteresowania.
Zazwyczaj wszystkie te wizje, o których jej mówił dotyczyły innych. Lanceley była zwyczajnie ciekawa czy takie wizje też miewał chłopak. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiała, a skoro już byli przy tym temacie, to co jej szkodziło zapytać.
Prawdę mówiąc nie miała ochoty próbować ponownie. To znaczy, cholernie chciała się tego nauczyć, ale jej cztery litery były tak koszmarnie obite, że nawet wstawać nie chciała. Żałowała, że nie miała przyczepionej poduszki czy czegoś w tym rodzaju. Przydałyby jej się spodnie z wszytą poduszką. To byłoby coś. Maili nie zwracała uwagi na to jakie słowa wyszły z jej ust w trakcie upadku. Mało ją to obchodziło. Cieszyła się, że zdążyła podłożyć ręce i nie złamała sobie kości ogonowej. Całe szczęście nie była mugolem, kość ogonowa nigdy się nie zrasta, a tak wystarczyłoby jedno zaklęcie Blanc i po kłopocie. Rudowłosa siedziała na lodzie, nie przejmując się zimnem czy nawet tym, że za chwilę cała przemoknie.
- Za chwilę, spróbuję.
Patrzyła jak Prince rzucał zaklęcia i nie obeszło się bez jej śmiechu. Nie był to szyderczy czy prześmiewczy śmiech. Maili sama nie radziła sobie z zakłóceniami, które doskwierały im każdego dnia. Puchonka miała ich już serdecznie dość, a szczególnie tego, że bała się rzucić zwykłego chłoszczyść. Była pewna, że zadziałałoby odwrotnie. Lanceley nie była wielką fanką sprzątania. To znaczy lubiła mieć porządek i tylko wtedy mogła się skupić, ale sama czynność była złem koniecznym. Dlatego kochała to jedno, proste zaklęcie, które bardzo ułatwiało jej życie. Gdyby miała wszystko sprzątać ręcznie, prawdopodobnie rzuciłaby wszystko w cholerę nawet bez zastanawiania się.
Kiedy w końcu mu się udało, Maili szeroko się uśmiechnęła. Kochała to, że oboje byli muzykalni. Jemu się lepiej jeździło, a jej... ona po prostu potrzebowała muzyki jak tlenu.
- No Princeton, całkiem nieźle. - powiedziała, mając na myśli wybrany przez niego utwór i patrząc na niego z dołu (nie, jeszcze nie wstała).
Zaczęła śpiewać razem z Druzgotkiem. Musiała przyznać, że całkiem nieźle jej się siedziało.
- Muszę w końcu pójść na jego koncert! Był na tym festiwalu, ale po tym co tam się stało raczej nie żałuję, że mnie nie było... Pójdziesz ze mną? Byłoby super. Chociaż z tym co się teraz dzieje nie jestem pewna, czy rodzice byliby przychylni na ten pomysł. Znaczy, nie muszą się dowiadywać. - wypaliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prince A. S. Shercliffe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptySro 20 Gru - 16:54;

- Myślę, że gdybym się postarał... Tak. Chyba tak - stwierdził z namysłem. Lubił to, jak swobodnie Maili podchodziła do jego specyficznej umiejętności. Nigdy nie naciskała, aby o tym rozmawiali, ale była obok i chłopak nie bał się poruszać tego tematu w jej obecności. Prawdę mówiąc to właśnie Puchonka pokazała mu, że wcale nie musi się martwić - że znajdzie się ktoś, kto go wesprze i zrozumie. Prince nie wyniósł tej świadomości z dumy. Rezydencja Shercliffe'ów wydawała mu się pusta i zamknięta, podobnie jak serca większości jej mieszkańców.
Zacmokał z niezadowoleniem, bo podczas gdy on tak walczył z próbami przywołania muzyki, jego przyjaciółka nawet nie wstała. Schowana różdżka nie wadziła w dłoniach, tak więc mógł podjechać do Maili i pomachać do niej znacząco. Ta oczywiście, zamiast posłuchać, zajęła się śpiewaniem. Prince westchnął cicho, acz z uśmiechem - zawsze chętnie jej słuchał. Odjechał kawałek do tyłu, pokusił się po przetestowanie potrójnego loopa, lądując z wdziękiem i szerokim uśmiechem.
- Koncert? Pewnie, wiesz coś kiedy jest kolejny? - Dużo słyszał o tamtym pamiętnym festiwalu i rzeczywiście był on tragiczny, ale nie skazywało to od razu na niepowodzenie wszystkich imprez masowych. Shercliffe był pewien, że przy wystarczającej ilości ostrożności wszystko będzie w porządku. - Ale pod warunkiem, że ty... Pojedziesz ze mną na zawody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maili Lanceley

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15402-maili-o-l-lanceley
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptySro 20 Gru - 19:17;

Maili lubiła to, że mogła mu ufać bezgranicznie. Właściwie był jedyną taką osobą, której ufała w stu procentach. Mimo, że Lanceley sprawiała wrażenie naiwnej i bezbronnej istoty, bardzo ostrożnie dobierała sobie przyjaciół. Jej bracia sprawili, że nie widziała w ludziach samego dobra. Starała się wyciągać z innych tylko ich najlepsze cechy, ale wiedziała, że każdy ma w sobie mrok, który czasem wychodził na wierzch. Nie chciała myśleć, że każdy jest zły, ale bardzo uważała na to komu co mówi. Nawet jeśli każdy uważał ją za największą paplę świata – były rzeczy, o których wiedziała garstka osób, a wśród niej zawsze był Prince.
Dziewczyna patrzyła jak jej przyjaciel kręci obroty w powietrzu. Chyba kiedyś mówił jej jak się nazywa ta figura, ale kompletnie wypadło jej z głowy. Kiedy tak na niego patrzyła i podśpiewywała razem z Druzgotkiem naszła ją myśl, że Prince przypomniał płatek śniegu, który spada lekko na ziemię wirując w powietrzu. Uśmiechnęła się na to skojarzenie, które było bardzo trafne.
- Hmm, w sumie nie wiem, ale jak się dowiem to dam Ci znać! – odparła, zupełnie nie pamiętając, że MM wydało jakiś głupi dekret z zakazem większych zbiorowisk, kogo to obchodziło?
Maili raczej średnio interesowała się polityką czarodziejów. Prawdę mówiąc, wiedziała tylko to co obiło jej się o uszy. Tak więc, zdawała sobie sprawę z dziwnych aresztowań, ale sama nie mogła wychodzić z Hogwartu, więc nie uważała, by ją to też bezpośrednio dotyczyło. Co innego Prince’a... Już miała o tym wspomnieć kiedy ten powiedział coś o zawodach. Spojrzała na niego z błyskiem ekscytacji w oczach. Maili nie znała się na łyżwiarstwie, ale obserwując Prince’a i tego co jej mówił potrafiła stwierdzić czy ktoś był w tym dobry, czy raczej nie bardzo.
- Żartujesz sobie! Oczywiście, że pójdę! Zrobię wielki transparent z Twoim imieniem... Kiedy? – przystała z ochotą na jego propozycję.
Maili prawie nigdy nie opuszczała jego zawodów, tak jak on bywał na jej konkursach. Czuła, że to jeden z jej obowiązków. Prawdę mówiąc, kiedy nie było go na widowni, szło jej o wiele gorzej, niż z świadomością, że jest obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prince A. S. Shercliffe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptySro 20 Gru - 19:33;

Koncert był bardzo fajnym pomysłem, a Prince uwielbiał spędzać czas z Maili. Sam lubił Druzgotka, a ona interesowała się muzyką jeszcze bardziej, toteż szykowało się jakieś przyjemne popołudnie. Chłopak oczywiście wiedział o dekrecie i co więcej, nawet o nim pamiętał - zwyczajnie uznawał, że taki nadmuchany świstek papieru niewiele znaczy. Pewnie, powinni nie robić teraz imprez... Ale zatrzymać karierę takiej gwiazdy jak Druzgotek nie mogło być zbyt łatwo. Shercliffe spodziewał się, że pojawi się sporo imprez, które zostaną "wyjątkowo" zatwierdzone przez Ministerstwo Magii. Nie chcieli chyba buntu i potajemnych schadzek, prawda? W końcu dużo aresztowań to dużo papierkowej roboty...
A przynajmniej tak się Puchonowi wydawało. Słyszał o wezwaniach na przesłuchania, ale jakimś cudem nikt z jego bliższych znajomych nie wpadł na strażników prawa, chłopak nie miał zatem żadnych solidnych, wiarygodnych informacji, które powstrzymałyby go od spacerowanie po, chociażby, Hogsmeade. Fakt faktem większość czasu spędzał w Hogwarcie, a wolne chwile zwykle prowadziły go aż do Doliny Godryka, która mimo wszystko była spokojnym miasteczkiem pełnym rodzin.
- W połowie stycznia - uśmiechnął się promiennie i tym razem podjechał do dziewczyny z wiele większą pewnością, podciągając ją do góry. Poprowadził ją kawałek do przodu, a później złapał w talii i podniósł, obracając się kilkakrotnie wokół własnej osi. W gruncie rzeczy nie mógł się doczekać - zawody oznaczały przyjemny zastrzyk adrenaliny, trochę strachu i niesamowitą ekscytację. A poza tym wiedział, że choć nigdy nie zobaczy na widowni swoich rodziców, to może odnaleźć tam wierną przyjaciółkę. I to było dla niego najważniejsze, poważnie.
Chwilę jeszcze pokręcili się na lodowisku, ale Prince nie chciał aby pierwsza zabawa w sezonie skończyła się zbytnim przemęczeniem lub, co gorsza, chorobą. Dość szybko zatem zabrali się z powrotem do Hogwartu, rozważając czy lepiej zajrzeć do kuchni i wypić gorącą czekoladę (Prince kawę, oczywiście, zawsze kawa!) na miejscu, czy też zabrać ją do Pokoju Wspólnego. Kto by nie chciał takich problemów?

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1996
  Liczba postów : 796
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyWto 16 Cze - 22:48;

Kość: 6 i dorzut: parzysta świadomie bądź nie mijasz wysypisko przepięknych lilii wodnych. Sęk w tym, że połowa z nich jest czymś… zarażona o czym poświadczają dziwne kropki na płatkach. Dorzuć kostką, by sprawdzić czy efekt zarażenia nie przejdzie na Twój organizm:
Parzysta - niestety niechcący (a może z ciekawości celowo?) musnąłeś jeden z dziwnych lilii. To wystarczyło, aby kielich kwiatu otwarł się i splunął na Ciebie zgniłozielonym pyłem - do końca tego wątku i przez Twój następny szczypią Cię mocno oczy, a gałki zmieniają kolor na żółty. Jeśli nie użyjesz na powiekach eliksiru oczyszczającego ran oraz wiggenowego (bądź za pomocą zaklęć/posta w SS na minimum 2000 znaków) to istnieje ryzyko, że na pewien okres czasu utracisz wzrok.


Pogoda była na tyle dobra, że postanowił wybrać się popływać. Woda nie była niesamowicie ciepła, ale to mu ani trochę nie przeszkadzało, w końcu był już dość mocno zaprawiony w bojach i trudno było mu naprawdę jakoś źle zareagować na gorszą pogodę. To nie znaczyło, że przepadał za deszczem, czy nie bał się biegać gdzieś w środku burzy, ale na pewno był ostatnią z osób, która panikowałaby z powodu tego, iż zanurzyła rozgrzane ciało w chłodnej wodzie. Owszem, może na chwilę nieco go zmroziło, kiedy po prostu spokojnie szykował się do tego, by popłynąć gdzieś dalej, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Nie zamierzał oddalać się jakoś niesamowicie bardzo od brzegu, bo doskonale wiedział, jak wiele niebezpieczeństw może na niego czyhać, ale już z daleka dostrzegł lilie wodne, do których postanowił podpłynąć, by nieco nacieszyć nimi wzrok. Wydawało mu się, że są dostatecznie piękne, by nieco pozawracać sobie nimi głowę, a na dokładkę stanowiły jakiś wyznacznik, jakiś cel, jaki zamierzał osiągnąć. Dzięki temu zawsze lepiej się pływało - lubił spędzać czas na basenie, bo tam zawsze mógł sobie określić, ile jeszcze ma przepłynąć, w przypadku jezior, czy morza, sprawa była o wiele trudniejsza, ale w końcu z tego również nie zamierzał rezygnować. Pamiętał także, by nie wybierać się na te szalone wojaże bez różdżki, bo nigdy nie było wiadomo, co dokładnie może na niego wyskoczyć z toni - tryton, czy jakiś druzgotek, który znudził się już w głębi i chciał teraz zająć się czymś ciekawszym, jak chociażby pożeraniem mniej ostrożnych czarodziejów.
Christopher przymknął lekko powieki, kiedy na jego twarz padły promienie słońca, nieco go rozgrzewając, a później uśmiechnął się lekko, rozciągając się jeszcze, aż poczuł, że wszystkie mięśnie są odpowiednio przygotowane do drogi, jaka go czekała. Uznał zresztą, że taka chwilowa rozrywka jest dla niego całkiem pożyteczna, w końcu mógł odpocząć od pracy w ogrodzie, nie musiał przemierzać Zakazanego Lasu, ani szykować pożywienia dla magicznych stworzeń, jakie miał pod swoją opieką. Cóż, wychodził z założenia, że należał mu się odpoczynek, który dawał mu siłę do kolejnych działań. Nie miałby również nic przeciwko temu, żeby ktoś do niego dołączył, gdyby tylko miał ochotę zanurzyć się w chłodnej wodzie jeziora. Co prawda Chris nie sądził, żeby uczniowie mieli teraz zbyt wiele czasu na odrywanie się od przygotowań do egzaminów, ale może taka przerwa również im dobrze by zrobiła?

______________________

All we need
is just a little patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 576
  Liczba postów : 747
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptySro 17 Cze - 16:22;

kostka: 3, nic się nie dzieje

Ostatnimi czasy zaniedbała trochę sport, w pełni poświęcając się nauce do egzaminów, toteż nic dziwnego, że w końcu nadszedł ten dzień, w którym uznała, że dłużej tak nie wytrzyma. Wskoczyła w strój kąpielowy, zarzuciła na wierzch cienki sweterek, wciągnęła na nogi krótkie spodenki - nie było może nie wiadomo jak gorąco, ale droga nad jezioro też nie należała do tych najdłuższych, więc taki kawałek na spokojnie przejdzie. Tym razem, nauczona już po poprzedniej kąpieli, wzięła ze sobą różdżkę i wetknęła ją w związane w kok włosy, zgapiając to od Lary, która właśnie tak wtedy postąpiła. I tak nie zamierzała moczyć głowy, więc magiczny patyk nigdzie nie powinien wypaść i się zgubić.
Przeszła przez drzwi wejściowe, tym samym wychodząc na świeże powietrze i nabrała go w płuca, a błogi uśmiech sam wykwitł na jej twarzy. Było tak pięknie, mimo że pogoda płatała figle i słońce przeplatało się z burzami, przez co nie było do końca wiadome, czego się spodziewać kolejnego dnia. Skoro nadarzyła się okazja ku opuszczeniu szkolnych murów, to nie widziała żadnych przeciwwskazań, żeby z niej nie skorzystać. Wolnym krokiem ruszyła w stronę jeziora. Zamierzała się dzisiaj zapuścić nieco dalej od brzegu, a woda tam była zdradziecka i w zasadzie to nigdy nie można było być pewnym, że wróci się w jednym kawałku. Nic zatem dziwnego, że zaskoczona zwolniła trochę kroku, widząc z pewnej już odległości, że ktoś również wpadł na pomysł popluskania się. Rezygnacja nawet nie przeszła jej przez myśl i po chwili zrzuciła na brzegu ubrania i weszła do wody, która chłodnymi palcami ciągnęła ją dalej, i dalej...
- Oh... Dzień dobry - powiedziała, dopiero teraz rozpoznając gajowego. Nie kryła swojego zaskoczenia jego obecnością tutaj, chociaż w sumie wiedziała, że też nie był fanem siedzenia w jednym miejscu i nie stronił od sportu. - Jezioro jest dzisiaj jakoś zaskakująco spokojne, nie sądzi Pan?
Rzeczywiście tafla była poruszana ruchami ich rąk, a poza tym nic nie zakłócało panującego wokół spokoju. Śpiew ptaków, muskający policzki delikatny wietrzyk... Lepiej nie mogło być.

@Christopher O'Connor
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1996
  Liczba postów : 796
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptySro 17 Cze - 23:38;

Christopher z całą pewnością nie przeczuwał niczego złego, dzień był spokojny, pogoda w miarę odpowiednia do tego, by popływać i jak chwilę później zauważyła Puchonka - jezioro również wyglądało tak, jakby właściwie do siebie zapraszało. Może to go właśnie zmyli, a może coś zupełnie innego, trudno przewidzieć dokładnie w tym momencie. Na razie uśmiechnął się lekko do dziewczyny, domyślając się, że się go tutaj nie spodziewała, że być może ją spłoszył, czy zrobił cokolwiek podobnego, a później skinął nieznacznie głową na jej uwagę.
- Dzień dobry - odpowiedział jeszcze. - Tak, to prawda. Nie wiem, czy nie powinniśmy się tego jednak obawiać - powiedział, uśmiechając się do niej, a później przeciągnął ostatni raz i zapytał, czy ma dzisiaj jakiś wyznaczony cel, czy po prostu wybiera się przed siebie, po czym wskazał na lilie, którym przyglądał się od dłuższej chwili. Nikogo nie powinno dziwić, że taki miłośnik flory zwróci na nie szczególną uwagę. I owszem, mógł podziwiać je z daleka, ale jaka w tym właściwie była przyjemność? Otóż cóż tutaj dużo mówić, żadna. Może to brało się również z tego, że Christopher lubił wpychać palce między drzwi, choć nie było tego po nim aż tak widać, ostatecznie przecież nie starał się wysforować naprzód, zdawał się być cichym i spokojnym człowiekiem, ale jednak - gdyby ktoś widział go, chociażby w Zakazanym Lesie, zdałby sobie sprawę z tego, że coś jest tutaj nie w porządku i nie tak powinno wyglądać, bo po prostu jego zachowanie poza bezpiecznymi granicami stawało się zupełnie inne.
- Przerwa w nauce? - zapytał jeszcze łagodnie dziewczynę, po czym zamknął na moment oczy, wciągając po raz ostatni powietrze, głęboki oddech, nim wsunął się cały do wody, czując, jak na jego ciele pojawia się gęsia skórka, a włosy na karku nieznacznie się unoszą. Nie zamierzał się tym jednak ani trochę przejmować, na upartego można było nawet powiedzieć, iż to dość przyjemne, choć trudno byłoby określić, w którym dokładnie miejscu i z jakiego powodu, ale bez dwóch zdań należało uznać to również za ożywcze. Choć nadal był to ruch, na dokładkę wymagający sporo siły, bo jednak opór wody należały wciąż i wciąż pokonywać, była to całkiem przyjemna odmiana po brudzeniu się w ogrodzie, pochylaniu nad roślinnością i zajmowaniu się tym, co robił każdego dnia. Pewnie niektórzy uznaliby, że był już po prostu znużony powtarzalnością swoich działań, ale to nie o to chodziło. Dokładnie tak jak każdy potrzebował po prostu czasem przerwy, czegoś innego, co pozwoli zachowywać mu się nie tak, jak w każdej chwili, a ponieważ dla niego nawet wypoczynek musiał być w jakiś sposób aktywny, nic dziwnego, że wybrał właśnie taką, a nie inną formę oderwania się od pracy.

@Aleksandra Krawczyk

______________________

All we need
is just a little patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 576
  Liczba postów : 747
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyCzw 18 Cze - 15:32;

Wystarczyła dosłownie chwila spędzona w wodzie, żeby wstąpiły w nią nowe siły do życia. To nie tak, że wcześniej ich nie miała czy coś, bo niekiedy naprawdę wręcz eksplodowała energią i miała ochotę chodzić po ścianach, robić wszystko, co tylko przyszło jej do głowy, a najlepiej to jeszcze kilka rzeczy jednocześnie...  Tyle że ostatnio ten płomień zaczął jakby przygasać i już nie była tak ruchliwa, jak to zwykle można ją było zobaczyć. Zmęczenie. Słowo klucz, bo w zasadzie wszystko ograniczało się do nauki, posiłków, lekcji i spania. Nawet nie wychodziła polatać na miotle, a to o czymś świadczyło. Nowy harmonogram dnia dawał się we znaki, a ona z każdym kolejnym dniem powtarzała sobie, że jeszcze tylko chwila, że już niedużo pozostało i będzie mogła leżeć do góry brzuchem ile wlezie. Albo w jej przypadku raczej oddawać się sportowi do upadłego.
- Oby to jednak była uprzejmość podwodnych mieszkańców. Mimo wszystko nie chciałabym się z nimi spotkać oko w oko - mówiąc to, wzdrygnęła się lekko na samo wyobrażenie takiej sytuacji. Krążyły historie o śmiałkach, którzy wypłynęli za daleko od brzegu i wracali w różnym stanie. Może i nie wierzyła we wszystko to, co usłyszała, jednakże jakieś ziarnko prawdy musiało tam być, a ona nie chciała zostać kolejną osobą, która zasłynęłaby ze swojej głupoty. Głębokość jeziora w miejscu, w którym się właśnie znajdowała w zupełności jej odpowiadała i nie zamierzała zapuszczać się dalej, byłoby to oznaką głupoty i ignorancji, a pomimo różnych dziwnych pomysłów, jakie czasem przychodziły jej do głowy, wiedziała, gdzie są granice. I to właśnie była jedna z nich.
- Tak i bardzo się cieszę, że się na nią zdecydowałam - odpowiedziała z delikatnym uśmiechem i zatoczyła dłonią koło, obserwując ślad, jaki pozostawiła na tafli wody. Ile można siedzieć w bibliotece pochylonym nad książkami i wlewać do głowy coraz to więcej i więcej wiedzy? Było to niesamowicie męczące psychiczne i chociaż tam tego nie odczuwała, tak tutaj, nad jeziorem, dotarło to do niej ze zdwojoną siłą. Nagle poczuła wolność i było to coś pięknego. W tej chwili nie musiała nic. Czas się zatrzymał, wszystkie obowiązki zostały w zamku i najważniejszy był odpoczynek. Jasne, mogła wybrać bieganie, które działało na nią niesamowicie odstresowująco i samopoczucie po takim treningu było o wiele lepsze, niż przed, ale wyjątkowo ciągnęło ją do wody. Może to też przez wspomnianą wcześniej zmienność pogody i parne powietrze przed burzą? Dzisiaj na szczęście nie powinni obawiać się żadnych wyładowań atmosferycznych i choć było zdecydowanie przyjemniej, to i tak po tych kilkunastu już dniach czerwcach miała dość tego niefajnego uczucia, że wszystko się do człowieka klei. Poza tym każdy pretekst jest dobry do wyrwania się ze szponów nauki. - Za Pana czasów też tak męczyli biednych uczniów?

@Christopher O'Connor
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1996
  Liczba postów : 796
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPią 19 Cze - 23:27;

Można powiedzieć, że Christopher właśnie teraz miał spokój. W końcu uczniowie w większości spędzali czas w zamku, w bibliotece, nieco rzadziej na błoniach, gdzie powtarzali i uczyli się do nadchodzących egzaminów. Nie musiał zatem teraz koncentrować się na tym, żeby mu nie przeszkadzali w jego zajęciach, ale też z drugiej strony - znalazla się pewna grupa chętnych, która przychodziła do niego na konsultacje i wypytywała o to, o tamto, prosząc o pomoc w rozwianiu wątpliwości dotyczących prostszych albo nieco skomplikowanych kwestii, a on nie miał ku temu żadnych przeciwwskazań. Zawsze służył radą, ciesząc się, że młodzież jednak interesowała się zielarstwem i chciała dowiedzieć się czegoś więcej o roślinach, jakie ich otaczały. Inna sprawa, że cały czas zastanawiał się, czy naszykowany przez niego egzamin jest aby na pewno odpowiedni, czy sobie z nim poradzą, czy jednak okaże się, że jest nieco zbyt trudny i będzie musiał się poważnie nad tym zastanowić. To był też pewien krok w stronę odpowiedzenia sobie, czy ewentualnie nadaje się do roli profesora, ale odnosił wrażenie, że woli wszystko tak, jak jest teraz.
- Masz rację. Mieszkańcy jeziora są naprawdę fascynujący, ale tym razem wolałbym nieco od nich odpocząć - przyznał szczerze i uśmiechnął się do niej lekko. Raczej powszechnie było wiadomo, że gajowy był wręcz zafascynowany otaczającą go fauną i florą, i trudno byłoby sobie wyobrazić sytuację, w której odrzucałby możliwość bliższego zapoznania się z nią, aczkolwiek w istocie - wolałby teraz nie walczyć z druzgotkami, bo to mogłoby skończyć się co najmniej fatalnie. Nie był również pewien, czy poradziłby sobie tak spokojnie z innymi wodnymi istotami, wolał zatem, by te pozostały w głębi, a oni mogli po prostu spokojnie popływać i w ten sposób odpocząć.
- Cóż, ruch i świeże powietrze właściwie jeszcze nikomu nie zaszkodziły... Chociaż mówiąc o tym w tym miejscu, pewnie sporo ryzykuję - stwierdził jeszcze, nim wziął się faktycznie za pływanie. Woda była przyjemnie chłodna, a pokonywanie jej oporu sprawiało mu całkiem sporo przyjemności, odprężało go, pozwalało nie myśleć o tym, co go jeszcze czeka. Zerknął na swoją towarzyszkę, kiedy zadała pytanie i zaśmiał się cicho, dochodząc do wniosku, że właściwie chyba nic się nie zmienia i wszystko ciągle wygląda dokładnie tak samo. Chociaż spojrzenie na niektóre sprawy zdecydowanie zmieniało się wraz z wiekiem, bo teraz pewnie niektórych zachowań swoich nauczycieli nie uznałby za męczenie, a jedynie za wymagania, które mogły potem pomóc im w życiu. Dlatego też czuł się nieco rozbawiony, kiedy słuchał tego, co dziewczyna miała do powiedzenia.
- Pewnie tak, chociaż teraz chyba bym tak tego nie nazwał - stwierdził. - Czyżby profesor Craine znowu testował waszą wytrzymałość? - spytał, nieco poufale, ale raczej nie było tajemnicą, że za tym człowiekiem mało kto przepadał. Jak widać Christopher i tak nie nazywał go w jakiś paskudny sposób, aczkolwiek uważał, że to właśnie mężczyzna jest raczej gumochłonem, a nie jego uczniowie.

@Aleksandra Krawczyk

______________________

All we need
is just a little patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 576
  Liczba postów : 747
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyNie 21 Cze - 22:58;

W pełni się zgadzała z mężczyzną, że mimo całego zafascynowania stworzeniami nie tylko magicznymi, teraz lepiej byłoby dla wszystkich, aby po prostu mieszkańcy jeziora pozostali tam, gdzie się aktualnie znajdowali. Dopóki dwójka czarodziejów nie wchodziła im w drogę i vice versa, wszystko było super i naprawdę nie trzeba było zmieniać tego stanu rzeczy. W każdym razie ona i gajowy nie mieli zamiaru wchodzić w żadne utarczki, więc oby obserwujące ich - bo miała wrażenie, że z różnych stron są śledzeni przez czujne oczy - stworzenia również nie szukały rozrywki.
- Rzeczywiście lepiej nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Jeśli jednak chodzi o nieszkodliwość ruchu, to nie zgodzę się, bo sama niejednokrotnie nabawiłam się mniejszych czy większych obrażeń podczas uprawiania sportu, ale wiem, o co Panu chodzi - odpowiedziała, trochę bez ładu i składu i była to zapowiedź nadchodzącego słowotoku, o którym jeszcze nie była świadoma. Normalnie pewnie by to nie nastąpiło, ale najwidoczniej dawało o sobie znać mocne ograniczenie spotkań towarzyskich, którego skutkiem było rozmawianie z samą sobą albo w ogóle.
- Profesor Craine chyba zawsze ją testuje, a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie... Ale inni nauczyciele ostatnio też zaczęli wymagać coraz więcej i zadawać tyle prac domowych, że dosłownie nie wiadomo, za co się zabrać. Nie mam nic przeciwko, naprawdę jestem chętna do zdobycia jeszcze większej ilości wiedzy, ale po prostu w ten sposób wszystko mi się miesza i muszę przyznać, że mam problemy z wyrobieniem się z pracami w terminie. A oprócz tego chciałoby się jeszcze mieć czas na jakieś spotkania z przyjaciółmi czy po prostu chwilę odpoczynku. Jeśli tak dalej pójdzie, to moja głowa chyba wybuchnie od nadmiaru informacji - powiedziała i dla potwierdzenia tych słów wyjęła ręce z wody, uniosła je do głowy i zrobiła taki gest, jakby rzeczywiście właśnie nastąpiła eksplozja, jednocześnie wydając z siebie ciche "puf".
Tak, właśnie tak zachowywała się poważna siedemnastoletnia dziewczyna.
Wszystko musiało być zrobione dość szybko, bo zaraz całkiem zniknęła pod powierzchnią wody i tyle było z jej planów, żeby nie zmoczyć bardzo włosów. Nie przejęła się tym jednak, wynurzając się po i przecierając twarz. Otrzeźwiło ją to na tyle, że zdała sobie sprawę, iż wpadła w słowotok i zaczynała zwyczajnie narzekać. - Przepraszam, że tak wylewam tutaj przy Panu swoje żale - powiedziała skruszonym głosem i z rumieńcem na policzkach, bo zwyczajnie było jej głupio. Jeszcze chyba nigdy nie wpadła w taki ciąg przy kimś z hogwarckiej kadry, więc totalnie nie wiedziała, jak się dalej zachować. Przejść nad tym dalej jakby nic się nie stało czy pozostać już do końca tego spotkania cichą? Odpowiedź przyszła sama, bo druga opcja była niemalże niemożliwa.
A co do nauki... Starała się, a że było tego naprawdę dużo, to chyba nic dziwnego, że czasem ogarniał ją leń i po prostu odpuszczała niektóre prace domowe. Później jednak nadrabiała materiał we własnym zakresie, bo sumienie nie pozwalało jej tak całkowicie zignorować poleceń nauczycieli czy to jeśli chodziło o transmutację, czy o wróżbiarstwo.

@Christopher O'Connor

Edit: poprawiona jedna mala literówka, bo mnie drażniła :'D


Ostatnio zmieniony przez Aleksandra Krawczyk dnia Nie 28 Cze - 22:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1996
  Liczba postów : 796
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPią 26 Cze - 22:25;

Spokojnie można powiedzieć, że Christopher miał nieco dość magicznych stworzeń, jakie próbowały go zjeść, zaatakować, skrzywdzić albo po prostu się z nim droczyć. Ostatnimi czasy nie oszczędzały go również rośliny, nic zatem dziwnego, że mimo wszystko przychodząc popływać, liczył po prostu na to, że będzie mógł wypocząć, pozwolić na to, żeby woda nieznacznie go kołysała, nieznacznie chłodziła i nie zmuszała do koncentracji na jakiejś pracy, celu, czy czymkolwiek podobnym. Dlatego też miał nadzieję, że spokojne wody jeziora faktycznie spokojnymi pozostaną i nie wydarzy się nic, co mogłoby tym wypoczynkiem zachwiać.
- O, ja też, ale mimo wszystko sądzę, że to dobra cena za spokój i rozluźnienie, jakie można dzięki temu osiągnąć - odparł na to i uśmiechnął się lekko, nim odpłynął kawałek dalej, by przekonać się, czy ma na to wystarczająco wiele sił. Nie chciał jednak zostawiać dziewczyny samej, w końcu nie wiadomo było, co może kryć się pod wodą, a poza tym, cóż, całkiem miło było mu tak po prostu porozmawiać z którymś z uczniów, bez dyskusji na temat ziół, czy też magicznych stworzeń. To nie tak, że od tego uciekał, ale przyjemność sprawiała mu myśl, że jednak inni są w stanie zobaczyć w nim również człowieka, a nie tylko dorosłego pracownika Hogwartu z większym doświadczeniem.
- Nie masz za co - powiedział ze śmiechem. - Wbrew pozorom pamiętam jeszcze, jakie to wszystko było frustrujące, jak wiele było rzeczy do zrobienia na sam koniec, jak ciężka była nauka. Najtrudniej było zmobilizować się do czegoś, co nie bardzo cię interesowało, ale i tak musiałeś wykazać, że jesteś w stanie zaliczyć ten przedmiot, bo inaczej, cóż, miałbyś poważne problemy - dodał, jakby na chwilę zapadając się w przeszłość. Właściwie nie skończył szkoły tak dawno temu, choć, oczywiście, to nie było dwa lata wcześniej, a znacznie więcej. Wspominał ten czas całkiem przyjemnie, ale niekoniecznie chciałby do tego wracać, może do tych pierwszych, początkowych klas, gdy wszystko było niesamowicie fascynujące. - Zdradzę ci tajemnicę. Nauczyciele też potrafią stresować się egzaminami - rzucił, może nieco rozbawiony, ale mówił prawdę. Odpłynął znowu kawałek dalej, zbliżając się nieco do lilii, które wcześniej obserwował, a które były jego wyznacznikiem i kierunkowskazem.
- Większość ludzi twierdzi, że życie po studiach jest trudniejsze, ale nie mogę się z nimi zgodzić. Daje o wiele większe możliwości, a kiedy już znajdzie się swoje miejsce i to, co naprawdę chce się robić... Cała reszta nie ma już znaczenia, chyba że samemu chce się coś poprawiać. Jednak teraz nie przyjdzie do mnie nikt, kto uważałby, że z jakiegoś powodu powinienem znać na pamięć całą historię magii - powiedział, z pewną dozą namysłu, jednocześnie może nieco nieświadomie odrzucając wszystkie te twierdzenia, że życie dorosłego jest trudne, skomplikowane i o wiele cięższe, niż dziecka. Było inne, ale właściwie nie przeszkadzało mu to całe uiszczanie opłat, obowiązki, konieczność pamiętania, że trzeba wybrać się do lekarza, czy inne, podobne rzeczy. Niektórych wizja czegoś podobnego przerażała, ale on nie czuł się tym ani trochę przytłoczony, ba, widział to właściwie jedynie w kolorowych barwach i bardzo mu to odpowiadało. Nie czuł się skrępowany tym dorosłym życiem, ani trochę.

@Aleksandra Krawczyk

______________________

All we need
is just a little patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 576
  Liczba postów : 747
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyNie 28 Cze - 22:13;

- Też prawda. I jeszcze to rozpierające wręcz uczucie dumy, kiedy wytrwa się do końca... Coś pięknego - uśmiechnęła się leniwie i przymknęła oczy. Tak, niewątpliwie zadowolenie z siebie również należało do tych pozytywnych stron uprawiania sportu. Nic jednak nie mogło zastąpić wspomnianego przez O'Connora spokoju. Chociaż nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiała, to prawdopodobnie dlatego postawiła aktywność fizyczną na tak wysokim miejscu. Latanie na miotle, bieganie czy tak jak teraz pływanie pozwalało się jej wyciszyć. Nie musiała myśleć o niczym konkretnym, zwykle koncentrowała się na oddechu, co pomagało oczyścić umysł jak nic innego. Samopoczucie automatycznie szło w górę, nawet jeśli do wyjścia z zamku została zmuszona przez kłótnię. Często zdarzało się, że aby rozwiązać problem, wychodziła z zamku pobiegać. Prawdopodobieństwo zaczepienia przez jakiegoś znajomego było znikome.
Widząc, że gajowy zaczyna powoli odpływać, podążyła za nim. Skoro już się tutaj spotkali i przyjemnie się rozmawiało, to po co to już kończyć?
- Tak, dokładnie! - wykrzyknęła i na chwilę przestała wykonywać ruchy rękoma, przez co niemal nie zachłysnęła się wodą. Zdecydowanie musiała mieć na uwadze to, że jednak znajduje się w jeziorze i to w dodatku kawałek od brzegu, więc nie może sobie pozwolić na takie "usterki". - To jest najgorsze, że musimy się uczyć tych wszystkich przedmiotów, a przed egzaminami to już w ogóle pełna mobilizacja, bo czasem ciężko jest być na bieżąco i robią się zaległości, których później nie chce się nadrabiać i w takim czerwcu trzeba w końcu to zrobić i jeszcze powtórzyć wcześniejszy materiał... A przedmiotów jest... Dużo! No i nigdy nie wiadomo, co się trafi na takim egzaminie, bo może się okazać, że jak na złość to, z czym człowiek miał problemy i ostatecznie mimo godzin siedzenia nad podręcznikami, nie uzyska się satysfakcjonującego wyniku... - zamilkła w końcu na dłużej, żeby złapać kilka oddechów, bo płynięcie i wylewanie z siebie potoku słów nie należało do najłatwiejszych zadań i musiała co jakiś czas robić krótkie przerwy na wdech. I znowu to robiła. Dopiero co przepraszała za ten niespodziewany słowotok, a teraz ponownie nie potrafiła zapanować nad językiem i wygadywała jakieś głupoty. Mogłaby przynajmniej powiedzieć coś sensownego.
- Naprawdę? Czym? - spytała, będąc naprawdę zaskoczona tym sekretem, który właśnie usłyszała. Nigdy tak o tym nie myślała, że nauczyciele również mogą być zestresowani egzaminami. Owszem, czekało ich przygotowanie wszystkiego, ale poza tym... Często to właśnie profesorowie potęgowali wśród uczniów stres. Krawczyk na przykład wychodząc przed jakąkolwiek komisję czuła się cholernie zawstydzona. Zupełnie jakby zaraz miała powiedzieć coś, co później będzie rozpamiętywane przez nie wiadomo jaki czas lub zrobi z niej pośmiewisko. Doskonale wiedziała, że to tak nie działało, a mimo to nerwowo wyłamywała palce, będąc pod czujnym wzrokiem egzaminatorów. Przecież to też byli ludzie!
- Pan takie znalazł, prawda? - wlasciwie to chyba znała odpowiedź na to pytanie. Widać było, że lubił to, co robił i pewnie dlatego tak wiele wynosiło się z jego zajęć. Najgorszy był ten typ nauczyciela, który mówił głosem takim, jakby za karę kazali mu siedzieć z bandą dzieciaków i ich uczyć. Łatwo szło się zniechęcić wtedy do przedmiotu. - Chciałabym móc powiedzieć, że nie wybiegam myślami aż tak daleko w przyszłość, ale to byłaby nieprawda - westchnęła i zbliżyła się do lilii - na bezpieczną odległość ma się rozumieć - które kusiły swym pięknem. - Może i myśl o samej dorosłości mnie nie przeraża, ale jeśli mam być zupełnie szczera, to najbardziej obawiam się tego, że znajdę sobie pracę, z której nie będę czerpać żadnej radości albo po prostu się nią rozczaruję - przyznała cicho. Wcześniej te myśli kotłowały się w jej głowie, nigdy niewypowiedziane na głos, ale najwyraźniej kiedyś musiało się to zmienić. Poza tym ile tak naprawdę czasu jej zostało do menu, w którym będzie mogła zostać na stałe zatrudniona? Na upartego to mogła szukać pracy już w te wakacje, a tak to miała trzy lata do skończenia studiów. To minie w mgnieniu oka. Zawsze się tak wydawało, że a tam, kupa czasu jeszcze do podjęcia tej i tej decyzji, damy radę. Niestety, dzień za dniem, miesiąc za miesiącem i nagle okazywało się, że jest się w ciemnym lesie. Ona była rozdarta pomiędzy quidditchem a magicznymi stworzeniami. Uwielbiała i to, i to, ale musiała coś w końcu wybrać. Pocieszała się jedynie tym, że ma jeszcze te trzy lata i może w ciągu nich coś ją skieruje ku jednej z tych dwóch opcji.
- Te lilie są śliczne - powiedziała, przypatrując się im z coraz to mniejszej odległości. Korciło ją, żeby dotknąć któregoś kwiatu, ale zauważyła na ich płatkach dziwne plamki. To chyba nie zwiastowało niczego dobrego.

@Christopher O'Connor
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1996
  Liczba postów : 796
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyWto 30 Cze - 20:10;

- Dumy? Chyba nigdy nie traktowałem tego w tych kategoriach, ale właściwie masz rację - odpowiedział po chwili namysłu, a później pozwolił na to, żeby myśli gdzieś odbiegły, uciekły, by z nim nie zostawały, bo nie czuł takiej potrzeby. Czuł się świetnie i faktycznie dawało mu to niesamowity spokój, czasem zastanawiał się, dlaczego właściwie nie korzystał z takich możliwości, kiedy był naprawdę podenerwowany, zastanawiał się, czy wtedy nie byłoby lepiej, czy nie zyskałby prędzej spokoju ducha, czy nie poradziłby sobie łatwiej z jakąś sytuacją, która zdawała się go przerastać. Później jednak zarzucał to i ostatecznie traktował sport jako przyjemność, ale również coś na kształt rutyny, nie wyobrażał sobie już bowiem zaczynania dnia bez biegania, chyba że musiał zajmować się czymś innym, jak choćby ratowaniem szklarni przed diabelskimi sidłami, które postanowiły wybujać tam w ciągu nocy. Właściwie można było uznać, że to była równie dobra forma wysiłku fizycznego, aczkolwiek, o wiele mniej bezpieczna, czego nie dało się ukryć.
Wysłuchał tego, co dziewczyna miała do powiedzenia, zawracając nawet w jej kierunku, kiedy chyba nieco zakrztusiła się wodą, ale widząc, że nie stało się nic poważnego, po prostu płynął dalej, nie spieszył się nigdzie i koncentrował się na tym, co miała mu do przekazania. Woda była faktycznie spokojna, nie mieli na co narzekać, więc całkiem spokojnie mogli sobie podyskutować o sprawach, które dotyczyły wszystkiego i niczego tak właściwie, ale w pewnym sensie były zapewne dla dziewczyny dość istotne. W końcu przyszłość była czymś, co martwiło młodych ludzi, tego akurat Christopher nie zapomniał i zdawał sobie sprawę z tego, jak niektóre kwestie mogą być męczące.
- Widzę, że nic się nie zmienia w tych kwestiach, chyba każde pokolenie ma te same problemy, wątpliwości i tak samo nie rozumie, po co ma się tego wszystkiego uczyć. Na Merlina, konieczność uczęszczania na zajęcia ze starożytnych run była straszna - powiedział i aż się lekko wzdrygnął, co w wodzie wyglądało dość zabawnie. Nie zamierzał ukrywać takich spraw, bo dlaczego by właściwie miał? W końcu też kiedy był uczniem, później studentem, i to wszystko wcale nie było takie cudowne, ani kolorowe, a on nie był jakimś niesamowitym geniuszem, żeby faktycznie móc sięgać po jakieś palmy pierwszeństwa, po jakieś ordery zasług, czy nie wiadomo co jeszcze. Poza tym uważał, że młodym należała się szczerość, żeby wiedzieli, że starsi od nich ludzie wcale nie byli tacy cudowni i idealni w ich wieku. Kiedy zadała zaś pytanie, zerknął na nią przelotnie, by przypadkiem nie wykonać jakiegoś gwałtowniejszego i całkowicie nieprzemyślanego ruchu, a później uśmiechnął się pod nosem.
- Niektórzy mają obawy, żeby ocenić was właściwie, zgodnie z tym, jak pracowaliście, co zaprezentowaliście na egzaminie, jaką posiadacie wiedzę. Wiesz, nie wszyscy skoncentrowani są na tym, żeby zrobić wam jak najtrudniejszy egzamin - wyjaśnił jej, chociaż mogło to brzmieć nieco dziwnie, ale nie zamierzał od tego w żaden sposób uciekać, skoro już zaczął temat, później zaś niemalże skinął głową z przyzwyczajenia, ale zamiast tego wymruczał potwierdzenie, po czym wysłuchał tego, co miała do powiedzenia.
- Wiesz, że tak naprawdę nie musisz pracować cały czas w tym samym miejscu? Ja też nie byłem tutaj od początku - zauważył łagodnie, kiedy podpłynęli do lilii i zgodził się z dziewczyną, przyglądając się uważnie tym pięknym roślinom. Były olbrzymie, a przynajmniej tak mu się właśnie wydawało.

@Aleksandra Krawczyk

______________________

All we need
is just a little patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 576
  Liczba postów : 747
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyCzw 2 Lip - 16:32;

Może duma to było zbyt wiele powiedziane, ale słowo się rzekło i już nie chciała mieszać z wytłumaczeniami. Tak czy inaczej, bardziej odpowiednia byłaby "satysfakcja". Po krótkim treningu, lekkim czy morderczym - to już nie miało znaczenia. Zawsze pod koniec wysiłku czuła, że był dobry lub ewentualnie mogła z siebie dać więcej. Zresztą zawsze dało się jeszcze bardziej "pocisnąć", ale też nie chodziło przecież o zamęczenie się na śmierć, choć od czasu do czasu zdarzały jej się takie treningi. Niekiedy po prostu było to potrzebne.
Energicznie pokiwała głową na słowa gajowego o starożytnych runach, bo nie mogła się z nim nie zgodzić. Kompletnie nie dogadywała się z tym przedmiotem i szanse, że coś się jeszcze zmieni, były niewielkie. Na przyjaźń nawet nie liczyła, bo już samo to, że zapiski wyglądały dla niej jak zbiór znaczków bez większego znaczenia, o czymś świadczyło. No i fajnie, ona się nie odnajduje w tym, ale udało jej się znaleźć dwie dziedziny, z którymi radzi sobie całkiem dobrze i to na nich się głównie skupia. Nie można być dobrym ze wszystkiego i szczerze mówiąc, chyba nawet by tak nie chciała. Musiałaby być wtedy jeszcze bardziej upierdliwa, niż aktualnie.
- Och, o tym rzeczywiście nie pomyślałam - przyznała przepraszającym głosem, ale dało się usłyszeć w nim także zaskoczenie. To, że profesorowie mają wiele pracy związanej z przygotowaniem egzaminów, było wiadome nie od dziś, a jednak dopiero teraz spojrzała na to z innej strony. Z perspektywy nauczyciela, który przecież nie może sobie oceniać uczniów, jak mu się żywnie podoba, a musi to zrobić sprawiedliwie. Co zaś się na to składało - nawet nie potrafiłaby dokładnie powiedzieć. Właściwie to nigdy nie zastanawiała się głębiej nad tym, jak wygląda praca nauczyciela.
- Tak, wiem o tym, ale jednak czułabym się... bardziej zachęcona do działania, jeśli pierwsza praca okazałaby się przynajmniej w połowie trafiona. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie i tak nie będzie ona tą jedyną, ale taki start byłby mile widziany. Na razie jeszcze błądzę, szukam tego, czym tak naprawdę chciałabym się zajmować i cieszę się, że wciąż mam trzy lata nauki przed sobą, bo na ten moment nie potrafiłabym zdecydować. Jest tyle ciekawych opcji! - westchnęła i pozwoliła, aby kąciki jej ust lekko się uniosły. Perspektywa spędzenia w szkole najbliższych lat nie wydawała się taka straszna, ba! Przygotowywała się na kolejny rok nauki wręcz z przyjemnością, bo uwielbiała Hogwart. Atmosfera była tutaj niepowtarzalna, a tak niesamowitych ludzi też pewnie nie poznałaby nigdzie indziej. Aż chciało się uczęszczać na zajęcia i nadal zamek skrywał tyle sekretów do odkrycia, że nie wyobrażała sobie w ogóle rozstania się z nim po siódmej klasie. To by dopiero było okropne!
- Czy one mają jakąś swoją nazwę, czy to po prostu lilie? - spytała, nie do końca potrafiąc wypowiedzieć to, o co dokładnie jej chodziło. Wiedziała jednak, że niektóre rośliny miały jakieś swoje odmiany i każda z nich inaczej się nazywała, identycznie zresztą jak w przypadku zwierząt. Ona na zielarstwie się nie znała, dlatego to były dla niej lilie i koniec tematu, ale już widząc jakiegoś kota, bez wahania mogłaby powiedzieć, jakiej jest rasy.

@Christopher O'Connor
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1996
  Liczba postów : 796
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyCzw 2 Lip - 16:57;

Wiedział, mniej więcej, co miała na myśli i musiał się z nią, chociaż po części, zgodzić. W ogóle musiał przyznać, że całkiem dobrze rozmawiało mu się z dziewczyną i nie czuł się z tego powodu ani trochę źle, nie odnosił również wrażenia, żeby ona była jakoś mocno skrępowana, co mu odpowiadało. Nie był w końcu nauczycielem i chociaż im pomagał w nauce, nie zakładał, że powinni go jakoś inaczej, specjalnie traktować, czy coś podobnego. Poza tym on również chciał po prostu cieszyć się możliwością zwyczajnej konwersacji i niekoniecznie rozmawiać jedynie o przedmiotach, z których był dobry. Owszem, lubił udzielać korepetycji, dawać wsparcie, bo to było coś, co dawało mu satysfakcję i wewnętrzne spełnienie, ale nie tylko z tego się składał. Z tego też powodu bardzo cenił sobie to proste spotkanie, tę wymianę zdań, która tak naprawdę nigdzie nie prowadziła, ale była dostatecznie miła, by ciągnąć ją dalej.
- Widzisz, każdy medal ma dwie strony, chociaż właściwie zawsze dostrzegamy tylko jedną z nich - powiedział jeszcze na to, może nieco sentencjonalnie, ale chciał, żeby dziewczyna faktycznie dostrzegła więcej, by była świadoma tego, co ją otaczała i żeby mimo wszystko spojrzała na to nie tylko własnymi oczami, to ostatecznie bywało w życiu naprawdę przydatne, więc Christopher wychodził z założenia, że warto innym podobne rzeczy naprawdę uświadamiać.
- Tak byłoby idealnie, prawda? Życzę ci, żebyś trafiła na coś, co będzie ci się podobało, co będzie ci odpowiadało, bo to naprawdę ważne, ale wierz mi, nie ma sensu zniechęcać się, jeśli to nie będzie to. Niektórzy wolą trzymać się czegoś, co znaleźli, bo tak czują się bezpieczniej, ale uważam, że lepiej próbować dalej i być szczęśliwym, niż mieć zapewnione pozorne bezpieczeństwo i dobre życie. Mogę spytać, co najbardziej cię ciekawi i gdzie chciałabyś pracować albo czym się zajmować? - odpowiedział prosto, z ciepłym uśmiechem, kiedy zbliżyli się do lilii. Były naprawdę ładne, trzeba było im to oddać, ale jego wprawne oko prędko dostrzegło kropki na płatkach kwiatów. Nie były naturalne i nie kojarzyły mu się z niczym, co mogłoby w jakiś sposób zagrażać roślinie, jednakże nie bardzo mu się to podobało. Jeśli lilie były chore, to nie powinni raczej przebywać w ich towarzystwie, dla bezpieczeństwa.
- Tak naprawdę to lilia wodna nosi nazwę grzybienia białego, ale to niezbyt atrakcyjne. Z tą zaś, coś jest wyraźnie nie w porządku... - zaczął i poruszył się na tyle niefortunnie, że musnął jedną z lilii, na co ta natychmiast zareagowała. Kwiat rozwarł się nieoczekiwanie, a Christopher już wiedział, że za chwilę będzie niezbyt wesoło, bo to raczej nie zwiastowało niczego dobrego, miał już dostatecznie wiele doświadczenia, by wiedzieć, że podobne rzeczy, to zdecydowanie kłopoty.
- Uważaj - zdążył jeszcze rzucić, próbując zasłonić sobą dziewczynę, a chwilę później syknął z bólu. Płyn dostał się do jego oczu, które właściwie momentalnie zaczęły szczypać, a on mrugał, starając się pozbyć tej substancji, ale na niewiele się to zdawało. Nie miał pojęcia, czym dokładnie to było, ale musiał przyznać, że było co najmniej nieprzyjemne. Niewiele teraz w efekcie widział i domyślał się, że w stronę brzegu będzie musiał przemieścić się niemalże na oślep, nie spodziewał się, żeby przemywanie oczu wodą z jeziora było najlepszym pomysłem, ale i tak parę kropel dostało się na jego białka, które, o dziwo, zaczęły przybierać teraz żółtą barwę.

@Aleksandra Krawczyk

______________________

All we need
is just a little patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 576
  Liczba postów : 747
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPią 3 Lip - 14:01;

- To jest aż szokujące, jak w wielu przypadkach człowiek potrafi patrzeć tylko powierzchownie, nawet nie starając się dotrzeć głębiej. - Zmarszczyła brwi, ale nie chciała się w to jeszcze bardziej zagłębiać, bo jedna myśl nasuwała kolejną i można tak było siedzieć i rozmyślać godzinami. Ostatecznie i tak dochodziło się do rozważań o sensie istnienia człowieka, o całym świecie, o życiu ogólnie, a to potrafiło nieźle namieszać w głowie przynajmniej na kilka godzin. W zasadzie to było to jednocześnie fajne i niefajne.
- Dziękuję. Jako mała dziewczynka chciałam grać w narodowej drużynie quidditcha, później na długi czas pierwsze miejsce zajął łowca smoków, ale w końcu zdałam sobie sprawę, że to chyba jednak nie zawód dla mnie... Teraz od jakichś trzech miesięcy bitwa toczy się między smokologiem a graczem quidditcha, bo choć byłam już niemal pewna, że pójdę w coś związanego z magicznymi stworzeniami, to od kiedy wstąpiłam w kwietniu do drużyny Hufflepuffu, wszystko znowu wywróciło się do góry nogami - powiedziała i zaśmiała się lekko, choć w gruncie rzeczy nie do końca ją to bawiło. Wiedziała jednak, że kariera sportowa wiecznie trwać nie będzie, więc w razie czego później mogłaby "przeskoczyć" i podjąć się pracy, w której miałaby styczność ze zwierzętami. Nie było to chyba nawet takie głupie, no ale czas pokaże, jak też ostatecznie wszystko się potoczy. Na razie mogła sobie planować przyszłość, ale tak naprawdę nie była w stanie przewidzieć, czy nie stanie się coś, co pokrzyżowałoby jej plany.
Wyciągnęła głowę trochę wyżej, starając się dokładniej przyjrzeć liliom. Rzeczywiście nazwa "grzybień wodny" nie brzmiała ładnie i bardziej kojarzyła jej się z jakąś rybą z kolcami niż pięknym kwiatem. Było też coś niepokojącego w tych roślinach i zaraz - niestety - mogli się przekonać, co było z nimi nie tak. W ostatniej chwili zdążyła się jeszcze schronić za gajowym, kiedy lilia splunęła jakimś dziwnym płynem, który nie wyglądał, jakby był zupełnie niegroźny. Już sam jego kolor zdawał się o tym mówić.
- O na Merlina, nic panu nie jest?! - wykrzyknęła zaniepokojona, bo cholerka, kto wie, jakie mogą być skutki tego nieszczęsnego incydentu? Zauważyła, że płyn dostał się do oczu O'Connora i już było dla niej wiadome, że będzie musiała zaprowadzić go do skrzydła szpitalnego. Nawet gdyby okazało się, że tak naprawdę nic się nie stało, to lepiej się o tym upewnić, niż później borykać z jeszcze większymi problemami. Spojrzała na odległość dzielącą ich od brzegu i pozwoliła sobie na westchnięcie ulgi. Powinna dać radę holować mężczyznę.
Zawiadomiła go o swoich zamiarach i po chwili płynęli już ku zbliżającej się coraz bardziej trawie, aż w końcu udało im się stanąć na brzegu. Zmęczyła ją ta trasa, ale musieli jeszcze iść do szkolnej pielęgniarki, więc dla pewności, że gajowy się nie przewróci, zaprowadziła go do pobliskiego drzewa, żeby się o nie oparł, a sama błyskawicznie założyła spodenki i sweterek na mokry strój kąpielowy, kompletnie się tym nie przejmując. Znając jej umiejętności, to zaklęcie suszące i tak by nie zadziałało. Wróciła do Christophera i ująwszy go pod rękę, zaczęła prowadzić w kierunku szkoły.
No i cóż... Początkowo spokojne jezioro pokazało, że to były jedynie pozory.

|zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William S. Fitzgerald

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183,5 cm
C. szczególne : czupryna ognistorudych i pozostających zwykle w artystycznym nieładzie włosów | gęste brwi | tatuaże: motyw quidditchowy na lewym ramieniu, czaszka wężna na prawej piersi i runa Algiz po wewnętrznej stronie lewego przedramienia
Galeony : 1754
  Liczba postów : 1034
https://www.czarodzieje.org/t17623-william-s-fitzgerald#494556
https://www.czarodzieje.org/t17645-ulisses#495903
https://www.czarodzieje.org/t18851-fitzgerald-company#541760
https://www.czarodzieje.org/t17635-william-s-fitzgerald#495526
https://www.czarodzieje.org/t19423-william-s-fitzgerald-dziennik
Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 EmptyPon 30 Lis - 11:18;

Reakcja na to.
Kostka: 24

  Sporym niedopowiedzeniem byłoby stwierdzić, że William był poirytowany zaistniałą sytuacją.
  Rudzielec był zwyczajnie wkurwiony faktem, że banda jakichś niedorobionych idiotów – sympatyków SLM – poważyła się ukraść mu miotłę praktycznie spod nosa i… wrzucić ją do jeziora. Z jego ust wydobyła się soczysta wiązanka irlandzkich przekleństw, gdy po wzięciu odświeżającego prysznica zwieńczającego dość intensywny trening i wskoczeniu w codzienne ciuchy wrócił się po swoją Błyskawicę pozostawioną tam gdzie zwykle, a zamiast niej zastał jedynie karteczkę z informacją, że wylądowała w akwenie i tam właśnie może jej poszukać.
  Zatłuc to mało, serio.
  I co to niby miało właściwie mieć na celu? Udowodnić mu coś? Bo w sumie jedyne co tym osiągnęli to skuteczne wyprowadzenie go z równowagi, szczególnie, że on nawet nie mieszał się w to całe polityczne bagno. Czas na trochę mugolskiego sportu, zanim zasłużysz na magiczny. No z najwyższą chęcią obiłby im ryje w bardzo mugolski sposób, gdyby tylko dał radę ich dorwać, ale po sprawcach oczywiście nie było nawet śladu. Tacy, kurwa, odważni.
  Zmiął kartkę w dłoni i cisnął nią o podłogę, by następnie zmienić w popiół niewerbalnym incendio nim jak tornado wyleciał z szatni, żeby udać się prosto nad hogwarckie jezioro. Jeden rzut oka na jego taflę wystarczył, żeby stwierdzić, że to zakrawało o czyste szaleństwo, bo chyba jedynie sam Merlin może wiedzieć, gdzie oni dokładnie wrzucili jego Błyskawicę, ale to i tak nie skłoniło go do odpuszczenia. Mógłby to olać i kupić sobie nową, stać go było w końcu, ale to za bardzo godziłoby w jego dumę, a poza tym trochę już z tą miotłą przeżył i miał do niej zwyczajnie sentyment.
  Zrzucił z siebie praktycznie całe ubranie, pozostając w samych bokserkach, nim dał nura w jeziorną toń, klnąc na czym świat stoi. A raczej powoli się w nią zagłębił, żeby nie nabawić się jakiegoś szoku termicznego przez tą kąpiel, bo woda była absolutnie lodowata. Nawet to jednak nie zmusiło Ślizgona do odwrotu; nałożył na siebie jedynie zaklęcie bąblogłowy, żeby nie musieć co chwila wynurzać się celem nabrania powietrza, bo to tylko kosztowałoby go cenny czas, a ten był teraz na wagę złota, zanim faktycznie zanurkował.
  W końcu im dłużej będzie musiał pływać w tym lodzie, tym gorzej dla niego.
  I dla miotły pewnie też, a nie wiadomo jak długo już tam leżała.
  Przeczesywanie jeziora w poszukiwaniu jednej konkretnej rzeczy, nawet jeśli była ona całkiem sporawa, wcale nie należało do najprostszych zadań. Trudno byłoby mu konkretnie stwierdzić, jak dużo czasu spędził pod wodą, ale prawdopodobnie coś koło dwudziestu minut, może kilka więcej, nim udało mu się odnaleźć swoją własność. W głębi odetchnął z ulgą, gdy zacisnął dłoń na rączce i czym prędzej się wynurzył, żeby nie siedzieć tu ani chwili dłużej niż to było konieczne.
  Szczękał zębami i dygotał z zimna, gdy znalazł się z powrotem na brzegu. Wprawdzie natychmiast rzucił na siebie zaklęcia osuszające oraz rozgrzewające, tym drugim traktując także swoje ciuchy przed wciągnięciem ich z powrotem na siebie, ale i tak miał solidne podejrzenia, że ta kąpiel się jakoś na nim odbije; już miał wrażenie, że coś go zaczyna drapać w gardle. Grunt jednak, że udało mu się odzyskać Błyskawicę i po szybkich oględzinach był nawet w stanie stwierdzić, że wszystko jest z nią w porządku, chociaż na wszelki wypadek i tak ją podda odpowiednim zabiegom konserwacyjnym.
  Najlepiej od razu.

    | z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Głębsze wody jeziora - Page 12 QzgSDG8








Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty


PisanieGłębsze wody jeziora - Page 12 Empty Re: Głębsze wody jeziora  Głębsze wody jeziora - Page 12 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Głębsze wody jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Głębsze wody jeziora - Page 12 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-